(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura
Link specjalny do TABELI: Bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu.


(13 kB)

E.
CZY BÓG-MIŁOŚĆ
STWARZA Z GÓRY
NA POTĘPIENIE

f85a (3 kB)

1. Przewrotny ZŁY
zasiewający „bakcyla sprzeciwu”

kww1c! (3 kB)

Dotychczasowe rozważania, narzucone przez surowo brzmiącą wypowiedź Syna Bożego o grzechu bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu, który nigdy nie zostanie odpuszczony, wiodą niezmiennie do bardziej pierwotnego pytania: czy Bóg stwarza kiedykolwiek jakąś OSOBĘ (Anioła, czy Człowieka: mężczyzny względnie kobiety) PO TO, żeby przeznaczyć ją z góry do wiecznego potępienia? Taki wniosek zdawałby się w pewnej chwili narzucać, gdyby ktoś pochopnie, bez wnikania w rzeczywistość odniesień na osi: Bóg a OSOBA z jej wolną wolą – usiłował wyprowadzać daleko idące wnioski z obserwacji dziejów Ludzkich OSÓB. Ograniczamy się do świata OSÓB-ludzi: mężczyzn i kobiet.


treasurhouse (26 kB)
Oto jedno ze zdjęć Jerzego Rajeckiego: Polska, Podlasie. Drewniany stary młyn i wiatrak zarazem. A przy okazji bociany zbudowały sobie na tej już nie używanej drewnianej budowli ... gniazdo, i dobrze się tutaj czują, wiernie wracając na to samo miejsce z roku na rok.
– Jest to jedno ze zdjęć ze strony internetowej:
https://www.facebook.com/Klimaty-Podlasia-710595632710041.
Właściciele tej strony zechcą wybaczyć autorowi niniejszej strony za chętne skorzystanie z szeregu zdjęć z ich bogatej strony internetowej, zasugerowanej mu przez K.R.

Zdajemy sobie sprawę, że samo przypisanie Bogu takiej myśli-intencji, jakoby mógł wywoływać z NIE-istnienia do zaistnienia jedynie po to, żeby OSOBĘ z góry przeznaczyć na potępienie, byłoby niewybaczalnym bluźnierstwem i zadaniem Bogu nieutulonego bólu, a zarazem sprzecznością samą w sobie.

Jeśli Bóg jest i ma być Bogiem, nie może nie być pełnią MIŁOŚCI. A ta nie może nie tętnić Żarem pełni ŻYCIA, wzbudzającego uśmiech radości i szczęścia. Takie jest wrodzone człowiekowi pojmowanie Boga, wpisane głęboko w świadomość sumienia. I inaczej być nie może.
– Pogańsko-politeistyczne pojmowanie bóstwa jako Krwiożerczego Pana i Właściciela wszechrzeczy musi być ocenione z góry jako sprzeczne z radosną i jedyną rzeczywistością wpisaną w pierwotne autentyczne poczucie Boga, że mianowicie Bóg jako Bóg nie może nie być tym „JEDYNYM DOBRYM” (zob. Mt 19,17)
(zob. wyż. z naszej strony np.: Krwiożercze bóstwa u Azteków).

Przeciwne pojmowanie Boga nie może nie pochodzić od Tego, który jest „przewrotnym GENIUSZEM podejrzeń” (DeV 37). Jest on ‘mistrzem’ w przewrotnym wmawianiu człowiekowi, iż Boga należy traktować jako najgorszego wroga. Bogu trzeba umieć stanowczo się przeciwstawić, by wywalczyć należne sobie ‘prawa człowiecze’, poczynając od tych, które odpowiadają własnym ludzkim upodobaniom, chociażby miały one pozostawać w całkowitej sprzeczności z Bożymi ustaleniami.

Innymi słowy ten ZŁY, „Wielki SMOK, Wąż starodawny, który się zwie DIABEŁ i SZATAN, zwodzący całą zamieszkałą ziemię (Ap 12,9), zdąża wszelkimi sposobami do tego, by odciągnąć człowieka od Boga PRAWDY Objawienia. Czyni on wszystko, by wmówić człowiekowi przyjęcie postawy dokładnie takiej samej, jaką wobec „miłującej Wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) zajęli oni, ci Aniołowie upadli: wykazać się przed Bogiem, że ‘poradzimy sobie doskonale SAMI, BEZ Boga, a dokładniej: WBREW Bogu (por. RP 14).

Jest rzeczą oczywistą, że takiej postawy nigdy nie podsunie Bóg-jako-Bóg: Bóg Trójjedyny. „Bakcyl sprzeciwu” (DeV 38) jest zawsze posiewem inteligentnego w ZŁU „Węża Starodawnego”, który wykorzystuje ludzkie skłonności ku złu etycznemu, ukazując je w błyskotliwym świetle chwilowej przyjemności i powabu spraw pochodzących „od świata”. Ten zaś pod jego działaniem przeciwstawia się wszelkim Bożym oczekiwaniom. Ilekroć człowiek posłucha ZŁEGO i wycofuje zawierzenie pokładane dotychczas w BOGU, a przeniesie je na ZŁEGO, triumf odnosi Ten „ZŁY”.

A on, ten „przewrotny GENIUSZ podejrzeń” (DeV 37), „jak LEW ryczący krąży, szukając kogo pożreć” (1 P 5,8). Byle zemścić się na Bogu PRAWDY Objawienia za swoje wieczne potępienie, któremu Bóg w żaden sposób nie jest ‘winien’. Jednocześnie zaś mści się do potęgi w duchu zazdrości na człowieku, gdy udaje mu się doprowadzić jak największą ilość OSÓB, którzy są żywym „OBRAZEM-Podobieństwem Boga” (Rdz 1,26) do tego samego stanu potępienia, w którym znalazł się sam on ... z własnego świadomego-dobrowolnego wyboru.

Innymi słowy ten ZŁY wmawia łatwowiernym ludzkim OSOBOM, że poradzą sobie SAMI, tak iż żaden ‘Bóg’ nie będzie im do niczego potrzebny. Wmawia on swym ofiarom, by nie pozwoliły sobie na to, żeby Bóg miał im cokolwiek do ‘dyktowania’ w zakresie postępowania tak, jak to sobie sami ustalą. Stać ich – za Jego namową (= tego ZŁEGO), żeby ustalali sobie swą własną ‘powagą’ jako pełnowartościowych OSÓB – na to, co uznają za ‘DOBRO względnie ZŁO’. Byle się to działo w uniezależnieniu od tego ... ‘NIE-dobrego Boga-z-Jego Przykazaniami’, a jeszcze lepiej: ‘WBREW’  temu Bogu, który zabrania im coraz inne sprawy, mimo iż przysługują im w tym względzie ... ‘wrodzone prawa CZŁOWIEKA’.

Wiodącym kryterium ‘LUDZKICH’ ustaleń winno stać się wszystko i tylko to, co pochodzi z „pożądliwości świata”. Te zaś oczywiście nie pochodzą od Boga PRAWDY Objawienia. Niemniej niosą ze sobą możność uniezależnienia się od tego, co człowiekowi proponuje ten ... jak to jasno widać, NIE-dobry Bóg.

Do tych „pożądliwości światowego pochodzenia”  nawiąże kiedyś zwięźle św. Jan, umiłowany uczeń Jezusa:

„Jeśli kto miłuje świat,
nie ma w nim miłości Ojca.
Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc:
pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia
nie pochodzi od Ojca, lecz od świata.
Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość;
kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (1 J 2,15nn).

Występujące tu określenie, którym posługuje się nierzadko zarówno św. Jan Apostoł, jak i inni Apostołowie w swych Listach: ‘świat’  – oznacza wszelkie siły, które przeciwstawiają się dziełu Odkupienia i konsekwentnie Bożym Przykazaniom (zob. np. J 8,23; 15,18n; 17,9; 1 Kor 2,12; 3,19; Jk 4,4; 2 P 1,4).

Można by odwołać się tutaj z pożytkiem do pewnego rozważania na temat tego tekstu Janowego z katechezy św. Jana Pawła II z paroletnich pierwszych lat jego pontyfikatu na temat Teologii Ciała. Papież wyjaśnia, że kluczem do właściwego zrozumienia tego wyrażenia jest wciąż pierwotne wydarzenie z Raju. Autor biblijny podkreśla tam charakterystycznie najpierw stan wewnętrznego pokoju serc pierwszej ludzkiej pary sprzed upadku, po czym stan sumienia i zachowań po upadku:

„Oboje, mianowicie człowiek i jego małżonka, byli nadzy.
A jednak nie potrzebowali wstydzić się przed sobą nawzajem” (Rdz 2,25; przekł. własny z hebr.).

Wbrew oczekiwaniu Boga i wyraźnie PRZECIW Woli Bożej dopuścili się ci dwoje Pierwsi – ... grzechu: zerwali z owocu tego drzewa. Tym samym zawierzyli w tej chwili podszeptowi „Węża Starodawnego ...”, który ich obałamucił. Jakże łatwo dali się oszukać „OJCU kłamstwa”. Ten ZŁY zdołał ich przekonać:

„Z chwilą gdy spożyjecie z niego, otworzą się wam oczy
i staniecie się jak Elohim, zdolni poznawać,
co jest dobrem, a co złem” (Rdz 3,5).

Ci dwoje zerwali owoc – zdecydowanie na przekór Bogu. W tejże chwili ten dotąd zdawać by się mogło wspaniały, dobrotliwy Tatulek: Ten ZŁY, ulotnił się jak kamfora – i pozostawił tych Dwoje ... sobie samym. Oni zaś osiągnęli w swym grzechu ten jeden zysk:

„I otwarły się oczy ich obojga:
doszli do poznania, że są nadzy !
Spletli więc gałązki figowe i sporządzili sobie przepaski ...” (Rdz 3,7).

Ojciec święty, św. Jan Paweł II podjął ten wątek i mówił w katechezie na ten temat:

„Jest to pierwsze zdanie w opisie jahwistycznym, które odnosi się do ‘sytuacji’ człowieka po grzechu, które wskazuje na nowy stan ludzkiej natury.
– Czy nie naprowadza ono równocześnie na początek ‘pożądliwości w sercu człowieka’ ? ...
– Księga Rodzaju odwołuje się do tego doświadczenia, aby ukazać granicę pomiędzy stanem pierwotnej niewinności ... a stanem grzeszności człowieka u samego ‘początku’.
– O ile Rdz 2,25 podkreśla, że ‘byli nadzy a nie odczuwali nawzajem wstydu’, to Rdz 3,6 mówi wyraźnie o narodzinach wstydu wraz z grzechem.
– Ów wstyd jest jak gdyby pierwszym źródłem ujawnienia się w człowieku – w obojgu: mężczyźnie i kobiecie – tego, co ‘nie pochodzi od Ojca, ale od świata’ ...” (L‘Osservatore Romano, 4[3] 1980).

2. Bóg w stwarzaniu Człowieka
jako swego
„OBRAZU-Podobieństwa”

kww1c! (3 kB)

Na naszej stronie internetowej pojawia się wielokrotnie omówienie fragmentu Księgi Rodzaju przedstawiającej prorocką retro-wizję Bożego dzieła stwarzania, a w jego ramach – stworzenia jego uwieńczenia: Człowieka. Z tym że Bóg stworzył człowieka w charakterystycznym zróżnicowaniu jako mężczyznę i kobietę – z zachowaniem bezwzględnej równości w godności obojga oraz ich wezwaniu-zaproszeniu finalnie do „DOMU OJCA” (J 14,2).

Mimo iż prezentacja stworzenia człowieka jest zwięzła, teologicznie bardzo precyzyjnie sformułowana i jednoznaczna, trudno nie dostrzec subtelnie ujawnionej, a nawet charakterystycznie podkreślonej Bożej radości-w-stwarzaniu zarówno całego kosmosu i jego poszczególnych dzieł coraz dalszego zapełniania stwarzanych przestrzeni, jak i tym bardziej w stworzeniu króla stworzenia: Człowieka, żywego OBRAZU-Podobieństwa samego Stwórcy.

Ojciec święty Jan Paweł II podkreśla w swych rozważaniach środowych z pierwszych lat pontyfikatu charakterystyczny rys Bożej MIŁOŚCI i swoistej Bożej radości, jaka towarzyszyła Mu w dokonywanym dziele:

„Wprawdzie tego słowa (Bóg jest ‘Miłością’ : zob. 1 J 4,8.16)
nie znajdujemy w samym opisie stworzenia,
niemniej opis ów wielokrotnie powtarza:
widział Bóg, że było dobre ... że było bardzo dobre’ (Rdz 1,4.10.12.18.21.25.31).
– Poprzez to słowo odsłania się
droga do miłości jako Boskiego motywu stworzenia,
jako jego źródła, które bije w Bogu samym,
tylko miłość bowiem daje początek dobru,
i raduje się dobrem (por. 1 Kor 13) ...” (MiN 56).

Stwierdzamy sami, że niemożliwe, iżby Bóg stwarzał OSOBĘ Człowieka w złym celu: jako pastwę z góry przeznaczoną ... na potępienie! Taki ‘motyw’ Bożego działania
(NB.: u Boga ‘motywem’ Jego działania nie może być cokolwiek ZEWNĘTRZNEGO, niezależnego od Niego samego. On sam jako Osoba-MIŁOŚĆ jest jedynym motywem swego działania)
musiałby być uznany jako przypisywanie Bogu sprzeczności samego z sobą.

Księga Mądrości zawiera m.in. następujące słowa, które z góry wykluczają tego rodzaju motyw u Boga:

„Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia
niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś,
bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił ... ” (Mdr 11,24).

Wypadałoby jedynie przytoczyć kolejny raz promujące słowa Konstytucji Duszpasterskiej Soboru Watykańskiego II:

„... człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem,
którego Bóg chciał dla niego samego,
nie może odnaleźć się w pełni inaczej,
jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego ...” (GS 24; LR 9; itd.).

Sens tych słów wyjaśnialiśmy wielokrotnie. Bóg stwarza OSOBĘ ... NIE jako np. swego sługę-niewolnika, ani dla jakiejkolwiek innej posługi dla siebie jako Boga. Przeciwnie, SENSEM stworzenia CZŁOWIEKA jest samo w sobie jego stworzenie, czyli jego wywołanie z nie-istnienia do zaistnienia. Całe pozostałe stworzenie, tzn. cały nieogarniony kosmos wraz z potęgą jego żywiołów zostaje przez Boga stworzony jedynie drugoplanowo, czyli NIE dla ‘niego samego’, lecz jedynie instrumentalnie.
– Tym JEDYNYM celem ogromu dzieła stwarzania pozostaje wciąż OSOBA – w tym wypadku CZŁOWIEKA: mężczyzny i kobieta. Jedynie bowiem OSOBA będzie z samej swej natury wyposażona w niezwykle wysoki dar, który będzie wyrazem jego niezbywalnej godności, a równocześnie będzie niósł z sobą krańcowe ryzyko, mianowicie dar samo-świadomości, samo-stanowienia oraz zdolność podejmowania sprawozdawczej odpowiedzialności.

Z tego względu człowiek-OSOBA, mimo iż fizycznie biorąc jest mniej niż ‘pyłkiem’ w zestawieniu z wszechświatem, pozostaje z natury swej królem ponad całym światem. Człowiek będzie wbrew swej fizycznej nikłości wyniesiony ponad cały kosmos. Bo tylko on, jako wyposażony w rozum, wolną wolę i odpowiedzialność sprawozdawczą, jest tym samym zdolny przyjąć świadomie i dobrowolnie fakt otrzymanego daru istnienia, a z kolei udzielić Stworzycielowi odpowiedzi i podziękować Mu za wszelkie doznawane dobro.

Ojciec święty Jan Paweł II wyrazi to w swej katechezie m.in. w następującym dłuższym rozważaniu:

anielka1a (15 kB)
Wizyta u pana Fryzjera, bliskiego znajomego całej Rodziny. Udało się namówić Anielcię do złożenia ofiary (całopalnej ???) dotychczasowego ŻYCIA ! Któż doceni jej wielkość? Czy złożyć w ofierze przez całe lata starannie pielęgnowane włosy, które o mało nie dosięgały podłogi, i chodzić odtąd z włosami tylko ‘na krótko’?
„Mamusiu, a czy z tego powodu mam płakać, czy się cieszyć” ?

„Cała ... zarysowana rzeczywistość daru i obdarowania jako konstytutywna treść tajemnicy stworzenia potwierdza zawarte w tej tajemnicy promieniowanie miłości.
– Tylko miłość stwarza dobro i tylko ona pozwala się ostatecznie dostrzec poprzez wszystkie jego wymiary i profile w stworzeniu, a zwłaszcza w człowieku ...
– Pierwotna szczęśliwość, ów uszczęśliwiający ‘początek’ człowieka,... wszystko to oznacza zakorzenienie w miłości. ...
– Pierwsze wersety Biblii mówią o tym ponad wszelką wątpliwość. Mówią one nie tylko o stworzeniu świata i człowieka w świecie, ale mówią o łasce, czyli o udzielaniu się świętości, o promieniowaniu Ducha, które sprawia szczególny stan ‘uduchowienia’ owego ... człowieka. W języku Biblii, w języku objawienia ‘pierwotny’ oznacza właśnie ‘Boży’: ‘Adam, który był Boży’ (por. Łk 3,38) ...
Szczęśliwość stanowi zakorzenienie w miłości. Pierwotna szczęśliwość mówi o ‘początku’ człowieka, który wyłonił się z miłości i zapoczątkował miłość. A stało się to w sposób, pomimo późniejszego grzechu i śmierci, nieodwracalny” (MiN 65n).

Ojciec święty uwydatnia w tych słowa ścisły związek pomiędzy Bogiem-MIŁOŚCIĄ – a obdarowaniem poprzez sam fakt zaistnienia kolejnego stworzenia. Jednocześnie sam fakt obdarowania darem istnienia staje się uszczęśliwiającym źródłem dla obdarowanego. Przy czym głębszym źródłem owego uszczęśliwiającego przeżywania swego zaistnienia jest dar ŁASKI Ducha Świętego, który zarazem promieniuje świętością. Zamyka się krąg darów. Jan Paweł II podkreśla to w słowach, że „szczęśliwość stanowi o zakorzenieniu w miłości”.

3. Bóg wobec ‘NIE’
swego OBRAZU-Podobieństwa

kww1c! (3 kB)

W niniejszych rozważaniach pytamy wciąż, czy Bóg stwarza jakąś OSOBĘ człowieczą po to, żeby ją z góry przeznaczyć do potępienia wiecznego. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że jakiekolwiek przypisywanie Bogu takiego motywu przy przystępowaniu do wywoływania OSOBY z NIE-istnienia do zaistnienia byłoby niedopuszczalnym bluźnierstwem. Byłaby to sprzeczność sama w sobie, skoro nawet samo czysto ‘ludzkie-rozumowe’ pojmowanie Boga wyklucza przypisywanie Mu woli wyrządzenia jakiegokolwiek zła.

Zdajemy sobie jednak sprawę, że dzieje ludzkich OSÓB – to jedno wielkie, nie kończące się pasmo grzechów, a nawet zbrodni, czyli nieustającego ignorowania, a raczej jawnego buntu wzniecanego wyraźnie przeciw Bożym ustaleniom, skondensowanym w Dziesięciorgu Bożych Przykazań. Bóg wpisuje je w sposób niewymazalny w sumienie każdej OSOBY w chwili jej powołania do istnienia. W tej sytuacji ośmielamy się mimo wszystko postawić powyższe pytanie ponownie.

Pytamy mianowicie, w jaki sposób Bóg niejako ‘reaguje’ na chronicznie pojawiający się bunt swego żywego OBRAZU-Podobieństwa, gdy ten bardzo łatwo ulega wmawianej mu przez ZŁEGO podejrzliwości w stosunku do Boga, jakoby Bóg nie był MIŁOŚCIĄ. Wręcz przeciwnie, ten ZŁY podszeptuje OSOBOM-ludziom, że Bóg to ich najgorszy WRÓG, który człowiekowi uniemożliwia być ‘sobą: OSOBĄ’ (zob. np. DeV 38.56). Stąd też obowiązkiem człowieka-OSOBY powinno być stanowcze przeciwstawienie się Bogu i zdecydowane odrzucenie Jego rzekomo z pełnią najczulszej miłości ukazywanych rozwiązań, zawartych w Bożych Przykazaniach. Chociażby ktoś inny wykazywał, że Bóg jest tym „JEDYNYM DOBRYM”, który wie najlepiej, co będzie służyło lub nie – do osiągnięcia życia wiecznego.

W nawiązaniu do takich pokus, Ojciec święty Jan Paweł II przypomni w swym rozważaniu o charakterystycznym spotkaniu Jezusa z bogatym młodzieńcem:

„Zanim (Jezus) odpowie na pytanie, Jezus pragnie, aby młodzieniec sam dobrze zrozumiał, dlaczego je zadał. ...
– ... Odpowiedzi na pytanie: ‘co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?’ nie można znaleźć inaczej, jak tylko kierując umysł i serce ku Temu, który ‘sam jest DOBRY’ (Mk 10,18; por. Łk 18,19). ...
– Jezus ukazuje, że pytanie młodzieńca jest w istocie pytaniem religijnym i że dobroć, która pociąga człowieka a zarazem go zobowiązuje, ... wręcz jest samym Bogiem: Tym, który jedynie jest godzien, by Go kochać ‘całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem’ (Mt 22,37); ...
Jezus sprowadza pytanie o to, jakie postępowanie jest moralnie dobre, do jego korzeni religijnych, do uznania Boga – jedynego dobra, pełni życia, ostatecznego celu ludzkiego działania, doskonałego szczęścia” (VSp 9).

Jednocześnie dopowiada Ojciec święty – wbrew wszelkim tendencjom promującym przeciwstawianie się Bogu w kwestii ustalania dobra-zła, które Bóg zastrzegł już w Raju sobie samemu, stawiając ‘STOP’ w obliczu „Drzewa poznania tego, co jest i winno być DOBREM względnie ZŁEM” (Rdz 2,17; oraz: VSp 35) :

„Człowiek oczywiście jest wolny od chwili, kiedy może pojąć i przyjąć Boże przykazania. Cieszy się wolnością niezwykle rozległą, może bowiem jeść ‘z wszelkiego drzewa tego ogrodu’.
– Nie jest to jednak wolność nieograniczona: musi się zatrzymać przed ‘drzewem poznania dobra i zła’, została bowiem powołana, aby przyjąć prawo moralne, które Bóg daje człowiekowi.
– W rzeczywistości właśnie przez to przyjęcie prawa moralnego, ludzka wolność naprawdę i w pełni się urzeczywistnia.
– ‘Jeden tylko Dobry’  wie bowiem doskonale, co jest dobre dla człowieka
i dlatego z miłości doń dobro to mu nakazuje w przykazaniach.
– Prawo Boże nie umniejsza zatem, a tym bardziej nie eliminuje wolności człowieka, przeciwnie – jest jej gwarancją i sprzyja jej rozwojowi” (VSp 35).

Pytamy zatem wyraźnie: JAKIE działania podejmuje Bóg wobec OSÓB-Ludzi, którzy być może ostentacyjnie odrzucają Boże Przykazania i postępują nie tylko tak, jakby Boga w ogóle nie było, czyli „BEZ Boga”, ale wręcz wyraźnie „WBREW Bogu” (RP 14), tzn. przeciwstawiając się dobrze sobie znanym Bożym Przykazaniom.

Należałoby w tym celu przeglądnąć coraz dalsze fragmenty Starego i Nowego Testamentu, by niejako podpatrzeć Boży styl postępowania w obliczu grzechu czy to pojedynczej OSOBY, czy całych narodów i ludów. Pozwoli to przekonać się, czy odpowiedzią Boga, dotkniętego do żywego przez pogardliwe potraktowanie w ludzkim grzechu – będzie np. natychmiastowe ukaranie winnego i wrzucenie go do „ognia wiecznego” (Ap 20,14n), czy też Bóg zajmie być może inną postawę? Chodzi o podpatrzenie Bożego stylu działania w sytuacji, która niezależnie od niewyobrażalnej dla człowieka zniewagi Boga – grozi zarazem samemu człowiekowi-w-grzechu utratą życia wiecznego.

Zdajemy sobie sprawę, że musimy ograniczyć się do skorzystanie jedynie z minimalnego przeglądu odnośnych relacji dziejów Zbawienia-Odkupienia zawartych w Słowie-Bożym-Pisanym obydwu Testamentów.

4. Grzech w Raju
a Bóg w swej Miłości
odrzucony

kww1c! (3 kB)

Odczytujemy ponownie prorocką retro-wizję autora biblijnego o zaistnieniu pierwszych OSÓB: mężczyzny i kobiety. Bóg wyposażył ich w nieodzowne przymioty OSOBY: w samo-świadomość, samo-stanowienie, poczytalną odpowiedzialność, obdarzając tych Dwoje Pierwszych ponadto w przerastające ich naturalne uzdolnienie życia w łasce uświęcającej. W głosie sumienia rozmawiał z nimi, dając im do poznania wszystko, co będzie służyło finalnie dobru ich powołania do życia wiecznego.

Bóg nie mógł nie poddać ich wolnej woli próbie. Będą oni musieli podjąć decyzję świadomego i dobrowolnego zaakceptowania względnie – nie daj Boże: odrzucenia ukazanej im przez Boga propozycji: otwarcia się na stałe przymierze z Bogiem w charakterze „Partnera Absolutu i Podmiotu Przymierza” (tak to określił św. Jan Paweł II: zob. MiN 58).

Znamy finał tego egzaminu, którego ci Dwoje niestety ... nie zdali. Dali posłuch „Wielkiemu SMOKOWI, Wężowi Starodawnemu, który się zwie DIABEŁ i SZATAN, zwodzącemu całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9). Bóg uświadamiał im w głosie sumienia, które ponad wątpliwość dawało jasno do zrozumienia, co jest DOBREM-ZŁEM, oraz ŻYCIEM-ŚMIERCIĄ:

„Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania;
ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść,
bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,16n).

Autor biblijny, który posługuje się językiem poglądowym, dostosowanym do pojętności ludzi czasów sobie współczesnych, zrozumiał w użyczonej sobie owej retro-wizji, że „poznanie dobra-zła”, czyli władza dotycząca autorytatywnego ustalania tego, co jest i winno być dobrem czy złem oraz życiem-śmiercią, nigdy nie będzie należała do człowieka. Jest to teren ściśle własnościowy samego Boga. On zaś jest „JEDYNYM, który jest DOBRY” (Mt 19,17; VSp 35). Tym samym jest On niezdolny do działania dla ZŁA człowieka. Człowiek jest przecież tym „jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego” (GS 24; LR 9; itd.).

Zdumiewa fakt, jak łatwo ... pierwsza Niewiasta dała się „uwieść chytrości Węża” (2 Kor 11,3). Jej postępek jest jednak dokładną zapowiedzią tego, jakim każdy z nas jest i będzie. Ci Dwoje Pierwsi jakże łatwo wycofali dotychczasowe zawierzenie pokładane w BOGU, a przenieśli je na odwiecznego kusiciela (zob. DeV 37). On zaś jest odwiecznym „przewrotnym GENIUSZEM podejrzeń” (DeV 37).

Zdołał im wmówić, że skoro Bóg ‘ośmiela się’ wydawać im jakiekolwiek nakazy-zakazy, znaczy to, że Bóg NIE kocha i NIE jest wcale ‘MIŁOŚCIĄ’. Jest On widocznie WROGIEM, któremu należy się przeciwstawić, by wywalczyć należne sobie ‘Prawa Człowieka’. Gdy człowiek stanie wobec Boga jako KTOŚ, stanie się on ‘sobą’ i zmusi Boga do liczenia się z sobą.

Jakże rychło przekonali się ci Dwoje ‘na własnej skórze’, że ten ‘ZŁY’ KUSI, ale upada nie On, lecz naiwny człowiek. Zamiast Bogu, człowiek zawierzył-uwierzył NIE zwykłemu kłamcy, lecz ... dyplomowanemu „OJCU kłamstwa” (J 8,44). Ten zaś nigdy nie był przyjacielem człowieka, ani tym bardziej ... Boga. Stąd też św. Piotr ostrzega przed nim w mocnych słowach:

„Trzeźwi bądźcie, czuwajcie!
Przeciwnik wasz Szatan – jak LEW ryczący
krąży szukając, kogo pożreć.
Jemu przeciwstawiajcie się mocni w wierze
(1 P 5,8; czyli mocni w zawierzeniu Bogu).

a. Nieoczekiwana reakcja Boga
w obliczu ‘NIE’ OSOBY

Pojawia się pytanie: Jak na zaistniały dramat, który pociągnął za sobą dziedziczenie odtąd grzechu pierworodnego (wyjęta zostanie jedynie Maryja: Niepokalanie Poczęta) – zareaguje Trójjedyny? Po ludzku sądząc, powinien był Bóg, dojmująco znieważony przez tych Dwoje, postąpić zgodnie z surową sprawiedliwością następująco:

Nie chcecie Mnie posłuchać, czyli nie życzycie sobie szczęścia na zawsze w zjednoczeniu z Miłującym Was Stworzycielem w DOMU OJCA – w miejscu, jakie przygotowałem Wam już przed założeniem świata. Skoro tę szansę odrzucacie, niech się wam stanie jak sobie tego życzycie:
– odejdźcie w potępienie na wieki wieków: w totalnym przeciwieństwie do szczęścia w DOMU OJCA. Będziecie mieli to – coście chcieli: być SAMI.
– Dobrze wam! Nie chciało się wam „uczestniczyć w wolności i chwale Dzieci Bożych”
(Rz 8,21), będziecie przeżywali w ‘anty-nagrodę’ ... ‘niewolę grzechu’ (J 8,34) w szponach ‘LWA ryczącego-pożerającego’ (1 P 5,8): w ... ‘jeziorze OGNIA’ (Ap 20,14n) na wieki wieków ...”

Tymczasem rzeczywistość Bożej ‘reakcji’ w obliczu niewyobrażalnie w grzechu PRA-Rodziców doznanej zniewagi, uznanego przez tych Dwoje (za perfidnym kuszeniem Szatana) za największego wroga człowieka i niegodnego żadnego w ogóle zaufania – w przeciwieństwie do godnego najwyższego zawierzenia ‘OJCA Kłamstwa’, który niebawem okaże się „wilkiem w owczej skórze” (Mt 7,15n) oraz „pożerającym LWEM” (por. 1 P 5,8) – okazała się ku chyba przerażonemu zdumieniu tych Dwojga nieoczekiwanie całkowicie inna.

Mianowicie Bóg wyszedł PIERWSZY naprzeciw człowieka w grzechu. Tak kiedyś św. Jan określi styl Bożego postępowania w obliczu grzesznej ludzkości:

„W tym objawia się miłość Boga ku nam,
ze zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat,
abyśmy życie mieli dzięki Niemu.
W tym przejawia się miłość,
że nie my umiłowaliśmy Boga,
ale że ON SAM nas umiłował
i posłał Syna swojego jako OFIARĘ przebłagalną za nasze grzechy ...” (1 J 4,9n).

Bóg pierwszy szuka aktywnie, nie szczędząc trudu, zagubionej ‘owcy’ (zob. Łk 15,3-7). Dramat niewyobrażalnej zniewagi wyrządzonej Bogu przez grzech PIERWORODNY w Raju wyzwala u Boga dynamizm OD-środkowy autentycznej miłości: Boża stworzycielska MIŁOŚĆ przeobraża się natychmiast w Miłość ODKUPIEŃCZĄ i MIŁOSIERDZIE. Dokładnie jak to z Bożego natchnienia wyraziła św. Faustyna Kowalska: „Miłość Boża KWIATEM – a miłosierdzie OWOC” (DzF 949).

Co prawda Bóg wycofał się pokornie w obliczu wielkości i godności decyzji wolnej woli tych Dwojga, pełen niewyobrażalnego bólu swej stworzycielskiej Miłości. Nie zmusił tych Pierwszych Dwoje, by podporządkowali się w swym działaniu Jego poleceniu. Gdyby im odebrał uprzednio podarowaną wolność woli, zadziałałby sprzecznie z sobą samym. Jeśli ludzką OSOBĘ wyposażył w wolną wolę, musi to być rzeczywiście w pełni WOLNA wola – nie w sensie tylko teoretycznym.

W głosie sumienia ostrzegał Bóg co prawda tych Dwoje i prosił ich, by nie dali się skusić przewrotnie im wmawianym zakłamaniom i mirażom tego, co autor biblijny przedstawił poglądowo:

„Niewiasta zobaczyła, że drzewo to jest smaczne do skosztowania
(przyjemność zmysłów).
A także, że jest ono przedmiotem ponęty dla oczu
(zaspokojenie wyobraźni w sensie: pożądliwość ducha).
Ponadto zaś drzewo to jest godne pożądania
ze względu na to, iż można przez nie nabyć rozeznanie
(władza zwierzchnia nad dobrem-złem, życiem-śmiercią).
(Rdz 3,6; przekład własny z hebr.).

anielka2a (37 kB)
Tym razem to już nie żarty. Żarty się skończyły! Anielciu kochana, włosy padną ‘trupem’ : jako Twoje przezacne RELIKWIE na przyszłą beatyfikację i kanonizację: RACH-CIACH-CIACH – i już ich nie będzie. Czy obserwujesz to wszystko w lustrze przed sobą???

Jesteśmy świadkami Bożej cierpliwości. Bóg nie ukarał tych Dwoje natychmiastową śmiercią, chociaż ona im się należała; ani nieodwołalnym wtrąceniem ich w tejże chwili do potępienia wiecznego. Stałoby się to zgodnie z ich życzeniem: chcieliby być SAMI-dla-siebie, BEZ Boga i WBREW Bogu (RP 14).

Co prawda Bóg pojawił się natychmiast na pobojowisku popełnionego śmiertelnego grzechu – w charakterze „Sędziego żywych i umarłych” (zob. m.in. Dz 10,42). Musiało nastąpić przeprowadzenie sądu. A przecież Bóg tych Dwoje ... nie przeklął, ani ich nie potępił: niemal podobnie jak to św. Jan Apostoł przedstawi w scenie kobiety przyłapanej na cudzołóstwie (zob. J 8,1-11). Jezus zakończył wydarzenie wtedy jedynie słowem:

„I JA cię nie potępiam.
Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8,11).

Potępiony został w przeprowadzonym przesłuchaniu jedynie „Wąż Starodawny, który się zwie Diabeł i Szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9; Rdz 3,14n). On przecież doprowadził tych Dwoje do niewyobrażalnego zburzenia – dotąd Bożym blaskiem błyszczącej „Świątyni” (zob. 1 Kor 3,16; 6,19), jaką ich Bóg stworzył. Z jego winy zamknęli oni dla siebie – w założeniu raz na zawsze – dojście do szczęśliwości w „DOMU OJCA”. Z jego namowy zabili w swym sumieniu dotąd ożywiającą ich obecność Trójjedynego ...

Teraz dopiero, po wyroku na ‘Węża’, zwrócił się Bóg do tych Dwojga. Ku ich przerażonemu zdumieniu Bóg wymienił co prawda trudne skutki, jakie pojawią się w konsekwencji ich tragicznie złego wyboru: trudy warunków zdrowotnych i życiowych, opór przyrody-natury, która współuczestniczy zarówno w wywyższeniu, jak i poniżeniu „synów Bożych”:

„Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje
objawienia się synów Bożych.
Stworzenie bowiem zostało poddane marności –
nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał –
w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia,
by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych.
Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy
i wzdycha
w bólach rodzenia” (Rz 8,19-22).

Jednym z trwałych skutków ‘grzechu początku’ w porządku wzajemnych odniesień mężczyzny-kobiety będzie zachwianie pierwotnego Bożego daru: bezwzględnej równości obydwojga płci jako OSÓB i żywego OBRAZU-Podobieństwa Boga. Wyrazi się to niestety wieloraką faktyczną klęską w obopólnych odniesieniach:

„Będziesz lgnęła całym swym pożądaniem do męża,
a on będzie panował nad tobą(Rdz 3,16; przekł. własny).

Słowa te nawiązują do zachwiania dotychczasowej jedności-dwojga. Doczekają się one wyjaśnienia w paroletniej katechezie Jana Pawła II na temat „Odkupienia ciała”.
(zob. z naszej strony: Zerwanie komunii z człowiekiem – oraz cały ciąg dalszy tego §).

b. Bóg nie daje się zwyciężyć
ZŁU = ZŁEMU

Jak już zwróciliśmy uwagę na innym miejscu naszej strony, ku zdumieniu nie tylko samych owych Dwojga, ale i całego Nieba i kosmosu – znieważony i poniżony przez tych Dwoje Bóg „... Nie daje się zwyciężyć ZŁU (= Złemu: Szatanowi), lecz ZŁO (= Złego, Szatana) zwycięża DOBREM (= tym większą miłością: miłością ODKUPIEŃCZĄ) (Rz 12,21).
– Na polu klęski Człowieka – PIERWSZEJ pary OSÓB człowieczych – zapowiada wyrzucony z serc tych Dwojga Bóg niezwykle uroczyście definitywną klęskę „Wielkiego SMOKA, Węża Starodawnego, który się zwie DIABEŁ i SZATAN” (Ap 12,9). Zada mu ją POTOMEK-‘NASIENIE’ tejże pierwszej niewiasty, która tak łatwowiernie uległa podszeptowi „Węża”, będącego „przewrotnym GENIUSZEM podejrzeń” (por. DeV 37):

„Nieprzyjaźń utwierdzam pomiędzy tobą – a tą niewiastą.
Pomiędzy potomstwem twoim – a jej potomkiem.
On ci zdepcze głowę – choć ty będziesz usiłował złapać go za piętę !
(Rdz 3,15. – Przekł. własny z hebr.).

Ziści się to w pełni w Synu Bożym, który jednak stał się w pewnej chwili ... Synem Maryi, swej Dziewiczej Matki. Ten ‘ZŁY’, „Władca tego świata” (J 12,31), zostanie pokonany i „precz wyrzucony”, gdy On, jako ODKUPICIEL Człowieka, w swym „wstrząsającym” (DiM 7), dla kosmosu niepojętym „wywyższeniu na Krzyżu” – „... przyciągnie wszystkich do Siebie” (J 12,31n) i będzie mógł stwierdzić, tym razem jako wywyższony przez Ojca, „posłuszny aż do śmierci krzyżowej” (Flp 2,7), obecnie „Król królów i Pan Panujących” (1 Tm 6,15; Ap 17,14; 19,16):

„Przestań się lękać!
Jam jest Pierwszy i Ostatni – i Żyjący.
Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków
i mam klucze śmierci i Otchłani ...” (Ap 1,18).

c. Hymn wdzięczności
Bogu Odkupicielowi

Czy z tego przemodlonego rozważania o wydarzeniu tragicznym w skutkach dla świata OSÓB i rzeczy: „Grzechu Początku” (zob. MuD 9nn.30; DeV 35), popełnionego przez już pierwszą parę ludzką, da się odczytać głębszy sens Bożego ZAMYSŁU względem OSOBY człowieka: mężczyzny i niewiasty? Czy nie sprawdza się już tutaj to, co pierwszy Papież – św. Piotr Apostoł, napisze skromnie:

„... Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego,
gdyż Jemu ZALEŻY na was(1 P 5,7).
(zob. do tego: Ps 55 [54],23: „Zrzuć swą troskę na Jahwéh, a On cię podtrzyma; nie dopuści nigdy, by miał się zachwiać sprawiedliwy...”).

Tenże św. Piotr nawiązuje do odmiennej postawy Boga w stosunku do grzechu części Aniołów – a grzechu ludzi. Mianowicie w dłuższym wywodzie o Bogu w obliczu grzechu ANIOŁÓW wplata znamienne słowa:

„Jeżeli bowiem Bóg ANIOŁOM,
którzy zgrzeszyli, nie odpuścił,
ale wydał ich do ciemnych lochów Tartaru,
aby byli zachowani na Sąd (= ostateczny) ...”
(2 P 2,4).

Jest faktem, że ANIOŁOM ... Bóg nie użyczył ... „miejsca na pokutę ...” (Hbr 12,17). Sprawę tę wyjaśniliśmy dostatecznie w pierwszej części niniejszego rozważania. Jako stworzone Duchy Czyste, bez domieszki ‘materii’, podejmują oni decyzję tylko jednorazową, odtąd już niezmienną. Podkreślaliśmy wielokrotnie: NIE Bóg był NIE-miłosierny do nich, lecz oni sami ‘zabetonowali się’ w podjętej przez siebie decyzji tak dalece, że NIE otworzą się już nigdy na jakikolwiek gest Miłosierdzia ze strony Boga. Mocą podjętej decyzji chcieli być SAMO-wystarczalni-dla-siebie. Bóg musiał ustąpić w uszanowaniu WOLNEJ WOLI swego stworzenia, w tym wypadku ANIOŁÓW, którzy nigdy już nie otworzą się na jakąkolwiek Bożą Łaskę.

Zupełnie inaczej traktuje Bóg OSOBĘ człowieka: mężczyzny-niewiasty. Jako Bóg-MIŁOŚĆ-ŻYCIE wzywa każdą OSOBĘ człowieczą (podobnie jak Osoby ANIOŁÓW) do szczęśliwości WIECZNEJ w DOMU OJCA. Na tym polega Boży ZAMYSŁ w odniesieniu do KAŻDEJ stworzonej OSOBY jako Osoby. Ale też: OSOBA człowiecza daleko NIEDORASTA do doskonałości, jaką Bóg obdarzył każdego z Aniołów, DUCHÓW Czystych.
– Stąd też w przypadku grzechu, jakiego dopuszcza się człowiek, podejmuje Bóg wszelkie wysiłki, by nie zważając na wyrządzoną sobie nawet najcięższą zniewagę, ratować OSOBĘ człowieczą: mężczyzny i niewiasty ze zdumiewającą, niewyczerpaną cierpliwością. Bóg niejako żywi ‘nadzieję’, że człowiek-w-grzechu opamięta się, szczególnie gdy skutki popełnionego grzechu zaczynają dawać mu się coraz bardziej dojmująco we znaki.

Przykładem tego stanie się przedziwna przypowieść Jezusa o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32). Gdy mu się wyczerpały pieniądze wyniesione z ojcowskiego domu, które roztrwonił on żyjąc rozpustnie (Łk 15,30), zdecydował się na podjęcie upokarzającego dla siebie kroku: by powrócić do ojca, wyznać swoją niegodność, swój grzech – i prosić, żeby go traktował odtąd już tylko jako jednego ze sług pośród wielu innych swoich pracowników (Łk 15,19).

W tym wypadku widzimy, że do inicjatywy skruchy doprowadziły ekstremalne warunki bytowe, w jakich znalazł się ów syn marnotrawny. Niemniej okazuje się, że tego rodzaju warunki stają się opatrznościowym, ostatecznie błogosławionym środkiem, dzięki któremu zaczyna działać Boża łaska w kierunku zdecydowanego zwrotu w sensie: odwrócenia się od życia w grzechach, by powrócić do DOMU OJCA.

Tym bardziej że Jezus nie poprzestaje w kreśleniu dziejów syna marnotrawnego na uwydatnieniu doświadczanego przez niego fizycznego niedostatku i głodu, ale równolegle kreśli z przedziwną subtelnością codziennie podejmowane inicjatywy samego OJCA tegoż syna marnotrawnego. Ten bowiem najwidoczniej wciąż wychodził z domu i wpatrywał się w dal – w nadziei, że syn mimo wszystko w pewnej chwili ... powróci. Św. Łukasz, który przytacza tę przypowieść Jezusa, notuje:

„A gdy był jeszcze DALEKO
(= ten syn marnotrawny, powracający w tej chwili),
UJRZAŁ go jego ojciec – i WZRUSZYŁ się głęboko;
WYBIEGŁ NAPRZECIW niego,
rzucił mu się na szyję i ucałował go ...” (Łk 15,20).

Ileż w tych słowach zawartej jest subtelności Bożej MIŁOŚCI względem grzesznika, który wzbudza chociażby tylko bardzo niedoskonały akt skruchy. Dzieje się to niewątpliwie już też w odpowiedzi na potężnie w sumieniu działającą łaskę Ducha Świętego, który zachęca do pełnego powrotu do Boga i otwarcia się ponownie na Niego.

Czyż Ojciec święty Jan Paweł II nie ukazał w swej encyklice o Miłosierdziu – Boga jako właśnie nadobfitą pełnię Ojcostwa, którego WSZECHMOC objawia się najpotężniej w łasce przebaczenia? Oto niezwykle krzepiące słowa z tej właśnie papieskiej encykliki:

„Ojciec ukazuje mu nade wszystko radość z tego,
że ‘się odnalazł’, z tego, że ‘ożył’.
– A ta radość wskazuje na dobro nienaruszone:
przecież syn, nawet i marnotrawny,
nie przestał być rzeczywistym synem swego ojca;
– wskazuje także na dobro odnalezione z powrotem:
takim dobrem był w wypadku marnotrawnego syna
powrót do prawdy o sobie samym” (DiM 6).

Czy w obliczu chociażby wymienionych faktów i pozytywnych ‘działań’, podejmowanych przez samego Boga w stosunku do OSOBY, która dopuściła się grzechu, być może i bardzo ciężkiego, można poddawać w wątpliwość niezmienny ZAMYSŁ Boga w stosunku do każdej ludzkiej OSOBY? Możemy tylko jeden raz więcej stwierdzić:

Bóg nie może w żaden sposób akceptować grzechu.
Natomiast Bóg wciąż bardzo kocha
... CZŁOWIEKA
, chociażby splamionego grzechem
Stąd też Bóg niczego tak nie pragnie,
jak tego, żeby grzesznik powrócił do Domu Ojca
.

Taki jest niezmienny ZAMYSŁ Trójjedynego względem każdej OSOBY: Anioła i człowieka. Bóg ponad wątpliwość nigdy nie przeznacza kogokolwiek na wieczne potępienie. Jeśli ktokolwiek nie życzy sobie Bożej łaski, i mimo wciąż wznawianych PROŚB Bożych i przedłużanego mu „miejsca na pokutę”  wszelkie Boże starania chronicznie niweczy, zmusza on w końcu Boga do potwierdzenia zdecydowanego wyboru jego wolnej woli: za życiem wiecznym w całkowitym odcięciu od wszelkiej Łaski Bożego Miłosierdzia. Nie będzie to jednak przenigdy wybór samego Boga.

5. Boże oczekiwanie
a wolna wola Kaina

kww1c! (3 kB)

Kainowi i pierwszemu zabójstwu w prezentacji biblijnych dziejów poświęcono rozważanie na naszej stronie już parokrotnie (zob. np.: Jeszcze raz sprawa Kaina; oraz: Kain – Abel). Znamy przedziwny dialog Boga z Kainem, gdy w swej zazdrości, że Bóg najwidoczniej bardziej błogosławi Ablowi niż jemu, nosił się już z zamiarem zlikwidowania Abla.
– Autor biblijny kreśli poglądowo głos Boży w sumieniu Kaina. Bóg ostrzega go, niemal błaga na klęczkach, żeby się opamiętał i odrzucił zabójcze myśli. Ale – jak zawsze, Bóg jedynie nagląco prosi, natomiast przenigdy nie wymusza działania zgodnego ze swym Przykazaniem:


virg1 (35 kB)
Rozszerza się nie zrzeszony Zakon-Zgromadzenie Dziewic: ORDO VIRGINUM. A oto fragment słowa wypowiedzianego przez biskupa odpowiedzialnego za ORDO VIRGINUM:
„Bogactwo form życia konsekrowanego w Kościele jest ogromne. Okazuje się, że można podjąć powołanie do życia konsekrowanego żyjąc w świecie, a więc w swoim środowisku rodzinnym, pracy, angażując się w życie Kościoła lokalnego. (...)
– Obrzęd konsekracji dziewic należy do najcenniejszych skarbów liturgii rzymskiej. Już w początkach Kościoła konsekrowano dziewice według uroczystego rytu, przez który stawały się one osobami konsekrowanymi. Dziewice w tamtym czasie mieszkały ze swoimi rodzinami albo we własnych domach. W swojej posłudze były do dyspozycji Kościoła, przede wszystkim przez modlitwę i pełnienie dzieł miłosierdzia.
– Wraz z rozwojem życia monastycznego Kościół powiązał to powołanie z uroczystą profesją trzech rad ewangelicznych, życiem we wspólnocie, w posłuszeństwie przełożonemu i ze wspólną regułą, a na mocy dekretów Soboru Laterańskiego II (1139 r.) zaprzestano udzielania konsekracji dziewicom żyjącym w świecie.
– Sobór Watykański II podjął temat konsekracji dziewic żyjących w świecie. Odnowiony ryt został zaaprobowany przez papieża Pawła VI. (...)
– Dotychczas brakowało dokumentu bezpośrednio adresowanego do osób realizujących swoje powołanie w stanie dziewic konsekrowanych. Zatem z wielką radością przyjmujemy Instrukcję ECCLESIAE SPONSAE IMAGO wypracowaną przez Kongregację ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, ustanawiającą normatywne zasady i orientacyjne kryteria, które pasterze każdej diecezji muszą stosować w duszpasterstwie ordo virginum”.
Zob. bp. Arkadiusza Okroja biskupa pomocniczego diecezji pelplińskiej Przewodniczącego Podkomisji KEP ds. IFŻK. – Chodzi o dokument Stolicy Apostolskiej pt.: „Ecclesiae Sponsae Imago– Instrukcja na temat ordo virginum” Dokument opublikowany przez Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego.
– Zob.: PRZESŁANIE OJCA ŚWIĘTEGO Z OKAZJI 50. ROCZNICY PROMULGOWANIA OBRZĘDU KONSEKRACJI DZIEWIC z dnia: 31 maja 2020:
Zob.: https://www.vatican.va/content/francesco/pl/messages/pont-messages/2020/documents/papa-francesco_20200531_messaggio-50-ritoconsacrazione-vergini.html
.

„Pan zapytał Kaina:
‘Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura?
Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną;
jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował,
grzech leży u wrót i czyha na ciebie,
a przecież ty masz nad nim panować’ ...” (Rdz 4,6n).

Kain odrzucił świadomie-dobrowolnie głos Ducha Świętego, w którym Bóg nawoływał go do opamiętania. Jesteśmy świadkami pierwszego w dziejach człowieka i świata ... zabójstwa-mordu.
– Św. Jan Apostoł nawiąże do tego czynu w swym Pierwszym Liście:

„Nie tak, jak Kain, który pochodził od ZŁEGO,
i zabił swego brata.
A dlaczego go zabił?
Ponieważ czyny jego były złe,
Brata zaś sprawiedliwe(1 J 3,12).

Czy w tej sytuacji: bardzo świadomie podjętej decyzji, gdy Kain stanowczo sprzeciwił się naglącemu Bożemu poleceniu, zwracającego się jednak tylko do jego wolnej woli, zmieni Bóg dotychczas podejmowane wysiłki, by go naprowadzić na ścieżki pojednania i czynienia DOBRA, które by się liczyło w oczach Bożych? Czy też Bóg porzuci Kaina i policzy go ‘na stratę’ – z przeznaczeniem do potępienia wiecznego?

Papież Jan Paweł II nawiąże do postawy, jaką Bóg zajął wobec Kaina po już dokonanej zbrodni. Sama ‘rodzina’ odwróciła się wtedy od Kaina i odrzuciła go całkowicie w ramach swoistego ostracyzmu, tak iż zgodnie z podówczas przyjętym prawem zwyczajowym – każdy mógł go bezkarnie ... zabić w odwecie sprawiedliwości za dokonaną zbrodnię.

Tymczasem Bóg ... pozostaje i w tej sytuacji niezmiennie ‘sobą’: Bogiem ODKUPICIELEM. Bóg przedziwnie osłania dalsze życie Kaina, czekając na jego wewnętrzną przemianę:

[Bóg] daje mu ... znak rozpoznawczy,
który nie ma go skazać na potępienie przez ludzi,
ale osłaniać go i bronić przed tymi, którzy chcieliby go zabić ...
Nawet zabójca nie traci swej osobowej godności
i Bóg sam czyni się jej gwarantem.
Właśnie tutaj objawia się
paradoksalna tajemnica Miłosiernej Sprawiedliwości Boga ...
Bóg odrzucił Kaina sprzed swojego oblicza,
a gdy wyrzekli się go także rodzice,
nakazał mu żyć jakby na wygnaniu, w osamotnieniu,
ponieważ zwierzęca dzikość wyparła zeń ludzką łagodność.
Jednakże Bóg nie zamierza ukarać zabójcy zabójstwem,
gdyż chce nawrócenia grzesznika bardziej niż jego śmierci” (EV 9).

Czy z powtarzanych tutaj Bożych interwencji w sumieniu Kaina da się odczytać, jak bardzo jednoznacznie Bogu zależy na odwróceniu się Kaina od planowanego, a potem niestety dokonanego ZŁA: popełnionej zbrodni? Wiodącym ‘motywem’ Bożych odniesień – w tym wypadku do grzesznika-zbrodniarza – jest wciąż to jedyno: żeby spełnić się mogły słowa Boże, w których prorok Ezechiel streści kiedyś Boży ZBAWCZY ZAMYSŁ. Słowa te tchną już w Starym Testamencie klimatem ‘DOBREJ NOWINY’ epoki „pełni czasów” Nowego Testamentu:

„Na moje życie! – wyrocznia Pana Boga –
Ja nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie tego,
aby występny zawrócił ze swej drogi i żył.
– Zawróćcie, zawróćcie z waszych złych dróg!
Czemuż to chcecie zginąć, domu Izraela?” (Ez 33,11; zob. też Ez 18,23;).

6. W obliczu NIE-naprawialnej
zatwardziałości w ZŁU
ludzkości epoki Potopu

kww1c! (3 kB)

Natrafiamy na rozbudowaną relację o straszliwym ‘POTOPIE’, w wyniku którego wyginęła cała ludzkość z wyjątkiem ‘sprawiedliwego’ Noego oraz jego najbliższej rodziny (zob. Rdz 6-9).
– Zdołano co prawda odczytać starożytne akkadyjskie tabliczki klinowe, na których istnieją w pewnej mierze podobne wspomnienia o legendarnym ‘Gilgameszu’, ocalonym z podobnego kataklizmu: który widocznie faktycznie miał miejsce w pra-przeszłości. Podobne bowiem wspomnienia przechowały się w zasadzie we wszystkich kulturach i religiach starożytności, od Azji, po Afrykę i Amerykę, a także Australię.
(Odnośne tabliczki klinowe odkryto w 1853 r. w bibliotece założonej przez Assurbanipala ok. 630 przed Chr. Chodzi o kompilację utworu z połowy 3 tysiąclecia przed Chr. Opis o Giligameszu znajduje się na tablicy XI. - Zob. z naszej strony: Bóg ofiarujący przymierze nowej ludzkości w Noem – oraz następny file: ‘c’ ).

W istotnym odróżnieniu od owych wspomnień wielu ludów trzeba podkreślić: politeistyczne opowiadania o wystąpienie straszliwego potopu wiążą ten kataklizm z kaprysem ‘bogów’. Głosy-wrzaski ludzi przeszkadzały ‘bogom’ w spokojnej drzemce popołudniowej. W zdenerwowaniu bogowie wyzwolili potop, uruchomiając z czterech zakątków świata bóstwa mające władzę nad ‘wiatrami’. Nastąpił potop, nad którym bogowie niestety nie zdołali zapanować! W przerażeniu wyzwolonej potęgi żywiołów, wobec której czuli się bezsilni, schowali się ‘jak wystraszone psy’ w najwyższych kondygnacjach swego pałacu ... !

W przeciwieństwie do opisów pogańskich, Słowo-Boże-Pisane wiąże POTOP w całości z „Dniem Jahwéh” jako konsekwencją utrwalonej postawy ludzi w ZŁU. Słowo-Boże-Pisane podkreśla jednocześnie, że Bóg przez cały czas panuje niezmiennie zarówno nad wyzwolonymi żywiołami, jak i nad swym żywym OBRAZEM-Podobieństwem, by go ocalić:

„Jahwéh zasiadł nad Potopem,
i Jahwéh zasiada jako Król na wieki ...” (Ps 29 [28],10).

W retro-wizji danej autorowi biblijnemu ukazało się wystąpienie straszliwego potopu jako krańcowy efekt niewyobrażalnego upadku etycznego ówczesnej ludzkości. Ludzie tamtych czasów nie przyjmowali już żadnych ostrzeżeń, jakie Boża cierpliwość wysyłała im na przestrzeni wciąż bardzo przedłużanej „przestrzeni na pokutę” (zob. Hbr 12,17). Autor biblijny notuje w Bożym Imieniu:

„A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki.
Synowie Boga
(= prawdopodobnie nieco lepsza część ludzkości: Setytów, tych wierzących w Boga; por. Rdz 4,26),
widząc, że córki człowiecze
(= być może kobiety z linii Kaina-Lameka: moralnie bardzo zepsute)
są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały.
– Wtedy Bóg rzekł:
‘Nie może pozostawać Duch mój w człowieku na zawsze,
gdyż człowiek jest istotą cielesną;
niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat
(= chodzi prawdopodobnie o czas zostawiony jeszcze na opamiętanie-nawrócenie, aż do wystąpienia Potopu) . ...
– A w owych czasach byli na ziemi giganci;
a także później, gdy Synowie Boga
zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły ...” (Rdz 6,1-4; zob. też w. 12n).

Ogólny upadek obyczajów, mnożące się zbrodnie stały się tak bardzo niewyobrażalne, że Bogu – niezwykle antropomorficznie się wyrażając, niejako opadły ręce w Jego stałej gotowości, by ratować człowieka pogrążonego w niewyobrażalnym wyuzdaniu i krwawych zbrodniach. Autor biblijny zaznacza w pewnej chwili, posuwając się w antropomorficznym wyrażaniu się o Bogu niejako do ostateczności:

„Kiedy zaś Jahwéh widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi
i że usposobienie ich jest wciąż złe,
żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się.
Wreszcie Jahwéh rzekł:
‘Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi:
ludzi, zwierzęta, zwierzątka naziemne i ptaki powietrzne,
bo żal mi, że ich stworzyłem’.
– Tylko Noe znalazł upodobanie w oczach Boga” (Rdz 6,5-8).

Dopiero co przytoczyliśmy wzmiankę o „120 latach” (Rdz 6,3), jakie Bóg dał ówczesnej ludzkości na opamiętanie. Jednocześnie wydał Bóg Noemu polecenie zbudowania ‘Arki ocalenia’. Oto słowa zapisu biblijnego:

camel1 (24 kB)
Jesteśmy w Maroku: Pasterz musi zaopatrywać regularnie wielbłądy w wodę. Wytrzymują one co prawda dosyć długo bez wody, niemniej one też muszą brać pożywienie i gasić swe pragnienie.

„Gdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona,
że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie, rzekł do Noego:
‘Postanowiłem położyć kres istnieniu wszystkich ludzi,
bo ziemia jest pełna wykroczeń przeciw Mnie;
zatem zniszczę ich wraz z ziemią.
Ty zaś zbuduj sobie ARKĘ z drzewa żywicznego,
uczyń w arce przegrody i powlecz ją smołą wewnątrz i zewnątrz...
Ja zaś sprowadzę na ziemię potop,
aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem,
w której jest tchnienie życia;
wszystko , co istnieje na ziemi, wyginie,
ale z tobą zawrę PRZYMIERZE.
Wejdź przeto do arki z synami twymi, z żoną i z żonami twych synów...
... I Noe wykonał wszystko tak, jak Bóg polecił mu uczynić ...” (Rdz 6,12nn.17n.22).

Można by w nawiązaniu do biblijnego opisu o Noem i budowaniu Arki nawiązać do widzeń mistycznych błog. Katarzyny Emmerich, dotyczących m.in. tych właśnie dramatycznych wydarzeń. Pisze ona, że jednym z Bożych głosów nawołujących do nawrócenia stał się właśnie Noe. Bóg ostrzegał ówczesną ludzkość przez niego zapewnie wielokrotnie, nawołując do odwrotu od bezmiaru popełnianego zła.

Nietrudno sobie wyobrazić szydercze uwagi, kpiny i cynizm, z jakim powszechnie przyjmowano jego nawoływania do nawrócenia. Kpiny te spotęgowały się, gdy Noe – coraz bardziej przynaglany przez Boga – przystąpił wreszcie do budowania Arki Ocalenia.
(zob.: „Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najśw. Matki Jego Maryi wraz z tajemnicami Starego Przymierza wg widzeń świątobliwej Anny Katarzyny Emmerich w zapiskach Klemensa Brentano”, Częstochowskie Wydawnictwo Archidiecezjalne Regina Poloniae, Częstochowa 1998, 42-51).

Nie zamierzamy wnikać w szczegóły opisu biblijnego, natomiast pragniemy za tytułem niniejszego rozważania spojrzeć jeden raz więcej na Boży styl działania: czy Bóg przeznacza z góry kogoś względnie całe ludy na potępienie względnie zbawienie.
– Słowa autora biblijnego o reakcji Boga w obliczu zaistniałej krańcowej zatwardziałości są wstrząsające:

„Jahwéh ...
żałował, że stworzył ludzi na ziemi,
i zasmucił się” (Rdz 6,6).

Słowa te są ... przerażające. Są swoistym wyrazem swoistej Bożej ‘rozpaczy’ w obliczu nienawracalności owych ludzi, których powołała do życia Jego „miłująca Wszechmoc Stwórcy” (DeV 33).
– Niemniej i z tych słów wynika jednoznacznie: Bóg przenigdy nie chce, żeby którakolwiek z OSÓB utraciła życie wieczne. W przedstawionym przypadku ludzi epoki POTOPU – zepsucie moralne przede wszystkim w związku z całkowitym odrzuceniem V-go oraz VI-go i IX-go Przykazania Bożego stało się tak bardzo powszechną ‘normą’ życia, że do tych osób nie przemawiał już w sensie dosłownym żaden jakikolwiek argument. Ludzie nie życzyli sobie istnienia Boga do tego stopnia, że w swej krótkowzroczności pozwolili całkowicie pochłonąć się odwiecznemu „OJCU kłamstwa” (J 8,44), „przewrotnemu GENIUSZOWI podejrzeń” (DeV 37) co do właściwych zamierzeń Boga względem ludzkiej OSOBY.

Papież, św. Jan Paweł II zahacza o bolesne wyznanie autora biblijnego, wkładającego odnośne słowa w usta Boga, w następującym fragmencie encykliki o Duchu Świętym:

„Czyż więc ‘przekonywać o grzechu’ (J 16,8) – nie musi równocześnie znaczyć: objawiać cierpienie?
Objawiać ból, niepojęty i niewyrażalny, jaki z powodu grzechu w jego antropomorficznej wizji Księga święta zda się dostrzegać w ‘głębokościach Bożych’, w samym niejako sercu nieogarnionej Trójcy?
– Kościół, czerpiąc natchnienie z Objawienia, wierzy i wyznaje, że grzech jest obrazą Boga. Co odpowiada tej ‘obrazie’ w niezgłębionym życiu Ojca, Syna i Ducha Świętego, temu odrzuceniu Ducha, który jest Miłością oraz Darem?
– Pojęcie Boga, jako Bytu absolutnie doskonałego, wyłącza z pewnością wszelki ból pochodzący z braku czy zranienia; jednakże w ‘głębokościach Bożych’  jest miłość ojcowska, która w języku biblijnym wobec grzechu człowieka posuwa się aż do słów: ‘żal mi, żem stworzył człowieka’ (por. Rdz 6,7).
– ‘Kiedy (...) Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi (...) żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się (...). Pan rzekł: (...) żal mi, że ich stworzyłem’ (Rdz 6,5nn).
– Najczęściej jednak Pismo Święte mówi nam o Ojcu, który współczuje człowiekowi, dzieląc jakby jego ból. Ostatecznie ów niezgłębiony i niewypowiedziany ‘ból’ Ojca zrodzi nade wszystko całą przedziwną ekonomię miłości odkupieńczej w Jezusie Chrystusie, ażeby – poprzez mysterium pietatis ‘Miłość mogła się okazać potężniejsza od grzechu w dziejach człowieka. Ażeby zwyciężył ‘Dar’! ... ” (DeV 39).

Nie jesteśmy upoważnieni do wyrokowania czegokolwiek o tych, którzy zginęli w odmętach wód POTOPU. Zdajemy sobie sprawę, że Bóg udziela każdej OSOBIE tzw. ‘łaskę OSTATECZNĄ’  w samej chwili przechodzenia do wieczności (zob. poniżej: na samym końcu niniejszego rozdziału: ‘Łaska Boża OSTATECZNA’ : file ‘h’ ) . Jest jednak zrozumiałe, że jeśli dana osoba przyjęła w swym postępowaniu w życiu na co dzień chronicznie Bogu wypowiadane ‘NIE’, istnieje tylko nieznaczne prawdopodobieństwo, żeby w obliczu Łaski Bożej OSTATECZNEJ powiedziała Bogu naraz ‘TAK’.
(zob. do tego z naszej strony: PORTAL: lp33.de, SPIS, dział ‘B-5’ : „Nie módl się za mnie: jestem potępiona”).

Najgorszym ZŁEM nie jest sama w sobie śmierć, chociażby nawet w warunkach umierania w POTOPIE. ZŁEM w pełnym tego słowa znaczeniu byłby dopiero świadomy-dobrowolny wybór życia nieśmiertelnego w całkowitym odcięciu się od Boga. Od tego ‘ZŁA’ przyszedł uwolnić człowieka ... Odkupiciel: Syn Boży.
– Ale też: Syn Boży ODKUPIŁ człowiek jedynie w sensie obiektywnym. Każdy z odkupionych musi się na skarb dopiero otworzyć i go przyjąć, po czym warunki rzeczywistego zapewnienia sobie życia wiecznego ... wprowadzić w życie.

W biblijnym opisie o POTOPIE widzimy bezustanne, niestrudzenie podejmowane Boże wysiłki, żeby wyjść naprzeciw tym ludziom, którzy dali się uwieść temu ZŁEMU. Do tego stopnia, iż wszelkie dalsze zachęty Boga, by ich doprowadzić do opamiętania, spełzają na niczym. W takiej sytuacji pozostaje Bogu już tylko przeprowadzenie „Dnia Sądu”, do czego Słowo-Boże-Pisane nawiązuje niejednokrotnie (por. Iz 13,9; 34,8; Jl 1,15; 2,1; 1 Tes 5,2; 1 Kor 3,13; 2 P 3,10).

Gdy Bóg ‘widzi’ że do człowieka, czyli do jego wolnej woli nie przemówią już żadne argumenty: ani ludzkie, ani Boskie, pozostaje Mu jedynie potwierdzić nieodwołalną decyzję OSOBY za owym ‘NIE’ w obliczu Boga. NIE Bóg jest ‘winien’ potępienia tych, którzy w potopie odrzucili również daną im ‘łaskę ostateczną’. Ci ludzie nie dopuścili do tego, by Boża Łaska mogła przedrzeć się do ich zatwardziałego w złu sumienia – chociażby w tej sytuacji definitywnego wyboru za ‘TAK’ względnie ‘NIE’ na wieczność.

Sam w sobie Boży ZAMYSŁ: ocalenia człowieka jako swojego żywego „OBRAZU-Podobieństwa” pozostaje również w opisie owego straszliwego kataklizmu POTOPU w pełni nie naruszony. Wyrazem Woli Bożej ODKUPIEŃCZEJ staje się wszystko, co wiąże się z osobą NOEGO – i zapewne za jego wstawiennictwem z osobami jego najbliższej rodziny wraz z rodzinami jego dzieci. Przypieczętowaniem niejako od nowa zbudowanego całkowitego odnowienia Rodziny Ludzkiej w oczach Bożych stanie się ofiarowane tym ocalałym z kataklizmu – całkiem Nowego Przymierza, wraz z wymienionymi przez Boga warunkami osiągnięcia życia wiecznego.

Zawartemu Przymierzu Boga z Noem i odnowioną ludzkością poświęcono szereg rozważań już na innych miejscach naszej strony. Z tego względu pomijamy w tej chwili dalsze rozpatrywanie tego tematu (zob. z naszej strony np.: Bóg ofiarujący przymierze nowej ludzkości w Noem – oraz np.: Krew: własność Boga).

Właściwy zaś i niepodważalnie stały ZAMYSŁ Boga uwidocznia się w fakcie, że ze strony Boga szły bezustannie i do ostateczności przedłużane zbawcze sygnały, zmierzające do otrzeźwienia podówczas żyjących OSÓB i odwrócenia się od dokonywanego bezmiaru ZŁA w oczach Bożych. Okazało się jednak, że owe światła Łaski Bożej napotykały na coraz bardziej utrwalający się mur zdecydowanych i definitywnych działań „PRZECIW Bogu”. Bogu pozostało już tylko potwierdzić nieodwracalną wolną wolę tych osób – w analogii do upadłej części Aniołów. Sytuacja ówczesnej ludzkości stała się typowym odzwierciedleniem grzechu, skierowanego wprost przeciw Bogu jako MIŁOŚCI, czyli przeciw OSOBIE Ducha Świętego.

7. Czy Bóg chciał
potępienia wiecznego
dla mieszkańców Sodomy-Gomory?

kww1c! (3 kB)

Należałoby ponownie spojrzeć na styl odniesień Boga dla złączonych ze sobą w popełnianiu zwyrodnień w zakresie zwłaszcza płciowości, czyli VI-IX Przykazania – mieszkańców Sodomy i Gomory. Występujące tutaj swoiste niejako ‘targowanie się’ Abrahama z Bogiem Miłosierdzia było już na innym miejscu naszej strony przedmiotem rozważania, toteż nie będziemy je tutaj przytaczać (zob. wyż.: W obliczu ... praktykowanego homoseksualizmu).

Stawiamy sobie ponownie pytanie, tym razem w nawiązaniu do tragicznego finału nieprawdopodobnych zwyrodnień praktykowanych na co dzień w Sodomie-Gomorze: Czy Bóg miał zamiar skazać cały ten lud natychmiast na zagładę potępienia wiecznego?

butterfly1 (24 kB)
Zdawać by się mogło: widzimy pospolitego motyla, który tym razem usiadł na bujnym kwiecie w terenie górskim. A Bóg postarał się o to, że ta wędrówka motyla z kwiata na kwiat nie jest daremna, lecz spełnia przy sposobności opatrznościowe zadania. Podziwiamy wciąż przemyślność Bożej Opatrzności, która tak przepięknie zharmonizowała całość przyrody. Każde stworzonko spełnia bezbłędnie sobie właściwe zadania ... !

Czytanie opisu biblijnego przeczy stanowczo przypisywanie Bogu takiego zamierzenia. Wręcz przeciwnie, autor biblijny ukazuje w zdumienie nas wprawiające starania Boże, żeby ten Lud wraz z całą zagrożoną okolicą ocalić od bliskiego już kataklizmu. Warunkiem odwrócenia owego kataklizmu nie mogło jednak nie być całkowite odwrócenie się od popełnianego zła: nieprawdopodobnych zwyrodnień w zakresie seksualności.

Oto dla przypomnienia postawa Boga, który pierwszy wychodzi naprzeciw swego ‘przyjaciela’ Abrahama (Iz 41,8). Mianowicie po zapowiedzi danej Abrahamowi, że jego podeszła w wieku żona Sara urodzi od kilkudziesięciu lat wytęsknionego potomka, ujawnia Bóg swoje zamierzenia odnośnie do Sodomy i Gomory:

„Potem ludzie ci (Trzej Boży tajemniczy Goście)
odeszli i skierowali się ku Sodomie.
Abraham zaś szedł z nimi, aby ich odprowadzić.
– A Jahwéh mówił sobie:
‘Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam czynić’ ...” (Rdz 18,16n).

W tej chwili autor biblijny przytacza jeszcze słowo Boże dotyczące wyboru samego Abrahama jako spadkobiercy obietnic mesjańskich. Te zaś są kolejnym, swoistym wyrazem tego Boga, który ma na względzie zawsze to jedno: zbawienie wszystkich ludzi-OSÓB w przyszłym potomku Abrahama, Jezusie Chrystusie.
– Bóg mówi mianowicie niejako sam do siebie, jednakże w obecności samego Abrahama:

„Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam uczynić?
Przecież ma się on stać ojcem wielkiego i potężnego narodu,
i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi.
Bo upatrzyłem go jako tego, który będzie
nakazywał potomkom swym oraz swemu rodowi,
aby strzegąc przykazań Jahwéh postępwali sprawiedliwie i uczciwie,
tak, że Jahwéh wypełnił to, co obiecał Abrahamowi” (Rdz 18,17nn).

W tym dopiero kontekście pojawiają się słowa Jahwéh dotyczące zwyrodnień praktykowanych w Sodomie i Gomorze. Czyny te stają się ‘głośno krzykiem’, który woła o pomstę do nieba:

„Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega,
bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie.
Chcę więc iść i zobaczyć, czy postępują zgodnie z wołaniem,
które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się” (Rdz 18,20n).

Czy te wstępne słowa włożone w usta samego Boga – nie świadczą o woli ocalenia mieszkańców owych miast? Słowa te, wyrażające poglądowo „zamysły serca”  Bożego (zob. Ps 33[32],11; Jr 29,11; Iz 55,8n), zmierzają zawsze ku „pokojowi, jakiego świat dać nie może” (por. J 14,27).

Autor biblijny przystępuje w tej chwili do przedstawienia przedziwnej, nieprawdopodobnej sceny, sprowokowanej zresztą – o dziwo – NIE przez Abrahama, ale zainicjowanej przez samego Jahwéh. Autor biblijny wspomina wyraźnie, że dwie poprzednio wspomniane Osoby poszły w kierunku Sodomy, podczas gdy rozpoczęty dialog-targowanie-się toczy się w tej chwili wprost między samym tylko Jahwéh – a Abrahamem:

„Wtedy to ludzie ci (= towarzyszący Bogu Aniołowie) odeszli w stronę Sodomy,
a Abraham stał dalej przed Panem.
Zbliżywszy się do Niego, Abraham rzekł:
Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi?
Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych
.
Czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu
dla owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają?
O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi,
aby stało się sprawiedliwemu to samo co bezbożnemu!
O, nie dopuść do tego!
Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie’.
– Jahwe odpowiedział:
Jeśli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych,
przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich’
...” (Rdz 18,22-26).

Abraham schodził w swym pośredniczeniu między Bogiem, a owymi straszliwie grzeszącymi miastami z 50 ‘sprawiedliwych’ coraz niżej, wyczuwając, że w owych miastach nie znajdzie się tylu, ze względu na których Bóg podarowałby zapowiedzianą słuszną karę.
– Mimo iż Bóg za każdym razem odpowiadał bez wahania, iż podaruje tym miastom zagłady, w końcu sam Abraham nie miał już odwagi schodzić w swym pytaniu o ilość ‘sprawiedliwych’ poniżej 10 osób. Widocznie nie znalazło się w tych miast chociażby tylko 10 sprawiedliwych.

Następuje jeszcze wzmianka o ocaleniu z Sodomy ... samego Lota wraz z jego najbliższą rodziną. Bóg sprawił, że Lotowi udało się opuścić miasto, po czym nastąpił zapowiedziany kataklizm. Autor biblijny określa go w przerażających słowach, że:

„Jahwéh spuścił na Sodomę i Gomorę
deszcz siarki i ognia z nieba” (Rdz 19,24).

Rozważamy ten fragment biblijny aktualnie jedynie po to, by przyjrzeć się ponownie stylowi Bożych odniesień do OSOBY w przypadku popełnianych przez nią grzechów. Chodzi nawet o takie grzechy, które należałoby ocenić jako wykraczające ponad wszelkie wyobrażenie, a nawet wręcz – jak w dopiero co rozważanym przypadku: grzechy i zwyrodnienia które „krzyczą o pomstę do nieba”.

Przekonujemy się jednak tak jak widzieliśmy to już w poprzednich rozważaniach, że wszelkie przypuszczenia, jakoby Bóg zmierzał do potępienia kogokolwiek już z góry, są całkowicie bezpodstawne. Bóg bezustannie wychodzi PIERWSZY naprzeciw człowieka-OSOBY w grzechu. Przypomina mu się zarówno w sumieniu, jak i w głosie swoich szczególnych wysłańców – jak w tym wypadku przez Abrahama. Przedłuża do granic możliwości ‘chwilę-czas’ dla odwrócenia się od popełnianego zła moralnego, jednocześnie odsuwając do stateczności nadejście jakiejś żywiołowej tragedii i kataklizmu. Nieszczęścia nigdy nie są przez Boga pojmane jako kara-dla-kary, lecz jak ostateczny ZNAK, który powinien służyć otworzeniu się na pokutę, przebłaganie Boga i nawrócenie serc.

Gdy już jednak nie przemawia do sumienia OSÓB żaden znak ostrzegawczy, pozostaje Bogu tylko to jedno: dopust jakiegoś kataklizmu. W nadziei, że być może tego rodzaju dramatyczny, straszny w swych wymiarach ‘Dzień Jahwéh’ doprowadzi do opamiętania i przebłagania Boga. Jeśli nie u wszystkich, to przynajmniej u tych, którzy w chwili „Łaski Bożej OSTATECZNEJ” pozwolą wejść Bogu do swego serca, przeprosić Go i dostąpić życia wiecznego w DOMU OJCA.

Sama w sobie śmierć biologiczna nie jest bowiem nigdy największym ‘nieszczęściem’. Dramatem byłoby dopiero utracić życie wieczne. Tak byłoby, gdyby ktoś odrzucił nawet Łaskę Bożą OSTATECZNĄ.

8. Styl Bożych interwencji
u początku dziejów
Ludu Bożego Wybrania

kww1c! (3 kB)

W oparciu o dotychczasowe rozważania zmuszeni jesteśmy stwierdzić, że Boży ZAMYSŁ w odniesieniu do którejkolwiek OSOBY – ze strony BOGA nigdy nie uległ i nie ulegnie najmniejszemu zachwiania, ani tym bardziej wycofaniu. Nie na darmo wybrał Bóg każdą z osobna OSOBĘ (zarówno Aniołów, jak i ludzi) już „przed założeniem świata” (Jr 1,4; Ef 1,4) i zaproponował jej jedyne „PRZEZNACZENIE” – w Bożym tego słowa znaczeniu:

„Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec
(Pierwsza Osoba Trójcy)
Pana naszego Jezusa Chrystusa (Druga Osoba Trójcy) ...
W NIM (Synu: Jezusie) bowiem wybrał nas PRZED założeniem świata,
abyśmy byli święci i nieskalani Przed Jego Obliczem.
Z Miłości (Trzecia Osoba: Ducha Święty) przeznaczył nas dla Siebie
jako Przybranych Synów przez Jezusa Chrystusa,
według postanowienia swej Woli (Zamysł Boga),
ku chwale majestatu swej Łaski,
którą obdarzył nas w Umiłowanym (swym Synu Jezusie)(Ef 1,3-6).

Jest jednak sprawą oczywistą, że Bóg uzależnił faktyczne dostąpienie ostatecznego zbawienia, czyli znalezienia się finalnie w „DOMU OJCA” – od decyzji wolnej woli każdej z osobna OSOBY: zarówno Anioła, jak i Człowieka. Do problematyki ‘Aniołów’ już nie wracamy, a ograniczamy się do OSÓB samych tylko ludzi.

Przeskakujemy dobre paręset lat między pokoleniem Abrahama a Mojżeszem z czasów Wyjścia Hebrajczyków-Izraelitów z Egiptu (czyli co najmniej od ok. 19-18 w. do ok. połowy 13 w. przed Chr.). Pragniemy przyjrzeć się chociażby tylko pobieżnie WOLI BOGA dotyczącej zbawienia wiecznego dla każdej OSOBY. Bóg pozostaje najwidoczniej WIERNY (zob. hebr.: hémet = niezłomne trwanie, wierność; przetłum. zwykle niezbyt precyzyjnie jako ‘prawda’, gr.: alétheia) obietnicom, jakich udzielił Patriarchom – poczynając od Adama ... potem Noego, po czym coraz bliżej czasów już w pełni historycznych: Abrahamowi-Izaakowi-Jakubowi.

ship1 (47 kB)
Oto jeden z pięknie się prezentujących żaglowców morskich. Nazwa okrętu: „Mare Frisium”, zbudowany 2001m, właściciel: Nordevent.

Bóg ‘obietnic’ ukazał się w pewnej chwili Mojżeszowi, gdy ten wypasał owce swego teścia. Przedstawił się, a powołując się na swe obietnice dane pra-ojcom, potwierdził bezwzględną wierność niegdyś danym obietnicom. Nadszedł właśnie czas ich wypełnienia:

„Dosyć napatrzyłem się na udrękę Ludu Mego w Egipcie...
Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu
i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej,
do ziemi, która opływa w mleko i miód ...
Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona,
i wyprowadź Lud Mój, Izraela, z Egiptu” (Wj 3,7nn).

Nie zamierzamy tu przytaczać całego ciągu stosunkowo obszernie w Słowie-Bożym-Pisanym ukazanych wydarzeń, a natomiast koncentrujemy się na zasadniczym wątku bieżącego rozważania: czy Bóg pozostaje wierny swojemy ZAMYSŁOWI zbawiania ludzi, czy też co najmniej niektórych z góry skazuje na potępienie.

(0,36 kB) Zauważamy bez trudu, że przy realizacji swych uroczystych obietnic ‘kieruje się’  Bóg sobie właściwym ‘czasem’. Moglibyśmy pominąć wielokrotnie Abrahamowi przyrzeczoną obietnicę, że spadkobiercą obietnic mesjańskich będzie jego własny syn, któremu na imię będzie ‘Izaak’ (Rdz 17,19). Tymczasem małżeństwo Abrahama z Sarą było wciąż bezdzietne. Od uroczyście Abrahamowi przyrzeczonych obietnic mesjańskich minęło parędziesiąt lat, aż w końcu zarówno on sam, jak i jego małżonka Sara już dawno przekroczyli wiek, w którym można by spodziewać się zrodzenia potomka. Bóg wystawiał Abrahama w tym względzie na próbę do granic absolutnych niemożliwości. I wtedy to dopiero zaczął ziszczać swoje obietnice. Działo się to tuż przed zagładą Sodomy i Gomory (Rdz 18,9-15). W chwili narodzin oczekiwanego syna Izaaka, Abraham, jego ojciec, liczył 100 lat, a Sara, jego małżonka, była kobieta 90-letnią (Rdz 17,17).

(0,36 kB) Podobnie, jeśli nie po ludzku sądząc znacznie trudniej, działo się z realizacją Bożych obietnic, związanych z wyjściem Hebrajczyków-Izraelitów z Egiptu. Na ‘Bożych zegarach czasu’ upłynęło nie tylko kilkadziesiąt lat, ale dobrych parę wieków. Hebrajczycy zostali w międzyczasie sprowadzeni przez Egipcjan do roli niewolników, zmuszanych do podejmowania nieludzkich prac, na co dzień bitych przez nadzorców, ilekroć nie zdołali wykonać nałożoną im pańszczyznę (Wj 5,13nn).

(0,35 kB) Jak bardzo z kolei trudna, po ludzku sądząc niezwykle nieprzyjemna i śmiertelnie niebezpieczna była nałożona przez Jahwéh misja Mojżeszowi, żeby przekazał faraonowi polecenie Jahwéh:

„Tak powiedział Jahwéh, Bóg Izraela:
Wypuść MÓJ Lud, aby urządził na pustyni
uroczystość ku Mojej czci” (Wj 5,1; itd.).

Mojżesz wymawiał się od tej misji, jak tylko mógł. Ostatecznie jednak posłuchał Woli Jahwéh, a Bóg dał mu do pomocy łatwiej od niego wysławiającego się, o 7 lat młodszego brata Aarona (Wj 4,10-17; 6,9-13.30; 7.1nn).

(0,38 kB) Okazało się jednak, że wszystkie te trudności są niczym wobec nieugiętej WOLI samego Jahwéh w zrealizowaniu raz powziętej obietnicy, którą Jahwéh zresztą co jakiś czas jedynie potwierdzał. W ten sposób podtrzymywał zarazem UFNOŚĆ i NADZIEJĘ Ludu Hebrajczyków – późniejszych Izraelitów, że niezależnie od po ludzku niemożliwych do pokonania trudności – ten NASZ Bóg, któremu na Imię JAHWÉH, jest Bogiem nie tylko obietnicy, ale i niezłomnie wiernej realizacji raz wypowiedzianych zapowiedzi.

Lud Hebrajczyków, późniejszy Izrael – stał się jedynym w dziejach ludzkości ludem-narodem, który w ciągu wszystkich swoich trudnych dziejów, wielokrotnie dokonywanych pogromów – żył pewnością, iż Bóg spełni wszystkie nadzieje mesjańskie. Bóg ‘NASZ’ jest bowiem nie tylko Bogiem obietnic, ale dysponuje WSZECHMOCĄ, mocą której jest w stanie obietnice swoje również wprowadzić w czyn.

(6.6 kB)

F.
CZY BÓG PODTRZYMUJE
ZAMYSŁ ZBAWIENIA
WSZYSTKICH LUDZI

f85a (3 kB)

1. Przegląd dalszych dziejów:
Powszechność
Bożego ZAMYSŁU

kww1c! (3 kB)

a. ZAMYSŁ Boga-MIŁOŚCI
a chroniczna NIE-ufność LUDU

W poprzedzających rozważaniach staraliśmy się podpatrywać styl Bożych odniesień do człowieka w grzechu. Bóg przeznaczył każdą OSOBĘ jako swój żywy OBRAZ-Podobieństwo już przed założeniem świata do Łaski i Chwały w DOMU OJCA. Niemniej rzeczywiste osiągnięcie szczęścia nieśmiertelnego w DOMU OJCA w blasku Łask i Chwały uzależniła „miłująca Wszechmoc Stwórcy” (DeV 33) od osobistej odpowiedzi poszczególnej OSOBY. Osiągnięcie szczęśliwości wiecznej w niebie proponuje Bóg poszczególnej OSOBIE zawsze jedynie jako możność, a nie jako przymus. W tym wyraża się Boży dystans i uszanowanie dla własnego dzieła stworzenia. Bóg bowiem wyposażył każdą OSOBĘ w rzeczywistą, a nie jedynie fikcyjną WOLNĄ wolę.

Bóg wpisuje mianowicie w sumienie każdego Poczętego w sposób niewymazalny Dziesięcioro Przykazań. Ich przestrzeganie proponuje jako drogę, która z całą pewnością pozwoli osiągnąć ŻYCIE w szczęśliwości wiecznej. Przykazania te są z Bożego ustanowienia co prawda nakazem, a nie jedynie dowolną opcją. Niemniej nie są one nigdy wymuszeniem jakiegokolwiek działania podarowanej każdej OSOBIE rzeczywistej wolnej woli.

Przykazania NIE są też nigdy ograniczeniem wolności działania. Ich celem jest promowanie i rozwój godności poszczególnej OSOBY. Jeśli OSOBA będzie kierowała się w życiu pierwszeństwem DUCHA (Świętego) nad ciałem (zob. słowa Jezusa: J 6,63; oraz wyjaśnienia Jana Pawła II, zob. Godność ciała ożywionego przez Ducha Świętego), nie pozwoli sobie na poddanie się ślepemu naciskowi ‘ciała’. Dzięki temu będzie stawała się „uczestnikiem Boskiej natury” (2 P 1,4). Tym samym otworzy się dla niej „DOM OJCA” po szczęśliwym przejściu próby w okresie podarowanego jej czasu ziemskiego życia.


Wyżej ukazane rozważania dotyczyły epoki pierwszego człowieka w Raju oraz epok następujących. Obszerniej rozważyliśmy wzajemne odniesienia Boga do Ludu Bożego z wydarzeń Wyjścia Hebrajczyków z Egiptu. Doszliśmy do niepodważalnego wyniku:

(0,38 kB)  Bóg przenigdy nie wycofał, ani nie ograniczył swej powszechnej Woli zbawienia każdej ludzkiej OSOBY. Wola ta nigdy też nie ulegnie jakiemukolwiek zachwianiu. Stąd też – skoro Bóg jest w istocie swej NIEZMIENNY, pozostaje On swemu ZAMYSŁOWI doprowadzenia każdej z OSÓB do DOMU OJCA bezwzględnie WIERNY.

(0,38 kB)  Zdajemy sobie jednak sprawę, że PRA-Rodice ulegli już w Raju niezwykle łatwo namowie-pokusie ZŁEGO: Szatana. Ten zaś jako Duch Czysty – jest nie znającym zmęczenia autorem od wsączania „bakcyla sprzeciwu” (DeV 38) poszczególnemu człowiekowi. On to zarazem krąży niestrudzenie jak „LEW ryczący, szukając kogo pożreć” (1 P 5,8). Ten sam ZŁY: Szatan, nie tylko nie przyjdzie komukolwiek z jakąś pomocą, gdy upadnie w grzech, lecz przeciwnie, podejmuje on wtedy coraz dalsze niestrudzone wysiłki, by doprowadzić do definitywnego zablokowania wszelkich kontaktów człowieka z Bogiem, a samego upadłego człowieka pogrążyć w ... rozpaczy.

b. Boleśnie Boga dotykająca
NIE-ufność
wobec Jego ZAMYSŁU

Obserwujemy chociażby w epoce Exodusu Hebrajczyków z Egiptu, że co najmniej znaczna część ówczesnych Hebrajczyków bezustannie dogłębnie RANIŁA samo „SERCE” tego Boga, który z przeogromną serdecznością i miłością podjął się OSOBISCIE realizacji niegdyś PRA-Ojcom udzielonych obietnic: by zaprowadzić ich do Ziemi Obietnicy, z tym że ta Ziemia Obietnicy miała spełniać według odwiecznego ZAMYSŁU Boga rolę jedynie obrazu-symbolu ostatecznego celu zaistnienia każdej OSOBY – dotarcia szczęśliwie do „DOMU OJCA” (J 14,2).

Mojżesz uświadamiał to przy każdej sposobności społeczności ówczesnego Ludu Bożego. Tak stało się chociażby po powrocie zwiadowców wysłanych dla spenetrowania Kanaanu. Mojżesz usiłował wtedy uspokajać powszechnie zbuntowane nastroje:

„... Lecz nie chcieliście iść i wzgardziliście nakazem Jahwéh, waszego Boga.
Szemraliście w namiotach, mówiąc:
‘Z nienawiści do nas wyprowadził nas JAHWÉH z ziemi egipskiej,
by wydać nas w ręce Amorytów na zagładę.
Gdzie pójdziemy? Nasi bracia napełnili nam serce strachem, mówiąc: Lud to jest liczniejszy i wyższy wzrostem od nas, miasta ogromne, obwarowane aż do nieba. Widzieliśmy tam nawet synów Anaka’.
– I rzekłem wam:
Nie drżyjcie, nie lękajcie się ich. JAHWÉH, wasz Bóg, który IDZIE PRZED WAMI, będzie za was walczył, podobnie jak uczynił w Egipcie na waszych oczach.
Widziałeś też i na pustyni: JAHWE niósł cię, jak niesie OJCIEC swego SYNA,
całą drogę, którą szliście, aż dotarliście do tego miejsca.
Jednak mimo to NIE UFALIŚCIE BOGU waszemu, Jahwéh,
idącemu przed wami w drodze, by wam szukać miejsca pod obóz –
nocą w ogniu, by wam oświetlać drogę, a za dnia w obłoku’ ...” (Pwt 1,26-33).

Wspomniany tu grzech krańcowej i chronicznej NIE-UFNOŚCI, z jaką znaczna większość Hebrajczyków traktowała JAHWÉH, była zapewne i jest nadal jednym z najboleśniej przez samego JAHWÉH na swój BOŻY sposób ‘przeżywanym’ grzechem każdej OSOBY oraz całego LUDU Bożego Wybrania.

Dzieje się to każdorazowo w następstwie mistrzowskich sztuczek podejmowanych przez „OJCA Kłamstwa” (J8,44), który wmawia OSOBIE, a nawet całej społeczności jako „przewrotny GENIUSZ podejrzeń” (DeV 37), że Bóg nie tylko NIE kocha ich, lecz jest ich najgorszym wrogiem, którego trzeba zwalczać ze wszystkich sił.

Nic dziwnego, że znajdzie to tu i ówdzie w Słowie-Bożym-Pisanym echo pewnych swoiście autobiograficznych wynurzeń dogłębnie zranionej MIŁOŚCI ze strony samego Boga. Świadectwem tego są chociażby skargi-żale Jahweh wyrażone przez proroka Micheasza
(działał on jako Prorok w dużej mierze równolegle z Proto-Izajaszem: w drugiej połowie 8 w. przed Chr.).

Słowa Jahwe są w tym wypadku skierowane niejako do całego KOSMOSU, który ma być świadkiem wstrząsających słów Jahwéh w obliczu niejako obezwładniającej nieufności Ludu Bożego do Niego:

„... ‘Stań, prowadź spór wobec gór,
niech słuchają pagórki Twego głosu!’

– Słuchajcie, góry, sporu Jahwéh,
nakłońcie uszu, posady ziemi!
Oto JAHWÉH ma spór ze swym Ludem
i oskarżać będzie Izraela.
LUDU Mój, cóżem ci uczynił?
W czym ci się uprzykrzyłem?
Odpowiedz Mi !
Otom cię wywiódł z ziemi egipskiej,
z domu niewoli wybawiłem ciebie
i posłałem przed obliczem twoim
Mojżesza, Aarona i Miriam !
LUDU Mój, wspomnij, proszę,
co zamierzał Balak, król Moabu,
a co mu odpowiedział Balaam, syn Beora?
Co było od Szittim do Gilgal –
żebyś poznał zbawcze dzieła Jahwéh !’ ...” (Mi 6,1-5).


bond1 (15 kB)
Od czas zakończenia POTOPU Biblijnego stała się TĘCZA znakiem szczególnieszego Przymierza, jakie Bóg zawarł z Rodziną Ludzką – już odnowioną, po tym straszliwym kataklizmie (zob. Rdz 6-9).
– Tęcze bywają przepiękne i budzą każdorazowo zachwyt i nadzieję: pogodzenia się Nieba z ziemią, mimo chronicznie wracających strasliwych zwyrodnień Rodziny Ludzkiej, która wymagałaby ponownego ‘oczyszczenia’ przez kolejny potop (Rdz 6-9), lub los, jaki spotkał Sodomę i Gomorę (zob. Rdz 17-18)
.

Czy się dziwić, że i Syn Boży, Odkupiciel Człowieka, niejako nie mógł wytrzymać bólu swego BOŻEGO-LUDZKIEGO ‘Serca’, gdy uzasadniał Uczniom w ostatnich dniach przed swą odkupieńczą śmiercią jako „ofiary przebłagalnej za nasze grzechy. I nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2), że czekające Go „odejście” jest warunkiem, by mógł do nich „posłać DUCHA POCIESZYCIELA” (J 16,7).
– Przy okazji – niejako tylko mimochodem, wyraża ból z powodu NIE-ufności, z jaką niemal większość ówczesnego Ludu Bożego odnosiła się do Jego posłannictwa jako Syna Bożego i Odkupiciela.

Oto słowa Jezusa o Duchu Świętym i jego zadaniach jako kontynuoatora zbawczego posłannictwa Jego jako Syna Bożego:

„ON zaś, gdy przyjdzie, przekona świat
o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie.
– O GRZECHU – bo NIE WIERZĄ we Mnie;
– O SPRAWIEDLIWOŚCI zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie;
– Wreszcie o SĄDZIE – bo Władca tego świata został osądzony ...” (J 16,8-11).
(zob. głębokie rozważania do tej tajemniczej wypowiedzi: encyklika DeV 27.29.41)
.

Ojciec święty Jan Paweł II wyjaśnia w pewnej chwili:

„Kiedy Chrystus w przeddzień Paschy mówi o Duchu Świętym jako Tym, który ‘przekona świat o grzechu’, wypowiedź ta zdaje się mieć z jednej strony możliwie najszerszy zasięg, wskazując na ogół grzechów w dziejach ludzkości.
– Z drugiej strony jednakże, kiedy Jezus wyjaśnia, że grzech ów polega na tym, iż ‘nie uwierzyli w Niego’, zasięg ów wydaje się zawężać do tych, którzy odrzucili mesjańskie posłannictwo Syna Człowieczego, skazując go na śmierć krzyżową.
– Trudno jednak nie dostrzec, że ów ‘wąski’, historycznie określony zasięg znaczenia grzechu – rozprzestrzenia się do zasięgu uniwersalnego, z racji uniwersalizmu Odkupienia, jakie dokonało się poprzez Krzyż.
– Objawienie tajemnicy Odkupienia otwiera drogę do takiego rozumienia, w którym każdy grzech, gdziekolwiek i kiedykolwiek popełniony, zostaje odniesiony do Krzyża Chrystusa – a więc pośrednio również do grzechu tych, którzy ‘nie uwierzyli w Niego’, skazując Jezusa z Nazaretu na śmierć krzyżową (J 16,8-11) ...” (DeV 29).

Podobne co najmniej echo bólu Serca Jezusowego można łatwo wyczytać w szeregu innych miejscach, szczególnie Ewangelii Janowej, np.:

– „Na świecie było SŁOWO,
a świat stał się przez NIE,
lecz świat GO nie poznał.
Przyszło do swojej WŁASNOŚCI,
a swoi GO nie przyjęli ...” (J 1,10n)

Z nocnej rozmowy Jezusa z Nikodemem:

„A sąd polega na tym,
że ŚWIATŁO przyszło na świat,
lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli ŚWIATŁO:
bo złe były ich uczynki” (J 3,19)

Z apologii Jezusa J 5:

„Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo.
Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza;
nie macie także słowa Jego, trwającego w was,
bo wyście NIE UWIERZYLI w Tego, Którego On posłał.
Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest ŻYCIE wieczne:
to one właśnie dają o Mnie świadectwo.
A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć ŻYCIE.
Nie odbieram chwały od ludzi,
ale wiem o was, że NIE MACIE w sobie MIŁOŚCI Boga.
Przyszedłem w imieniu Ojca Mego, a NIE PRZYJĘLIŚCIE Mnie ...” (J 5,37-43)

Z końcowej części mowy Eucharystycznej, gdy wielu odchodziło od Jezusa:

„Rzekł więc Jezus do Dwunastu:
Czyż i wy chcecie odejść?’
Odpowiedział Mu Szymon Piotr:
Panie, do kogóż pójdziemy?
Ty masz SŁOWA – ŻYCIA wiecznego’ ...
(J 6,67n)

Z końcowej części J 10:

„Jeżeli nie dokonuję dzieł Mojego Ojca, to Mi nie wierzcie.
Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli,
wierzcie moim dziełom
, abyście poznali i wiedzieli,
że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu ...” (J 10,37n)

Z ostatnich dni przed Odkupieńczą Męką:

„... Niemniej jednak i spośród przywódców
wielu w Niego uwierzyło, ale z obawy przed faryzeuszami
nie przyznawali się, aby ich nie wyłączono z synagogi.
Bardziej bowiem umiłowali chwałę ludzką aniżeli chwałę Bożą ...” (J 12,42n)


(8 kB)

ks. Paweł Leks, SCJ
+

Tarnów, X.2021.
RE-lektura: 14.X.2021.

Adres-kontakt z autorem niniejszej strony internetowej, zob.:
Adres autora


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)

Powrót: SPIS TREŚCI



E. CZY BÓG-MIŁOŚĆ STWARZA Z GÓRY NA POTĘPIENIE

1. Przewrotny ZŁY zasiewający „bakcyla sprzeciwu”
2. Bóg w stwarzaniu Człowieka jako swego „OBRAZU-Podobieństwa”
3. Bóg wobec ‘NIE’ swego OBRAZU- Podobieństwa
4. Grzech w Raju a Bóg w swej Miłości odrzucony
a. Nieoczekiwana reakcja Boga w obliczu ‘NIE’ OSOBY
b. Bóg nie daje się zwyciężyć ZŁU = ZŁEMU
c. Hymn wdzięczności Bogu Odkupicielowi
5. Boże oczekiwanie a wolna wola Kaina
6. W obliczu NIE-naprawialnej zatwardziałości w ZŁU ludzkości epoki
Potopu

7. Czy Bóg chciał potępienia wiecznego dla mieszkańców
Sodomy-Gomory?

8. Styl Bożych interwencji u początku dziejów Ludu Bożego Wybrania

F. CZY BÓG PODTRZYMUJE ZAMYSŁ ZBAWIENIA WSZYSTKICH
LUDZI


1. Przegląd dalszych dziejów: Powszechność Bożego ZAMYSŁU
a. Miłujący ZAMYSŁ Boga a chroniczna NIE-ufność LUDU
b. Boleśnie Boga dotykająca NIE-ufność wobec Jego ZAMYSŁU


Obrazy-Zdjęcia