(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

2. Narodziny Jezusa Chrystusa

Ozdobnik

Nadeszła chwila oczekiwana niejako z zapartym tchem przez Trójjedynego, ale i otaczających Go Aniołów oraz zbawionych, a ponadto przez cały kosmos, który „z upragnieniem oczekuje objawienia się Synów Bożych(Rz 8,19). Jest to moment wiadomy jedynie Bogu, który Słowo-Boże-Pisane nazywa ‘Pełnią Czasu’. W tym momencie, przygotowanym starannie od wieków zrządzeniami Ojca Przedwiecznego, ma się rozpocząć właściwa realizacja ‘wstrząsającego’ swym dramatyzmem zamysłu Trójjedynego: Syn Boży ma się stać .... człowiekiem !
– W Księdze Mądrości, napisanej być może w połowie I-go w. przed Chr., pojawia się notatka, którą Liturgia chrześcijańska odnosi do Bożego Narodzenia:

„Gdy głęboka cisza zaległa wszystko,
a noc w swoim biegu dosięgała połowy,
wszechmocne Twe Słowo z nieba, z królewskiej stolicy,
jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz,
jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi ...” (Mdr 18,14n).

Fragment ten dotyczy bezpośrednio wydarzeń Wyjścia Hebrajczyków z Egiptu po kilkuwiekowej niewoli (zob. Wj 11-12; zwł. Wj 12,29-33). Działo się to ok. 1250 r. przed Chr. – niewątpliwie jako zasadnicza zapowiedź wyzwolenia Ludu Bożego Przymierza ze znacznie poważniejszej ‘niewoli’, aniżeli ta jedynie fizyczna: u Egipcjan. Przyjdzie Chrystus, który – według zapowiedzi Anioła udzielonej Józefowi w jego wewnętrznych rozterkach, czy opuścić brzemienną Maryję, „... zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1,21). W tym wypadku Chrystus, który jako Osoba jest Słowem-Synem swego Ojca, „wyląduje” prawdziwie na „zatraconej ziemi”. Nie przyniesie On śmierci, lecz „Pokój ludziom Bożego Upodobania”, tzn. Bożej niezłomnej Wierności-Prawdy raz człowiekowi – swej Mistycznej Oblubienicy, danemu Słowu: „Kocham Cię, Dziecko bólu, ale tym bardziej Dziecko Mojej Miłości” !

O narodzeniu Syna Bożego relacjonuje w swej Ewangelii z jednej strony Mateusz (Mt 1,18-25), jak i – nieco inaczej – Łukasz, Grek, z zawodu lekarz (Zwiastowanie: Łk 1,26-38; Narodzenie Jezusa: Łk 2,1-7). Dowiadujemy się o skrajnych, niezmiernie upokarzających warunkach, w jakich przyszło „narodzić się” Temu, który jest „Królem Królów i Panem Panujących” (Ap 19,16). Dla Boga ... nie znalazło się nawet miejsce do godziwego przyjścia na świat. Świat cały niby ... czekał na „Mesjasza”, lecz gdy ten naprawdę przyszedł, spełniło się jedynie wyznanie pełne bólu, sformułowane w Bożym-Słowie-Pisanym przez umiłowanego ucznia Jezusa Chrystusa – św. Jana Apostoła:

„Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał!
Przyszło do swojej Własności, a swoi Go nie przyjęli ...” (J 1,10n).

Maryja, w stanie tuż przed rozwiązaniem, przybyła wtedy wraz z Józefem, jej mężem, wymęczona parodniową wędrówką z Galilei na północy Izraela do Betlejem, położonego ok. 8 km na południe od Jeruzalem. Judea była w tym czasie krajem okupowanym przez Rzym, gdzie rządził cezar August (30 przed Chr. do 14 po Chr.). Zarządził on w całym Imperium Rzymskim ... spis ludności.

(6 kB)
Objaśnienie

Jan Paweł II ogłosił w 1989 bardzo znamienny List Apostolski o św. Józefie w jego charakterze „Stróża Odkupiciela”. W Liście tym wyjaśnia on m.in. to, co mogło uchodzić za zwykły ‘zbieg okoliczności’: fakt spisu ludności zarządzonego przez okupanta (niewątpliwie w związku z fiskusem!).
– Z narzuconym przez okupanta terminem dokonania zapisu poszczególnych rodzin w miejscu pochodzenia rodu – w tym wypadku rodu Dawida, wiązały się niewygody dla tych dwojga: Maryi i Józefa. Oczekiwali oni lada moment przyjścia na świat oczekiwanego Dziecka, o którym wiedzieli, że będzie to chłopiec i że ma otrzymać imię ‘Jezus’. Po ludzku sądząc mieliby prawo „narzekać na Boga” z tytułu tego wszystkiego, co niezwykle utrudniało spełnienie ich podstawowych zadań rodzicielskich.

Tymczasem jak to dobrze, że Boża Opatrzność tak wszystko „zrządziła” ! Jednocześnie bowiem zaczęły spełniać się jedno po drugim proroctwa mesjańskie dotyczące królewskiego, Dawidowego „Betlejem w ziemi Judy” (Mi 5,1; Mt 2,6). Z kolei zaś Syn Boży dostał się tym samym do ‘oficjalnego rejestru ludzi’ już nie tyle nawet niewiele znaczącej Judei, lecz ówczesnego mocarstwa światowego – Imperium Rzymu:

„Udając się do Betlejem z powodu spisu ludności, stosownie do zarządzenia prawowitej władzy, Józef spełnił wobec dziecka ważne i znamienne zadanie, by oficjalnie wpisać do rejestrów cesarstwa imię ‘Jezus, Syn Józefa z Nazaretu’ [por. J 1,45].
– Zapis ten ukazywał w sposób jawny, że Jezus należy do Rodzaju Ludzkiego, że jest człowiekiem pośród ludzi, obywatelem tego świata, podległym prawom i instytucjom państwowym, ale także ‘Zbawicielem świata’ ...” (RCu 9).

Jan Paweł II podkreśla niezastąpioną rolę, jaką Boża Opatrzność zwierzyła na tym etapie życia Rodziny Świętej Józefowi, prawowitemu mężowi Maryi:

„Jako powiernik tajemnicy ‘przed wiekami ukrytej w Bogu’, która na jego oczach zaczyna się urzeczywistniać w ‘pełni czasu’, Józef jest wraz z Maryją, w noc betlejemską uprzywilejowanym świadkiem przyjścia na świat Syna Bożego.
– Łukasz pisze o tym: ‘Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie’ [Łk 2,6n].
– Józef był świadkiem naocznym tych narodzin, które dokonały się w warunkach po ludzku upokarzających, były więc pierwszą zapowiedzią owego dobrowolnego ‘wyniszczenia’ [por. Flp 2,5-8], jakie Chrystus przyjmie na siebie dla odkupienia grzechów.
– Równocześnie też Józef był świadkiem pokłonu pasterzy, którzy przybyli na miejsce urodzin Jezusa, gdy anioł zaniósł im tę wielką radosną wiadomość [por. Łk 2,15n]; był też później świadkiem pokłonu Mędrców ze Wschodu [por. Mt 2,11] ...” (RCu 10).

Czy wszystkie te, niezwykle trudne i bardzo upokarzające okoliczności, w jakich przyszło narodzić się Bogu-Człowiekowi, nie były już zapowiedzią sensu przyjścia na świat tego Dziecięcia, o Którym napisze św. Paweł:

„On [= Bóg Ojciec], który nawet własnego Syna nie oszczędził,
ale Go za nas wszystkich wydał,
jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?” (Rz 8,32).

Ozdobnik

3. „Gdy nadeszła Pełnia Czasu ...”

Pełnia Czasu

Widzimy zatem, że w Trójjedynym niejako ‘zapadła’ decyzja: Syn-Słowo przybierze do swego bóstwa naturą drugą: człowieczą. Przed Bogiem stają jednak z konieczności dalsze szczegółowe decyzje, które pozwolą wprowadzić ten zamysł w czyn. Bóg niejako musi się zdecydować na wybór konkretnych okoliczności.

Najpierw jawi się problem terminu: kiedy ma nastąpić chwila Wcielenia Syna Bożego w ludzką naturę? Chodzi o wybór epoki rozwoju zarówno świata, jak i Rodziny Ludzkiej. A te układają się w przedziwny ciąg. Każda epoka i każdy okres dziejów świata, państw, narodów, plemion – odznacza się specyficznymi cechami. Którą z epok wybierze Trójjedyny, by rozpocząć realizację swego zamysłu?

To jednak nie jest wszystko. Natychmiast bowiem pojawia się dalsze pytanie: Gdzie to wszystko ma się dokonać? Czy na globie ziemskim? Czy gdzieś na innej planecie, może w innej galaktyce? Bóg nie jest przecież ograniczony żadnymi okolicznościami. A dzieło Odkupienia człowieka mogło się dokonać oczywiście gdziekolwiek w kosmosie ...!
– Bóg decyduje się dokonać wyboru czasu: będzie to z Jego punktu widzenia „Pełnia Czasu”. Równolegle do tego podejmuje Trójjedyny wybór ... określonego kontynentu: niemal na styku Afryki-Azji-Europy – w ziemi Palestyńskiej.

Dalszy wybór Boży zapada w odniesieniu do określonego środowiska kulturowego i cywilizacyjnego. Dlaczego Boży wybór padł na kulturę i mentalność semicką? Dlaczego Bóg wybrał do realizacji swego zamysłu naród Izraela, pokolenie Judy, potomków tegoż pokolenia zwanych podówczas „Żydami”? Mimo swych wielu szczególnych zalet byli oni już wtedy – przedmiotem odwiecznej wzgardy i prześladowań z racji samego faktu, iż to są ‘Żydzi’. A przecież wybór Boży został podjęty przez Bożą miłość „... przed założeniem świata” (Ef 1,4) i pozostaje on nieodwołalny:

„Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne ...” (Rz 11,29).


UWAGA. Odwieczny problem ‘Żydów’:
Zob. do tego z Historii Powszechnej: Problem Żydów – począwszy od 5 w. przed Chr. Pogromy Żydów cyklicznie powracające, począwszy od starożytności przed-Chrystusowej. Odwieczna pogarda wobec Żydów, mocno zakorzeniona m.in. w państwie Rzymskim i innych państwach.
Zob. chociażby z ‘Dziejów Apostolskich’: Cesarz Klaudiusz Cezar wysiedla w r. 49-50 mocą swego dekretu wszystkich Żydów z Rzymu (Dz 18,2).
Sam św. Paweł, choć również Żyd z pokolenia Beniamina (zob. Flp 3,5; 2 Kor 11,22), nie waha się określić Żydów (którzy nie przyjęli Chrystusa) w słowach: „Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków, i nas także prześladowali. A nie podobają się oni Bogu i sprzeciwiają się wszystkim ludziom ...” (1 Tes 2,15).
Oraz zob.: ks. Paweł Leks, SŁOWO Twoje jest PRAWDĄ, dz.cyt., 156nn.


Bóg przez cały ten ‘czas’ cierpliwie „czeka”, aż nadejdzie chwila odwiecznie wybranej Pełni Czasu :

„Gdy nadeszła Pełnia Czasu,
zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty ...” (Ga 4,4).

Aspekt historyczny jest oczywiście ważny. Religia Bożego Objawienia jest dobrze osadzona w rzeczywistych, nie zmyślonych, dobrze udokumentowanych wydarzeniach historii państw, narodów i kontynentów. O Jezusie Chrystusie jako postaci historycznej, żyjącej w pierwszej połowie 1 w. po Chr., pod określonymi władcami Rzymu, Judei i innych gubernii ówczesnych reżimów, dowiadujemy się z zapisów historycznych żydowskich i świeckich pisarzy rzymskich. Zachowane dokumenty wspominają o Nim jako o ukrzyżowanym pod rzymskim namiestnikiem w Judei Piłatem z Pontu.
(Zob. do tego szczególnie cenne dzieło tłumaczone na wiele języków: Messori Vittorio, Opinie o Jezusie, Kraków – Wyd. ‘m’ – 1994).

Poprzednio wspomnieliśmy już też o swoistej, przedziwnej dokumentacji związanej ze zjawiskami astronomicznymi, które niewątpliwie z szczególnego daru Ducha Świętego, wyzwoliły wybranie się w drogę do Judei grupy astronomów, być może jednocześnie kapłanów pogańskich, określonych przez Mateusza jako „magowie ze Wschodu” (Mt 2,1; zob. do tego wyż.: UWAGA. Gwiazda z Betlejem). Mateusz podaje dokładny synchronizm historyczny: działo się to za „panowania króla Heroda” (Mt 2,1). Wiemy, że Herod Wielki zmarł w 4 r. przed Chr. Sam Jezus Chrystus narodził się najprawdopodobniej ok. 6-7 r. przed Chr. Wszystko to są niezwykle cenne notatki historyczne, których nie można ignorować. Religia Chrystusowa, tzn. Bożego Objawienia, tkwi ‘obiema nogami’ w dobrze sprawdzalnej historii. Dzięki temu nie tylko wierzymy o Chrystusie, lecz i po ludzku wiemy o Nim – w oparciu o zwyczajne rozumowe poznanie.

Nas jednak intryguje oczywiście to, co się działo z punktu widzenia Trójjedynego w tym momencie określanym przez autora biblijnego pod Tchnieniem Ducha Świętego jako „Pełnia Czasu” :

„Gdy jednak nadeszła Pełnia Czasu,
zesłał Bóg – Syna swego, zrodzonego z Niewiasty,
zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu,
abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo ...” (Ga 4,4n).

Cała Trójca Przenajświętsza

W powyższym zdawałoby się lakonicznie sformułowanym zdaniu, napisanym przez św. Pawła do Galatów w Azji Mniejszej (byli to emerytowani wojskowi Rzymscy pochodzący z Galii = Francji), zawiera się bogactwo najgłębszej teologii. Trzeba ją dopiero ‘zobaczyć’.

(17 kB)
Objaśnienie

Jest tu mowa przede wszystkim o całej Trójcy Przenajświętszej. W przytoczonym zdaniu wymieniony jest ‘Bóg’ – oraz Boży Syn. Określenie ‘Bóg’ znaczy w pismach Nowego Testamentu z zasady Osobę Boga Ojca, chyba żeby z bezpośredniego kontekstu wynikało, iż chodzi o którąś z dwóch pozostałych Bożych Osób: Syna lub Ducha Świętego. Ponieważ tutaj wymieniona jest od razu potem Osoba Syna: „zesłał Bóg Syna swego’, nie ma wątpliwości, iż określenie ‘Bóg’ dotyczy Osoby Ojca: tylko ‘ojciec’ może mieć „syna”.

O Osobie Ducha Świętego mowa jest w wierszu następującym po tym przytoczonym. Brzmi on:

„Na dowód tego, że jesteście synami,
Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego,
który woła: Abbá – Ojcze! ...” (Ga 4,6).

Tu również nie ma wątpliwości, o którą z Trzech Bożych Osób chodzi. Autor mówi wyraźnie o Osobie Ducha Świętego, którego Ojciec „wysyła do serc naszych”. Ta wypowiedź harmonizuje dokładnie z inną wypowiedzą św. Pawła – z Listu do Rzymian:

„A nadzieja zawieść nie może,
ponieważ Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych
przez Ducha Świętego, który został nam dany ...” (Rz 5,5).

Przy okazji dowiadujemy się tu jeden raz więcej o niejednokrotnie już wspomnianych ‘dwóch posłaniach’ w Trójcy Przenajświętszej. Mianowicie Ojciec posyła z jednej strony swojego Syna, a z drugiej Ducha Świętego. Z biegiem czasu okaże się jedynie dokładniej, że Duch Święty jest ‘posłany’ zarówno przez Ojca, jak i przez Syna.

‘Wypełnił się czas’

Paweł używa znamiennego określenia ‘czasu’: „Gdy ... nadeszła Pełnia Czasu” (Ga 4,4. – Określenie dotyczy oceny ‘czasu’ z punktu widzenia oczywiście samej Trójcy Przenajświętszej). Któż z ludzi ośmieliłby się zdefiniować jakąkolwiek „Pełnię Czasu”? Sam Jezus, którego przyjście na świat opisuje tekst z omawianej wypowiedzi Listu do Galatów, będzie się niejednokrotnie odwoływał do bardzo podobnego określenia ‘czasu’. Np.:

Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię ...” (Mk 1,15).

Inny pisarz biblijny tych czasów – Mateusz, przytacza Jezusowe, niezwykle autorytatywnie wypowiadane, jak mieczem tnące słowa, w których przeciwstawia On dotychczasowe ustalenia interpretacyjne Bożych spraw – tej rzeczywistości, jaka stanie się miarodajna ‘odtąd’. Słowa Jego nie pozostawiają cienia wątpliwości: nadszedł koniec dotychczasowej Ery, a zaczęło się ‘Nowe’. Jest to epoka „wypełnienia”  wszystkiego co było obowiązujące ‘dotąd’:

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków.
Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.
Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą,
ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni
...” (Mt 5,17n).

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj. ...
A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa ...
Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!
A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę ...” itd. (Mt 5,21n.27n).

Sam więc Jezus stwierdza w swym przemawianiu bez pozostawiania cienia wątpliwości, że chwila Jego przyjścia wyznacza ostrą cezurę pomiędzy tym, co było dotąd, a porządkiem zbawczym, który wchodzi w życie odtąd. Słowa te wypowiada Ten, który co prawda zginie śmiercią na krzyżu na Kalwarii tuż u bram Jeruzalem. A jednak On właśnie jest wyznacznikiem czasów i ich pełni:

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś,
ten sam także na wieki
...” (Hbr 13,8).

Pre-egzystencja Syna Bożego

O Nim to właśnie wyraża się omawiany tekst Pawłowy: „Gdy jednak nadeszła Pełnia Czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty ...” (Ga 4,4). Wypowiedź ta uwydatnia niezwykle mocno szereg istotnych spraw.

Podkreślona jest tu przede wszystkim pre-egzystencja Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego. Jezus ‘istnieje’ jako Syn Boga, który jest Jego Ojcem. Bogiem jest Ojciec, Bogiem jest i Syn, podobnie jak Bogiem – wciąż jednym i tym samym, jest Duch Święty, wymieniony w następnym wierszu (w. 6). Ponieważ istnienie ‘dwóch bogów’ byłoby absurdem, mowa tu jest o jednym i tym samym Bogu, czyli jednej i tej samej Bożej Naturze – jednej dla Ojca i Syna, i Ducha Świętego, bytującej jednak w Trzech Osobach. Syn, „wysłany” przez Ojca, to ten sam, o którym wypowiada się Jan Ewangelista m.in. w początkowych słowach swej Ewangelii:

„Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga [= u Ojca],
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
– Wszystko przez nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało
.
– W Nim było Życie,
a Życie było światłością ludzi ...” (J 1,1-4).

Jan podkreśla jednoznacznie, że „Bogiem było Słowo” (w. 1). Nauczanie o Osobie Jezusa w Jego Bożej pre-egzystencji jest – jak widzimy – takie samo u Apostoła Jana, co i u Apostoła Pawła.

Nic nie ‘pomogą’ nie-katolickie edycje Pisma świętego, których wydawcy sądzą, że przez wypisanie występującego w tym zdaniu określenia Pisma świętego: „i .... Bogiem było Słowo(J 1,1) od ‘małej’ litery zdolni będą wmówić czytelnikom, iż Jezus Chrystus nie jest „Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego, zrodzonym a nie stworzonym, współistotnym Ojcu ...” [Apostolskie Wyznanie Wiary]. Obiektywnej rzeczywistości nie jest w stanie zmienić subiektywna ‘opinia’ określonych ludzi czy wyznawców, którzy w sytuacji trudnej do wyjaśnienia dla umysłu ludzkiego usiłują nie dostrzec problemu i najzwyczajniej skreślają wówczas Rzeczywistość, zamiast uznać ograniczoność swego rozumu i przyjąć aktem Bożej wiary to, co objawia o sobie samym Bóg. A On ponad wątpliwość ani sam mylić się nie może, ani tym bardziej nie może sobie pozwolić, by Rodzinę Ludzką wprowadzić w ‘błąd’ w sprawach związanych w jaki bądź sposób z Prawdą Objawienia.

Dziewicza Matka Maryja

Wspomniana pre-egzystencja Syna Bożego, „wysłanego” przez Ojca na świat, wiąże się oczywiście ściśle z rolą Maryi jako Matki Syna Bożego. Sucho sformułowana wypowiedź św. Pawła z przytoczonego Listu do Galatów zawiera jednoznacznie sformułowaną informację o Dziewiczym poczęciu i zrodzeniu Jezusa Chrystusa przez Jego Matkę Maryję.
– Co prawda, tekst nie wymienia imienia ‘Maryi’. Zdajemy sobie jednak sprawę, że Paweł pisze w okresie, gdy zarówno Maryja, jak i wielu jej krewnych, a także większość spośród Apostołów i innych uczniów Jezusa Chrystusa jeszcze żyła i wielu Maryję po prostu znało. Sam zaś List do Galatów został napisany przez Pawła w czasie jego drugiej (r. 50-53), albo raczej trzeciej podróży misyjnej (r. 53-58).

(11 kB)
Objaśnienie

Trzeba się dobrze wsłuchać w słowa św. Paweł w omawianym fragmencie: „Gdy jednak nadeszła Pełnia Czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z Niewiasty ... ” (Ga 4,4n). Czy dostrzegamy w tym sformułowaniu, że Syn Maryi – Jezus Chrystus, nie mógł mieć żadnego ojca ... ziemskiego? I że w ogóle Jezus Chrystus nie mógł się ‘począć’ drogą zwyczajnego, biologicznego przekazywania życia ludzkiego?

On nie mógł się ‘począć’ drogą łączenia się komórki potomnej ojca i matki, skoro On już od zawsze ... istnieje! Jest to „Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, Współistotny Ojcu ...”! Dlatego czytamy w przytaczanej wzmiance zastanawiające sformułowanie: „... zrodzonego z Niewiasty”. Paweł wyraźnie wskazuje, że Boży Syn jest „zrodzony z Niewiasty” – bez udziału jakiegokolwiek ‘mężczyzny’. Syn Boży zostaje jedynie „wysłany-posłany” – jako już istniejący Syn Boży.

On jedynie stanie się w tym momencie rzeczywistym Synem z kolei Niewiasty. Jest nią Maryja, Matka Słowa Wcielonego. Było to warunkiem, by móc dokonać tego, do czego Go wysłał Ojciec Niebieski. Przebłagania Boga i zarazem odkupienia człowieka może przecież podjąć się jedynie osoba, u której będą współistniały dwie odrębne natury: i Boża – i ludzka.

Innymi słowy w zaistnieniu Syna Bożego jako Syna Niewiasty w doczesności musiała być z góry wykluczona jakakolwiek ludzka ingerencja. Boży Syn ma tylko jednego Ojca: Boga Ojca, z którym dzieli On jedną i tę samą Naturę. Ma On zarazem jedną tylko Matkę, matkę w pełnym tego słowa znaczeniu rzeczywistą: „Niewiastę” – Maryję. Oczywiście jako Bóg już Wcielony, tzn. w swym Człowieczeństwie.

Samo Narodzenie Syna Bożego jako Syna zarazem Człowieczego odbyło się w Bogu wiadomy sposób: dziewiczo. Ani lekarzowi Łukaszowi, który opisuje narodzenie Chrystusa, ani Mateuszowi – nie wypadało wnikać w intymne szczegóły narodzenia Chrystusa.
– Sam zaś Bóg ‘postarał’ się o to, żeby Matka Syna-Słowa Bożego pozostała Dziewicą przed narodzeniem Chrystusa, w czasie Jego narodzenia i po Jego narodzeniu.

Taka jest przekazana nam przez Apostołów wiara, dobrze osadzona w pewności, jaką daje Boże Objawienie. Wiarę tę zawsze też w tym sensie wyjaśniał Urząd Nauczycielski Kościoła. Za nim zaś stoi objawiające Słowo Boże oraz Duch Święty. W tym kierunku rozwijał się od zawsze zarówno ‘zmysł’ wiary, jak i wielokrotnie przez nas wspominana ‘analogia’ wiary (zob. wyż.:  Analogia wiary i zmysł wiary – oraz kontekst poprzedzający i następujący). Jest to co prawda sprawa ‘wiary’, niemniej jednocześnie zdolna obdarzać pewnością ponad-naukową, ponieważ wiąże się bezpośrednio i pośrednio z całokształtem pozostałego Bożego Objawienia.

Dla wierzącego zaś nie ma żadnej trudności by przyjąć fakt, że Jezus Chrystus w momencie narodzenia najzwyczajniej ‘przeszedł’ z łona Maryi na zewnątrz. Podobnie jak tego potem wielokrotnie dokonywał po swoim Zmartwychwstaniu – w ciele już Chwalebnym (zob. np. J 20,19.26), a w czasie swego ziemskiego życia chociażby chodząc po falach wzburzonego Jeziora Genezaret (np. Mk 6,48-52; Mt 14,22-33; J 6,16-21).

Ozdobnik

E.   PRAWDZIWY BÓG I PRAWDZIWY CZŁOWIEK

Ozdobnik

1. Skojarzenie dwóch NATUR w Macierzyństwie Maryi

Wypada uświadomić sobie ponownie sens obecnych rozważań. Podejmujemy wysiłek myślowy, by z Bożą pomocą, kontemplując Oblicze Chrystusa w Szkole Maryi, na tym odcinku niniejszej części piątej zrozumieć niejako ‘mechanizm’, który doprowadził Boga do ujawniania się coraz bardziej jako nie tylko Stworzyciela, ale jako Boże Miłosierdzie. Momentem przełomowym w tym samo-objawieniu się Boga stał się grzech człowieka, Bożej Umiłowanej: mężczyzny i kobiety. Do przeproszenia Boga trzeba będzie Kogoś, kto w jednej Osobie będzie zarówno Bogiem, jak i Człowiekiem. To zaś stało się rzeczywistością w Jezusie Chrystusie. Jako Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej dzieli On jedną i tę samą Naturę z Ojcem i Duchem Świętym. Jednakże ponadto przyjął On do swego Bóstwa (do Natury Bożej)naturę jeszcze drugą: człowieczą.

Trójjedyny przygotował do tego celu Maryję, dziewczynkę z niemal nieznanego Nazaretu w Galilei. W chwili gdy przyszedł do Niej posłaniec z nieba: Archanioł Gabriel, wiedziała ona doskonale, o co tu będzie chodziło, jeśli chodzi o sprawę małżeństwa i rodzicielstwa. Gdy się zorientowała, że Bogu bardzo zależy na Jej zgodzie na Bożą propozycję, wyraziła ją Trójjedynemu swym dziewiczym ‘Tak’. A zdawała sobie doskonale sprawę, że to Jej ‘Tak’ będzie dla niej osobiście od strony ‘ludzkiej’ niezwykle nieprzyjemne – ze względu na męża, Józefa i wszelkie dalsze z tym związane konsekwencje:

„Słowo Boże [= Druga Osoba Trójcy] stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i Prawdy” (J 1,14).

Niemożliwe, żeby Maryja nie poczuła w swym dziewiczym, dziewczęcym przeżywaniu wszystkiego, czego stała się świadkiem i współtwórczynią, tego momentu, gdy Syn Boży zaczął istnieć pod Jej sercem i gdy bicie Jego Serca zaczęło wtórować uderzeniom Jej serca. Z tą chwilą zaczął się przedziwny dialog: Boga ze Stworzeniem swojego zupełnie wyjątkowego Umiłowania – Maryją, „Łaski pełną ...” (Łk 1,28). I zwrotnie: Maryi ze swym Stworzycielem, którego stała się – rzecz całkiem nieprawdopodobna i bezprecedensowa – w najprawdziwszym słowa znaczeniu Matką (por. do tego RVM 10)!

Z jakąż radością Lud Boży przyjął swego czasu moment w czasie trwającego wtedy Soboru Efeskiego w r. 431, gdy zgromadzonym wokół obradujących Ojców Soborowych oznajmiono jako dogmat wiary, że „...Maryja jest Matką Boga [= Theotókos], ponieważ za sprawą Ducha Świętego poczęła w swym dziewiczym łonie i wydała na świat Jezusa Chrystusa – współistotnego Ojcu Syna Bożego” (por. RMa 4; zob. tamże przyp. 9.). Wyraźne sformułowanie tego aspektu wiary uspokoiło wszystkich – w obliczu ówczesnych prób podważenia tego dziedzictwa Wiary Apostolskiej. Chrześcijaństwo zwraca się odtąd z tym większą śmiałością do Dziewiczej Matki Słowa Wcielonego w jej tytule „Boga-Rodzicy”, a z greckiego: Theotókos.

Samo w sobie sformułowanie dogmatyczne Bożego macierzyństwa Maryi stało się dla Kościoła wszystkich czasów „pieczęcią potwierdzającą dogmat Wcielenia, w którym Słowo prawdziwie przyjmuje w jedności swej Osoby naturę ludzką nie unicestwiając jej” (RMa 4).

Ozdobnik

2. Największe dokonanie Ducha Świętego

Jak już parokrotnie zaznaczono, samego przedziwnego złączenia dwóch natur, mianowicie Bożej i człowieczej w jednej osobie: Drugiej Osobie Trójcy Przenajświętszej, dokonał Boży ‘Mistrz’ od łączenia tego co niemożliwe do połączenia – Duch Święty.

Jest to zarazem największe dokonanie, jakiego dokonała Trzecia Osoba Boża – Duch Święty. Oto słowo Jana Pawła II:

„... Poczęcie bowiem i narodziny Jezusa Chrystusa są największym dziełem, jakiego dokonał Duch Święty w dziejach stworzenia oraz w dziełach zbawienia: szczytem łaski – ‘gratia unionis’ [= łaską zjednoczenia], źródłem wszelkiej innej łaski ...” (DeV 50).

To co się w tej błogosławionej chwili stało, przerasta wszelkie wyobrażenie. Mamy bowiem przed sobą nagromadzenie zdumiewających faktów. Stajemy przede wszystkim zdumieni wobec pierwszej, zasadniczej ‘niemożliwości’: Maryja – Bogarodzica ! Człowiek – Maryja, staje się w tej chwili prawdziwą Matką swojego Stworzyciela – w Jego człowieczej, tj. ludzkiej naturze!

Z kolei zaś staje przed nami prawdziwy Bóg-Człowiek. Sam On będzie określał siebie chętnie skromnym, a przecież wiele mówiącym wyrażeniem: „Syn Człowieczy” (zob. np. Mt 8,20; Łk 9,26.44.58; J 5,27; 8,36; itd.). Wyrażenie to jest dobrze osadzone w Tradycji Starotestamentalnej (zwłaszcza u Proroka Ezechiela, choć w innym znaczeniu: oznacza w tym wypadku człowieka jako istotę śmiertelną, słabą, zależną od Bożej Dobroci). Z tym że w sytuacjach, gdzie okoliczności tak każą, będzie podkreślał z niezwykłym naciskiem i autorytetem któremu nikt się nie oprze, że dzieli tę samą, Bożą Naturę z Ojcem i Duchem Świętym: „Ja i Ojciec Jedno jesteśmy” (por. np. J 10,30.38; 14,10n; 17,21; 1,18; itd.).

Nie koniec na tym! Poprzez Maryję sam Bóg spokrewnił się z całą Rodziną Człowieczą. Są to więzy biologiczne, ale nie kończą się one na samej tylko ‘biologii’. Każdy człowiek jest przecież – czy o tym wie czy nie – Bożym żywym Obrazem, który od momentu wywołania z nie-istnienia wezwany jest do życia – wiecznego. Boży Obraz i Podobieństwo to rzeczywistość, która nigdy nie była i nie stanie się własnością ani matki ani ojca, rodziców dzieci zrodzonych z ich intymnej bliskości, lecz jest własnością ściśle Bożą (por. LR 9).

Zaczyna się realizować zamysł Ojca Przedwiecznego, że cała stworzona rzeczywistość wkracza w Trójcę Przenajświętszą! Jezus Chrystus staje się zwornikiem całej istniejącej rzeczywistości. Zarówno świat ludzi, jak Aniołów, ale ponadto cały kosmos zostaje w tajemnicy Wcielenia ‘przycumowany’ do Trójjedynego. Wszystkiego tego dokonał Duch Święty w chwili Wcielenia Syna Bożego.

Oto odwieczny zamysł Ojca Niebieskiego! Znalazł on swoje sformułowanie m.in. w słowach początku Listu do Efezjan:

„ ... Szczodrze ją na nas wylał [= łaska Odkupienia przez Krew Chrystusa]
w postaci wszelkiej mądrości i zrozumienia, przez to, że nam oznajmił
tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął [= w swym Synu Jezusie] – dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi ...” (Ef 1,8nn).

Ozdobnik

3. Spokrewnienie z Rodziną Człowieczą

Człowiek, stworzenie Bożego wyboru i umiłowania, Boża Mistyczna Oblubienica: mężczyzna i kobieta, jest wezwany do zjednoczenia się z Bogiem przez odkupienie w krwi Chrystusa. Tenże Jezus Chrystus jest zarazem „Głową” swego Mistycznego Ciała, tj. Kościoła, będącego zarazem Jego Mistyczną Oblubienicą. Jezus w najprawdziwszym znaczeniu, choć jest to dla nas jedną wielką tajemnicę, zjednoczył się w Maryi – poprzez swoje Wcielenie – z każdym bez wyjątku człowiekiem. Jest to aspekt dzieła Odkupienia szczególnie ulubiony w wypowiedziach Jana Pawła II. Papież wraca do tego tematu raz po raz, począwszy od pierwszej encykliki swego Pontyfikatu – „Redemptor hominis” (Odkupiciel Człowieka – 1979 r.), np.:

„On, Syn Boży, przez Wcielenie swoje zjednoczył się
jakoś z każdym człowiekiem” (RH 13; cytat z GS 22; oraz: RH 8.13.18.).

Mianowicie Syn Boży zjednoczył się poprzez Maryję z człowiekiem każdej rasy i koloru skóry, z każdym człowiekiem: czy świętym czy grzesznikiem, epoki przed-Chrystusowej czy po-Chrystusowej. Jak się to dokładnie dzieje, pozostaje tajemnicą wiary. Sobór Watykański II, przytaczany w tym wypadku przez Jana Pawła II, używa tu tajemniczego określenia, że „Syn Boży, przez Wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem [por. łac.: Ipse enim, Filius Dei, incarnatione sua cum omni homine quodammodo se univit](GS 22). Sobór nie chciał powiedzieć ani za dużo, ani za mało. Ważne, że z chwilą gdy Słowo Boże stało się Ciałem (J 1,14), tym samym przyjęło ‘za swoją’ pełną ludzką naturę – z wszystkim co jej jest właściwe, oczywiście z wyjątkiem grzechu:

„Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom,
lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4,15).

Jeśli zatem Sobór, a za nim Jan Paweł II – powiada, iż Jezus Chrystus zjednoczył się „jakoś” z każdym człowiekiem, dając do zrozumienia, iż nie ‘naszą’ jest rzeczą zaspokajać zanadto ciekawość przez dalej posuwaną dociekliwość, na czym to ‘jakoś’ polega, to przecież nie znaczy to także, jakoby to zjednoczenie nie było rzeczywiste, mimo iż jest ono niewątpliwie zróżnicowane u poszczególnych ludzi. Wchodzi tu w grę nie tylko aspekt ‘ontologiczny’: bytu człowieczego – a Jego jako Syna Człowieczego, lecz również rozwoju zaszczepionego nam życia łaski, będącego z kolei szczególnym dziełem Ducha Świętego. A przecież Jezus mógł powiedzieć – On Jeden, z pełnym pokryciem w rzeczywistości:

„Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał ...
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem,
zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody” (Mt 10,40.42.).

Oraz to wstrząsające, w nawiązaniu do Sądu Ostatecznego:

„Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego ...! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić ...
Wówczas zapytają sprawiedliwi: ‘Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? ...’
... A Król im odpowie: ‘Zaprawdę powiadam wam:
wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych,
Mnieście uczynili’ ...” (Mt 25,34n.37.40; w sensie negatywnym ale i pozytywnym – zob. do tego m.in. LR 22).

Ozdobnik

4. Podłączenie kosmosu do Trójjedynego ...

(1.8 kB)
Objaśnienie

Ale i na tym nie koniec! Ciało Maryi składa się z komponentów, w swej strukturze biofizycznej podobnych do tej, jaka się składa zarówno na nasz glob ziemski, jak i cały kosmos. Podobne komponenty będą się składały – z punktu widzenia biofizycznego – na Ciało Jezusa Chrystusa, Syna Ojca Przedwiecznego, ale i Syna Maryi.

Stwierdzenie to jest niezwykle nośne! Uświadamiamy sobie, że w łonie Maryi dokonało się zdumiewające spokrewnienie się w najprawdziwszym słowa tego znaczeniu całego wszechświata, zarówno ożywionego ale bezrozumnego, jak i z kolei tego nieożywionego – z Trójjedynym. Wszystkiego tego dokonał Duch Święty, gdy jako pochodzący z żaru obopólnej miłości Ojca i Syna niejako ‘zdawał mistrzowski egzamin’, łącząc jako Pan i Ożywiciel w Osobie Syna Bożego Naturę Bożą – z naturą człowieczą, bezpośrednio zaczerpniętą z Maryi, dziewiczej Matki Słowa Wcielonego.

W obliczu tych stwierdzeń wypada jedynie upaść na kolana i wielbić Boga za przedziwną tajemnicę Wcielenia, która niebawem zamieni się w tajemnicę Odkupienia przez krew Syna Bożego – Syna Maryi! Jak bardzo prawdziwie pisze św. Paweł, Apostoł Narodów:

„Zechciał bowiem [Bóg], aby w Nim [= w Chrystusie] zamieszkała cała Pełnia,
i aby przez Niego znów pojednać wszystko ze Sobą: przez Niego –
i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach,
wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1,19n).

Zaczynamy rozumieć lepiej jeszcze inne słowa Pawłowe, tak bliskie sercu Jana Pawła II:

„Bo Stworzenie [= cały kosmos – ożywiony i nieożywiony]
z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych [= wprowadzenia w czyn Odkupienia dokonanego przez Chrystusa] ...
Wiemy przecież, że całe Stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia ...” (Rz 8,19.22).

Są to realia zawrotne, a przecież w pełni obiektywne, bezpośrednio wypływające z tajemnicy Wcielenia Syna Bożego, który stał się Człowiekiem „... dla nas ludzi i dla naszego zbawienia” (Wyznanie wiary we Mszy świętej).
– Czy w tym wszystkim, co dane jest nam sobie uświadomić, nie dostrzegamy swoistego echa słów wypowiedzianych z żarem w Duchu Świętym przez samego Odkupiciela – na niedługo przed Jego odkupieńczą Męką:

„Przyszedłem rzucić Ogień na ziemię [= kosmos]
i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.
Chrzest mam przyjąć [= chrzest męki odkupieńczej ...]
i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie!” (Łk 12,49n).

W tych słowach Jezusa Chrystusa wyczuwamy żar Jego Miłości – do Ojca, ale i swych ludzkich braci, a poprzez nich do całego kosmosu, by całą rzeczywistość ponownie przyprowadzić do samego Źródła, skąd ona wyszła, a oddaliła się od niego przez ... grzech człowieka, Bożego Obrazu wobec kosmosu. Taki jest przecież odwieczny zamysł Trójjedynego! Wszystko to poznajemy z udzielonego nam daru Ducha Świętego:

„Bo myśli MOJE [= mówi Trójjedyny, już też w czasach Starego Testamentu]  nie są myślami waszymi,
ani wasze drogi Moimi drogami – wyrocznia Pana.
Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi Moje – nad waszymi drogami
i myśli Moje – nad myślami waszymi” (Iz 55,8n).

Ozdobnik

F.   JAK BOŻY ZAMYSŁ WPROWADZIĆ W CZYN

Ozdobnik

1. Spełnienie podstawowych warunków dzieła przebłagania

Widzimy coraz jaśniej obszerną ‘panoramę’ przeróżnych spraw i okoliczności, jakie ‘musiała’ wziąć pod uwagę Boża Opatrzność, gdy nadeszła „Pełnia Czasu”  i należało rozpocząć rzeczywiste wdrażanie zamysłu Trójjedynego.

Samo przeprowadzenie tegoż zamysłu mogło niewątpliwie dokonać się na wiele sposobów. Bóg nie jest zdeterminowany jakimikolwiek okolicznościami czasu, miejsca, czy sposobu.

(17 kB)
Objaśnienie

Innymi słowy w Jezusie Chrystusie, Bogu Wcielonym, zaistniały wszystkie podstawowe warunki nieodzowne dla dokonania liczącego się w oczach Bożych ... przebłagania Boga za ludzki grzech.

Ozdobnik

2. Przebłagać Boga ... łatwo i sekundowo?

Ale i na tym jednak nie koniec. Samo w sobie ‘przeprowadzenie’ zamysłu Trójjedynego: pojednania ludzi z Bogiem, gdy oni Boga ... odrzucili, mogło – teoretycznie biorąc – dokonać się różnie:

(0.16 kB)  łatwo i niemal ‘sekundowo’,
(0.15 kB)  albo i w sposób trudny i niezwykle dramatyczny.

Jeśli mianowicie Bóg już zadecydował, iż weźmie niejako sam w swoje ‘ręce’ sprawę przebłagania Boga zamiast człowieka, i że tym samym dokona odkupienia-zbawienia Bożego upadłego Obrazu, wystarczyłoby, iżby Druga Osoba Boża stała się Człowiekiem przez jakiś miliardowy ułameczek sekundy. Wystarczyłoby, żeby Jezus Chrystus w charakterze Boga-Człowieka wypowiedział imieniem własnym [= jako Osoba Boża]: Bożym, a zarazem Ludzkim coś w rodzaju: „Ojcze, kocham Cię”. I wróciłby natychmiast z powrotem do nieba.

Akt ten, wypowiedziany przez Osobę Bożą, która jednak wiązałaby sobą dwie odrębne natury: Bożą i człowieczą – miałby z istoty swej wartość nieskończoną. Wystarczyłoby to ponad-obficie jako ‘okup-za-grzechy’ nie tylko tego jednego świata ludzi, tzn. ludzi istniejących od pra-czasów na naszym ziemskim globie, ale i wszelkich innych możliwych światów, gdyby istniały jeszcze inne, niezależne od znanego nam kosmosu. Samo w sobie przyjęcie do natury Bożej – natury ponadto jeszcze ludzkiej byłoby uniżeniem się Bożej Osoby do ostatecznych możliwości. Bóg stałby się przez chwileczkę Człowiekiem! Coś co całkowicie przekracza człowiecze wyobrażenia, iż coś takiego mogłoby kiedykolwiek być możliwe. Byłoby to coś zachwycającego! Ale i wstrząsającego: bo Osoba Boża – stając się Człowiekiem, powiedziałaby Bogu – jako Bóg-Człowiek: „Ojcze! Kocham Cię” !

Ozdobnik

RE-lektura: część V, rozdz. 3c.
Stadniki, 15.XI.2013.
Tarnów, 7.III.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



2. Narodziny Jezusa Chrystusa
3. „Gdy nadeszła Pełnia Czasu ...”
Pełnia Czasu
Uwaga. Odwieczny problem ‘Żydów’
Cała Trójca Przenajświętsza
‘Wypełnił się czas’
Preegzystencja Syna Bożego
Dziewicza Matka Maryja

E. PRAWDZIWY BÓG I PRAWDZIWY CZŁOWIEK
1. Skojarzenie dwóch natur w Macierzyństwie Maryi
2. Największe dokonanie Ducha Świętego
3. Spokrewnienie z Rodziną Człowieczą
4. Podłączenie kosmosu do Trójjedynego ...

F. JAK BOŻY ZAMYSŁ WPROWADZIĆ W CZYN
1. Spełnienie podstawowych warunków dzieła PRZEBŁAGANIA
2. Przebłagać Boga ... łatwo i sekundowo?

Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Mały niepełnosprawny Damian w kochającej rodzinie
Ryc.2. Rowerami w drodze do pracy i na zakupy
Ryc.3. Jak słodko doznać pocałunku od kochającej matki na dobranoc
Ryc.4. Matka podaje dziecku swą dłoń, której on kurczowo się trzyma
Ryc.5. Charakterystyczną woń lasu przeciętego asfaltową drogą