(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura
Link specjalny do TABELI: Bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu.


(13 kB)

4. Przedstawiana frakcja Sanhedrynu a Boży ZAMYSŁ odkupienia

kww1c! (3 kB)

Przekonujemy się, że w decyzyjnym pionie Sanhedrynu nie było ani krzty dobrej woli, by spokojnie zbadać treść Nauczania tego Rabbì z Nazaretu i otworzyć się na oczekiwane przez wieki wydarzenie, gdy sam Bóg wyjdzie naprzeciw Ludu swego Wybrania dla odkupienia go z niewoli grzechu.
– W tej chwili bowiem rozległy się głośnym wołaniem całkiem świeżo wypowiadane SŁOWA Boże:

Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15)

Niestety, sfery wiodące w ówczesnym Ludzie Bożym – tego GŁOSU Bożego przyjąć nie chciały. Ci ludzie zasklepili się w statusie swego dobrobytu i duchowego samo-usprawiedliwienia, którego jednak Bóg w żaden sposób przyjąć nie mógł:

„Przyszło (Bóg-SŁOWO) do swojej WŁASNOŚCI,
a swoi GO nie przyjęli ...” (J 1,10n).

Nie dziw, że Jezus, w coraz innych okolicznościach zmuszony do samo-obrony, musiał formułować o owych wiodących religijno-politycznych sferach dramatycznie trudne słowa. Graniczyły one niemal z Bożym potwierdzeniem świadomie-dobrowolnie ... przez dane osoby dokonanego wyboru za znalezieniem się w ... potępieniu wiecznym.

Ci ludzie wyraźnie odcinali się od otwarcia się i przyjęcia autentycznego Bożego ZAMYSŁU. Zasklepili się we wmówionym w siebie swoim samo-wystarczalnym ‘JA’. Ulegli samo-złudzeniu, że w pełni wystarczy, iż – jak to Jezus kontrastowo ukaże w swej przypowieści o faryzeuszu i celniku, którzy przyszli modlić się do Świątyni:


prayer4 (17 kB)
Pismo święte jest SŁOWEM BOŻYM, mimo iż pisane pod Tchnieniem Ducha Świętego przez ludzkich autorów. Ci zaś pisali wprawdzie przy użyciu własnych zasobów wyobraźni i wiedzy aktualnych czasów, niemniej przez cały czas byli prowadzeni niewidzialną, subtelną, a potężną siłą Tchnienia Ducha Świętego. On to sprawiał, że mimo iż treść Pisma świętego jest tak bardzo wieloraka, przecież POUCZENIE biblijne zmierza zawsze do jednego celu: naszego zbawienia w Jezusie Chrystusie, Synu Bożym i Synu Człowieczym zarazem, Odkupicielu Człowieka. Pismo święte nigdy nie było i nie stanie się własnością kogokolwiek, ani również Kościoła Chrystusa. Kościół otrzymał jedynie zawierzone sobie zadanie autentycznego wyjaśnienia odkupieńczego sensu Pisma świętego (por. np. Łk 24,45).

Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił:
Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie:
zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.
Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam’.
– A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu,
lecz bił się w piersi, mówiąc: ‘Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!’ ...” (Łk 18,11nn).

Zabić Jezusa !

W miarę docierających informacji o Jezusie, przesyłanych przez szpiegujących Jezusa emisariuszy wmieszanych w tłum słuchających Jego Nauczania i świadków dokonywanych przez Niego licznych cudów – dawali kierujący Sanhedrynem swą postawą do poznania, że NIE życzą sobie tego rodzaju Odkupiciela, jaki ze sobą niósł ten ‘Syn Człowieczy, Syn Boży’. Swą zaciętością w obliczu cudów Jezusa, które bezwzględnie świadczyły o Bożym stałym wsparciu i Bożych ingerencjach, namacalnie widocznych w CZYNACH i w SŁOWACH płynących z ust Jezusa, dawali jasno do poznania, że głoszonych przez Jezusa warunków dostępowania życia wiecznego sobie nie życzą i ich nie przyjmują.

Czy się dziwić, że w bólu swego Serca, odrzucanego mimo wciąż przeobficie weryfikowanej autentyczności swej misji od Ojca poprzez tak oczywiste znaki-cuda, unoszone Bożym Miłosierdziem, które Rodzinie Człowieczej ofiarowało w Synu Człowieczym odkupienie z grzechów, Jezus czuł się zmuszony użyć w miarę zbliżającego się kresu swej działalności nauczycielskiej – dramatycznie ostrzegawczych słów pod adresem owych władców nad zawierzonym im Bożym objawieniem – w nadziei, że może się ockną:

Jeruzalem, Jeruzalem!
Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani!
Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci,
jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście.
Oto wasz dom zostanie pusty ...” (Mt 23,37n).

Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze.
Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą,
lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią ...
Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu,
żeby się ludziom pokazać... ” (Mt 23,2-5).

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy!
Bo zamykacie Królestwo niebieskie przed ludźmi.
Wy sami nie wchodzicie
i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą ...
– Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy!
Bo podobni jesteście do grobów pobielanych,
które z zewnątrz wyglądają pięknie,
lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa ... ” (Mt 23,13.27).


glas1 (31 kB)
Sporządzanie mini-witraży w szkle wymaga niezwykłego zmysłu artystycznego, ale i technicznego. Jest to praca bardzo czasochłonna, wymagająca odpowiedniego sprzętu, zakupu specjalnego drogiego szkła. Tutaj ukazanych jest po kolei 4 takich robótek w szkle. Stało się to swoistym ‘hobby’ p. Tadeusza w zaawansowanych latach życia. Życie to uważa on zresztą za ‘drugie’ podarowane sobie życie – po śmiertelnie groźnym wypadku, gdy w jego samochód, po pracy nocnej, wjechał pociąg na niewidocznym skrzyżowaniu: jemu zupełnie nic się nie stało, a samochód nadawał się już tylko do kasacji. Stąd tematyka religijna tych robótek w szkle.
– W tym wypadku p.Tadeuszu starał się przedstawić w swym mini-witrażu Ducha Świętego pod postacią gołębicy.

Nietrudno sobie wyobrazić urażoną ambicję tych wszystkich, do których słowa te się odnosiły. A przecież Jezus nie mógł użyć w stosunku do nich słów pochlebstwa. Oni zaś z zasady nie tylko się nie nawracali, ale z tym większą zaciętością utwierdzali się w jednym wniosku, który sformułowany został przez Kajfasza na zebraniu Sanhedrynu po wskrzeszeniu Łazarza, z tym że wyrok ten, jako wyrok zaoczny religijno-polityczny, wydany został wielokrotnie już poprzednio: ZABIĆ GO – i będzie wreszcie spokój ...”.

Wyrok ten ... faktycznie też .... wykonali. Był to typowy ... ‘JUSTIZ-MORD = mord polityczny, po linii Prawo-dla-Prawa’ :

„... Zabiliście Dawcę Życia,
ale Bóg wskrzesił Go z martwych,
czego my jesteśmy świadkami ...” (Dz 3,15)

Ci z Sanhedrynu nie przewidzieli jednego: że ten nieproszony i nieupoważniony przez nich Rabbì z Nazaretu – zgodnie ze swymi wielokrotnie powtarzanymi zapowiedziami nie tylko ‘mówi’, lecz SŁOWO swoje ... i w CZYN obraca. Mianowicie On naprawdę ...:

ZMARTWYCHWSTANIE:
... dla naszego usprawiedliwienia” (Rz 4,25)

5. Grzech i bluźnierstwo
przeciw
SYNOWI CZŁOWIECZEMU
a DUCHOWI ŚWIĘTEMU

kww1c! (3 kB)

Przytaczamy raz po raz niezwykle obciążające w swej groźnej wymowie słowa Pana Jezusa. Dotyczą one niezmiennie życia wiecznego czyli poza-grobowego tych, którzy słuchają Jego Nauczania i są świadkami dokonywanych przez Niego cudów-znaków. Celem tych ‘znaków’ nie jest nigdy wywołanie zdumienia i zachwytu ich świadków, a natomiast chodzi o to jedno – jak to wyraził Łukasz Ewangelista we wprowadzeniu do swej Ewangelii:

„... abyś się mógł przekonać
(Ty, Dostojny Teofilu: przedmowa Ewangelii Łukasza)
o całkowitej pewności nauk,
których ci udzielono” (Łk 1,2; zob. DeV 19d).

Trudno nie zauważyć, że wstrząsające słowa Jezusa, o których wspominamy, właściwie ani razu nie odnoszą się do zwyczajnych, prostych ludzi. Oni to tworzyli tłumy osób wsłuchanych w nauczanie Syna Człowieczego. Tłumy te towarzyszyły Jezusowi nieraz w fizycznym zmęczeniu i głodzie (zob. np. Mk 6,34-44; 8,1-9; J 6,1-13) krok w krok w przekonaniu wiary, że On jest oczekiwanym Mesjaszem i Prorokiem, który miał przyjść na świat, by go zbawić (zob. np. J 7,40-43; 12,12-19; itd.).

Tymczasem tym właśnie ‘tłumem ludzi’ nie wykształconych w znajomości ‘Prawa’
(w znaczeniu: całokształtu Bożego Objawienia: Pięcioksięgu Mojżesza i Proroków),
ale za to wrażliwych na Boży Dar Ducha Świętego: ‘zmysł wiary’  – pogardzali Żydzi-rodacy z wyższych sfer, stanowiący stronnictwo faryzeuszów i uczonych w Piśmie-Prawie, oraz towarzyszących im z zasady zamożnych Żydów skupionych w stronnictwie saduceuszów.

Ci to właśnie, stanowiący społecznie wyższą ‘klasę’ Żydów odnosili się bardzo pogardliwie do swych społecznie niżej stojących rodaków. Wyrażali się o nich jako o ’Am ha-’Arec = Lud Ziemi, który w ich mniemaniu jest z góry ‘przeklęty’.

Tak relacjonuje to chociażby Jan Ewangelista w końcowych słowach Jezusa w uroczystość święta Namiotów. Wysłani wtedy przez faryzeuszów strażnicy świątynni mieli za zadanie pochwycić Jezusa. Polecenia swych zwierzchników jednak nie zdołali w żaden sposób wykonać:

„Wrócili więc STRAŻNICY do kapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich:
Czemuście Go nie pojmali?’
Strażnicy odpowiedzieli:
Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten Człowiek przemawia’.
Odpowiedzieli im faryzeusze:
’Czyż i wy daliście się zwieść?
Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego?
A ten TŁUM, który nie zna Prawa, jest PRZEKLĘTY’ ...” (J 7,45-49).

Scena ta pozwala ubocznie spojrzeć na dwie wyraźnie od siebie oddzielone warstwy religijno-społeczne ówczesnych Judejczyków. Taki sam podział utrzymywał się bardzo prawdopodobnie przez wszystkie poprzedzające wieki, nie mówiąc o wiekach następujących.

Prosty Lud Boży, składający się z jednej strony z osób całym sercem oddanych Bogu, a jednocześnie złożony z grzeszników obciążonych wszelkimi możliwymi grzechami, z zasady o wiele łatwiej „słuchał Słowa Bożego i strzegł je” (por. Łk 11,28), aniżeli ci ze sfer społecznie wyższych: faryzeuszów i saduceuszów. Ci bowiem teoretycznie dużo ‘wiedzieli’ o Słowie Bożym i jego wymaganiach, a tylko ... Słowa Bożego niestety nie wprowadzali w czyn. Albo też eksperymentowali na Słowie Bożym i kupczyli nim, by je ‘przykroić’ do samozwańczo Słowu Bożemu narzuconych modyfikacji zgodnie ze swymi wyimaginowanymi opcjami.
(por. chociażby wypowiedź św. Pawła o ‘kupczeniu Słowem Bożym’ : 2 Kor 2,17; 4,2; zob. też wyż.: Błogosławiony charyzmat Piotra ukazujący jedyną drogę do Domu Ojca).

Budzi się pytanie: czy Jezus mówiąc o grzechu przeciw Duchowi Świętemu, miał na myśli „faryzeuszów oraz uczonych w Piśmie i w Prawie, wraz z saduceuszami” ?
– Wypada zauważyć, że gdy Jezus wypowiadał słowo o ‘Jeruzalem’ jako zapowiedź o jego ukaraniu, które sprawdziło się w sensie dosłownym w około 40 lat po Jego odkupieńczej śmierci na Kalwarii tuż na zewnątrz murów ówczesnego miasta (zburzenie Jeruzalem w r. 70: pod wodzą Tytusa, za cezara Wespazjana), nie wskazuje na żadne stronnictwo religijno-polityczne, ani na jakieś ugrupowanie ludzi, a natomiast wypowiada ową groźną zapowiedź ogólnie:

„Jeruzalem, Jeruzalem!
Ty zabijasz ..., kamienujesz
...
Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci ...,
a nie chcieliście ...” (Mt 23,37).

Natomiast wyraźnie wymienia Jezus ogólnie wziętych faryzeuszów i uczonych w Piśmie-Prawie w swych groźnych słowach ‘Biada’:

Biada wam, uczonym w Prawie ...
Samiście nie weszli, a przeszkodziliście ... ” (Mt 23,13-29; Łk 11,42-52; ).

Znamienne, że Jezus dopowiada w tym kontekście u Mateusza, po uwadze o grobowcach budowanych przez potomków tych, którzy proroków mordowali:

„Dopełnijcie i wy miary waszych przodków!
Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? ...
Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi,
począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza ....
Zaprawdę powiadam wam:
Przyjdzie to wszystko na to pokolenie” (Mt 23,32-36)

Jezus używa tu przerażających słów. A są to słowa ... wypowiadane przez OSOBĘ Boga samego ... Niemniej słowa te są sformułowane mimo wszystko ogólnie, bez uszczegółowienia personalistycznego.

Poza tym Jezus nie wspomina w żadnym z przytoczonych przypadków rzeczownika czy czasownika ‘BLUŹNIĆ’. Natomiast wyraźnie ostrzega o narażeniu swego życia wiecznego.

a. Słowo i bluźnierstwo
przeciw
SYNOWI CZŁOWIECZEMU

Trudno nie zauważyć Jezusowego zróżnicowania w ustosunkowaniu i możliwościach uzyskania przebaczenia Bożego w nawiązaniu do „jakiegoś słowa przeciw Synowi Człowieczemu” (Łk 12,10) – a Duchowi Świętemu.

1) Zapis Łukasza. Gdy Łukasz przytacza słowa Jezusa o obraźliwym wyrażaniu się kogokolwiek o Sobie jako ‘Synu Człowieczym’, używa tylko ogólnego określenia: ‘słowo’. Pisze mianowicie:

„Każdemu, kto mówi jakieś SŁOWO przeciw Synowi Człowieczemu
będzie przebaczone ...” (Łk 12,10).

2) Mateusz używa w odniesieniu do Jezusa jako ‘Syna Człowieczego’ dwóch określeń: grzech oraz bluźnierstwo

„Każdy GRZECH  i BLUŹNIERSTWO
będą odpuszczone ludziom” (Mt 12,31).

Po czym w dodatkowym zdaniu powtarza tę samą treść jeszcze raz, używając tym razem określenia ‘słowo’:

„Jeśli ktoś powie SŁOWO przeciw Synowi Człowieczemu,
będzie mu odpuszczone” (Mt 12,32).

3) Również Marek korzysta w chwili, gdy przytacza wypowiedź Jezusa o ‘bluźnierstwie’, podobnie jak Mateusz – z dwóch określeń: grzech oraz bluźnierstwo. Z tym tylko, że nie wspomina w tym zdaniu wyraźnie o Sobie nawet jako jedynie o ‘Synu Człowieczym’ :

„Wszystkie GRZECHY i BLUŹNIERSTWA,
których by się ludzie dopuścili,
będą im odpuszczone ...” (Mk 3,28).

b. Bluźnierstwo przeciw
DUCHOWI Świętemu

Na tym tle tym bardziej kontrastująco jawi się nieubłagane stwierdzenie Jezusa, Miłosiernego Odkupiciela-z-Krzyża – o bluźnierczym wyrażaniu się o Duchu Świętym. Zestawimy jeszcze raz wypowiedź Jezusa w zapisie wciąż przytaczanych trzech Ewangelistów-Synoptyków:

1) Łukasz :

„... lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu,
nie będzie przebaczone” ” (Łk 12,10).

2) Mateusz :

„... Ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi
nie będzie odpuszczone. ...” (Mt 12,31).

Zaraz potem dopowiada jeszcze raz :

„... lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu,
nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym ...” (Mt 12,32).

3) Marek :

„... Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu,
nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. ...” ( Mk 3,28).

Marek dopowiada ponadto uzasadnienie tego stwierdzenia:

„... Mówili bowiem:
Ma Ducha Nieczystego’ ...” (Mk 3,29).

c. Sytuacja
‘Syna Człowieczego’

Przedziwne to, że Jezus w zdecydowanych słowach różnicuje szanse na odpuszczenie przez Boga grzechu ‘bluźnierstwa’, czy też – jak to wyraża Łukasz i Mateusz: ‘słowa’, albo wręcz zgodnie z terminologią teologiczną: ‘grzechu’ (Mt i Mk) – zależnie od tego, czy ktoś wypowiada tego rodzaju ubliżające wyrażenie przeciwko SOBIE jako ‘Synowi Człowieczemu’, czy też bluźni ... przeciwko ... Duchowi Świętemu.


glas2 (26 kB)
Oto drugi z mini-witraży w szkle, wykonanych przez p. Tadeusza. Tym razem widzimy kielich z Hostią świętą: Eucharystia, którą przygotował Odkupiciel w przeddzień swej odkupieńczej męki, przeżywanej jako jedna wielka modlitwa męki w duchu miłości i przebaczenia (zob. DeV 40).

Staramy się zrozumieć zdumiewającą dla nas, prawdziwie wstrząsającą pokorę Jezusa. On będąc Drugą OSOBĄ Boga Trójjedynego – określa siebie w swym Ludzkim Ciele skromnie dobrze zwłaszcza z proroka Daniela, a tym bardziej Ezechiela znanym określeniem ‘SYNA CZŁOWIECZEGO’.

Użyty przez Daniela tytuł ‘Syn Człowieczy’  był zapewne najmniej obciążony polityczno-religijnymi skojarzeniami. Stąd też określenie to przybrało u Daniela znaczenie mesjańskie. Jezus mógł odnieść do tego tytułu te wszystkie przymioty, jakie z postacią zapowiadanego Odkupiciela wiązał już też Stary Testament.
– Natomiast w bardzo często u Ezechiela występującym określeniu ‘Syn Człowieczy’ (co najmniej ok. 90x) chodzi raczej o uwydatnienie wrodzonej ułomności i niedoskonałości każdego człowieka. Chodzi wówczas o uwydatnienie człowieczej jedynie przejściowości w oczach Bożych i śmiertelności człowieka (zob. Ez 2,1.3.8; 3,1; itd.).

UWAGA filologiczno-teologiczna:
Dla wierzących oznacza określenie ‘synowie Boży’ zwłaszcza w NT (zwykle w pluralis: ‘hyioì Theoû’ ; lub: tékna Theoû = dzieci; ci zrodzeni Boga) tych wszystkich, którzy w Chrystusie stają się przybranymi Dziećmi Bożymi, łącznie z ich prawami Dzieci wobec Ojca. – Zob. np. J 1,12; Mt 5,9; Łk 6,35; 2 Kor 6,18; Ga 4,6n; Rz,8,14-21n itd.).
– Jezus przyparty niejako do muru wyznaje o sobie, że jest „Synem Boga = ho hyìos toû Theoû”. Nigdy nie używa Jezus o sobie rzeczownika: ‘tèknon Theoû = fizycznie zrodzone dziecko ojca’. Rzeczownika tego użyła natomiast Maryja w chwili znalezienia Jezusa w Świątyni w Jeruzalem: „Téknon, tí epoíesas hemîn hoútos = Ty Dziecko (Ty Zrodzone, Dziecko!), cóżeś to nam uczynił?” - Łk 2,48).

d. ‘Syn Człowieczy’
według Daniela

Niemożliwe, żeby członkowie Sanhedrynu, faryzeusze i uczeni w Piśmie-Prawie, nie znali dokładnie wspomnianego proroctwa Księgi Daniela. Gdy Jezus powołał się na to właśnie proroctwo w czasie przesłuchania go przez Kajfasza po pojmaniu Go po modlitwie w Ogrojcu, wypowiedź ta przypieczętowała wyrok śmierci na Niego. Oto relacja Mateusza:

„A najwyższy kapłan rzekł do niego:
‘Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam:
Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży’ ?
Jezus mu odpowiedział:
Tak, Ja Nim jestem.
Ale powiadam wam:
Odtąd ujrzycie SYNA CZŁOWIECZEGO,
siedzącego po prawicy Wszechmocnego
i nadchodzącego na obłokach niebieskich(zob.: Dan 7,13).
– Wtedy Najwyższy Kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł:
Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków?
Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?’
Oni odpowiedzieli:
Winien jest śmierci
– Wówczas zaczęli pluć Mu w twarz i bić Go pięściami,
a inni policzkowali Go i szydzili:
‘Prorokuj nam, Mesjaszu, kto Cię uderzył?’ ...” (Mt 26,63-68).


glas3 (22 kB)
Tutaj widzimy wykonaną lampę elektryczną z mini-witraży zrobionych z szkła artystycznie powycinanego i posklejanego. Ile wymaga to drobiazgowej pracy przy wykonaniu takiego zadania. Ale ... panu Tadeuszowi ostatecznie przecież wszystko wspaniale się udaje !

Jezus użył fragmentu z Proroka Daniela z jego wizji przedstawiającej apokaliptyczne dzieje świata zmierzające do objawienia Królestwa Mesjańskiego.

Dla jaśniejszego uzmysłowienia sobie sytuacji Jezusa – oto wspomniana wizja Syna Człowieczego z Daniela:

„Patrzyłem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce ...
Patrzyłem w nocnych widzeniach,
a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy.
Podchodzi do Przedwiecznego
i wprowadzają Go przed Niego.
Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską,
a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki.
Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem,
które nie przeminie,
a Jego Królestwo nie ulegnie zagładzie ...” (Dn 7,9.13n).

Lud Boży przyzwyczaił się do raz po raz przez Jezusa używanego samo-określenia siebie jako ‘Syna Człowieczego’.

Zapytalibyśmy: co kojarzyło się u słuchaczy Jezusowego przemawiania, gdy ujawniał swoje posłannictwo otrzymane od Ojca i wyrażał się np. następująco o sobie:

„A kto by chciał być pierwszym między wami,
niech będzie niewolnikiem waszym,
na wzór Syna Człowieczego,
który nie przyszedł, aby Jemu służono,
lecz aby służyć
i dać SWOJE Życie na okup za wielu(Mt 20,27n; Mk 10,45)?

e. Odpuszczenie
bluźnierstwa
przeciw ‘Synowi Człowieczemu’

Wracamy jednak do wypowiedzi Jezusa o szansach na odpuszczenie SŁOWA-GRZECHU-BLUŹNIERSTWA, wypowiedzianego przeciw Niemu jako właśnie ... ‘Synowi Człowieczemu’. Jezus stwierdza jednoznacznie, że TAKIE – chociażby jako ‘bluźnierstwo’ wypowiedziane przeciw Niemu – „będzie mogło być przebaczone” (Łk 12,10; Mk 3,28; Mt 12,31).

Rozumie się, że dla uzyskania rzeczywistego przebaczenia grzechu, w tym wypadku bluźnierstwa wypowiedzianego nawet wprost przeciw Synowi Człowieczemu – muszą być spełnione podstawowe warunki wszelkiego Bożego przebaczenia, mianowicie: rzeczywiste przeproszenie w tym wypadku samego Syna Człowieczego, odwołanie wyrządzonej krzywdy i jej naprawienie; wraz z decyzją nie złudną, że grzesznik podejmuje stanowczą decyzję NIE-popełniania tego grzechu na przyszłość.

Można w tym przypadku sądzić, że Jezus zdawał sobie doskonale sprawę, jak trudno było ogółowi gromadzących się wokół Niego tłumów oraz przedstawicieli wyższych sfer religijno-politycznej hierarchii pojąć, że sam w sobie BÓG ... potrafi w pewnej chwili w sensie dosłownym przybrać do swojej Bożej Natury – naturę jeszcze drugą: człowieczą i w ten sposób stać się BOGIEM-CZŁOWIEKIEM. Nie było jednak innego sposobu, by dokonać przebłagania Boga za „grzech świata” (zob. J 1,29). Mogła tego dokonać jedyna taka OSOBA, która byłaby OSOBĄ równą Bogu, będąc zarazem pełnowartościowym Człowiekiem. Bo przecież przeciw Bogu zgrzeszył Człowiek, a nie Bóg-przeciw-Bogu!

Taki był warunek wstępny, żeby się spełnić mógł ZAMYSŁ podjęty przed wiekami przez TRÓJ-JEDYNEGO: odkupienia Człowieka upadłego w grzechy – w Krwi Syna Bożego. Syn Boży przyjął śmiertelnie trudne zadanie odkupienia Człowieka oddając się totalnie do dyspozycji swego Ojca – Boga-OJCA:

„A Bóg (= Ojciec), będąc bogaty w Miłosierdzie,
przez wielką swą miłość, jak nas umiłował
i to nas, umarłych na skutek występków,
razem z Chrystusem przywrócił do życia.
Łaską bowiem jesteście zbawieni ...” (Ef 2,4n).

Jedynie dlatego Syn Boży, Bóg-SŁOWO, Druga z Osób Boga Trójjedynego, zstąpił z nieba, stał się ‘Synem Człowieczym’ – nie po to:

„... aby świat potępił, ale po to,
by świat został przez Niego zbawiony(J 3,17).

Stanie się to jednak za cenę tego, że tenże ‘Syn Człowieczy’ stanie się dobrowolnie – w miejsce upadłego Człowieka:

„... ofiarą przebłagalną za nasze grzechy,
i nie tylko za nasze, lecz również
za grzechy całego świata” (1 J 2,2).

Nikt nie zaprzeczy, że Boże przebaczenie – aż ... ‘bluźnierstwa’ jest aktem Bożym całkiem niesłychanym ...
– Bluźnierstwo nie jest grzechem zwyczajnym. Niemniej Jezus, Syn Boży, wypowiada się tutaj jednoznacznie: jeśliby się ktoś wyraził o Nim – jako o ‘Synu Człowieczym’ w sposób nawet bluźnierczy, a przeprosi Go w ramach zwyczajnych warunków wymaganych do uzyskiwania Bożego przebaczenia, ... przebaczy mu z całą pewnością.

Można by tu wspomnieć o Judaszu-zdrajcy, mimo iż w tym przypadku nie chodziło o ‘bluźnierstwo’. Jezus przyjął jego pocałunek, znak zdrady wobec ‘tłumu’ tych, którzy mieli Go pojmać – z całą subtelnością Odkupiciela:

„Jezus mu rzekł:
‘Judaszu, pocałunkiem
wydajesz Syna Człowieczego’ ... ? (Łk 22,48).

W trochę podobnych okolicznościach, a przecież inaczej – znalazł się w parę godzin później Piotr. Wyparł się on swego Mistrza pod przysięgą. Jezus mu przebaczył, gdy wzrok Jego skrzyżował się ze wzrokiem Piotra na tym nieszczęsnym dziedzińcu u arcykapłana:

„Piotr zaś rzekł: ‘Człowieku, nie wiem, co mówisz’
I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał.
A PAN obrócił się i spojrzał na Piotra.
Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział:
Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz’.
Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał ...”
(Zob. Mk 14,66-72: Piotr zaklina się i przysięga, że nie zna Jezusa).
(Łk 22,60nn).

Budzi się pytanie: czy to zapewnienie Jezusa, iż „jeśli ktoś powie SŁOWO przeciw Synowi Człowieczemu – będzie mu przebaczone” – dotyczy przebaczenia jedynie w okresie Jego ziemskiego życia, tzn. tylko aż do śmierci Krzyżowej?
– W tym czasie ... nawet Apostołom, świadkom cudów-znaków Jezusa, wskrzeszeń, odpuszczania grzechów, wyrzucania złych duchów z opętanych – trudno było wzbudzić akt wiary, że jest On nie tylko zwykłym Prorokiem, ale aż ... „BOGIEM-Prawdziwym-z-Boga-Prawdziwego, Zrodzonym-a-NIE-Stworzonym ...”. Trzeba było dopiero Zmartwychwstania, żeby Tomasz, w osiem dni po Zmartwychwstaniu, wyznał:

„... Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych,
stanął pośrodku i rzekł: ‘Pokój wam!’
Następnie rzekł do Tomasza:
‘Podnieś tutaj swój palec i zobacz Moje ręce.
Podnieś rękę i włóż ją do Mego boku,
i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym’.
Tomasz Mu odpowiedział:
PAN mój i BÓG mój!(J 20,26nn).

A i to okazało się jeszcze niezbyt wystarczające. Bo tuż jeszcze przed samym Wniebowstąpieniem zwrócili się niektórzy do Jezusa z pytaniem po linii typowo religijno-politycznego pojmowania mesjanizmu:

„Zapytali Go zebrani:
‘Panie, czy w tym czasie
przywrócisz
królestwo Izraela?’ ...” (Dz 1,6).

Jezusowi Ukrzyżowanemu Zmartwychwstałemu, gdy za chwilę wstąpi wobec zebranych do nieba – musiały niejako opaść ręce ... !
– Jak trudno było zmienić mentalność tych czcicieli JAHWÉH, który objawiał Izraelowi przez całe wieki, że będzie Odkupicielem z grzechów, a nie politycznym władcą! Toteż na dopiero co przytoczone pytanie Jezus nie odpowiedział wprost, a jedynie wskazał na przyjście Ducha Świętego, który obdarzy ich swoją mocą i sprawi, że będą świadkami Odkupiciela-z-Krzyża „w Jeruzalem i w całej Judei i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).

Pytamy jednak jeszcze raz. Czy tenże Jezus, Odkupiciel Człowieka, który tak solennie zapewniał, iż „Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone” (Mk 3,28), będzie podtrzymywał to zapewnienie przez wszystkie wieki dziejów założonego przez siebie Kościoła?

Trudno nam stwierdzić cokolwiek w tym względzie niejako wyręczając samego Jezusa. Za Jego życia, aż do śmierci w torturach ubiczowania, koronowania cierniami, wyszydzenia, plucia w twarz, bezlitosnego uderzeniami pięściami i policzkowania po wyznaniu wobec Kajfasza, że jest Synem Bożym i że ujrzą Syna Człowieczego nadchodzącego na obłokach niebieskich (zob. Mt 26,63-68) można zrozumieć, iż nawet osobisty udział w dokonywanych przez Jezusa cudach-znakach nie musiał wcale prowadzić do wniosku, że OSOBA Jego jest Osobą aż BOGA. Toteż łatwiej przyjąć, że Jezus, rzeczywisty Syn Boży stosunkowo łatwo przebaczał bezmiar doznawanych zniewag i tortur, bo Ci wszyscy którzy tych czynów się dopuszczali, rzeczywiście nie zdawali sobie w pełni sprawy, że mają przed sobą Boga w ludzkim ciele. Stąd te wstrząsające słowa Jezusa z wysokości Krzyża Odkupienia:

Ojcze, przebacz im,
bo nie wiedzą, co czynią
...” (Łk 23,34).

Niemniej z chwilą gdy Jezus wstąpił do nieba i zesłał już też Ducha Świętego, stało się jasne, że Jezus nie był i nie jest zwyczajnym Człowiekiem, lecz Drugą z Osób Trójcy Przenajświętszej. Wobec tego jakiekolwiek ‘SŁOWO-GRZECH”, czy tym bardziej wyraźnie przeciw Jezusowi skierowane ‘bluźnierstwo’ nabywa zupełnie innego wymiaru: staje się bluźnierstwem rzuconym wprost na Boga-jako-Boga.
– Trzeba zaś przyznać, że przez wszystkie wieki dziejów Kościoła nie brak po całym świecie bluźnierczego traktowania wszelkich świętości, poczynając od samego Imienia ‘JEZUS’ i znieważania Krzyża, na którym zawisł Syn Boży po to:

aby służyć i dać SWOJE Życie
na OKUP za wielu” (Mt 20,27n; Mk 10,45).

Czy zatem Jezus nadal przebacza nawet okrutne zniewagi bluźnierstwa, jakie wielu ludzi wyrządza Jego Imieniu przez wszystkie wieki?

Wydaje się, że Jezus nigdy nie wycofa swego SŁOWA, iż gotów jest łatwo przebaczyć wszelkie zniewagi, jakie spotkają Go przez wszystkie wieki, aż do skończenia czasów. Oczywiście pod warunkiem, gdy osoba obrażająca przeprasza za wyrządzone zniewagi, podejmuje szczere wysiłki naprawienia Bogu i ludziom przez to wyrządzone ZŁO, wraz z decyzją niepopełniania podobnego grzechu w przyszłości.

6. Bluźnierstwo
przeciw
Duchowi Świętemu

kww1c! (3 kB)

a. Niewyobrażalnie
znieważany
‘Syn Człowieczy’

Trudno dalej uchylać się od skupienia się nad splotem aspektów, związanych z grozę budzącym Słowem Jezusa Chrystusa – tym razem o grzechu bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu:

„Ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.
Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone,
lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu,
nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12,31n).

Nikt nie zaprzeczy, że SŁOWO to, wypowiedziane ustami ODKUPICIELA, jest jednym z szczególnie trudnych do zrozumienia na tle całego Pisma świętego, a tym bardziej całego Orędzia Nowego Testamentu. Orędzie Ewangelii jest przecież ‘Euaggélion = Dobrą Nowiną’ (gr. ‘Euaggélion = Dobra Nowina’): o ODKUPIENIU.

Jakże moglibyśmy zapomnieć słów Jezusa, tego „Syna Człowieczego”, tak okrutnie potraktowanego – w obecności Sanhedrynu w czasie owego ‘Sądu HAŃBY’ morderczo znieważanego – ku ontologicznemu przewrotowi natury w całym STWORZENIU i Kosmosie (zob. wyż: Sanhedryn). A ON, jak cichy Baranek wiedziony na rzeź, „nie otworzył ust swoich” (por. Iz 53,7).

Tymczasem On właśnie, Ten „Syn Człowieczy”  jest owym Posłanym na świat ludzi przez OJCA, który wraz z Synem i Duchem Świętym – powodowany ... stworzycielsko-odkupieńczą Miłością:

TAK bowiem Bóg (= Ojciec) umiłował
(gr.: hoútos gàr egápesen ho Theòs = albowiem tak dalece umiłował Bóg = Ojciec)
świat (gr.: tòn kósmon = świat; oczywiście: świat ludzi)
że Syna swego Jednorodzonego dał
(gr.: édoken = dać, wydać; oddać do zadysponowania Nim !),
aby każdy, kto w Niego wierzy
(= Jemu zawierzy: Jemu zaufa; do Niego przylgnie),
nie zginął (= w potępieniu wiecznym),
ale miał życie wieczne (= szczęście wieczne w DOMU OJCA: J 14,2)
(J 3,16).


glas4 (14 kB)
Tym razem, w ukazanym tu czwartym mini-witrażu, p. Tadeusz wykonał jeszcze inną lampę: w kształcie płatków róży. I znowu jedynie podziwiać zmysł artystyczny, cierpliwość w pracy i zdolności techniczne w jego przypadku: samouka !

Jego to, owego „Syna Człowieczego” – Ojciec Niebieski:

„... nie posłał swego Syna na świat po to,
aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.
Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu;
a kto nie wierzy, już został potępiony,
bo nie uwierzył w Imię Jednorodzonego Syna Bożego.
– A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat,
lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światło:
bo ZŁE były ich uczynki ...” (J 3,17nn).

Oto jedno z wielu innych, raz po raz powtórzonych – zapewne niewyobrażalnie bolesnych wyznań zwłaszcza Ewangelii Janowej o Jezusie, Synu Ojca, Synu Człowieczym, w Którego odkupieńczą MISJĘ jako Mesjasza, Baranka, Oblubieńca – zwłaszcza ci najwyżsi odpowiedzialni Ludu Bożego ... „NIE UWIERZYLI ... bo ZŁE były ich uczynki” (zob. J 1,3,18n; 5,38.47; 6,66; 8,45;10;37; 12,37; 16,9; itd.).

Mimo to da się jakoś zrozumieć niewiarę w ‘bóstwo’ Syna Człowieczego co najmniej wielu – szczególnie za Jego życia ziemskiego. Jezus odsłaniał je i zarazem ukrywał w pełnej zgodności z wiodącą Go niejako ‘geografiką’ objawiania się wciąż wiodącego Go Ducha Świętego (zob. np. Łk 4,1; Mk 1,12). Stąd to zdanie wypowiedziane przez Jezusa, że bluźnierstwo i grzech-słowo wypowiadane przeciw NIEMU jako Synowi Człowieczemu – będzie odpuszczone.
– Natomiast Jezus bardzo mocno podkreśla fakt, że bluźnierstwo wypowiedziane przeciw Duchowi Świętemu nigdy nie będzie odpuszczone: ani w doczesności, ani w wieczności.

b. Jeszcze raz:
Bóg
zawsze przebaczający

W sytuacji pojawiających się w tej chwili trudnych pytań i trudnych, tzn. trudnych do precyzyjnego określenia odpowiedzi na nie trzeba wrócić do tego, co jest pewne ponad wszelką wątpliwość. Pozwoli to stanąć niejako obiema nogami na twardym gruncie po to, by wykluczyć wszelką niepewność formułowanych dalszych twierdzeń.

W tym sensie wypada przywołać do świadomości kolejny raz te wnioski, do jakich doprowadzały nas poprzednie rozważania. Mianowicie Bóg jest ZAWSZE gotów przebaczyć wszelki i każdy grzech. W oczach Bożych nie ma takiego grzech i tak okrutnej zbrodni, tak dokonanej niesprawiedliwości i tak z kolei godność człowieka hańbiącej obrzydliwości, która by była większa od przebaczającej WOLI oraz możliwości przebaczania ze strony Boga.

Wyżej przytaczaliśmy niemało tego rodzaju przypadków z dziejów zbawienia. Wynikał z nich jednoznacznie taki właśnie, każdego grzesznika, a nawet zbrodniarza ku nadziei odkupienia i pojednania budzący wniosek o Bogu, który niczego tak bardzo nie pragnie, jak tego, żeby z nicości przez Niego do zaistnienia powołany Jego żywy OBRAZ-Podobieństwo – „nie zginął (w potępieniu wiecznym), ale miał ŻYCIE wieczne” (w DOMU OJCA: J 14,2: – J 3,16).

Innymi słowy nie może tu chodzić o same tylko przypadki ‘NIE-wierzenia’ Synowi Człowieczemu, że jest On wysłanym przez swego OJCA odkupicielem Człowieka. Bóg pragnie przebaczyć każdy grzech. Każdy bowiem grzech jest tak czy owak odniesiony do .. Krzyża Odkupienia, Wspomina o tym jednoznacznie Jan Paweł II w encyklice o Duchu Świętym:

„Kiedy Chrystus w przeddzień Paschy mówi o Duchu Świętym jako Tym, który ‘przekona świat o grzechu’, wypowiedź ta zdaje się mieć z jednej strony możliwie najszerszy zasięg, wskazując na ogół grzechów w dziejach ludzkości.
– Z drugiej strony jednakże, kiedy Jezus wyjaśnia, że grzech ów polega na tym, iż ‘nie uwierzyli w Niego’, zasięg ów wydaje się zawężać do tych, którzy odrzucili mesjańskie posłannictwo Syna Człowieczego, skazując go na śmierć krzyżową.
– Trudno jednak nie dostrzec, że ów ‘wąski’, historycznie określony zasięg znaczenia grzechu – rozprzestrzenia się do zasięgu uniwersalnego, z racji uniwersalizmu Odkupienia, jakie dokonało się poprzez Krzyż.
– Objawienie tajemnicy Odkupienia otwiera drogę do takiego rozumienia, w którym każdy grzech, gdziekolwiek i kiedykolwiek popełniony, zostaje odniesiony do Krzyża Chrystusa – a więc pośrednio również – do grzechu tych, którzy ‘nie uwierzyli w Niego’, skazując Jezusa z Nazaretu na śmierć krzyżową ...” (DeV 28-29).

Jeślibyśmy mieli ten wniosek wyrazić jeszcze jaśniej i bez niedomówień, trzeba by go sformułować następująco:

(0,36 kB) Bóg czeka z darem przebaczenia na każdego, chociażby największego grzesznika. Chodzi zatem również o takiego grzesznika, który by samego siebie uznał za godnego już tylko potępienia wiecznego.

(0,35 kB) Co więcej, podobnie jak to wynika z niejednej relacji z dziejów zbawienia już też Starego Testamentu, Jezus stwierdza w swej Ewangelii, czyli DOBREJ NOWINIE o łatwych możliwościach uzyskiwania łaski Bożego przebaczenia. Jezus zapewnia jednocześnie, iż całe niebo przeżywa wraz z Trójjedynym radość na widok nawrócenia jakiegoś kolejnego grzesznika:

„... większa będzie radość z jednego grzesznika,
który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych,
którzy nie potrzebują nawrócenia” (Łk 15,7).

(0,35 kB) Bóg ponad wątpliwość przenigdy nie skazuje kogokolwiek na potępienie wieczne. Jeśli Syn Boży kreśli w pewnej chwili scenę Sądu Ostatecznego (zob. Mt 25,31-46) i napotkamy tamże na Boże Słowo:

Idźcie precz ode Mnie, przeklęci
(gr.: poreúesthe ap’ Emoû hoi kateraménoi
= od: kataráomai: w pass: stojący pod Bożym wyklęciem)

w ogień wieczny (eis tò pûr tò aiónion)
przygotowany diabłu i jego aniołom.
Bo byłem ...” (Mt 25,41n).

– słowo to jest jedynie potwierdzeniem i Bożym przypieczętowaniem decyzji, którą podjęła wolna wola danej OSOBY. Osoba ta postanowiła uniezależnić się całkowicie od Bożych, pełnych Miłości propozycji i odkupieńczych życzeń, jakie ofiarowała jej „Miłująca Wszechmoc Stwórcy” (DeV 33). Bóg nie mógł odebrać – raz jej jako OSOBIE podarowanego uposażenia m.in. w wolną wolę. Był to i pozostaje nadal dar co prawda niezmiernie ryzykowny. A przecież na owej wolności w ofiarowanej i oczekiwanej miłości wzajemnej Bogu od zawsze tak bardzo zależało – w przeciwieństwie do wszelkich innych stworzeń, które nie zostały stworzone jako OSOBY.

Innymi słowy dar wolnej woli jest darem Bożym rzeczywistym, nigdy jedynie fikcyjnym. Jeśli dane Stworzenie-OSOBA utrwali się w swym uporze przeciw Bożemu oczekiwaniu, Bogu nie pozostaje nic innego, jak wycofać się w przypadku, gdy dana Osoba nie życzy sobie Jego obecności. Bogu nie pozostaje wtedy nic innego, jak zaprzestać dalszego przekonywania jej wolnej woli. Bóg zostawia ją wtedy samą-dla-siebie, zgodnie z jej własnym życzeniem.

Oto cała rzeczywistość wyboru opcji świadomie-dobrowolnie wybranego „ognia wiecznego przygotowanego diabłu i jego aniołom” (Mt 25,42). Boże dary – to wszytko inne, ale nie ... żarty. Dotyczy to bardzo zasadniczo daru wolnej woli. Bóg jest pierwszy i jedyny, który podporządkuje się i spełni dosłownie życzenie owej wolnej woli czy to OSOBY Anioła, czy ... Człowieka.

7. UTRWALONY WYBÓR
NA ‘NIE’
WOBEC BOŻEGO ZAMYSŁU

kww1c! (3 kB)

Wydaje się, że jesteśmy na tropie zrozumienia groźnie brzmiących słów Syna Człowieczego, gdy formułuje w ramach radykalizmu Ewangelii to trudne zdanie, iż grzech bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu jest nieprzebaczalny ani w tym życiu, ani w życiu pośmiertnym (zob.: Mt 12,32; Mk 3,29; Łk 12,10).

Wszystkie dotychczasowe rozważania prowadzą niezmiennie do podstawowego stwierdzenia:

Całokształtem ciężaru, mocą którego grzech bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu jest niemożliwy do przebaczenia ze strony Boga, obciążona jest wyłącznie utrwalona decyzja wolnej woli OSOBY, która na stałe nie dopuszcza już żadnego promyka odkupieńczego ZAMYSŁU Boga względem siebie.

Znaczy to, że NIE-odpuszczalność bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu NIGDY nie zależy od Boga i nie jest ‘winą’ Boga. Przeciwnie, powodem i przyczyną nieprzebaczalności tego grzechu obciążona jest wyłącznie postawa wolnej woli danej OSOBY: w tym wypadku mówimy o Osobie CZŁOWIEKA (a nie ... ANIOŁA).

Określona OSOBA tak szczelnie ‘zabetonowała się’  w sobie samej, że wszelkie przez Boga podejmowane wysiłki, by zaofiarować dar pojednania i przebaczenia, zostają przez wolną wolę tego określonego człowieka natychmiast skutecznie zablokowane. Bóg przy całej swej stworzycielskiej WSZECHMOCY nie ma dostępu do tego ściśle od Boga odgrodzonego bunkra. Promienie Łaski Bożej odbijają się od niego skutecznie.

Dana osoba obwarowała się świadomą zgodą swej wolnej woli po to, żeby Boga nie wpuścić już do swego wnętrza. Określony człowiek oddał swą wolną wolę, otrzymaną od Boga jedynie do poczytalnego-sprawozdawczego zarządu – świadomie i dobrowolnie Temu ZŁEMU. Ten zaś, jako „OJCIEC Kłamstwa” (J 8,44) i „Bakcyl sprzeciwu” (DeV 38) zdołał swą kolejną ofiarę oszukać i przekonać do tego, żeby „stał się przeciwnikiem Boga” (DeV 38).

a. Postawa
sprzeciwu wobec Boga,
a nie określony grzeszny czyn

Powstaje pytanie, czy powyższe określenie istoty ‘bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu’ ma pokrycie w faktach przedstawionych w Słowie-Bożym-Pisanym zarówno Starego, jak Nowego Testamentu?

Mateusz i Marek zdają się przytaczać wypowiedź Jezusa o bluźnierstwie przeciw Duchowi Świętemu w nawiązaniu do niemal identycznego faktu: gdy Jezus uwolnił opętanego przez Złego Ducha człowieka, który był ponadto niewidomy i niemy. Jezus uzdrowił chorego-opętanego, „tak że niemy mógł mówić i widzieć (Mt 12,22).

Marek kreśli bardziej ogólnie moc uzdrawiającą Jezusa. Podkreśla wyraźnie, iż na wieść o przedziwnej działalności Jezusa schodziły się do Niego nad Jezioro Genezaret całe tłumy z oddalonych stron: z Galilei, z Judei, Jerozolimy, Idumei, Zajordania, okolic Tyru i Sydonu (zob. Mk 3,7n):

„Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy,
którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć.
Nawet Duchy Nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały:
Ty jesteś Syn Boży’.
Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały” (Mk 3,10nn).


horse1 (22 kB)
Co to znaczy podarowany stworzeniom instynkt ‘macierzyński’. Cieszy się nim swoiście koń-matka, jak i jej źrebię, które zmysłami swymi wyczuwa z daleka swoją ‘matkę’ i poszukuje w swym młodym wieku bliskości ze swoją rodzicielką.
– Czyżby Bóg, który w taki sposób wyposażył zwierzęta, miałby nie być ojcowskim-matczynym w nieskończenie większym spotęgowaniu? Oto Słowo Boże z Izajasza proroka:
„Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, JA nie zapomnę o tobie! Oto wyryłem cię na obu dłoniach, twe mury są ustawicznie przede Mną ...” (Iz 49,15n).

Marek wspomina w tym kontekście, że jego bliscy krewni – działo się to przecież w tej samej prowincji: w Galilei, niedaleko Nazaretu gdzie Jezus dorastał – byli zapewne z jednej strony zazdrośni o to, że ten dobrze przez nich znany ‘Jezus’ nagle ich całkowicie przerasta.
– Z drugiej strony ogarniało ich przerażenie z powodu jego niezwykle śmiałych wypowiedzi. Zdawali sobie z góry sprawę, że wypowiedzi Jezusa wywołają śmiertelne oburzenie i gniew w całym środowisku wyższych sfer społeczeństwa: u faryzeuszów i uczonych w Piśmie i Prawie.

Jezus miał z faryzeuszami już szereg utarczek za sobą. Wystąpienia Jezusa wywoływały u nich stanowczy sprzeciw i śmiertelny gniew. Chodzi o zapis Ewangelii Marka, czyli praktycznie katechezę Szymona-Piotra, naocznego świadka owych wydarzeń. Marek ujął katechezę św. Piotra po prostu w formę pisemną w swojej Ewangelii. W początkowej części swej Ewangelii przedstawia Marek następujące fakty:

– uzdrowienie paralityka związane z odpuszczeniem mu grzechów, czyli jawne wyznanie o sobie, iż dysponuje Bożą władzą dotyczącą grzechów (Mk 2,1-12);
– utarczki Jezusa broniącego swych uczniów w sprawie postu (Mk 2,18-22)
– łuskania kłosów w szabat, czego według faryzeuszów absolutnie czynić nie wolno (Mk 2,23-28);
– uzdrowienia chorego z uschłą ręką – ku oburzonemu zgorszeniu faryzeuszów ... w szabat
(Mk 3,1-6).

Dopiero co wspomniane uzdrowienie chorego z uschłą ręką w szabat, kiedy to Jezus postawił szpiegującym Go faryzeuszom retoryczne pytanie, zakończyło się ich decyzją wydania wyroku śmierci na Jezusa:

„...‘Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego?
Życie ocalić czy zabić’?
Lecz oni milczeli.
Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony
z powodu ZATWARDZIAŁOŚCI ich serca,
rzekł do człowieka: ‘Wyciągnij rękę’.
Wyciągnął – i ręka jego stała się znów zdrowa.
– A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli
naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić(Mk 3,4nn).

Czy się dziwić, że przerażeni najbliżsi krewni Jego rodziny i Jego dobrze znajomi chcieli stanowczo zastopować dalsze coraz bardziej ryzykowne wystąpienia Jezusa:

„Gdy to posłyszeli Jego bliscy,
wybrali się, żeby Go powstrzymać.
Mówiono bowiem: ‘Odszedł od zmysłów’ ...” (Mk 3,21; zob. c.d.: Mk 3,31-35).

Nietrudno się wczuć, jak bardzo tego rodzaju uszczypliwe uwagi musiały boleć Jezusa, Syna Bożego: siłowe wmawianie Mu, że ... nadaje się jedynie do ... szpitala psychiatrycznego! Nie były to pojedyncze głosy, bo m.in. również św. Jan nawiązuje w swojej Ewangelii do tego rodzaju ubliżających uwag o Jezusie. Sam zaś Jezus tu i ówdzie nawiązywał wprost do takich obelżywych słów (zob. np. J 8,48nn; 10,20n).

Słowo o bluźnierstwie

W takim to bezpośrednim kontekście mieszczą się słowa Jezusa o grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Jezus nawiązuje w tym wypadku – podobnie jak Mateusz w podobnym kontekście – wprost do obecnych wokół Niego, z Jerozolimy – tzn. z Sanhedrynu specjalnie wysłanych szpiegów. Mieli oni „śledzić Go” (Mk 3,3.22) i maksymalne przeciwdziałać wnioskowi, jaki narzucał się spontanicznie tłumom świadków tych wydarzeń. Lud Boży który Go słuchał, przekonywał się spontanicznie, że Jezus jest co najmniej Prorokiem, jeśli nie Mesjaszem, a może rzeczywistym ‘Synem Bożym’.

Widząc zacięty opór u otaczających Go szpiegów-faryzeuszów, którzy uczestniczyli w jego nauczaniu i dokonywanych cudach i stawiali się ponad wątpliwość w pierwszym szeregu słuchaczy, udając gorliwych obrońców Tradycji ‘Starszych’, Jezus nawiązuje wprost do rozsiewanej przez nich w tłumie bluźnierczej anty-propagandy:

„Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili:
Ma Belzebuba i przez władcę Złych Duchów wyrzuca złe Duchy’.
Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach:
‘Jak może Szatan wyrzucać Szatana?
Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone,
takie królestwo nie może się ostać.
Jeśli dom wewnętrznie jest skłócony,
o taki dom nie będzie mógł się ostać.
Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony,
to nie może się ostać, lecz koniec z nim.
– Nie, nikt nie może wejść do domu Mocarza i sprzęt mu zagrabić,
jeśli MOCARZA wpierw nie zwiąże i wtedy dom jego ograbi” (Mk 3,22-27).


girl3a (15 kB)
Ta dziewczyna mocno dorastająca szuka spełnienia siebie i wciąż nie zanadto wie, gdzie szukać szczęścia. Może przyjdzie ono samo? Bez wysiłku? Spadnie z nieba?
– A może ... wypadałoby się chociaż troszkę pomodlić do Ojca Niebieskiego, żeby zechciał poprowadzić szukanie i znalezienie sensu życia, które by mogło zaowocować w ostatecznym rozrachunku dla siebie i wielu innych – osiągnięciem finalnie „Domu Ojca” ?

Jezus doskonale odczytywał myśli wnętrza serc każdego człowieka (zob. J 2,25). Toteż panował cały czas z pełnią świadomością nad każdą sytuacją. Jego przeciwnicy musieli odchodzić systematycznie z poczuciem totalnej porażki, gdy się okazywało, że Jezus wszystkie ich knowania i podchwytliwość zdawać by się mogło w najniewinniejszym zamiarze przez nich stawianych drażliwych pytań – zwykle w paru słowach sprowadzał do absurdu.

Wykazywana otaczającym Go tłumom ich bezsilność w odpowiedzi na kontr-argumentne pytania, jakie im z kolei stawiał Jezus, doprowadzały owych nasłanych szpiegów do szału gniewu i nienawiści.
– Jednocześnie zaś musieli doświadczać raz po raz niejako na własnej ‘skórze’, że Jezus jest w swej prostej argumentacji w dyskusji z nimi ... niepokonalny. Argumenty konstruowane przeciw Jezusowi i Jego działaniu mocą ‘palca Bożego’ (Łk 11,20) przyczyniały się wbrew ich intencjom jedynie do umacniania autorytetu Jezusa oraz wiary w Jego Boże posłannictwo.

Jezus po prostu zachwycał tłumy i przyciągał promieniującym z Niego autorytetem Boga, mimo iż nikt nie miał odwagi sformułować wiary w Boskość Jego Osoby. Marek podsumuje postawę prostych osób Ludu Bożego w słowach:

„Przyszli do Kafarnaum.
Zaraz w SZABAT (!) wszedł do synagogi i nauczał.
Zdumiewali się Jego nauką:
uczył ich bowiem
jak TEN, który ma WŁADZĘ, a nie – jak uczeni w Piśmie” (Mk 1,21n).

b. Odwoływanie się
do działania
mocą Belzebuba-Szatana

W swej bezsilności w obliczu coraz innych znaków-cudów, jakich dokonywał Jezus, Sanhedryn wymyślił zarzut-argument, jakoby przy uwalnianiu opętanych i chorych Jezus działał ... „mocą Belzebuba” – względnie, jak to sam Jezus dokładniej wyraża – „mocą Szatana” (Mt 12,26).

Reakcja tłumów i świadków całkowitego uzdrowienia owego przyprowadzonego „opętanego, który był niewidomy i niemy. Uzdrowił go, tak że niemy mógł mówić i widzieć” (Mt 12,22) – była jednoznaczna:

„A wszystkie tłumy pełne były podziwu i mówiły:
‘Czyż nie jest to Syn Dawida’? (Mt 12,23).

Oto zdrowa reakcja po linii Bożego daru ‘zmysłu wiary’. Społeczność Ludu Bożego uświadamia sobie, że ma przed sobą ... MESJASZA, potomka Dawidowego, uroczyście przyobiecanego przez samego Jahwéh przed 10 wiekami.

W pewnym momencie, gdy Jezus opuszczał w sam raz Jerycho, skorzystał z tego właśnie tytułu niewidomy żebrak Bartymeusz:

„Gdy wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha,
niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymoteusz, siedział przy drodze.
Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać:
Jezusie, Synu Dawida (tutaj: tytuł MESJASZA !), ulituj się nade mną’.
Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał:
Synu Dawida, ulituj się nade mną’.
Jezus przystanął i rzekł:
‘Zawołajcie go’.
I przywołali niewidomego, mówiąc mu:
‘Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię’.
On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa.
A Jezus przemówił do niego:
Co chcesz, abym ci uczynił’?
Powiedział Mu niewidomy:
‘Rabbuni, żebym przejrzał’.
(dosł.: Mistrzuniu Mój ! Szczegół zapamiętany przez Piotra, którego katechezę spisał Marek w swej Ewangelii. – Identycznie odezwała się do Jezusa Maria Magdalena, gdy jej jako pierwszej dane było zobaczyć Go Zmartwychwstałego: J 20,16).
Jezus mu rzekł: ‘Idź, twoja WIARA cię uzdrowiła’.
Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą” (Mk 10,46-52).

Czy zauważamy występujące tutaj w ustach Jezusa, tego Syna Człowieczego – słowo pochwały pod adresem owego uzdrowionego niewidomego żebraka Bartymeusza?
– Mianowicie Bartymeusz, dotąd całkowicie zdany na łaskę przypadkowych osób, które mu ‘coś dadzą’, najwidoczniej rzeczywiście UWIERZYŁ w Jezusa-jako-MESJASZA. Wiarę tę zawarł w użytym przez siebie zawołaniu na Jezusa. Powtarzał je zapewne wielokrotnie, wewnętrznie wzbudzając akty wiary w Mesjańskie posłannictwo Jezusa:

„... ‘Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną’.
Wielu nastawało na niego, żeby umilkł.
Lecz on jeszcze głośniej wołał:
Synu Dawida, ulituj się nade mną’ ...” (Mk 10,47n).

Wyznając odważnie przed całą zgromadzoną publiką WIARĘ w mesjańskość Jezusa, skondensowaną w użytym przez siebie tym typowo mesjańskim tytule, którego z kolei faryzeusze i uczeni w Piśmie w żaden sposób nie chcieli zaakceptować, stał się Bartymeusz – wypada to bardzo jednoznacznie dostrzec – wynagrodzicielem za BRAK WIARY u przedstawicieli faryzeuszów i uczonych w Piśmie.

Odnośnie do nich przypomnieliśmy już wyżej, jak Jezusa jako Syna Człowieczego boleśnie dotykała totalna u faryzeuszów i pozostałych osób z wyższych sfer Ludu Bożego postawa zacietrzewionego świadomego odrzucenia tego przekonania WIARY, jakie Jezus znalazł u tego biednego żebraka z ‘kasty’ nieuczonego prostego ’Am ha-’Arec = Ludu Ziemi, o którym ci ‘uczeni w Piśmie’ wyrażali się jedynie z najwyższą pogardą:

A ten TŁUM, który nie zna Prawa,
jest PRZEKLĘTY(J 7,49)
(fragment z Ewangelii Jana o dyskusjach Jezusa pod koniec dni święta Namiotów)
.

Czy nie jest rzeczą znamienną, że ta wyższa ‘kast’ duchowych przywódców Ludu Bożego, owi ‘uczeni w Piśmie’ stawali na głowie, by nie dopuścić uznania Jezusa za MESJASZA, ani tym samym za potomka Dawidowego? Wypadałoby przytoczyć końcówkę z dopiero co przypomnianych słów Jezusa z zakończenia uroczystego tygodnia święta Namiotów:

„W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta,
JEZUS stojąc zawołał DONOŚNYM głosem:
Jeśli ktoś jest spragniony, a WIERZY WE MNIE
– niech przyjdzie do Mnie i pije! ...’ ...
A wśród słuchający Go tłumów odezwały się głosy:
‘Ten prawdziwie jest Prorokiem’.
Inni mówili: ‘To jest MESJASZ !’
‘Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei?
Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego
i z miasteczka Betlejem’?
I powstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu ...” (J 7,37-43).

Jan Ewangelista dołącza jeszcze tylko wzmiankę o niezbyt trafnej interwencji Nikodema w obronie Jezusa w gronie pozostałych członków Sanhedrynu (J 7,50-53).

c. Niedopuszczenie uzdrowionego
niewidomego od urodzenia
do wyznania wiary

Dodać wypada w nawiązaniu do innego, słynnego uzdrowienia, wyżej już wspomnianego niewidomego od urodzenia, co następuje. Fakt uzdrowienia wyzwolił wtedy wszczęcie procesu przed Sanhedrynem. Jako świadków przywołano w tych okolicznościach również rodziców owego uzdrowionego. Mieli oni poświadczyć, czy uzdrowiony jest rzeczywiście ich synem, niewidomym od urodzenia. Rodzice ci wymówili się od wyznania wiary w Jezusa z obawy o przewidywane religijno-społeczne konsekwencje tego rodzaju deklaracji:

„Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał,
tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał,
i wypytywali się ich w słowach:
Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie,
że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi?’

Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli:
Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym.
Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi,
nie wiemy także, kto mu otworzył oczy.
Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie’
.
– Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów.
Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś
uzna Jezusa za MESJASZA, zostanie WYŁĄCZONY z synagogi.
Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice:
Ma swoje lata, jego samego zapytajcie’ ...” (J 9,18-23).

Wiemy dobrze, na czym skończyło się wspomniane przesłuchanie. Uzdrowiony niewidomy, przyzwyczajony do ciętych odpowiedzi na niejedną uszczypliwą uwagę pod swoim adresem jako bezbronnego żebraka, odpowiadał na zadawane mu przez przesłuchujących go wysoko wykształconych w Piśmie faryzeuszów teologicznie niezwykle trafnie, wykazując im ich BRAK WIARY wbrew oczywistym faktom. To doprowadziło ich jednak do pasji i jego ekskomunikowania:

„Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego:
‘Daj CHWAŁĘ Bogu. My wiemy, że Człowiek ten jest grzesznikiem
(przesłuchujący domagają się, żeby w Imię Boże potępił Jezusa za to,
że uzdrowił go ku zgorszeniu faryzeuszów ... w SZABAT: J 9,14)
.
Na to odpowiedział:
Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem.
Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę.
... Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali.
Po co znowu chcecie słuchać?
Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?’
...” (J 9,24-27)

Sarkastyczna, teologicznie niezwykle trafna riposta uzdrowionego niewidomego doprowadziła grono tych ‘uczonych w Prawie i Piśmie’  do wybuchu gniewu:

„Wówczas go zelżyli i rzekli:
‘Bądź ty sobie Jego uczniem!
My jesteśmy UCZNIAMI MOJŻESZA.
My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza.
Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi’.
– Na to odpowiedział im ów człowiek:
‘W tym wszystkim to jest dziwne, że WY NIE WIECIE,
skąd pochodzi
, a mnie oczy otworzył.
Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje,
natomiast Bóg wysłuchuje każdego,
kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę.
Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia.
Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić’ ...” (J 9,28-33).


m-1 (61 kB)
Zarząd miasta Tarnowa przygotowuje co roku na okres Bożego Narodzenia oraz Wielkanocy różnego rodzaju artystycznie wykonane ozdoby. Tutaj widzimy sporządzone na dni Wielkanocy wielkie ‘M’. Można przez nie śmiało przechodzić – w nadziei, że ‘miłość’ przyjdzie sama, bez wysiłku: jako egoizm, a nie właściwy jej z daleka o autentyzmie miłości świadczący dynamizm OD-środkowy.

Pamiętamy, na czym zakończyło się przesłuchanie uzdrowionego niewidomego. Do szczytu urażonej fałszywej ambicji własnej doprowadzeni przez tego „uzdrowionego prostego człowieka, wywodzącego się spośród przeklętego Tłumu, który nie zna Prawa” (por. J 7,49), a który teologicznie tak precyzyjnie wypunktował ich ignorancję Bożego Prawa i Bożego stylu działania, znaleźli względem niego tylko jedną odpowiedź, godną ślepych sług „przewrotnego GENIUSZA podejrzeń” (por. DeV 37), o których Syn Człowieczy zmuszony był wypowiedzieć to straszne stwierdzenie:

„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy!
Bo zamykacie Królestwo Niebieskie przed ludźmi.
WY SAMI nie wchodzicie
i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą” (Mt 23,13).

Mianowicie ci obrażeni wielce uczeni w Prawie wyrzucili uzdrowionego spośród Ludu Bożego, nakładając na niego ekskomunikę. Akt ten okrasili wieńcem piekła godnych złorzeczeń:

„Na to dali mu taką odpowiedź:
Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać’?
I precz go wyrzucili” (J 9,34).

Wyżej wspomnieliśmy już też, że tego świeżo ekskomunikowanego uzdrowionego ... przyjął w parę minut później sam Jezus. Uzdrowiony upadł przed Jezusem w akcie głębokiej wiary nadprzyrodzonej, gdy Jezus ujawnił mu Siebie jako ‘Syna Człowieczego’, pytając czy wzbudza akt WIARY w Niego:

„Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz. I spotkawszy go rzekł do niego:
Czy ty WIERZYSZ w Syna Człowieczego’ ?
On odpowiedział; ‘A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył’ ?
Rzekł do niego Jezus: ‘Jest Nim Ten, którego WIDZISZ i który mówi do ciebie’.
On zaś odpowiedział: ‘Wierzę, Panie’!
I upadł przed Nim na kolana” (J 9,35-38; zob. wyż. Czy ty WIERZYSZ w Syna Człowieczego?).

Ci wysoce ‘uczeni w Piśmie’  twierdzili o sobie samych, że są ... „uczniami Mojżesza ...” ! Ich samochwalstwo w tym względzie było jednym wielkim zakłamaniem w stosunku do ... Ducha Świętego, jakoby byli jakimikolwiek ‘uczniami Mojżesza’. Jezus nie na darmo określa ich niezwykle mocno wypunktowanym określeniem:

„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze,
OBŁUDNICY ...” ! (Mt 23,13.23.27.29).

Byli oni, owszem, ‘uczniami Mojżesza’ z pozoru: po spreparowaniu dla siebie Mojżeszowego dziedzictwa wiary pod wybiórczym kątem widzenia, mianowicie po przystosowaniu Mojżeszowego Skarbca Wiary do własnych urojeń i martwych praktyk ‘na wynos’ oraz narzuconych temuż Skarbcowi własnych interpretacji, nierzadko sprzecznych z Bożym Zamysłem Odkupienia z grzechów. Im zaś, tym własnym interpretacjom, przypisywali zdecydowanie wyższą rangę, niż autentycznemu Słowu Bożemu.

Ileż razy wykazywał im to w swych wielu wystąpieniach ten ‘Syn Człowieczy’, Jezus! Oni zaś otoczyli tego Jezusa od pierwszych Jego wystąpień śmiertelną nienawiścią
(zob. słynne wystąpienie Jezusa w miejscowej synagodze w Nazaret, w dzień SZABATU ! Porwali wtedy Jezusa i chcieli Go strącić z góry: Łk 4,16-30).
Sami zaś nigdy nie podjęli jakiegokolwiek trudu, by w swych dociekaniach przyjrzeć się bliżej duchowi dziedzictwa Mojżeszowego. Przeciwnie, zmieniali je świadomie, pozorując postawę gorliwych sług Mojżesza, jednakże za cenę nierzadko przekreślania autentycznego ducha, unoszącego Boże Objawienie poprzez Mojżesza.

Boży ZAMYSŁ zmierzał przez całe wieki zdecydowanie w kierunku ‘pełni Bożego Objawienia’, kiedy to „... nadejdzie PEŁNIA CZASU” (Ga 4,4). Zrealizuje się to w tym przez nich znienawidzonym ... ‘Synu Człowieczym’, który był i jest wciąż ‘Synem Ojca-w-Niebie’.

Ileż razy musiał Jezus podejmować apologię swojej Osoby i swego posłannictwa! Oto fragment jednej z takich apologii:

„Ja mam świadectwo większe od Janowego
(świadectwo Jana Chrzciciela, który w końcu ‘palcem’ swym wskazał
na Jezusa jako Mesjasza, Baranka, Oblubieńca: zob. J 1,29)
.
Są to DZIEŁA, które OJCIEC dał Mi do wykonania.
Dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał.
Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo.
Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza.
NIE MACIE także SŁOWA Jego, trwającego w was,
bo wyście NIE UWIERZYLI w Tego, którego On posłał.
Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne:
to ONE właśnie dają o MNIE świadectwo.
A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć ŻYCIE.
Nie odbieram chwały od ludzi
(w przeciwieństwie do faryzeuszów: ‘Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak OBŁUDNICY. Przybierają oni wygląd ponury, aby okazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: JUŻ odebrali swoją nagrodę’ – Mt 6,16).
Ale WIEM o Was że NIE MACIE w sobie MIŁOŚCI BOGA ...” (J 5,36-42).

W innych okolicznościach podkreślał Jezus wyraźnie, że misją Jego jest nie tylko NIE-zawieszenie jakiegokolwiek Prawa Bożego, lecz doprowadzenie go do pełni oraz wypełnienia jego Ducha:

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków.
Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić ...
... Bo powiadam wam:
Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa
niż UCZONYCH w Piśmie i faryzeuszów,
nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego” (Mt 5,17.20).

W tej sytuacji łatwiej ocenić przewrotność i zaciętość owych wyższych sfer kierowników duchowych Ludu Bożego. Przyjęli oni postawę zdecydowanego ‘NIE’ wobec „miłującej WSZECHMOCY Stwórcy” (DeV 33). Trudno, żeby taka postawa nie rzutowała na ich sytuację w obliczu Boga w sensie ... winy grzechu przeciw Duchowi Świętemu ...!

Ci przedstawiciele odpowiedzialnych przewodników Ludu Bożego udaremniali wszelkimi siłami ZBAWCZY ZAMYSŁ Boga w pierwszym rzędzie w stosunku do siebie samych. Wykazali to swą anty-postawą wobec Bożych naglących propozycji, gdy wbrew żarliwemu nawoływaniu Jana Chrzciciela – oni jedyni zdecydowanie nie przyjęli proponowanego przez niego chrztu pokuty:

„... I cały Lud, który Go słuchał (= Jana Chrzciciela), i nawet celnicy
przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy.
Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży
względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego” (Łk 7,29n).

Ewangelista zaznacza tu bardzo charakterystycznie i wypunktowuje postawę WIARY szerokich warstw społecznych ówczesnego Ludu Bożego. Wymienia wśród przybywających i przyjmujących chrzest POKUTY coraz inne grupy społeczne, nie wyłączając celników, a nawet żołnierzy:

„Pytały go TŁUMY (pytali Jana Chrzciciela):
‘Cóż więc mamy czynić’ ?
On im odpowiadał: ‘Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma.
A kto ma żywność, niech tak samo czyni’
.
Przychodzili tak CELNICY, żeby przyjąć chrzest, i pytali go:
Nauczycielu, co mamy czynić’ ?
On im odpowiadał: ‘Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono’.
Pytali go też i ŻOŁNIERZE: ‘A my, co mamy czynić’ ?
On im odpowiadał: ‘Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie,
lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie’
...” (Łk 3,10-14).

Działalność Jana Chrzciciela stała się opatrznościowym przygotowaniem pod Ewangelizację Jezusa, który jako SYN Ojca Niebieskiego, w Którego ŁONIE przebywa i tym samym Go bardzo dobrze ZNA (J 1,18), będzie jako wysłany przez Niego ukazywał ścieżki wiodące do życia finalnie w „Domu OJCA” (J 14,2).

Najpierw jednak właśnie na Niego, na Jezusa, wskaże jeszcze Jan Chrzciciel. Wyda on o Jezusie następujące świadectwo ze swej nadprzyrodzonej wizji z chwili, gdy Jezus poprosił Go o chrzest również dla Siebie (zob. Mt 3,13nn), mimo iż w przeciwieństwie do pozostałych przyjmujących chrzest pokuty, którzy w takiej chwili „wyznawali przy tym swe grzechy” (por. Mt 3,6), Jezus nie wyznawał żadnego grzechu, a natomiast, jak pisze Mateusz:

„A gdy Jezus został ochrzczony, NATYCHMIAST wyszedł z wody.
A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego.
A GŁOS z nieba mówił: ‘TEN jest Mój SYN Umiłowany, w którym mam upodobanie’ ...” (Mt 3,16n).

Jan Ewangelista precyzuje, że wspomniane ‘ujrzenie’ dotyczyło Jana Chrzciciela:

„... ‘Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu,
aby On się objawił Izraelowi’.
Jan dał takie świadectwo:
Ujrzałem DUCHA, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim.
Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał,
abym chrzcił wodą, powiedział do mnie:
‘TEN, nad którym ujrzysz DUCHA zstępującego
i spoczywającego nad Nim, jest Tym,
który chrzci Duchem Świętym.
Ja to ujrzałem i dają świadectwo,
że On jest SYNEM BOŻYM’ ...” (J 1,31-34).


(8 kB)

ks. Paweł Leks, SCJ
+

Tarnów, VIII.2021
Re-lektura: 16.X.2021.

Adres-kontakt:
Adres autora


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)

Powrót: SPIS TREŚCI



4. Przedstawiana frakcja Sanhedrynu a Boży ZAMYSŁ odkupienia
Zabić Jezusa !
5. Grzech i bluźnierstwo przeciw SYNOWI CZŁOWIECZEMU a DUCHOWI
ŚWIĘTEMU

a. Słowo i bluźnierstwo przeciw SYNOWI CZŁOWIECZEMU
b. Bluźnierstwo przeciw DUCHOWI Świętemu
c. Sytuacja ‘Syna Człowieczego’
UWAGA filologiczno-teologiczna
d. Syn Człowieczy według Daniela
e. Odpuszczenie bluźnierstwa przeciw ‘Synowi Człowieczemu’
6. Bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu
a. Niewyobrażalnie znieważany ‘Syn Człowieczy’
b. Jeszcze raz: Bóg zawsze przebaczający
7. UTRWALONY WYBÓR NA ‘NIE’ WOBEC BOŻEGO ZAMYSŁU
a. Postawa sprzeciwu wobec Boga, a nie określony grzeszny czyn
Słowo o bluźnierstwie
b. Odwoływanie się do działania mocą Belzebuba-Szatana
c. Niedopuszczenie uzdrowionego niewidomego od urodzenia do
wyznania wiary


Obrazy-Zdjęcia