(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(26 kB)

4. Dziewictwo: kolejny Boży dar

(2.8 kB)

Temat dziewictwa

Wypada podjąć kolejne zagadnienie związane z tematyką niniejszego rozdziału: „Młodzieńczość w obliczu małżeństwa: sakramentu małżeństwa”. Tym razem kolej przychodzi na tematykę ‘dziewictwa’. Jest to dalsze zagadnienie, które kapłanowi siłą rzeczy niezbyt łatwo podjąć, a którego nie podjąć – tym bardziej nie może.

Ponownie nasuwają się słowa św. Jana Pawła II z jego pierwszego „Listu do Kapłanów na Wielki Czwartek 1979 r.”. Słowa te przytaczaliśmy już szereg razy (zob. np. wyż.: Z Listu Jana Pawła II do Kapłanów 1979,7):

„Epoka nasza cechuje się różnymi formami ‘manipulacji’, ‘instrumentalizowania’ człowieka. Nie możemy ulec żadnej z nich. Ostatecznie zawsze potrzebny ludziom okaże się tylko kapłan świadomy pełnego sensu swego kapłaństwa: kapłan, który głęboko wierzy, który odważnie wyznaje, który żarliwie się modli, który z całym przekonaniem naucza, który służy, który wdraża w swe życie program ośmiu błogosławieństw, który umie bezinteresownie miłować, który jest bliski wszystkim – a w szczególności najbardziej potrzebującym.
– Nasza praca duszpasterska domaga się tego, abyśmy byli blisko ludzi i wszystkich ludzkich spraw – czy to będą sprawy osobiste, czy rodzinne, czy społeczne – ale byśmy byli blisko tych wszystkich spraw ‘po kapłańsku’. Wtedy tylko – w kręgu tych wszystkich spraw – jesteśmy sobą. Kiedy zaś naprawdę służymy owym ludzkim – nieraz bardzo trudnym – sprawom, wtedy jesteśmy sobą: wierni swojemu własnemu powołaniu” (LK-1979,7; zob. wyż.: Z Listu Jana Pawła II do Kapłanów 1979,7).

Kapłan nie może ‘udawać’, że problemu nie ma tam, gdzie on istnieje. Mimo własnej niegodności i osobistej grzeszności piszącego tu autora – łącznie z tym, że i sam regularnie przystępuje do sakramentu pojednania i nie wie, jak się Odkupicielowi wywdzięczyć za ustanowienie tego sakramentu Bożego Miłosierdzia, ośmiela się podjąć ten kolejny temat, nie uchylając się od tego, by zagłębić się w czekające jeszcze i dalsze, coraz bardziej drażliwe aspekty rozpoczętej tematyki „Młodzieńczości w obliczu małżeństwa: sakramentu małżeństwa”.

Ten odcinek rozważań ma więc być poświęcony zagadnieniu ‘dziewictwa’. Temat ‘dziewictwa’ i ‘dziewiczości’ (jako stylu życia) znajdował po wszystkie czasy szerokie echo w kulturach wszystkich ludów, w religiach, w świecie nauki i obyczajach poszczególnych kontynentów i narodów.

Podobnie jak w przypadku sygnalizowanych innych tematów, zamiarem naszym nie jest specjalistyczna analiza pojęcia i prezentacja coraz innych aspektów kwestii ‘dziewictwa’, ani ‘dziewiczości’. Ograniczamy się wciąż do konkretnych zastosowań podjętej tematyki, filtrując docierające informacje pod kątem na bieżąco rozważanych aspektów – w tym wypadku: młodzieży szkolnej i poza-szkolnej na przestrzeni lat poprzedzających związanie się węzłem małżeństwa.

Od strony anatomiczno-medycznej dziewictwo wiąże się z ‘błoną dziewiczą’ (po grecku: hýmen). Jest to fragment błony śluzowej otaczającej wejście do pochwy. Błona ta jest cechą osobniczą, w związku z tym różni się u poszczególnych dziewcząt-kobiet budową i kształtem. Stanowi ona swoistą mechaniczną ochronę przed szkodliwymi czynnikami, m.in. przed bakteriami, a także przed inwazją ciał obcych, które mogłyby zagrozić zdrowiu dziewczyny.

Błona ta w zwyczajnych warunkach zostaje przerwana przy pierwszym współżyciu płciowym. U dziewczyny następuje wtedy tzw. ‘defloratio’ (łac. flos = kwiat; ‘pozbawienie kwiatu’). Wiadomo jednak, że błona dziewicza może ulec uszkodzeniu z wielu innych powodów, m.in. przy uprawianiu sportu, na skutek własnej nieostrożności, przy badaniu ginekologicznym gdy jest ono zalecone, a także wskutek własnych działań dziewczyny – np. zabawiania się sobą.

Jest rzeczą bardzo znamienną, że błona dziewicza występuje wyłącznie u dziewcząt-kobiet, tzn. wyłącznie u człowieka. Nie ma jej u żeńskich osobników żadnych zwierząt z gatunku ssaków. Nie występuje ona nawet u małp człekokształtnych, chociaż anatomia tych zwierząt wydaje się tak bardzo podobna do budowy ciała ludzkiego.

Stąd też jedni określają tę błonę jako „tajemniczy wynalazek ewolucji”, inni stawiają pytanie, czy to „Boski prezent, czy szatański psikus” (zob.: http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/blona-dziewicza-tajemniczy-wynalazek-ewolucji-bosk_11700.html).

Byłoby oczywiście niepoważne twierdzić, że „błona dziewicza”, która wśród wszystkich ‘ssaków’ charakteryzuje wyłącznie człowieka, tzn. dziewczynę-kobietę, jest „wynalazkiem ... ewolucji”. Ani świat materii, ani świat ożywiony roślin i zwierząt, ani tym bardziej człowiek jako przedziwna istota jednocześnie cielesna i duchowa, która zatem jest „osobą” – z wyłącznie jej właściwymi, niezbywalnymi i nieodstępnymi przymiotami (zob. wyż.: „Podstawowe wyposażenie ludzkiej natury: rozum-wola-odpowiedzialność” - lub: „Jeszcze raz: niezbywalne przymioty ludzkiej osoby”) – nie może powstać ‘sam-przez-się’, względnie w drodze ślepej, przypadkowej ‘ewolucji’ (por. HV 8).
– Zaś Słowo-Boże-Pisane stwierdza z całą prostotą, ale i jednoznacznie, że człowiek – i to jako mężczyzna oraz kobieta, zaistniał w następstwie wypowiedzianego Bożego stworzycielskiego Słowa. „Niech się stanie ...” (zob. wyż., np.:  Stworzenie człowieka Bożego Obrazu, lub: Stworzenie człowieka Bożego Obrazu):

„Wówczas stworzył Elohím [= hebr.: Bóg] człowieka na swój Obraz;
stworzył go na obraz Elohím [= Boga];
stworzył ich jako mężczyznę i kobietę” (Rdz 1,27).

Gdy człowiek w swym rozumie uwierzy w fakt, że nie powstał sam z siebie, lecz stworzył go Bóg, podobnie jak Bóg stworzył całe pozostałe ‘stworzenie’, wiara ta nie tylko mu nie ubliża, lecz przeciwnie – świadczy o promocji człowieka, oraz przyczynia mu przejrzystości w oczach Bożych, ale i własnych. Człowiek może odnieść się wtedy do Boga w hołdzie wdzięczności, zawierzając Mu świadomie i dobrowolnie siebie całego jako tej miłości, która nieustannie budzi życie.

(2.2 kB)

Dziewiczość w dziejach niektórych kultur i religii

Niemal wszystkie kultury i tradycje narodowo-religijne przywiązywały do dziewictwa dziewczyny-kobiety wielką wagę. Większość kultur i religii domagała się, żeby dziewczyny wychodziły za mąż w stanie dziewiczym, tzn. żeby rozpoczęcie współżycia płciowego następowało dopiero po urzędowym zawarciu małżeństwa. Wcześniej podjęte współżycie zawsze surowo potępiano, a w pewnych przypadkach karano nawet wyrokiem zwykle okrutnie zadanej śmierci.

Innymi słowy rozpoczęcie pożycia płciowego dopiero w małżeństwie uważano zarazem za swoistą ‘cezurę’ (= grubą kreskę), która odgradzała stan dziewiczości od stanu małżeńskiego. Zasada ta utrzymuje się jako w pełni uzasadniony wymóg moralny po dziś dzień. Jego zachowania domaga się nie tylko chrześcijaństwo, które ukształtowało się na dekalogu, czyli dziesięciorgu Bożych przykazań, ale praktycznie wszystkie również pozostałe religie i kultury.

(5.2 kB)
Objaśnienie

Jeśli zaś ogarniająca coraz dalsze kontynenty i państwa ‘rewolucja seksualna’ – domaga się przy użyciu ogromnej presji i krzykliwej propagandy zmiany w dotychczas przyjmowanych restrykcjach odnośnie do współżycia płciowego przed zawieraniem małżeństwa, względnie współżycia w okolicznościach niezależnych od związania małżeństwem, trzeba te przelewające się fale rozseksualizowania coraz szerszych warstw społeczeństwa uznać niestety za przejaw zdziczenia obyczajów i postępującej dekadencji moralnej całych społeczeństw, a nawet całej aktualnej cywilizacji.

Dzieje się to nierzadko przy czynnym udziale licznych wysoko w hierarchii państw i społeczeństw postawionych polityków. Rozpasanie moralne społeczeństwa i hałaśliwe odrzucanie wszelkich hamulców postępowania etycznego nigdy nie było oznaką promocji człowieka, lecz jego postępującego samo-zniszczenia.

Wyrazem wspomnianej dekadencji moralnej społeczeństwa jest m.in. często przy użyciu silnych nacisków wprowadzane prawo o tzw. ‘równości płci’, a tym bardziej przydzielanie międzynarodowej pomocy gospodarczej za cenę wprowadzenia szczególnych przywilejów dla związków homoseksualnych i lesbijskich, a z kolei prawa do aborcji oraz korzystania z środków poronnych finansowanych przez państwo czyli przez samo społeczeństwo, a ponadto wprowadzanie w szkołach i innych instytucjach wychowawczych i naukowych przymusowej ‘edukacji seksualnej’. Ta ostatnia staje się praktycznie państwowo promowaną zachętą do nieograniczonego uprawiania ‘seksu-bez-hamulców’ nawet już na poziomie najmłodszych dzieci, a tym bardziej młodzieży.

Historia zaś poucza aż nadto jednoznacznie, że upadek poziomu moralnego społeczeństwa w zakresie seksualizmu jest zawsze symptomem, a co więcej: zwiastunem dekadencji, czyli końcowego etapu istnienia określonej cywilizacji. Mimo iż ludzie współcześni najczęściej nie chcą słyszeć o jakichkolwiek wnioskach, które aż nadto jednoznacznie płyną z ‘nauki historii przeszłości’ (zob. wyż.: Historia ... ‘nauczycielką’ życia?). Rozumie się jednak, iż proces ‘kończenia się’ cywilizacji może się rozciągać na długie lata.

Opóźnienie upadku cywilizacji wiąże się niewątpliwie z przeciwdziałaniem temuż upadkowi ze strony tych osób myślących – przede wszystkich ludzi głęboko wierzących i rozmodlonych, którzy tę dramatyczną problematykę moralną dostrzegają. Podejmują oni wszelkie wysiłki duchowe, by pogrążającą się w zgniliźnie moralnej rodzinę człowieczą uratować przed samo-zagładą.

Istotną rolę w procesie uchronienia rodziny człowieczej od postępującego upadku odgrywają bez wątpienia święci. W całkiem szczególny sposób zaangażowane w to dzieło są te osoby, które całkowicie poświęciły się Bogu, zawierzając Mu m.in otrzymany od Niego skarb swego dziewictwa. Osoby te podejmują się dzieła ekspiacji, modląc się intensywnie o Boże Miłosierdzie dla swych braci i sióstr, którzy buntowniczo gardzą Bożym ładem i odrzucają go arogancko.

Pogarda ta wyraża się zwykle szczególniej w postaci systematycznego odrzucania Bożych „rozwiązań” [zob. do tego tytuł niniejszej strony: „By miłość – MIŁOŚCIĄ była. Miłości – rozwiązania ludzkie a Boże”], dotyczących kształtowania odniesień płciowych. Bóg Stworzyciel uregulował je i wyrył w sposób niewymazalny w sumieniu każdego człowieka, w tym również tego, który nie zna Boga Prawdy. Ład ten znajduje swój sformułowany zapis w dekalogu – w jego przykazaniu VI i IX, oraz w parze z nimi idącym przykazaniu V: „Nie będziesz cudzołożył – Nie pożądał żony swego bliźniego – Nie będziesz zabijał” !

W wielu religiach istniał wyodrębniony stan społeczny ‘dziewic’, które poświęciły swoje dziewicze życie określonym bóstwom. Pozostałe społeczeństwo otaczało takie dziewice szczególnym sakralnym szacunkiem, jednocześnie domagając się od nich bezwzględnie konsekwentnego zachowania swojego bóstwu poświęconego dziewictwa. Ludzie religii nawet pogańskich wyczuwali instynktownie, że całkowite powstrzymanie się od podejmowania pożycia płciowego z wyższego motywu religijnego: ku czci pewnego czy pewnych bóstw, jest aktem zasługującym na bardzo szczególne wyróżnienie w oczach zarówno bóstwa, jak i wyznawców owej religii.

Tak było np. w starożytnej Grecji i w starożytnym Rzymie. W Grecji istniał stan dziewic, zwanych ‘Sybille’. Sybille przystępowały zwykle do przepowiadania przyszłości, kiedy odczuwały natchnienie w tym kierunku. Kapłanki-Sybille zwykle spisywały potem owe przepowiednie w specjalnych księgach, względnie na szczególnych liściach.

W Rzymie należały do podobnego stanu dziewic córki pochodzące z rodu patrycjuszów. Były one kapłankami bogini ogniska domowego Vesty, stąd zwano je ‘Westalkami’ (łac.: virgo Vestalis = dziewica bogini Vesty). Westalki zobowiązane były do zachowania dziewictwa przez 30 lat służby, po czym mogły wyjść za mąż i mieć dzieci. W przypadku niewierności seksualnej były karane niezwykle surowe: żywcem pochowane.

W Starym Testamencie, tzn. w religii Mojżeszowej, dziewictwo obowiązywało dziewczynę aż do zawarcia małżeństwa. Podobne zresztą było prawo zwyczajowe obowiązujące w Mezopotamii, skąd wywodzili się przodkowie Izraela. Szczególny przepis Prawa Mojżeszowego zobowiązywał arcykapłana. Mógł on pojąć za żonę wyłącznie kobietę-dziewicę. Dla pozostałych kapłanów z rodu Lewickiego wzięcie za żonę dziewczyny-dziewicy nie było co prawda nakazane, ale jednoznacznie zalecane.

Z drugiej jednak strony pozostawanie przez całe życie dziewicą spotykało się w Starym Testamencie z dezaprobatą, a życie w stanie świadomie obranego dziewictwa, czyli czegoś w rodzaju ‘celibatu’ było w religii Mojżesza zupełnie nieznane – i nie zrozumiałe.

Przedziwnym wyjątkiem w tym względzie było życie proroka Jeremiasza. Sam Bóg polecił mu pozostać bezżennym (Jr 16,2). W tym wypadku jednak życie jego miało stać się dla całego Ludu Bożego Izraela na Boże zrządzenie znakiem i symbolem zarazem. Jego bezżenność miała być dramatycznym ostrzeżeniem przed klęską narodową i państwową – za chroniczną apostazję od Jahwéh.

Lud Boży, określany w języku objawiającego się raz po raz Jahwéh jako „dziewica; córa Syjonu; dziewica-Izrael” miał stać się w razie nie-nawrócenia „wdową, żoną porzuconą przez małżonka” z powodu jej nie ustających zdrad, mianowicie swego przymierza życia i miłości zawartego z Jahwéh – w postaci ciągle uprawianej apostazji od Jahwéh na rzecz czci oddawanej „obcym bóstwom” [= ostatecznie: Szatanowi] (dokumentację zob. wyż.: Izrael: Boża OBLUBIENICA - oraz ciąg dalszy tego rozważania: Zwierzenia Miłości Jahwéh u Deutero- i Trito-Izajasza).

(2.2 kB)

Dziewiczość w Kościele Chrystusa

Istotnie nowe światło na dziewictwo i stan życiowy dziewictwa przyniosło Objawienie Nowego Testamentu. Syn Boży Jezus Chrystus zstąpił z Nieba na świat i narodził się ze swojej matki Maryi, która była dziewicą: przed Jego poczęciem, w czasie narodzenia Chrystusa, i po wydaniu Go na świat. Poczęła Ona swojego Boskiego Syna, który już miał i nadal ma swojego Ojca: Boga-Ojca. Toteż poczęcie Jezusa Chrystusa nastąpiło nie poprzez udział np. Józefa, Męża Maryi, lecz dokonało się za szczególną ingerencją Ducha Świętego, Trzeciej Boskiej Osoby (Łk 1,26-38). Z Bożego natchnienia i prowadzenia Maryja zdecydowała się na małżeństwo z Józefem już przed zawarciem ślubu jako na małżeństwo ‘białe’, dziewicze.

Również w czasie narodzenia pozostała Maryja nadal w pełni dziewicą. Syn Boży, będący zarazem rzeczywistym Synem Maryi, swojej Dziewiczej Matki przy swym Narodzeniu nie naruszył. Jego narodzenie dokonało się – na Bogu znany sposób tak, że przeszedł On po prostu przez Jej łono, podobnie jak po swym Zmartwychwstaniu Jezus przechodził do mieszkania przez ściany domu, np. Wieczernika, pomimo zamkniętych drzwi i murów domu.

W ten cudowny sposób dokonało się w Maryi połączenie nigdy nie naruszonego jej dziewictwa – z darem i łaską macierzyństwa. Jest to precedens, który już nigdy w innym przypadku się nie powtórzy. Stało się to wszystko w najdosłowniejszym znaczeniu za sprawą Ducha Świętego.
– Sam też Trójjedyny postarał się na swój sposób udzielić niezbędnych wyjaśnień co do tego faktu zarówno samej Maryi, jak i jej rzeczywistemu mężowi – Józefowi.
– Św.Jan Paweł II podjął ten temat na zakończenie Roku Maryjnego (1987-88) w swej Adhortacji Apostolskiej „Redemptoris Custos – Opiekun Zbawiciela”. Odsyłamy do jego głębokich rozważań na ten temat (zob. z naszej strony: Redemptoris Custos - z: 15.VIII.1989).

Sam z kolei Odkupiciel, Syn Człowieczy, obrał życie w dziewictwie. Przy czym jednak naświetlił życie w dziewictwie oraz w stanie dziewiczym poprzez Orędzie swojej Ewangelii. Dał do zrozumienia, że nie chodzi jedynie o negatywne nie-zawieranie małżeństwa, lecz o rzeczywistość znacznie głębszą. Jedynym motywem godnym dobrowolnie obranego dziewictwa winno stać się podjęcie tego kroku „dla Królestwa Bożego” (Mt 19,12).
– Jak się okazuje przy głębszej analizie tego wyrażenia w szerszym kontekście, tym motywem: „dla Królestwa Bożego”, względnie „Królestwa Niebieskiego”  jest sama Osoba Jezusa Chrystusa, Odkupiciela człowieka.

Jezus jest zarazem „Oblubieńcem-z-Krzyża” założonego przez siebie Kościoła. Kościół ten, składający się z wielości osób, zostaje w Duchu Świętym, Mistrzu od jednoczenia takiej wielości osób w „kogoś jednego” (zob. Ga 3,28), nabyty dla siebie przez Chrystusa za cenę swej krwi odkupienia – na Umiłowaną przez siebie swoją oblubienicę (Kol 1,18.20.24; Ef 1,7.10; 5,2.24-27.32; itd.). Temat ten omawialiśmy już obszernie w poprzednich rozdziałach naszej strony (zob. wyż. Boży Oblubieniec w oddaniu Oblubienicy na krzyżu - siebie ‘... do końca’).

W ten sposób konsekracja swego życia „ze względu na Królestwo Boże” staje się swoistym – na Boży sposób pojętym i realizowanym zaślubieniem samego Odkupiciela-z-krzyża. Nie będzie tu niczego z ‘seksualizmu’, a będzie to co w miłości osobowej, personalistycznej w jej Bożym znaczeniu – jest istotne: oddanie i zjednoczenie „osoby dla osoby”.

Sam pomysł ‘dziewictwa’, a tym bardziej ‘dziewictwa dla Królestwa Bożego’ był dla Mozaizmu czymś tak dalece obcym, że i w chrześcijaństwie myśl ta przebijała się stosunkowo wolno: dopiero z biegiem czasu. Dopiero stopniowo następowało wyprowadzanie wniosków ze słów i czynów Chrystusa. Syn Boży zaś objawił swemu przyszłemu Kościołowi m.in. perspektywę życia wiecznego, kiedy to „przy zmartwychwstaniu ... nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie” (Mt 22,30).

Poprzednio mówiliśmy obszerniej – w oparciu przede wszystkim o wypowiedzi św. Jana Pawła II, co to znaczy i czym jest stan życia w dziewictwie zarówno w przypadku kobiet, jak i mężczyzn, którzy obrali życie w konsekracji dla Chrystusa-Oblubieńca. Z tego względu obecnie tego tematu głębiej już nie rozwijamy (zob. wyż., cz.III, 2-gi rozdz.: Może kapłaństwo? Życie zakonne?).
– Na ukazanym właśnie miejscu znaleźć również można głębsze omówienie wzmianki Jezusa o motywie „dla Królestwa Niebieskiego-Bożego”. Dotyczy ono nie czegoś innego, tzn. nie oznacza ono jakiejkolwiek ‘rzeczy’, ani nawet ‘dziewictwa’ jako swoistego stanu biologicznego, lecz Jego samego: Jego Bożej Osoby. On to jest owym „Królestwem Bożym” !

Innymi słowy jesteśmy jeden raz więcej świadkami stylu, z jakim Bóg odnosi się do swego żywego Obrazu – mężczyzny i kobiety. Poświęcenie się Bogu w życiu konsekrowanym jest zawsze oddaniem Bogu do całkowitej dyspozycji nie ‘czegoś’, np. dziewictwa-jako-dziewictwa, lecz zawsze „osoby dla osoby”. Konsekracja Bogu w dziewictwie oznacza oddanie się do całkowitej dyspozycji „Osobie”  Syna Bożego. On zaś, Jezus Chrystus, jest zarazem jedynym Oblubieńcem swojej Oblubienicy-Kościoła i każdej poszczególnej duszy (zob. wyż., cz.III, rozdz. 2: Jedyny miarodajny motyw).

Jak już wielokrotnie podkreślano, Jezus nie jest „Oblubieńcem” w znaczeniu ‘seksualnym’, lecz zawsze tylko w tym jedynym znaczeniu: jako Odkupiciel swego Kościoła, swojej mistycznej „oblubienicy”. Tę ‘swoją’, oblubienicę – nabył Jezus dla siebie za niewyobrażalnie wysoką cenę: krwi swojej męki. Jezus Chrystus jest Oblubieńcem Kościoła, gdyż „daje-wydaje” swoje życie, by „owce miały życie, i miały je w obfitości” (J 10,10).

Tu dopiero spełnia się w najdosłowniejszym znaczeniu definicja rzeczywistości, jaką jest „miłość” w takim znaczeniu, jak ją pojmuje sam Bóg. Nie jest nią sprawa samych ‘uczuć’, ani tym bardziej ‘seksu’. Tu wszystko musi się odznaczać charakterem na wskroś osobowym. Miłość w stylu pokazanym przez Trójjedynego – w swym Jednorodzonym Synu, Odkupicielu człowieka, jest w pełnym znaczeniu „darem osoby – dla osoby” (zob. LR 11; FC 14).

Do tego stopnia, że Chrystus, Syn Boży i Syn Człowieczy zarazem, sobą samym karmi i poi tę ‘swoją’, Oblubienicę-Kościół. Żywi i karmi ją swoją – nie cudzą – krwią, na życie wieczne – oraz oczyszcza z brudu grzechów wodą spływającą ze swego przebitego boku. Tym jest Eucharystia: najściślejsze zjednoczenie Osoby Boga samego – ze stworzeniem swego umiłowania: osobą przyjmującego Eucharystię mężczyzny i kobiety.

(3.5 kB)

5. Dziewictwo a czystość

(2.8 kB)

Doprecyzowanie ‘dziewictwa’ jako czystości

(8.8 kB)
Objaśnienie

Po tym wstępnym naświetleniu miejsca, jakie w przypadku uczniów Chrystusa zajmuje ‘dziewictwo’, ewentualnie dobrowolnie obrany stan życia w ‘dziewictwie’ jako uaktywnienia co prawda ogólno-ludzkiego wezwania do rodzicielstwa, ale tym razem (jak to było u Niepokalanej Matki-Dziewicy Maryi) do rodzicielstwa w „Duchu Świętym”, czyli na nieporównanie wyższym poziomie (zob. wyż.: Podatność oblubieńczo-rodzicielska w życiu konsekrowanym), czas przejść do zawężenia naszej uwagi ponownie do dziewcząt – tych na etapie życia przed zawarciem małżeństwa.

Wypada ponownie stwierdzić, że każda z dziewcząt, podobnie jak każdy z chłopców, aż nadto dobrze zdaje sobie sprawę (chociażby ten konkretny chłopiec, czy ta konkretna dziewczyna usiłowali świadomość tę ignorować, pomimo iż ta głośno się odzywa i niepokoi w głosie sumienia), że ‘normą’ kształtowania wzajemnych odniesień pomiędzy chłopcem a dziewczyną pozostaje niezmiennie to samo przykazanie, jakim zobowiązał każdego bez wyjątku człowieka w głosie sumienia, a potem ponadto w postaci dziesięciorga Bożych przykazań ten Bóg, który jako „jedyny Dobry” nie jest zdolny skrzywdzić człowieka. Ten właśnie przymiot Boga: że Bóg jest tym „jedynym Dobrym”, uwydatnił Jezus niezwykle wyraziście w swym dialogu z młodzieńcem: „Czemu nazywasz Mnie Dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Mk 10,18; zob. też: Mt 19,17).

Tym samym zaś każda dziewczyna (i oczywiście każdy chłopiec) doskonale wie, a w przypadku prób ‘wymanewrowania’ Bożego głosu przemawiającego w sumieniu przynajmniej ‘podskórnie’ doskonale wyczuwa, że nadal i w pełni zobowiązana jest strzec skarbu dziewictwa i zachować go jako Bożego nieskażonego daru – aż do samego zamążpójścia, gdy sam Trójjedyny wprowadzi dwoje już małżonków na teren ich intymności.

Każda też dziewczyna zdaje sobie sprawę (podobnie jak i każdy chłopiec), że Boże przykazania nie są sztywnymi przepisami administracyjnymi swoistego bezdusznego Bożego ‘Kodeksu Karnego’. Zza każdego ‘przepisu-brzmienia’ Bożego przykazania przeziera nie przepis-dla-przepisu, lecz każdorazowo Bóg osobowy: Ojciec-Syn-Duch Święty. Zatem również za Bożym przykazaniem VI stoi ten Bóg, który jest miłością i życiem, chociaż jednocześnie i miłosierdziem.

Trzeba też zdać sobie jasno sprawę z faktu, że Jezus Chrystus nigdy nie wyrażał się o Bożych przykazaniach jako rzeczywistości pozostawionej do dowolnego ‘wyboru’ w tym sensie, jakoby ich przestrzeganie względnie nie-przestrzeganie, było kwestią wyboru między dwiema dowolnymi opcjami, których zarówno jedna, jak i druga są równie ‘dobre’. Nauczanie Jezusa o tym, co jest słuszne i dobre, a co jest błędem i złem, jest jasne i niedwuznaczne.

Mimo iż przykazania Boże odwołują się do wolnej woli człowieka i są wszystkim innym, a nie wymuszaniem ich przestrzegania. Jednocześnie jednak, a może tym bardziej: ich przestrzeganie warunkuje dostąpienia życia – wiecznego w „Domu Ojca”. Staje się ono też niezbitym świadectwem miłości względem Boga. Odnośne słowa Syna Bożego Jezusa Chrystusa przytaczaliśmy już wielokrotnie:

„Kto ma przykazania Moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje.
Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca Mego,
a również Ja będę go miłował – i objawię mu siebie(J 14,21).

Taki też styl winni przyjąć rodzice i wszyscy wychowawcy – niezależnie od tego, czy to są dzieci małe, czy młodzież dorastająca, czy całe społeczeństwo.

Tego również Chrystus oczekuje od pasterzy ustanowionego przez siebie Kościoła. Wyraził to we wciąż dynamizujących słowach Apostoł Narodów w Liście do swego umiłowanego ucznia Tymoteusza:

„Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych,
i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo:
głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz,
podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz.
Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań –
ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli.
Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.
Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty,
spełnij swe posługiwanie” (2 Tm 4,1-5; por. Tt 1,10.13-14; zob. VSp 30).

Tym samym również dziewczyny doskonale wiedzą (to samo dotyczy na równi wciąż też chłopców), że Bóg, ten „Jedyny Dobry” – oczekuje od nich, że będą strzegły nie tylko samej biologiczno-fizycznej integralności swego ciała i tym samym ‘dziewictwa’ w znaczeniu nienaruszoności swej błony dziewiczej aż do samego rzeczywistego ślubu małżeńskiego, skoro Bóg dopiero wtedy wprowadza nowożeńców na teren ich intymności płciowej.

Dla ucznia Chrystusowego nie ulega wątpliwości, że sama w sobie fizyczna integralność w postaci zachowania nie naruszonej ‘błony dziewiczej’  jest co prawda skarbem cennym, a przecież odgrywa on rolę jedynie podrzędną. ‘Dziewiczość’ w znaczeniu płynącym z ducha Ewangelii Chrystusa, to integralność dziewicza przede wszystkim w znaczeniu duchowym, czyli czystość i przejrzystość duszy.

W terminologii teologicznej chrześcijańskiej określa się tak pojęte ‘dziewictwo’ chętnie mianem w pewnej mierze równoważnym, a zarazem charakterystycznie odmiennym i znacznie szerszym niż ‘dziewictwo = błona dziewicza”. Chodzi o „czystość” w sensie cnoty czystości: o czystość myśli, wyobraźni, przyzwalaniu na uczucia których Bóg by nie mógł pobłogosławić, itd.

Na nic by się nie zdało strzec fizycznej integralności ‘błony dziewiczej’, jeśliby dziewczyna równocześnie przechodziła na uprawianie ‘seksu’ – czy to sama ze sobą, czy z kimś drugim – z tym tylko, że podejmowałaby takie działania w sposób nie naruszający błony dziewiczej w sensie biologicznym. Kto będzie chciał uprawiać ‘seks’, wstrzymując się jedynie od aktu ‘kopulacji’, znajdzie sto innych sposobów jego uaktywnienia bez fizycznego naruszania samego w sobie swego ‘dziewictwa’.
– Jest jasne, że taka dziewczyna byłaby wszystkim innym, a nie ‘dziewicą’ w znaczeniu Bożym i teologicznym.

To samo dotyczy na swój sposób chłopca-młodzieńca. Co prawda Bóg nie wyposażył mężczyzny w dar podobny do dziewcząt. Tym samym zaś u mężczyzn nie występuje żadna analogia biologiczno-fizycznego ‘zabezpieczenia’ przed seksualnym uaktywnieniem narządów płciowych. Niemniej świata męskiego dotyczy kwalifikacja etyczna dokładnie taka sama, jak to się dzieje w odniesieniu do świata dziewcząt-kobiet.
– Bo również chłopiec może nie podejmować z dziewczyną aktu kopulacji w sensie biologiczno-fizjologicznym, a przecież być w pełni aktywnym ‘seksualnie’. Będzie wówczas chodziło o działania przeciwne VI-mu przykazaniu czy to w stosunku do siebie samego, czy np. w stosunku do dziewczyny-kobiety, z którą uprawia ‘seks’ w coraz innych odmianach – bez podejmowania samego normalnego stosunku płciowego.
– Będą to wówczas działania najczęściej wysoce wynaturzone, chociaż nie naruszające samej błony dziewiczej.

(2.2 kB)

Chluba dziewictwa

Trzeba wreszcie spojrzeć rzeczywistości w oczy i zdać sobie sprawę z tego, jak dziewczynki i dziewczęta naszego środowiska kulturowego i religijnego przeżywają podarowany sobie przez Bożą stworzycielską dobroć skarb dziewiczości.
– Czy samo zdumiewające stwierdzenie, że wśród wszystkich pozostałych Bożych stworzeń, przede wszystkim żeńskich osobników u ssaków, w ‘błonę dziewiczą’ zaopatrzona jest sama tylko dziewczyna: człowiek – nie jest wymownym świadectwem tego, iż z punktu widzenia Bożego dzieła stworzenia musi to być dar o znaczeniu zupełnie wyjątkowym? Jest on po prostu bezprecedensowym wyróżnieniem natury człowieczej – w odróżnieniu od świata zwierząt.

(44 kB)
Objaśnienie

Nie może ulegać wątpliwości, że fakt, iż dziewczyna wyposażona jest w to swoiste ‘zabezpieczenie’: błonę dziewiczą, jest wyrazem Bożego, dalekowzrocznego zatroskania o samą przede wszystkim każdą dziewczynę-kobietę. W grę wchodzi godność kobiety, poczynając od małej jeszcze dziewczynki. Skoro o takim ‘zabezpieczeniu’ pomyślał sam On – kochający Stworzyciel, nikt rozumny nie będzie miał prawa ‘oskarżać’ Boga, iż ten swoisty skarb, w jaki wyposażył dziewczynę-kobietę, jest czymś bezsensownym i nie przedstawia żadnej wartości. Przeciwne zdanie równałoby się dotkliwemu znieważeniu Boga i zarzuceniu Bogu ze strony ‘mądrzejszego’ od Niego ... człowieka, iż na dziele stwarzania się ‘nie zna’ oraz że dopiero człowiek ‘pokazałby’ Bogu i pouczył Go, jak należało stworzyć – w tym wypadku: człowieka-‘kobietę’.

Tymczasem Bóg dobrze wiedział, dlaczego stworzył kobietę tak a nie inaczej, i dlaczego ją wyposażył m.in. w ten przedziwny skarb: dziewiczości.
– Prorok Izajasz przytacza w pewnej chwili słowa grzesznika, zadufanego w swoim sprzeciwianiu się Bogu, i który wmawia Bogu, iż NIE On – Bóg, jest jego Stworzycielem:

„Czyż może być garncarz na równi z gliną stawiany?
Czyż może mówić dzieło o swym twórcy: ‘Nie uczynił mnie’? ...” (Iz 29,16).

Innymi słowy dar dziewictwa nie może nie świadczyć o całkiem szczególnym wyróżnieniu właśnie człowieka-kobiety w oczach Bożych. Dar ten, nie występujący w świecie stworzonym u żadnych innych przedstawicieli zwierząt, spełnia widocznie z Bożego punktu widzenia rolę zupełnie wyjątkową. Zachowanie go w stanie nie naruszonym dodaje dziewczynie-kobiecie całkiem szczególnej godności: pozostaje ona – dopóki sama zechce – kobietą-dziewicą. Jest kobietą w swej potencjalności rodzicielskiej nie tkniętą.

Jeśli dziewczyna uświadomi sobie ten fakt, pomaga jej to w sposób bardzo zasadniczy zachować i bronić swojej godności jako właśnie dziewczyny-dziewicy zarówno wobec siebie samej, jak i innych ludzi. Dotyczy to również ewentualnego agresora seksualnego. W niejednym wypadku mężczyzna, który być może już-już miał napaść na dziewczynę i wykorzystać ją seksualnie, ostatecznie się wycofuje, gdy ona mu oświadczy, iż jest dziewicą i że w żaden sposób nie chce pozbyć się tej chluby, zanim nie wyjdzie za mąż.

Z kolei zaś każda epoka obfituje w dzielne dziewczyny i kobiety, które świadome swojej godności kobiecej, a jednocześnie Bożego przykazania VI-go, bronią swego dziewictwa w przypadku napadu jakiegoś zwyrodnialca z wielką determinacją i bohatersko. Jakże często takie dziewczyny – dziewice, ostatecznie giną z tej racji śmiercią męczeńską; często wśród zadawanych im ran i okrutnych tortur (zob. do tego osiem poniżej przytoczonych faktów-przykładów: „W śmiertelnej walce o dochowanie czystości ‘dla Chrystusa’ ...”).

Z kolei zaś jest rzeczą jasną, że bywają dziewczyny i kobiety już dorosłe, które chlubią się i pełne pychy obnoszą swoim ‘dziewictwem’.
– Czym innym jest radosna wdzięczność, jaką dziewczyna-dziewica wyraża Boga jako Stworzycielowi m.in. za ten tak szczególny skarb: dziewictwa.
– Czymś całkiem zaś innym jest popadanie z tego tytułu w pychę i wskazywanie na siebie jako na chodzący ideał i przykład ‘dziewicy’ – z tym jednak, że kobieta ta jednocześnie z pełną pychy pogardą – palcem wskazuje na inne kobiety, podkreślając że one dziewicami już nie są, a pozbyły się swego dziewictwa przez swe życie rozpusty i prostytucji.

Cnota jest ‘cnotą’, gdy jest cicha i pokorna, gdy się nie wynosi nad innych. Jeśli ktoś wskazuje na swoją integralność fizyczną jako na tytuł pogardy w stosunku do innych kobiet, które tę integralność z własnej winy utraciły, sam przekreśla swoją wartość i swoje zasługi zarówno w oczach ludzi, jak tym bardziej Boga.
– Byłaby to wtedy typowa postawa pysznego faryzeusza, o którym mówi Jezus w Ewangelii:

„Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił:
‘Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.
Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam ...
– Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu,
lecz bił się w piersi i mówił: ‘Boże, miej litość dla mnie, grzesznika’.
Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten.
Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18,11-14).

(2.2 kB)

Ten i ta radośnie dochowali czystości

Jest faktem trudnym do przyjęcia, bardzo nieprzyjemnym z punktu widzenia Bożego i godności również Ojczyzny jako kraju będącego podobno szczególną ‘własnością’ Chrystusa i Maryi, że znaczna część już nawet bardzo młodych dziewcząt i młodzieży żeńskiej dorastającej – dawno już pozbyły się skarbu podarowanego im przez Boga dziewictwa.

Jak już jednak niejednokrotnie wspominano w nieco innym kontekście, negatywne przykłady dziewcząt, które bez zażenowania chlubią się stwierdzeniem, że ‘ten pierwszy’ (stosunek) mają już dawno poza sobą, nie przesądzają jeszcze o rzeczywistych danych nawet statystycznych dziewcząt oraz par narzeczeńskich, które stają na kobiercu ślubnym z sumieniem obciążonym być może od dawna już uprawianym ‘seksem’.
– Dziewczyny te szczycą się i obnoszą triumfalnie wiadomością, że ‘wreszcie’  przestały już być ‘dziewicami’ i że wobec tego przeszły ze stanu ‘dziewczęcości’ w stan w pełnym tego słowa znaczeniu ‘kobiecości’.

Dziewczyny te z jednej strony nie mogą stać się wzorem zachowań w omawianym zakresie dla pozostałych dziewcząt. Wzorem i odniesieniem dla oceny zachowań etycznych pozostaje niezmiennie Bóg Stworzyciel. On zaś wskazał człowiekowi kochane, niezmiennie takie same, niezawodne, a zobowiązujące drogowskazy. Są nimi Boże przykazania. Ich znaczenie i istnienie jest zupełnie niezależne od wiedzy i woli kogokolwiek z ludzi. Z nich też będzie każdy człowiek bez wyjątku rozliczany.

Z drugiej zaś strony przechwałki takich dziewcząt, chociażby bardzo dumnie obnoszących się stwierdzeniem, że ‘wreszcie’ im już nie przeszkadza dotychczasowe dziewictwo, nie są w stanie podważyć w czymkolwiek nadal w pełni zobowiązującej normy etycznej, która jest wyryta w sposób niewymazalny w sumieniu każdego człowieka.

Z punktu zaś widzenia Bożego przykazania VI-go i wyrytego w sumieniu każdego człowieka prawa moralnego naturalnego, które nie przedstawia opcji ‘dowolnej’, lecz ma charakter normy zobowiązującej, mimo iż jest ona skierowana do wolnej woli człowieka, która może je odrzucić – nie wynika zupełnie nic, tzn. żaden wniosek w tym sensie, jakoby ‘ilość’ nagminnie popełnianych grzechów w zakresie VI-go Przykazania miała pociągnąć za sobą zniesienie, modyfikację lub ‘rozwodnienie-rozcieńczenie’  tegoż Bożego Prawa.

Przytaczaliśmy już parokrotnie słowa Jana Pawła II odnośnie do wartości badań socjologiczno-statystycznych, stosowanych przy socjologicznej ocenie tego rodzaju wydarzeń (zob. wyż. np.: Czy przykazanie Boże skreślić):

[Kościół] słucha głosu sumienia, a nie ‘siły’, i w ten sposób broni ubogich i pogardzanych.
Docenia badania socjologiczne i statystyczne,
o ile okazują się pożyteczne dla uchwycenia kontekstu historycznego,
w którym ma on rozwijać działalność pasterską, dla lepszego poznania prawdy;
badania te nie mogą jednak być uważane za wyraz ‘zmysłu wiary’ ...” (FC 5).

Znaczy to, że chociażby nawet wszystkie dziewczyny bez wyjątku, oraz wszystkie pary narzeczeńskie uprawiały ‘seks’ – wbrew Bożemu przykazaniu i na przekór Bogu, fakt ten by przykazania Bożego w najmniejszym stopniu ani nie podważył, ani nie zmodyfikował, ani tym bardziej nie obaliłby jego nadal w pełni zobowiązującego charakteru.

Wypadałoby przypomnieć słowa Jana Pawła II o zobowiązującym charakterze szczególnie negatywnie sformułowanych Bożych przykazań. Niechby dłuższe fragmenty encykliki Jana Pawła II „Veritatis Splendor – Blask Prawdy” (1993 r.) przyczyniły się do bardziej trzeźwej oceny powagi zarówno Boga w Jego Prawdzie, jak i godności, do jakiej powołany został człowiek, w tym w szczególniejszy sposób każda dziewczyna i kobieta w obliczu możliwości znieważenia tejże godności i tegoż powołania:

Normy moralne negatywne

„... Normy negatywne prawa naturalnego mają moc uniwersalną: obowiązują wszystkich i każdego, zawsze i w każdej okoliczności. Chodzi tu bowiem o zakazy, które zabraniają określonego działania semper et pro semper [= łac.: zawsze i na zawsze], bez wyjątku, ponieważ wyboru takiego postępowania w żadnym przypadku nie da się pogodzić z dobrocią woli osoby działającej, z jej powołaniem do życia z Bogiem i do komunii z bliźnim.
– Nikomu i nigdy nie wolno łamać przykazań, które bezwzględnie obowiązują wszystkich do nieobrażania w drugim człowieku, a przede wszystkim w samym sobie, godności osoby wspólnej wszystkim ludziom” (VSp 52).

Oraz:

Posłuszeństwo wobec normy negatywnej

„Ale przykazania moralne negatywne, to znaczy zakazujące pewnych czynów i zachowań jako z natury złych, nie dopuszczają żadnych uprawnionych wyjątków ; nie pozostawiają żadnej możliwości – która byłaby do przyjęcia z moralnego punktu widzenia – dla ‘tworzenia’ norm z nimi sprzecznych.
– Gdy w konkretnym wypadku zostanie rozpoznany rodzaj moralny czynu zakazanego przez uniwersalną zasadę, to jedynie aktem moralnie dobrym jest posłuszeństwo prawu moralnemu i powstrzymanie się od tego, czego ono zakazuje” (VSp 67).

Czyny wewnętrznie złe a dobra intencja

„Nauczając o istnieniu czynów wewnętrznie złych, Kościół opiera się na doktrynie Pisma Świętego. Apostoł Paweł stwierdza stanowczo:
Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego’ [1 Kor 6, 9-10].
– Jeśli czyny są wewnętrznie złe, dobra intencja lub szczególne okoliczności mogą łagodzić ich zło, ale nie mogą go usunąć: są to czyny ‘nieodwracalnie’ złe, same z siebie i same w sobie niezdatne do tego, by je przyporządkować Bogu i dobru osoby:
– ‘Jeśli czyny są same z siebie grzechami (cum iam opera ipsa peccata sunt) – pisze św. Augustyn – jak na przykład kradzież, cudzołóstwo, bluźnierstwo lub tym podobne, to któż ośmieliłby się twierdzić, że gdy dokonane zostają dla dobrych powodów (causis bonis), nie są już grzechami lub – co jeszcze bardziej nielogiczne – są grzechami usprawiedliwionymi?’.
– Tak więc okoliczności lub intencje nie zdołają nigdy przekształcić czynu ze swej istoty niegodziwego ze względu na przedmiot w czyn ‘subiektywnie’ godziwy lub taki, którego wybór można usprawiedliwić. (VSp 81).
Intencja zresztą jest dobra, gdy ma na celu prawdziwe dobro człowieka, widziane w perspektywie jego ostatecznego celu. Natomiast czyny, których przedmiot nie może być przyporządkowany Bogu i jest ‘niegodny ludzkiej osoby’, zawsze i w każdym wypadku sprzeciwiają się temu dobru.
– W tym sensie przestrzeganie norm, które zakazują tych czynów i obowiązują semper et pro semper [= łac.: zawsze i na zawsze], to znaczy nie dopuszczają żadnych wyjątków, nie tylko nie ogranicza dobrej intencji, ale stanowi wręcz jej fundamentalny wyraz (VSp 82).

Tym bardziej chodzi zawsze o nieumniejszenie człowieka, a z kolei o jego godność, gdy składa nawet własne życie w obronie Bożego Prawa:

Wolność i równość każdego wobec normy moralnej

„Stanowczość, z jaką Kościół broni uniwersalnych i niezmiennych norm moralnych, nie ma bynajmniej na celu umniejszać człowieka, ale służyć jego prawdziwej wolności: skoro nie istnieje wolność poza prawdą lub przeciw niej, należy uznać, że kategoryczna – to znaczy nie dopuszczająca ustępstw ani kompromisów – obrona absolutnie niezbywalnych wymogów, jakie wypływają z osobowej godności człowieka, jest drogą do wolności i warunkiem samego jej istnienia.
– Posługa ta jest skierowana ku każdemu człowiekowi, postrzeganemu w jedyności i niepowtarzalności jego egzystencji: tylko w posłuszeństwie uniwersalnym normom moralnym znajduje człowiek pełne potwierdzenie swojej jedyności jako osoba oraz możliwość prawdziwego wzrostu moralnego.
– I właśnie dlatego posługa ta jest skierowana ku wszystkim ludziom: nie tylko ku jednostkom, ale także ku wspólnocie i ku społeczeństwu jako takiemu. Normy, o których mowa, stanowią bowiem solidny fundament i trwałą gwarancję sprawiedliwego i pokojowego współżycia ludzi, a tym samym prawdziwej demokracji, która może się narodzić i wzrastać jedynie dzięki uznaniu równości wszystkich obywateli, posiadających takie same prawa i obowiązki.
– Wobec norm moralnych, które zabraniają popełniania czynów wewnętrznie złych, nie ma dla nikogo żadnych przywilejów ani wyjątków. Nie ma żadnego znaczenia, czy ktoś jest władcą świata, czy ostatnim ‘nędzarzem’ na tej ziemi: wobec wymogów moralnych wszyscy jesteśmy absolutnie równi” (VSp 96).

Męczeństwo: nienaruszalność porządku moralnego


(8.4 kB)
Objaśnienie

„Kościół ukazuje wiernym przykłady licznych świętych mężczyzn i kobiet, którzy głosili i bronili prawdę moralną aż do męczeństwa, albo woleli umrzeć niż popełnić choćby jeden grzech śmiertelny. Wyniósł ich do chwały ołtarzy, to znaczy kanonizował ich świadectwo i publicznie uznał za słuszne ich przekonanie, że miłość Boga każe bezwarunkowo przestrzegać Jego przykazań nawet w najtrudniejszych okolicznościach i nie pozwala ich łamać nawet dla ratowania własnego życia”.(VSp 91)

„W męczeństwie, jako potwierdzeniu nienaruszalności porządku moralnego, jaśnieje świętość Prawa Bożego, a zarazem nietykalność osobowej godności człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Godności tej nie wolno nigdy zbrukać ani działać wbrew niej, nawet w dobrej intencji i niezależnie od trudności. Jezus napomina nas z największą surowością:
Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?’ [Mk 8, 36].
– Męczeństwo odrzuca jako złudne i fałszywe wszelkie ‘ludzkie tłumaczenia’, jakimi usiłowałoby się usprawiedliwić – nawet w ‘wyjątkowych’ okolicznościach – akty moralnie złe ze swej istoty; co więcej, ujawnia, że akt taki jest w istocie pogwałceniem ‘człowieczeństwa’ człowieka, i to bardziej nawet w tym, kto go popełnia, niż w tym, kto pada jego ofiarą.
– Męczeństwo jest więc także wywyższeniem doskonałego ‘człowieczeństwa’ i prawdziwego ‘życia’ człowieka, co poświadcza św. Ignacy Antiocheński w słowach skierowanych do chrześcijan Rzymu, gdzie poniósł śmierć męczeńską:
Wybaczcie mi, bracia. Nie wzbraniajcie żyć, nie chciejcie, abym umarł (...), pozwólcie chłonąć światło nieskalane. Gdy je osiągnę, będę pełnym człowiekiem. Pozwólcie mi naśladować mękę mego Boga’ ...” (VSp 92).

„Męczeństwo to wreszcie wspaniały znak świętości Kościoła: wierność wobec świętego prawa Bożego, poświadczona śmiercią, jest uroczystym przepowiadaniem i posługą misyjną, posuniętą usque ad sanguinem [= łac.: aż do przelania krwi], aby blask prawdy moralnej nie został przyćmiony w obyczajach i w mentalności poszczególnych ludzi i całego społeczeństwa.
Świadectwo to ma niezwykłą wartość, ponieważ pomaga uniknąć – i to nie tylko w społeczności cywilnej, ale także wewnątrz samych wspólnot kościelnych – najgroźniejszego niebezpieczeństwa, jakie może dotknąć człowieka: niebezpieczeństwa zatarcia granicy między dobrem a złem, co uniemożliwia budowę i zachowanie porządku moralnego jednostek i społeczności. Męczennicy, a wraz z nimi wszyscy święci Kościoła, dzięki wymownemu i porywającemu przykładowi ich życia, do głębi przemienionego blaskiem prawdy moralnej, rzucają jasny promień światła na każdą epokę dziejów, budząc zmysł moralny. Poprzez swoje świadectwo dobru stają się wyrzutem dla tych wszystkich, którzy łamią prawo (por. Mdr 2,12), przypominając ciągłą aktualność słów proroka:
Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz ! ’  (Iz 5, 20) ...” (VSp 93).


Wracamy do Bożego przykazanie VI-go. Jest ono sformułowane jako norma moralna negatywna, czyli z góry wykluczająca jakikolwiek wyjątek, ewentualnie wyjątek dla kogoś konkretnego.

Przykazanie to nie jest wyrazem Bożego ‘wyżywania się’ na człowieku. Jest ono natomiast wyrazem Bożego do ostateczności posuniętego zaufania, jakie Bóg okazuje wielkości i odpowiedzialności człowieka – Bożego Obrazu i Podobieństwa. Bóg nie może ulec skłonności człowieka po upadku – do ignorowania swojej własnej godności – jako osoby, która nigdy nie była i nigdy nie stanie się rzeczą-do-użycia.

Oczywiście wciąż z tym zasadniczym zastrzeżeniem, że Bóg przenigdy nie zmusi nikogo do zachowania Bożego przykazania i wprowadzenia go w czyn. Samo już istnienie Bożych przykazań, mimo iż treść ich wpisana jest w sumienie każdego człowieka, wszystkich kultur, epok i religii, świadczy o tym, że są one ze strony Boga przynaglającą propozycją i zarazem Bożą gorącą prośbą pod adresem wolnej woli człowieka. Bóg traktuje człowieka wciąż z całym dystansem swego Bożego szacunku w obliczu jego podarowanej mu godności i jego powołaniu do istnienia jako osoby – a nie rzeczy.

(6.6 kB)

Mimo wszystko można raz napotkać po raz piękne, wręcz porywające przykłady dziewcząt i chłopców, również takich już tuż przed związaniem się ślubem małżeńskim, którzy przeżywają ten okres swego chodzenia ze sobą i zapoznawania się radośnie, a przecież w świadomie obranej postawie całkowitej czystości. Oboje podjęli w tym względzie jasną decyzję, kierując się motywem Bożych oczekiwań i swej wobec Boga wierności, wierności także względem siebie wzajemnie – zgodnie z Wolą Bożą wyrażoną w VI przykazaniu Bożym.

Oto jakiś jeden czy drugi przykład, zaczerpnięty prosto z życia, niekiedy zapisany na znanych forach, na których młodzież, przede wszystkim zaś dziewczyny z dumą niegodną tego miana przedstawiają bez skrępowania najintymniejsze przygody uprawianego przez siebie ‘seksu’, a nie miłości.

1) Wobec tego parę takich żywych, bardzo aktualnych przykładów. Pisze chłopiec. Nie ujawnia w internecie swego imienia, przedstawia natomiast swoją postawę, pisząc i za siebie i za swoją ukochaną:

„Mam 21 lat i seksu nie uprawiałem, i uprawiać nie będę aż do ślubu. Taką wyznaję zasadę. Dla mnie seks po ślubie jest ogromną wartością i czymś ważnym w życiu. Jest dopełnieniem wielkiej miłości między dwojgiem ludzi. Chcę to podarować kobiecie, z którą spędzę resztę życia. Taki prezent dla niej – to dowód miłości, że jest pierwszą i ostatnią kobietą, której oddaję się w pełnym tego słowa znaczeniu. I myślę, że naprawdę warto czekać.
– Nie znalazłem jeszcze kandydatki na żonę, i nie szukam, bo uważam ze miłość sama przyjdzie. Jak nie teraz, to później. Ale bardzo bym chciał, aby ona, ta wyśniona i wymarzona, także była dziewicą. Bardzo szanuję i doceniam to w kobietach. Po prostu nie chciałbym kobiety ‘po’ kimś. I to nie wynika z moich uprzedzeń religijnych, chociaż jestem wierzący. Taką zasadę wyznaję – i nie wstydzę się mówić o tym głośno” (Źródło: http://www.bezkompleksu.pl/forum.php?f=924&t=6616 –, autor: M6A6B1974, data: 3.XI.2008).

Przytoczone słowa nie są wymyślone. Na pewno nie są udawane. Jeśliby ktoś chciał wyrazić politowanie nad tym młodzieńcem, sam by siebie okazał jako w najwyższym stopniu godny politowania; ale i ... godny serdecznej modlitwy o Boże Miłosierdzie dla siebie.

A oto inne krótkie wypowiedzi z tego samego źródła, popularnego forum wypowiedzi młodzieżowych:

2) Ktoś inny, lat 22, pisze:

„Jest to bardzo indywidualna kwestia.
Z szacunkiem patrzę na ludzi w moim wieku – 22 lat, którzy jeszcze nie uprawiali seksu” (tamże, wypowiedź z 6.I.2010, autor: KAA1F82E6).

3) Ktoś jeszcze inny wyraża się w podobnych słowach:

„Ja osobiście uważam, że to bardzo piękny dar z siebie: dwójki kochających się ludzi.
Jest to dar prawdziwej miłości, złożony na ołtarzu swojego egoizmu i popędów” (źródło: http://www.netkobiety.pl/t142.html – data: 16.VIII.2007).

4) A oto kolejna wypowiedź. Pisze o sobie i swoim małżeństwie mężatka z Bawarii:

„... Chciałabym podzielić się z wami moimi doświadczeniami i rozważaniami dla nie związanych małżeństwem.
‘Całowanie się’ przyjmuje się co prawda po całym świecie jako sprawę całkiem niewinną. Niemniej pokusa do grzechu działa wtedy silnie. Człowiek zakochany i zaślepiony nie widzi już błędów tego drugiego. Mam nadzieję, że w tej chwili znajdę zrozumienie: piszę z perspektywy doświadczenia. Jestem w wieku 40 lat, mam 4 dzieci, a stażu małżeńskiego mam ponad 15 lat.
– Dla mnie nie było rzeczą prostą znaleźć mężczyznę, który by był odpowiedni dla mnie zgodnie z Wolą Bożą. Któregoś wieczoru znowu dużo się w tej intencji modliłam. Obawiałam się, czy będzie to naprawdę ten właściwy, z którym byłam zaprzyjaźniona. W swej niepewności modliłam się o jakiś znak – i taki rzeczywiście otrzymałam. Pewność odnośnie do tego, że znalazłam się na ścieżce Bożej Woli, dodaje mi sił i radości przez całe me życie.
– Zanim poznałam mojego męża, byłam zaprzyjaźniona z innym. Wybrałam się z nim nawet wraz z grupą pielgrzymkową do Fatimy – trwała ona 18 dni, a ja miałam wtedy 21 lat. Nie pocałowaliśmy się ani razu, ani nie objęliśmy się. Gdy człowiek jest sobie świadom tego, dlaczego tak być winno i że to będzie dla nas normą, da się to całkiem dobrze wprowadzić w czyn i człowiek przyjmuje to za rzecz całkiem normalną, że zachowujemy się względem siebie jak brat i siostra.
– Zdaję sobie sprawę, że gdybyśmy się pocałowali, to ja bym na nim ‘zawisła’. Ale wątpię, czy w takim wypadku byłabym wtedy tak szczęśliwa i zadowolona, jak to jest obecnie. Zawsze tylko szukać Woli Bożej, modlić się i wiernie wypełniać swoje obowiązki z miłości do Boga: oto dewiza, która dopomoże pięknie przejść przez życie” (FMG-Information, Nr 61, 37b).

5) Jeszcze inny przykład z życia. Tym razem jest to świadectwo pewnego męża i ojca, znowu z Bawarii. Wypowiada się on w swej notatce pod tytułem „Pozostań czysty i wierny”. Pisze w nawiązaniu do zamieszczonych w pewnym katolickim piśmie Niedzielnym (Würzburg, Sonntagsblatt, 11.VI.2000) wypowiedzi Czytelników w dziale ‘Listy Czytelników’. Wypowiedzi te zawierały m.in. wynurzenia uczennic, które w ich szkole ‘zachęcano’ do stosowania środków do zapobiegania ciąży:

„Czy to ma być chrześcijaństwo? Wszystko jest dozwolone, nie ma już grzechu: zapobieganie ciąży, przerywanie ciąży niekaralne, i wszystko co tylko możliwe ...
– Ilekroć cofam się w myślach do mojej zmarłej już małżonki, muszę stwierdzić, że przeżyliśmy tak bardzo szczęśliwe małżeństwo ... Żona moja jako młoda dziewczynka broniła swej czystości przed mężczyznami. W ten sposób i ja w czasie wojny – dzięki sile modlitwy i miłości mojej małżonki, nie uczyniłem tego, co czynili inni moi koledzy.
– Moja przyszła żona posłała mi któregoś razu w liście obrazek Matki Boskiej, na którym napisała: ‘Pozostań czysty i wierny! Twoja ...’. Spełniłem to z wielką ochotą. Byłem z nią przecież tak bardzo szczęśliwy. Nie zamieniłbym się z nikim na świecie, chociażby i najbogatszym, skoro przecież już byłem jednym z najbogatszych na świecie. Trudno by mi było życzyć sobie jeszcze piękniejszego i szczęśliwszego życia, aniżeli z tą piękną dziewczyną – moją późniejszą małżonką.
– Gdy się dziś widzi dziewczyny – już zużyte, nie mające już żadnego koloru bez szminki ...!
– Pobraliśmy się z moją żoną w 1948 roku. Potem zbudowaliśmy sobie gospodarstwo wiejskie, pracowaliśmy dużo, wszystko robiliśmy zawsze wspólnie – bez żadnej kłótni. Realizowaliśmy wszelkie opłaty zawsze na bieżąco, a do tego dawaliśmy hojne ofiary ...
– Zdaje się, że było to najwyżej ze 3 lata temu, kiedy to żona mi powiedziała: ‘Czy jesteś jeszcze zadowolony, żeśmy tak ze sobą żyli’ – Musiałem odpowiedzieć: ‘O tak! Tak było istotnie’.
W ostatnich 6 latach przed śmiercią, żona dużo przeszła: przeżyła dwa razy zawał mięśnia sercowego, udar mózgu ... A ja ją z radością pielęgnowałem. Jakżeż często mimo wszystko mogliśmy się razem pośmiać.
– Dziś wielu przed ślubem żyje już jak w małżeństwie. A potem – mimo to jest tak wiele rozwodów. ...
Do miłości należy też wspólna modlitwa. A wtedy nie zabraknie Bożego błogosławieństwa. Życzę wszystkim małżeństwom takiego szczęścia, jakiego myśmy doznawali przez całe nasze życie. A wtedy pojawią się też kochane dzieci, które chętnie trzymają się domu – jest im dobrze przy matce i ojcu. ....
– Życzę Wam, Szanowna Redakcjo, nadal Bożej mocy w Duchu Świętym, byście nadal poświęcali się dziełu upowszechniania wstrzemięźliwości i czystości ...” (FMG-Information, Nr 71, 50b).

6) Matka – o swej córce:

„Moja córka urodziła się dniu św. Marii Goretti (6.VII.). W tej chwili oczekuje ona dzieciątka. Chodziła ze swym chłopcem przez 3 lata. Dochowała czystości do samego ślubu. W szkole wyśmiewano ją z powodu jej nastawienia, m.in. że nie chodziła na dyskoteki. Wróżono jej: ‘Zobaczysz, nigdy nie znajdziesz męża’ ! Tymczasem ona właśnie pierwsza z klasy wyszła za mąż. Jej mąż odmawia Różaniec razem z nią ...
Mam nadzieję, że również mój syn wejdzie w związek małżeński czysty. Prognozy wydają się dobre, jego przyjaciółka jest dziewczyną wierzącą i konserwatywną ...” (FMG-Information, Nr 87, 35a).

7) Inna matka pisze w związku z trudnościami, jakie przeżywa ze swoją źle się prowadzącą córką:

„Potrzebowałam bardzo wsparcia duchowego z powodu mojej 18 letniej córki w związku z czystością, wstrzemięźliwością, sposobem ubierania się itd. Udałam się do znanego mi, emerytowanego, katolickiego nauczyciela, który był mężem i ojcem rodziny. Już tak wiele razy pomógł mi cierpliwie w różnych duchowych problemach wychowawczych.
– Tym razem prosiłam go o radę z powodu lekkomyślności zarówno w sposobie ubierania się mojej córki, jak i jej kontaktów z młodym człowiekiem, np. długim przebywaniem sam na sam, długimi wyjazdami samochodem wyłącznie razem z nim, nocowaniem u niego pod nieobecność jego rodziców itd.
– Stary nauczyciel przyznał, że młodzieńcy niestety łatwo ulegają namiętności seksualnej, tym bardziej że dziewczyny dzisiaj często wyzwalają odruchy seksualne przez swój prowokujący ubiór, obcisłe dekolty. Przeceniając swoje siły wdają się w sytuacje wprost prowokujące do grzechu, chociażby np. przez wspólne pozostawanie ze sobą. Sama już czysta siła przyciągania pomiędzy mężczyzną a kobietą działa tak mocno, że nawet czysto koleżeńskie odniesienia pomiędzy dziewczyną a młodym człowiekiem powinny być poddane pewnym regułom. W żyłach młodych ludzi nie płynie przecież sok malinowy, ale ... krew.
– Następnie zaś przeszedł ów emerytowany nauczyciel do okresu poprzedzającego swoje własne małżeństwo. Wspominał o tym, jak oboje się umawiali, że w przypadku gdyby on miał ulegać słabości, obojętne z jakich powodów, ona miała wyrażać swoje bezwzględnie jednoznaczne ‘Nie’. W ten sposób oboje weszli w małżeństwo w całkowitej czystości. W końcu wyznał, że również jego małżonka stwierdziła, że ich wesele stało się w pełnym tego słowa znaczeniu ‘weseliskiem’, a tym samym ich życie małżeńskie stanęło na niezachwianym fundamencie. Zdolność do czekania w imię miłości jest naprawdę cudownym podarunkiem płynącym z miłości.
– Po czym opowiadał jeszcze o swej córce, którą wychował do przedmałżeńskiej wstrzemięźliwości. Ona też rzeczywiście wstąpiła w małżeństwo czysta, a po ślubie gorąco podziękowała swoim rodzicom za takie właśnie wychowanie. Szczególnie zaś wzruszające okazało się świadectwo zięcia: dziękował on im obojgu ze łzami w oczach za tę swoją czystą oblubienicę.
– Jakie to piękne i szlachetne, gdy oblubieńcy wkraczają w małżeństwo w czystości i stają się dla siebie wzajemnie 100%-wym darem. Każdy człowiek tęskni za pełnią szczęścia. Drogę zaś do tego ukazuje każdemu sam ... Bóg” (FMG-Information, Nr 87, 35a-b).

8) I jeszcze jedno świadectwo. Tym razem związane z noszeniem Szkaplerza Najśw. Maryi Panny:

„... W porozumieniu z moim małżonkiem przekazuję następujące świadectwo. ...
– Było to na siedem tygodni przed ślubem. Nadeszła godzina, której już od dawna się obawiałam. Najpierw rozmawialiśmy ze sobą, ale stopniowo zaczęło stawać się coraz bardziej zmysłowo, a w końcu natarczywie. On zażądał, żebym mu ofiarowała swoją niewinność.
– We mnie się gotowało i parowało. Ale myśl o Maryi, której Szkaplerz nosiłam od dzieciństwa, dodawała mi siły. Wytężyłam wszystkie siły, żeby go doprowadzić do rozsądku. Oznajmiłam mu, że jeśli jego miłość do mnie ma być prawdziwa, musi mnie zostawić czystą i przyjąć ofiarę wstrzemięźliwości. Zapytałam: jakiego typu kobietę by chciał: dziewczynę nie naruszoną, czy też rozpustnicę.
– To jednak nie pomagało. Z gniewem odpowiedział mi, że skoro go tak mało kocham, jest zmuszony wziąć sobie inną za żonę.
Ale Maryja dopomogła mi, że w tej wielkiej potrzebie pozostałam mocna. Odrzekłam mu: ‘Jeśli mnie chcesz za cenę mojej niewinności, to idź sobie! Nie chcę za męża wilka, ale rycerza’. – I wyszedł.
– Ale po trzech dniach wrócił. Całkowicie przemieniony. Stał się rycerzem. Wyraził najgłębszy żal za ten incydent. W międzyczasie też się wyspowiadał – i przyjął Komunię świętą. Wszystko się ponownie ułożyło, i po siedmiu tygodniach odbył się nasz ślub.
– W dzień ślubu mój mąż podszedł do mnie i sam nawiązał do tego wydarzenia. Podziękował mi, że mu wtedy nie ustąpiłam. Wtedy to dopiero, jak wyznał, zaczął mnie prawdziwie doceniać. Wydarzenie to dało mu pewność, że otrzymuje za żonę dziewczynę czystą, nie zepsutą. Otworzył się zarazem przede mną – ku mojemu wielkiemu uspokojeniu, że była to jego pierwsza słaba godzina, kiedy to o mało nie upadł. Wyznał, że jedynie mnie zawdzięcza fakt, iż mógł przystąpić do Ołtarza jako młodzieniec czysty.
– A ja na to: Nie, nie mnie, ale Matce Najświętszej zawdzięczamy to oboje. Bo odtąd również mój mąż, od chwili ślubu, przywdział Szkaplerz Maryjny(FMG-Information, Nr 88, 28; świadectwo to znajduje się w książeczce ‘Noś Szkaplerz’: CH-Lauerz 1996).



(8.2 kB)
Objaśnienie

Może tych parę przytoczonych tu świadectw wystarczy – ku zachęcie, a może i dla pogłębienia być może chwiejącej się ... wiary kogoś z Drogich Czytelników. Nie trzeba przecież ulegać ‘modnemu’, z wielką siłą narzucającemu się stylowi życia, które zagłusza istnienie Bożych przykazań, istnienie i sprawozdawczość przed Bogiem. Boga przecież z życia ludzkiego i świata ... wyrzucić się nie da. Jeśli pragnę dojść kiedyś do „Domu Ojca” i tym samym pozostać uczniem Jezusa Chrystusa, który mi otworzył drzwi do tegoż „Domu Ojca” swoim krzyżem odkupienia, muszę zająć postawę zdecydowaną.

Słowa św. Jana Pawła II:

„... Naśladowanie Chrystusa zakłada obranie drogi naznaczonej często
niezrozumieniem i cierpieniem. Nie trzeba się łudzić:
Dziś – podobnie jak wczoraj, być chrześcijaninem znaczy – w nawiązaniu do mentalności dzisiejszego świata: płynąć pod prąd. Znaczy to nie dążyć do spełnienia własnych interesów, ani nie poszukiwać poklasku ze strony ludzi, lecz wypełniać Wolę Bożą wraz z poszukiwaniem prawdziwego dobra człowieka” (Jan Paweł II, Angelus, Castelgandolfo: 28.VIII.1999; zob.: FMG-Information, Nr 69, 21a).

(3.5 kB)

6. Dziewictwo wielu dziewcząt dziś ...

(2.8 kB)

Nie ‘seks’ – lecz małżeńskie jedno osób

Czas wrócić do rzeczywistości i przyjrzeć się ponownie przede wszystkim młodzieży żeńskiej szkół podstawowych i średnich. Zawężamy wzrok znowu przede wszystkim do dziewcząt w ich odniesieniach do chłopców – rówieśników lub niewiele starszych. Zdajemy sobie sprawę, że poziom etyczny zachowań dziewcząt w sprawach związanych z ‘seksem’ przedstawia często obraz bardzo dramatyczny.
– Piszący tu autor chciałby jeden raz więcej wyznać, że określenia ‘seks’ ... bardzo nie lubi. Używa go wtedy, gdy tematyka schodzi na użycie płciowości do ‘grzechu’.

Na łamach naszej strony podkreślaliśmy wielokrotnie, że nie kto inny, a sam Bóg obdarza małżonków m.in. możnością wkraczania na teren intymności płciowej. Jednakże Bóg rezerwuje ten dar wyraźnie dla małżeństwa – i samego tylko małżeństwa: sakramentu małżeństwa. Bóg wyraża to tak bardzo niedwuznacznie w słowach: „Nie będziesz cudzołożył”  (Wj 20,14; Mt 19,18; itd).

W takich dopiero warunkach osoba męża i żony mogą stać się dla siebie wzajemnie całkowitym osobą-darem. Oddanie to będzie tak przyjmowane i tak przeżywane, żeby również chwile wzajemnej intymności, wytęsknione, a zarazem całe przesycone łaską sakramentu, mogły stać się dla nich (a pośrednio: dla ich rodziny) – poprzez najściślejsze, pokojowo przeżywane zjednoczenie ich dwojga osób – drogą do „Domu Ojca” (J 14,2).

„Dom” ten otworzył m.in. dla nich oraz ich rodziny – swoim krzyżem, jakby ‘kluczem’ – Syn Boży Jezus Chrystus. On zaś jest zarazem, od upadku człowieka w Raju, zapowiedzianym Bożym „Oblubieńcem-z-Krzyża” dla Kościoła, swej Mistycznej „oblubienicy”. Za tę „swoją” i dla niej, którą umiłował „miłością odwieczną” (Jr 31,3) jako swą właśnie „oblubienicę” – oddał On życie. Oto miłość: osoba-dar (J 15,13): nie ‘seks-dla-seksu’ ! Ku dobru, bo życiu-w-wieczności, poprzez dar swego Bożo-Ludzkiego życia „... na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,28) tejże swojej, najczęściej bardzo niegodnej „oblubienicy”.

Z wysokości też Krzyża – tenże „Oblubieniec” karmi swoją „oblubienicę” tajemniczo swym Bożym Ciałem, i poi ją swoją Bożą Krwią (por. J 6,53n). W ten sposób: poprzez dar siebie na Krzyżu odkupienia, Chrystus wprowadza te „swoją” w życie – wieczne. Jest to – i będzie to, życie w wiecznym „jedno-w-miłości-życiu”, w wiecznych „godach” (Ap 19,9) Kościoła-Oblubienicy z Barankiem-bez-skazy (1 P 1,19): zabitym za nasze grzechy, a przecież żyjącym, zmartwychwstałym Odkupicielem-„Oblubieńcem”:
Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków, i mam klucze śmierci i otchłani” (Ap 1,18).

Na razie jednak ci dwoje – małżonkowie, przeżywają etap dopiero zdobywania i zasługiwania na to „życie – wieczne”. Różne są drogi wiodące do jego osiągnięcia.

Tych dwoje, małżonków, powołał Chrystus i dopuszcza ich mocą przyjętego i sobie wzajemnie udzielonego sakramentu, do szczególnego uczestnictwa w zaofiarowanym swej mistycznej oblubienicy swoim z nią „dwoje-jednym-ciałem”. Aktu tego dopełnił Jezus Chrystus w całkowitym oddaniu swego życia i swojej miłości poślubionej w tej chwili swojej „oblubienicy” – swemu Kościołowi. Jest to chwila przerażająca, a przecież odwiecznie wytęskniona. Tutaj, na Krzyżu, Syn Boży zawarł z nią „Nowe i Wieczne Przymierze” (Łk 22,20; Mk 14,24; Mt 26,28; 1 Kor 11,25). Ku jej – a nie własnemu – dobru: żeby ona tylko ... żyła! Żeby powstała z grobu swych grzechów. Żeby dotarła do szczęśliwości – wiecznej, w wiecznym zjednoczeniu ze swym Bożym „Oblubieńcem-z-Krzyża”.

Tej przecież tajemnicy: dzieła odkupienia na Krzyżu i poprzez Krzyż – małżeństwo: sakrament małżeństwa, ma być nieustannym przypomnieniem i znakiem:

„... Małżonkowie są zatem stałym przypomnieniem dla Kościoła tego,
co dokonało się na Krzyżu;
wzajemnie dla siebie i dla dzieci są świadkami zbawienia,
którego uczestnikami stali się poprzez Sakrament” (FC 13).

Przypomnienie jeden raz więcej zamysłu, jaki Bóg związał ze stworzonym przez siebie małżeństwem: sakramentem małżeństwa, służy ponownemu uprzytomnieniu sobie, że żadne, chociażby nieprawdopodobne ludzkie zniekszałcenia czy nawet zwyrodnienia funkcji i sensu ludzkiej płciowości nie są w stanie obalić, ani chociażby tylko zmodyfikować zamysłu miłości, jaki Bóg nieodwołalnie związał z płciowością, w którą wyposażył człowieka i mu ją oddał nie na własność, lecz w zarząd.

Celem zjednoczenia małżeńskiego nie jest zatem w pierwszym rzędzie doznanie rozkoszy ‘seksu’, lecz zjednoczenie tych dwojga jako osób, mimo iż zostaje ono przypieczętowane ich zjednoczeniem płciowym. Tak kształtowane przeżywanie aktu zjednoczenia małżeńskiego wymaga niewątpliwie jasnej świadomości u tych dwojga oraz świadomości głębi, jaką jest rzeczywistość małżeństwa jako sakramentu. Jako jeden z sakramentów Kościoła pragnie Odkupiciel złączyć oboje małżonków w „jedno ciało”, a zarazem dopuszczać ich do rozdawnictwa skarbca Odkupienia – w zastosowaniu do wszystkich zakresów życia tych dwojga jako małżonków, a z biegiem czasu ponadto małżonków-rodziców. Sprawy te rozważaliśmy już na wielu miejscach w poprzednich częściach i rozdziałach niniejszej strony (zob. zwł. cz.VI, wszystkie 9 rozdziałów; cz. VII, zwł. rozdz. 1; cz. I, rozdz. 1-3; cz. II, rozdz. 1-6; itd.).

(2.2 kB)

Presja środowiska zmowy w złu

Mamy na względzie młodzież żeńską – stopnia szkolnego i szkół średnich, a oczywiście również młodzież żeńską pozaszkolną i studencką. Przechowujemy w żywej pamięci to wszystko, co poprzednio wspomniano o głębokim upadku moralnym m.in. wielu dziewcząt i dziewczynek, poczynając od tych z najmłodszych klas: już uwiedzionych do tego, co jest „złem w oczach Bożych”. Smutną rzeczywistością, spotykaną niemal na co dzień, jest wielorako praktykowany dziewczęcy ‘sexting’: wysyłanie za pomocą komórki swych nagich zdjęć. Dzieje się to często z domaganiem się w zamian pewnej opłaty do dyspozycji autorki sextingu.

Praktyka ‘sextingu’ świadczy o całkowitym wyzbyciu poczucia intymności w stosunku do siebie samej. Zdumiewać może zdawać by się mogło całkowite wygaszenie w sobie wrodzonego poczucia wstydu w obliczu kogoś, kto by mógł naruszyć nienaruszoność zakresu osobistej intymności.
– Ale: również tym zagadnieniem nie chcemy zajmować się w formie profesjonalnej – poprzez naukową analizę szerokiego wachlarza przyczyn i uwarunkowań, jakie prowadzą do takiego stanu rzeczy. Inna rzecz, że i o to zagadnienie zahaczaliśmy już na niejednym miejscu chociażby tylko niniejszego, nadal jeszcze powstającego rozdziału (zob. dokładniej:  Agresja dzieci szkolnych: jej korzenie - oraz: Godność osobista w próbie na wierność „słowu”: alkohol-palenie - lub: Doba alkoholu-papierosów-używek-seks-edukacji - itd.).

Jak można z góry przypuszczać, na dopiero co przypomnianym, często niemal powszechnie wśród dziewcząt określonych środowisk praktykowanym wysyłaniu swych nagich zdjęć ze strony dziewcząt (oraz prowokujących do tej praktyki chłopców) problem się nie kończy. Postawienie tego pierwszego kroku: praktycznie całkowitego odsunięcia na bok poczucia jakiejkolwiek wstydliwości, a konsekwentnie: udostępnianie swojej nagości, chociażby na razie jedynie w formie zdjęć, wiedzie odtąd dynamiką rozpętanego przekroczenia tego pierwszego progu stanowczego ignorowania Bożego Prawa – do stawiania dalszych kroków w postępującej degradacji swej godności jako dziewczyny i kobiety.

Zaczyna działać ‘prawo metastazy’ [= przerzutu choroby] – w postaci podobnego ignorowania poczucia wstydliwości oraz całego Bożego Prawa w początkowo nie planowanych złych zachowaniach moralnych innych zakresów działań (zob. wyż.: Przerzuty grzechów VI-go przykazania na przykazanie V-te). Jest to typowy znak, że tu z coraz większą przebiegłością i właściwym sobie tupetem królować zaczyna ‘Zły’: Szatan. On zaś nie odpuści! Wymusza oraz dyktuje odtąd oddanym sobie „zniewolonym”, jak mają dalej „... wykorzystać dzieło stworzenia przeciw zbawieniu, przeciw przymierzu i zjednoczeniu człowieka z Bogiem” (por. DeV 27).

„Przeciw zbawieniu” jest tu wykorzystywane to, co dla dziewczyn i chłopców jest wyjątkowo intrygującym aspektem Bożego „dzieła Stworzenia”, mianowicie kobieca intymność. Skoro ‘Złemu’ udało się nakłonić dziewczynę do wykonania i wysyłania zdjęć swej intymności, nietrudno już będzie dla niego przekonać ją do ... podjęcia zabaw seksualnych, a nawet ... początkowo być może z pewnym oporem, który jednak coraz bardziej topnieje: do przeżycia „tego pierwszego razu”, czyli pierwszego stosunku seksualnego. Między tymi dwoma rodzajami grzechów: zdjęciami nagości, a czynami seksualnymi, które w oczach Bożych nie mogą uchodzić za grzechy jedynie lekkie, granica jest ... ‘cienka’.

Jak silne w kierunku podjęcia „tego pierwszego razu” bywają naciski w środowiskach rówieśniczych dziewcząt! Ileż jest dziewcząt, które za chlubę sobie poczytują, iż wreszcie i one mają „to już poza sobą”! Licytują się z innymi dziewczynami tego rodzaju informacjami, a przynajmniej ... być może autentycznie udają, że fakt ten i w ich życiu już zaistniał.

Jak łatwo tu z kolei o stosowanie okrutnego ostracyzmu [= wyrokowanie skazujące na banicję-wygnanie; całkowite potępienie i skazanie niemal na śmierć] w grupie dziewcząt – np. tej samej klasy czy szkoły, gdy się okaże, że któraś z dziewcząt dotąd jeszcze „tego pierwszego razu”  nie przeżyła. Ogół wytyka ją palcem, dokucza jej do obrzydzenia i z tego tytułu ją dogłębnie upokarza. Wyśmiewają ją, iż jest niezdarą, jest nieatrakcyjna, jest dewotką, słucha głosów ‘księżowskich’, tkwi korzeniami w zamierzłych czasach, jest nieprzystosowana do współczesności z jej nowymi zasadami i wymogami.
– Jeśli ta dziewczyna nie jest mocna w swym zakorzenieniu się wiarą w Chrystusa Żywego i pomoc Maryi, może ostatecznie ulec głosowi koleżanek, które potrafią zadręczyć ją z tego powodu na śmierć.

Zdajemy sobie aż nadto dobrze sprawę, jakimi treściami karmią się dzieci szkolne: chłopcy, a tym bardziej dziewczęta. Wyżej wspominano już parokrotnie o niezwykle silnym wpływie mass-mediów na kształtowanie postaw u młodzieży szkolnej.
– Dla wielu chłopców szczególnie pożądanym ‘towarem’, którego są chciwi, są wszelkie media wypełnione zdjęciami porno i erotyki, nie mówiąc już o wideo i filmach porno.

Porno’ jest rozchwytywane oczywiście również przez wiele dziewczyn, często niemal na równi z światem mężczyzn. Dziewczyny uczą się na dostępnych im audio-wizualnych ‘wzorcach’ coraz innych sztuczek uprawiania ‘seksu’. Dobrze sobie zapamiętują coraz inne, z zasady zwyrodniałe formy życia seksualnego, które będą się nadawały do wykorzystania lub nawet rozwinięcia w ich własnych aktualnych, lub planowanych przygodach miłosnych.
– Rodzicom i starszym pokoleniom możliwość istnienia wielu rodzajów takich zwyrodnień seksualnych przez myśl by nie przeszła.

(2.2 kB)

Sprawozdanie Marty Czerwonka: „Czasopisma młodzieżowe”

A oto streszczenie oraz fragmenty artykułu Marty Czerwonka pt.  Czasopisma młodzieżowe” – na temat poczytnych czasopism w środowiskach młodzieżowych, szczególniej dziewczęcych. Artykuł zamieszczony jest w piśmie „Wychowawca”, miesięczniku nauczycieli i wychowawców katolickich (http://wychowawca.pl/miesiecznik/6_114/08.htm ).

Autorka podkreśla odpowiedzialność redaktorów za treści dostarczane dzieciom i młodzieży, która nie nauczyła się jeszcze krytycznie oceniać i segregować bodźców, jakie docierają do niej poprzez coraz inne środki medialne. Wszystkie one powinny czujnie zważać nad w pełni odpowiedzialnym kształtowaniem wolności, szczególnie gdy chodzi o człowieka młodego. „Wolna prasa ma służyć kształtowaniu wolności osobistej, przeciwstawiając się wszystkiemu, co niesie ze sobą zniewolenie ... – Wolność jest darem, ale jest też zadaniem”.

Szczególną poczytnością cieszą się u młodzieży żeńskiej pisma: „Bravo”, „Bravo-Girl”, „Dziewczyna”, „Filipinka”.
– Autorka wskazuje na cztery podstawowe funkcje wszelkiej prasy: informacyjną, edukacyjną, opiniotwórczą i rozrywkową.
a) Najmniej w pismach młodzieżowych jest elementu edukacyjnego.
b) Ogromny jest natomiast wpływ opiniotwórczy tych pism,
c) Nie mówiąc o aspekcie rozrywkowym.
– Dzieci i młodzież chłoną na oślep treści zamieszczane szczególnie przez dziewczyny, wyjątkowo również chłopców, opisujących swoje przygody i przeżycia ‘miłosne’, dokładniej: seksualne, zwykle nie mające nic wspólnego z przygotowaniem do prawdziwej miłości.

Autorka omawia nagminnie spotykane praktyki manipulowania przekazywanymi prawdami i półprawdami. Młody człowiek zwykle nie jest w stanie odróżnić celowego zakłamywania rzeczywistości – od stanu faktycznego. Z tego względu wyprowadza z przeczytanych treści łatwo wnioski sprzeczne z rzeczywistością.

Dotyczy to m.in. licznych relacji o wielkiej ‘miłości’. Opowiadania te bywają często zafałszowaniem prawdziwej rzeczywistości. Takie manipulacje stosowane są szczególnie w poczytnym piśmie „Bravo” oraz „Dziewczyna”. Pisma te przedstawiają niemal z zasady przyjemność fizyczną jako prawdziwą miłość.
– Fałszowanie prawdy jest szczególnie nieodpowiedzialne wówczas, gdy ze strony redaktora dzieje się to świadomie w celu moralnie złym.

Innym problemem tych pism jest pogoń za niezdrową sensacją. Nagminnie praktykuje się nieprzyzwoite ‘podpatrywanie’ prywatnego życia sławniejszych osób dla publikowania kolejnych sensacji z ich życia.

Niezaprzeczalny jest aspekt opiniotwórczy poczytnych pism. Wpływ ten może być pozytywny, ale również bardzo negatywny. Brzemienne w skutki bywa to zwłaszcza w przypadku, gdy nieprawdę podaje się jako prawdę – z powołaniem się na wypowiedzi znanych osobistości, które propagują poglądy zafałszowane. Tak bywa chociażby w przypadku przedstawiania mechanizmu działania ‘prezerwatywy’ (zob. do tego dokładniej i z dokumentacją naukową wyż.: Poronne działanie wszelkiej chemii plemnikobójczej).

Ocena krytyczna tych pism w nawiązaniu do wychowania do prawdy i nie-ulegania zniewoleniom dotyczy w bardzo szczególny sposób rozrywkowego aspektu, jaki czasopisma te spełniają. Do tej kategorii należy pornografia i erotyka, którymi nasycone są pisma młodzieżowe.

(9.8 kB)
Objaśnienie

Nikt nie przeczy, że mass-media oraz pisma, również te młodzieżowe, mogą i winny pełnić ważną rolę, przyczyniając się do poznawania świata, poszerzania horyzontów, rozwojowi wewnętrznemu w służbie człowieka i rodziny.
– „Problemy zaczynają się wówczas, gdy media nie tylko odtwarzają istniejącą rzeczywistość, ale dowolnie ją kreują. W takim wypadku mogą niszczyć tradycyjne wartości (prawda, dobro, piękno, miłość) i zagrażać rodzinie”.

Autorka przechodzi następnie do krytycznej oceny wyżej wymienionych paru typowych pism młodzieżowych:

„... Trudno się oprzeć wrażeniu, że zawarte w [tych pismach] treści nacechowane są pustką i relatywizmem moralnym [= względnością moralną: ‘nie ma obowiązujących norm etycznych’]. Tego typu prasa czytana przez młodzież w trudnym wieku dojrzewania, zapada głęboko w świadomość i staje się często inspiracją do podejmowania ważnych decyzji życiowych. Nie bez znaczenia jest to, co czyta nasza młodzież ...
– W większości młodzieżowych pism można wyszczególnić następujące grupy tematyczne:
miłość (a raczej: seks), muzyka i film, moda i uroda, reklama oraz rozrywka (krzyżówki, horoskopy, humor, itp.).

Przykładowo: w analizowanym czasopiśmie ‘Bravo-Girl’ z sierpnia 2001 r. tematyka ‘miłość’ zajmuje 37%, na drugim miejscu są nowinki (plotki i sensacje) ze świata muzyki i filmu, plakaty – 35%.
Tematyka dotycząca ludzi ‘show biznesu’ w 17-tym numerze ‘Bravo’ z sierpnia 2001 r. zajmuje aż 75% zawartości gazety”.

Autorka przechodzi do regularnie w „Bravo” zamieszczanych relacji o uprawianym przez dziewczyny ‘seksie’. Ten aspekt rzuca szczególne światło na rzeczywistość młodzieży żeńskiej szkolnej. To zaś jest przedmiotem z kolei bieżącej części niniejszego paragrafu naszej strony internetowej. Autorka pisze:

„Stałe miejsce w czasopiśmie ‘Bravo’ zajmuje rubryka ‘Pierwszy raz’, w której młode czytelniczki, kuszone honorarium w wysokości 50 zł [= zapłata redakcji za przesłany artykuł, względnie opis ‘seksu’], opisują swój pierwszy stosunek seksualny. Czy lansowana moda na wczesne rozpoczynanie współżycia seksualnego nie przyspiesza podjęcie decyzji o tym wśród młodych, ciekawych świata i nowych doświadczeń czytelników?
– Zdarzają się, aczkolwiek rzadko, listy – ostrzeżenia, np. list dwudziestolatki: ‘Dziewczyny! Nie dajcie się omotać’, gdzie autorka pisze, że została zgwałcona przez chłopaka, któremu zaufała.

W analizowanym numerze ‘Bravo’ na łamach stron ‘Dojrzewanie bez tajemnic’ znalazł się artykuł poświęcony idolce nastolatków – Christinie Aquilera. Autor pisze, że ‘... ze słodkiej, niewinnej nastolatki próbuje przeistoczyć się w śmiałą, wyzywającą kobietę’. Zdjęcia pokazują ‘słodką, niewinną’ Christinę oraz ‘demona seksu’, gdzie piosenkarka, ubrana bardzo skąpo, dotyka swoich intymnych miejsc. O ile sam artykuł można jeszcze zaakceptować (autor nie wyraża się zbyt pochlebnie o artystce i nie szczędzi jej słów krytyki), to opisane zdjęcie nadaje się do pisma pornograficznego, a nie do młodzieżowej gazety.

W dwutygodniku ‘Bravo-Girl’ (nr 16/01) na stronie 14 i 15 znajduje się test ‘na wykrywacz uczuć’. Młoda osoba spełnia tu rolę przedmiotu, którym można dowolnie sterować w zależności od potrzeb, jest pozbawiona rozumu i woli, działa wg schematu: bodziec-reakcja.
– O jakich uczuciach mówi twoja twarz? (‘Bravo-Girl’) – można tu przeczytać, że o tym, jak kochamy, mówią oczy, brwi, nos, policzki czy usta. Na szczęście, wg autora mamy świetnie opanowaną sztukę kamuflażu – makijaż. Warto się zastanowić: czy chcemy kogoś uwodzić, czy raczej zależy nam na szczerej, niezafałszowanej miłości.

Stałe miejsce w analizowanych czasopismach zajmują fotoopowieści – ‘historie miłosne’ w formie komiksu, pokazujące w niezbyt wyszukany sposób związki między młodymi ludźmi. ‘Seks’ jest motywem przewodnim, młodzi bohaterowie często zmieniają partnerów seksualnych, a szantaż, kłamstwo, zdrada i podstęp to metody często wykorzystywane przez nich dla osiągnięcia celów. Np. aby zdobyć Maksa, Julia postanawia zastraszyć swoją konkurentkę Sarę. W tym celu, dzięki pomocy kolegi, robi fotomontaż, kompromitujący rywalkę.

Analizowane opowiadania nie mówią o prawdziwej miłości, dają młodzieży fałszywy obraz szczęścia, jego namiastkę. Uczą egoizmu, prymitywnych zachowań, zaspokajania tylko własnych potrzeb, nie liczą się z uczuciami innych. Nie ma w nich też miejsca na szczerą przyjaźń”.

W podsumowaniu, autorka przytacza zamieszczone w internecie uwagi odnośnie do pisma „Bravo”, które dotarło do Polski z Niemiec. Uwagi te widnieją pod tytułem: „Bravo – dlaczego nie” ? Oto wspomniane uwagi:

1. Zachęca do przedwczesnej inicjacji seksualnej.
2. Stwarza pozór normy: wszyscy tak robią.
3. Daje fałszywy obraz drugiej płci; chłopcy myślą i marzą o współżyciu z dziewczyną, dziewczyna bez ‘pruderii’ powinna rozebrać się i zrobić to, czego oczekuje od niej chłopak.
4. Współżycie seksualne kojarzy się z ’rozkoszną zabawą’ – niekoniecznie we dwoje, z nie zobowiązującą przyjemnością.
5. Szerzy pogląd, że ‘w miłości nie ma żadnych reguł, jeśli kochasz i chcesz tego, to rób to’.
6. Wiadomości dotyczące fizjologii i prawidłowości okresu dojrzewania są w połowie nieprawdziwe (wg dziennikarzy niemieckich nawet w 75%).
7. Upowszechnia nieprawdziwe dane dotyczące antykoncepcji i naturalnego rozpoznawania płodności.
8. Uczy przedmiotowego traktowania drugiego człowieka: chłopaka lub dziewczynę zdobywa się stosując gesty, zachowania i słowa mające go (ją) podniecić, a randka czy prywatka może skończyć się wzajemnym współżyciem.
9. Propaguje zachowania i postawy bazujące na emocjach i uczuciach, bez głębszej analizy postawy miłości i wzajemnej odpowiedzialności za siebie.
10. Posiada miejscami prymitywny i ubogi język artykułów, historyjek i listów (w dużej ilości wymyślanych przez dziennikarzy).
11. Kiczowatość.
12. Brak właściwych odniesień i komentarzy do realiów codziennego życia, kłopotów szkolnych, problemów rodzinnych i domowych”.

Autorka przytoczonego tu opracowania podsumowuje swoją ocenę omówionych pism młodzieżowych następująco:

„Jeśli chodzi o ostatni punkt, to trzeba przyznać, że w prasie młodzieżowej temat rodziny i spraw dotychczasowych stosunków personalnych panujących w rodzinie pojawia się niezwykle rzadko. Czasami mówi się o kłopotach, jakie ma młodzież w kontakcie z rodzicami, którzy nie potrafią lub nie chcą zrozumieć potrzeb swoich dzieci.
– Miłość przedstawiana na łamach analizowanych czasopism ma charakter erotyczny i służy do zaspokajania potrzeb nie tylko na drodze kontaktów heteroseksualnych.
– Niewiele mówi się o istocie więzi duchowej, o tym, że miłość to coś więcej niż uczuciowość, że prawdziwa miłość jest świadoma i wolna, jest świadomym aktem ludzkim i nie powinna być identyfikowana ze stanem zakochania i stosunkiem seksualnym.
– Tymczasem w gazetach lansuje się pogląd, że momentem najwyższej rangi jest przyjemność, którą młodzi ludzie powinni osiągać wszelkimi możliwymi sposobami. Jak w tej sytuacji wytłumaczyć młodym ludziom, ze powinni dążyć do miłości prawdziwej, wymagającej poświęceń, zakorzenionej w wartościach i dekalogu? Jak uczyć pracowitości, uczciwości i odpowiedzialności? Czy młodzież wychowana na tego typu czasopismach będzie zdolna wejść w głęboki kontakt z drugim człowiekiem?
– Młodzi ludzie pytani o najważniejsze dla nich sprawy mówią o miłości, szczęściu, małżeństwie i rodzinie. Ale czy propagowanie egoizmu, łatwego i wygodnego życia, odrzucanie wartości oraz demoralizacja poprzez pornografię przyczynią się do założenia szczęśliwej, kochającej się i trwałej rodziny?
– Czy zatem jest możliwe takie wychowanie, aby młodzież potrafiła dokonywać wyboru prasy bez szkody dla swojego prawidłowego rozwoju i wzrostu? Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy, jakie spustoszenie w ich rozwoju emocjonalnym, psychicznym i duchowym może spowodować czytanie niewłaściwej prasy.
– Zdarza się, że sami rodzice, nieświadomi zawartości, kupują dzieciom tego typu prasę. Zadaniem ludzi, którym leży na sercu prawidłowy rozwój młodego pokolenia, jest nauka krytycznego i refleksyjnego wyboru i odbioru prasy, wyboru świadomego i wolnego”.

Przytoczony niemal w całości artykuł przeglądowy paru wiodących pism kolorowych młodzieżowych powinien dać do myślenia. Zarówno rodzicom i wychowawcom, jak i samej omawianej tu młodzieży. Pisma te zdają się ‘uczyć’, a może raczej niemal wtłaczać w umysłowość swych młodych odbiorców styl życia po linii ‘nie’-myślenia i całkowitego odsuwania na peryferie – chociażby tylko resztek krytycyzmu.
– Spełniają one natomiast doskonale rolę wdrażania w bezwolne pędzenie za łatwo dostępną przyjemnością, zwłaszcza tą seksualną – w stylu ‘owczego pędu’, względnie zgody na bierne unoszenie na fali ‘seksu’ w stylu popychanej przez wody ‘zdechłej ryby’.

(2.2 kB)

Dziewictwo na ‘kupno-sprzedaż’

Młodzież, przede wszystkim zaś same dziewczyny (ale tym bardziej chłopcy), używają słowa ‘seks’ często jako synonimu wzniosłej rzeczywistości, jaką jest i winna być ‘miłość’. Mimo to dziewczyny nie mogą nie wyczuwać, że sam ‘seks’ nie ma nic wspólnego z miłością jako „darem osoby dla osoby” ku dobru – definitywnemu dla tych obojga (LR 11). Wielkie słowo ‘miłość, kocham’ bywa w dopiero co omówionych pismach młodzieżowych prezentowane i odmieniane we wszystkich rodzajach i przypadkach – jako milej brzmiący synonim uprawiania seksu dla zaznania przyjemności zmysłowej, w jakiejś mierze ubocznie podbarwionej ‘uczuciem’.

Z kolei zaś dziewczyna, zwłaszcza ta bardzo płytko myśląca albo niemal w ogóle nie myśląca, która jednak chciałaby się zaprezentować w którymś z tych pism, może sądzić, że cóż jej może ‘poszkodzić’, gdy opisze swój ‘pierwszy raz’ – rzeczywisty, a może jedynie urojony, i przedstawi go w swej bujnej wyobraźni jako porywające doznanie fizyczne, dodając ponadto również coś z przeżycia uczuciowego? Przy okazji ‘zarobi’ za sam taki opis te – samą ‘umową’ zagwarantowane 50 złotych, które dla dziewczyny w tym wieku stanowią cenny ‘dodatek’ do tego, co systematycznie musi żmudnie wyłudzać od swoich rodziców.

Mimo wszystko do głębokiego zastanowienia prowadzą w obfitości w internecie znajdujące się – nie zmyślone ogłoszenia o wystawianiu na ‘sprzedaż’ swego dziewictwa. Ogłoszenia tego typu świadczą o sięgającej dna utracie jakiegokolwiek poczucia wstydu, a z kolei o totalnym braku szacunku dla siebie samej jako kobiety ze strony swych autorek.

Oto na wyrywkę kilka próbek stylu, w jakim redagowane są ogłoszenia tego typu. Ogłoszenia te są zaczerpnięte z pierwszej lepszej ‘wyszukiwarki’ internetowej (np. ‘www.google.pl’) pod hasłem ‘dziewictwo’. Ponadto jednak ogłoszenia tego rodzaju znaleźć można na wielu innych stronach internetowych – ogólnokrajowych, czy też lokalnych, młodzieżowych i studenckich – z pominięciem drastycznego znalezienia się aż w ‘wyszukiwarce internetowej’.

Oto dla przykładu parę takich ogłoszeń-ofert:

a) „Sprzedamdziewictwo.pl – Codziennie nowe dziewice czekają na Twój kontakt.
Sprzedam dziewictwo, Kupię dziewictwo, ogłoszenia, forum.
Dziewice, czekają na Twoją ofertę – skorzystaj”.

b) „Sprzedam dziewictwo za 1.400 zł. Płatność przelewem z góry”.
17-letnia autorka, Dorota, przedstawia swoją propozycję i wyjaśnienie:
„Witam wszystkich na mojej stronie. Oddam swoje dziewictwo – kulturalnemu Panu (wiek nie gra roli). Cena 1400 zł. Zapraszam do zapoznania się z moją stroną i poznania mnie... – 100% DYSKRECJI”!

UWAGI ze strony serwera: – Do sprzedania dziewictwa zmusiła ją sytuacja rodzinna. Tłumaczy swoją decyzję: „Nie uważam tego za coś złego ... Czysta wymiana handlowa: ty mi pieniądze – ja Ci siebie ... Liczę na miłe chwile. W cenę wlicza się pozbawienie mnie dziewictwa... oprócz tego jestem gotowa na sporo ...”
Dorota zaczyna wymieniać rodzaje seksu, na który może się zdecydować. Wśród nich seks grecki i oralny. „Jestem gotowa na różne pozycje i tak dalej ...”
Następuje jeszcze kolejny komentarz ze strony redakcji serwera, która przytacza dalsze słowa Doroty:: „... Całą sumę, lub jej połowę, należy wpłacić przed skonsumowaniem usługi”.
– Ze strony serwera: „Dlatego jest także prawdopodobne, że strona ta, to zwykłe oszustwo, które może jednak trafić do pewnego grona odbiorców ”.

Inne, podobne tego rodzaju ogłoszenia:

c) „Dziewictwo sprzedam. Za 20 tys. zł”.
Autorka przedstawia się:
„Witam, jestem Karolina. Mam 18 lat. Szukam pana, który wprowadzi mnie w świat erotyki. Proszę napisać kilka słów o sobie i podać cenę. Czekam tylko na miłych, zadbanych panów, którzy potrafią zadbać o młodą, niedoświadczoną dziewicę”.

(29 kB)
Objaśnienie

Nasza 18-letnia Karolina dostała oferty od ponad dwudziestu panów w wieku od 20 do 50 lat. Niektórzy od razu pragną przejść do rzeczy, proponując stawkę 10-20 tys. zł. Inni dodają do oferty trochę romantyzmu oraz zachwalają swoje umiejętności we wprowadzaniu niedoświadczonych dziewcząt w świat erotyki...
Jeden z nich proponuje: „Jestem zainteresowany Twoją ofertą, moja propozycja to 15 tys. zł ...”.
– Zatem: handel cnotą kwitnie. Chętnych nie brakuje.

Następuje KOMENTARZ redakcji serwera:
„Takiej treści ogłoszenie umieściliśmy na jednym z portali internetowych, gdzie mogą ogłaszać się osoby, chcące sprzedać dziewictwo. W ciągu kilku dni Karolina otrzymała ponad dwadzieścia konkretnych propozycji. Anons na stronie obejrzalo 300 osób. Gdyby była rzeczywistą chętną nastolatką, nie miałaby żadnego kłopotu ze sprzedażą swojej cnoty. Mało tego, mogłaby z handlu dziewictwem uczynić stały dochód ...”.

Jeszcze inne ‘próbki’ ofert swej ‘cnoty’. Wiek staje się coraz niższy:

d) „Mam 14 lat i chcę sprzedać dziewictwo”.
Wyjaśnienie autorki: „Cześć, mam na imię Ala. Mam 14 lat i oddam cnotę, ale nie za darmo. Moja cena to 3 tysiące złotych. Chętnych proszę o kontakt na maila ... Skoro seks jest na sprzedaż, to ten pierwszy raz – również”.

KOMENTARZ ze strony redakcji serwera: Latem cnota mocno staniała, bo nastolatki pilnie potrzebują pieniędzy na wakacje. Oddadzą się ...

e) „Chcę sprzedać swój ‘pierwszy raz’! ...”

Aleksa jest studentką pierwszego roku prawa. ... Tłumaczy trochę z żalem, że całe życie czekała na tego jedynego, ale ‘summa summarum’ – nawet się nie zakochała, nadal jest sama. Dlatego chce sprzedać swój ‘pierwszy raz’, bo pieniądze zawsze się przydadzą.
„Chcę to zrobić – mówi stanowczo. Mam już kilka ofert, jedna nawet w wysokości 50 tys. zł”.

f) „Sprzedam dziewictwo uczciwemu i kulturalnemu panu” ...

KOMENTARZ redakcji serwera: Studentka, 18 lat. Trochę się boi, bo nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi. Dlatego z kandydatami umawia się tylko w miejscach publicznych. Jeszcze nie dokonała wyboru swojego pierwszego kochanka.

Internetowy handel dziewictwem kwitnie na całego. Osiemnastolatka ... na razie sonduje rynek i kontaktuje się z potencjalnymi kandydatami wyłącznie mailowo. – „Dysponuję zdjęciami dla wybranych ...”
– „Sprzedam dziewictwo uczciwemu i kulturalnemu panu. Cena do uzgodnienia, choć nie ukrywam, że cenię wysoko siebie i swoje ciało. Jestem tego warta ...”.

g) „Sprzedam swoją cnotę za jedyne 2.500zł. Potrzebna jest mi kasa. A że moja sytuacja nie wygląda zbyt pięknie, dlatego też zdecydowałam się na ten krok ... Czekam na oferty od wszystkich zainteresowanych Panów. Wiek najlepiej do ...”.

h) „16-latka chce sprzedać swoje dziewictwo ...”.

Z serwera dodatkowa informacja: „Jak to określiła, jej ciało gotowe jest dla tego mężczyzny, który najwięcej za to zapłaci”.
Za miesiąc skończy 17 lat. W ostatniej chwili dziewczyna podniosła cenę do 30 tys. złotych, mówiąc, że inny biznesmen zaproponował jej 25 tysięcy.

i) „Brakuje mi na spodnie, sprzedam dziewictwo. Ktoś chętny? Za jakieś 25 złotych. Zgłaszać się ...”



Przytoczone ogłoszenia-oferty, przedrukowane w niniejszym rozdziale o „Młodzieży w obliczu małżeństwa, sakramentu małżeństwa”, a na tym odcinku nadal dopiero powstającego rozdziału dotyczącego szczególniej dziewcząt, nie będą być może powodem do zgorszenia, a natomiast skłonią do głębszego zastanowienia.

Mimo wszystko przecież dobrze jest zdać sobie sprawę, w jakim klimacie rozwija się dzisiejsza młodzież – zarówno męska, jak i żeńska. Nie można łudzić się wmawianiem sobie, że poziom moralny społeczeństwa utrzymuje się na wysokim poziomie, gdy rzeczywistość zdaje się świadczyć o stanie faktycznym – zdecydowanie przeciwnym.

(2.2 kB)

Rzecz do ‘kupna-sprzedaży’, czy ‘osoba’ wezwana na oblubienicę – Oblubieńca-z-Krzyża

Przy dopiero co przytoczonych ofertach o ‘dziewictwie-na-sprzedaż’, a istnieją analogiczne strony internetowe, w których mężczyźni otwarcie oświadczają swoją gotowość ‘kupna dziewictwa’ – anonsy takie znajdują się zwykle na stronach typu: „www.KupieDziewictwo”, jawi się obraz moralny pokolenia, które niebawem przejmie w swoje ręce ster kształtowania Ojczyzny od wewnątrz i od zewnątrz. Kto zastanawia się nad losami Ojczyzny i jej ducha, nie może nie myśleć perspektywicznie: nie wolno nam pozostawać obojętnymi.

(49 kB)
Objaśnienie

Przedstawiciele próbek dzisiejszego pokolenia młodych będą nadawali zasadniczy ton najbliższej historii tego zakątka globu ziemskiego, na którym nam starszym przyszło zamieszkać i się rozwijać.

Ziemia ta była przez przeszło tysiąc lat dziedzictwem zawierzonym Chrystusowi i Maryi. Ilekroć pra-ojcowie trzymali się Bożych dróg i Bożych ‘rozwiązań’ [NB.: zob. tytuł ogólny niniejszej strony internetowej: ‘... Rozwiązania ludzkie a Boże”] w swym życiu na co dzień, Ojczyzna doznawała błogosławieństwa i mogła się rozwijać w pokoju: ludzkim i Bożym.

Ilekroć zaś przeszłe pokolenia odstępowały od dróg ukazywanych w cierpliwym, często dramatycznym nawoływaniu ze strony Chrystusa, a swoją drogą Maryi, Matki i Królowej Narodu, która wciąż wołała do serca swego Ludu, szczególnie z duchowej stolicy Ojczyzny: Jasnej Góry Zwycięstwa, ale i tylu innych Sanktuariów rozsianych po całym kraju – Ojczyzna pogrążała się w chaosie wewnętrznym i zewnętrznym. Klęski polityczne i duchowe Ojczyzny były zawsze następstwem zniewolenia w pierwszym rzędzie wewnętrznego: dobrowolnego oddawania się coraz innym wadom narodowym. W parze z uleganiem owym podstawowym wadom narodowym szedł zawsze głęboki upadek obyczajowy w zakresie VI i IX przykazania.

Przedstawione próbki ogłoszeń odnośnie do ‘cnoty-na-kupno-sprzedaż’ niewątpliwie nie dotyczą całości społeczeństwa. Lepiej też nie mówić o procentowym udziale tego typu ofert wśród dzieci, czy też wśród młodzieży szkolnej i studenckiej.

Wiadomo, że m.in. niejedna dziewczyna-studentka prowadzi podwójne życie: za dnia studiuje, a w innych porach dnia ‘zarabia’ swym ciałem ... w charakterze oficjalnej lub nie oficjalnej prostytutki. Jej celem jest przede wszystkim możność opłacenia finansowo zawsze mocno obciążających studiów.
– Jednakże takie postępowanie – po linii „zasady”: ‘Cel uświęca środki’, nigdy nie znajdzie u Boga usprawiedliwienia. Byłoby to świadomym popełnianiem grzechu ciężkiego dla osiągnięcia tą drogą zamierzonego dobrego celu (zob. już Rz 3,8; oraz zob. wyż.: Czyn dobry: intencja, przedmiot, dobro, miłość Boża).

Inne dziewczyny ‘handlują’ swymi komórkami jajowymi.
– Podobnie z kolei młodzieńcy, przede wszystkim studenci z ubogich krajów tu i ówdzie po świecie zarabiają na studia sprzedając regularnie swoje nasienie ...
– Wszystkie tego rodzaju działania są w oczach Bożych (ale i ludzkich) czynami ze swej istoty złymi: „wewnętrznie złymi [intrinsece malum]”. Są to „akty, które jako takie, same w sobie, niezależnie od okoliczności, są zawsze wielką niegodziwością ze względu na przedmiot” (VSp 80).
Czyli są to czyny „nieodwracalnie złe, same z siebie i same w sobie niezdatne do tego, by je przyporządkować Bogu i dobru osoby” (VSp 81).

Niemniej, gdyby nawet przedstawione fakty występowały jako zjawisko jedynie bardzo odosobnione, każdy taki fakt stałby się sygnałem alarmu pod adresem duszy całego narodu, czyli już nie tylko poszczególnych synów i cór narodu. Jak nagląco potrzebny jest ogólnonarodowy wewnętrzny wstrząs moralny, żeby się ocknąć i nie pozwolić się zachłysnąć nowinkami płynącymi z ‘rewolucji seksualnej’, która lawinowo zalewa cały świat, i z coraz większą intensywnością usiłuje zniszczyć duszę również naszego narodu: od jego wnętrza.

Jak bardzo potrzeba wszystkim warstwom społecznym, ale tym bardziej dzieciom, młodzieży, młodzieży studenckiej – umocnienia w poczuciu swej godności osobistej oraz powrotu do przeżywania szacunku należnego sobie samemu, wraz z potrzebą szczególnej Bożej i ludzkiej ochrony całego zakresu intymności człowieczej!

(27 kB)
Objaśnienie

Odnowione nasiąknięcie tymi wartościami znaleźć można najprościej, a na pewno nie złudnie – w promieniach łaski Jezusa Chrystusa, Boskiego Oblubieńca-z-Krzyża. On to, nasz Odkupiciel, Syn Boży, a zarazem Syn Człowieczy – ukazuje ceną swego męczeństwa na krzyżu „na odpuszczenie (naszych) grzechów” – nieporównalną godność każdego człowieka: swego żywego Obrazu wobec kosmosu.

Każdy człowiek, każdy mężczyzna i każda kobieta bez wyjątku, to nie ‘rzecz-do-użycia’, ani ‘rzecz-do-kupna-sprzedaży’. Człowiek to osoba, wezwana do stawienia się przed Chrystusem już teraz, a tym bardziej po przekroczeniu progu życia wiecznego – jako Jego „czysta dziewica-oblubienica” (2 Kor 11,2). Jezus Chrystus ją sobie nabył na własność – ku jej doczesnemu i definitywnemu szczęściu w jego Bożym, a tak z kolei ludzkim znaczeniu.

To Jezusowe zaproszenie jest wszystkim innym, a nie ofertą-na-żarty! Jest to zarazem nagląca propozycja ze strony Odkupiciela, która jednak nie będzie dana całkiem za darmo. Oblubieniec-z-Krzyża obdarzy nią za cenę odpowiedzi miłości – na miłość. Jest to Jego zaproszenie – na „gody-z-Barankiem” (Ap 19,7 itd.). Zaproszenie równoznaczne z szczęśliwym dotarciem do „Domu Ojca” (J 14,2). Wejdą tam jednak tylko ci, którzy tę Chrystusową propozycję wyraźnie przyjąć chcą.

Cena, którą przyjdzie zapłacić ze strony oblubienicy zaproszonej na te gody weselne, może być niekiedy niemała:

„... ‘Ci przyodziani w białe szaty,
kim są i skąd przybyli?’ ...
I rzekł do mnie:
‘To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku
i opłukali swe szaty,
i w krwi Baranka je wybielili’ ...” (Ap 7,14).

Tam bowiem, do „Domu Ojca”, wstęp jest uwarunkowany wiernością w czynem wykazanej i odwzajemnionej miłości względem Chrystusa, Oblubieńca-z-Krzyża:

„A nic nieczystego do niego nie wejdzie,
ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo,
lecz tylko zapisani w Księdze Życia Baranka” (Ap 21,27).

(6.6 kB)

W krótkim podsumowniu zauważamy, że jednym z zasadniczych motywów być może rozpaczliwej decyzji na ‘sprzedaż dziewictwa’  bywają względy ... finansowe. Są studentki, które w ten sposób ‘dorabiają’ na opłaty związane z wielorakimi potrzebami związanymi z kontynuacją studiów.
– Motyw wydaje się wtedy słuszny: bez pieniędzy trudno kontynuować studia: znaleźć środki na opłatę mieszkania, książek, wyżywienia, samych studiów.

Jednakże za jaką to się wtedy dzieje cenę? Nigdy dobry ‘cel’ nie będzie w stanie ‘uświęcić’ środków, które z istoty swej są „złe w oczach Bożych” ! Zarobkowe sprzedawanie dziewictwa, czy też już nie-dziewictwa, jest chcąc nie chcąc szczytnym celem upiększoną ... prostytucją.

Wśród wyżej przytoczonych przykładów paru ofert ‘sprzedaży dziewictwa’ (zob. wyż.: Dziewictwo do ‘kupna-sprzedaży’) znalazł się też przypadek kogoś, komu przybywa lat, dziewczyna bardzo by chciała wejść w normalny związek małżeński, a nikt się nią dotąd nie zainteresował.

Ileż jest po świecie takich właśnie dziewcząt i już dorosłych kobiet, którym nie udało się znaleźć kandydata na męża! Wiele z nich modli się w tej intencji szczerze i z wielką ufnością. Tymczasem lata mijają, a im nadal nie jest dane znaleźć godnego kandydata na męża – i analogicznie: dziewczyny dla chłopca poszukującego niekiedy przez wiele lat daremnie ... dobrej dziewczyny, jako przyszłej żony.

A przecież i w takim przypadku, jeśli dziewczyna w końcu odrzuci Boży drogowskaz w postaci Bożych przykazań – i wystawi swoje dziewictwo na sprzedaż – w nadziei, że stanie się to być może początkiem związania się z mężczyzną na stałe jako ewentualnym przyszłym mężem, przekreśla tym samym swój dotychczasowy związek z Bogiem.
– O ‘pomoc’ zwraca się w swym rosnącym zniecierpliwieniu ... nie do Boga, lecz do Tego, który z istoty swej jest ‘Zły’: Szatana. A ten ... bardzo się ‘anty’-cieszy, że jeden raz więcej udało mu się stosunkowo nietrudno „... wykorzystać dzieło stworzenia przeciw zbawieniu, przeciw przymierzu i zjednoczeniu człowieka z Bogiem” (DeV 27).

Małżeństwo, i życie-we-dwoje w łasce sakramentu, jest darem cudownym, a przynajmniej takim powinno być. Niemniej nawet małżeństwo nie jest najwyższym celem życia. Celem jest to, co jest definitywne: dojście w stanie łaski do „Domu Ojca”. Chociażby nawet poprzez nie-spełnienie się swych najskrytszych, ludzkich marzeń.

Jezus tak mocno podkreślał trwanie ‘do końca’ w wierności Bożemu Słowu – w życiu i w czynie. I jeszcze w Księdze Apokalipsy mówi m.in.:

„Znam twoje czyny.
Oto postawiłem w darze przed tobą drzwi otwarte (= symbol możliwości głoszenia Ewangelii, np.: 1 Kor 16,9; Kol 4,3; itd.),
których nikt nie może zamknąć,
bo ty chociaż moc masz znikomą,
zachowałeś moje Słowo
i nie zaparłeś się Mego Imienia ...
Tyś bowiem zachował nakaz mojej wytrwałości
i Ja cię zachowam od godziny próby,
która ma przyjść na cały obszar zamieszkany,
by wypróbować tych, co mieszkają na ziemi (= słowa dotyczący zwłaszcza tych, co Boga odrzucają)
Przyjdę niebawem:
Trzymaj, co masz,
by nikt twego wieńca nie zabrał !
Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga Mojego (= tu i w wieczności Nowego Jeruzalem)
i już nie wyjdzie na zewnątrz.
I na nim Imię Boga mojego napiszę
i Imię miasta Boga mojego ... i Moje nowe Imię...” (Ap 3,8-12).

Można by dodać, że ... ‘biedna’ jest ta młoda dziewczynka, która gotowa jest sprzedać swoje dziewictwo, bo potrzebuje ... 25.- zł na zakup ... spodni ! Dziecko to w końcu nie wie, co mówi! A przecież wie, co mówi! Jest widocznie dobrze ‘wyhodowana’ na internecie, oglądaniu być może porno, pozostaje pod wpływem koleżanek, które ‘to’ wszystko już dawno mają za sobą ...!
– Brak tam śladu jakiegokolwiek myślenia perspektywicznego. Nie widać poczucia odpowiedzialności – za siebie, drugich, ewentualne przyszłe potomstwo. Zadeptane jest u niej – jak się wydaje – poczucia godności własnej ...!

Do niejednego aspektu związanego z przedstawioną sytuacją seks-buisnessu trzeba będzie powrócić w dalszych fragmentach wciąż dopiero powstającego niniejszego rozdziału. Z tego względu zamykamy na tych stwierdzeniach niniejszy punkt bieżącego paragrafu o postawie dziewcząt w omawianym zakresie – na etapie ich stopniowego przygotowania do małżeństwa: sakramentu małżeństwa.

(8.5 kB)

RE-Lektura: cz.VII, rozdz. 3-l.
Stadniki, 8.VI.2015.
Tarnów, 29.V.2018.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



4. Dziewictwo: kolejny Boży dar
Temat dziewictwa
Dziewiczość w dziejach niektórych kultur i religii
Dziewiczość w Kościele Chrystusa

5. Dziewictwo a czystość
Doprecyzowanie ‘dziewictwa’ jako czystości
Chluba dziewictwa
Ten i ta radośnie dochowali czystości
Tekst. Normy moralne negatywne (VSp 52)
Tekst. Posłuszeństwo wobec normy negatywnej (VSp 67)
Tekst. Czyny wewnętrznie złe a dobra intencja (VSp 81-82)
Tekst. Wolność i równość każdego wobec normy moralnej (VSp 96)
Tekst. Męczeństwo: nienaruszalność porządku moralnego (VSp 91)
Przykład 1. „Mam 21 lat ...”
Przykład 2-3. Dwa krótkie wypowiedzi
Przykład 4. Bez pocałunku, bez obejmowania się
Przykład 5. Inne szczęśliwe, czyste małżeństwo
Przykład 6. Urodzona w dniu św. Goretti
Przykład 7. Matka zatroskana o prowokująco się zachowującą córkę
Przykład 8. Uchronił Szkaplerz Maryjny ...

6. Dziewictwo wielu dziewcząt dziś ...
Nie ‘seks’ – lecz małżeńskie ‘jedno’ osób
Presja środowiska zmowy w złu
Sprawozdanie Marty Czerwonka: „Czasopisma młodzieżowe”
Dziewictwo do ‘kupna-sprzedaży’
Rzecz do ‘kupna-sprzedaży’, czy ‘osoba’ wezwana na Oblubienicę – Oblubieńca-z-Krzyża


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Krzyż na Giewoncie, Polskie Tatry. Wzniesiony w 1912 r.
Ryc.2. Pielgrzymi podążający na Giewont w 100 lecie wzniesienia Krzyża
Ryc.3. Tablica pamiątkowa słów Jana Pawła II z 1997 r. o Krzyżu na Giewoncie
Ryc.4. Uśmiechnięte dziewczę w kwiecie młodzieńczości
Ryc.5. Kot w symbiozie z kaczątkami
Ryc.6. Piękno przyrody: jesienny las z górami w tle
Ryc.7. Dwa bielutkie młode pieski na fotelu
Ryc.8. Fragment krzyża Jezusa z Limpias
Ryc.8. Oblicze Jezusa Ukrzyżowanego z Limpias, Hiszpania