(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

H.   JEDYNY MIARODAJNY MOTYW

Ozdobnik

1. Celibat – nowość Nowego Testamentu

Wezwanie do bezżenności

Powołanie do kapłaństwa, ewentualnie do życia konsekrowanego – jest szczególnym darem Odkupiciela. Ewangelista zaznacza w wielokrotnie już wspomnianej relacji o spotkaniu Chrystusa z młodzieńcem, że Jezus „spojrzał z miłością na niego [młodzieńca](Mk 10,21). Działo się to w tym momencie, gdy młody człowiek zapytał Jezusa, czując niedosyt tego co Bogu dawał dotąd: „Czego mi jeszcze brakuje” (Mt 19, 20; oraz VSp 16-21)?

Wspomnianym pełnym szczególnej miłości spojrzeniem ogarnia powoływanego ten Chrystus, który wkrótce krwawo dopełni dzieła odkupienia. Jezus złoży siebie w darze dla umiłowanych, posuwając swoje bycie-darem do ostatecznych możliwości. Stanie się to ceną odpuszczenia grzechów oraz daru oblubieńczego przymierza życia i miłości z Trójjedynym.

Jan Paweł II mówi o tej miłości Odkupiciela:

„Jest to miłość Odkupiciela – miłość, która płynie z całej bosko-ludzkiej głębi odkupienia. W miłości tej odzwierciedla się odwieczna miłość Ojca, który tak ‘umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne’. Ogarnięty tą miłością Syn przyjął posłannictwo od Ojca w Duchu Świętym, stał się Odkupicielem świata. Miłość Ojca objawiła się w Synu jako miłość odkupieńcza. Ta właśnie miłość stanowi właściwą cenę odkupienia człowieka i świata” (RD 3).

(7 kB
Objaśnienie

Uwydatnione tu akcenty są istotne dla zrozumienia daru powołania. Istotną rolę w podjęciu daru powołania stanowi motyw, dla którego ktoś decyduje się pójść za Mistrzem. Pan wzywa na drogę niewątpliwie nie zwyczajną – tą pozostaje stan małżeński, lecz do celibatu-dziewictwa. Na jedynie miarodajny motyw podjęcia tego wezwania wskazuje sam Chrystus, gdy został sprowokowany do wypowiedzi na temat małżeństwa w nawiązaniu do kwestii ‘listów rozwodowych’ oraz jedności małżeństwa w przypadku cudzołóstwa.
– Uczniowie przysłuchujący się dyskusji wyrazili wtedy bardzo utylitarystyczną opinię: „Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić” (Mt 19,10). Jezus nie podejmuje tej wypowiedzi Apostołów, a wysuwa zagadnienie nowe, związane z epoką zbawienia, którą w tym właśnie momencie inauguruje:

„Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane.
Bo są niezdatni do małżeństwa (dosł. z greck.: okaleczeni na płci = kastrowani), którzy z łona matki takimi się urodzili;
i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili;
a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni.
Kto może pojąć, niech pojmuje” (Mt 19,11n).

Jezus wymienia tu trzy kategorie ludzi bezżennych:

– niezdatnych do małżeństwa od urodzenia;
– niezdolnych do niego z ludzkiej winy, tzn. ludzi obezpłodnionych;
– oraz grupę osób, o której w tej chwili mowa: takich, którzy zaniechali małżeństwa, świadomie kierując się motywem: „dla królestwa niebieskiego” (Mt 19,12).

Jezus podkreśla zatem, że wartość wyboru bezżenności-dziewictwa nie polega na samym nie-zawieraniu małżeństwa. Jego pozytywna wartość wyrasta z motywacji „dla królestwa niebieskiego”.

W Starym Testamencie nie tylko nie spotykamy ideału bezżenności, lecz przeciwnie:

„Małżeństwo .. ze względu na potomstwo, było stanem religijnie uprzywilejowanym: uprzywilejowanym przez samo objawienie. Trudno było na tle tej tradycji, wedle której Mesjasz miał być ‘potomkiem Dawida’, zrozumieć ideał bezżenności” (MiN 290).

Wypowiedź Jezusa podziałała na uczniów szokująco. Na razie zapada w ich świadomość bez większego echa – i zrozumienia. Zacznie jednak drążyć ich serca. Owoc wyda dopiero w kontekście dalszych wydarzeń: dokonanego już odkupienia poprzez mękę Jezusa aż po zesłanie Ducha Świętego. Świadczą o tym pisma Apostolskie, a zwłaszcza wypowiedzi św. Pawła o małżeństwie i bezżenności (1 Kor 7; itd.). W tej chwili jednak:

„... to uprzywilejowanie bezżenności ‘dla królestwa’ było absolutną nowością w stosunku do tradycji Starego Przymierza. Posiadało też przełomowe znaczenie zarówno dla etosu, jak i dla teologii ciała” (MiN 296).

Małżeństwo a celibat

Podkreślenie wartości dziewictwa „dla królestwa Bożego” nie zawiera w wypowiedzi Jezusa Chrystusa bynajmniej odcienia pomniejszenia wartości małżeństwa. Wynika to niedwuznacznie z odwołania się Mistrza z Nazaretu do Bożej myśli „od początku” (Rdz 2,24). Z wypowiedzi Jezusa wynika wzajemne dopełnianie się dotychczasowej zwyczajnej drogi, wiodącej do osiągnięcia królestwa Bożego: małżeństwa – a bezżenności ze względu na to samo królestwo Boże, przeżywane jednak w szczególnie radykalny sposób już tu na ziemi.

W wypełnieniu ostatecznym, czyli w zmartwychwstaniu życia wiecznego, bezżenność będzie stałym „stanem, czyli właściwym i podstawowym sposobem bytowania ludzi: mężczyzn i kobiet w ich ciałach uwielbionych” (zob. MiN 288) – zgodnie ze słowami Jezusa:

„Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić,
lecz będą jak Aniołowie Boży w niebie” (Mt 22,30).

W swej wypowiedzi o bezżenności „dla królestwa niebieskiego” podkreśla Chrystus dwukrotnie potrzebę „zrozumienia-pojmowania” tego, o czym w tej chwili ‘mówi’. Wspomina, że „nie wszyscy to pojmują, lecz ci, którym to jest dane” (Mt 19,11). Słowa te uwydatniają wezwanie do bezżenności „dla królestwa niebieskiego” jako sprawę Bożego daru. Sens jego pojmą ci, „którym to jest dane”.
– Nie wszyscy więc zostają powołani do takiego stanu. Dar powołania – czy to do kapłaństwa, czy do życia konsekrowanego, jest istotnie wyjątkowym darem w Bożym rozdawnictwie łask. Nic dziwnego, że Jezus dodaje bezpośrednio po słowach o ‘motywie’, który powinien decydować w przypadku takiego wyboru: „Kto może pojąć, niech pojmuje” (Mt 19, 12).


2. Dla królestwa Bożego – dla Chrystusa

„Dla królestwa Bożego ...”

Wezwanie do życia w dziewictwie-bezżenności oznacza wezwanie do samotności „ze względu na królestwo Boże”. Można by odnieść wrażenie, że wezwanie to sprzeciwia się całkowicie wrodzonemu wezwaniu człowieka, by stawał się komunią osób: „dwoje jednym ciałem”. Głębsze wniknięcie w rzeczywistość, którą tu proponuje Chrystus jako swoiste wezwanie – łącznie ze słowami zachęty: „Kto może pojąć, niech pojmuje”, prowadzi jednak do odkrycia zrazu nie przeczuwanych nowych perspektyw. Sięgniemy ponownie do nauczania Jana Pawła II:

„Nie chodzi tutaj ani o pomniejszenie małżeństwa na rzecz takiej bezżenności, ani nawet o przesłonięcie jednej wartości przez drugą – chodzi natomiast o w pełni świadome wyjście z tego, co w człowieku z woli samego Stwórcy przemawia za małżeństwem, ku bezżenności, które odsłania się przed konkretnym człowiekiem, mężczyzną lub kobietą jako wezwanie i dar o szczególnej wymowie i szczególnym znaczeniu ‘dla królestwa niebieskiego’ ...” (MiN 300).

Okaże się, że właściwe zrozumienie słów Chrystusa mieści się w pełni na linii normalnego rozwoju człowieka, wezwanego w swej męskości czy kobiecości do daru z siebie ‘dla’ kogoś umiłowanego – zgodnie z oblubieńczą „dyspozycją” osoby. A tylko sposób zrealizowania siebie w przypadku podjęcia bezżenności „dla królestwa Bożego” jest odmienny:

„Człowiek wybierając bezżenność dla królestwa niebieskiego, czyni to ze świadomością, że w ten sposób może ‘inaczej’ niż w małżeństwie, a poniekąd nawet ‘bardziej’ niż w małżeństwie, urzeczywistnić siebie, stając się ‘bezinteresownym darem dla drugich’ ...” (MiN 300).

Rezygnacja z perspektywy małżeństwa nie jest decyzją łatwą. Trwanie w raz obranej postawie wymaga dodatkowych wyrzeczeń. W pojmowaniu Chrystusa mają one głęboki sens przez wezwanie do szczególnego włączenia się w urzeczywistnianie królestwa niebieskiego już tu na ziemi.

Dla Chrystusa ...

Chrystus nie wyjaśnił na razie szczegółowiej znaczenia zwrotu „dla królestwa niebieskiego”. Czas dla jego głębszego zrozumienia nadejdzie po dopełnieniu odkupienia: Oblubieńczego złożenia daru życia dla uświęcenia Mistycznej Oblubienicy – Kościoła.
– Tajemnicę tę wyjaśnia Słowo-Boże-Pisane w wypowiedzi św. Pawła z Listu do Efezjan (Ef 5,25-33). Przedstawiony tam wywód jest ważny dla zrozumienia zarówno małżeństwa, jak i dziewictwa:

„Słowa Chrystusa ... są ... nacechowane pewną surowością. Chrystus niewątpliwie wypowiada swoje wezwanie do bezżenności w perspektywie ‘świata przyszłego’, ale akcentuje w nim to wszystko, w czym wyraża się doczesny realizm decyzji na taką bezżenność, związanej z wolą uczestniczenia w Chrystusowym dziele odkupienia ...
Niewątpliwie ... poprzez jej (tej decyzji) surowość i odpowiedzialność, przebija i prześwieca miłość: miłość jako gotowość wyłącznego oddania siebie ‘dla królestwa Bożego’ ...” (MIN 309).

Chociaż słowa Chrystusowe nie mówią wprost o miłości, jest rzeczą jasną, że człowiek podejmuje nawet trudne decyzje w imię miłości. Ta zaś kieruje się do osoby:Tylko osoba może być miłowana ...” (MD 29).

(16 kB)
Objaśnienie

Wkrótce po dokonanym odkupieniu Kościół, Mistyczna Oblubienica Chrystusa – „pojął” w Duchu Świętym, że słowa Chrystusowe: „dla królestwa niebieskiego” nie dotyczą ‘czegoś’, ani kogoś innego, tylko samego Jego: Jezusa, Odkupiciela. On właśnie jest tym „królestwem niebieskim”, czyli On – Osoba:

„... naprzód sami Uczniowie, a później cała tradycja, szybko dokonują odkrycia tej miłości, która odnosi się do samego Chrystusa jako Oblubieńca Kościoła – Oblubieńca dusz, którym oddał siebie do końca w tajemnicy swej Paschy i Eucharystii. W ten sposób bezżenność ‘dla królestwa niebieskiego’, wybór dziewictwa lub celibatu na całe życie, stawał się ... aktem szczególnej odpowiedzi na miłość Boskiego Oblubieńca – i przez to nabrał sam znaczenia aktu oblubieńczej miłości: oblubieńcze oddanie siebie, aby odwzajemnić w sposób szczególny oblubieńczą miłość Odkupiciela. Oddanie siebie poprzez wyrzeczenie, ale nade wszystko z miłości” (MiN 310).

W ten sposób okazuje się, że celibat i dziewictwo z takiego motywu zbiega się z jedyną drogą, na jakiej człowiek może „odnaleźć siebie samego” : poprzez bezinteresowny dar z siebie dla umiłowanego. Z tym tylko, że osobą umiłowaną nie jest tu współmałżonek, lecz Jezus Chrystus, Boski Oblubieniec odkupionych:

„... Owo ‘dla’, które ‘od początku’ stoi u podstaw małżeństwa, może stanąć również u podstaw bezżenności ‘dla królestwa niebieskiego’! W oparciu o tę samą dyspozycję osobowego podmiotu, dzięki której człowiek ‘odnajduje się przez bezinteresowny dar z siebie samego’, człowiek: mężczyzna lub kobieta – może wybierać oddanie się drugiemu człowiekowi w przymierzu małżeńskim, w którym stają się oni ‘jednym ciałem’ – i może też dobrowolnie zrezygnować z takiego oddania się drugiemu człowiekowi, ażeby wybierając bezżenność dla królestwa niebieskiego, oddać siebie całkowicie Chrystusowi: stać się Jedno-z-Chrystusem” (MiN 312).


J.  PODATNOŚĆ OBLUBIEŃCZO-RODZICIELSKA W ŻYCIU
KONSEKROWANYM

Ozdobnik

Oblubieńczo-rodzicielski sens ciała w konsekracji zakonnej

Odkupienie nie tylko nie niszczy dzieła stworzenia, lecz oczyszcza je ze skażenia grzechu i wydobywa pierwotną Bożą myśl:

„Odkupienie przywraca Bogu skażone przez grzech dzieło stworzenia, wskazując na tę doskonałość,
jaką całe stworzenie, a w szczególności człowiek, posiada w myśli i zamierzeniu Boga samego” (RD 4).

Jezus Chrystus nie niszczy naturalnej dyspozycji człowieka, ukierunkowanej na oblubieńczy dar dla kogoś umiłowanego, otwierający się na nowe życie przez rodzicielski sens ciała. Chrystus, który stał się Odkupicielem człowieka i tak dopiero poślubił Kościół, nie narusza tej naturalnej podatności. Jako Stwórca, wpisał ją nieodwołalnie w męskość i kobiecość. Jeśli wzywa na drogę radykalizmu Ewangelii, kieruje tę oblubieńczo-rodzicielską dyspozycję jedynie na inny poziom. I doprowadza do tym większej wydajności – zawsze w ścisłym związku z dziełem odkupienia.

Ojciec święty zauważa, że w decyzji na wybór celibatu-dziewictwa (tzn.: zarówno kapłaństwo, jak i życie zakonne) przejawia się szczególniej oblubieńcze oddanie się Chrystusowi, który sam jest Oblubieńcem Kościoła.
– Natomiast podjęcie w życiu konsekrowanym rad Ewangelicznych ubóstwa i posłuszeństwa (tzn.: życie przede wszystkim zakonne) odzwierciedla w pierwszym rzędzie odkupieńczy rys miłości (RD 11). Mężczyzna i kobieta oddający się do dyspozycji Chrystusa dla zbawienia świata, pragną przezwyciężyć i przetworzyć w sercu wszystko, co nie pochodzi z daru Ojca Niebieskiego, a jest wynikiem pożądliwości: ciała, oczu i pychy tego życia (1 J 2,15nn; MiN 107-110). Namiestnik Chrystusa mówi:

„Profesja zakonna (= śluby zakonne) zakorzenia w sercu ... tę miłość, która jest w Sercu Jezusa Chrystusa, Odkupiciela świata. Miłość ta ogarnia świat i wszystko, co w nim pochodzi od Ojca – natomiast ta sama miłość dąży do przezwyciężenia w świecie wszystkiego, co nie pochodzi od Ojca. Dąży więc do przezwyciężenia trojakiej pożądliwości” (RD 9).

„Ewangeliczna czystość pomaga nam przetworzyć w naszym wewnętrznym życiu to wszystko,
co swe źródło znajduje w pożądliwości ciała;
ewangeliczne ubóstwo – to, co ma swe źródło w pożądliwości oczu;
a wreszcie posłuszeństwo ewangeliczne – to, co płynie w sercu ludzkim z pychy tego życia” (RD 9).

Czystość – celibat. Chrystus zaprasza swych wybranych niewątpliwie do szczególnego uczestnictwa w swym ogołoceniu i wyniszczeniu aż do śmierci krzyżowej (Flp 2,6n). Świadczy to o oblubieńczym rysie powołania do celibatu.

Decyzja na ubóstwo w odpowiedzi na Chrystusowe: „Jeśli chcesz być doskonałym”, staje się drogą właściwego odnoszenia się tak do Boga, jak i siebie – w świetle zasad płynących z orędzia Ewangelii. Nie ten jest bogaty, kto dużo ma, lecz ten, kto rozwija się w swym wnętrzu:

„Mistrz z Nazaretu wzywa swego rozmówcę, ażeby zrezygnował z takiego programu życia, w którym na pierwszy plan wysuwa się kategoria posiadania: ‘mieć’, a na to miejsce przyjął program skoncentrowany na wartości samej osoby ludzkiej: na osobowym ‘być’ z całą właściwą mu transcendencją” (RD 4).

„Bogatym nie jest ten, kto posiada, ale ten, kto ‘rozdaje’, kto zdolny jest dawać. ... Być ubogim w znaczeniu, które takiemu ‘byciu’ nadaje Mistrz z Nazaretu – to znaczy stać się we własnym człowieczeństwie szafarzem dobra. To znaczy zarazem odkryć ‘skarb’. Ten skarb jest niezniszczalny. Przechodzi on wraz z człowiekiem w wymiar wieczności” (RD 5).

Chodzi oczywiście o ubóstwo wyrażające się ścisłym uczestnictwem w ubóstwie i wyniszczeniu Chrystusa. Ubóstwo to staje się źródłem:

„... ubogacania drugich, obdarowania ich na podobieństwo Boga samego. To obdarowywanie urzeczywistnia się w zasięgu tajemnicy Chrystusa... – znajdując swój szczyt w wydarzeniu paschalnym. Chrystus najuboższy – w krzyżowej śmierci, a zarazem Chrystus nieskończenie ubogacający nas pełnią nowego życia – poprzez zmartwychwstanie” (RD 12).

Tym bardziej chrystocentryczno-odkupieńczy charakter ma rada ewangeliczna posłuszeństwa – na kształt Chrystusowego posłuszeństwa „aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” Flp 2,8). Pójście za tą radą wyraża ze strony powoływanego bezpośrednie uczestnictwo w dziele odkupienia dla przebłagania Boga za grzechy i uproszenia nawrócenia-zbawienia dla siebie oraz braci-sióstr:

„... Ci, którzy decydują się na życie wedle rady posłuszeństwa, w szczególny sposób stają pomiędzy tajemnicą grzechu, a tajemnicą usprawiedliwienia i zbawczej łaski. Stoją w tym ‘miejscu’ z całym grzesznym podłożem swej własnej ludzkiej natury, z całym dziedzictwem ‘pychy tego życia’, z całym egoistycznym dążeniem do panowania, a nie do służenia – i decydują się właśnie przez ślub posłuszeństwa przetworzyć siebie i przeobrazić na podobieństwo Chrystusa, który ‘przez posłuszeństwo aż do śmierci odkupieńczej’ – uświęcił ludzi” (RD 13).

Zauważamy, że „czystość dla Królestwa Niebieskiego” otwiera się w pierwszym rzędzie na oblubieńczą miłość względem Odkupiciela:

„Ewangeliczna rada czystości jest tylko wskazaniem na tę szczególną możliwość, jaką miłość oblubieńcza samego Chrystusa – samego ‘Pana’ – stanowi dla serca ludzkiego, zarówno dla mężczyzny, jak dla kobiety. ‘Bezżenność dla królestwa niebieskiego’ nie jest bowiem tylko dobrowolną rezygnacją z małżeństwa i życia rodzinnego, ale charyzmatycznym wyborem Chrystusa jako wyłącznego Oblubieńca” (RD 11).

Jest to zapewne wybór trudny, równoznaczny z rezygnacją z przeżywania wielu wartości związanych z życiem w małżeństwie i rodzinie. Na celibat-dziewictwo jako szczególną wartość „dla królestwa niebieskiego” zwrócił uwagę dopiero Chrystus. Mistrz zaprasza do wysiłku umysłowego, by uzyskać „nową świadomość wiary” (MD 20), mówiąc: „Kto może pojąć, niech pojmuje”. Dodaje, że pojmują to „ci, którym to jest dane” (Mt 19,11).

Sam Syn Boży przygotował dyskretnie tę ewangeliczną nowość, obierając sobie za matkę – Dziewicę. Chociaż Maryja była poślubiona Józefowi (Łk 1, 27), oboje byli zdecydowani trwać nawet w swym poślubieniu w dziewictwie (Łk 1,34; por. MiN 292n).

Maryja – matka w dziewictwie za sprawą Ducha Świętego

Sam Bóg ukazuje w przypadku Maryi, że macierzyństwo i rodzicielstwo, tak ściśle związane z oblubieńczym znaczeniem ciała ludzkiego jako „owoc owego wzajemnego ‘poznania’ mężczyzny i kobiety w zjednoczeniu małżeńskim” (MD 17), a z kolei dziewictwo – w przedziwny sposób bynajmniej nie muszą się wzajemnie wykluczać:

„W świetle Ewangelii zyskują one (dziewictwo i macierzyństwo jako dwa szczególne wymiary spełniania się kobiecej osobowości) pełnię znaczenia i wartości w Maryi, która jako dziewica stała się matką Syna Bożego. W niej te dwa wymiary kobiecego powołania spotkały się i zespoliły w sposób wyjątkowy, tak że jedno nie wykluczyło drugiego, ale przedziwnie dopełniło” (MD 17).

Godność Maryi „polega z jednej strony na nadprzyrodzonym wyniesieniu do zjednoczenia z Bogiem w Jezusie Chrystusie, które wyznacza najgłębszą celowość bytowania każdego człowieka tak na ziemi, jak w wieczności” (MD 4).

W przypadku Maryi dochodzi jednak do głosu zupełnie nowy tytuł, stanowiący o jej godności:

(7 kb)
Objaśnienie

„Wydarzenie nazaretańskie uwydatnia taką postać zjednoczenia z żywym Bogiem, które może być udziałem tylko ‘niewiasty’ Maryi: zjednoczenie matki z synem. Dziewica z Nazaretu staje się rzeczywiście Matką Boga” (MD 4).

Dokona się to w sposób wiadomy Bogu, gdy Maryja „poprzez odpowiedź wiary wyraża swoją wolną wolę, a zatem pełne uczestnictwo swojego osobowego i kobiecego ‘ja’ w fakcie Wcielenia” (MD 4).

Maryja staje się pokorną „Służebnicą Pańską” (Łk 1,38). Pozostaje Służebnicą swego Boskiego Syna, „Sługi Pańskiego” (Iz 42,1; 52,13): Odkupiciela świata. W swym dialogu z Bogiem poprzez Zwiastuna otrzymuje Maryja odpowiedź bardzo ogólną:

„Twoje macierzyństwo nie będzie następstwem małżeńskiego ‘poznania’, sprawi je sam Duch Święty...
– Jako Syn Najwyższego zostaje On dany Tobie wyłącznie od Boga, w Bogu wiadomy sposób” (MD 17).

Dla Maryi, która od dzieciństwa zdecydowana była zostać dziewicą i w swej pokornej służbie złożyła serce w ofierze samemu tylko Bogu:

„... to Boże Macierzyństwo było ... całkowicie nieprzewidzianą odpowiedzią na ludzkie oczekiwanie kobiety izraelskiej: przyszło ono do Maryi jako dar Boga samego. Dar ten stał się początkiem i prototypem nowego oczekiwania wszystkich ludzi na miarę wiecznego przymierza ..., znakiem eschatologicznej nadziei” (MD 20).


Nowe perspektywy: rodzicielstwa dziewiczego, które przedziwnie połączy oblubieńczą oraz rodzicielską podatność mężczyzny i kobiety, ujawniają się dopiero w Nowym Testamencie – począwszy od Rodziny Świętej:

„Dopiero Maryja i Józef, którzy doznali tajemnicy Jego (Mesjasza) poczęcia i narodzin,
stali się pierwszymi świadkami innej niż cielesna płodności – płodności Ducha:
Co się w niej poczęło, z Ducha Świętego jest’ ...” (MiN 294).

Perspektywa rodzicielstwa jako płodności w Duchu Świętym staje się zasadniczą drogą spełnienia się każdego człowieka, zgodnie z jego naturalną dyspozycją osobową: oblubieńczo-rodzicielską.


Przy okazji zauważamy, jak harmonijnie potwierdza się z innej jeszcze strony to, co czego dochodziliśmy w naszych rozważaniach już od samego początku naszej strony. Mianowicie skoro człowiek jest umiłowany przez swego Stworzyciela „dla niego samego” (= człowieka) (GS 24), wobec tego miłość jest dla mężczyzny i kobiety nie tylko właściwością ich osobowej natury, ale wymogiem etycznym. Tak to też niezmiennie formułuje Jan Paweł II: „Miłość jest powinnością ontyczną i etyczną osoby” (MD 29). Miłość człowieka staje się przede wszystkim odpowiedzią na Miłość-Dar Stworzyciela. Ale miłość do Boga prowadzi z kolei do miłości-daru w stosunku do każdego z braci i sióstr. Istotnie, człowiek „nie może odnaleźć siebie inaczej, jak poprzez bezinteresowny dar” (GS 24).

Omawiane bycie-darem-‘dla’ przybiera bardzo różne formy. Szczególnie intensywnie wyraża się ono oczywiście we wzajemnym małżeńskim oddaniu. Otwiera się ono poprzez oblubieńczą podatność małżonków na szczytowy dar siebie w postaci ich gotowości przyjęcia nowego życia ludzkiego.

Gotowość rodzicielska męża i żony jest szczególnym odzwierciedleniem odwiecznej tajemnicy rodzenia w łonie Trójjedynego oraz uczestnictwem w stwórczej mocy Boga (por. MD 18; LR 9n).
– Samo rodzicielstwo, które podobnie jak oblubieńczość, również odpowiada naturalnej dyspozycji ludzkiej osoby, staje się szczególnie bezpośrednim przeżywaniem Chrystusowego Odkupienia. Tak ojciec, jak matka, która „bezpośrednio ‘płaci’ za to wspólne rodzicielstwo, które o wiele dosłowniej pochłania energie jej ciała i duszy” (MD 18), okupują swoje rodzicielstwo bólem i swoistą „kenozą” (= odkupieńczym wyniszczeniem. - Por. MD 19; RMa 18). Taki sens mają cierpienia oraz rodzicielskie zatroskanie o dzieci, zwłaszcza gdyby schodziły na złe drogi. Bóle te są swoistym warunkiem doznania kiedyś „radości, że się człowiek narodził na świat” (J 16,21; MD 19; LR 11).

Oblubieńczo-rodzicielskie spełnienie w konsekracji zakonnej

Jak u małżonków spełnienie życia polega na stawaniu się oblubieńczo-rodzicielskim darem-‘dla’ siebie nawzajem, tak w przypadku celibatu-dziewictwa „dla królestwa niebieskiego” spełnienie życia polega na stawaniu się darem dla Oblubieńca Kościoła, Jezusa Chrystusa.
– Jedyny miarodajny motyw przyjęcia Bożego daru „bezżenności dla królestwa niebieskiego” staje się wezwaniem do „odnalezienia siebie poprzez bezinteresowny dar z siebie samego”.

Dzieje się to wprawdzie odmiennie niż w małżeństwie, ale ostatecznie w nawiązaniu do tej samej oblubieńczo-rodzicielskiej dyspozycji człowieka. Wezwani do celibatu-dziewictwa stają się „bezinteresownym darem dla Boga, który objawił siebie w Chrystusie, darem dla Chrystusa – Odkupiciela człowieka i Oblubieńca dusz: darem ‘oblubieńczym’ ...” (MD 20). Toteż Jan Paweł II mówi w nawiązaniu do dziewictwa i celibatu:

„Nie można prawidłowo pojąć dziewictwa, kobiecej konsekracji w dziewictwie, bez odwołania się do miłości oblubieńczej, w takiej bowiem miłości człowiek-osoba staje się darem dla drugiego. W analogiczny zresztą sposób należy też pojmować konsekrację mężczyzny w celibacie kapłańskim, albo też w stanie zakonnym” (MD 20).

Oblubieńczość wyraża się wówczas w całkowitości daru siebie dla nade wszystko umiłowanego Chrystusa-Odkupiciela. On „do końca umiłował”, oddając siebie w całkowitości daru-ofiary dla swych braci i sióstr: Kościoła. Na tym polega oblubieńcza odpowiedź miłości na dar życia i krwi Odkupiciela. W ten sposób konsekrowany:

„... oddaje ... siebie Boskiemu Oblubieńcowi, a to osobowe oddanie zmierza ku zjednoczeniu, które ma charakter czysto duchowy: przez działanie Ducha Świętego staje się ‘jednym Duchem’ z Chrystusem-Oblubieńcem” (MD 20).

W tym oddaniu się Bożemu Oblubieńcowi zawiera się ponadto sens rodzicielskiego spełnienia siebie w Duchu Świętym. Tak dziewiczości kobiety w życiu zakonnym, jak z kolei celibatu konsekrowanego w życiu zakonnym w przypadku mężczyzny – dotyczy stwierdzenie:

„Dziewictwo ... nie odbiera kobiecie jej przywilejów. Duchowe macierzyństwo przybiera wielorakie formy. W życiu kobiet konsekrowanych, Instytutów o charakterze apostolskim, może się ono wyrażać jako troska o ludzi, zwłaszcza najbardziej potrzebujących: o chorych, niepełnosprawnych, opuszczonych, sieroty, starców, dzieci i młodzieży, więźniów i, ogólnie biorąc, ludzi z ‘marginesu’ ... ” (MD 21).

Głębszym uzasadnieniem tak pojętego duchowego rodzicielstwa w przypadku bezżenności „dla królestwa niebieskiego” jest:

„Kobieta konsekrowana odnajduje w ten sposób we wszystkich i w każdym Oblubieńca, za każdym razem innego, a przecież tego samego, wedle Jego własnych słów: ‘Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych... Mnieście uczynili’.
– Miłość oblubieńcza zawiera w sobie szczególną gotowość przeniesienia jej na wszystkich, którzy znajdują się w kręgu jej działania.
– W małżeństwie gotowość ta ... polega w szczególności na tej miłości, jaką rodzice obdarowują dzieci. W dziewictwie ta gotowość jest otwarta dla wszystkich ludzi, których ogarnia miłość Chrystusa-Oblubieńca” (MD 21).

Duchowe współprzenikanie się rodzicielstwa a konsekracji

To samo dotyczy na swój sposób duchowego rodzicielstwa we wspólnotach klauzurowych. Konsekracja Bogu w dziewictwie względnie celibacie nigdy nie jest poświęceniem jedynie czegoś, negatywną rezygnacją z małżeństwa-rodzicielstwa:

„Dziewictwo ... jest zawsze powołaniem osoby ...
Także więc na wskroś osobowe jest owo duchowe macierzyństwo,
które w tym powołaniu dochodzi do głosu” (MD 21).

Niewątpliwie łatwiej przeżywać „oblubieńczość w dziewiczości” względem Chrystusa-Oblubieńca kobiecie, aniżeli – w tym aspekcie – celibat mężczyźnie jako również wyraz oblubieńczej dyspozycji człowieka – z tym że w tym wypadku względem Chrystusa-Oblubieńca. Niemniej ta trudność psychologiczna, a może nawet psychofizyczna, nie jest niepokonalna. Obracamy się w świecie nadprzyrodzonym, gdzie umiłowanym przez Chrystusa-Oblubieńca jest każdy człowiek. Chrystus jest Oblubieńcem Kościoła i człowieka jedynie jako Odkupiciel, a nie inaczej:

„Chrystus jest Oblubieńcem, bo ‘wydał samego siebie’. Jego ciało zostało ‘wydane’, Jego krew została ‘wylana’. W ten sposób ‘do końca ... umiłował’. Zawarty w ofierze krzyża ‘bezinteresowny dar’ w sposób definitywny uwydatnia znaczenie oblubieńczej miłości Boga. Chrystus jest Oblubieńcem Kościoła jako Odkupiciel.
Eucharystia jest Sakramentem naszego odkupienia. Jest sakramentem Oblubieńca i oblubienicy. Eucharystia uobecnia – i w sposób sakramentalny – na nowo ‘tworzy’ Kościół, Jego Ciało. Z tym ‘Ciałem’ Chrystus zjednoczony jest jak Oblubieniec z oblubienicą” (MD 26).

Chodzi o miłość o charakterze duchowym (MD 20). Niezależnie od tego, Nowy Testament mówi o Kościele raz jako o „Matce”, to znów jako o „Oblubienicy”.
Podobnie dzieje się w przypadku Maryi, która również jest Matką i Dziewicą (KK 63n).
Apostoł zaś mówi o tym, że „rodzi” wiernych swej gminy „w bólach”, jakby był kobietą-matką (Ga 4,19).

Tak w macierzyństwie, jak w ojcostwie, sprawą zasadniczą jest miłość osobowa pojęta jako osobowy, bezinteresowny dar dla umiłowanego.
– Orędzie Chrystusa ukazuje równość w osobowym darze – niezależnie od płci: „Największa jest miłość” (1 Kor 13,13.
– Wyrasta to z faktu, że Duch Święty, przez którego Miłość Boża wszczepiona jest w sercach naszych (Rz 5,5) czyni ludzi przedziwną jednością w Chrystusie:

„Nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście
kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3,28).

Dzięki temu ‘matką’ w Duchu Świętym może być tak kobieta, jak mężczyzna:

„Istnieje bowiem dogłębne ‘równouprawnienie’ wobec darów Ducha Świętego, wobec ‘wielkich dzieł Bożych’ ... Wobec tych właśnie ‘wielkich dzieł Bożych’ ...
Apostoł-mężczyzna czuje potrzebę odwołania się do tego, co istotowo kobiece, aby wyrazić prawdę o swoim apostolskim posługiwaniu ...: ‘Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę’ ...” (MD 22).

(18.3 kB
Objaśnienie

Dziewictwo-celibat i rodzicielstwo nie sprzeciwiają się więc sobie, ani jedno nie pomniejsza drugiego, a natomiast istnieje pomiędzy nimi komplementarność. Co więcej, życie małżeńskie powinno mieć coś z dziewictwa-celibatu. I na odwrót:

„Doskonała miłość małżeńska musi mieć w sobie coś z tej wierności i z tego oddania jedynemu Oblubieńcowi (a także z wierności i oddania się oblubieńca jedynej Oblubienicy), na których jest zbudowana profesja zakonna, a także celibat kapłański.
– Natura jednej i drugiej miłości jest bowiem ostatecznie ‘oblubieńcza’, tzn. wyrażona przez całkowite oddanie siebie. Jedno i drugie sięga też do poczucia owego ‘oblubieńczego’ sensu ciała, który ‘od początku’ jest wpisany w samą osobową strukturę człowieka: mężczyzny i kobiety ...
– Z drugiej strony zaś owa miłość oblubieńcza, która znajduje swój wyraz w bezżenności dla królestwa niebieskiego, w swoim prawidłowym rozwoju musi prowadzić do ‘ojcostwa’ czy ‘macierzyństwa’ w znaczeniu duchowym (czyli właśnie do owej ‘płodności z Ducha Świętego’ ...) jakby przez analogię miłości małżeńskiej, która dojrzewa w ojcostwie i macierzyństwie co do ciała i w nim się potwierdza właśnie jako miłość oblubieńcza.
– Ze swej strony także i rodzicielstwo co do ciała tylko wówczas odpowiada w pełni swemu znaczeniu, gdy zostaje dopełnione ojcostwem i macierzyństwem co do Ducha, czego szczególnym wyrazem jest całe dzieło wychowania przez rodziców dzieci zrodzonych z ich małżeńskiej wspólnoty co do ciała” (MiN 305).

Ozdobnik

K.   W SPEŁNIENIU PROŚBY PANA ŻNIWA

Ozdobnik

Kominiarz do wymiatania sadzy ...

Pragniemy zamknąć ten dłuższy rozdział o powołaniu do kapłaństwa oraz życia zakonnego zachętą do modlitwy. Piszący tę stronę internetową sam jest kapłanem (od 1956 r.) i ponadto zakonnikiem (pierwsza Profesja: 1949 r.).

Każdy ‘powołany’ mógłby opowiedzieć o przedziwnych dziejach swego ‘powołania’. Tym wszystkim, którzy piszącemu tutaj zadawali w dzieciństwie pytanie: „A ty chłopcze, czym byś ty chciał kiedyś być”? – odpowiadał niezmiennie tak samo: „Ja będę kominiarzem !” (a raczej – w gwarze: „Jo chca być kuminiorzym!”). I tak się stało: ‘marzenie’ dzieciństwa spełniło się w sensie dosłownym! Na co dzień chodzi w czarnej sutannie – oraz trudni się m.in.‘wymiataniem sadzy z kominów’ ludzkich serc i dusz!
– Jakże wdzięczny jest on Panu Żniwa, Jezusowi Chrystusowi, za ten przedziwny podarunek: kapłaństwa – powołania ‘na kominiarza’, a ponadto jeszcze wezwania do życia zakonnego (w tym wypadku: do Zgromadzenia Księży Najśw. Serca Jezusowego = Sercanów: SCJ = Sacerdotum Cordis Jesu)!

Czy należałoby dokonać jakiegoś podsumowania z perspektywy – jakby nie było – już dosyć sporo lat podarowanego kapłaństwa i życia zakonnego? Z punktu widzenia ‘czysto ludzkiego’ każdy rodzaj życia: czy w małżeństwie, czy w życiu poświęconym Bogu, czy też w samotności bez związania ślubami – niesie z sobą ponad wątpliwość chwile pełne entuzjazmu, radości i szczęścia. Niemożliwe jednak, by od czasu do czasu miały nie nadejść chwile trudne, chwile niemal krwawe i nad miarę trudne, które być może zostawiają ślady długo nie zabliźniających się ran. Ran – z dłuższej perspektywy czasu i z Bożego punktu widzenia – ostatecznie błogosławionych: odkupieńczych!

Z jakąż radością i wdzięcznością względem Pana Żniwa również ten kapłan sprawuje Eucharystię! Non-stop od tylu już lat! Ileż kapłańskiej radości w szafowaniu każdego innego z świętych sakramentów Chrystusowego Kościoła: tak wiele udzielonych chrztów świętych, wiele tysięcy udzielonych namaszczeń chorych (po których chorzy ... najczęściej wracali do zdrowia!), od czasu do czasu asystowania przy zawieraniu sakramentu małżeństwa, całkiem wyjątkowo udzielanego sakramentu bierzmowania (sakramentu bierzmowania udziela biskup; tylko bardzo wyjątkowo zwyczajny kapłan)!

A co dopiero powiedzieć o prze-kochanej posłudze w konfesjonale! Tutaj właśnie kapłan ma szansę szczególnie porywającego ‘spełnienia siebie’. Gdy mu jest dane pośredniczyć w sakramentalnym pojednaniu marnotrawnego syna czy marnotrawnej córki, którzy chcą wrócić do Domu Ojca i proszą o Boże przebaczenie. Właśnie tutaj: w konfesjonale, daje Pan Żniwa temu tu piszącemu kapłanowi – w zachwycającym podarunku dla niego samego, przeżywać spełnienie swych dziecięcych marzeń! Tutaj może stać się w 100% ‘kominiarzem’!
– W pierwszym rzędzie tu właśnie, Pan pozwala ‘dopomagać’ poszukującym i błądzącym w odzyskiwaniu radości rzeczywistego – a nie ‘złudnego’ zgładzenia: i winy i kary, zwłaszcza tej wiecznej – w przypadku grzechów, które by ciężko obciążały sumienie. A kiedy indziej: Pan pozwala dopomóc pytającym w rozeznaniu Bożych oczekiwań i podejmowaniu może i decydujących ukierunkowań.
– Tu kapłan może z najwyższą wdzięcznością wobec Odkupiciela wymiatać sadze grzechów i wyczyszczać kominy ludzkich dusz! Grzech utrudnia – albo wręcz zatyka nadprzyrodzoną ‘przepustowość’ ludzkiego serca. Oczyszczenie ‘komina’ ludzkiego sumienia sprawia, że tchnienie Ducha Świętego może na nowo wzbudzać Boże życie i doprowadzać do wzrostu i rozkwitu ziarenka Bożego Słowa, niestrudzenie rozsiewane przez Boskiego Siewcę Jezusa Chrystusa.

(18 kB)
Objaśnienie

Sam ten kapłan-zakonnik oczywiście zazdrośnie pilnuje regularnego własnego przystępowania do trybunału Miłosierdzia: spowiedzi świętej. Jakże by mogło być inaczej! Żeby te ręce, którym wolno piastować codziennie Stworzyciela i Odkupiciela, były choć trochę mniej niegodne dotykać Bożego Ciała i Bożej Krwi.
– Sam bowiem Odkupiciel zawierza się ze wzruszającą ufnością – niegodności kapłana. Jak bardzo On pragnie, by kapłan hojnie szafował skarbami odkupienia! Ku swej radości, że trud Jego odkupieńczej męki nie idzie na marne.

Z tego względu kapłan sam również regularnie klęka u konfesjonału – innego współ-kapłana (z zasady: swych byłych uczniów!). I prosi wtedy z wiarą i skruchą serca – poprzez Maryję, Ucieczkę Grzeszników: „Ojcze! Zgrzeszyłem! Lecz proszę cię: zechciej udzielić mi w Bożym Imieniu daru rozgrzeszenia” ! Jak każdy inny penitent, cieszy się wtedy i ten kapłan jak dziecko, z ponownie uzyskanego Bożego przebaczenia, gdy Ojciec Niebieski i jego przyciśnie na nowo do swego przebaczającego Serca i złoży na nim pocałunek Miłosiernej Miłości.

W zawirowaniach na co dzień

W wielu krajach Europy obserwuje się niepokojące ubywanie kapłanów, zakonników i zakonnic. Nie mamy zamiaru przeprowadzenia jakiejkolwiek analizy tego stanu rzeczy. Równolegle bowiem do niezaprzeczalnego spadku powołań w jednych krajach, w innych zaznacza się radosny rozkwit powołań: tak do kapłaństwa diecezjalnego, jak i zakonnego; powołań do zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich; habitowych i bezhabitowych.
– Od strony ‘świeckiego’ obserwatora można by najwyżej stwierdzić w sensie ogólnikowym: jakie jest społeczeństwo, takie są i powołania kapłańskie i zakonne. Gdzie społeczeństwo systematycznie eliminuje Boga z życia prywatnego i publicznego, bluźnierczo występując przeciw nawet najbardziej podstawowym Bożym przykazaniom, tam Bóg po prostu się wycofuje i ... dopuszcza do tego, by człowiek ‘kosztował’, jak słodki jest wytworzony przez siebie ‘raj’: życie zwykle coraz bardziej bezpardonowo zaznaczającego się przed-piekla.

Bolesne, zawsze z wstrząsem duchowym dla wielu połączone odejścia od funkcji kapłańskich czy życia zakonnego, są najczęściej wynikiem wtórnym nie tyle nawet ‘zakochania się’, czyli trudności związanych z wiernością przyrzeczonemu (w kapłaństwie diecezjalnym), albo i ślubowanemu (w życiu zakonnym) celibatowi-dziewictwu, lecz osłabienia-zaniedbania życia modlitwy, czyli żywotnej więzi z Osobą Chrystusa, Oblubieńca-z-krzyża. Konsekwencją tego osłabienia jest postępująca utrata żywej wiary, a potem już tylko konsekwentnie ... takie czy inne odejścia i upadki.

Nie tak rzadko dochodzi do odejść kapłanów i osób konsekrowanych wówczas, gdy ktoś pojedynczy, albo i określone ugrupowania społeczne, zaczynają w ramach zaplanowanych akcji rzucać kłody pod ich stopy – w celu doprowadzenia ich do upadku.
– W niektórych regionach Kościoła wytworzyły się ponadto wadliwe, nie-Boże struktury, sprzeczne z ogólnym prawodawstwem Kościoła i wolą Chrystusa, które wypaczają istotną różnicę między kapłaństwem powszechnym a hierarchicznym.
– Tu i ówdzie do głosu dochodzą agresywne grupy feministyczne, domagające się wbrew woli Chrystusa i definitywnym wypowiedziom Magisterium Kościoła w tym względzie – kapłaństwa oraz obejmowania coraz innych obszarów władzy ściśle duchowej. Postawy te nie tylko nie budują Kościoła Chrystusowego, lecz go systematycznie burzą.

Jeśli w tej sytuacji kapłan, rządca danej cząstki Kościoła, sam nie stoi na wysokości zadania, nie stara się być autentycznym świadkiem rzeczywistości nadprzyrodzonej w życiu na co dzień, jeśli nie będzie autentycznym sługą Słowa Bożego, ani „mężem modlitwy” (LK-1979, 7); jeśli zamiast Lud Boży podciągać do poziomu „tego, co w górze” (Kol 3,2) – własnym postępowaniem dokonuje ciągłego „równania w dół” (por. SRS 24); jeśli zamiast przykładem swoim dać wyraz najwyższej czci uwielbienia i miłości dla tajemnicy Eucharystii i sprawowanej Ofiary Chrystusa – dopuszcza, iż sprawowanie Mszy świętej staje się wesołym spektaklem – nic dziwnego, że przykłada ręki nie do budowania Kościoła Chrystusowego, lecz jego postępującego niszczenia.


Zapewne wielu kapłanów nosi głęboko w sercu wyryte ostrzegawcze i błagalne słowa Jana Pawła II z jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny (1979):

„Chrystus Pan pouczył kiedyś apostołów, jak mają o sobie myśleć i czego mają od siebie wymagać: ‘Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać’ (Łk 17,10). Musicie więc, Drodzy Bracia Kapłani polscy, ... stawiać sobie zawsze te wymagania, które wynikają z Ewangelii ... Ogromnym dobrem jest ten kredyt zaufania, którym cieszy się polski kapłan ..., jeśli tylko jest wierny swojej misji, jeśli jego postępowanie jest przejrzyste ... Niech Bóg broni, ażeby ten styl miał ulec jakiemukolwiek ‘rozchwianiu’.

Kościół najłatwiej jest (darujcie to słowo) pokonać – również przez kapłanów. Jeżeli zabraknie tego stylu, tej służby, tego świadectwa – najłatwiej jest pokonać Kościół przez kapłanów. (...)
– Kościół (...) dzięki kapłanom jest niepokonany... Ale Kościół przez kapłanów można także pokonywać. (...)
– Zdajemy sobie najlepiej sprawę z tego, ile w każdym z nas jest ludzkiej słabości. Z pokorą myślimy o zaufaniu, jakie w nas pokłada Mistrz i Odkupiciel, oddając w nasze ręce kapłańskie władzę nad swoim Ciałem i Krwią. Ufamy, że z pomocą Jego Matki potrafimy w tych trudnych, często nieprzejrzystych czasach postępować tak, aby ‘światłość nasza świeciła przed ludźmi’. Módlmy się o to nieustannie. (...).
– Miłujcie Maryję, Drodzy Bracia!”
(zob.: Jan Paweł II, Pierwsza Pielgrzymka do Ojczyzny, Częstochowa, Przemówienie do Kapłanów, 6.VI.1979, 5).

Miłość dla Kościoła Chrystusowego

Jeśli przytoczony apel Ojca świętego Jana Pawła II do samych kapłanów jest wciąż aktualny, niemniej aktualna jest serdeczna prośba do Ludu Bożego, żeby Kościół Chrystusa, do którego wolno mu należeć, ten jedyny, nie podzielony – umiłował, radował się z przynależności do niego, bronił go, a nie przykładał ręki do jego niszczenia. Żeby już nie przedłużać niniejszego zakończenia, przytoczymy kolejny fragment przemówienia Jana Pawła II – tym razem z jego szóstej pielgrzymki do Ojczyzny (1997 r.). Ojciec mówił wtedy u stóp Czarnej Madonny na Jasnej Górze w Częstochowie m.in.:

„Tu przychodziliśmy wiele razy prosić Maryję o pomoc w walce o dochowanie wierności Bogu, krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi świętemu i jego pasterzom. Tu podejmowaliśmy zadania życia chrześcijańskiego. (...) Mówiliśmy zawsze ‘tak’ Kościołowi i ta chrześcijańska postawa była aktem wielkiej miłości do niego. Kościół jest przecież naszą duchową Matką Jemu zawdzięczamy to, że ‘zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy’ ....” (1 J 3,1).

Ojciec święty kontynuował:

„Tu, u stóp Maryi, wciąż na nowo ‘uczymy się Kościoła’, który Chrystus powierzył Apostołom i nam wszystkim. Tajemnica Maryi jest nierozerwalnie związana z tajemnicą Kościoła ...
– Św. Paweł mówi, że ‘Kościół jest Ciałem Chrystusa’ (por. 1 Kor 12,27). Oznacza to, że został ukształtowany zgodnie z zamysłem Chrystusa jako wspólnota zbawienia. Kościół jest Jego dziełem, nieustannie go buduje, gdyż Chrystus dalej w Nim żyje i działa. Kościół należy do Niego i pozostanie Jego – na wieki. Trzeba, abyśmy byli wiernymi dziećmi Kościoła, który tworzymy.

Jeśli naszą wiarą i życiem mówimy ‘tak’ Chrystusowi, to trzeba również powiedzieć ‘tak’ Kościołowi. Chrystus powiedział do Apostołów i ich następców: ‘Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał’ (Łk 10,16).
– To prawda, że Kościół jest rzeczywistością także ludzką, która niesie w sobie wszystkie ludzkie ograniczenia i niedoskonałości. Składa się bowiem z ludzi grzesznych i słabych.
– Czyż Chrystus sam nie chciał, by nasza wiara w Kościół zmierzyła się z tą trudnością? Starajmy się zawsze wielkodusznie i w duchu ufności przyjmować to, co nam Kościół głosi i czego nas naucza. Droga, jaką wskazuje nam Chrystus żyjący w Kościele, prowadzi ku dobru, ku Prawdzie, ku życiu wiecznemu. Jest to przecież Chrystus przemawiający, przebaczający i uświęcający.
– ‘Nie’ powiedziane Kościołowi byłoby równocześnie ‘Nie’ powiedzianym Chrystusowi”.

Tu Jan Paweł II przytoczył słowa swego poprzednika, Pawła VI. Władze ówczesnej Polski nie zezwoliły przybyć mu – Pawłowi VI, do Częstochowy na obchody Millennium Chrześcijaństwa w 1966 r.:

„Pragnę w tym miejscu zacytować słowa ... Pawła VI ...: ‘Miłujcie Kościół ! Nadeszła godzina, aby miłować Kościół sercem gorącym i nowym. (...) Wady i słabości ludzi Kościoła powinny przyczyniać się do wzrostu miłości w sercu tego, kto chce być żywym, zdrowym i cierpliwym członkiem Kościoła. Tak postępują dobrzy synowie i tak czynią Święci. (...). Miłować Kościół – to znaczy cenić go sobie, być szczęśliwym, że się doń należy, być mu odważnie wiernym, słuchać go, ofiarnie mu służyć i z radością wspomagać go w trudnej misji, jaką wypełnia’ ...”
(zob.: Jan Paweł II, Szósta Pielgrzymka do Ojczyzny, Częstochowa, Z Wałów Jasnogórskich, 4.VI.1997, 2).

„Wypraw, Panie, robotników na swoje żniwo ...”

Zdajemy sobie sprawę, że „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Łk 10,2). Są to słowa samego Jezusa Chrystusa. W niejednym kraju do niedawna kwitnącego chrześcijaństwa nie ma kapłanów, którzy by obsłużyli konfesjonały, ambony, potrzeby katechezy. Są z kolei kontynenty i kraje, gdzie chrześcijanie są wciąż prześladowani i uśmiercani, a co najmniej systematycznie wydziedziczani i wydalani z kraju. W innych częściach świata zaznacza się dramatyczny brak kapłanów, podczas gdy ‘żniwo’ jest właśnie tam naprawdę wielkie i zanosi się na obfite połowy. Niestety, nie ma komu ewangelizować! Nieliczni pracujący tam kapłani, zakonnicy i zakonnice – wołają na darmo o pomoc z krajów rodzinnych. W jeszcze innych krajach brak kapłanów sprawia, że Lud Boży obałamucony, pozbawiony Pasterzy, staje się łatwym łupem coraz innych sekt i neo-religii, które natychmiast ‘zapełniają’ pustkę zaistniałą po prawdziwym Bożym dziele.

Jezus, Odkupiciel i Założyciel Kościoła: swojego Kościoła – prosi: On – Bóg i Pan, żeby się żarliwie modlić i nieustannie prosić Pana ‘żniwa’, iżby wyprawiał coraz nowych, dalszych, świętych i bezwzględnie wiernych ‘robotników’ na żniwo swoje.

Rzecz jasna: Jemu modlitwa nasza nie jest ‘potrzebna’. Modlitwa jest potrzebna każdemu z nas.
– Modlitwa z jednej strony wyzwala wdzięczność modlących się za dotąd otrzymane Boże dary. Szczególnie cennym Bożym darem to m.in. Kościół i Kapłani: szafarze Bożych darów odkupienia.
– Z drugiej zaś strony modlitwa uświadamia ciągłą niewystarczalność człowieczą i dojmującą, zawsze aktualną potrzebę proszenia Pana żniwa o nowych, świętych i heroicznie wiernych sług ołtarza.

Modlitwa o nowe, święte, bezwzględnie wierne powołania do kapłaństwa i życia zakonnego powinna być stałą intencją modlitewną życia parafii. Jakimż szczęściem i zaszczytem dla parafii staje się dzień prymicji kapłana, który stąd wyszedł, tutaj się urodził i wzrastał, a teraz pragnie wyrazić swą wdzięczność, ale i radość za wsparcie modlitewne, a może i materialne, jakiego doznał od mieszkańców swojej miejscowości. Hojna i regularna modlitwa parafii ‘o powołania’, z specjalnie w tej intencji ofiarowanymi Komuniami świętymi wiernych, zamawianymi Mszami świętymi w tej intencji, odmawianym w tej intencji Różańcem świętym – nie pozostanie bez echa u Pana Żniwa.

Tym bardziej jednak powinna wejść intencja ‘o powołania’ w stały i priorytetowy repertuar intencji modlitewnych każdej rodziny. Jakimż Bożym wyróżnieniem staje się dla małżonków-rodziców pojawienie się wśród ich dzieci powołania: czy to do kapłaństwa, czy do życia zakonnego! Oczywiście modlitwa rodziców i rodzeństwa powinna następnie nieustannie towarzyszyć temu powołanemu. Bo czym innym jest odpowiedzieć na początku ‘tak’ Bogu który powołuje, a czym innym – w łasce powołania wytrwać i w niej wzrastać. Modlitwa ojca i matki, którzy modlą się wraz z dziećmi o nowych kapłanów, a z kolei modlitwa ze strony rodzeństwa w intencjach tego powołanego spośród ich grona rodzinnego, może dokonać cudów.

(9.2 kB)
Objaśnienie

Wypada tylko dodać, że ‘specjalistką’ od łask powołań jest Maryja, Matka swego Boskiego Syna. Ona – Królowa Apostołów! Ona też jako w całkiem szczególnym znaczeniu Matka każdego z kapłanów. Kapłan – to z istoty swej i przeznaczenia, przy całej swej niekiedy autentycznej niegodności – w tym co dotyczy pełnienia funkcji mocą przyjętych święceń „alter Christus = drugi Chrystus”. Czy Maryja mogłaby nie pochylać się z szczególnie czułą miłością i zatroskaniem nad każdym ze swych dzieci-kapłanów?

Są diecezje, ‘słynące’ z licznych i gorliwych powołań. Są z kolei miejscowości, które mogą się poszczycić dziesiątkami i więcej powołań, których źródła zdają się nie wysychać. Bywają jednak również miejscowości, z których – jak pamięć i kroniki sięgają – nigdy dotąd nie pojawiło się żadne powołanie do stanu duchownego.

Tymczasem Jezus nie na darmo zachęca:

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie;
kołaczcie, a otworzą wam ...” (Mt 7,7).

„O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię Moje.
Do tej pory o nic nie prosiliście w Imię Moje:
proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna” (J 16,23n).

W jednym z zeszytów szwajcarskiego dwumiesięcznika ‘EWIG’ zamieszczona jest następująca notatka z dokumentacją zdjęciową. Mianowicie ok. 50 km na wschód od Turynu znajduje się miejscowość LU (diecezja Casale Monferrato). Przed Drugą Wojną Światową miejscowość ta liczyła 2500 ludności, a wraz z przylegającymi osiedlami 4000 ludzi. Od roku 1881 matki rodzin zaprowadziły tam zwyczaj, że w każdą pierwszą niedzielę miesiąca ofiarują Mszę św. i Komunię św. w intencji, którą zawarły w ułożonej w tym celu następującej modlitewce (zob.: EWIG r. 4 1994 (Nr 7-8, str. 36):


Kwiat: 3.5 kB Spraw, Jezu, żeby jedno z naszych dzieci zostało kapłanem.
Daj, bym postępowała jako prawdziwa uczennica Chrystusa.
Będę wiodła wszystkich do tego, co dobre.
Pragnęłabym bardzo dostąpić tej łaski, żebym Ci mogła, o Jezu, ofiarować świętego Kapłana !

Ta krótka modlitwa ‘strzelista’ wyzwoliła prawdziwy deszcz powołań z nieba. Na przestrzeni 50 lat wyszło z tej parafii ponad 500 powołań do kapłaństwa i życia zakonnego ...!

Oydobnik

Modlitwa o świętych kapłanów:

Kwiat: 3.5 kB Boski Zbawicielu, który powierzyłeś kapłanom jako swoim zastępcom całe dzieło odkupienia, ratowania i uświęcania świata, ofiaruję Ci przez ręce Twej Najświętszej Matki wszystkie modlitwy, radości, ofiary i cierpienia dnia dzisiejszego w intencji uświęcenia kapłanów i kandydatów do stanu kapłańskiego.
Daj nam prawdziwie świętych kapłanów, pałających ogniem Twej boskiej miłości, którzy by szukali jedynie Twej większej czci i zbawienia naszych dusz. Strzeż ich od niebezpieczeństw duszy i ciała, a w szczególności ochraniaj od tego, co zagraża ich cnocie i obniża w nich ideał świętości kapłańskiej.
A Ty, Maryjo, dobra Matko kapłanów, ochraniaj ich od niebezpieczeństw zagrażających ich świętemu powołaniu i przyprowadź do Dobrego Pasterza także tych biednych kapłanów, którzy zbłądzili i stali się niewierni przyjętym przez siebie zobowiązaniom. Amen.

Inna modlitwa o powołania kapłańskie:

Kwiat: 3 kB Panie Jezu Chryste, Zbawicielu świata, prosimy Cię pokornie przez Najświętsze Serce Twoje oraz Niepokalane Serce Twej Matki Maryi, abyś owczarni swojej, Wiekuisty Pasterzu, nie opuszczał w jej uciskach. Wzbudź w Kościele świętym na nowo tego Ducha, którego tak hojnie wylałeś niegdyś na swych Apostołów. Wezwij, prosimy, jak najwięcej osób do stanu kapłańskiego i zakonnego. Tych zaś, których wybrać i powołać raczysz, niech zawsze ożywia gorliwość o chwałę Twoją i zbawienie dusz. Niech ich uświęca Twa łaska i cnota. A Duch Twój niech ich wzmacnia we wszystkich przeciwnościach.
Jezu, daj nam kapłanów i osoby zakonne według Serca Twego. Amen.

Jeszcze inna modlitwa o powołania kapłańskie i zakonne:

Kwiat: 3 kB
Panie Jezu Chryste, Dobry Pasterzu, który powołałeś Apostołów i uczyniłeś ich rybakami dusz! Zwróć ku sobie gorące i szlachetne serca młodych ludzi. Uczyń ich swoimi naśladowcami oraz gorliwymi sługami w trudzie głoszenia Dobrej Nowiny.
Otwórz, o Panie, przed nimi horyzonty Twego Boskiego Serca i ukaż im ten świat, w którym tak wielu braci i sióstr woła o światło prawdy i ciepło miłości. Spraw, by odpowiadając na Twoje wezwanie, przedłużali na ziemi Twą zbawczą misję, budowali Kościół, Twoje Mistyczne Ciało i byli solą ziemi i światłością świata.
Spraw, Panie Jezu, aby razem z Tobą i za Twoim wzorem dali poznać światu miłość Twego Najświętszego Serca i Serca Twej Niepokalanej Matki. Amen.

Ozdobnik

RE-lektura. Część III, rozdz.2:
Stadniki, 9.XI.2013.
Tarnów, 18.XII.2016.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



H. JEDYNY MIARODAJNY MOTYW
1. Celibat – nowość Nowego Testamentu
Wezwanie do bezżenności
Małżeństwo a celibat
2. Dla królestwa Bożego – dla Chrystusa
„Dla królestwa Bożego ...”
Dla Chrystusa

J. PODATNOŚĆ OBLUBIEŃCZO-RODZICIELSKA W ŻYCIU KONSEKROWANYM
Oblubieńczo-rodzicielski sens ciała w konsekracji zakonnej
Maryja – Matka w dziewictwie za sprawą Ducha Świętego
Oblubieńczo-rodzicielskie spełnienie w konsekracji zakonnej
Duchowe współprzenikanie się rodzicielstwa a konsekracji

K. W SPEŁNIENIU PROŚBY PANA ŻNIWA
Kominiarz do wymiatania sadzy ...
W zawirowaniach na co dzień
Miłość dla Kościoła Chrystusowego
„Wypraw, Panie, robotników na swoje żniwo ...„
MODLITWA matek z Lu k. Turynu
MODLITWA o świętych kapłanów
Inna MODLITWA o powołania kapłańskie
Jeszcze inna MODLITWA o powołania kapłańskie i zakonne


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Tuż przed otrzymaniem Sakramentu Kapłaństwa
Ryc.2. Siostry zakonne w posłudze przy ciężko chorych, Indie
Ryc.2. Starsza Siostra zakonna przy komputerze
Ryc.3. Dzień Jubileuszów Sióstr zakonnych
Ryc.4. Konająca z uśmiechem S.Cecylia: najbliżsi zmuszeni są również pogodnie się uśmiechać
Ryc.5. Matki modlące się w Lu o powołanie dla swego dziecka