(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(8.9 kB)

9. W obliczu ...
praktykowanego homoseksualizmu

Rozważania wiodą ku Bożej ocenie praktyk homoseksualizmu – czy to w wydaniu męskim, czy żeńskim. W Słowie-Bożym-Pisanym, tzn. w Piśmie świętym zarówno Starego, jak Nowego Testamentu nie brak bezpośrednich nawiązań do uprawianego homoseksualizmu (zob. m.in.: Rdz 19; Kp 18,22; 20,13; Pwt 18,9nn; Sdz 19;1 Kor 6,9; 1 Tm 1,9n; Rz 1, 19-28; zob. też: KKK 2357-2359).
– Należałoby przyjrzeć się relacji Biblijnej o grzechach popełnianych w Sodomie i Gomorze. Opis biblijny przedstawia ten grzech jako krzyk wznoszący się do nieba o ukaranie tych miast, gdzie ten grzech stał się widocznie nagminną praktyką.

Opis biblijny ukazuje przy okazji przedziwne targowanie się Abrahama z Bożymi Gośćmi, którzy ‘po drodze’ zatrzymali się u niego w drodze do tych miast. Abraham wstawiał się za tymi miastami u Bożego Miłosierdzia. Gdy mianowicie odprowadzał Bożych Gości w kierunku Sodomy, zainicjował Bóg (znamienne! Nie Abraham, ale sam Bóg !!!) przedziwny dialog z Abrahamem:

„... ‘Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam czynić’?
...
Po czym Pan rzekł:
‘Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie. Chcę więc iść i zobaczyć, czy postępują zgodnie z wołaniem, które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się’.
– Wtedy to ludzie ci (= towarzyszący Bogu Aniołowie) odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem. Zbliżywszy się do Niego, Abraham rzekł:
Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych. Czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu dla owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie’.
Jahwe odpowiedział: ‘Jeśli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich’.
Rzekł znowu Abraham: ‘Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem. Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy w braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?’
Jahwe rzekł: ‘Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu’.
– Abraham znowu odezwał się tymi słowami: ‘A może znalazłoby się tam czterdziestu?’
Jahwe rzekł: ‘Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu’.
– Wtedy Abraham powiedział: ‘Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu!’
A na to Jahwe: ‘Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu’.
– Rzekł Abraham: ‘Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?’
Jahwe odpowiedział: ‘Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu’.
– Na to Abraham: ‘O, racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?’
Odpowiedział Jahwe: ‘Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu’.
Wtedy Jahwe, skończywszy rozmowę z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do siebie” (Rdz 18,17-33).

W następnym rozdziale (Rdz 19) przedstawia autor biblijny przybycie dwóch Aniołów do Lota do Sodomy. Sodomczycy domagali się ich wydania dla uprawiania z nimi swych wynaturzonych grzechów. Boży Goście porazili owych grzeszników ślepotą, po czym wyprowadzili Lota wraz z jego rodziną z miasta. Wtedy nastąpiło wykonanie zapowiedzianej kary-z-nieba na Sodomie i Gomorze:

„Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru. A wtedy Jahwe spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Jahwe z nieba. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność ...
– Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Jahwe. I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal ...” (Rdz 19,23-28).

Na temat tej i innych wypowiedzi biblijnych o homoseksualizmie wypowiedziała się w 2019 Papieska Komisja Biblijna w specjalnym studium pt.: „Czym jest człowiek”
(zob. Watykan, 19.XII.2019; oraz artykuł ks. prof. H. Witczyka: „Praktyki homoseksualne w świetle Pisma świętego”, Radio Maryja z 23.XII.2019).
– Należy mianowicie dopowiedzieć, że biblijna ocena grzechu homoseksualizmu nie jest umotywowana jedynie chęcią wspomnianych ludzi, żeby poniżyć gościnność – w tym wypadku Lota w stosunku do Bożych Gości, którzy przybyli do niego. Nie chodzi również jedynie o potępienie postaw, które by uwłaczały godności małżeństwa. Pismo święte potępia w tym wypadku ponadczasowe aspekty etyczne jako wprost sprzeciwiające się Bożemu dziełu stworzenia. Pod wpływem ZŁEGO ludzie postanowili sprzeciwiać się radykalnie Prawdzie Objawienia tego Boga, który stworzył odrębnie mężczyznę i kobietę, powołując ich jako dwoje do małżeństwa i przekazywania w nim życia ludzkiego.

Przytoczony dłuższy fragment relacji Biblijnej o jednym więcej przerażającym ‘Dniu Sądu Bożego’ w sytuacji praktycznie nieodwracalnej zatwardziałości osób w grzech radykalnego zwyrodnienia seksualnego, w łączności z podobnie przedstawianymi etyczno-dogmatycznymi ocenami na innych miejscach zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu – pozwala spojrzeć od strony Boga na praktykę wspomnianych zwyrodnień seksualnych.
– Na nic nie przydadzą się wymuszane przez coraz inne instytucje narodowe i międzynarodowe zezwolenia i zachęty do uprawiania tego rodzaju praktyk. Ich uwieńczeniem stała się szeroką lawiną wlewająca się do kolejnych krajów i kontynentów ideologia GENDER ...

(32 kB)
Matka nakłada swej córeczce ‘maskę’ ochronną w czasie szalejącej pandemii COVID-19. Maska ta stała się swoistym środkiem do terroryzowania społeczeństwa w tym czasie: za nie-założenie jej w miejscach publicznych można było zapłacić niemały mandat ...!

Wypada uświadomić sobie przy sposobności, że odnośne osoby i organizacje, które aktywnie propagują i praktykują GENDER we wszelkich możliwych odmianach, z zasady nigdy publicznie nie dyskutują i nie ujawniają szczegółów praktykowanych wtedy obrzydliwości seksualnych, jakich nie spotyka się w świecie ... zwierząt. Ale też: zwierzę nie jest w stanie zgrzeszyć. Potrzeba dopiero człowieka, OSOBY, żywego OBRAZU i Podobieństwa Boga, wyposażonego przez Boga w władzę samo-stanowienia, żeby być zdolnym do popełnienia grzechu ...

W tym wypadku człowiek-OSOBA ... wypełnia ‘co do joty’ coraz inne sugestie, podsuwane mu przez Tego, który jest „przewrotnym GENIUSZEM podejrzeń” (DeV 38). Szatan odnosi triumf za triumfem, ilekroć może kolejny raz zemścić się tym samym na Bogu-MIŁOŚCI-ŻYCIA, a zarazem do ostateczności upokorzyć samego człowieka-OSOBĘ, żywy OBRAZ znienawidzonego przez siebie Boga.

Dopiero co wspomniane nie-ujawnianie szczegółów coraz inaczej popełnionych niewyobrażalnych obrzydliwości wśród gejów i lesb jest swoistym świadectwem tego, że sumienie nawet tych ludzi, którzy do ostatecznych granic pohańbili ciało zarówno swoje, jak i współ-partnerów przez popełniane wtedy grzechy, doskonale zdaje sobie sprawę z Bożej oceny ich postępowania. Jedynie dlatego nie wypowiadają się praktycznie na temat samych w sobie zalecanych i popełnianych obrzydliwości seksualnych.

We wszelkich wystąpieniach publicznych wysuwają jako dymną zasłonę i atrapę swych niegodnych roszczeń – systematycznie tematy społeczne, wykrzykując wielkie hasła związane z walką o prawa równego traktowania kobiet i mężczyn. Jednocześnie zaś zdają sobie doskonale sprawę, iż hasła te są od dawno wyświechtaną historią i dawno już utraciły swą aktualność. Niewybaczalne jest natomiast utrzymujące się całkowite milczenie odnośnych środowisk w obliczu tych krajów i religii, gdzie nadal istnieje nieprawdopodobne poniżanie i seksualne wykorzystywanie kobiet pod płaszczykiem fałszywie rozumianych żądań religijnych.

Niezależnie od wspomnianych zasadniczych niekonsekwencji osób popierających czy to GENDER, czy homoseksualizm i miłość lesbijską, przytoczona relacja biblijna o Abrahamie w obliczu Jahwe staje się wzruszającą lekcją na temat Bożego Miłosierdzia, które nigdy nie chce śmierci grzesznika, lecz żeby się nawrócił i żył.
– Jednocześnie zaś można w oparciu o tę biblijną relację dotknąć potęgi modlitwy wstawienniczej, którą z kolei ... prowokuje sam Bóg. Bóg bowiem naprawdę:

„... On jest cierpliwy w stosunku do was.
Nie chce bowiem niektórych zgubić,
ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia” 2 P 3,9 .

(8.9 kB)

D.  PRZECIWNE VI-IX PRZYKAZANIU
DZIAŁANIA POPEŁNIANE W MAŁŻENSTWIE

f85 (10 kB)

1. W obliczu małżeństwa-Sakramentu

Rozważania nad dalszym duchowym przygotowaniem do sakramentu Pojednania-Pokuty doprowadziły do etapu ... małżeństwa. Na naszej stronie podkreślamy bezustannie i z dużym naciskiem, że w obliczu Bożym nie istnieje inne małżeństwo poza ważnie zawartym małżeństwem-Sakramentem. Dla wszystkich niewierzących oraz tych osób, które nie doczekały się poznania Chrystusa, Syna Bożego i Odkupiciela Człowieka, nadal aktualny pozostaje PRA-Sakrament Stworzenia. W jednym i drugim przypadku podstawowe przymioty małżeństwa pozostają takie same, czyli przymierze małżeńskie dozgonne, wierne, przeżywane zgodnie z wewnętrznym ŁADEM wpisanym w sumienie każdego człowieka.

Odnosi się wrażenie, że niezbyt wiele par małżeńskich przyjmuje poważnie do wiadomości, że małżeństwo jest świętym sakramentem. Ani tym bardziej, że sakramentalność zawartego ślubu staje się odtąd rzeczywistością ich przymierza na co dzień. Od tej chwili nie będzie żadnej sekundy ich życia małżeńskiego ani rodzinnego, które by nie było objęte sakramentalnością zawartego małżeństwa. Ileż z tego prostego stwierdzenia wypływa praktycznych wniosków. Nie mogą one nie obejmować każdego szczegółu, jakie niesie z sobą dzień po dniu przeżywanego życia w małżeństwie – i rodzinie.

Podobny wniosek nasuwa się tym bardziej, gdy kogokolwiek zapytać, czy jest sobie świadom faktu, że nie jest właścicielem siebie samego, ani tym bardziej swojej płciowości. Że zatem każdy człowiek-OSOBA pozostaje jedynie czasowym, odpowiedzialnym i w pełni poczytalnym zarządcą siebie samego jako podarowanego sobie samem daru – łącznie z podarowaną sobie do poczytalnego zarządu płciowością.

Stwierdzenie to dotyczy w bardzo szczególny sposób dwojga małżonków. NIE-zastanawianie się nad tymi podstawowymi aspektami swego istnienia oraz wkroczenie w małżeństwo jako kolejnego jedynie do poczytalnego zarządu wręczonego daru nie jest w stanie zmienić w czymkolwiek rozpoczętej odtąd rzeczywistości. Mianowicie zarówno ja sam, jak i tym bardziej ten drugi w małżeństwie zostajemy jedynie zawierzeni czasowo sobie wzajemnie do odpowiedzialnego zarządzenia sobą, a nie na własność, ani do dowolnego rozporządzania swymi ciałami. Oraz że nadejdzie chwila, kiedy trzeba będzie rozliczyć się z jakości zawierzonego sobie zarządu.

Co ktoś kiedyś powie Chrystusowi, Sędziemu „żywych i umarłych”, kto w okresie przygotowywania do zawarcia małżeństwa praktycznie ignorował wszelkie informacje dotyczące wpisanego w sumienie każdego sumienia wymogu układania pożycia małżeńskiego zgodnie z wewnętrznym ŁADEM przeżywania małżeńskiej intymności. Tymczasem ten np. narzeczony zdążał do zawarcia małżeństwa przede wszystkim po to, by móc zaspokajać w nim swoje tzw. ‘męskie potrzeby seksualne’. Swoją narzeczoną, aktualnie już żonę, którą dla zmylenia czujności zapewniał o swej wielkiej dla niej ‘miłości’, traktował od początku praktycznie głównie jedynie jako zakontraktowaną ‘kobietę’. Zdążał do ślubu po to, by ‘ją MIEC-na-własność’ jako żywe narzędzie, które istnieje tylko po to, by w każdej chwili stawać do usług jego męskich zachcianek.

NIE-przejmowanie się nauczaniem Kościoła, że małżeństwo jest świętym Sakramentem i jako takie wiąże się najściślej z dziełem Odkupienia, którego Syn Boży dokonał poprzez sprzężone tajemnice: swego WCIELENIA oraz swej Krwi przelanej w Ofierze Życia na Krzyżu, uwieńczonego Zmartwychwstaniem – w niczym nie jest w stanie usprawiedliwić kogokolwiek przed Bogiem z mniej lub więcej zawinionego ignorowania Bożej wizji małżeństwa.

Małżeństwo-Sakrament winno uwidoczniać zgodnie z Bożym Zamysłem niewyobrażalną dla człowieka tęsknotę Boga MIŁOŚCI-ŻYCIA za najściślejszym JEDNO-ze-swym-żywym-OBRAZEM: ludzką OSOBĄ – na zawsze. Najłatwiej winno to narzucać się samoistnie dzięki obopólnemu lgnięciu małżonków do siebie. Ich więź dozgonnej miłości, aktywująca się w poziomie ich wzajemnych odniesień małżeńsko-rodzinnych na co dzień, winna spontanicznie nasuwać świadomość odnośnie do istniejącej o wiele bardziej pierwotnie, nieutulonej tęsknoty ze strony „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) za JEDNO z nimi jako małżonkami, a poprzez nich z każdym z osobna człowiekiem-OSOBĄ. Człowiek bowiem – a nie jakiekolwiek inne z miliardów Bożych stworzeń, jest tym „jedynym na ziemi stworzeniem, jakiego Bóg CHCIAŁ dla niego samego” (GS 24). Konsekwentnie zaś, jedynie DLATEGO zostało małżeństwo dopiero wtórnie wyniesione do wysokości-godności aż jednego z siedmiu Sakramentów Kościoła Chrystusowego.

Innymi słowy małżeństwo NIE jest czymś, co zaistniało w kontaktach międzyludzkich samoistnie. Nie jest ono wynikiem przypadkowo wyłaniającego się ewolucjonizmu (zob. HV 8; FC 11). Nie jest ono żadną miarą następstwem tego, że dwoje ludzi spodobało się sobie i w końcu pobrali się jako partnerstwo-małżeństwo. Małżeństwo jest natomiast jednym z Bożych dzieł STWORZENIA (zob. Mt 19).

Jak bardzo jednoznacznie zostaje ten fakt uwydatniony przez Syna Bożego, gdy jak zwykle, postawiono Mu podchwytliwe pytanie odnośnie do Listów Rozwodowych:

„On im odpowiedział:
‘Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku
STWORZYŁ ich jako mężczyznę i kobietę?
...
Co więc BOG złączył,
niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19,4.6).

Jak trudno przyjąć do wiadomości i wyprowadzić stąd jakiekolwiek wnioski, że nikt nie jest właścicielem siebie samego! Że życie jest jednym ciągłym darem płynącym z „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33). Oraz że małżeństwo – łącznie z płciowością – nie jest moją własnością, a uaktywnienie wymiaru płciowego w małżeństwie podlega Bożym ustaleniom. Można oczywiście aktem swojej wolnej woli nie przyjmować tak istniejącej rzeczywistości do wiadomości. To jednak na nic się nie przyda w perspektywie spraw definitywnych:

„... Postanowiono ludziom RAZ umrzeć.
a potem sąd” (Hbr 9,27).

W tej sytuacji wskazane jest przypomnieć wiążące słowa Ojca świętego, św. Jana Pawła II w odniesieniu do małżeństwa jako właśnie Sakramentu:

„Komunia miłości pomiędzy Bogiem i ludźmi, stanowiąca zasadniczą. treść Objawienia i doświadczenia wiary Izraela, znajduje swój wymowny wyraz w przymierzu oblubieńczym zawartym pomiędzy mężczyzną i kobietą.
– Stąd też główny przekaz Objawienia: ‘Bóg miłuje swój lud’, zostaje wypowiedziany również żywymi i konkretnymi słowami, poprzez które mężczyzna i kobieta wyrażają swoją miłość małżeńską.
Więź ich miłości staje się obrazem i znakiem Przymierza łączącego Boga z Jego ludem.
– I ten sam grzech, który może zranić przymierze małżeńskie, staje się obrazem niewierności ludu wobec swego Boga: bałwochwalstwo jest prostytucją, niewierność jest cudzołóstwem, nieposłuszeństwo wobec prawa jest odrzuceniem miłości oblubieńczej Pana.
– Jednakże niewiemość Izraela nie niszczy odwiecznej wierności Pana, a zatem miłość Boża zawsze wierna staje się wzorem więzów wiernej miłości, jakie powinny łączyć małżonków” (FC 12).

Jan Paweł II wskazuje na zawsze bezwzględnie wierną MIŁOŚĆ Boga, zwaną po hebr. ‘hémet’ (PRAWDA-Wierność: stałość ze względu na RAZ człowiekowi dane SŁOWO: Kocham Cię, ty mój żywy OBRAZIE; zob. z naszej strony: cz.VI, zwł. rozdziały: 4-9).
Wierność miłości Boga do Ludu swojego odwiecznego Wybrania jest stałym punktem wyjścia do wzajemnego przebaczania sobie w przypadku małżonków, u których ... doszłoby do niewierności.

Ojciec święty wyjaśnia w dalszym ciągu Boży Zamysł bezwzględnie wiernej miłości. Jej definitywnym wyrazem stała się OFIARA Życia Syna Bożego na Krzyżu. Tutaj Bóg wyraził swoją wierność względem każdego człowieka-OSOBY, będącej zarazem jego żywym OBRAZEM – oraz swą jemu ślubowaną miłość w odkupieńczej śmierci, którą przyjął jako Oblubieńczy DAR dla swojej Umiłowanej, Ludu Bożego Nowego i Wiecznego Przymierza. Każde małżeństwo staje się żywym uprzytomnieniem całkowitości DARU Miłości-Życia, jakie Bóg bezustannie nagląco proponuje człowiekowi, a przecież nigdy nikogo do jego przyjęcia nie zmusza:

„Komunia między Bogiem i ludźmi znajduje swoje ostateczne wypełnienie w Jezusie Chrystusie, Oblubieńcu, który miłuje ludzkość i oddaje się jej jako Zbawiciel, jednocząc ją w swoim ciele.
– ... Objawienie to osiąga swą pełnię ostateczną w darze miłości, który Słowo Boże daje ludzkości, przyjmując naturę ludzką i w ofierze, którą Jezus Chrystus składa z siebie samego na Krzyżu dla swej Oblubienicy, Kościoła.
– W ofierze tej odsłania się całkowicie ów ZAMYSŁ, który Bóg wpisał w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety od momentu stworzenia. Małżeństwo ochrzczonych staje się w ten sposób rzeczywistym znakiem Nowego i Wiecznego Przymierza, zawartego we Krwi Chrystusa.
– Duch, którego Pan użycza, daje nowe serce i uzdalnia mężczyznę i kobietę do miłowania się tak, jak Chrystus nas umiłował.
– Miłość małżeńska osiąga tę pełnię, której jest wewnętrznie podporządkowana, ... będącą właściwym i szczególnym sposobem, w jaki małżonkowie uczestniczą i są powołani do przeżywania samej miłości Chrystusa, ofiarującego się na Krzyżu” (FC 13).

Uwieńczeniem tych przypomnień, wyrastających z całokształtu Bożego Objawienia, które przejęte zostało w konstytutywnej Tradycji Apostolskiej, są słowa Papieskie o bezpośrednim związku tajemnicy małżeństwa-SAKRAMENTU z bezustannie aktualizowaną Bożą wytęsknioną propozycją, z jaką Bóg Trójjedyny w Synu Bożym rozpiętym na Krzyżu Odkupienia wychodzi do Ludu swego Umiłowania jako swojej Umiłowanej Oblubienicy. Bóg ofiaruje jej w Krzyżu Syna Bożego Nowe i niezniszczalne Wieczne Przymierze, prosząc niejako o jego dobrowolne przyjęcie ku jej własnemu, definitywnemu dobru:

„Małżonkowie są zatem stałym przypomnieniem dla Kościoła tego, co dokonało się na Krzyżu;
– wzajemnie dla siebie i dla dzieci są świadkami zbawienia, którego uczestnikami stali się poprzez sakrament.
– Małżeństwo, podobnie jak każdy sakrament, jest pamiątką, uobecnieniem i proroctwem tego zbawczego dzieła:

– ‘Jako pamiątka, sakrament daje im łaskę i zadanie upamiętniania wielkich dzieł Bożych i świadczenia o nich wobec swych dzieci;
– jako uobecnienie, daje im łaskę i zadanie wprowadzania w życie, wzajemnie wobec siebie i wobec dzieci, wymogów miłości, która przebacza i darzy odkupieniem;
– jako proroctwo, daje im łaskę i zadanie życia i świadczenia o nadziei przyszłego spotkania z Chrystusem’ ...” (FC 13).

f85 (10 kB)

2. Wewnętrzny ŁAD
przeżywania intymności

Trudno nie nawiązać do przeżywania w małżeństwie podarowanych małżonkom – i tylko prawowitym małżonkom – chwil ich intymnej bliskości. Chwile te są dla małżonków każdorazowo szczególniejszym darem. Warunkiem ich pogodnego, w blasku łaski Sakramentu ludzkiego i Bożego przebiegającego przeżywania, staje się wtedy każdorazowo działanie w „posłuszeństwie wierze” (Rz 1,5; 16,26), które Bóg wpisał w sumienie każdego człowieka.
– Na naszej stronie podkreślamy wielokrotnie, że Bóg darowuje małżonkom nie możność uprawiania seksu-jako-seksu, a natomiast wręcza im przy wyrażaniu zgody małżeńskiej możność podejmowania aktu ZJEDNOCZENIA ich obojga w OSOBOWYM stawaniu się „Dwojga-JEDNYM-ciałem”.
(zob. do tego: rola Ducha Świętego, Bożego Mistrza w spajaniu wielości niemożliwej do zjednoczenia – w kogoś JEDNEGO: Duch Święty w małżeńskim „jedno-ciało” ).

Znaczy to, że uwaga przy podejmowaniu współżycia nie powinno być koncentrowana na uzyskaniu maksimum wyzwalanego wtedy przeżycia jako zasadniczego celu podjętego aktu, lecz zdążanie wciąż niejako o jedno ‘piętro’ wyżej: zjednoczenia swych obojga osób jako tych jedynych, wybranych w dozgonnym przymierzu.
– Stąd w parze z podejmowaniem aktu zjednoczenia powinna układać się bezwzględna wierność ślubowanej miłości. Powinna się ona wyrażać pełnią życzenia sobie wzajemnie ludzkich i Bożych darów w drodze do osiągnięcia zarówno dla siebie, jak i poszerzającej się rodziny finalnie życia w „DOMU OJCA”.
– Wewnętrzny pokój serc przy przeżywaniu intymności powinien być uzyskiwany poprzez kochające podporządkowanie się obojga wewnętrznemu ŁADOWI trwania wtedy w zjednoczeniu dzięki pozostawieniu pełnej swobody zarówno dla całkowitości wzajemnego oddania się sobie, jak i dla niczym niezakłóconego dynamizmu jego swobodnie rozwijającej się otwartości na potencjalność rodzicielską.

U wielu małżeństw zaczyna się w tym miejscu dramat grzechów małżeńskich. Grzechy te pojawiają się często w bezpośredniej konsekwencji niemal całkowitego NIE-przygotowania do rozumienia zarówno małżeństwa jako Sakramentu, jak i samej ‘miłości’ małżeńskiej.
– U wielu małżonków, być może szczególnie narzeczonych jako potem już mężów, na czołowe miejsce wysuwa się NIE-Boże pojmowanie ‘miłości’ w małżeństwie. Wyrazem ‘miłości’ jest w mniemaniu wielu uzyskiwanie przyjemności zmysłowej przy podejmowaniu pieszczoty oraz samo przeżycie współżycia. Ślubowana w chwili wyrażonej zgody małżeńskiej ‘miłość’ nie została przemyślana i zrozumiana. Dominującym czynnikiem w zdążaniu do ślubu stało się mniej lub więcej ujawniane zdążanie do uzyskiwania egoistycznie przeżywanej satysfakcji seksualnej.
– Ten ZŁY zdołał wmówić jednej ze stron, albo i obojgu narzeczonym dynamizm DO-środkowy uprawianej ’miłości’, czyli że zadowolone musi być w pierwszym rzędzie moje ‘JA’.

Dzieje się tak w totalnym przeciwieństwo do Bożego stylu rozumienia i wprowadzania w życie ‘miłości’. Miłość powinna stać się wciąż uaktywnianą „twórczą mocą w człowieku” (DiM 7), w imię której mąż i żona przyjęli styl życia maksymalnego przekreślania własnych przyjemności, by w imię ślubowanej miłości tworzyć DOBRO. Rzeczywistym ‘dobrem’ staje się coś dopiero wtedy, gdy układa się chociażby na razie tylko zdalnie – na linii wiodącej ku znalezieniu się kiedyś w „DOMU OJCA”. Dobro to musi obejmować zarówno ich oboje, jak i potomstwo, którym ich Bóg obdarzy. Tak brzmią słowa składane w chwili zawierania ślubu miłości małżeńskiej:

(38 kB)
Jak to dobrze oderwać się od studium w ciągu roku akademickiego i urządzić sobie wycieczkę w plener, sypiając przez parę dni pod namiotami – wśród uroczej przyrody, nad rzeką, wśród gór i lasów.
– Nie każdemu jednak dany jest tak osiągany ... ‘relaks’.

„Czy chcecie z miłością przyjąć
i po katolicku wychować potomstwo,
którym was Bóg obdarzy?
(LR 8; jest to jedno z pytań stawianych nupturientom przy zawieraniu małżeństwa).

Jak będzie wyglądało sprawozdanie przed Obliczem Boga z uroczyście wyrażonego – nie ‘postanowienia’, ani jedynie ‘chęci’, lecz złożonego ŚLUBU:

„ŚLUBUJĘ Ci
!empt (0 kB)(0,3 kB)  miłość,
!empt (0 kB)(0,3 kB)  wierność,
!empt (0 kB)(0,3 kB)  uczciwe przeżywanie chwil intymności zgodnie z wewnętrznym ŁADEM wpisanym w sumienie,
!empt (0 kB)(0,3 kB)  i że Cię nie opuszczę aż do śmierci” (Formuła wyrażania Zgody Małżeńskiej).

Tymczasem życie w komunii małżeńsko-rodzinnej przemienia się u niejednych w niedługim czasie w jeden ciąg poniżania czy to żony, czy z kolei męża. Dzieci (oraz sąsiedzi ...!) stają się niemymi świadkami nieustannych kłótni między tatą i mamą, a w szerokim sąsiedztwie rozlegają się z okien tego mieszkania ciągłe krzyki i niegodne ślubowanej miłości – przekleństwa i wyzwiska. Wszystko to staje się świadectwem tego, że ten DOM, który zgodnie z ślubowaną miłością i przyjętym Sakramentem miał stać się rajem-na-ziemi, staje się na co dzień świadectwem piekła-na-ziemi.
– Tymczasem RAZ ślubowane SŁOWO nieubłaganie woła u Boga ciężarem złożonego ślubu: „Ślubuję Ci ... miłość ...”

f85 (10 kB)

3. Na to się żeniłem ...

Jak wytłumaczy się przed Bogiem np. mąż, który małżonkę codziennie zamęcza żądaniem i szantażem:

„Ja na to się żeniłem, żeby żonę MIEĆ!
Nawet Pismo święte to potwierdza,
że żony mają być poddane mężom” (zob. np. 1 Kor 7,3-6; Kol 3,18; Tt 2,5).

W tej sytuacji, nie zważając na stan zdrowia małżonki, ani na być może poważne zagrożenie jej życia, mąż taki wymusza na niej stosunek nawet po kilkakroć codziennie. Nie trafiają do niego niczyje argumenty. Ani kompetentne, wyjaśniające słowa chociażby św. Jana Pawła II. Argument Papieski odrzuca on z góry, postępując jeden raz więcej w dokładnej sprzeczności z Bożym Zamysłem odnośnie do wewnętrznego Ładu małżeńskiej intymności, zapisanego również w jego sumieniu.

Przytoczymy jeden raz więcej słowa św. Jana Pawła II w odpowiedzi na rzekome stawanie kobiety-żony do usług męża, który myśli tylko o swoim seksie, a nie o miłości bliźniego:

„Autor Listu do Efezjan nie widzi żadnej sprzeczności pomiędzy tak sformułowanym wezwaniem a stwierdzeniem: ‘Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu ...’. Wie bowiem, że ten układ... musi być rozumiany i urzeczywistniany w nowy sposób:
– jako ‘wzajemne poddanie w bojaźni Chrystusowej, zwłaszcza, że mąż jest nazwany ‘głową’ żony, TAK jak Chrystus jest Głową Kościoła, bo ‘wydał za niego samego siebie’,
– a wydać zań samego siebie oznacza oddać nawet własne życie.
– O ile jednak w odniesieniu Chrystus-Kościół poddanie dotyczy tylko Kościoła, to natomiast w odniesieniu mąż-żona ‘poddanie’ nie jest jednostronne, ale wzajemne ! – To właśnie jest w stosunku do ‘dawnego’ wyraźnie ‘nowe’: jest nowością ewangeliczną ...
– ... Świadomość, że w małżeństwie istnieje wzajemne ’poddanie małżonków w bojaźni Chrystusowej’, a nie samo ‘poddanie’ żony mężowi, musi stopniowo przecierać sobie szlaki w sercach, w sumieniach, w postępowaniu, w obyczajach. Jest to wezwanie odnoszące się odtąd do wszystkich pokoleń, wezwanie, które ludzie muszą podejmować wciąż na nowo ...
– Wszelkie racje za ’poddaniem’ kobiety mężczyźnie w małżeństwie muszą być interpretowane w sensie wzajemnego poddania obojga w bojaźni Chrystusowej ...” (MD 24).

f85 (10 kB)

4. Alkohol bogiem w domu ...

Można by, śledząc dramaty nieprzeliczonych rzesz małżeństw i rodzin, ponownie zadać pytanie dajmy na to mężowi, który zdając sobie sprawę, że zabrnął w alkohol, nie tylko niczego w stylu swego życia jako alkoholika nie zmienia, ale sieje w domu małżeńskim terror, zmuszając żonę i dzieci niekiedy do ucieczki przez okno, gdy po pijanemu rzuca się na nich z nożem w ręku. Gorzej, gdy w alkoholizm popadnie i małżonka i alkohol staje się z rana pierwszym napojem, a wieczorem ostatnim. Co taki mąż i ojciec, albo żona i matka powie w chwili, gdy trzeba będzie zdać sprawę, aby:

„... otrzymać zapłatę za uczynki
dokonane w ciele:
złe lub dobre” (2 Kor 5,10).

Co powie Chrystusowi, przed którego „trybunałem stanie” (2 Kor 5,10), a Chrystus zapyta go o jego odniesienia np. do małżonki, którą maltretował, bił przy każdej sposobności, łamiąc na niej rzucone w nią krzesło. A ona ... cała skrwawiona, nie wiedząc gdzie uciec przed rozjuszonym mężem, modli się i ofiarowuje zadawane jej ciosy Bogu, błagając Go o łaskę przebaczenia i nawrócenia dla męża?
– Chrystus zaś nieustępliwie przypomni: „A ty ... złożyłeś uroczysty ślub miłości. Bóg go przyjął i przypieczętował: „ŚLUBUJĘ Ci miłość ...”.
– Czy nigdy nie słyszałeś SŁOWA BOŻEGO, a nie kogokolwiek ‘prywatnego’:

„Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa Bożego?
Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ...
ani złodzieje ... ani pijacy ... nie odziedziczą Królestwa Bożego(1 Kor 6,9n).

Sąd odbędzie się na pewno: jego przedmiotem będzie jakość ślubowanej ‘miłości’. Miłość powinna była rozwijać się systematycznie w stylu miłowania, jaki od zarania dzieła stworzenia ukazuje sam Bóg. Miłość to jedno nieustanne przekreślanie siebie i swoich zachcianek. Celem miłości miało nie być zdążanie do zapewnienia SOBIE zadowolenia własnego ‘JA’, lecz aktywne tworzenie DOBRA – dobra obliczonego na ... życie wieczne w DOMU OJCA.

Jeśli grzeszny człowiek, w tym wypadku może mąż i ojciec, albo i żona-matka – jeszcze żyją, świadczy to o nieprawdopodobnym Bożym Miłosierdziu w stosunku do nich: Bóg stwarza wciąż jeszcze szansę nawrócenia.
– Ale też: nie można dłużej odwlekać totalnego odwrotu od dotąd popełnianego zła. Trzeba uklęknąć przed rodziną, przed współmałżonkiem względnie małżonką, przed dziećmi, które doznały tyle krzywdy i niesprawiedliwości. Trzeba przeprosić ich wszystkich i radykalnie zmienić dotychczasowy styl życia, nie patrząc na to, ile to będzie kosztowało własnego trudu pracy nad sobą i wyrzeczenia się dotychczasowego zła. Nie ma innej drogi do uzyskania Bożego rozgrzeszenia, jak tylko poprzez całkowite odwrócenie się od dotąd popełnianego zła, naprawienie wyrządzonych szkód i błaganie pokrzywdzonych, żeby pomogli ... wstać być może z dna zepsucia i podeptanych, uroczyście Bogu i ludziom złożonych ślubów.

Wypada też przypomnieć, że nie wystarczy wyznać przy spowiedzi tylko tyle: „upijałem się, opuszczałem Mszę św., więcej grzechów nie pamiętam ...” ! Tak ogólnikowo sformułowane wyznanie, bez uszczegółowienia wyrządzonych szkód ze względu na przykazanie: I, III, IV, V, VII itd. – byłoby w tym wypadku z góry niewystarczające do uzyskania rzeczywistego rozgrzeszenia. Nie mówiąc już o ... w takiej sytuacji zwykle ŻADNYM postanowieniu poprawy!


UWAGA. Alkoholizmowi oraz paleniu poświęcony jest na naszej stronie: cz.III, rozdz.5;
Zob. jednak ponadto również: cz.VII, rozdz.3-J, lub bezpośrednio: http://lp33.de/strona-lp33/p7_3j.htm#expr = „Godność osobista w próbie na wierność SŁOWU: alkohol i palenie”.


f85 (10 kB)

5. Boża wizja Ładu małżeńskiego

Strona nasza osnuta jest w zasadniczej mierze wokół etycznych aspektów odniesień intymnych. Toteż pomijamy tu ponowne rozważanie nad dramatem grzechów związanych ze stosowaniem coraz innych środków zapobiegania ciąży. Ograniczymy się w zasadzie do wniknięcia jeszcze raz w jakość wzajemnych odniesień w chwilach intymności.

Jedną z głównych trudności przy przeżywaniu wzajemnej bliskości, zwłaszcza dla tych partnerów małżeńskich, którzy dotąd nie zadali sobie trudu by zrozumieć, że ‘miłość’ nie może polegać na zaspokajaniu popędu seksualnego, lecz na aktywnym tworzeniu DOBRA dla tego drugiego w małżeństwie oraz całej rodziny, stanowi zapewne niezależnie od ludzkiej woli istniejące ukierunkowanie aktu płciowego na potencjalność rodzicielską. Tak został ten akt stworzony przez Stworzyciela świata, człowieka i małżeństwa. Człowieka stworzył Bóg jako swój żywy OBRAZ i Podobieństwie. Skoro zaś ON, Bóg – JEST – MIŁOŚCIĄ, która cała jest ŻYCIEM, jakżeż miałoby dziać się inaczej w przypadku stworzonego przez Boga ... człowieka.

W swej Mądrości – ale i „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) zastrzegł Bóg uaktywnianie zakresu płciowości aż dwoma Przykazaniami dla ważnie zawartego małżeństwa.
– Ponadto zaś ubogacił Bóg człowieczeństwo przedziwnym kolejnym swoim stworzycielskim dziełem: wszczepił w płciowość biologiczny dar rytmu płodności. Że zaś nikt nie prześcignie Boga w Jego Miłością przesyconej Mądrości, ubogacił On ten dar w łatwo rozpoznawalne sygnały, które będą mogły służyć do odpowiedzialnego rozkładania w czasie – zaakceptowanego w małżeństwie zobowiązania do jego stopniowego przekształcania w rodzinę:

„Bardzo doniosły obowiązek przekazywania życia ludzkiego,
dzięki któremu małżonkowie stają się
wolnymi i odpowiedzialnymi współpracownikami Boga-Stwórcy,
napełnia ich zawsze wielką radością,
z którą jednak idą niekiedy w parze niemałe trudności i kłopoty ...” (HV 1).

Zauważamy, że Boże stwarzanie – w tym wypadku daru ‘biologicznego rytmu płodności’, idzie w parze ze swoistym popychaniem człowieka-OSOBY ku rozwojowi duchowemu. Dzieło rytmu płodności stwarza niemal z chwili na chwilę próbę zdawania egzaminu na jakość uaktywnianej wtedy miłości: potwierdzania jej Bożego stylu w typowym dla niej dynamizmie OD-środkowym (tworzenie DOBRA definitywnego, za cenę przekreślania własnego ‘JA’), czy też w przewrotnie przez Tego, który jest ZŁY – Szatana narzucanym, całkowicie odwrotnym dynamizmie DO-środkowym (zadowolony muszę być przede wszystkim ‘JA’, obojętne za jaką cenę ...!). Bóg związał akt podejmowania zjednoczenia płciowego z intensywnym przeżyciem przyjemności tych chwil. I nie stwarza żadnych limitów dla zwykle upragnionych chwil – możności przeżywania najściślejszej jedności w intymności.

Jednakże zgodnie z samym Sobą jako MIŁOŚCIĄ która cała jest ŻYCIEM i tworzeniem DOBRA, złączył Bóg z przeżywaniem aktu płciowego nierozerwalnie potencjalność rodzicielską. Człowiekowi, który nigdy nie stanie się właścicielem podarowanej sobie płciowości, ani podarowanego małżeństwu biologicznego daru rytmu płodności, nie wolno w niczym naruszyć dynamizmu aktu w jego pełnej otwartości – ani na miłość-jedność, ani na zawsze w parze z nią idącą pełną otwartość na potencjalność rodzicielską.

W pełni aktualne pozostaje zawsze zasadnicze zastrzeżenie: Bóg-Stworzyciel i zarazem Odkupiciel człowieka przenigdy nie wymusza posłuszeństwa w odniesieniu do swoich stworzycielskich, miłości pełnych ustaleń. Bóg każdorazowo PYTA: „A jeśli CHCESZ osiągnąć ŻYCIE (= wieczne), zachowaj Przykazania ...” (Mt 19,17).

W takim kontekście wyraża się Ojciec święty Paweł VI w encyklice Humanae vitae następująco, jak już parokrotnie przypomniano:

„... Jednakże Kościół wzywając ludzi
do przestrzegania nakazów prawa naturalnego
(w znaczeniu przyjętym w Kościele Katolickim: prawo natury dotyczy godności człowieka jako Bożego OBRAZU i OSOBY: ciała-ducha naraz, wezwanego do życia wiecznego),
które objaśnia swoją niezmienną doktryną, naucza,
że konieczną jest rzeczą, aby każdy akt małżeński
zachował swoje wewnętrzne przeznaczenie
do przekazywania
życia ludzkiego” (HV 11).

Papież, św. Paweł VI wypowiada to słowo nie autorytetem prywatnym, ale wyraźnie z powołaniem się na swój urząd Następcy Piotra. Podkreśla on to wyraźnie pod koniec wstępnych słów encykliki. Słowo to ma zatem za sobą zapewnienie Chrystusa, iż Papież przemawia zgodnie z Prawdą OBJAWIENIA Bożego, w tym wypadku w zakresie Bożych ustaleń wzajemnych odniesień małżeńskich:

(63 kB)
Dwa delfiny w pozycji wyskakiwania z morza. Sztukę tę opanowały one w stopniu perfekcyjnym, zachwycając w specjalnych akwariach oko ludzkie.


„... Dlatego to, po dokładnym przestudiowaniu przedłożonej Nam dokumentacji, po bardzo starannym przemyśleniu i rozważeniu zagadnienia, po gorących modlitwach zanoszonych do Boga,
mocą powierzonego nam przez Chrystusa mandatu,
uważamy obecnie za stosowne dać odpowiedź na te ważne pytania” (HV 6).

W zakończeniowych słowach Encykliki wraca Papież do swych autorytatywnych wypowiedzi jeszcze raz. Tym razem wyraża się niezwykle znamiennie, że słowa jego są promulgacją Prawa Bożego w omawianym zakresie:

„Nauka Kościoła o należytej regulacji poczęć,
będąca promulgacją samego prawa Bożego,
wyda się niewątpliwie dla wielu trudna;
więcej nawet zupełnie niemożliwa do zachowania.
– Bo rzeczywiście, jak wszystkie rzeczy szlachetne i pożyteczne, tak i to prawo wymaga mocnych decyzji i wielu wysiłków od poszczególnych ludzi, od rodzin i społeczności ludzkiej. Co więcej, zachować je można tylko z pomocą łaski Bożej, która wspiera i umacnia dobrą wolę ludzi.
– Kto jednak uważniej się nad tym zastanowi, dostrzeże, że owe wysiłki naprawdę podnoszą godność człowieka i przysparzają dobra całej ludzkości” (HV 20).

f85 (10 kB)

6. Stosunki z zapobieganiem

Odświeżyliśmy sobie Boże widzenie daru podarowanego małżeństwu – i tylko prawomocnie zawartemu małżeństwu: zgodne z Bożym ustaleniem przeżywania wzajemnej intymnej bliskości małżeńskiej. Na tym tle wypada przejść przez pewne nieprawidłowości w układaniu tych chwil małżeństwa-Sakramentu. Stają się one każdorazowo niszczeniem zarówno poszukiwanej przez małżonków miłości, jak i życia chociażby jedynie potencjalnie Poczętych własnych Dzieci.

Drażliwy problem dla wielu małżeństw (i oczywiście partnerstw nie-małżeńskich) stwarza odwiecznie nierozdzielnie ze współżyciem płciowym związane ukierunkowanie aktu na potencjalność rodzicielską. Osoby, które nie zadały sobie trudu zrozumienia tajemnicy małżeństwa-Sakramentu, ani tajemnicy samej ‘miłości’ małżeńskiej w jej Bożym znaczeniu – przechodzą w tej sytuacji, za namową ZŁEGO, który „... od początku wykorzystuje dzieło stworzenia przeciw zbawieniu, przeciw przymierzu i zjednoczeniu człowieka z Bogiem” (DeV 27) na poszukiwanie coraz innych sposobów dla skutecznego wyeliminowania ukierunkowania aktu płciowego na możność poczęcia.
– Deklarują zarazem przed sobą i innymi, że przez zawarcie ślubu zdobyli ‘prawo’ do ‘pokochania się’ w taki sposób, jaki im aktualnie ‘odpowiada’. Jednocześnie wyznają, że aktualnie nie mogą sobie pozwolić na ‘dziecko’. Tym samym ‘zmuszeni są’ rozglądać się za jakimiś sposobem, żeby ukierunkowanie aktu na możność poczęcia wyeliminować, względnie je skutecznie ominąć.

Nie chcielibyśmy w tej chwili wchodzić w powody NIE-nastawiania się co najmniej znacznej większości małżeństw na powiększenie rodziny. Zdarzają się niewątpliwie rzeczywiście poważne racje, by nie szafować zbyt hojnie możnością rodzenia, niekiedy nawet całkowicie zawiesić nastawienie się na powiększenie rodziny.
– Wiadomo zarazem, że gdyby mimo korzystania z biologicznego rytmu płodności dla podejmowania zjednoczenia wyłącznie w dniach niemożności poczęcia – w pewnej chwili się okazało, że nastąpiło niezbyt zamierzone poczęcie, pozostaje obowiązek sumienia przyjęcia Dziecka, ukochania go od samego poczęcia, otoczenia go przez okres oczekiwania najserdeczniejszą troskliwością rodzicielską, wydania na świat i wychowania – chociażby sam w sobie fakt ciąży w stanie własnej choroby itp. stanowić miał poważne zagrożenie dla życia w tym wypadku matki.

Niemniej w przeważającej mierze przypadków małżonkowie sztucznie ograniczają wielkość rodziny: jedno z małżonków, albo i oboje – wyraźnie nie chcą nastawiać się na powiększenie rodziny. Wolą zbierać pieniądze na sprawy techniczne, wyjazdy turystyczne i media, aniżeli zajmować się trudem wychowywania dzieci. Małżonkowie przyjmują w tym wypadku panującą ‘modę’ ograniczenia rodziny najwyżej do jednego dziecka, ewentualnie drugiego, traktując trzecie poczęcie ... za serdecznie nie zamierzoną klęskę żywiołową swego małżeństwa. Ostatecznie przyjmują to kolejne dziecko – nierzadko z buntem w sercu i niechęcią do dziecka od samego poczęcia.

Czy Jezus Chrystus miałby nie zażądać od bardzo wielu małżeństw sprawozdania za samo w sobie związanie się małżeństwem-Sakramentem? Małżeństwo miało służyć z Bożego ustanowienia do wzbudzania życia ludzkiego. Tymczasem im przyświeca ideał jak najwygodniejszego urządzenie się we dwoje i zapewnienie sobie wygód bez obciążania się angażującą troską o potomstwo.
– Nie daj Boże, żeby Chrystus miał stwierdzić w konkluzji ich rozliczenia się przed swoim trybunałem (zob. 2 Kor 5,10), jeśliby się posłużyć słowami Listu do Rodzin św. Jana Pawła II:

„Ale wiemy, że w Mateuszowym opisie Sądu Ostatecznego jest także ta druga lista, groźna i przerażająca:
Idźcie precz ode Mnie [...]. Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie’ (Mt 25,41nn).
– I na tej liście znajdą się z pewnością także inne fakty, w których Jezus chce się utożsamić z człowiekiem odrzuconym. On utożsamia się z opuszczoną żoną czy mężem, z poczętym i odrzuconym dzieckiem: ‘Nie przyjęliście Mnie!’
– Również i ten sąd idzie poprzez dzieje naszych rodzin, przez dzieje narodów i ludzkości. Chrystusowe: ‘Nie przyjęliście Mnie’ odnosi się również do instytucji społecznych, rządów i organizacji międzynarodowych” (LR 22).

f85 (10 kB)

7. Stosunek przerywany

Według wielu małżonków ‘najprostszym’ sposobem niedopuszczania do poczęcia jest z dawna ‘praktykowany’ sposób: uprawiania stosunku przerywanego. Są małżonkowie, którzy zawzięcie bronią tego sposobu ograniczania potomstwa. Wmawiają nawet spowiednikowi, iż odpowiada to w pełni ich satysfakcji małżeńskiej intymności.

Jakiż fałsz wypowiadają wtedy tacy małżonkowie: przed spowiednikiem, przed sobą samymi, przed Bogiem! Stosunek przerywany jest jednym wielkim zaplanowanym rozwodem-w-samym-stosunku. Bóg obdarza prawidłowych małżonków aktem podejmowanego ZJEDNOCZENIA ich obojga osób. W stosunku przerywanym tym Dwojgu w najmniejszej mierze nie chodzi o stanie się JEDNO-w-Dwojgu, a jedynie o ... doznanie masturbacji na sobie wzajemnie. Uroczyste słowa złożonego ŚLUBU: „Ślubuję Ci ... miłość; ślubuję wierność; ślubuję przeżywanie intymności zgodnie z wewnętrznym ładem wpisanym w sumienie ...”  zostają w tej sytuacji jedno po drugim brutalnie podeptane.

Mąż deklaruje przy stosunku przerywanym uroczyście: ‘Ja Cię, Ty kobieto, absolutnie NIE kocham! Traktuję cię anonimowo’ jako po prostu kobietę-narzędzie do wyseksowania się poprzez jej ciało płciowe’.
– Oboje popełniają wtedy grzech niewierności małżeńskiej. W takiej chwili nie chodzi im przecież o zjednoczenie małżeńskie z tą osobą jako tą jedyną, poślubioną w uroczyście zawartym dozgonnym przymierzu. Oboje są dla siebie w tej chwili anonimową ‘kobietą’, anonimowym ‘mężczyzną-chłopem’.
– Całkowicie podeptany zostaje wtedy uroczyście ślubowany wewnętrzny ŁAD współżycia. Tym Dwojgu chodzi w tej chwili wyłącznie o ‘seks’. Jedynie dlatego wycofuje się mąż przed swoim szczytowaniem, uskuteczniając je ... w jaki bądź sposób na zewnątrz żony.
Jakżeż to ubliżające dla jego godności! A tym bardziej dla godności żony, której ślubował, iż kochać ją będzie jako tę jedyną, z którą pragnął na drodze małżeństwa-rodziny trafić kiedyś do DOMU OJCA.

Co się w takiej sytuacji dzieje z Sakramentalnością małżeństwa i Bogiem, który tych Dwoje powołał w swym niepojętym zawierzeniu ich dobrej woli do godności małżeństwa? Ci Dwoje jednak zawłaszczyli dla siebie zakres podarowanej im jedynie w poczytalny zarząd płciowości. Do samego zaś Boga odnieśli się jednoznacznie wyrażonym ‘NIE’:

„Nie będę Ci, Boże, służył !
Utworzonego przez Ciebie ładu intymności NIE uznajemy.
Wiemy lepiej, jak się kochać, aniżeli Ty nam to proponujesz”!,

Ten Nieskończony, Stworzyciel, na którym oni oboje w całokształcie swojego istnienia jedynie ‘wiszą’ – zmuszony jest serce ich w tejże chwili natychmiast opuścić. Dopuścili się oni grzechu ciężkiego: arogancko odrzucili Boży ład, Bożą wyłączną własność. Zadeptali zarazem bez skrupułu SŁOWO swojego uroczystego ślubu małżeńsko-sakramentalnego. Bóg przyjął uroczyście i przypieczętował słowo ich ślubu.

Z chwilą gdy przeszli na stosunek przerywany, wnętrze ich serca, po eksmisji Bożej obecności, pozostaje puste: brak tam już Łaski uświęcającej. Na ten moment czyhał Ten Przewrotny, Szatan. Zajmuje on natychmiast bezapelacyjnie miejsce opróżnione po Bogu. Jest to jednak nie kochany ‘przyjaciel’ tych Dwojga, lecz ...:

„Przeciwnik wasz, Szatan,
jak lew ryczący krąży
szukając, kogo pożreć” (1 P 5,8).

Czy trzeba jeszcze pytać, gdzie by się któreś z nich znalazło, gdyby w tej sytuacji zastała go śmierć? O losie wiecznym człowieka-OSOBY, żywego OBRAZU Boga, decyduje ostatni akt wolnej woli w chwili przekraczania progu wieczności. Ocena etyczna podjętego działania takich Dwojga jest w tym wypadku jednoznaczna – w sensie obiektywnym. Brzmiała ona wobec Bożej Miłości i Bożej propozycji jako ich ‘NIE’.

Pomijamy już kwestię, że niemal cudu trzeba, żeby w sytuacji, jeśliby stosunek przypadł w sam raz tego określonego dnia na wydzielinę śluzową dni możności poczęcia u kobiety-żony – mimo stosunku przerywanego, czyli wycofania się męskiego partnera od partnerki-kobiety, nie doszło do poczęcia. Szczególnie żywotne plemniki znajdują się u mężczyzny na zewnątrz zawsze już przed jego szczytowym przeżyciem.

f85 (10 kB)

8. Sięganie po sztuczne techniki zapobiegania

Całe rzesze partnerstw oraz małżonków decydują się w podobnych sytuacjach: ‘Seks: TAK; Dziecko: stanowczo: NIE’ na użycie środków zapewniających bardziej ‘skuteczne’ eliminowanie ‘groźby’ zajścia w ciążę. Nawiązujemy do tego zagadnienia jedynie ogólnikowo, gdyż kwestia czy to spirali zakładanej śródmacicznie w swych coraz bardziej perfidnie udoskonalanych wersjach, czy coraz innych ‘tabletek’, implantów podskórnych itp. jest wystarczająco dokładnie omówiona w rozdziale 3 niniejszej drugiej części.

Wypada jeszcze raz podkreślić jednoznacznie, że NIE istnieje żadna jedynie anty-koncepcja, tzn. nie istnieje żadna jakakolwiek technologia dla wyeliminowania samego w sobie jedynie ‘poczęcia’ (tzn.: nie samej w sobie ciąży). Czy się komuś podoba czy nie, trzeba przyjąć do wiadomości, że w sensie najdosłowniejszym wszystkie jakiekolwiek środki sztuczne, określane eufemistycznie jako jedynie anty-koncepcyjne (= mające na celu jedynie zapobieżenie procesowi poczęcia !), są środkami zawsze poronnymi. Innymi słowy sięgnięcie po jakikolwiek tego rodzaju środek oznacza wyrażoną przez partnerów (być może: małżonków) pełną gotowość do zadania ŚMIERCI własnemu Dziecku, gdyby w danej sytuacji doszło do poczęcia – wbrew zastosowanej technologii przeciw-rodzicielskiej.

Jaśniej się wyrażając, obojętne czy w następstwie podjętej kopulacji w danym dniu cyklu nastąpi poczęcie czy nie, samo już zdecydowanie się na użycie któregokolwiek technicznego sposobu zapobiegania ciąży i jego użycie staje się świadomie i dobrowolnie (= rozum oraz decyzja wolnej woli) wyrażoną zgodą na zabójstwo Poczętego, popełnione z pełną premedytacją, chociażby w danym dniu poczęcie ostatecznie nie nastąpiło. W obliczu Boga liczy się postawa wolnej woli. Ta zaś jedynie dlatego sięgnęła po technologię przeciw-rodzicielską, że zdecydowała się na: ‘Seks: TAK; Dziecko: absolutnie: NIE.

Sprawa ta jest omówiona na szeregu miejscach naszej strony, toteż nie ma potrzeby wnikać w nią tutaj ponownie.
– Pojawia się pytanie: Jak w obliczu takiej sytuacji ma zadziałać jedyny Właściciel człowieka-OSOBY, swojego żywego OBRAZU? Ci dwoje dopuszczają się w tej chwili nie tylko wielorako spiętrzonego grzechu ciężkiego z racji frontalnego sprzeciwu przeciw Bożemu ŁADOWI, wpisanemu w ich sumienie, lecz dopuszczają się ponadto zbrodni Zabójstwa Człowieka Niewinnego; zabójstwa o tyle bardziej kwalifikowanego, że chodzi o własne Dziecko.

Nie liczy się wtedy nawet fakt, czy w dniu podjętej kopulacji doszło do poczęcia czy nie. Ci Dwoje zmierzali do zapewnienia sobie przeżycia ‘seksu’. Chcieli go osiągnąć – zdecydowanie gotowi poświęcić w tym celu nawet ŻYCIE swego ewentualnie Poczętego. Woleli nie myśleć, a może raczej: chcieli NIE wiedzieć, dlaczego nie będzie w tym wypadku WIDAĆ życia własnego ‘Dziecka’. Zdawali sobie doskonale sprawę z tego, że sięgają po środek PORONNY. Udawali, że nie jest ‘ich’ sprawą dokładniejsze wyjaśnienie faktu, że ... Dziecka nie będzie ‘widać’.
– Ich próba łudzenia się i zasłaniania się ‘niewiedzą-której-woleli-nie-wyjaśnić-sobie’ zupełnie na nic się nie przyda.
– Jeśli mimo wszystko podejmują stosunki: z technicznym zabezpieczeniem, ilość zabitych Poczętych i zgładzonych własnych Dzieci może w ciągu roku wynosić ok. 12 (= 12 cyklów). Jeśli podejmują takie stosunki z jakąkolwiek techniką przeciw-rodzicielską przez całe lata, ilość zgładzonych Dzieci własnych wzrasta o tyle bardziej.

f85 (10 kB)

9. Kopulacja z prezerwatywą

Niewybaczalnym przemilczeniem byłoby NIE-nawiązanie w tym kontekście jeszcze raz do niemal powszechnie stosowanej prezerwatywy. Nietrudno znaleźć osoby, które będą zaciekle broniły prezerwatywy jako zweryfikowanego, coraz bardziej udoskonalanego przeciw-rodzicielskiego środka. Niestety nadal nie dociera do publicznej wiadomości ściśle naukowa dokumentacja w tym zakresie, chociażby ta przedstawiona na sympozjum naukowym trzech różnych Stowarzyszeń nauk medycznych Ginekologicznych z końcowych lat 80 minionego wieku, poświęconych prezerwatywie. Potężne instytucje przemysłu aborcyjno-antykoncepcyjnego pilnie nad tym czuwają, żeby tego rodzaju informacja nie przedostała się do publiczności: przyczyniłoby się to w znacznej mierze do zaniżenia nieprawdopodobnych dochodów przemysłu antykoncepcyjnego (zob. podsumowanie na ten temat z naszej strony: Podsumowanie).

Pomijamy fakt, że prezerwatywa w żaden sposób nie jest w stanie ustrzec przed chorobami przenoszonymi drogą kontaktów płciowych. Stwarza ona jedynie nieodpowiedzialnie rozpowszechniane złudzenie na ten temat.
(bakterie i wirusy, kilkadziesiąt razy mniejsze od główki plemnika, przenikają bez trudu przez tworzywo prezerwatywy: lateks i jego coraz bardziej udoskonalane tworzywo; zob. wyż.: ‘Prezerwatywa: złudna skuteczność tego również poronnego środka’).
– Ograniczamy się w tej chwili wyraźnie do kwestii rzekomej ochrony prezerwatywy przed ‘niepożądanym poczęciem’.


UWAGA. Zob. do tego dokumentację naukową: art. dr Rudolf Ehmann, w „Empfängnisverhütung. Fakten, Hintergründe, Zusammenhänge – Zapobieganie poczęciu. Fakty, Podkonteksty, Powiązania” .

Mianowicie pomimo zastosowanej ochrony przy kopulacji za pomocą prezerwatywy, co najmniej część plemników przedostaje się przez nią i znajdują się niebawem nawet w pobliżu trąbki jajowodowej, gdzie powinna znaleźć się komórka jajowa, uwolniona z pęcherzyka Graafa w chwili owulacji.
– Plemniki te są jednak poważnie uszkodzone przez chemią plemnikobójczą, jaką wyściełana jest prezerwatywa od wewnątrz.
– Płyn wytryskowy wraz z tak już uszkodzonymi plemnikami dociera do komórki jajowej. Ta zaś też z kolei zostaje biochemicznie poważnie uszkodzona przez ten sam płyn nasienny nasycony chemią plemnikobójczą.

Chemia plemnikobójcza działa nie tylko blokująco na ruchliwość oraz akrosomowe funkcje plemników, uszkadzając ponadto ich strukturę DNA, lecz pociąga za sobą uszkodzenia z kolei w samej komórce jajowej, wiodąc do dekondensacji jej jądra.
– Mimo tych poważnych uszkodzeń może nietrudno dojść do zaplemnienia i zapłodnienia. Powstaje w tej chwili ZYGOTA, czyli już Nowy Człowiek, nowa Osoba ludzka. Niemniej w wyniku uszkodzeń zarówno plemnika, jak i komórki jajowej, Zygota ta, czyli zaistniały Mały Człowiek, z zasady rychło ginie, zwykle zanim jeszcze dotrze poprzez jajowód do jamy macicy, czyli zwykle w ok. jednego tygodnia od poczęcia (zob. do tego także: cz.VII, rozdz.4f, lub wprost: ‘Stosunek z ... prezerwatywą’).

(54 kB)
Zdjęcie pary małżeńskiej Ludwika i Zelii Martin, rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Papież św. Jan Paweł II wydał dekret uznający heroiczność ich cnót w 1994, beatyfikacja ich została dokonana w 2008, a papież Franciszek kanonizacji w 2015 r.

Trzeba przyznać, że „przewrotnemu Geniuszowi podejrzeń” (DeV 38) znakomicie udaje się i w tym zakresie „zwodzić całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9). Samo w sobie dopuszczenie się grzechu jest konsekwencją tego: KOMU ci Dwoje ofiarują swoje ZAWIERZENIE: Chrystusowi – czy też „Wilkowi w owczej skórze” (Mt 7,15n). Jak bardzo Ten ZŁY potrafi przymilać się przed doprowadzeniem człowieka do upadku, byle go otumanić-obałamucić do tego stopnia, żeby uwierzył, że Dobro w Bożym znaczeniu – jest Złem, i na odwrót.

A Chrystus i cały Trójjedyny jest wciąż taki sam: cichy i pokorny. Bóg wciąż jedynie puka (zob. np. Ap 3,20) i pyta, czy wolno Mu wejść do Przybytku serca (tamże: Ap 3,20). Syn Boży, Odkupiciel Człowieka – zwraca się każdorazowo jak najsubtelniej do godności właściwej wolnej woli poszczególnego człowieka (Mt 19,17).
– Prowokuje – bez użycia jakiejkolwiek siły, do zawierzenia sobie jako Odkupicielowi oraz Bożym rozwiązaniom. Ostrzega jednak też jednoznacznie, żeby nie wybierać „bramy szerokiej i przestronnej, która prowadzi do zguby”, chociaż „wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą”. Zachęca, żeby nie bać się wchodzić odważnie przez „ciasną bramą i wąską drogą, która prowadzi do życia”, mimo iż „mało jest takich, którzy ją znajdują” (zob. Mt 7,13n).

Jeśli jednak czy to partnerzy, czy już też małżonkowie przejdą przy współżyciu na prezerwatywę, Bóg zmuszony jest opuścić natychmiast „przybytek Ducha Świętego”, jakim dotąd było ich serce. Sięgnięcie po ten środek techniczny, który rzekomo zabezpiecza przed zajściem w ciążę, staje się nie tylko totalnym zadeptaniem SŁOWA, jakie ci Dwoje dali Bogu i ludziom: „Ślubuję Ci miłość, wierność, uczciwość w uległym podporządkowaniu wewnętrznemu ładowi przeżywania chwil intymnej bliskości”, skoro postawili barierę-nie-do-obalenia dla stania się ‘JEDNO-w-miłości-życiu’. Ponadto bowiem staje się taki stosunek świadomym, w pełni dobrowolnie zaplanowanym i w czyn wprowadzonym zabijaniem w kolejnych cyklach własnych poczętych Dzieci.

Nieskończona „miłująca wszechmoc Stwórcy (DeV 33) cofa się pokornie, ale tym bardziej w Bożym przerażeniu – w obliczu podarowanej żywemu OBRAZOWI władzy samo-stanowienia: wolnej woli. Decyzja tej właśnie, w tej chwili przewrotnie użytej wolnej woli, dzięki której doznali piekłem zaprawionej przyjemności zmysłowej, stała się natychmiast przeprowadzoną eksmisją Trójjedynego z ich serca. Bóg Nieskończony poddał się w tejże chwili w nieutulonym bólu swojego Serca rozkazowi stworzenia swojego Umiłowania: swego żywego OBRAZU. Ci Dwoje dopuścili się grzechu ciężkiego nie tylko przez totalne znieważenie RAZ Bogu i ludziom danego SŁOWO: „Ślubuję miłość, w pełnej otwartości na ŻYCIE”, lecz ponadto bez wahania – czynem tym wyrazili gotowość zgładzenia swego Poczętego, gdyby się tak miało stać.

Jakżeż by mogła nie krzyknąć „miłująca wszechmoc Stwórcy” (DeV 33) w sumieniu ich Obojga:

Gdzie jest Dziecko twoje: Wasze?’ ...
Nie wiem! – To nie nasza sprawa!’ ...
‘Cóżeście uczynili?
Krew waszego Dziecka krzyczy ku Mnie z ziemi ...” ! (zob. Rdz 4,9n).

(Dzieci te znajdują się ... pod Ołtarzem w niebie:)
„Ujrzałem pod Ołtarzem dusze zabitych dla SŁOWA Bożego ...
i głosem donośnym ... wołają:
Dokądże, Władco Święty i Prawdziwy,
nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary
tym, co mieszkają na ziemi?”
(Ap 6,9n).

Czy Bóg ... może te zbrodnie przebaczyć? Są to zbrodnie ociekające ... Krwią Niewinnych: własnych Dzieci ! Poczętych ... w gonitwie za chwileczką zmysłowej rozkoszy ...!


Dziecko Boże, Ty ... przecież kochany, w tej chwili totalnie zniekształcony, ogniem piekła naznaczony żywy, w tej chwili nie-żywy: bo płomieniem piekła zgaszony OBRAZIE-Podobieństwo Boże, totalnie w ruiny obrócona Świątynio Ducha Świętego! Jeśli jeszcze żyjesz, należy się nieskończona wdzięczność Bogu ... za użyczony Ci ... czas nawrócenia.

Podejmij decyzję – konsekwentną: nigdy już jakiejkolwiek ‘anty-koncepcji” ! Odtąd nie będzie już innego współżycia, jak tylko to jedne jedyne, złożone małżonkom do ich rąk własnych przez „miłującą wszechmoc Stwórcy (DeV 33): w całkowitej zgodności z głęboko w sumienie wpisanym wewnętrznym ŁADEM przeżywania intymności małżeńskiej.

W razie potrzeby: zadamy sobie oboje trud rzeczywistego nauczenia się rozpoznawania przez Ciebie, Boże, podarowanego nam biologicznego rytmu płodności. Nie będzie nam ciężko przystosować odniesień naszych do ŁADU, jaki Ty Boże, wpisałeś w nasze sumienia.

Ciężko nam będzie ... rozmawiać z zabitymi naszymi ... NIE URODZONYMI !
Dzieciątki - to ja, Mama, i ja, wasz! Tato ...! Zabiliśmy Was! ...
Dzieci nasze: czy potraficie ... nam to zabójstwo na Was dokonane ... przebaczyć?
– A przecież wierzymy, że w niebie ... nie ma miejsca na ... nienawiść i chęć odwetu:
Wy modlicie się za Waszą niegodną Mamę, Waszego niegodnego Tatę ... do Bożego Miłosierdzia.
– Dzieci nasze ... dopiero teraz uświadamiamy sobie, czegośmy się dopuścili ... !
Wierzymy w Waszą wstawienniczą, całym sercem przebaczającą miłość z Waszej strony u Bożego Miłosierdzia.
– Żebyśmy się mimo naszych ... trudnych do przebaczenia zbrodni – mogli spotkać: nie gdzie indziej, a w ... przygotowanym dzięki Odkupieniu Syna Bożego ... „DOMU OJCA”
(J 14,2).

Żeby nie poddać się rozpaczy, którą by chętnie zafundować chciał „przewrotny Geniusz podejrzeń” (DeV 38), oto słowo Chrystusa Miłosiernego z Dzienniczka Duchowego św. Faustyny Kowalskiej:

„Pisz, mów o moim miłosierdziu. Powiedz duszom, gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia; tam są największe cuda, które się nieustannie powtarzają.
– Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawić dalekiej pielgrzymki ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni.
– Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone – nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni.
O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu miłosierdzia Bożego; na darmo będziecie wołać, ale będzie już za późno” (DzF 1448).

„Zdrój miłosierdzia mojego został otwarty na oścież włócznią na krzyżu dla wszystkich dusz – nikogo nie wyłączyłem” (DzF 1182).

„Napisz: Jestem Święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem.
Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech,
ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia.
– Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu.
– Powiedz grzesznikom, że żaden z nich nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie.
– Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenia i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną” (DzF 1728).

f85 (10 kB)

10. Zdrada ślubu miłości ...

Kolejnym bolesnym grzechem, grzechem niezmiernie ciężkim, jaki tu i ówdzie wstrząsa dotąd pokojowo się rozwijającym małżeństwem i rodziną, bywa ...zdrada ślubu wyłączności i wierności małżeńskiej. Na grzech zdrady małżeńskiej narażeni bywają zarówno mężowie, jak i żony.
– Bywają zdrady małżeńskie w formie jednorazowego upadku, po którym osoba, która zdradziła – w skruszeniu serca szuka natychmiast pojednania z Bogiem, błagając Boże Miłosierdzie, żeby taki upadek nigdy już w życiu się nie powtórzył.

Bywają jednak niestety całkowite odejścia czy to męża-ojca, czy to żony-matki – od uroczyście złożonego SŁOWA: „ŚLUBUJĘ ... miłość, wierność ... i że nie opuszczę nigdy ...”. Ten zdradzający, nierzadko nawet już po latach przeżytego małżeństwa i na dobre już zaistniałej rodziny z kilkorgiem dzieci, może któregoś dnia oznajmić tej nadal w wierności złożonemu ślubowi pozostającej stronie: „... Moja miłość do Ciebie całkowicie się wypaliła. Wybacz, ale teraz dopiero znalazłem kogoś, w kim rozkochałem się na dobre ... Muszę odejść! Radź sobie jak potrafisz!”

W wielu wypadkach ta strona trwająca niezachwianie w wierności złożonemu ślubowi zdaje sobie już od dawna sprawę, że czy to mąż, czy to żona – utrzymuje kontakty z kimś innym. Dzieje się to początkowo jedynie na podstawie pewnych podejrzeń, te jednak prędzej czy później się potwierdzają. Fakty te docierają nie tylko do tej strony pozostającej w wierności ślubowi, ale i do dzieci, które nie mogą nie dostrzec powtarzających się nieuzasadnionych nieobecności czy to Mamy, czy Taty, ani coraz częściej ujawniających się kłótni między rodzicami, których treść nie może nie zapaść im głęboko w ich dziecięce serce. Jakże dziecko mogłoby nie przeżywać dramatycznego odejścia matki czy ojca od rodziny, skoro chciałoby kochać zarówno Mamę jak i Tatę i doznawać miłości od obojga swych rodziców.

Powodem zdrady, ewentualnie definitywnego odejścia od małżeństwa i rodziny są niemal zawsze sprawy ... seksu. Jest to zatem zwykle precyzyjny ciąg dalszy niedojrzałego przygotowania do małżeństwa i NIE-rozumienia Bożego stylu ‘miłości’. ‘Miłość’ jest miłością jedynie wtedy, gdy staje się tworzeniem DOBRA zgodnie z jej charakterystycznym dynamizmem OD-środkowym: bycia-‘dla’ tego drugiego i rodziny po linii wymogów zdolnych zaprowadzić kiedyś finalnie do ... DOMU OJCA. Niedojrzałe pojmowanie małżeństwo i ‘miłości’ skupia całokształt dążeń na poszukiwaniu i zaspokajaniu przede wszystkim własnego ‘JA’, poczynając od sfery seksualnej.

Jakże łatwo i chętnie nawiązuje do takiego, w założeniu sfałszowanego pojmowania ‘miłości’ – „przewrotny Geniusz podejrzeń” (DeV 38), gdy mu się uda znaleźć drugą osobę wykazującą podobne skłonności. Gdy dojdzie do ich spotkania, objawia się u nich niemal natychmiast olśnienie szczytowych osiągnięć w tym zakresie. Ich wyrazem staje się triumfalnie ogłoszone:

Teraz dopiero, wreszcie, znalazłem swoją prawdziwą miłość!
Zakochaliśmy się oboje do szaleństwa.
Wybacz, moje Kochanie, ale ... muszę odejść
do mojej teraz wreszcie znalezionej, od dawna poszukiwanej, Miłości”
.

Zaczną się sądy ... o rozwód – z powodu winy czy bez winy.
– Ileż razy konieczne będzie przeprowadzenie intercyzy o majątek, żeby np. ten niewierny ... nadal nie okradał konta strony wiernej.
– Ileż bolesnych rozpraw pochłaniają rozprawy o alimenty.
– Ileż nieopisanego, nigdy niezagojonego bólu przeżywają dzieci, gdy czy to Tato, czy Mama -– definitywnie opuszczą dotychczasową rodzinę, a dziecko chciałoby nadal doznawać miłości zarówno od Mamy, jak i Taty.

Gdy w międzyczasie pojawią się u strony zdradzającej Dzieci w tym nowym, cudzołożnym małżeństwie, może to stać się sygnałem, że jedność małżeńsko-rodzinna zostanie już definitywnie przekreślone.
– Ile wtedy bólu przeżywa ta strona opuszczona! Tym bardziej że strona zdradzająca jest zwykle o wiele bardziej elokwentna, potrafi w obliczu sędziów rodzinnych odgrywać w całkowitej sprzeczności z prawdą faktów – rolę strony pokrzywdzonej, a swoimi ‘podarkami’ itp. oraz znajomościami wpływa na wydawane orzeczenia bezapelacyjnie po linii swoich nieprawdziwych zeznań.

Zdarza się, że np. mąż, który odszedł od rodziny i żyje na razie rzekomo ‘sam’, wymusza na sądach rodzinnych swoją elokwencją i znajomościami u swej byłej żony, że pod karą wysokich grzywien MUSI wydawać mu na długie godziny i dni ‘widzeń’ np. swoją małą córkę. Przekupuje on to małe Dziecko hojnymi podarkami, wycieczkami i im prezentami. Ale przy okazji uniemożliwia jej modlitwę, uczestnictwo we Mszy św., wychowanie religijne. Gorzej zaś, wykorzystuje on dziewczynkę do intymnych zabaw ... ze sobą, przekręcając w sądzie rodzinnym wszystkie apelacje i podania byłej żony o rewizję dotychczasowych ustaleń.

f85 (10 kB)

11. Błagalna modlitwa ... przebaczająca

Jak trudna bywa w takich okolicznościach nieustanna modlitwa strony wiernej ślubowi o Boże Miłosierdzie i nawrócenie dla uproszenia łaski nawrócenia temu drugiemu, który małżeński ślub zdradził! W tejże intencji modli się zwykle cała pozostała rodzina.
– Dzieci szybko wzrastają. Rozumieją coraz dokładniej, co się tu właściwie stało: dlaczego Mamy, albo i Taty – praktycznie już nigdy nie ma, chociaż przecież słychać o nich i ich związku z kimś nowym: może już w na dobre utworzonej nowej rodzinie.

(15 kB)
Jak te dzieci się kochają! Trenują za wczasu, jak to się trzeba całować: z pełnią uszanowania względem siebie, ledwo siebie wzajemnie dotykając. Dziewczynka przyjmuje pocałunki swego amanta z ogromną rezerwą ...!

Dramat dzieci stęsknionych za Mamą, Tatą – wyrazi się niezatartym piętnem na ich dalszym życiu. Niezabliźniona nigdy rana zranionego, naturalnego lgnięcia do jednego i drugiego z rodziców będzie krwawiła i może przyczynić się do dramatycznego finału, zwłaszcza w przypadku, gdyby ta strona pozostająca w wierności ślubowi nie zdołała związać należycie przeżywanej przez wszystkich tragedii z Jezusem Chrystusem, niesprawiedliwie sądzonym, zdradzonym, w końcu wyrzuconym niemal ‘w kosmos’ w którym kona zatorturowany na krzyżu, jednając Boga Trójjedynego z ludzkością, która ... nadal zachowuje się tak, jak to przedstawia Prolog Ewangelii św. Jana Apostoła::

„... Przyszło do swojej własności,
(SŁOWO-SYN: Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej)
a swoi Go nie przyjęli ...” (J 1,11).

„Albowiem Bóg (= Ojciec) nie posłał swego Syna na świat po to,
aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.
Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu;
a kto nie wierzy, już został potępiony,
bo nie uwierzył w Imię Jednorodzonego Syna Bożego.
A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat,
lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światło:
bo ZŁE były ich uczynki ...” (J 3,17nn).


Trzeba sobie zdać jasno sprawę, że w przypadku rozwodu i niewierności małżeństwo-SAKRAMENT niezmiennie trwa nadal – u jednego i drugiego z małżonków. Całkiem niezależnie od przeprowadzonego rozwodu cywilnego i niezależnie od związania się kogoś z drugą osobą w ramach zawartego kontraktu już tylko ... cywilnego.

Pierwotny ślub małżeński został przyjęty i przypieczętowany jako dozgonnie trwałe przymierze małżeńskie przez samego Boga. Konsekwentnie zobowiązuje on nadal mocą nie tylko ‘miłości-uczucia’, lecz mocą sprawiedliwości do odtąd dosłownego wprowadzania jego treści w życie na co dzień. Ci dwoje wyrazili sobie nie tylko chęć, ani też samo życzenie miłowania siebie wzajemnie. Nie było to także żadnym jedynie ‘postanowieniem’ wzajemnej miłości. Natomiast chwila wyrażonej ZGODY MAŁŻEŃSKIEJ wyznaczyła przełom w życiu tych dwojga. Zgoda ta ustanowia tych dwoje jako odtąd ważnie zawarte małżeństwo oraz małżeństwo-SAKRAMENT. Zobowiązuje ona tych dwoje odtąd z tytułu sprawiedliwości – poniekąd niezależnie od utrzymującego się względnie przygasłego ‘uczucia’ do wypełniania treści słów, wypowiedzianych w tej chwili z wymaganą świadomością i jako wyraz ich wolnej woli: „ŚLUBUJĘ Ci miłość, wierność, uczciwość małżeńskiego pożycia, oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci”.

Bóg będzie osobno sądził męża, osobno żonę. Fakt, że jedna ze strony zdradziła – w najmniejszej mierze nie zwalnia tej drugiej strony od dalszego ‘miłowania, pozostawania wiernym ... aż do śmierci’. Zmienia się ‘nieznacznie’ jedynie forma ‘miłowania’. Nie będzie wzajemnego przytulenia, nie będzie żadnej formy pieszczoty małżeńskiej. Pozostanie natomiast w pełni aktualna treść ŚLUBU-jako-Ślubu.

Jako sakrament miało być małżeństwo w pierwszym rzędzie przekazywaniem sobie wzajemnie dóbr dokonanego ODKUPIENIA. Skoro odtąd nie będzie przeżywania wzajemnej bliskości małżeńskiej, pozostaje tym bardziej zobowiązanie mocą SŁOWA danego Bogu: ŚLUB MIŁOŚCI po linii jej OD-środkowego dynamizmu. Będzie zatem odtąd tym bardziej świadome, dobrowolne przekazywanie temu zdradzającemu SŁOWO Zgody małżeńskiej – dóbr odkupienia-z-Krzyża. Strona wierna ślubowi staje się z tą chwilą – przy całym nieutulonym bólu pozostawienia w opuszczeniu ze strony tego, który dotąd tak hojnie szafował słowem ‘kocham’ – jedną wielką modlitwą błagalną o Boże Miłosierdzie dla tego niewiernego, który małżeństwo-SAKRAMENT ... zdradził; modlitwą błagalną o jego powrót do jedności małżeństwa, a tym bardziej o jego nawrócenie.

Modlitwa taka bywa niezwykle trudna. Mimo to jest ona zawsze możliwa. Musi się ona układać w blasku Łask Bożego Miłosierdzia.
– Modlitwa za tego zdradzającego ... musi stawać się coraz głębiej modlitwą PRZEBACZENIA. Mimo iż przebaczenie wyrządzonych przez zdradę i rozwód krzywd zdaje się ponad miarę trudne. Jednakże bez przebaczenia ‘winowajcom’ nie ma mowy o tym, żeby Bóg nam z kolei mógł cokolwiek przebaczyć, poczynając od popełnionych własnych grzechów; może nie zawsze jedynie ... powszednich.

f85 (10 kB)

12. Boże pojmowanie przebaczenia

Tę rzeczywistość oznaczają końcowe słowa modlitwy ‘Pańskiej’: Ojcze nasz. Być może niezbyt wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że słowa oryginalnego tekstu greckiego, w jakim dotarła do nas modlitwa, której Syn Boży nauczył Apostołów, brzmią w tym dramatycznym miejscu – gramatycznie inaczej, niż to jest przyjęte np. w języku polskim. Chodzi o wyrażenie: „I odpuść nam nasze winy ... jako i my ODPUSCILISMY (już) naszym winowajcom...”. Nie mamy zamiaru urządzać w tej chwili głębszego wywodu na ten temat, odsyłamy jedynie do rozważanie poświęconego ‘przebaczeniu’ w Bożym tego słowa rozumieniu, zamieszczonym na naszej stronie m.in. w: ‘POGOTOWIE DUCHOWE na email”, link-5, nieco poniżej góry (lub zob. link bezpośredni: ‘Boża wizja przebaczenia. Rozważanie’).

Przebaczenie nigdy nie oznacza jakiejkolwiek akceptacji, ani tym bardziej pochwały wyrządzonego zła. Przebaczenie winowajcom w Bożym tego słowa znaczeniu jest modlitwą zanoszoną do Bożego Miłosierdzia o łaskę nawrócenia dla winowajcy-krzywdziciela-zdrajcy. Znajduje się on bowiem w stałym niebezpieczeństwie utraty życia wiecznego, jeśli nadal będzie trwał w swym grzechu, tzn. w nowym związku.

Trzeba zaś zdać sobie sprawę, że Szatan niełatwo wypuszcza ze swych szpon raz gruntownie pochwyconą swoją ‘ofiarę’. Ten zdradzający doskonale zdaje sobie sprawę, że żyje w grzechu ciężkim. Nie może nie zdawać sobie sprawy z tego, że nikt mu nie zapewni, czy będzie miał czas pojednać się z Bogiem i ludźmi w chwili umierania. Że życie ludzkie jest bardzo kruche i nikt nigdy nie może powiedzieć na 100%, czy dożyje np. do wieczora itd.

Gdy Szatan złapie kogoś na ‘seks’, uwolnienie się od tego jest ogromnie trudne. Niemal z zasady dołącza się wtedy swoisty szantaż ze strony osoby, z którą związał się w nowym związku i która doprowadziła do zdrady małżeńskiej, a ostatecznie do rozwodu. Osoba ta deklaruje się nierzadko jako niewierząca, nie mająca nic wspólnego z praktykami religijnymi, cała oddana do ślepych usług ... „Szatana, który jak lew ryczący krąży szukając, kogo pożreć” (1 P 5,8). Toteż chociażby nawet ten który zdradził uroczyście złożony ślub – chciał powrócić do właściwego małżeństwa, znajduje się pod nie ustającym szantażem i swoistym zastraszeniem, a swoją drogą pod presją doznawanych przyjemnych przeżyć seksualnych.

Modlitwa przebaczenia i o Boże Miłosierdzie i łaskę nawrócenia musi obejmować zatem jednocześnie osobę współmałżonka, który zdradził małżeństwo, jak i tę osobę, z którą w tej chwili żyje i która być może jest w sensie dosłownym zatwardziałym grzesznikiem. Oto modlitwa miłości bliźniego i przebaczenia – jako jeden ciąg modlitwy do Bożego Miłosierdzia o zbawienie wieczne dla grzeszników.

Jeśli temu trwającemu w wierności ślubowi – fakt przebaczenia grzechów tego zdradzającego wydaje się niezmiernie trudny lub wręcz niemożliwy, wypada uprzytomnić sobie, że Nieskończony Bóg ... mnie stworzeniu, który Boga prawdopodobnie niemało razy w życiu WYRZUCIŁ z serca przez grzechy ciężkie, wciąż i wciąż, zwykle niezmiernie łatwo – przebacza i mnie ponownie przygarnia. ON NIESKONCZONY – mnie TYLKO stworzeniu: zbuntowanemu.
– Tymczasem ja grzesznik, poczuwający się prawdopodobnie do niejednego w życiu popełnionego grzechu ciężkiego, który mi BOG tylekroć przebaczał – nie umiem przebaczyć ... współ-człowiekowi: też grzesznemu. Na poziomie ‘człowieczeństwa’ jesteśmy sobie w 100% równi. Bóg Nieskończony mnie tyle razy przebacza, a dzieli mnie przecież przepaść od Boga; tymczasem przeżywam trudności w przebaczeniu ... jedynie współ-człowiekowi. Czy nie jest to przedziwnym nieporozumieniem?

Czy zatem umiemy dostrzec proporcje w jakości przebaczania: Bóg-a-człowiek; oraz: człowiek-człowiek. Innymi słowy – kto by się wyrażał np. w taki sposób: ‘Ja temu człowiekowi już NIGDY nie przebaczę’ – ZABLOKOWAŁBY tym samym dla siebie samego szanse na JAKIEKOLWIEK Boże przebaczenie za swoje własne grzechy. Odpowiedzią na tę trudność ... są bezustannie końcowe słowa Modlitwy ‘Ojcze nasz’. Wypada przytoczyć tu słowa – już nie chociażby piszącego tu kapłana, autora niniejszych rozważań, lecz samego Syna Bożego. Słowa te są w tej chwili bezpośrednim ciągiem dalszym „Modlitwy Pańskiej”, tak jak jej nauczył sam Syn Boży. Oto te słowa:

Wy zatem tak się módlcie:

Ojcze nasz, który jesteś w niebie,
niech się święci Imię Twoje.
Niech przyjdzie Królestwo Twoje;
niech Twoja Wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;
i przebacz nam nasze winy,
jak i my przebaczyliśmy tym, którzy przeciw nam zawinili
i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie,
ale nas zachowaj od złego.

Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia,
i wam przebaczy Ojciec wasz Niebieski.
Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom,
i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mt 6,8-15).


UWAGA. Zachęcamy jeszcze raz do modlitewnego odczytywania wyżej wskazanego rozważania o przebaczeniu: ‘Boża wizja przebaczenia. Rozważanie’.

f85 (10 kB)

13. Z korespondencji
porzuconej żony ...

Dla zilustrowania skali trudności w przebaczeniu po zdradzie małżeńskiej podamy parę fragmentów korespondencji, zmieniając oczywiście dane. Nadajmy piszącej te słowa Pani na imię ‘Marianna’:

(Email: 1) „Bardzo proszę o modlitwę w intencji mojego męża, o jego nawrócenie i uwolnienie ze zdrady i zła, w którym tkwi. Marianna”.

(Email: 2) „... Z głębi serca pragnę podziękować za ... modlitwę w intencji męża i mojej. Jestem ogromnie poruszona i wdzięczna. Księdza słowa są dla mnie nie tylko pocieszeniem, ale i dowodem na to, że Bóg jest żywy, obecny i miłosierny. Staram się odbudować mój świat, który się rozsypał. Wczoraj modliłam się i prosiłam o dowód na to, że nie nie jestem sama w mojej samotności i opuszczeniu przez męża, że moje modlitwy nie trafiają w próżnię, że moje małżeństwo jest ważne i moja modlitwa ma sens... I dziś otrzymałam od Księdza tę wiadomość, która uruchomiła morze łez. Ale nie łez rozpaczy, tylko wzruszenia i wdzięczności. Dziękuję serdecznie za podesłane modlitwy.
(chodzi o modlitwę: ZAWIERZENIA, PRZEBACZENIA; zob. lp33.de/pogotowie, link-5, zaraz od góry; przedrukujemy je zaraz poniżej).
Od roku co jakiś czas odmawiam Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Teraz kończę Nowennę Pompejańską,
(jedna i druga modlitwa zob. z naszej strony: PORTAL: lp33.de , u dołu: B-21a-b-c),
której odmawianie jest dla mnie prawdziwym wyzwaniem – w ciągu dnia doświadczam udręczenia, zniechęcenia, niepokoju... Ale trwam i modlę się, jak potrafię ... Marianna”

f85 (10 kB)

14. Codzienna modlitwa
ZAWIERZENIA-PRZEBACZENIA

1) Codzienne Odnowienie Aktu Zawierzenia:

„Miłosierny Jezu, ufam Tobie!
Zawierzam Ci siebie: w życiu, w umieraniu, i po śmierci!
Maryjo – przyjmij mnie – ze Swym Synem, i świętym Józefem”

2) Modlitwa Przebaczenia:

„Jezusie i Maryjo – przebaczam z serca wszystkim,
którzy mi jakąkolwiek krzywdę wyrządzili.
Nie chcę do tego wracać: ani w myśli, ani w słowie,
chyba w przebaczeniu”


(PS. Modlitwy te można odmawiać również w liczbie mnogiej, np. z całą rodziną)

Ozdobnik

(Email: 3) „Mój mąż twierdzi, że nasze małżeństwo jest dla niego ważne, ale nie potrafi przerwać tamtej relacji. W modlitwie proszę Pana Boga o wstrząs, by Chrystus dotknął jego serca i sprawił, żeby przejrzał ...Marianna”

(Email: 4) „... Moje życie rozpadło się na kawałki, ale z tych kawałków na nowo, jak garncarz, formuje mnie Bóg. Mam głęboką wiarę, że On wszystko wyprostuje i poprowadzi mnie swoją Drogą. Dlatego powtarzam: Bądź wola Twoja. I choć nieraz jest mi ciężko z powodu opuszczenia i osamotnienia przez męża, słyszę w sercu słowa Chrystusa: Ufaj Mi – ...Marianna”

(Email: 5) „Codziennie proszę, by Bóg się nade mną ulitował i sprawił, by mąż powrócił do Niego i do nas... Ale nawet kiedy nic się nie zmienia, a nawet wydaje się gorsze, zamykam oczy, powtarzając: Jezu, ufam Tobie. Wiem, że Pan zna czas i kieruje naszymi ścieżkami, nawet kiedy tego po ludzku nie rozumiem. Dlatego czasem przez łzy, czasem z pokojem w sercu staram się nieustannie powtarzać: Bądź wola Twoja, Panie, nie moja... I zawierzam Maryi moje życie oraz mych najbliższych. Marianna”.

(Email: 6) „... Ciągle Męża kocham, niezmiennie mocno, mimo wszystkich zranień, jakich przez niego zaznałam... I chcę mu błogosławić jako żona. Nie wiem, jak widzi to Bóg, czy mamy być razem, ale wierzę, że poprowadzi swoimi ścieżkami... Boję się samotności, ale czuję, że nie jestem sama. Proszę Maryję i wielu Świętych, by wstawiali się za nami u Pana i wierzę, że kiedyś Niebo otworzy się też nad nami. Marianna”.

(Email: 7) „Z serca dziękuję za każdą odprawioną Mszę Św. oraz modlitwę ... Nie wiem, czy mąż zerwał z tamtą kobietą. Dziś szczególnie mi ciężko: smutek zatruwa serce. Dlatego tym bardziej dziękuję, że znalazł Ksiądz siłę na odprawienie Eucharystii ... Marianna”.

(Email: 8) „... Uczestniczę w internetowych rekolekcjach ‘Oddanie 33’ prowadzonych przez red. Miłujcie się. Każdego dnia staram się zawierzać Bogu i przyjmować wszystko, co mnie spotyka. Choć nie jest to łatwe, bo samotność (ta ludzka, bez męża) wyjątkowo boleśnie wyciska swoje piętno... Marianna”.

(Email: 9) „Dziękuję serdecznie za pokrzepiające słowa. Tak bardzo potrzebuję wierzyć, że nie jestem sama, mimo bólu opuszczenia i samotności, których doświadczam... Nie mam siły, ale też trudno wzbudzić mi pragnienie, by modlić się za tę kobietę. Ona z wyrachowaniem, świadomie i bez skrupułów zniszczyła moją rodzinę. Wiedziała o mnie, naszym ślubie, a mimo to nie przejęła się ani mną, ani losem moich synów... Tylko ktoś pozbawiony serca i wyobraźni może z taką bezwzględnością niszczyć czyjeś życie. Niech jej Bóg wybaczy. I obym ja w pełni umiała. Bo teraz choć wypowiadam słowa przebaczenia, w sercu nadal mam otwartą ranę... Tym bardziej jestem wdzięczna za każdą modlitwę. Marianna”.

Jakże wyraźnie widać ogromną trudność w szczerym przebaczeniu – w tym wypadku zarówno mężowi, jak i kobiecie, która go uwiodła i obecnie szantażuje.
– Dla przypomnienia jeszcze raz: Modlitwa ‘przebaczenia’ to w takiej sytuacji jeden ciąg modlitwy o łaskę nawrócenia dla tych osób, czyli szczere życzenia, by serce ich otworzyło się na pukającego do nich Odkupiciela, żeby i oni mimo swoich ciężkich grzechów otworzyli się na Łaskę Odkupiciela i dotarli ostatecznie, podobnie jak każdy inny z nas, do „DOMU OJCA” (J 14,2).

f85 (10 kB)

15. W kuszeniu do aborcji ...

Pragniemy jeszcze jedynie krótko nawiązać do paru trudnych sytuacji małżeńsko-rodzinnego życia.
– Nie tak trudno pojawia się u obojga małżonków, chociaż być może tym łatwiej u kobiety-żony-matki, przemożna pokusa zniszczenia i pozbycia się kolejnej ciąży. A ‘ciąża’ nie jest tylko ‘ciążą’, lecz jest to ... NOWY pełny Człowiek: żywy OBRAZA-Podobieństwo Boga samego.
– Pokusa w kierunku zabicia Dziecka pojawia się szczególniej wtedy, gdy ciąża nie była zamierzona, a pojawiła się niemal ‘z zaskoczenia’.

Pokusa narzuca się przemożnie zwłaszcza w sytuacji, gdy żona-matka przeżywa być może coraz inne poważniejsze choroby i nie jest w stanie nastawiać się świadomie-dobrowolnie na powiększenie rodziny.
– Gorzej, gdy przerywanie ciąży wymusza niemal siłowo ... małżonek: wbrew SŁOWU danemu BOGU i ludziom u zarania małżeństwa, gdy oboje odpowiedzieli swoim ‘TAK’ w odpowiedzi na zadane im wtedy pytanie, czy „przyjmą z MIŁOŚCIĄ potomstwo, jakim ich obdarzy Bóg ...”.. Słowa te przytoczymy niebawem ponownie nieco poniżej.

f85 (10 kB)

16. Nauczenie się BILLINGSA

(21 kB)
Nadarzyła się sposobność spędzenia weekendu na pięknej trawie w pobliżu lasu. Tato próbuje wywołać uśmiech na twarzy swej córeczki, która nie wie czy się uśmiechnąć, czy pozostać poważną. A mama ... ze swym kolejnym malutkim bobaskiem na ręku ...

W przewidywa-niu takiej sytuacji wypada ponownie położyć na sercu przede wszystkim kobiety-matki sprawę zadania sobie rzeczywistego, nie fikcyjnego – trudu, by bardzo dobrze nauczyć się rozpoznawać dni możności względnie niemożności poczęcia. Najłatwiej i najbardziej precyzyjnie w oparciu o przedstawioną na naszej stronie ‘Metodę Billingsa’.


UWAGA. Metoda ‘Billingsa’ ukazana jest na naszej stronie w jej części PIERWSZEJ; Zob. też broszurkę-do-druku na ten temat. Jest dostępna w języku: polskim-niemieckim-angielskim. Do ściągnięcia-wydruku, zob. PORTAL (lp33.de), B-9b), ewentualnie link bezpośredni: http://lp33.de/pdf/bill-pl.pdf = „Małżeństwu ku pomocy” – Tamże szablon do prowadzenia zapisów wg ‘Billingsa’ na cały rok.

W związku z zagadnieniem nauczenia się biologicznego rytmu płodności wypada wyznać, że wiele kobiet-żon nie chce się należycie przyłożyć do nauczenia się biologicznego rytmu płodności. Uciekają się do coraz innych wymówek, m.in. że mąż ich nie posłucha, że to trudne, wymaga regularności cyklów, że nie mają zdrowia po temu itp.
– Wszystko to są niestety wymówki-dla-wymówki. Bóg Stworzyciel tak stworzył kobietę, że z samych tylko wyłącznie zewnętrznych sygnałów-objawów u siebie i bez dotykania czegokolwiek, ani nawet oglądania czegokolwiek – zdolna jest zorientować się łatwo, czy w dniu dzisiejszym poczęcia może nastąpić, czy na pewno nie.

Musi tu oczywiście nastąpić pełne informowanie ze strony kobiety-żony o wszystkim jej małżonka. On ma prawo – ale i obowiązek doskonale się orientować w tym, co mu małżonka podaje w oparciu o zwięzłe notatki odczuć-z-zewnątrz u siebie. Sygnały te tworzy nie medycyna, ani żadna ideologia, a sam Bóg. On zaś aż nadto dobrze wie, co i jak i dlaczego stwarza tak, a nie inaczej.
– Sam w sobie dar biologicznego rytmu płodności, niezmiernie łatwy do odczytywania na bieżąco przede wszystkim w oparciu o ‘Metodę Billingsa’, zdolny jest wprawić małżonków w pełną zdumienia wdzięczność Bogu za tyle dobroci i domyślności – w nawiązaniu do jakże ludzkich pragnień i tęsknot w zakresie przeżywania małżeńskiej intymności.

Z punktu widzenia czysto etycznego wypada mocno i jednoznacznie podkreślić: z chwilą gdy doszło do POCZĘCIA, kończy się jakakolwiek dyskusja na temat ingerencji w życie Poczętego. Obojętne, jakie by nie było nawet zagrożenie dla życia i zdrowia zarówno Dziecka, jak i samej np. matki. Jedyną oczekiwaną reakcją ze strony zarówno żony-matki, jak i męża-ojca jest w takiej sytuacji natychmiastowe, pełne miłości otworzenie się ich serc jako małżonków-rodziców, ewentualnie już istniejącej rodziny – na oścież na Nowe Dzieciątko w ich Rodzinie.

W nawiązaniu zaś do badań prenatalnych wypada serdecznie przestrzec przed zbyt pochopnym poddawaniem się badaniu USG. Co jakiś czas dają się słyszeć ostrzegawcze alarmy ze strony lekarzy-specjalistów, że nie jest wykluczone, iż coraz częściej zdarzające się dramaty dzieci ze stwierdzoną wadą AUTYZMU mogą być następstwem tej zdawać by się mogło niewinnej, nie-inwazyjnej metody badania lekarskiego.


Przy okazji badań prenatalnych trudno pominąć raz po raz pojawiającego się – dla niektórych lekarzy niemal typowego zastraszania matki i tym samym obojga rodziców, że badanie wykryło nieprawidłowości zdrowotne u dziecka, które po wydaniu dziecka na świat wyrażą się takimi czy innymi anomaliami rozwojowymi i innymi powikłaniami, bardzo trudnymi do leczenia. Wobec czego Dziecko trzeba zakwalifikować do przeprowadzenia bezwzględnie w tych okolicznościach wskazanego przerwania ciąży.

Jaką w tej sytuacji postawę i decyzję winna podjąć matka i jej mąż? Przemawia w tej chwili kapłan, który stara się całym sobą wsłuchiwać w Boże rozwiązania, chociażby się zdawały w pewnych wypadkach trudne do przyjęcia. Mianowicie NIKT z lekarzy, nikt z najwyższych rangą i specjalizacją profesorów ginekologii itd., nie jest Bogiem! Życie każdego Człowieka oraz życie każdego Poczętego jest wyłączną własnością Boga: NIE matki, NIE ojca, NIE lekarza, lecz Boga.

Czy trzeba przypomnieć jedno z pytań, jakie kapłan stawia nowożeńcom w chwili wyrażania Zgody małżeńskiej przy wzajemnym udzielaniu sobie małżeństwa-Sakramentu? Kapłan stawia tym Dwojgu m.in. następujące pytanie:

„Czy chcecie z miłością przyjąć
i po katolicku wychować potomstwo,
którym was Bóg obdarzy?(LR 16)

Ponadto należałoby przypomnieć ponownie słowa św.Jana Pawła II:

„... W ludzkim rodzicielstwie Bóg sam jest obecny –
obecny w inny jeszcze sposób
niż to ma miejsce w każdym innym rodzeniu
w świecie widzialnym, ‘na ziemi’.
– Przecież od Niego tylko może pochodzić
OBRAZ i Podobieństwo
’,
które jest właściwe istocie ludzkiej,
tak jak przy stworzeniu ...” (LR 9).

Innymi słowy chociażby lekarz wydający orzeczenie kwalifikujące Poczętego do aborcji odznaczał się nie wiadomo jakimi specjalizacjami i wskazywał na niezbite dowody, że z tych czy innych powodów nie wolno dopuścić do jego urodzenia Dziecka, nie wolne tego lekarza słuchać. Pierwsze miejsce przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji musi zajmować zawsze Bóg, a nie człowiek. Tylko Bóg jest Właścicielem człowieka.

Odpowiedź musi brzmieć zatem dokładnie tak, jak wyrażali się Apostołowie, przesłuchiwani przez Sanhedryn w Jerozolimie, gdy grożono im karą śmierci z racji nie-subordynacji ich zarządzeniom jako jedynej kompetentnej władzy religijnej:

„Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli:
‘Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych
bardziej słuchać was, niż Boga
’? ...” (Dz 4,19).

W nawiązaniu zaś do zastraszenia zwłaszcza kobiety-matki coraz to innymi schorzeniami genetycznymi i innymi anomaliami trzeba stwierdzić, że nie tylko w pojedynczych, lecz dziesiątkach przypadków raz po raz sprawdza się, iż wszelkie rzekome najgorsze przepowiadane prognozy wyprowadzane na podstawie badań prenatalnych okazują się po porodzie nieprawdziwym zastraszaniem-dla-zastraszania.

Jeśli matka prawdziwie kocha swoje Dziecko, zawierza je Bogu, Ukochanemu Aniołowi Stróżowi, a tym bardziej Niepokalanej Matce Słowa Wcielonego – okaże się ostatecznie, że Dziecko przychodzi na świat w pełni normalne: bez żadnych schorzeń, jakimi małżonkowie byli zastraszani. Miłość prawdziwa dokonuje cudów: uczestniczy w Bożej stwórczej mocy. Zawierzenie siebie i Owocu zjednoczenia małżeńskiego Bożej Opatrzności i opiece Macierzyńskiej Miłości Maryi – bardziej aniżeli pełnym zastraszania prognozom pewnych lekarzy-specjalistów, nie pozostaje bez Bożej odpowiedzi.

W najgorszym zaś wypadku, gdyby dziecko rozwijało się od początku z oczywistymi anomaliami, winni małżonkowie, w tym w pierwszym rzędzie sama matka, otaczać wzrastające Dzieciątko tym troskliwszą miłością jako matki, wraz małżonkiem, ewentualnie już istniejącymi dziećmi, zawierzając oczekiwane Dziecko tym goręcej Bożej opiece. Oby w takiej sytuacji matka pozwoliła na najzwyczajniejsze przyjście dziecka na świat siłami natury. Gdyby zaś Dzieciątko miało przeżyć po porodzie niewiele minut, wystarczy to w pełni, żeby mu zapewnić przyjęcie sakramentu Chrztu świętego i towarzyszyć w klimacie modlitewnym na spokojne przejście do wieczności – jako w Ciało Mistyczne Chrystusa wszczepionego Członka Kościoła Chrystusowego, i swojego ukochanego Anioła Stróża, Ordędownika za całą Rodzinę, u Pana Boga:

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu.
Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony.
A kto nie wierzy, będzie potępiony ...” (Mk 16,15n).

Można by w tym miejscu zachęcić do ponownego odczytania przedziwnej historii Chiara Corbella wraz z jej małżonkiem Enrico Petrillo. Dwa pierwsze porody tej Chiary przebiegały z śmiertelnym zagrożeniem Poczętych w jej łonie. Wiedziała ona doskonale, że rozwijające się w jej łonie pierwsze dziecko wzrasta z poważną wadą mózgu. U drugiego brak było nóg i występowało szereg innych anomalii.
– Chiara podjęła wszelkie wysiłki, by urodzić jedno i drugie dziecko siłami natury. Oba Dzieci przeżyły ok. pół godziny. Dla Chiary i jej męża wystarczyło to w pełni, by jednemu i drugiemu Dziecku udzielić dar Chrztu świętego i złożyć je w dłonie oczekującego na nie ... Boga Miłosierdzia. Sama zaś Chiara zmarła na nowotwór oka w rok po wydaniu trzeciego dziecka, tym razem zdrowego.

Zachęcamy do przeczytania tej krótkiej, porywającej lektury. W toku jest proces beatyfikacyjnej tej dzielnej matki. Zmarła ona pod Rzymem 13.VI.2012 r.


UWAGA. Zob. z naszej strony: PORTAL (lp33.de) – u dołu Spis: B-16. Albo wprost: http://lp33.de/strona-lp33/ind14.htm#chiar.

f85 (10 kB)

17. Zmiana płci dziecka:
ingerencja rodziców

Jedynie dla zasygnalizowania zagadnienia wypada krótko nawiązać do bardzo złożonego zagadnienia zmiany płci u dziecka. Nie wnikamy tu w wielorakie aspekty płci genetycznej, biologicznej, psychicznej, ‘społecznej’. Ani nawet w kwestie zaburzeń w utożsamianiu rzadkich przypadków poważnych zakłóceń rozwojowych u dziecka. Pragniemy natomiast nawiązać do samych małżonków-rodziców, którzy za wszelką cenę pragną mieć dziecko czy to jednej, czy drugiej płci. Jeśli ich życzenie nie spełni się w trakcie ciąży i przychodzi im na świat dziecko, którego płeć im jako małżonkom-rodzicom w żaden sposób nie odpowiada, zaczynają podejmować nieprawdopodobne starania, by u dziecka wymusić zmianę jego dotychczasowej płci na przeciwną.

W niektórych krajach prawodawstwo wychodzi takim małżonkom naprzeciw, a lekarze – za maleńkim wynagrodzeniem, zabierają się wtedy z wprzęgnięciem swej wyspecjalizowanej wiedzy do pracy dla spełnienia upodobania rodziców dziecka, zapewne w pierwszym rzędzie matki. Lekarze przystępują wtedy do poddawania dziecka długofalowemu, stopniowemu odwróceniu funkcji jego naturalnego układu wydzielania hormonalnego, jednocześnie podejmując na dziecku coraz inne zabiegi, by zadowolić oczekiwania jego rodziców.
– Niezależnie od ingerencji medycznych pociągają odnośne działania niemało zmian w statusie prawnym danego dziecka, którego nowa płeć wymaga rejestracji w dokumentach prawnych.

Nam chodzi o etyczny wymiar tego rodzaju żądań, z jakimi wobec medycyny itd. występują wtedy rodzice dziecka, być może przede wszystkim matka. Mianowicie zgodnie z Bożym widzeniem stworzycielskim ... biada takim małżeństwom, które ośmielają się ingerować w dzieło stworzycielskie Boga. Nikt nie jest właścicielem siebie samego. Jedynym Właścicielem człowieka pozostaje Bóg – i tylko Bóg. Dziecko nigdy nie jest własnością-rzeczą matki czy ojca. Zostaje ono przez Boga jedynie czasowo zawierzone rodzicom do jego przyjęcia, wydania na świat, wychowania oraz wspomagania w wielorakim rozwinięciu podarowanych mu przez Boga talentów. Rodzice są wciąż tylko odpowiedzialnymi i poczytalnymi zarządcami zawierzonego im Potomstwa, którego jednak Właścicielem pozostaje nadal sam tylko Bóg.

Zabiegi związane ze zmianą płci u dziecko służą w omawianych okolicznościach wyłącznie samo-satysfakcji czy to obojga małżonków-rodziców, czy samej tylko matki względnie ojca. Rodzice traktują własne dziecko jedynie jako żywą rzecz-zabawkę, która winna zapewnić im uzyskanie samo-zadowolenia, iż ‘mają wreszcie to, co chcieli’ : chopczyka czy dziewczynkę – Dziecko spreparowane ‘na zamówienie’. W wyniku zmiany płci u dziecka, rodzice wreszcie mogą spocząć w swych związanych z tym drogich staraniach: Dziecko wreszcie spełnia ich egoistyczną, wynaturzoną zachciankę.

Jest oczywiście jasne, że tacy rodzice Dziecka swojego w żaden sposób nie kochają. Kochają oni samych siebie. Zawierzone im przez Boga Dziecko traktują przez cały czas jako żywą zabawę i narzędzie-rzecz dla uzyskania swojego małżeńskiego samozadowolenia.

Dziecko stopniowo, a raczej zdumiewająco szybko ... wzrasta. W początkowym okresie nie zdaje sobie sprawy, co na prośbę-żądanie rodziców – lekarze z nim wciąż wyprawiają. Zdumiewa go, że wożą go po całym świecie w poszukiwaniu odpowiedniego lekarza i kliniki, która by była w stanie spełnić ich małżeńsko-rodzicielskie marzenia. Niemniej dziecko spostrzeże się prędzej czy później, że stało się ofiarą nieodpowiedzialnego traktowania go ze strony rodziców. Biologicznej płci nie da się całkowicie zamienić: kobieta zostanie kobietą, a mężczyzna – mężczyzną. Hormonami można co prawda doprowadzić np. do rozwoju gruczołów piersiowych i szeregu innych przymiotów związanych z płcią. Niemniej ręki kobiecej nie da się przemienić w rękę mężczyzny, mózgu mężczyzny nie da się zmienić w mózg kobiety czy na odwrót, itd.

Z chwilą gdy szybko dorastające Dziecko zorientuje się w końcu, co z nim bez jego wiedzy wyprawiają, że na rozkaz Mamy czy Taty – z dziewczynki usiłują go przerobić na chłopca względnie na odwrót, wpadnie niebawem w szał i wściekłość, którą będzie wyładowywał na swych zwyrodniałych rodziców. Zorientuje się niebawem, że rodzice w najmniejszej mierze nie kochają go jako jego OSOBĘ, lecz kochają siebie, a jego traktują jako żywą zabawkę ku zapewnieniu sobie swych wypaczonych upodobań małżeńsko-rodzicielskich.
– Coraz bardziej dorastające dziecko zrozumie, że nie potrafi nawiązać z nikim kontaktu przyjacielskiego. Wszyscy będą go omijać jako sztucznie urobionego potworka, który nie nadaje się już zupełnie do niczego. Gdy jako dorastający młodzieniec czy panna będzie chciał związać się węzłem małżeńskim, nie znajdzie niestety żadnego kandydata do małżeństwa.

Wszystko to doprowadzi go w końcu do egzystencjalnej rozpaczy. Będzie wściekły na swych rodziców, którzy nie uszanowali jego godności osobowej i eksperymentowali na nim jako na zabawce. Nie znajdując sensu dalszego życia, które mu rodzice totalnie popsuli, człowiek ten, wielorako okaleczony z poczytalnej winy rodziców, może nietrudno skończyć ... samobójstwem.

Oto niepoczytalnie realizowane poczynanie niektórych małżonków. Próbowali oni jedynie ... stać się mądrzejszymi ‘stworzycielami’ zawierzonego im w poczęciu Dziecka, niż jedyny Bóg i Stworzyciel każdego stworzenia.
– Stwórca jest jednak wciąż Odkupicielem człowieka. Czeka On cierpliwie na odruch serca, które poprosi Go o przebaczenie ich nieodpowiedzialnych, czysto egoistycznych zachcianek.

Zdajemy sobie sprawę, że warunkiem pojednania z Bogiem jest ... naprawienie krzywd, wyrządzonych bliźnim. Tutaj tym pokrzywdzonym bliźnim jest Owoc ich zjednoczenia małżeńskiego. A tylko oni, jako rodzice Dziecka, zawierzony im ten OWOC całkowicie wypaczyli i zniszczyli.
– Co Bogu kiedyś powiedzą, gdy z ich winy ... dziecko popełni samobójstwo? A gdyby przeżyło, będą jedynie świadkami jednej klęski życiowej swego Dziecka za drugą. Czy kiedyś otrzeźwieją i Dziecko swoje za wyrządzone mu krzywdy przeproszą?
– Większości zmian fizycznych i wielorakich innych u swego Dziecko zapewne nie da się już naprawić. Oto tragiczny przykład sprzecznego z Bożym Zamysłem użycia daru, którego Bóg z kolei przenigdy komukolwiek nie odbierze: wyposażenia każdej osoby w dar ... samo-stanowienia, czyli wolnej woli.

f85 (10 kB)

18. Zmiana płci:
wymuszona przez dziecko

Zdarzają się z kolei przypadki, w niektórych krajach coraz częstsze, że czy to jeszcze dziecko, czy już młodzieniec – względnie na odmianę panna, zmierza w pewnej chwili zdecydowanie do zmiany swojej płci. Problem wiąże się w jakimś stopniu z wiekiem pokwitania, a tym bardziej z bezpośrednimi wpływami środowiska, w jakim ktoś dochodzi do dojrzałości.
– Rozseksualizowane środowiska, podbijane ideologicznie przez seks-edukatorów i prądy kulturowe w typie GENDER, wyzwalają u wielu osób wątpliwości co do właściwej sobie przynależności płciowej. Wmawiają osobom dochodzącym do dojrzałości płciowej oraz odkrywania swojej tożsamości osobowej sztucznie tworzone różnice między tożsamością biologiczną a płcią jako wytworem środowiska kulturowego, wiodąc docelowo do absurdalnego negowania różnicy między płcią męską a żeńską, nie mówiąc już o wzajemnym uzupełnianiu się w życiu i sprawowanych funkcjach przez mężczyzn a kobiety.

Wystarczy, że chłopiec na pewnym etapie swego rozwoju biologicznego zaczyna przejawiać pewne cechy typowo kobiece albo odwrotnie: dziewczyna czyni wszystko, by działać jako chłopiec, a ktoś te upodobania podchwyci i zaczyna zachęcać do oficjalnej zmiany swojej dotychczasowej przynależności płciowej. Specjaliści w tym zakresie podkręcają pojawiające się u pewnego odsetka dzieci i młodzieży wahania i wątpliwości co do swej tożsamości płciowej. Zwykle bardzo łatwo znajdzie się w takich okolicznościach dostęp do rzecznika praw dziecka czy młodego człowieka, a dana dorastająca osoba uruchamia całą lawinę osób mających tutaj coś do powiedzenia na coraz wyższych szczeblach hierarchii społeczeństwa, które ze wszystkich sił poprą dążenia danej osoby do faktycznej zmiany płci wraz z nieodzownymi danymi odnośnych zapisów w dowodzie osobistym i wszelkimi dokumentami prawnymi.

Tymczasem osobie, która dopiero stopniowo dorastała do swej dojrzałości, należało służyć cierpliwymi wyjaśnieniami i zachęcić do przeczekania przejściowej fazy rozwojowej narastających wahań w tym względzie. Faza tych wahań zwykle samoistnie się wycisza. Dorastającemu człowiekowi należało zapewnić niekiedy długofalową terapię i liczącą się pomoc zarówno psychologiczną, jak tym bardziej duchową, żeby ten człowiek zdołał odzyskać równowagę psychiczną, umiał zaakceptować siebie w swej biologicznej tożsamości płciowej i odciął się zdecydowanie od wszelkich prób ingerowania w ryzykowne procedury związane z narzucanymi środkami hormonalnymi, które doprowadzą łatwo do nieodwracalnych zmian w jego skądinąd dotąd w pełni zdrowej fizjologii.

Podobnie jak w innych zagadnieniach tego rodzaju, nie mamy zamiaru przeprowadzania specjalistycznych badań w tym względzie. Ograniczamy się wyraźnie do przyjrzenia się takim przypadkom z punktu widzenia etycznego, czyli Bożej oceny podejmowanych wtedy działań.

Ilekroć pojawia się u osoby dorastającej przemożny wewnętrzny swoisty imperatyw, by za wszelką cenę zmienić swą biologiczną tożsamość płciową, trudno nie dojść do wniosku, że człowiek ten – niezależnie od presji określonych osób swego otoczenia wychowawczego – uległ w dużej mierze swoistemu opętaniu w tym względzie.

Nie ulega wątpliwości, że pojawiające się u młodego człowieka niezdecydowanie i wahania w tym względzie niezwykle chętnie wykorzystuje Ten ZŁY, Szatan, by zadziałać – jak to określa św. Jan Paweł II zarówno przeciw Bogu, jak i przeciw odnośnej osoby młodego człowieka:

(Szatan) wykorzystuje dzieło stworzenia
!empt (0 kB)(0,3 kB) przeciw zbawieniu,
!empt (0 kB)(0,3 kB) przeciw przymierzu
!empt (0 kB)(0,3 kB) i zjednoczeniu człowieka z Bogiem” (DeV 27).

Pierwszy zaś papież – św. Piotr Apostoł, ostrzega wszystkich, nie wyłączając dorastającej młodzieży:

„Trzeźwi bądźcie ! Czuwajcie !
Przeciwnik wasz Szatan –
jak lew ryczący krąży szukając, kogo pożreć.
Jemu przeciwstawiajcie się mocni w wierze” (1 P 5,8).

Oby ci młodzi, podatni na złe wpływy osób, które zamiast pomagać młodemu człowiekowi, wiodą go ku wielorakiej katastrofie fizyczne i duchowej, byli – jak to formułuje św.Piotr Apostoł: „mocni w wierze”. Tego niestety wielu młodym ... brak.

Nic dziwnego, że w takich okolicznościach może się zaznaczyć potężne destruktywne działanie Tego ZŁEGO. Rozpoznawcze oblicze ‘ZŁEGO’ zdradza się i ujawnia w bezwzględności, z jaką dana osoba zdąża do postawionego sobie celu: MUSZĘ zmienić swą tożsamość płciową na przeciwną !

Człowiek ten zrywa zwykle wszelkie kontakty z dotychczasową rodziną. Nie chce słuchać żadnych wyjaśnień i prośb od najbliższych osób, od ojca i matki. Rodzeństwo jest przerażone oświadczeniem ich dotychczasowego brata czy siostry, że ‘coś w niego wstąpiło, i naraz każe zwracać się do siebie wybranym imieniem czy to żeńskim, czy męskim’, chcąc odtąd być przedstawicielem płci przeciwnej, niż dotąd. Wszyscy widzą, że żądanie ich brata czy siostry – jest totalnie absurdalne i nie da się go w żaden sposób zaakceptować. Ich brat czy siostra działa wyraźnie wbrew prawdzie biologicznej swojej płci.

Skoro ten nieszczęśnik nie znajduje u rodziców i rodzeństwa akceptacji w roszczeniach co do swej płci, zrywa on nierzadko definitywnie wszelkie kontakty z nimi. Wyszukuje sobie samodzielne mieszkanie, gdzie będzie mógł postępować według własnych upodobań. Jego dotychczasowa rodzina wyczuwa instynktownie, że w tego ich „marnotrawnego syna czy córkę” – weszło COS, a może raczej KTOS: ZŁY DUCH, który go totalnie opętał. Nie da się z nim o niczym spokojnie porozmawiać.

Jakże trafnie wyraża się Ojciec święty Jan Paweł II o przemożnym działaniu Szatana w nawiązaniu do buntu człowieka, który w ślad za grzechem Aniołów przeciwstawia się frontalnie Bogu wyrażając swoje „Nie będę Ci, Boże, służył” (por. Jr 2,20). Słowa św. Jana Pawła II:

„Wyrażenie to (‘tajemnica grzechu’), będące echem słów św. Pawła o ‘tajemnicy bezbożności’ (2 Tes 2,7), ułatwia nam zrozumienie tego, co tai się w grzechu, co jest mroczne i nieuchwytne.
– Grzech jest bez wątpienia aktem wolności człowieka;
– ale pod jego warstwą ludzką działają czynniki, które stawiają go poza człowiekiem, na pograniczu, tam gdzie ludzka świadomość, wola i wrażliwość stykają się z siłami ciemności, które według św. Pawła działają w świecie i niemal go opanowują (por. Rz 7,7-25; Ef 2,2; 6,12)... ” (RP 14).

Wiele osób nie będzie oczywiście chciało słyszeć o jakimkolwiek wpływie aż Szatana na omawiane w tej chwili żądania danego młodego człowieka. A przecież niemożliwie odrzucić tu swoiste rzeczywiste, chociażby tylko połowiczne opętanie owego młodego człowieka przez Tego, który jest ZŁY. Człowiek ten działa aktualnie najwyraźniej pod przymusem kogoś Wyższego – a ZŁEGO. Ten go zniewolił, tak iż młody człowiek uruchamia w nieprawdopodobnie zdumiewającym tempie wszelkie możliwe szczeble instytucji i władz, na których wymusza zrealizowanie swojej opętanej opcji. Trudno inaczej wyjaśnić bezwzględny upór, z jakim zdąża do zrealizowania swego absurdalnego żądania. Każdy trzeźwo myślący widzi jak na dłoni, że ten młody człowiek działa w tej chwili nie ku swemu dobru, lecz zniszczeniu swego własnego człowieczeństwa.


W takiej sytuacji okazuje się jeden raz więcej – chociażby jedynie retrospektywnie, jak istotną rolę w pracy wychowawczej odgrywa zarówno ojciec, jak i matka. Jak nieodzowne jest wszczepianie dziecku w jego świadomość od najmłodszych lat, żeby umiało radośnie zaakceptować siebie w swym człowieczeństwie czy to jako chłopczyka, czy dziewczynki.
– Jak istotną rolę powinna tu odegrać szczególnie matka, która zwykle jest o wiele bliższa swych dzieci, aniżeli ojciec zajęty pracą zawodową. Matka może i powinna wspomagać dziecko od najmłodszych lat do wyrażenia wdzięczności Bogu m.in. z racji tego, że „Boże, stworzyłeś mnie jako dziewczynkę, jako chłopca ... Dziękuję Ci bardzo za ten Twój kochany podarunek”.

Rodzice powinni dołączać do spontanicznych modlitw swego dziecka wyraźnie sformułowaną wdzięczność za podarowane sobie człowieczeństwo i pomagać dziecku do cieszenia się świadomością bycia czy to dziewczynką, czy chłopcem.
– Równocześnie zaś powinni rodzice rozwijajać u dziecka postawę odpowiedzialności z racji bycia czy to dziewczynką, czy chłopcem – w parze z wzbudzaniem u niego poczucia godności związanej z byciem chłopczykiem czy dziewczynkę. Chodzi o przeżywanie swej godności nie tylko na etapie aktualnym, ale żeby taka postawa utrwaliła się na całe dalsze życie. Nigdy nie będzie za dużo wyrażania Bogu wdzięczności za każdy otrzymany każdy dar otrzymany od „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33).

(24 kB)
Ci dwoje mają już wiele lat przymierza małżeńskiego: Sakramentu małżeństwa! I wcale nie są smutni, cieszą się dobrze wywiązanymi zobowiązaniami ślubnymi: „Ślubuję ci miłość, wierność, uczciwe przeżywanie wzajemnej bliskości, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci”. Jak to dobrze, gdy dwoje małżonków może stanąć u kresu swego życia przed Jezusem Chrystusem, Sędzią Żywych i Umarłych – z świadomością, że wiernie wypełnili swe powołanie do małżeństwa-Sakramentu i zwracają Boże Dary – ich jedynemu Dawcy, wraz z potomstwem, jakim ich PAN obdarzył !

Wspomaganie dziecka w wyrażaniu wdzięczności za każdy najmniejszy drobiazg otrzymywanych darów – od Boga i od ludzi, jest jednym z zasadniczych sposobów wyzwalania u dziecka dynamiki OD-środkowej jakiejkolwiek autentycznej ‘miłości’. Taka dopiero dynamika staje się znakiem rozpoznawczym, że ktoś ... ‘kocha’. Miłość staje się miłością dopiero wtedy, gdy jest twórcza. Musi ona zmierzać ku obdarzeniu dobrem. Z tym, że DOBREM właściwym staje się coś dopiero wtedy, gdy będzie się ono układało na linii wiodącej do znalezienia się kiedyś w „DOMU OJCA” (zob. do tego np.: Czyn dobry: warunki ) .

Biedne są takie dzieci, które praktycznie nigdy za nic nie dziękują. Spontaniczne wyrażanie wdzięczności za coraz to inne otrzymywane dary – Boże i ludzkie, jest im całkowicie obce! Umieją one jedynie doznawać dobra i przyjmować dary. Wychowywane tak, jakby im się wszystko od wszystkich ... należało. Wyrastają na typowych ... egoistów.


Jesteśmy na tropie problemów stwarzanych początkowo jedynie przez pokusy, bardzo chętnie niebawem rozdmuchiwane i wykorzystywane przez Tego, który jest ZŁY. Dziecko nie nauczyło się dziękować Bogu za wywołanie z NIE-istnienia do istnienia. Zamiast cieszyć się z racji w podarunku od „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) otrzymanego daru człowieczeństwa czy to męskiego, czy w innym wypadku żeńskiego, dziecko to, albo i już mocno dorastający młodzieniec względnie panna buntuje się przeciw temu Bożemu darowi i go odrzuca.

W takiej sytuacji dołączają się skwapliwie podchwytane przez kolegów czy koleżanki złośliwe dowcipy i chociażby tylko dla żartu wyrażane ponaglania ze strony zepsutego środowiska, by spróbować zmienić swą płeć. Ten ZŁY, Szatan – wykorzystuje Boże dzieło, jakim jest kolejny człowiek-OSOBA, żywy Boży OBRAZ-Podobieństwo w świecie, przeżywając nadarzającą się sytuację z anty-radością „przeciw zbawieniu, przeciw przymierzu z Bogiem i przeciw zjednoczeniu z Bogiem” – jako kolejny cios wymierzony wprost przeciw Bożej Stworzycielskiej Miłości, a zarazem dla jak najskuteczniejszego zniszczenia kolejno złapanej ‘ofiary’, tym razem w sieć przeciw Bożemu Dziełu stworzenia wymierzonej zmiany płci.

Chłopiec, czy innym razem dziewczyna, zdają się coraz bardziej niemal opętani bezwzględnie w ich wnętrzu rozbrzmiewającym ‘rozkazem’, który ponad wątpliwość NIGDY nie będzie pochodził od Boga, lecz od tego który jest ZŁY:
MUSISZ przerobić się w dziewczynę! MUSISZ stać się odtąd chłopcem!”
– Młody człowiek niestety nie zadaje sobie trudu, by uruchomić podarowane sobie od Boga uzdolnienia do bycia samo-świadomym (= rozum) oraz samo-stanowienia (= wolnej woli). Gdyby to uczynił, zdałby łatwo sprawę, że nikt poza „miłującą wszechmocą Stwórcy” (DeV 33) nie ma wstępu do wnętrza swego własnego ‘JA’.

Skoro w jego wnętrzu zaczyna wydawać mu przedziwne rozkazy KTOS, kto zmusza go do działania stojącego w totalnej sprzeczności z Bożym ŁADEM dzieła stworzenia, staje się to dla młodego człowieka świadectwem czegoś niesłychanego: czyżby on otworzył drzwi swego serca na oścież – już nie Bogu, ale ...Temu ZŁEMU, Szatanowi? Bo Szatan działa przecież jedynie z zewnątrz człowieka. Szatan wpływa np. na wyobraźnię i zmysły zewnętrzne. Do wnętrza dostaje się jedynie wtedy, gdy mu ktoś drzwi swego serca sam od siebie ... otworzy: aktem swej wolnej woli. Tak działo się chociażby w przypadku ... Judasza z chwilą gdy definitywnie zdradził Jezusa, który powołał go na Apostoła, obdarzając go pełnią swojego Bożego zaufania (zob. J 13,27).

Gdyby kuszony do zmiany płci czy to młodzieniec, czy panna – z całym spokojem wewnętrznym mądrze pomyślał o tym, do czego jest kuszony (uruchomienie samo-świadomości oraz samo-stanowienia: rozumu i wolnej woli), nie mógłby nie uświadomić sobie, że ‘nikt nie jest właścicielem’ siebie samego. Skoro zatem Bóg w swojej „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) stworzył mnie tak a nie inaczej, obdarzając mnie człowieczeństwem męskim, czy żeńskim, wiedział aż nadto dobrze, co czyni. I przeznaczył mi do wykonania w dziejach wszechświata rolę, której nikt inny nie wykona, poza tylko mną: jako mężczyzną, względnie kobieta.

Bóg przyjął oczywiście z góry całe krańcowe dla Siebie jako Stworzyciela ryzyko, że człowiek-OSOBA wyposażony jest w dar samo-stanowienia (= wolna wola) . Tym samym zaś może zaakceptować Boże stworzycielskie dary, ale też może ich decyzją swojej wolnej woli – nie przyjąć i je odrzucić. Działałaby wtedy na podobieństwo Szatana i jego aroganckiego wystąpienia w obliczu Boga: „Nie będę Ci, Boże, służył” (Jr 2,20). W ślad za upadłym Aniołem Światłości ... poszli ... PRA-Rodzice w Raju. Odrzucili oni Bożą serdeczną propozycję i ‘postawili na swoim’ : ku nieszczęściu własnemu i wszystkich swoich potomków.

Decyzja na zmianę płci i wszczęcie procedur w tym kierunku jest obiektywnie biorąc ciężkim przestępstwem buntu przeciw Bożemu dziełu stworzenia. Człowiek, żywy Boży OBRAZ-Podobieństwo Boga zaczyna pouczać Boga w swej arogancji, że nie zna się On na stwarzaniu. Oraz że wobec tego dopiero on, ten przez ‘miłującą wszechmoc Stwórcy’ z NIE-istnienia wywołany do zaistnienia tysiąc razy lepiej by siebie stworzył. Że zatem czuje się zmuszony dać Bogu Stworzycielowi ‘nauczkę’ (!), jak należy stwarzać. Jedynie dlatego podejmuje się niesłychanie go kosztujących wielorakich zachodów, by przeprowadzić u siebie ‘nieodzowną korektę’ płci i tym samym dać Bogu Stworzycielowi ‘lekcję poglądową stwarzania’, żeby Bóg na przyszłość nie kompromitował SIEBIE przy stwarzaniu człowieka.

Gdybyśmy sięgnęli do opisów biblijnych okazałoby się, że tego rodzaju postawa arogancji w obliczu Boga jako Stworzyciela nie jest nowością i wymysłem dopiero naszych czasów. Aluzje do takiej postawy: buntu przeciw Bogu Stworzycielowi, spotykamy zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Prorok Izajasz (= czyli ok. 730 przed Chr.) wyraża się w pewnej chwili:

„O co za przewrotność (u was) !
Czyż może być garncarz na równi z gliną stawiany?
Czyż może mówić dzieło o swym twórcy:
Nie uczynił mnie,
i garnek rzec o tym, co go ulepił:
Nie ma rozumu ...?” (Iz 29,16).

Prorok Jeremiasz (być może ok. 600 r.) snuje podobną myśl:

„Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu,
jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza,
wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi.
(…)
– ’Czy nie mogę postąpić z wami, domu Izraela,
jak ten garncarz?’ – wyrocznia Pana.
‘Oto bowiem jak glina w ręku garncarza,
tak jesteście wy, domu Izraela, w moim ręku’ ...”
(Jr 18,4.6; zob. też np. Iz 64,8; Syr 33,13; ).

Natomiast św. Paweł, Apostoł Narodów, pisze w Liście do Rzymian (ok. 60 r. po Chr.) w nawiązaniu do tych, którym nie podobają się Boże dzieła i chcieliby zmusić Boga do złożenia raportu ze swego działania przed nimi, jako ‘sędziami’ ponad samym Bogiem:

„Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem?
Czyż może naczynie gliniane zapytać tego, kto je ulepił:
Dlaczego mnie takim uczyniłeś’?
Czyż garncarz nie ma mocy nad gliną
i nie może z tej samej zaprawy zrobić jednego naczynia ozdobnego,
drugiego zaś na użytek niezaszczytny?” (Rz 9,20).

W tej sytuacji trudno wyprowadzić inny wniosek etyczny w obliczu Boga w przypadku kogoś, kto wymusza zmianę płci u siebie, jak ten następujący: obiektywnie biorąc, decyzja na zmianę płci nie może nie obciążać sumienia grzechem ciężkim. Postawa taka jest każdorazowo wyrazem otwartego buntu człowieka przeciw Bożemu darowi i stworzycielskiemu dziełu Boga. Jest wyrazem braku pokory, braku wdzięczności wobec Boga, ale ponadto wyrazem wykazywania Bogu, że jest ...ignorantem, którego dopiero ten – w oparciu o własny rozum – młodzieniec czy panna zmuszony jest pouczyć: jak należało przystępować do dzieła stworzenia.

Trudno przyjąć łagodniejszą ocenę tak powziętej, z nieopisanym uporem i zawziętością przeprowadzaną decyzję młodego człowieka w omawianej sprawie. Wymusza on wdrażanie nieodzownych procedur świata medycznego i prawnego dla urzeczywistnienia swej absurdalnej decyzji. Oceniając jego upór w przeprowadzaniu swej przewrotnej decyzji w świetle spraw ostatecznych trudno nie stwierdzić, że człowiek ten znajduje się z własnego wyboru na niezwykle ryzykownej drodze utraty życia wiecznego. Wyraża on przecież Bogu swoje jasno sformułowane: „Nie będę Ci służył”.

f85 (10 kB)

19. Oczekiwanie Odkupiciela

Wspomnieliśmy jednak, iż nieprawdopodobne, żeby tego rodzaju pomysł nie był wyraźnym świadectwem swoistego opętania danego chłopca czy danej dziewczyny. Zwyczajny człowiek nie zdołałby własnymi siłami uruchomić chociażby w tak niesamowitym tempie wszystkie możliwe siły na niebie i na ziemi, by zmusić coraz inne władze i instytucje do zrealizowania swej obłędnej, dla samej owej osoby krańcowo nieszczęsnej decyzji. W takiej sytuacji widać jak na dłoni, iż człowiek ten działa pod wpływem OSOBOWEJ siły ZŁEGO, która wymusza na odpowiedzialnych osobach działania – nie ku dobru, lecz ku złu owego człowieka: ofiary opętania w tym wypadku w kierunku zmiany swojej płci.

Ów młodzieniec czy panna prędzej czy później prawdopodobnie nie wytrzymają sami ze sobą. Nie pomogą żadne przeprowadzone operacje plastyczne, nie pomoże rozregulowanie całego systemu wydzielania hormonalnego. Mężczyzna zostanie ostatecznie nadal mężczyzną, a kobieta nadal ... kobietą. Nie dziw, gdy nieszczęśnik ten skończy ostatecznie samobójstwem, a przynajmniej przeżywaniem siebie samego w krańcowej frustracji, egzystencjalnej rozpaczy i desperacji.

Z kolei zaś sam tylko Bóg, tak okrutnie potraktowany i wzgardzony przez owego człowieka, pozostaje Sędzią sprawiedliwym. Tylko ON oceni faktyczną poczytalność swego żywego OBRAZU-Podobieństwa, który z własnej winy całkowicie zniekształcił siebie, ślepo wykonując polecenia, jakie mu wydawał „Wielki Smok, Wąż Starodawny, który się zwie Diabeł i Szatan, zwodzący całą zamieszkał ziemię... ” (Ap 12,7nn). Oby ten nieszczęśnik nie zamknął się w przeżywaniu zgotowanego sobie samemu losu – na Odkupiciela. Jezus Chrystus bowiem, mimo swego tak bardzo totalnego odrzucenia i zniewagi – cierpliwie nadal pozostaje jedynym Odkupicielem, którego właśnie on: ten z preparowaną, odmienną płcią, tak bardzo żywotnie potrzebuje:

„Lecz Jezus im odpowiedział:
Nie potrzebują lekarza zdrowi,
ale ci, którzy się źle mają
.
Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych,
lecz grzeszników’ ...” (Łk 5,31n).

„Albowiem Bóg (= Ojciec)
nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił,
ale po to, by świat został przez Niego zbawiony ...” (J 3,17).

Oby taki człowiek, z sztucznie zmienioną płcią, nie poddał się depresji, rozpaczy, ani myślom samobójczym. Oby wzniósł wzrok i słuch ku Chrystusowi, Odkupicielowi-z-Krzyża. Jezus niczego tak nie pragnie, jak tego, żeby i ten nieszczęśnik pozwolił MU być dla siebie Odkupicielem. Jezus pragnie obmyć go z brudu grzechów w Krwi swojej.
– Nadal też wsłuchuje się On w tętno jego serca, czy ono ... otworzy się na Niego, Odkupiciela – za gorącym wstawiennictwem Maryi, Matki Odkupiciela:

„Oto STOJĘ u drzwi i kołaczę:
jeśli kto POSŁYSZY Mój głos i drzwi OTWORZY,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze mną” (Ap 3,20).

Wypada zakończyć ponownym odwołaniem się do słów Jezusa, przekazanych nam przez św. Faustynę Kowalską:

„Wszelka łaska wypływa z miłosierdzia – i ostatnia godzina pełna jest miłosierdzia dla nas.
– Niech nikt nie wątpi o dobroci Bożej, choćby grzechy jego były jak noc czarna,
– Miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nędza nasza.
– Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego na promień łaski miłosierdzia Bożego, a resztę już Bóg dopełni.
– Ale nieszczęsna dusza, która zamknęła drzwi miłosierdziu Bożemu, nawet w ostatniej godzinie. Te dusze pogrążyły Jezusa w Ogrodzie Oliwnym w smutek śmiertelny, wszak z Jego najlitościwszego Serca wypłynęło miłosierdzie Boże” (DzF 1507).

Ozdobnik

Utworzennie: część II, rozdz. 7c.
Tarnów, 26.IX.2020.
RE-Lektura: Tarnów, 10.XI.2020.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)

Powrót: SPIS TREŚCI



9. W obliczu ... praktykowanego homoseksualizmu
Abraham targuje się z Bożym Miłosierdziem: Sodoma-
Gomora (Rdz 18,17-33)

Bóg cierpliwie czeka na nawrócenie wszystkich (2 P 3,9)

§ D. PRZECIWNE VI-MU PRZYKAZANIU DZIAŁANIA
POPEŁNIANE W MAŁŻENSTWIE


1. W obllczu małżeństwa-Sakramentu
Listy rozwodowe (Mt 19,4)
Postanowiono raz umrzeć (Hbr 9,27)
Małżeństwo jako sakrament: obraz Bożego przymierza
z człowiekiem (FC 12)

Wcielenie i Krzyż Chrystusa dla małżonków (FC 13)
Małżonkowie: pamiątka-uobecnienie-proroctwo Tajemnicy
Krzyża (FC 13a)

2. Wewnętrzny ŁAD przeżywania intymności
Czy chcecie przyjąć z miłością potomstwo (LR 16)
Ślub miłości małżeńskiej ...
3. Na to się żeniłem ...
Wzajemne poddanie małżonków w bojaźni Chrystusa
(MD 24)

4. Alkohol bogiem w domu ...
Pijacy nie odziedziczą Królestwa Bożego (1 Kor 6,9)
5. Boża wizja Ładu małżeńskiego
Zobowiązanie małżonków do odpowiedzialnego
rodzicielstwa (HV 1)

Każdy akt małżeński - zawsze otwarty na rodzicielswo
(HV 11)

Papież powołuje się na mandat Chrystusowy (HV 6)
Słowa Papieskie jako promulgacja Prawa Bożego (HV 20)
6. Stosunki z zapobieganiem
Nie przyjęliście MNIE ... (LR 22)
7. Stosunek przerywany
8. Sięganie po sztuczne techniki zapobiegania
9.Kopulacja z prezerwatywą
Chrystus i Trójca w grzesznym współżyciu
Gdzie jest Dziecko wasze
Krzyk Zabitych spod Ołtarza w Niebie (Ap 6,9n)
Modlitwa Rodziców do zabitych swych ... Dzieci
Z Dzienniczka św. Faustyny: 1448.1182.1728.
10. Zdrada ślubu miłości ...
11. Błagalna modlitwa ... przebaczająca
SŁOWO przyszło do swojej własności (J 1,11)
Bardziej umiłowali ciemność, bo złe były ich uczynki
(J 3,17)

Małżeństwo-Sakrament nadal trwa
12. Boże pojmowanie przebaczenia
Modlitwa OJCZE NASZ
13. Z korespondencji porzuconej żony ...
14. Codzienna modlitwa ZAWIERZENIA-PRZEBACZENIA
15. W kuszeniu do aborcji ...
16. Nauczenie się BILLINGSA
Czy chcecie z miłością przyjąć potomstwo ... (LR 16)
Tylko od Boga pochodzi OBRAZ Boga (LR 9)
Rozsądźcie czy słuszne jest bardziej słuchać was, niż
Boga (Dz4,19)

Zapewnienie Chrztu świętego w razie zagrożenia życia
Dziecka (Mk 16,15)

17. Zmiana płci dziecka na życzenie rodziców
18. Zmiana płci: wymuszona przez dziecko
Siły mroczne Szatana w ludzkim grzechu (RP 14)
Glina do swego twórcy: Nie uczynił mnie! (Iz 29,16)
Czy nie mogę postąpić z wami jak ten garncarz
(Jr 18,4.6)

Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem (Rz 9,20)
19. Oczekiwanie Odkupiciela
Nie potrzebują lekarza zdrowi (Łk 5,31n)
Ojciec posłał Syna aby świat zbawił (J 3,17)
Oto stoję u drzwi i kołaczę (Ap 3,20)
Aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca (DzF 1507)


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Matka zakłada dziecku ‘maskę’ ochronną
Ryc.2. Na wycieczce - pod namiotami, przy wodzie
Ryc.3. Kochane delfiny wyskakują pełne energii znad morza
Ryc.4. Święta para małżeńska: Ludwik i Zelia Martin
Ryc.5. Trening przedmałżeńskiej miłości
Ryc.6. Młoda rodzina na weekendzie
Ryc.7. Dziadkowie wierni przysiędze małżeńskiej