(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik: 4 kB

3. Wzrok utkwiony w Chrystusa Ukrzyżowanego

Ozdobnik

Ponownie stawiamy sobie przed oczy rozważane słowa Encykliki (DiM 8):

DiM 8c:  „Właśnie jako Ukrzyżowany,
DiM 8d:  Chrystus jest Słowem, które nie przemija [Mt 24,35],
DiM 8e:  jest Tym, który stoi i kołacze do drzwi serca ...”.

Jan Paweł II wciąż kieruje nasz wzrok w stronę Chrystusa Odkupiciela: Ukrzyżowanego – oczywiście Zmartwychwstałego. Poczuwa się do tego poczynając od swojej pierwszej encykliki o Odkupicielu Człowieka. Pisze tam m.in.:

„I tutaj właśnie ... jedna narzuca się odpowiedź, zasadnicza i podstawowa.
Jeden zwrot ducha, jeden kierunek umysłu, woli i serca:
– ad Christum Redemptorem hominis, ad Christum Redemptorem mundi
[= do Chrystusa Odkupiciela człowieka, do Chrystusa Odkupiciela świata].
– Ku Niemu kierujemy nasze spojrzenie, powtarzając wyznanie św. Piotra: ‘Panie, do kogóż pójdziemy?
Ty masz słowa życia wiecznego’
, bo tylko w Nim, Synu Bożym, jest nasze zbawienie” [J 6, 68; por. Dz 4, 8 nn] (RH 7).

„Jest to podstawowe zadanie Kościoła we wszystkich epokach, a w szczególności w epoce naszej, aby skierowywał wzrok człowieka, aby skierowywał świadomość i doświadczenie całej ludzkości w stronę tajemnicy Chrystusa, aby pomagał wszystkim ludziom obcować z głębią Odkupienia, która jest w Jezusie Chrystusie.
– Przez to samo dotykamy równocześnie największej głębi człowieka: ludzkich serc, ludzkich sumień, ludzkich spraw” (RH 10).

W dalszym ciągu swej pierwszej encykliki uzasadnia Jan Paweł II, dlaczego to właśnie ukierunkowanie wzroku całego świata na Chrystusa-Odkupiciela ma tak istotne znaczenie:

„Nie ma Kościół innego życia poza tym, jakim obdarza go Jego Pan i Oblubieniec.
Właśnie dlatego tak bardzo musi być – również i Kościół – zjednoczony z każdym człowiekiem,
skoro z nim zjednoczył się Chrystus w tajemnicy odkupienia” (RH 18).

(11.8 kB)
Objaśnienie

Ten „Pan i Oblubieniec” Kościoła, ale i każdego z osobna człowieka: mężczyzny i kobiety, umiłował „do końca” (J 13,1) na krzyżu. Nie trzeba się lękać, by stawać po Jego stronie. On, i tylko On – „ma Słowa życia Wiecznego” (J 6,68). I nie ma szans, by ocalenie człowieka znalazło się kiedykolwiek u kogoś innego poza jedynym tylko Synem Bożym, ale i Synem Maryi: Jezusem Chrystusem:
– „I nie ma w żadnym innym zbawienia,
gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego Imienia,
w którym moglibyśmy być zbawieni
(Dz 4,12).

Bóg Ukrzyżowany! Sama myśl o tym, że człowiek – ukrzyżował Boga, przyprawia o zawrót głowy. Jak to było możliwe? Jak się to stało!? Chrystus ukrzyżowany – to Bóg, który w tej chwili nie potrafi nawet ustać. Nogi Jego są potrzaskane, może nawet połamane przy torturach jakim go wcześniej poddawano w ‘ciemnicy’ : nocą z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek (por. wyż.:  Uwaga. Piętnaście ukrytych Mąk Chrystusa w noc na Wielki Piątek). Potem nastąpiły męki okrutnego, przerażającego biczowania. Na podstawie drobiazgowych analiz Całunu Turyńskiego naliczono 363 ran szarpanych przez bicze zakończone każdorazowo trzema ołowianymi kulki z zadziorami (zob. zwięźle, ze zdjęciami: EWIG [3-4, 1994] 6n). A potem ukoronowanie koroną z cierni! Sam Piłat zdobył się na widok Jezusa, tego „Króla Żydów” w cierniowej koronie, który stał się ludzkim krwawym strzępem, jedynie na słowa: „... Oto Człowiek ...!” (J 19,5)!

A jest to Bóg-Człowiek, Odkupiciel świata. W którym mamy pokładać naszą wiarę, wyrażoną chociażby pełnym skruchy, pokory ale i miłości naszym „Jezu, ufam Tobie” !

Pisał o Nim Izajasz – w swej wizji Sługi Bożego Cierpiącego – na kilka wieków przed wydarzeniami (być może ok. 550 r. przed Chr.):

„Jak wielu osłupiało na Jego widok –
tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd
i postać Jego była niepodobna do ludzi ...
Nie miał On wdzięku ani też blasku,
aby na Niego popatrzeć ...
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
mąż boleści, oswojony z cierpieniem ...” (Iz 52,14; 53,2n).

Verzierung

4. Ukrzyżowany ... stoi

Czy to możliwe, oddać się w swej całej totalności takiemu ... strzępowi człowieka i Jemu zaufać: na życie – umieranie – i to co nastąpi po śmierci? Tymczasem ten ukrzyżowany, to nie człowiek, ale Bóg-Człowiek: Jednorodzony Syn Boży!

A przecież w takiej właśnie postaci staje przed każdym człowiekiem „Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego” (Wyznanie Wiary: mszalne). Jan Paweł II stwierdza:

DiM 7s: „... Chrystus cierpiący przemawia w sposób szczególny do człowieka i to nie tylko do ludzi wierzących.
– Również człowiek niewierzący potrafi w Nim odkryć całą wymowę solidarności z ludzkim losem, a także doskonałą pełnię bezinteresownego poświęcenia dla sprawy człowieka: dla prawdy i miłości ...” (DiM 7s).

Jednakże okazanie takiemu Chrystusowi: zatorturowanemu – współczucia na poziomie tylko ‘ludzkim’ byłoby rozminięciem się z tajemnicą, jaka się tu rozgrywa. Z postawy Jezusa Chrystusa, upodlonego w swym człowieczeństwie, bije nieustannie głębia Jego godności, której żadne tortury i żaden zastosowany wobec Niego cynizm nie zdołały naruszyć.

Niemożliwe, żeby sami oprawcy tej godności nie odczuli. Najlepszym tego świadectwem jest wyznanie wiary setnika oddziału egzekucyjnego, jakie pojawiło się na jego ustach spontanicznie w chwili skonania Jezusa Chrystusa:

„Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł:
– ‘Prawdziwie, Ten Człowiek był Synem Bożym’ ...” (Mk 15,39).


Ten Ukrzyżowany stał się według zamysłu Trójjedynego, ale i z własnego wyboru po wielekroć potwierdzanego, ofiarą przebłagalną dla odkupienia swych ludzkich Braci i Sióstr:

„... Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są Chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez Odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie.
– Jego to ustanowił Bóg [= Ojciec] narzędziem Przebłagania przez wiarę, mocą Jego Krwi ...” (Rz 3,23nn).

Motywem ze strony Trójjedynego, ale tym samym i samego Syna Człowieczego, jest wciąż Boża Wierność raz człowiekowi zaproponowanej ‘obrączce ślubnej’ na dni „dobre i trudne”, czyli to co Jan Paweł II lubi określać jako „Boski wymiar Odkupienia”:

DiM 7t: „Boski wymiar tajemnicy paschalnej [= Ofiary Chrystusa na Krzyżu] sięga jednak jeszcze głębiej.
– Krzyż postawiony na Kalwarii, krzyż, na którym Chrystus toczy ostatni swój Dialog z Ojcem, wyłania się z samej głębi tej Miłości, jaką człowiek, stworzony na Obraz i Podobieństwo Boga, został obdarzony w odwiecznym Bożym zamierzeniu.
– Bóg, którego objawił Chrystus, pozostaje nie tylko w stałej łączności ze światem jako Stwórca, ostateczne źródło istnienia.
Jest On Ojcem: z człowiekiem, którego powołał do bytu w świecie widzialnym, łączy Go głębsza jeszcze więź niż sama stwórcza więź istnienia.
– Jest to Miłość, która nie tylko stwarza dobro, ale doprowadza do uczestnictwa we własnym życiu Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ten bowiem, kto miłuje, pragnie obdarzać sobą” (DIM 7t).

Ozdobnik

5. Ukrzyżowany ... puka


Kto choć trochę otworzy się w swym sercu na Tego – takiego Ukrzyżowanego, z Którego oczu nadal przeziera odkupieńczo-oblubieńcza Miłość i ofiarowane sobie przebaczenie, otwiera się w swym zapatrzeniu w Niego tym samym na Dar, który z istoty swej przerasta wszystko co jest doczesne. Dar ten pozostaje zarazem w zasięgu wyciągnięcia dłoni. Jest to Chrystusowa propozycja życia – wiecznego.
– Wypada jedynie ponownie przytoczyć słowa samego tego ukrzyżowanego, tym razem z Jego Mowy Eucharystycznej (J 6):

„To bowiem jest Wolą Ojca Mego,
aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne.
A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,40).

Ten ukrzyżowany zechciał stanąć przed każdym człowiekiem: swymi ludzkimi Braćmi i Siostrami, w takiej właśnie postaci. Liczy w swej Bożej ufności, a po trochu w swoim ‘Bożym łudzeniu się’ na to, że widok Syna Człowieczego w takiej postaci wyzwoli jakiś ‘ludzki’ odruch ... współczucia, albo i ... solidarności. Cierpieć On przecież wcale nie musiał. Jeśli się zaś zdecydował na tak okrutną mękę, uczynił to przez swą miłość ‘do szaleństwa’. Chciał człowieka ‘wyrwać’ niemal ‘na siłę’ z drogi wiodącej do potępienia, skoro inne argumenty do naszej nierozumności, bezmyślności i krótkowzroczności już nie przemawiają.

Trudno uchylić się w tej sytuacji od pytania: czy wstrząsający widok „Tego, którego przebodli” (J 19,37): ukrzyżowanego – nie staje się ze strony samego Syna Człowieczego pełnym Bożej ‘pokory i grzeczności’ nieśmiałym „pukaniem do naszych serc” ? Jest to oczywiście ‘pukanie’, za którym się kryje delikatne, pełne Bożego zawierzenia ... człowiekowi oczekiwanie. Jan Paweł II podkreśla – przytaczaliśmy to już poprzednio:

DiM 8c: „Właśnie jako Ukrzyżowany,
Chrystus jest Słowem, które nie przemija...” (DiM 8c-d).

Oczywiście:

„Niebo i ziemia przeminą,
ale Moje Słowa nie przeminą” (Mt 24,35; Mk 13,31; Łk 21,33).

(6 kB)
Objaśnienie

To Boże Słowo, które Bogiem było i pozostaje (J 1,1), stało się Ciałem, a właściwie ... ‘mięsem’:

„Słowo stało się Ciałem
(gr.: sárx = mięso; Jan nie użył tu gr.: soma = ciało, jako pojęcie już uwznioślone, wysublimowane)
– i zamieszkało wśród nas ...” (J 1,14).

Istotnie, nie ma grzechu, który by się nie zdarzył w genealogii przodków Jezusa Chrystusa. On naprawdę ‘mięsem’ się stał. I zstąpił z nieba – z miłości oblubieńczej do nas – naprawdę jedynie „dla nas ludzi i dla naszego zbawienia” (Wyznanie Wiary mszalne).

Ileż subtelności u tego Boga-Sługi, który przemawia do człowieka niemym głosem widoku siebie jako ukrzyżowanego! Syn Człowieczy nie uczyni w stosunku do człowieka nigdy niczego ‘na siłę’. Będzie czekał „cierpliwie” (2 P 3,9), czy Jego Umiłowana Mu „otworzy”. Boża ‘grzeczność’ w obliczu wielkości i godności osoby człowieka jest tu posunięta do granic trudnych do pojęcia:

„Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy Mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną” (Ap 3,20).

Słowa te harmonizują doskonale przede wszystkim z Jezusem przychodzącym do ludzkiego serca w Eucharystii. Ale nie tylko.
– Tutaj Jan Paweł II wiąże to Słowo-Boże-Pisane z Chrystusem Ukrzyżowanym. W takiej właśnie postaci: jako ukrzyżowany – a przecież żywy (por. Ap 1,17), staje Jednorodzony Syn Boży i Syn Człowieczy przed każdym człowiekiem. Oto Odkupiciel człowieka! W takiej postaci staje „i kołacze do drzwi serca” (DiM 8e)!

Jezus Chrystus mógł oczywiście stanąć przed Piłatem – i przed każdym z nas – w blasku swego Boskiego Majestatu. Zresztą dał to do poznania sam o sobie – wyraźnie:

„A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą Chwałą,
którą miałem u Ciebie pierwej,
zanim świat powstał” (J 17,5).

A jednak, Syn Człowieczy woli stanąć przed swymi ludzkimi Braćmi i Siostrami jako strzęp krwi i ran pewnego ... Człowieka. Tymczasem to jest ... Bóg!

Czy człowiek: mężczyzna i kobieta – takiego Boga, w ślad za częścią upadłych Aniołów – odrzuci i Nim wzgardzi? Czy też Go może przyjmie, przygarnie Go i otworzy się na Niego w swym sercu?
– Czy zatem Człowiek otworzy się na Niego, gdy w tym skrwawionym ludzkim Strzępie dostrzeże ukrzyżowanego ... Boga-Człowieka, który z miłości do nas darowuje nam swoje przymierze z Nim, przypieczętowane Jego Bożo-Ludzką krwią odkupienia i poślubienia?

Widok tak dla człowieka wyniszczonego Boga, który nadal kocha i ... przebacza, wzbudzi być może uczucie litości-miłosierdzia ... względem Syna Człowieczego ...
– A przecież, uchowaj Boże!, może ... ten ukrzyżowany jedynie się łudzi, że taka będzie reakcja człowieka: mężczyzny i kobiety – na widok: Jego jako ukrzyżowanego ...?

Ozdobnik

C.   DO DRZWI ... KAŻDEGO CZŁOWIEKA

Verzierung

1. Zaimek: „... każdego (człowieka)”

Posuniemy się o dalszy krok w rozważaniu omawianego, długiego zdania encykliki o Bożym Miłosierdziu (DiM 8). Najpierw przytoczymy tę część zdania, która teraz ma być przedmiotem dalszej analizy słów Papieskich:

DiM 8c:  „Właśnie jako Ukrzyżowany,
DiM 8d;  Chrystus ...
DiM 8e:  jest Tym, który stoi i kołacze do drzwi serca
DiM 8f.:   każdego człowieka” (DiM 8a-d).

Wypada poświęcić nieco uwagi zaimkowi, jakiego użył tu Ojciec święty. Zauważamy przede wszystkim, że występujący w tekście Papieskim zaimek nieokreślony „każdy” nie występuje w Apokalipsie, którą Ojciec święty przywołuje tu jedynie pośrednio (poprzez odnośnik: ‘por.’ = porównaj; czyli cytat nieco już zmodyfikowany). Mimo to Jan Paweł II nie waha się poszerzyć tu wyraźnie tekst biblijny, zresztą w pełnej harmonii z całokształtem depozytu wiary oraz zarówno w zgodności ze ‘zmysłem wiary’, jak i ‘analogią wiary’. A poza tym, samo Słowo-Boże-Pisane nie zostawia żadnej wątpliwości: Dzieło Odkupienia dokonane przez Syna Bożego, obejmuje bez wyjątku wszystkich ludzi i każdego człowieka z osobna:

[Bóg] który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania Prawdy.
Albowiem jeden jest Bóg, jeden też Pośrednik między Bogiem a ludźmi,
człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich
jako świadectwo we właściwym czasie ...” (1 Tm 2,4nn).

W podobnym duchu wyraża się pierwszy Papież, Szymon-Piotr:

„Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy ...
Ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić,
ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia ...” (2 P 3,9).

Ozdobnik

2. Powaga Namiestnika Chrystusowego

Tutaj słowa tego używa i mocno je w zdaniu uwydatnia Papież. Jest to Namiestnik Tego, takiego Boga-Człowieka: Ukrzyżowanego, ale i Zmartwychwstałego. Mówi i naucza jako Papież. Nie jest to w tej chwili co prawda tekst ‘dogmatyczny’ w ścisłym słowa znaczeniu. Niemniej jest to dokument w randze swojej szczególnie uroczysty: Encyklika, czyli List Apostolski, traktowany jako pismo skierowane do całego świata chrześcijańskiego.
– Zdarza się zresztą – właśnie za Pontyfikatu Jana Pawła II, że Ojciec święty w encyklice odwołuje się w jakimś szczegółowym zdaniu do swojej powagi jako Namiestnika Chrystusowego i na swą łączność z całym Kolegium Biskupim, wskutek czego wypowiedź jego nabiera charakteru dogmatu [tak postępował już Paweł VI – zob.: HV 6.14.20; a tym bardziej Jan Paweł II, zob.: EV 57.58.62.65], chociażby się to nie w pełni mieściło w obrębie ‘podręcznikowych’ ustaleń odnośnie do tego, kiedy mamy do czynienia z formalnym ‘dogmatem’.

W tytule omawianej encykliki o Bożym Miłosierdziu Papież nie wyszczególnia jej adresatów jako wyłącznie członków Kościoła katolickiego. Mówi tym razem do Rodziny Ludzkiej całej :

„Czcigodni Bracia, Umiłowani Synowie i Córki,
Pozdrowienie i Apostolskie Błogosławieństwo” (DiM 1).

Chrystus jest Odkupicielem oczywiście wszystkich ludzi bez żadnego wyjątku. Sformułował to dobitnie sam Chrystus – chociażby przez św. S. Faustynę:

„Zdrój Miłosierdzia Mojego został otwarty na oścież włócznią na krzyżu
dla wszystkich dusz – nikogo nie wyłączyłem” (DzF 1182).


W ten sposób uświadamiamy sobie, że Jan Paweł II podkreśla w omawianym fragmencie swej encykliki, iż Odkupiciel właśnie jako:

DiM 8c-e-f: „Ukrzyżowany ... stoi i kołacze
do drzwi serca każdego człowieka” (DiM 8c-e-f).

Niewątpliwie zdumiewa to wystawanie samego Boga: Stworzyciela – i Odkupiciela u wejścia do drzwi serca każdego człowieka. Świadczy ono o Bożej subtelności w obliczu ludzkiej godności: wielkości osoby człowieka: mężczyzny i kobiety. Co ważniejsze jednak, wspomniane „stanie i pukanie” Chrystusa jako ukrzyżowanego dotyczy według Namiestnika Chrystusowego „każdego człowieka” [DiM 8f].

(6 kB)
Objaśnienie

Nie możemy nie postawić sobie w tym miejscu istotnego pytania:
Co to znaczy: „... każdego człowieka”? Okazuje się, że jest to stwierdzenie dalekosiężne i zarazem wprowadzające w ogromną radość.
– Mówi tu – warto to sobie uświadomić wprost i jaskrawo – Chrystusowy Namiestnik. Czy sięgając po to wyrażenie: „... każdego człowieka” przy pisaniu encykliki, musiał on mieć jasność Bożego rozumienia użytego tu zaimka: „... każdego (człowieka)”?
– Być może, że towarzysząca mu przy pisaniu tego zdania świadomość ‘dostrzegła’ z poczuciem pewności Objawienia Bożego wszystkie konsekwencje użytego tu zaimka. Konieczne by to jednak nie było. W jakiejś analogii do autorów biblijnych, którzy nie musieli rozumieć ostatecznych konsekwencji użytych przez siebie wyrażeń, podsuwanych im przez Ducha Świętego.

Faktem pozostaje: jest to aż encyklika. Oraz że pisze tu w imieniu swego Boskiego Mistrza, Boga-Człowieka, Jego Namiestnik na ziemi. Z tej zaś racji, w Nim musi działać Duch Święty siłą rzeczy w wyjątkowym spotęgowaniu. Nie na darmo każdorazowy Papież zostaje obdarzony wprost przez Chrystusa i Ducha Świętego charyzmatem Prawdy Objawienia. Jemu przecież zwierza sam Jezus Chrystus, jedyny Pan Swego Kościoła – misję-zadanie: „Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci ...” (Łk 22,32).

Ozdobnik

3. Każdy: każdy bez wyjątku

Użyty tu zaimek nieokreślony: „... każdy (człowiek)” odnosi się zatem ponad wątpliwość nie do samych tylko katolików. Ani nawet do samych wyłącznie chrześcijan, czyli tych którzy wierzą w Chrystusa jako Boga-Człowieka. Zaimek nieokreślony: ‘każdy’ dotyczy w sensie ścisłym każdego człowieka jako człowieka. Zatem i pogan. I nie-chrześcijan. I ateistów. Dotyczy – i nie może być inaczej, oczywiście także ludzi czasów przed-Chrystusowych, jak i wszystkich bez wyjątku z epok po-Chrystusowych. Odkupienie dokonane przez Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa rozciąga się na wszystkich ludzi bez wyjątku.

W jaki zaś sposób Ukrzyżowany stawał i staje niezmiennie również u drzwi serca ludzi epoki przed-Chrystusowej, „stojąc i pukając” w oczekiwaniu: czy Mu otworzą, jak to jest możliwe? To już jest Boża tajemnica. Ale też: Jezus Chrystus jest Bogiem. On zna drogi, jakimi zdoła dotrzeć do ludzkiego serca – wszystkich epok (zob. do tego: J 2,25)!

Po czym rozpoznają ci ludzie, np. nie-chrześcijanie oraz ludzie czasów przed-Chrystusowych, że to jest ... Jezus Chrystus, Syn Boga Żywego?
– Nie ulega wątpliwości, że Bóg ma prócz zwyczajnych dróg udostępniania ludziom swych łask odkupienia
(tj. poprzez swój Kościół i sakramenty święte, począwszy od sakramentu chrztu świętego; poprzez nauczanie Kościoła itd.)
również jeszcze drogi nie-zwyczajne. Mimo że nie do nas należy dokonywanie ‘wyboru’ tego, która z tych dróg by nam indywidualnie odpowiadała względnie nie odpowiadała
(zob. do tego RP 31/I: „Byłoby zatem niedorzecznością, a także zarozumiałością chcieć arbitralnie ignorować narzędzia łaski i zbawienia ustanowione przez Boga...”).
Wciąż aktualne są inne słowa tegoż Ojca świętego:

„Kościół może tylko zachęcać swe dzieci, które znajdują się w tych bolesnych sytuacjach
(np. ponownego małżeństwa, tym razem już nie-sakramentalnego),
by zbliżały się do miłosierdzia Bożego innymi drogami, a nie poprzez sakramenty
pokuty i Eucharystii
, dopóki nie spełnią wymaganych warunków...” (RP 34; por. FC 84; itd.).

Ozdobnik

4. Każdy ... Poczęty

Co więcej jednak, użyty tu zaimek: „... serca każdego człowieka” obejmuje ponad wątpliwość również każdego człowieka ledwo poczętego, dopiero jedno-komórkowego. Z chwilą połączenia się komórki rozrodczej ojca i matki, tj. owego około pół godziny trwającego procesu łączenia się garniturów chromosomalnych komórki ojca i matki, powstaje pierwsza komórka od razu człowieka, określana w języku naukowym: zygota. Jest to od tego momentu pełny, prawdziwy człowiek: z duszą i ciałem. Wyposażony od tejże chwili we wszystkie komponenty, które stanowią o jego godności jako ludzkiej osoby i z tą samą chwilą Bożego Obrazu wobec kosmosu. Jan Paweł II przypominał w swym Liście do Rodzin (1994 r.):

„... W ludzkim rodzicielstwie Bóg sam jest obecny
– obecny w inny jeszcze sposób niż to ma miejsce
w każdym innym rodzeniu w świecie widzialnym, ‘na ziemi’.
– Przecież od Niego tylko może pochodzić ‘Obraz i Podobieństwo’,
które jest właściwe istocie ludzkiej, tak jak przy stworzeniu ...” (LR 9).

Parę zdań wcześniej zaznacza Jan Paweł II:

„Gdy z małżeńskiej jedności dwojga rodzi się nowy człowiek,
to przynosi on z sobą na świat szczególny Obraz i Podobieństwo Boga samego:
w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby” (LR 9).

Koncentrujemy się obecnie na Małym Człowieku, który powstaje w chwili poczęcia. Gdy ani matka, ani ojciec jeszcze nie wiedzą, że w łonie tejże matki powstało nowe, odrębne człowiecze Życie, które Bóg, „obecny” w ludzkim rodzicielstwie, wywołuje z nie-istnienia do istnienia.
– W tymże momencie Bóg nadaje Małemu Człowiekowi Imię niepowtarzalne, tzn. jakiego już nigdy nie będzie nosił nikt inny. Każdy z nas pozna to ‘swoje’ Imię dopiero w chwili, gdy „zwyciężymy” po przejściu egzaminu na jakość naszej miłości i staniemy przy Bożym Tronie. Tak to oznajmił sam Pan:

„Zwycięzcy dam manny ukrytej
i dam mu biały kamyk,
a na kamyku wypisane Imię nowe,
którego nikt nie zna oprócz tego, kto je otrzymuje” (Ap 2,17).

Jakaż radosna i porywająca perspektywa! Bogu nie braknie imion – zróżnicowanych! Jest On „bogaty-rozrzutny” w Miłosierdzie (Ef 2,4)!

Bóg niejako ‘nie ma się z radości’ w chwili, gdy może obdarzyć ten z kolei swój żywy Obraz, swą Umiłowaną – istnieniem-życiem. W tym samym momencie powołuje tego Malutkiego do życia – wiecznego, wołając do niego głośno:

„Ty Moje Ukochanie! Kocham Cię!
I wzywam do życia – wiecznego!
Do uczestnictwa w Mojej Boskiej Naturze!
Jeśli tylko zechcesz stać się ... Oblubienicą Twego Odkupiciela-z-krzyża!
Warunkiem osiągnięcia życia wiecznego jest jednak zachowywanie Moich przykazań!”

„A wiem, że Przykazanie Jego [= Ojca]
jest życiem – wiecznym” (J 12,50).

(7 kB)
Objaśnienie

Już taki Mały Człowiek: jedno-komórkowy – ‘ma’ wszystko, co stanowi o jego ludzkiej naturze. Tym samym jest on osobą. Jest wyposażony w samoświadomość [rozum], samostanowienie [wolna wola], i niezbywalną zdolność podejmowania odpowiedzialności. Przez to podstawowe wyposażenie natury ludzkiej ten Mały Człowiek cechuje się godnością podarowanego sobie człowieczeństwa. Oczywiście wraz z przysługującymi mu wszystkimi prawami należnymi ludzkiej osobie.

Natomiast sam w sobie fakt, iż ten Mały Człowiek jest jeszcze nie-rozwinięty i nie wydoskonalony, nie stanowi dla Boga najmniejszego problemu! Bóg jest Stworzycielem ‘czasu’ – i nadal pozostaje Panem ‘czasu’. Podobnie też człowiek dorosły może np. spać, a niekiedy z takich czy innych względów traci przytomność. Człowiek może być dorosły, a fizycznie, biologicznie, albo i psychicznie nie rozwinięty: upośledzony. Od aktualnego funkcjonowania ludzkiej psychiki nie zależy godność przysługująca mu z natury. Rozwój wszelkich uzdolnień jest problemem tylko wtórnym, który w każdym razie nie stwarza najmniejszego problemu dla Boga, Pana swojego stworzenia.

Zdarza się, a może bardziej precyzyjnie: w skali światowej dzieje się to masowo z sekundy na sekundę, że Mały Człowiek ‘ginie’: umiera przed swym urodzeniem. Bywa tak w wyniku śmiertelnego wypadku, gdy dziecko ginie wraz ze swoją matką. Albo też Człowiek ten, chociażby dopiero jednokomórkowy [zygota; albo już i embrion – od zagnieżdżenia w błonie śluzowej macicy] zostaje zamordowany – obojętnie jak:

butt przez fizyczne przerywanie ciąży,
butt umiera w wyniku samoistnego poronienia;
butt przez użycie środków poronnych stosowanych przez matkę: spiralę, względnie środki hormonalne, prostaglandyny, współżycie z prezerwatywą, a tym bardziej RU-486, względnie wydoskonaloną: ellaOne, itd.

Wciąż intrygujące jest pytanie: Co się dzieje wtedy z takim Małym Człowiekiem? Dokąd on się dostaje w chwili swej śmierci? Był przecież jeszcze ... nie-rozwinięty – i nie ochrzczony. Chociażby nawet jego rodzice byli chrześcijanami.

Ozdobnik

5. Odpowiedź Encykliki (DiM 8f)

Odpowiedź na to pytanie, które dla wielu rodziców, szczególnie zaś matek, chociaż nie tylko dla nich – może być niezwykle dramatyczne
[poronienie samoistne; albo i spowodowane; po środkach poronnych; w przypadku prośby o rozgrzeszenie w trybunale Miłosierdzia]
przynosi na swój sposób rozważany fragment encykliki o Bożym Miłosierdziu. Trzeba wrócić do użytych przez Ojca świętego również poprzedzających słów:

DiM 8c: „Właśnie jako Ukrzyżowany (8c),
DiM 8d: Chrystus ... (8d),
DiM 8e: jest Tym, który stoi i kołacze do drzwi serca (8e)
DiM 8f:  każdego człowieka ...” (DiM 8f).

(0,37 kB) Mały człowiek oczywiście jest człowiekiem. Jest nim niezbywalnie i nieodstępnie: od momentu połączenia się komórki ojca i matki. Jest też wyposażony we wszystkie istotne komponenty człowieczeństwa.

(0,38 kB) Raz poczęty człowiek nigdy już istnieć nie przestanie. Śmierć nie ma żadnego wpływu na istnienie człowieka: zmienia się jedynie stan aktualny, w jakim się znajduje: z życia ziemskiego – w momencie śmierci biologicznej przechodzi w życie odtąd już na zawsze – w wieczności: szczęśliwej względnie w potępieniu wiecznym: zależnie od tego, którą z możliwości dany człowiek sobie aktem swojej wolnej woli wybierze.

(0,38 kB) Jest powszechnym twierdzeniem wiary, iż Chrystusowe zbawienie-odkupienie obejmuje każdego człowieka bez wyjątku. Zarówno epoki przed-Chrystusowej, jak i po-Chrystusowej. Znaczy to, że nie ma i nigdy nie będzie człowieka nie odkupionego!
– Natomiast Szatani nie są odkupieni. Chrystus zstąpił z nieba „dla nas ludzi i dla naszego zbawienia” (Wyznanie Wiary mszalne), zatem nie dla upadłych Aniołów!
– To założenie dogmatyczne jest dla nas cennym punktem wyjścia dla dalszego wnikania w tajemnicę tego:
co się dzieje z Małym Człowiekiem zabitym względnie ginącym przed swym urodzeniem? Każdy z nich jest oczywiście odkupiony. I nie może być inaczej.

(0,37 kB) Kolejnym punktem wyjściowym do wnikania w omawiane pytanie, jest dalsze, równie niepodważalne stwierdzenie. Mianowicie Bóg nie może sobie pozwolić na to, by czy to do nieba, czy do piekła dostał się ktokolwiek wbrew swojej woli, tzn. niezależnie od aktu wolnej woli. Zarówno do Królestwa Bożego zbawienia, jak i wiecznego potępienia dostają się tylko ci, którzy uprzednio dokonali wolnego wyboru w jednym z tych kierunków – mocą swego uzdolnienia do samostanowienia o sobie.
– W Niebie nie ma miejsca na żadnego niewolnika! Niewolnicy są natomiast w potępieniu wiecznym: niewolnicy z własnego wyboru ...!

(0,37 kB) W piekle znajdują się wyłącznie ci, którzy niewolnikami Szatana być chcieli. Zadecydowali tak swą wolną wolą, gdy w sensie definitywnym wzgardzili Bożą Miłością i Bożym Życiem.

(0,36 kB) Bóg jedynie pieczętuje wybór dokonany przez samego człowieka. Jednocześnie zaś Bóg podejmuje uprzednio wszelkie możliwe starania, by wybór człowieka był ukierunkowany na „Życie”, a nie na „Śmierć” (por. Pwt 30,19; por. DzF 1728; itd.).

Ozdobnik

6. Wnioskowanie teologiczne

Skoro zatem:

butt  Boży Zamysł Odkupienia obejmuje bez wyjątku każdego człowieka,
butt  a te Małe Dzieci – człowiekiem w najprawdziwszym znaczeniu ,
butt  Dalej: skoro zagadnienie ‘czasu’ nie może stanowić problemu dla Stworzyciela ‘czasu’,
butt  Bóg zaś nie może sobie pozwolić na to, by tych umierających Małych Ludzi zmusić do obrania drogi np. zbawienia, a nie potępienia,
butt  To widocznie musi istnieć jakiś sposób wyzwolenia ich świadomej i dobrowolnej decyzji: na ‘plus’, albo na ‘minus’.

Bóg w jakiś sobie wiadomy sposób nie może oczywiście nie być władny, by wyzwolić u tych Małych, nie rozwiniętych ludzi – świadomej decyzji: wyboru czy to na zbawienie, czy też (nie daj Boże!) potępienie.

Ośmielamy się podjąć próbę teologiczną zastanowienia się nad tym, jak to się wszystko może odbywać. Obracamy się w sferze wnioskowania teologicznego, dyskutowanego i nie rozpracowanego jeszcze ‘do końca’ w teologii. Nie zostało ono też jeszcze rozstrzygnięte przez Magisterium Kościoła, choć istnieją pewne jego przesłanki i aluzje, napawające optymizmem wiary.

Zdajemy sobie przede wszystkim sprawę, że problem: gdzie znajdują się Dzieci Nie urodzone – służy raczej zaspokojeniu naszej ‘ciekawości’, natomiast w świetle ogólnych podstaw dogmatycznych nie stanowi poważniejszego problemu. Niemniej: skoro możemy podjąć próbę dokładniejszego zastanowienia się nad nim, nie należy z tej ‘próby’ zrezygnować jedynie dlatego, że Magisterium Kościoła dotąd nie wypowiedziało się na ten temat zbyt dokładnie.

Wypada sobie jednak uświadomić, że rozstrzygnięć oficjalnych Magisterium w tej kwestii, ściśle biorąc, właściwie nawet nie potrzeba. Istnieje aż nadto dużo pewników teologicznych, w oparciu o które możemy się pokusić o wysunięcie dobrze ugruntowanej opinii: pewników zarówno dogmatycznych, jak i biblijnych. Ponadto zaś mamy do dyspozycji dar Ducha Świętego: „zmysł wiary” oraz „analogię wiary”, choć oczywiście autorytatywnym wyrazicielem jednego i drugiego ‘zmysłu’ jest sam tylko Urząd Nauczycielski Kościoła (zob. DV 10).

Wszystko to pozwala, przy uwzględnieniu zarówno aspektu niesprzeczności wysuwanej opinii z innymi danymi Objawienia, jak i pozytywnymi argumentami przemawiającymi za jej ‘odpowiedniością’ [argumentum convenientiae], opowiedzieć się za wysuniętym tu rozwiązaniem.

Ozdobnik

7. „Odejdę ...”: Odkupieńcza męka

Odkupiciel mówił po Ostatniej Wieczerzy, gdy najwyraźniej żegnał się z Uczniami tuż przed początkiem swej męki:

„A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce,
przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie,
abyście i wy byli tam, gdzie JA JESTEM ...” (J 14, 3).

Według opisu Jana miało to miejsce między Wieczernikiem a pojmaniem w Ogrojcu. Dzieje się to zatem już w ramach tej Jego „Godziny” (J 13,1): uwielbienia Syna Człowieczego przez mękę, krzyż, ale i zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, zesłanie Ducha Świętego. Jest to szczytowa godzina tajemnicy Paschy (por. do tego wyż.: Nadeszła Godzina Moja).

Jezus parokrotnie, coraz jaśniej, obiecuje wysłanie „Innego Pocieszyciela” (J 14,16; DeV 14) – za cenę jednak tego, że wpierw On – Jezus, musi „odejść”. Sam Jezus pozostanie zawsze Pierwszym ‘Pocieszycielem’ swych Uczniów. Tym „innym”, drugim Pocieszycielem będzie Duch Święty, którego Jezus wyśle „od Ojca” (J 16,7).

Jezus wypowiada to słowo „... odejdę” – względnie „...przyjdę” jednym tchem, jakby tu nie chodziło o nic szczególnego. Tymczasem czasowniki te zawierają ładunek treściowy po ludzku mówiąc przerażający – ale zarazem odkupieńczy.
– Jezus uzasadnia konieczność swego ‘odejścia’, równoznacznego z powrotem do Ojca od którego wyszedł (por. J 16,28) tym, że inaczej nie będzie mógł posłać Ducha Świętego.

Ten zaś Duch Święty będzie miał jedno główne zadanie do spełnienia::

„On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat
o grzechu, o sprawiedliwości, i o sądzie”
(J 16,8).

Treść wspomnianego tu „przekonywania” wyjaśnialiśmy szczegółowo już parokrotnie. Jezus zdradza się mimo woli, jak Jego samego to ‘boli’, że ludzie ... Jemu nie uwierzyli (J 16,9).
– Podobny ‘ból’ przeżywał On: Syn-Słowo już w chwili gdy pierwsza ludzka para wzgardziła Bożym Słowem – Bożym przykazaniem (DeV 33). Duch Święty, który „przenika głębokości Ojca i Słowa-Syna” (1 Kor 2,10), zna Boży ból: radykalnie odrzuconej Bożej Miłości w upadku prarodziców.
– On to będzie przekonywał ludzi o popełnionym grzechu. Nie po to, by człowiek popadł w rozpacz, lecz by się nawrócił i przyjął Słowo Boże wraz z darem odkupienia:

(23 kB)
Objaśnienie

„Przekonywanie to bowiem ma na celu nie samo oskarżenie świata, ani tym bardziej – jego potępienie.
Chrystus nie przyszedł na świat, aby go osądzić i potępić, lecz – by go zbawić ...
– W taki sposób przekonywanie o grzechu staje się równocześnie
przekonywaniem o odpuszczeniu grzechów w mocy Ducha Świętego” (DeV 31).

Odkupiciel wyśle Ducha Świętego, żeby przekonywał świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie za cenę niezwykle wysoką: swojej męki, śmierci, a potem zmartwychwstania. Tę właśnie, niezwykle trudną cenę, wyraża parokrotnie w tym kontekście użyty czasownik: „odejdę – nie odejdę”.
– Oto słowa encykliki o Duchu Świętym:

„Przychodzi On [= Duch Święty] ‘po’ odejściu Chrystusa, ‘za cenę’ tego odejścia.
Było to naprzód odejście przez śmierć krzyżową ...” (DeV 30).

Innymi słowy, gdy Chrystus mówi do zatrwożonych uczniów:

„W domu Ojca jest mieszkań wiele...
Idę przecież przygotować wam miejsce.
A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie ...” (J 14,2n),

uświadamia im jedynie, że tuż tuż rozpocznie się najtrudniejszy odcinek dzieła odkupienia i odkupieńczej Woli Ojca. Krzyż Syna Człowieczego stanie się w sensie dosłownym kluczem, który otworzy Jego ludzkim Braciom i Siostrom „Dom Ojca”. Tę rzeczywistość oznacza użyty czasownik: ‘odejdę, nie odejdę’. Chodzi o tajemnicę odkupicielskiej męki-śmierci-ukrzyżowania, choć uwieńczonej tajemnicą zmartwychwstania.

Kluczem tym będzie krzyż Chrystusa. Włożenie go potem do drzwi „Domu Ojca” sprawi, że Dom ten otworzy się dla zbawionych bez trudu.

Ozdobnik

8. „Przyjdę powtórnie ...”

Jezus mówi jednak nie tylko o swoim ‘odejściu’, tzn. o tuż tuż czekających Go torturach, których się podejmuje w pełni swej ludzkiej i Bożej wolności. Mówi On też o etapie, który nastąpi bezpośrednio potem:

„... przyjdę powtórnie
i zabiorę was do Siebie
...” (J 14,3).

Czasownik ‘przyjdę powtórnie’ dotyczy, rzecz jasna, Odkupiciela już Zmartwychwstałego: Tego, który po swym Bożym „dotknięciu” korzeni zła człowieczego: grzechu i śmierci – stał się zwycięskim Odkupicielem. Wspomniane ‘powtórne przyjście’ nastąpi zatem po następujących etapach:

butt  Po męce i rzeczywistej śmierci Syna Bożego na krzyżu;

butt  Po „przygotowaniu”  za tę cenę „mieszkania w Domu Ojca”.

butt  Wtedy dopiero nastąpi etap trzeci: powtórne przyjście Odkupiciela, który przeprowadzi swój żywy Obraz: mężczyznę i kobietę – na ‘gotowe’, przygotowane już miejsce-mieszkanie w Domu Ojca.

Ozdobnik

D.   UMIERANIE A JEZUS MIŁOSIERNY


Ozdobnik

1. Definicja ‘śmierci’ wg J 14,2n

Jaki stąd płynie wniosek? Uświadamiamy sobie, że omawiane słowa z J 14,2n – ukazują Chrystusa jednocześnie ukrzyżowanego i już zmartwychwstałego. Takim jest w pełnym tego słowa znaczeniu Odkupiciel człowieka.

Równocześnie jednak Jezus mówi tu ponad wątpliwość o śmierci każdego z ludzi. Co więcej: Jezus podaje tu ścisłą definicję ‘śmierci’:

Śmierć – to nie ‘coś’! Jest to natomiast ... ‘Ktoś’! Nie jest to w każdym razie ‘coś’, co przychodzi na człowieka jako jego ‘ślepy los’. Przeciwnie, śmierć to każdorazowo w pierwszym rzędzie ten Ktoś: Odkupiciel człowieka. On to „przychodzi” po każdego po kolei z odkupionych przez siebie – za nieprawdopodobnie wysoką cenę!

Przychodzi, żeby umierającemu, u progu wieczności, z pomocą ‘klucza’ swojego krzyża w najdosłowniejszym znaczeniu otworzyć drzwi do Domu Ojca. Tak dopiero pragnie tego kolejnego odkupionego wprowadzić do Domu Ojca, do „mieszkania” które sam, osobiście, jako Sługa Sług – temu odkupionemu – przygotował.
– Boży Syn w sensie najdosłowniejszym nie przyszedł po to, żeby Jemu służono (Mt 20,28), lecz żeby służyć i biesiadnikom zaproszonym na ucztę weselną oblubieńczo-godową obmyć nogi (por. J 13,5; Mt 20,28; Mk 10,45).

Niemożliwe, żeby móc przypisać inne znaczenie występującym tu, tak jaskrawo uwydatnionym czasownikom:
Idę przecież przygotować wam miejsce.
A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce,
przyjdę powtórnie
...” (J 14,2n).
Musimy przyznać, że czasownik ‘idę-odejdę-przygotuję’ oznacza odkupienie-w-krwi. Jezusowy krzyż: belka pionowa i pozioma – jest w najprawdziwszym znaczeniu kluczem. „Domu Ojca” nie da się otworzyć innym ‘kluczem’, jak tylko ... krzyżem Chrystusa.

Tym kluczem Jezus nie tylko pokonał korzenie ludzkiego Zła: grzech i śmierci. Ponadto wszedł On dzięki temu kluczowi do Domu Ojca: jako ukrzyżowany, niebawem jednak zmartwychwstały. Tam w międzyczasie zdążył „przygotować miejsce”  na przyjęcie każdego z odkupionych przez siebie swych ludzkich Braci i Sióstr. A miejsc tych ... nie zabraknie!

W momencie umierania poszczególnego swego żywego Obrazu: mężczyzny i kobiety – Odkupiciel przychodzi jedynie po to, by „zabrać go ... tam gdzie i Ja jestem” (J 14,3).

Ozdobnik

2. Śmierć a Jezus z ‘Jezu ufam Tobie’

W tej sytuacji nasuwa się nieodparcie to wszystko, z czym Bóg przychodzi do znękanej ludzkości naszych czasów, przypominając jej, iż jest dla człowieka Bogiem Miłosierdzia. Bóg posłużył się w tym celu Siostrą zakonną – obecnie kanonizowaną św. S. Faustyną Kowalską. Jezus zwrócił się do niej nagląco, żeby namalowany został obraz z podpisem: „Jezu Ufam Tobie”. Na łamach naszej strony była już parokrotnie mowa o tym, a wrócimy do tego jeszcze w obydwu następnych rozdziałach niniejszej części.

Mimo wszystko przypomnimy tu okoliczności powstania tego obrazu. Było to wieczorem (22 lutego 1931 r.) w klasztorze Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku. Św. S. Faustyna zobaczyła w pewnej chwili Jezusa żywego. Oto jak opisuje wspomniane widzenie:

„Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady ...
– Po chwili powiedział mi Jezus:
Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz,
z podpisem: Jezu ufam Tobie
’.
Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej – i na całym świecie’ ...” (DzF 47).

Obraz ... powstał. Nie można nie zauważyć, że przedstawiony na nim Jezus, to Jezus Ukrzyżowany: zatem ... umarły. Jego bok jest przecież przebity. Stąd – z tego przebitego boku, według św. Jana, świadka ukrzyżowania – „wypłynęła krew i woda” (J 19,34). Czyli: Obraz „Jezu Ufam Tobie” przedstawia ponad wątpliwość Jezusa zabitego, umarłego. Jeśliby Jezus nie umarł wcześniej, mimo że św. Jan Apostoł dobitnie właśnie zaznacza fakt Jego śmierci (J 19,30), to cios włócznią, wykonany wprawną ręką żołnierza rzymskiego, dobiłby Jezusa definitywnie.

A przecież obraz „Jezu Ufam Tobie” przedstawia Jezusa ... żywego. Mamy tu zatem przed sobą Jezusa z okresu, jaki nastąpił już po Jego Zmartwychwstaniu!

Jezus wykonuje na obrazie w sam raz krok naprzód: w naszym kierunku: wysuwa lewą nogę w pochodzie ku nam. Jednocześnie błogosławi swą prawą ręką itd.
– Bóg naprawdę „pierwszy” umiłował (1 J 4,19). Nie my przepraszamy Boga – jako pierwsi! Inicjatywę odkupienia człowieka: mężczyzny i kobiety, podejmuje pierwszy On: Stworzyciel, który niebawem przyjmie postać drugą: będzie to zarazem nasz Odkupiciel. Oto Boża, wciąż nas zaskakująca i uprzedzająca Miłość (por. Rz 5,8)!

Kto to zatem jest – ten Jezus z obrazu „Jezu Ufam Tobie” ? Stajemy przed tajemnicą Jezusa Chrystusa jako Odkupiciela człowieka. Jest to Jezus, który jest zabity czyli umarły, a przecież jednocześnie zmartwychwstały (DzF 47.299.326). Tajemnica za tajemnicą ...!

Jeśli ten obraz przybliża Jezusa ukrzyżowanego, a przecież zmartwychwstałego, rozumiemy tym samym bezpośrednie konsekwencje odkupienia dokonanego przez krzyż.

Dla Trójjedynemu nie jest sprawą obojętną, po której stronie stanie poszczególny odkupiony: mężczyzna i kobieta, systematycznie tak łatwo zwodzony (por. Ap 12,9) przez Złego (= Szatana, ojca kłamstwa i mordercy).
– Jako „Dobry Pasterz” Jezus walczy o każdą owieczkę, zwłaszcza tę zbłąkaną (J 10,15; Łk 15,4-7; LR 18). Odkupienie to walka ze strony Boga nie ‘przeciw’ człowiekowi, lecz „o człowieka” (zob. LM-1985, 15): żeby „nie zginął, ale miał życie – wieczne” (J 3,16).

Toteż nie może ulegać wątpliwości:Odkupiciel walczy o każdego z odkupionych za tak nieprawdopodobną cenę: swojej Krwi i swego Życia. Pisze św. Faustyna, udostępniając słowa samego Chrystusa:

„Powiedz duszom, ... że daję im na obronę swoje miłosierdzie,
walczę za nich Sam jeden
i znoszę sprawiedliwy gniew Ojca Swego”
(DzF 1516).

Jakżeż by mogło być inaczej, skoro Ojciec „nie posłał swego Syna po to, by świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,17)!?

Nasza świadomość rozjaśnia się coraz coraz bardziej i zaczynamy coraz lepiej rozumieć, co się dzieje w tej decydującej dla każdego człowieka chwili, jaką jest ‘przechodzenie na drugi brzeg’.
– W śmierci poszczególnego człowieka, sam Odkupiciel ponad wątpliwość „przychodzi” – PO uprzednim przygotowaniu dla umierającego „mieszkania w Domu Ojca”. I ponad wątpliwość walczy w tym momencie ‘o jego ocalenie’ – ku życiu Wiecznemu.

Verzierung

RE-lektura: część V, rozdz. 6b.
Stadniki, 15.XI.2013.
Tarnów, 7.III.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



3. Wzrok utkwiony w Chrystusa Ukrzyżowanego
4. Ukrzyżowany ... stoi
5. Ukrzyżowany ... puka

C. DO DRZWI ...KAŻDEGO CZŁOWIEKA
1. Zaimek „... każdego (człowieka)”
2. Powaga Namiestnika Chrystusowego
Dogmatyczne sformułowania Encyklik
3. Każdy: każdy bez wyjątku
4. Każdy ... Poczęty
5. Odpowiedź encykliki (DiM 8d)
6. Wnioskowanie teologiczne
7. „Odejdę ...”: Odkupieńcza Męka
8. „Przyjdę powtórnie ...”

D. UMIERANIE a Jezus Miłosierny
1. Definicja ‘śmierci’ wg J 14,2n
2. Śmierć a Jezus z ‘Jezu ufam Tobie’


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Jan Paweł II tuż po przylocie do Krakowa: 17.VIII.2002
Ryc.2. Obraz namalowany przez cudownie ocalałego żołnierza k. Medjugorje
Ryc.3. Dwoje dzieci żyjących i leżących-śpiących na ulicy Kalkuty
Ryc.4. Dziecko rozradowane po zjedzeniu i ubrudzeniu się czekoladą
Ryc.5. Widok pól zasłanych śniegiem między brzozami