(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(26 kB)

K.   DZIEWCZYNA-KOBIETA A JEJ SPOSÓB UBIERANIA SIĘ

(6.9 kB)

Przedpole tematyki

Trudno nie poruszyć drażliwej kwestii ubierania się kobiet i dziewcząt. Czasy narzucają tzw. ‘modę’. Pozostaje jednak sumienie – oraz odpowiedzialność osobista, niezbywalna – za prowokowanie swoim strojem i sposobem zachowania drugich ludzi, w tym wypadku przede wszystkim świata mężczyzn, chłopców i młodzieńców. Zmusza to do pochylenia się nad problematyką odzienia kobiet. Nasuwa się szereg z tym związanych zagadnień:

1. Teologiczne znaczenie odzienia.
2. W stałej konkurencji o ‘sexy’-wygląd.
3. Garść wypowiedzi o ubieraniu się kobiet.
4. Podsumowanie rozważań o ubiorze kobiet.

Wkraczamy w tematykę trudną do przedstawienia, a przecież jakżeż konieczną. Obserwujemy pogłębiającą się zatratę poczucia własnej godności kobiecej, zarówno u dziewcząt i młodzieży żeńskiej dorastającej, jak i u starszych pań. Stąd prosi się najpierw głębsze spojrzenie na Boże widzenie kwestii przyodziewania się.

(3.5 kB)

1. Teologiczne znaczenie odzienia

(2.8 kB)

Szata Bożej Chwały – rozważanie Petersona

Wypada zająć się kolejnym aspektem kobiecości na etapie życia przed małżeństwem: sakramentem małżeństwa. Trudno nie poruszyć kolejnej kwestii – dla kapłana bardzo niezręcznej, mianowicie nierzadko wysoce prowokującego ubierania się dziewcząt i kobiet. Można z góry przewidzieć, jakie będą reakcje w odpowiedzi na pojawienie się jakiegokolwiek słowa – mówionego czy pisanego na ten temat – ze strony osoby duchownej.

Tymczasem samo w sobie zagadnienie nagości czy przyodziania jest głęboko zakorzenione w Bożym dziele stworzenia człowieka. Skorzystamy z wdzięcznością z głębokiego rozważania biblijno-teologicznego na ten temat teologa Erik Peterson'a. Opublikował one je w 1956 r. pt. „Theologie des Kleides – Teologia ubrania” (Erik Peterson: 1890-1960, ewangelik, był profesorem Nowego Testamentu i historii Kościoła Pierwotnego. W 1930 przeszedł na katolicyzm tracąc tym samym katedrę na Uczelni Ewangelickiej. Od 1947 r. objął katedrę naukową w Rzymie).

Wspomniany prof. Erik Peterson wykazuje, że sprawa ‘ubrania’, traktowana poza chrześcijaństwem zwykle jako kwestia obojętna, w chrześcijaństwie przybierała od zawsze wydźwięk moralny. On sam stwierdza, że zagadnienie to ma znacznie głębsze korzenie, niżby się to wydawać mogło przy pobieżnej ocenie. Jest to kwestia metafizyki i teologii, która zahacza o centralne aspekty wiary chrześcijańskiej.

Podamy tu przekład-streszczenie obszernego artykułu na omawiany temat owego autora-konwertyty, zamieszczonego w jednym z numerów miesięcznika „Freundeskreis Maria Goretti – Information” (FMG-Information, 2010, nr 101, str. 27-29).

Punktem wyjścia rozważań na temat odzienia pozostaje wciąż biblijne opowiadanie o upadku pra-rodziców w raju. Jest rzeczą znamienną, że zagadnienie ‘nagości’ pojawiło się dopiero po upadku człowieka. Przed tym upadkiem ci dwoje nie mieli ubrania, a mimo to nie byli oni ‘nadzy’. Nagość co prawda zakłada brak odzienia, ale zwrócenie uwagi na nagość jest aktem duchowym.

Autor biblijny wyraża to w słowach: „I otwarły się oczy ich obojga: doszli do poznania, że są nadzy! Spletli więc gałązki figowe i sporządzili sobie przepaski” (Rdz 3,7). Nagość zostaje ‘zauważona’, podczas gdy brak ubrania pozostawał nie zauważony.

Znaczy to, że w międzyczasie musiało dojść do zmiany w samym bycie tych dwojga. Zmiana ta naruszyła samą istotę ich ludzkiej natury. Nastąpiła zmiana nie tylko moralna, lecz dotknęła ona metafizycznej struktury człowieka. Począwszy od upadku ci dwoje doświadczają swego ludzkiego ciała całkiem inaczej. Teraz dopiero zaczynają ‘widzieć’ swoje ciało w całej jego cielesności i płciowości. Czyli w międzyczasie musiało dojść do swoistego ‘zdarcia z nich szaty’. Dopiero ‘zerwanie’ dotychczasowej szaty pozwoliło im doświadczyć swej nagości. Nie da się tego wytłumaczyć inaczej, jak tylko w założeniu, że przed upadkiem byli oni ‘przyodziani’ czymś, co obecnie zostało ‘zdarte’ – i odkryło ich ciało.

(7.5 kB)
Objaśnienie

Trzeba po prostu przyjąć, że przed upadkiem ciało ludzkie objawiało się inaczej, ponieważ człowiek był inny w Obliczu Boga. ‘Nie-nagością’ człowieka pomimo braku zewnętrznej szaty mogła być jedynie nadprzyrodzona łaska, która osłaniała osobę jakby odzieniem-ubraniem. Człowiek nie tylko się ukazywał w świetle Bożej Chwały, ale był przyodziany Bożą Chwałą.

Tę właśnie Bożą Chwałę utracił człowiek w swym grzechu. Tym samym zaś w jego naturze ukazało się ciało pozbawione Bożej Chwały: nagość czysto cielesna, obnażenie wszystkiego co dotyczy funkcji cielesnych. Ujawniło się ciało, któremu brak cechy szlachetności, skoro sama w sobie godność ciała płynęła i zawarta była w utraconej Bożej Chwale.

Innymi słowy człowiek w raju co prawda nie nosił żadnego sporządzonego odzienia. Szatą nie były również jego ‘cnoty’. Natomiast funkcję szaty spełniała jego nadprzyrodzona sprawiedliwość, niewinność i dar nieprzemijalności. Konsekwentnie zaś, ujawnienie się cielesnej nagości oznacza zawsze objawienie braku sprawiedliwości, niewinności oraz nieprzemijalności.

Człowiek ‘pozbawiony okrycia’ w następstwie upadku przykrywa odtąd swoją cielesną ‘nagość’ za pomocą ubrania. Ponieważ zaś ‘odkrycie’ ciała ujawnia jego intymność płciową, zaistniało przykazanie ‘poczucia wstydu’ : każe ono ukryć ciało i je osłonić. Skoro ciało nie jest już niewinne ani nieprzemijalne, zostaje ono osłonięte szatą-ubraniem: zepsucie zostaje ukryte, a nad rozkładającym się ciałem martwym rozciąga się płachtę.

Człowieka nie da się zrozumieć bez jego odniesienia do łaski Bożej. Stąd też Adam był ‘przyodziany’ w nadprzyrodzoną sprawiedliwość, niewinność i nieprzemijalność. Dopiero dzięki tej szacie właśnie ujawniała się jego ‘godność’. Ona też dopiero pozwalała dostrzec, do czego człowiek jest przeznaczony poprzez dar łaski i Bożej Chwały. Tak dopiero da się zrozumieć, że skoro Adam i Ewa po tym strasznym wydarzeniu: upadku w grzech – spletli sobie gałązki figowe i przepaski (Rdz 3,7), nosili widocznie w swym stanie przed owym upadkiem Chwałę Bożą, która stawała się zarazem ich ‘ubraniem-odzieniem’.

W obecnym stanie, tzn. po upadku pra-rodziców, przyodziewanie się w ubranie jest niewątpliwie konieczne. Jednakże nie jest ono w stanie zastąpić pierwotnej szaty Bożej Chwały. Sporządzone odzienie-ubranie osłania co prawda nagość człowieka, ale jednocześnie może ją odsłaniać. Może mianowicie łatwo stać się narzędziem do wzniecania pożądliwości i uwiedzenia.

Na świat przyszedł jednak Syn Boży, Jezus Chrystus. On to, Odkupiciel – przynosi nam ponownie i darowuje tę szatę, którą człowiek posiadał i ją przez grzech utracił, a której my poszukujemy poprzez sporządzanie sobie ubrania. Jezus Chrystus dokonuje tego w Sakramencie Chrztu świętego. Tę rzeczywistość oznacza ‘biała szata’, jaką dziecko otrzymuje przy Chrzcie świętym.

Na Chrzcie świętym Chrystus poślubia Kościół – oraz poszczególnego ochrzczonego. Zaślubia tę ‘swoją’, która stała się ‘naga i zhańbiona’. Chrystus okrywa jej hańbę suknią świąteczną swojej Chwały.
– Jest to z kolei ta szata, którą otrzymuje syn marnotrawny jako szatę „pierwotną(Łk 15,22. - Łukasz określa ją jako – gr.: stolén tén próten = szatę, tę pierwotną!) z chwilą, gdy powrócił do Domu Ojca. Jest to wtedy „szata ślubna” (Mt 22,11), która czyni nas ‘godnymi’ uczestnictwa w Niebieskiej uczcie weselnej (Ap 19,9. - Zob. do tego również: Joseph Ratzinger, Benedykt XVI, „Jezus z Nazaretu”, część 1, Wyd. ‘m’, Kraków 2007, 177).

Rozważania teologa Erika Petersona prowadzą do wniosku, że wszystko, w co jesteśmy ubrani, przypomina pierwotną szatę łaski. Z tym że obecne nasze szaty są jedynie tymczasowe i nie wystarczające. Co więcej, mogą one stać się narzędziem nadużycia i uwodzenia, skoro również po Chrzcie świętym dają znać o sobie skutki grzechu pierworodnego: w postaci pożądliwości. Stąd też duchowa szata łaski Odkupienia może w czasie naszego ziemskiego życia ulec nietrudno splamieniu i zniszczeniu przez grzechy.

Skromne, ładne odzienie, które nie wydaje ciała na pastwę pożądliwości, lecz je ukrywa i chroni, powinno jednocześnie przypominać szatę uczty weselnej życia wiecznego.

(2.2 kB)

Przyozdabianie swej szaty godowej (IM 10)

Rozważanie konwertyty Petersona można z wdzięcznością uzupełnić sugestiami, jakie św. Jan Paweł II zawarł w swej Bulli „Incarnationis Mysterium – Tajemnica Wcielenia”. Ojciec święty wydał ją jako dokument inaugurujący wkroczenie w Wielki Jubileusz Roku 2000 (29.XI.1998 r.). Każdy Jubileusz staje się według słów Jana Pawła II jakby „zaproszeniem na ucztę weselną” (IM 4) godów weselnych Oblubienicy-Kościoła z jej Bożym Oblubieńcem, Barankiem zabitym – a przecież żywym.

W nawiązaniu do samego obchodzonego w roku 2000 Wielkiego Jubileuszu wskazuje Jan Paweł II m.in. na ożywioną w czasie tego Jubileuszu przedziwną wymianę darów duchowych w ramach tajemnicy „Świętych Obcowania” : świętych złączonych w tym samym Mistycznym Ciele Jezusa Chrystusa.

Tutaj też ma swoje miejsce tajemnicza „rzeczywistość zastępstwa” (vicaríetas), tj. tajemnica wynagradzania i wypraszania poprzez gorętszą miłość – łask Miłosierdzia dla tych, którym jej brakuje. Pojawiający się wtedy swoisty „naddatek miłości” staje się zarazem tajemniczym przyozdabianiem w przecenne klejnoty naszej własnej „szaty godowej” na czekające nas Niebieskie Jeruzalem.

Oto charakterystyczny fragment Papieskiej Bulli: „Incarnationis Mysterium – Tajemnica Wcielenia” :

„... Objawienie poucza zarazem, że chrześcijanin nie idzie samotnie drogą nawrócenia. W Chrystusie i przez Chrystusa życie jego zostaje złączone tajemniczą więzią z życiem wszystkich innych chrześcijan – w nadprzyrodzonej jedności ‘Mistycznego Ciała’. Dzięki temu – między wiernymi dokonuje się przedziwna wymiana darów duchowych, która sprawia, że świętość jednego wspomaga innych w znacznie większej mierze, niż grzech jednego może zaszkodzić innym.

Niektórzy ludzie zostawiają po sobie jak gdyby nadmiar miłości poniesionych cierpień, czystości i prawdy, który ogarnia i wspiera innych. Na tym właśnie polega rzeczywistość ‘zastępstwa’ (vicaríetas), na której opiera się cała tajemnica Chrystusa. Jego przeobfita miłość zbawia nas wszystkich.
– O ogromie Miłości Chrystusa świadczy również to, że Jezus nie pozostawia nas w kondycji biernych odbiorców, ale włącza nas w swoje dzieło zbawcze, a zwłaszcza w swoją mękę. Mówi o tym znany werset z Listu do Kolosan: ‘W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół’ [Kol 1,24].

Ta głęboka rzeczywistość jest w przedziwny sposób wyrażona także w Księdze Apokalipsy, gdzie Kościół ukazany jest jako Oblubienica odziana w prostą lnianą szatę – w bisior lśniący i czysty. ‘Bisior bowiem oznacza czyny sprawiedliwe świętych’ – pisze św. Jan [Ap 19,8]. W swoim życiu święci tkają jak gdyby ‘lśniący bisior’, który jest Odzieniem Wieczności.
– Wszystko pochodzi od Chrystusa. Ponieważ jednak należymy do Niego, również to, co jest nasze, staje się Jego własnością i zyskuje uzdrawiającą moc. To właśnie mamy na myśli, gdy mówimy o ‘Skarbcu Kościoła’, który zawiera dobre czyny świętych.
– Modlić się o uzyskanie odpustu znaczy włączyć się w tę duchową komunię, a tym samym otworzyć się całkowicie na innych. Także bowiem w sferze duchowej nikt nie żyje tylko dla siebie. Chwalebna troska o zbawienie własnej duszy zostaje oczyszczona z bojaźni i egoizmu dopiero wówczas, gdy staje się również troską o zbawienie innych. Jest to rzeczywistość Świętych Obcowania, tajemnica ‘rzeczywistości zastępstwa’ (vicaríetas), modlitwy jako drogi do jedności z Chrystusem i z Jego świętymi. On przyjmuje nas do siebie, abyśmy razem z Nim tkali ‘białą szatę’ nowej ludzkości, szatę z lśniącego bisioru, w którą odziana jest Oblubienica Chrystusa” (IM 10).

(2.2 kB)

Z wypowiedzi Nowego Testamentu o przyozdabianiu się

Po tym rozważaniu głębokiej ‘klasy’ teologii odnośnie do szaty-odzienia, jakie przedstawił konwertyta Erik Peterson, można by jeszcze przytoczyć parę wypowiedzi Pisma świętego Nowego Testamentu, nawiązujących do nagości względnie przyodziania.
– Do teologicznego znaczenia tematu ‘nagości’ nawiązywaliśmy już w poprzednich częściach naszej strony. Temat ten jest przedstawiony w sposób bardzo jaskrawy – a zarazem symboliczno-teologiczny, u Proroka Ezechiela (zob. wyż.: Nagość w wizji Ezechiela (Ez 16) – oraz: Wypowiedzi Ezechiela i pozostałych Pism (Ez 16,3-8). Toteż nie wracamy już do tego rozważania.

Znamienny jest natomiast szerszy wywód Apostoła Narodów z jego ‘Drugiego Listu do Koryntian’. Paweł mówi w pewnej chwili w nawiązaniu do Ojca Niebieskiego, który wskrzesił swego ukrzyżowanego Syna Jezusa Chrystusa i który wobec tego „... z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami” (2 Kor 4,14). Po czym mówi-pisze dalej:

„... Chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny [= doczesne ciało człowieka], to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień ... – Wpatrujemy się nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie (2 Kor 4,16-18).
– Wiemy bowiem, że jeśli nawet niszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, Dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w Niebie.
Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek [= przyszłe, chwalebne ciało], o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy [= szata godowa życia wiecznego].
Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie.
... Dlatego też staramy się Jemu podobać, czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre” (2 Kor 5,1-10).

Tekstu tego już nie komentujemy: rozumiemy go bardzo dobrze w świetle poprzedniego rozważania wyżej przytoczonego teologa Petersona.

Nowy Testament podaje jednak również tu i ówdzie bardziej konkretne wskazania, jak należy ubierać się w sposób godny ucznia Chrystusowego.

I tak, u świętego Piotra napotykamy następujące wskazanie pod adresem niewiast:

„Tak samo żony niech będą poddane swoim mężom, aby nawet wtedy, gdy niektórzy z nich nie słuchają Nauki [= poganie; nie wierzący], przez samo postępowanie żon zostali pozyskani bez nauki,
gdy będą się przypatrywali waszemu pełnemu bojaźni, świętemu postępowaniu.
Ich ozdobą niech będzie nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie ani strojenie się w suknie [= Piotr nie potępia ozdób, a zachęca do starań o wewnętrzne bogactwo ducha], ale wnętrze serca człowieka o nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga.
Tak samo bowiem i dawniej święte niewiasty, które miały nadzieję w Bogu, same siebie ozdabiały, a były poddane swoim mężom ...” (1 P 3,1-5).

A oto słowo św. Pawła z jego ‘Pierwszego Listu do Tymoteusza’:

„Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu.
Podobnie kobiety – w skromnym zdobnym odzieniu, niech się przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem, nie przesadnie zaplatanymi włosami albo złotem czy perłami, albo kosztownym strojem, lecz przez dobre uczynki, co przystoi kobietom, które się przyznają do pobożności” (1 Tm 2,8-10).

(3.5 kB)

2. W stałej konkurencji o ‘sexy’-wygląd

(2.8 kB)

Styl ‘sexy’ w ubiorze-kosmetykach-środkach pachnących

Na tle rozważań w nawiązaniu do istoty sensu i znaku wszelkiego odzienia-ubrania – pomijając już wzgląd klimatyczny, który zmusza do odpowiedniego ubierania się, jawi się tym ostrzej nieuniknione zagadnienie sposobu ubierania się człowieka: mężczyzn i kobiet. Jest rzeczą jasną, że sprawa sposobu ‘ubierania się’ dotyczy przede wszystkim świata kobiet.

Ogólnie można by powiedzieć, że mężczyźni raczej rzadko prowokują stylem swego ubierania się w kierunku wzniecania pożądliwości seksualnej. W dni gorące mężczyzna stosunkowo łatwo ściąga koszulę – szczególnie przy pracy w upale: na budowie, w rolnictwie, itd. Poza tym jednak mężczyzna nie jest zanadto skłonny rozbierać się dalej. Wyjątki oczywiście zawsze się zdarzają. Bywa, że mężczyzna jest ubrany skąpo i chodzi w bieliźnie bardzo obcisłej, która w sposób wyzywający uwydatnia kształty jego intymności. Ludzie wtedy zwykle odwracają się od niego.

Od czasu do czasu ludzie, zwłaszcza rodzice, alarmują w ośrodkach przygotowujących reklamy m.in. z prezentacją męskich spodenek, by zdjęcia mężczyzny ubranego dla reklamy w taką właśnie, ściśle przylegającą bieliznę, z pism i plakatów wycofano – ze względu na przyzwoitość wobec dzieci. Interwencje takie na ogół odnoszą pozytywny skutek.

Zdarza się też wyjątkowo, że jakiś mężczyzna, który być może zajmuje wysokie stanowisko w życiu politycznym itp., w swym występie telewizyjnym przed zaplanowanymi wyborami – w pewnym momencie zdejmuje z siebie wszystko i staje przed publicznością w stroju ‘Adama’. Widzom wyjaśnia, że winni go dobrze poznać oraz że „nie ma nic do ukrycia”. Oraz że będzie wdzięczny, jeśli w najbliższych wyborach na niego właśnie zagłosują! Widzowie w takiej chwili pomyślą o nim to, co o nim pomyśleć się da: spojrzą na niego z politowaniem. Stwierdzą, że zabrakło mu być może ... pewnego elementu w głowie.

(6.3)
Objaśnienie

Chociaż obecnie mowa ma być o ubieraniu się przede wszystkim dziewcząt-kobiet, warto zdać sobie tutaj sprawę, jak kobiety mogą reagować na zachowania pewnych mężczyzn, którzy doskonale wiedzą, jak zwrócić uwagę kobiet na siebie jako właśnie na ‘sexy’-mężczyzny. Oto charakterystyczna wypowiedź pewnej mężatki już z dużym stażem małżeńskim:

„... Pozwoli Ksiądz, że powiem coś na temat mody męskiej i jak my kobiety na to patrzymy ...
Jak widzę faceta w zbyt obcisłych spodniach w bardzo jaskrawych kolorach i jeszcze zbyt wypielęgnowanego, to od razu kojarzy mi się jego widok z ... gejem. Jest to nie tylko moja opinia, ale też większości moich koleżanek.
– Jedna moja znajoma prowadzi salon kosmetyczny. Przychodzą tam też panowie: życzą sobie, żeby zrobić im paznokcie, a nawet depilują klatkę piersiową i ... okolice intymne.
U kobiety jest to rzecz naturalna: że tak trzeba. Ale jak tego dokonuje mężczyzna, no to jest to już wielka głupota. Oczywiście: facet powinien dbać o siebie. Moim zdaniem wystarczy w tym wypadku, żeby ładnie obciąć włosy, ogolić się, obciąć normalnie paznokcie i porządnie się umyć. Facet wcale nie musi być ładny. Ale gdy jest miły, opiekuńczy, uprzejmy i z szacunkiem traktuje kobiety, to w takim można się szalenie zakochać.
– Nie jest też prawdą do końca, że jak mężczyzna ściągnie koszulę, to kobiety patrzą na to obojętnie. Dla nas też to jest bardzo kuszące, szczególnie jak ma piękny tors. No i ta męska bielizna obcisła: nie tylko jest kusząca, ale chyba też nie zdrowa: zarówno dla panów, jak nawet dla małych chłopców. To tyle o ‘modzie’ ...” (Maria, email: 9.III.2007).

Nie ulega wątpliwości, że młodzieńcy i mężczyźni nie mogą nie zdawać sobie sprawy z uwag przytoczonej tu wypowiedzi poważnej mężatki. W grę wchodzi bezpośrednia odpowiedzialność i poczytalność za swoje prowokujące zachowanie i ubieranie się – w obliczu Bożym oraz w stosunku do tych osób, którym taki mężczyzna chciał swym ‘sexy’-wyglądem zaimponować. Taki mężczyzna nie usprawiedliwi się przed obliczem Boga ze swego jasno zamierzonego celu: żeby swym ‘sexy’-wyglądem wyzwolić u kobiet podniecenie. Od podniecenia zaś jest już tylko nieduży krok do przyzwolenia na nie i przejścia do czynu sprzecznego z godnością człowieka jako osoby, a nie obiektu do wyzwalania ‘sexy’-podniet.

(6.6 kB)

Wracamy obecnie do świata dziewcząt i kobiet. Zupełnie inaczej, aniżeli w przypadku mężczyzn, przedstawia się problem dobierania części odzienia i styl ubierania się w przypadku kobiet. Jeśli już dla mężczyzny ważne jest stwierdzenie, że sposobem swego ubierania wyraża on siebie i daje świadectwo o sobie, dotyczy to tym bardziej kobiety. Ludzi ocenia się w dużej mierze poprzez ich wygląd zewnętrzny. Ten zaś wyraża się w ich ubiorze, łącznie ze stosowanymi zależnie od okoliczności ... pachnidłami.

Kobiety doskonale zdają sobie sprawę, że jakość ubierania się, dobór materiałów do sporządzenia coraz to innych detali garderoby, styl jej osobistego prezentowania się zależnie od tego, w jakim ma się znaleźć środowisku: domowym, w pracy, w życiu społecznym czy politycznym, może stać się dla niej potężnym narzędziem wielorakiej manipulacji. To zaś umożliwia im wywieranie zamierzonego wpływu na całe otoczenie. Wiele kobiet doszło w szermowaniu tym narzędziem do wysokiej perfekcji.

Sam w sobie ubiór i jakość jego prezentacji spełnia niewątpliwie wielorakie funkcje. Ubranie służy po prostu do przyodziania się, ale z nim nieodłącznie związana jest funkcja estetyczna, socjologiczna, a niezależnie od tego funkcja etyczna.

Zarówno mężczyzna, jak tym bardziej kobieta dobrze wiedzą, co to znaczy ubiór czysty, schludny, nie przesiąknięty nieprzyjemnymi zapachami – chociażby np. dymem papierosów. Zdarza się, że np. marynarka, którą ktoś włożył w pośpiechu – być może marynarka nie swoja, ale od kogoś z rodziny, jest tak przesiąknięta dymem papierosów, że pobyt z tym człowiekiem w jednym pomieszczeniu wywołuje przedłużające się odruchy wymiotne.
– Z kolei zaś tak mężczyzna, jak kobieta, a także już dziecko dobrze wiedzą, że nie można pokazać się w ubraniu poplamionym, pomiętym, być może ... dziurawym.

Każda zaś kobieta instynktownie wyczuwa, co trzeba ubrać zależnie od tego, gdzie ma się pojawić. Inaczej ubierze się do pracy w domu, inaczej gdy trzeba pójść do pracy w biurze, w gościnę, do kościoła, na plażę, na dłuższe wędrowanie piechotą. Innym decydującym kryterium dobierania ubioru jest wiek kobiety, a swoją drogą względy klimatyczne.

W parze z doborem odpowiedniego stroju pójdzie zapewne zróżnicowana fryzura, czy też sięganie po sztuczne środki kosmetyczne dla ... ‘poprawienia swego wyglądu’. Do tego zaś dochodzą coraz inne, bardzo zróżnicowane środki poprawiające zapachy. A jakżeż by mogło się obejść bez przystrojenia się dodatkowo w takie czy inne, może i bardzo drogie łańcuszki, koraliki, obrączki i kolczyki. Wszystko to znajduje oczywiście swoje potężnie odbicie na ... budżecie małżeńskim i rodzinnym.

Nie trzeba być wielkim obserwatorem życia by zauważyć, że panie usiłujące poprawić naturalne piękno podarowane im przez Stworzyciela, tak niekiedy tę swoją naturalną urodę dodatkowo ‘poprawiają’, że w końcu zupełnie zatracają zmysł krytyczny i samoocenę. Zamiast z długich minut, a może i godzin spędzanych przed lustrem – wyjść piękniejszą, mogą stać się widmem-straszydłem, na które inni patrzeć będą z politowaniem, podczas gdy one łudzą się, iż teraz dopiero osiągnęły szczyty podziwienia godnego piękna. W życiu na co dzień, a zwłaszcza w dni świąteczne, niezbyt trudno natrafić czy to w TV, czy nawet na ulicy – na takie ‘eksponaty’ niby ‘piękna’, które samym wyglądem jedynie odstręczają i przypominają raczej maski zaczerpnięte prosto z ... piekła.

Z kolei jednak kobiety doskonale zdają sobie sprawę, że techniki kosmetyczne mogą stać się znakomitą przynętą, której mogą użyć w celu od samego początku wyraźnie nie-etycznym. Z pomocą kosmetyków kobieta może podkreślić odpowiednimi wyzywającymi barwami, a z kolei zapachami – coraz inne fragmenty swojej twarzy czy innych części ciała w taki sposób, by skutecznie doprowadzić określonego mężczyznę, a nawet całe środowisko męskie do jakiego się wybiera – co najmniej do zaintrygownia sobą. Po zastosowaniu takich technik kobieta liczy z niemal 100 % pewnością na to, iż jej się to w pełni uda.

Nie jest naszym zadaniem ani zamiarem pisać o ‘modzie’, która odwiecznie się zmienia i dla wielu kobiet staje się narzędziem, którym niemal terroryzuje męża i rodzinę. Wszystko to bowiem wiąże się z systematycznym drenażem zasobów finansowych małżeństwa i rodziny – również takich małżeństw i rodzin, które stać na duże wydatki tego rodzaju.

Sytuacja ta budzi pytanie natury ściśle moralnej nie tylko w związku z VI, ale i VII przykazaniem: czy dziewczyna, a z kolei panna która stroi się dla swojego ‘chłopaka’, a potem już jako kobieta dojrzała, ‘ustabilizowana’ poprzez życie w małżeństwie i rodzinie – kupuje coraz inne ciuszki i kosmetyki przede wszystkim dla swych kobiecych upodobań i swego samozadowolenia, bierze każdorazowo pod uwagę aspekt etyczny związany ze spełnianiem tych ‘potrzeb’? Bo i jej sumienie jest:

„... najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem,
którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa ... nakazem: czyń to, tamtego unikaj ...” (DeV 43).

Głos ten ponad wątpliwość i w tych sprawach nawołuje do umiaru w zakupach rzeczy dla siebie. Zdarza się, że w tym samym czasie, gdy ona wiele wydaje na swoje ‘kobiece’ potrzeby, zapasy żywności w domu są tak nikłe, iż rodzina niemal głoduje. To już oczywiście dalszy problem, chociaż ściśle związany z powołaniem do małżeństwa jako sakramentu, łącznie z całą za niego odpowiedzialnością.

Z kolei zaś nie jest zadaniem naszej strony internetowej wchodzić w wymogi dyktowane czy to przez nieustannie zmieniającą się ‘modę’ damskich kreacji odzieżowych, stylu ubierania się – raz jako ‘maksi’, to znów ‘mini’, jeszcze innym razem czegoś pośredniego – w parze z kupowanymi kosmetykami, pachnidłami i wyszukaną fryzurą, która staje się kolejną, nigdy nie nasyconą studnią finansową. Zadaniem niniejszej strony pozostaje natomiast niewątpliwie etyczny aspekt sposobu ubierania się kobiet: dziewcząt, panien oraz kobiet w wieku już dojrzałym z punktu widzenia przykazania VI czy IX.

Co w tej kwestii może, albo powinien powiedzieć kapłan? Ściśle biorąc nie chodzi nawet o to, że piszącym niniejsze słowa jest w sam raz ... kapłan, zakonnik.
– Zanim pojawi się kapłan, daje o sobie znać ponad wątpliwość głos sumienia. Słowo kapłana stworzy najwyżej właściwsze uwarunkowania, żeby ten głos – Kogoś wyższego, niezależnego, nie zmuszającego, a przecież nakazującego – stał się łatwiej słyszalny.

Jeśli dziewczyna, czy i już dojrzała kobieta – pokazuje się w określonym środowisku w stylu ‘sexy’ [z angielskiego: seksownie; seksualnie prowokująco], zdaje sobie ona doskonale sprawę, że taki właśnie sposób jej prezentowania się będzie ponad wątpliwość działał w kierunku wzniecenia pożądliwości praktycznie u wszystkich napotkanych mężczyzn. Czy będzie to miało jakiś wydźwięk w przeżyciach i wyobraźni także świata jej koleżanek oraz napotkanych kobiet?
– Oddziaływanie ‘seksy’-dziewczyny na inne dziewczyny i kobiety będzie zapewne znacznie słabsze, aniżeli na mężczyzn. Ale i dziewczyny przyznają w chwilach szczerości, że widok np. koleżanki lub koleżanek w stroju ‘topless’ [z ang.: cała górna część ciała odkryta], co może nie być rzadkością w niektórych środowiskach (np. w akademikach, internatach) działa również na nie podniecająco.

Innymi słowy pomijając inne przykazania Boże, w grę będą wchodziły związane z naszym aktualnymi rozważaniami szczególnie dwa spośród Dziesięciu Bożych przykazań: przykazanie VI (działania własne i prowokowanie działań), oraz przykazanie IX (grzechy popełniane pragnieniem-pożądaniem: własne i prowokowane).

Sam temat ‘ubierania się sexy’ i w parze z nim idącego ‘zachowania się sexy’ podzielimy sobie dla przejrzystszego przeglądu nasuwających się modyfikacji na parę podstawowych grup.

(2.2 kB)

Spódnica ...

Był ‘modny’ styl spódnic maksi, potem mini, a nawet ‘super’-mini. Istnieją też długości spódnic wypośrodkowane.
– Czy dziewczyna, która wdziała na siebie spódnicę aż do ziemi, ale z wciąż się rozchylającym wcięciem aż do krocza, decyduje się na taki a nie inny strój dlatego, że nie dysponuje w szafie żadnym innym ubraniem? A może jej imponuje świadomość, że drudzy, przede wszystkim mężczyźni, okazyjnie ‘zobaczą’, gdy spódnica w sam raz odpowiednio się rozchyli, że nie jest ona jedynie malowanym symbolem człowieka, lecz jest pełnokrwistym egzemplarzem kobiety-kobiecości, u której ... występuje również, lub nawet ‘też’ – krocze?

Powstaje pytanie: czy taką – a nie inną – spódnicę musiała ona kupić? Czy w sklepie naprawdę nie było innej, pięknej – a nie prowokującej spódnicy?

W innym przypadku dziewczyna wybierająca się do określonej grupy, lub po prostu gdy wybije godzina nieco zaawansowana, wdziewa spódnicę tak okrutnie krótką, że nie wiadomo, czy w ogóle coś ma na sobie.
– W innych sytuacjach dziewczyna nawet już mocno dorosła kobieta wdziewa spódnicę tak przeraźliwie krótką – sięgającą wysoko powyżej kolan, że przy każdym kroku czy powiewie wiatru uwidacznia się jej ‘pupa’ w całej swej krasie.

Czyżby to miało nie działać na chłopców – i każdego mężczyznę? Dziewczyna o tym oczywiście doskonale wie. Ale też znajduje ona widocznie w takim właśnie prezentowaniu siebie tym większej satysfakcji, świadomie ‘grając’ na męskiej wytrzymałości fizjologicznej i etycznej.

Przy różnych, może i bardzo prozaicznych sytuacjach pojawia się wtedy problem, a zarazem pytanie, gdy taka dziewczyna-kobieta zajmie miejsce np. w pociągu, a inni pasażerowie chcąc nie chcąc muszą usiąść dokładnie naprzeciw. Na cóż się wtedy przyda, że dziewczyna będzie co chwilę ‘naciągała’ tę z wyboru przeraźliwie krótko skrojoną spódnicę, która nie jest w stanie przykryć jej krocza?
– Inna rzecz, że wszelkie ‘poprawianie’ spódniczki może być w tych okolicznościach jednym więcej manewrem udawanej skromności dla osiągnięcia tym pewniej dobrze przemyślanego zamierzenia. Dziewczyna przecież doskonale sobie zdawała sprawę z tego, co na siebie wdziewa ...

Czy ta dziewczyna-kobieta znajdzie w oczach Bożych, ale i ludzkich – jakiekolwiek wytłumaczenie dla tak obranego stroju, np. w sensie: iż po prostu ‘nie pomyślała’ o tym, że znajdzie się w wagonie kolejowym? I że tym samym będzie musiała demonstrować wobec siedzących vis-a-vis oraz obok niej, iż również (lub: nawet) u niej – podobnie jak u innych kobiet – rzeczywiście ‘występuje’ i istnieje coś, co tworzy ... krocze?

A teraz uwaga w nawiązaniu do tych, którzy na to wszystko muszą patrzeć. Mianowicie gdzie ma podziać swój wzrok siedzący naprzeciw czy to chłopak, czy po prostu ktokolwiek z mężczyzn? Bo i inna kobieta będzie przyjmowała taki widok ... z niesmakiem. Siedzący naprzeciw młodzieniec będzie może podejmował wysiłki, by „tak patrzeć, żeby nie widzieć, względnie: tak widzieć, żeby nie patrzeć”. Tak brzmi zasada, jakiej należy się trzymać w takiej sytuacji. Jest to jednak na dłuższą metę niezwykle trudne. Co bowiem zrobić z głową, która chcąc nie chcąc patrzy przecież do przodu, a nie ... stale jedynie w bok?

Co zaś przeżywa, względnie po prostu ‘myśli’ ona, owa kobieta-dziewczyna? Czy w tej sytuacji doznaje ona dużo pokojowo przeżywanej satysfakcji na myśl, iż samym swym takim strojem wyzwala non-stop pożądliwość – zwłaszcza u otaczających mężczyzn? Czy mogłaby spojrzeć w tej chwili Chrystusowi i Jego Niepokalanej Matce – prosto w ... oczy?

W jej szafie w domu ponad wątpliwość znalazłoby się wiele innych, bardziej odpowiednich – w tym wypadku: spódnic, czy sukien. Ona jednak – przez nikogo nie przymuszona (a raczej: świadomie poddając się dyktatowi zniewalającego ją ‘Złego’?), świadoma konsekwencji duchowych i fizjologiczno-fizycznych swego wyglądu ‘sexy’, wybrała w pełni dobrowolnie ... ten właśnie ciuch spośród wielu innych pozostających do dyspozycji. Żeby tylko innych ... drażnić i tym hojniej zaliczać „ich” grzechy – przez nią u nich rozpętanej pożądliwości. Widocznie jej samej sprawia to ogromną satysfakcję.
– Po takim zaprezentowaniu swej na widok publiczny wystawionej kobiecości będzie mogła stwierdzić wobec siebie (i ‘Złego’). że impreza się ... ‘udała’. Sama zaś ‘ona’ pozostaje oczywiście nadal ... ‘szczytem niewinności’. Czynu przeciw czystości przecież żadnego się nie dopuściła ...!

Któraś z dziewcząt powie na to, że w ramach określonych imprez, które wiążą się np. z przemarszami coraz innych grup artystycznych, musi przywdziać taki właśnie, a nie inny strój. Jest on z góry ustalony i wyznaczony na takie szczególne okoliczności.
– Taka wymówka jest oczywiście typową ucieczką od właściwego problemu. Czyżby dziewczyna była już do tego stopnia ubezwłasnowolniona przez środowisko, że jej nie stać na własne zdanie w sprawie imprez, na których zmusza się kobiety do przywdziania stroju niemoralnego, bo wysoce prowokującego? Czy dziewczyna rzeczywiście zgadza się na spełnianie roli już tylko ‘zdechłej ryby’, bezwolnie unoszonej prądem rzeki niemoralności, zasłaniając się argumentem, że ‘inne dziewczyny robią to samo’, lub że jeśli ja tego nie zrobią, znajdzie się zamiast mnie 100 innych chętnych?

Tymczasem i tutaj pojawia się ponownie wielokrotnie już przytaczana wypowiedź św. Jana Pawła II o ściśle osobistej, niezbywalnej i nieodstępnej odpowiedzialności za czyny dobre czy złe. Słowa te znamy już na pamięć. Są one ponad wątpliwość wszystkim innym, a nie ... żartem:

„... Dlatego w każdym człowieku nie ma
niczego bardziej osobistego i nieprzekazywalnego, jak:
zasługa cnoty czy odpowiedzialność za winę” (RP 16).

Znaczy to, że sprawą bezprzedmiotową jest powoływanie się na presję, chociażby niezwykle silną, otoczenia, względnie w innym wypadku np. partii politycznej do której się dołączyłem itp. Dopiero co ponownie przytoczone słowa św. Jana Pawła II są wciąż w pełni aktualne – i nie wymazalne. Oto chociażby dwa linki ‘wewnętrzne’ do miejsc z samego już bieżącego rozdziału, kiedy to słowa te były już przypominane i przytaczane (zob.: Osobista nieprzekazywalna odpowiedzialność - oraz: Odpowiedzialność osobista).

(2.2 kB)

Obnażanie brzucha

Obnażanie jak największej powierzchni swego kobiecego ciała ... – Również ta ‘moda’ już istniała, wraca ponownie, i nadal będzie trwała, szczególnie przez cały ciąg cieplejszej pory roku. Czy demonstrowanie coraz innych obnażonych części swego ciała zaliczać do oddziaływania ‘sexy’? Niewątpliwie: ‘tak’, mimo iż widok tak się obnażającej czy to dziewczyny, czy nawet i już starszej kobiety, wzbudza u mężczyzn nierzadko odruch raczej niesmaku, a może nawet i obrzydzenia.

Jakie jest jednak głębsze zamierzenie dziewczyny, która w ten sposób udostępnia dla publiki jak najwięcej obnażonej powierzchni swego kobiecego ciała? Czy motywem jej działania jest wtedy wyzwolenie rzeczywistego ... dobra: w stosunku do siebie, a tym bardziej w stosunku do tego, który będzie ją w takim stanie ... kontemplował?
– Czy taka dziewczyna, niekiedy zaś już w pełni dojrzała kobieta – wzbudza obnażeniem połowy swego brzucha, a może ponadto i plecy aż do samych bioder – szacunek dla siebie jako kobiety? A może sama zdaje sobie sprawę, że zdąża do wyzwolenia względem siebie skutku wręcz odwrotnego?

Można by zapytać, skąd się wzięła tendencja do tego, żeby dziewczyny i kobiety pokazywały jak najwięcej nagiej powierzchni swojego ciała? Przytoczymy tu chętnie reportaż na ten temat zaczerpnięty z parokrotnie już cytowanego pouczającego miesięcznika ‘Freundeskreis Maria Goretti – Information’ [= Krąg Przyjaciół Marii Goretti]. Chodzi w tym wypadku o artykuł amerykańskiego dziennikarza Dennis Prager (FMG-Information, V.2005, nr 85, 33).

Autor wykazuje, że obnażanie brzucha i plecy stało się spontaniczną reakcją na polityczne naciski zmierzające w kierunku uznawania ‘równości’ obu płci. ‘Poprawności politycznej’ władz państwowych nie chodzi w tym wypadku o samo tylko podkreślanie równej ‘wartości’ mężczyzny a kobiety, lecz o ‘jednakowość’ obu płci. Są to naciski zmierzające do odebrania kobiecie jej zadania jako matki, narzucające pogląd, że dwóch ‘ojców’ może spełniać zadania wychowawcze i opiekuńcze równie dobrze, jak dotychczasowy układ: mąż i żona. W konsekwencji tego politycznego nacisku należy z punktu widzenia państwowej ‘racji stanu’ m.in. zwalczać ubiór typowy dla kobiet – jako nie mający już większego znaczenia w życiu społecznym.

(5.4)
Objaśnienie

W kontr-reakcji na te absurdalne polityczne naciski, kobiety starają się pokazywać coraz więcej gołej powierzchni swego ciała, dając w ten sposób do zrozumienia, że są seksualnie na równi dyspozycyjne co mężczyźni. Ponieważ zaś małżeństwo oraz macierzyństwo traktowane jest obecnie jako rzecz już niepotrzebna i nieprzydatna, a w szkole wtłacza się dzieciom do głowy, że płeć męska i żeńska oznaczają jedną i tę samą rzeczywistość, pozostaje kobietom i dziewczynom tylko to jedno: demonstrować siebie w całej oczywistości swego kobiecego ciała i swej kobiecej ‘inności’ w zestawieniu z mężczyzną.
– W tym sensie pokazywanie jak najwięcej obnażonej ‘skóry’ swego kobiecego ciała uznają dziewczyny-kobiety za główny sposób, by prezentować siebie w życiu jako po prostu kobiety, a nie mężczyźni. To ma wyjaśniać dążność do maksymalnego udostępniania swojej kobiecej ‘skóry’ oraz publicznego oddziaływania swoją seksualnością.

W takiej sytuacji ci wszyscy, którzy poszukują kobiety nie jako ‘seksu’, lecz zmierzając do związku miłości, powinni nadal – wbrew naciskom ‘poprawności politycznej’ uznawać, że istnieje zasadnicza różnica pomiędzy ‘przyciąganiem seksualnością’ – a ‘atrakcyjnym sposobem ubierania się’.
– Na koniec zaś daje autor (Dennis Prager) kobietom w naglących słowach do zrozumienia, że „im więcej mężczyzna widzi kobiecej skóry, tym bardziej myśli nie o miłości, lecz o seksie”.


Z punktu widzenia estetycznego można by dopowiedzieć co następuje. Dziewczyny i kobiety, które pokazują bez zażenowania, a nierzadko bardzo ostentacyjnie, cały niemal brzuch łącznie z pępkiem i obnażonymi plecami, nie zdają sobie sprawy (a może świadomie wyłączają myślenie?), że widok ten wzbudza u wielu odruch przede wszystkim współczucia i politowania, jeśli nie gorzej. Gdy przy każdym pochyleniu się takiej dziewczyny czy kobiety, jej brzuch siłą rzeczy układa się w harmonijkę grubych fałdów skórnych, nawet mimowolny widok takiej ‘pani’ może wywołać odruch bardzo niesmaczny, jeśli nie wręcz ... wymiotny.

Z punktu widzenia zdrowotnego wzbudza widok dziewczyn i kobiet z obnażonym brzuchem i plecami w części tuż powyżej bioder – uczucie poważnego zatroskania. Wcale nietrudno bowiem o nabycie w takich okolicznościach schorzeń, wskutek wystawienie tych odkrytych części ciała na chłód i wiatr. Leczenie niepotrzebnie wtedy nabytych chorób może okazać się rzeczą kosztowną, a schorzenia nabywają łatwo stanu schorzeń chronicznych, bardzo opornych na leczenie.

Jak już poprzednio przypomniano, nadal w pełni aktualne jest zagadnienie poczytalności i odpowiedzialności takich dziewcząt i pań w obliczu Bożym za wyzwalanie pożądliwości i grzesznych pragnień, szczególnie u mężczyzn.

Szczególnie niesmaczny jest widok dziewcząt i kobiet z być może szeroko obnażonym brzuchem, z demonstracyjnie wystawionym pępkiem, może dodatkowo ‘naszpikowanym’ kolczykami w co bardziej eksponowanych miejscach, gdy to ma miejsce w kościele. Do tego aspektu ‘ubierania się kobiet’ wrócimy niebawem odrębnie (zob. nieco niżej: Sexy wygląd przy czynnościach religijnych).

Kobieta taka kroczy wtedy w kościele zwykle bardzo ostentacyjnie i pokazuje wszem wobec, co ‘ma’ i czym dysponuje. Bezczelność takiej kobiety i całkowity brak uszanowania dla świętości Domu Bożego, wraz z wyzbyciem się wyczucia po linii „zmysłu wiary”, który każe zastanowić się nad tym, co w kościele wypada, a co absolutnie nie wypada, dochodzi wtedy do szczytu. Trudno wtedy nie kwalifikować takiego prezentowania siebie jak typowego grzechu świętokradztwa: grzech przeciw pierwszemu przykazaniu.

Przykład prosto z życia:

Któregoś razu w kościele odbywał się ślub. Temperatura spadła tego dnia bardzo nisko: w kościele panował chłód i było zimno. Kościelną była kobieta. W kościele było zainstalowane urządzenie do stosunkowo prędkiego nagrzania całego kościoła. Jednakże wspomniana kościelna, widząc młodą panią niemal całą gołą z przodu i z tyłu, powiedziała sobie po cichu: „Skoro ta ‘młoda pani’ nie ma wstydu i przychodzi do Ołtarza prawie nago, umyślnie ogrzewania nie włączę. Dobrze jej zrobi, gdy w swym rozpalonym ‘seksie’ poczuje nieco chłodu ...”
– Intencja co prawda niezbyt chlubna, ale efekt był nie najgorszy ...!

Nasuwa się też jeszcze zupełnie inna – rzeczywista historia. Młoda dziewczynka szkolna kupowała wraz ze swą matką spodnie dla siebie. Okazało się, że w tym supermarkecie w sam raz nie było żadnych spodni takich, jakich ona poszukiwała: po prostu najzwyczajniejszych spodni. Dostępne były jedynie ‘biodrówki’, jakich ta dziewczyna absolutnie nawet dotknąć nie chciała.

Dziewczyna zaczęło głośno wyliczać negatywne strony wszelkich ‘biodrówek’: ani mnie, ani wielu koleżankom, biodrówki nie odpowiadają! „Kto je wymyślił? Niewygodne w poruszaniu się, eksponujące ... nawet najdrobniejsze mankamenty na biodrach i plecach, i zwyczajnie wtedy zimno w plecy! A tu brak wyboru” (zob. do tego: http://pl-pl.facebook.com/pages/Nie-chcemy-nosi%C4%87-biodr%C3%B3wek/142468219127861).

Dziewczynka narobiła w supermarkecie tyle ‘szumu’, że musiał zjawić się kierownik i dyrektor tego działu. W odpowiedzi na apel tej dziewczynki, która nie pozwoliła się zniewolić ogólnie panującej ‘modzie’, niemal natychmiast pojawiły się spodnie normalne, nie wymagające eksponowania pępka, ani wystawiania na widok publiczny ‘pupy’ w całej jej krasie.

Oto owoc szczypty zdrowego rozsądku u dziecka z najniższej klasy – przy wszelkich zawirowaniach osób starszych i całego świata kobiecego, które próbują narzucać ‘modę’ wbrew wszelkim kryterium zdrowego rozsądku..

(2.2 kB)

Eksponowanie biustu

Trzeci, najczęstszy i szczególnie perwersyjny sposób ubierania się w stylu ‘sexy’, to manipulowane ‘odkrywanie-zakrywanie’ swych piersi. Można się spodziewać, że poruszenie tego aspektu dziewczęcego i kobiecego sposobu ubierania się wyzwoli ‘tsunami’ oburzonych feministek. Okazuje się jednak, że chodzi tu nie tylko o dziewczęta młode, ale wcale nie rzadko o kobiety mocno zaawansowane w latach, a nawet już niemal staruszki, bo i takie niekiedy bardzo chętnie odsłaniają górną część swej klatki piersiowej. Wywołuje to wówczas trudne do ukrycia ... zdziwienie, a nierzadko poczucie głębokiego ... politowania.

Świat kobiecy zapewne od zawsze dobrze sobie zdawał sprawę, jak atrakcyjną rolę wobec chłopców i mężczyzn odgrywa ta część ich ciała: ich biust. Wiele kobiet współczesnych sprowadza swój biust do roli już tylko intrygującego, a bardzo podniecającego ‘towaru-na-eksport’. Traktują swoje piersi jakoby ‘dolepek’ na ich ciele, istniejący sam dla siebie, w żaden sposób nie zintegrowany z nimi jako osobą całą w przedziwnej jedności ciała-ducha, która w tym wypadku występuje jako człowiek-kobieta.

Do jeszcze nie tak dawna kobiety nie stosowały żadnego w ogóle dekoltu przy bluzkach czy sukniach. Materiał bluzki czy sukni zakrywał całą górną część klatki piersiowej aż po szyję. Dopiero na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat co śmielsze feministki zaczęły przełamywać ze wzrastającym tupetem dotychczasowy obyczaj. Zaczęły tak przystosowywać krój swych sukni, bluzek czy swetrów, by eksperymentować centymetr po centymetrze coraz bardziej i głębiej wciętym dekoltem – wyraźnie zmierzając do wystawiania swego biustu na widok publiczny. Dziś w firmach i zakładach krawieckich praktycznie całkiem zarzucono stawianie jakichkolwiek granic co do głębi wcięcia ‘dekoltu’.

Dziewczyna zaś i kobieta, która pielęgnuje poczucie swojej kobiecej godności i zależy jej na utrzymaniu szacunku do siebie samej, a przy tym poczuwa się do odpowiedzialności szczególnie w obliczu świata męskiego za jakość własnego wyglądu – przyzwoitego, schludnego, a przecież nie prowokującego, znajduje zawsze pewny punkt odniesienia odnośnie do tego, jak się ubierać – we wzorze najlepszym a miarodajnym: w postępowania Maryi, Niepokalanej Matki Słowa Wcielonego. W razie wątpliwości: czy sięgnąć po tę kolejną bluzkę czy suknię, zawsze może zadać sobie w swym sercu pytanie – i na pewno uzyska wiążącą odpowiedź sumienia: czy Maryja by tak skrojoną bluzkę czy suknię na siebie wdziała, a ją w takiej właśnie sukni ... pochwaliła? Oraz czy mogłaby ją z racji takiego właśnie stroju do swego Niepokalanego Serca przytulić?

Bóg wyposażył kobietę w piersi jako w bardzo szczególny dar swojej Stworzycielskiej miłości. Piersi kobiety spełniają niezastąpioną rolę dla dziecka na etapie niemowlęctwa. Przez piersi spływa na niemowlę błogosławiony pokarm matki. Ssanie mleka staje się swoistym przedłużeniem żywienia dziecka przez miesiące oczekiwania na jego przyjście w chwili porodu. Dziecko które tuli się do serca matki i cieszy się spływającym stamtąd pokarmem w odpowiedzi na wyrażone przez siebie jego zapotrzebowanie, czerpie z piersi warunki dla własnego życia i wzrastania.

Ponadto jednak niemowlę słyszy wtedy dobrze sobie z życia płodowego znane i zapamiętane uderzenia matczynego serca. Poznaje matkę po zapachu, a wrodzony odruch ‘szukania’ i zwracania główki pozwala mu z łatwością dotrzeć tam gdzie trzeba, by rozpocząć pobieranie pokarmu. Niemowlę doznaje przy piersi matki poczucia ciepła, akceptacji i bezpieczeństwa, serdeczności i wielkiej miłości. Gdy zaś dziecko jest nakarmione do syta, piersi matki stają się dla niego mile przeżywanym terenem ... do zabawy i pieszczoty.

Niemowlę poznaje też stopniowo coraz lepiej więź, jaką zarówno dla matki, jak i dla niego samego stanowi jego ojciec, mąż jego matki. Gdy zaś matka zdobywa się na karmienia dziecka modlitewnie, pełniąc funkcję matki-karmicielki jako kolejnego uaktywnienia sakramentalności przyjętego sakramentu, na niemowlę spływa wraz z pokarmem i miłością matki i ojca – Boże błogosławieństwo i łaska. W oczach niemowlęcia odbija się całe Niebo! Jednocześnie zaś dziecko wymaga od samego początku świadomego kształtowania swego człowieczeństwa – z wyraźnym ukierunkowaniem na Odkupiciela, najłatwiej poprzez Matkę Odkupiciela, Maryję. Matka i ojciec stają się dla niemowlęcia pierwszymi Nauczycielami Bożego zamysłu miłości (GS 52; FC 39; itd.).

Bóg stworzył zarazem piersi i podarował je kobiece w odpowiedzialny zarząd – nie jako ‘towar na eksport’, który by kobieta wystawiała jako ‘eksponat’ dla wyzwalania podniecenia seksualnego u mężczyzn. Piersi żony stają się uprzywilejowanym miejscem, gdzie z kolei mąż może i powinien wyrażać swej małżonce swoje najintymniejsze uczucia i umacniać obopólną więź osobową z nią. Oboje stali się dla siebie wzajemnie sakramentem małżeństwa – w komunii życia i miłości. Całe bogactwo sposobów wyrażania sobie obopólnej oblubieńczo-małżeńskiej miłości wymaga, rzecz jasna, klimatu „domu miłości”. Nie może się to dziać na oczach publiczności.

Wzajemne tulenie się małżonków do siebie nie może przerodzić się w traktowanie swego ciała – w tym wypadku piersi – w sposób utylitarystyczny. Miłość domaga się klimatu najwyższego osobowego uszanowania i subtelności – równolegle z jednoczeniem się ich obojga osób w Duchu Świętym (zob. wyż.: Duch Święty w małżeńskim „jedno-ciało”). Niegodziwą rzeczą byłoby pozbawić piersi właściwego im powołania i przeznaczenia.

Piersi kobiece stają się terenem świadczenia sobie więzi miłości jedynie w klimacie intymności ściśle małżeńskiej. Podejmowanie pieszczoty na piersi jest zastrzeżone przez Boga dla samych tylko małżonków. Jedynie małżeństwo: sakrament małżeństwa, zapewnia środowisko, które zdolne będzie zapewnić chwilom obopólnego przylgnięcia do siebie pełnię osobowego szacunku i stawania się tych dwojga „jednym-ciałem” – niezależnie od tego, czy ci dwoje dopełnią, czy tym razem nie dopełnią swej jedności ponadto zjednoczeniem również w swej płci.

W takim jednak klimacie piersi małżonki stają się dla męża nie ‘przedmiotem’ do wyzwalania pożądania, lecz miejscem wzajemnego wyrażania sobie najwyższej więzi jedności oraz uczuciowego lgnięcia do swych obojga osób jako męża i żony. Oboje stają się wtedy ‘jedno’. Mąż m.in. poprzez piersi małżonki, które Bóg i jemu – podobnie jak i ich dziecku podarował, tę swoją oblubienicę tak bardzo ukochał, że zawarł z nią nierozerwalne i dozgonne przymierze komunii życia i miłości. Obecnie zaś obje zdążają – wraz z podarowanymi im skarbami życia: swymi dziećmi – do tego, by znaleźć się kiedyś całą rodziną w „Domu Ojca”.


Jeśli po tej dygresji o Bożym podarunku piersi kobiecych wrócimy do sprawy ubierania się, musimy stwierdzić, że wiele kobiet aż się ‘pali’, by dystansować inne kobiety w demonstracyjnym obnoszeniu się swymi piersiami. Granice przyzwoitości, intymności i wstydu dla wielu dziewcząt i kobiet dawno już przestały istnieć. Znaczy to, że granice te co prawda istnieją, one jednak chciałyby, żeby te granice za wszelką cenę ... nie istniały. To jednak jest niemożliwe. Gdyby to było możliwe, wiele dziewcząt i kobiet – nie wyłączając kobiet w podeszłym wieku, chodziłoby zapewne najchętniej w stroju ‘topless’: z całkiem odkrytą górną częścią ciała. Jeśli noszą bluzki, są one co prawdę zaopatrzone w guziki. Ale kobiety często guzik po guziku po kolei rozpinają, żeby widok ich niemal całkiem odsłoniętych piersi był dla każdego dobrze widoczny i dostępny.

Jak wspomniano, bywa że i naprawdę starszawa kobieta obnosi się dumnie swymi niemal całkiem odsłoniętymi piersiami. Gdzie wtedy ktoś siedzący naprzeciw w pociągu czy innym pomieszczeniu, gdy zasiadają razem, ma skierować swój wzrok? Sama zaś taka pani, społecznie być może wysoko postawiona, bez zażenowania co chwilę jedynie poprawia maksymalne rozchylenie swej bluzki, żeby każdy mógł do syta nakontemplować się podziwianiem jej dorodnego biustu – i chyba przeżywać samoistnie budzące się podniecenie.

Widząc przykład starszych panien i dorosłych kobiet, już najmłodsze dziewczynki i dziewczęta w klasach gimnazjalnych bez zahamowania naśladują taki przykład ubierania się. Zdają sobie doskonale sprawę, jak bardzo ten widok może działać – i faktycznie działa – na kolegów tej samej klasy, czy innych klas, ponad wątpliwość podniecająco. Czy zwrócenie uwagi kogokolwiek z nauczycielstwa by w tym wypadku pomogło i zdołało doprowadzić odnośne dziewczyny do przytomności i odpowiedzialności za sumienie chłopców, i tym samym do wycofania takiego sposobu prowokującego ubierania się?

A oto przykład prosto z życia. Do klasy gimnazjalnej przychodzi na planowaną lekcję religii – kapłan: katecheta. W przerwie dzieci garną się, jak zwykle, do księdza – ich katechety. A on ... zastanawia się, jak tu przemówić do dziewczyn, które okrutnie prowokująco demonstrują swym ubiorem kształty biustu i tak charakterystycznie zasłaniają swoje piersi, żeby były doskonale widoczne.
– Gdy Ksiądz spogląda w ten sposób na jedną z owych dziewcząt, usiłując z jej oczu odczytać, czy – i jak jej zwrócić uwagę na ten prowokujący strój, ta nie wytrzymuje i zwraca się do Księdza butnie z pytaniem: „Co Ksiądz tak na mnie patrzy ...” ?
– Chciała go być może zahaczyć o to, że on wypowie się na temat jej piersi. On zaś zwrócił się do niej tylko w słowach: „Zastanawiam się, którą część garderoby ściągniesz w następnej kolejności ...”. Dziewczyna nie dała znać po sobie, że czuje się ... speszona. Ale na drugi dzień przyszła do szkoły zupełnie inaczej ubrana: godnie i skromnie.

(2.2 kB)

Kuszenie widokiem piersi

Poprzednio zwrócono uwagę, zresztą za innymi autorami, że na chłopca, młodzieńca, ale i starszego mężczyznę ‘działa’ szczególniej widok kobiecych piersi. U kobiet bywa zwykle inaczej: kobieta kieruje swój wzrok instynktownie na męskie genitalia. Dziewczyna i kobieta doskonale wie, ‘czym’ wobec tego może niejako ‘grać’ na wytrzymałości moralnej chłopca, młodzieńca, a oczywiście i starszych panów. Używa czysto instrumentalnie, tzn. jako ‘rzeczy-towaru’ – to co ‘ma’. Zdaje sobie jasno sprawę, że wystawienie na widok właśnie piersi stanie się trafieniem ‘w dziesiątkę’, by wziąć górę nad chłopakiem, mężczyzną. Tym ‘narzędziem’ na pewno go łatwo pokona. I wie, jak się do tego zabrać.

Kobieta dobrze wyczuwa, że jakiekolwiek jej nachylenie się przed chłopcem czy mężczyzną, który w sam raz stoi przed nią, a ona bluzkę chociażby tylko lekko rozchyla, odsłania szczególnie ‘atrakcyjnie’ charakterystyczną przestrzeń-dolinę, która oddziela jej obie piersi. W takiej sytuacji nie trzeba nawet dużego dekoltu, a przed wzrokiem mężczyzny otwiera się cały ów ‘dołek’ międzypiersiowy – niemal aż po pępek.

Do takich sytuacji dochodzi w życiu na co dzień z wielką łatwością: wciąż i wciąż. Wystarczy że z jednej strony okienka stoi klient, a z drugiej – kobieta obsługująca klienta przy tym właśnie okienku czy stoliku: w biurze, na poczcie, w aptece, wśród mundurowych, itd. Przy wypełnianiu formularzy w ramach obsługi klienta zajmuje urzędniczka pozycję siłą rzeczy charakterystycznie pochyloną nad drukami, które trzeba wypełniać wpisami. Klient-mężczyzna, którego pani obsługuje, chcąc nie chcąc musi spoglądać na nią i odpowiadać na zadawane w międzyczasie pytania. Chociażby zaś tego wcale nie poszukiwał, przed jego wzrokiem roztacza się cały ów wspomniany międzypiersiowy ‘dołek’ owej urzędniczki. Dołek ten sięga daleko w głąb jej klatki piersiowej. Jej dekolt jest w tej chwili odpowiednio, może nie skąpo – rozwarty.

Czyżby owa urzędniczka nic nie wiedziała na temat tego, jak bardzo taki właśnie widok działa podniecająco? Dla mężczyzny nie jest rzeczą prostą trzymać się drogowskazu, o którym dopiero co wspomniano:

Tak patrzeć, żeby nie widzieć!
Tak widzieć, żeby nie patrzeć”
.

Czy podobne ‘kuszenie’ – w sensie dokładnie takim samym, jak to dopiero co przedstawiono, może nie dotyczyć dziewcząt np. tej samej klasy w szkole w ich stałych bezpośrednich kontaktach z bliska z chłopcami, którzy w rozmowie wprost z dziewczynami, również tymi ubranymi bardzo prowokująco, nie są w stanie prowadzić rozmowę z nimi z głową odwróconą o 180°, bo by ich trzeba było określić jako ‘dziwaków’ i nie-normalnych?

W nawiązaniu do dziewczyn w szkole wypada jeszcze dopowiedzieć, że jeśli któraś w sam raz nie ma na sobie spodni, chodzi często w okrutnie kuso skrojonej spódniczce. Dla chłopców staje się taki ubiór niemal sygnałem zaproszenia do zabawy seksualnej: zobaczenia co się tam dalej kryje, a może nawet dotknięcia: ona przecież z tym aż się wprasza!
– Nikt nie zdoła wykazać, że taki właśnie wniosek, który narzuci się chłopcu prawdopodobnie samoistnie, w jego głowie i sercu rzeczywiście się nie pojawi. Znaczy to, że taki sposób ubierania się staje się niemal 100 %-wym zaproszeniem i prowokacją do próby przejścia na uprawianie ‘seksu’ na dobre.

A co powiedzieć o perfidii niektórych dziewcząt, które ‘dla brzydkiej zabawy’ najpierw zabiorą któremuś z chłopców ten czy ów drobiazg, może i ważny, np. kluczyki itp. Dziewczyna schowa ten drobiazg ... pod stanik. Gdy ten beznadziejnie szuka swej zguby, dziewczyna w końcu wyznaje triumfalnie: „Ja to znalazłam i mogę ci to oddać”. Gdy ten prosi: „To mi to zwróć” – ta powiada: „Owszem, ale musisz to sobie sam odebrać ... tutaj”. I wskazuje na miejsce schowku owej zguby.

(11 kB)
Objaśnienie

Jak takie działanie ocenić? Nie ma tu nic śmiesznego. Jest to działanie układające się typowo po linii „prostytucji” w jej filologicznym znaczeniu (z łaciny: sto, stare = stać; statuo = ustanawiam, stawiam; ‘pro’ w celu; na przodzie). Znaczy to bowiem: „Oto mnie masz: jako kobietę! Jestem gotowa na wszystko!”

Czy bowiem dla chłopca, dotąd być może nie doświadczonego w sprawach ‘seksu’, nie jest to zwrócenie mu jego zguby poprzez wymuszenie na nim działania ściśle związanego z przekroczeniem VI-go Przykazania Bożego? Spełnienie warunku, jaki ta dziewczyna postawiła, może przekroczyć jego siły psychiczne. Ponad wątpliwość wyzwoli pokusy, które będzie on odtąd przeżywał być może przez długie tygodnie i miesiące. Bardzo prawdopodobnie doprowadzą go one do niejednego upadku ... w postaci samogwałtu.

(2.2 kB)

Przezroczyste bluzki i zabiegi u-sekso-wiające

Kolejną odmianą perfidnego kuszenia kobiet wyglądem swych piersi jest coraz bardziej ‘modne’ naciągnięcie co prawda na cały tułów jakiejś bluzy czy koszulki, ale bardzo obcisłej, a przede wszystkim utworzonej z tworzywa na wskroś przezroczystego. Kobieta wtedy z zasady umyślnie nie zakłada stanika, tak iż piersi są u niej widoczne z daleka z wszystkimi intymnymi detalami.

Praktyka ta rozpowszechnia się szczególniej u dam z świata artystycznego, chociaż oczywiście nie tylko. Jak bardzo takie kobiety nieustannie ‘hartują’ wytrzymałość psychiczną i moralną otaczających je mężczyzn! Jakżeż by jednak miało to nie znajdować gorliwych naśladowczyń w świecie społecznie niżej stojących – czy to dziewcząt, panien, czy pozostałych kobiet?
– Gdyby takiej pani zwrócić jakąkolwiek uwagę, odpowie w super-refleksie: „Ja wszystko co trzeba szczelnie zakrywam” ! Istotnie, ta przezroczysta bluza czy suknia nie wykazuje żadnego szwu: całe ciało jest bardzo szczelnie osłonięte tym obcisłym tworzywem ... – A że wszystkie detale ciała przez to okrycie widać, to „nie jej wina! Ona przecież cała się okryła” !

W nawiązaniu do tematu ‘piersi’ można by jeszcze chociażby tylko zahaczyć o epidemiologicznie rozpowszechniającą się wśród wielu kobiet praktykę tym lepszego uwidocznienia swych piersi. Mianowicie znając słabość mężczyzn, którzy koncentrują wzrok chętnie właśnie na biuście, panie wpadły na pomysł zgłaszania się do odpowiednich punktów medycznych, gdzie ‘za drobną opłatą’ można postarać się o implanty do piersi, żeby zdaniem owych pań ich zbyt małe piersi nabrały kształtu bardziej widocznego i atrakcyjnego. I rzeczywiście, niektóre kobiety konkurują między sobą, doprowadzając swój biust do gigantycznych rozmiarów. A mężczyźni wtedy może tylko potrząsają głową i zastanawiają się, kiedy te nadęte piersi w końcu nie wytrzymają, i po prostu ... pękną-wybuchną!

Z punktu widzenia etycznego budzi się pytanie: czy sam zamiar bardziej skutecznego kuszenia świata mężczyzn i ich tym łatwiejszego łamania duchowego – może doczekać się Bożego błogosławieństwa?
– Z punktu zaś widzenia medycznego podnoszą się w skali światowej coraz głośniejsze alarmy, że niezdrowa gonitwa licznych pań za implantami kończy się w coraz liczniejszych przypadkach poważnymi powikłaniami chorobotwórczymi – rakotwórczymi.

Czego jednak ‘człowiek’ pożądliwości się nie chwyta, by tylko ‘poprawić’ piękno, jakie wyszło spod kochającej dłoni Boga Stworzyciela! Okazuje się, że dziewczyny, którym mało było pójść na zabieg implantów do swych piersi, wpadają na kolejne szalone – a coraz bardziej zmysłowością przesycone pomysły: kolczykowania się ‘gdzie się tylko da’. Już nie tylko na twarzy, uszach, w nosie, wardze, na języku, policzku, ale gdzie tylko poniesie fantazja rozseksualizowanej dziewczyny. W jakim zamiarze? Żeby tylko ciało swoje uczynić tym bardziej ‘seksownym’, i do naturalnych bodźców seksualnych dodawać coraz inne, sztucznie doprawione bodźce, zdolne doprowadzić wygląd ‘sexy’ do niedościgłej super-potęgi.

Taki jest też cel kolczykowania najintymniejszych części swego ciała płciowego.
Ponadto zaś kolejne ekstrawaganckie pomysły każą podejmować tatuaże na całym ciele, w tym oczywiście i całego zakresu swej intymności.
– Nad nieuniknionym pytaniem: do jakich to doprowadzi efektów z punktu widzenia medycznego – panie te się nie zastanawiają. Komuż by się chciało zadać sobie trud myślenia w kategoriach dalszej perspektywy? Ważna pozostaje zasada, której według tych kobiet należy się trzymać: „Co się to nie robi dla ‘idei’ ...” !
– Jak łatwo za tatuowaniem się ... stoi wyraźne działania tego, który jest ZŁY: szatana! Tatuaż to typowy sposób hołdowania – nie Bogu, lecz ... szatanowi. Wraz z całą odpowiedzialnością sprawozdawczą z podejmowanych tego rodzaju praktyk.

A Pan Bóg? Przykazania ... Boże? Tu Pan Bóg nie ma nic do gadania! Bo ... „Mój brzuch, moje piersi, detale moich genitaliów – to MOJA własność!” Podczas gdy ten ‘brzuch’ itd. prze-nigdy nie był i nie stanie się ‘własnością’ kogokolwiek z ludzi, wbrew głośnym deklaracjom feministek, które chętnie by sobie życzyły, żeby tak właśnie było, jak o tym marzą. Niestety rzeczywistość i prawda ‘bytu’ jest totalnie odwrotna, jak to już wielokrotnie wykazywaliśmy (zob. np. wyż.: Ponownie pytanie: właściciel a zarządca).

(2.2 kB)

Sexy wygląd przy czynnościach religijnych

Trudno nie wspomnieć o kolejnej odmianie dziewczęcego i kobiecego kuszenia seksownym ubraniem. Tym razem dotyczy to dziewcząt biorących udział w życiu liturgicznym w kościołach.
Niezależnie od tego, to samo dotyczy często wiele innych kobiet, które udają się do kościoła i uczęszczają w nabożeństwach i obrzędach w kościele, ale czynią to w stroju gruntownie nieprzyzwoitym, całkowicie sprzecznym z świętością Ukrzyżowanego oraz Najświętszego Sakramentu Ołtarza.

Obserwujemy mianowicie nie tak trudno dziewczyny, a nawet dojrzałe kobiety, które kapłan zaprosił dajmy na to jako lektorki do posługi czytań liturgicznych w czasie Mszy świętej, albo z kolei do wykonania np. śpiewu międzylekcyjnego, bądź z kolei ‘modlitwy powszechnej’. Podczas gdy jedne dziewczyny i kobiety poczuwają się do wdziania na ten czas ubrania godnego spełnianej funkcji przy Ołtarzu, inne dziewczęta czy kobiety mają odwagę zbliżyć się do Ołtarza w swym niekiedy bardzo wyzywającym, seksownym stroju. Są ubrane bardzo kuso, w spódniczce niemal równej z kroczem, biustem wystawionym bardzo wyzywająco – jako ‘towar na aukcję’.

To samo może dotyczyć dziewcząt tworzących ‘Scholę Liturgiczną’ przy parafiach. Dziewczęta te wykonują dzielnie różne śpiewy liturgiczne i kościelne w czasie funkcji liturgicznych, a na nabożeństwach ubogacają modlitwę wykonywanymi coraz innymi pieśniami religijnymi.

Jakże często jednak zdarza się, że kapłan odpowiedzialny za daną grupę, jakaś siostra zakonna itd., powinien by wiele z owych dziewcząt za żadne skarby nie dopuścić do udziału w Scholi, a tym bardziej do bliskości Ołtarza! Na Ołtarzu uobecniona zostaje odkupieńcza męka i Zmartwychwstanie Syna Bożego, Odkupiciela człowieka.

Służba przy Ołtarzu nie może iść w parze z ciężką zniewagą, jaką te dziewczyny i kobiety wyrządzają przez swój strój Odkupicielowi, a swoją drogą całemu kościołowi przez swój krańcowy brak szacunku do siebie jako kobiet i totalny brak wyczucia, iż znalazły się ... przed Najświętszym Sakramentem Ołtarza.

Można jednak przewidzieć, że gdyby kapłan ośmielił się zwrócić którejś z takich dziewcząt jakąkolwiek uwagę na temat jej sposobu ubierania, zostanie natychmiast zakrzyczany i oskarżony o najgorszego rodzaju sprawy ‘seksu’.

Z kolei jednak wciąż aktualne jest znane łacińskie powiedzonko:

Qui tacet, consentire videtur:
Kto milczy, zdaje się wyrażać akceptację tej sprawy”.

(2.2 kB)

Kuszenie przy Komunii świętej

Jeszcze innym aspektem związanym ze strojem ‘sexy’ w kościele, jest przystępowanie do sakramentów świętych w prowokacyjnym stroju.

Kapłan-spowiednik, posługujący w konfesjonale w dużych sanktuariach – staje się niekiedy świadkiem zrazu zdumiewającego przeżycia, gdy do sakramentu Pojednania zbliżają się np. kobiety z dalekich krajów Azji. Na chwile ustawiania się w kolejce do spowiedzi świętej ubierają się one w takiej chwili w najpiękniejsze stroje, jakimi dysponują, z wszelkimi ozdobami w złocie i w inne szlachetne klejnoty. Są to oczywiście stroje jednocześnie w pełni skromne i przyzwoite, a jedynie bardzo bogate. Kobiety te czynią to ze względu na swoje najwyższe uszanowania dla świętości sakramentu odkupienia oraz z wdzięczności Jezusowi Chrystusowi za dzieło Odkupienia. Tak to każdorazowo wyjaśniają, gdy je ktoś zapyta, czemu są tak pięknie przyozdobione?

Skądinąd zaś, jakżeż często kapłan widzi – chociażby tego widzieć nie chciał, że dziewczęta i kobiety naszego, rodzimego środowiska przystępują do sakramentu Eucharystii w ubraniu z dużym dekoltem, poprzez który odsłania się widok dziewczyny-kobiety niemal aż do ‘pępka’.
– Niektóre kobiety w czasie samego przyjmowania Pana Jezusa nieco instynktownie trzymają wtedy dłonie skrzyżowane na wysokości owego właśnie dekoltu. Świadczy to co prawda pozytywnie o ‘resztkach’ ich poczucia wstydu, a zarazem uszanowania dla świętości przyjmowanego Ciała i Krwi Chrystusa. Niemniej postępowanie takich kobiet jest jedną wielką obłudą. Dziewczyny chciałyby zapewne tymi wysoko trzymanymi, skrzyżowanymi ‘oszczędzić’ kapłanowi w pewnej mierze oglądania poprzez ten całkiem odsłonięty dekolt tego, co on daleko w głąb ... udostępnia.

Tymczasem tu nie chodzi w sam raz o kapłana, który rozdaje Komunię św. Chodzi o szacunek w Obliczu Boga – Ukrzyżowanego m.in. za grzechy prowokującej nieprzyzwoitości w ubiorze. Sam zaś kapłan powinien by ... ściśle biorąc: ominąć takie kobiety i nie udzielić im Najświętszego Sakramentu Ciała i Krwi Pańskiej. Swoją prezentacją w kościele potwierdzają one jedynie wolę trwania w postawie nieustannego kuszenia ludzi i wyzwalania ich pożądliwości.

Są to grzechy własne i zarazem grzechy cudze – dokładnie zaplanowane. Postawa zaś takich kobiet świadczy o woli trwania w stanie grzechu.
– Z kolei jednak: gdyby kapłan rzeczywiście takie panie minął i Komunii świętej im nie udzielił, wywiązałaby się w kościele trudna do opanowania wrzawa. Kapłan musiałby wygłosić najpierw ‘kazanie’, które by uzasadniało nie-udzielenie Komunii świętej tak ubranym paniom ...


Zdarza się jednak znacznie gorzej. Bywają dziewczyny i kobiety, które przystępują do Sakramentu Eucharystii wyraźnie w tej przewrotnej intencji, żeby w takim momencie zadziałać na kapłana swym ‘seksem’. Gdy się udają się do kościoła, przywdziewają specjalnie dobrane bluzki z głębokim dekoltem. Po czym tak się ustawiają przy przyjmowaniu Komunii św., żeby kapłan nie mógł nie dostrzec ich biustu w całej jego okazałości.

Co więcej, zdarza się, że parę dziewcząt potrafi się w takich chwilach umówić między sobą, że przy przyjmowaniu samej Komunii świętej specjalnie rozepną bluzkę, by się przekonać, czy dłoń kapłana wtedy zadrży. Ta z owych dziewcząt, przy której kapłan zdradzi się odruchowo, iż widok jej biustu na niego zadziałał, zdobywa w tej sytuacji pierwsze miejsce w kuszeniu kapłana. Wzrokiem swoim raczył on ślizgnąć po dobrze na widok udostępnionych jej piersiach.

Że tak istotnie bywa, można wyczytać chociażby z naszej strony – w autobiograficznym opisie pani dr Glorii Polo z Bogoty w Kolumbii, dentystki. Została ona trafiona piorunem i niemal całkiem zwęglona (w 1995 r.). Bóg ją właściwie wskrzesił z martwych i przywrócił do życia. Nawróciła się ona i stała się gorliwą apostołką Odkupiciela. Jeździ od wielu lat po całym świecie i opowiada o tym, jak przeżyła swój ‘Sąd Boży’, gdy znajdowała się już u bram ... piekła. Po czym ... Bóg w swym Miłosierdziu, w zasadniczej mierze w odpowiedzi na bezinteresowną modlitwę błagalną całkiem obcego biedaka, który dowiedział się o niej ze zdjęcia w gazecie, którą owinął zakupiony chleb, podarował jej całkiem nowe życie.

Dr Gloria wyznaje szczerze, że w swych panieńskich latach w ten sposób właśnie przyjmowała świętokradzko Komunię świętą. Wraz z dwiema innymi koleżankami rozpinały one specjalnie swe bluzki tuż przed przyjęciem Komunii świętej, by u kapłana wyzwolić podniecenie (zob.: Trafiona przez piorun: ‘Stałam u bram nieba i piekła’. Świadectwo dr Glorii Polo).



Przytoczone fakty nieprzyzwoitego, a raczej prowokującego sposobu ubierania się i eksponowania swego ciała dla wyzwolenia pożądliwości szczególnie u mężczyzn świadczą o ogólnej tendencji, która ogarnęła bardzo wiele kobiet – niemal we wszystkich przedziałach wieku.

Można się zdumiewać nad coraz dalszymi, niekiedy dobrze nagłaśnianymi doniesieniami, gdy ta czy owa kobieta, również już mężatka, nierzadko społecznie dobrze usytuowana – potrafi niezmiernie łatwo w zamkniętym towarzystwie rozebrać się, zdejmując po kolei wszystko, co na sobie ma – aż do ostatniej części bielizny włącznie. Wyczuwa się, że niektóre kobiety do takiego całkowitego rozebrania się w towarzystwie mężczyzn aż się ‘palą’.

Kobieta taka zostaje do tego oczywiście odpowiednio zachęcona przez grono zebranych mężczyzn. Ci zaś potrafią ją do tego swym zachowaniem i wytworzeniem klimatu nieskrępowania ... ‘podpuszczać’. Oglądając ją na ‘żywo’ całkiem nagą, będą mogli nasycić dowoli swoją pożądliwość oczu. Ona zaś przechodzi nietrudno z zasady w czyny, uznawane za spontaniczne dopełnienie rozpalonego do ostateczności roznamiętnienia.

(2.2 kB)

Wzajemne zawierzenie kobiety i mężczyzny

Jesteśmy w ten sposób świadkami typowo ‘utylitarystycznego’ potraktowania ciała ludzkiego: kobiecego. Dla osób uczestniczących w takim ‘show’ (widowisku), a z kolei dla samej owej kobiety – ona jako ‘osoba’ już dawno się nie liczy. Przy takim ‘oglądactwie’ nie ma śladu czegoś w rodzaju ‘miłości bliźniego’: szukania jej jako człowieka, tzn. jako ‘kogoś’.

Kobieta sama siebie sprowadziła do samego tylko seksem nasyconego ‘mięsa’: żeru-dla-podsycenia wielorako rozpętanej pożądliwości ciała.
– Tym bardziej dominuje takie podejście do zaprezentowanego im widoku u owych mężczyzn.

Nieważny jest w takich okolicznościach widok ‘oczu’ tej kobiety! W nich zaś koncentruje się tajemniczo człowiek jako osoba: ludzka godność i sumienie człowieka. Kto by w tak skonstruowanej chwili zważał jeszcze na wzrok tej, która tak łatwo całkiem się obnażyła! Wszystko jest tu obliczone na koncentrowanie uwagi nie na wzroku, ani obliczu tej ‘nagiej’, lecz na podniecających detalach jej ciała. Celem działania jest w tej chwili tylko ‘seks’. Ludzka godność i osoba tego człowieka – zostały zepchnięte na dno ...

Tymczasem gdyby tu stanęło jakiekolwiek jakieś zwierzę: np. pies itp., który ma swego ‘pana’ czy swoją ‘panią’, zauważamy, że ten pies ma wzrok skupiony cały czas na oczach np. swej ‘pani’. Jest on natychmiast gotów spełnić każde jej pragnienie, które na swój psi sposób odczytuje z jej wzroku. Pies patrzy po prostu na ‘oczy’ swej pani, a nie na jej ... ‘seks’. W swym psim ‘rozumie’ jest pies ‘mądrzejszy’, niż człowiek owładnięty pożądliwością ciała.

Do czego zwierzę nie jest zdolne, tego dokonuje ... wielki ‘człowiek’: potrafi on siebie – oraz kogoś drugiego zredukować z nieodstępnej i niezniszczalnej wielkości ‘osoby’ – do rzędu „już-nie-osoby” : do ciała – żeru do wyzwolenia przeżyć, które stają się zadeptaniem na śmierć wielkości i godności miłości (zob. do tego już też wyż.: Obrazy porno a oglądanie siebie wedle miary Bożego Obrazu).

(12 kB)
Objaśnienie

Fakty takie budzą wiele pytań. Zarówno pod adresem takiej kobiety, nierzadko już wieloletniej mężatki, jak i tych mężczyzn, którzy są widocznie dobrze wprawieni w prowokowanie kobiety do urządzenia im i sobie tego rodzaju ‘sex-show’u’.

Są to zwykle mężczyźni żonaci, zatem związani dobrowolnie zawartym, dozgonnym przymierzem życia i miłości z własnymi żonami.
– Co się stało z ich poczuciem wstydu i intymności? Gdzie ich odpowiedzialność za siebie oraz tego drugiego człowieka, odpowiedzialność mężczyzny za kobietę, która być może dawno już zatraciła szacunek dla siebie samej?
Jak tacy mężczyźni i takie kobiety kształtują sumienie swych własnych dzieci, skoro sami żyją człowiekiem sprowadzonym do roli już tylko sex-narzędzia?

A w końcu: czy uczestnicy tego rodzaju sex-show’u – po przemyśleniu i uświadomieniu sobie swej poczytalności w obliczu Boga, ale i bliźniego, podejmą wysiłek, by stanąć przed Obliczem Boga w prawdzie swego sumienia i poprosić Go o przebaczenie? Wyciągnięcie zaś dłoni po przebaczenie staje się równoznaczne z podjęciem niełatwego zobowiązanie po linii V-go warunku dobrej, ważnej spowiedzi świętej: „Zadośćuczynienie Bogu – i ludziom”. Wyrządzone ‘zło’ publiczne, zdradę małżeńską, winę grzechów ‘cudzych’ ... trzeba naprawić!

Jak tego dokonać? ... Boże, Ty wiesz! Racz, Odkupicielu i Maryjo, Matko ‘Pięknej Miłości’, uświadomić sposoby naprawienia wielorako wyrządzonego ‘zła-w-oczach-Bożych’. Zła wyrządzonego również względem bliźniego: współmałżonka, rodziny, każdego z obecnych na tym seansie, oraz ich rodzin ...! Jakie to wszystko nie-łatwe, a przecież ... nie do ominięcia! (zob. do tego wyż.: Zadośćuczynienie Bogu i bliźnim).

Jakżeż w takim kontekście nie przytoczyć ponownie słów św. Jana Pawła II o odpowiedzialności za Boże obopólne zawierzenie siebie mężczyzny i kobiety w życiu społecznym i indywidualnym. Ojciec święty nawiązuje w poniżej przytoczonym fragmencie swego Listu Apostolskiego „Mulieris dignitatem – O Godności i powołaniu kobiety”  w sam raz do postawy Jezusa wobec przywleczonej Mu kobiety, schwytanej na cudzołóstwie:

„Znamienne jest zachowanie się Jezusa w wydarzeniu zapisanym w Ewangelii św. Jana (J 8,3-11: przyprowadzenie kobiety schwytanej na cudzołóstwie do Jezusa). Może w niewielu wypadkach tak bardzo jak tu okazuje się Jego moc – moc prawdy – wobec ludzkich sumień. Jezus jest przy tym spokojny, skupiony, zamyślony. Czy i tutaj, podobnie jak w rozmowie z faryzeuszami (por. Mt 19,3-9), świadomość Jego nie obcuje z tajemnicą ‘początku’, kiedy to człowiek został stworzony mężczyzną i kobietą, a kobieta została zawierzona mężczyźnie w swojej kobiecej odmienności, także ze swym potencjalnym macierzyństwem? Również i mężczyzna został zawierzony przez Stwórcę kobiecie. Zostali zawierzeni wzajemnie jedno drugiemu jako osoby stworzone na obraz i podobieństwo Boga samego.
– Takie zawierzenie jest miarą miłości, miłości oblubieńczej: aby stawać się ‘bezinteresownym darem’ jedno dla drugiego, trzeba, aby oboje mieli poczucie odpowiedzialności za dar. Ta miara jest przeznaczona dla obojga – mężczyzny i kobiety – od ‘początku’.
– Po grzechu pierworodnym działają w mężczyźnie i kobiecie siły przeciwne z powodu troistej pożądliwości, ‘zarzewia grzechu’. Siły te działają w człowieku od wewnątrz. Dlatego Jezus powie w Kazaniu na Górze: ‘Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa(Mt 5,28). Słowa te, skierowane wprost do mężczyzny, ukazują podstawową prawdę o jego odpowiedzialności wobec kobiety: za jej godność, za jej macierzyństwo, za jej powołanie. Odnoszą się pośrednio również do kobiety. Chrystus czynił wszystko, ażeby – na tle ówczesnych zwyczajów i stosunków społecznych – kobiety odnalazły w Jego nauczaniu i w Jego postępowaniu właściwą sobie podmiotowość i godność.
– Na gruncie tej odwiecznej ‘jedności dwojga’ godność ta zależy wprost od samej kobiety jako odpowiedzialnego za siebie podmiotu i jest równocześnie ‘zadana’ mężczyźnie. Konsekwentnie Chrystus odwołuje się do odpowiedzialności mężczyzny.
– W niniejszym rozważaniu o godności i powołaniu kobiety trzeba dziś odwołać się w sposób bardzo zasadniczy do tego ujęcia, z jakim spotykamy się w Ewangelii. Godność kobiety i jej powołanie – podobnie zresztą jak mężczyzny – znajdują swoje odwieczne źródło w Sercu Boga, a w doczesnych warunkach ludzkiego bytowania są ściśle związane z ‘jednością dwojga’.
– Dlatego każdy mężczyzna musi patrzeć w swoje wnętrze, czy ta, która zadana mu jest jako siostra w tym samym człowieczeństwie, jako oblubienica, nie staje się w jego sercu przedmiotem cudzołóstwa; czy ta, która jest na różne sposoby współpodmiotem jego bytowania w świecie, nie staje się dla niego ‘przedmiotem’: przedmiotem użycia, przedmiotem wyzysku” (MuD 14. – Zob. też już wyż.: Jan Paweł II: o Godności i Powołaniu kobiety).

(3.5 kB)

3. Garść wypowiedzi o ubieraniu się kobiet

(2.8 kB)

Można z góry przypuszczać, że nie wszyscy ulegają fali szeroko rozlewającego się zła. Są też osoby, które w poczuciu człowieczej odpowiedzialności zdobywają się na wyrażenie swojego zdania sprzeciwu odnośnie do zwykle siłowo narzucanego niszczącego obyczaju indywidualnego, rodzinnego i społecznego.

Pragniemy zamieścić w tej chwili bodaj kilka głosów nawołujących do trzeźwości w omawianym zakresie. Chodzi o reakcje, jakie na chłopcach, młodzieńcach i mężczyznach wywołuje, a przynajmniej może wywołać widok kobiet roznegliżowanych i zachowujących się w swym sposobie bycia seksualnie prowokująco. Zdarza się, że na poruszony tu temat wyraża się wyznawca innego wyznania, lub nawet innej religii, wyrażając swoje zdziwienie na widok tego, jak chrześcijanki, uczennice Chrystusa, godzą Dekalog i radykalizm Ewangelii – ze sposobem swego ubierania się, które całe jest nasycone ‘seksem-dla-seksu’.

(2.2 kB)

Czteroletni syn do matki o ubieraniu się sąsiadki

Oto relacja matki o swym małym dziecku. W ich domu pojawiła się któregoś razu sąsiadka wraz z kilkorgiem swych drobnych dzieci. Przyszła, żeby trochę ‘poplotkować’. Gdy w końcu się nagadała i wyszła z ich domu, 4-letni synek podszedł do swej matki i powiedział jej, co myśli o tamtej kobiecie, matce swego skądinąd dobrego kolegi-sąsiada. Matka owego 4-latka pisze:

„Z ubiorem to ma Ksiądz naprawdę trudny temat. Jedno jest pewne: niektóre dziewczyny, a nawet starsze kobiety ubierają się tak, jakby w domu lustra nie miały. A nie wszystko wszystkim pasuje. Dzisiejsza moda więcej rozbiera, niż ubiera. Mnie bardzo razi, jak dziewczyna ubierze spodnie ‘biodrówki’, z których jej się ‘wylewa’ brzuch i biodra. Do tego wdziewa oczywiście jeszcze bluzkę kilka numerów za małą, odkrywającą brzuch daleko powyżej pępka. Wygląda to okropnie.
– Ja dam Księdzu taki przykład: jak mój 4-letni syn zareagował na widok roznegliżowanej matki swojego kolegi. Było lato, upał. Przyszła ona do mnie, ze swoimi dziećmi. Była ubrana w bardzo krótkie spodenki, widać jej było do połowy gołe pośladki. Bluzki praktycznie nie miała, tylko ‘coś’ ledwo okrywające dużych rozmiarów piersi. Plecy całkiem gołe i brzuch też goły.
– Po jej wizycie, mój synek przytulił się do mnie i tak mi powiedział: ‘Mamo, ja nie chciałbym, żebyś tak chodziła ubrana jak mama Bartka’ ...” (Email: 5.II.2012 - Agnieszka).

Oto reakcja małego dziecka: chłopiec liczył dopiero 4 lata. Taki mały, a bardzo prawidłowo ocenił gorsząco i nieprzyzwoicie ubraną sąsiadkę. Ta zaś nie miała wstydu pokazać się w ich dom w takiej goleniznie. Jak ona wychowuje swą własną rodzinę? Oraz: jak w ogóle są ubrani w ich domu mama i tato, gdy ona niemal goła pokazuje się na ulicy?

(2.2 kB)

Z listu nie-katolika: bezwstydne ubieranie się kobiet

Korzystamy ponownie z przytaczanego już szereg razy miesięcznika „FMG-Information”. Tym razem mamy przed sobą fragmenty dłuższego listu pewnego chrześcijanina, które jednak nie jest katolikiem, jak sam o sobie pisze. Oto jego słowa:

„... Widok bezwstydnie ubranych kobiet działa bardzo obciążająco. Słyszałem zresztą wielokrotnie również z ust wierzących mężczyzn, że widok taki uznają za jedno wielkie zgorszenie. Doszedłem do wniosku, że nie wystarczy samo tylko nie-spoglądanie na takie kobiety, i nie można w tym wypadku zadowolić się milczeniem. Trzeba to kobietom dać jasno do zrozumienia ...
– My mężczyźni powinniśmy sobie uświadomić, że niepożądana konfrontacja kobiety, która prezentuje się bezwstydnie swym wyzywającym podniecającym widokiem, nie jest w żaden sposób zagadnieniem ubocznym, lecz staje się w istocie atakiem na sferę naszej intymności. Widok taki wyzwala mimo woli mniejsze czy silniejsze duchowe i cielesne reakcje, a przynajmniej wywołuje silne, zakłócające podrażnienie, które łatwo doprowadza do upadku. Tego rodzaju sytuacje uwiodły już niezliczoną ilość mężczyzn do rzeczywistego upadku ...
– Dzisiejsze wyemancypowane kobiety nie chcą w ogóle przyjąć do wiadomości, żeby mężczyźni mogli im się sprzeciwić. Tym bardziej zaś nie chcą słyszeć o tym, żeby mężczyźni byli zdolni występować przeciw wystawianiu swej kobiecości na widok. W tym przecież mieści się ich przewaga nad mężczyznami. Dzięki przymiotom swej kobiecości mogą one bawić się mężczyzną, by tak osiągnąć swoje cele.
– Szczególnie zaś nie dopuszczają kobiety myśli o tym, żeby któryś z mężczyzn krytykował ich ubiór. Ale właśnie w tym punkcie one same są podatne na poranienia. Większość bowiem kobiet zmierza do tego, by swym ubiorem innym się podobać, szczególnie zaś mężczyznom. Chociażby skądinąd twierdziły, że sam w sobie fakt, jak inni je oceniają, jest im absolutnie obojętny ...

Muszę z zadowoleniem stwierdzić, że wielokrotnie udawało mi się osiągnąć moimi wypowiedziami dobry skutek, chociaż w pierwszej fazie ujawniała się często gwałtowna reakcja obronna. Ostatecznie jednak dana kobieta ubierała się odtąd bardziej przyzwoicie. Albo też moja interwencja wywiązała żywą dyskusję, w czasie której mogłem wskazywać na gorzkie następstwa podniecającego ubierania się w dzisiejszych czasach. Dotyczy to takich skutków jak niepożądanego molestowania ze strony mężczyzn, aż po powstawanie niezdrowych relacji, rozbicie małżeństw, niepożądane ciąże – aż po rocznie 300.000 zabójstw dzieci w następstwie przerywania ciąży, a nawet gwałtów na kobietach. Przy okazji udawało mi się występować w obronie wartości wstydliwości oraz czystości.

A oto jeden czy drugi przykład na pozytywne skutki tak podjętej akcji:
– a) W pewnym banku poczułem po mimowolnym spojrzeniu na głębokie wcięcie dekoltu u pięknej i sympatycznie się zachowującej pracownicy banku – podniecenie i wewnętrzne obciążenie. Zwróciłem jej grzecznie uwagę, że działa na mężczyzn podniecająco i że mi się to nie podoba. Prosiłem ją, żeby na przyszłość ubierała się bardziej przyzwoicie. Na te słowa poczerwieniała ona ze wstydu – ale nie ze złości. Widocznie teraz dopiero to sobie uświadomiła. Przyjęła natychmiast tę uwagę i to jakieś ubolewanie i zaraz podciągnęła wycięcie sweterka do góry. Ilekroć ją później widywałem, nigdy już nie miała na sobie tego głębokiego wcięcia. Między nami wywiązał się potem bardzo dobry kontakt za każdym razem, gdy natrafiałem na nią w oddziale filialnym mojego banku.

– b) W pewnym sklepie owocowym natrafiłem któregoś dnia ekspedientkę, która miała na sobie ładny obcisły pulowerek. Ponieważ w sklepie nie było w sam raz nikogo innego prócz jej męża, zwróciłem się do niej wprost. Zaprotestowała ona mocno, zaprotestował również jej mąż. Odpowiedziała, że nawet proboszcz nigdy jej ubiorem się nie gorszył. Dodała, że jeśli mi to nie odpowiada, mogę się na zakupy udać do innego sklepu.
– Potem rozmawiałem z nią jeszcze raz telefonicznie. Starałem się przekonać ją z pomocą Pisma świętego, bo wiedziałem, że uważa się ona za przekonaną chrześcijankę. Ale i to nie skutkowało, W końcu użyłem słowa mocnego: ‘Bezwstydne kobiety są w oczach Bożych obrzydliwością’ ! Na te słowa z trzaskiem odłożyła słuchawkę. Przez wiele tygodni omijałem ten sklep z daleka. Potem jednak któregoś razu rzuciłem z zewnątrz okiem do wnętrza tego sklepu i ujrzałem tę kobietę z daleka. Ku mojej radości była ubrana zupełnie inaczej: naprawdę skromnie. Kupiłem specjalnie bukiet i jej go wręczyłem. Powiedziałem przy tym, że ją doceniam. Do samego sposobu ubierania się ani słówkiem nie nawiązałem: nie było potrzeby. Pewno bym ją przez to jedynie upokorzył: musiałaby wyznać, że podporządkowała się ‘mojemu’ żądaniu. Od tego czasu uśmiecha się do mnie za każdym razem z szczególniejszą serdecznością i wyrazem przyjaźni, ilekroć przychodzę tam coś zakupić. Również jej mąż czuje się pojednany ze mną ...” (przekład z: FMG-Information, XII.2003, nr 81, str. 40n).

(2.2 kB)

Islamitka o ubieraniu się kobiet Zachodu

Warto przytoczyć wypowiedź pewnej wysoko postawionej kobiety z Iranu, byłej aktywistki Chomeiniego, potem wice-prezydentki Iranu, nazwiskiem Masoumeh Ebtekar. Nie wchodzimy tu w problem wolności mahometan w Europie (np. w Niemczech), o której chrześcijanie mieszkający w krajach mahometańskich nawet marzyć nie mogą. Niewątpliwie też nie wszyscy mahometanie zasilają szeregi grup islamitów radykalnych. Przy konfrontacji chrześcijaństwa z Mahometanami powinna by się wysunąć na pierwszy plan kwestia duchowego odrodzenia z upadku obyczajowego ‘chrześcijan’, którzy swoje ‘chrześcijaństwo’ praktycznie już dawno porzucili. Dopóki takie odrodzenie ducha nie nastąpi, brak właściwie płaszczyzny do jakiegokolwiek dialogu między tymi religiami. Pewien nauczyciel wyraził się któregoś razu, że jest szczęśliwy, gdy w klasie znajdzie się parę dziewczyn mahometanek. Bije od nich – jak powiada – powściągliwość, a także poczucie wstydliwości, której wyrazem jest ich sposób ubierania się i zachowania (na podstawie: FMG-Information, VII.1998, nr 65, 35).

A oto wypowiedź dopiero co wspomnianej wice-prezydentki Iranu Masoumeh Ebtekar w przeprowadzonym z nią wywiadzie:

„Czy wszyscy musimy kierować się wizją natury człowieka, jaką nam narzuca Hollywood? Wizja ta uwydatnia w pierwszym rzędzie to, co u człowieka jest prostackie, a nie to co jest wzniosłe. A co dopiero powiedzieć o godności człowieka, zwłaszcza zaś gdy prezentowana jest kobieta – praktycznie jedynie jako ‘seks’-przedmiot?
– Przesłanie post-modernistycznej kultury konsumizmu Zachodu polega moim zdaniem na tym, żeby zaznawać życia kosztem drugich ... – Jest to w swej istocie układanie życia wyzbytego z odpowiedzialności. ... – Życie zostaje pozbawione swego wymiaru duchowego ... –
– Czy styl życia na Zachodzie jest w ogóle w stanie przekazać młodemu pokoleniu jakąkolwiek treść odnośnie do sensu życia? Czy przyczynił się do wypracowania szacunku do siebie, względnie zrozumienia własnej tożsamości?”

Postawiono pani Ebtekar pytanie w związku z faktem, że kobiety w życiu publicznym w krajach islamskich chodzą w zasłaniających je chustach. Pani Ebtekar powołała się na Koran, po czym jednak dopowiedziała:

„Istota problemu tkwi w tym, by unikać wyzyskiwania jednej płci przez drugą. ... Przyzwoity skromny ubiór staje się modelem alternatywnym na przypadek kształtowania wzajemnych odniesień w życiu społecznym. Sprawa ta staje się coraz bardziej aktualna w innych społeczeństwach, gdy kobiety muszą pracować na równo z mężczyznami – razem, jedno obok drugiego”.

Budzi się oczywiście pytanie, w jakim stopniu zostają te wzniosłe słowa wprowadzane w życie na co dzień w krajach islamskich. Nie da się jednak nie przyznać jej pełnej racji, gdy w pewnej chwili wyraża się następująco i w sensie ogólno-ludzkim:

„Obojętne czy to wyraźnie zamierzamy czy nie, sam w sobie sposób ubierania się – swobodnie bądź skromnie i przyzwoicie, staje się nadawanym przez nas orędziem o tym, za kogo ma nas społeczeństwo uważać. Jestem głęboko przekonana, że kobiety po całym świecie doskonale rozumieją, iż równouprawnienie idzie w parze z przyzwoitym sposobem ubieraniem się” (na podstawie: FMG-Information, VII.1998, nr 65, 35b).

Czy taki wniosek dociera do dziewcząt i kobiet, które mienią się uczennicami Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa, zostały włączone na Chrzcie świętym w Ciało Mistyczne Chrystusa i doskonale znają Dziesięcioro Bożych Przykazań?

(2.2 kB)

Jeszcze jedno wyznanie matki przytaczającej wypowiedzi małych dzieci

Nikt nie zaprzeczy, że szczególnie znamienne są słowa dzieci, niekiedy bardzo małych i nie zepsutych moralnie, o nagminnie spotykanej ‘modzie’ czy to dziewcząt, czy już starszych kobiet. Krytyczne uwagi małych dzieci są niewątpliwie wyrazem głosu sumienia w obliczu niegodnego, a prowokującego ubierania się dziewczyn-kobiet. Oto kolejne takie wyznanie:

„... Przejrzałam ten rozdział o przyzwoitym ubieraniu, włącznie z przykładami. Napisany z ogromnym smakiem, przykłady trafne. Nawet wzbudził Ojciec we mnie poczucie winy  ... Bo tak naprawdę, też mogę sobie kilka rzeczy zarzucić ... Niestety. Podam przykłady z życia, o które Ojciec prosił.
– Siedzieliśmy kiedyś z najstarsza córą (wtedy: 7 lat) i najmłodszym jeszcze wtedy synkiem (wtedy: 3 lata) na stacji w samochodzie. A tu z samochodu obok wychodzi dużo starsza ode mnie kobieta, mocno przy kości, z dekoltem po pas, nienaturalnie opalona, w zbyt obcisłych spodniach i wystającym brzuchem. Pytam dzieci, czy chciałyby taką mamę. Odpowiedziały bardzo stanowczo, że nie, że mam być taka jak jestem.
– Kiedyś kupiłam sobie dosyć duże kolczyki. Chciałam je załozyć do Kościoła, a mój syn (wtedy 6 lat) powiedział mi: ‘Nie pasują ci te kolczyki do Kościoła! Zdejmij je! O innych mówisz, że takie ubierają, a ty chcesz tak pójść do Kościoła’!?.
I tym sposobem dzieci same potrafią nas zawstydzić ...” (Magdalena, 13.III.2008).

I jeszcze jedna wypowiedź od tej samej matki, która przytacza tym razem wypowiedź chłopca pozostającego pod ‘kuratorem’:

„Kiedyś pracowałam jako dyrektorka Domu Wychowawczego. Jeden z 18-letnich chłopaków powiedział mi, że niektóre dziewczyny ubierają się i zachowują wyzywająco. I myślą, że podobają się chłopakom. A to nie jest prawda: chłopcy śmieją się z takich dziewczyn!
– Usłyszeć takie słowa z ust ‘trudnego’ młodzieńca – jest czymś nie spotykanym ...” (Magdalena, 13.III.2008).

Czy te spontaniczne słowa padające z ust drobnych jeszcze dzieci, które zmuszone są do konfrontacji sumienia w obliczu nieprzyzwoitej mody wielu kobiet: młodych i starszych już w tak młodym wieku, nie są bardzo znamienne? Łącznie ze słowami owego 18-letniego chłopca, po którym trudno było spodziewać się tak dobitnie sformułowanej uwagi, skoro on sam przebywał w ‘poprawczaku’ i uchodził za chłopca wyjątkowo ‘trudnego’?

(2.2 kB)

Dwie dziewczynki na etapie przygotowania się do Bierzmowania

(12.5 kB)
Objaśnienie

Dwie dziewczynki z Sycylii przygotowywały się intensywnie do przyjęcia sakramentu Bierzmowania. Coraz lepsze poznanie Chrystusa sprawiło, że uświadamiały sobie coraz jaśniej m.in. zgorszenie, jakie wzbudza nieprzyzwoity sposób obierania się kobiet. Obie koleżanki postanowiły zwrócić się w tej sprawie listem do kapłana, redaktora miejscowego pisma: „Il Cuore della Madre” (‘Serce Matki’, nr 8, 2001). Oto treść ich listu – oraz odpowiedź kapłana, redaktora wymienionego pisma:

„Przewielebny Księże Dyrektorze! Jesteśmy dwiema dziewczynkami, przyjaciółkami. Przygotowujemy się już drugi rok do przyjęcia Sakramentu Bierzmowania.
– Ilekroć po kolejnych lekcjach zastanawiamy się i popatrzymy do tyłu, stwierdzamy, że Kościół zatracił czujność odnośnie do sposobu ubierania się kobiet w pomieszczeniu kościelnym. Ileż kobiet przychodzi do kościoła, jest na Mszy św. i nawet przystępuje do Komunii świętej w stanowczo zbyt krótkich spódnicach i prezentuje się swym obnażonym pępkiem ...
– Czy nie byłoby wskazane, żeby się ubierały bardziej przyzwoicie, przynajmniej w kościele? Jest prawdą, że ‘nie habit czyni z kogoś mnicha’. Jednakże oczy wielu wiernych, którzy wtedy się modlą, doznają przez widok kobiecego bezwstydu poranienia. W każdym razie w kościele nie może być mowy o tak wulgarnym występowaniu. Czy nie jest obowiązkiem kapłana, żeby kobietom uświadomić wymóg ubierania się po chrześcijańsku? Czemu przy wejściu do kościoła nie ma dobrze widocznych afiszów, które by przypominały o przyzwoitym ubieraniu się, utrzymywaniu porządku, dyscypliny i milczenia? Czekamy bardzo na odpowiedź. Dziękuję. Silvia Naglieri i Elisa Lo Bello, Ribera”.

Kapłan-redaktor tego pisma nie mógł nie udzielić odpowiedzi na tak naglące słowa owych dziewczynek. Oto jego odpowiedź:

„Droga Sylwio i Elizo, nigdy bym się nie spodziewał, że dwie młode dziewczynki zwrócą się do mnie z takim listem, z tak jasną obserwacją i wykażą się tak dojrzałą, chrześcijańską duchowością. Macie w pełni słuszność z waszymi ważnymi argumentami. Czujności Kościół nie utracił, a tylko kapłani stali się mniej czujni. Zaniechali wskazywać na to, co zarządził Paweł Apostoł o zachowaniu i ubieraniu się kobiet na zgromadzeniach liturgicznych. W swym Pierwszym Liście do Tymoteusza, którego wyświęcił na biskupa Efezu, poleca:

(0.6 kB)Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu...
(0.6 kB)Podobnie kobiety – w skromnym zdobnym odzieniu, niech się przyozdabiają ze wstydliwością
(0.6 kB)i umiarem, nie przesadnie zaplatanymi włosami albo złotem czy perłami, albo kosztownym strojem,
(0.6 kB)lecz przez dobre uczynki, co przystoi kobietom, które się przyznają do pobożności’
[1 Tm 2,9n].

Na kapłanach spoczywa obowiązek domagania się, żeby również dzisiaj kobiety, chociaż nie tylko one, zwłaszcza w kościele ubierały się godnie, przyzwoicie i prosto. A co będzie, jeśli tego nie uczynią? Wtedy spada na nich wielka odpowiedzialność przed Chrystusem i Jego Kościołem. Chociażby nawet było rzeczą trudną, a nawet wymagającą heroizmu, by wystąpić przeciw pogańskiej i bezczelnej, wulgarnej modzie ..., której ulegają nawet takie kobiety, które codziennie chodzą na Mszę św. i odmawiają Różaniec. Moda wywiera na kobiety potężny wpływ, pozbawiający je ludzkiej osobowości; wpływ ten wykazuje znamiona diaboliczne. Wy natomiast, Drogie Dziewczynki, sprzeciwiacie się tej mocy, wskutek czego możecie swym przykładem i słowem dokonać dużo dobrego w swym środowisku rówieśniczym.
– Prawdą jest, że ‘sam habit nie sprawia jeszcze, żeby ktoś stał się mnichem’. Jest też jednak prawdą, że ubranie ujawnia, co dana kobieta myśli o sobie i o swojej osobie. Gdy kobieta ubierze się przyzwoicie, zgodnie z wymogami wstydliwości i z prostotą, wówczas ciało, na które ludzie spoglądają, przekazuje orędzie, że nie należy zatrzymywać się na tym, co się da zobaczyć i czego można dotknąć. Człowiek jest bowiem czymś znacznie więcej: jest osobą – i dlatego pragnie przeżywać swą płciowość głęboko i zgodnie z prawdą – jako osoba.
– Ten kto wystawia swą nagość na widok publiczny, oddaje siebie do dyspozycji publiczności jako przedmiot pożądliwości. Stawia siebie na równi z tysiącem innych artykułów konsumpcyjnych, które łatwo na rynku zakupić. Takie prezentowanie siebie staje się sygnałem, który głosi: Osoba moja nie jest niczym więcej niż to, co tu widzisz: moja ‘osoba’ równa się: ‘moje ciało’.
A św. Paweł pisze do chrześcijan w Koryncie – ale tak samo i do nas:

(0.6 kB)Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest Przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest,
(0.6 kB)a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie [lecz do Niego]?
(0.6 kB)Za wielką bowiem ceną zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele’
[1 Kor 6,19n].

Droga Sylwio i Elizo, gdyby kobiety i mężczyźni zastanowili się nad tymi słowami św. Pawła, jak bardzo zmieniłby się sposób myślenia, życia, ubierania się i zachowania jako chrześcijan. – Ks. G.Lentini”
(FMG-Information, XI.2001, nr 75, 24b).

Czy postawa owych dwóch dziewczynek, które bardzo serio przygotowywały się do przyjęcia sakramentu Bierzmowania, nie jest wyrazem głośnego wołania w głębi sumienia tego Boga, który w najgłębszym zatroskaniu o godność każdego mężczyzny i każdej kobiety zawierzył ich sobie wzajemnie wraz z odpowiedzialnością za pozostawanie zgodnie z Bożym zamysłem miłości zawsze „osobą” w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie ‘rzeczą-materią’, podobną do wszystkich innych ‘rzeczy’ na świecie? Każde z nich otrzymało wraz ze swym zaistnieniem zadanie strzeżenia swej obopólnej czci wobec siebie i całego kosmosu. Jako osoba – człowiek zawsze pozostanie „kimś”, a nie czymś: przedmiotem – przypadkowo żywym, którego cel miałby polegać na rozbudzaniu pożądliwości seksualnej samym swym widokiem.

(2.2 kB)

Plakat wywieszony przez proboszcza przed kościołem

Proboszcz pewnego kościoła we Włoszech (Don Gerlando Lentini, Chiesa di San Giuseppe, Ribera) umieścił u wejścia do kościoła następujący plakat-ogłoszenie:

„... ‘Dom Mój jest Domem Modlitwy’ [Mt 21,13].
– Już w chwili gdy wychodzimy z domu, należy kierować swe myśli na Jezusa; na Ojca który Go dla nas wydał; na Ducha Świętego, który Go nam podarował; na Maryję, naszą Matkę, która prowadzi nas do Niego.
– Przeżegnanie się znakiem krzyża i wodą święconą u wejścia do kościoła przypomina przyjęty Chrzest. Jest to akt wiary w największe tajemnicy naszej wiary:
1) W Jedność i Trójcę Boga;
2) W tajemnicę Wcielenia, męki, śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Dopełnieniem jest uklęknięcie i pozdrowienie Pana Jezusa obecnego w Tabernakulum oraz wyrażenie Mu hołdu adoracji i uwielbienia.

Dom Mój jest Domem Modlitwy’. Nieodzowne w kościele jest milczenie: po to, żeby się modlić, słuchać Pana Jezusa, który do nas mówi, oraz żeby móc uczestniczyć w sprawowanych Sakramentach.
Milczenie i skupienie przed, w czasie i po Mszy św., a także przy wychodzeniu z kościoła. Plotkowanie w kościele ... jest grzechem, z którego trzeba się spowiadać. ...

Do należytej modlitwy należy również ubiór.
Apostoł Paweł pisze: ‘Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu.
Podobnie kobiety – w skromnym zdobnym odzieniu, niech się przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem,
nie przesadnie zaplatanymi włosami albo złotem czy perłami, albo kosztownym strojem, lecz przez dobre uczynki,
co przystoi kobietom, które się przyznają do pobożności’
[1 Tm 2,8nn].

Droga Siostro! Jeśli twój ubiór jest przyzwoity, zgodny ze wstydliwością i prosty, wchodź do kościoła i módl się.
Jeśli twoje ubranie jest nieprzyzwoite – spódnica zbyt krótka, bluzka z wcięciem lub przezroczysta, spodnie obcisłe, uwydatniające kształt ciała, spodnie bardzo krótkie – powróć do domu, ubierz się przyzwoicie, według wymogów skromności, i prosto. A wtedy wróć do kościoła.
Drogi Bracie! To, co się odnosi do kobiet – poza pewnymi detalami, dotyczy na równi także ciebie. Ubierz się przyzwoicie, nie bezwstydnie, i z prostotą. Przede wszystkim wtedy, gdy udajesz się do kościoła.

Mężczyźni i kobiety w kościele!
Gdy się modlicie, budujcie braci i siostry również swoim ubraniem – jako uczniowie Chrystusa” (FMG-Information, VIII 2001, nr 74,21a-b).

(2.2 kB)

Stanowisko św. O.Pio w sprawie nieprzyzwoitego stroju

Kto miał w ręku jakikolwiek życiorys św. O.Pio doskonale wie, jak surowe było jego stanowisko w odniesieniu do nieprzyzwoitego ubierania się kobiet, szczególnie gdy kobieta chciała wejść do kościoła, a tym bardziej ustawić się np. w kolejce do sakramentu spowiedzi świętej. Przytoczymy tu kilka jego słów na ten temat, ewentualnie jego Współbraci-Franciszkanów, którzy byli na co dzień świadkami jego postawy w tym zakresie (zob. np.: http://mprm.nazwa.pl/viewtopic.php?f=36&t=317 ).

„Św. O.Pio był ogromnym antymodernistą, bo był katolikiem. Czytając jego listy duchowe, bardzo wiele można się dowiedzieć. Pisał on między innymi oraz wyrażał się następująco:

„Niech wystrzegają się wszelkiej próżności w ubiorze, ponieważ Pan pozwala duszom upadać z powodu takiej próżności. Kobiety, które szukają próżnej chwały w ubiorach, nie mogą nigdy przyodziać się sposobem życia Jezusa Chrystusa i tracą wszelką ozdobę duszy, zaledwie ten bożek wejdzie do ich serc. Ich ubiór – jak chce święty Paweł – niech będzie odpowiednio i skromnie ozdobiony ...”.

O.Pio nie tolerował nieskromnych strojów: sukni z głębokim dekoltem, krótkich, obcisłych spódnic. Swoim duchowym córkom zakazał nosić także ubrań z przezroczystych materiałów.
Z biegiem lat jego surowość pod tym względem jedynie wzrastała. Z uporem odsyłał od konfesjonału niewiasty, które uznał za nieskromnie ubrane. Niekiedy zdarzało się, że z bardzo długiej kolejki penitentów wysłuchał zaledwie kilka osób.
Jego współbracia z niepokojem obserwowali te ‘czystki’. W końcu zdecydowali się umieścić na drzwiach kościoła duży napis:

„Na wyraźne życzenie o. Pio, niewiasty muszą przystępować do spowiedzi w spódnicach sięgających
co najmniej 20 cm poniżej kolan. Zakazane jest pożyczanie dłuższych spódnic na sam czas spowiedzi”.

Z kolei sam O.Pio kazał przed wejściem do kościoła zawiesić taki napis:

„Zabrania się wstępu mężczyznom z obnażonymi ramionami i w krótkich spodniach.
Zabrania się wstępu kobietom w spodniach – bez welonu na głowie, w krótkich strojach, z dużym dekoltem,
bez pończoch lub w inny sposób nieskromnie ubranym”.

Wymienione osoby mogą się buntować – zarówno kobiety, jak mężczyźni. Ale świętość Domu Bożego, czyli kościoła, wymaga bardziej niż poza kościołem ubrania się w strój odpowiadający pobytu na audiencji osobistej u samego Boga, ewentualnie ponadto uszanowania dla przyjmowanych sakramentów świętych. W tej sytuacji wszelkie powoływanie się na przyjęty styl ubierania się ‘dziś’ mija się zupełnie z celem. Świętość i bliskość samego Trójjedynego wymaga ubierania się do kościoła w sposób proporcjonalny do świętości.

(3.5 kB)

4. Podsumowanie rozważań o ubiorze kobiet

(2.8 kB)

Wydaje się, że przytoczone wypowiedzi od dzieci, osób dorosłych, zarówno mężczyzn jak kobiet – na temat prowokującego stroju kobiet w życiu publicznym, a swoją drogą w kościele, stanowią same przez się swoiste podsumowanie dyskusji na temat ubierania się kobiet. Nikt nie zaprzeczy, że temat ten jest dla kapłana szczególnie niezręczny do podjęcia.

Niejedna z przytoczonych wypowiedzi zawierała zarazem już też uzasadnienie – antropologiczne, personalistyczne, a tym bardziej religijne, nakazujące zajęcie określonej postawy w obliczu wielorakich trudności duchowych i fizycznych, jakie mogą zaistnieć z łatwością w następstwie prowokującego sposobu prezentowania się kobiet. Mimo to wypada podjąć próbę podsumowania nagromadzonych argumentów na rzecz odpowiedzialnego ubierania się. Ich różnorodność nie powinna ulec rozmyciu w wielości przytoczonych aspektów.

(2.2 kB)

Argument antropologiczno-personalistyczny

(14 kB)
Objaśnienie

Jeśliby nie sięgać od razu do argumentacji teologicznej dla uzasadnienia wzmożonej czujności w przyzwoitym ubieraniu się, wynikającym z Bożych przykazań, narzuca się motywacja i argumentacja przede wszystkim typowo personalistyczna. Tę właśnie argumentację tak bardzo uwydatnia w swoich licznych dokumentach już jako papież, a wcześniej jako filozof-teolog Karol Wojtyła, późniejszy Jan Paweł II. Nie chcielibyśmy tutaj powtarzać – zresztą tylko jeden raz więcej, jego rozważań na temat człowieka jako osoby, tzn. nie rzeczy-do-użycia. Tematykę tę podejmowaliśmy na łamach naszej strony wielokrotnie, zwłaszcza w cz. II (rozdz. 1, 4), a tym bardziej w ramach bieżącego rozdziału, tzn. części VII rozdz. 3/F (zob.: Jeszcze raz z rozważań Papieża Wojtyły na temat miłości).

Argument personalistyczny, czyli argumentacja antropologiczna (dotyczy zatem człowieka – w odróżnieniu od zwierząt oraz wszelkich ‘rzeczy’) ukazuje człowieka niezmiennie jako „osobę” – w ścisłym odróżnieniu od jakiejkolwiek „rzeczy” na świecie, nie wyłączając świata „zwierząt”, nawet gdyby swym wyglądem fizycznym i funkcjami fizjologicznymi do złudzenia przypominały podobne funkcje zachodzące w organizmie człowieka.

W naszych rozważaniach uwydatnialiśmy do znudzenia podstawowe, niezbywalne przymioty, w jakie zaopatrzony jest bez wyjątku każdy człowiek jako właśnie „osoba” : jego samo-świadomość (= rozum), samo-stanowienie (= wolna wola), zdolność podejmowania odpowiedzialności i zarazem poczytalności.

Do tych trzech podstawowych cech właściwych każdemu człowiekowi, poczynając od tego jednokomórkowego, ledwo poczętego, nie rozwiniętego – poprzez wszystkie dzieci, nie wyłączając dzieci i ludzi niepełnosprawnych w sensie psychicznym, dołączyć trzeba kolejne przymioty w parze idące z faktem, że człowiek jako ciało-duch naraz, jest „osobą”: mianowicie ściśle z człowiekiem-osobą związane wezwanie do życia – wiecznego.
– Wezwanie to staje się wciąż otwartą szansą osiągnięcia życia wiecznego. Jego rzeczywiste uzyskanie jest jednak uwarunkowane dobrowolnie dokonywanym i potwierdzanym wyborem za kształtowaniem życia etycznego zgodnie z wymogami Bożych Przykazań, wpisanych jednakowo w serce-sumienie każdego człowieka bez wyjątku.

Wymienione przymioty – każdy z osobna i wszystkie razem, są u każdego człowieka bez wyjątku, wszystkich epok, wszystkich czasów i kultur – rzeczywistością nie-odstępną i niezbywalną. One to stanowią o godności człowiekowi: mężczyzny i kobiety – jako osób, które tym samym są wezwane do życia w nieśmiertelności.

Nieśmiertelną jest bowiem dusza ludzka. Śmierć biologiczna staje się dla każdego człowieka jedynie progiem, który ludzka osoba musi przekroczyć, by tym samym znaleźć się w życiu definitywnie już utrwalonym: nieśmiertelnym.

Ono zaś jest zróżnicowane zależnie od wyboru, jakiego dokonał nie Bóg, lecz poszczególna osoba w swym życiu, a przede wszystkim w samym ostatecznym momencie życia, tj. przechodzenia ‘na drugi brzeg’ w chwili umierania.
– Dla jednych będzie to życie w wiecznym szczęściu zjednoczenia z Bożym Oblubieńcem-z-Krzyża.
– Dla drugich zaś, którzy by schodzili z doczesności w stanie nie-łaski, czyli w stanie grzechu ciężkiego, śmierć biologiczna pieczętuje ich wybór za życiem w nieśmiertelności wiecznego potępienia.

Los ten byłby definitywnym utrwaleniem stanu, jaki dana osoba wybrała mocą swej nieodwołalnej wolnej woli – ku osobistemu nieszczęściu na wieki wieków.
– Nigdy bowiem Bóg takiego losu nikomu nie zgotował. Bóg spełnia w chwili śmierci owej nieszczęsnej osoby jedynie jej wolę-życzenie: wyproszenia Boga ze swego serca – na zawsze.

Ubieranie się kobiety z zamierzonym uwydatnieniem swych walorów ‘seksualnych’ jest z jej strony działaniem zmierzającym w kierunku dokładnie odwrotnym, aniżeli kierunek, jaki człowiekowi nadał i podarował – w tym wypadku człowiekowi-kobiecie – mocą nadanej jej człowieczej natury, jej Stworzyciel. Mianowicie Bóg stworzył człowieka, tzn. również, a może tym bardziej człowieka-kobietę, jako osobę, a nie ‘rzecz-do-zredukowanego-użycia-jako-seks-narzędzia’.

Kobieta ubierająca się w stylu ‘sexy’, być może nie zastanawiając się zanadto nad tym, co właściwie czyni i do czego zmierza (zob. Chrystusowe z Krzyża: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” – Łk 23,34), usiłuje wymusić na ‘naturze’, dokładniej mówiąc: na Bogu, jej Stworzycielu, żeby mogła przestać być „osobą” wezwaną do miłości na poziomie godnym zjednoczenia dwojga osób: męża i żony w małżeństwie-sakramencie. Tak ubierająca się kobieta jest ‘zła’  na Boga, że jej nie stworzył jako ... rzeczy, lecz jako właśnie „osobę”. Wolałaby istnieć jedynie jako ‘rzecz-materia-tworzywo’, zdatne do wyzwalania pożądania seksualnego, ewentualnie i własnego zaznawania dreszczy podniecenia w następstwie uprawiania ‘seksu’.

To oczywiście jest niemożliwe: raz przez Boga stworzona ludzka osoba – nigdy osobą być nie przestanie. Zdążanie konkretnego człowieka-osoby do tego, by przestać być „osobą”, a funkcjonować już tylko jako ‘seks-materia-materiał’ jest z góry skazane na niepowodzenie.
– Jeśli nawet dany człowiek wyzbędzie się swej ludzkiej godności i stanie się dobrowolnie dnem moralnego upadku, nie przestaje być owym ‘dnem’ zepsucia moralnego – jako w pełni poczytalna za sponiewieraną swoją godność ... ludzka „osoba”.

Boża Wola, wyrażająca się w akcie Bożego, z całą radością wypowiedzianego stworzycielskiego: „Bądź, Ty moja! Kochana! Ty-osobo! Bądź na zawsze, Ty wezwana!” – jest tak mocna, że śmierć biologiczna jest dla Boga jednym wielkim ‘niczym’. Żadna śmierci biologiczna nie jest w stanie zniweczyć Bożej Woli: obdarzenia osoby – życiem, które nigdy już nie będzie miało końca.

Sprawą wolnego wyboru poszczególnej ludzkiej osoby pozostaje jedynie to dramatyczne ‘albo-albo’: wybór bądź na ‘plus’, bądź też – nie daj Boże – na ‘minus’: niebo – lub ... piekło. Tego wyboru nigdy nie dokona Bóg zamiast „osoby” – czy to anielskiej, czy ludzkiej!

Innymi słowy eksponując dla publiki swoje ciało w jego ‘sexy’-przymiotach, kobieta co prawda wolałaby być potraktowana jedynie jako „sex-materiał’ – obojętne czy to dla własnej przyjemności, czy też by doprowadzać spotykających ją ludzi do wyzwolenia u nich przeżyć po linii pożądliwości seksualnej. To jednak udaje się jedynie i najwyżej w sensie moralnym: przez dopuszczenie się na terenie własnej i osobistej odpowiedzialności-poczytalności grzechu, albo też poprzez doprowadzenie drugich do podniecenia, lub wręcz działań sprzecznych z godnością człowieka jako osoby, czyli nie-rzeczy.

Papież Wojtyła wyraża tę rzeczywistość za pomocą wypracowanej przez siebie, precyzyjnej terminologii: „użytkowego”  potraktowania ciała płciowego – czy to własnego, czy kogoś drugiego.

W sensie ontologicznym [= bytowym; jako sama w sobie natura ludzka, tzn. nie rzecz, ale osoba] jest spełnienie tego rodzaju ‘życzenia’ ludzkiej osoby: by w pewnym momencie przestać być ‘osobą’, a móc istnieć dalej jako już tylko ‘rzecz-do-użycia’ (użycia np. seksualnego) – zupełnie nierealne, czyli niemożliwe do przeprowadzenia. Wola Boża ustanawiająca czyjeś istnienie jako „osoby” – jest nieodwołalna.
– Wszelkie próby odgrywania na jakimś odcinku życia osobowego roli jedynie utylitarystycznej, np. sprowadzenia swego lub cudzego ciała płciowego do roli jedynie seksu-do-podniecającej-zabawy – stają się poczytalnym deptaniem swojej godności jako „osoby”. Z wszelkimi tego konsekwencjami – na życie doczesne, a tym bardziej na życie wieczne.

Zauważamy, że argument antropologiczno-personalistyczny nieustannie wkracza na teren teologiczny – i na odwrót. Argumenty te nieustannie zachodzą na siebie: aspekt teologiczny i antropologiczny są z sobą nierozdzielnie splecione. Z całego dzieła stworzenia promieniuje przepiękne, wciąż się z sobą splatające ‘jedno’!

Stworzenie przedstawia się nieustannie jako zachwycające wielkie ‘jedno’ – przy całej swej zdumiewającej, nieogarnionej złożoności. Czy konkretny człowiek o tym wie czy nie wie, czy nad tym się zastanawia, czy też o tym nigdy nie myśli, czy utrzymuje się na etapie rozwoju prymitywnego, czy przypadło mu zaistnieć w ramach cywilizacji wysoce wykształconej, czy z kolei uchodzi on za fizycznie i psychicznie nie rozwiniętego – jego cielesno-duchowa natura pozostaje dokładnie taka sama: człowiek jest i pozostaje niezmiennie osobą.

Fakt ten jest niezależny od przyzwolenia na to ze strony wolnej woli zainteresowanej ludzkiej osoby. Sama zaś wolna wola osoby, wraz z pozostałymi niezbywalnymi uzdolnieniem osoby: samo-świadomości, samo-stanowienia oraz zdolności podejmowania odpowiedzialności, dzięki czemu sam tylko człowiek wśród pozostałych stworzeń jest zdolny m.in. do przeprowadzenia rachunku sumienia – uruchamia się dopiero ‘po’ Bożym wywołaniu danej osoby z nie-istnienia do istnienia i ustanowienia jej w bycie.

Zaistnienie osoby jest i pozostanie ze strony Stworzyciela aktem Jego czystej miłości jako darmowego, radosnego daru. Przy czym wywołanie osoby do istnienia staje się równoznaczne z powołaniem jej tym samym do istnienia w nieśmiertelności szczęścia wiecznego.

Wszystko to dzieje się ze strony Boga z Jego najgłębszej Miłości, która powołując człowieka: ludzką osobę do istnienia z miłości, powołuje i uzdalnia ją tym samym ‘do’ miłości i odpowiedzialności za miłość: ludzką i Bożą (por. FC 11).

(2.2 kB)

Argument teologiczny

Kolejnym argumentem, względnie kolejną grupą tworzącą dalszą argumentację za dążeniem do radośnie przeżywanej i okazywanej czujności, by godności w zarząd sobie podarowanej swojej seksualności nie znieważyć po linii pokus pochodzących od ‘Złego’: Szatana – jest argument „teologiczny”.

Wiadomo, że ‘Zły’ niestrudzenie próbuje zwrócić Boże dzieło stworzenia i to co Bóg stworzył jako „dobre i piękne” (por. Rdz 1,31) – „przeciw zbawieniu, przeciw Przymierzu i zjednoczeniu człowieka z Bogiem” (DeV 27).
‘Złemu’ zwykle stosunkowo łatwo udaje się w ten sposób wykorzystać przeciw zjednoczeniu człowieka z Bogiem fakt jego wyposażenia w płciowość. Bóg wyposażył w nią człowieka m.in. po to, żeby dwoje osób mogło się związać węzłem przymierza małżeńskiego: w sakramencie małżeństwa.

Bóg jednak stworzył każdą ludzką osobę jako swój żywy „Obraz i Podobieństwo” wobec kosmosu (Rdz 1,26n). Takie nieodwracalnie jest dzieło Bożego stworzenia. Tym samym zaś chociażby jakaś „osoba”: mężczyzna czy kobieta, chciała, względnie skromniej: wolała nie być Bożym „Obrazem i Podobieństwem”, fakt ten zostaje nieodwołalnie i nieodwracalnie przypieczętowany z chwilą wywołania poszczególnej osoby z nie-istnienia do zaistnienia.

Być Bożym „Obrazem i Podobieństwem” jest co prawda w najściślejszym znaczeniu Bożym przedziwnym, naturze ludzkiej nie należnym darem. Dar ten jest równoznaczny z wezwaniem każdej poszczególnej osoby do istnienia w życiu wiecznym – ale tym samym z obdarzeniem każdej osoby realną możnością osiągnięcia życia w wiecznej szczęśliwości. Stanie się to wówczas, gdy ludzka osoba, po zdaniu egzaminu z jakości swego postępowania etycznego w okresie ludzkiej doczesności, zostanie wyniesiona do godności Oblubieńczego „dwoje-jednym-ciałem” z Synem Bożym i Człowieczym zarazem: Jezusem Chrystusem, który w swej Ofierze na Krzyżu stał się „Oblubieńcem-z-Krzyża”.

Ten kto wytrwał do końca i zeszedł z tego świata w stanie łaski, otrzymuje zaproszenie na gody wieczystego wesela w „Domu Ojca”. Mimo iż wezwanie do życia w zjednoczeniu z Trójjedynym jest Bożym darem nie należnym samej w sobie ludzkiej naturze, Trójjedyny obdarza nim, tzn. wezwaniem i uzdolnieniem do życia w nad-przyrodzonej łasce uświęcającej każdą ludzką osobą. Dar ten, począwszy od stworzenia podatności dla jego otrzymania, umożliwia ludzkiej osobie kontaktowanie się na ‘fali miłości’ – ludzkiej osoby z Osobą Bożą. Jest to oczywiście zawsze tylko dar możności życia w łasce uświęcającej, a nie jakikolwiek ‘mus’.

Stąd też ‘ontologicznie’ biorąc jest rzeczą zgoła niemożliwą zrozumieć człowieka, ani też człowiek sam siebie nigdy nie zdoła zrozumieć „do końca” w odcięciu od Boga. Tak to bywa np. w ateizmie, lub gorzej: w anty-teizmie: indywidualnym, czy też anty-teizmie jako systemie polityczno-gospodarczym jakiegoś państwa. Każda bowiem ludzka osoba jest nieodwołalnie z samego swojego bytu (= ontologicznie) żywym Bożym „Obrazem”. „Obraz” ten bądź się rozwija, bądź karłowacieje w swym ontologicznym jestestwie jako nadal mimo wszystko ‘Boży Obraz’ – tym razem zeszpecony, niepodobny do swego pra-wzoru. Nic i nikt nie jest w stanie zmienić względnie unicestwić tej rzeczywistości. Mimo iż pozostaje ona nadal jedynie zdumiewającym, nie należnym człowiekowi darem ze strony Boga Stworzyciela i Odkupiciela.

Wychodząc z tego założenia, św. Paweł Apostoł wyprowadza z niego praktyczne, a jednocześnie daleko idące, mobilizujące wnioski. Przywołuje na pamięć fakt, że wobec tego w każdej ludzkiej osobie pragnie zamieszkiwać sam Trójjedyny. Przy czym oczywiście Bóg – w swojej trudnej do zrozumienia „grzeczności” w obliczu wolnej woli stworzonej przez siebie ludzkiej osoby: mężczyzny i kobiety, nigdy nie zamieszka w czyimś sercu-sumieniu wbrew jego wolnej woli. Bóg zawsze z najwyższą „grzecznością”, gdybyśmy mieli posłużyć się słowami Apokalipsy, „... stoi u drzwi i kołacze: jeśli kto [= ludzka osoba w swojej wolności] posłyszy Mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3,20; por. DiM 8. - Zob. wyż.: Jako Ukrzyżowany stoi ...).

Ci którzy Chrystusowi pukającemu do ‘drzwi ich serca’ otwierają i Jego, stojącego przed ich sercem, z miłością i radością zapraszają, stają się tym samym „świątynią Ducha Świętego”. Znamy słowa św. Pawła niemal na pamięć:

„Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest Przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest,
a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie [lecz do Niego]?
Za wielką bowiem ceną zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele” [1 Kor 6,19n].

(24 kB)
Objaśnienie

Na tymże miejscu, kilka zdań wcześniej, daje Paweł w jaskrawych słowach do zrozumienia, iż sam w sobie ten fakt, że jestem świątynią Ducha Świętego, pociąga za sobą daleko idące wnioski praktyczne. Paweł wymienia wyraźnie takie działania, które mogłyby kalać świętość własnego ciała, a tym samym wyrządzić zniewagę przebywającemu w owej wewnętrznej świątyni Trójjedynemu.

W tym kontekście Paweł wskazuje zdumiewająco jaskrawo na grzechy uprawiania ‘seksu’ :

„Ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała.
Bóg zaś i Pana wskrzesił, i nas również swą mocą wskrzesi z martwych.
Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?
Czy wziąwszy członki Chrystusa, będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy!
Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? ...
Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem. Strzeżcie się rozpusty!
– Wszelki grzech popełniony przez człowieka, jest na zewnątrz ciała.
Kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy.
Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest Przybytkiem Ducha Świętego, który w was jest,
a którego macie od Boga,
i że już nie należycie do samych siebie ...”? (1 Kor 6,13-19). (Zob. do tego wyż.: Godność ciała jako Świątyni Ducha Świętego: 1 Kor 6).

Zauważamy, że przytoczone Słowo Boże z Listu św. Pawła do Koryntian staje się tym samym w pełnym znaczeniu wyraźnie sformułowanym argumentem teologiczno-biblijnym w nawiązaniu do właśnie omawianej tematyki: prowokacyjnego ubierania się wielu kobiet. Tego rodzaju prowokowanie swym wyglądem ‘sexy’ jest wymierzone całym swym ostrzem przeciwko „najtajniejszemu ośrodkowi i Sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa ... nakazem: czyń to, tamtego unikaj ...” (DeV 43). Ponieważ kobieta ubierająca się nieprzyzwoicie i prowokująco, wyraźnie – świadomie i dobrowolnie chce tego, żeby inni, szczególnie mężczyźni, kontemplowali jej ciało jako ‘seks-ciało’, staje się jej sposób bycia jedną ciężką zniewagą dotąd w jej osobie: sanktuarium jej serca – przebywającej całej Trójcy Przenajświętszej. W tej sytuacji bowiem Bóg nie ma co w tym sercu dalej przebywać. Trójjedyny natychmiast takie ludzkie serce ... opuszcza.

W następstwie tego, że Trójjedyny w pośpiechu opuszcza w tej sytuacji ludzkie serce-sumienie, cała „świątynia Ducha Świętego”, jaką ona dotąd była, tym samym po prostu się „zawala”: dotychczasowa świątynia Ducha Świętego przekształca się momentalnie w jedną wielką ruiną i rumowisko. Zabrakło w niej Ducha Świętego.
– On ją wypełniał sobą, jakby balon od wewnątrz wypełniony rozgrzanym gazem. Grzech ciężki, jakim się stało ubranie się w strój ‘sexy’, stał się skalpelem, który ów ‘balon’ poprzecinał i w nim porobił ‘dziury’. Tym samy zaś ‘gaz’ wypełniający ten Boży ‘balon’ całkowicie uszedł: balon się zwinął, a dotychczasowa piękna świątynia Boża stała się zgliszczami i rumowiskiem na nic niezdatnego tworzywa: Boga tu już nie ma!

Opuszczone zaś miejsce ‘po’ Bogu ... natychmiast wszechwładnie zajmuje ... „Zły”: Szatan. Boża Świątynia zamienia się błyskawicznie w miejsce ohydy i obrzydzenia, w którym dzieją się najgorsze rzeczy, niegodne człowieka: żywego Obrazu Boga (zob. do tego wyż.: Zniszczenie Świątyni Ducha Świętego: 1 Kor 3).

Czy powyższe słowa miałyby być chociażby w minimalnym stopniu ... ‘przesadą’?

Pewna siostra zakonna znalazła się po raz ‘iksty’ w szpitalu, tym razem na oddziale ginekologicznym. Miała skierowanie na bardzo poważną operację: chorobę nowotworową rozsianą po całym brzuchu. Z jakąż prostotą dziecka Bożego poddawała się wszelkim niezbędnym badaniom, również tym ściśle ginekologicznym, z natury swej ... nieprzyjemnym! Z jaką prostotą przypominała ona swemu bratu – przypadkowo: kapłanowi, iż całe ciało, nie tylko niektóre jego części, jest jedną wielką świątynią Boga! Stąd też nigdy nie stwarzała histerycznych problemów w przypadku konieczności poddania się szczegółowym badaniom, również tym nieprzyjemnym dla każdej kobiety, a może tym bardziej kobiety-zakonnicy.

Jednocześnie zaś upraszała łaski dla chirurga: żeby sam Pan Jezus, Boski Lekarz, ujął jego ręce i palce w swoje Boże dłonie, i sam podejmował to co konieczne przy przeprowadzeniu tej trudnej, ryzykownej operacji.
Gdy operacja się skończyła, a z pacjentką można się już było porozumiewać, ów lekarz-chirurg zwrócił się do tej zakonnicy-pacjentki z zapytaniem i jednocześnie swoim przedziwnym wyznaniem-świadectwem. Wyznał jej, że sam nie wie co to właściwie było, ale odnosił przez całą operację wrażenie, jakoby nie on dokonywał tej operacji: „Siostro Droga, nie wiem co to było! Miałem cały czas wrażenie, że operuję wprawdzie ja, a jednocześnie, jakby tę operację przeprowadzał ktoś inny. Nie wiem, co by to mogło być ...!?”

W nawiązaniu do nieprzyzwoitego, prowokującego sposobu ubierania się wielu kobiet można by jedynie zapytać: jak Bóg ma przebywać jeszcze w tak świadomie i dobrowolnie znieważanej swojej świątyni, gdy ta kobieta nie życzy sobie obecności w swym ciele Boga, a natomiast sprowadza siebie do rzędu ‘seksu-na-eksport’, by jak najwięcej mężczyzn doprowadzić do upadku przez podniecające oddziaływanie na ich wzrok i ciało?

(2.2 kB)

Argument ‘grzechów cudzych’

Pozostaje trzeci argument, który w przypadku prowokacyjnego strojenia się dla uwydatnienia swej ‘seksowności’ bardzo obciąża daną czy to dziewczynę, czy już poważniejszą kobietę w oczach Bożych, ale i ludzkich, i oczywiście wobec własnego sumienia. Tym razem chodzi o dopuszczenie się w ten sposób „grzechu cudzego”, a raczej „grzechów cudzych”.

Grzechy te mogą mianowicie bardzo nietrudno mnożyć się w setki, tysiące, a nawet miliony. Tak bywa w przypadku, gdy kobieta (a to samo będzie dotyczyło świata mężczyzn i chłopców) występuje w taki sposób w pokazie telewizyjnym, na scenie, w filmach porno itd. Argument, że „wszystkie kobiety ubierają się z wcięciem bluzki takim samym, lub jeszcze większym, a konsekwentnie wszystkie w ten sposób grają na wytrzymałości moralnej mężczyzn” – nie jest oczywiście żadnym argumentem dla usprawiedliwienia swego stanowiska, że „tak właśnie kobieta w dzisiejszych czasach prezentować się po prostu musi”.

Grzechem „cudzym” jest taki grzech osobisty, który staje się uwiedzeniem do zgrzeszenia kogoś drugiego. Wyżej przypominaliśmy już o grzechach „cudzych”. Zwykle wymienia się w tym kontekście 9 różnych ‘tytułów’, które każą zaliczać dany grzech do gatunku „grzechów cudzych” (zob. wyż.: Grzechy ‘cudze’).

Ponieważ na temat „grzechów cudzych” mówi się i słyszy raczej rzadko, dobrze będzie przytoczyć ukazaną już wyżej tabelę (w cz.IV, rozdz 7-i) jeszcze raz. Oto ona:

Dziewięć grzechów cudzych

1. Namawiać do grzechu
2. Rozkazywać drugiemu grzeszyć
3. Zezwalać na grzech bliźniego
4. Pobudzać do grzechu
5. Pochwalać grzech drugiego
6. Milczeć, gdy ktoś grzeszy
7. Nie karać grzechu
8. Pomagać do grzechu
9. Usprawiedliwiać grzech cudzy

Czy można pomyśleć, żeby dziewczyna – również ta w wieku szkolnym, która bardzo świadomie dobiera to, w co chce wybrać się do szkoły i zdaje sobie sprawę, że świadomie zmierza do tego, by wobec chłopaków, a może i nauczycieli wyglądać ‘seksownie’, mogła nie odpowiadać przed sobą, przed klasą i publicznością, a tym bardziej przed Obliczem Boga – za świadome kuszenie swym widokiem chłopców i mężczyzn?

Ona wprawdzie swojej ‘seksowności’ zanadto nawet nie widzi. Widzą ją natomiast jako ‘seks-bombę’ wszyscy inni. Chociażby zaś nad swoim widokiem zanadto się nie zastanawiała, to przecież głos Boży w jej sumieniu wciąż donośnie krzyczy: „... Czyń to, tamtego unikaj” (DeV 43)!
– Może oczywiście nietrudno dojść do tego – nawet u dopiero młodej dziewczyny, która przyzwyczaiła się już do systematycznego ubierania się w stylu ‘sexy’, że Bożego głosu, odzywającego się bardzo wyraźnym ‘nie’, w takich sytuacjach usłyszeć nie chce, wmawiając sobie, że ten głos to tylko jej ‘przywidzenie’ ....

U człowieka, który zaczyna popełniać grzechy tak bardzo systematycznie, że je na co dzień niemal ‘pije-jak-wodę’, dochodzi do stanu ‘zatwardziałości’ serca. Człowiek ten dopuszcza się już nie pojedynczego grzechu, lecz utrwala się w stanie grzechu. Stan ten wytwarza u niego tak gęstą, pancerną skorupę, że nierzadko nawet Bóg nie jest w stanie przez nią się przebić. Popełnianie grzechu (określonego grzechu) stało się niejako ‘drugą naturą’  tego określonego człowieka.

W takim stanie duszy pozapalały się u tego człowieka już niemal wszystkie ostrzegawcze duchowe ‘lampeczki’ na czerwono. Wydają one jeden wielki Boży ‘jęk’, chociaż ten człowiek zmusza Boży głos do całkowitego milczenia. Jest to krzyk głosu niemal do ‘rozpaczy’ doprowadzonego Boga, który nawołuje: „Dziecko mojego bólu! Giniesz! Ratuj się ucieczką od Szatana! Ja ci pomogę ...”. Czy jednak ta dziewczynka, ta kobieta, która świadomie chce ubierać się prowokująco, Bożego głosu ... posłucha, a w ogóle: mówić Mu ... pozwala?

Dla ilustracji i ku poważnemu zastanowieniu warto by tu przypomnieć przedrukowany na naszej stronie, dramatyczny „List z tamtego świata”. Bo i tam – owa „potępiona” wyznaje, iż grzech systematycznego mówienia Bogu ‘nie! ’  stał się w końcu jej ‘drugą naturą’ (zob. wyż., ‘SPIS TREŚCI’, kolumna 4, nr 5: „Nie módl się za mnie: jestem potępiona!”).

Może przypominamy sobie słowa Jezusa, jakie zapisała św. S.Faustyna Kowalska w swym „Dzienniczku duchowym” – o tym, do jakich okoliczności ucieka się Bóg w swoim wołaniu do grzesznika, żeby zechciał przyjąć łaskę odwrócenia się od grzechu, w tym wypadku grzechu cudzego:

„Napisz: Jestem Święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia.
Miłosierdziem swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu.
Powiedz grzesznikom, że żaden z nich nie ujdzie ręki Mojej.
Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie.
– Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenia i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła,
a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną” (DzF 1728).

Słowa te powinny przemówić do wielu tą sprawą zainteresowanych, w tym również kobiet, a tym bardziej ... dobrze na tym zarabiających producentów wszelkiego porno-biznesu. Wszyscy oni są obciążeni ciężarem win z racji „cudzych grzechów”.

Dziewczęta i kobiety, które ubierają się w stylu ‘sexy’ – a dotyczy to m.in. dziewcząt, które wybierają się w sam raz czy to do swego ‘chłopaka’, a może już autentycznego narzeczonego – nie znajdą u Boga żadnego usprawiedliwienia z racji prowokacyjnego uwydatnienia kształtów swego ciała, demonstrowania swych piersi dużym dekoltem, takiego nachylania się przy chłopcu, nie wyłączając w przypadku narzeczonego, żeby nie mógł nie spoglądać chociażby tylko mimo woli wzrokiem gdzie indziej, tylko na odsłaniający się przed nim świat jej intymności.
– Wszystkie szczegóły swego ubrania, w jakie się przystroiła, służą w jej zamierzeniu jedynie do wystawienia swej intymności jako przynęty na widok publiczny. By chociażby na kogoś tylko jednego zadziałać roznamiętniająco, zamącić mu w sumieniu i go ... moralnie podłamać.

Na nic się wtedy nie przyda jej tłumaczenie, że „ona sama nic sobie przy tym nie myśli”, a po prostu ubiera się tak a nie inaczej, bo przecież nie może wybrać się do swego chłopaka w stroju seksualnie ‘obojętnym’. Podobnie jak gdy wybiera się na bal wieczorny nie wdzieje przecież ubrania nadającego się tylko do kościoła.

Tymczasem fakt, że ona sama ‘nic sobie przy tym nie myśli’ nie znaczy, że on – chłopak, również ‘nic sobie przy tym nie pomyśli’. Gdyby tak naprawdę było, poszłaby do niego w ubraniu zwyczajnym: przyzwoitym, które by nie eksponowało jej kobiecej ‘seksualności’.
– Innymi słowy dziewczyna nie wytłumaczy się przed Bogiem, ale i sobą samą oraz przed chłopcem (lub wieloma innymi chłopcami i mężczyznami), że mimo wszystko jest ona autentycznie „winna grzechów cudzych”.

Dopóki zaś nie wyspowiada się szczerze z owych „grzechów cudzych” – oczywiście po uprzednim spełnieniu zasadniczego warunku, bez którego nie ma się co łudzić: rozgrzeszenia nie będzie: podjęcia decyzji, że takiego działania w jej życiu już nie będzie, jej spowiedzi święte będą łatwo jednym ciągiem spowiedzi nieważnych, a ponadto świętokradzkich. Konsekwentnie zaś: przyjmowanie Komunii świętej stanie się popełnianiem jednego świętokradztwa za drugim.

Czy trzeba jeszcze raz przytoczyć słowa św. Jana Pawła II o odpowiedzialności i poczytalności ściśle osobistej za każdy czyn zły? Poczytalności tej nie zdoła usprawiedliwić chociażby bardzo silny nacisk ze strony otoczenia i środowiska kulturowego, a innym razem ze strony np. partii politycznej do której ktoś należy, a która nakłada np. zniewalającą ‘dyscyplinę partyjną’ przy głosowaniach. Oto jeszcze raz słowa papieskie – znamy je już na pamięć:

„... Dlatego w każdym człowieku nie ma
niczego bardziej osobistego i nieprzekazywalnego, jak:
zasługa cnoty czy odpowiedzialność za winę” (RP 16).

W nawiązaniu zaś do omawianego tu tematu ubierania się kobiet można by również przytoczyć w tym kontekście mocne słowa papieża Piusa XII. Papież wskazuje w nich wyraźnie na prowokujące ubieranie się kobiet, podkreślając ich kwalifikację jako grzechów ‘cudzych’, gdyż wiodą drugich do upadku:

„Gdyby chrześcijanki pomyślały o kuszeniu oraz o upadkach, do jakich doprowadzają drugich przez swój sposób ubierania się, przeraziłyby się zaciągniętą swoją odpowiedzialnością.
– Czy nie zdajecie sobie sprawy, że istnieje granica, której nie wolno przekroczyć żadnemu projektowi ‘mody’, ponieważ w przeciwnym razie moda staje się narzędziem zepsucia zarówno dla duszy własnej, jak i dla dusz drugich?”

(30 kB)
Objaśnienie

Natomiast św. Jan Chryzostom, którego życie i działalność przypada na drugą połowę 4 wieku (350-407 r.), upominał współczesnych sobie wiernych oraz wtedy żyjące kobiety:

„... Wy twierdzicie, że nie doprowadziłybyście nigdy kogokolwiek do grzechu. I rzeczywiście, wyście nie uczyniły tego swymi słowami. Natomiast uczyniłyście to przez wasz sposób ubierania się i zachowania. – ... Ilekroć doprowadzacie do tego, że ktoś drugi zgrzeszy w swym sercu, jak możecie wówczas twierdzić, że jesteście niewinne ...” (wypowiedzi św. Jana Chryzostoma oraz tuż wyżej – Papieża Piusa XII, są przytoczone na ulotce wydanej przez FMG-Information: „Dein Kleid spricht”, Engelbertstrasse 21. D-81241 München V I. S.d. P.: H Bayerl).

Wypada tu przytoczyć również fragment dokumentu ‘Papieskiej Rady do spraw Rodziny’ pt.: „Ludzka płciowość: prawda i znaczenie” (1996 r.; dokument dostępny z naszej strony, zob.: Ludzka Płciowość):

„Zachowanie wstydliwości i skromności w mowie, postępowaniu i strojach jest bardzo ważne dla stworzenia odpowiedniego klimatu, koniecznego dla dojrzewania czystości. Trzeba jednak stwierdzić, że owo wzrastanie do czystości musi być silnie motywowane szacunkiem dla własnego ciała i dla godności innych ludzi.
– Jak już zostało powiedziane, rodzice powinni czuwać, aby pewne mody i niektóre zachowania moralne nie łamały integralności domu, zwłaszcza poprzez złe używanie mass mediów” (SexHum 56; zob. ponadto: FC 76; KKK 2522; 1832).

Na naszej stronie przedrukowane są również niezwykle mocno sformułowane słowa papieża Benedykta XVI dotyczące omawianego zagadnienia. Słowa te znajdują się pod koniec zamieszczonego na naszej stronie ‘Listu Pasterskiego’ z USA na temat pornografii (zob.: Pornografia: Wielkie wyzwanie).
– Oto wypowiedź Benedykta XVI:

„Wszelkie trendy, programy, produkty, łącznie z filmami animowanymi oraz grami wideo, tworzone rzekomo dla rozrywki, a w rzeczywistości wysławiające gwałt i zachowania anty-społeczne, albo z kolei propagujące banalizowanie ludzkiej płciowości, określić należy jako perwersję. Jest ona o tyle bardziej odrażająca, o ile programy te skierowane są do dzieci lub do młodzieży.
– W takim przypadku powinien by każdy zastanowić się nad przeciwieństwem, jakie istnieje pomiędzy Chrystusem, który „brał dzieci w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je” (Mk 10,16) – a tym, kto by „miał być powodem grzechu jednego z tych małych”.
– Jezus dodaje: „Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze” (Lk 17,2. – Zob.: Benedykt XVI., 20.V.2007 r. – Zob. bezpośredni link do tych słów:  http://lp33.de/strona-lp33/ind15.htm#ben ).

W końcu zaś najlepiej przytoczyć tu po prostu pełną wypowiedź Jezusa Chrystusa na temat tych, którzy swoim gorszącym zachowaniem doprowadzają innych, zwłaszcza dzieci – do odstępstwa od Boga, stając się dla nich „zgorszeniem”. Jezus – ten Bóg Miłosierdzia, wyraża się w tym wypadku niezwykle drastycznie.
– Słowa te płyną widocznie z głębi Jego Bożo-Ludzkiego Serca w obliczu gorszącego działania tych wszystkich, którzy stają się winni grzechów „cudzych” :

„Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie,
temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza.
Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia,
lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie ...!
– Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych.
Albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze
w Oblicze Ojca Mojego, który jest w niebie ...” (Mt 18,6n.10).


Na tym zakończymy podsumowanie wyżej przedstawionej argumentacji etyczno-dogmatycznej, która każe uszanować m.in. wstydliwość, skromność i przyzwoitość w ubieraniu się dziewcząt i kobiet. Wieloraka odpowiedzialność moralna kobiet w Obliczu Boga, ale i szczególnie świata mężczyzn za podsycanie pożądliwości ciała wzrokiem, wyobraźnią, co wszystko prowadzi łatwo do podejmowania uczynków cielesnych, jest ciężka.

Kobieta nie może się tłumaczyć, że to nie ‘jej’ sprawa, jak mężczyzna zareaguje w swym wnętrzu na widok jej prowokującego ubierania się. Wie ona doskonale, jakie jej przyświecają zamierzenia-intencje, gdy z szafy wyciąga taką czy inną część ubrania. Zdaje sobie też doskonale sprawę z tego, jakie kupuje ubrania – i do czego one będą służyły. Przed Bogiem, ale i społeczeństwem, nie wytłumaczy się ‘modą’, do której w dzisiejszych czasach ‘musi się’ dostosować.

Zdajemy sobie też sprawę z wyżej ukazanej „teologii szaty-ubrania” – w oparciu o rozważanie prof. Erika Petersona (zob. wyż.: Szata Bożej Chwały – rozważanie Petersona). Ilekroć człowiek – mężczyzna czy kobieta, pozostaje w swym sercu ‘czysty’, tzn. jest w stanie łaski uświęcającej, ‘promieniuje’ zarazem „blaskiem Chwały Bożej”. Blask ten jednocześnie okrywa intymność jego cielesności, którą dany człowiek pragnie zarządzać jedynie tak, jak to będzie zgodne z ładem miłości osobowej, do której Trójjedyny wzywa osoby związane z sobą węzłem sakramentu małżeństwa.

Wszelkie wystąpienia dziewcząt i kobiet, prezentujących się swą eksponowaną seksualnością, wskutek czego podejmują się wyraźnie kuszenia przede wszystkim świata chłopców, młodzieńców i dojrzałych mężczyzn, pociąga za sobą zdarcie-zerwanie, tzn. dobrowolnie zamierzone zniszczenie owego podarowanego wraz z łaską uświęcającą „blasku Bożej Chwały”. Jest on po upadku pra-rodziców podatny na splamienie i znieważenie, a nawet całkowite zniszczenie.

W przypadku grzechu ciężkiego Bóg opuszcza wtedy ze smutkiem duszę tego człowieka. Człowiek w grzechu przestał zawierzać siebie kochającej miłości swego Stworzyciela. Oddał się dobrowolnie w niewolę – a nie w wolność tego, który jest ‘Zły’.

Czy człowiek ten dosłyszy (jeszcze) głos Odkupiciela i Matki Odkupiciela, którzy nawołują nagląco, zachęcająco – ale stopniowo coraz ciszej:

Wróć synu!
Wróć córko!
Wróć ... – z daleka!”

(pieśń rekolekcyjna: zachęta ku nawróceniu)

(8.5 kB)

RE-Lektura: cz.VII, rozdz. 3-m.
Stadniki, 12.VI.2015.
Tarnów, 31.V.2018.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



K. DZIEWCZYNA-KOBIETA A JEJ SPOSÓB UBIERANIA SIĘ

1. Teologiczne znaczenie odzienia
Szata Bożej Chwały – rozważanie Petersona
Tekst. Powracający syn otrzymuje szatę ‘pierwotną’ (Łk 15.22)
Przyozdabianie swej szaty godowej (IM 10)
Z wypowiedzi Nowego Testamentu o przyozdabianiu się

2. W stałej konkurencji o ‘sexy’-wygląd
Styl ‘sexy’ w ubiorze-kosmetykach-środkach pachnących
Prowokujące ubieranie się mężczyzn. Wypowiedź mężatki
Spódnica ...
Obnażanie brzucha
Przykład. Ślub w zimnym kościele, Młoda Pani niemal goła
Przykład. Kupno w supermarkecie zwykłych spodni, nie biodrówek
Eksponowanie biustu
Boży sens daru ‘piersi’
Przykład. Którą część garderoby ściągniesz w następnej kolejności
Kuszenie widokiem piersi
Przezroczyste bluzki i zabiegi u-sekso-wiające
Sexy wygląd przy czynnościach religijnych
Kuszenie przy Komunii świętej
Chętne całkowite rozebranie się
Wzajemne zawierzenie kobiety i mężczyzny
Pies ze wzrokiem utkwionym w oczach pana-pani
Tekst. Jan Paweł II o wzajemnym zawierzeniu kobiety i mężczyzny (J 8; MuD 14)

3. Garść wypowiedzi o ubieraniu się kobiet
Czteroletni syn do matki o ubieraniu się sąsiadki
Z listu nie-katolika: bezwstydne ubieranie się kobiet
Islamitka o ubieraniu się kobiet Zachodu
Jeszcze jedno wyznanie matki przytaczającej wypowiedzi małych dzieci
Dwie dziewczynki na etapie przygotowania się do Bierzmowania
Plakat wywieszony przez proboszcza przed kościołem
Stanowisko św. O.Pio w sprawie nieprzyzwoitego stroju

4. Podsumowanie rozważań o ubiorze kobiet
Argument antropologiczno-personalistyczny
Argument teologiczny
Argument grzechów cudzych
Tekst. Jezus wyczekujący drgnienia serca grzesznika wracającego (DzF 1728)
Tekst. Słowa Piusa XII oraz św. Jana Chryzostoma o ubieraniu się kobiet
Tekst. Fragment z ‘Ludzka płciowość ...’ Pap.Rady ds Rodziny
Tekst. Benedykt XVI: Biada dla propagujących banalizowanie płciowości
Tekst. Słowa Jezusa o gorszących: Lepiej uwiązać kamień i utopić (Mt 18,6n.10)


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Dziewczynka uradowana oglądanym skarbem na swych dłoniach
Ryc.2. Po trzęsieniu ziemi we Włoszech: maj 2012 r.
Ryc.3. Dziewczynka na spacerze ze swoją małą małpką
Ryc.4. Dwa rozkoszne grzeczne kudłate psiątka
Ryc.5. Widok lasu i wysokich gór skalistych
Ryc.6. Wierność ślubowi miłości okaże się dopiero na przestrzeni lat
Ryc.7. Ojciec trzyma śpiące dziecko w ramionach
Ryc.8. Obraz Rodziny Świętej
Ryc.9. Samotna chata góralska w malowniczej górskiej krainie