(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura
Link specjalny do TABELI: Bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu.


(13 kB)

J.
POSTAWA ‘NIE’
A BLUŹNIERSTWO
PRZECIW
DUCHOWI ŚWIĘTEMU

f85a (3 kB)

1. Ponownie:
punkt wyjścia

kww1c! (3 kB)

Kluczymy wciąż wokół trudnego do odpowiedzi pytania: czym jest więc ‘bluźnierstwo’ przeciw Duchowi Świętemu, że w przypadku dopuszczenia się go nie ma szans na jego odpuszczenie przez Boga?

(0,39 kB)  Kolejny raz stwierdzamy stanowczo: nic i nikt nie zdoła podważyć pewnika teologicznego, że NIE ma takiego grzechu i przestępstwa, które by w jakikolwiek sposób przewyższyło możliwości Bożego Miłosierdzia. Bóg-Miłosierdzie od zawsze niczego tak bardzo nie oczekuje, jak MÓC być ODKUPICIELEM dla stworzenia swojego bardzo szczególnego umiłowania, wybranego przed założeniem świata i przeznaczonego do szczęśliwości wiecznej ... w „DOMU OJCA”.

(0,38 kB)  Innymi słowy – dramatyczny problem NIEMOŻNOŚCI uzyskania Bożego przebaczenia w przypadku bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu ponad wszelkie wątpliwości NIE leży po stronie Boga, lecz wyłącznie ... po stronie decyzji WOLNEJ woli określonej OSOBY, która świadomie i dobrowolnie (= podstawowe uposażenie OSOBY, w przeciwieństwie do stworzeń NIE będących Osobą) NIE pozwala Bogu być dla siebie ... Odkupicielem-z-Krzyża.

Wypada wyznać ponownie, że problem grzechu bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu jest wciąż trudny do bliższego określenia z punktu widzenia teologicznego. Stąpamy tu nadal po terenie pełnym zapytań, na które niezmiernie trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź.

Jest zrozumiałe, że i piszący tu autor przez cały czas tych już długich rozważań stara się upraszać u ... Ducha Świętego, u Odkupiciela i Boga Ojca, a także u Ucieczki grzeszników: Maryi-spod-Krzyża – dar właściwego rozeznania. Żeby nie daj Boże nie wprowadzić kogokolwiek w błąd co do wiary i postępowania obyczajowego, gdyby ukazywane przez niego rozważania miały w pewnej chwili okazać się w czymkolwiek sprzeczne z PRAWDĄ Bożego Objawienia. Prawda ta z Woli Założyciela Kościoła przekazywana jest z Bożą pieczęcią przez autentyczne Magisterium ‘Piotra’, dla którego sam PAN uprosił u Ojca swojego dar umacniania, a nie osłabiania w czymkolwiek ZAMYSŁU Bożego Miłosierdzia:

„Szymonie, Szymonie, oto Szatan domagał się,
żeby was przesiać jak pszenicę.
Ale JA prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja WIARA.
Ty ze swej strony utwiedzaj twoich braci” (Łk 22,31n).


famil-4 (49 kB)
Szczęśliwa matka i szczęśliwy ojciec - a co dopiero to dzieciątko ich, który zaczyna się ładnie bawić ze swoimi rodzicami, doskonale ich rozpoznając. Każde słowo, każdy gest matki i ojca stają się jednym wielkim liczącym się krokiem kształtującym charakter ich dziecka. Dzieje się to zresztą już na etapie przedporodowym: każde przeżycie zarówno matki jak i ojca i rodzeństwa ... wyrazi się prędzej czy później na kształcie psychiki oczekiwanego dziecka.

Uświadamiamy sobie doskonale fakt, że istnieje hierarchia stopnia ciężkości wśród popełnianych grzechów. Na podstawie samego Pisma świętego rozróżniamy grzechy ciężkie, które prowadzą do śmierci, oraz grzechy lekkie, zwane też ‘grzechy powszednie’:

„Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech,
który nie sprowadza śmierci,
niech się modli, a przywróci mu życie.
Mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci.
– Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć.
W takim wypadku nie polecam, aby się modlono.
Każde bezprawie jest grzechem,
są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci ... ” (1 J 5,16n).

Słowa Apostoła Jana dotyczą być może (trudno tu o pewność odnośnie do tego przypuszczenia) grzechu bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu. Jan nie zabrania w tym wypadku modlitwy za grzeszących, ale jej też nie nakazuje. Stwierdzenie Apostoła dotyczyłoby grzechu nieodpuszczalnego w tym i przyszłym życiu.

2. Zróżnicowana
ciężkość grzechów

kww1c! (3 kB)

Z walną pomocą przychodzi wiążące nauczanie Kościoła. W ‘KKK’: ‘Katechizmie Kościoła Katolickiego’  kwestia ta jest omawiana w nr 1846-1876, szczególnie zaś w nr 1854-1864. Przytoczymy najważniejsze fragmenty:

Grzech ciężki a lekki według Katechizmu Kościoła Katolickiego

(1857) „Aby grzech był śmiertelny, są konieczne jednocześnie trzy warunki:
‘Grzechem śmiertelnym jest ten, który dotyczy
materii poważnej
i który nadto został popełniony z pełną świadomością
i całkowitą zgodą’ ...” (zob.: RP 17).

(1858) Materię ciężką uściśla dziesięć przykazań zgodnie z odpowiedzią, jakiej Jezus udzielił bogatemu młodzieńcowi (Mk 10,)19 ...
– Ciężar grzechów jest większy lub mniejszy ...
– Należy uwzględnić także pozycję osób poszkodowanych ...

(1859) Grzech śmiertelny wymaga pełnego poznania i całkowitej zgody.
– Zakłada wiedzę o grzesznym charakterze czynu, o jego sprzeczności z prawem Bożym.
– Zakłada także zgodę na tyle dobrowolną, by stanowił on wybór osobisty.
Ignorancja zawiniona i zatwardziałość serca (zob. Mk 3, 5n6; Łk 16,19-31) nie pomniejszają, lecz zwiększają dobrowolny charakter grzechu.

(1860) Ignorancja niedobrowolna może zmniejszyć winę,
a nawet uwolnić od ciężkiej winy.
– Nikt jednak nie powinien lekceważyć zasad prawa moralnego,
które są wypisane w sumieniu każdego człowieka.
– Impulsy wrażliwości, uczucia mogą również zmniejszyć dobrowolny i wolny charakter winy, podobnie jak naciski zewnętrzne czy zaburzenia patologiczne.
– Grzech popełniony ze złości, w wyniku świadomego wyboru zła jest najcięższy.

(1861) Grzech śmiertelny jest – podobnie jak miłość –
radykalną możliwością wolności ludzkiej.
– Pociąga on za sobą utratę miłości
i pozbawienie łaski uświęcającej, to znaczy stanu łaski.
– Jeśli nie zostanie wynagrodzony przez żal i Boże przebaczenie, powoduje wykluczenie z Królestwa Chrystusa i wieczną śmierć w piekle;
nasza wolność ma bowiem moc dokonywania wyborów nieodwracalnych, na zawsze.
– Chociaż możemy sądzić, że jakiś czyn jest w sobie ciężką winą,
powinniśmy sąd nad osobami powierzyć sprawiedliwości i miłosierdziu Bożemu.

(1862) Grzech powszedni jest popełniony wtedy, gdy w materii lekkiej nie przestrzega się normy prawa moralnego
lub gdy nie przestrzega się prawa moralnego w materii ciężkiej,
lecz bez pełnego poznania czy całkowitej zgody.

Nie wnikamy na tym miejscu w kwestię hierarchii grzechów. Problematyka grzechu i sakramentu Pojednania jest omawiana dostatecznie obszernie w części IV naszej strony.
(część IV: 7 rozdziałów. Kwestia grzechu wraca ponadto na wielu innych miejscach strony. Główne linki do odnośnych miejsc zob.: http://lp33.de/pogotowie – tamże link-4).

Kryterium rozpoznawania bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu

Nas interesuje w tej chwili ten jeden grzech: bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu: jemu poświęcone jest niniejsze rozważanie. Zdajemy sobie sprawę, że wypowiedzi Jezusa dotyczące bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu, odniesione są przez cały czas do raczej wąskiej, chociaż wiodącej grupy społecznej: postawy faryzeuszów, uczonych w Piśmie i Prawie, oraz zapewne w dużej mierze saduceuszów.
– Mają one oczywiście swoje wiążące znaczenie po wszystkie czasy. Każda epoka musi wziąć sobie do serca ostrzeżenia Syna Bożego, by nie stać się uczestnikami, albo i współwinnymi grzechu bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu.

Zwróciliśmy już też uwagę, że nie wolno rozciągać potępienia postawy zatwardziałości na wszystkich nawet faryzeuszów i uczonych w Prawie oraz w Piśmie. Po Zmartwychwstaniu Syna Człowieczego, w chwili Zesłania Ducha Świętego rozpoczął się oficjalnie „Czas Kościoła” (zob. DeV 25n). Od tej chwili przybywało w tempie błyskawicznym coraz więcej osób, które przyjmowały zarówno Chrzest ustanowiony przez Chrystusa, jak i wiarę w Tajemnicę Trójcy Przenajświętszej. Dzieje Apostolskie wymieniają wśród przyjmujących wiarę w Chrystusa jako Boga i Odkupiciela m.in. ‘wielu kapłanów’. Ci zaś rektrutowali się z zasady ze stronnictwa faryzeuszów:

„A SŁOWO BOŻE rozszerzało się,
wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie,
a nawet bardzo wielu KAPŁANÓW przyjmowało wiarę(Dz 6,7).

Dotychczasowe rozważania pozwoliły wglądnąć dokładniej w postawę wielorakiego ‘NIE’, przyjmowaną, a ponadto narzucaną Ludowi Bożemu przez przedstawicieli tych właśnie ich duchowych przewodników oficjalnego Sanhedrynu. Postawę tę Jezus, Syn Człowieczy, tak bardzo zdecydowanie piętnował. Trudno dalej uchylać się od zadawania sobie podstawowego pytania, które można sformułować następująco:

– Jaki istnieje związek między tak pojmowaną i narzucaną postawą faryzeuszów – a grzechem bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu?
– Związek ten musi być najwidoczniej na tyle wyrazisty i jednoznaczny, że decyduje o NIE-odpuszczalności tego grzechu – według słów Syna Bożego:

„... lecz jeśli powie (... jeśli ktoś powie Słowo) przeciw Duchowi Świętemu,
nie będzie mu odpuszczone
ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12,32).

3. Ponownie
wybrane fakty uzdrowień
mocą własną

kww1c! (3 kB)

Uprzytomniamy sobie coraz inne, licznie przez Jezus dokonywane ‘cuda-znaki’. Nikt władający zdrowym rozsądkiem nie potrafił zaprzeczyć, że w takich wypadkach chodziło o zdumiewającą ingerencję samego Boga. Osoba uzdrawiająca: Jezus-z-Nazaretu – nie posługiwała się żadnymi przyrządami, żadnymi magicznymi zaklinaniami. Cud zaistniał natychmiastowo, uzdrowienie stało się faktem pełnym i całkowitym, dokonanym mocą samego jedynie wypowiedzianego SŁOWA.

Sam tylko Marek przedstawia dwa wypadki, gdy uzdrowienie przebiegało w ramach pewnego procesu. Jeśli jednak sam Jezus rozłożył proces wracania do zdrowia na jakieś nieznaczne etapy, miało to sens jedynie drugorzędny i zmierzało do wzbudzenia tym głębszej wiary u uzdrowionego, ewentualnie uniknięcia sprowadzenia uzdrowienia do czegoś w rodzaju sensacji-dla-sensacji. Oto te dwie relacje:

a) Niewidomy z Betsaidy - Mk 8

„Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął.
On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś.
Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: ‘Czy widzisz co’ ?
A gdy przejrzał, powiedział:
Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa’.
Potem znowu położył mu ręce na jego oczy.
I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony.
Wszystko widział teraz jasno i wyraźnie.
Jezus odesłał go do domu ze słowami:
Tylko do wsi nie wstępuj’ ...” (Mk 8,22-26).

Jest to jedyny przypadek uzdrowienia w dwu etapach. Ślinę stosowano wtedy do przemywania oczu. Tutaj służy ślina jako symboliczny znak stopniowo dokonującego się uzdrowienia.
– Nikt jednak nie wątpił, jakoby użycie śliny miało być oznaką ograniczonej mocy Jezusa. Jezus natomiast daje samemu uzdrowionemu do zrozumienia – a on to zapewne doskonale zrozumiał, że uzdrowienie fizyczne wymaga tym bardziej uzdrowienia wewnętrznego i świadomego uwielbienia Boga w Jego przedziwnych darach.

Przez polecenie zaś, żeby uzdrowiony nie wracał do swej wsi, miał Jezus jak zwykle jedno na względzie: żeby nie ogłaszać Go przedwcześnie jako Mesjasza oraz żeby sam fakt uzdrowienia nie stał się jedynie sensacją-dla-sensacji. Jezus daje do zrozumienia, że cudowne uzdrowienie należy odnieść bezpośrednio do Boga jako kolejne świadectwo misji, jaką Bóg Ojciec zlecił swojemu Synowi: Synowi Człowieczemu.

b) Głuchoniemy z Dekapolu – Mk 7


covid-1 (19 kB)
W dobie masowo rozprzestrzeniającej się epidemii COVID zabrakło miejsc w szpitalach. Wiele szpitali przekształciło się w swym profilu, przyjmując już tylko COVID-owców. Ale i to okazało się niewystarczające. Tutaj widzimy dużą halę, którą urząd dużego miasta postanowił przekształcić na szpital dla osób które zapadły na COVID. Okazało się, że trzeba było najpierw przystosować cały dach, który groził zawaleniem. Widzimy dzieło poszukiwanego inżyniera A.K., który po mistrzowsku zaprojektował i wykonał umocnienie dachu tak, iż halę można było przystosować spokojnie do zadań szpitala dla zarażonych COVID-em. Tutaj ukazana jest konstrukcja zewnętrzna ratująca budynek przed zawaleniem - nr 1.

Jest też jeszcze przypadek uzdrowienia głuchoniemego w okolicy Dekapolu. Chodzi zatem o okolicę, gdzie powszechnie wyznawano wielobóstwo i można było znaleźć nietrudno osoby zajmujące się zawodowo uprawianą magią. Marek, wierny towarzysz Piotra Apostoła, którego katechezę spisał w swojej Ewangelii, pisze:

„Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go,
żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok osobno od tłumu,
włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka.
A spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego:
Effatha’, to znaczy: Otwórz się.
Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały
i mógł prawidłowo mówić.
Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili.
Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali.
I pełni zdumienia mówili: ‘Dobrze uczynił wszystko.
Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę’
...” (Mk 7,32-37).

Zauważamy ponownie: Jezus dokonuje uzdrowienia nie publicznie, lecz odprowadza głuchoniemego na miejsce ustronne. Jezus nie chce stwarzać sensacji-dla-sensacji.
– Nie chce też wzbudzać podejrzenia lub wręcz oskarżenia, że dokonuje uzdrowienia na kształt nietrudno w tych stronach spotykanych osób, które uprawiały magię.

Magia zaś polegała odwiecznie na tym, że dana osoba – pochodziła ona zwykle z kasty kapłanów coraz innych bogów, wymuszała na określonym ‘bóstwie’, by podporządkowało się swym ludzkim rozkazom.
– Działo się to przez chytrze manipulowane sztuczki, którymi osoba uprawiająca magię zdążała do zmuszenia danego bóstwa, by ujawniło swoje tajemne, zastrzeżone ‘imię’. Dzięki temu będzie ona mogła zawładnąć obecnie boskimi siłami danego bóstwa.
– Jest rzeczą zrozumiałą, że za tego rodzaju seansami stało każdorazowo dobrze w tym wypadku zorganizowane ... maskującego się szatana ...

Natomiast Jezus daje do poznania swą postawą pełną „POKOJU, jakiego świat dać nie może” (zob. J 14,27), że pierwszym krokiem powrotu do zdrowia fizycznego i duchowego jest zerwanie z dotychczasowym środowiskiem grzechu. Włożone w uszy chorego palce Syna Człowieczego oznaczają symbolicznie stopniowe otwieranie się ‘uszu SERCA’ na dary Ducha Świętego, które wiodą do ukazania dróg Bożych Przykazań.
– Dotknięcie śliną języka, któremu towarzyszy wzniesienie wzroku ku górze wraz ze słowem-poleceniem: ‘Effata’ – spełnia rolę wyzwolenia u głuchoniemego zdolności nie tylko słyszenia odtąd GŁOSU – Bożego i ludzkiego, lecz ponadto uczestnictwa w zdolności mówienia i rozgłaszania wielkich spraw Bożych.

Że tak właśnie się stało, świadczą ostatnie słowa o tym uzdrowieniu. Im bardziej Jezus prosił, żeby fakt uzdrowienia nie stał się źródłem samej tylko sensacji, szczęśliwiec tym bardziej to swoje całkowite wyzdrowienie rozgłaszał. Lud Boży – czy to wyznawców politeizmu, czy wiary w jedynego Boga, nie mógł oprzeć się kojarzeniu tego i innych cudów-znaków dokonywanych przez Jezusa z zapowiedzią Izajasza o Mesjaszu i oczekiwanych czasach mesjańskich:

„Powiedzcie małodusznym: ‘Odwagi! Nie bójcie się!
Oto wasz Bóg, oto pomsta: Przychodzi Boża odpłata:
On sam przychodzi, by zbawić was’
.
– Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą.
Wtedy chromy jak jeleń wyskoczy i język niemych wesoło krzyknie ! ...
– Odkupieni przez Jahwéh powrócą.
Przybędą na Syjon z radosnym śpiewem,
ze szczęściem wiecznym na twarzach.
Osiągną radość i szczęście,
ustąpi smutek i wzdychanie” (Iz 35,4nn.10).

c) Ponownie niewidomy od urodzenia - J 9

Wracamy do wyżej postawionego pytania o związek między samym tylko słowem Jezusa przy dokonywanych ‘czynach-dziełach-cudach-znakach’, a grzechem bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu, o którym wtedy Jezus mówi. Przyjrzymy się kilku charakterystycznym dalszym zdziałanym przez Jezusa ‘cudom-znakom’.

Oto jeszcze raz ów uzdrowiony niewidomy od urodzenia wraz z naprędce przez Sanhedryn zorganizowanym procesem (J 9). Jezus spotkał tego uzdrowionego ponownie na terenie świątyni. W międzyczasie został on przez Sanhedryn ekskomunikowany. Jezus przedstawił mu siebie w tej chwili i zapytał wyraźnie, czy WIERZY w Syna Człowieczego. Uzdrowiony wyznał swą wiarę i złożył Jezusowi hołd jako Bogu (J 9,36nn). W tej chwili wywiązał się dialog Jezusa z otaczającymi go aktualnie faryzeuszami:

„Jezus rzekł:
‘Przyszedłem na ten świat
(kolejne wyznanie Jezusa, że jedynie zstąpił z nieba,
by oddać Życie SWOJE jako okup za wielu! Zob. np. Mk 10,45)

aby przeprowadzić SĄD:
aby ci, którzy NIE WIDZĄ, przejrzeli,
a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi’.
– Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego:
Czyż i my jesteśmy niewidomi’ ?
– Jezus powiedział do nich:
‘Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu,
ale ponieważ mówicie: ‘Widzimy’,
grzech wasz TRWA nadal
(J 9,39nn).

To ostatnie słowo Jezusa jest niezwykle poważne. Zdaje się wskazywać na STAN grzechu, czyli świadome, zamierzone-chciane trwanie w postawie ‘NIE’ wobec Bożego ... ZAMYSŁU.

Czy to właśnie słowo Jezusa, które brzmi jak swoisty wyrok, a przynajmniej stwierdzenie groźnego faktycznego stanu – nie jest identyczne ze SŁOWEM, jakie Jan zapisał nieco wcześniej w swojej Ewangelii. Oto słowa apologii Jezusa, które przytaczaliśmy częściowo już poprzednio:

„Ja mam świadectwo większe od Janowego.
Są to DZIEŁA (= cuda, znaki), które OJCIEC dał Mi do wykonania.
DZIEŁA, które czynię, świadczą o Mnie, że OJCIEC Mnie posłał.
OJCIEC, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo.
Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza;
NIE MACIE także SŁOWA Jego, trwającego w was,
BO wyście NIE UWIERZYLI w Tego, którego On posłał” (J 5,36nn).

Jezus odwołuje się do niepodważalności dokonywanych dzieł-cudów. Absurdem byłoby zaprzeczać ich Bożego pochodzenia. Stają się one ciągłym, niezbitym świadectwem, iż misja Syna Człowieczego nie jest misją samozwańczą. Tym bardziej zaś nie ma ona nic wspólnego z ... opętaniem Jezusa, jak niektórzy próbowali Go diagnozować.

Z tym jednak, że przyjęcie tych oczywistych, niezaprzeczalnych faktów jako dokonywanych mocą Bożej ingerencji ... zakłada WIARĘ – jeśli nie w bóstwo Jezusa, to przynajmniej w Jego Boże posłannictwo (Jezus najczęściej ukrywał swoje bóstwo. Jedynie w szczególnie intensywnych okolicznościach uchylał rąbka tajemnicy swojej Bożej OSOBY).

Postawa WIARY wymaga jednak wyraźnej decyzji wolnej woli danej osoby. Niestety, gro faryzeuszów tego właśnie świadectwa Boga Ojca zdecydowanie przyjąć nie chciało. Chodzi o zdecydowane ‘NIE’ w obliczu niepodważalnych faktów, które ich wolnej woli bardzo nie odpowiadały. Były sprzeczne z przez nich Prawu Mojżeszowemu narzuconemu rozumieniu Bożego Objawienia. Ci faryzeusze stali się dla oczywistych dowodów Bożej Łaski zabetonowanym ‘bunkrem’, który skutecznie uniemożliwiał przepuszczenie jakiegokolwiek promyka Łask Bożego ZAMYSŁU.
– Mimo iż biorąc pod uwagę samą tylko czysto ludzką uczciwość w rozumowaniu, niemożliwe było odrzucenie Bożego pochodzenia dokonywanych przez Jezusa ‘znaków’.

Czy trzeba w tym miejscu przytoczyć słowa chociażby owego Rzymskiego setnika z Kafarnaum (zatem nie Judejczyka, lecz poganina, ale działającego pod wpływem wsłuchiwania się w głos Boga, który przemawia bez wyjątku w sumieniu każdej OSOBY: DeV 43). On mianowicie, dowiedziawszy się, że Jezus przybył właśnie do Kafarnaum, pełen WIARY (niewątpliwie Bożej, nadprzyrodzonej: owocu posłuszeństwa Głosowi Boga, który przemawia w sumieniu każdego człowieka)
zwrócił się do Jezusa z prośbą o uzdrowienie swego zapewne szczególnie wiernego podwładnego, który jednak uległ głębokiemu sparaliżowaniu.
– Setnik prosił Jezusa, żeby się nie fatygował, a jedynie wypowiedział SŁOWO, mocą którego sługa odzyska zdrowie:

„... Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój,
ale powiedz tylko SŁOWO, a mój sługa odzyska zdrowie.
Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy.
Mówię temu: ‘Idź’ – a idzie;
drugiemu: ‘Chodź tu’ – a przychodzi;
a słudze: ‘Zrób to’ – a robi’.
– Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim:
‘Zaprawdę powiadam wam:
U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej WIARY.
Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu
i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem
i Jakubem w Królestwie Niebieskim.
A synowie Królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz w ciemność;
tam będzie płacz i zgrzytanie zębów’.
Do setnika zaś Jezus rzekł:
Idź, niech ci się stanie, jak UWIERZYŁEŚ’.
I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie” (Mt 8,8-13).

Czyżby i do tych przedstawicieli faryzeizmu miało odnosić się SŁOWO BOŻE z Listu Apostoła Narodów do Rzymian, dotyczące nagminnie podówczas w Rzymie uprawianego homoseksualizmu? Jednym z pierwszych jego duchowych konsekwencji jest ... utrata ‘rozumu’. Świadczy to każdorazowo o zwycięskim pochodzie tego ‘ZŁEGO’, który atakuje u człowieka najpierw najwyższe poziomy jego godności jako OSOBY: rozum (samo-świadomość), a wtórnie jego wolną wolę (samo-stanowienie), czyli ma celowniku człowieka-OSOBĘ w jego godności jako żywego OBRAZU-Podobieństwa Bożego:

„Podając się za mądrych,
stali się głupimi ...” (Rz 1,22).

Na tym polega zamierzona, poczytalna-sprawozdawcza utrata na rzecz tego ZŁEGO – zdolności rozeznania DOBRA-ZŁA, ŻYCIA-ŚMIERCI. Przejawem tego jest chociażby nie dające się w żaden sposób usprawiedliwić np. współcześnie modne nazywanie ‘małżeństwem’ chwilowych partnerstw jednopłciowych, narzucanie-wymuszanie nazywanie aborcji ‘podstawowym prawem człowieka’ itd. Dokładnie jak to w drugiej połowie 8 w. przed Chr. określał chociażby prorok Izajasz:

„Biada tym, którzy na postronkach od wołu ciągną nieprawości
i na powrozach uprzęży swe grzechy! ...
... Biada tym, którzy ZŁO nazywają DOBREM, a DOBRO – ZŁEM.
Którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności.
Którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!
Biada tym, którzy się uważają za MĄDRYCH
i są sprytnymi we własnym mniemaniu!
Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina,
i dzielni w mieszaniu sycery.
Tym, którzy za podarek uniewinniają winnego,
a sprawiedliwego odsądzają od prawa” (Iz 5,18-22).

d) Ciąg dalszy apologii Jezusa: J 5

Wracamy do dalszego ciągu apologii Jezusa (zob. wyż. ‘NIE MACIE także SŁOWA Jego, trwającego w was’). Oto jej dalszy ciąg i coraz jaśniej przez Jezusa ujawniane przymioty Jego tożsamości jako Bożej OSOBY:

„Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że
NIE MACIE w sobie MIŁOŚCI BOGA.
Przyszedłem w imieniu OJCA Mego, a NIE PRZYJĘLIŚCIE Mnie. ...
... Jak możecie UWIERZYĆ, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę,
a nie szukacie CHWAŁY, która pochodzi od samego Boga?” (J 5,42nn).


covid-2 (32 kB)
Tutaj ukazana jest ta sama hala od strony wnętrza, w pełni przystosowana do przyjęcia od zaraz pacjentów zarażonych COVID-em. Dzieło inż. A.K. Hala przekształciła się niebawem w pełnowartościowy szpital COVID-owy. Nikt nie musiał się obawiać, że dach zwali się na poszczególne sale-separatki dla chorych.

Bóg zawarł przez Mojżesza zaproponowane Ludowi Bożemu Przymierze w KRWI złożonych wtedy ofiar ze zwierząt (Wj 24,8). Przymierze to było zdalną zapowiedzią oczekiwanej i właśnie dokonującej się „PEŁNI Czasu”, kiedy to Bóg zawrze w Synu Bożym, Jezusie Chrystusie, Nowe i Wieczne Przymierze – w Krwi Jezusa Chrystusa (zob. Ga 4,4; Łk 22,19n; Hbr 13,20). W tym sensie objawienie, które Bóg zapośredniczył przez Mojżesza, było jedną wielką zapowiedzią tej Radosnej Rzeczywistości, tzn. Ewangelii, którą na ziemię przyniósł Syn Człowieczy.

W pewnej chwili swojej apologii wraca Jezus wyraźnie właśnie do Mojżesza:

„Nie mniemajcie jednak, że to JA was oskarżę przed OJCEM.
Waszym oskarżycielem jest MOJŻESZ, w którym wy pokładacie nadzieję.
Gdybyście jednak UWIERZYLI Mojżeszowi, to byście i MNIE uwierzyli.
O Mnie bowiem on pisał.
Jeżeli jednak jego pismom NIE WIERZYCIE,
jakżeż Moim słowo będziecie wierzyli” ? (J 5,45nn).

W tej chwili należałoby przeskoczyć do jeszcze innej, następnej apologii Jezusa. W niej wyraża się Jezus coraz jaśniej, ujawniając w końcu swoje Bóstwo:

„Wiem że jesteście potomstwem Abrahama,
ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki.
Głoszę to, co widziałem u Mego OJCA.
Wy czynicie co, coście słyszeli od waszego ojca’
...
‘Myśmy się nie urodzili z nierządu,
jednego mamy Ojca – Boga’.
Rzekł do nich Jezus: ‘Gdyby Bóg był waszym ojcem,
to i Mnie byście miłowali.
Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę.
Nie wyszedłem od siebie, lecz On MNIE posłał.
– Dlaczego nie rozumiecie mowy Mojej?
Bo nie możecie słuchać mojej nauki.
Wy macie DIABŁA za ojca
i chcecie spełniać pożądania waszego ojca.
Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał,
bo prawdy w nim nie ma.
Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi,
bo jest KŁAMCĄ i OJCECM Kłamstwa.
– Kto z was udowodni Mi grzech?
Jeżeli prawdę mówię, dlaczego Mi nie wierzycie?
Kto jest z Boga, słów Bożych SŁUCHA.
Wy dlatego NIE słuchacie, że z BOGA NIE JESTEŚCIE’ ...” (J 8,37-47).

Rozumiemy, że tych – takich słów i oceny, jaką o nich wydawał Jezus, znieść ci uczeni w Piśmie i Prawie nie potrafili.
– Na pierwsze miejsce wkradła się urażona ambicja oraz obniżanie ich autorytetu w oczach Ludu Bożego.
– Niemniej, jak zaraz zobaczymy: w swej dyskusji z Jezusem sięgnęli oni natychmiast do argumentu wymyślonego przez Sanhedryn, który w tym wypadku już zupełnie ‘postradał rozum’ : że mianowicie działanie Jezusa jest wyrazem Jego opętania przez ... Belzebuba.
– Oto dalszy ciąg apologii Jezusa z owymi uczonymi w Piśmie i Prawie:

„Odpowiedzieli Mu Żydzi:
‘Czyż nie słusznie mówimy, że jesteś Samarytaninem
(Samartanie przyjęli po zdobyciu Samarii w 8 w. synkretyzm religijny: cześć oddawaną zarówno Jahwéh, jak ponadto bóstwom lokalnym. Od tego czasu jedni i drudzy wzajemnie sobą pogardzali. Wierzący Żydzi nie przechodzili z Galilei do Jerozolimy na wprost, lecz nadrabiali drogę, przechodząc najpierw na Zajordanie, po czym na wysokości Jerycha przekraczali ponownie Jordan i tak dopiero udawali się do Jeruzalem itd.)
i jesteś opętany przez złego ducha’ ?
Jezus odpowiedział:
‘Ja nie jestem opętany, ale czczę OJCA Mego, a wy Mnie znieważacie.
Ja nie szukam własnej chwały. Jest Ktoś, kto jej szuka i SĄDZI.
– Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam:
Jeśli kto zachowa Moją naukę, nie zazna śmierci na wieki’
Rzekli do Niego Żydzi: ‘Teraz wiemy, że jesteś opętany.
Abraham umarł i prorocy – a Ty mówisz:
Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki.
Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama,
który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz’ ?
Odpowiedział Jezus: ‘Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą,
chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec Mój, który Mnie chwałą otacza,
o którym wy mówicie: ‘Jest naszym Bogiem’, ale wy Go nie znacie.
Ja Go jednak znam ... i SŁOWO Jego zachowuję.
Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego,
że UJRZAŁ MÓJ dzień – ujrzał go i ucieszył się’.
Na to rzekli do Niego Żydzi: ‘Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz,
a Abrahama widziałeś’ ?
Rzekł do nich Jezus: ‘Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam:
ZANIM Abraham stał się, JA JESTEM’.
Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego.
Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni” (J 8,48-59)

Zdajemy sobie sprawę, jak olbrzymimi krokami zbliżał się w takiej atmosferze dzień, w którym nie tylko ci wiodący z Sanhedrynu, ale naraz cały tłum przez nich podburzony będzie domagał się przed Piłatem, występującym w imieniu okupacyjnej władzy Rzymu – zatwierdzenia już po wielekroć razy przez Sanhedryn wydanego wyroku śmierci na Jezusa, Syna Człowieczego – przez Jego okrutne ukrzyżowanie.

Mianowicie wspomniany tłum dopiero co parę dni wcześniej uwielbiał Jezusa wkraczającego na oślęciu do Jeruzalem w słowach:

„... Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki zielone ścięte na polach. A ci którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali:
Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w Imię Pańskie.
Błogosławione Królestwo ojca naszego Dawida,
które przychodzi. Hosanna na wysokościach!’
Tak przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni ...” (Mk 11,7-11).

Jak co roku, na święto Paschy zjeżdżali do Jerozolimy Żydzi z całego świata (mogło ich być do miliona osób). Wielu chciało zobaczyć przy sposobności Jezusa, o którym tak wiele mówiono. Szczególniejszym tego motywem stało się dopiero co dokonane przez Jezusa zdumiewające wskrzeszenie rozkładającego się już, zmarłego Łazarza.

Tłumy witały Jezusa entuzjastycznym śpiewem, przeplatanym mesjańskimi tytułami i nawiązaniem do Dawidowego pochodzenia Jezusa.

Łukasz dodaje jednak znamiennie w tej sytuacji:

„... Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego:
‘Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom
’.
Odrzekł: ‘Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą’ ...” (Łk 19,39n).

Tymczasem dokładnie te same ‘tłumy’ wielbicieli Jezusa uległy jakże łatwo ‘psychologii tłumu’, gdy w trudny do zrozumienia sposób, podburzeni przez zawzięty Sanhedryn, zamienili się z gorących wielbicieli Syna Człowieczego jako oczekiwanego i ogłoszonego w tej sytuacji ‘NAMASZCZONEGO, tzn. Mesjasza’ – w śmiertelnych wrogów tegoż Syna Człowieczego, który „Dobrze uczynił wszystko” (Mk 7,37).
– Przed Piłatem wykrzykiwali nienawistnie:


diak1a (15 kB)
W tej – jednej z większych miejscowości na Śląsku zdarzyło się to po raz pierwszy: wyświęcenie żonatego pana na diakona stałego. Przyjechał biskup, parafia przygotowana, kościół pełen wiernych. Obok klęczy małżonka, której mąż przyjmie za niewiele chwil święcenie diakonatu. Żona musiała oczywiście wyrazić zgodę na to, żeby jej mąż mógł przyjąć święcenie na diakona stałego. Sam kandytat ... leży w tej chwili krzyżem na podłodze kościoła, wszyscy modlą się wraz z nim pod przewodnictwem Księdza Biskupa. Za chwilę Biskup przekaże święcenie na diakona stałego przez włożenie rąk na jego głowę.

„A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich:
‘Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali,
że JA NIE ZNAJDUJĘ w nim żadnej winy’.
Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym.
Piłat rzekł do nich: ‘Oto Człowiek’.
Gdy Go ujrzeli Arcykapłani i Słudzy, zawołali: ‘Ukrzyżuj! Ukrzyżuj’.
Rzekł do nich Piłat:
‘Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy’.
Odpowiedzieli mu Żydzi:
‘My mamy PRAWO, a według PRAWA powinien on umrzeć,
bo sam siebie uczynił Synem Bożym’ ...” (J 19,4-7)

W tej chwili podał Sanhedryn i jego zwolennicy wreszcie właściwy powód, dla którego Syna Człowieczego należy ... zabić: ośmielił się on nazywać Siebie SYNEM BOGA. Z tym tylko zastrzeżeniem, że Sanhedryn od początku nie dopuszczał do jakiegokolwiek dochodzenia prawdy. Wręcz przeciwnie, z góry ignorował wszelkie niezbite świadectwa coraz innych przez Jezusa dokonywanych cudów. Zamiast służyć Bogu i przekazywać niezłomnie Boży ZAMYSŁ odkupienia Człowieka w obiecanym od upadku w raju ‘Potomku Niewiasty’, stał się Sanhedryn przez swoją z góry przyjętą złą wolę bez reszty świadomie-dobrowolnie sługą-niewolnikiem szatana:

„... Wielkiego SMOKA, Węża Starodawnego,
który się zwie DIABEŁ i SZATAN,
zwodzącego całą zamieszkałą ziemię ...” (Ap 12,7n).

4. Wypędzanie
Złych Duchów
mocą własną

kww1c! (3 kB)

Zostawiamy dalsze rozważanie nad samymi w sobie nagłymi, całkowitymi uzdrowieniami. Pragniemy ponownie zwrócić uwagę na wysiłki omawianych faryzeuszów, by liczne fakty, gdy Jezus uwalniał opętanych przez Złe Duchy – wyjaśniać jako dokonywane mocą ‘Belzebuba’.

Do tego zarzutu ustosunkował się wyraźnie sam Jezus. W kontekście też tego właśnie zarzutu skonstruowanego przez faryzeuszów, wyraża się Jezus w tak paraliżujących słowach o nieodpuszczalności grzechu bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu.

Oto relacja Mateusza o uwalnianiu OPĘTANYCH. Mateusz opisuje najpierw jeszcze coraz inne fakty, które niezaprzeczalnie świadczyły o Bożej mocy działającej w Jezusie:

1) Uzdrowienie sparaliżowanego sługi Rzymskiego setnika w Kafarnaum. Jezus podkreślił wobec obecnych wyjątkową, głęboką WIARĘ owego setnika. Takiej wiary nie znalazł w Izraelu, mimo iż Izrael szczycił się Bożym Objawieniem i zawartym Przymierzem z Bogiem – w oczekiwaniu na pełnię czasu, jaka właśnie nadeszła (Mt 8,5-13).

2) Jezus uzdrawia z kolei teściową Piotra. Po czym:

„... z nastaniem wieczora, przyprowadzono Mu wielu OPĘTANYCH.
On SŁOWEM wypędził ZŁE DUCHY
i wszystkich CHORYCH uzdrowił” (Mt 8,16n).

3) Na widok gromadzącego się tłumu „kazał odpłynąć na drugą stronę” (Mt 8,18), czyli na wschodnią stronę jeziora Genezaret. W czasie nocnego wiosłowania po sztormowo wzburzonym jeziorze objawia Jezus kolejny raz swoją Bożą moc: całkowitego panowania nad żywiołami przyrody:

„Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim jego uczniowie.
Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze,
tak że fale zalewały łódź. On zaś spał.
Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc:
‘Panie, ratuj! Giniemy!’
A On im rzekł: ‘Czemu bojaźliwi jesteście, MAŁEJ WIARY’ ?.
Potem WSTAŁ, rozkazał wichrom i jezioru – i nastała głęboka CISZA.
A ludzie pytali zdumieni:
Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne’ ?... ”(Mt 8,18.23-27).

4) W krainie Gadareńczyków ... Mateusz relacjonuje kolejny fakt uwolnienia dwóch groźnych w okolicy OPĘTANYCH:

„Gdy przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków,
wybiegli Mu naprzeciw dwa OPĘTANI, którzy wyszli z grobów,
bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą.
Zaczęli krzyczeć:
Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży?
Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas’ ?
.
– A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go:
Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń’.
Rzekł do nich: ‘Idźcie’.
Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem
po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach.
– Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta
rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi.
Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa.
A gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic” (Mt 8,28-34).

5) Pomijamy rozpatrywanie Bożej mocy właściwej samemu SŁOWU Jezusa. Jego SŁOWU muszą poddać się wszelkie siły Złych Duchów, których było w tym wypadku ‘Legion’ u owych opętanych (zob.: Mk 5,9: ‘Na imię mi LEGION, bo nas jest wielu’. Marek wspomina tylko o jednym opętanym, określając zarazem nazwę tej krainy nieco odmiennie: jako kraju Gerazeńczków).

6) Kolejna relacja Mateusza dotyczy uzdrowienia paralityka leżącego na łożu. Jezus „widząc ich WIARĘ”, najpierw odpuszcza grzechy, po czym dopiero uzdrawia go wyraźnie jako dowód swej Bożej władzy:

„... ‘Otóż żebyście wiedzieli,
iż Syn Człowieczy MA na ziemi władzę odpuszczania grzechów

– rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu’.
On wstał i poszedł do domu.
A tłumy ogarnął lęk na ten widok i wielbiły Boga,
który takiej mocy udzielił ludziom” (Mt 9,6nn).

Czy trzeba było jeszcze jaśniejszego argumentu za Bożą władzą, jaką wyposażony jest w każdej sytuacji Syn Człowieczy?
– Warunkiem okazywania tej Bożej mocy jest wciąż WIARA, którą Jezus jednocześni stale wyzwala przez swoją obecność i Boży Pokój, jaki od Niego promieniuje.

7) Następuje wzmianka o kolejnych cudownych faktach:
– Wskrzeszenie córki Jaira, zwierzchnika synagogi (Mt 9,18.23-26),
– oraz uzdrowienie kobiety cierpiącej od 12 lat na krwotok (Mt 9,20-22).
Jezus ponownie nawiązuje do jej WIARY Bożej:

„... ‘Ufaj, córko: Twoja wiara Cię ocaliła’.
I od tej chwili kobiety była zdrowa” (Mt 9,22).

8) Kolejne uzdrowienie dotyczy dwóch niewidomych, którzy włączyli się w tłum. Oto słowa Mateusza:

„Gdy Jezus odchodził stamtąd, szli za Nim dwaj niewidomi,
którzy wołali głośno:
Ulituj się nad nami, Synu DAWIDA’.
Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał:
WIERZYCIE, że mogę to uczynić’ ?
Oni odpowiedzieli Mu: ‘Tak, Panie’.
Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc:
Według WIARY waszej niech wam się stanie’.
I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał:
Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie’
Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim
po całej tamtejszej okolicy” (Mt 9,27-31).

Widzimy ponownie, jak bardzo Jezus domaga się i wyzwala Bożą WIARĘ u tych, którzy przychodzą do Niego z prośbą o uzdrowienie ze swych chorób.
– Jeden raz więcej podziwiamy też zmysł wiary u tego prostego, nie wykształconego Ludu, którym faryzeusze z zasady pogardzali: ci dwaj niewidomi nie bali się wyznać publicznie Jezusa jako ‘Syna Dawida’, odnosząc do Niego tytuł ściśle mesjański.

9) W tej chwili kreśli Mateusz scenę jeszcze innego faktu, gdy Jezus uwalnia opętanego od opętania. W tym wypadku chodzi bardzo prawdopodobnie o to samo wydarzenie, do jakiego powróci on jeszcze raz nieco dalej w swojej Ewangelii (Mt 12,31n).
– Nie jest wykluczone, że to samo zdarzenie przedstawia z kolei Marek (Mk 3,28n).
– Trudno jednak o całkowitą pewność co do tych dwóch wydarzeń: w Mt 9 chodzi o opętanego NIEMOWĘ, natomiast w Mt 12,31n chodzi o opętanego NIEWIDOMEGO i NIEMOWĘ.

Marek wspomina w omawianym rozdziale: Mk 3 – jedynie ogólnikowo, iż Jezus wypędzał Duchy Nieczyste oraz że zewsząd garnęły się do Jezusa całe tłumy, szukając uzdrowienia dla swych chorych. Oto słowa Marka 3:

„... Toteż polecił swym uczniom,
żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum,
aby się na Niego nie tłoczyli.
Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby,
cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć.
Nawet DUCHY NIECZYSTE na Jego widok PADAŁY przed Nim i wołały:
Ty jesteś Syn Boży’.
Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały” (Mk 3,9-12).

Wracamy jednak w tej chwili do Mateusza 9. Pisze on mianowicie:

„Gdy ci wychodzili (tj. wyżej uzdrowieni dwaj niewidomi: Mt 9,27-31),
oto przyprowadzono Mu NIEMOWĘ OPĘTANEGO.
Po wyrzuceniu złego Ducha NIEMY odzyskał mowę,
a tłumy pełne podziwu wołały:
‘Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu’.
Lecz FARYZEUSZE mówili:
Wyrzuca ZŁE DUCHY mocą ich przywódcy’ ...” (Mt 9,32nn).

Wypada przyjrzeć się dokładniej temu właśnie zarzutowi skonstruowanemu przez faryzeuszów dla zdecydowanego utrącenia autorytetu i wpływów Jezusa w oczach cisnących się do Niego tłumów. Nietrudno sobie wyobrazić, jak bardzo takie właśnie słowa, iż ‘Złe DUCHY wyrzuca mocą ich Przywódcy’, określanego mianem ‘Belzebub’ (= Władca-Pan-Much: Mt 12,24; lub wprost: Szatan: Mt 12,26), musiały boleć Syna Bożego, Syna Człowieczego. Jego OSOBA jest tylko i wyłącznie Drugą OSOBĄ Trójcy Przenajświętszej.


diak2a (17 kB)
Drugie zdjęcie, ciąg dalszy uroczystości przyjęcia święceń diakonatu stałego w małżeństwie. Odprawiana Msza święta toczy się dalej: jest to chwila tuż przed modlitwą-śpiewem „Ojcze nasz”, kiedy to celebrans, tutaj Ksiądz Biskup, wraz z asystującym obecnie wyświęconym diakonem stałym, podnoszą patenę z konsekrowanymi hostiami i kielich z konsekrowanym winem.

Przytoczymy tutaj ponownie słowa odpowiedzi Jezusa na ten nikczemny zarzut faryzeuszów:

„Wówczas przyprowadzono Mu OPĘTANEGO,
który był NIEWIDOMY i NIEMY.
Uzdrowił go, tak że niemy mógł mówić i widzieć.
A wszystkie tłumy pełne były podziwu i mówiły:
Czyż nie jest to Syn Dawida’ ?
Lecz FARYZEUSZE, słysząc to, mówili:
‘On tylko przez BELZEBUBA,
władcę złych duchów, wyrzuca ZŁE DUCHY
’.
– Jezus, znając ich myśli, rzekł do nich:
‘Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje.
I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, się nie ostoi.
Jeśli SZATAN wyrzuca SZATANA, to sam ze sobą jest skłócony,
jakże się więc ostoi jego Królestwo?
– I jeśli JA przez Belzebuba wyrzucam ZŁE DUCHY,
to przez kogo je wyrzucają wasi synowie?
Dlatego oni będą waszym sędziami” (Mt 12,22-27).

Reakcja na cuda pełna Bożej wiary

Zauważamy z daleka różnicę w widzeniu WIARY w obliczu dokonującego się cudu za cudem, znaku za znakiem – u osób otwartych na Boga, a szczelnie odgradzających się od Niego. Niemożliwe, żeby te fakty nie pochodziły od Boga:

(0,18 kB) Z jednej strony widać spontaniczny wyraz WIARY w działającą moc Bożą przez Jezusa. Wyrazem tego ‘zmysłu WIARY’ jest szczere jej wyznanie, zdumienie na widok dokonywanych cudów, a nawet spontanicznie nasuwające się wyznanie, że Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem, jest przyobiecanym przez Boga „Synem Dawida” (Mt 12,23). Dzieje się to w odpowiedzi na natychmiastowe, całkowite uzdrowienie „OPĘTANEGO, który był NIEWIDOMY i NIEMY” (Mt 12,22). Uczestnicy cudownego uwolnienia-uzdrowienia orzekli jednogłośnie:

„A wszystkie TŁUMY pełne były podziwu i mówiły:
‘Czyż nie jest to Syn Dawida’ ? ...” (Mt 12,23).

Oto reakcja zdrowego rozsądku. Uczestnicy przekonywali się każdorazowo, że Jezus nie korzysta z żadnych zaklęć, nie uprawia jakiejkolwiek magii, nie potrzebuje jakichkolwiek narzędzi.
– Działo się tak w całkowitym przeciwieństwie do łatwo w tych środowiskach spotykanych osób trudniących się praktykami magii: sprytnie poprzez przeróżne zaklęcia uzyskiwaną LUDZKĄ WŁADZĄ nad boskimi mocami, które uprawiający magię wprzęgali dla osiągnięcia swoich celów: żeby bóstwo ZMUSIĆ do podporządkowania się ich LUDZKIEJ woli.

Reakcja osób burzących wiarę

(0,18 kB) Mateusz sygnalizuje jednak natychmiast reakcję z kolei środowiska faryzeuszów wobec Jezusa. Faktowi uwolnienia OPĘTANEGO z opętania, a jednocześnie nagłego całkowitego uzdrowienia go jako dotąd NIEWIDOMEGO i NIEMOWY – nie dało się w żaden sposób zaprzeczyć. Nie wiedząc jak inaczej obniżyć autorytet Jezusa i rzucić na Niego poniżający jego godność cień, sięgnęli po argument absurdalny, jakoby Jezus ‘w imię Belzebuba wyrzucał Złe duchy’ (Mt 12,24).

Sądzili, że tym samym zablokują odwagę kogokolwiek, który by ośmielił się określić Jezusa jako ‘SYNA DAWIDA’, czyli uznać Go za oczekiwanego Mesjasza. Same zaś głosy z tłumów, które uznawały Jezusa za ‘Syna Dawidowego’, degradowali z góry, wyrażając się o nich, jako należących do pogardliwie traktowanego „’Am-ha-Árec = Ludu Ziemi”  tak, jak to przekazuje w podobnym wypadku Jan Ewangelista:

„A ten tłum, który nie zna Prawa,
jest PRZEKLĘTY
(J 7,49).

Niemożliwe żeby nie wyczuć ze słów apologii Jezusa, jak bardzo ten absurdalny argument faryzeuszów musiał Go zaboleć. Zmuszony w zaognionych dyskusjach z faryzeuszami do obrony swojego posłannictwa od OJCA i swojej godności jako JAHWÉH, którą w tej gorącej sytuacji w końcu wprost ujawnił (J 8,58), oskarżany przez swych zawziętych przeciwników jako „Samarytanin i OPĘTANY przez Złego DUCHA” (J 8,48), odpowiedział Jezus ze swym Bożym POKOJEM, jakiego „świat dać nie może” (J 14,27):

„Jezus odpowiedział:
Ja nie jestem opętany, ale czczę OJCA Mego,
a wy Mnie ZNIEWAŻACIE.
Ja nie szukam własnej chwały. Jest Ktoś, kto jej szuka i sądzi ...’ ...” (J 8,49n).

Można by dodać, że jest to jedyna sytuacja, w jakiej Jezus upomina się osobiście o swoją godność – jeżeli nie Bożą, to przynajmniej ludzką.

W obronie swej godności jako Człowieka (pomijając już jako Syna Bożego) stanął Jezus jeszcze raz: podczas w pośpiechu zorganizowanego procesu przed Sanhedrynem, po Jego pojmaniu w Ogrojcu. Wypowiedziane wtedy słowo Jezusa przytoczyliśmy już w poprzednich rozważaniach:

„Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę.
Jezus mu odpowiedział: ‘Ja przemawiałem JAWNIE przed światem.
Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni,
gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego.
Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem.
Oto oni wiedzą, co powiedziałem’.
Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc:
‘Tak odpowiadasz arcykapłanowi’?
Odrzekł mu Jezus: ‘Jeżeli źle powiedziałem,
udowodnij, co było złego.
A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz’ ...” (J 18,19-23).

Gdyby ponownie nawiązać do omawianej właśnie relacji Mateusza, w której Jezus wykazuje absurdalność argumentu faryzeuszów, jakoby Jezus „wyrzucał Złe Duchy przez Belzebuba” (Mt 12,24), widzimy, jak Jezus sprowadza ich argument do sprzeczności samej w sobie: wewnętrznego skłócenia szatana ze sobą. Szatan jest oczywiście przebiegły i chytry.

W JEDNYM potrafi się Szatan zjednoczyć: gdy będzie chodziło o świadome dokonywanie ZŁA. Złych Duchów było u uwolnionego opętanego z Gerazy ... cały ‘legion’. O łącznej potędze działającej w kierunku ZŁA-dla-ZŁA spotęgowanej rażącej sile tych Demonów świadczy fakt, że całe duże stado wypasających się w pobliżu tamże świn ruszyło natychmiast pędem po urwistym zboczu góry i potopiło się w jeziorze. Świadkami tego przerażającego faktu byli wystraszeni pasterzy owych świń oraz wszyscy otaczający Jezusa.

Pamiętamy zresztą, jak Jezus ostrzegał swych uczniów i zachęcał do czujności i dalszej pracy nad sobą po oczyszczeniu serca z grzechów:

„Gdy DUCH NIECZYSTY opuści człowieka,
błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku, ale nie znajduje.
Wtedy mówi: ‘Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem’.
A przyszedłszy zastaje go niezajętym, wymiecionym i przyozdobionym.
Wtedy idzie i bierze ze sobą SIEDMIU innych DUCHÓW
złośliwszych niż on sam
. Wchodzą i mieszkają tam.
I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy, niż był poprzedni.
Tak będzie i z tym przewrotnym plemieniem” (Mt 12,43nn).

Szatan nie jest w stanie tworzyć DOBRO, ŻYCIE, MIŁOŚĆ, wyzwolić uśmiech RADOŚCI. Te przymioty istnieją co prawda na tym świecie, ale korzeniami swymi wyrastają spoza tego świata: od BOGA, który jest ŻYCIEM-MIŁOŚCIĄ.
– Szatan jest zdolny wciąż tylko do jednego: niszczyć wszelkie przejawy miłości-szczęścia, buntować przeciw Prawu Bożemu jako „bakcyl sprzeciwu” (DeV 38) i „przewrotny GENIUSZ podejrzeń” (DeV 37).

Św.Paweł charakteryzuje go trafnie – zresztą w ślad za definicją samego Jezusa (J 8,44):

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć;
a łaska przez Boga dana to życie wieczne
w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6,16.20-23).

Jezus działający mocą samego swego SŁOWA

Poza tym zauważamy w przypadku cudotwórczych znaków-cudów Jezusa bardzo charakterystyczny aspekt, na który zwróciliśmy już wcześniej uwagę.
– Mianowicie przy wyrzucaniu z opętanych Złego Ducha nie powołuje się Jezus nigdy na czyjąś moc, w imię której Zły Duch miałby opuścić opętanego. Jezus wyrzuca złe Duchy po prostu MOCĄ własnego SŁOWA.

‘SŁOWO’ Jezusa jest w tym wypadku wszechpotężne. Dokładnie tak, jak się to działo u samego pra-początku stworzenia. Wtedy to właśnie ON: Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej – jako SYN-SŁOWO – powoływał coraz inne byty do istnienia. Działał jako „miłująca WSZECHMOC Stwórcy” (DeV 33). Wypowiadał jedynie SŁOWO:

Niechaj stanie się światłość’!
I stała się światłość ...
... ‘Niechaj na sklepieniu nieba powstaną ciała świetlne...’
Tak się stało...
... ‘Uczyńmy człowieka na obraz nasz, jako nasze podobieństwo ...”
(Rdz 1,3.14.26. Przekład własny z hebr.).

Nie ma mowy o jakimkolwiek ‘mocowania się’ z przeciwstawnymi siłami. Dzieło stworzenia nie jest bowiem przetwarzaniem już istniejącej materii, lecz wywołaniem i powołaniem jakiegoś bytu ‘z’ NIE-istnienia do zaistnienia odtąd, wraz z wyposażeniem danego bytu w możność przeżywania, rozwoju itd.

Stworzyciel powoływał – oczywiście wraz z Ojcem i Duchem Świętym, do istnienia z jednej strony cały nieogarniony kosmos, jak i z drugiej strony to jedyne stworzenie, na którym mu jedynie zależało (GS 24; LR 9; itd.): OSOBĘ – z jednej strony Aniołów, czystych Duchów, jak i OSOBĘ człowieka: mężczyzny i niewiasty:

„Wszystko przez NIE się stało,
(przez Boga-SŁOWO, Drugą Osobę Trójcy Przenajświętszej)
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało” (J 1,3; Kol 1,16).

Oto moc SŁOWA ... tego przez faryzeuszów tak okrutnie poniżanego Syna Człowieczego.
– Tymczasem właśnie ‘BELZEBUB’ oraz inne ‘DUCHY-DEMONY-Złe’ upadają przed Nim, tym przez faryzeuszów do ostateczności pogardzanym i zdecydowanie odrzuconym:

„Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy,
którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć.
Nawet DUCHY NIECZYSTE na Jego widok PADAŁY przed Nim i wołały:
Ty jesteś Syn Boży’.
Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały” (Mk 3,10nn).

Czy podobnie nie wyrazi się kiedyś św. Paweł Apostoł Narodów, gdy nawiąże do ‘kenozy = uniżenia się Syna Bożego’ aż do śmierci Krzyżowej, z tym że Ojciec Go tym samym wywyższył:

„... Uniżył samego siebie,
stawszy się posłusznym aż do śmierci –
i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg (= Ojciec) Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu Imię,
aby na Imię JEZUSA zgięło się każde kolano
istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych ...” (Flp 2,8nn).

Przypominamy sobie też, jak Szatan kusząc Jezusa na pustyni przed inauguracją misji głoszenia Królestwa Bożego, zwrócił się do Niego za trzecim razem – w ramach trzeciej ‘pokusy’:

„... ‘Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon’.
Na to odrzekł mu Jezus: ‘Idź precz, Szatanie! Jest bowiem napisane:
Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz’
.
Wtedy opuścił Go diabeł, a Aniołowie przystąpili i usługiwali Mu” (Mt 4,9nn).

Wędrowni egzorcyści

W przytoczonym wyjaśnieniu o skłóconym z sobą Królestwie Szatana jako kontr-argumencie dla faryzeuszów – nawiązuje Jezus jeszcze znamiennie:

„... I jeśli JA przez Belzebuba wyrzucam ZŁE DUCHY,
to przez kogo je wyrzucają wasi synowie?
Dlatego oni będą waszym sędziami” (Mt 12,27).

Okazuje się, że w Izraelu praktykowano od zawsze egzorcyzmy: wypędzanie Złego Ducha z opętanych. Zapewne praktykowane one bywały chociażby przez proroków, ale i inne osoby. Jest rzeczą oczywistą, że Ducha Złego nie dałoby się z kogokolwiek wyrzucić bez wezwania Imienia Bożego. Sam z siebie człowiek nie jest władny rozkazywać Szatanowi mocą własną. Żeby polecenie-rozkaz człowieka mógł odnieść jakikolwiek skutek w odniesieniu do szatana, trzeba było wezwać każdorazowo Imienia Bożego.

Na tym tle można by przypomnieć pewne charakterystyczne zdarzenie z Dziejów Apostolskich. Paweł działał w sam raz w Efezie, w ramach swojej Trzeciej Wyprawy Misyjnej (= lata: 52-56 po Chr.). Po zerwaniu nauczania w tamtejszej synagodze z miejscowymi Żydami korzystał z Szkoły Tyrannosa, rozprawiając tamże o Chrystusie przez 2 lata i uzdrawiając wielu. Łukasz wspomina przy sposobności:

„Ale i niektórzy wędrowni egzorcyści żydowscy
próbowali wzywać Imienia Pana Jezusa
nad OPĘTANYMI przez ZŁEGO DUCHA.
‘Zaklinam was przez Pana Jezusa, którego głosi Paweł’ – mówili.
Czyniło to siedmiu synów niejakiego Skewasa, arcykapłana żydowskiego.
Zły DUCH odpowiedział im:
Znam Jezusa i wiem o Pawle, a wy coście za jedni’ ?
I rzucił się na nich człowiek, w którym był zły DUCH,
powalił wszystkich i pobił tak, że nadzy i poranieni uciekli z owego domu.
– Dowiedzieli się o tym wszyscy Żydzi i Grecy, mieszkający w Efezie,
i strach padł na wszystkich, i wysławiano Imię Pana Jezusa.
Przychodziło też wielu wierzących, wyznając i ujawniając swoje uczynki.
I wielu z tych, co uprawiali magię,
poznosiło księgi i paliło je wobec wszystkich ...” (Dz 19,13-19).

Przekonujemy się, jak bardzo jedynie Bóg zdolny jest wydawać jakiekolwiek polecenia szatanowi. Szatan jest Bożym stworzeniem ... niestety upadłym z własnej winy. Chciał się uniezależnić od Boga i być SAM wyznacznikiem tego, co winno być Dobrem-Złem. Bóg nie odebrał mu podarowanego uposażenia w wolną wolę. Nie mógł też w żaden sposób zmusić go do zaakceptowania Bożych oczekiwań.

W obliczu stanowczego ‘NIE’ wobec „miłującej WSZECHMOCY Stwórcy” (DeV 33) ze strony Przywódcy upadłych Aniołów i zastępców pozostałych upadłych Aniołów – Bóg spełnił jedynie ich ‘wolę’. Była ona zdecydowanie sprzeczna z Wolą Bożą. Szatani wybrali NIE-MIŁOŚĆ i NIE-Życie. Bóg ustąpił: wycofał się w obliczu wielkości i wolności nieodwołalnego i nieodwracalnego aktu ich wolnej woli. Istniejąc nieśmiertelnie, żyją nadal w swym życiu totalnie uzależnieni od Bożego Źródła z którego pochodzą. Z tym jednak, że pozostają na wieki zgodnie ze swym wyborem totalną odwrotnością przeradosnej szczęśliwości w „Domu Ojca” (J 14,2).


dog12 (20 kB)
Ktoś by powiedział: TEGO jeszcze nie było ... Tymczasem: tutaj stało się TO właśnie – faktem: pies śpi w sypialni wraz z pozostałymi domownikami. Nie ma to jak takim! Zamiast czuwać i pilnować wszystkich, chroniąc ich przed potencjalnymi złodziejami – pies śpi w najlepsze – i to w łóżku na poduszce i pod kołdrą ...

Przekonywaliśmy się, że Jezus wypowiada słowa odnośnie do Złych Duchów mocą własną. Nie potrzebuje powoływać się w odniesieniu do nich na jakąkolwiek wyższą władzę. Duchy Złe zmuszone są upaść przed Jego Obliczem.

Podobnie stało się też jeszcze przy pojmaniu Jezusa w Ogrojcu. Oto relacja św. Jana Apostoła, jednego z najbliższych współświadków tego wydarzenia owej strasznej nocy:

„Judasz, otrzymawszy KOHORTĘ oraz STRAŻNIKOW
od arcykapłanów i faryzeuszów,
przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią.
A Jezus, wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść,
wyszedł naprzeciw i rzekł do nich:
Kogo szukacie’?
Odpowiedzieli Mu: ‘Jezusa z Nazaretu’.
Rzekł do nich Jezus: ‘Ja jestem’.
Również i Judasz, który Go zdradził, stał między nimi.
Skoro więc rzekł do nich: ‘JA JESTEM’,
cofnęli się i upadli na ziemię.
Powtórnie ich zapytał: ‘Kogo szukacie’ ?.
Oni zaś powiedzieli: ‘Jezusa z Nazaretu’.
Jezus odrzekł: ‘Powiedziałem wam, że Ja JESTEM.
Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść’
...” (J 18,3-8).

Wspomniane tu przez naocznego świadka pojmania Jezusa – cofnięcie się przybyłej kohorty wraz ze sługami świątynnymi przed Jezusem – byłoby po ludzku niewytłumaczalne, gdyby to nie było wyrazem bardzo szczególnej ingerencji samego Boga.

Ojciec Niebieski dał w ten sposób do zrozumienia, że nie chodzi tu o obojętne jakie wydarzenie, lecz jest to wyrazem zaczątku realizacji ostatecznego, najtrudniejszego ‘punktu’ Bożego odwiecznego wstrząsającego ZAMYSŁU Boga Trójjedynego: odkupienia Człowieka: żywego OBRAZU Boga – w Krwi Syna Bożego.

Ci nasłani w kosmicznie złym celu ‘najemnicy piekła’ oddali chcąc nie chcąc hołd Boski Jezusowi, który w przelanej przez siebie własnej Krwi Odkupienia stanie się:

Ofiarą przebłagalną za nasze grzechy,
i nie tylko za nasze,
lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2).

5. Jeszcze raz
wskrzeszenie Łazarza
mocą własną

kww1c! (3 kB)

Po dokładniejszym ponownym przyjrzeniu się
– mocy cudotwórczej podejmowanej mocą własną;
– wypędzania Złych DUCHOW mocą własną;
– pragniemy obecnie poświęcić nieco uwagi jeszcze trzeciemu zapisowi Ewangelii: wskrzeszeniu rozkładającego się już w grobie ciała zmarłego Łazarzu. Jan Ewangelista poświęca temu wydarzeniu cały rozdz. 11 swojej Ewangelii.

Przypominamy sobie ponownie bezpośrednie okoliczności tego wydarzenia. Dokonany tu przez Syna Człowieczego cud, którego przebieg wprawiał w niewytłumaczalne zdumienie, zachwyt i uwielbienie Boga, zakończył się w konsekwencji działań podjętych przez Sanhedryn – definitywnym, nieodwracalnym wyrokiem śmierci, wydanym na Jezusa: Mesjasza – Baranka Bożego – Oblubieńca-z-Krzyża. Sanhedryn spełnił w tym wypadku znakomicie – gdyby się posłużyć terminologią Apokalipsy, rolę „synagogi Szatana” (Ap 2,9). W niej czytamy w pewnej chwili:

„Aniołowi Kościoła w Smyrnie napisz:
To mówi Pierwszy i Ostatni (wg Iz 44,6: przymiot samego Boga)
który był martwy, a ożył:
Znam twój ucisk i ubóstwo – ale ty jesteś bogaty –
i [znam] obelgę wyrządzoną przez tych, co samych siebie zowią Żydami,
a nie są nimi, lecz synagogą szatana.
– Przestań się lękać tego, co będziesz cierpiał.
Oto diabeł ma niektórych spośród was wtrącić do więzienia ...” (Ap 2,8nn).

Jest jasne, że wystrzegamy się uogólnień: w Sanhedrynie, jak w każdej innej organizacji, byli grzesznicy, ale byli ponad wątpliwość również nie-grzesznicy, jak już poprzednio zaznaczono (zob. wyż.: „Bardzo wielu KAPŁANÓW przyjmowało wiarę”).

Dla przypomnienia oto jeszcze raz bezpośrednie okoliczności poprzedzające wskrzeszenie Łazarza. Św. Jan Ewangelista pisze na końcu rozdziału poprzedzającego relację o wskrzeszeniu Łazarza (Łazarz = J 11), że Jezus ponownie udał się w sam raz w Zajordanie – na miejsce gdzie Jan Chrzciciel udzielał Chrztu pokuty (J 10,40). Dwie siostry blisko z Jezusem zaprzyjaźnionej rodziny z Betanii wysłały do Jezusa informację o zachorowaniu ich brata Łazarzu:

„Panie, oto choruje ten,
którego Ty kochasz
(J 11,3):

Jezusowi nie było jednak spieszno. Wiedział z góry, jaka jest Wola OJCA w tym wypadku. Ewangelista relacjonuje jedynie:

„Jezus usłyszawszy to rzekł:
Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej,
aby dzięki niej SYN BOŻY został otoczony chwałą’
...” (J 11,4):

Jan precyzuje jedynie:

„A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza.
Mimo jednak że słyszał o jego chorobie,
zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu.
Dopiero potem powiedział do swoich uczniów:
Chodźmy znów do Judei’
Rzekli do Niego uczniowie:
Rabbí, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować
i znów tam idziesz’ ?
...”(J 11,5-8).

Jan nawiązuje do apologii Jezusa, jaka toczyła się na zakończenie uroczystości ‘Poświęcenia Świątyni’ (= święto Chanuka: listopad-grudzień), pamiątki przywrócenia kultu po odzyskaniu i odbudowie poprzednio sprofanowanej Świątyni w okresie prześladowania religijnego przez Epifanesa IV (Prześladowanie religijne za Antiocha IV Epifanes: 167-164; wojna religijna prowadzona przez Judeę Machabeusza: oczyszczenie świątyni po jej zbezczeszczeniu przez pogan w 164 r.).
– Jezus powołał się wtedy ponownie na swoje czyny dokonywane na polecenie swego Ojca w niebie:

„Czyny, których dokonuję w Imię Mojego OJCA, świadczą o Mnie.
Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec.
Moje owce słuchają mego głosu, a Ja je znam.
Idą one za Mną i Ja daję im ŻYCIE WIECZNE.
Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.
Ojciec Mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich.
I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca.
JA i OJCIEC JEDNO JESTEŚMY(J 10,25-30).

Reakcja faryzeuszów, których Jan określa w swej Ewangelii, pisanej już długo po zrównaniu Jerozolimy z ziemią (siłowe wojskowe stłumienie powstania żydowskiego przez Rzymian, zakończone zburzeniem-spaleniem świątyni Jerozolimskiej itd.: 70 r. po Chr.), już tylko ogólnym określeniem ‘ŻYDZI’ (bez wnikania w zróżnicowane stronnictwa, np. faryzeuszów itd.) była do przewidzenia: Żydzi, czyli faryzeusze sięgnęli natychmiast po kamienie przeciw Jezusowi. On jednak postawił czyhającym na Jego życie następne pytania:

„I znowu Żydzi porwali kamienie, aby Go ukamienować.
Odpowiedział im Jezus:
Ukazałem wam wiele DOBRYCH czynów pochodzących od Ojca.
Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować’ ?

Odpowiedzieli Mu Żydzi:
Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za BLUŹNIERSTWO
za to, że Ty będąc Człowiekiem uważasz siebie za BOGA
’ ...” (J 10,31-33).

Jezus zakończył apologię przez ponowne powołanie się na jakość swych czynów, czyli m.in. cudów i treści swego nauczania:

„... ‘Jeżeli NIE dokonuję dzieł Mojego OJCA, to Mi nie wierzcie.
Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście MNIE nie wierzyli, wierzcie moim dziełom,
abyście poznali i wiedzieli, że OJCIEC jest WE MNIE, a JA w OJCU’.
I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk” (J 10,37nn).

W tej sytuacji rozumiemy napięcie wydarzeń, do których nawiązuje Ewangelista przytaczając słowa uczniów Jezusa: „Rabbí, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz” ?
– Jezus zareagował na te słowa w tajemniczych słowach, po czym jednak dał do zrozumienia, że Łazarz ... nie tylko ‘zasnął’, ale prawdziwie ‘umarł’:


crux3 (27 kB)
Widzimy sam tylko fragment Krzyża, wraz z trzema gwoździami i zdjętą z głowy Syna Bożego Koroną z cierni. Na skrzyżowaniu belek krzyża zawieszone jest białe płótno: może to symbol szaty Jezusa całodzianej, o którą żołnierze rzucali los (J 19,23n).
– Inna rzecz: ciernie z których żołnierze spletli koronę, włożyli ją na głowę Syna Bożego i kijami pobijali po głowie, żeby ciernie weszły do głowy (zob. Mk 15,19), były znacznie dłuższe: ok. 10 cm lub więcej. Takie w tamtym klimacie rosły tam ciernie ...

„Jezus im odpowiedział:
Czyż dzień nie liczy dwunstu godzin?
Jeżli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata.
Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła’
.
– To powiedział, a następnie rzekł do nich:
‘Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić’.
Uczniowie rzekli do Niego: ‘Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje’.
Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało,
że mówił o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie:
Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było,
ze względu na was, abyście uwierzyli.
Lecz chodźmy do niego’.
– Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów:
Chodźmy także i my, aby razem z NIM umrzeć’ ...” (J 11,9-16).

Z dopiero co przytoczonych słów Tomasza-Didymosa można doskonale niejako palcami dotknąć atmosfery najzwyczajniejszego strachu, jaki ogarniał wszystkich bezpośrednich towarzyszy Jezusowi. Skoro ich Mistrz raz po raz unika gwałtownej śmierci przez straszliwe kamienowanie, to również ich życie wcale nie było bezpieczne. Didymos wyraża gotowość poniesienia śmierci wraz z ich Mistrzem, gdyby do tego dojść miało ...

Wracający Jezus w kierunku Jeruzalem zbliża się do Betanii. Oto dalsze słowa św. Jana:

„Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarzu już
od CZTERECH dni spoczywającego w grobie.
A Betania była oddalona od Jerozolimy około 15 stadiów
i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie.
– Kiedy zaś MARTA dowiedziała się, że Jezus nadchodzi,
wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu.
Marta rzekła do Jezusa:
‘Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.
Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga’.
Rzekł do niej Jezus: ‘Brat twój zmartwychwstanie’.
Rzekła Marta do Niego: ‘Wiem, że zmartwychwstanie
w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym’.
– Rzekł do niej Jezus: ‘JA JESTEM Zmartwychwstaniem i ŻYCIEM.
Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.
Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.
Wierzysz w to’ ?
Odpowiedziała Mu: ‘Tak, Panie! Ja wciąż wierzę,
żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży
, który miał przyjść na świat’ ...” (J 11,17-27).

Oto wyznanie nasycone głębią wiary w Boże posłannictwo Jezusa, Syna Człowieczego, poszerzone o wiarę Bożą w zmartwychwstanie ciał. Z tym że Jezus – SIEBIE samego przedstawia jako ‘ZMARTWYCHWSTANIE i ŻYCIE’.

Wiara u tej ... teologicznie w ‘Prawie i Piśmie’ nie wykształconej kobiety jest zdumiewająca. Nic dziwnego, że w TEJ właśnie Rodzinie – rodzeństwa Marii-Marty-Łazarza, Jezus znajdował odpocznienie, gdy był szpiegowany, przeganiany z kąta w kąt, poniżany przez faryzeuszów. Oto ta właściwa ‘BETANIA: Kościół Domowy’ !

Wracamy do dalszego ciągu przybycia Jezusa do Betanii – w cztery dni PO śmierci brata tych dwóch sióstr – Marii i Marty:

„Gdy to powiedziała (= Marta), odeszła i przywołała po kryjomu
swoją siostrę mówiąc: ‘Nauczyciel jest i woła cię’.
Skoro zaś Maria to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego.
Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu,
gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie.
– Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc,
że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani,
że idzie do grobu, aby tam płakać.
A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus,
ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego:
Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł’.
– Gdy więc Jezus ujrzał, jak płakała ona i Żydzi,
którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił
i zapytał: ‘Gdzieście go położyli’ ?
– Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: ‘Oto jak go miłował’ !
Niektórzy z nich powiedzieli: ‘Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu
(= dopiero co dokonany głośny cud uzdrowienia niewidomego od urodzenia: J 9),
nie mógł sprawić, by on nie umarł’ ? ...” (J 11,28-37).

Jezus dotarł do grobu Łazarza ...
– Na minutach okaże się On jako „Bóg Prawdziwy z Boga Prawdziwego” :

„A Jezus ponownie okazując głębokie wzruszenie
przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień.
Jezus rzekł: ‘Usuńcie kamień.
Siostra zmarłego, MARTA, rzekła do Niego:
Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie’.
Jezus rzekł do niej: ‘Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli UWIERZYSZ,
ujrzysz CHWAŁĘ Bożą’ ?
– Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł:
Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał.
Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz.
Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem,
aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał’
.
– To powiedziawszy zawołał donośnym głosem:
– ‘Łazarzu, wyjdź na zewnątrz’ !.
I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami,
a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus:
Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić’ ...” (J 11,38-44).

Oto cała prostota opisu Ewangelii św. Jana. Nie ma tu śladu jakichkolwiek zaklęć, posługiwania się magicznymi narzędziami, słowami, czy gestami. Jest SŁOWO – i tylko SŁOWO Jezusa jako Pana Życia i Śmierci, Wszechmogące. W najściślejszym zjednoczeniu z Ojcem – i oczywiście Duchem Świętym w jedności tego samego Bóstwa.

Czy ktokolwiek władający zdrowym rozsądkiem byłby w stanie zaprzeczyć, iż ma przed sobą „miłującą WSZECHMOC Stwórcy” (DeV 33 ?), jakby to określił św. Jan Paweł II?

Św. Jan Ewangelista dołącza też zaraz wnioski, jakie wyprowadzili świadkowie tego jedynego w swoim rodzaju, niezaprzeczalnego wydarzenia: wskrzeszenia do życia ... kogoś, gdy był już rozkładającym się trupem: zwłokami. Zaistniałego tu FAKTU wskrzeszenia kogoś ZMARŁEGO do ŻYCIA nie sposób było zanegować.

A oto podsumowanie Jana Ewangelisty jako ‘pokłosie’ reakcji ... z jednej strony nie wyuczonego prostego TŁUMU, a z drugiej uczonych faryzeuszów:

„Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii
ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, UWIERZYŁO w Niego.
– Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i DONIEŚLI im, co Jezus uczynił.
– Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Najwyższą Radę i rzekli:
Cóż my zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków?
Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy UWIERZĄ w Niego,
i przyjdą RZYMIANIE, i zniszczą nasze miejsca święte i nasz naród’
.
– Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku
był najwyższym kapłanem, rzekł do nich:
‘Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę,
że LEPIEJ jest dla was, gdy JEDEN człowiek UMRZE za LUD,
niż miałby zginąć cały naród’.
– Tego jednak nie powiedział sam od siebie,
ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo,
że Jezus miał UMRZEĆ za naród, a nie tylko za naród, ale także,
by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno.
Tego więc dnia POSTANOWILI GO ZABIĆ(J 11,45-53).


Trudno oprzeć się przytoczeniu jeszcze kolejnego, dalszego fragmentu Ewangelii Janowej w nawiązaniu do wskrzeszenia Łazarza. Jan pisze o 6 dniach przed Paschą – tą ostatnią Paschą w swym ziemskim życiu. Jest wzmianka o namaszczeniu nóg Jezus drogim pachnącym olejkiem, ale i o uszczypliwej uwadze Judasza.
– Równocześnie zaś ukazuje się ze strony Sanhedrynu informacja o jego kolejnej decyzji, a raczej wyroku – tym razem wyroku śmierci na dopiero co wskrzeszonego Łazarza:


cigogn2 (16 kB)
Kolejne zdjęcie ze strony internetowej z Podlasia. Tym razem obserwujemy stojącego bociana na stogu zboża, poranek cały zamglony, ale mgła unosi się stopniowo i za niedługo ukaże się słońce.

„Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii,
gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych.
Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała,
a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole.
Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego
i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła.
A dom napełnił się wonią olejku” (J 12,1-3).

Pomijamy scenę uszczypliwej uwagi Judaszu odnośnie do ceny owego olejku, przy czym on sam ujawnił się jako ... pospolity złodziej tego, co ludzie ofiarowali jako dar dla wsparcia pokaźnej grupy Jezusa wraz z uczniami.

Jezus wypowiedział okazyjnie charakterystyczne słowa odnośnie do ubogich, ale i rychłej swojej własnej śmierci. Namaszczenie swych nóg tym drogocennym olejkiem przyjął jako uprzedzenie namaszczenia siebie po swej śmierci (J 12,4-8)

Dla nas ważne są natomiast dalsze słowa Jana Ewangelisty:

„Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest (= Jezus).
A przybyli nie tylko ze względu na Jezusa,
ale także by ujrzeć Łazarzu, którego wskrzesił z martwych.
Arcykapłani zatem POSTANOWILI STRACIĆ również ŁAZARZA,
gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów
i UWIERZYŁO w JEZUSA(J 12,9-11).

(8 kB)

ks. Paweł Leks, SCJ
+

Tarnów, VIII. 2021 r.
RE-lektura: 16.X.2021.

Adres-kontakt:
Adres autora


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)

Powrót: SPIS TREŚCI



J. POSTAWA ‘NIE’ A BLUŹNIERSTWO PRZECIW DUCHOWI ŚWIĘTEMU
1. Ponownie: punkt wyjścia
2. Zróżnicowana ciężkość grzechów
Grzech ciężki a lekki według Katechizmu Kościoła Katolickiego
Kryterium rozpoznawania bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu
3. Ponownie fakty uzdrowień mocą własną
a) Niewidomy z Betsaidy - Mk 8
b) Głuchoniemy z Dekapolu – Mk 7
c) Ponownie niewidomy od urodzenia - J 9
d) Ciąg dalszy apologii Jezusa: J 5
4. Wypędzanie Złych Duchów mocą własną
Reakcja na cuda pełna Bożej wiary
Reakcja osób burzących wiarę
Jezus działający mocą samego swego SŁOWA
Wędrowni egzorcyści
5. Jeszcze raz wskrzeszenie Łazarza mocą własną

Obrazy-Zdjęcia