(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura

Kwiatek (3 kB)

texture

Kwiatek (3 kB)


Z korespondencji CZYTELNIKÓW


Dla udogodnienia wglądu Drogich Czytelników w to, z czym podzielili się
na temat niniejszej ‘Homepage’ inni Czytelnicy, drukujemy
tutaj od czasu do czasu ich wypowiedzi

Kwiatek: 4 kB

Pokłosie wypowiedzi Drogich Czytelników na temat
niniejszej ‘strony’




Głos nr 1

(Email: 27 listopada 2000 r.; bardzo negatywny)

„Czcigodny Księże! ... Ostatnio mocno się zagłębiałam w czytanie Strony Internetowej Księdza o MOB. Wydrukowałam sobie również niektóre ‘nowości’ dotąd mi nieznane. Staram się przekazywać wszystko moim ostatnim dorastającym dzieciom, m.in. szczegół o ‘objawie węzła chłonnego’. Dowiaduję się o tym po raz pierwszy.

Ksiądz wie, że nie posiadam własnego komputera. Korzystam z komputera i internetu w pracy, podobnie jak to czynią koleżanki i koledzy. Przy okazji mojego częstego zagłębiania się w lekturę tej STRONY rozpętała się w biurze w końcu okropna burza mózgów. Nazwano Księdza Stronę propagowaniem jednej z metod antykoncepcji, wciskaniem w umysły ciemnoty, obrzucano Księdza obelżywymi słowami itd. Ze mnie zaś zrobiono w biurze idiotkę.

Jedna z koleżanek – bardzo pobożna – twierdzi, że podwiązanie jajników [uściślenie: chodzi o jajowody] po 4 dziecku to konieczność, bo zagrażało to wypadnięciem macicy. A poza tym: kto by dalsze dzieci wychowywał? Dodała też, że przed decyzją na zabieg zasięgnęli oni opinii księdza i otrzymali na to jego zgodę. Toteż sądzą, że to żaden grzech. Wyznaje ona też, że pożycie ich jest jak najbardziej legalne. Parę lat temu stawała w Kościele zawsze przy Sztandarze Matek parafii.

Nie dopuszczono mnie właściwie w ogóle do słowa. Próbowałam tłumaczyć jak mogłam, ale koledzy i koleżanki mnie zakrzyczeli. Nie powrócę tam już chyba do tego tematu. Zostałam ‘Tą Głupią’. Gdy tylko wyjdę z biura, wymyślają najbrzydsze rzeczy o mnie i o ‘Billingsie’. I oczywiście: wojowniczo wyrażają swe najwyższe oburzenie wobec faktu, jak ‘ksiądz’ może zajmować się ‘takimi tematami’...!”



Czy wobec wymienionych tu ogólników podjąć próbę odpowiedzi ?

Autor niniejszej Homepage o ‘Billingsie’ i związanych z tym zagadnień humanistycznych, teologicznych i etycznych zdaje sobie sprawę, że NIE TUTAJ miejsce na jakąkolwiek dyskusję-odpowiedź. Żal mu z serca Osoby, która tyle się ‘nacierpiała’ – w jakiejś mierze i z jego powodu... Osobie tej odpisał jedynie, iż sądził, że po latach korespondencji i pogłębionej lektury powinna była umieć dzielniej bronić sprawy. Jan Paweł II niestrudzenie nawołuje do pogłębienia swej wiary, ale i głębszego poznawania argumentów za Bożymi – i z kolei godnymi człowieka rozwiązaniami treści wiary i wypływających z niej nakazów etycznych. Byłoby to realizacją naglących słów św. Piotra, pierwszego Namiestnika Chrystusowego: „Bądźcie zawsze GOTOWI do OBRONY wobec każdego, kto domaga się od was UZASADNIENIA tej nadziei, która w was jest(1 P 3,15).

Jeśliby to mogło NIE dotknąć zanadto autorów przekazanych zarzutów i ich agresywnego oburzenia (zdaje się ono być niezbyt uświadomionym wyrazem własnej wewnętrznej klęski...), wypadałoby stwierdzić:
– KAŻDY z postawionych tu zarzutów jest wielokrotnie i chyba wystarczająco dokładnie wyjaśniony na łamach niniejszej Strony.
– Ale mimo woli nasuwa się inny jeszcze aspekt tego faktu: lawina wspomnianych inwektyw, zresztą symptomatycznych w wielu również innych środowiskach, jest z zasady świadectwem NIEZNAJOMOŚCI tematu, o którym Osoby te tak apodyktycznie się wypowiadają. Prawda jest ... cicha. Poszukuje wciąż DOBRA. Krzyczy – chwilami niezwykle głośno – ZŁO; a precyzyjniej: ten ZŁY, „... zwodzący całą zamieszkałą ziemię(zob. Ap 12,9. ‘Krzyk’ wyrzucanego czarta – zob. np. Mk 1,26; 9,26; Łk 4,33; itd.).
– Do Osób zasypujących w takim wypadku potokiem coraz innych sofistycznych argumentów dociera z wykładu na poruszony temat zwykle tylko jeden czy drugi bardziej ‘intrygujący’ szczegół opisu, wyrwany z kontekstu. W tej sytuacji wypadałoby jedynie stwierdzić: „Nie wiedzą, co czynią – i co mówią”. Autor może tylko zachęcić do cierpliwego DOCZYTANIA w atmosferze wewnętrznego wyciszenia CAŁOŚCI tej niewątpliwie obszernej Strony. A wtedy serce być może się uspokoi i zaświta brzask SŁOŃCA ?

Można by też zauważyć – oby to stwierdzenie nie wywołało kolejnej fali oburzenia: Oburza się i gorszy zwykle ktoś, którego sumienie nie jest w pełni przejrzyste. Może i tutaj zachodzi fakt: COŚ widocznie po wysłuchaniu wykładu głęboko w duszy ‘zabolało’. Oraz po być może jedynie podświadomie budzącej się konieczności dokonania określonych ‘cięć’ w zakresie swych zachowań w ich Bożej (ale i ludzkiej ) ocenie. A to oczywiście ... ‘boli’: może BARDZO ‘boli’. Możliwe, iż pozbycie się owego ‘bólu’ wymagałoby daleko idących zmian w dotychczasowym stylu życia. Stąd zdenerwowanie wskutek dojmującego, może latami tłumionego poczucia winy w Obliczu Boga. Albo też niemal ‘beznadziejnego’ poszukiwania racji usprawiedliwiających zachowania etyczne moralne ZŁE (racjonalizacja grzechu).

Czy Jan Paweł II nie ma racji, gdy z miłością podkreśla, iż „wobec problemu godziwej regulacji urodzin WSPÓLNOTA KOŚCIELNA musi w obecnym czasie podjąć zadanie BUDZENIA PRZEKONAŃ i ofiarowania KONKRETNEJ POMOCY tym, którzy pragną przeżywać ojcostwo i macierzyństwo w sposób prawdziwie odpowiedzialny” (FC 35; por. też EV 97)? Kto szczerym sercem poszukuje „DROGI i PRAWDY, i ŻYCIA” (zob. J 14,6), nie tylko nie okaże oburzenia, lecz uraduje się DOBREM, jakie promieniuje być może z treści również niniejszej Strony Internetowej.

W obliczu sprzeciwu pełnego ‘świętego oburzenia’, ‘Ksiądz’ jedynie wyzna, że on także – z punktu widzenia biologicznego – jest OWOCEM tego, iż ma MATKĘ i OJCĄ, którzy wezwani w małżeństwie i upoważnieni do podejmowania zjednoczenia płciowego, stanęli u podłoża jego zaistnienia. Ale był przy tym i PAN: Bóg Wszechmogący – OJCIEC i SYN, i DUCH ŚWIĘTY. Boża Dobroć, wprowadzająca Rodziców również tego Księdza na teren zdumiewającego – m.in. ich zjednoczenia płciowego, podarowała w tymże momencie SWÓJ „Obraz i Podobieństwo” temu Maleństwu, które potem wyrosło na ... księdza. Ksiądz ten nie tylko nie gorszy się świadomością, iż jego Mama i Tata wtedy współżyli, ale jest im – oraz Bożej Dobroci za to wszystko niezmiernie wdzięczny. Ksiądz niemal podskakuje z radości za to, że – gdyby użyć słów Jeremiasza Proroka: „... zanim ukształtowałem cię w ŁONIE MATKI, ZNAŁEM cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię...” (Jr 1,5). Księdzu w żaden sposób nie przeszkadza, ani go nie gorszy świadomość, że Mama i Tata wtedy się kochali – po małżeńsku. Raduje go świadomość, że ich obopólna miłość była tak mocna, iż zgodnie z jej dynamizmem: ukierunkowania KU DOBRU DRUGIEGO, zaowocowała w tym wypadku jego zaistnieniem.

W odpowiedzi zaś na zawartą w opisanym ‘ataku oburzenia’ groźbę-ostrzeżenie: „... Kto by wychowywał dalsze dzieci”, Ksiądz jedynie odeśle do tego, co zamieścił pod koniec którejś z ‘prób odpowiedzi’ w Części I Rozdz. 3. Zdaje on sobie jednak sprawę, że autorzy tego typu żalów pod adresem Kościoła i chyba Boga bardzo nie lubią, by im o tym przypominano (kliknij:   Możność czy mus ...? ).



Głos nr 2


10 grudnia 2006 20:48, ...@...pl, MOB

„... Nic tak nie rujnuje zaufania do kościoła jak mijanie się z prawdą. dopatrywanie się grzechu w antykoncepcji to przykry objaw niedorozwoju psychoseksualnego. Radzę się ożenić i przetestować w praktyce te rewelacje... Z wyrazami współczucia S. (lekarz wierzący w Zmartwychwstałego a nie klerykalne bzdury)”.

Odpowiedź autora:

+ VCJ PCM
– Drogi Panie Doktorze - S.!
– Dziękuję za email i wyznanie swojego zdania.
– Jeśli Pan Doktor mówi w nawiązaniu – być może (nie jest to zaznaczone w emailu) do mojej HOMEPAGE, wypadałoby czytać uważniej. MOB nie ma nic wspólnego – jako ‘metoda’ – z Kościołem. Przynajmniej w sensie bezpośrednim. Prof. Billings z Melbourne wystrzegał się od samego początku wiązania ‘metody’ z religią, w szczególności zaś z Kościołem Katolickim. Na mojej STRONIE jest to wielokrotnie podkreślone.
– Do oceny jakichkolwiek działań zapobiegających rodzicielstwu (czy przez antykoncepcję – tej praktycznie już nie ma), czy przez środki przeciw-rodzicielskie – dokładnie zbieżnych z nauczaniem Kościoła nie trzeba żadnej ‘wiary’. I nie Kościół ‘wymyśla’ stanowisko w sprawie etycznych zachowań. Wszystko tu bazuje na zdrowej antropologii.
– Jeśli Pan Doktor wierzy w Zmartwychwstałego, nie może nie wierzyć i w Kościół Nauczający. Kościół nigdy nie był i nie będzie instytucją samozwańczą. Jezus – Syn Boga Żywego, który stał się Człowiekiem dla odkupienia Człowieka - swego żywego OBRAZU, nadal naucza w swoim Kościele. Papież i w jedności z nim pozostający biskupi i kapłani itd. - nie mają niczego do "wymyślenia", jeśli chodzi o Boże Przykazania. Nauczają zaś z upoważnienia - i misji Chrystusa, i z Jego pieczęcią.
– Będę się starał ogarnąć Pana Doktora - Drogiego odtąd sercu mojemu - jak tylko potrafię, szczerą modlitwą. I w zamian będę bardzo wdzięczny za wspomnienie i o mnie (chociażby jedynie bardzo ogólnikowo) u Chrystusa Zmartwychwstałego, żyjącego nadal w swoim Kościele - "przez wszystkie dni, aż do skończenia świata".
– W Sercu Jezusa i Maryi – ks. PL SCJ


(3.4 kB)

Ogólna deklaracja autora niniejszej ‘strony’


Autor ninniejszej ‘strony’ otrzymuje mniej lub więcej regularnie emaile pełne oburzenia, oskarżania o ‘ciemnogród’, ignorancję podstaw medycyny, wypowiadanie się nie naukowe, żądanie żeby popytał ginekologów, a potem przystąpił do wyrażania się na poruszone tematy – zwłaszcza z zakresu etyki małżeńskiej, narzeczeńskiej i ogólnie: samego seksualizmu.

Wyjątkową falę oburzenia i zajadłości wywołała i wciąż wywołuje wypowiedź autora o Spowiedzi świętej małżonków. Znalazła się ona na niniejszej STRONIE przypadkowo jako tematycznie zahaczająca o sprawy poruszane na niniejszej ‘stronie’. Stąd jej miejsce co prawda na PORTALU, ale jedynie w ‘Tabeli’ zatytułowanej „Użyteczności” (Utilities) – jako jedna z tego rodzaju przydatnych „użyteczności” (zob. ów art.: Spowiedź święta małżonków z grzechów popełnionych przy współżyciu małżeńskim). Artykuł powstał jako sprowokowana odpowiedź na niemożliwy do przyjęcia zestaw twierdzeń podsuniętych mu do podpisania.

Oburzenie kierowane jest w takich wypadkach zwykle pod adresem właściwie wszystkich możliwych, poczynając od oburzenia przeciw Kościołowi, przeciw piszącemu tu autorowi, a w końcu przeciw samemu Bogu. Piszący mógłby tu przytaczać pełnymi garściami coraz to świeższe tego rodzaju wyrazy ‘świętego oburzenia’. Dla przykładu można by przytoczyć chociażby parę tego rodzaju wypowiedzi.

Próbka 1.

„Szanowny Panie, z przerażeniem przeczytałem tekst o spowiedzi małżonków. Myślałem, że to jakieś wersety z XV-XVI wieku. A tu nie! Współczesny ksiądz, stworzył dzieło godne najmroczniejszego średniowiecza. Po lekturze, tego konglomeratu irracjonalności i szkodliwości, nasuwają się następujące pytania:
1. Skąd Pan jako przedstawiciel kleru czerpie techniczną wiedzę na te tematy?
2. Czy w XXI wieku wypada (mam na myśli wiarygodność umysłową) reprezentować tak infantylne podejście do ludzkiego seksualizmu?
3. Skąd nienawiść kościoła do cielesności ludzkiej i jak to się ma do ohydnych skandali których pańscy koledzy po fachu coraz częściej są bohaterami, choć byliście nimi od zawsze.
Nawet nie będę polemizował z pańskim tekstem, bo nie chcę Panu ubliżać. Jest on w swej warstwie merytorycznej porażający. Pan każe kobietom, stosować kalendarzyk małżeński? Pan żartuje?
Zapewne ma Pan jakiś głęboki problem z własną seksualnością, tworząc tak monstrualne w swej wymowie teksty.
Przytacza Pan, nie oszukujmy się – wybiórczo szereg cytatów biblijnych, żeby było śmieszniej ze starego testamentu na poparcie swoich tez, choć doskonale Pan wie, że można znaleźć cytaty mówiące o czymś zupełnie innym.
Pan potępia samogwałt? Jako ksiądz? To śmieszne. Może pan patrzeć w lustro? Opisuje Pan akt seksualny w groteskowy sposób. Cóż to, prezerwatywa jest środkiem poronnym? Pan wybaczy ale Pan bredzi. Kto Panu to powiedział? ... itd. itd.(email z: 21.X.2008; podpisany: ‘B...’).

Próbka 2.

[Uwaga: tekst wymagał słowo-w-słowo korekt ortograficznych] „Człowieku, skąd wziąłeś tę spowiedź małżenską? Bóg ci tak kazał? Zastanawiasz się, co ty piszesz? Same bzdury! To tylko twój wymysł. Śmieszne, że są ludzie, którzy w to wierzą.
Sex jest naturą ludzką, ale żeby płodzić tyle dzieci, kto je utrzyma? kościół? Bzdura! Kościół wymordował więcej ludzi, niż Stalin i Hitler. Nie ma nic gorszego od fanatyzmu religijnego ...” (email z: 24.III.2007; podpisany: ‘Cz...’).

Próbka 3.

„Pański poroniony mózg, niosący taką osobowość. Wybaczy Pan, ale nie mogę się powstrzymać... JEST PAN PORONIONY W SWYM INTELEKCJE I POSTRZEGANIU RZECZYWISTOŚCI !
Ale dobrze... Więcej takich oszołomów, to może zwykli ludzie, którzy chcą przeżyć życie normalnie i bez poczucia wyimaginowanej winy, zaczną dostrzegać absurd kilkuset, którzy mają odchyły od normy, a do tego pragną swoją głupotę i spaczenie przelać na innych. Życzę utracenia władz twórczych” (email z: 3.IV.2007; podpisany: ‘J...’).



Może wystarczy tych parę przytoczonych ‘próbek’, chociaż możana by ich naprzytaczać znacznie więcej. Z przytoczonych wypowiedzi widać, że autorowi niniejszej Strony nie jest zbyt łatwo ze swoją pracą.

Jeśli chodzi o przytoczone na niniejszej ‘stronie’ wiadomości z pogranicza etyki-medycyny, np. odnośnie do mechanizmu działania środków poronnych (przemysł na usługach seksu aktualnie nie produkuje innych środków poza poronnymi; do nich zalicza się również prezerwatywa. Na odpowiednim miejscu jest na naszej ‘stronie’ podana literatura naukowa medyczna), chciałby autor stwierdzić jeden raz więcej: zanim odważył się pisać cokolwiek na te tematy, musiał siłą rzeczy dobrze przestudiować dostępną nowszą literaturę naukową. Kapłan nie może sobie pozwolić sobie na ‘luksus” bujania w powietrzu i bałamucenia P.T. Czytelników nie sprawdzonymi wiadomościami. Okazywało się to już niejednokrotnie w dyskusji również ... z lekarzami.

Słówko odnośnie do ‘etyki’. Zasady postępowania etycznego wyrył sam Bóg głęboko w ludzkim sercu: w sumieniu. Tamże Bóg nieustannie dialoguje z każdym człowiekiem bez wyjątku. Sumienie może być oczywiście: wprowadzane w błąd – m.in. przez silne wpływy otoczenia, przez opinio-twórczy, zło promujący wpływ mediów, itp. Czynniki te nierzadko wmawiają człowiekowi, że przysługuje mu autonomia w ‘tworzeniu’ norm etycznych i kształtowania swych zachowań wedle własnego upodobania.
– Tymczasem nawet Kościół Chrystusowy nie jest kompetentny, by utworzyć jakąkolwiek nową normę etyczną. A cóż dopiero gremia ustawodawcze jakichkolwiek państw oraz organizmów ustawodawczych międzynarodowych. Wszystkie ich ‘zezwolenia’ na działania sprzeciwiające się któremukolwiek z Przykazań Bożych są z góry nieważne. Są one buntowniczą uzurpacją nie posiadanej władzy. Jej finałem będzie rozliczenie się kiedyś przed Sędzią Żywych i Umarłych z nieprzeliczonych ‘grzechów cudzych’.
– Tym mniej władny jest utworzyć lub obalić którąkolwiek normę etyczną ktoś indywidualny, a chociażby jakaś para ‘dwojga’ związanych ze sobą osób.

Kościół Chrystusowy jest natomiast władny i zobowiązany do autentycznego i autorytatywnego wyjaśniania i przedkładania ludziom „dobrej woli” norm moralnych. Głos Kościoła zwraca się do wszystkich ludzi, niezależnie od ich wyznań i przekonań. Dotyczy on samego w sobie prawidłowego rozumienia norm etycznych oraz ich adaptacji do zmieniających się warunków i postępu technicznego, jakiego poprzednie pokolenia nierzadko nie mogły sobie nawet wyobrazić. Zadanie to Kościół pełni w nieustannym wsłuchiwaniu się w Głos Boży zawarty czy to w Dekalogu, czy w Prawie Ewangelii przyniesionym przez samego Syna Bożego – niezależnie od tego, czy z tego tytułu doczeka się pochwały, czy prześladowania.

Piszący tu kapłan czyni wszystko, żeby pozostawać wiernym ustanowionemu przez Chrystusa Magisterium Kościoła. Nie chciałby odchylić się aw ukazanych na niniejszej STRONIE propozycjach ni mikrometr od pozostawania w najściślejszej jedności z nauczaniem PIOTRA-aktualnych-czasów. Pragnie działać i pisać niewzruszenie wiernie „sub Petro et cum Petro – pod Piotrem i z Piotrem”. Również wtedy, gdy przekazywane propozycje etyczne będą wzniecały u niektórych P.T. Czytelników najwyższe oburzenie, obelgi i groźby.
– Gdy deklaruje on swoją postawę w taki właśnie sposób, jest jednocześnie najgłębiej przekonany, że jedynie te rozwiązania, jakie mieszczą się w ramach ich rozumienia przez Magisterium Kościoła, służą najgłębiej człowiekowi – nie tylko tylko jako Dziecku Bożemu, ale jako po prostu człowiekowi; a z kolei po ludzku i po Bożemu rozumianej ‘miłości’: darowaniu siebie sobie nawzajem, ale takiemu, które wiedzie do życia – wiecznego: w „Domu Ojca”.

ks. Paweł Leks, SCJ

Kraków, 28.XI.2008



Kwiatek (3 kB)

(0,7kB)     (0,7 kB)     (0,7 kB)



Jakim DOBREM dzielisz się z nami, Drogi Czytelniku ?
Z korespondencji CZYTELNIKÓW
Pokłosie wypowiedzi Drogich Czytelników na temat niniejszej STRONY
Głos nr 1
Głos nr 2
Ogólna deklaracja autora niniejszej ‘strony’
1. Próbka
2. Próbka
3. Próbka
Wyjaśnienie