(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(8.9 kB)

8. Boże ostrzeżenia:
panowanie sobie samemu

Zdajemy sobie sprawę, że Bóg już przed założeniem świata (Ef 1,4; Jr 1,4) umiłował i wybrał człowieka-OSOBĘ jako to jedyne stworzenie naprawdę CHCIANE-upragnione (GS 24), z którym pragnął zawrzeć przymierze KOMUNII Życia-Miłości. Bóg postawił jednak warunek typowy dla wszelkiej MIŁOŚCI: Bóg zapyta wolną wolę człowieka-OSOBY, czy w swej wewnętrznej wolności zechce przyjąć Bożą propozycję i czy otworzy się z miłością na bycie JEDNO-z-samym-Trójjedynym.

Żeby człowiekowi ułatwić podjęcie takiej właśnie, przez Boga tęsknie oczekiwanej decyzji, podejmuje Bóg od samego początku stworzenia świata ludzi-OSOB miłością nabrzmiałe wysiłki, by człowieka nieustannie podciągać wzwyż i ukazywać mu perspektywę pozytywnej pracy zmierzającej do kształtowania własnego charakteru. Bóg oczekuje od człowieka-OSOBY, żeby stawał się coraz pełniej godnym swego statusu, iż jest naraz ciałem-duchem, przy czym podarowany mu ‘DUCH’ panuje wciąż nad ciałem, które siłą rzeczy ciąży i spadałoby łatwo w dół, gdyby go ‘DUCH’ bezustannie nie pobudzał do pracy nad sobą.

Próbkę takiego Bożego wychowywania człowieka ujawnia dramatyczne wydarzenie bratobójstwa, jakiego dopuścił się Kain względem swego brata Abla. Czytamy:

„... Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę;
na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć.
Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą
(typowa reakcja zazdrości: nieprzejrzystego sumienia; zob.: 1 J 3,12).
Pan zapytał Kaina: ‘Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować
(Bóg uświadamia Kainowi wolność jego woli w obliczu zła. Pokusa pochodzi od szatana, który kusi ‘jak LEW ryczący szukając kogo pożreć ...’: 1 P 5,8. Upada jednak NIE szatan-lew, lecz człowiek, który godzi się na ponęty pokusy).
– Rzekł Kain do Abla, brata swego: ‘Chodźmy na pole’.
A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla – i zabił go
(odrzucenie-zagłuszenie Bożego głosu;
przeniesienie zawierzenia z Boga na Tego, który jest ZŁY: Ojca Kłamstwa)
.
– Wtedy Bóg zapytał Kaina: ‘Gdzie jest brat twój, Abel?’
On odpowiedział: ‘Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?’
(pełna arogancji odpowiedź Kaina: ucieczka w kłamstwo. Ale: Boga – nie da się okłamać).
Rzekł Bóg: ‘Cóżeś uczynił? Krew brata twego
(w hebr. tutaj: ‘krwie’ = liczba mnoga !)
głośno woła (hebr.: krzyczy, jak osoba wołająca: ‘Ratunku!’ ) ku Mnie z ziemi!
Bądź więc teraz wyklęty
(Bóg nie przeklina! Hebr. tutaj: ’ârûr ’attâh = Stajesz się WYKLĘTY z ziemi ...)
z tej roli, która rozwarła swą paszczę,
aby wchłonąć krew brata twego, przelaną, przez ciebie.
Gdy rolę tę będziesz uprawiał, nie da ci już plonu.
Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi ... !” (Rdz 4,4-12; zob. EV 7).

Słowo Boże przemawiające w sumieniu Kaina uświadamia mu jednoznacznie, że jako OSOBA i żywy OBRAZ Boga jest wezwany do tego, żeby w każdej sytuacji pokus wzniecanych przez „Węża Starodawnego, który się zowie Diabeł i Szatan” (Ap 12,9) górę zajmował DUCH, a nie to, co by dyktować chciało ‘ciało’.
– Zauważamy jednak, że Kain ... nie posłuchał ostrzegającego głosu Boga i dopuścił się zbrodni bratobójstwa – w tym wypadku w dzikiej, morderczej zazdrości, gdy zauważył że Ablowi wszystko swoiście się ‘szczęściło’.


W kontynuacji tego wątku: Bożych ostrzeżeń i twórczych sugestii ku pomocy człowiekowi-OSOBIE w radzeniu sobie w sytuacji wymagającej panowania ducha nad pożądaniami ciała, można by przeskoczyć do Nowego Testamentu. Natrafiamy tu m.in. na niezmiernie charakterystyczne, w dramatycznej sytuacji wypowiedziane słowo Syna Bożego, gdy w podsumowaniu swej Mowy Eucharystycznej zaczął mówić o konieczności spożywania swojego Ciała i picia swojej Krwi jako pokarmu i napoju Życia. Wielu uczniów opuściło wtedy szeregi słuchaczy Mistrza z Nazaretu. Demonstrowali głośno swój szok w odpowiedzi na słowa Chrystusa.
– Jezus zwraca się wtedy do reszty swych najbliższych Uczniów i stawia pod ich wolną wolę zasadnicze pytanie, czy i oni pragną odejść od Niego:

„To was gorszy
(= że podam do spożywania Moje Ciało, a do picia jako napój Życia – Moją Krew)? ...
DUCH daje Życie; ciało na nic się nie przyda.
Słowa, które Ja wam powiedziałem,
SĄ DUCHEM i SĄ ŻYCIEM ...
...
Czyż i wy chcecie odejść? ...” (J 6,62n.67).

(110 kB)
Zasadniczy inspirator grupy rodziny gromadzących się od 2009 wokół Alpinisty, błog. Piotra Jerzego Frassati. Ten Błogosławiona ukazał wspomnianym Rodzinom drogę do Boga. Jego dewizą życiową stało się hasło:„Modlitwa – Działanie – ofiara”. Słowa te streszczają olbrzymi program rozwojowy i wychowawczy dla osób i rodzin. – Zob. też następne zdjęcie - nieco poniżej: sama tylko ta kapliczka.

Do tych słów nawiązujemy na naszej stronie na szeregu miejscach. Trudno nie przytoczyć tu kompetentnego komentarza św. Jana Pawła II do tych słów Jezusa. Papież przytacza te słowa Jezusa w swojej pierwszej encyklice w następującym zdaniu:

„... ‘Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda’.
Słowa te – wbrew pozorom – wyrażają właśnie
najwyższą afirmację człowieka: ciała, które ożywia Duch! (RH 18).

Rzecz znamienna, Papież wypisuje występujące to słowo „Duch” od dużej litery. Zgodnie z polską pisownią jest to zdumiewające i musi mieć jakieś mocne uzasadnienie, skoro rzeczowniki pisze się wewnątrz zdania od małej litery. Gdyby Papież miał na myśli jedynie ‘duch = dusza człowieka’, wypisałby słowo ‘duch’ od małej litery, tymczasem w przytoczonym zdaniu pisze je z dużej litery.
– Innymi słowy zauważamy z poczuciem pewności WIARY i Prawdy Bożego OBJAWIENIA, że Jezus ujawnia w tej wypowiedzi tajemnicę całej Trójcy Przenajświętszej. Taki jest jednoznaczny wydźwięk Jego słów: „DUCH (Święty) daje życie, ciało na nic się nie przyda ...”.

Innymi słowy, Syn Boży wyraża w tym krótkim dramatycznym stwierdzeniu głębię Tajemnicy wciąż działającej całej Trójcy Przenajświętszej. Wymienia Ojca, i Siebie w swej pre-egzystencji jako SŁOWO, oraz Ducha Świętego, który obdarza ŻYCIEM. W swych słowach, skierowanych wprost do pozostałych jeszcze przy Nim Apostołów, zadaje im w końcu otwarte pytanie, czy ich wiara, po tylu cudach, w których wykazał swe panowanie nad rzeczywistością duchową (władza odpuszczania grzechów) i siłami przyrody (chodzenie po wzburzonym morzu jak po prostej drodze; parokrotne rozmnożenie chleba), jest wciąż tak nikła, iż nie stać ich na zawierzenie PRAWDZIE OBJAWIENIA, jakie przynosi ON, Syn Boży, w sytuacji, gdy przekazuje im sprawy, które przerastają ich czysto ludzkie rozumowanie?

f85 (10 kB)

9. Wartość OSOBY
dzięki DUCHOWI Świętemu

Dopiero co przytoczone słowo Jezusa o DUCHU Świętym, który nadaje całą wartość ludzkiemu ciału-płci zintegrowanemu z duszą nieśmiertelną w nierozdzielną całość, jaką odtąd stanowi człowiek-OSOBA, należy powiązać z innym jeszcze Słowem Bożym, zapisanym w Liście św. Pawła do Rzymian:

„Ponieważ Miłość Boża (= Bóg-Miłość)
rozlana jest w sercach naszych
przez Ducha Świętego, który został nam dany ...” (Rz 5,5).

Jest to kolejny ‘Boży komentarz’ do wielkości i godności człowieka jako OSOBY, i tak dopiero żywego OBRAZU-Podobieństwa Boga. Samemu ‘ciału’ nie przysługuje żadna szczególna wartość. Ono faktycznie „... na nic się nie przyda” (J 6,63). Po śmierci rozsypuje się ciało ... w ‘proch’. Całą godność zyskuje ludzka OSOBA, czyli ciało-duch naraz jako:

„... duch ucieleśniony,
czyli dusza, która się wyraża poprzez ciało,
i ciało formowane przez nieśmiertelnego ducha
(tzn. człowiek-OSOBA)
powołany ... do miłości
w tej właśnie swojej zjednoczonej całości” (FC 11).

Dopiero dzięki temu, że ciało jest na stałe przesycone „duchem”, czyli duszą, która jest z natury niezniszczalna i nieśmiertelna, nabywa ciało swojej wartości: staje się objawieniem całokształtu OSOBY danego człowieka: mężczyzny, względnie kobiety.
– Zgodnie zaś z Bożym stworzycielskim dziełem, dusza-duch przeznaczona jest na to, żeby być Przybytkiem Ducha Świętego. On to, Duch Święty, sprawia jako Duch Święty OŻYWICIEL, który u człowieka-OSOBY wzbudza dar ŻYCIA Bożego, że „Miłość Boża”, czyli sam Bóg-MIŁOŚĆ, „rozlana jest w sercach naszych”, to znaczy: zakorzenia się w ludzkim sercu, czyli w ludzkim sumieniu.

Tutaj jednak zaczyna się tajemnica człowieka-OSOBY i żywego OBRAZU Boga w jego bezpośredniej konfrontacji z „miłującą wszechmocą Stwórcy” (DeV 33). Mianowicie Bóg czeka odwiecznie cierpliwie na odpowiedź miłości ze strony człowieka-OSOBY – w obliczu bezmiaru otrzymanych Bożych darów, poczynając od daru niezasłużonego, darmowego wywołania z NIE-istnienia do istnienia.
– Bóg wyposażył człowieka-OSOBĘ m.in. w podarowane mu samo-stanowienie, czyli w wolną wolę. Daru tego Bóg przenigdy człowiekowi-OSOBIE nie wycofa. Bóg będzie w czasie podarowanego każdej OSOBIE okresu zdawania próby na jakość jego odwzajemnionej miłości czekał z chwili na chwilę, czy ten określony żywy OBRAZ-Boga przyjmuje zaofiarowane mu przez Stworzyciela przymierze, by stać się na wieczność kochającym JEDNO w-Miłości-Życiu w DOMU OJCA.

Zdajemy sobie sprawę, że tutaj właśnie dotykamy wrażliwego miejsca styku Boga z człowiekiem-OSOBĄ. Człowiek bowiem może powiedzieć pukającemu do jego serca-sumienia Bogu swoje ‘TAK’, ale może również w ślad za odwiecznym Zwodzicielem, „Wężem Starodawnym” zbuntować się przeciw swemu Stworzycielowi, od którego w całkowitości swojego istnienia zależy, i rzucić Jemu: Bogu – w twarz swoje aroganckie ‘NIE’.

Stajemy w obliczu ... ludzkiego grzechu. Grzech OSOBY byłby niewypowiedzianym dramatem zarówno dla samej „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33), jak i dla tego konkretnego człowieka-OSOBY. Przez swoje nierozumne „Nie będę Ci służył” (Jr 2,20) zadałby on cios wymierzony prosto w Serce Boga, który obdarzył go samym tylko DOBREM. Tym samym jednak zgotowałby dla siebie znalezienie się z własnego wyboru na wieki wieków w ... „jeziorze ognia” (Ap 20,14n), o którym Słowo-Boże-Pisany wyraża się często – i nigdy jedynie ‘na żarty’. Oto jedno z ostrzeżeń Bożych, chociaż i wtedy nie ma to nic wspólnego z użyciem jakiegokolwiek przymusu. Chodzi o ostateczny finał czasów:

„Syn Człowieczy pośle aniołów swoich:
ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia
i tych, którzy dopuszczają się nieprawości,
i wrzucą ich w piec rozpalony:
tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 13,42).

f85 (10 kB)

10. Tajemnica człowieka:
Świątynia Ducha Świętego

Dopiero co przedstawionego ‘losu’ dla stworzenia swojego Umiłowania, wywołanego przez „miłującą wszechmoc Stwórcy” (DeV 33) z NIE-istnienia do istnienia jako człowieka-OSOBĘ i żywy swój OBRAZ-Podobieństwo, Bóg by przenigdy komukolwiek nie zgotował. Niemniej rzeczywiste znalezienie się w DOMU OJCA, chociaż przygotowane „przed założeniem świata” (Ef 1,4; Jr 1,4), Mądrość i Miłość Boga nie mogła nie uzależnić od decyzji wolnej woli swej tak stworzonej istoty: człowieka-OSOBY.

Nasuwa się jeszcze kolejna wypowiedź Słowa-Bożego-Pisanego, dotycząca człowieka-OSOBY i zarazem żywego OBRAZU Boga niezależnie od tego, czy dany człowiek jest sobie świadom takiego swojego statusu w obliczu Boga, czy nie; ani czy jest wierzącym czy nie. Zdajemy sobie sprawę, że Bóg przemawia w głosie sumienia bez wyjątku każdego człowieka. Każdemu też swojemu żywemu OBRAZOWI daje Bóg ponad wątpliwość szansę, by udzielił Bogu oczekiwanej przez Niego odpowiedzi na ‘TAK’, mimo iż przenigdy nie wymusi takiej właśnie odpowiedzi.

Chodzi o wyżej już przytoczone słowo z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian, skierowane zatem do wyznawców Chrystusa w tym podówczas szeroko znanym mieście portowym, słynącym z powszechnie tam uprawianej rozpusty.
– Do tych właśnie Koryntian, którzy porzucili dotychczasowy grzeszny sposób postępowania i otwartym sercem zawierzyli Chrystusowi jako Bogu i Panu (por. Flp 2,11), jedynemu Odkupicielowi człowieka, zwraca się Paweł, prowokując ich do udzielenia sobie samym oraz Bogu wiążącej odpowiedzi na potwierdzenie – względnie – nie daj Boże – odrzucenie oczekiwanej przez Boga ich rzeczywistej gotowości na przyjęcie daru odkupienia:

„Czyż nie wiecie, żeście Świątynią Boga
i że Duch Boży mieszka w was?
Jeżeli ktoś zniszczy Świątynię Boga,
tego zniszczy Bóg.
Świątynia Boga jest święta,
a wy nią jesteście” (1 Kor 3,16n).

Każdy człowiek jest niezależnie od świadomości tego Bożego daru czy nie – z chwilą swego wywołania z NIE-istnienia do istnienia – tym samym Ziemią Świętą. Staje się z tą chwilą Przybytkiem Trójjedynego: rzeczywistym żywym OBRAZEM i Podobieństwem Boga. W chwili swego stworzenia otrzymuje od Boga w odpowiedzialny zarząd wszelkie dary i przymioty, nieodzowne do bycia OSOBĄ, wraz z wezwaniem na zawsze, tj. na wieczność – do przyjęcia Bożej propozycji: związania się z Bogiem w JEDNO-w-MIŁOŚCI-ŻYCIU ze swoim Stworzycielem.

Samo w sobie życie ŁASKI Bożej jest jednak dziełem szczególnym Trzeciej OSOBY Boga: Ducha Świętego. On to dokonuje wszczepienia Bożego Obrazu w życie Trójjedynego, sam będąc Osobową jednością Ojca i Syna. Jako Boże Tchnienie i Żar Boga-Miłości sprawia On, że Bóg przebywa w ludzkim sercu (J 14,23) – w założeniu: na stałe. Była już o tym mowa:

„A nadzieja zawieść nie może,
ponieważ miłość Boża (= Bóg-Miłość)
rozlana jest (= wszczepiona jest; zakorzenia się)
w sercach naszych (= w sumieniu)
przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5).


  (114 kB)
Oto w nieco większym rozmiarze wyżej już ukazana kapliczka wzniesiona ku czci Błog. Piotra Jerzego Frassati. Od 2009 r. gromadzi się tu regularnie szereg małżeństw i rodzin z dziećmi, by pogłębiać swoją więź z Chrystusem i Kościołem świętym. Uczestnicy tych spotkań, na które niejednokrotnie zapraszani są różni prelegenci, realizują program wytyczony przez ich ulubionego Błogosławionego – włoskiego młodzieńca, który bardzo lubił wędrować po szlakach górskich. Hasłem tego Błogosławionego, imieniem po włosku: Pier Giorgio Frassati, były słowa wypisane na ukazanej tu kapliczce: „Verso l‘alto – Ukierunkowanie: Ku temu co w Górze”.
– Każde nasze spotkanie zaczynamy od modlitwy, towarzyszy ona również każdemu naszemu wspólnemu wyjazdowi. Jaka to moc, jaki piękny widok, gdy kilkanaście rodzin wspólnie odmawia różaniec, modlitwę wieczorną na dłuższych wyjazdach czy Anioł Pański, zdobywając kolejny szczyt górski. Tak, jeździmy w góry. W górach odbija się piękno samego Pana Boga. Góry uczą nas pokory, gdyż tam widzimy wyraźniej, jak jesteśmy mali i niedoskonali. Uczą nas ufności, gdyż tam doświadczamy wspaniałej Bożej Opatrzności, pochylającej się nad każdym z nas. Wymagają od nas wytrwałości w walce z samym sobą i zapominania o sobie wtedy, gdy drugi potrzebuje pomocy. Leczą z przywiązań do rzeczy zbędnych i ze zbytniego dogadzania sobie, pozwalają docenić rzeczy najmniejsze i najprostsze, przygotowują do zdobycia najważniejszego szczytu, szczytu świętości.
– Dlaczego chodzimy w góry? Dlaczego wybraliśmy bł. Piotra Frassatiego? Bo ‘ktoś kto schodzi z wysokiej góry, niesie w sobie sekretny pejzaż światła i spokoju, który potem towarzyszy mu także na równinie. Wszyscy, którzy bywali u Frassatiego, zachowali w sobie ten sekret, to światło i płomień, który w tajemniczy sposób karmi ich zapał’ (Robert Claude SJ).
– Poza krótkimi wyjazdami weekendowymi staramy się zorganizować co roku przynajmniej jeden dłuższy wyjazd o charakterze obozu wędrownego, z każdym noclegiem w innym miejscu, w schroniskach lub pod namiotami. Biorąc pod uwagę liczny udział dzieci, których zazwyczaj jest więcej niż dorosłych, takie wyprawy wymagają dobrego przygotowania, odpowiedzialnego zaplanowania oraz niemałego wysiłku w czasie ich trwania, a niekiedy również zmagań z przeciwnościami, których nie można było przewidzieć. Owoce takich wędrówek wynagradzają podjęty wysiłek, a wspomnienia na długo zajmują w pamięci ważne miejsce.
– W ciągu roku spotykamy się raz w tygodniu, by klęknąć i odmówić dziesiątkę różańca w naszych wszystkich intencjach. Po modlitwie rozpoczyna się katecheza: dzieci siadają na podłodze i słuchają o Panu Bogu i o wierze, a także poznają zasady, które mają stać się drogowskazami na ich życiowych drogach. Każde dziecko prowadzi zeszyt z rysunkami i zadaniami. Katecheza kończy się konkursem ze zdobytej wiedzy. "Ceremonią" kończącą tę pierwszą część spotkania jest wklejanie na tablicy obok imion dzieci kolorowych znaczków, będących nagrodami za wiedzę, prowadzenie zeszytu oraz aktywność podczas zajęć. Dzieci mamy już trzydziestkę i stale przybywają nowe! Spora gromada uśmiechniętych i pełnych energii, mniejszych i większych.
– Po zakończeniu katechezy dla dzieci następuje zamiana. Dzieci oglądają bajkę, a ich miejsce zajmują rodzice. Wysłuchali oni już cyklów spotkań o tym jak zostać świętym, o nabożeństwie do NMP i do św. Józefa, a także o sakramentach i o rodzajach kultu. Obecnie rozpoczynamy wykłady o Mszy Świętej Trydenckiej.
– Na koniec pozostaje już tylko doprowadzenie pomieszczeń do porządku i nastaje cisza, aż do następnego piątku.
– Wspomnieć trzeba także o corocznych Jasełkach, których przedstawienie staje się powoli zwyczajem Rodzin bł. Piotra Frassatiego. To także rodzaj katechezy.
– Jesteśmy grupą rodzin, które pragną dać swoim dzieciom coś więcej, coś ponad to, co oferuje im religia w szkole. Wiedząc, że współcześnie posiadamy wiele zbędnych przedmiotów oraz zbyt wiele czasu poświęcamy rzeczom mało nam potrzebnym, staramy się nadać naszemu życiu właściwy wymiar poprzez wspólną modlitwę i naukę wiary, z którymi dobrze współgrają górskie wyprawy.

Znaczy to, że DUCH Święty wypełnia u człowieka-OSOBY niejako od wewnątrz całość Przybytku, jakim w chwili poczęcia staje się każdy człowiek-OSOBA. Ten Poczęty zostaje w tejże chwili wywyższony do wyżyn żywego OBRAZU-Podobieństwa Boga.

Można by dla łatwiejszego zrozumienia tej tajemnicy uzmysłowić sobie, że mamy przed sobą potężny balon wypełniony rozgrzanym gazem. Dzięki tej rozgrzanej substancji, balon unosi się w powietrze i może udźwigać duże ciężary, a chociażby ciężar ciała-płci współprzenikniętego od wewnątrz DUCHEM-Ożywicielem. Człowiek-OSOBA i zarazem żywy OBRAZ Boga staje się w ten sposób żywym Przybytkiem i Świątynie Ducha Świętego, przez który Bóg Trójjedyny zamieszkuje w tym swoim żywym OBRAZIE-Przybytku.

Rzeczywistość ta jest jednak owym wyżej wspomnianym, subtelnym stykiem, który decyduje o rzeczywistym przebywaniu Boga Trójjedynego w odpowiedzi na wolną wolę każdego z osobna użytkownika owego Przybytku-Świątyni Boga. Taka jest niejako natura bycia człowiekiem-OSOBĄ i żywym Bożym OBRAZEM. Czy ten dar będzie rzeczywiście świecił i promieniował ku radości i zachwytowi samego Trójjedynego, czy też pozostanie jedynie Świątynią niejako martwą, zgasłą mimo swego przeznaczenia i uzdolnienia ku promieniowaniu żywą obecnością Trójjedynego, będzie zależało od aktywnego przyjęcia wolną wolą danego człowieka-OSOBY – Bożej stęsknionej za odwzajemnioną miłość Oblubieńczej propozycji: zgody na zawiązanie przymierza JEDNO-w-Miłości-Życiu na zawsze.

f85 (10 kB)

11. Bilans zysku po Tym
który jest ZŁY

Gdyby w tej chwili wziąć pod uwagę przypadek człowieka-OSOBY, który ulegnie chytrze na jego pożądliwość zastawionej namowie ze strony ZŁEGO i nie bacząc na swój status: żywego OBRAZU Boga oraz Przybytku Ducha Świętego – zredukuje siebie bez większego oporu WIARY do roli już tylko ciała-płci, by w grzechu masturbacji doznać chwilowej ‘kradzionej’ przyjemności zmysłowej np. w następstwie przeglądanej serii obrazów ‘porno’, trzeba przyjąć do wiadomości, że na wyższym poziomie jego bycia człowiekiem-OSOBĄ i OBRAZEM Boga pociągnęłoby to działanie natychmiastowe następujące skutki:

(110 kB)
Tatry: Małżonkowie z grupy bł. Pier Giorgio Frassati. Dotarli w ramach wędrówek narciarskich w duchu bł. Pier Giorgio Frassati do miejsca, do którego dotarł pieszo w r.1983 Ojciec święty Jan Paweł II: w Dolinie Jarząbczej w Tatrach. Narty tych Dwojga zostały gdzieś z boku.
– Nieco niżej na tej stronie widać niemal całą Rodzinę – bez Taty, który wykonuje zdjęcie: Mama oraz trójka synów.
– Miejsce to jest upamiętnione tabliczką nad tym Dwojgiem; „Dziękujemy Ci, Boże, że przysłałeś tu Ojca świętego ... Ciche.” Zdjęcie wykonane wiosną 2020 r.

(0,13 kB) Człowiek ten, OSOBA i dotąd żywy OBRAZ Boga, wypowiada w swym grzechu Bogu buntowniczo swoje „Nie będę Ci, Boże, służył (por. Jr 2,20).

(0,13 kB) Bóg Nieskończony, który wywołał go ku jego własnemu DOBRU, obdarzył darem nieśmiertelności i przeznaczył go już „przed założeniem świata” (Ef 1,4) do „Łaski i Chwały” (por. Ef 1,6) – doznaje w tym grzechu (w tym wypadku: masturbacji) niewyobrażalnej dla stworzenia wzgardy. Człowiek-OSOBA wytyka Bożej Miłości stworzycielskiej ... niekompetencję w ustalaniu dobra-zła, życia-śmierci. Ludzka, przez Bożą Miłość stworzona OSOBA usiłuje wykazać Bogu, Którego w swej pysze przyzywa do wytłumaczenia się przed swym ludzkim ‘sądem’, że dopiero on, Człowiek-OSOBA jest tym kompetentnym w dziedzinie poszukiwanej ‘miłości’. Znajduje ją w uprawianiu seksu-na-sobie, zmuszony do wywalczenia należnych sobie ‘praw’ w tym zakresie – „bez Boga” (= układając życie jakby Bóg w ogóle nie istniał), „jeśli nie wprost wbrew Bogu” i Bożym ustaleniom (por. RP 14).

(0,2 kB) Przejście na masturbację staje się swoistym pocięciem-na-kawałki Przybytku Ducha Świętego, jakim dotąd człowiek-OSOBA pozostawał, będąc naraz ciałem-duchem. Duch Święty dotąd wypełniał tenże Przybytek od wewnątrz, wypełniając go Życiem i Miłością, której źródłem jest wyłącznie Bóg.
– Wskutek grzechu – na kawałki pocięty Przybytek-Świątynia staje się wydanym Duchowi Świętemu rozkazem ze strony grzeszącego człowieka-OSOBY do natychmiastowego opuszczenia tego Przybytku.
– Bóg ten rozkaz stworzenia swojego Umiłowania w tejże chwili z niewyobrażalnym bólem swojej stworzycielskiej Miłości posłusznie wykonuje. Tym samym jednak cały dotychczasowy Przybytek-Świątynia zapada się samoistnie. Dotąd z daleka błyszczący, piękny Przybytek Boży staje się w tejże chwili rumowiskiem zgliszczy. W tejże chwili dokonują się w nim już tylko wszelkie nieczystości i obrzydliwości.

(0,2 kB) Ponieważ zaś ‘w przyrodzie nie ma próżni, miejsce opuszczone PO Bogu zajmuje natychmiast wszechwładnie Ten ZŁY: Szatan.
– Pierwszym aktem wykonywanej przez niego władzy jest sprowadzenie eks-OBRAZU Boga do statusu niewolnika. Szatan nigdy nie zapyta, czy niewolnikowi miło jest znajdować się w dobrowolnej niewoli, czy nie. W przeciwieństwie do Boga, który niestrudzenie zapewnia:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy utrudzeni i obciążeni jesteście,
a Ja was pokrzepię.
Weźcie MOJE jarzmo na siebie
i uczcie się ode Mnie,
bo jestem cichy i pokorny sercem,
a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
Albowiem jarzmo MOJE jest słodkie,
a moje brzemię lekkie” (Mt 11,28nn).

(0,13 kB) Oddający się masturbacji człowiek-OSOBA sięga w popełnionym grzechu po własność, której nie jest i nigdy nie stanie się właścicielem. Jedynym Właścicielem człowieka-OSOBY, swego żywego OBRAZU – jest sam tylko Bóg: „miłująca wszechmoc Stwórcy (DeV 33). Wywołany z NIE-istnienia do istnienia człowiek-OSOBA w sensie najdosłowniejszym wisi na tejże Bożej miłującej wszechmocy. Wszystko czym jest i co mu zostało podarowane, łącznie z wyposażeniem go w niezbywalne przymioty OSOBY, jest wyłączną własnością, złożoną stworzonemu człowiekowi-OSOBIE w podarunku jedynie do odpowiedzialnego zarządu, a nie na własność. Niemożliwe, żeby nie pojawiła się chwila szczegółowego rozliczenia z zawierzonego zarządu.

(0,13 kB) Masturbujący się człowiek spada w decyzji własnej wolnej woli z dotychczasowej wysokości króla kosmosu, podlegającego dotąd jedynie Bogu, któremu zgodnie z łacińskim powiedzeniem: „Servire Deo regnare est – Służyć Bogu znaczy królować” – do statusu Osoby-która-osobą-być-nie-chce, mimo iż nadal niezbywalnie i nieodstępnie pozostaje ... OSOBĄ. Ponieważ zaś tego rodzaju hierarchia bytów w ogóle nie istnieje, człowiek ten spada z własnego wyboru do statusu żywego-narzędzia-przedmiotu wciąż poczytalnego – i osądzanego jako EKS-OSOBA.

(0,13 kB) Całym ‘zyskiem’ osiągniętym w grzechu masturbacji jest potęgujące się obrzydzenie do siebie samego. Dotychczasowe żywy OBRAZ Boga nie może nie odczuwać swego krańcowego samo-pohańbienia w następstwie popełnianych obrzydliwości.
– Szatan jednak, Ten ZŁY, który niestrudzenie będzie nadal buntował człowieka-OSOBĘ przeciw Bogu, będzie po dopuszczeniu się kolejny raz tego samego grzechu – uspokajał swoją ‘ofiarę’, że pojawiające się skrupuły są jedynie złudne, pojawiające się wskutek ‘bezprawnych księżowskich ingerencji w życie prywatne człowieka’. Konsekwentnie zaś – będzie za chwilę kusił do ponownego eksperymentowania dokładnie tego samego przeżycia seksu co dotąd.
– W efekcie kolejno popełnianych grzechów będzie się ten nieszczęśnik pogrążał w grzechu coraz głębiej. Człowiek-‘ofiara’ popada w nałogowe grzeszenie, z którego wyjście stanie się problemem coraz trudniejszym.

f85 (10 kB)

12. Zbawcze propozycje Odkupiciela

Tymczasem Bóg Stworzyciel, który w chwili grzechu już pierwszych PRA-rodziców stał się pomimo swego okrutnego znieważenia natychmiast ... Bogiem-ODKUPICIELEM swego żywego OBRAZU i sponiewieranej swojej Świątyni, najczęściej nie karze grzesznika natychmiast. Bóg przedłuża mu z niesłychaną cierpliwością czas-przestrzeń wycofania się z dna grzechu i nałogu. Bóg-Odkupiciel zachęca niestrudzenie do odstąpienia od popełnianego zła i nawrócenia.

Jakżeż nie przytoczyć ponownie znanych słów Proroka, a z kolei Apostoła Piotra:

„Na moje życie – wyrocznia Jahwe, Pana.
Ja nie pragnę śmierci występnego,
ale jedynie tego,
aby występny zawrócił ze swej drogi i żył(Ez 33,11).

„Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy
– bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka
– ale On jest cierpliwy w stosunku do was.
Nie chce bowiem niektórych zgubić,
ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia (2 P 3,9).

Podobnie wyraża się Pan Jezusa przez św. Faustynę – w ‘naszych’ czasach:

„... przyobiecał Bóg wielką łaskę ... wszystkim,
którzy głosić będą o tym wielkim Miłosierdziu Moim.
– Ja sam bronić ich będę w godzinę śmierci, jako Swej chwały
i chociażby grzechy dusz czarne były jak noc,
kiedy grzesznik zwraca się do Miłosierdzia Mojego,
oddaje Mi największą chwałę i jest zaszczytem męki mojej.
– Kiedy dusza wysławia Moją dobroć,
wtenczas szatan drży przed nią
i ucieka na samo dno piekła ...” (DzF 378).

„Duszom, które uciekać się będą do Mojego Miłosierdzia
i duszom, które wysławiać i głosić będą innym o Moim wielkim Miłosierdziu,
w godzinę śmierci postąpię z nimi
według nieskończonego Miłosierdzia Mojego ...” (DzF 379).

Oby te rozważania i przytoczone słowa Boże dodały siły tym, którzy upadają być może w następstwie nałogowego nieupoważnionego użycia swojej płciowości – ku odzyskaniu krystalicznej czystości. Nowe Jeruzalem, inne określenie na „DOM OJCA”, gdzie „mieszkań jest wiele” (J 14,2), będzie miejscem, dokąd dotrą tylko ci, którzy zwyciężą w walce o swą godność – chociażby za cenę złożenia krwi własnej w dowód wierności Bożym Przykazaniom:

„Ja pragnącemu
dam darmo pić ze źródła wody ŻYCIA.
Zwycięzca to odziedziczy
i będę Bogiem dla niego,
a on dla mnie będzie synem.
A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych,
zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców
i wszelakich kłamców:
udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką.
To jest śmierć druga” (Ap 21,7n; zob. też: 21,27).

(8.9 kB)

C.  PRZECIWNE VI-mu PRZYKAZANIU
DZIAŁANIA PODEJMOWANE WSPÓLNIE

f85 (10 kB)

1. Linki omówień bieżącej tematyki
na innych miejscach naszej strony

Kolejnym nasuwającym się tematem rozważań niniejszego rozdziału – to przeciwne Bożym Przykazaniom odniesienia w zakresie płciowości popełniane nie samotnie, lecz wspólnie: bądź we dwoje: dziewczyna z chłopcem, bądź we dwójkę, tzn. w przypadku dwóch gejów, czy dwóch dziewcząt-lesb.

Wypada zauważyć na samym początku, że ta tematyka: odniesień w zakresie płciowości na etapie narzeczeństwa była i będzie jeszcze poruszana na szeregu innych miejscach naszej obszernej strony internetowej. Dla ułatwienia podajemy tu odnośniki do ważniejszych miejsc, gdzie można będzie znaleźć obszerniejsze omówienie odnośnych zagadnień.

1) „Właściciel a zarządca”
http://lp33.de/strona-lp33/p6_1b.htm#prpr

2) „Ponownie pytanie: właściciel a zarządca”
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3k.htm#adm

3) Środki zapobiegania ciąży, mechanizm ich działania, prezerwatywa:
PORTAL (lp33.de), u dołu Spis treści, dział A, cz.V, rozdz.3: „Co medycyna na to”.

(22 kB)
Jak te małpy tulą się do siebie wzajemnie. Może im zimno? Może to ‘Małpia Rodzina’? Oby ludzie tak sobie wzajemnie pomagali, jak tego obraz ukazują – nierzadko ... zwierzęta!


4) Podobna tematyka inaczej ujęta:
zob. cz.VII, rozdz.4: „Oczekiwana przez PANA krystaliczna czystość narzeczeńska”

5) Narzeczeństwo a Boże Przykazanie VI-IX:
Zob. PORTAL (= lp33.de), u dołu Spis treści, dział „A” : cz.VI, rozdz. 1, zwłaszcza: § C: „Kto tu jest tym Pierwszym”?

6) Długi rozdział o całokształcie problematyki przedmałżeńskiej:
Zob.: cz.VII, rozdz.3: „Młodzi w drodze do małżeństwa: sakramentu małżeństwa”

7) Współżycie w narzeczeństwie:
Zob. PORTAL (= lp33.de), u dołu Spis treści, dział „A”: cz.III, rozdz. 2 i 3: są to dwa rozdziały o współżyciu przed ślubem z uwzględnieniem możliwości poczęcia – i niezależnie od tej możliwości.

8) Czystość u młodzieńców w okresie narzeczeństwa:
Zob. PORTAL (= lp33.de), u dołu SPIS, dział ‘A’: cz.VII., rozdz.3., § G: „Na próbę wystawiona czystość u chłopców” (aż do § H).

9) Odniesienia narzeczeńskie: chłopców – dziewcząt:
Dziewczyny w okresie rzeczywistego nastawiania się na małżeństwo”:
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3n.htm#realmtr
Ten paragraf dotyczy tym bardziej chłopców-młodzieńców, a także już osób starszych.

10) Pieszczoty narzeczeńskie:
A jeśli miłość staje się miłością dopiero poprzez seks” :
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3h.htm#possx

11) Seks oralny. Omówienie tego zagadnienia występuje na paru miejscach naszej strony. Zobacz m.in.: „Jeszcze raz: seks oralny”
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3h.htm#or

12) Wspólne zamieszkanie zob.:
Wspólne zamieszkanie narzeczonych”
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3n.htm#dom

13) Czystość. Obrona czystości:
Światła wierności w czystości”
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3h.htm#lx

14) „Ten i ta radośnie dochowali czystości” :
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3l.htm#posit

15) „Dziewczyna-kobieta a jej sposób ubierania się” :
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3m.htm#vest

16) „Homoseksualizm – oraz Wolne Związki Heteroseksualne”
Zob. PORTAL (= lp33.de), u dołu Spis treści, dział „A”: cz.VI, rozdz. 2

17) Gender:
Zob. PORTAL (= lp33.de), u dołu Spis treści, dział „A”: cz.VI, rozdz. 3: „W ideologii Gender ...”

18) „Alkohol – Palenie”
Zob. PORTAL (= lp33.de), u dołu Spis treści, dział ‘A”: cz. III, rozdz. 5:

19) „Godność osobista w próbie na wierność SŁOWU: alkohol i palenie”
http://lp33.de/strona-lp33/p7_3j.htm#expr

20) Metoda Owulacji wg prof. John Billingsa, zob. broszurkę:
Małżeństwu ku pomocy”
http://lp33.de/pdf/b-pl-1x19.pdf    (To samo zob.: PORTAL: lp33.de, wersja polska: strona-lp33, dział B-9b; osiągalna również wersja niemiecka i angielska).
Oraz: cała cz.I naszej strony internetowej (= 3 rozdziały)

21) „Umierające Małe Dzieci – Niepełnosprawni – każdy”
http://lp33.de/strona-lp33/p5_6c.htm#parvul

22) „Spowiedź święta małżonków-partnerstw z grzechów popełnianych przy przeżywaniu intymności” – zob.: (lp33.de): wersja polska: strona-lp33, dział: B-3 – lub bezpośrednio:'
http://lp33.de/strona-lp33/ind2.htm

Oby wymienione linki przydały się do pogłębionej lektury, a także w przygotowaniu do ważnej, integralnej spowiedzi świętej: dla odzyskania upragnionego życia w stanie Łaski Uświęcającej.

f85 (10 kB)

2. Stanąć na gruncie prawdy

Problematyka wzajemnych odniesień w zakresie płciowości oraz narzeczeństwa jest omawiana – jak widzimy, na wielu miejscach naszej strony internetowej. Stąd też nie ma potrzeby ponownego zgłębiania jej w tej chwili. Wypada jednak nawiązać do paru podstawowych przypomnień, które powinny stanąć każdorazowo w punkcie wyjściowym przy podejmowaniu przygotowań m.in. do sakramentu Pojednania – z prośbą o Boże rozgrzeszenie w razie popełnionych grzechów – być może w zakresie VI, a może również IX Przykazania.

Na czoło wysuwa się natychmiast zagadnienie podstawowe, niezależne od tego, czy dany człowiek jest osobą wierzącą czy nie, oraz jaką wyznaje religię względnie któreś z wyznań utworzonych na bazie chrześcijaństwa. Mianowicie najzwyczajniejsza uczciwość w stosunku do siebie samego każe uświadomić sobie, że nie jestem – i nigdy nie zostanę właścicielem siebie samego. Jestem jedynie sobie samemu podarowanym DAREM. Chwila mojego poczęcia stała się dla mnie samego (podobnie jak dla każdego innego) początkiem, od którego zaczyna się liczyć odpowiedzialność sprawozdawcza z zarządu podarowanym mi skarbem zarówno niezasłużonego własnego zaistnienia, jak i trudnymi do ogarnięcia skarbami, jakimi ubogaciła mnie w tym momencie „miłująca wszechmoc Stwórcy (DeV 33).

Na naszej stronie podkreślamy raz po raz z dużym naciskiem, że nikt nie jest właścicielem siebie samego. Na wyżej wskazanych miejscach naszej strony ukazane są coraz inne niepodważalne i niezaprzeczalne fakty, które to stwierdzenie niezbicie potwierdzają. Na nic nie przyda się, gdy ktoś usiłuje odwołać się do swojej niewiary w ‘istnienie’ Boga, co zresztą jest każdorazowo nędznym, szczerze mówiąc absurdalnym wybiegiem w sytuacji próby usprawiedliwienia swego NIE-myślenia i NIE-zastanawiania się nad podstawowymi faktami istnienia czegokolwiek.
– Nikt nie jest ‘stworzycielem’ siebie samego. Przyciśnięty niejako ‘do muru’ musiałby w końcu wyznać, że zaistnienie swoje jako Człowieka zawdzięcza NIE samej tylko swojej-matce-i-swemu-ojcu. Oni przecież przy najlepszej swojej dobrej woli nie są w stanie STWORZYĆ Życia, ani tym bardziej ... aż Człowieka: OSOBY.

Jeśli nikt nie jest w stanie zaprzeczyć faktowi, iż w całości swojego bytu został sobie samemu podarowany – rozumie się do odpowiedzialnego-poczytalnego zarządu, z którego w pewnej chwili trzeba będzie rozliczyć się szczegółowo, dotyczy to tym bardziej szczegółów swojej OSOBY. Na nią zaś składa się nie samo tylko ciało, lecz tym bardziej duch: dusza nieśmiertelne. Człowiekiem jest ktoś dopiero – i jedynie – poprzez ciało-ducha naraz. TAK dopiero jest ktoś ‘sobą’: OSOBĄ

W niniejszym rozdziale nawiązujemy wciąż wyraźnie do ciała płciowego. Ciało nie istnieje oczywiście samo dla siebie: jest ono w całości przeniknięte i niejako przesycone duchem: duszą nieśmiertelną. Dopiero w ten sposób nabywa wartości – jako część składowa całościowej ludzkiej OSOBY. Spoglądanie na samo tylko ciało-płeć – w oderwaniu i uniezależnieniu od faktu, że spełnia ono jedynie rolę objawienia człowieka-OSOBY – jako w danym wypadku człowieka-mężczyzny, względnie człowieka-kobiety – jest każdorazowo błędem ‘ontologicznym’, tzn. zredukowaniem człowieka-OSOBY do rzędu jedynie intrygującego ciała płciowego, pozbawionego jednak imienia własnego.

Tego rodzaju fałsz natury byłby siłą rzeczy poczytalny zarówno w obliczu Boga, jak i siebie samego. Bóg stworzył przecież człowieka jako OSOBĘ. Tym samym podniósł go do rangi żywego OBRAZU Boga. Zaprzeczenie faktu, że pochodzimy od Boga i jesteśmy ciałem-duchem-naraz byłoby jednak fałszem również wobec siebie samego. Fałszem byłoby zredukowanie siebie-OSOBY do postrzegania siebie jedynie jako ciała-i-płci i niewiele poza tym. Byłby to wówczas grzech przeciw godności siebie jako OSOBY. Człowiek jest bowiem niezbywalnie ‘KIMS’: określoną OSOBĄ, osobą niepowtarzalną, a nie ‘czymś’: rzeczą do jej oceniania pod kątem jej cech seksualnych. Z tego tytułu widzenie siebie samego jako głównie seks-ciała byłoby bolesnym znieważeniem Stworzyciela, który człowieka stworzył nie jako ‘rzecz-narzędzie-seksu’, lecz wyniósł go do godności OSOBY, a ponadto żywego OBRAZU siebie jako Trójjedynego.

W coraz innych środowiskach, kształtowanych z zasady przez zboczone ideologie, podnoszą się głośne okrzyki typu „mój brzuch jest moją własnością !” Kobiety które idą na lep tego rodzaju sloganów, utraciły poczucie wstydu i wykrzykują wtedy hasła, które stoją w totalnej sprzeczności do NATURY – w sensie przyjmowanym w terminologii teologii: naturą człowieka jest być OSOBĄ.
– Trzeba oczywiście wyznać, że wspomniane kobiety nie chcą zastanowić się nad faktem, jak zasadniczy fałsz ontologiczny wykrzykują w tej chwili. Zdalnie zaś są one zwykle podburzane przez seksualizm męski.

Cóż jednak pomoże komukolwiek przeczyć w oczy RZECZYWISTOSCI dzieła stworzenia? Nikt siebie samego nie stworzył. Każde istnienie w komosie ‘wisi’ na podtrzymującej je Woli „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33). Dotyczy to tym bardziej człowieka, tego „jedynego na ziemi stworzenia, które Bóg chciał dla niego samego” (Gs 24). Brzuch nigdy nie był i nie stanie się ‘własnością’ kogokolwiek, ani tym bardziej żadnej z kobiet. Nadejdzie chwila, gdy również każda wojująca feministka stanie przed trybunałem Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Nie znajdzie wtedy wytłumaczenia dla swych buntowniczych wypowiedzi. Ich mocą zmuszała wtedy Nieskończonego Boga – do natychmiastowego opuszczenia swego serca. Jednocześnie odciągała ponadto wielu ludzi od akceptacji Bożych oczekiwań: stała się winna ‘grzechów cudzych’.

f85 (10 kB)

3. Kto zatem pozwolił ... ?

Jeśli zatem podejmujemy na tym odcinku zdalnego przygotowania do sakramentu Spowiedzi świętej – zagadnienie uaktywniania zakresu płciowego już nie samotnie, lecz we dwoje: między mężczyzną i kobietą, pojawia się raz po raz na naszej strony internetowej wyraźnie podkreślone pytanie: Kto wam pozwolił wkraczać na teren płciowości, który NIE jest waszą własnością, i który Bóg w swym kochającym zatroskaniu o wielorakie DOBRO zarówna takich Dwojga, być może już też narzeczonych (jeśliby w tej chwili nie brać pod uwagę odniesień homoseksualnych, względnie lesbijskich), jak i wszelkich innych dwoje osób wyraźnie zastrzegł dla ważnie zawartego małżeństwa, w którym tacy Dwoje będą kierowali się Bożym ŁADEM przeżywania wzajemnej bliskości?

Znamy już Boga aż nadto dobrze. Bóg przenigdy nie wymusi na tych Dwojgu, żeby dostosowali się w swych odniesieniach ‘miłosnych’ do wyraźnie, niemal jaskrawo sformułowanych Bożych Przykazań. Bóg ponad wątpliwość wycofa się w uszanowaniu decyzji, jaką w swej wolnej woli podjęło Dwoje osób, którzy w tej chwili zdecydowanie ODRZUCAJĄ Boże oczekiwania i przechodzą na coraz inne uaktywnianie zakresu swej płciowości. Pokorny Bóg, wyrzucony z ich serca ‘na bruk’, opuszcza natychmiast – w nieopisanym bólu swego Serca – serce tych Dwojga. Nie życzą oni sobie, żeby pozostawać Bożym OBRAZEM. Wolą oddać się dobrowolnie w upokarzającą niewolę Węża Starodawnego, który tym samym zniekształca ich w ‘OBRAZ’ siebie: kłębka nienawiści i zabijania wszystkiego, co żyje.

Czy się dziwić, że po każdorazowym eksperymentowaniu ‘seksu’ ze sobą oboje przeżywają swoje obopólne poniżenie? Czy to pieszczoty, czy petting, seks oralny, albo podjęty stosunek, wszystko co ci Dwoje wykradli Bogu – pozostawia po sobie poczucie swojej zawinionej, dojmująco przeżywanej niegodności. Ci Dwoje zdają sobie precyzyjnie sprawę, że zredukowali siebie wzajemnie z wielkości OSOB i Bożego OBRAZU – do rzędu już tylko seksu pozbawionego oblicza osobowego. Nie widzą już siebie jako tej jedynej, wybranej Osoby do związania się dozgonnym przymierzem małżeństwa-Sakramentu. Służą sobie wzajemnie jedynie do uzgodnionego uprawiania masturbacji na swym seks-ciele. Ich obopólna ‘zgodą’ na takie użycie swego ciała nigdy nie zmierza ku miłości, gdyż nie zmierza ku obdarowania siebie wzajemnie jakimkolwiek DOBREM, które by się liczyło na ... życie wieczne.

Była to zatem zgoda jedynie na równoległe obopólne zaspokajanie swej pożądliwości seksualnej. Jej typowym znamieniem jest dynamizm anty-miłości: dynamizm DO-środkowy. Ważne jest wtedy moje ‘JA’: zaspokajanie własnej, egoistycznie przeżywanej pożądliwości seksualnej. Tego rodzaju działania nie są nigdy wyrazem jakiejkolwiek miłości, chociażby oboje deklarowali wobec siebie swą gorącą miłość poprzez coraz inne podejmowane pieszczoty. Deklaracje takie stają się każdorazowo jednym ciągiem świadomego i zamierzonego okłamywania siebie wzajemnie.

Godność ‘miłości’, która miała koncentrować się na przygotowywaniu się w Duchu Świętym do stania się w małżeństwie-Sakramencie – przez samego Boga oczekiwanym ich JEDNO-w-dozgonnym przymierzu ‘na dobre i złe dni życia małżeńsko-rodzinnego’, zostaje w tej sytuacji krańcowo znieważona.

(36 kB)
Jak dojmujące bywają chwile, gdy ktoś jest zupełnie sam! Dzieci dawno wyfrunęły z gniazda rodzinnego, matki ... praktycznie nie znają, lub jej znać nie chcą. Mąż czy żona ... już na drugim świecie. Jak łatwo do serca zakrada się uczucie nieutulonej samotności, gdy nie ma do kogo przemówić.
– O Boże, Ty to przeżywasz przez tysiące lat: jak mało osób, które obdarzasz bezustannie potokami łask, pamięta o Tobie ! Zaczynają zwracać się do Ciebie, gdy dolega choroba, jest głód, wszędzie pełno nieżyczliwości ...! A Ty na Krzyżu umierasz samotnie ...! W Tabernakulum przebywasz dzień i noc samiuteńki. Jak trudno Ci kogokowiek spotkać w kościele, kto by Cię naprawdę kochał i usiłowałby pocieszyć Cię w samotności, na którą sam się skazałeś: „A oto Ja JESTEM z wami przez wszystkie wieki, aż do skończenia świata ...”

Znakiem rozpoznawczym autentycznej ‘miłości’ musi być jej dynamizm OD-środkowy. Musi to zatem być zdążanie do tworzenia rzeczywistego DOBRA dla siebie wzajemnie. Tymczasem przy uprawianiu chociażby wzajemnie uzgodnionego ‘seksu’ – ci Dwoje łudzą siebie, iż świadczą sobie jakiekolwiek DOBRO. Oboje poszukują wtedy jedynie obopólnego zaspokajania swej egoistycznie przeżywanej pożądliwości zmysłowej, połączonej z przyjemnymi doznaniami.
– Ich rzekoma ‘miłość’ nie ma nic wspólnego z dynamizmem OD-środkowym prawdziwej miłości. Nie mogą oni zaprzeczyć, że chodzi im o egoistycznie przeżycie przyjemności zmysłowej: doznanie cechujące się zatem dynamizmem DO-środkowym. Ani jednemu, ani drugiemu nie zależy na tworzeniu rzeczywistego DOBRA. A DOBREM staje się jedynie to, co układa się na linii wiodącej do osiągnięcia kiedyś definitywnego kresu – w DOMU OJCA (J 14,2).

Trzeba też wyznać, że oboje ‘zakochani’ zdają sobie aż nadto dobrze sprawę, że wzajemnie przez nich uprawiane zaspokajanie egoizmu seksualnego jest świadomym i dobrowolnym wyborem definitywnego zerwania z „miłującą wszechmocą Stwórcy” (DeV 33). Innymi słowy chwile tak uprawianej ‘miłości’ stają się niedającym się inaczej wyjaśnić ... otwarciem się na oścież na „szeroką i przestronną drogę, która prowadzi do zguby ...” (Mt 7,13). Sama w sobie zapewne w jakiejś mierze poszukiwana przez nich ‘miłość’ pozostaje dla u nich w tej sytuacji terenem całkiem nieznanym, rolą nie uprawioną, zaniedbaną, zarośniętą chwastami i miejscem na obrzydliwości

Wypada przyjrzeć się uczciwie wyżej ukazanemu pytaniu: „Kto wam na to wszystko pozwolił”? Ci dwoje wkroczyli na teren swojej wzajemnej płciowości jako złodzieje. Jest to jednak NIE ich teren. Udają oni co prawda, że są w pełni ‘u siebie’ i wolno im postępować w tym zakresie zgodnie z wszystkim, co im podsunie rozpalona pożądliwość.
– A przecież zdają sobie aż nadto dobrze sprawę z tego, że wdarli się w cudzą własność: własność samego tylko Boga. Ten zaś co prawda podarował każdemu m.in. właściwą mu płciowość, ale zastrzegł się, że zawierza im ten zakres jedynie do odpowiedzialnego zarządu. Z góry dał do poznania, że jego uaktywnianie zastrzega wyraźnie dwoma Przykazaniami do samego tylko ważnie zawartego małżeństwa-SAKRAMENTU.

Co ci Dwoje powiedzą Bogu w chwili, gdy nadejdzie chwila, że jedno i drugie stanie przed trybunałem Jezusa Chrystusa i uświadomią sobie jaskrawo, że wtedy – ignorując oczekiwaną przez Boga ich krystaliczną czystość – zmusili Trójjedynego do natychmiastowego opuszczenia ich serca, otwierając je na oścież na Tego, który „jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć” (1 P 5,8)? Poszli bez oporu za pochlebstwami sugerowanymi im przez niego: Szatana: „Mordercy od początku i Ojca kłamstwa” (J 8,44).

Jak potoczy się ich dalsze życie, jeśli tenże jedyny WŁAŚCICIEL ich samych oraz jedynie w zarząd im zawierzonego daru podarowanej im płciowości – został przez nich ... w grzechu, przecież świadomym, dobrowolnym – precz wyrzucony? Tym samym zaś, zawłaszczając dziedzinę najściślejszej własności samego Boga: tajemnicę MIŁOSCI i samych źródeł ŻYCIA (zob. HV 13), dopuścili się grzechu ciężkiego, czyli wyprosili Boga z swych serc – w założeniu definitywnie. Znaczy to zarazem, że świadomie i dobrowolnie wybrali aktem swojej wolnej woli istnienie co prawda nadal nieśmiertelne, ale w wybranym przez siebie miejscu, o którym sam Syn Boży, Odkupiciel – wyraża się m.in. w słowach:

„... Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu,
wyłup je. Lepiej jest dla ciebie
jednookim wejść do królestwa Bożego,
niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła,
gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie ...” (Mk 9,47n).

Czy to mocne słowo ostrzegawcze Odkupiciela nie jest dalszym ciągiem Jego innego ostrzeżenia, kiedy to Jezus nawiązywał do pożądliwego spoglądania na kobietę, i oczywiście na równi kobiety na mężczyznę:

„... A Ja wam powiadam:
Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę,
już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,28).

Gdyby zaś ktoś chciał wmawiać w siebie, że Jezus wyraził się w ten sposób jedynie na żarty, wypada wziąć pod uwagę chociażby to jeszcze inne słowo Syna Bożego, który stał się Synem Człowieczym, by człowieka zagrożonego potępieniem – odkupić, a nie potępić. Z tym każdorazowo zastrzeżeniem, że Bóg swych odniesień do człowieka-OSOBY nigdy nie zmieni, tzn. nadal będzie czekał na w pełni dobrowolną jego odpowiedź i przenigdy nie złamie jego wolnej woli. Innymi słowy Bóg nigdy nikogo nie zmusi do przyjęcia swojego, ku definitywnemu DOBRU zmierzającego rozwiązania:

„Niebo i ziemia przeminą,
ale Moje słowa nie przeminą” (Mt 24,35).

f85 (10 kB)

4. Nie istnieje wersja ulgowa
dla par zakochanych

Nasuwa się kolejny ważny aspekt w odniesieniu do dwojga ‘zakochanych’. Obojętne, czy to będzie chodziło o narzeczonych, czy ‘przyjaciela-z-przyjaciółką’, którzy od jakiegoś czasu chodzą ze sobą. Tacy zaś nierzadko bez większego oporu przechodzą na coraz dalej udostępnianą sobie intymność, która kończy się łatwo ... kopulacją. Staramy się używać terminologii w tym względzie ścisłej. Bóg darowuje dopiero małżonkom – możność podejmowania NIE ‘kopulacji’, lecz akt osobowego zjednoczenia. Celem podjętego aktu zjednoczenia nie jest wydobycie z ciała płciowego maksimum doznań seksu-dla-seksu, lecz umacnianie dozgonnego przymierza-Sakramentu jako drogi we dwoje – wraz z podarowanym sobie potomstwem – do „DOMU OJCA”.

Partnerzy przed-ślubni, a nawet pary jedynie partnerskie, u których nie pojawia się wcale myśl o ewentualnym małżeństwie, a oboje są jedynie w jakiejś mierze zakochani w sobie (nierzadko dla dogodnego, darmowego korzystania ze swych usług w zakresie seksu) powołują się chętnie na samozwańczo sobie wmówione ‘prawo’, iż wraz z zaistniałą obopólną miłością przysługuje im w takich okolicznościach sama przez się zrozumiała możność wyrażania jej sobie według własnego upodobania.

W tak na własny rachunek sobie urobionym wmówieniu przechodzą oni szczebel po szczeblu na coraz dalej posuwane pieszczoty. Ich finałem staje się nie tylko uprawianie pettingu, łącznie z udostępnianiem sobie wzajemnie całej swojej intymności, lecz również nietrudne wtedy dopełnianie seksualnie rozbudzonych ciał do podjęcia stosunku.
– Jest rzeczą zrozumiałą, że tego rodzaju pieszczoty i stosunek nie mają wtedy zupełnie nic wspólnego z jakąkolwiek miłością. Pieczętują one jedynie równolegle uprawiany grzech świadomie dokonywanej redukcji siebie wzajemnie do rzędu ciała-i-płci, czyli zamiany człowieka-OSOBY – na ‘ciało-i-płeć’, jak to precyzyjnie scharakteryzował kard. Karol Wojtyła w swym studium Miłość i Odpowiedzialność (zob. ‘Miłość’ która miłością nie jest).

Wracamy jednak do zasygnalizowanej postawy takich dwojga, którzy być może zawzięcie bronią nabytego ‘prawa’ do korzystania z pełnego spektrum wyrażania sobie żaru swej miłości, mimo iż będą to wyrazy jedynie ANTY-miłości, skupione nie wokół wielkości i godności OSOBY, lecz ... obopólnego seksu.

Trzeba jednoznacznie stwierdzić: w całym Bożym OBJAWIENIU zarówno STAREGO, jak i NOWEGO Testamentu nie da się znaleźć najmniejszego śladu czegoś w rodzaju Przykazania VI-go (albo nawet IX-go), dostosowanego do sytuacji np. narzeczeństw, albo nawet ogólniej: jedynie zakochanych, które by zatem uwzględniając ich żarliwą ‘miłość’ poszło im na rękę, zezwalając na coraz inne formy intymności, mimo iż ci dwoje nadal nie są (jeszcze) małżeństwem-SAKRAMENTEM.
– Przeciwnie zaś, w Słowie-Bożym-Pisanym, łącznie z dogmatyczno-moralną Tradycją Apostolską przewijają się niezmiennie jednoznaczne wyrazy Bożych oczekiwań w odniesieniu do całego zakresu płciowości, jako dziedziny w bardzo szczególny sposób zastrzeżonej, własnościowej samego Boga:

(49 kB)
Tutaj już niemal już cała Rodzina rozwijająca się według duchowości błog. Pier Giorgio Frassati: na kolejnej wędrówce górskiej, z całym ekwipunkiem. Najmniej dźwigać musi ten najmłodszy: samą tylko karimatę. Mama obładowana jak wielbłąd, ale i dwaj starsi synowie nie dźwigają wcale jedynie 1-2 kg! A Tata: ... on właśnie wykonuje zdjęcie pamiątkowe. Rodzina długo jeszcze będzie wspominać tegoroczne wędrówki górskie, kiedy to Bogu dzięki ... nie natknęli się oko w oko z pokazującym się tu i ówdzie ... niedźwiedziem, który w spotkaniach wręcz – potrafi wcale nie być miluteńkim misieczkiem ... Ważne są jednak same w sobie takie wędrówki, w których Rodzina próbuje przesycać wszystko duchowością zaczerpniętą z od bł. Pier Griogio Frassati: zarówno TA Rodzina, jak i wiele innych, zrzeszonych w tej samej duchowości.

„We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem
i łoże nieskalane,
gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg” (Hbr 13,4).

„O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości
niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym,
ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach,
bo to wszystko jest niestosowne.
Raczej winno być wdzięczne usposobienie.
O tym bowiem bądźcie przekonani,
– że żaden rozpustnik ani nieczysty, ani chciwiec – to jest bałwochwalca –
nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa i Boga ... ” (Ef 5,3nn).

„Zadajcie więc śmierć temu, co jest przyziemne w członkach:
rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości,
bo ona jest bałwochwalstwem.
Z powodu nich nadchodzi gniew Boży na synów buntu” (Kol 3,5n).

„Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego?
Nie łudźcie się!
– Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy,
ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą,
ani złodzieje, ani chciwi,
ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy
nie odziedziczą królestwa Bożego.
A takimi byli niektórzy z was.
Lecz zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni
w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa
i przez Ducha Boga naszego” (1 Kor 6,9nn).

Wszystko to są jednoznaczne wypowiedzi Słowa-Bożego-Pisanego – jednoznacznego wyznacznika tego, czego sam Stworzyciel i Odkupiciel oczekuje od człowiek-OSOBY, swojego żywego OBRAZU-Podobieństwa. Bóg Najwyższy zdumiewająco ustępuje i szanuje każdorazowo wolny wybór poszczególnej OSOBY. On nigdy nie zastąpi wyboru wolnej woli i ustąpi nawet wtedy, gdy ten wybór będzie najgorszym z możliwych, to znaczy wyborem definitywnym za życiem PO przekroczeniu progu wieczności bądź w stanie ŁASKI uświęcającej, bądź też, nie daj Boże, w świadomym jej odrzuceniu.

Nie ma się co zatem łudzić, ani tym bardziej wmawiać sobie, że istnieje jakaś szczególna wersja Przykazania VI-go z ‘taryfą ulgową’, przystosowaną dla par osób zakochanych. Bóg takiego ulgowego Przykazania nigdy nie wydał, ani też – skoro jest tym „JEDYNYM Dobrym” (Mt 19,17), nigdy nie wyda żadnej poszerzonej edycji swego Przykazania. Bóg dba we wszystkich sytuacjach aż nadto o swoiste popychanie człowieka-OSOBY ku rozwojowi po linii otrzymanej wielkiej godności. Dzieje się to jednak za cenę stale podejmowanego wysiłku pracy nad sobą. Żeby osiągnąć życie wieczne w DOMU OJCA, trzeba zwyciężyć trudności i okazać wytrwałość w wierności raz Bogu danemu SŁOWU. Jedynie wtedy Bóg spełni swą obietnicę:

„Zwycięzcy dam manny ukrytej
i dam mu BIAŁY KAMYK,
a na kamyku wypisane IMIĘ NOWE,
którego nikt nie zna oprócz tego,
kto je otrzymuje” (Ap 2,17).

f85 (10 kB)

5. Przejście mimo wszystko na ‘seks’

Mimo iż nie chcemy wchodzić w szczegóły sposobów, jakich pary narzeczeńskie (bądź tylko partnerskie) zwykle używają w świadczeniu sobie gorącej ‘miłości’ w takich sytuacjach, trudno ten temat całkowicie pominąć. Szczegółowsze omówienie coraz innych pieszczot w ich ocenie etyczno-moralnej ukazane są m.in. w odpowiednich fragmentach cz.VII, rozdz. 3 (zob. tamże, § G: chłopcy; § K, L; oraz: cz.VII, rozdz.4, całość, a zwł. § J; itd.).

A przecież pragniemy dopomóc odnośnym osobom, by nie obawiały się stanąć na twardym gruncie swego statusu w obliczu Boga i siebie wzajemnie. Sądzimy że ci Dwoje zmierzają do wyboru tego drugiego jako Ukochanego ku związaniu się z nim w dozgonnym, bezwzględnie wiernym przymierzu miłości-życia. Pragną oni z całą pewnością przeżywać przyszłe małżeństwo jako komunię dwojga OSOB w świadomości, że jest to teren Boży i Boża własność, przygotowany dla nich Obojga jako ich droga małżeńsko-rodzinna do „DOMU OJCA”.

Ilekroć – zazwyczaj chłopiec – bardzo nalega, żeby dziewczyna udostępniała mu swoją kobiecość w coraz szerszym zakresie, świadczy to o gruntownym NIE-rozumieniu Bożego daru małżeństwa z jego strony; a może również ze strony dziewczyny. Małżeństwo NIE jest ‘należnością’ dla kogokolwiek, lecz Bożym powołaniem. Zarówno chłopiec, jak i dziewczyna nie mogą uchylać się od jasnego uświadomienia sobie, że nie są oni właścicielami siebie samych. Tym mniej nie mogą dysponować podarowaną sobie płciowością. Jedno i drugie jest Bożym darem zawierzonym jedynie do odpowiedzialnego i poczytalnego zarządu. Z tego zarządu i użycia tegoż daru trzeba będzie kiedyś szczegółowo się rozliczyć.

Kolejną sprawą, której nie można zignorować jako NIE-istniejącej, jest fakt, że w oczach Bożych NIE istnieje inne ważne małżeństwo, jak tylko małżeństwo-SAKRAMENT. Dla osób nie-wierzących oraz wyznawców innych religii nadal istnieje ono jako PRA-Sakrament Stworzenia. Jedynym Stworzycielem i Panem ‘małżeństwa’ jest Bóg. On też ustalił – i wpisał w sposób niezatarty w sumienie każdego człowieka bez wyjątku wewnętrzny ŁAD przeżywania intymności małżeńskiej. Jest rzeczą oczywistą, że Bóg nie może nie rozliczać każdej pary małżeńskiej, a cóż dopiero jedynie narzeczeńskiej, z jakości ich postawy w obliczu wspomnianego wewnętrznego ŁADU przeżywania wszelkiej intymności.


Drodzy Czytelnicy pozwolą, że przytoczymy w tej chwili pewien drastyczny przykład odrzucenia Bożego ŁADU przeżywania własnej i cudzej intymności płciowej – w okresie narzeczeństwa. Chodzi tym razem o ... seks oralny. Jak zwykle zmieniamy w takich okolicznościach całkowicie dane osobowe.

Pisze ktoś – dajmy jej na imię ‘Justyna’ (5.III.2015):

„Szczęść Boże! Nurtuje mnie problem, którego nie potrafię sama rozwiązać. Od kilku miesięcy spotykam się z chłopakiem, z którym połączyła mnie naprawdę silna więź. Obydwoje wierzymy, razem modlimy się i rozwijamy się w miłości do Boga i do siebie.
– Problem nasz dotyczy czystości. Powiedziałam Mu, że chcę zaczekać z seksem do ślubu. On to zaakceptował, nie napierał, mimo że według Niego nie ma sensu czekać.
– Pomimo ustaleń, nie wytrwaliśmy. Uprawialiśmy już kilka razy seks oralny. Za każdym razem mówię, że to ostatni raz, ale wiem, że mój chłopak już nie chce kontrolować siebie i mimo, że nie dopuści do pełnego stosunku, to nie jest w stanie mnie nie dotykać i nie doprowadzać do przyjemności.
– Nie przekonam Go, że czekanie do ślubu ma sens. Jeśli dla Niego tak nie jest, to niech odejdzie. Ale to wartościowy chłopak i nie chcę Go stracić.
Nie potrafię pójść do Komunii i nie wiem, czy udać się do sakramentu spowiedzi. Zdaję sobie sprawę z tego, że będę trwała w tym grzechu.
– Czy w ogóle można przystępować do Komunii w takiej sytuacji? Źle się z tym czuję i nie wiem co mam robić. Proszę o radę. Justyna”.

Co kapłan ma odpowiedzieć na tego rodzaju bolące i szczere wyznanie? Samo w sobie tak otwarcie sformułowane wyznanie musiało kogoś niezmiernie kosztować. Mimo iż w przypadku emaila jest to zapewne łatwiejsze, niż w sytuacji wyznania spowiedziowego.
– Kapłan zachęci przede wszystkim do ponownego, świadomego wyboru: za Kim pragną się opowiedzieć. Czy mianowicie pragniemy przyznać się do Chrystusa, czy też świadomie Nim wzgardzić i opowiedzieć się za tym ZŁYM w jego chytrze zastawionych pułapkach przyjemności zmysłowej, której finałem byłoby odejście na zawsze od Boga, jedynego źródła Miłości-Życia.

Kapłan zatem przytoczy m.in. słowa Chrystusa, Syna Bożego, który ponad wątpliwość nie oszuka nikogo i zachęca do wytrwałego potwierdzania swego jednoznacznego wyboru:

„Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie,
!empt (0 kB)nie jest Mnie godzien.
I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie,
!empt (0 kB)nie jest Mnie godzien.
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną,
!empt (0 kB)nie jest Mnie godzien ...” (Mt 10,37n).

Dopiero co przytoczone słowa Syna Bożego dotyczą oczywiście w pełni ukochaną osobę narzeczonego czy narzeczonej. Kto by chciał uzyskać kiedyś, po przekroczeniu progu wieczności, szczęście – nie czasowe, ale w nieśmiertelności, nie może się tu zawahać. Pójście na ustępstwo ‘z miłości-przywiązania’ chociażby bardzo ukochanego narzeczonego, względnie w innym wypadku narzeczonej, czyli zaakceptowanie grzechu ciężkiego, żeby zadowolić tę ukochaną osobę – byłoby równoznaczne z całkowitym przekreśleniem Boga. Bóg musiałby w tejże chwili całkowicie ustąpić, wyrzucony siłowo z serca jednego i drugiego z partnerów.
– Miejsce opuszczone przez Boga zajmuje oczywiście natychmiast triumfalnie „przewrotny Geniusz podejrzeń” (DeV 38).

Dokładnie tak stało się w chwili, gdy Judasz po spożyciu Chleba Eucharystycznego w czasie Ostatniej Wieczerze otworzył się w tej chwili na oścież na Szatana, definitywnie zdradzając Chrystusa:

„A po spożyciu kawałka (Chleba: Komunii świętej)
wszedł w niego Szatan ...
A on po spożyciu kawałka (jeszcze raz: po przyjęciu Komunii świętej)
zaraz wyszedł.
A była noc ...” (J 13,27.30).

(61 kB)
Jak to dobrze móc nieco odpocząć w górskich wędrówkach po szlakach turystycznych. Na wzór Błog. Pier Giorgio Frassati: Kierunek wciąż wytyczony: ‘Verso l‘Alto – Ku Górze’. Takim programem żył już św. Paweł Apostoł, nawrócony ‘Szaweł’. W Liście do Filipian pisze: „To jedno czynię: ZAPOMINAJĄC o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie ...” (Flp 3,13n)

Można by zapytać piszącą tutaj dziewczynę (w innym wypadku chodziłoby o chłopca). Dziecko Boże, czy nie stwierdzasz z jaskrawą oczywistością, że w tym wypadku ten ukochany chłopak, z którym jesteś tak serdecznie związana i którego pragniesz nie utracić – kocha wcale NIE CIEBIE jako OSOBĘ, lecz (przypadkowo Ciebie) jako obiekt do darmowego wyseksowania się? Jest on NIEDOJRZAŁY do małżeństwa! Nie wie on (a może i Ty także?), co to znaczy: małżeństwo, małżeństwo-SAKRAMENT; co to znaczy: miłować; co to znaczy decydować się na zawarcie dozgonnego PRZYMIERZA nie dla ‘seksu’, lecz rzeczywistości niepojęcie poważniejszej: dla utworzenia komunii życia-miłości w pełnej zgodności z Bożym oczekiwaniem, tak jak Bóg wpisał je w sumienie każdego człowieka-OSOBY bez wyjątku.

Chłopiec ten być może nigdy dotąd nie pomyślał o tym, żeby związać się z Tobą w całkowitości nieodwołalnego przymierza. Jemu kojarzy się małżeństwo NIE jako sakrament, ale miejsce zalegalizowanego uprawiania nieograniczonego seksu. O miłości w jej Bożym znaczeniu nie ma on pojęcia. Bóg ukazuje w swoim stylu stwarzania i obdarowywania oraz w całkowitości ofiarowywania siebie – do wierności-raz-‘ślubowanej’-miłości-aż-do-Krzyża, co to znaczy: ‘MIŁOSC’.

Miłość to stałe przekreślanie siebie samego – ku DOBRU, dobru jedynemu: ODKUPIENCZEMU – tego Umiłowanego. Z daleka rozpoznawalną cechą prawdziwej miłości musi stać się jej dynamizm OD-środkowy: ciągłe wyrastanie POZA i PONAD siebie, by temu Umiłowanemu zapewnić dobro właściwe, jedyne. Chociażby to miało wymagać ceny położenia własnego życia z miłości dla Umiłowanego.

Przeciwnie zaś, wszystko co jest ANTY-miłością, cechuje się typowym dynamizmem DO-środkowym. Tak dzieje się m.in. w zdążaniu do zapewniania sobie maksymalnie przeżytej przyjemności zmysłowej: byle ‘dobrze’ było DLA MNIE. Ewentualnie temu drugiemu też wolno będzie uzyskać dobro przyjemności, z tym że będzie to ostatecznie doznaniem obopólnej seksualnej satysfakcji u jednego i drugiego z nich na własny egoistyczny użytek. Żadna głębsza więź nie będzie ich natomiast wiązała na poziomie ich ... OSOBY. Pozostaną oni dwoma równoleglymi, o własne samo-zadowolenie dbającymi egoizmami. Ich zgodność dotyczy jednego: służą oni sobie wzajemnie swym ciałem – do wspólnie popełnianego grzechu.

Ponieważ rzecz dotyczy w tym wypadku w sam raz seksu oralnego, wypada dopowiedzieć, że na paru miejscach naszej strony jest ten temat szczegółowo omawiany (zob. wyż. ‘linki’: (tamże, link nr 10). Przypominamy jedynie: grzech seksu oralnego, w dużej mierze podobnie jak grzech homoseksualizmu czy też odniesień lesbijskich – jest jednym z grzechów szczególnego wynaturzenia. Woła swoiście o ‘pomstę do nieba’. Jedynym miejscem, które sam Bóg stworzył dla podejmowania współżycia płciowego, jest pochwa; a nigdy usta, czy też jeszcze inne miejsca siłowo wymuszone do uprawianie ‘seksu’.
– Jeden raz więcej przytaczamy tu wiążącą wypowiedź św. Pawła VI, papieża z jego encykliki Humanae vitae:

„Jednakże Kościół, wzywając ludzi
do przestrzegania nakazów naturalnego prawa,
które objaśnia swoją stałą doktryną, naucza, że konieczną jest rzeczą,
aby każdy akt małżeński zachował swoje wewnętrzne przeznaczenie
do przekazywania życia ludzkiego” (HV 11).

Usta nigdy nie były i nie będą w stanie służyć potencjalnemu powstawaniu Życia ludzkiego! Toteż grzech seksu oralnego, czy też podejmowanego w innych miejscach ciała – jest grzechem każdorazowo szczególnie ciężkim. Nie pomogą tu żadne ‘opinie’ innych ekspertów, ani nawet teologów, którzy by próbowali tworzyć ‘Kościół’ własny, oddzielony od tego autentycznego, założonego i kierowanego przez Syna Bożego, Jezusa Chrystusa na fundamencie PIOTRA.

f85 (10 kB)

6. Stosunki z zapobieganiem

Zdarza się jednak jeszcze gorzej, a dzieje się to ilościowo w skali zapewne zatrważającej. Chodzi o przejście wielu-wielu par partnerskich i narzeczeńskich na niemal regularnie podejmowane stosunki seksualne – z równocześnie stosowaną wieloraką techniką zapobiegania ciąży. Temat ten jest w trzecim rozdziale niniejszej drugiej części szczegółowo omówiony od strony mechanizmu działania coraz innych użytych technik ‘zapobiegania’. Z tego względu sygnalizujemy w tej chwili to zagadnienie jedynie ogólnikowo. Temat ten znalazł charakterystyczne rozważanie również w końcowym rozdziale naszej strony (zob. cz.VII, rozdz. 4, zwłaszcza w jego drugiej części).


Co ma powiedzieć kapłan, gdy na przykład w ramach bezpośredniego przygotowania grupy młodzieżowej do ... sakramentu Bierzmowania, chłopiec czy dziewczyna wykrztusi, niemal ‘przyciśnięci do muru’ – w odpowiedzi na jak najdelikatniej postawione pytanie z tego zakresu, żeby nie zrazić i nie urazić czyjejś godności:

Czy poczuwasz się do jakiegoś uchybienia w oczach Bożych w zakresie VI Przykazania?” – Osoba zapytana odpowie w końcu nerwowo:
– „Oczywiście współżyjemy! I używamy regularnie tabletki antykoncepcyjne. Nie możemy sobie przecież pozwolić obecnie na dziecko ...!”

Tego rodzaju słowa i ton, w jakim zostają wypowiedziane, zdają się z góry przekreślać jakąkolwiek wolę wycofania się z być może już dobrze w obyczaju takich Dwojga zakorzenionego regularnie podejmowanego współżycia, jakby byli od dawna w pełni ustabilizowanym małżeństwem. Tymczasem u takich ‘partnerstw’ nierzadko nie doszło dotąd być może ani razu do samej nawet rozmowy na temat ewentualnego związania się głębszą więzią narzeczeńską, ani tym bardziej na temat ukierunkowania się na małżeństwo-Sakrament. Zarówno u niego, jak u niej może się wszystko na etapie tej dopiero rozwijającej się pełnoletniości 100 razy odmienić ...

W tej chwili skupiamy się jednak na samym fakcie współżycia – w sytuacji zdecydowanie przed-ślubnej, nawet niezależnie od tego, czy ci Dwoje zamierzają się pobrać, czy nie. We wspomnianym trzecim rozdziale bieżącej drugiej części naszej strony (tzn.: cz.II, rozdz.3-a-b-c) staraliśmy się ukazać mechanizm działania coraz innych technik tzw. ‘antykoncepcji’. Doszliśmy do wniosku, który ma za sobą wyniki ściśle naukowe, czyli niezależne od jakiejkolwiek religii ani ideologii, że WSZELKIE techniki przeciw-rodzicielskie wyrażają się działaniem poronnym. Dotyczy to również zabezpieczania się poprzez prezerwatywę.

Nic tu nie pomoże oburzanie się np. na ‘Kościół’. Sam w sobie ‘Kościół przyjmuje fakt ściśle naukowej dokumentacji do wiadomości jedynie jako kolejny argument – tym razem ściśle naukowy, który na swój sposób wzbogaca argumentację płynącą z Bożego Objawienia i Tradycji dogmatyczno-etycznej Kościoła Chrystusowego poprzez naukowe wykazanie śmiercionośnego żniwa, jakie pociąga za sobą używanie m.in. prezerwatywy. Bo m.in. ten właśnie środek: ‘prezerwatywa’, który do nie tak dawna (do ok. połowy lat 80 minionego wieku) wydawał się jednym z ‘najniewinniejszych’, chociaż oczywiście ‘grzesznych’ środków zapobiegania ciąży, wywiera działanie poronne (rozumie się: gdy jego stosowanie przypada na któryś z dni cyklicznej możliwości poczęcia).
– O śmiercionośnym żniwie wskutek użycia m.in. prezerwatywy – wraz z podaną argumentacją medyczną i odnośną literaturą naukową mowa jest co najmniej na dwóch miejscach naszej strony (zob. cz.II, rozdz.3 - file ‘c’, § E; oraz: cz.VII, rozdz.4, § I, J).

Z wieloletniego doświadczenia, chociażby jedynie duszpasterskiego, zdaje się wynikać, iż do odnośnych partnerstw przedziwnie nie dociera fakt, że w następstwie użycia jakiejkolwiek techniki zapobiegania ciąży ginie teoretycznie w każdym cyklu co najmniej jedno poczęte Dziecko. Chodzi zaś o Dziecko własne, Dziecko rzekomo przez tych Dwoje poszukiwanej ... ‘miłości’.

Używamy tutaj określenia: ginie ‘teoretycznie’ dlatego, że w końcu nikt aktualnie nie wie, czy i ilu w następstwie podjętego stosunku zostało poczętych Nowych Ludzi. Niemniej sam w sobie fakt: świadomie-dobrowolnej podjętej decyzji na: Seks ‘TAK’ !, natomiast Dziecko: absolutnie ‘NIE’ ! – jest każdorazowo równoznaczny ze zgodą na wszystkie skutki od strony ‘bio-medycznej’, związanej z użytą technologią; łącznie z decyzją na zabójstwo Poczętego, gdyby do niej ‘przypadkowo ...’ miało dojść. U Boga liczy się ta właśnie decyzja wolnej woli ludzkiej osoby.

Niemniej nadal potwierdza się dopiero co sformułowane stwierdzenie: fakt ZABOJSTWA własnych poczętych Dzieci w konsekwencji uprawianej ‘miłości’ – tych Dwoje w najmniejszej mierze nie wzrusza. Ich przecież obchodzi tylko jedno: żeby się wzajemnie trochę pokochać i popieścić. Krzyku zabijanych własnych Dzieci – nie słychać, ani ich przelanej krwi ... nie widać.

Krzyk ten i krew tych Dzieci ujawni się oczywiście ... jeśli nie wcześniej, to ponad wątpliwość w chwili przekraczania progu wieczności. Wtedy to – nie daj Boże: cały być może zastęp swych własnych zabitych Dzieci pojawi się przed tą dziewczyną, przed tym chłopcem, którzy byli zajęci jedynie ‘skromnym pokochaniem się’. Oby przed nimi nie rozległ się głos chociażby tych zabitych, których głos rozlega się spod Ołtarza w Niebieskim Jeruzalem:

„... A gdy otworzył pieczęć piątą,
ujrzałem pod ołtarzem dusze ZABITYCH dla Słowa Bożego
i dla świadectwa, jakie mieli.
I głosem donośnym tak zawołały:
Dokądże, Władco Święty i Prawdziwy,
nie będziesz sądził i wymierzał za krew naszą kary

tym, co mieszkają na ziemi?’
I dano każdemu z nich białą szatę
i powiedziano im, by jeszcze krótki czas odpoczęli,
aż pełną liczbę osiągną także ich współsłudzy oraz bracia,
którzy, jak i oni, mają być zabici ...” (Ap 6,9-11).

Jak wytłumaczą się ci wszyscy, którzy w taki sposób: zabezpieczając się coraz inną, coraz bardziej wyrafinowaną technologią chemiczno-mechaniczną, depczą po KRWI swoich Poczętych, opłacając chwilkę dreszczu seksualnego obficie przez SZATANA szafowaną monetą ... śmierci.

(31 kB)
Wciąż ta sama Rodzina, wcielająca w życie duchowość bł. Pier Giorgio Frassati. Po intensywnej wędrówce górskimi szlakami, z ciężkawym plecakiem i namiotami, doszli do wyznaczonego sobie na dany dzień celu. Każdy pomaga jak tylko się daje! Namioty już porozkładane, kolej obecnie na ... wspólny posilić. A apetyty w takich okolicznościach dopisują. Jak to dobrze spożywać posiłek z jednego i tego samego naczynia! Widzimy tutaj: zarówno Mama, jak i synowie sięgają łyżką po przygotowaną ‘paszę treściwą’ z tej samej misy.

A Bóg postawi w pewnej chwili jedynie to proste pytanie, zapisane w Słowie-Bożym-Pisanym niemal u samego jego początku:

„Wtedy Bóg zapytał Kaina: ‘Gdzie jest brat twój, Abel?’
On odpowiedział: ‘Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?’
(odpowiedź wymijająca ... Ale: Boga nie da się okłamać).
Rzekł Bóg: ‘Cóżeś uczynił? Krew brata twego
(w hebr. tutaj: ‘krwie’!)
głośno woła (hebr.: krzyczy: ‘Ratunku!’ ) ku Mnie z ziemi !” (Rdz 4,9n).

Czy TAK ma wyglądać start w przyszłe małżeństwo? Czyżby do wytęsknionej ‘miłości’ (w jej dogłębnym zafałszowaniu przez ZŁEGO) miała prowadzić droga wyściełana przez być może całe stosy najpierw ... pozabijanych swoich własnych Dzieci? Czy nadal ma nie przemawiać Słowo-Boże-Pisane:

„Albowiem zapłatą za grzech jest ŚMIERĆ,
a ŁASKA – przez Boga dana, to Życie WIECZNE
w Chrystusie, Panu naszym” (Rz 6,23).

f85 (10 kB)

7. Kontakty ... jednopłciowe

Trudno nie wspomnieć chociażby jedynie pobieżnie o partnerstwach jednopłciowych: czy to dwóch mężczyzn, oddających się sobie w związku homoseksualnym, czy też dwóch kobiet, która usiłują ‘kochać się’ jako lesbijki. Tematyce homoseksualizmu oraz jego żeńskiej odmianie w formie odniesień lesbijskich poświęcony jest na naszej stronie cały rozdział: część VI, rozdz. 2. Natomiast jego tym bardziej rozwinięta, perfidnie konstruowana pandemia, występująca pod nazwą ‘GENDER’ omówiona jest w tejże części VI, w jej rozdziale 3. Stąd też nie ma tu potrzeby wnikania w te lansowane przez homo-lesbo-związki zwyrodnienia, ani tym bardziej przez nieprawdopodobne naciski ośrodków do niedawna zdawałoby się poważnych instytucji narodowych i międzynarodowych, które miały służyć ku ... dobru ludzkości, a nie do gwałtownego przyspieszenia dekadencji całych kultur.

Można najwyżej zadumać się nad niszczycielską potęgą odwiecznego zawziętego Nieprzyjaciela Boga Miłości-Życia, „Wielkiego Smoka, Węża Starodawnego, który się zwie Diabeł i Szatan, zwodzącego całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9). Jemu udaje się zdobywać systematycznie jeden przyczółek wielkości człowieka-OSOBY za drugim. Tymczasem człowiek jest od poczęcia żywym OBRAZEM-Podobieństwem Boga samego. Ten ZŁY, Szatan jako „przewrotny Geniusz podejrzeń” (DeV 38), bezustannie podburza człowieka do sprzeciwiania się ŁADOWI, jaki Bóg wpisał w człowieczeństwo każdej z osobna OSOBY w chwili jej wywołania z NIE-istnienia do istnienia.

Na niejednym miejscu naszej strony ujawniamy stosowaną przez ZŁEGO strategię. „Ojciec kłamstwa i Morderca od początku” (J 8,44) bardzo lubi przybierać postać „Anioła Światłości” (2 Kor 11,14), by DOBRO Boże ukazywać jako najgorsze zło, które należy jednoznacznie odrzucić, chociażby się to miało przeciwstawić wyraźnemu Przykazaniu Bożemu. Wmawia on człowiekowi, że jedynie w ten sposób – siłowo – można i trzeba wywalczyć dla siebie, chociażby w obliczu Boga, należne sobie ‘podstawowe PRAWA CZŁOWIEKA’ – m.in. w zakresie wszystkiego, co się wiąże z świadczeniem sobie wzajemnie ‘miłości’ zgodnie z własnym rozeznaniem w tym zakresie. Bóg przecież nie może mieć najmniejszego pojęcia o tym, co to znaczy szał miłości, którego nie da się zaznać bez należnej sobie przyjemności zmysłowej, o czym Bóg nie ma żadnego pojęcia. Dopiero wtedy, gdy człowiek postawi w obliczu Boga ‘na swoim’ i nie ulęknie się Boga z Jego nie-życiowymi Przykazaniami – staje się człowiek-OSOBA ... w pełni ‘sobą’ i może wystąpić wobec Boga jako ‘ktoś’, z kim sam Bóg będzie musiał liczyć się poważnie.

Oto docelowe zamierzenia chytrego „Węża Starodawnego”, występującego jako niewinna, dobroduszna owieczka, poszukująca przyjemnego przytulenia. W rzeczywistości zaś ten ZŁY – to wilk w owczej skórze. Jezus, Syn Boży – jedyny Odkupiciel człowieka, ostrzega, jednocześnie nigdy nie wymuszając przyjęcia swojego, Bożego rozwiązania, a jedynie odwołując się do decyzji wolnej woli poszczególnego człowieka-OSOBY:

„Strzeżcie się fałszywych proroków,
którzy przychodzą do was w owczej skórze,
a wewnątrz są drapieżnymi wilkami.
Poznacie ich po ich owocach ...” (Mt 7,15n).

Pierwszy Papież, św. Piotr, ostrzega przed Szatanem na swój sposób:

„Trzeźwi bądźcie, czuwajcie!
Przeciwnik wasz Szatan – jak lew ryczący
krąży szukając, kogo pożreć.
Jemu przeciwstawiajcie się mocni w wierze” (1 P 5,8).

Zdajemy sobie sprawę, że ten ZŁY orientuje się doskonale w hierarchii darów, jakimi Bóg wyposaża człowieczą OSOBĘ w chwili jej stwarzania. Najwyższym poziomem człowieka-OSOBY od strony jego wielkości i godności jest podarowana mu samo-świadomość, czyli dar rozumu. Tym nieodstępnym przymiotem swoim człowiek-OSOBA przewyższa bezapelacyjnie cały pozostały, bezkresny kosmos.
– W drugiej kolejności umiejscowiony jest dar jego samo-stanowienia, czyli podarowana człowiekowi zdolność podejmowania decyzji mocą wolnej woli.
– Natomiast trzecie podstawowe wyposażenie człowieczej OSOBY: w sprawozdawczą odpowiedzialność za postępowanie etyczne – jest już tylko swoistą wypadkową uaktywnionego jej rozumu i wolnej woli.

ZŁY kieruje właściwe sobie ataki oczywiście jedynie w oparciu o takie możliwości, jakie zastaje w stworzonym przez Boga świecie. Nie jest on stworzycielem, a sam jest też jedynie i tylko ... jednym ze stworzeń tego Boga, który przygotował dla niego „przed założeniem świata” (Ef 1,4) miejsce bardzo szczególne i wysokie – w DOMU OJCA. Z tym, że Bóg czekał na decyzję jego wolnej woli.
– Niestety ten najwyższy godnością Anioł, duch czysty: LUCI-FER (= Niosący Światło !), uniósł się od razu pychą. W podarowanej sobie swej samo-świadomości oraz swoim samo-stanowieniu (= rozum i wolna wola), świadom otrzymanych Bożych darów – uznał je za swoją własność i swoją ‘zasługę’. W tejże chwili wypowiedział Bogu oczekiwaną przez Niego swoją miłość i posłuszeństwo. Rzucił Bogu niejako w oczy swoje dumne: „Nie będę Ci, Boże, służył” ! (zob. Jr 2,20).

W tejże chwili odprysnął od żaru Miłości jaką jest Bóg, pełnia Życia-Miłości – sam stawszy się od tej sekundy – już na zawsze – ANTY-miłością i ANTY-życiem. W niebie wywiązała się dramatyczna walka. Lucifer przegrał w tej walce przygotowaną sobie szczęśliwą wieczność. Obrał to co chciał decyzją swojej wolnej woli : życie odtąd – na wieki wieków: nieśmiertelne jako anty-miłość, anty-życie – przy zachowanym nieśmiertelnym istnieniu, nadal całą swoją istotą ‘wisząc’ na Bogu, jedynym Dawcy życia i miłości.

Do tego dramatu nawiązuje Uczeń Umiłowany Jezusa Chrystusa, św. Jan Apostoł-Ewangelista – w Księdze Apokalipsy:

„I nastąpiła walka na niebie:
Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem.
I wystąpił do walki Smok i jego Aniołowie,
ale nie przemógł.
I już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło.
I został strącony Wielki Smok,
Wąż Starodawny,
który się zwie Diabeł i Szatan,
zwodzący całą zamieszkał ziemię,

został strącony na ziemię,
a z nim strąceni zostali jego Aniołowie ...
...
Biada ziemi i biada morzu –
bo zstąpił na was diabeł,
pałając wielkim gniewem,
świadom, że mało ma czasu ...” (Ap 12,7nn.12).

Wspomnieliśmy przed chwilą, że Ten ZŁY nie dysponuje żadnymi innymi środkami do kuszenia poza tym wszystkim, co zastaje jako już stworzone przez tego Boga, którego całym sobą ... nienawidzi. Z nienawiści do Boga, który w niczym nie jest ‘winien’ jego losu, który obrał sobie decyzją w pełni tylko swojej własnej wolnej woli, a z kolei powodowany palącą go, pełną zazdrości nienawiści do człowieka-OSOBY, przed którym Bóg otwiera możność osiągnięcia szczęśliwości wiecznej za cenę przestrzegania Bożych Przykazań, staje Szatan niejako ‘na głowie’, by to co Bóg stworzył jako „dobre, bardzo dobre” (zob. Rdz 1,31) PRZE-interpretować w świadomości człowieka i wmówić człowiekowi, że Boże ‘DOBRO’ jest najgorszego rzędu ‘ZŁEM’ – i na odwrót; oraz że upragnionym dobrem jest Śmierć, a nie Życie. Byle zadziałać przeciw Bogu, a tym samym przeciw zbawieniu człowieka:

„... ‘Sąd’ (słowa Jezusa, że szatan został JUŻ osądzony !) odnosi się tylko do ‘władcy tego świata’, czyli do szatana – do tego, który od początku wykorzystuje dzieło stworzenia
(0.15 kB) przeciw zbawieniu,
(0.16 kB) przeciw przymierzu
(0.15 kB) i zjednoczeniu człowieka z Bogiem;
jest on też ‘już osądzony’ od początku” (DeV 27 ).

(13 kB)
Zamyśliła się ta brunetka. Nie wystarczy być piękną fizycznie, mieć wszystko co potrzebne do życia na co dzień. Wypada pracować nad swoim charakterem, by w pierwszym rzędzie przypodobać się PANU i z NIM wprowadzać w życie cały ‘projekt’, ułożony w wieku młodzieńczym.

Tym samym jesteśmy na tropie strategii chytrych metod, stosowanych przez „Węża Starodawnego” w kuszeniu człowieka od samego pra-początku.
– Mianowicie ZŁY kieruje całe ostrze swych pocisków z zasady na najwyższe ‘piętro’ człowieczeństwa: jego zdolność myślenia, rozumowania ... Usiłuje doprowadzić OSOBĘ na wszelki sposób do jej ogłupienia. Czyni to za następująco:

(0,39 kB) Blokuje jak najskuteczniej prawidłowe myślenie i wyprowadzanie słusznych, uzasadnionych wniosków.

(0,39 kB) Usiłuje doprowadzać OSOBĘ do jak najskuteczniejszego odwrócenia jego myśli o Bogu, o odpowiedzialności sprawozdawczej, o wieczności.

(0,39 kB) Okłamuje go w żywe oczy, przewrotnie ukazując to co złe – jako pożądania godne dobro.

(0,38 kB) Gdy to mu się uda, stara się na wszelkie sposoby sprowadzić całokształt myślenia człowieka do koncentrowania myśli jedynie na sobie samym: na swoim zbolałym ‘JA’. Wmawia mu, że nikt nie cierpi tak niesprawiedliwie jak on. Że Bóg nie zna się na jego podstawowych prawach i broni mu słusznego wyrażania ‘miłości’ zgodnie z tym, co on uważa w swojej subiektywności za dobro; itp.

(0,38 kB) Gdy ZŁEMU uda się wygrać na tym etapie, jest już pewny swego pełnego zwycięstwa. Będzie to jego kolejnym zwycięstwem i sztyletem wbitym prosto w Serce znienawidzonego Boga, a zarazem zwycięstwem na ślepo mu zawierzającym człowiekiem-OSOBĄ: podobno ... żywym OBRAZEM-Podobieństwem Boga.

(0,38 kB) Docelowo przecież zmierza Ten ZŁY do coraz dalszego ‘ogłupienia’ rozumu swej ‘ofiary’. Odwrócenie uwagi-myśli od Boga, a skoncentrowanie całego kosmosu na sobie samym staje się prostym środkiem do osiągnięcia tego właśnie celu.

(0,37 kB) Zaczyna się urabianie świadomości człowieka w kierunku postępującego PRZE-interpretowania wszystkiego, co Bóg ocenił jako dobro-zło oraz życie-śmierć. Tą drogą udaje się ZŁEMU wpływać już na kolejny poziom człowieczeństwa: podarowaną mu zdolność do samo-stanowienia, czyli wpływać na wolną wolę człowieka.

Wszystko to wyjaśnia mistrzowsko trafne spostrzeżenie św. Pawła, które my zmuszeni jesteśmy jedynie potwierdzać:

„Podając się za mądrych,
stali się głupimi ...” (Rz 1,22).

f85 (10 kB)

8. Przykładowe
anty-osiągnięcia ZŁEGO

Można by zilustrować dopiero co przedstawioną odwieczną strategię ZŁEGO na paru uogólnionych przykładach. Oto parę takich próbek.

a) Myśli samobójcze. Pojawiają się one zwykle wtedy, gdy kogoś spotyka w życiu cios niepowodzeń za ciosem, niezasłużone upokorzenie za upokorzeniem, trudne do przezwyciężenia cierpienie za cierpieniem, choroba nieuleczalna, klęski w życiu duchowym, których ciężaru człowiek unieść już nie potrafi. Jak chętnie zaczyna wtedy rządzić się Ten ZŁY! Nie ma on bezpośredniego dostępu do wnętrza sumienia i jego władz duchowych. Chyba że sam ów człowiek otworzy mu się na oścież, wycofując dotychczasowe swoje zawierzenie pokładane w BOGU (zob. DeV 37) – a przenosząc je na niego, który jest „przewrotnym Geniuszem podejrzeń” (DeV 38) i „Ojcem kłamstwa” (J 8,44).
– Okazuje się, że niestety wiele OSOB niezmiernie chętnie słucha krańcowo zakłamanych obietnic ZŁEGO, aniżeli tego, co Bóg ukazuje jako żarliwą propozycję ku wielorakiemu DOBRU. ZŁEMU udaje się nieraz bez większego trudu przekonać do zajęcia postawy: „WSZYSTKO, byle NIE ... ‘Bóg’ ! – Byle NIE – ... ‘Chrystus’ ...” !

W przypadku myśli samobójczych wpływa Ten ZŁY na wyobraźnię swej potencjalnej ofiary nierzadko tak przemożnie, że ów otumaniony przez ZŁEGO człowiek żyje już tylko tą jedną myślą, którą mu Ten ZŁY WŁADCZO rozkazuje do ślepego wykonania: Musisz się sam zabić! Musisz to zrobić w TEN a TEN sposób ! Tu masz konkretne narzędzie: Spróbuj mego rozkazu nie wykonać !
– Człowiek ten, w sensie najdosłowniejszym opętany głosem Szatana, który mu dyktuje, co i jak ma wykonać – nieraz w końcu posłucha ślepo rozkazu swego samozwańczego PANA: „LWA ryczącego”. Wystarczy nieraz moment nieuwagi najbliższych, którzy dobrze wiedzą o samobójczych planach członka swojej rodziny – i dramat staje się niestety faktem dokonanym ...

Co to znaczy, gdy człowiek pozwoli sobie świadomie-dobrowolnie na wycofanie swojego zawierzenia BOGU, a przenosi je bez większego oporu na „Ojca Kłamstwa” !
– Nie jest rzeczą nas ludzi osądzić, gdzie samobójca wylądował w chwili przekroczenia wieczności. Obiektywnie oczywiście: wzgardził Bożym Przykazaniem: „Nie będziesz zabijał”, czyli obrał świadomie-dobrowolnie ... dalsze istnienie w „jeziorze ognia” (Ap 20,14n).

Rzeczą pozostałych na ziemi, przede wszystkim członków jego rodziny itp., jest modlić się, a nie wydawać wyroków; modlić się do Bożego Miłosierdzia za samobójcę. Istnieje zawsze jeszcze przepaść Bożego Miłosierdzia między śmiercią-a-śmiercią. Jezusowi Odkupicielowi wystarczy aż nadto miliardowy ułamek sekundy, by umierającego jeszcze raz zapytać – On Odkupiciel oblany Krwią Odkupienia-z-Krzyża, a przecież zarazem Zmartwychwstały:
Czy chce kochać Trójjedynego i znaleźć się w DOMU OJCA, chociażby poprzez oczyszczający pobyt w ... Czyśćcu”.


UWAGA: Zob. do tego rozważanie o śmierci ... Poczętych itd.:
http://lp33.de/strona-lp33/p5_6c.htm#parvul = „Umierające Małe Dzieci – Niepełnosprawni – każdy”
.


b) Depresja a ZŁY. Depresji nigdy nie wytwarza Bóg! Bóg przenigdy nie zachęca do samobójstwa, ani do śmierci. I nigdy nie ‘funduje’ komukolwiek m.in. depresji. Natomiast chytry „przewrotny Geniusz podejrzeń” (DeV 38) niezmiernie chętnie wykorzystuje sytuacje zniechęcenia i osłabienia psychiki ludzkiej OSOBY do ... pobawienia się nią i jej doprowadzenia do krańcowego załamania.

Ten ZŁY – jak już zaznaczono – staje dosłownie na głowie, by jak najbardziej totalnie odwrócić jakiekolwiek myślenie o Bogu, a koncentrować je wyłącznie na sobie samym. Tu tkwi jego zwycięstwo: doprowadzić człowieka-OSOBĘ do obłędu i niemal całkowitego ogłupienia, zniechęcenia do podjęcia jakiegokolwiek wysiłku, podjęcia jakiejkolwiek pracy, nauki, rozwoju. W centrum kosmosu staje wciąż tylko zbolałe ‘własne JA’: nikt inny tak nie cierpi jak ‘JA’. Nikt nie jest w stanie zrozumieć głębi bólu mojego ‘JA’

Oto czyste zwycięstwo Tego, który okrutnie lubi „krążyć jak lew ryczący, szukając kogo pożreć” (1 P 5,8). Człowiek w depresji, zwłaszcza takiej, która przeciąga się na miesiące, może lata – udaje się w końcu z prośbą o pomoc ... do psychologów, może w końcu i do psychiatry, spodziewa się, że pomogą mu w przezwyciężeniu depresji.

Psycholog oczywiście wysłucha, doradzi ...
– Lekarz psychiatra: wysłucha, postawi mądrą, wyszukaną diagnozę. Przepisz takie czy inne medykamenty. Zadaniem psychotropów jest w zasadzie to jedno: uśmierzyć mniej lub więcej skutecznie system nerwowy na tyle, żeby przestał reagować. Oraz zalecić takie inne psychotropy, żeby ich skutkiem było wytworzenie pewnego stopnia euforii: bardziej pogodnego spoglądania na trudne przeżycia. Oby Drodzy Lekarze ... nie mieli zanadto za złe piszącemu tu kapłanowi, który może niedoceniać ich zaangażowanych wysiłków w leczeniu osób w depresji ...

Tymczasem tutaj w grę wchodzi w pierwszym rzędzie choroba duszy. Czy ‘chemią’ da się doprowadzić do wyzdrowienia ... duszy nieśmiertelnej? Lekarz psychiatra przepisze oczywiście takie czy inne specyfiki. Postawiona przez niego diagnoza będzie brzmiała bardzo uczenie ... Tymczasem tutaj ... Lekarzem musi okazać się przede wszystkim Bóg, a nie zwyczajny człowiek. Bóg może posłużyć się ... oddanym sobie Sługą-Kapłanem.

Oto obrazek wzięty prosto z życia:

(Email – dajmy nadawcy na imię ‘Pan Jurek’. Jest listopad 2017)
„... Była wielka radość, kiedy urodził się nasz syn, choć czasy były niespokojne, bo wprowadzony został stan wojenny. Mieszkając u teściów, staraliśmy się żyć jak najlepiej potrafiliśmy, planując przyszłość i kolejne dziecko.
– W jakiś czas potem małżonka zapadła na depresję: ... Nasze życie zupełnie się zmieniło. Wizyty u lekarzy, terapeutów, pogorszenie relacji wzajemnych.
– Teraz widzę, że wtedy nie zdałem egzaminu: nie wiedziałem jak pomóc Żonie, nie potrafiłem ukazać jej jakiegoś wsparcia, ani zapewnić jej warunków spokoju. Byłem właściwie bezradny.
– Któregoś razu ktoś z lekarzy czy terapeutów, widząc krytyczną sytuację we wzajemnych relacjach, podpowiedział mi:
(0,3 kB) ‘... Może się Pan jeszcze zwrócić do Chrystusa’.
– Złapałem się tego i zacząłem więcej myśleć o tym. Próbowałem czytać różne artykuły, więcej się modlić. Przypomniałem sobie niezwykły, wartościowy i piękny czas, kiedy to razem z naszym synem przygotowywaliśmy się do jego wczesnej Komunii świętej.
– Chodziliśmy wtedy na wspólne nauki – rodzice razem z dziećmi. Do dziś mam poczucie, że wtedy znaleźliśmy się pod mocną opieką Maryi.
– Krok po kroku po latach doszło do mnie, że jestem marnym, bezradnym człowiekiem, który niewiele może zdziałać, a wystarczy skierować się ku Maryi i Jezusowi, oddać siebie i wszystkie sprawy oraz zaufać, jak to tylko możliwe, a w trudnych chwilach przytulić się do Ich Serc – jak dziecko.
– Próbuję tak postępować, choć jest to trudne i mozolne, mam poczucie niezdarności i czasem bylejakości w tym co robię, jak się modlę. Zawierzam jednak co dzień siebie i Rodzinę, tak jak potrafię – ciesząc się, kiedy czuję pokój w sercu. Wiele dobra i Błogosławieństwa życzę Księdzu ... Jurek.

Czy w takiej sytuacji: ciężkiej depresji, na którą zdaje się nie ma żadnego lekarstwa, nie widzimy jak na dłoni działania Tego, który jest ZŁY, i który wszelkimi sposobami usiłuje odwrócić dynamikę właściwą miłości w jej Bożym stylu? Bóg jako MIŁOŚĆ jest nieustannym ODWRÓCENIEM uwagi od siebie samego.

Jan Paweł II wyraża się o miłości jakże często z pełnią głębi swego stałego podpatrywania Bożego stylu miłowania:

„W swej najgłębszej rzeczywistości
miłość jest istotowo darem ...” (FC 14).

Natomiast w encyklice o Bożym Miłosierdziu wypowie się w pewnej chwili:

„Boski wymiar Odkupienia nie urzeczywistnia
się w samym wymierzeniu sprawiedliwości grzechowi, ale
w przywróceniu miłości, tej twórczej mocy w człowieku,
dzięki której ma on znów przystęp od owej
pełni życia i świętości, jaka jest z Boga” (DiM 7)

Zauważamy, że ‘miłość’ – to: ‘być darem’ : OSOBĄ-Darem. Oto charakterystyczny przymiot prawdziwej ‘miłości’.
– Z kolei zaś ‘miłość jako twórcza moc w człowieku’, to wszystko inne, a nie zasklepienie się w swoim chociażby bardzo zbolałym ‘JA’.

U Boga – MIŁOŚĆ jest jednym stałym wychodzeniem Trójjedynego niejako POZA i PONAD siebie. Jedynie dlatego Bóg STWARZA, mając na myśli wciąż to jedyne stworzenie, „chciane dla niego samego” (GS 24): człowieka-OSOBĘ, ze względu na którego stwarza Bóg z iście królewskim gestem cały nieogarniony wszechświat.
– Ale też człowiek, ten jedyny właściwie CHCIANY-zamierzony przez Boga-Stworzyciela, jest chciany „dla niego samego”, a nie dla ‘Boga’. Z tym tylko uściśleniem, że zyskiem dla człowieka będzie dopiero całkowite niejako prze-promieniowanie Bogiem. Jedynie wtedy – człowiek będzie ‘sobą’: szczęśliwy.

(15 kB)
Widzimy dwie owce – bardzo charakterystycznego gatunku owiec, z obfitą sierścią. Jak dobrze się czują spotykając na polanie górskiej niezbędny pokarm!
– W pamięci wciąż nasuwają się słowa Psalmu, który jest swoistą zapowiedzią tego, czego doznała św. Faustyna Kowalska w objawieniach Jezusa Miłosiernego „Jezu, ufam TOBIE ...!”: „Pan jest moim pasterzem: nie brak mi niczego; pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wodę, gdzie mogę odpocząć ... Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska właśnie mnie pocieszają ...!” (Ps 23 (22)1.4)

Innymi słowy wracamy ponownie do trudnej do odmiennego sformułowania sprawy, którą wyrażamy raz po raz w niełatwym określeniu: prawdziwa ‘miłość’ musi cechować się dynamizmem OD-środkowym.
– Wszelka ANTY-miłość, dokładniej to precyzując: to co Ten ZŁY funduje jako ‘miłość’, będzie wykazywała dynamizm dokładnie odwrotny w zestawieniu z Bożym stylem miłowania: będzie ją cechowała z dala rozpoznawalna dynamika DO-środkowa. Tak dzieje się, gdy człowiek stawia w centrum świadomości swoje mniej lub więcej zbolałe ‘JA’, nie umiejąc dostrzec żadnej innej rzeczywistości poza swoim zbolałym ‘JA’. Zwycięstwem ZŁEGO jest wtedy fakt, że udało mu się skutecznie ODWRÓCIĆ człowieka od myślenia ... o Bogu i stawiania BOGA na pierwszym miejscu. U człowieka w depresji ... na czołowym miejscu jest w zasadzie wciąż tylko to ‘moje nieszczęsne JA’.


c) Działanie ZŁEGO w zakresie płciowości. Wypada przyjrzeć się strategii Tego, który jest ZŁY, w końcu także w zakresie spraw związanych z uaktywnianiem płciowości. Jakże wyraźnie tutaj właśnie ujawnia się bałamutne uwodzenie człowieka-OSOBY przez „Ojca Kłamstwa’. Jako „przewrotny Geniusz podejrzeń” (DeV 38) podejmuje on niestrudzenie starania, by podważyć słuszność, jeśli nie po prostu ‘prawo’ Boga, które „JEDEN” (Mt 19,17), wie, co i czemu coś jest dobrem lub złem, życiem czy śmiercią.

Ten ZŁY staje na głowie, żeby w świadomości m.in dwojga zakochanych w sposób przewrotny odwrócić Bożą wyłączną własność zarówno całego człowieka, jak i podarowanej mu płciowości. Jego atak na najwyższy poziom człowieka-OSOBY wyraża się w systematycznie postępującym urabianiu jego samo-świadomości, tzn. rozumu-umysłu, że tutaj Bóg nie ma nic do powiedzenia, że Bóg jako duch czysty (jeśliby w końcu miał jakoś istnieć ...) absolutnie nie zna się na ‘prawach’ porywów miłości i sposobów jej wyrażania. Toteż im jako zakochanym nie pozostaje nic innego, jak wywalczyć dla siebie chociażby siłowo należne sobie ‘prawo’ do uaktywnienia intymności wedle własnego uznania.

Innymi słowy Ten ZŁY ponownie staje na głowie, żeby u tych Dwojga zakochanych w sobie, dynamizm prawdziwej ‘miłości’ z jego Bożego stylu, tzn. miłości urzeczywistnianej jako wyrastanie POZA i PONAD siebie, wyrażającej się dynamizmem OD-środkowym jako zdążaniem ku DOBRU, które będzie dobrem właściwym jedynie wtedy gdy ułoży się na linii osiągnięcia dobra definitywnego w DOMU OJCA (J 14,2) – PRZE-interpretować na rzeczywistość dokładnie odwrotną: dynamizm DO-środkowy.

Centrum uwagi będzie wtedy zajmował NIE ‘Bóg’ i Boże widzenie miłości, lecz zaspokojenie mojego egoistycznie pojmowanego ‘JA’, ewentualnie równolegle z kimś drugim, partnerem-partnerką pojmowanego zaspokajania własnego ‘JA’. Chociażby się to miało dziać w całkowitej sprzeczności z Bożym oczekiwaniem w tym względzie. Ci dwoje zmuszą wtedy Boga do wycofania się z ich serc, skoro jedno i drugie z nich nie życzy sobie, by zamieszkiwać miał w sercu w tej chwili Bóg, a poszukiwane było jedynie samo-zaspokajanie, zaborczo poszukiwanej przyjemności zmysłowej.

Ozdobnik

RE-lektura: część II, rozdz. 7b.
Tarnów, 26.IX.2020.
RE-Lektura: Tarnów, 9.XI.2020.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)

Powrót: SPIS TREŚCI



8. Boże ostrzeżenia: panowanie sobie samemu
Kain-Abel (Rdz 4,4-12)
Ducha daje życie, ciało na nic się nie przyda (J 6,62n.67)
Słowa Chrystusa to najwyższa afirmacja człowieka
(RH 18)

9. Wartość OSOBY dzięki DUCHOWI Świętemu
Miłość rozlana w sercach przez Ducha Swiętego (Rz 5,5)
Ciało: duch ucieleśniony (FC 11)
Syn Człowieczy pośle Aniołów ... piec rozpalony
(Mt 13,42)

10. Tajemnica człowieka: Świątynia Ducha Świętego
Jesteście Świątynią Ducha Świętego (1 Kor 3,16n)
Bóg-Miłość zakorzenia się w sercach przez Ducha
Świętego (Rz 5,5)

11. Bilans zysku po Tym który jest ZŁY
Jarzmo Moje słodkie, brzemię lekkie (Mt 11,28nn)
12. Zbawcze propozycje Odkupiciela
Ja nie pragnę śmierci występnego ... (Ez 33,11)
Bóg chce wszystkich doprowadzić do nawrócenia
(2 P 3,9)

Św.Faustyna: Chociażby grzechy czarne były jak noc
(DzF 378))

Jezus w godzinie śmierci (DzF 379)
Ja pragnącemu dam ... (Ap 21,7n)

§ C. PRZECIWNE VI-mu PRZYKAZANIU DZIAŁANIA
PODEJMOWANE WSPÓLNIE


1. Linki omówień bieżącej tematyki na innych miejscach
naszej strony

2. Stanąć na gruncie prawdy
3. Kto zatem pozwolił ... ?
Jeśli twoje oko jest powodem grzechu ... (Mk 9,47n)
Pożądliwe spoglądanie na kobietę (Mt 5,28)
4. Nie istnieje wersja ulgowa dla par zakochanych
We czci niech będzie małżeństwo (Hbr 13,4)
O nierządzie niechaj nawet mowy nie będzie (Ef 5,3nn)
Zadajcie śmierć temu, co jest przyziemne (Kol 3,5n)
Nie łudźcie się! Ani ... rozpustnicy nie odziedziczą
Królestwa Bożego (1 Kor 6,9nn)

Zwycięzcy dam biały kamyk (Ap 2,17)
5. Przejście mimo wszystko na ‘seks’
Wyznanie Justyny
Kto kocha ... bardziej niż Mnie ... (Mt 10,37n)
Po spożyciu ... wszedł w niego Szatan (J 13,27.30)
Każdy akt małżeński winien zachować otwartość na
rodzicielstwo (HV 11)

6. Stosunki z zapobieganiem
Wyznanie przed Bierzmowaniem: współżyjemy,
oczywiście z antykoncepcją

Głos zabitych wołających spod Ołtarza w Jeruzalem
Nieba (Ap 6,9nn)

Gdzie jest brat twój, Abel (Rdz 4,9n)
Zapłatą za grzech jest SMIERC (Rz 6,23)
7. Kontakty ... jednopłciowe
Wilk drapieżnej w owczej skórze (Mt 7,15)
Szatan jak lew ryczący (1 P 5,8)
Walka w niebie (Ap 12,7nn.12)
Szatan wykorzystuje dzieło stworzenia przeciw zbawieniu
(DeV 27)

Podając się za mądrych stali się głupimi (Rz 1,22)
8. Przykładowe anty-osiągnięcia ZŁEGO
a) Myśli samobójcze
b) Depresja a ZŁY
Wyznanie p. Jurka
Miłość to dar (FC 14)
Miłość to twórcza moc w człowieku (DiM 7)
c) Działanie ZŁEGO w zakresie płciowości


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Inspirator grupy Rodzin Błog. Piotra Jerzego Frassati
Ryc.2. Kapliczka błog. Piotra Jerzego Frassati
Ryc.2a. Inspirator tejże grupy wraz z Małżonką
Ryc.3. Dwie tulące się do siebie małpy
Ryc.4. Pani trudno przeżywająca samotność
Ryc.4a. Niemal cała Rodzina grupy bł.Pier Giorgio Frasstati
Ryc.4b. Chwila odpoczynku w wędrówce szlakami górskimi
Ryc.5. Wspólny posiłek Rodziny po wytężonej górskiej
wędrówce

Ryc.6. Piękna brunetka – w zamyśleniu
Ryc.7. Wypasające się owce w górskim terenie