(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(13 kB)

Rozdział Drugi

CZY GOŚCIE WESELNI MOGĄ SIĘ SMUCIĆ
DOPÓKI PAN MŁODY JEST Z NIMI?

*       *       *
Oblubieniec-z-Krzyża a ‘Mały’ Kościół
małżeństwa-rodziny
w świetle tradycji Apostolskiej

(7.2 kB)

Wprowadzenie do rozdziału drugiego

Wypada zastanowić się nad wnioskami, jakie zdają się płynąć z dotąd podejmowanego zapatrzenia się w Jezusa na Krzyżu. Właśnie tam i w tej chwili staje się Jezus jako Bóg-Człowiek Oblubieńcem-z-Krzyża swojej umiłowanej: Kościoła – i każdego z osobna człowieka. Jezus jednoczy się tutaj ze swym Kościołem na swój – Boży sposób. Zjednoczenie to jest dla nas niedościgłe i niepojęte, a przecież tak ścisłe, że samo Słowo-Boże-Pisane przedstawia je przy użyciu słów obrazujących małżeńskie „dwoje-jednym-ciałem”. Obracamy się wciąż w języku analogii.

Jezus przygotowuje sobie na Krzyżu Kościół w jego całości, ale i ten mały Kościół Domowy – na swoją Mistyczną Oblubienicę. Pragnie żarem swojej Bożej i Ludzkiej miłości tę ‘swoją’ – „... osobiście stawić przed sobą ... jako [Kościół] chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki ...” (Ef 5,27). Troszczy się zarówno o wygląd ‘zewnętrzny’  tej swojej, umiłowanej, jak tym bardziej o jej wewnętrzną przejrzystość (Ef 1,3n; 5,27) w oczach Bożych.

Bo i tutaj Jezus nie myśli o sobie i jakiejkolwiek swojej przyjemności czy korzyści. Sam będąc całkowitym darem dla swej umiłowanej – oblubienicy, jest Jezus niezmiennie bezinteresownym ofiarowaniem siebie ku dobru – wiecznemu, tej swojej, którą umiłował nad własne życie. Dąży stale do jednego: żeby ona była „święta – i nieskalana(Ef 5,27).

Pragniemy przyjrzeć się chociażby tylko w wybiórczych aspektach – tej więzi, jaką Jezus łączy się jako Odkupiciel i Oblubieniec-z-Krzyża z Kościołem: tym ‘Wielkim’. Podobną, żywotnie pulsującą więź, utrzymuje On z kolei przez wszystkie wieki z Kościołem-w-‘miniaturze’, jakim staje się każde poszczególne małżeństwo i rodzina – jako Kościół Domowy.
– Chcielibyśmy skupić uwagę na następujących wybranych zagadnieniach:

(0,38 kB)  Ziarno Kościoła-Oblubienicy zasiewane na glebie małżeństwa-rodziny (A)
(0,38 kB)  Kościół-Oblubienica rozrastający się dzięki małżeństwu i rodzinie (B)
(0,35 kB)  Podstawowe przymioty teologiczne „Kościoła Domowego” (C)
(0,37 kB)  Charakterystyka wzrastania Kościoła ‘Wielkiego’ a ‘Kościoła Domowego’ (D)
(0,37 kB)  Współistnienie Sakramentu Kapłaństwa i Małżeństwa (E)
(0,35 kB)  Jezus jako Oblubieniec-z-Krzyża a „Kościół Domowy” (F).

(8 kB)

A.   ZIARNO KOŚCIOŁA-OBLUBIENICY ZASIEWANE NA GLEBIE
MAŁŻEŃSTWA-RODZINY

(6.2 kB)

1. Wydarzenia następujące wokół ukrzyżowania
i zmartwychwstania Jezusa

Wieczorem owego wstrząsającego dnia w dziejach kosmosu: 14-go Nizan, roku 28-go [‘naszej ery’] mogło wydawać się ówczesnej kierującej, religijno-społecznej warstwie Judei [Judea stanowiła wtedy wraz z Samarią i Galileą część Rzymskiej Prowincji Syrii] – a działo się to za cesarza Tyberiusza w Rzymie [14-37 r.], za Prokuratora-Namiestnika Judei Piłata z Pontu [26-36 r.], arcykapłana w świątyni Jeruzalem Kajfasza [18-36 r.], że ‘sprawa Jezusa z Nazaretu’ została zgnieciona w samym zarodku. Piłat kazał wypisać w trzech oficjalnie na tym terenie obowiązujących językach – po grecku, po łacinie i po hebrajsku (aramejsku) ‘winę’ skazanego, tj. uzasadnienie wyroku przez ukrzyżowanie:

Jezus Nazarejczyk Król Żydów
Jeshúa’ han-Nocrí Mélek haj-Jehudím
(= transkrypcja hebrajska)
(J 19,19-22; Lk 23,38; por. Mt 27,37; Mk 15,27).

Przez trzy godziny Jego konania ‘przyroda’ cała, a raczej kosmos cały drżał, niejako nie mogąc pojąć i znieść tego, co człowiek-stworzenie zgotował swojemu Stworzycielowi – i Odkupicielowi. Oto słowa lekarza-Ewangelisty Łukasza:

„Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej
[6 godz. różnicy w porównaniu do czasu środkowo-europejskiego. Chodzi zatem o godziny: 12.00-15.00].
Słońce się zaćmiło i zasłona Przybytku rozdarła się przez środek ...”
(Łk 23,44n; zob. Mk 15,38; Mt 27,45.51).

(13 kB)
Objaśnienie

Mateusz precyzuje:

„... A oto zasłona Przybytku [oddzielająca w świątyni miejsce Święte od Najświętszego; wg Bożego zamysłu: definitywny koniec kultu ustanowionego przez Mojżesza; koniec ST. W życie wchodzi epoka NT]
rozdarła się na dwoje z góry na dół. Ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego Zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu” (Mt 27,51nn).

Gdy Ewangeliści dokonywali zwięzłego, przez charyzmat Ducha Świętego dokonywanego zapisu tych wydarzeń, żyło jeszcze wielu świadków owych wydarzeń. Wymyślenie tego rodzaju szczegółów było w tamtych warunków rzeczą zupełnie niemożliwą.
– Swoistym argumentem historycznym jest nawet fragment Ewangelii św. Marka, napisanej w Rzymie [prawdopodobnie pierwszego z Ewangelistów], znaleziony w jednej z Grot Qumrańskich [tj. w Palestynie, w jednej z grot przy Morzu Martwym]. Musiał się on znaleźć w Palestynie już przed r. 50 [edykt cesarza Klaudiusza wypędzający Żydów z Rzymu]. Byłby to zatem zapis Ewangelisty powstały w niecałe ok. 20 lat po śmierci Jezusa, czas zatem bardzo bliski opisanych wydarzeń.


UWAGA. Powstanie Ewangelii św. Marka:
W 7-mej grocie Qumrańskiej został znaleziony m.in. fragment oznaczony symbolem: 7Q5. Zawiera on niemal z pewnością poszarpany tekst: Mk 6,52n: „w.52: Oni tym bardziej byli zdumieni w duszy, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały. w.53: Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu”. Tekst musiał znaleźć się w grocie najpóźniej w r. 68, tuż przed okrutną wojną żydowsko-rzymską z 70 r. Ponieważ zaś Ewangelia Markowa powstała w Rzymie, a cesarz Klaudiusz wydał w r. 49 dekret, mocą którego Żydzi zostali wypędzeni z Rzymu, czego echem jest zapis z Dz 18,2 (fragment dotyczy Palestyny!), narzuca się wniosek, że Ewangelia Marka była znana w Palestynie już ok. r. 50.
– Dla uczciwości wypada jednak dodać, że nie wszyscy naukowcy podzielają opinię, iż znaleziony fragment: niewiele liter w 4 rzędach omawianego strzępu papirusu, wiąże się istotnie z wyżej przytoczonym tekstem Ewangelii św. Marka. Do ustalenia Markowego owych liter przyczyniło się zdecydowanie ich komputerowe zestawienie.
– Inna rzecz, że przyjęcie Markowego pochodzenia tego papirusu byłoby równoznaczne z przewrotem dotychczasowych opinii na temat powstania wszystkich w ogóle Ewangelii, w tym Ewangelii Marka. Dotąd przyjmowano w zasadzie późne powstanie jego Ewangelii. Przyjęcie zaś jej powstania już przed rokiem 50 byłoby dla naukowców bardzo niewygodne, wywracając gruntownie wszystkie dotychczasowe hipotezy na ten temat. Zob. do tego zagadnienia chociażby np.: http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:7Q5.jpg .


Ewangeliści odnotowują manipulacje, podjęte przez tę samą najwyższą warstwę religijno-społeczną Żydowską, która uprzednio wymusiła na Piłacie, Rzymskim Namiestniku, zatwierdzenie wydanego przez nich wyroku śmierci oraz jego wykonanie: w postaci śmierci Jezus przez ukrzyżowanie.

Obecnie, w obliczu faktu Zmartwychwstania Jezusa rankiem „pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno ...” (J 20,1), ci sami ludzie wiodącej religijnej warstwy w Judei, brną dalej w kierunku totalnego manipulowania faktami. Znali oni doskonale ponawiane zapowiedzi Jezusa, iż po swym ubiczowaniu i ukrzyżowaniu – „trzeciego dnia zmartwychwstanie(Mt 17,23; 20,19; Mk 9,31; 10,34; Łk 9,22; 18,33).
– Toteż postarali się u Piłata o urzędową straż Rzymskich żołnierzy, którzy grób Jezusa opieczętowali i go pilnowali (Mt 27,62-66). Fakt ten przyczynił się jednak wbrew intencji Żydów jedynie do tym solidniejszego uwiarogodnienia zmartwychwstania Jezusa.

Oto zapis Mateusza:

„Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem Anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego białe jak śnieg.
Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli ...” (Mt 28,1-4).

Następuje opis dialogu Anioła z niewiastami oraz polecenie powiadomienia o tym fakcie uczniów. Po czym sam Jezus ukazał się niewiastom i po obopólnym przywitaniu wydał im podobne polecenie pod adresem swych uczniów (Mt 28,9n).

Wieść o Zmartwychwstałym Jezusie, łącznie z tym, co przeżyła kadra żołnierzy Rzymskich przy grobie Jezusa, musiała rozejść się lotem błyskawicy. Gdy ta wieść dotarła do arcykapłanów i Sanhedrynu, ci podjęli – jak zwykle – kroki ‘nie-przyjęcia’ prawdy wydarzeń. Mianowicie wszczęli natychmiast wszelkie starania, by maksymalnie wyciszyć niezaprzeczalny fakt, który – jak sobie doskonale zdawali sprawę, zakwestionowałby sens ich własnego dalszego istnienia. Brnąc konsekwentnie od zła do zła, jeden raz więcej „... udaremnili zamiar Boży względem siebie ...” (Łk 7,30).

Mateusz relacjonuje w swej Ewangelii:

„Gdy one były w drodze [niewiasty po osobistym spotkaniu z Jezusem już Zmartwychwstałym],
niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło.
Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy
[por. to z ‘ceną’ wypłaconą Judaszowi za wydanie Mistrza: 30 srebrników: Mt 26,15]
i rzekli: ‘Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali.
A gdyby to doszło do uszu Namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu’
.
– Ci wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono.
I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego” (Mt 28,11-15).

(6.2 kB)

2. Pierwszy ‘Kościół’ w sali ‘na górze’

Przez parę tygodni po swym Zmartwychwstaniu Jezus ukazywał się Apostołom w sposób nieprzewidywalny – to w Jeruzalem, poczynając od miejsca, w którym sam Jezus dopiero co, parę dni temu, sprawował Ostatnią Wieczerzę „... na górze, [w] sali dużej, usłanej i gotowej(por. Mk 14,15; Łk 22,12; J 20,19), to w Galilei, m.in. nad ulubionym Jeziorem Genezaret (J 21,1-14; zob. Mt 28,10). Utwierdzał ich wiarę i umacniał ich w pewności, że nie jest ‘duchem-zjawą’, ale w pełni żywy, ten sam co przed męką, a jedynie – obecnie zmartwychwstały.
– Dla rozproszenia wszelkich wątpliwości, czy mają przed sobą zwidzenie, czy radosną rzeczywistość, pozwalał się dotykać i wkładać palce w ranę swego przebitego boku i swych przebitych rąk (J 20,20.27; Łk 24,39-43).
Przede wszystkim zaś dzielił Jezus Zmartwychwstały ze swymi uczniami miejsce przy wspólnym stole i jadał wraz z nimi.
Podkreśla to szczególniej św. Łukasz – lekarz i Grek, nie Żyd. Zdawał on sobie doskonale sprawę z tego, co to znaczy odpowiedzialność za przekazywane słowo (Łk 24,30.36-43; Dz 10,41; J 21,5.10nn.15).

(9.9 kB)
Objaśnienie

Jezus ukazywał się swym uczniom po Zmartwychwstaniu wielokrotnie. Zapisy zarówno Ewangelii, jak i Listów Apostolskich, są jedynie zwięzłym, skąpym tego streszczeniem (zob. Dz 1,4-8; 1 Kor 15,5nn).

Całkiem osobno ukazał się Jezus Szawłowi, późniejszemu Apostołowi Narodów – Pawłowi, już dłuższy czas po swoim Wniebowstąpieniu. Szaweł udawał się wtedy w sam raz do Damaszku – z pełnomocnictwami od władz religijnych w Jeruzalem w celu uwięzienia i skazania uczniów Chrystusa, których uznawał za niezwykle niebezpieczną ‘sektę’ dla dotychczasowego Mozaizmu (1 Kor 15,8; Dz 9,4nn; 22,7n; 26,14n).

Nie ulega wątpliwości, że treścią spotkań Jezusa Zmartwychwstałego z gronem Apostołów, których Jezus ustanowił filarami założonego przez siebie Kościoła, były przede wszystkim sprawy ściśle związane z jego strukturą sakramentalną, liturgiczną, prawną i organizacyjną, czyli z głoszeniem odtąd oraz przekazywaniem dokonanego przez siebie dzieła odkupienia aż po krańce świata. Łukasz, autor zarówno Ewangelii, jak i Dziejów Apostolskich, ujmuje treść spotkań Jezusa z Uczniami swymi w zwięzłych słowach:

„Im też [= ‘Apostołom których sobie wybrał’] po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje. Ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o Królestwie Bożym.
A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać Obietnicy Ojca ...
... Ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.
– Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu.
Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli:
Mężowie z Galilei ...! Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba”  (Dz 1,3-11).

Apostołowie wrócili z Góry Oliwnej i gromadzili się ponownie w „sali na górze” (Dz 1,13) – jak poprzednio na Ostatnią Wieczerzę z ich Mistrzem Jezusem Chrystusem. Działo się to bardzo prawdopodobnie w domu Marii, matki Jana-Marka, późniejszego Ewangelisty (por. Dz 12,12). Łukasz pisze o zgromadzonych:

„Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie
razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” (Dz 1,14).

Przytoczona zwięzła uwaga z Dziejów Apostolskich Łukasza jest niezmiernie charakterystyczna. Widzimy tu w zalążku cały Kościół Chrystusowy.

Są oczywiście obecni Apostołowie. Byli to najbliżsi uczniowie Jezusa Chrystusa, których On sam sobie wybrał, powierzając im ściśle określoną propozycję. Przedstawia to zwięźle m.in. Marek Ewangelista:

„Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego.
I ustanowił dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie Nauki,
i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc dwunastu ...” (Mk 3, 13-16).

Równolegle z gronem Apostołów jest jednak wymieniona bardzo dobitnie – po imieniu, Maryja, Dziewicza Matka Jezusa. Jej to Boski Syn został tak niedawno ukrzyżowany, stając się z „ustanowienia” Trójjedynego (por. Rz 3,25)narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi(Rz 3,25).

Tenże Syn Boży i Syn zarazem Maryi, obecnie zmartwychwstały i uwielbiony, dopiero co wstąpił do nieba. Całe jednak na krzyżu dopełnione dzieło odkupienia rozpoczęło się ponad 30 lat temu – od Niej właśnie: Maryi. W swej dziewczęcej, a niezwykłej, bożej i ludzkiej – dojrzałej świadomości, wyraziła ona pełną zgodę na propozycję Trójjedynego: by do swojego łona przyjąć Syna Bożego i wydać Go na świat.
– Bez tego Jej udziału dzieło odkupienia człowieka nie miałoby szans stania się rzeczywistością. Taki, a nie inny, był zamysł samego Trójjedynego.

Obecnie, po spełnieniu zleconej sobie przez Ojca Niebieskiego (J 17,4; 19,30), śmiertelnie trudnej misji: zrealizowania odkupieńczego zamysłu Boga, Jezus – Syn Ojca Przedwiecznego, ale i rzeczywisty Syn Maryi, powrócił do Ojca. Na taki bieg wydarzeń przygotowywał Jezus swych uczniów wielokrotnie, zapowiadając na coraz inne sposoby mający nastąpić powrót do swojego Ojca.

Oto jedna z takich Jego zapowiedzi. Wyraża ona zarazem niezwykle precyzyjnie sens Jego zstąpienia na ziemię – oraz mający potem nastąpić powrót do Ojca. Słowo to wypowiada Jezus na zakończenie pożegnania ze swymi uczniami po Ostatniej Wieczerzy – tuż przed rozpoczęciem ‘modlitwy Arcykapłańskiej’ :

Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat.
Znowu opuszczam świat – i idę do Ojca” (J 16,29).

(6.2 kB)

3. Jednocząca i wiarę uczniów umacniająca rola Maryi


(15.4 kB)
Objaśnienie

Jak u progu tajemnicy Wcielenia, tak obecnie – u początku ‘uwidzialnienia’ się i ujawnienia Kościoła Jezusa Chrystusa, czyli swoistego ‘dalszego ciągu’ Jego życia i działania poprzez rozpoczynające się wieki życia i wzrastania Kościoła, widzimy twórczą obecność Jego Niepokalanej Matki.
– Pamiętamy, jak Jezus z wysokości krzyża, ogołocony do ostateczności ze wszystkiego co miał, sam z kolei „oddaje-ofiaruje” swojej Oblubienicy – Kościołowi i każdemu z osobna z ludzi, to co Mu niejako ‘jeszcze’ zostało: swoją własną matkę. W tej samej chwili ustanawia Maryję – Matką wszystkich ludzi. Są oni reprezentowani w stojącym obok Niej umiłowanym uczniu Jezusa – świętym Janie (J 19,26n; zob. RMa 45n. - Zob. wyż.: Oto syn Twój, Oto Matka Twoja [J 19,26n].

Sama Maryja, przez całe swe życie czujnie wsłuchana w prowadzącego Ją Ducha Świętego, ale i przyjmując z pełną pokory miłością nierzadko bolesne ‘rzeźbienie’ Jej matczynego Serca, jakie spotykało Ją ze strony Jej Boskiego Syna, ‘rozszerzała’ niejako w świetle łaski Trójcy Przenajświętszej coraz bardziej swoje własne serce, podejmując stawiane Jej przez Bożą Opatrzność coraz inne zadania.

W ten sposób Maryja zaczęła przenosić swoją miłość, związaną dotąd w dużej mierze z fizyczną bliskością Jej Boskiego Syna, coraz bardziej na Jego Oblubienicę – Kościół, który Jezus, Jej Boski Syn, dał Jej z wysokości krzyża w macierzyńską opiekę. Ujmuje to z właściwą sobie głębią Jan Paweł II:

„Tajemnicą Kościoła jest ... ‘rodzenie do nowego nieśmiertelnego życia’, czyli macierzyństwo w Duchu Świętym.
Maryja nie tylko jest tutaj wzorem – pierwowzorem – dla Kościoła, ale czymś o wiele wyższym. Równocześnie bowiem ‘współdziała Ona swą macierzyńską miłością w rodzeniu i wychowaniu’  synów i córek Kościoła-Matki...
Kościół obficie czerpie z tego ‘współdziałania’ Maryi, czyli z Jej macierzyńskiego pośrednictwa, które jest właściwe Maryi, jako że już na ziemi współdziałała w zrodzeniu i wychowaniu synów i córek Kościoła, zawsze jako Matka tego Syna, ‘którego Bóg ustanowił pierworodnym między wielu braćmi’ [LG 63].
– Współdziałała zaś ... ‘swą macierzyńską miłością’ [LG 63]. W tym miejscu nabierają pełnej wymowy słowa wypowiedziane przez Chrystusa do Matki w Godzinie krzyża: ‘Niewiasto, oto syn Twój’, i do ucznia: ‘Oto Matka twoja’ [J 19,26n].
– Słowa te ustanawiają niejako miejsce Maryi w życiu uczniów Chrystusowych. Mówią one ... o nowym macierzyństwie Matki Odkupiciela. Jest to właśnie macierzyństwo duchowe, które zrodziło się w głębi tajemnicy Paschalnej Odkupiciela świata.
Jest macierzyństwem w porządku łaski, ponieważ wyjednywa dar Ducha Świętego, który wzbudza nowych synów Bożych odkupionych Chrystusową Ofiarą: tego Ducha, którego Maryja również otrzymała wraz z Kościołem w dniu Pięćdziesiątnicy.
– To Jej macierzyństwo jest szczególnie widoczne i przeżywane przez Lud Chrześcijański w świętej Uczcie ... w której uobecnia się Chrystus, Jego prawdziwe Ciało narodzone z Maryi Dziewicy...
– Maryja prowadzi wiernych do Eucharystii”  (RMa 44).

Tę swoją coraz bardziej poszerzającą się misję będzie Maryja spełniała również wtedy, gdy Jezus zabierze Ją po zakończeniu Jej ziemskiego życia do siebie do nieba. Jednakże Maryja i wtedy, tj. po swoim Wniebowzięciu, pozostanie zawsze Służebnicą – Sługi Bożego, swego Boskiego Syna. Będzie Mu usługiwała w oddanych Jej miłości Jego braciach i siostrach.

Zgłębiamy ponownie słowa Jana Pawła II:

„... Matka Chrystusa doznaje uwielbienia ‘jako Królowa wszystkiego’ [LG 59]. Ta, która przy Zwiastowaniu nazwała siebie ‘Służebnicą Pańską’, pozostała do końca wierną temu, co ta nazwa wyraża.
– Przez to zaś potwierdziła, że jest prawdziwą ‘uczennicą’ Chrystusa, który tak bardzo podkreślał służebny charakter swego posłannictwa: Syn Człowieczy – ‘nie przyszedł, aby Jemu służono, lecz aby służyć i dać swoje Życie na okup za wielu’ [Mt 20,28].
– W ten sposób też Maryja stała się pierwszą wśród tych, którzy ‘służąc Chrystusowi w bliźnich, przywodzą braci swoich pokorą i cierpliwością do Króla, któremu służyć znaczy królować’ [LG 36], i osiągnęła w pełni ów ‘stan królewskiej wolności’, właściwy dla uczniów Chrystusa: służyć – znaczy królować” (RMa 41).

Zgodnie z tą – tak pojmowaną i przeżywaną posługą, Maryja stała się w tym swoistym pierwszym ‘Kościele’ tuż po Wniebowstąpieniu swego Boskiego Syna głęboką więzią, jednoczącą wszystkich uczniów Jej Boskiego Mistrza. Łukasz wspomina w tym wypadku zgromadzonych w owej dużej „sali na górze” Apostołów wraz z gronem niewiast i Jego ‘braci’, tj. krewnych Jezusa, czyli wszystkich, którzy nie załamali się wskutek upokarzającego skazania Jezusa i wykonania na Nim przerażającego, a zarazem hańbiącego wyroku śmierci.

Jest to już cały Kościół Chrystusowy, chociaż występujący na razie w postaci jedynie „małej trzódki” (zob. Łk 12,32), której „Ojcu spodobało się dać ... Królestwo” (tamże, Łk 12,32). Maryja ożywia cały ten Kościół jako jego Matka. Dodaje każdemu otuchy i umacnia swoją postawą i funkcją – wiarę każdego.

Jednakże równocześnie ukazuje Maryja uczniom perspektywy rozwoju dokonanego przez Jej Boskiego Syna dzieła odkupienia. Uzbraja ich wszystkich do odważnego i pełnego zawierzenia Jej Boskiemu Synowi – przyjęcia niebawem ich czekających, aktualnie ich przerastających zadań, jakie przyjdzie im podjąć i pełnić w rodzącym się i kształtującym Kościele.

Trzeba będzie zdecydować się z góry na podążanie śladem Jej Boskiego Syna, który stanie się ich mocą zarówno w chwilach owocujących sukcesami apostolskimi, jak i w chwilach trudnych, gdy z kolei Uczniowie będą musieli podążać nierzadko może i krwawymi śladami Jej Ukrzyżowanego, obecnie Zmartwychwstałego Syna.

(6.2 kB)

4. Hierarchiczny prymat Piotra w pierwotnym Kościele

Dopiero co przedstawiona rola, jaką odgrywała matka Jezusa Chrystusa w pierwotnym Kościele, począwszy od dni nowenny przygotowawczej do Zesłania Ducha Świętego, nie ulega wątpliwości. Maryja pełni w tymże Kościele rolę po prostu matki, ale i orędowniczki i pośredniczki u Trójjedynego – z nieustannym powołaniem się na zasługi Jej Boskiego Syna – Odkupiciela człowieka.

Trzeba jednak zarazem mocno podkreślić, że Maryja nie domagała się dla siebie nigdy jakichkolwiek przywilejów z racji macierzyństwa swego Boskiego Syna. Nie sięgała też najmniejszym gestem po władzę, jakiej Jej – Jej Boski Syn nie udzielił. Ilekroć w grę będzie wchodził jakikolwiek akt jurysdykcji i władzy w Kościele, podporządkowuje się Maryja spontanicznie i w pełnej uległości wiary – od początku w Kościele jasno zarysowanej hierarchii tego na razie bardzo ‘małego’ i młodego Kościoła.

A przecież będzie się on cechował od początku wszystkimi znamionami, jakimi cechuje się autentyczny Kościół Chrystusa, który nie może być innym jak Kościołem powszechnym, jednym, świętym i apostolskim. W takiej sytuacji schodzi Maryja do samej przez się zrozumiałej roli zwyczajnej ‘szeregowej’ wierzącej, pomimo iż była i pozostaje na wieczność Matką Słowa Bożego, Syna Człowieczego, Odkupiciela świata, którą Jej Boski Syn wyniósł do godności Królowej Świata !

(11.6 kB)
Objaśnienie

Stąd też widzimy, że już w tych pierwszych dniach istnienia Kościoła po Wniebowstąpieniu Jezusa, zatem w dniach jeszcze poprzedzających Zesłanie Ducha Świętego, jednoznaczną rolę jurysdykcyjną sprawuje w tym Małym Kościele bezdyskusyjnie Piotr.

Zaproponował on w nowo zaistniałej sytuacji gronu Dwunastu – zapewne przy współuczestnictwie pozostałych obecnych tego Małego Kościoła, obsadzenie wakującego miejsca po samobójczej śmierci Judasza (Dz 1,15-26).
– Nie widzimy w tym wypadku najmniejszego przejawu sprzeciwu ze strony pozostałych Apostołów, którzy również – w pewnym sensie równolegle, otrzymali od Chrystusa władzę „... związywania i rozwiązywania na ziemi i w niebie(por. Mt 18,18).

Innymi słowy wszyscy Apostołowie przyjęli jako rzecz bezdyskusyjną, że władza wiodąca jurysdykcyjna spoczywa na Piotrze. Nikt z obecnych nie miał wątpliwości, że taka była i pozostaje niedwuznaczna wola Jezusa.
– Pamiętali doskonale słowa, w jakich Jezus zwrócił się swego czasu niezwykle dobitnie do Szymona-Piotra. Ustanowił go wtedy ‘Piotrem-Skałą’, dodając swą Boską obietnicę, że na tej Skale-Piotrze zbuduje swój Kościół, oraz że „bramy piekła tejże Skały nie przemogą” (Mt 16,18. - Zob. do takiego przekładu tego tekstu wyż.: tekst Bramy piekielne Skały nie przemogą – Mt 16,18: popr.).

Działo się to jeszcze za życia Jezusa, gdy Mistrz znajdował się wraz z gronem wybranych przez siebie Dwunastu pod Cezareą Filipową nad Jeziorem Genezaret. Apostołowie doskonale zrozumieli, że Piotrowi będzie przysługiwało zawsze pierwszeństwo jurysdykcyjne w sprawach związanych z dziełem odkupienia. Oni zaś będą współdziałali z nim kolegialnie, jemu zostawiając ostateczne, rozstrzygające słowo (zob. też wyż.: Chrystus w głosie ‘Piotra’ – i dalszy ciąg tego paragrafu. Oraz: Piotr w interpretacji Pisma świętego; a także: Rozstrzygający głos Piotra).

A przecież działo się to w niewiele dni: w 6-7 tygodni od owej strasznej nocy z Wielkiego Czwartek na Wielki Piątek, tj. na 14-go Nizan. Tej to nocy – tenże Szymon-Piotr wyparł się Jezusa w obliczu weryfikującej go dziewczyny-służącej:

„Piotr zaś siedział zewnątrz na dziedzińcu.
Podeszła do niego jedna służąca i rzekła: ‘I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem’. Lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł: ‘Nie wiem, co mówisz’.
– A gdy wyszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam byli:
Ten był z Jezusem Nazarejczykiem’. I znowu zaprzeczył pod przysięgą: ‘Nie znam tego Człowieka’.
– Po chwili ci, którzy tam stali, zbliżyli się i rzekli do Piotra:
Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza’.
Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: ‘Nie znam tego człowieka’.
– W tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział:
‘Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz’.
Wyszedł na zewnątrz – i gorzko zapłakał” (Mt 26,69-75; Mk 14,66-72; Łk 22,54-62; J 18,25nn).

Pamiętamy, że łzy gorzkiej skruchy, jakie potoczyły się z jego oczu, wiązały się z chwilą, gdy wzrok Piotra skrzyżował się ze spojrzeniem Jezusa, prowadzonego od jednego przesłuchania do drugiego. Szczegół ten – jak zwykle – zanotował Łukasz, Grek-lekarz – piewca Bożego Miłosierdzia:

„I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił [słowa, w których Piotr zapierał się, iż nie zna Jezusa], kogut zapiał.
A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra.
Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział:
Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz’.
Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał” (Łk 22,61n).

Można się zadumać nad ‘postawą’ Jezusa już po zmartwychwstaniu – w samym dniu zmartwychwstania, wobec tegoż Szymona-Piotra. Jemu to po swym zmartwychwstaniu objawił się Jezus jako jednemu z pierwszych. Było to zatem zaledwie dwa dni po owym, dla niego samego tak upokarzającym wyparciu się jakichkolwiek związków z obecnie Zmartwychwstałym!

Objawień Jezusa w samym dniu zmartwychwstania było wiele. Ewangeliści nie zostawili żadnego zapisu o ewentualnym ukazaniu się Jezusa zmartwychwstałego swojej Matce Maryi.
– Jest jednak mało prawdopodobne, żeby Jezus tego podarunku Jej nie sprawił. Żeby swojej Matki nie pocieszył i nie uradował (zob. do tego m.in. Jan Paweł II: RVM 10) po przerażających przeżyciach, w których jej ‘kenoza wiary’ [greckie: wyniszczenie; zob. Flp 2,7] upodobniła się do dosłownej ‘kenozy’ Jej Boskiego Syna (zob. RMa 18).

Jan Ewangelista wspomina, iż pierwszym osobistym spotkaniem z Jezusem Zmartwychwstałym zaszczycona została Maria Magdalena. Marek uściśla: „Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów” (Mk 16,9). Rozpoznała ona ze zdumieniem Jezusa, którego początkowo uważała za ogrodnika, gdy ten odezwał się do niej po jej imieniu własnym: „Mario”. Totalnie zaskoczona, zdołała wykrztusić tylko uczuciem nasycony krzyk swego serca: „Rabbúni”, tj. coś w rodzaju: „Ty mój Mistrzuniu” ! (J 20,16).

Wieczorem dnia Zmartwychwstania rozmawiał Jezus z dwoma uczniami podążającymi do Emaus. Gdy ci w czasie posiłku rozpoznali w Nieznanym Wędrowcy Jezusa (Łk 24,31; Jan Paweł II sugeruje, że Jezus podał tym dwom uczniom Eucharystię; zob. MaD 19), podjęli decyzję natychmiastowego powrotu do pozostałych zebranych w owej „dużej sali na górze”, by ich powiadomić o widzeniu Jezusa żywego, zmartwychwstałego. Tamci jednak „... im oznajmili: ‘Pan rzeczywiście Zmartwychwstał – i ukazał się Szymonowi’ ...” (Łk 24,34).

Ale w tejże chwili „On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: ‘Pokój wam’ ...” (Łk 24,36). Jezus im się tam nie tylko pokazał, ale – jak zaznacza lekarz-Grek, Łukasz:

„Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich:
Macie tu coś do jedzenia?’
Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby.
Wziął i jadł wobec nich” (Łk 24,41nn).

Wracamy jednak do postawy Jezusa w stosunku do Piotra. Dzieje się to dokładnie w dwa dni po owym przenikliwym spojrzeniu skazanego Jezusa na Piotra.
– Piotr wtedy zadrżał – i ... „gorzko zapłakał” (Łk 22,62).

W swej Bożej – i ludzkiej delikatności Jezus nie nawiązuje w dniu Zmartwychwstania najmniejszym gestem czy słowem do faktu wyparcia się Jezusa ze strony Piotra. Zresztą nie wytyka w ogóle nikomu z Apostołów, że w chwili Jego pojmania w Ogrodzie Oliwnym – jak to zapisał Marek, zapewne uczestnik wydarzenia w Ogrodzie Oliwnym: „... Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli” (Mk 14,50; zob. szczegół o młodzieńcu, który nago uciekł, gdy go chciano złapać: w.52).

Jezus, Oblubieniec-z-Krzyża, Odkupiciel tej swojej: Kościoła jako Jego umiłowanej nad własne życie, ma tylko to jedno na ponowne przywitanie: „Pokój wam(Łk 24,36; J 20,19.21.26).
– Jezus i po Zmartwychwstaniu pozostaje tym samym co poprzednio – Odkupicielem tej swojej: Kościoła – każdego odkupionego, mężczyzny i kobiety: „Albowiem Bóg [= Ojciec] nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony ...(J 3,17).

Jeden raz więcej również zauważamy – znowu w nawiązaniu do stosunku: Jezus a Piotr, że obecnie już zmartwychwstały Jezus raz poprzednio wypowiedzianego słowa nie wycofuje.

Odczytujemy to w niezwykle wyraziście, a głębią uczucia i subtelności serca przesyconym opisie Ewangelii ucznia umiłowanego – Jana, opisującego pamiętne ukazanie się Jezusa Zmartwychwstałego z siódemką Jego uczniów w Galilei nad Jeziorem Genezaret (J 21,2) – z Szymonem-Piotrem na czele (J 21,1-23).
– Po całonocnej pracy musieli ci doświadczeni rybacy stwierdzić, że wysiłek ich okazał się jeden raz więcej całkiem daremny:

„A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.
A Jezus rzekł do nich: ‘Dzieci, czy macie co na posiłek?’
Odpowiedzieli Mu: ‘Nie’. On rzekł do nich:
Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie’ ...” (J 21,4nn).

Znamy dalszy ciąg zdarzenia. Okazało się, że złowionych zostało wtedy 153 dużych ryb (J 21,11). Pierwszy rozpoznał Jezusa Jan:

„Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: ‘To jest Pan!’
Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę ... i rzucił się w morze ...
– A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb.
Rzekł do nich Jezus: ‘Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili’ ...” (J 21,7-10).

Po wspólnym spożyciu ‘śniadania’ (w. 15) wszczął Jezus przedziwny, trzykrotnie podejmowany dialog z Szymonem, pytając za każdym razem o ‘miłość’ do siebie. W odpowiedzi na to pytanie, dotykające samej głębi jego serca, dodał Jezus za pierwszym razem polecenie, by Piotr wypasał baranki Jego, a za drugim i trzecim razem, by pasł owce Jego (J 21,15.16.17):

„Szymonie, synu Jana,
czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?’ ...” (J 21,15).

(5.6 kB)
Objaśnienie

Nie ulega wątpliwości, że Jezus nawiązał w ten sposób z najwyższą swoją Boską i ludzką subtelnością do 3-krotnego zaparcia się Piotra. Było to ze strony Jezusa dotknięciem Piotra w bardzo go bolącą ranę serca.
– Świadomość zaparcia się Jezusa w owym krytycznym momencie Jego pojmania wyzwoli u niego nieustannie odtąd płynące źródło łez pokuty, które według starożytnego podania wyrzeźbiły na jego policzkach trwałe bruzdy.

Przypominamy sobie w tym miejscu słowa Jana Pawła II, w których snuje on kontemplację Oblicza i Serca Jezusowego w nawiązaniu do tego właśnie potrójnego wyznania Piotra o swojej miłości do Chrystusa; wyznania wypowiadanego zapewne coraz cichszym głosem:

„W Chrystusie Bóg przyjął naprawdę serce z ciała. Ma On nie tylko Boże Serce, bogate w miłosierdzie i przebaczenie, ale również serce ludzkie, zdolne do wszystkich poruszeń uczucia.
Gdybyśmy potrzebowali do tego świadectwa Ewangelii, nie trudno byłoby znaleźć je we wzruszającym dialogu Chrystusa z Piotrem po zmartwychwstaniu: ‘Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?
Aż trzy razy postawione jest to pytanie, aż trzy razy zostaje udzielona odpowiedź:
Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham[J 21,15nn].
... Niczyjej uwadze nie może umknąć piękno tego trzykrotnego powtórzenia, w którym powracające wciąż uporczywe pytanie i korespondująca z nim odpowiedź wyrażone są w terminach dobrze znanych z powszechnego doświadczenia ludzkiej miłości ...” (RVM 26. – Zob. też już wyż. w nawiązaniu do chwil po Komunii świętej: Jak Piotr nad Jeziorem Tyberiadzkim – cały ten fragment).

Ważny dla nas jest w tej chwili fakt, że Jezus, w pełni świadom zaparcia się Piotra, ale i jego gorzkich łez z tego powodu i zwrócenia się do Niego o przebaczenie tego niewyobrażalnego faktu, nie tylko nie wycofuje swej poprzedniej obietnicy odnośnie do Prymatu Piotra jako Skały założonego przez siebie Kościoła, ale przez swe trzykrotnie powtórzone polecenie: „Paś baranki Moje, paś owce Moje(J 21,15.16.17) w pełni potwierdza swój poprzedni wybór i go niejako w tej chwili – po dokonanym Odkupieniu, uroczyście ratyfikuje.

Innymi słowy Jezus daje do zrozumienia, że charyzmat jurysdykcyjnego przewodnictwa Kościołowi w charakterze widzialnego zastępcy samego Jezusa Chrystusa, wraz z gwarancją autentycznego i autorytatywnego interpretowania Prawdy Objawienia, nie jest i nigdy nie będzie uzależniony od etycznego postępowania osoby, która w Kościele sprawuje dane stanowisko, lecz jest niezależnym darem łaski Jezusa Chrystusa.

To samo będzie dotyczyło wykonywania innych funkcji w Kościele, w tym przede wszystkim sakramentalnego uobecniania Chrystusa przy sprawowaniu każdego z siedmiu Sakramentów.
– Ważność aktu jurysdykcji i łask szafowanych mocą Sakramentu nie będzie zależna od etycznego poziomu życia danego Sługi Ołtarza. Jest to zatem dar zupełnie wyjątkowy dla Kościoła.
Przyjmujący dany Sakrament nie będzie musiał dociekać, czy szafarz Sakramentu jest godny swego stanowiska czy nie. Sakrament może być sprawowany w sposób ważny – chociaż niegodziwy i grzeszny ze strony samego szafarza Sakramentu.

Podkreślamy tu ten aspekt, mianowicie rolę Piotra w Kościele Chrystusa, poczynając od pierwszych dni – pierwszej swoistej ‘gminy-parafii’ Kościoła Chrystusowego. Widzimy wyraźnie, że nie ma istnienia Kościoła Chrystusowego bez Piotra aktualnych czasów. Taka jest Wola Jego Założyciela.

Będzie to miało swój bezpośredni wydźwięk m.in. na pozycję ‘Kościoła-w-miniaturze’, jakim będą poszczególne Kościoły Domowe. Będą one miały sens istnienia o tyle, o ile będą utrzymywały ścisłą więź wiary i nauczania moralnego z Piotrem aktualnych czasów.

Bo i Hierarchia Kościoła, tzn. kapłani będący współpracownikami biskupa danego okręgu, a z kolei biskupi – jedynie wtedy będą reprezentantami autentycznego Kościoła Chrystusowego, gdy będą utrzymywali jedność w nauczaniu dogmatycznym i etycznym z Piotrem danych czasów. Będzie to równoznaczne z dotykaniem przez wszystkie wieki dziejów Kościoła – charyzmatu Apostolskiego oraz tradycji i praktyki Apostolskiej. Ta zaś, a nie jakakolwiek inna, jest wiążąca dla Kościoła wszystkich miejsc i czasów (zob. to zagadnienie już wyż.: Tradycja-praktyka Apostolska miarodajna dla Kościoła wszystkich czasów – wraz z całym kontekstem. – Oraz obszerne opracowanie, jakie piszący tu autor musiał napisać dokładnie w tym aspekcie wiary apostolskiej: Wierność spowiednika wierze apostolskiej ‘pod’ Piotrem i ‘z’ Piotrem. – zob. wyż. PORTAL, Spis Treści, kolumna 4, nr 10).

(6.2 kB)

5. Maryja w przyjmowaniu Eucharystii z rąk Piotra i Apostołów

W nawiązaniu do roli, jaką spełniał Piotr w pierwszym, pierwotnym Kościele, gromadzącym się w rodzinie bliskich przyjaciół Chrystusa „w dużej górnej sali”, wypada wspomnieć jeszcze raz o Maryi. Uczestniczyła Ona z całą pewnością regularnie w Ofierze Mszy świętej. Tę zaś sprawował tamże z zasady Piotr, chyba że zastępował go któryś inny z Apostołów w razie jego nieobecności.

Jezus musiał dać swym Apostołom szczegółowe, chociaż prawdopodobnie tylko ogólnie sformułowane polecenia odnośnie do Liturgii Mszy św. i jej istotnych części.
– Liturgia sakramentu Ciała i Krwi Pańskiej nie mogła być wymysłem ani Apostołów, ani tym bardziej Kościoła po-Apostolskiego. Ofiara Mszy świętej staje się każdorazowo uobecnieniem ofiary krzyżowej Jezusa Chrystusa. Tak będzie się działo przez wszystkie wieki – aż do skończenia świata. Kościół zaś od samego swego początku „żyje dzięki Eucharystii” (EdE 1) i rozrasta się przez Eucharystię. Tutaj uczniowie Chrystusa odradzają się duchowo, ilekroć w pokarmie Eucharystii przyjmują Boże Życie i Bożą Miłość.

Z kolei zaś sakrament kapłaństwa ma swą rację bytu i został ustanowiony przez Chrystusa przede wszystkim ze względu na Eucharystię.

Również ten aspekt ujął w bardzo jednoznacznych słowach Jan Paweł II w swojej encyklice o Eucharystii: „Eucharystia jest główną i centralną racją bytu sakramentu kapłaństwa, który począł się w sensie definitywnym w momencie ustanowienia Eucharystii i wraz z nią” (EdE 31).
– Z kolei bowiem sakrament pokuty jest jedynie nieodzownym warunkiem, by Eucharystię godnie sprawować i ją móc przyjmować.

W tym kontekście wypada nawiązać ponownie do osoby Maryi, Matki Jezusa – obecnie już w okresie następującym po Wniebowstąpieniu Jej Boskiego Syna. Maryja z pokorą Służebnicy Pańskiej ustawia się wraz z innymi uczniami Chrystusa, by uczestniczyć w sprawowanej Ofierze Mszy świętej oraz przyjąć Komunię świętą – z zasady zapewne z rąk Piotra.
– Nie ma wątpliwości, że Maryi przez myśl by nie przeszło, żeby dla siebie – jako Matki Chrystusa, domagać się władzy kapłańskiej, czy też sprawowania jakichkolwiek funkcji kapłańskich. Również w tym wymiarze kieruje ona uwagę wszystkich na wolę Jej Boskiego Syna: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam [Jezus] powie(J 2,5).

Należałoby przytoczyć tutaj ponownie fragment jednego z porywających rozważań Jana Pawła II o Maryi jako tej, która miała w jedyny w swoim rodzaju udział w dziele odkupienia dokonanego przez Jej Boskiego Syna (zob.już wyż.: Wraz z Maryją – ‘Niewiastą Eucharystii’: cały dalszy ciąg rozważania). Dzieło to zostaje teraz uobecniane w każdorazowej Mszy św. – Maryja przyjmowała w tym czasie Chleb Eucharystyczny, tj. Ciało i Krew swego własnego – Boskiego Syna, którego przed laty poczęła z Ducha Świętego i w cudowny sposób wydała na świat:

„... Maryja w tajemnicy Wcielenia antycypowała także wiarę eucharystyczną Kościoła. Kiedy nawiedzając Elżbietę nosi w łonie Słowo, które stało się ciałem, Maryja w pewnym sensie jest ‘tabernakulum’ – pierwszym ‘tabernakulum’ w historii, w którym Syn Boży (jeszcze niewidoczny dla ludzkich oczu) pozwala się adorować Elżbiecie, niejako ‘promieniując’ swoim światłem poprzez oczy i głos Maryi.
– Czy zatem Maryja kontemplująca oblicze Chrystusa dopiero co narodzonego i tuląca Go w ramionach, nie jest dla nas niedoścignionym wzorem miłości i natchnienia podczas każdej naszej Komunii eucharystycznej?” [EdE 55].

„Przez całe swoje życie u boku Chrystusa ... Maryja realizowała ‘wymiar ofiarny Eucharystii’. Kiedy zaniosła Dziecię Jezus do świątyni w Jerozolimie, ‘aby [Je] przedstawić Panu’ [Łk 2, 22], usłyszała zapowiedź starego Symeona, że to Dziecko będzie ‘znakiem sprzeciwu’  i że ‘miecz’ przeszyje także Jej duszę [Łk 2, 34-35].
– W ten sposób został przepowiedziany dramat ukrzyżowania Syna i w jakimś sensie zostało zapowiedziane ‘Stabat Mater’ Dziewicy u stóp krzyża [hymn łaciński: Stała Matka pod Krzyżem ...].
– Przygotowując się, dzień po dniu, do wydarzenia Kalwarii, Maryja przeżywa jakby ‘antycypowaną Eucharystię’, można by powiedzieć ‘komunię duchową’ pragnienia i ofiary, która będzie miała swoje wypełnienie w zjednoczeniu z Synem w męce, a potem – w okresie po-paschalnym – wyrazi się w Jej uczestnictwie w sprawowanej przez Apostołów celebracji eucharystycznej – ‘pamiątce’ męki.

– Jak wyobrazić sobie uczucia Maryi, która słyszała z ust Piotra, Jana, Jakuba i innych Apostołów słowa z Ostatniej Wieczerzy: ‘To jest Ciało Moje, które za was będzie wydane[Łk 22,19]?
To Ciało, wydane na ofiarę i ponownie uobecnione w znakach sakramentalnych, było tym samym Ciałem, które poczęło się w Jej łonie! Przyjmowanie Eucharystii musiało oznaczać dla Maryi niejako powtórne przyjęcie w Jej łonie serca, które biło rytmem Jej serca, ponownym przeżywaniem tego, czego osobiście doświadczyła pod Krzyżem [EdE 56].

To czyńcie na moją pamiątkę[Łk 22,19]. W ‘pamiątce’ Kalwarii jest obecne to wszystko, czego Chrystus dokonał przez swoją mękę i śmierć. A zatem nie brakuje również tego, ‘co Chrystus uczynił dla Matki’ ku naszemu pożytkowi. To Jej właśnie powierza umiłowanego ucznia, a w nim powierza każdego z nas: ‘Oto syn Twój’ ! Podobnie mówi do każdego z nas: ‘Oto Matka twoja’ ! [J 19,26n].

Przeżywanie w Eucharystii pamiątki śmierci Chrystusa zakłada także nieustanne przyjmowanie tego daru. Oznacza to, że – na wzór Jana – przyjmiemy do siebie tę, która za każdym razem jest nam dawana za Matkę.
– Oznacza jednocześnie podjęcie zadania upodabniania się do Chrystusa w Szkole Matki i zgodę na to, aby nam towarzyszyła. Z Kościołem i jako Matka Kościoła, Maryja jest obecna w każdej z naszych celebracji eucharystycznych.
Jeśli pojęcia Kościół i Eucharystia są ze sobą nierozerwalnie związane, to samo dotyczy Maryi i Kościoła. Również dlatego już od czasów starożytnych w Kościołach Wschodu i Zachodu jednomyślnie wspominano Maryję podczas celebracji eucharystycznej” (EdE 57).

(6.2 kB)

6. Dynamiczne rozszerzanie się Kościoła pierwotnego

Dzień Zesłania Ducha Świętego, dotychczasowego święta Judaizmu Pięćdziesiątnicy, stał się dniem przełomowym zarówno dla Kościoła pierwotnego, jak i jego dalszych dziejów. Tego dnia spełniła się wielokrotnie przez Jezusa zapowiadana Obietnica, że za cenę swojego „odejścia” (co oznaczało Jego przerażającą mękę, ukrzyżowanie, ale i następujące potem zmartwychwstanie; w ten sposób Jezus doprowadził ‘do końca’ zwierzone mu przez Ojca Dzieła odkupienia człowieka) pośle od siebie i od swojego Ojca Dar, którym będzie Osoba Ducha Świętego (J 14,16n.25; 15,26; 16,7).

Obietnica ta ziściła się właśnie tego dnia: Pięćdziesiątnicy. Dzień ten stał się dniem uroczystej inauguracji publicznie w tej chwili objawionego i rozpoczętego „czasu Kościoła” (DeV 25). Od tego momentu zegar zaczął wybijać czas dziejów tego Kościoła, który założony został przez samego Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa. Nieodłącznymi i rozpoznawczymi znamionami tegoż Kościoła stały się po wszystkie czasy jego jedność, świętość, powszechność, apostolskość.

Rozpoczęte dzieje Kościoła zainaugurowały jednocześnie ostateczną fazę we wzajemnych odniesieniach, jakie kształtowały się od zarania stworzenia pomiędzy Trójjedynym – a stworzeniem Bożej zdumiewającej miłości: człowiekiem w jego odmianie mężczyzny i kobiety. Trójjedyny jeszcze „przed założeniem świata” (Ef 1,4) – człowieka „... tak [bardzo] umiłował, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie – wieczne” (J 3,16).

Ten to Boży Syn dopiero co dokonał odkupienia człowieka – zgodnie z Wolą Trójjedynego. Bóg zaś:

„... Zechciał, ... aby w Nim [Jezusie Chrystusie] zamieszkała cała pełnia,
i aby przez Niego znów pojednać wszystko ze sobą:
przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach,
wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1,19n).

W tej chwili Trójjedyny zaofiarował rodzinie człowieczej inaugurację „czasu Kościoła”. Przypadło to na moment, gdy w Jeruzalem pełno było pielgrzymów z całego ówczesnego świata.
– Przybyli oni – jak co roku, w tę drugą co do rangi uroczystość religii Jahwéh do świątyni w Jeruzalem z wszystkich krańców podówczas znanego świata: od wschodnich rubieży Imperium Rzymskiego aż po jego krańce na zachodzie, od jego granic na południu aż po jego kresy na północy.
– Pielgrzymi gromadzili się w Jeruzalem tego w Prawie Mojżeszowym przepisanego dnia ‘Pięćdziesiątnicy’  w tym celu, by złożyć Bogu dary wdzięczności z racji pomyślnie przebiegających żniw.

Tym bardziej jednak była to dla Ludu Bożego Judejczyków oraz wszystkich wierzących w Jahwéh – uroczystość upamiętniająca Przymierze, jakie Bóg zawarł z Izraelem pod górą Synaj w połowie 13 w. przed Chr. Działo się to wtedy, w czasach Mojżesza, w parę tygodni wędrowania Hebrajczyków przez pustynie po ich Wyjściu z Egiptu.

(14.5 kB)
Objaśnienie

Ówczesny Lud przeżył m.in. nieprawdopodobną interwencję zbawczą Jahwéh, która po ludzku była całkiem niewytłumaczalna. Mianowicie Lud ten – tj. całe rodziny i klany wraz z wyniesionym z Egiptu mieniem i dobytkiem, znalazł się w pewnej chwili w potrzasku bez wyjścia. Przed nimi rozlewały się wody Morza Sitowia, podczas gdy z tyłu otoczyło ich wyborowe wojsko Egipcjan. Jahwéh sprawił, że wszyscy przeszli bezpiecznie i bez jakiejkolwiek straty przez wspomniane Morze Sitowia, które się przed nimi rozstąpiło, podczas gdy ścigające ich wojsko Egipcjan w tymże morzu ... poginęło.

Po dojściu Hebrajczyków do góry Synaj zawarł Bóg z tym w ten sposób przez siebie nabytym i wyzwolonym Ludem – Przymierze. Chwilom samego zawarcia tegoż Przymierza pod Synajem, którego przypieczętowaniem stały się ofiarowane Ludowi Bożemu tablice z Dziesięciorgiem Bożych Przykazań, towarzyszyły zjawiska ognia i wichru, znaku tchnienia Bożego Ducha (por. Wj 19,16-19; Ag 2,5).

Również obecnie, w niecałe dwa miesiące po owym wstrząsającym dniu w dziejach wszechświata: 14-go Nizan roku 28 ‘naszej ery’, kiedy to na wzgórzu Golgota u wejścia do Jeruzalem dokonała się odkupieńcza Ofiara Syna Bożego, uwieńczona Jego zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem, Boża Opatrzność posłużyła się opisanymi w Dziejach Apostolskich zjawiskami fizycznymi. Znaczyło to, że odkupienie jest otwarte na oścież dla całego stworzenia, tj. ludzi wszystkich kontynentów, kultur i ‘ras’.

Oto słowa opisu tego zbawczego wydarzenia w ujęciu św. Łukasza – Greka-lekarza, Ewangelisty i oddanego towarzysza św. Pawła Apostoła:

„... Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru,
i napełnił cały dom, w którym przebywali.
Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły,
i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym,
i zaczęli mówić językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,2n).

Dla nas ważne jest w tej chwili, że dzieło, jakie Chrystus zostawił po sobie i je przekazał gronu Dwunastu w chwili Wniebowstąpienia, występuje od razu jako zorganizowana społeczność Ludu Bożego. Zaczyna się realizować Chrystusowe polecenie:

„Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody,
udzielając im Chrztu w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
... A oto Ja JESTEM z wami przez wszystkie dni,
aż do skończenia świata” (Mt 28,19n).

Młody Kościół objawia się od razu jako instytucja hierarchicznie zorganizowana pod jurysdykcyjnym przewodnictwem Piotra – w kolegialnej jedności z gronem pozostałych Apostołów, których wybrał sam Jezus.
Piotr, na którym dotąd trudno było polegać ze względu na niestałość jego charakteru, staje się mocą otrzymanego Ducha Świętego odważnym Apostołem tego Jezusa Chrystusa, którego dopiero co, tak niedawno, żenująco się wyparł. Głosi on odtąd odważnie – za cenę wystawiania się na niebezpieczeństwo nawet utraty życia przez te same środowiska, które doprowadziły do skazania i wykonania wyroku na Jezusie Chrystusie, że On właśnie, ten Jezus, jest jedynym Odkupicielem, poza którym nie ma zbawienia:

„Mężowie Izraelscy, słuchajcie tego, co mówię:
Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami, jakich Bóg przez Niego dokonał wśród was, ... tego Męża, który z Woli, postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany,
przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście.
Lecz Bóg wskrzesił Go ... A my wszyscy jesteśmy tego świadkami ...
– Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, które wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem [greckie: Kýrios = Pan; biblijny równoważnik hebrajskiego: Jahwéh] i Mesjaszem [= Namaszczonym; hebr. Mashíach](Dz 2,22nn.32.36).

Duch Święty, który zstąpił tego dnia na Apostołów, zaczął jednocześnie wypełniać sobie właściwą rolę: świadczenia o Jezusie Chrystusie (J 15,26n) oraz przekonywania wszystkich „... o grzechu ... o sprawiedliwości ... i o sądzie” (J 16,9nn). Zaczęło się dzieło jednoczenia wszystkich ludzi w jednej Owczarni – wbrew intencji Kajfasza, wyrażonej w chwili, gdy – zanim jeszcze przeprowadzono jakikolwiek proces, już z góry wydano wyrok śmierci na Jezusa:

[Kajfasz] ... wypowiedział proroctwo,
że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także,
by rozproszone Dzieci Boże zgromadzić w jedno ...” (J 11,51n).

Tenże Duch Święty uzbraja Piotra i pozostałych Apostołów, a jak się niebawem okaże: każdego z uczniów Chrystusa – w odwagę przewyższającą strach przed grożącym im niebezpieczeństwem nawet utraty życia za samo w ogóle przemawianie o Jezusie Chrystusie jako Odkupicielu.

Oto słowa komentarza Jana Pawła II do wydarzenia w dniu Zesłania Ducha Świętego:

„Oto, działając pod wpływem Ducha Świętego, którego Apostołowie otrzymali podczas modlitwy w Wieczerniku, występuje wobec zgromadzonej na święto różnojęzycznej rzeszy Piotr i przemawia.
Mówi o tym, czego z pewnością nie odważyłby się powiedzieć uprzednio ...
– Jezus przepowiedział i obiecał:
On [Duch Święty] będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie’.
W pierwszym Jerozolimskim przemówieniu Piotra – ‘świadectwo’ owo znajduje swój wyrazisty początek: jest świadectwem o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym ...
– Równocześnie zaś, w samej treści tego pierwszego świadectwa, Duch Prawdy przez usta Piotra ‘przekonywa świat o grzechu’ : o tym przede wszystkim grzechu, jakim jest odrzucenie Chrystusa aż po wyrok śmierci, aż po krzyż na Golgocie ... (DeV 30).

W takim zespoleniu samo owo ‘przekonywanie o grzechu’ odsłania swój zbawczy wymiar. ‘Przekonywanie’ to bowiem ma na celu nie samo oskarżenie świata, ani tym bardziej – jego potępienie. Chrystus nie przyszedł na świat, aby go osądzić i potępić, lecz – by go zbawić [por. J 3,17; 12,47]. Uwydatnia się to już w pierwszym przemówieniu, kiedy Piotr mówi donośnym głosem ...
– ... Gdy zebrani pytają Piotra i Apostołów: ‘Cóż mamy czynić, bracia?’, słyszą odpowiedź:
Nawróćcie się ... i niech każdy z was ochrzci się w Imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego’  [Dz 2,37n].
– W taki sposób ‘przekonywanie o grzechu’ staje się równocześnie przekonywaniem o odpuszczeniu grzechów w mocy Ducha Świętego ...
– Nawrócenie domaga się przekonania o grzechu, zawiera w sobie wewnętrzny sąd sumienia – a sąd ten, będąc sprawdzianem działania Ducha Prawdy wewnątrz człowieka, równocześnie staje się nowym początkiem obdarowania człowieka łaską i miłością ...” (DeV 30n).

(6.2 kB)

7. Życie sakramentalne pierwotnego Kościoła

W uwydatnionych tu aspektach widzimy już też obraz precyzyjnie hierarchicznie ukonstytuowanego Kościoła – wraz z dokładnie określonymi jego zadaniami, jakimi Kościół Chrystusowy będzie się odznaczał przez wszystkie wieki swoich dziejów.

W przekazie wystąpień czy to Piotra, czy pozostałych Apostołów i innych uczniów Chrystusa zauważamy od samego początku wyraźnie zorganizowane, żywo się rozwijające życie sakramentalne pierwotnego Kościoła. Wszystko zaś zaczęło się od sprawowania Sakramentów i Mszy św. poczynając od „Kościoła Domowego” w owej „dużej usłanej sali na górze” (Mk 14,15; Łk 22,12), gdzie Ostatnią Wieczerzę przed swoją odkupieńczą męką urządził tak niedawno sam Mistrz z Nazaretu, Bóg-Człowiek Jezus Chrystus.

Nie chciał On „odejść” z tego świata do Ojca – bez uprzedniego zgromadzenia wszystkich wokół siebie przy jednym stole tak Słowa Bożego, jak i Pokarmu Bożego – w postaci swojego Ciała i swojej Krwi „za życie świata” (J 6,51). Tę zaś Ucztę-Ofiarę wyraźnie polecił sprawować odtąd jako uobecnienie wydania swojego Ciała i przelania swojej Krwi „na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,28) przez wszystkie wieki: „... To czyńcie na Moją pamiątkę”  (Łk 22,19).

(0,38 kB)  Życie sakramentalne Kościoła pierwotnego obejmowało od samego początku przede wszystkim sprawowania i przyjmowania Sakramentu Chrztu świętego. Działo się to na wyraźne polecenie Jezusa Chrystusa:

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu.
Kto uwierzy i przyjmie Chrzest, będzie zbawiony;
a kto nie uwierzy, będzie potępiony ...” (Mk 16,15n).

Chrzest stał się w ten sposób ‘bramą’ wejściową do Kościoła Chrystusowego. Przyjęcie Chrztu Świętego – wraz z wyraźnym wyznaniem wiary w Jezusa Chrystusa oraz tego wszystkiego, czego On uczył i dokonał, stało się warunkiem wejścia w uczestnictwo z dziełem Odkupienia Syna Bożego.

(0,38 kB)  Z kolei jednak zauważamy w Dziejach Apostolskich Łukasza i Listach Apostolskich, jeśli pominąć dochowane świadectwa pisarzy zwłaszcza pierwszych pokoleń wyznawców Chrystusa – wyraźne, bardzo charakterystyczne aluzje do sprawowanego obrzędu „Łamania Chleba”. Tak w pierwotnym Kościele określano obrzęd Mszy św., czyli sprawowanego Sakramentu Eucharystii – wraz ściśle z nim w parze idącym Sakramentem Kapłaństwa.

Eucharystię sprawowano od początku przede wszystkim w ‘Dniu Pańskim’. W taki to sposób Kościół pierwotny określił od samego początku „pierwszy dzień po szabacie” kalendarza Żydów. Chodziło zatem wyraźnie o dzień, który w terminologii chrześcijańskiej nazywany jest niedzielą. Ten właśnie dzień związał Kościół pierwotny z Jezusem Chrystusem jako Panem.
– Uzasadnieniem tego stało się w pierwszym rzędzie zmartwychwstanie Syna Bożego. Nastąpiło ono właśnie w pierwszym dniu po szabacie (J 20,1.26; Mk 16,1; Łk 24,1.13; Mt 28,1; Dz 20,7-12; 1 Kor 16,2; Ap 1,10). Z kolei jednak również uroczystość Zesłania Ducha Świętego przypadła na Dzień Pański (Dz 1,4n; 2,1.41).

Jednym z bardzo wczesnych świadectw literatury religijnej nie wchodzącej w skład Nowego Testamentu, w którym mowa jest o obchodzeniu niedzieli jako „Dnia Pańskiego” – wraz ze sprawowaniem Eucharystii oraz koniecznością uprzedniego oczyszczenia sumienia z grzechów i wzajemnego pojednania bratniego, jest dokument „Didaché”, czyli „Nauka Dwunastu Apostołów”. Pochodzi on prawdopodobnie z pierwszego wieku po Chr., być może z czasu dopiero powstających Ewangelii świętych.

Oto jego fragment dotyczący sprawowania Eucharystii, a domyślnie: Sakramentu Pokuty-Pojednania, i oczywiście Kapłaństwa:

„W Dniu Pana, w niedzielę, gromadźcie się razem, by łamać Chleb i składać dziękczynienie, a wyznawajcie ponadto wasze grzechy, aby ofiara wasza była czysta.
Niechaj nikt, kto ma jakiś spór ze swoim bratem, dopóki się nie pogodzą, nie bierze udziału w tym zgromadzeniu, aby nie została skalana wasza ofiara ...” (Didache, rozdz.14, nr 1-2. – Przekład Anny Świderkówny. Dokumentacja itd. zob.:   http://apologetyka.katolik.net.pl/content/view/534/101).

(27 kB)
Objaśnienie

(0,38 kB)  Mamy wreszcie wzmianki względnie aluzje do udzielanego sakramentu bierzmowania. Tego sakramentu udzielano początkowo wraz z Chrztem świętym. Przystępujący do Chrztu świętego byli w najpierwotniejszym Kościele osobami dorosłymi: nawróconymi z dotychczasowego wyznania Mojżeszowego. Z tego względu początkowo nie było potrzeby uaktywnienia sakramentu spowiedzi świętej. Wszystkie bowiem grzechy zostały zgładzone wraz z przyjęciem Chrztu świętego (zob. do tego wyż.: Kościół żyjący Sakramentami od początku).

Św. Łukasz odnotowuje dynamiczny rozrost Kościoła począwszy od wyżej wspomnianego pierwszego wystąpienia Piotra w dniu Zesłania Ducha Świętego.
– W tymże swoim wystąpieniu Piotr – podobnie jak pozostali Apostołowie i inni Słudzy Ołtarza, będą zarazem bardzo wyraźnie podkreślali, iż decydowanie się na przyjęcie nauki Jezusa Chrystusa nie jest kwestią jakiejkolwiek presji zewnętrznej, lecz winno być wynikiem dobrowolnie podjętej decyzji odnośnych osób:

„Ci więc, który przyjęli jego naukę [Piotra], zostali ochrzczeni.
I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz” (Dz 2,41).

(8 kB)

B.   KOŚCIÓŁ-OBLUBIENICA ROZRASTAJĄCY SIĘ DZIĘKI
MAŁŻEŃSTWU I RODZINIE

(6.2 kB)

1. Kościół pierwszych gmin uczniów Chrystusa

Duch Święty obdarzał pierwszych Uczniów Chrystusa zapewne wyjątkowymi łaskami. Jego działanie we wnętrzu ich serc musiało być potężne, skoro tak liczni słuchacze czy to Piotra, czy innych Apostołów – nie wahali się przyjąć wiarę w Jezusa Chrystusa nie tylko jako niezwykłego Człowieka, lecz jako Boga i Odkupiciela świata.

Wszyscy byli świadkami zdumiewającego faktu, że ci z zasady nie uczeni Apostołowie przemawiali z nie dającą się wytłumaczyć mocą w Duchu Świętym. Mogli zaś na co dzień obserwować przyjęty przez nich styl życia, w którym nie było ani cienia obłudy czy podstępu. Do tego aspektu nawiąże w niedługim czasie wyraźnie Apostoł Narodów – św.Paweł, który wielokrotnie zostanie zmuszony do apologii swego stanowiska jako bezinteresownego Apostoła Jezusa Chrystusa (zob. np. 1 Kor 4,1-13; 9; 2 Kor 2,17: o ‘kupczeniu Słowem Bożym’; 2 Kor 4; 5,20; 10,1-13,10; Flp 1,12-26; itd.).

Bóg umacniał świadectwo Apostołów i innych Sług Słowa poprzez „znaki”, którym trudno było się oprzeć. Działo się to zgodnie z obietnicą samego Jezusa Chrystusa:

„Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą:
w Imię Moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą;
węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić.
Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie” (Mk 16,17n).

Co najmniej znaczna większość Uczniów Chrystusa rekrutowała się z początku spośród dotychczasowych wyznawców religii Mojżesza, tj. Prawa Mojżeszowego oraz związanego z nim kultu i tradycji judaistycznej.

Pamiętamy zaś, w jak mocnych słowach Jezus Chrystus piętnował wypaczenia „myśli Bożej” przez wiodącą warstwę duchową Judaizmu. Celowało w tym stronnictwo faryzeuszów i saduceuszów (zob. np. Mt 5,5,17-7,28).

Apostołowie i rozwijający się dynamicznie Kościół Chrystusa przekazywali nauczanie dogmatyczne i etyczne oczywiście w interpretacji Syna Bożego – ukrzyżowanego, ale zmartwychwstałego. Przemawiali oni z przekonaniem, że Jego to:

„... Bóg ustanowił ... Sędzią żywych i umarłych.
Wszyscy Prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy,
przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów” (Dz 10,42n).


a. Rodzinna atmosfera Kościoła pierwotnego

Łukasz opisuje w swych Dziejach Apostolskich atmosferę niemal ‘rodzinną’, jaka panowała w Kościele pierwotnym. Było to jednym z oczywistych znaków potężnego działania Ducha Świętego wśród wierzących w Chrystusa, ale i przemawiania grona Apostołów i ich pomocników, płynącego z ich najgłębszego, nie obłudnego przekonania:

„Trwali oni w nauce Apostołów [charyzmat Apostolski: tradycja i praktyka Apostolska, mająca wartość konstytutywną Prawdy objawienia!]
i we wspólnocie, w Łamaniu Chleba [= obrzęd Mszy św.: Eucharystia] i w modlitwie.
Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów.

Ci wszyscy, co uwierzyli przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a Łamiąc Chleb po Domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca.
Wielbili Boga, a cały Lud odnosił się do nich życzliwie.
Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia” (Dz 2,42-47).

Fragment ten wspomina dwukrotnie o ‘Łamaniu Chleba’. Nie ulega wątpliwości, że chodziło o sprawowanie Eucharystii.
Określenie to stało się od samego początku teologicznym określeniem technicznym [łac.: terminus technicus]. Oznaczało ono sprawowanie Ofiary Mszy św. – w naśladowaniu Jezusa Chrystusa, który też „... wziął Chleb i – odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom mówiąc: Bierzcie i jedzcie: To jest Ciało Moje ...” (Mt 26,26; oraz: Łk 24,30 = Emaus; itd.).

Znamienne jest jednak dopowiedzenie św. Łukasza w słowach przytoczonego tekstu:

„... Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni,
a Łamiąc Chleb po domach,
przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca” (Dz 2,46).

Jest zrozumiałe, że w pierwszych dniach i tygodniach nawet już po Zesłaniu Ducha Świętego świadomość zdecydowanej Nowości dzieła Odkupienia Chrystusowego w stosunku do Starego Testamentu nie narzucała się jeszcze aż tak ostro, by fakt ten musiał decydować o całkowitym zerwaniu z dotychczasowym stylem życia w kontynuacji przepisów, ustanowionych przez faryzeuszów czy saduceuszów.

Świadomość ta wyłaniała się dopiero stopniowo – w miarę jak nadal wiodąca sfera przywódców duchowych narodu przeszła na jawne prześladowanie uczniów Jezusa Chrystusa, ich karanie chłostą i więzieniem (np. Dz 5,40n) oraz wykluczenie z synagogi, a nawet skazywania ich na śmierć z racji wyznawania Jezusa Chrystusa, jak w przypadku ukamienowania Szczepana (Dz 6,8-7,60).

Z tego względu wyznawcy Chrystusa zbierali się początkowo spontanicznie w świątyni Jerozolimskiej, by w niej jako od wieków uświęconym miejscu – kontynuować dotychczas praktykowaną wspólną modlitwę.
– Świadectwem tego jest chociażby notatka Łukasza o Apostołach Piotrze i Janie:

„... Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej
[wg naszego czasu: godz. 15.00; była to godzina umierania Syna Bożego Jezusa Chrystusa = Godzina MIŁOSIERDZIA !],
wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia ...” (Dz 3,1n).

Ci sami uczniowie Chrystusa stanęli jednak od samego początku w obliczu dylematu w związku z wyraźnym poleceniem-nakazem ich Mistrza odnośnie do obrzędu „Łamania Chleba”: „To czyńcie na Moją pamiątkę” (Łk 22,19). Apostołowie i pozostali wierzący zdali sobie od początku sprawę, że Ofiary Mszy świętej w żaden sposób nie da się sprawować w świątyni Jerozolimskiej ... !

Powodem tego była z jednej strony pewność, że zostaliby natychmiast schwytani, a może ukarani śmiercią przez służby świątynne, które uznałyby sprawowanie jakiegokolwiek obrzędu nie mieszczącego się w dotychczas przyjętych formach za rzecz niedopuszczalną, a nawet bluźnierczą w stosunku do czci należnej Jahwéh.

Z drugiej zaś strony wyznawcy Chrystusa jako Boga i Odkupiciela uświadamiali sobie, że obrzęd ustanowiony przez Jezusa w czasie Ostatniej Wieczerzy stał się rzeczywiście „Nowym Przymierzem we Krwi Mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22,20). Znaczyło to, że Stary Testament z całym dotychczasowym rytualizmem definitywnie ... się skończył.

Po Starym Testamencie pozostało natomiast całe Objawienie Boga jako Prawdy-wierności, z tym jednak że widzianej obecnie zdecydowanie poprzez pryzmat zrealizowanego dzieła Odkupienia.
– Stąd zdumiewające słowa św. Łukasza z jego Ewangelii, gdy przytacza on fakty zaistniałe już po Zmartwychwstaniu Chrystusa, ale jeszcze przed Wniebowstąpieniem Jezusa:

„Potem rzekł do nich: ‘To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami:
Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach’.
Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: ‘Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie.
W Imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom ...
Wy jesteście świadkami tego ...” (Łk 24,44-48).

Na tym tle stają się zrozumiałe wyżej przytoczone słowa z Dziejów Apostolskich (zob. wyż.: „Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni ...”):

(32 kB)
Objaśnienie

Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni,
a łamiąc Chleb po domach,
przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga
...” (Dz 2,46n).

Znaczy to, że pierwsi Chrześcijanie – szczególnie ci z dotychczasowego Judaizmu, uczęszczali początkowo na modlitwę swoją drogą nadal do świątyni.
Natomiast na obrzęd ‘Łamania Chleba’, czyli sprawowania Eucharystii zgodnie z Chrystusowym poleceniem: „To czyńcie na Moją pamiątkę(Łk 22,19), gromadzili się w tych domach prywatnych, których właściciele stali się wyznawcami Chrystusa.

Przytoczone zaś przez Łukasza słowa Jezusa Zmartwychwstałego odnośnie do „oświecenia ich umysłów, aby rozumieli Pisma(Łk 24,45) pozwalają z kolei zrozumieć, że począwszy od zmartwychwstania Chrystusa i następujących potem dalszych tajemnic dopełnionego już dzieła odkupienia – Apostołowie nie potrafili już spoglądać na Stary Testament, jak i na wydarzenia z życia, działalności, męki i śmierci ich Mistrza – inaczej, jak tylko przez pryzmat już dokonanego odkupienia.

Odkupieńcza śmierć Syna Bożego „na odpuszczenie grzechów”, jak i Jego zmartwychwstanie rzuciło definitywne światło na całość dziejów Izraela, a nawet całokształt istnienia rodziny człowieczej od początku zaistnienia człowieka na świecie. Jezus, Syn Boży i Syn Człowieczy zarazem, objawił siebie istotnie jako epi-centrum dziejów wszechświata.

Toteż sam tylko On jest wyznacznikiem sensu istnienia wszystkiego, co było dotąd, oraz tego co się stanie odtąd. Jezus – przybliżona do człowieka do maksimum oblubieńcza Miłość Boga Trójjedynego, który „... nie pragnie śmierci występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył” (Ez 33,11; zob. J 3,17), jest jednym objawieniem wielkiej miłości tego Boga (Ef 2,4; J 3,16), który czyni wszystko, żeby człowieka: mężczyznę i kobietę przyciągnąć do współuczestnictwa w swojej własnej, Bożej miłości, i w swoim własnym, Bożym życiu (por. 2 P 1,4).


b. Kościół pierwotny zbierający się ‘po Domach’

Wzmianka o sprawowaniu obrzędu ‘Łamania Chleba’ – „po Domach” (Dz 2,46) ma niezwykle ważne znaczenie. W owych czasach bowiem, dokładniej: przez całe pierwsze ok. trzech wieków [praktycznie aż do 313 r.: wydanego przez cesarza Konstantyna Wielkiego oraz Licyniusza Edyktu Mediolańskiego, zapewniającego chrześcijanom wolność religijną], nie było możliwości pomyślenia o budowie czegoś w rodzaju kościoła dla wyznawców Chrystusa. Chrześcijanie musieli się od początku chronić przed prześladowaniami.

Te zaś wybuchły już bardzo rychło po odkupieńczej śmierci Jezusa Chrystusa. Dzieje Apostolskie oraz pozostałe Pisma Apostolskie donoszą raz po raz o trudnościach, na jakie napotykali wyznawcy Jezusa Chrystusa. Przejawiały się one niejednokrotnie w jawnych obławach na chrześcijan oraz ich prześladowaniu aż po skazywania ich na śmierć włącznie, jeśli już nie do zlinczowania ich na miejscu (Dz 4,1nn.21; 5,17nn.28.40; 6-7; 8,1nn; itd.).

Tym samym jesteśmy dzięki owej zwięzłej wzmiance w Dziejach Apostolskich na tropie tego, co w dokumentach Kościoła ostatnich dziesiątków lat jest ponownie określane jako „Kościół Domowy”. Temu właśnie aspektowi praktyki Apostolskiej i następujących czasów: ‘Małemu Kościołowi’ jako żywej cząstce ‘Kościoła Wielkiego’ – pragniemy poświęcić nieco uwagi.

W tym celu należało przypomnieć podstawy biblijne tego zagadnienia i ukazać sytuację Kościoła pierwotnego począwszy od owej pierwszej wspólnoty, która gromadziła się w owej „dużej sali na górze” określonej rodziny. Tutaj to sprawował poprzednio pierwszą Mszę św. sam Jezus Chrystus, Syn Boga Żywego i zarazem Syn Człowieczy. A była to zarazem Ostatnia, pożegnalna Wieczerza przed Jego Odkupieńczą Męką.

Podobnie zaś, jak Chrystus jest na stałe obecny w swoim Kościele jako Jego Boży Oblubieniec-z-Krzyża, tak będzie On obecny również w każdym kolejnym „Kościele-w-Miniaturze”, tj. w Kościele Domowym, stając się w małżeństwie i rodzinie „Oblubieńcem wśród Oblubieńców” (zob. LR 18) – zgodnie ze swoją obietnicą, z której nigdy się nie wycofa: „Jest z wami Oblubieniec”  (por. Mt 9,15).

(11.8 kB)

RE-Lektura: cz.VII, rozdz. 2a.
Stadniki, 21.V.2015.
Tarnów, 13.VII.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)


Rozdz.2. CZY GOŚCIE WESELNI MOGĄ SIĘ SMUCIĆ DOPÓKI PAN MŁODY JEST Z NIMI?
Oblubieniec-z-Krzyża a Mały-Kościół Małżeństwa-Rodziny

Wprowadzenie do Rozdziału Drugiego

A. ZIARNO KOŚCIOŁA-OBLUBIENICY ZASIEWANE NA GLEBIE MAŁŻEŃSTWA-RODZINY
1. Wydarzenia następujące wokół Ukrzyżowania i Zmartwychwstania Jezusa
Tabela: Jezus Nazarejczyk Król Żydów
Uwaga. Powstanie Ewangelii św. Marka: papirus 7Q5
2. Pierwszy ‘Kościół’ w sali ‘na górze’
3. Jednocząca i wiarę Uczniów umacniająca rola Maryi
4. Hierarchiczny prymat Piotra w Pierwotnym Kościele
Piotr ... „gorzko zapłakał” (Mt 26,69-75). Tekst
5. Maryja w przyjmowaniu Eucharystii z rąk Piotra i Apostołów
6. Dynamiczne rozszerzanie się Kościoła Pierwotnego
7. Życie Sakramentalne Pierwotnego Kościoła

B. KOŚCIÓŁ-OBLUBIENICA ROZRASTAJĄCY SIĘ DZIĘKI MAŁŻEŃSTWU I RODZINIE
1. Kościół pierwszych Gmin Uczniów Chrystusa
a. Rodzinna atmosfera Kościoła Pierwotnego
Trwali w nauce Apostołów. Tekst (2,42-47) Tekst
„Codziennie trwali jednomyślnie w Świątyni ...” (Dz 2,46). Tekst
b. Kościół Pierwotny zbierający się ‘po Domach’
Edykt Mediolański


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Polska, maj 2011. Kobieta modli się nad przerwanym wałem Wisły
Ryc.2. Haiti, trzęsienie ziemi, zginęło 200.000 ludzi
Ryc.3. Texas. Rodzina: dobroczyńca niniejszej strony internetowe (A.W.)
Ryc.4. Kraków-Łagiewniki. Kaplica Wieczystej Adoracji
Ryc.5. Dziewczynka z palcem w buzi: przystrojona
Ryc.6. Bazylika Bożego Miłosierdzia, Kraków-Łagiewniki: Centrum światowe
Ryc.7. Schody św. Józefa (a)
Ryc.8. Schody św. Józefa (b)