.
(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Rozmiar: 8840 bajtów

5. Próba wierności-w-miłości pod Baal-Peor

(3,5 kB)

a. Bileam mający wytrącić Lud Jahwéh
z biosfery błogosławieństwa

Innym wydarzeniem z okresu najwcześniejszego dziecięctwa Hebrajczyków-Izraela stał się podobny, niezwykle groźny sprawdzian jakości ich miłości do Jahwéh w ‘próbie Baal-Peoru’, przedstawionej obszernie w Księdze Liczb.

Zaczął się zwycięski pochód Hebrajczyków w kierunku Ziemi Obietnicy. Podbite zostało praktycznie całe Zajordanie. Izraelici obeszli niegościnny bratni naród Edom (Lb 20,14-21) i rozłożyli się obozem na stepach Moabu po wschodniej stronie Morza Martwego i Jordanu.

Król Moabu Balak, który znalazł sprzymierzeńców w Madianitach (Lb 22,4), wysłał w poczuciu swej słabości militarnej wobec prężnych Hebrajczyków delegację do oddalonego o 700 km Petor nad Eufratem do Bileama, renomowanego mezopotamskiego wróżbity-czarnoksiężnika, być może kapłana – z błagalną prośbą, żeby rzucił skuteczne przekleństwo-złorzeczenie na Izraela (Lb 22,5n). Wierzono niezłomnie w skuteczność takiego przekleństwa: wypowiedziane przez wróżbitę słowo miało spełnić swoją treść, tak iżby Izrael stał się nie-ludem [taka jest treść nazwiska: Bile-‘ám = nie-lud; zlatynizowane: Balaám].


UWAGA do wydarzeń z Bileamem (Lb 22-25.31):
Do przedstawienia tego fragmentu rozważań autor wykorzystał swoją podyplomową pracę pt. „Bileam a zbawcza Wierność Jahwéh” (KUL – 1968 r.). Praca ta została w przeszło 20 lat później wciągnięta do serii publikacji drukowanych metodą offsetową: Studia z Biblistyki, t.V, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1990 (pod red. ks. Jana Łacha), str. 87-141. Jest to niestety przedruk nieprawdopodobnie okaleczony ze względu na niezliczone błędy drukarskie, opuszczenia, przeinaczenia, a przede wszystkim obezwładniające błędy w transkrypcji wyrażeń hebrajskich.
Zwięzłe streszczenie całości zawarte jest w skrypcie autora dla kleryków (wykłady Pisma świętego ST): ks. Paweł Leks, SCJ, „Wprowadzenie do Pentateuchu”, § 7: ‘Wyrocznie Bileama Lb 24,15-19’, Kraków 1997, str. 134-140 (skrypt-druk).


Bileam zdał sobie sprawę, że spełnienie żądania Balaka zależy od woli samego Jahwéh, Elohim Hebrajczyków, na których miał rzucić złorzeczenie. Tymczasem po ówczesnym świecie lotem błyskawicy rozeszły się wieści, iż ten Jahwéh potężnym ramieniem wyprowadził Izraela z Egiptu.

(7.3 kB)
Objaśnienie

Było z góry pewne, że skoro Jahwéh okazał się potężniejszy od bogów Egiptu, Amorytów i Baszanu – sytuacji tej nie zmienią bogowie Mezopotamscy, ani Moabski Kemosz.
– Skuszony przyobiecaną ‘odpowiednią’ zapłatą, ruszył jednak Bileam do Moabu. Jahwéh dał mu jeszcze bolesną nauczkę [epizod z oślicą Bileama: Lb 22,21-35], że „nie wolno mu rzucić przekleństwa na ten lud, bo spoczywa na nim błogosławieństwo” (Lb 22,12) oraz że „ma wygłosić tylko to słowo, z jakim zwróci się do niego Jahwéh” (Lb 22,35).

Bileam wygłosił z kolejnych trzech szczytów góry Peor wyrocznie. Ich treścią nie tylko nie było złorzeczenie, lecz wręcz przeciwnie: wywyższenie Izraela i utrwalenie spoczywającego na nim błogosławieństwa Jahwéh [wyrocznia 1: Lb 23,7-10; 2: Lb 23-24; 3: 24,3-9].
– Król Moabski Balak, który Bileama sprowadził, odzywa się w gniewnym oburzeniu – w poczuciu. iż wobec tego jest zwolniony z kontraktu w stosunku do Bileama:

„Wezwałem cię tu, byś przeklinał nieprzyjaciół moich, a ty ich nawet trzykrotnie błogosławiłeś. Uciekaj teraz czym prędzej do domu; obiecałem ci wprawdzie sowite honorarium, lecz oto Jahwéh ciebie jego pozbawił” (Lb 24,10n).

Bileam zabiera się w drogę powrotną, tłumacząc:

„... przecież nie mogę przekroczyć rozkazu Jahwéh
i czynić samowolnie czy to źle, czy też dobrze.
Co Jahwéh mówi, to tylko oznajmię.
Dobrze więc – wrócę teraz do mojego ludu.
– Lecz zbliż się jeszcze, bo chcę ci najpierw jeszcze oznajmić,
co w Tych Dniach lud ten uczyni twojemu ludowi ...” (Lb 24,12nn).

Bileam wygłasza spontanicznie kolejną, czwartą wyrocznię, powszechnie uznawaną – również przez tradycję judaistyczną – za Proroctwo Mesjańskie o „konstelacji gwiazd ‘JAKUBA’ ...” (Lb 24,15-19. – Zob. do tego już wyż.: Gwiazda z Betlejem).
– Dla Boga nie ma problemu, by przejścowo udzielić łaski charyzmatu prorockiego nawet zepsutemu poganinowi, podobnie jak kiedyś darem charyzmatu proroctwa obdarzy przejściowo Kajfasza, gdy Jezus wskrzesił Łazarza i wielu uwierzyło w Niego jako Mesjasza (J 11,49-53).
– A w nawiązaniu do wyroczni Bileama o ‘gwiazdozbiorze Jakuba’ – łaską głębokiej wiary obdarzeni zostaną trzej Magowie, tzn. astronomowie-astrologowie być może z Babilonu, którzy w oparciu o swą specjalizację, ale i z natchnienia Ducha Świętego wybrali się w ryzykowaną podróż do Judei za czasów Heroda Wielkiego i zapytali go:

„Gdzie jest nowo narodzony Król Żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego Gwiazdę we Wschodzie [wyrażenie ściśle astronomiczne!] i przybyliśmy oddać Mu pokłon” (Mt 2,2; przekł. nieco popraw. wg gr.).

(3,5 kB)

b. Szatański plan zemsty Bileama na Jahwéh i Izraelu

Po wygłoszeniu czwartej wyroczni, w której mistrz z Petor jedynie potwierdził biosferę błogosławieństwa, w jakiej rozwijać się przypadło Izraelowi, zabrał się Bileam w drogę powrotną. Był on jednak widocznie niezmiernie chciwy na pieniądz. A poza tym jako mistrz-czarnoksiężnik i zapewne kapłan bóstw mezopotamskich i doskonały psycholog zdał sobie sprawę ze słabego punktu ludzkiej kondycji moralnej [zob. porozrzucane po całym Piśmie świętym aluzje do jego chciwości: Joz 24,9; Mi 6,5; 2 P 2,15n; Jd 11; Ap 2,14]. Zorientował się dobrze w specyfice kultu Jahwéh – bezobrazowego, gdzie panować miała surowa etyka Dekalogu spod Synaju.

Wygłoszone przez niego 4-krotnie błogosławieństwa nad Izraelem dotarły natychmiast do obozu Hebrajczyków-Izraelitów. Osłabiły one jednocześnie ich czujność i tężyznę duchową, doprowadzając Izraela nieomal do totalnej ruiny.

Bileam ugiął się pod przemożną presją Jahwéh. Niemniej w swym wnętrzu pozostał pogańskim czarnoksiężnikiem, przywiązanym do intratnego stanowiska. Toteż na odchodne obmyślił iście szatański plan działania, by pomścić swą haniebnie sponiewieraną godność mistrza czarów i rzucania uroków. Zemścił się perfidnie tak na Jahwéh, jak i na Hebrajczykach-Izraelu.
– Udzielił mianowicie sąsiadującym z Moabem Madianitom, ale i samym Moabitom radę, żeby rozegrali walkę z Izraelem nie militarnie i nie przez rzucenie złorzeczenia, lecz na płaszczyźnie religijno-moralnej: przez wykorzystanie ponętnej dla ludzkiej ułomności prostytucji sakralnej (Lb 25; 31,16).

Tak się istotnie stało. Ludność lokalna zaczęła zapraszać rozłożonych w namiotach Hebrajczyków do zaprzyjaźnienia się z nimi, a także przyglądnięcia się ich kultowi sakralnemu. Zaczęto wabić Hebrajczyków do atrakcyjnej czci lokalnego Baala Peoru [‘Pana’ góry Peor]. Uprawiano ją na górze, skąd Bileam wygłosił ostatnie błogosławieństwo.
– Wabikiem miały stać się „uwodzicielskie sztuczki” (Lb 25,18: nékel, nákal: zwodzić oszukańczymi sztuczkami) Madianitek i Moabitek: orgiastyczny kult odbywający się wśród oszołamiających tańców, dzikich okrzyków i odurzających napojów [narkotyków tamtych czasów ...].

Autor biblijny wspomina wyraźnie:

„Gdy [Izraelici] przebywali w Szittim, zaczął Lud uprawiać nierząd
[waj-jáchel ha-‘ám li-zenôt (zanáh) = trwał lud w uprawianiu rozpusty; seks uprawiany zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety]
z Moabitkami.
One to nakłaniały lud do brania udziału w ofiarach składanych ich bożkom.
Lud spożywał dary ofiarne i oddawał pokłon ich bogom.
Izrael przylgnął do Baal-Peora, i gniew Jahwéh zapłonął przeciw niemu ...” (Lb 25,1nn).

Użyty tu czasownik hebr.: zanáh – oznacza co prawda ‘uprawiać rozpustę’ – również w jej wszelkich wynaturzonych formach. Takie znaczenie tego czasownika jest jednoznaczne. Niemniej w kontekście Izraela chodzi wtedy tym bardziej o grzechy popełniane przeciw pierwszemu przykazaniu, tzn. o grzech apostazji od Jahwéh, względnie przynajmniej o uprawianie kultu synkretystycznego
[cześć oddawana Jahwéh – a jednocześnie i równolegle składana innym bogom: ‘na wszelki wypadek’].

Wobec tak wytworzonej sytuacji nie mógł pozostać obojętnym sam Jahwéh. Piekło zmobilizowało wszystkie siły, by przez zdemoralizowanie Izraela udaremnić realizację zbawczego Przymierza, a nawet samego w ogóle zamysłu Jahwéh: zbawienia człowieka w Chrystusie.

Zaistniała sytuacja stała się jedną z najbardziej dramatycznych prób, na jakie był wystawiony Izrael od Wyjścia z Egiptu. Gdyby w tej chwili zwycięstwo odniósł Szatan, zamysł Trójjedynego zostałby definitywnie unicestwiony. W dalszej perspektywie znieweczeniu uległby zamysł odkupienia człowieka.
– „Miłująca Wszechmoc Boga” (DeV 33) nie mogła nie wkroczyć jako oblubieńcza Wierność Jahwéh raz człowiekowi ślubowanej miłości: w dniu stworzenia, a tym bardziej w Przymierzu ślubnym, zawartym z Izraelem pod Synajem. ‘Próba’ Ludu Przymierza staje się w sposób nieunikniony ‘próbą’ dla Jahwéh, Boga Prawdy-Wierności objawienia.

Mianowicie tu musi okazać się „doświadczalnie” (por. DV 14b), czy Jahwéh istotnie jest „Tym Który JEST” (Wj 3,14; 6,6; Iz 45,15.17.21n): „miłującą Wszechmocą Stwórcy” (DeV 33)? Czy gotów jest dać wszystko, by wyrwać z zagrożenia życia – wiecznego, rozbawioną, nie zastanawiającą się nad niczym, dopiero co poślubioną swą ‘Oblubienicę-Izraela’.
– Z konsekwencji apostazji od Jahwéh nie zdawali sobie zrazu w pełni sprawy prawdopodobnie sami nawet Hebrajczycy. Poznawali oni i „doświadczali” swojego Elohim – Jahwéh dopiero stopniowo: z zasady poprzez niezwykle drastyczne ingerencje tego ich Bożego ‘Jahwéh-Oblubieńca’.

Realizował się natomiast z perfidną konsekwencją plan Balaka i Bileama: plan Złego – Szatana. Skutek zamierzony przez Balaka: złorzeczenie rzucone przez profesjonalnego mistrza-czarnoksiężnika Bileama, został zadowalająco, a raczej ponadobficie osiągnięty na innej, łatwiejszej i przyjemniejszej drodze. Celnie wymierzony harpun, osłodzony przyjemnymi doznaniami, początkowo nie nasuwał poważniejszych podejrzeń.

(0,26 kB)  Gdybyśmy się mieli przyjrzeć postaci Bileama, trudno oprzeć się pewnej analogii w zestawieniu z innym zdrajcą: ok. 1200 lat później żyjącym Judaszem. Obaj ocierali się z bardzo bliska o Boga-Prawdę. Obaj odrzucili tegoż Boga-Prawdę w swym sercu. Obaj też marnie zginęli (Lb 31,8; Mt 27,5).

(0,26 kB)  Balak, król Moabu, który najął Bileama, miał na względzie rozgrywkę typu politycznego. Znowu w analogii do sytuacji Heroda Wielkiego z czasu Narodzenia Jezusa Chrystusa, potomka pokolenia Judy. Tymczasem tu nie chodziło o hegemonię polityczną, np. Moabu nad Izraelem. Podobnie również Jezusowi Chrystusowi nigdy nie będzie chodziło o władzę polityczną, np. w sensie wyzwolenia Judei spod dominacji Rzymian. W jednym i drugim wypadku w grę wchodził Izrael jako Lud, który sobie nabył-kupił – i poślubił za „wielką cenę” (por. Wj 6,6; 1 Kor 6,20; 7,23; 1 P 1,18; Ap 5,9) Jahwéh. Lud ten miałby – według Bileama, popaść w biosferę przekleństwa, tak iżby się stał ostatecznie nie-ludem, ludem nie-łaski, nie-błogosławieństwa, nie-miłości swojego Elohim Jahwéh. Szatan, „ojciec kłamstwa i morderca od początku” zatriumfowałby nad Jahwéh, „Tym który JEST”. Podobnie jak to kiedyś będzie w przypadku pozabijania niemowląt w Betlejem, gdy Herod W. chciał zgładzić życie tego, który Życie przynosi (zob. Mt 2,16; oraz np. J 3,16n).

(0,23 kB)  Jako Prawda-Wierność raz Izraelowi danemu słowu w zawartym przymierzu ... ślubnym, Jahwéh nie mógł nie zaingerować w wytworzonej sytuacji: masowej apostazji od Boga Prawdy. Równocześnie zaś Jahwéh objawi wtedy światu oraz samemu Izraelowi siebie samego. Wytworzona przez Złego sytuacja radykalnego odrzucenia Boga Prawdy – zostaje przez tegoż Boga-Prawdę w imię wierności raz Izraelowi ‘ślubowanej’ miłości przeobrażona w kolejny zasadniczy etap realizacji zbawczego zamysłu Trójjedynego: odkupienia człowieka w Chrystusie.

Wytworzona sytuacja wyzwoliła w pełni zrozumiały ‘gniew’ Jahwéh: zwiastuna „Dnia Jahwéh”, tj. sądu nad grzechem (Lb 25,3). Krytyczną iskrą, która doprowadza do takiego stanu, jest zawsze dylemat związany z zachowaniem pierwszego przykazania. Są sytuacje, kiedy Jahwéh zmuszony jest siłą wyrwać [zbawić] swój Lud niemal już z paszczy nieprzyjaciela: nieprzyjaciela natury duchowej.

Trudno z perspektywy czasu i na podstawie skąpych uwag opisu autora biblijnego wypowiedzieć się zbyt szczegółowo, jak się w tym wypadku wydarzenia potoczyły. Nie wiemy dokładnie, ile w strasznym łańcuchu ‘wydarzenia Peor’u’ było ‘karnych’ wkroczeń Jahwéh, a ile w tym wszystkim było zła-nieszczęścia, które pojawiło się w ścisłym następstwie Bożego ‘dopustu’, tj. jako konsekwencje bezpośrednio związane z naturą popełnianego Zła. Hebrajczycy dali się wciągnąć w pułapkę wyuzdania seksualnego. W jego wyniku mogło łatwo dojść do wybuchu prawdziwej epidemii. Autor biblijny wyraża się ogólnie o „pladze-uderzeniu” z powodu „wydarzenia Peoru” (Lb 25,18).

(3,5 kB)

c. Styl działania Jahwéh w przypadku
śmiertelnego zagrożenia Umiłowanej


(9.4 kB)
Objaśnienie

Jest pewne, że Boży Oblubieniec człowieka: mężczyzny i kobiety jedynie w ostateczności sięga po argument ‘siły’. Stanie się nim mniej lub bardziej dotkliwa ‘kara’, gdy już inaczej w żaden sposób nie da się przemówić do tegoż człowieka. Ową ‘karą’ stają się z zasady siły ZŁA, jakie wyzwolone zostały przez samego człowieka. Względnie będą to kataklizmy natury (przyrody), które Jahwéh od dawna zapowiadał, oczekując nawrócenia serca. Dopiero gdyby to nawrócenie nie następowało, Jahwéh dopuszcza poważniejszy kataklizm, a i wtedy jeszcze z dużym ociąganiem.

W sytuacji pogłębiającej się niewierności swego Ludu, Jahwéh przede wszystkim posyła do swego Ludu zawsze swych wybranych Mężów. Ich zadaniem będzie uświadomić Ludowi Bożemu konsekwencje odstępstwa od Jahwéh i Przymierza, poczynając od pierwszego Przykazania.

W nawoływaniu do nawrócenia był i jest Bóg zawsze nieprawdopodobnie cierpliwy. Na potwierdzenie tego można by przytoczyć podsumowanie, jakie podaje autor biblijny w formie teologicznej interpretacji upadku politycznego państwa Północnego w wizji Prawdy objawienia (2 Krl 17):

„Stało się tak, bo Izraelici zgrzeszyli przeciwko Bogu swemu, Jahwéh ... – Czcili oni bogów obcych i naśladowali obyczaje ludów, które Jahwéh wypędził przed Izraelitami ... – I wymyślili sobie Izraelici rzeczy przewrotne na przekór Bogu swemu, Jahwéh. Zbudowali sobie wyżyny [miejsca kultu synkretystycznego] ... ustawili sobie stele i aszery [symbole-podobizny bóstw męskich i żeńskich] na każdym wyniosłym pagórku i pod każdym drzewem zielonym. I składali ofiary kadzielne tamże ... podobnie jak ludy ... – Spełniali czyny grzeszne, drażniąc Jahwéh. I służyli bożkom, o których Jahwéh powiedział im: ‘Nie czyńcie tego’ (2 Krl 17,5-12)!
– Jahwéh jednak ciągle ostrzegał Izraela i Judę przez wszystkich swoich Proroków i wszystkich ‘Widzących’, mówiąc: ‘Zawróćcie z waszych dróg grzesznych i przestrzegajcie poleceń Moich i postanowień Moich, według całego Prawa, które nadałem waszym przodkom i które przekazałem wam przez Sługi moje – Proroków’.
– Lecz oni nie słuchali i twardym uczynili swój kark, jak kark ich przodków, którzy nie zawierzali Bogu swojemu, Jahwéh. Odrzucili Przykazania Jego i Przymierze, które zawarł z przodkami,
oraz rozkazy, które im wydał (2 Krl 17,13-15).
Szli za Nicością – i stali się ... niczym
[hebr.: waj-jelekú ’acharé ha-Hébel waj-jehbálu = i podążali za ‘hébel (nic, nicość) i stali się ‘hébel’ (nic; nie-istnienie)],
naśladując ludy wokół siebie ... (2 Krl 17,15) ...
Odrzucili wszystkie polecenia Boga swego, Jahwéh, i ulali sobie posągi – dwa cielce. Zrobili sobie aszerę [kult bogini namiętności] i oddawali pokłon całemu Wojsku Niebieskiemu [kult astralny], i służyli Baalowi. Przeprowadzali synów swoich i córki przez ogień [ofiary ludzkie: dzieci spalanych ku czci krwiożerczego Molocha]. Uprawiali wróżbiarstwo i czarnoksięstwo. Oddali się czynieniu tego, co jest złe w oczach Jahwéh, drażniąc Go.
– Wtedy Jahwéh zapłonął gwałtownym gniewem przeciw Izraelowi i odrzucił go od swego Oblicza ...” (2 Krl 17,16nn).

Ważna tu jest zasadnicza konkluzja podążania za bożkami jako za „Nicościami” w drugiej połowie przytoczonego tekstu biblijnego:

„Szli za Nicością
– i stali się Niczym-Nicością”
hebr.: waj-jelekú ‘acharé ha-Hébel waj-jeHbálu,
tj.: podążali za ‘Hébel’ (= nic, nicość)
– i stali się ‘Hébel’ (= nic; NIE-istnienie)

(2 Krl 17,15)

Powyższe słowa dotyczą upadku państwa Izraela Północnego, kiedy to upadła Samaria, jego stolica, po długim oblężeniu przez wojsko asyryjskie pod wodzą Salmanassara V (r. 722).

Nieco wcześniej, w połowie 8 wieku, wygłaszał Słowo Boże Prorok Amos. Pochodził z Judy, ale Jahwéh posłał go do Izraela Północnego: tam miał wstrząsnąć sumieniami na długo przed upadkiem Samarii. Nawiązywał on do owego niestrudzonego ostrzegania Izraela ze strony Jahwéh:

„Czy ryczy lew w lesie, zanim ma zdobycz? ...
Czy zdarza się w mieście nieszczęście, by Jahwéh tego nie sprawił?
Bo nie uczyni Pan, Jahwéh, niczego, by nie wyjawił swego zamiaru Sługom swym Prorokom.
Gdy lew zaryczy, któż się nie ulęknie?
Gdy Jahwéh, Pan, przemówi, któż nie będzie prorokować” (Am 3,4.6nn)?

Oto typowy ‘styl’, jaki nieustannie przyjmuje Jahwéh w swych oblubieńczych odniesieniach do swej wciąż Go zdradzającej Oblubienicy: Ludu Izraela: Ludu który związał się z Jahwéh uroczystym przymierzem – ... ślubnym.

(3,5 kB)

d. Drastyczne środki celem wyrwania nierozumnego Ludu
ze zdrady miłości

Rozważamy aktualnie dramatykę wydarzeń, jakie miały miejsce pod górą Peor. Poprzedzały one bezpośrednio wejście Hebrajczyków do Kanaanu. Miało ono stać się uwieńczeniem ich uwolnienia z Egiptu i następującego po nim ich ‘poślubienia’ w Przymierzu zawartym pod Synajem. Tymczasem realizacja tego właśnie zamysłu Jahwéh stanęła nagle wobec możliwości jego całkowitego unicestwienia. Powszechne odstępstwo-apostazja od Jahwéh zaszło w decydującym momencie wędrówki Hebrajczyków po ich Wyjściu z Egiptu stanowczo za daleko. Nie mogło się obejść bez ukarania niewiernego, winnego Izraela.

Sposób przeprowadzenia kary za ‘zdradę małżeńską’ Izraela w stosunku do Jahwéh jest w opisie biblijnym o wydarzeniach pod Peorem, jak to zwykle bywa, okryty szeregiem niedomówień i ogarnięty tajemnicą. Kara jest określona ogólnie za pomocą charakterystycznych zwrotów: „rozgorzał gniew Jahwéh” „odwrócić żar gniewu Jahwéh” (Lb 25,3n.11), „dzień Plagi z powodu wydarzenia Peoru” (Lb 25,18), „w obozie srożyła się plaga-uderzenie” (Lb 25,8.18).

Jak już wspomniano, jest rzeczą bardzo prawdopodobną, że w obozie Hebrajczyków wybuchła epidemia chorób wenerycznych, o co nietrudno w takich okolicznościach. W takim wypadku tajemnicze określenie: „plaga-uderzenie w obozie”  dotyczyłoby przewidywalnych następstw uprawianej prostytucji, w tym również tej ‘sakralnej’ ku czci bóstw płodności-rozpusty.

Gdy uwzględnimy przyjęty przez Jahwéh styl układania swych odniesień względem nabytego przez siebie Ludu Przymierza, trzeba z góry przyjąć, że i w tym wypadku Bóg najpierw nawoływał Lud długo i z całą cierpliwością do opamiętania. Czynił to przede wszystkim przez Mojżesza. Podobnie jednak, jak to bywało niezliczone razy poprzednio, nikt już Mojżesza nie słuchał.
– Wtedy dopiero poczuł się Jahwéh zmuszony sięgnąć po argumenty mocne. Do nich zaś dołączyła się ze strony tych Hebrajczyków, którzy otrzeźwieli i zorientowali się, do jakiego dna nie-istnienia prowadzi jawna apostazja od Boga Przymierza, mentalność ówczesnego pokolenia oraz samo przez się zrozumiałe w takich okolicznościach prawo zwyczajowe wojenne.

‘Plaga’, o której wspomina autor biblijny (Lb 25) ustała dopiero po bezkompromisowym wystąpieniu kapłana Pinchasa, syna Eleazara. Oto pełen niedomówień opis biblijny dnia ‘sądu Jahwéh u stóp Peoru’:

„I rzekł Jahwéh do Mojżesza: ‘Zbierz wszystkich [winnych] przywódców Ludu i powieś ich dla Jahwéh wprost słońca, a wtedy odwróci się zapalczywość gniewu Jahwéh od Izraela’.
Rozkazał więc Mojżesz sędziom Izraela: ‘Zabijajcie każdego z waszych ludzi, którzy się przyłączyli do Baal-Peora’.
– I oto przybył jeden z Izraelitów i przyprowadził Madianitkę do swoich braci przed oczami Mojżesza i całego Zgromadzenia synów Izraela, którzy lamentowali u wejścia do Namiotu Spotkania [pierwsze chwile skruchy i próby przebłagania Boga].
Ujrzawszy to kapłan Pinchas, syn Eleazara, syna Aarona, chwycił w rękę włócznię, opuścił zgromadzenie, poszedł za Izraelitą do komory namiotu i przebił ich obydwoje, mężczyznę Izraelitę i kobietę przez łono. I ustała plaga wśród synów Izraela. Zginęło ich wtedy dwadzieścia cztery tysiące ...
– Izraelita, który zginął razem z Madianitką, nazywał się Zimri, a był synem Salu, księcia jednego z rodów pokolenia Symeona.
Madianitka, którą zabito, nazywała się Kozbi i była córką Sura; ten był znowu głową jednego z pokoleń, czyli rodów madianickich ...” (Lb 25,4-9.14n).

Autor biblijny przedstawia tu zdecydowane, radykalne wystąpienie kapłana Pinchasa, które położyło kres srożącej się ‘pladze’. Trzeba przyznać, że Pinchas zdobył się na akt niezwykłej odwagi: zgładził tych dwoje wymienionych po imieniu. Oboje zaś byli przedstawicielami książęcego rodu. Sam zaś Pinchas był – według autora biblijnego napełniony „taką samą zazdrością co Jahwéh” (Lb 25,11.13).

Jednakże niezależnie od bardzo prawdopodobnie w obozie Hebrajczyków szerzącej się epidemii choroby zaraźliwej związanej z uprawianym kultem bóstw lokalnych moabsko-madianickich, i niezależnie od dopiero co opisanej prostytucji sakralnej, na lep której poszła widocznie znaczna część synów Izraela, poczynając od swych przywódców klanowych, autor biblijny wiąże ówczesny upadek religijny i moralny Hebrajczyków-Izraela bezpośrednio z Bileamem i jego szatańską poradą:

„Nad Zgromadzeniem Jahwéh srożyła się plaga spowodowana nieprzyjaznymi staraniami Madianitek, które za poradą Bileama doprowadziły Izraelitów do niewierności względem Jahwéh – odstępstwa od Niego w czasie wydarzenia Peoru” (Lb 31,16).

Nie mamy zamiaru wnikać w szczegóły wymienionych czy zastosowanych tu kar. Służyłoby to jedynie zaspokojeniu naszej ciekawości historycznej, nie wnosząc nic rzeczowego do orędzia Prawdy objawienia, jaką w wymiarze zagęszczonym niesie omawiane wydarzenie spod Peoru.

Niezależnie bowiem od częściowo najprawdopodobniej naturalnych skutków uprawianej prostytucji sakralnej (a najprawdopodobniej również nie wyłącznie sakralnej prostytucji), widzimy, że Jahwéh każe Mojżeszowi zgromadzić przywódców [lub: winnych?] i poddać ich wyrokowi śmierci, praktykowanemu widocznie w takich wyjątkowych przypadkach poprzez ich tajemnicze (hebr.) j-q-‘. Do dziś nie wiadomo, o jaki rodzaj śmierci tu chodzi: o wbicie na pal? albo raczej: ich powieszenie na drzewie po ich uprzednim zabiciu (zob. Lb 25,4).

Z perspektywy czasu trudno nie dostrzec w tej surowo przeprowadzonej czystce, że chodzi tu w pierwszym rzędzie o zbawczą ingerencję Jahwéh w życie młodego wówczas Izraela. Życiodajne tchnienie Jahwéh poruszyło już małoduszność i brak zdecydowania wielu przedstawicieli Ludu, mobilizując w końcu cały Lud Boży do ponownego zwrócenia się do Jahwéh.

Gdy książę Zimri na oczach całego Ludu prowadził do swego namiotu wspomnianą Madianitkę Kozbi, „cała społeczność synów Izraela ... płakała” u wejścia do Namiotu Zgromadzenia (Lb 25,6). Świadczy to już o skutkach prorockiej interpretacji ‘nawiedzenia’, za którą nietrudno dostrzec charyzmat Mojżesza. Ówczesny Izrael widział zatem w opisanej pladze nie tylko zwyczajne, ‘po świecku’ przeżywane nieszczęście, lecz wzniósł się dzięki swym charyzmatycznym przywódcom na płaszczyznę religijną. Dostrzegł Jahwéh, swojego Elohim, który jest zbyt wierny [hebr. hémet = Prawda-stałość-wierność] w miłości do Izraela, by przyglądać się biernie jego zgubie wiecznej. Tylko dlatego Jahwéh wyrywa-wybawia Izraela za wszelką cenę już nie tylko ze szpon, ale z ‘paszczy’ nieprzyjaciela, by postawić go ponownie na jedynej niewzruszonej Skale [Prawda: wierność-stałość: coś nie dającego się poruszyć], na której panuje pisana mu biosfera błogosławieństwa.

(3,5 kB)

e. Nieuniknione rozliczenie się ze sługami Złego

Dopiero po tej ingerencji podjętej zatem w życiu wewnętrznym samego Izraela, ‘zazdrość’ Jahwéh może zaingerować z kolei w obronie swego Imienia i swojego Ludu ‘na zewnątrz’. Mojżesz zrozumiał pod tchnieniem Ducha Jahwéh, że obowiązkiem chwili jest „dokonać pomsty na Madianitach za synów Izraela” (Lb 31,2n), którzy z ich powodu znaleźli się nad krawędzią przepaści (Lb 25,17n).

Hebrajczycy wypowiedzieli wojnę Ammonitom i Moabitom. W wyniku tej wojny zabitych zostało 5 królów madianickich, a wśród nich również ojciec Kozbi, mistrzyni uwodzicielek madianickich i moabskich  (Lb 31,8; 25,18).
– Zabite zostały również wszystkie dorosłe niewiasty, które były powodem odstępstwa i zdrady Jahwéh ze strony Izraelitów (Lb 31,16).
– Karzące ramię Jahwéh dosięgło wtedy również czarnoksiężnika z Petor – Bileama. Poruszył on z tragi-konsekwencją wszelkie możliwe sprężyny przeciw dziedzictwu Jahwéh. W końcu sam ‘roztrzaskał się o Skałę’, na której dziedzictwo to było zbudowane i utwierdzone (Lb 31,8; Joz 13,22).


Czy przedstawione wydarzenie pod Peorem, tak przerażające w swej wymowie, jest wyrazem oblubieńczej miłości Jahwéh względem Hebrajczyków-Izraela, którym zaofiarował On pod Synajem Przymierze – na swój Boży sposób: ślubne i nieodwołalne?
– Zdajemy sobie sprawę, że wydarzenia te były w sumie straszne: pełne krwi! Czy przeprowadzenie krwawej czystki w obozie, a potem wyprawa przeciw Madianitom-Moabitom, były wyrazem Woli Jahwéh? Czy też podstawowe polecenia dotyczące tak wewnętrznej czystki w obozie Hebrajczyków, jak z kolei wyprawy wojennej przeciw ‘nieprzyjaciołom’, wiązały się ostatecznie z rozkazami wydanymi przez samego Mojżesza?

(6.5 kB)
Objaśnienie

Trudno to nam obecnie ocenić. Stajemy wobec dramatycznego zagadnienia: zabijania człowieka winnego zbrodni, a jednocześnie nie mniej trudnego zagadnienia: obrony własnej tożsamości narodowej i religijnej w obliczu zastosowanej wobec Izraela chytrej, uwodzicielskiej taktyki, podsuniętej Moabitom i Madianitom przez czarnoksiężnika Bileama. Do dziś dnia wciąż trudnym problemem zostaje pogodzenie jednoznacznego Bożego Przykazania: „Nie będziesz zabijał” – z niemniej słuszną zasadą zadania śmierci napastnikowi w słusznej obrony własnej i Ojczyzny.

Niezależnie od nasuwających się tych pytań, nie ulega wątpliwości, że Mojżesz kierował się powszechnie wówczas stosowanym prawem wojennym zwyczajowym, które było bezpardonowe. Jego autorem nie jest bynajmniej Jahwéh, chociażby nawet autor biblijny wkładał je w usta Jahwéh – zgodnie z ówczesną mentalnością: pomijania w opisywanych wydarzeniach przyczyn bezpośrednich.
– Podstawową zaś zasadą interpretacji Pisma świętego jest uwzględnienie jego całokształtu, unoszonego jednak w kwestii jego rozumienia przez tradycję dogmatyczną i moralną Słowa Bożego, a w końcu przy stałym uwzględnieniu analogii wiary i zmysłu wiary. Nawiązywaliśmy do tego szereg razy (zob. wyż.:  Analogia wiary i zmysł Wiary).

Z punktu widzenia Jahwéh jako Boga Prawdy, tj. wierności raz Ludowi swego Wybrania danemu słowu: nieodwołalnego związania się zawartym Przymierzem, widzimy w ‘wydarzeniu Peoru’ z jednej strony bezwzględną, niezłomną wierność-stałość w zaofiarowanej swojej miłości. Zmierzała ona cała do życia – wiecznego Ludu Bożego Wybrania. Chociażby ten Lud nie zastanawiał się w tej epoce zanadto nad zagadnieniem, jak będzie ‘wyglądało’ życie poza progiem śmierci.

Gdyby się Jahwéh nie poczuwał do nieodwołalnego miłowania Izraela, wzmocnionego zawartym Przymierzem, nigdy by się więcej nim nie zajął, lecz pozwolił mu zginąć – na wieki. Taka przecież była ‘wola’ tych wszystkich, którzy dopuścili się zdrady miłości ślubowanej Jahwéh w dniu zawieranego z Nim Przymierza. Podążając za ‘hébel’, tj. Nicością-Marnością, jak prorocy powszechnie określali bogów sztucznych sfabrykowanych przez człowieka, Izrael stałby się po prostu tym, czego można było się jako jedynej rzeczy spodziewać po owych ‘Nicościach’: nie-istnieniach. Izrael zniknąłby z powierzchni ziemi.
– Zniknąłby z uczestnictwa w Bożym Życiu, Bożej Miłości. Jako ‘nagrodę’ za ‘wierną’: niewolniczą służbę Szatanowi, który jest nie-życiem i nie-miłością. Otrzymałby od niego – ZŁEGO – wieczne nie-życie, wieczną nie-miłość – przy zachowanym istnieniu. Na tym właśnie polega potępienie wieczne, które sobie człowiek sam świadomie wybiera.

W sumie musimy uznać, że cała druga część opisu ‘wydarzenia pod Peor’ przedstawia Jahwéh jako Odkupiciela-Zbawiciela. Bóg i tutaj posyłał swoje Słowo, które nawoływało kuszonych do aspostazji – do odwrotu od zła.
– Dopiero z chwilą gdy nie było już żadnego innego sposobu, by tych oszukanych przez Szatana za pomocą sztuczek uwodzicielskich zastawianych przez wprawne w tym Madianitki i Moabitki, odciągnąć od atrakcyjnych przeżyć, jakie ofiarował kult Baala Peoru w połączeniu z kultem Asztarte, bogini zmysłowości, musiał Bóg sięgnąć po mocne, ostateczne argumenty: tej dramatycznej czystki. Dopiero wtedy otrzeźwiała reszta Ludu Bożego, która nie uległa jeszcze całkowicie i nie popadła jeszcze w nieodwracalny ... stan grzechu.

W ten sposób dostrzegamy w tym ciemnym ‘wydarzeniu Peoru’ mimo wszystko oblubieńczo-małżeński rys Jahwéh, który zaszczycił Izraela zaofiarowanym mu Przymierzem – ślubnym. Jahwéh traktuje to przymierze z całą powagą. W imię wierności sobie samemu będzie walczył o życie wieczne tej swojej, umiłowanej.

Ona zaś tak bardzo łatwo ulega pokusie apostazji, gdy tylko pojawi się odrobina przyjemności, za którą ona, chociaż za tak drogą cenę nabyta, niestety gotowa jest ‘sprzedać’ bez zastanowienia swojego Bożego Oblubieńca.
– Całe to niezwykle dramatyczne wydarzenie świadczy o tym, że Jahwéh walczy zazdrośnie o swój Lud, szczególnie gdy mu grozi prawdziwa klęska. Wtedy właśnie Jahwéh okaże się w całej prawdzie jako „ten który JEST”. Nie dozwoli udaremnić swego zbawczego zamierzenia!


Przy okazji zaś doświadcza Izrael dramatycznie na sobie samym, że podarowana mu biosfera błogosławieństwa nie jest darem bezwarunkowym! Błogosławieństwo Jahwéh nie polega na hegemonii politycznej, lecz na czymś znacznie głębszym. Miarą jego będzie stała wzajemna wierność względem Jahwéh. Coraz jaśniej krystalizuje się kierunek Bożego objawienia i religijnej świadomości Izraela: „Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie” (Wj 20,3; Pwt 6,5). Oto wybawienie Jahwéh (por. Wj 6,6n) – i związanie ślubne Boga z Izraelem.

A wreszcie po raz kolejny narzuca się określony wniosek w nawiązaniu do tematyki obecnej części naszej strony. Niemożliwe, żeby Boża Prawda-wierność, jak ona w sposób oczywisty narzuca się z szeroko przez autorów biblijnych przedstawionego, strasznego w swej wymowie ‘wydarzenia Báal Peoru’, nie wywierała bezpośredniego wydźwięku na wizję wierności-w-miłości małżeństwa i rodziny ! Ten zaś aspekt jest dla nas w rozważaniach obecnej – VI części tej strony szczególniej miarodajny.

(5,8 kB)

B.   OBLUBIEŃCZOŚĆ BOŻA PRZEZIERAJĄCA W KSIĘGACH
PROROKÓW ‘WCZEŚNIEJSZYCH’

(6,5 kB)

1. Ogólny przegląd uporczywej nie-ufności Izraela
w miłość Jahwéh

(3,5 kB)

a. Chroniczne uniezależnianie się Ludu Bożego od miłości Jahwéh

Po dwóch obszerniej przedstawionych wydarzeniach trudnych dziejów Bożej oblubieńczej miłości, wyrażającej się w przymierzu zaofiarowanym Hebrajczykom-Izraelowi: zdradzie Jahwéh w kulcie złotego cielca, a w jakiś czas potem w próbie ‘Baala-Peoru’ – przeskakujemy kilka następnych wieków i przenosimy się od razu do czasów wielkich proroków. Przez proroków obdarzał Bóg swój Lud darem wyjątkowym: obficie tryskającym zdrojem Słowa-Bożego-Pisanego.

Prorocy Starego Testamentu byli wyposażeni przez Ducha Świętego w charyzmat konstytutywny: Boże objawienie przez ich słowo w sposób istotny nadal narastało. Nawiązywali oni do dotychczasowego depozytu objawienia, a zarazem posuwali je pod tchnieniem Ducha Świętego pod niejednym względem jakościowo naprzód w kierunku pełni objawienia, jakie przyniesie Odkupiciel człowieka Jezus Chrystus.

Prorocy najczęściej zapisywali charyzmatycznie przez siebie wygłaszane ‘wyrocznie prorockie’. Słowo prorockie było przyjmowane jako prawidło wiary i postępowania moralnego. Na nim miała się opierać – z gwarancję Prawdy objawienia, wiara Ludu Bożego. Jednocześnie zaś słowo prorockie stawało się pokarmem dla coraz bardziej wnikliwego poznawania Boga jako Prawdy-wierności, z jaką Bóg angażował się w realizację swego zamysłu odkupienia tak Izraela, jak i rodziny ludzkiej całej.

Poprzednio zwracaliśmy uwagę, że cały długi okres dziejów od zawarcia Przymierza pod Synajem (ok 1250 r. przed Chr.) aż do przyjścia Boga-Człowieka na świat był okresem nie ustającej walki o wierność Izraela pierwszemu przykazaniu: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie” (Wj 20,3. – Zob. wyż.:  W walce o pierwsze przykazanie: życie – swej umiłowanej).

Jest prawdziwie trudną do racjonalnego wytłumaczenia „tajemnicą bezbożności” (2 Tes 2,7), dlaczego Lud Bożego Wybrania jednego dnia deklaruje Bogu, który mu ofiarował uczestnictwo w swojej Miłości i w swoim Życiu: ‘Tak, kocham Cię, Boże mojego-naszego ślubnego Przymierza’. A nazajutrz tenże Lud Bożego Wybrania totalnie wycofuje dopiero co dane słowo, zadając w najbardziej dojmujący sposób ranę oblubieńczej miłości Jahwéh przez otwarcie manifestowane nie-dowierzanie Jego Miłości, jeśli nie wprost jej wyraźne odrzucenie – a podążanie za anty-bogami, tzn. za nie-istnieniem i nie-miłością – ku własnej zgubie.

Dostrzegali to i jasno formułowali już sami najlepsi synowie Izraela – prorocy: zarówno ci prorocy-pisarze, jak i ci z okresu już wcześniejszego, czyli tzw. prorocy-wcześniejsi. Taki wydźwięk ujawnia chociażby wyżej przytoczone podsumowanie powodów upadku państwa Izraela Północnego (rok 721 przed Chr.):

„Jahwéh jednak ciągle ostrzegał Izraela i Judę przez wszystkich swoich Proroków i wszystkich ‘Widzących’, mówiąc: ‘Zawróćcie z waszych dróg grzesznych i przestrzegajcie poleceń moich i postanowień moich, według całego Prawa, które nadałem waszym przodkom i które przekazałem wam przez Sługi moje – Proroków’.
– Lecz oni nie słuchali i twardym uczynili swój kark, jak kark ich przodków, którzy nie zawierzali Bogu swojemu, Jahwéh.
Odrzucili Przykazania Jego i Przymierze, które zawarł z przodkami, oraz rozkazy, które im wydał.
Szli za Nicością – i stali się Nicością, naśladując Ludy wokół siebie ...”
(2 Krl 17,13-15. – Zob. wyż.: tekst 2 Krl 17 o powodach upadku Izraela Północnego).

Ileż Bożego ‘bólu’ kryje się za tym stwierdzeniem, że Izraelici „twardym uczynili swój kark”, podobnie jak postępowali już też ich przodkowie, którzy – jak autor biblijny odważnie stwierdza – „nie zawierzali Bogu swojemu, Jahwéh” [hebr.: we-lô he’emînu ba-Jahwéh: 2 Krl 17,14).
– W sformułowaniu hebrajskim występuje na oznaczenie owego ‘nie zawierzali Jahwéh’ czasownikowa forma utworzona od raz po raz przez nas użytego rdzenia słownego, które w rzeczownikowej formie brzmi: hémet = prawda-wierność [od: ’amán: nie dająca się wytrącić z zajmowanego stanowiska stałość, nieugiętość, prawda-wierność; znaczenie czasownikowe: być stałym-wiernym; w konjugacji hifil: he’emîn = zawierzyć czyjejś nieugiętości-wierności].

Jakimż zaiste szerokim echem w kosmosie odbijającym się bólem Bożego Serca musi się odznaczać przytoczone stwierdzenie, które w bardzo dosłownym-niewolniczym brzmieniu należałoby przetłumaczyć:

„Nie chcieli polegać na
nie-złomności-Stałości-Prawdzie-Wierności [hémet]
Tego, kto
Prawdą: niezłomnością-w-wierności – [hémet] JEST”!
(2 Krl 17,14)

Odcięcie się od prawdy-stałości-wierności-w-miłości staje się równoznaczne z wyborem runięcia-w-przepaść nie-życia i nie-miłości, przy zachowanym ... istnieniu – w potępieniu na zawsze. Bo:

(0,3 kB)  Skoro zabraknie skały-oparcia-gruntu pod nogami, człowiek stacza się w przepaść.

(0,3 kB)  Taka jest treść owego: ‘Nie chcieli zawierzać stałości-wierności skały [Jahwéh], gdyż nie życzyli sobie skały-stałości pod ‘nogami’.
Sami owi Hebrajczycy, Lud Bożego Wybrania, pozbyli się skały, wybierając nie-życie i nie-miłość (przy zachowanym na zawsze ... istnieniu w odcięciu od Jahwéh).

(3,5 kB)

b. Przymierze z zapałem przyjęte – w praktyce ignorowane

Co w tej sytuacji jeszcze miał i mógł uczynić Jahwéh dla Ludu swojego Wybrania – ‘nabytego-za-wielką-cenę’, żeby on zaczął wierzyć-zawierzać Jego Miłości?

Cały okres 40-letniej wędrówki po pustyni, od wyjścia z Egiptu po zdobycie Kanaanu, był okresem jednej wielkiej, wciąż potwierdzanej apostazji od Jahwéh. Widzieliśmy to na przykładzie kultu złotego cielca, a potem głębokiego upadku Izraelitów pod górą Peor. Byli to przecież ci Hebrajczycy, którzy z wielkim zapałem deklarowali swą pełną akceptację warunków zaofiarowanego im Przymierza Bożego. Ono zaś nie mogło być ze strony Jahwéh inne, jak tylko oblubieńczo-ślubne. Żaden bóg sztuczny, tj. ‘stworzony-zrobiony’, by się nie zdobył na jakiekolwiek przymierze:

(4.8 kB)
Objaśnienie

„Mojżesz powrócił [z góry Horeb-Synaj] i zwołał Starszych Ludu,
i przedstawił im wszystko, co mu Jahwéh nakazał.
Wtedy cały Lud jednogłośnie powiedział:
Uczynimy wszystko co Jahwéh nakazał’ ...” (Wj 19,7n).

Sami owi Hebrajczycy powinni byli postawić sobie zasadnicze pytanie:

(0,7 kB)  Czyżby im wciąż było ‘za mało’ świadectw Bożej miłości? Miłość oblubieńcza Jahwéh wyrażała się jedną cudowną ingerencją za drugą w ich powikłane dzieje-losy. Działo się to stale wśród okoliczności, w których nie można było nie przeżyć ‘eksperymentalnie’, że tu działa sam Jahwéh. Czyli że tu nie zachodzi przypadek ‘natury’, czy innego rodzaju szczęśliwy ‘zbieg okoliczności’.
– Taką ingerencją było chociażby przejście przez Morze Czerwone. Nie sposób było wyjaśnić go inaczej, jak cudem bezpośredniego odkupicielskiego wkroczenia Jahwéh w skądinąd bez-nadziejnej sytuacji geograficzno-militarnej, gdy Hebrajczycy znaleźli się w potrzasku, bez możliwości wyjścia z wytworzonego ‘kotła’.
– Jahwéh wykazał się tu jeden raz więcej jako prawda-wierność raz zaofiarowanemu swemu słowu: ‘Kocham Cię, Ty Ludu Mój, Ty Moja, Izraelu’ ! Gdyby Jahwéh nie związał się z tym Ludem miłością oblubieńczą, nigdy by się tym wciąż tylko bunt znającym Ludem nie zajął ...

Pojawia się jednak też jeszcze drugie, tym poważniejsze pytanie.

(0,7 kB)  Ten Lud Bożego Wybrania wciąż okazywał, iż wolałby nie być w ogóle wybranym przez Jahwéh! Bardziej precyzyjnie wypadałoby dopowiedzieć: Lud ten zdawał się nieustannie dawać Jahwéh do zrozumienia, iż będzie sam decydował o tym, co winno być dobrem względnie złem dla siebie – w znaczeniu ontologicznym. Dokładnie tak samo, jak to się działo w próbie pra-rodziców w ogrodzie Eden.
– Mianowicie Hebrajczycy-Izrael zdawali się wykazywać Jahwéh swymi powtarzającymi się buntami wciąż to jedno: że to dopiero, co ustalą i obmyślą sobie oni sami jako własne rozwiązanie w danej sytuacji, będzie dla nich rozwiązaniem optymalnym. W wyraźnym przeciwstawieniu, a raczej odrzuceniu rozwiązań, jakie im proponował Jahwéh za pośrednictwem Mojżesza.

Przykładów takiej postawy dostarcza autor Biblijny w swych relacjach od Wyjścia z Egiptu wiele. Począwszy od ukończenia radosnej Pieśni dziękczynnej po cudownym przejściu przez Morze Czerwone – jest Księga Wyjścia jednym pasmem doniesień o buntach przeciw Mojżeszowi i Jahwéh (zob. Wj 15,22-17,7). Przytoczymy chociażby dwa takie przykłady:

(0,17 kB)  Jednym z przykładów chęci ‘mądrzejszego’ rozwiązania aniżeli to zasugerowane przez Jahwéh było zarządzenie w sprawie zbierania manny wyłącznie na aktualnie przebiegający dzień: „Niechaj nikt nie pozostawia nic z tego do następnego rana” (Wj 16,19).
– Było jednak niemało takich, którzy nie posłuchali polecenia Jahwéh. Uważali, iż ich myślenie jest rozsądniejsze aniżeli to Boże – i nazbierali manny tyle ile się tylko dało. ‘Nagrodą’ za nie-posłuchanie polecenia Jahwéh było nazajutrz zbiorowisko robactwa i zgnilizny w zebranej mannie (Wj 16,20).

(0,17 kB)  Innym takim przykładem stał się bunt po powrocie wysłanych przez Mojżesza wywiadowców, którzy mieli przemierzyć kraj i zbadać nastroje ludności Kanaanu. Mimo uspokajających, pełnych zachęty wypowiedzi Jozuego i Kaleba (Lb 14,6), pozostali wywiadowcy całkowicie zniechęcili Lud do podjęcia prób zdobycia tego kraju. Zgromadzenie Ludu chciało wtedy ukamienować Jozuego i Kaleba. Od gwałtownej śmierci uratowała ich ukazująca się w tej chwili Chwała Jahwéh nad Namiotem Spotkania (Lb 14,10). Jedynie modlitwa przebłagalna Mojżesza przed Obliczem Jahwéh zażegnała po raz kolejny zagładę buntowniczego Ludu (Lb 14,13-19).
– W tej sytuacji Jahwéh wydał polecenie, żeby Lud zawrócił i obrał kurs z powrotem w kierunku Morza Czerwonego. Niegodni wywiadowcy poumierali nagłą śmiercią. Byli to ci, którzy podali Ludowi fałszywe wiadomości o Kanaanie (Lb 14,36nn).
Lud uległ co prawda przejściowej skrusze. Jednakże następnego rana orzekli wszyscy, że wobec tego gotowi są ruszyć natychmiast na podbój Kanaanu – tym razem wbrew poleceniu Jahwéh, że mają zawrócić z powrotem ku Morzu Sitowia (Lb 14,40-43).
– Mojżeszowi nie udało się powstrzymać krnąbrnego Ludu od zrealizowania własnego rozwiązania. Akcja bojowa skończyła się rychło klęską, jaką im zadali Amalekici i Kananejczycy.
– Oto owoce przeforsowania własnego rozumowania: czysto ludzkiej kalkulacji, równoznacznej z nie-wiarą w oblubieńczą miłość Jahwéh (Lb 14,44n).

Te i inne przypadki buntu przeciw Jahwéh i jego wielokrotnie Bożą pieczęcią ‘autoryzowanego’ pośrednika: Mojżesza – świadczą o wciąż się utrzymującej nie-ufności względem rozwiązań ofiarowanych Ludowi Wybrania przez Jahwéh. Izraelici nie umieli się zdobyć na odpowiedź zawierzenia w obliczu wciąż dokumentowanej totalnej miłości Jahwéh względem Ludu swego Wybrania. Uroczyście zawarte Przymierze, które ze strony Jahwéh nie mogło być inne jak właśnie przymierzem oblubieńczym, zdawało się być w świadomości wielu Hebrajczyków-Izraela zbiorem samych tylko pięknych słów, które do niczego nie zobowiązują.

A przecież Lud ten nie mógł nie zdawać sobie aż nadto dobrze sprawy, że ten ‘ich’ Elohim: Jahwéh – jest Elohimem po prostu Żywym. I najwidoczniej kochającym, skoro zajął się tak bardzo poważnie potomstwem Abrahama-Izaaka-Jakuba. I skoro dokonał już tak wiele cudów, dając Izraelowi do zrozumienia, że takie postępowanie jest konsekwencją Jego prawdy-wierności raz pra-ojcom danemu słowu.

(3,5 kB)

c. Niestrudzone buntowanie Ludu przez Złego

Czy wobec tego postawa nieustannego buntu, a co gorsza: jaskrawo demonstrowanej nie-wiary w miłość Jahwéh, nie była owocem niestrudzonego działania tego, który z istoty swej jest Zły? Na przykładzie omawianych trudnych dziejów miłości Jahwéh do Ludu swego Wybrania widać bardzo wyraziście to, co Jan Paweł II pisze o ‘tajemnicy bezbożności’, która tkwi u samych źródeł grzechu:

„Grzech jest bez wątpienia aktem wolności człowieka;
ale pod jego warstwą ludzką działają czynniki, które stawiają go poza człowiekiem,
na pograniczu, tam gdzie ludzka świadomość, wola i wrażliwość stykają się z siłami ciemności,
które według św. Pawła działają w świecie i niemal go opanowują” (RP 14; por. Rz 7,7-25; Ef 2,2; 6,12).

Jak mianowicie inaczej wytłumaczyć systematycznie powtarzające się postawy buntu Ludu Bożego Wybrania przeciw Jahwéh? Czy nie świadczą one o tym, iż ten Lud zdawał się wykazywać Jahwéh ignorancję: że On, Bóg, na ‘dobru-złu’ się nie zna? Oraz że oni sami wiedzą o wiele lepiej, aniżeli ... Jahwéh, co w danym wypadku należy czynić?

Jeszcze głębiej rzecz ujmując wypada powiedzieć: nie ustające bunty Izraelitów przeciw Mojżeszowi i Jahwéh, poczynając od wyjścia z Egiptu, miały być dla Jahwéh sygnałem, że oni – Hebrajczycy-Izrael, po prostu nie wierzą, jakoby On był dla nich miłością.
– Konsekwentnie zaś wypadałoby wyprowadzić stąd wniosek, że Izrael autentycznie wolał być-zniewolonym. Oraz: że żałował, iż Jahwéh wyprowadził go w ogóle „wyciągniętym ramieniem” z Egiptu.

Czyżby to miało znaczyć, że temu Ludowi jest naprawdę dopiero wtedy ‘dobrze’, gdy jest bity, ciemiężony i zabijany w niewoli?
– Tego mimo wszystko twierdzić nie można. Gdy bowiem Hebrajczycy-Izraelici byli naprawdę ciemiężeni, życie ich stawało się jednym błagalnym jękiem właśnie do Jahwéh o dar wyzwolenia. Wtedy to Jahwéh ... był Bogiem ‘dobrym’! Księga Wyjścia przedstawia ich sytuację ponad wątpliwość zgodnie z prawdą ówczesnych dziejów:

„... Synowie Izraela narzekali na swoją ciężką pracę i jęczeli,
a narzekanie na ciężką pracę dochodziło do Boga.
– I wysłuchał Bóg ich jęku, pamiętał bowiem o swoim Przymierzu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem.
Spojrzał Bóg na synów Izraela i ulitował się nad nimi ...” (Wj 2,23n).

Jęki udręczonych Hebrajczyków stanęły u podstaw misji Mojżesza, którego Jahwéh posłał do faraona z żądaniem, żeby wypuścił Hebrajczyków z niewoli.

Wypada przyznać, że w sprzecznych postawach Hebrajczyków-Izraela odzwierciedla się poniekąd postawa każdego człowieka. Każdy zauważa w sobie kłębek sprzeczności swych postaw wobec Boga, który jest Miłością i Życiem.

Innymi słowy, Hebrajczycy ostatecznie nie chcieli być w niewoli. Najlepszym tego wyrazem jest obraz wewnętrznych i zewnętrznych dziejów Izraela, jaki kreśli Księga Sędziów [= okres od wejścia Hebrajczyków-Izraela do Kanaanu ok. 1200 r. przed Chr., do pojawienia się monarchii: Saula – ok. 1030 r. i Dawida: ok. 1010 r. przed Chr.].
Autor biblijny zmuszony jest ujmować poszczególne odcinki tychże dziejów w charakterystyczne następstwo 4 stanów:

(8 kB)
Objaśnienie

(0,96 kB)  Jawne ignorowanie zawartego Przymierza z Jahwéh i uroczyście ślubowanej wierności-w-miłości. Wyrazem praktycznego zerwania z Jahwéh i apostazji od Niego stawał się nagminnie uprawiany kult ‘obcych bogów’.

(0,97 kB)  Swoistą ‘nagrodą’ owych nie-bogów stawały się najazdy ościennych ludów. Hordy nieprzyjacielskie z sąsiednich krajów napadały systematycznie na Izraela, szczególnie w czasie żniwobrania. Zagarniały Izraelitom wszystko co było na polach i w stajni i zabijali mieszkańców.

(0,97 kB)  W obliczu nie ustających klęsk militarnych i żywiołowych, Hebrajczycy-Izraelici dochodzili stopniowo do rozeznania, że klęski te są konsekwencją ich odstępstwa od Jahwéh, Boga Przymierza: grzechu przeciw pierwszemu przykazaniu.
– Jahwéh zapowiadał takie klęski otwarcie już przy samym zawieraniu Przymierza. Obecnie je tylko realizował, dając do zrozumienia, że warunki Przymierza zawartego pod Synajem są rzeczywistością poważną. Od ich przestrzegania względnie nie-przestrzeganie będzie zależało życie czy śmierć, szczęście czy nieszczęście Ludu Bożego (por. Pwt 28; 30,15-30; Joz 24).
– Istotnie, dopiero w obliczu wielorakich klęsk zaczynał wznosić się do Jahwéh jęk kolejnego pokolenia uciemiężonego. Widocznie nie było innego sposobu, by Lud Boży się opamiętywał. Musiała przyjść dopiero trwoga śmierci, żeby ten Lud ugiął nieco swego ‘twardego karku’ i zrozumiał, że uprawianie kultu ‘obcych bogów’ staje się ‘zdradą małżeńską’ wobec Jahwéh.
– Doświadczane nieszczęścia wyzwalały ostatecznie skruchę serca i doprowadzały Izraelitów do odrzucenia „obcych bogów, których nie znali ojcowie” (por. Pwt 11,28; 28,64; 32,17; Jr 7,9; 44,3).

(0,96 kB)  Wtedy dopiero – w następstwie odwrotu od grzechu ‘zdrady’ miłości do Jahwéh przez grzech ‘cudzołóstwa-z-obcymi-bogami’, mógł się ulitować Jahwéh. W imię prawdy-wierności swemu Przymierzu pochylał się On ponownie nad wciąż wiarołomnym Ludem swego Wybrania. Posyłał mu kolejnego „Sędziego” [ktoś wyznaczony na przywódcę, który jednak został obdarzony jednocześnie charyzmatem Prawdy Objawienia ku przewodzeniu Ludowi Bożemu na drogach Przymierza z Jahwéh], przez którego Lud Boży odzyskiwał dar wolności od pustoszących ich nieprzyjaciół. Lud Boży żył przez jakiś czas ponownie w wierności zawartemu Przymierzu, oddając cześć samemu tylko Jahwéh.

(3,5 kB)

d. Czy inni bogowie naprawdę nie istnieją

Można zrozumieć, że nie wszyscy ówcześni Izraelici byli w 100% pewni, że ‘inni, obcy bogowie’ naprawdę nie istnieją. W obawie przed ich ewentualną ‘zemstą’ wielu wolało składać ofiary zarówno Jahwéh, jak i owym właśnie ‘bogom obcym, których nie znali ojcowie ...’. Na tym polegał tzw. ‘synkretyzm religijny’ : cześć składana co prawda Jahwéh, ale ... na wszelki wypadek, również bogom lokalnym dawnych mieszkańców Kanaanu.

W takich sytuacjach najlepszym argumentem za nie-istnieniem jakiegokolwiek bożka stawała się odważna postawa przywódcy duchowego Ludu w owym czasie. Takim stał się w pewnej chwili wybrany przez Boga na kolejnego ‘Sędziego’ – Gedeon. Autor Biblijny pisze o nim m.in.:

„Tej nocy Jahwéh rzekł do niego [Gedeona]: ‘Weźmiesz młodego cielca z trzody twego ojca i cielca drugiego, siedmioletniego, a zburzysz ołtarz Baala [dosł.: ‘Pan’, bożek lokalny], własność twego ojca, oraz zetniesz Aszerę [babilońsko-kananejska bogini rozpusty], która jest obok. Następnie zbudujesz ołtarz dla twego Boga, Jahwéh, na szczycie tej skały ..., weźmiesz tego drugiego cielca i złożysz z niego ofiarę całopalną używając drewna ściętej Aszery’.
– Wziął więc Gedeon dziesięciu ludzi ze swej służby i uczynił tak, jak mu Jahwéh nakazał. Ponieważ jednak bał się rodu swego ojca i mieszkańców miasta, nie uczynił tego za dnia, ale w nocy. A oto kiedy o świcie wstali mieszkańcy miasta, ujrzeli rozwalony ołtarz Baala, wyciętą Aszerę i cielca złożonego w ofierze całopalnej na zbudowanym ołtarzu. Mówili więc jeden do drugiego: ‘Któż to uczynił?’ Szukali więc, badali i orzekli: ‘Uczynił to Gedeon, syn Joasza’.
– Następnie rzekli mieszkańcy miasta do Joasza: ‘Wyprowadź swego syna! Niech umrze, gdyż zburzył ołtarz Baala i wyciął Aszerę, która była obok niego’.
– Na to Joasz odpowiedział wszystkim, którzy go otaczali: ‘Czyż do was należy bronić Baala? Czy to wy macie mu przychodzić z pomocą? Ktokolwiek broni Baala, winien umrzeć jeszcze tego rana. Jeśli on jest bogiem, niech sam wywrze zemstę na tym, który zburzył jego ołtarz’.
– I od tego dnia nazwano Gedeona ‘Jerubbaal’, mówiąc: ‘Niech Baal z nim walczy, bo zburzył jego ołtarz’ ...” (Sdz 6,25-32).

Okazuje się jednak, że całkowite zawierzenie Jahwéh jako Bogu jedynemu było w praktycznym życiu sprawą niełatwą. Wymagało ugruntowanej wiary – przede wszystkim w miłość Jahwéh. Na dnie świadomości utrzymywała się zapewne u większości ówczesnych ludzi skryta wątpliwość, czy ci ‘inni bogowie’ naprawdę nie istnieją.
– Prorocy, których Jahwéh systematycznie wzbudzał i posyłał do swego Ludu, uspokajali Lud i wykazywali, że istnienie ‘innych bogów’ jest absurdem i że nie ma się ich co bać. A przede wszystkim, że Jahwéh jest Bogiem nie tylko najwyższym wśród wielu innych jeszcze bogów, ale jest Bogiem po prostu jedynym – z wykluczeniem istnienia jakiegokolwiek innego boga. Oraz że cześć składana któremukolwiek z bogów jako ‘nicościom’ musi się skończyć finałem w postaci ‘nicości’, tzn. nie-istnienia, utraty bytu, śmierci.

Tragiczną tego ilustracją na skalę narodową stał się upadek Samarii, stolicy Izraela Północnego. Państwo to przestało istnieć definitywnie w r. 722, gdy jego stolica – Samaria, została zdobyta i zniszczona po 3-letnim oblężeniu przez wojska Asyryjskie Salmanassara V, a ocalała ludność przesiedlona do Mezopotamii. Wyżej przytaczaliśmy już prorocką interpretację tego wydarzenia (zob. wyż.: tekst 2 Krl 17 o powodach upadku Izraela Północnego).

To samo stanie się w niecałe 140 później z państwem Południowym – Judą. Padło ono definitywnie pod ciosami państwa Neo-Babilońskiego za króla Nabuchodonozora, który przez swego generała Nebuzardana zdobył w 586 r. Jeruzalem, spalił świątynię Jahwéh, pałac królewski i wszystkie większe domy Jeruzalem, a ocalałych Judejczyków przesiedlił jako niewolników do Babilonu (zob. 2 Krl 25,8-26).

W jednym i drugim wypadku sprawdziło się w znaczeniu najdosłowniejszym Słowo-Boże-Pisane: „Szli za nicością – i stali się niczym-nicością” (2 Krl 17,15), czyli: nie ma ich!

Oto ‘nagroda’, jaką swoje sługi obdarza jakikolwiek bożek, sam będący nie-istnieniem: nicością. Dokładniej mówiąc za każdym bokiem kryje się Szatan, „ojciec kłamstwa i morderca od początku” (por. J 8,44). On co prawda rzeczywiście istnieje, ale jego ‘istnienie’ jest nie-życiem i nie-miłością – na zawsze.

Św. Paweł ujmie tę rzeczywistość kiedyś w zwięzłym sformułowaniu, i z wyraźnie ukazaną perspektywą eschatologiczną:

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć,
a łaska przez Boga dana – to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,23).

(3,5 kB)

e. Głębsze powody podążania za Złym – na przekór Jahwéh

Czemu więc Hebrajczycy-Izrael nie przylgnęli sercem bez reszty do Jahwéh, który ich tak bardzo umiłował i nieustannie obsypywał dowodami swego Wybrania i Oblubieńczości?

Wyrazem Bożej miłości oblubieńczej stało się zawarte Przymierze, które całe wiodło ku życiu.

(0,15 kB)  Czyżby w chronicznie uprawianej apostazji od czci samego tylko Jahwéh – z wyłączeniem składania czci jakiemukolwiek innemu, ‘obcemu bogu’, w grę wchodziła sama tylko wrodzona ludzka słabość moralna?

(0,15 kB)  Czy też niewierność i wiarołomstwo wobec Jahwéh były wynikiem nieutwierdzonej wiary w Jego miłość?

(0,14 kB)  A może powodem łatwości w odstępowaniu od miłości Jahwéh było to, że Jahwéh wzywał do życia odpowiedniego do godności daru człowieczeństwa jako żywego Obrazu Boga? To zaś wymagało i wciąż wymaga ... „panowania sobie samemu” (zob. MiO SAPA 17), czyli układania życia zgodnie z wezwaniem Jahwéh:

„Bądźcie świętymi, bo Ja jestem Święty, Jahwéh, Bóg wasz” (Kpł 19,2).

Od upadku pra-rodziców w raju, człowiek łatwiej ‘miłuje’ świat, aniżeli Boga. Miłość zaś ‘świata’ łatwo prowadzi do blokowania miłości do Boga. Kiedyś ujmie to w słowa św. Jan Apostoł, umiłowany uczeń Jezusa:

„Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie.
Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca [Boga Ojca].
Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia,
nie pochodzi od Ojca, lecz od świata.
Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (1 J 2,15nn).

Życie według Dekalogu, który ujmował Przymierze zawarte pod Synajem w Dziesięcioro łatwych do zapamiętania Przykazań ukazujących drogę życia i miłości w stosunku do Boga i bliźniego, wymagałoby „panowania sobie samemu’, czyli pracy-nad-sobą.

(18 kB)
Objaśnienie

Tymczasem kulty „bogów obcych, których nie znali ojcowie wasi”, były atrakcyjne i ofiarowały przeżycia wprost szałowe, z zasady uprzyjemnione po linii folgowania niskim namiętnościom, sofistycznie uwznioślone po linii okaleczonej zasady etycznej: ‘cel uświęca środki’.
– W takim ujęciu ideału życia można było wmawiać sobie, że ‘nie ma’ żadnej tzw. ‘godności’, która by miała wyznaczać jakość zachowań etycznych.

Jahwéh wzywał do miłości siebie jako „tego który JEST” – Życiem i Miłością. Jest On Bogiem, który hojnie obdarza obietnicami, ale też obietnice te poza wątpliwością zrealizuje: nigdy jednak za wszelką cenę. Lud Jego Wybrania, tzn. Izrael jako „Córa Izrael-Jeruzalem” (Iz 37,22; Jr 6,23; Lm 2,13), musi miłości Jego zawierzyć i dochować Prawdy-wierności swemu Bogu.
– Tak jak On – Jahwéh, jest w swej miłości dla Izraela, swej Oblubienicy, cały Prawdą-wiernością. Z tego względu Jahwéh przypomina się swemu Ludowi na co dzień w modlitwie, ukazującej miłość do Boga jako Przykazanie. Modlitwę tę odmawiał każdego dnia każdy syn, każda córa tego Ludu:

„Słuchaj, Izraelu, Jahwéh jest naszym Bogiem – Jahwéh jedyny.
– Będziesz miłował twojego Boga, Jahwéh, z całego swego serca,
z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił ...” (Pwt 6,4n; zob. wyż.: tekst nakazujący miłowanie Boga).

Jeśli więc Lud Boży tak łatwo ulegał dramatycznie ponętnym pokusom odstępstwa od miłości względem swego Elohim – Jahwéh, widzimy w tym wciąż potężne, spoczynku nie znające działanie tego który jest Zły i który chytrze działa w skrytości, na wszelkie sposoby przejściowo osładzając swym ofiarom odstępstwo od miłości Jahwéh przyjemnymi doznaniami.

Jest to ów „Wąż Starodawny, który się zwie Diabeł i Szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię ...” (Ap 12,9), poczynając od pra-rodziców w ogrodzie Eden. Szatan dwoi się i troi niestrudzenie, podsuwając ludziom przewrotną interpretację tego, co Bóg stworzył jako dobro i ku dobru:
„... wykorzystuje [on] dzieło stworzenia przeciw zbawieniu,
przeciw Przymierzu i zjednoczeniu człowieka z Bogiem ...” (DeV 27).

Przyjrzenie się tajemnicy Bożych i ludzkich dziejów ‘oblubieńczości Przymierza’ świadczy zatem zarówno o ludzkiej skłonności do złego, jak i w parze z nią idącemu potężnemu działaniu Złego.
– W parokrotnie przez nas przytoczonym fragmencie podającym prorocką interpretację powodów upadku Izraela Północnego, a potem Południowego, stwierdza Księga Królewska jednoznacznie w odniesieniu już też do ‘przodków’, że oni „nie zawierzali Jahwéh, swojemu Elohim” (2 Krl 17,14; zob. wyż.: Nie zawierzali Bogu swojemu, Jahwéh ...).
– Chodzi zatem już też o pokolenie Wyjścia z Egiptu – sprzed wkroczenia Izraelitów do Kanaanu. Nic więc dziwnego – po ludzku mówiąc, że tym bardziej późniejsze pokolenia zwykle dalekie były od wierności zaakceptowanemu przez cały Lud Izraela Przymierzu zawartemu pod Synajem.

(3,5 kB)

f. Tajemnicza uwaga Amosa o kulcie Jahwéh okresu Wyjścia

W nawiązaniu do tego pierwszego pokolenia Hebrajczyków-Izraela, które osobiście przeżyło cud wyjścia z niewoli Egiptu, znajdujemy tajemniczą, pełną niedomówień uwagę w Księdze proroka Amosa. Prorok ten działał ok. 750 r. przed Chr., czyli niemal 5 wieków po wyjściu Izraela z Egiptu. W jego Księdze mieści się intrygujące stwierdzenie o postawie Izraelitów wobec pierwszego Bożego przykazania z okresu wędrówki Hebrajczyków po Pustyni:

„Czy przez czterdzieści lat w pustyni składaliście Mi żertwy i ofiary pokarmowe, Domu Izraela?
I czy obnosiliście Sikkuta, waszego króla, i Kijjuna, wasze bożki... , któreście sobie uczynili?” (Am 5,25n).

Tekst Amosa jest w przytoczonym miejscu niestety skażony. W związku z tym również przekład tego tekstu bywa bardzo zróżnicowany. Jedni rozumieją zdanie w sensie pytajnym, inni w sensie twierdzącym. Możliwe, że tekst zapowiada Izraelowi Północnemu rychłą niewolę i pyta, czy tam – na terytorium Mezopotamii, będą obnosili w procesjach wymienione bóstwa, jak to czynią obecnie w Kanaanie.
– Nie jest jednak też wykluczone, że jest to jakaś tajemnicza aluzja do kultu astralnego uprawianego w okresie wędrówki Hebrajczyków po pustyni.

Z drugiej strony tekst ten stwierdza, albo może jedynie pyta, czy w ciągu owych 40 lat wędrówki po pustyni Hebrajczycy-Izrael składali Jahwéh ofiary.
– Składanie krwawych ofiar było w tym czasie niewątpliwie utrudnione z powodu nieustabilizowanego sposobu życia na pustyni i ogólnego nieodstatku.

Według niemal współczesnego Amosowi proroka Ozeasza, okres wędrówki po pustyni sprzyjał większej tężyźnie moralnej Hebrajczyków (por. Oz 2,16nn; 9,10; Jr 2,3).
– Z drugiej strony nie jest jednak całkiem pewne, czy wyżej przytoczony, tajemnicy tekst Amosa, nie jest mimo wszystko jakimś dalekim echem praktycznej apostazji Hebrajczyków od Jahwéh w okresie pobytu na pustyni.

Ponieważ jednak tekst ten jest skażony, trudno wyprowadzać z niego zbyt daleko idących wniosków. Wypada zostawić jego tajemniczy wydźwięk takim jakim jest.

Inna rzecz, że bardzo wyraźne aluzje do praktycznego odstępstwa od Jahwe w czasie wędrówki Hebrajczyków po pustyni znajdują się także u Księdze proroka Ezechiela. Chodzi przede wszystkim o zapisaną w długim rozdziale Ez 20 (zwł. Ez 20,13-44) relację o swoistym sporze Jahwéh z Izraelem, dotyczącym okresu wędrówki Hebrajczyków po pustyni jako jednego pasma apostazji ówczesnego Ludu Bożego od Jahwéh, który ich wywiódł z niewoli w Egipcie. Tematu tego tu jednak rozwijać nie będziemy, poprzestajac jedynie na wzmiance o chronicznej w Izraelu apostazji od Jahwéh praktycznie od samego zarania jego zaistnienia jako Ludu Bożego.

(10.1 kB)

RE-lektura: część VI, rozdz. 7b.
Stadniki, 28.IV.2015.
Tarnów, 24.VI.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



5. Próba wierności-w-miłości pod Baal-Peor
a. Bileam mający wytrącić Ludu Jahwéh z biosfery błogosławieństwa
Uwaga do wydarzeń z Bileamem (Lb 22-25.31)
b. Szatański plan zemsty Bileama na Jahwéh i Izraelu
c. Styl działania Jahwéh w przypadku śmiertelnego zagrożenia Umiłowanej
Tekst 2 Krl 17 o powodach upadku Izraela Północnego
„Szli za Nicością – stali się Nicością”
d. Drastyczne środki celem wyrwania nierozumnego Ludu ze zdrady miłości
e. Nieuniknione rozliczenie się ze sługami Złego

B. OBLUBIEŃCZOŚĆ BOŻA PRZEZIERAJĄCA W KSIĘGACH PROROKÓW „WCZEŚNIEJSZYCH”

1. Ogólny przegląd uporczywej nie-ufności Izraela w miłość Jahwéh

a. Chroniczne uniezależnianie się Ludu Bożego od miłości Jahwéh
Tekst: Przyczyny upadku Izraela-Samarii (2 Krl 17,13nn)
Tekst: Nie chcieli Skały-Wierności
b. Przymierze z zapałem przyjęte – w praktyce ignorowane
c. Niestrudzone buntowanie Ludu przez Złego
d. Czy inni bogowie naprawdę nie istnieją
Tekst: Gedeon burzy ołtarz Baala i Aszery
e. Głębsze powody podążania za Złym – na przekór Jahwéh
f. Tajemnicza uwaga Amosa o kulcie Jahwéh okresu Wyjścia


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Benedykt XVI w Köln: XX Światowe Dni Młodzieży
Ryc.2. Przywitalne transparenty na transparentach w Köln – 2005
Ryc.3. Mama słonica i jej malutkie
Ryc.4. Choć trochę produktów sprzedać i wspomóc rodzinę
Ryc.5. Dziecko ufnie uśmiechem obdarzające swoją matkę
Ryc.6. Dziewczynka z ozdobną różą pielęgnuje swego króliczka