(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(26 kB)

D.   OSOBISTA CZYSTOŚĆ W PRÓBIE

(6.9 kB)

Wyłaniające się zagadnienie

W ramach tematu niniejszego rozdziału: „Młodzi w drodze do małżeństwa: sakramentu małżeństwa” – trudno nie poświęcić szczególniejszego miejsca zagadnieniu ‘gorącemu’, wywołującemu wiele emocji, niekiedy gniewu, gróźb i oskarżeń Boga, Kościoła, kapłanów, a także piszącego tu autora. Chodzi o niełatwe zagadnienie czystości serca i ciała po linii VI i IX przykazania Bożego.

W obecnie omawianym okresie życia: dorastania i młodzieńczości, powinno w sposób uintensywniony dokonywać się ludzkie i Boże włączenie i zintegrowanie w rozwój osobowościowy tych wyzwań, jakie wzrastaniu młodego człowieka stwarza jego płciowość. Jest rzeczą jasną, że podobne wyzwania towarzyszą człowiekowi przez całe życie. Trudności w wierności sobie i Bożym oczekiwaniom w zakresie płciowości doświadczają nie tylko ludzie młodzi, lecz również dorośli, m.in. ci już ustabilizowani w małżeństwie, a na swój sposób nierzadko również osoby nawet w już mocno podeszłym wieku. Niemniej szczególnie intensywnie ujawniają się one w okresie młodzieńczym. Temu zaś okresowi życia poświęcony jest w szczególniejszy sposób bieżący rozdział.

Wspomniane wyzwania w aspekcie pośredniego, czy już bezpośredniego nastawiania się na małżeństwo – sakrament małżeństwa, są wielorakie i zróżnicowane. Nie jest rzeczą łatwą uporządkować je w oparciu o jakieś jednolite kryterium. Spróbujemy podzielić stające przed nami aspekty w oparciu o wysiłki dochowania cnoty czystości w jej ludzkim i Bożym pojmowaniu najpierw w nawiązaniu do osób indywidualnych, po czym z kolei do działań dwojga osób na etapie przedmałżeńskim.

Każdy rozumie, że przechodzenie na działania w zakresie VI czy IX przykazania Bożego z drugą osobą pociąga za sobą radykalnie odmienną ocenę etyczną, aniżeli w przypadku, gdy w grę będą wchodziły działania jedynie indywidualne.


Niejeden młody człowiek przeżywa wewnętrzne zbuntowanie przeciw wszelkim ‘normom etyczno-moralnym’ związanym z VI czy IX przykazaniem Bożym: Bożym oczekiwaniem, by człowiek dochował czystości etycznej zgodnie ze swym stanem życiowym. To samo dotyczy zresztą i osób starszych. Raz po raz słychać – również w odniesieniu do osób starszych, o nieraz głośnych ‘seks-aferach’.

Podobnie też również u starszych spotyka się postawę jawnego odrzucania wszystkiego, co się wiąże z ‘Bogiem’ – i Kościołem. Postawa sprzeciwu i buntu wiąże się w takich okolicznościach przede wszystkim właśnie z zakresem VI i IX przykazania. Jak bardzo Boży zamysł miłości, będący ze strony Boga (a tym samym Kościoła, którego jedynym Panem i Właścicielem jest Syn Boży Jezus Chrystus) wyrazem Bożej walki nie przeciw człowiekowi i nie przeciw ‘miłości’, lecz o miłość i o człowieka, zdaje się być wymienionym grupom ludzkim bardzo ‘nie na rękę’ !

W tej sytuacji będzie rzeczą słuszną przyjrzeć się jeszcze raz w sposób wyodrębniony, szczególnie w bezpośrednim nawiązaniu do wieku dorastania – zwykle silnie się wtedy narzucającej ciekawości seksualnej. Niezaprzeczalnie bowiem ta właśnie dziedzina: cały zakres płciowości, bywa punktem wyjścia dla izolowania się niejednego młodego człowieka od Boga i Kościoła – ‘z powodu’ trudnego do zrozumienia i wprowadzenia w czyn VI-go przykazania Bożego.

Postawa taka rodzi się zwykle jako konsekwencja radykalnego nie-ufania (już dłużej) Bogu, który ośmiela się stawiać przed swym żywym Obrazem wobec kosmosu ... wymagania etyczne i świadomie podejmowaną pracę nad swym charakterem.
– Przeciwnie zaś – ten który jest Zły, podsuwa człowiekowi niestrudzenie – zarówno młodemu, jak i starszemu, z wyraźnym nawiązaniem do wrodzonej słabości moralnej, szeroko zakrojoną swobodę seksualną, podbarwioną intensywnie doznawaną przyjemnością zmysłową. Jednocześnie zaś Zły usiłuje wyzwalać u zainteresowanych postawę otwartego buntu przeciw Bożym ‘ograniczeniom’ w zakresie seksualizmu, wmawiając człowiekowi, iż Bóg jest jego najniebezpieczniejszym rywalem i przeciwnikiem, którego z tej właśnie racji należy zdecydowanie – jeśli nie zabić, to przynajmniej zwalczać Go na każdym kroku.

W nawiązaniu zaś do tematyki bieżącego rozdziału wypada podkreślić, że ten właśnie czynnik: mocno o sobie znać dająca płciowość, może stać się niemal wiodącym motywem, a nawet celem w zdążaniu do możliwie prędkiego znalezienia się w stanie małżeńskim.
– Sprawa przykazań Bożych schodzi w tej sytuacji u niejednego młodego człowieka – świadomie czy podświadomie, na daleki dalszy plan. Wielu spośród młodych ludzi – chociaż przecież nie tylko ‘młodych’, usiłuje wtedy układać swe życie bez oglądania się na Boga (ale i ani na siebie, ani na bliźnich).

Tym samym jednak, chcąc nie chcąc, zaczynają wtedy układać swoje życie pod dyktando własnych pożądań, a bardziej precyzyjnie pod dyktando tego który jest Zły. Ich życie staje się życiem tak ‘jakby Boga ... nie było’. Jeśli nie teoretycznie, to w sensie praktycznym. Finał takiego życia nie może jednak nie być dramatyczny, a przecież: wieczny ...

(3.5 kB)

1. Norma czy przerost

(2.8 kB)

Okoliczności stopniowego dojrzewania

Niejedna para narzeczeńska zawiera ślub niewątpliwie w nadziei znalezienia się wreszcie w wymarzonym ‘stanie życiowym’, dzięki któremu uzyskają ‘niczym nie ograniczoną’ swobodę do ‘bezgrzesznego’ zaspokajania swoich dotąd tłumionych ‘potrzeb seksualnych’. Na takie podejście do małżeństwa może składać się szereg czynników.

(0,15 kB)  Z jednej strony przyczyniają się do tej sytuacji mocno w tym czasie uaktywniające się określone procesy fizjologiczne. Wyzwalają one na tym etapie młodzieńczości wzmożone wydzielanie hormonalne związane z dojrzewaniem płciowym czy to chłopca, czy dziewczyny. Napór krążących w organizmie hormonów może stwarzać wielu młodym (chociaż nie tylko ‘im’) trudne i nierzadko przeciągające się problemy fizyczne, psychiczne i moralne. A nie zawsze łatwo z nimi sobie poradzić.

(0,15 kB)  Z drugiej strony w tym okresie życia młodego człowieka pojawia się wiele czynników, które same przez się, w sposób nawet nie planowany, sprzyjają nawiązywaniu kontaktów koleżeńskich i przyjacielskich. Te zaś przekształcają się nietrudno w przyjaźnie ukierunkowane coraz wyraźniej na narzeczeństwo, a w dalszej perspektywie na małżeństwo. Dzieje się to już na etapie wykształcenia licealnego czy technicznego, a tym bardziej w przypadku tych szczęśliwców, którym rodzina umożliwia podjęcie studiów.

(0,15 kB)  Tym bardziej sprzyjają powstawaniu głębszych przyjaźni bardziej już zaawansowane etapy studiów. W początkowych bowiem latach uniwersyteckich sprawą priorytetową pozostaje niewątpliwie nauka. Stąd też zaangażowania uczuciowe muszą zejść z zasady na dalszy plan. Każdy student czy studentka ma przecież zamiar kontynuować studia i ukończyć je rzetelnie – w perspektywie zdobycia odpowiedniego wykształcenia, a następnie pracy zawodowej, która umożliwi zdobywanie środków do życia związanych z przyszłym małżeństwem i rodziną.

(0,15 kB)  W innych jeszcze wypadkach koleżeństwa i przyjaźnie zawiązują się w okolicznościach być może bardziej prozaicznych, jak na przykład na mniej lub więcej ‘przypadkowych’ spotkaniach młodzieżowych, z okazji uroczystości o charakterze rodzinnym czy lokalnym, innym zaś razem z okazji różnego typu Dni Młodzieżowych o charakterze narodowym, a nawet międzynarodowym. Bądź też na zawiązanie znajomości i przyjaźni składa się wiele innych możliwych okoliczności.

(11 kB)
Objaśnienie

Początek ‘chodzenia ze sobą’ stwarza coraz częściej okazję do wymiany wyrazów serdeczności i więzi. Te zaś zaczynają krążyć samorzutnie wokół tajemnicy intymności obojga jako młodzieńca i dziewczyny.

Jak wiele wtedy zależy od tego, czego ci dwoje ... poszukują? I czy ich stać na ustalenie sobie od samego początku zdecydowanych, nieprzekraczalnych granic, które bez niedomówień wyznaczą cezurę pomiędzy koleżeństwem i narzeczeństwem – a małżeństwem?
– Czy też ci dwoje wkraczają z coraz większą śmiałością na teren intymności, wyraźnie unikając podjęcia rozmowy na ten temat, albo i wyraźnie spychając postawienie sobie tego zagadnienia na peryferie spraw właściwie nigdy nie dogadanych.
– Są to bowiem kwestie ... niewygodne, którymi na razie nie chcą zaprzątać głowy ani sumienia, jednocześnie układając wzajemne odniesienia jakby byli już od dawna w pełni ustabilizowanym małżeństwem: co do seksu, bo przecież nie – co do pozostałych zobowiązań małżeńskich i rodzicielskich.

Tymczasem wspomniane granice między koleżeństwem a małżeństwem są zakreślone zarówno w nie wymazalnym zapisie sumienia każdego człowieka bez wyjątku, jak i w Przykazaniu tego Boga, który nie jest zdolny wyrządzić swemu żywemu Obrazowi krzywdy.

Bóg wie też aż nadto dobrze, co to znaczy ‘miłość’: dar siebie – ku dobru, które by nigdy nie miało końca, bo zmierza do obdarzenia dobrem proporcjonalnym do życia wiecznego. Musi to być takie dobro-dla-tego-umiłowanego, które będzie wyrazem daru siebie samego aż do daru nawet własnego życia, gdyby tak kazały zaistniałe okoliczności (zob. do tego wyż.:  Nieuniknione pytania o współżyciu w przyszłym małżeństwie - w kontekście poprzedzającym-następującym; a ponadto tamże, § D; oraz dalej: cz.II, rozdz.2 i następne rozdziały; cz.III; cz.VI; a także: Dni narzeczeństwa: Błogosławiony dar gorącej próby – całość rozdziału; itd.).

Nie mamy tu na myśli normalnego, zrównoważonego psycho-fizjologicznego rozwoju u stopniowo dorastającej i dojrzewającej młodzieży męskiej i żeńskiej. Pragniemy natomiast spojrzeć na mniej lub więcej jaskrawo występujące przerosty sfery seksualnej czy to w świadomości i woli odnośnych młodych ludzi, czy też ponadto w ich zachowaniach.

Nie chodzi też o samą w sobie świadomość, że powołanie do małżeństwa zakłada samo przez się przeżywanie również intymności płciowej. Życie w małżeństwie niesie z natury swej możność serdecznego przytulenia, podejmowania intymnych pieszczot, a także zjednoczenia płciowego – jako jednego spośród innych jeszcze wymiarów życia w małżeństwie i rodzinie na co dzień, chociaż przeżywanie intymnej bliskości będzie oznaczało dla tych dwojga każdorazowo chwile szczególnie uprzywilejowane.

Czym innym jest jednak w pełni naturalna, sama przez się zrozumiała świadomość, że ci dwoje będą mogli wyrażać sobie obopólną więź małżeńską jako wyraz ich miłości bliźniego m.in. poprzez bycie-dla-siebie w swej intymności jako podarowanego im przez Boga wyrazu jednoczących się ich dwojga osób, a czym innym wysuwanie ‘seksu’  jako praktycznie głównego i wszechobejmującego celu w zdążania do samego w ogóle ślubu. ‘Seks’ może w takim układzie stać się tak dalece wyznacznikiem wszelkich działań, iż sprawa samej w sobie osoby – swojej własnej i tego drugiego, oraz związanie się z tym drugim w małżeństwie jako ‘kimś’ w dozgonnej komunii miłości i życia, może niemal w ogóle nie pojawiać się na horyzoncie myślenia.

Motywacja w zdążaniu do małżeństwa jako wymarzonego, wszechogarniającego ‘sekso-landu’ może być u niektórych niezbyt wyraźnie sformułowana i refleksyjnie nie w pełni nawet uświadomiona. Niekiedy jednak może się stać niemal w dosłownym znaczeniu negatywnie rozumianym, wszystko inne przesłaniającym motywem, ukazującym małżeństwo jako w pierwszym rzędzie pełny dostęp do ‘seksu’ i dowolnego wyżywania się seksualnego.

Można by jeszcze zauważyć, że motyw ‘seksu’ jako na czoło wysuwającej się sprężyny działania w poszukiwaniach partnera spotkać można w mniej lub więcej zakamuflowanej postaci nie tylko u chłopców, lecz także u dziewcząt. Motyw ten może w niektórych przypadkach stać się tak dalece wszechwładną zasadą w podejmowaniu jakichkolwiek dalszych kroków, że dany chłopiec czy dziewczyna niemal nie są zdolni dostrzec innych aspektów otaczającej rzeczywistości poza tylko ‘seksem’ jako celu życia i podejmowanych wszelkich poszukiwań.

Horyzont myślenia ogranicza się u takiego człowieka praktycznie do tego tylko wycinka rzeczywistości. Wszystko inne staje się nie-ważne. Świadczy to wówczas o posuniętej patologii charakteru i niezdolności spojrzenia na siebie samego z perspektywy nieodzownego dystansu.

Przypadki takie rzeczywiście się zdarzają. Młodemu człowiekowi trzeba w tej sytuacji wyjść naprzeciw, by mu dopomóc w odzyskaniu równowagi fizyczno-psychicznej, a tym bardziej w wypracowaniu przejrzystości jego sumienia w obliczu Boga, a tym samym i wobec siebie samego i otoczenia.

(2.2 kB)

Wkraczanie w okres dojrzewania

W obliczu zdarzających się sytuacji przerostu przy przeżywaniu sfery płciowości jako czynnika, który ogarnął całokształt duszy i ciała jako wszechogarniająca idea-fix ‘seksu’ i tylko ‘seksu’, pojawia się pytanie: jakie są tego zjawiska przyczyny? Ewentualnie: czemu ukształtował się taki a nie inny rozwój psychiki i zachowań danego młodego człowieka, który niemal staje się niezdolny dostrzegać inną jeszcze rzeczywistość poza nasycaniem się wszystkimi zmysłami patologicznie poszukiwanym ‘seksem’?
– A przede wszystkim: jak w takich sytuacjach postępować i co owemu młodemu człowiekowi doradzić, żeby w swym duchowym i fizycznym zagubieniu, a prawdopodobnie i głębokim poranieniu zdołał odzyskać równowagę w zarządzaniu podarowanym sobie swoim człowieczeństwem?

W poprzednich częściach naszej strony nawiązywaliśmy już parokrotnie do stopniowego dojrzewania młodego człowieka jako mężczyzny czy kobiety. Zwróciliśmy też uwagę na odmienne psychiczno-fizjologiczne przeżywanie sfery płciowości u dorastających chłopców-młodzieńców, a dziewcząt-panien (zob. m.in.:  Płciowość w przeżywaniu chłopca a dziewczyny - wraz z kontekstem poprzedzającym i następującym).

Stwierdzenia te, wyrażone chociażby w dopiero co ukazanym ‘linku’ – nie muszą być regułą. Niemniej tak zwykle układa się rozwój psychiczny w nawiązaniu do pojawiających się wtedy zjawisk fizjologicznych, charakterystycznie odmiennych u dziewcząt – a u chłopców. Nie ma wątpliwości, że dokonujące się wtedy zmiany organiczne rzutują na jakość przeżywania stopniowo coraz wyraźniej dającej o sobie znać sfery płciowości u jednej i drugiej dorastającej młodzieży.

Wśród pojawiających się w tym okresie trudności psychicznych, ale i etycznych, można by wskazać na pewne cechy wspólne w przypadku chłopców a dziewcząt, podczas gdy inne układają się zwykle odmiennie u jednych a drugich przedstawicieli młodzieży.
– W poniżej przedstawionych sytuacjach, z zasady mniej lub więcej negatywnych, a nawet całkiem złych, pragnęlibyśmy zawrzeć swoiste ostrzeżenie, które być może zdolne będzie wyzwolić u dorastających chłopców i dziewczyn głębsze zastanowienie się nad sobą, swoimi motywami i zachowaniami. Otwierających się przed nimi możliwości wieku młodzieńczego nie można zmarnować. Trzeba je natomiast skanalizować w kierunku dobra własnego i tych bliskich, z którymi przyjdzie im dzielić życie w ramach być może niedługo już zamierzanego związania się w przymierzu życia i miłości.

Jak już też niejednokrotnie poprzednio wspominano, nie zamierzamy podejmować odrębnego profesjonalnego studium nad przedstawianą tu rzeczywistością. Tematyka ta jest przedmiotem podręczników psychologii czy psychiatrii wieku młodzieńczego. Istnieje ponadto wiele książek, broszurek i dostępnych artykułów na stronach internetowych religijnych, a także świeckich, poświęconych tej tematyce. Można tam spotkać wnikliwe omówienie psycho-biologicznego rozwoju oraz zdarzających się postaw wieku młodzieńczego, wraz z szczególnym uwzględnieniem sfery płciowości wieku młodzieńczego.

Prace te podejmują odważnie – a z sercem, tematykę tych nieraz trudnych dla wielu młodych ludzi zagadnień. Sugerują również twórcze rozwiązania, zdolne podtrzymać nadzieję i dodać otuchy odnośnym osobom w ich nieraz pełnej udręki walce o zachowanie osobowej godności.

Tym bardziej zaś chodzi o dochowanie wierności Słowu Bożemu, które każdy człowiek bez wyjątku ma wyryte jako nie wymazalny zapis w swym sercu i sumieniu: „... Nie będziesz ... cudzołożył”.
– Żadne ludzkie rozwiązanie nie będzie miało szans służenia młodym ludziom długofalową twórczą pomocą, jeśli jego punktem wyjścia nie będzie to, co człowiekowi proponuje Boża Miłość, która jako Miłość wykazała się oddaniem siebie w darze ... na krzyżu odkupienia „... za życie świata” (J 6,51).

Rozumie się, że użyty w brzmieniu polskiego przekładu dopiero co przytoczonego Bożego VI-go przykazania czasownik: „... (Nie będziesz) cudzołożył” dotyczy nie tylko cudzołóstwa w ścisłym tego słowa znaczeniu, tj. zdrady małżeńskiej z trzecią osobą. Nie ma wątpliwości, że użyty czasownik należy rozumieć w znaczeniu możliwie najszerszym: o wszelkich działaniach, sprzecznych z obecnością Boga miłości i życia w ludzkim sercu oraz rzeczywistością człowieka jako osoby, a nie ‘rzeczy’.

Człowiek – każdy z osobna, istnieje nie inaczej, jak tylko jako żywy Obraz i Podobieństwo Boże. Tym samym nie może nie pozostawać ... osobą. Nigdy nie stanie się on – ani on sam, ani też nikt nie jest w stanie zdegradować go do rzędu jedynie ‘rzeczy-do-użycia’.

Jako zaś ‘osoba’ – zostaje każdy człowiek z osobna w chwili swego zaistnienia uzdolniony i wezwany do życia w nieśmiertelności: w życiu – wiecznym. Śmierć biologiczna staje się w zdążaniu do życia wiecznego jedynie progiem, poza którym rozpoczyna się życie definitywne: w życiu ostatecznym – wiecznym, odtąd już nie podlegającym przemianom czasu.
– Całkiem niezależnie od tego, czy dany człowiek w Boga Prawdy objawienia wierzy, czy też w Niego nie wierzy. Co więcej, ze swego bycia osobą i wezwania do życia w zjednoczeniu z Bogiem będzie każdy z osobna odrębnie sądzony – zależnie od swoich czynów „dokonanych w ciele” : dobrych czy złych” (por. J 5,29; Dz 10,34n.42; 2 Kor 5,10).

(3.5 kB)

2. Wyzwania związane z pierwszymi symptomami
dojrzewania biologicznego

(2.8 kB)

Dojrzewanie dziewcząt do kobiecości i przyszłej odpowiedzialności

Wypada zastanowić się jeszcze raz nad początkowymi sygnałami przechodzenia od dzieciństwa do dojrzewania psycho-seksualnego. Jak poprzednio wspomniano, sygnały te różnią się w sposób zasadniczy u chłopców – a u dziewcząt.

Gdy u dziewczynki zaczyna pojawiać się okresowość stopniowo u niej się wykształcających cyklów, może ona być zaniepokojona tym zjawiskiem, niekiedy jest nim wręcz przerażona. Chyba że np. przewidująca matka dobrze ją do tego etapu dojrzewania przygotowała. Pozwala jej to przyjąć pojawiające się odtąd objawy fizjologiczne spokojnie i bez obaw, iż mogłyby one świadczyć o jakimś poważnym schorzeniu. Niejedna dziewczyna cieszy się wtedy wyraźnie, iż wreszcie wkracza w wykształcającą się swą pełną kobiecość. Wyzwala to jej poczucie dumy, iż staje się z tą chwilą kobietą w pełnym znaczeniu.

Zdarza się, że dziewczynka jest tym faktem tak bardzo podekscytowana, iż zaczyna odtąd radykalnie zmieniać swoje dotychczasowe odniesienia do otoczenia – w sensie pozytywnym. Wchodzi mianowicie odtąd głębiej w samą siebie i nabywa wyraźnie nowego szacunku dla siebie samej, domagając się zarazem, by również otaczające ją osoby poważnie ją traktowały.
– Bywa jednak też odwrotnie, że świadomość osiąganej dojrzałości fizycznej i związanego z tym dochodzenia do dorosłości zmienia jej sposób bycia i odnoszenia się do otoczenia w sensie bardzo negatywnym.

Jest jasne, że samo w sobie wykształcanie się okresowości daleko jeszcze nie jest równoznaczne z osiągniętą pełną dojrzałością psycho-fizyczną dziewczyny jako kobiety. Samo pojawienie się okresowości nie koniecznie oznacza nawet w pełni już osiągniętą cykliczność: ta dopiero się wykształca. Dotyczy to również dopiero stopniowo się pojawiającej zdolności do poczęcia nowego życia. Nie wszystkie ‘cykle’ są od razu cyklami we właściwym tego słowa znaczeniu. Wszystkie procesy wzrostowe zakładają właściwy sobie ‘czas’ biologiczny, którego nie należy zakłócać przez zewnętrzne ingerencje.

Stwierdzenia tego nie są w stanie obalić zdarzające się w bardzo wczesnym wieku ciąże dziewcząt, a nawet dopiero dziewczynek. Bywa, że dziewczynka będąca jeszcze dzieckiem, staje nieoczekiwanie w obliczu zaistniałego u niej macierzyństwa, do którego daleko jeszcze nie dorosła: ani psychicznie, ani nawet biologicznie. Sama jeszcze będąc dzieckiem, spędza czas ‘wolny’ na bawieniu się z innymi dziećmi w ... piaskownicy, a na porodówkę idzie, gdy zbliża się chwila rozwiązania – z lalką pod pachą ... (zob. np. wyż.: Dzieci mają dzieci)!

Dojrzewanie biologiczno-fizjologiczne z zasady znacznie wyprzedza dojrzewanie psychiczne dziewczynki. Podobnie zresztą dzieje się u chłopców. Na psychiczną dojrzałość dziewczyny do zadań małżeńskich i rodzicielskich trzeba będzie poczekać niekiedy przez dobrych parę dalszych lat. I dobrze że tak jest.

Upłynie jeszcze sporo czasu, zanim dziewczyna stanie się psychicznie przygotowana do podjęcia odpowiedzialności zarówno za siebie samą i swoje decyzje, jak tym bardziej za coraz bardziej uświadamiane sobie swoje ukierunkowanie na partnerstwo, narzeczeństwo, małżeństwo i macierzyństwo. To bowiem będzie oznaczało podjęcie odpowiedzialności za własną rodzinę, gdzie trzeba będzie pełnić zadanie żony dla męża-ojca, a matki dla pojawiających się dzieci.

Tym bardziej zaś będzie wtedy wzrastała odpowiedzialność za życie ... wieczne: zarówno swoje własne, jak i męża – oraz życie Boże i zbawienie jej i ich dzieci. Nikt i nic nie zwolni jej, a swoją drogą jej męża, z tej nieodstępnej i niezbywalnej odpowiedzialności jako przyszłej mężatki, a zwykle niebawem i matki. Okaże się, że życie w małżeństwie jest wszystkim innym, a nie wyidealizowaną idyllą, jaka dominowała w jej dziewczęcych marzeniach i snach, czerpiących natchnienie z intrygującej lektury romansów z minionych czasów.

Rzeczywistości te zakładają podejmowanie świadomego trudu wewnętrznego rozwoju psychicznego, a równolegle rozwoju religijnego. Żeby się stać zdolnym czy zdolną do przekazania na razie jedynie potencjalnemu, niebawem do życia wzbudzonemu nowemu pokoleniu skarbu pełnego człowieczeństwa, trzeba samemu rozwijać w sobie systematycznie wszelkie zasoby podarowanego sobie przez Bożą Opatrzność talentu człowieczeństwa i jego bogatych zasobów: rozwoju psychicznego, umysłowego, religijnego.

Dojrzałości człowieczeństwa nie zdobędzie młody człowiek automatycznie i nie spadnie ona w gotowej postaci z nieba. Stanie się to owocem świadomie podejmowanej pracy nad sobą i twórczego kształtowania jakości swych mnożących się kontaktów: z członkami własnej rodziny, z osobami spotykanymi w szkole – i w coraz bardziej dla młodego człowieka poszerzającym się społeczeństwie.

Stawanie się „człowiekiem z charakterem”, na którym będzie można polegać jako na „człowieku sumienia” nie spada z nieba w formie automatu. Jest to skarb, który trzeba zdobywać przez wytrwale podejmowane kształtowanie swego charakteru oraz świadomie pielęgnowaną i rozwijaną wrażliwość w jej wielorakich aspektach – przede wszystkim w jej wymiarach etycznych. Proces ten nigdy nie będzie w pełni ‘ukończony’.

Rzeczywistość na co dzień niesie z sobą konieczność potwierdzania wciąż na nowo raz dokonanego wyboru w obliczu dobra i zła moralnego. Nie ma innego sposobu wzrastania w swym własnym wnętrzu i umacniania swej godności jako człowieka, tzn. jako osoby, która tym samym jest podniesiona do wysokości żywego Obrazu tego Boga, który jest miłością i życiem.
– Z godnością tą wiążą się tym samym zobowiązania jednoznacznego odcięcia się od wszystkiego, co by tę rzeczywistość: bycia żywym Obrazem Boga życia-miłości – znieważało, jej uwłaczało i w nią godziło.

Świadomego zaangażowania wymaga przede wszystkim dorastanie do odpowiedzialności za stopniowo rodzącą się i rozwijającą miłość – nie tylko tę uczuciową, ale i tę zdolną do trwania w nieugiętej wierności raz Bogu i człowiekowi danemu słowu. Tajemnicy zaś miłości towarzyszy nieodłącznie tajemnica życia w jego wielorakich przejawach.

Będzie tu zatem chodziło w zasadniczej mierze o życie łaski Bożej we wnętrzu sumienia: swojego własnego – oraz tego drugiego człowieka, który stanie się kandydatem do małżeństwa. Tym bardziej zaś będzie chodziło o wielorakie stopnie życia prędzej czy później pojawiającego się nowego człowieka we wszystkich fazach jego rozwoju: fizycznego, psychicznego i tym bardziej religijnego.

Niezależnie od tego, stopniowe coraz dojrzalsze wykształcanie się kobiecości dziewczyny wyrastającej z dzieciństwa będzie oczywiście domagało się intensywnego ubogacenia intelektualnego. Zdobycie możliwie szerokiej wiedzy tak teoretycznej, jak i tej praktycznej w aspekcie wszelkich umiejętności związanych z przyszłymi zadaniami i obowiązkami związanymi z życiem małżeńskim, domowym i rodzinnym, stanie się w niedalekiej przyszłości nieocenionym skarbem, z którego hojnych zasobów będzie mogła czerpać dla jak najlepszego dobra przyszłych zadań dotychczasowa dziewczyna, która niedługo stanie się być może żoną i matką.

(11.2 kB)
Objaśnienie

Zdobyte za młodu bogactwa duchowe i intelektualne staną się punktem wyjścia do tworzenia pomostów dla rozwijania wielorakiego dobra zarówno w gronie własnej rodziny, jak i w formie przekraczania granic własnego podwórka domowego – w życiu społecznym i publicznym. Jednym z zasadniczych, przyszłą matkę czekających zadań będzie m.in. przekaz nastającemu pokoleniu bogatego dorobku kulturowego własnego narodu, własnych przekonań religijnych, umiłowania Ojczyzny. Jest to zadaniem oczywiście obojga małżonków-rodziców, ale – jak o tym świadczy całokształt dziejów poszczególnych narodów – przede wszystkim właśnie żony-matki.

Wszystko to wiąże się ściśle z samą istotą prawdziwej miłości. Miłość kocha tak bardzo, iż nie potrafi zamknąć się w ciasnych granicach zakreślanych egoistycznym myśleniem o sobie samym. Cieszy się wzbudzaniem dobra we wszelkich możliwych odmianach i stale przekracza granice swego własnego ‘ja’.

Tak rzeczywistość ‘miłości’ przeżywa Bóg. Takim też dynamizmem ‘miłości’ obdarza Bóg człowieka – swój żywy Obraz. Można by tylko jeden raz więcej powtórzyć zwięzłe, rzeczywistość tę ujmujące powiedzenie: „Bonum [est] diffusivum sui – Dobro wyzwala tworzenie dobra wokoło siebie”.

(2.2 kB)

Dziewczyna wobec własnego dojrzewania biologicznego

Poprzednio przypomnieliśmy zasadnicze różnice w fizjologii między chłopcami a dziewczynami, jakie zwykły pociągać za sobą początkowe objawy pokwitania i stopniowego dojrzewania.

Nie ulega wątpliwości, że konieczność podejmowania niezbyt zachęcających zabiegów higienicznych, związanych z mniej lub więcej regularnie odtąd powtarzającymi się krwawieniami, a z kolei z naprzemiennie dającymi znać o sobie zewnętrznymi objawami wykształcającej się możności względnie niemożności poczęcia – bywa kłopotliwa. Nie dziw, że wszystko to nie wzbudza zbyt wiele entuzjazmu. Ponadto zaś, już pomijając konieczność regularnie odtąd się powtarzających zabiegów higienicznych itd., wszystko to wiąże się z nieodzownymi – stałymi wydatkami.

Nic dziwnego, że zjawiska te zdolne są odwracać uwagę od koncentrowania uwagi dziewczyny na własnych narządach płciowych. Pomimo iż zdaje ona sobie sprawę, iż narządy te będą w przyszłości pełniły m.in. rolę kanału rodnego, gdy będzie miało przyjść na świat poczęte dziecko.

Do kłopotliwości związanej z koniecznością dbania o własną higienę dołącza się jeszcze jeden czynnik, który zarazem charakterystycznie ‘podbarwia’ zaistniałą na dobre cykliczność kobiety. Chodzi o towarzyszącą jej odtąd, w dużej mierze z rozwojem cyklu związaną chwiejność nastrojów i samopoczucia dziewczyny-kobiety. Wiele dziewcząt i kobiet doświadcza okresowo pojawiających się stanów nudności, bólów głowy, a nawet swoistego ‘dołowania’ psychicznego – zwykle w parze z określonymi fazami rozwoju swego cyklu płciowego.
– Po czym zjawiają się chwile, kiedy to dziewczyna-kobieta przeżywa napływ energii i zapału, mocą którego byłaby w stanie rozpalić świat porywającym entuzjazmem i natchnąć go pogodą ducha, ufności i optymizmu.

Czy w tej sytuacji się dziwić, że u dziewcząt, zwłaszcza tych które wyrastają dopiero z dzieciństwa i nie są (jeszcze) związane głębszą więzią koleżeństwa czy już narzeczeństwa, obserwuje się nierzadko raczej odwrót od koncentrowania uwagi na własnych genitaliach? Związane z nimi zabiegi pochłaniają niemało czasu, zmuszają do wydatków i mogą się wiązać z trudną do opanowania zmiennością w samopoczuciu. Toteż najlepiej zostawić je w tej chwili w spokoju ...

Fakty te jednocześnie sprzyjają tym intensywniejszemu rozwojowi życia psychicznego i uczuciowego dziewczyny. Ucieka się ona bezwiednie w świat marzeń i romantyzmu uczuć. Tego też: wyrazów uczuciowej więzi, oczekuje wtedy od chłopca, z którym czuje się w jakiejś mierze związana.
– Dzieje się to jednak nierzadko w całkowitym przeciwieństwie do przeżyć, jakie na podobnym etapie swego biologiczno-fizjologicznego rozwoju zaczynają opanowywać świat młodzieży męskiej.

Nic dziwnego, że gdy napotkany kolega czy ktoś jeszcze bliższy uczuciowo wyznaje dziewczynie, iż ją ‘kocha’, jej kojarzy się takie słowo z wyznaniem jego miłości uczuciowej, ewentualnie potrzebą samego tylko kochającego obopólnego przytulenia. Jeśli dziewczyna nie jest już wtedy etycznie ‘zepsuta’ i wyzuta z hamulców etycznych, słowo chłopca wyznającego, iż ją ‘kocha’, nie kojarzy jej się w ogóle z jego z kolei żarliwym oczekiwaniem, żeby mu się udostępniła w swej ... kobiecej intymności.

Każdy zdaje sobie jednak sprawę, że i u dziewcząt zdarzają się mniej lub więcej częste przypadki, gdy czy to zwiedziona przez bardziej ‘doświadczone’ koleżanki i kolegów, czy też wskutek własnej słabości moralnej, odkrywa ona taki czy inny sposób zamierzanego wywołania u siebie pobudzenia sfery intymnej i doznania przeżycia seksualnego. Bywa, że nawet bardzo młoda dziewczynka od dawna już uległa nałogowi samogwałtu-masturbacji, i mniej lub więcej regularnie uprawia ‘seks’ sama ze sobą.
– Jak trudno ujawnić komukolwiek być może na dobre już zaciągnięty nałóg! Dziewczynka może nawet nie bardzo wiedzieć, jak tego rodzaju manipulacje na sobie samej nazwać! Chodzi o czyny, określane w przyjętej terminologii bardzo różnie, ale równoważnie, zwykle jako np.: onanizowanie się, dopuszczenie się samogwałtu, masturbowanie się itp.

(2.2 kB)

Symptomy dojrzewania płciowego u chłopca

Powszechnie wiadomo, że w zasadzie całkiem odwrotnie przebiegają objawy biologiczno-fizjologicznego dojrzewania płciowego u chłopca. Dojrzewanie płciowe przejawia się u chłopca na ogół w postaci przeżycia któregoś dnia po raz pierwszy tzw. ‘zmazy nocnej’. Kiedy się chłopiec budzi, spostrzega, że coś się z nim w nocy stało: pościel jest nieprzyjemnie ... pobrudzona. Mogło się to stać bądź całkiem samowiednie w czasie snu, bądź też chłopiec obudził się w tym czasie i był przytomny, albo doświadczył tego wydarzenia w stanie tylko półprzytomnym. Pozostała jednak pamięć tego, co się wydarzyło. Jeśli był w tym czasie w jakimś stopniu przytomny, czyli działo się to przy udziale pewnego stopnia świadomości, pamięta dobrze, iż wydarzeniu towarzyszyło przeżycie podniecenia płciowego, a zarazem poczucie nieznanej dotąd przyjemności seksualnej.

Stwierdzenie faktu, że pościel uległa pobrudzeniu, nie należy zapewne do przyjemności. Matka, a niebawem i pozostali domownicy, chcąc nie chcąc o wszystkim niebawem się dowiedzą. Stawia to chłopca w kłopotliwej sytuacji. On sam zwykle sobie w tej sytuacji nie poradzi: zapewne zawstydzony ... ujawni to matce i poprosi ją o pomoc. Trzeba by zmienić ... pościel. Gorzej, gdy tak się stanie w sytuacji, gdy znajdzie się u obcych, do których przybył w gościnę. Młodzieniec, a i mężczyzna bywa w takiej sytuacji niemal bezradny – i zapewne mocno zażenowany.

Budzi się pytanie: czy rodzice – swego syna-chłopca na takie przeżycie chociaż trochę ... przygotowali? Niewątpliwie o wiele łatwiej przygotować dziewczynkę na przejście z dziewczęcości w kobiecość i występowanie odtąd w określonych odstępach czasu charakterystycznego krwawienia.
– Nikt nie zaprzeczy, że trudniej chłopcu uświadomić sens występującej odtąd od czasu do czasu takiej ‘zmazy’. Określa się ją z łaciny mianem ‘polucja’ (za łacińskim: pollutio = polucja, zmaza; wypływ nasienia).

W końcu chłopiec oczywiście się dowie, iż pojawiający się ów wyciek – to płyn ‘nasienny’. Oraz że tak będzie się odtąd działo – mniej lub więcej regularnie. Zjawisko to świadczy o stawaniu się dotychczasowego jedynie ‘chłopca’ – mężczyzną; w sensie procesów fizjologicznego dojrzewania. Staje się on odtąd stopniowo coraz bardziej gotowy do podjęcia się kiedyś roli ojca w ewentualnym przyszłym małżeństwie.

Jednocześnie jednak chłopcu nie trzeba długo tłumaczyć, że same w sobie oznaki stopniowo postępującego dojrzewania biologiczno-fizjologicznego daleko jeszcze nie są oznaką osiągniętej pełnej dorosłości psychicznej, ani nawet fizycznej – do podjęcia wielorakiej odpowiedzialności, jaka się wiąże z perspektywą w tej chwili jedynie bardzo z daleka rysującej się możliwości (a nie pewności) związania się kiedyś węzłem małżeńskim, którego dopełnieniem stanie się stopniowe przekształcenie małżeństwa w rodzinę. Podobnie jak np. sam fakt, że ‘mam komputer’ i nawet już wiem, jak się nim posługiwać, nie jest równoznaczny z napisaniem dzięki niemu jako narzędziu mądrej rozprawy magisterskiej czy doktorskiej.

Nierzadko chłopiec niebawem zapomni o kłopotliwej sytuacji, jaką spowodował widok pobrudzonej bielizny – pościelowej czy osobistej. Taki jest zwykle naturalny, zrozumiały mechanizm obronny psychiczny: człowiek usiłuje jak najskuteczniej wyeliminować z pamięci to wszystko, co jest niezbyt przyjemne, a ponadto ... kłopotliwe. Oczywiście – ten aspekt przeżycia tworzy tylko jedną stronę medalu.

Przeciwnie zaś, w świadomości utrwala się łatwo a przemożnie – doznana przy tej okazji przyjemność zmysłowa. Zaczyna ona drążyć jego wyobraźnię i wpływać na jego zachowania. Do podsycenia bujnie wokół doznanego przeżycia seksualnego rozwijającej się wyobraźni mogą łatwo przyczynić się opowiadania bardziej ‘doświadczonych’ kolegów czy koleżanek. Nietrudno też o to, żeby do rąk wpadły poszukiwane w takich sytuacjach, wielorako i łatwo dostępne zdjęcia, filmy i wideo ‘porno’, być może obficie komentowane przez kolegów czy nawet koleżanki, którzy to wszystko już „dawno mają za sobą ...”.

Nietrudno wtedy o dopingowane przez środowisko koleżeńskie próby wyzwalania podobnych przeżyć u siebie – tym razem już nie w wyniku niezależnie od udziału woli dokonującej się samoregulacji procesów fizjologicznych, lecz przez manipulacje podejmowane na swej sferze genitalnej wyraźnie po to, żeby ponownie doznać – tym razem w sposób zamierzony, podniety oraz przeżycia seksualnego.

Tak wywoływane przeżycia seksualne określane są bogatym słownictwem synonimów. Najczęściej używa się nazw urobionych od formy rzeczownikowej lub czasownikowej pochodzącej od nazwiska biblijnego ‘Onan’ [określenie urobione od biblijnego Onana, którego Pismo św. piętnuje za uprawianie stosunku przerywanego: Rdz 38,9] – stąd określenie: onanizm, oraz: onanizować się. Inni używają określenia: masturbacja – masturbować się [od łac. mas, maris: mężczyzna, męski; turbatio: zakłócenie, zaburzenie]. Lub np. dopuścić się samogwałtu. Jeszcze inni używają opisowego określenia: zabawiać się sobą, itp.

(3.5 kB)

3. Reakcja sumienia

(2.8 kB)

Głos sumienia w przypadku podejmowanych manipulacji

Przechodzimy na rozważania obejmujące ponownie łącznie tak dziewczęta-kobiety, jak i chłopców-mężczyzn.

W przypadku rozmyślnie u siebie wywołanego przeżycia seksualnego daje o sobie ponad wątpliwość znać głos sumienia: głos Boga przemawiającego w ludzkim sumieniu. Jan Paweł II przypomina:

(5.7 kB)
Objaśnienie

„... Sumienie w szczególny sposób stanowi o godności osoby ludzkiej. Jest ono bowiem ‘najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam na sam z Bogiem, Którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa ... nakazem: czyń to, tamtego unikaj’.
– Taka zdolność nakazywania dobra i zakazywania zła, zaszczepiona przez Stwórcę w człowieku, jest kluczową właściwością osobowego podmiotu.
– Równocześnie zaś ‘w głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny[GS 16] ...” (DeV 43).

W głosie sumienia przemawia Bóg nie tylko do człowieka dorosłego, lecz jednakowo już też do człowieka bardzo młodego, a nawet całkiem małego dziecka. Głos ten sygnalizuje, że w jednym wypadku czyn ten Bogu się podoba i sprawia Mu radość, a jednocześnie staje się podstawą do nagrody człowieka ze strony Bożej Miłości.
– W innym wypadku głos Boga przemawiającego w sumieniu sygnalizuje – niekiedy niemal krzykiem Boga, że dany czyn nie może się Bogu podobać i że jest on ponadto skierowany wyraźnie przeciwko dobru samego owego człowieka, chociażby on w tej chwili swego zagrożenia nie dostrzegał, lub wolał go nie dostrzec. Człowiek ten doświadczy tego na sobie – jeśli nie teraz-zaraz, to na pewno w perspektywie dalszych wydarzeń.

Głos Boga przemawiającego w sumieniu sygnalizuje przede wszystkim fakt, czy i jaki był udział świadomości i wolnej woli w podjętym działaniu, które się wydarzyło. W tym wypadku chodzi o próby podjęte wyraźnie dla wywołania u siebie podniecenia sfery intymnej i doznania w ten sposób przeżycia ... przyjemności zmysłowej – wyraźnie przeciw Bożej Miłości. Bóg uświadamia człowiekowi, że – jak to wyrazi Jan Paweł II, podjęty czyn ze względu chociażby na swój ‘przedmiot’ [zabawianie się sobą – na przekór Przykazaniu Bożemu] w żaden sposób nie może „... zostać skierowany ku Bogu... i [w żaden sposób nie jest w stanie] prowadzić osobę ku doskonałości ...”; czyli że nie może on „... osiągnąć następnie swą ostateczną i istotną doskonałość, gdy wola rzeczywiście zwraca go ku Bogu poprzez miłość” (VSp 78; por. wyż.:  Czyn dobry: intencja, przedmiot, dobro, miłość Boża).

Trudno, żeby w ludzkim sumieniu nie dał się w takich okolicznościach słyszeć głos Bożego przykazania, chociażby tylko w jego ogólnym sformułowaniu: „Nie będziesz cudzołożył”. Głos Boży staje się równoznaczny z Bożym wołaniem, które pragnie dodać otuchy człowiekowi – w tym także już też dziecku – do zwycięskiej walki o dochowanie czystości ciała i duszy i odważne przeciwstawienie się ponętnemu uwodzeniu ze strony Złego:

Dziecko Drogie, proszę cię bardzo: nie zabawiaj się brzydko sobą! Zachowaj czystość duszy i ciała!
Zachowaj swoje ciało nie naruszone. Ja sam wprowadzę cię, gdy nadejdzie odpowiednia chwila: przy wzajemnym udzielaniu sobie sakramentu małżeństwa – na teren twojej intymności płciowej. Tam dopiero otworzy się właściwy sens uaktywniania wszystkiego, co się wiąże z tajemnicą małżeńskiej miłości i powołania do rodzicielstwa.

Nie ulegaj ZŁEMU. Zły cię oszukuje! Najpierw uprzyjemnia chwile odejścia od Boga i namawia-kusi, żebyś swoje ciało, Świątynię Ducha Świętego, zamienił na rzecz-do-brzydkiej-zabawy: seksu-dla-seksu.

A ty przecież, Dziecko Mojej Miłości, nie jesteś ‘rzeczą’! Ja cię stworzyłem i wywyższyłem jako Kogoś – ponad cały kosmos: zostałeś Dzieckiem Bożym.

Zaprosiłem cię jeszcze przed założeniem świata do życia w niebie. Pragnę, żebyś kiedyś, gdy zdasz próbę na jakość swej miłości do Boga i bliźniego, mógł zamieszkać w ‘Domu Ojca’ na stałe! W Miłości-ze-Mną, Twym Bogiem i Odkupicielem! Na wieczność całą.

Zatem odwagi! Nie musisz ulec pokusie! Odetnij się od Złego! Nie obawiaj się trwać z radością po stronie swego Boga. Stanie się to zarazem twoją radością i twoim zwycięstwem! Ku twemu własnemu dobru – na zawsze!
... ”

Już dziecko dobrze rozumie, że czym innym jest to wszystko, co się dzieje na poziomie samego w sobie ciała ludzkiego i jego naturalnych czynności fizjologiczno-biologicznych. Taką funkcję spełniają naturalne procesy wydalnicze produktów przemiany materii (por. Mt 15,17).
– Do tej samej kategorii należą spontanicznie się dokonujące i regulujące czynności wydalnicze nadmiaru wydzielin powstałych w układzie narządów płciowych. Stąd też z jednej strony kobiety, a z drugiej mężczyźni obserwują u siebie spontaniczny wypływ nagromadzonych określonych wydzielin, które jednocześnie spełniają względnie będą spełniały swoje nieodzowne zadanie w okolicznościach, jakie w swym zawierzeniu mężczyźnie i kobiecie przygotował sam Stworzyciel, zapraszający małżonków do współ-stwarzania wraz ze swoją niepojętą miłością nowego ludzkiego życia.

Czymś zgoła innym jest natomiast rozmyślne, świadome i dobrowolne, a nieupoważnione ingerowanie w funkcje układu rozrodczego. Sprzeciwia się to wtedy wprost Bożemu zamysłowi miłości związanemu z małżeństwem-sakramentem. Jedynym jego celem, wymuszanym na ciele na przekór Bożej Miłości i dobru samego człowieka, staje się w tych okolicznościach samo tylko wyzwolenie napięcia seksualnego w celu uzyskania tą drogą intrygującego przeżycia seksualnego. Działanie to będzie wtedy wyrazem typowej ‘nie-miłości’ : ani Boga, ani siebie samego, ani względem kogoś drugiego. Osobie działającej zależy wtedy jedynie na uaktywnieniu seksu-dla-seksu – w całkowitym oderwaniu od celu, w jakim dar zróżnicowania płciowego został przez Boga stworzony i podarowany – wyraźnie dla małżeństwa, a nie jako uzyskiwanie ‘przyjemnej zabawy seksualnej’ za cenę podeptania godności osobowej człowieka i jego wezwania do życia – wiecznego.

(2.2 kB)

Perspektywa wznowienia kontaktu z Trójjedynym

Każdy człowiek dorosły, w tym również każde dziecko i dorastający młody człowiek – jest sobie aż nadto świadom wyrzutów sumienia, gdy poczuwa się do faktu, iż wyzwolił u siebie – w tym wypadku: przeżycie seksualne poprzez brzydkie zabawiania się swymi narządami płciowymi – z zasady aż do wymuszenia na nich reakcji maksymalnej.

Nietrudno z kolei potwierdzić spostrzeżenie, jak to łatwo dopuścić się grzechu, nawet i ciężkiego – w tym wypadku tego przeciw VI-mu Bożemu przykazaniu!
– Po czym jednak: jak trudno zdobyć się na szczerą, pełną, ważną spowiedź świętą – z integralnym wyznaniem zarówno co do ilości popełnionych grzechów, jak i istotnych okoliczności, które zdolne są zmodyfikować podstawową jakość i kwalifikację etyczną popełnionego podstawowego grzechu (zob. dokładniej wyż.: Treść wyznania sakramentalnego – całość § A-F)!

Tymczasem Bóg Stworzyciel, który dobrze zna chwiejność stworzenia swojego umiłowania: mężczyzny i niewiasty, zechciał od początku stać się jednocześnie jego Odkupicielem: odkupić go „z jego grzechów” (por. Mt 1,21). Sam On stworzył dla człowieka – w tym również dla dziecka i młodzieży dorastającej – w zasięgu dłoni dostępny sposób przebłagania Boga, który w grzechu został wyproszony z serca, i zaproszenia Go ponownie do siebie z prośbą, by zechciał na nowo zamieszkać w nim ... na stałe. Mimo iż to ludzkie serce jest często tak bardzo chwiejne, niewdzięczne i niestałe! Chwilami zaś z największą łatwością ulega podszeptom tego, który jest Zły.

Chodzi o utworzony i ustanowiony przez Syna Bożego Jezusa Chrystusa sakrament spowiedzi świętej: sakrament, w którym grzechy zostają całkowicie zgładzone-wymazane, a przywrócony zostaje stan łaski uświęcającej.

Szatan czyni niewątpliwie wszystko, by człowieka jak najskuteczniej oderwać od przyjaźni z Bogiem. Gdy mu się uda doprowadzić obałamuconego przez siebie człowieka do upadku, Zły podejmuje wszelkie możliwe starania, by grzesznika nie dopuścić do ponownego pojednania z Nim. Jakżeż trafnie scharakteryzował to Jan Paweł II w swej encyklice o Duchu Świętym:

„Szatan ... od początku wykorzystuje dzieło stworzenia przeciw zbawieniu,
przeciw przymierzu – i zjednoczeniu człowieka z Bogiem ...” (DeV 27).

W tym wypadku można by wprost nawiązać do ludzkiego ciała i jego intymności, stworzonej przez Boga dla celów małżeństwa. Jak nierzadko łatwo udaje się Złemu „... wykorzystać” m.in. przez Boga małżonkom, a nie komu innemu, podarowaną przyjemność przeżycia małżeńskiego zjednoczenia i bliskości małżeńskiej „... przeciw zbawieniu, przeciw przymierzu – i zjednoczeniu człowieka z Bogiem” (zob. dopiero co wyżej: DeV 27)! Dzieje się to każdorazowo za cenę .... wycofania swego dotychczasowego ‘zawierzenia’ Słowu Bożemu – a przeniesienia tegoż ‘zawierzenia-zaufania’ na odwiecznego „ojca kłamstwa” (J 8,44; oraz: DeV 37.41).

Przeciwnie zaś, Bóg Stworzyciel i zarazem Odkupiciel kładzie na ‘szalę’ całą swoją miłość, byle zagrożonego człowieka wyrwać z szpon Złego. Syn Boży i Syn Człowieczy zarazem podejmuje krańcowo trudne dzieło odkupienia człowieka, zmierzając w kierunku całkowicie przeciwnym do niszczycielskich planów Złego, Szatana:

„... Cała ... zbawcza ekonomia Boża
[= Boży Zamysł by zbawić mężczyznę i niewiastę za cenę ofiary krzyżowej Syna Bożego Jezusa Chrystusa]
odcina niejako człowieka od ‘sądu’, czyli od potępienia, jakim porażony został grzech szatana
[‘... bo władca tego świata został osądzony’: J 16,11; ‘... już osądzony od początku; ‘sąd odnosi się tylko do władcy tego świata, czyli do szatana – do tego, który od początku wykorzystuje dzieło stworzenia przeciw zbawieniu, przeciw przymierzu i zjednoczeniu człowieka z Bogiem’: DeV 27n],
‘władcy tego świata’, który przez swój grzech stał się ‘rządcą świata tych ciemności’ ...” (DeV 28).

(2.2 kB)

Jeszcze raz: zachęty Bożego Miłosierdzia w Jezusie Chrystusie

Jednocześnie zaś tenże – niekiedy tak często znieważany, systematycznie z sercu wypraszany i upokarzany Bóg, niezmiernie łatwo przyjmuje każdego ponownie do swojej przyjaźni, gdy ten tylko o to Go poprosi. Jezus wręcz cieszy się na swój Bożo-Ludzki sposób za każdym razem, gdy człowiek – również ten grzeszący z sobą samym chłopiec, ta siebie samą nadużywająca dziewczyna – pozwolą Mu być dla siebie jeden raz więcej „Odkupicielem”.

O tym wszystkim była już hojnie mowa w poprzednich częściach naszej strony internetowej (zob. zwłaszcza: cz.IV, rozdz. 3-4-5; oraz cała cz.V: o Bożym Miłosierdziu – ze swym swoistym ‘kwiatem’ tych rozważań – tamże, rozdz.8). Mimo to przytoczymy tutaj chociaż kilka fragmentów z przedziwnych, pełnych zachęty słów Jezusa Miłosiernego, wypowiedzianych przez św. S.Faustynę Kowalską. Powtórzenia te przedstawiamy m.in. z myślą o tych dzieciach i dorastającej młodzieży, którzy czują się w swym sumieniu bardzo zawstydzeni po grzechach popełnionych w zakresie VI-go przykazania i jest im niezmiernie trudno zdobyć się na kolejną, szczerą spowiedź św. sakramentalną.

Oto na wyrywkę kilka tego rodzaju słów zachęty ze strony Odkupiciela, przekazanych przez św. Faustynę. Pokrywają się one w pełni z Jezusem Chrystusem, jakiego znamy z opisów Ewangelistów świętych:

„Ale przyobiecał Bóg wielką łaskę ... wszystkim, którzy głosić będą o tym wielkim Miłosierdziu Moim.
Ja sam bronić ich będę w godzinę śmierci, jako Swej chwały i chociażby grzechy dusz czarne były jak noc, kiedy grzesznik zwraca się do Miłosierdzia Mojego, oddaje Mi największą chwałę i jest zaszczytem Męki Mojej.
Kiedy dusza wysławia Moją dobroć, wtenczas szatan drży przed nią i ucieka na samo dno piekła ...’
Duszom, które uciekać się będą do Mojego Miłosierdzia i duszom,
które wysławiać i głosić będą innym o Moim wielkim Miłosierdziu,
w godzinę śmierci postąpię z nimi według nieskończonego Miłosierdzia Mojego ...” (DzF 378n).

I jeszcze:

„Rozkosz mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia.
Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia.
Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do mej litości,
ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu Swoim ...” (DzF 1146).

„... Przecież nie określiłem liczby przebaczenia ...” (DzF 1488).

„... Kiedy przystępujesz do spowiedzi świętej, do tego źródła Miłosierdzia Mojego,
zawsze spływa na twoją duszę moja Krew i Woda, która wyszła z serca mojego, i uszlachetnia twą duszę.
Za każdym razem, jak się zbliżasz do spowiedzi świętej,
zanurzaj się cała w Moim Miłosierdziu z wielką ufnością,
abym mógł zlać na duszę twoją hojność swej łaski.
Kiedy się zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie,
zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy.
Tu nędza duszy spotyka się z Bogiem miłosierdzia” (DzF 1602).

(3.5 kB)

4. Twórcze sugestie dla kształtowania wieku dorastania

(2.8 kB)

Budzące się trudności w zakresie czystości

Wracamy do okresu dziecięctwa i przełomu w stopniowym dochodzeniu do dojrzałości psychofizycznej w przygotowaniu do przyszłych zadań małżeńskich, a w dalszej perspektywie rodzicielskich.

Kierujemy się nadal wyżej przyjętym założeniem: sygnalizowania zarówno pozytywnych, jak i negatywnych przykładów rozwoju i zachowań – w tym wypadku dziewczyn i chłopców na etapie pomiędzy wychodzeniem z dziecięctwa a zawarciem przymierza małżeńskiego.
– Jeśli znajdą się tu opisy przykładów zachowań negatywnych, niekiedy etycznie zdecydowanie złych a nawet zbrodniczych, nie mamy w najmniejszej mierze zamiaru ukazywać komukolwiek drogi, jaką ktoś powinien by podążać śladami tego, co jest „złe w oczach Bożych”. To zresztą staje się każdorazowo również samo-niszczeniem danego człowieka, mimo iż ten jest chwilowo ze swego grzechu być może nawet ... zadowolony.

Ukazywane negatywne przykłady pełnią rolę przede wszystkim znaków ostrzegawczych. Mogą one przyczynić się do wyzwolenia czy to u dziewczyny, czy u młodzieńca, procesu myślowego i wolitywnego, który pomoże odciąć się wyraźnie od wszelkich działań, które by niosły wyzwolenie się spod Bożego Prawa: Bożego przykazania. W rzeczywistości bowiem wiodą one zgodnie z ostrzeżeniem Miłującego Boga już w raju – do ... „śmierci” (por. Rdz 2,17) życia Bożego w duszy, stając się wstępnym – a rzeczywistym wyborem swego ukierunkowania na ... potępienie – wieczne.

(9.5 kB)
Objaśnienie

Jako pierwsza zauważa zwykle matka oznaki pojawiających się trudności w zachowywaniu cnoty czystości czy to u swej córki, czy z kolei u syna. W przeciwieństwie do ojca, który najczęściej zajęty jest pracą zarobkową poza domem dla utrzymania rodziny, znacznie bliższa człowieczeństwa swych dzieci jest matka. Najczęściej ona pierwsza dzieli ich zwycięstwa i porażki, ich smutki i radości.

Nic dziwnego, że chociażby jako wciąż bliska wszelkich przejawów ludzkiego i Bożego daru życia przede wszystkim u swych własnych dzieci, zauważa ona – a przynajmniej wyczuwa po charakterystycznych zachowaniach swych dzieci, których by nikt inny nie zauważył, iż zaczynają one miewać problemy w zakresie VI-go Bożego przykazania.

Bywa, że z kolei np. nauczycielka w szkole, bądź osoba prowadząca np. katechezę z drobnymi dziećmi zwróci uwagę, że któraś z dziewczynek, albo na odmianę któryś z chłopaków w czasie lekcji zachowuje się w pewnym momencie bardzo nienaturalnie: przybiera naraz wygląd bardzo czerwony – i dziwnie się pręży. Oby w takich i im podobnych sytuacjach szczególnie właśnie matka zdołała wyjaśnić córce, a z kolei swemu dorastającemu chłopcu – z pełnią ludzkiego i Bożego pokoju sens zachodzących zmian fizjologicznych i wskazała dziecku, jak w takiej sytuacji należy się zachować.

Są to z jednej strony Boże, dziewczynce – i analogicznie chłopcu, podarowane oznaki dochodzenia do dojrzałości: kobiecej czy męskiej.
– Matka, a z kolei ojciec, którego nie może zabraknąć w pracy wychowawczej i wdrażaniu dzieci w tajemnice życia i miłości, pomogą swym dzieciom, by miłującemu je Bogu za pojawiające się te i podobne oznaki dojrzewania do przyszłych zadań życiowych ładnie i z radością – przede wszystkim dziękowały.
– Jednocześnie trzeba dziecku dać do zrozumienia, by samo uruchomianie narządów płciowych odłożyły na ten czas swego rozwijającego się dopiero okresu życia, gdy na teren intymności płciowej wprowadzi dwoje ludzi sam Bóg. Stanie się to w chwili uroczyście deklarowanej woli dwojga osób, które w tej chwili wstąpią w małżeństwo jako sakrament.

Natomiast wszystko, co się w ciele dzieje ‘samo’, jest wyrazem Bożego stworzycielskiego dzieła. Samoistnie regulujące się objawy – również te dotyczące narządów płciowych, nigdy nie są ‘grzechem’. Należy tylko nie podejmować na nich żadnych dodatkowych działań – ani poprzez własne manipulacje na narządach płciowych, ani też w wyobraźni.
– Wszystko bowiem ma swój ‘czas’. Zbożem będzie dotychczasowe ziarenko dopiero wtedy, gdy przejdzie przez wszystkie fazy swego rozwoju. Podobnie jest z narządami płciowymi: są one stworzone dla przyszłych zadań związanych z życiem w małżeństwie. Wtedy dopiero uzyskują one swój pełny sens i Boże błogosławieństwo.

(2.2 kB)

Boże i ludzkie dorastanie do tajemnicy życia i miłości

Gdy matka wyjaśnia swej córce znaczenie obserwowanych u siebie oznak stawania się coraz bardziej dorastającą kobietą, staje się ona coraz bardziej świadoma swej uprzywilejowanej tożsamości jako kobiety. Ułatwia jej to częste wyrażanie Bogu wdzięczności za podarowany sobie skarb kobiecości i związane z nią bardzo szczególne Boże dary. Bóg przygotował je dla dziewczynki pod kątem czekających ją w przyszłości szczególnych zadań – wielorako innych, aniżeli zadania przygotowane dla chłopców, przyszłych mężczyzn i z zasady mężów.

Dziewczynka zaczyna zdawać sobie coraz jaśniej sprawę, iż staje się stopniowo zdolna nawet do tego, by stać się kiedyś matką. Jako ewentualna przyszła matka będzie uzdolniona do przyjęcia od Boga Stworzyciela niepojętego wyrazu Jego zawierzenia człowiekowi – w postaci czasowo jej podarowanego dziecka, albo nawet większej ilości dzieci: własnych, a przecież tym bardziej Bożych.

Dziecko ‘własne’ stanie się dla niej jako przyszłej matki i żony niejako zawierzonym jej kiedyś przez Boże zaufanie człowiekowi – na razie nie w pełni rozwiniętym ‘pączkiem’. Jego stopniowemu rozwojowi będzie ona mogła jako przyszła matka – wraz z małżonkiem, twórczo towarzyszyć. Zadaniem jej i męża będzie wspieranie procesu stopniowego rozwoju dziecka, by je kiedyś zwrócić Bogu – w postaci już w pełni rozkwitniętego kwiatu, albo nawet pięknego owocu.

Dar życia pochodzi w całości od kochającego, człowiekowi zawierzającego Boga: Stworzyciela. Bóg ten jest zarazem Odkupicielem człowieka: mężczyzny i kobiety. Jezus Chrystus, Odkupiciel, zaprasza wszystkich bez wyjątku – po dobrze tu na ziemi zdanej ‘próbie’ i weryfikacji jakości zachowań swych dzieci – do życia na zawsze w „Domu Ojca” swego, gdzie „mieszkań jest wiele” (J 14,2). A małżeństwo, które w oczach Bożych jest ważne zawsze jedynie jako sakrament małżeństwa, winno być dla tych dwojga: małżonków, wraz z gromadką przez Boga im zawierzonych dzieci – drogą-we-dwoje do „Domu Ojca”.

W podobny sposób może mądra matka, przy czynnym wsparciu swego męża i zarazem ojca, wyjaśniać z kolei chłopcu, przede wszystkim w obliczu pojawiających się u niego oznak wyrastania z okresu dzieciństwa i wkraczania w wiek coraz poważniejszego dorastania do młodzieńczości i dorosłości, sens obserwowanych u siebie oznak coraz bardziej zdecydowanego stawania się dojrzałym mężczyzną.

Chodzi zresztą nie tylko o obserwowane u siebie zmiany fizjologiczne w zakresie układu rozrodczego, ale i wielorakie inne oznaki, jak chociażby przechodzenie przedziwnej mutacji głosu. Tym bardziej zaś obserwuje chłopiec zachodzące u siebie coraz wyraziściej zmiany uświadamiania sobie stopniowo zarówno swojej odrębności osobowej, jak i ściśle z nią związanej odpowiedzialności za swą godność osobistą jako młodzieńca-mężczyzny wobec siebie samego, ale i innych.

Dotyczy to w całkiem szczególny sposób rysujących się coraz bardziej wyraziście jego odniesień do świata dziewcząt i kobiet. Chłopcu i młodzieńcowi trzeba wpajać głęboko w świadomość, że niewiasty nie wolno ‘tknąć’ ! Na kobietę nigdy nie wolno krzyczeć. Kto się ucieka do krzyku i demonstracji siły fizycznej, jest z góry przegrany!
– Co prawda ‘wygrałby’ chwilowo poprzez użycie siły i szerzony postrach. Jednakże wymuszone ‘posłuszeństwo’ czy podporządkowanie się jego woli – ‘bo on tak a nie inaczej ... CHCE’, tzn. siłowo wymuszone pełnienie jego często najgorszego rzędu samowoli, nigdy nie będzie mu przysparzało szacunku i nigdy nie będzie miało czegokolwiek wspólnego z ‘miłością’. Wykonywaniu jego poleceń będzie towarzyszyła nienawiść i zgrzytanie zębami – aż do momentu gdy miara się przebierze i może nietrudno dojść do dramatycznego finału.

Człowieka, który posłuch wymusza krzykiem, przekleństwem i siłą fizyczną, niestety nie stać na ... argument rzeczowy: stawia się on na poziomie moralnym poniżej swej godności jako człowieka, a tym bardziej jako męża czy ojca, jako ... mężczyzny. Swym krzykiem i wymuszaniem wydaje najgorszego rzędu świadectwo o sobie: że (z własnej winy) ma ... ‘rozum krótki’. Stać go tylko na działanie na zasadzie ‘akcja-reakcja’, typowego ewentualnie dla ... świata zwierząt, ale nie ... człowieka, istoty (podobno) rozumnej, ponadto niezbywalnie wezwanej do życia – wiecznego. Byłaby to zatem ocena najgorsza z możliwych jego kondycji jako człowieka: jako mężczyzny.

Przykładowo wymienione cechy młodzieńczości – tak u dziewczyny, jak chłopca, mają swój bezpośredni wydźwięk na kształtujących się odniesieniach chłopca w stosunku do dziewczyny, czy później mężczyzny do kobiety, a tym bardziej do własnej małżonki, względnie swego przyszłego męża.

Gdyby w tej chwili miało chodzić przede wszystkim o chłopca, musi on wpoić sobie raz na zawsze w swą świadomość, a raczej swą pod-świadomość: dziewczyny-kobiety nie wolno traktować jako ‘służącej’. Dziewczyna i kobieta jest z istoty swej Bożym dziełem bardzo szczególnym, przez Boga samego chronionym. Bóg też o dziewczynę-kobietę ponad wątpliwość w całkiem szczególny sposób się upomni.

Dziewczyna i kobieta nie może być traktowana jako rzecz dla usatysfakcjonowania męskich zachcianek, szczególnie gdyby to miało dotyczyć zakresu spraw objętych którymś z Bożych przykazań. Dziewczyna-kobieta nie jest stworzona po to, żeby miała stawać na każde zawołanie mężczyzny-pana jako spełniająca jego ‘pańskie’ zachcianki, szczególnie te ‘zachcianki’, które z punktu widzenia etycznego miałyby być złe-w-oczach-Bożych.

Tak matka, jak ojciec powinni rozmowy swoje czy to z córką czy z synem, wiązać bardzo świadomie z Bożym dziełem stworzenia i odkupienia. Ten właśnie aspekt należy w bardzo szczególny sposób uwydatniać w nawiązaniu do całokształtu zakresu płciowości i dojrzewania do przyszłych zadań – czy to w przyszłym małżeństwie, czy w przyszłym życiu w rodzinie.

Dziecko powinno nasiąkać stylem życia i najgłębszymi przekonaniami religijnym, jakie kształtują życie jego rodziców – w duchu radośnie przeżywanej wiary, nadziei i miłości. Gdy dorastające dzieci widzą w życiu na co dzień i przekonują się raz po raz, że słowa zarówno ojca, jak matki – znajdują pełne pokrycie w przeżywanej przez nich samych Bożo-ludzkiej rzeczywistości: świadomego lgnięcia do Jezusa Chrystusa, Odkupiciela, oraz Jego Matki Maryi;
– gdy dzieci przekonują się być może ku swemu własnemu miłemu zaskoczeniu, jak tata i mama potrafią się po chwilowym zatargu czy nieporozumieniu szczerze pojednać i sobie przebaczyć;
– gdy dzieci będą mogły przekonać się, jak czy to matka, czy ojciec – regularnie, co miesiąc, klękają u stóp konfesjonału i przystępują do sakramentu Ołtarza tak często jak to tylko jest możliwe, umiejąc również dziecko swoje przeprosić w sytuacji, gdy ‘nerwy poniosły’ i wymknęło się nieodpowiednie słowo, które mogło zranić jego wrażliwą duszę – nie trzeba będzie ich przekonywać, by w sensie dosłownym nigdy nie pozwoliły sobie na zaniedbanie uczestnictwa w co-niedzielnej Mszy świętej i by przez całe życie regularnie korzystały z sakramentu pojednania i Eucharystii, poczynając od co-miesięcznej spowiedzi świętej (optymalnie w każdy pierwszy piątek miesiąca przez całe życie).

Wszystko to znajdzie swój bezpośredni wydźwięk na jakości przeżywania przez dorastające dzieci tego wszystkiego, co się wiąże z tajemnicą miłości i życia. Ojciec i matka bowiem będą czynili wszystko, by splatać stopniowe wdrażanie dzieci w tajemnicę ludzkiej i Bożej miłości w narzeczeństwie i małżeństwie – z bezpośrednim uczestnictwem w Bogu jako tej miłości, która cała jest życiem. Tak będzie za każdym razem, gdy rozmowa z dziećmi będzie dotyczyła wzajemnych odniesień dziewczyny i chłopca na etapie ich przygotowania do przyszłego małżeństwa – i samego potem przeżywania małżeństwa – zawsze jedynie jako sakramentu małżeństwa.

Gdy czy to matka, czy ojciec będą się starali rozmawiać z dziećmi o miłości, która zgodnie z Bożym zamysłem miłości otwiera się każdorazowo na życie chociażby tylko potencjalnego nowego człowieka – w klimacie Bożego ‘ciepła’ i wielkiej wdzięczności Bogu za niemal do ostateczności ze strony Boga posunięte zaufanie okazywane grzesznym, słabym ludziom, nie wyłączając samych rodziców, i gdy rodzice będą umieli zaszczepiać swym dzieciom potrzebę spontanicznego wyrażania wielkiej radości, ale i radosnej wdzięczności Bogu za dopuszczenie z kolei młodego pokolenia do uczestnictwa w tajemnicy, jaką jest sam Bóg-Miłość, Bóg-Życie, wówczas stopniowy wzrost psychiczny i duchowy ich dzieci w zakresie przygotowania do życia w małżeństwie i rodzinie potoczy się o wiele bardziej harmonijnie i bez wewnętrznych poranień, aniżeli w przypadku, gdy dzieci będą musiały sięgać po wiadomości z tego zakresu życia: małżeństwa, przeżywania wzajemnej bliskości w narzeczeństwie i potem małżeństwie – w literaturze brukowej, albo z ust kolegów i koleżanek być może gruntownie już zepsutych pod względem postępowania moralnego.

(2.2 kB)

Higiena osobista a przyszłe zadania

Matka zachęci córkę do regularnego utrzymywania czystości i higieny swych narządów płciowych. Niedbałość w tym zakresie może nietrudno pociągnąć za sobą przedłużające się, trudne do leczenia, nieprzyjemne infekcje czy stany zapalne. Matka pouczy też córkę, jak tego rodzaju zabiegi podejmować, by uniknąć niepotrzebnych zakłóceń zdrowotnych wskutek niedoinformowania.
– Same zabiegi higieniczne powinny być podejmowane sprawnie, nie przedłużane – i bez niepotrzebnego bawienia się sobą.
– Na swój sposób przekaże matka, a swoją drogą ojciec, podobne nieodzowne informacje odnośnie do higieny osobistej z kolei synowi. Uwagi będą jedynie dostosowane do warunków świata męskiego.

Przy sposobności matka – a swoją drogą ojciec, dopowie dziecku zachęcająco, iż wszystkie stopniowo o sobie dające procesy fizjologiczne, których córka – a z kolei dorastający chłopiec nie może nie zauważać i ich nie doznawać, rozwijają się po to, żeby kiedyś – w przyszłym małżeństwie, które jest każdorazowo Bożym powołaniem i odrębnym świętym sakramentem, mogły spełniać właściwe sobie zadania. Wtedy to, w przyszłości o której wie na razie sam tylko Bóg, obecne dziecko: chłopiec czy dziewczynka – zostaną być może wezwani do stania się małżonką i matką, względnie mężem i ojcem. Wtedy też dopiero, w małżeństwie jako świętym sakramencie, narządy płciowe będą spełniały właściwą sobie funkcję, podarowaną dla sakramentu małżeństwa przez Bożą Dobroć odrębnie dla dzisiejszej dziewczynki, a odrębnie dla dzisiejszego dopiero chłopca.

Przyszły mąż i przyszła żona będą przez Boga w bardzo szczególny sposób wezwani do wyrażania sobie również obopólnej miłości i pokochania się – tak gorąco, jak to bywa w sytuacji, gdy mama i tata tuli całym sercem swoje dzieciątko – i z miłości chciałoby jedno drugiego niemal ‘zjeść’ : zjednoczyć się obopólnie w swym sercu.

Wyrazy wzajemnej serdeczności wymieniane pomiędzy mężem a żoną będą się wtedy właśnie, w ramach małżeństwa-sakramentu, cieszyły Bożym błogosławieństwem – jako i w tej sytuacji uaktywnianego sakramentu. Będą one ściśle związane z wezwaniem określonego mężczyzny i określonej kobiety do stania się małżeństwem: sakramentem małżeństwa. Będą one odpowiedzią na Boże powołanie do stania się małżonką i matką – względnie mężem i ojcem.
– Wszystko tu będzie musiało być bardzo święte i bardzo czyste, skoro Syn Boży podniósł małżeństwo i życie w małżeństwie i rodzinie do godności jednego z świętych sakramentów Kościoła.

Wymogiem na co dzień w wyrażaniu sobie obopólnej serdeczności będzie jej podejmowanie w klimacie wielkiej czystości serca i zawsze w stanie łaski uświęcającej. Stanie się to dla przyszłego męża i przyszłej żony stałym zobowiązaniem wobec świętości Boga, by do serca nigdy nie zakradło się takie działania, które by rzuciło cień grzechu na ich sumienie, zmuszając dotychczasowe przebywanie Trójjedynego w świątyni ich serca – nie daj Boże – do natychmiastowego opuszczenia ich serca wskutek znieważenia grzechem złożonego przez nich ślubu: miłości-wierności-uczciwości małżeńskiej.

(2.2 kB)

Modlitwa o dobrego męża, dobrą żonę

Przy sposobności rodzice zachęcą swoje dorastające dzieci, synów i córki – w pełni naturalnie, do ufnej, gorącej modlitwy o przyszłego dobrego męża, o przyszłą dobrą żonę. Małżeństwo, sakrament małżeństwa – to jeden z szczególnie dobranych Bożych darów. Jest to zarazem dar ... jednorazowy – niepowtarzalny.

Już dorastające dzieci spotykają się w obfitości z sytuacjami małżeństw nieszczęśliwych, rozbitych, i mogą przekonać się w oparciu o własne rozeznanie, iż jedne małżeństwa i rodziny są szczęśliwe, w innych natomiast zamiast nieba-na-ziemi – rozwija się istne piekło-na-ziemi.
– Tym samym zaś nietrudno dziecku wytłumaczyć, że dobrego męża, dobrą żonę trzeba sobie ufną, gorącą, dziecięcą i pełną miłości modlitwą wyprosić. W tej intencji wypada modlić się przez długie lata już przed rozpoczęciem jakiegokolwiek nawet dopiero ‘myślenia’ o małżeństwie i rodzinie.
A jeszcze lepiej, gdy dziecko modli się w tej intencji nie tylko samo, ale poprosi o pomoc modlitewną w tej właśnie intencji swoich bliskich, ukochanych: rodziców, dziadków ...!

Jest rzeczą jasną, że jeśli ktoś o taki dar Boga praktycznie nigdy nie poprosi, jakżeż by Bóg miał narzucić mu siłowo czy to dobrą żoną czy dobrego męża?

Znaczy to, że zarówno dziewczynka, jak chłopiec – mogą już teraz, we wczesnej młodości – modlić się o ten wielki dar, ponad wątpliwość ‘na zapas’. Powinna to być modlitwa zanoszona do nieba – najlepiej przez pośrednictwo rodziny świętej: Jezusa-Maryję-Józefa, i oczywiście swojego ukochanego Anioła Stróża. Modlitwę taką trzeba zanosić do Ojca Niebieskiego z wielką, dziecięcą ufnością i prostotą.

Nikt nie zaprzeczy, że powołanie do życia w małżeństwie i rodzinie wiąże się z wyjątkowym zawierzeniem, jakie Bóg okazuje ... człowiekowi: takim dwojgu, którzy są lub staną się małżonkami, a potem stopniowo rodzicami. Toteż trzeba się modlić w tej intencji, by stać się godnymi Bożego wezwania do zawarcia przymierza małżeńskiego. I by w przyszłym małżeństwie nigdy nie ulec złudnym pokusom Złego, który będzie po swojemu ‘atakował’ wszystko, co promieniuje Bogiem, sakramentem świętym, Bożym pokojem i szczęściem.

Modlitwa o dary pod kątem przyszłego małżeństwa powinna być formułowana oczywiście zawsze warunkowo: jeśli Bóg zechce kiedyś powołać to konkretne dziecko: dziewczynę czy chłopca, do stanu życia w sakramencie małżeństwa. Bo przecież bywają też inne jeszcze Boże powołania, przede wszystkim to już parokrotnie wzmiankowane: do życia w bezpośredniej bliskości Chrystusa, w naśladownictwie Chrystusowego ubóstwa, czystości i posłuszeństwa Woli odkupieńczej Ojca Niebieskiego.

Głos Boży będzie i wtedy powoływał do rodzicielstwa, z tym że innego rzędu: rodzicielstwa w Duchu Świętym. Będzie ono polegało na wypraszaniu czy to konkretnym osobom, czy całej Ojczyźnie i światu – darów otwierania się na Boże wezwanie do przyjęcia darów odkupienia Chrystusowego, żeby żadna „owieczka” odkupiona za cenę Przenajdroższej Krwi Syna Bożego i Syna Człowieczego zarazem: Jezusa Chrystusa, nie zginęła, lecz miała ... „życie – wieczne” (por. J 3,16; 10,1-21; itd.).

Powołany do takiego naśladowania powołującego Mistrza z Nazaretu: w charakterze niejako ‘mundurowego’, towarzyszącego Jezusowi niejako w ‘pierwszym szeregu’, staje się swoistym zwróceniem powołującemu Bogu darów wprost związanych z potencjalnością małżeńsko-rodzinną.
– Jezus nigdy nikogo nie zmusza do podjęcia powołania czy to do kapłaństwa, czy do życia zakonnego: zostawia to zawsze wolnej woli tego konkretnego chłopca, czy konkretnej dziewczyny.

Jeśli ktoś odpowie swym chętnym ‘Tak, Jezu’, otrzymuje w zamian dar ojcostwa i macierzyństwa w Duchu Świętym. Powołany staje się tym samym „ojcem wielu narodów...! Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi” (por. Rdz 12,2n). Dar pozytywnej odpowiedzi na głos takiego powołania może być trudnawy, ale ostatecznie błogosławiony: dla wybranego czy wybranej, dla ich rodziny ziemskiej, i ... dla całego świata (zob. wyż.: Może kapłaństwo? Życie zakonne? Jakie, Ojcze, jest Twoje życzenie? – cały ten rozdział)

Niewątpliwie jednak znaczna większość dzisiejszej młodzieży męskiej i żeńskiej wejdzie w przyszłości w stan życia małżeńskiego i rodzinnego. Stąd też rodzice: matka wraz z ojcem zachęcą swe stopniowo dorastające dzieci całym ciepłem swego rodzicielskiego serca, by tak córka, jak syn już przez długie lata naprzód modlili się z dziecięcą ufnością do kochającego je Boga m.in. właśnie o dobrego, kochanego człowieka w przyszłości, jeśliby i on miał otrzymać od Boga powołanie do przyjęcia i udzielenia sobie wzajemnie sakramentu małżeństwa.
– Tak dopiero obecnie dziecko będzie mogło stać się kiedyś czy to mężem, czy z kolei żoną, a razem we dwoje już jako małżonkowie – rodzicami kolejno pojawiających się ich dzieciątek, ciesząc się w obranym związku Bożym błogosławieństwem, bo pewnością, że jest to droga ich powołania życiowego: życia w małżeństwie jako sakramencie małżeństwa.

Na teraz zaś oczekuje Bóg zarówno od dziewczynki, jak i od chłopca, by swoimi narządami płciowymi się nie zabawiali, a jedynie dziękowali Bogu za podarowany sobie całkiem szczególny skarb swej kobiecości oraz męskości. Dar ten dopiero stopniowo się rozwija, sprawiając ubocznie, że czy to dziewczynka, czy chłopiec – stają się coraz pełniej kobietą, a on mężczyzną, bo u niego nawet głos zdradza, że przechodzi swoistą metamorfozę i wszyscy stwierdzają, że to już nie piszczące dzieciątko, lecz coraz bardziej poważny człowiek. Ubocznie zaś wyraża się stopniowe dorastanie nawet nabywaniem swoistego piękna czy to jako chłopca-młodzieńca, czy dziewczynki-dziewczyny.

Piękności tej nie można oczywiście użyć do zła, które by Boga, darowującego dziewczynie kobiecie piękno, a chłopcu piękno dostojnego młodzieńca-mężczyzny – miało zasmucić, względnie nawet zmusić Boga do opuszczenia serca.

Z tego względu tak matka, jak ojciec powinni dzieciom swym wpoić z całą powagą, a zarazem tym większą miłością, że dziedzina miłości i życia jest w bardzo szczególnym stopniu wyłączną własnością Boga, a nigdy człowieka. Dotyczy to w równym stopniu również matki, ojca, a swoją drogą narzeczonego i narzeczonej.

Już dziecko oraz wyrastające z dziecięctwa dziewczyny i chłopcy powinni wpoić sobie w świadomość, a nawet podświadomość, że Zły: Szatan – nie jest w stanie wykrzesać najmniejszej iskierki prawdziwej miłości, ani tym bardziej życia. Tak miłość, jak życie – to własność wyłączna Boga.
– A człowiek – w tym również dziewczyna i młodzieniec, zostają ustanowieni przez Boga jedynie mądrymi, odpowiedzialnymi zarządcami podarowanej sobie swej ‘własnej, nie-własnej’ płciowości.
Zarządca zaś nigdy nie stanie się właścicielem oddanych mu w zarząd dóbr. Z ‘włodarstwa’ swego będzie się on musiał rozliczyć do grosza (zob. jeszcze raz: Kto Wam na to pozwolił?: cały ten dłuższy fragment).

(11 kB)
Objaśnienie

Wszystko to skłania każdego człowieka – poczynając już od małej dziewczynki i małego dopiero chłopczyka, by poczuwali się do wielkiej, a kochanej wdzięczności względem Stworzyciela i Odkupiciela zarazem – za podarowany sobie dar życia oraz za możność tak bardzo kochaną: że pozwolił im zaistnieć czy to jako dziewczynce, czy jako chłopcu.

Być kobietą jest każdorazowo bardzo szczególnym Bożym podarunkiem dla samej owej dziewczyny. Pan Bóg wyposaża ją we wszelkie ‘talenty’, które będą jej kiedyś jakżeż bardzo przydatne do tego, by obecna dziewczynka – mogła stać się w przyszłości żoną, matką, żeby mogła piastować dzieciątko i je karmić – pokarmem ‘własnym’, a przecież ... nie własnym, bo podarowanym jej przez Bożą dobroć. Dary te domagają się nieustannie wielkiej, a zarazem radosnej wdzięczności Bogu za coraz bardziej świadomie doświadczany dar kobiecości.

To samo dotyczy z kolei chłopca. Mężczyznę stwarza Bóg dla nieco odmiennych zadań, aniżeli dziewczynkę-kobietę (zob. do tego np. MuD 10.24). Chłopiec nigdy nie powinien zazdrościć siostrom, czy po prostu kobietom, że one urodziły się jako kobiety, a on jako ... chłopiec. Skoro Boża Dobroć wywołała go do istnienia i obdarowała zaistnieniem jako mężczyzny, jest on widocznie Bogu i ludziom potrzebny i nieodzowny jako właśnie mężczyzna, a nie kobieta.

Oczywiście i on w żaden sposób nie jest właścicielem siebie samego, ani tym bardziej swojej płciowości. Jedynym Właścicielem jego samego i jego płciowości jest sam tylko Bóg: Stworzyciel i zarazem Odkupiciel. Jak każda dziewczynka, powinien i chłopiec szczerze dziękować Ojcu Niebieskiemu, że wybrał go do istnienia jako właśnie chłopca. Jednocześnie zaś powinien żarliwie prosić Ojca Niebieskiego – najlepiej przez wstawiennictwo Niepokalanej, żeby tego Bożego podarunku: powołania do męskości, nigdy nie naruszył, nie nadużył ani nie sponiewierał, a rozwinął ten dar tak jak tego od niego oczekuje sam Jego Stworzyciel i Odkupiciel: ku dobru: jego własnemu, tych wszystkich z którymi Bóg go kiedyś zwiąże oraz ku radości samego Stworzyciela.

Zarówno zaś dziewczyna, którą Bóg obdarzył podarowaną jej kobiecością, jak i chłopiec, obdarzony przez Boga podarowaną mu męskością – powinni poczuwać się do rozwijania najwyższego możliwego szacunku względem siebie samego, tzn. względem swego ciała i zarazem swojej osoby jako dziewczyny-kobiety, czy też z kolei swego ciała i swojej osoby jako chłopca-mężczyzny.

Matka zachęci swą córkę i staje się dla niej pod tym względem nieustannym, cichym a wymownym przykładem, by jako dziewczyna nigdy sobie nie pozwoliła na jakiekolwiek zachowania, które by uwłaczały jej kobiecej godności. Wymaga to stałej, uważnej czujności i panowania nad swymi słowami, odruchami i zachowaniami.
– Swej godności kobiecej nie można skalać m.in. papierosem, alkoholem, a z kolei przekleństwem czy złością.

(2.2 kB)

Poczytalność za prowokujące ubieranie się

Z tego samego też tytułu dziewczyna nie pozwoli sobie, by dać się biernie porwać tzw. ‘modzie’ i tak się ubierać, by obnosić się publicznie niemal na pół nago (zob. temat sposobu ubierania się ‘sex’ cały odrębny paragraf niż.: Dziewczyna-kobieta a jej sposób ubierania się). Dziewczyna która dba o swój pion etyczny i poczuwa się do odpowiedzialności za swą godność kobiecą w obliczu Bożym, nie pozwoli sobie na prowokujący sposób ubierania się.
– Zdaje ona sobie sprawę ze swej odpowiedzialności w obliczu Boga, ale i ludzi – z racji popełnianych w ten sposób grzechów cudzych: świadomego igrania na ludzkiej słabości i wyzwalania pożądliwości ciała szczególnie u dzieci, młodzieży męskiej i dorosłych mężczyzn, a swoją drogą i u innych dziewczyn i kobiet. Nic nie zwolni jej z poczytalności za popełniane w ten sposób grzechy cudze.

Z kolei zaś dziewczynka nie może dopuścić do tego, by ktokolwiek miał sponiewierać jej godność jako dziewczynki, panny, kobiety. Dziewczyna zdaje sobie dobrze sprawę, że niestosowne, brzydkie żarty, a nawet prowokujące gesty ze strony otoczenia (zwłaszcza męskiego) są najczęściej wypadkową jakości jej własnego zachowania się i obnoszenia. Jeśli dziewczyna-kobieta traktuje siebie samą z należnym sobie jako kobiecie szacunkiem, staje się to z zasady zarazem skuteczną barierą, która bezwiednie wymusza na otoczeniu dystans uszanowania w stosunku do niej.

Swoim zachowaniem powinna dziewczyna-kobieta wzbudzać u otoczenia podziw i uznanie dla jej godności dziewczyny i kobiety. Będzie to pokorne, pozbawione odcienia pychy, a przecież jednoznaczne domaganie się, by i otoczenie oddawało należny jej szacunek.
– Ale oczywiście – jak dopiero co podkreślono: najpierw musi ona sama żyć poszanowaniem względem siebie samej przez postępowanie godne swej kobiecości. A wtedy nikt z zewnątrz nie ośmieli się zranić ją w jej godności jako dziewczyny-kobiety.

Wszystko to dotyczy na swój sposób świata chłopców, stających się coraz bardziej młodzieńcami: młodzieżą męską, niebawem może w dużej mierze studencką, mężczyznami dojrzałymi.
– Są młodzieńcy, których nie da się skusić na ścieżki łatwizny życiowej. Zdają sobie sprawę, że życie mają podarowane od Boga jako dar jednorazowy: daru tego nie można zmarnować – chodzi przecież o wielką stawkę. Mają oni oczy na tyle otwarte, by sobie zdać sprawę, iż nigdy w przeszłości nie świadczyło, ani też w przyszłości nie będzie wyrazem wielkości czy rzekomej ‘dorosłości’ chłopca, czy dziewczyny, z racji tego, że ich ‘stać’  na palenie papierosów, picie alkoholu (oby przy Spowiedzi świętej ktoś nie oskarżał się z picia alkoholu przez użycie określenia: ‘spożywałem’... alkohol; bo ten artykuł służy do picia – i upicia się, a nie do ‘spożywania’), a tym bardziej stosowanie używek narkotycznych.

Z kolei zaś nie trzeba żadnego wykształcenia, by nakłonić lub wymusić uprawianie ... ‘seksu’. To potrafi nawet każdy ... ‘głupi’: pić i upić się, ‘uprawiać seks’ i nim ... się przechwalać.
– Nie potrzeba też wykształcenia do tego, żeby dziewczynę wykorzystać, zwłaszcza gdy sama ... raczej chętnie chłopcom się ‘oddaje’.
– Łatwo z kolei oszukać obietnicą małżeństwa i wspólnego życia – bez brania jakiejkolwiek odpowiedzialności za wypowiadane wielkie słowo.

Momentem krytycznym może stać się chwila, gdy się okaże, że chłopiec ... dziewczynie ‘zrobił dziecko’, po czym prędko się ulatnia i już się jej na oczy nie pokazuje. Chyba że go znajdzie policja – i zmusi go – po niechlubnych rozprawach sądowych – do płacenia alimentów. Tyle uczynić potrafi każdy ... głupi.

Jeśli młodzieniec zechce, a w rodzicach własnych znajduje stale wzór poczucia odpowiedzialności, będzie umiał dbać o swoją godność jako właśnie chłopca, młodzieńca, mężczyzny. Nie pójdzie na lep złej ‘mody’ i z całą świadomością nie da się wciągnąć w złe towarzystwo.
– Również na studiach i w akademiku, którego niejedni koledzy czy koleżanki używają może do celów uwłaczających godności człowieka, nie mówiąc już godności dziecka Bożego.

Mądry chłopiec nie pozwoli sobie na rozpoczęcie palenia i picia – m.in. z chwilą gdy osiągnie 18 rok życia i weźmie udział w hucznie urządzonej ‘studniówce’. Zadba o wesołe zabawienie się w towarzystwie, a przecież nie pozwoli sobie na nieodpowiedni żart, nieodpowiednie zachowanie wobec dziewczyn-koleżanek, ale i nie sięgnie po alkohol czy papierosa (zob. do tego cz.VII, rozdz. 3 – szczególny paragraf: „Godność osobista w próbie na wierność SŁOWU: alkohol i palenie”).
– Nie ci wtedy wygrywają, którzy pozwolili sobie wtedy na wszystko możliwe: dobre i złe, lecz ci, którzy pozostali wierni wypracowanemu w sobie kośćcowi etycznemu!

Chłopiec staje się w ten sposób godnym podarowanego sobie i w zarząd sobie zawierzonego swego męskiego człowieczeństwa. Będzie wiedział, co to znaczy działać po linii swej godności jako mężczyzny, co to znaczy stanąć w obronie kobiecej godności; również wtedy, gdy jakaś dziewczyna sama siebie nie będzie szanowała i będzie prowokowała do działań sprzecznych z jego kośćcem moralnym.

Młodzieniec wkroczy w wiek męski świadom swojej godności i wielorakiej odpowiedzialności: za siebie, swoją przyszłość, za los swego przyszłego małżeństwa i rodziny, gdyby go Pan miał powołać do wstąpienia w związek małżeński. O właściwe rozeznanie drogi swojego powołania życiowego chłopiec taki modlił się już i nadal się modli od wielu lat. Uświadomiła mu to jego matka, jego ojciec; może dziadkowie. Młodzieniec stara się wciąż wsłuchiwać uważnie w głos powołującego Boga, gotowy na każdą z możliwych alternatyw budowania stającego przed nim „projektu życia” (por. cały List Jana Pawła II: ‘Do Młodych całego świata’ – 1985; dostęp z naszej strony: List do Młodych całego świata).

Omawianego tu szacunku względem siebie samego i wymuszenia podobnego uszanowania dla swojej godności u otoczenia nie da się rozwinąć bez stałego, intymnego przylgnięcia do Jezusa Chrystusa, Odkupiciela każdego człowieka.

Jezus Chrystus dał zarazem każdemu ze swych braci i sióstr, przede wszystkim jednak każdej kobiecie, ale i każdemu chłopcu – w dodatkowym darze swoją własną, kochającą Matkę. Jest ona w najprawdziwszym znaczeniu Bogarodzicą. Przez Nią, tzn. z chwilą gdy wyraziła zgodę na Bożą propozycję – Syn Boży, Druga Osoba Trójcy, zstąpił z nieba. W niej Syn-Słowo przyjął ludzkie ciało, stając się w tejże chwili jednocześnie Bogiem i Człowiekiem w swej tylko jednej – Bożej Osobie: stał się Odkupicielem Człowieka.

Ona to, Maryja, jako w pełni kobieta-matka, a zarazem Najczystsza Dziewica, jest dla każdej dziewczynki, panny i kobiety – stałym wsparciem w walce o dochowanie wierności swej kobiecej godności i czci.
– To samo dotyczy jednak i świata mężczyzn, poczynając od chłopców i młodzieży męskiej. Kto Maryi poda swoją dłoń – a jeszcze lepiej: obie swoje dłonie, by Ona je pochwyciła i tak dopiero swe dziecię odtąd prowadziła, ponad wątpliwość nie zginie. Na Maryję można zawsze liczyć. Rozumie Ona najgłębsze pragnienia i oczekiwania każdej dziewczynki, ale i każdego chłopca. Jest Ona dla każdej kobiety, poczynając od tej na razie malutkiej dziewczynki-córeczki, jej kochaną Siostrą i Przewodniczką. To samo dotyczy jednak w pełni każdego chłopczyka, stającego się coraz bardziej młodzieńcem: mężczyzną.

Maryja zawsze dopomoże, żeby serce dziewczęce, a potem panieńskie i kobiece jako przyszłej mężatki i matki, było radośnie przejrzyste na stałą obecność Chrystusa w sercu.
– Z kolei zaś jakżeż Maryja miałaby nie dopomóc chłopcu i młodzieńcowi w ustrzeżeniu przejrzystości serca i spojrzenia, gdy on Ją o to tylko poprosi?
– Przejrzystość ta będzie wprowadzeniem w życie na co dzień jednego z błogosławieństw, jakie Jezus wypowiedział, gdy „... widząc tłumy, wyszedł na górę ..., otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: ...
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,1n.8).

(13 kB)
Objaśnienie

Wspomniana przejrzystość serca jest jedyną właściwą drogą do utrzymywania poczucia swej niczym nie skalanej godności oraz promieniowania Chrystusem – zawsze żywym, ze swego serca.

Ta też przejrzystość czystego serca i duszy czy to dziewczyny, przyszłej kobiety, czy z kolei młodzieńca, przyszłego dorosłego mężczyzny, będzie sprawiała, że dany chłopiec, dana dziewczyna będą nabywali swoistego piękna również w znaczeniu fizycznym. Bez potrzeby ‘poprawiania natury’ za pomocą sztucznych środków chemicznych czy fizycznych, bez niszczenia swego naturalnego piękna poprzez modne w niektórych środowiskach tatuaże, poprawianie kształtów swego ciała za pomocą wprowadzanych sztucznych tworzyw i malowanie się aż do ... całkowitej utraty wyczucia granicy pomiędzy pięknem a brzydotą w znaczeniu totalnego wypaczenia tego, co było piękne w sposób naturalny: z Bożego daru.

O pięknie bowiem człowieka, a przede wszystkim kobiety, ale na swój sposób również młodzieńca, decyduje ... serce: charakter z którego promieniuje dobro – czyli właśnie: Bóg-Miłość-Życie, który w sercu na stałe przebywa.
– Piękno fizyczne wiąże się nierozerwalnie z pogodą serca i ukrytym promieniowaniem pokojem, którym obdarza Jezus-Odkupiciel „... nie tak jak daje świat” (J 14,27).

Piękno człowieka to jego wierność przyjętym zasadom, nieugiętość w trwaniu przy Słowie Bożym, wierność raz Bogu oraz człowiekowi danemu słowu. Piękno człowieka to ukryte, a wciąż rzeczywiste, niemal dotykalne promieniowanie obecnością Boga w sercu, które jest przejrzyste na tę Bożą obecność. Piękno to zarazem staje się wieloraką ochroną owego człowieka. Bo ... na nim spełnia się na co dzień: „Pan z Tobą”.

(8.5 kB)

RE-Lektura: cz.VII, rozdz. 3-d.
Stadniki, 29.V.2015.
Tarnów, 22.V.2018.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



D. CZYSTOŚĆ OSOBISTA W PRÓBIE
Wyłaniające się zagadnienie

1. Norma czy przerost
Okoliczności stopniowego dojrzewania
Wkraczanie w okres dojrzewania

2. Wyzwania związane z pierwszymi symptomami dojrzewania biologicznego
Dojrzewanie dziewcząt do kobiecości i przyszłej odpowiedzialności
Dziewczyna wobec własnego dojrzewania biologicznego
Symptomy dojrzewania płciowego u chłopca
Określenie: onanizm-masturbacja-samogwałt

3. Reakcja sumienia
Głos sumienia w przypadku podejmowanych manipulacji
Tabela: Dziecko Mojej miłości, zwyciężaj
Perspektywa wznowienia kontaktu z Trójjedynym
Jeszcze raz: zachęty Bożego Miłosierdzia w Jezusie Chrystusie

4. Twórcze sugestie dla kształtowania wieku dorastania
Budzące się trudności w zakresie czystości
Boże i ludzkie dorastanie do tajemnicy Życia i Miłości
Higiena osobista a przyszłe zadania
Modlitwa o dobrego męża, dobrą żonę
Poczytalność za prowokujące ubieranie się


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Samobójczy zamach samolotowy na wieżowce: USA, 11.IX.2001 r.
Ryc.2. Wysokie czerwone skały nad jeziorem
Ryc.3. Płonący wieżowiec po zamachu samolotu wrzesień 2001
Ryc.4. Strażacy wynoszą zwłoki swego kapelana z wieżowca: 11.IX.2001 r.
Ryc.5. Matka przy swym małym dziecku
Ryc.6. Z jeżem w ręku