(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(12 kB)

d. „Umiłował Kościół”: zbiorowość a jednostka

(4,4 kB)

Myślenie stylem ‘JA-od-dużej-litery’

Wypada nawiązać do przedziwnej sprawy, której trudno nie zauważyć w księgach biblijnych zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Dotyczy ona również wprost omawianej właśnie analogii Pawłowej: zjednoczenia Chrystusa z Kościołem całym jako Jego Ciałem Mistycznym – i jednocześnie Oblubienicą.
– Chodzi o zagadnienie wzajemnego stosunku pomiędzy Chrystusem-Jednostką – a Kościołem-Oblubienicą: społecznością, a nawet rodziną ludzką całą. W Chrystusie bowiem, a w Nim: w Kościele, względnie językiem analogii się posługując: w Ciele Mistycznym Chrystusa będącym jednocześnie ‘Oblubienicą’ Chrystusa, musi się jakoś mieścić każdy człowiek bez wyjątku: zarówno ten z okresu przed-Chrystusowego, jak i po-Chrystusowego. Darem odkupienia bowiem został ogarnięty bez wyjątku każdy człowiek.

Zauważamy, że zagadnienie to jest kwestią interpretacji, czyli jakości rozumienia i wyjaśnienia sobie wzajemnego stosunku pomiędzy jednostką a zbiorowością ludzi i na odwrót.
Kwestia ta była przedmiotem badań naukowych na przestrzeni całych dziejów Kościoła, a zapewne już też w czasach Starego Testamentu. Wyrazem trudności interpretacyjnych tego zagadnienia, chociażby tylko w nawiązaniu do tekstów mesjańskich ksiąg Starego Testamentu, jest pytanie, jakie w początkowym okresie rozszerzania się chrześcijaństwa Filipowi na „drodze, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy” (Dz 8,26) – postawił pielgrzymujący do świątyni w Jeruzalem urzędnik królowej Etiopii Kandaki, zarządca jej skarbcem (Dz 8,27). Wspomina o tym św. Łukasz w Dziejach Apostolskich:

„... ‘Podejdź i przyłącz się do tego wozu’ powiedział Duch do Filipa
[działanie Ducha Świętego: wynik m.in. udzielonego Sakramentu Bierzmowania: Dz 8,14-17].
Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: ‘Czy rozumiesz, co czytasz’? – zapytał. A tamten odpowiedział: ‘Jakżeż mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni’?
I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim.
A czytał ten urywek Pisma ... [chodziło o tekst mesjański: Iz 53,7n] ...” (Dz 8,29-32).

W przytoczonym fragmencie chodziło o jedną z czterech ‘Pieśni o Słudze Jahwéh’. Izajasz wypowiada się o ‘Słudze Jahwéh’ raz jako o jednostce, to znowu jako o całym narodzie, tj. Izraelu, który również jest określany mianem ‘Sługa Jahwéh’.
We wspomnianych ‘Pieśniach o Słudze Jahwéh’ widać cały szereg zdań, w których nie ma wątpliwości, że autor biblijny mówi o jednostce.
W innych przypadkach mówi wyraźnie o zbiorowości: całym Izraelu.
Ale są też fragmenty, w których brak takiej pewności. Albo też wydaje się, że autor biblijny ma na myśli jednocześnie jednostkę i społeczność.

Na przestrzeni wieków, szczególnie zaś wieku 20, podejmowano szereg prób naukowych dla wypracowania jakiejś możliwej do przyjęcia teorii, zdolnej wyjaśnić to zagadnienie.
Z braku lepszego rozwiązania utrzymywała się przez długie lata opinia wypracowana przez H.W.Robinsona o tzw. ‘osobowości korporacyjnej’ [N.Wheeler Robinson, The Hebrew Conception of Corporate Personality, w: Beihefte zur Zeitschrift für die Alttestamentliche Wissenschaft, 66 (1936), 49-62; temat ten rozpracował w cennej monografii J.de Fraine, SJ (1959); opinię tę przytacza Jan Paweł II w swym opracowaniu do Ef 5,21-33, zob. MiN 372, przyp.1].

(6.7 kB)
Objaśnienie

Wydaje się, że z pożytkiem można skorzystać z jeszcze innego, szczęśliwszego rozwiązania, jakie sugeruje dogmatyk i filozof, ekspert i teolog-uczestnik Soboru Watykańskiego II – ks. prof. Heribert Mühlen w swych pracach o Duchu Świętym i o Kościele [ks. prof. Heribert Mühlen, Der Heilige Geist als Person, Münster, Aschendorff, 1988 – 5 wyd. (344 str.); tenże., Una Persona Mystica, Paderborn, Schöning, 1967, 2 wyd. (629 str.)].
– W wyniku przeprowadzonych przez siebie analiz tekstów biblijnych zwrócił prof. Mühlen uwagę na jedną z silnie zaznaczających się w świecie semickim, w szczególności zaś w mentalności izraelskiej cechę nie zauważanego, bezkolizyjnego przechodzenia od ‘ja’ jednostki – do tego, co określił [w braku lepszego określenia] jako ‘JA-od-dużej-litery’ : całej społeczności, która wciela się niejako w owym ‘ja’ jednostki – i na odwrót.
Mamy do czynienia z jednym z wyrazów typowej dla Izraelitów mentalności ‘dynamicznej’ [nastawionej na aspekt dziania się, ruchu] i ‘konkretnej’ – w przeciwieństwie do mentalności m.in. Europejskiej, która jest ‘statyczna’ i ‘abstrakcyjna’ [tworzenie zwięzłych, ścisłych pojęć].

Dla ilustracji tego, czym jest mentalność dynamiczno-konkretna, można by się posłużyć przykładem.
– Izraelita nie postawi pytania typu: ‘Co to jest’  [np. Bóg; kosmos; człowiek; lampa; itp.: pytanie o ‘definicję’],
lecz zapyta o dynamiczne przymioty danej rzeczy-osoby: ‘Jakie to jest: czy się to rusza? jak to wygląda? jak to funkcjonuje i w którym kierunku to działa?’ [stąd np.: Bogiem prawdziwym jest tylko ten Bóg, który zdolny jest zbawić-ocalić. Izraelita nie zapyta: Co to jest lampa, ale: jaka ona jest? itp.].
– Trzeba przyznać, że taki sposób formułowania pytań-odpowiedzi jest szczególnie odpowiedni np. dla dzieci. Trudno im myśleć w kategoriach abstrakcji i tworzyć pojęcia. Natomiast łatwo i chętnie przedstawiają daną rzecz czy osobę od strony jej dynamiki.

Jest faktem, że Izraelici łatwo i w sposób nie zauważony przechodzą od indywiduum do społeczności i na odwrót. Granice między tymi dwiema rzeczywistościami zdają się u nich często bardzo płynne. Zjawisko to irytuje ludzi Zachodu, dla których jednostka jest kimś ostro wyodrębnionym i odgraniczonym od społeczności.

Skoro jednak Pismo św. nie jest naszą własnością, nie możemy przycinać je do naszej mentalności, lecz my winniśmy nagiąć się do rozumienia tej mentalności, jaką Bóg, jedyny Właściciel swego Słowa-Bożego-Pisanego, posłużył się do jego skomponowania [zob. Pius XII, enc. Divino Afflante Spiritu, DS 3830].
– Z tego względu pragniemy przyjrzeć się z bliższa stylowi wyrażania się, określanemu jako mówienie przez ‘JA-od-dużej-litery”  [‘JA-duże’].

Zasadnicze cechy pojęcia ‘JA’ od dużej litery [H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., rozdz.2, § 4.04]

Oto podstawowe cechy związane z formą myślenia ‘JA’ od dużej litery:

(0,38 kB) Ponadczasowość. Pojęcie ‘JA’ od dużej litery rozciąga się ponad teraźniejszością zarówno w daleką przeszłość, jak i przyszłość.
(0,37 kB) Realizm. Przejawia się w niej charakterystyczny realizm wiążący jednostkę ze społecznością, której jest cząstką. Tym różni się ‘JA-duże’ od personifikacji. Grupa jest tu rzeczywistością realną, bytową. Staje się ona obecnością w każdej ze swych jednostek.
(0,37 kB) Płynność przepływu między obydwoma krańcami. Związek istniejący między jednostką a społecznością odznacza się ciągłą płynnością. Ułatwia to nie zauważone przechodzenie od jednostki do wielości osób – i na odwrót. Ten przede wszystkim szczegół jest dla człowieka Zachodu szczególnie dezorientującym rysem omawianej formy myślenia.
(0,37 kB) Pojęcie ‘JA-duże’ jest nadal aktualne nawet w wypadku, gdy w ramach duchowo-religijnego rozwoju społeczności na przedni plan wysunie się jakaś wybitna jednostka. Również wtedy społeczność nigdy nie schodzi całkowicie z horyzontu, gdy mowa będzie w sam raz o owej indywidualności.

Znaczy to, że w formie myślowej ‘JA-duże’ jednostka i społeczność nieustannie przechodzą w siebie. ‘JA-duże’ zajmuje niejako miejsce pośrednie między wypowiedziami dotyczącymi jednostki (1-os-pojed), a społecznością (1 os-mnog).
Zjawisko to zaznacza się często w psalmach. ‘JA-duże’ Psalmów niejednokrotnie nie jest ani czysto jednostkowe, ani nie jest wcieleniem grupy, ani nawet nie jest ono ‘JA-dużym’ całej społeczności. Jest ono wszystkimi tymi trzema rzeczywistościami naraz – ze stale zmieniającym się wysunięciem jednej z nich, przy czym jednak ani przez moment nie zatraca się z widoku całokształt pozostałych krańców owej rzeczywistości.

Przykładowo. Gdy społeczność wywodzi się od jakiejś pra-jednostki (‘pra-JA’), myślenie w nawiązaniu do niej i wyrażanie się o niej obejmuje zarówno tę wybitną jednostkę, jak i żywotnie w niej ‘zakodowaną’ społeczność.
Innymi słowy, odwołanie się do formy myślenia ‘pra-JA’ obejmuje:

(0,13 kB)  samego owego ‘pra-JA’, tj. jednostkę [np. Patriarchy; Proroka; Adama; Jezusa; itd.],
(0.6 kB)z której społeczność się ową wywodzi;
(0,13 kB)  samą w sobie społeczność;
(0,2 kB)  realną jedność obydwu krańców.


(0,36 kB) ‘JA-duże’ a ‘pra-JA’ [H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., rozdz.2, § 4.06f].

W ST zauważamy zjawisko ‘rozszerzania się’ JA-od-dużej-litery w przeszłość i przyszłość.

Takie znaczenie ma np. zwrot: ‘Zostać przyłączonym do swych ojców’. Chodzi wówczas o swoiste ‘rozszerzania się’ owej jednostki w przeszłość (por. Rdz 25,8.17; 35,29; Lb 27,13).

To samo dotyczy przyszłości. W pra-ojcu zawarci są realnie już wszyscy jego przyszli potomkowie.
– Dotyczy to np. tekstów przedstawiających zawarcie przymierza. Zwracając się do swego Ludu Izraela przez ‘ty’, Bóg zawiera przymierze między „tobą i potomkami twymi po tobie” (por. Rdz 9,9; 17,7n).
– Taka sama mentalność kryje się w obietnicy ‘przedłużenia’ Abrahama w duży naród (por. Rdz 12,1). Stąd też Patriarcha Abraham uważany jest od pierwszej chwili swego powołania za jednostkę [‘pra-JA’], która kontynuuje życie w narodzie Bożego Wyboru i nadal w nim działa.
Będzie to miało praktyczne wydźwięki szczególnie w zastosowaniu do starotestamentalnego pojęcia solidarności między pra-ojcem i jego potomstwem (Rdz 17,9.19; 26,3n.24; 28,3n.13n; 32,13; 35,12; 46,3; 48,4; itd.).

Sytuację tę umożliwia posiadanie néfesh [hebr.: zwykle dusza – w znaczeniu: życie, osoba, moje ‘ja’, osobowość], pojętej nie tyle jako część składowa człowieka, ile jako przejaw jednoczącej witalnej mocy, która uzdalnia do rozciągnięcia osobowości w ramach społeczności – zarówno w kierunku dobra, jak i zła.

To samo zjawisko odnosi się do społeczności domowej: uważano ją za ‘rozciągnięcie’ osoby ojca (por. Rdz 7,1.7.13).

Coś podobnego dotyczy czyjegoś posłańca. Sądzono, że jest on nie tylko przedstawicielem swego Pana, ale wirtualnie nim samym, jego rozciągnięciem względnie rozszerzeniem.

Innymi słowy każdą społeczność – czy to rodzinną, czy domową, czy narodową – uważano zawsze za rozciągnięcie-rozszerzenie określonej pra-osoby. Będąc ‘JA’ jednostkowym, jest zarazem ‘JA-od-dużej-litery’, które z biegiem czasu rozszerza i rozprzestrzenia się w ‘MY’ potomstwa.

(0,37 kB) ‘JA-duże’ – a społeczność [H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., rozdz.2, § 4.06f].

Jednostka i społeczność tworzą jedną wielką rzeczywistość. Nie jest to jedynie personifikacja poetycka. Nie chodzi też tylko o jednostkę jako ideał.

Wyczuwanie tej realnej jedności jest w Izraelu instynktowne. Społeczność jest pojęta jako całość psychiczna na sposób jednostki. Ma to miejsce nie tylko w przypadku rodziny czy rodu, lecz nawet mieszkańców miasta (por. charakterystyczny tekst: 1 Sm 5,10).
Jego ‘MY’ (mieszkańcy miasta) stanowi tak intensywną jedność, że przejawia się to w zaimku osobowym ‘JA’ pojętym jednak jako całość psychiczna.

Dla ilustracji można by przytoczyć wiele przykładów. I tak: Sodoma i Gomora występuje jako ‘ktoś jeden’ (Rdz 18,20).
U Proroków występują często określenia oznaczające Izraela jako ‘Syna’, ‘Dziewicę’, Oblubienicę, Winnicę, Trzodę, Własność (zob. np. Rdz 49,13.27).
Naród nie jest tu pojmowany jako pojęcie abstrakcyjne – z pominięciem jednostki. Nie chodzi tu też o czystą personifikację, czyli tylko obrazowy sposób mówienia.
Mentalność Izraelska widzi w tych określeniach bytową rzeczywistość zaktualizowaną w każdej jednostce.

(0,35 kB) ‘JA-od-dużej-litery’ – a płynność obydwu krańców: jednostki a społeczności
(0.6 kB)[H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., Rozdz.2, § 4.07].

Płynność pomiędzy jednostką a społecznością przejawia się w niemal nie zauważanym przechodzeniu z mowy w liczbie pojedynczej – na mowę w liczbie mnogiej – i na odwrót (zob. np. charakterystyczne: Pwt 29,1n; Lb 20,14-18). Świadczy to o tym, że nie ma dużej różnicy między licznymi jednostkami, a ‘JA-dużym’.

Taki sposób myślenia i wyrażania się ma poważne znaczenie m.in. przy interpretacji Psalmów. Właśnie w Psalmach raz po raz występuje zjawisko omawianego ‘JA-od-dużej-litery’.

Zachodzi on także wówczas, gdy jednostka przemawia w charakterze reprezentanta społeczności. Stanowi ona wtedy realnie tę społeczność i posługuje się w mówieniu formą 1-os-liczby-pojedynczej.
W ten sposób daje do zrozumienia, że przemawia jako owa cała społeczność. Dopiero kontekstu wykaże, na który z krańców jest położony aktualnie nacisk. Ale i wtedy z widnokręgu ani przez moment nie niknie żaden z obydwu krańców.
Ten właśnie ‘środek pomiędzy’ JA jednostki, a MY społeczności, można określić trafnie jako ‘JA-od-dużej-litery’.


‘JA-od-dużej-litery’ a solidarność w Izraelu [H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., rozdz.2, § 4.08]

Opisane zjawisko pozwala jaśniej zrozumieć problem solidarności w jej pojmowaniu w Izraelu. Przykładowo można to odnieść np. do mieszkańców jakiegoś miasta.

(0,13 kB)  Społeczność ta w tym wypadku nie wywodzi się bynajmniej od jakiegoś ‘pra-JA’, a opiera na samej tylko przynależności do danego miasta. Mimo to, i tym bardziej można mówić właśnie w takim przypadku o nie uświadomionej, a instynktownie wyczuwanej wspólnocie, którą cechuje charakter rzeczywistości niemal osobowej.

(6.1 kB)
Objaśnienie

(0,2 kB)  Zupełnie innym typem solidarności wspólnoty jest przynależność do jednego i tego samego Boga.
– Klasycznym tego przykładem jest chérem [hebr.; klątwa: ekskomunika] wykonany na Achanie i Jego rodzinie (Joz 7,1.4.11.15.24n). ‘MY’ Izraela tworzy tak ścisłą i realną wspólnotę, że Jahwe może przemawiać do niej w liczbie pojedynczej (Joz 7,.7n.11). Dopiero w ramach ‘JA-od-dużej-litery’ istnieje określona jednostka, tzw. ‘JA’ jednostkowe (sam Achan), w którym aktualizuje się ‘MY’ narodu – w czynie czy to dobrym, czy złym. Związek pomiędzy nimi – to nie sama tylko zwyczajna solidarność. Naród naprawdę JEST, tzn. jest wcielony ‘w’ jednostce – i to w sposób, który nie znajduje odpowiednika w samych czysto naturalnych stosunkach międzyludzkich.

(0,13 kB)  W ramach więzów naturalnych, najmocniej przejawia się solidarność tam, gdzie społeczność wywodzi się od jakiegoś jednostkowego ‘pra-JA’ w drodze naturalnego, biologicznego zrodzenia. Społeczność taka tworzy realną jedność, która skupia się w pra-ojcu zarówno w pionie (potomstwo rozszerzające jego osobowość drogą biologicznego pochodzenia przez zrodzenie),
jak i wszerz (aktualnie istniejące potomstwo: zaktualizowanie siły ‘promieniowania’ swego pra-ojca).

(0,13 kB)  Istnieje jednak i druga, jeszcze wyższa forma solidarności. Nie opiera się ona na więzach krwi, lecz na więzi czysto religijnej.
– Taka więź zaistniała między Mojżeszem a Izraelem. Mojżesz jest pra-ojcem Izraela jedynie w sensie duchowym: jako pośrednik zawartego przymierza z Bogiem.
W ten sposób staje się on obrazem i zapowiedzią tej roli, jaką będzie Chrystus spełniał w stosunku do Kościoła.

Przegląd przykładów biblijnych, które ilustrują obecnie podejmowane rozważania wykazuje, że wyrażenia biblijne przechodzą w takich sytuacjach raz po raz samoistnie od mówienia przez ‘TY’ (liczba pojedyncza) – do ‘WY’ (liczba mnoga) – i na odwrót.

Oto przykład z odstępstwa Hebrajczyków od Jahwéh przez kult złotego cielca:

„Idź teraz i prowadź ten Lud, gdzie ci rozkazałem,
a mój Anioł pójdzie przed tobą.
A w dniu mojej kary ukarzę ICH za ich grzech” (Wj 32,34).

Zaimek ‘TY’ oznacza tu najpierw Mojżesza jako jednostkę, podczas gdy drugie ‘TY’ oznacza równocześnie Mojżesza i cały naród, do którego można mówić również przez ‘TY’. Mojżesz i naród są wprost utożsamieni.

Lub inny przykład z relacji o odnowieniu przymierza po owej apostazji:

„Jahwéh odpowiedział: Oto Ja zawieram przymierze wobec całego Ludu twego i uczynię cuda,
jakich nie było na całej ziemi i u żadnych narodów, i ujrzy cały lud, wśród którego przebywasz,
że dzieła Jahwéh, które Ja uczynię z tobą, są straszne. ...
– Jahwéh rzekł do Mojżesza: Zapisz sobie te słowa,
gdyż na podstawie tych słów zawarłem przymierze z tobą i z Izraelem” (Wj 34,10.27).

Mojżesz i naród nie występują tu bynajmniej ‘obok’ siebie, jakoby dwie różne rzeczywistości. W Mojżeszu streszcza się naród, tak iż przymierze Jahwe z Mojżeszem jest równocześnie przymierzem zawartym z narodem.

I jeszcze jeden tekst z wydarzenia spod Synaj. Chodzi o modlitwę przebłagalną Mojżesza po owej apostazji od Jahwéh:

„... Po czym poznam [mówi i modli się Mojżesz do Jahwéh],
ja i Lud mój, że jesteś nam łaskawy, jeśli nie po tym, że pójdziesz z nami,
gdyż przez to będziemy wyróżnieni ja i twój Lud, spośród wszystkich narodów, które są na ziemi” (Wj 33,16).

Okazuje się, że im bardziej jakaś indywidualność wyrasta ponad społeczność, tym mniej płynne staje się przechodzenie od niej do wielości. A jednak wciąż realne nadal pozostaje pewne ich utożsamienie trudne do zrozumienia dla mentalności wychowanej na Arystotelesie.
– Równocześnie zaś poszczególna jednostka społeczności wcale się nie rozpływa, lecz tworzy bardzo realną – nie jedynie moralną – całość wraz ze społecznością. Jest nią właśnie owo ‘JA-od-dużej-litery’.

(0,13 kB)  Dla omawianego zjawiska, typowego dla mentalności izraelskiej, można by wskazać na swoistą paralelę w naszej cywilizacji. Jest to szczególnie widoczne w dziedzinie sportu. Właśnie tutaj można zaobserwować powstawanie tworu o charakterze ‘MY’, którym żyje i poprzez które działa człowiek-kibic. Można by odnieść wrażenie, jakoby w człowieku-widzu rozgrywek sportowych obudziła się jakaś wyższa całość-osoba, która znacznie przerasta Jego prywatną osobowość.

Czynnikiem wywołującym tego rodzaju zjawisko bywa zwłaszcza jakieś potężne przeżycie, wyzwolone zwykle przez postać określonego przywódcy (np. Führera; Duce).
– Taki właśnie wpływ ‘promieniowania’ postaci przywódcy jest charakterystycznym znamieniem dla pojęcia ‘JA-od-dużej-litery’. Staje on zwykle u początku istnienia pewnej grupy. Siła jego ‘promieniowania’ wciela się kolejno w jednostki poszczególnych przedstawicieli społeczności na przestrzeni historii i wyzwala jej rozwój. Funkcja jednostki w ramach społeczności pozwala w ten sposób wyodrębnić pojęcie ‘JA-od-dużej-litery’ – od pojęcia ‘masy’, w której oblicze poszczególnych jednostek ulega zatraceniu.

Dynamizm cechujący pojęcie ‘JA-od-dużej-litery’ [H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., rozdz.2, § 4.14]

W związku z tym należy podkreślić, że forma wyrażania się i myślenia poprzez ‘JA-od-dużej-litery’ nie ma w sobie nic z pojmowania rzeczywistości w formie ‘statycznej’. Jest ona rzeczywistością na wskroś dynamiczną. Polega na ustawicznym prądzie, przebiegającym od jednostki do kolektywu i z powrotem. Jest to bardzo charakterystyczna cecha mentalności semickiej. Chodzi zatem o dynamiczną – i tym samym płynną jedność między grupą a jednostką w jej ramach.

Z punktu widzenia statycznego grupa nie schodzi się oczywiście nigdy z jednostką jako taką. Jednakże mentalność izraelska ujmuje jednostkę równocześnie z więzią, jaka ją wiąże z grupą. Toteż rzeczywistość pojęcia ‘JA-od-dużej-litery’ można zrozumieć jedynie w ustawicznym, dynamicznie i dialektycznie pojętym prądzie wstępującym i zstępującym pomiędzy jednostką, a społecznością, która ją unosi. Uwaga kieruje się wprawdzie to na jeden, to na drugi kraniec tej globalnej rzeczywistości. Jednakże nigdy nie traci się z oczu obydwu stron jednej i tej samej dwuczłonowej całości.

Ściśle biorąc, pojęcia owego ‘Ja-duże’ nie da się wyobrazić. Rzeczywistość tę można pojąć jedynie przy uwzględnieniu nieustannego ruchu myślowego. Tym samym też omawiane ‘JA-od-dużej-litery’, nie jest jakimś ‘JA’ tylko ogólnikowym, ani też jakimś ‘ponad-JA’, w którym członkowie społeczności dopatrywaliby się dla siebie ideału do naśladowania. ‘JA-od-dużej-litery’ nie jest rzeczywistością ponad wieloma jednostkami, ale jest rzeczywistością ‘w’ nich.

Rzeczywistość ta jest pojmowana jako dynamiczny splot istniejących pomiędzy nimi więzi. Wszystko tu jest w stanie płynnym, w dialektycznym ruchu od jednostki do społeczności – i na odwrót.

Przykładowo można by wskazać np. na wyżej przytoczony tekst Wj 34,10 (zob.: Mojżesz, jednostka-społeczność: tekst Wj 34,10). Następuje tu wyraźne utożsamienie się Mojżesza z Izraelem. Użycie formy mówienia przez ‘TY’ nie jest ani czysto indywidualne, ani czysto kolektywne, ale jest obiema tymi rzeczywistościami naraz. Mojżesz jest samym Ludem Bożym – w sensie dynamiczno-dialektycznym.

Należy zatem stwierdzić, że ‘JA-duże’ – jest to zdolność swoistego ‘skondensowania się’ i ‘rozciągania’ osobowości w społeczność – i na odwrót.
– Z podobnym sposobem myślenia i wyrażania się spotykamy się u Deutero-Izajasza. Sługa Jahwéh obejmuje obie rzeczywistości naraz: zarówno jednostkę indywidualną – jak i społeczność. Z tym tylko, że uwaga koncentruje się w danej chwili bądź na jednym, bądź na drugim krańcu – zależnie od kontekstu.

Pojęcie ‘JA-od-dużej-litery’ – a Lud Boży-Kościół [H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., rozdz.2, § 5.01]

Wyrażenie: Kościół jako ‘Lud Boży’ jest co prawda przenośnią, jednakże jego obrazowość nie wysuwa się tu tak bardzo na czoło – w przeciwieństwie do określenia Kościoła jako ‘Mistycznego Ciała Chrystusowego’. W teologii biblijnej Nowego Testamentu zauważamy jednak zamiennie występujące określenia: Kościoła jako ‘Ciała Chrystusowego’ [zob. Ef 1,23; 4,4.12.16; 5,23.30; Kol 1,18.24], a z kolei formy myślenia swoistego ‘JA-od-dużej-litery’. Pojęcie ‘Lud Boży’ jest o tyle szczęśliwsze i jaśniejsze, o ile nie wiąże się z aspektem medyczno-biologicznym ciała, a nawet wyklucza go pozytywnie.

Dokładniejsza analiza tekstów biblijnych wykazuje, że u podstaw pojęcia obu przenośni: zarówno ‘Ciała Chrystusowego’ – jak i ‘Ludu Bożego’, tkwi na wskroś biblijne pojęcie ‘JA-od-dużej-litery’. To samo powiedzieć należy o innych metaforach, zwłaszcza o metaforze ‘Winnego Szczepu’ (zob. Iz 5,1-7; Jr 2,27; Ez 17,6; J 15,1-8; Ps 80 [79],9.15-18).

Rola Ducha Świętego w formie myślenia ‘JA-od-dużej-litery’
[H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., Rozdz.2, § 6.02]

(0,39 kB)  1. Duch Święty w więzi: jednostka a społeczność

Starotestamentalne określenie ‘Ludu Bożego’ staje się rzeczywistością, którą można wyrazić za pomocą pojęcia ‘JA-od-dużej-litery’ w dwojaki sposób: ze względu na więzy etniczno-biologiczne, albo też religijno-teokratyczne.

Etniczno-biologicznym pra-początkiem starotestamentalnego ‘JA-od-dużej-litery’ jest osoba Abrahama. On nadal ‘żyje’ w swych potomkach i ‘rozprzestrzenia się’ w nich z pokolenia w pokolenie na mocy pochodzenia naturalnego przez zrodzenie.

Ale już u początku tak wytworzonego ‘JA-od-dużej-litery’, znajduje się równolegle do tej biologicznej więzi Wola Jahwe, który z Abrahamem zawiera przymierze. Jahwe obiecuje Abrahamowi Jego ‘rozszerzenie się’ w wielki naród. Dla przypieczętowania tych obietnic zawiera z nim przymierze. Innymi słowy, u podłoża starotestamentalnego Ludu Bożego znajduje się zarówno Abraham, jak i pozytywna Wola Jahwéh. Rola samego Abrahama jest tu tylko pośrednicząca.

Tym wyraźniej ujawniają się więzy religijno-teokratyczne przy wyprowadzeniu Izraela z Egiptu i w zawarciu przymierza pod Synajem.
– To samo obserwujemy w opisach proroków.

Dokładniejsze wniknięcie w teksty biblijne prowadzi jednak do wniosku, że w stosunkach pomiędzy Jahwéh a Ludem Jego Wybrania ważną, a nawet istotną rolę odgrywa z kolei Duch Jahwéh. Duch Jahwéh (Rúach Jahwéh) jest to osobowa moc Boża, która objawia się w przymierzu Boga z Izraelem jako moc działająca w zbawczej historii.
– Bo właśnie Duch Jahwéh wzbudza w Izraelu charyzmatycznych przewodników (Sędziów, królów, Proroków).
Działa On również w innych charyzmatycznych funkcjach (kapłani, starsi, skrybowie, itd.).
Oraz w całym Ludzie Przymierza.
Okazuje się, że starotestamentalna rzeczywistość wyrażana określeniem ‘Duch Jahwéh’ wiąże się ściśle z przeżywaniem zbawczych dziejów Izraela.

Szczególnie u proroków widzimy Ducha Bożego jako celowo i kierunkowo działającą, osobową moc Jahwe. Realizuje ona konsekwentnie zbawczą Wolę Jahwe, sama będąc duchowo-osobowym działaniem Jahwéh jako Boga Przymierza.
– Dla przykładu można by się odnieść do następującej wypowiedzi z Izajasza:

„Co do Mnie, takie jest przymierze moje z nimi, mówi Jahwéh:
‘Duch Mój, który jest nad tobą, i Słowa Moje, które włożyłem ci w usta,
nie zejdą z twych własnych ust, ani z ust twoich dzieci, ani z ust potomków twoich synów,
odtąd i na zawsze – mówi Jahwéh’ ...” (Iz 59,21).

Mowa tu jest o zawarciu przymierza ‘z nimi’ – ponieważ „Duch Mój ... jest nad tobą ...”. Jahwéh zawiera i odnawia przymierze przez to, że daje swemu Ludowi po wszystkie czasy swojego Ducha – oraz swoje Słowo. Starotestamentalny Lud Boży jawi się tu wyraźnie jako ‘JA-od-dużej-litery’. Bezpośrednie przechodzenie od liczby pojedynczej do mnogiej i na odwrót świadczy wyraźnie o tym, że chodzi o naród pojęty jako ‘JA-duże’.

(4.9 kB)
Objaśnienie

Podobnych przykładów można by przytoczyć więcej. Dla ilustracji jeszcze jeden tekst z Izajasza:

„Teraz słuchaj, Jakubie, mój Sługo,
Izraelu, którego wybrałem [mówienie przez ‘TY’]. ...
– ... Przeleję Ducha Mego na twoje plemię
i błogosławieństwo Moje na twych potomków” (Iz 44,1.3).

Podobnie również prorok Aggeusz wiąże fakt samego zaistnienia narodu Izraelskiego wyraźnie z Duchem Jahwéh:

„Według przymierza, które zawarłem z wami, gdyście wyszli z Egiptu,
Duch Mój stale przebywa pośród was. Nie lękajcie się ...” (Agg 2,5).

Z kolei zaś również pełna realizacja przymierza w czasach mesjańskich będzie dziełem Ducha Bożego. On bowiem kształtuje Lud Boży od wewnątrz:

„I dam wam nowe serce i Ducha nowego tchnę do waszego wnętrza ...
Ducha Mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów ...” (Ez 36,26n; por. Jl 3,1n; Dz 2,17-21).

Z tekstów tych wynika, że Jahwéh ingeruje w dzieje Izraela jako Ludu Bożego przez swojego Ducha, który jest Jego osobową mocą i siłą. Duch Boży nie tylko rozpoczyna kształtowanie Ludu Bożego, ale towarzyszy Ludowi Bożemu przez całe jego dzieje.
– Pomijamy tu kwestię, czy Ducha Jahwéh można w Starym Testamencie nazwać hipostazą [= osobą]. Zdania autorów są tu podzielone. Wydaje się, że również do Boga można odnieść starotestamentalne pojęcie ‘rozciągnięcia’ swej Osobowości. Tym samym Duch Jahwéh byłby po prostu ‘rozciągnięciem się’ osoby Jahwéh na Lud Boży, kształtowany przez Niego przy współdochodzącym tutaj Bożym Słowie i Duchu Bożym.

Rola Ducha Jahwéh przy kształtowaniu Ludu Bożego Starego Testamentu ma zasadnicze znaczenie ze względu na to, że w Nowym Testamencie dokona się ‘rozszerzenie się’ Chrystusa w ‘JA-od-dużej-litery’ właśnie dzięki temu, iż Chrystus udzieli Kościołowi swojego Ducha.

Istotną rolę odegra tu wizja św.Pawła pod Damaszkiem: „Ja Jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dz 9,5). Ta wypowiedź Chrystusa, sformułowana wyraźnie po linii myślenia i wyrażania się w formie ‘JA-od-dużej-litery’, wiąże się ściśle z Duchem Chrystusa, zgodnie z ogólno-Pawłowym pojęciem, że łączność Chrystusa z chrześcijanami dokonuje się zawsze w Duchu Świętym (por. 1 Kor 15,45: Chrystus zmartwychwstały = Duch Ożywiający!).

Należy też zwrócić uwagą, że według Nowego Testamentu jedność więzi pomiędzy Chrystusem a Jego Ludem jest oparta jedynie na łaskawej, zbawczej Woli Ojca („Tak Bóg [= Ojciec] umiłował świat”: J 3,16),
a nie na więzi zadzierzgniętej poprzez zrodzenie biologiczne.
– Toteż trzeba zauważyć, że w wypowiedzi z Dz 9,5 [słowa Jezusa skierowane do Szawła pod Damaszkiem]
Chrystus nie podkreśla swej łączności z Ojcem (w przeciwieństwie do J 8,24 – samo-objawienie Chrystusa: ‘JA Jestem’ [= Jahwe]. Słowa te wyrażają Jego jedność z Ojcem – bez aluzji do Ducha),
lecz swoją jedność z chrześcijanami. A ta dokonuje się zawsze przez Ducha Świętego (por. Rz 8,9nn; 5,5; Ef 2,18; Ga 3,5.14.28; 4,4nn; 1 Kor 12,3-11; 3,16).

Wypowiedź Chrystusa jest oczywiście zrozumiała dopiero wówczas, gdy w niej dostrzeżemy równocześnie trzy stwierdzenia:

(0,13 kB)  Jednostkowe ‘JA’ obecnie wywyższonego Jezusa z Nazaretu;
(0,13 kB)  Wielość prześladowanych chrześcijan;
(0,2 kB)  Dialektycznie pojętą jedność pomiędzy Chrystusem a chrześcijanami, dokonującą się poprzez Ducha Świętego.

Udział Ducha Jahwe w kształtowaniu jedności i więzi umożliwiającej dialektyczne przenoszenie się z jednego krańca (od indywiduum) na drugi (do wielości osób realnie ze sobą związanych)
jest na wielu miejscach Starego i Nowego Testamentu wyrażona za pomocą pojęcia ‘namaszczenie’, które zawsze wiąże się z Duchem Bożym (Świętym).
– ‘Namaszczenie’ oznacza nadanie mesjańskiego urzędu: napełnienie Duchem Jahwéh – dla dokonania zbawczych dzieł w Ludzie Bożym (por. Iz 61,1; cytowane w całości przez Jezusa w Synagodze: Łk 4,18.21; zob. też Iz 11,2; 41,1. Por. też zstąpienie Ducha Świętego na Chrystusa w czasie Chrztu: Łk 3,21; prowadzenie Go przez Ducha na pustynię i po kraju: Łk 4,1.14; oraz Rz 1,14).

(0,39 kB)  2. Duch Święty w ‘JA-duże’ a funkcja czasu   [H.Mühlen, Una Mystica Persona, dz.cyt., rozdz.2, § 8.75]

Innym istotnym rysem sposobu myślenia w formie ‘JA-od-dużej-litery’, którego dynamiczna oscylacja między krańcami jednostka-społeczność dokonuje się dzięki Duchowi Bożemu, jest w parze z nim idący wymiar ‘czasu’. Przymierze jakie Jahwéh zawarł z Izraelem dokonało się w określonym momencie dziejów i nadal trwa w czasie. Szczególnie wyraźnie podkreśla ten właśnie aspekt wypowiedź z księgi Powtórzonego Prawa:

„Bóg wasz Jahwéh zawarł z nami przymierze ...
Nie zawarł tego przymierza z ojcami naszymi,
lecz z nami, którzy tu dziś żyjemy” (Pwt 5,2n).

Trudno dobitniej wyrazić ważność i rzeczywistość przymierza po wszystkie czasy. Owo ‘dzisiaj’ jest ściśle określonym momentem dziejów, leżącym na chronologicznej linii czasu, jak to dodatkowo uwydatnia okolicznik przestrzeni ‘tutaj’.
– Treściowo jednak oznacza to ‘dzisiaj’ nieprzerwanie trwające ‘dzisiaj’ – ‘wiecznego’ Przymierza. Jahwéh zawarł przymierze ze wszystkimi, którzy dzisiaj słuchają przemówienia Mojżesza, chociaż nie byli oni obecni w chwili, gdy przymierze to zostało pod Synajem zawierane.

Mojżesz uwydatnia tu mocno ponadto jeszcze element ‘przekazywania’ (traditio). Proces ten dokonuje się w łonie Ludu Bożego pojmowanego jako ‘JA-od-dużej-litery’. Przekazywanie skarbu objawienia zapobiega skostnieniu zbawczego dzieła: przymierza zawartego w już minionej przeszłości. Przypominanie zawartego przymierza nie jest samym tylko zwyczajnym opowiadaniem o dawno minionym wydarzeniu, ale uobecnieniem tego wydarzenia przez słowo, które zmusza do podjęcia decyzji za – lub przeciw przymierzu.

Obserwujemy tu ciągle zachodzące na siebie:

(0,3 kB)  Z jednej strony ponadczasowego ‘JA-od-dużej-litery’, a z kolei ingerencji Jahwéh mających charakter ponadczasowy.

(0,3 kB)  Z drugiej strony obserwujemy ścisłe powiązania dzieła zbawienia i wzrastania Ludu Bożego – z historią i czasem.

Trzeba by powiedzieć, że Lud Boży korzeniami swymi tkwi mocno w czasie, a jednocześnie szczytami sięga nieba i ponadczasowego przebywania z Jahwéh.

Prorocy wiążą dzieje Izraela jako ‘Ludu Bożego’ (‘JA-od-dużej-litery’) ściśle z działalnością Ducha Jahwéh. Wyżej przytoczono już wypowiedź z Izajasza:

„Takie jest przymierze Moje z nimi, mówi Jahwéh:
Duch Mój, który jest nad tobą,
i Słowa Moje, które włożyłem ci w usta,
nie zejdą z twych własnych ust,
ani z ust twoich dzieci,
ani z ust potomków twoich synów,
odtąd i na zawsze – mówi Jahwe” (Iz 59,21).

Innymi słowy przymierze Jahwéh z Izraelem pociąga za sobą i to, że Jahwéh udziela Izraelowi – podobnie jak Słudze Jahwéh (por. Iz 42,1; 49,2) swego Ducha i swoje Słowo – od tej chwili i aż po najodleglejsze czasy.

Wyrażenie „odtąd i na wieki” oznacza nie tylko ostateczne trwanie, ale i sukcesywne wkraczanie w przyszłość. Duch Jahwéh i Słowo Jahwéh będą sprawiały, że przymierze Jahwéh będzie zawsze aktualne i uobecniane – aż po najdalszą przyszłość, w kolejno po sobie następujących pokoleniach.

Wraz z przekazywaniem Słowa Bożego, będzie przekazywany również i Duch Jahwéh („Duch Mój ... i Słowo Moje ... nie zejdą z twych ust” – Iz 59,21; to samo wyraża Iz 44,1.3). Duch, którego Jahwéh złożył na swego Sługę (Iz 41,1) jest zatem równocześnie udzielany całemu Ludowi Bożemu przez cały czasokres Jego istnienia.

Postać Sługi Jahwéh jest u Izajasza postacią zarówno indywidualną, jak i pojętą jako ‘JA-od-dużej-litery’ – dzięki tajemniczemu, dialektycznemu wstępowaniu i zstępowaniu od cech indywidualnych na kolektywne – i na odwrót. Toteż dopiero Duch Jahwéh przenika Lud starotestamentalny na przestrzeni całych dziejów Jego istnienia.

Trwała obecność Ducha Jahwéh zaznaczy się w Izraelu nie tylko w najdalszej przyszłości. Już początek zbawczych dziejów Izraela jest nie do pomyślenia bez obecności Ducha Jahwéh, którego najpierw otrzymał Mojżesz (wyraża to zwłaszcza Iz 63,10). Następnie zaś Duch Jahwéh, którego otrzymał Mojżesz, przechodzi na 70 „Starszych” (Lb 11, 17.25).

Szczególnie dobitnie wyraża trwałą obecność Ducha Jahwéh wpośród Ludu Bożego – począwszy od wyprowadzenia Hebrajczyków z Egiptu, wyżej już przytoczony tekst Proroka Aggeusza (zob. wyż.: „Duch Mój przebywa stale pośród was” – tekst Agg 2,5). Według niego Duch ten „jest przebywający (hebr.: ‘omédet: imiesłów) wpośród was”.

Użyta w tekście hebrajskim forma imiesłowowa wyraża aspekt trwania. Czyli Duch Jahwéh działał w Izraelu nie tylko od czasu do czasu, ale jest w nim trwale obecny zarówno w przeszłości, jak i w teraźniejszości i w przyszłości. Przebywanie Jahwéh wpośród swego Ludu wiąże się w ten sposób nierozdzielnie z udzieleniem swemu Ludowi daru Ducha, który niejako ‘przeżywa’ całe dzieje Izraela wraz ze swoim Ludem Bożym.

(7,9 kB)

7. Małżeństwo jako sakrament Kościoła

(4,4 kB)

a. Jeszcze raz: człowiek obdarowany w akcie stworzenie
łaską niewinności

Po tej dłuższej dygresji na temat jednej z typowych cech mentalności izraelskiej: niepostrzeżonego przechodzenia od jednostki do jej ‘rozszerzenia się’ w społeczność i na odwrót, co rzuca niezaprzeczalne światło na rozumienie tajemnicy obecności Chrystusa w swym Mistycznym Ciele: Kościele, ale i każdym z osobna z odkupionych, podejmujemy ponownie ukazaną przez św. Pawła, z więzienia do Efezjan pisaną wizję małżeństwa w Jego ‘nowości Ewangelii Chrystusa’ (Ef 5,21-33; cały tekst zob. wyż.: Ef 5,21-33 – Tekst).

Na zakończenie swego rozważania mówi Paweł o małżeństwie według jego odtąd jedynej miarodajnej wizji, płynącej z ‘nowości Ewangelii’ Jezusa Chrystusa. Apostoł Narodów nie potrafi mówić o odniesieniach męża do żony [rzeczywistość ‘poziomu’] inaczej, jak tylko widząc je z jasnością oczywistości w świetle oblubieńczej miłości tego Pierwszego: Jezusa Chrystusa, w którym sam Bóg umiłował człowieka [rzeczywistość ‘pionu’] i w którym
wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego Obliczem” (Ef 1,4).

Pierwszy człowiek i tym samym pierwsza para: mężczyzna i kobieta zostali w samym akcie stworzenia wyniesieni – ze względu na przyszłe, mające dopiero nastąpić Odkupienie, do stanu łaski. Był to stan pierwotnej sprawiedliwości i niewinności serca.
– Człowiek, który jest „jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego” (GS 24), sam tylko w kosmosie był zdolny zrozumieć, że wszystko co ma, jest wyrazem jego radykalnego obdarowania przez Stworzyciela. Bóg stworzył go bowiem jako swój żywy Obraz, obdarzając go ponadto zdolnością samo-świadomości, samo-stanowienia, oraz niezbywalnym, nieodstępnym uzdolnieniem do podejmowania odpowiedzialności.

(4.5 kB)
Objaśnienie

Przez swoją ‘widzialność’ w kosmosie, człowiek tym samym stał się widomym znakiem, tj. niejako Sakramentem, miłości Boga do świata i do niego samego. Znakiem tym stał się człowiek nie przez samą swoją duszę, ale ciało-ducha naraz, czyli swoją osobę, wyrażającą się poprzez podarowaną sobie męskość względnie kobiecość.

Wraz ze zróżnicowaniem cielesnym – przy zachowaniu takiej samej godności osobowej tak mężczyzny jak kobiety, a jedynie wezwaniu do odmiennych, komplementarnych zadań, został człowiek obdarzony „pierwotnym poczuciem oblubieńczego sensu ciała” (MiN 375). Poczucie to było całe „przeniknięte tajemnicą pierwotnej niewinności” (tamże, MiN 375).
– Zostało ono w małżeńskim „dwoje-jednym-ciałem” wezwane do rodzicielstwa, a ono z kolei zostało obwarowane „od początku” szczególnym Bożym błogosławieństwem. Sam Bóg bowiem wezwał tych dwoje do „opuszczenia ojca i matki”, by stawali się małżeńskim „dwoje-jednym-ciałem” (Rdz 1,24n).

Małżeństwo stało się tym samym najpierwotniejszym sakramentem (pra-sakramentem). Wyłonił się on jako najważniejszy wyraz samego w ogóle sakramentu stworzenia, czyli dzieła Bożego stworzenia, będącego jednocześnie znakiem Bożej miłości względem człowieka – a ze względu na człowieka dla całego pozostałego kosmosu.
– Samo w sobie małżeństwo stało się tym samym skutecznym znakiem, który winien był przenosić z pokolenia na pokolenie w „widzialność świata – odwiecznie ukrytą w Bogu – niewidzialną – tajemnicę ... miłości, tajemnicę życia Bożego, w którym człowiek otrzymuje realne uczestnictwo” (MiN 375).

Taka była odwieczna tajemnica Bożego zamysłu Boga Ojca względem człowieka. Autor biblijny stwierdza w Bożym podsumowaniu całokształtu dzieła stworzenia:
Elohím spojrzał na wszystko, cokolwiek uczynił. Zobaczył, że tak jest bardzo dobrze ...” (Rdz 1,31).

Słowa te nie mogą nie być potwierdzeniem pierwotnego ładu serca i sumienia, które zgodnie z Bożym zamysłem zdolne było przeżywać według Bożej wizji zarówno oblubieńczy, jak i rodzicielski sens ciała.
– Sumienie ich obojga, ten „najtajniejszy ośrodek i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w Jego wnętrzu rozbrzmiewa ...” (DeV 43), było przed grzechem pierworodnym skąpane „łaską sprawiedliwości i niewinności pierwotnej” (por. MiN 377).
Obdarowanie to stało się udziałem pierwszego człowieka oczywiście już ze względu na przyszłe Wcielenie Syna Bożego, tego przez Boga Ojca „Umiłowanego: w Nim mamy odkupienie przez Jego Krew ...” (Ef 1,6n).

Jan Paweł II pisze:

„Owa świętość pierwotnie dana człowiekowi przez Stwórcę należy do całej rzeczywistości ‘Sakramentu stworzenia’. Słowa z Rdz 2,24: ‘Mężczyzna ... łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem’ – słowa wypowiedziane na tle tej pierwotnej ... rzeczywistości ustanawiają małżeństwo jako część integralną i poniekąd centralną ‘sakramentu stworzenia’.
– Ustanawiają, a może raczej po prostu stwierdzają jego zaistnienie w takim charakterze. ... W tym sensie [małżeństwo] jest sakramentem najpierwotniejszym” (MiN 378).

Człowiek pierwotny nie zdał próby na jakość miłości, jakiej Bóg nie mógł go nie poddać. Pierwotne przymierze Boga z człowiekiem legło w gruzach. Zamiast Boga kochać z dziecięcą radością i ufnością, człowiek zaczął bać się Boga, z którym zerwał.

W natychmiastowym następstwie grzechu poczuł się nagle ‘nagi’ : pozbawiony „szaty godowej” (Rdz 3,10n; zob. Mt 22,11n).
– Wiemy, że Stworzyciel, który w tejże chwili stanął na placu klęski człowieczeństwa, bardziej niż nieubłaganym Sędzią okazał się już wtedy Miłosiernym Odkupicielem. Wydźwignął ich z rozpaczy (zob. DV 3b), a ukazał nadzieję na osobowego Odkupiciela, który przyjdzie na świat jako ich potomek (Rdz 3,15).

(4,4 kB)

b. Boża miłość oblubieńcza i odkupicielska

Pomimo głębokich ran, jakie w następstwie grzechu pierworodnego odniosła ludzka natura, nie została ona zniszczona. Dotyczy to również małżeństwa. Mówi Jan Paweł II:

„A jednak również w tym stanie: w stanie dziedzicznej grzeszności człowieka – małżeństwo nie przestało być figurą owego sakramentu, o którym czytamy w Liście do Efezjan [Ef 5,21-33], i który autor tego Listu nie waha się nazwać ‘Wielką tajemnicą’.
– Czy nie możemy wnioskować, że pozostało ono tą płaszczyzną urzeczywistniania się odwiecznych zamierzeń Boga, na której ‘sakrament stworzenia’ przybliżył ludzi i przygotował ich do ‘sakramentu odkupienia’ – na której wprowadził ich w wymiar odkupienia? ...” (MiN 379).

Zauważamy pełni optymizmu, że Apostoł Narodów ukazuje w swych rozważaniach z Listu do Efezjan ciągłość pomiędzy małżeństwem z pra-początku jako wyrazu najpierwotniejszego sakramentu stworzenia, a małżeństwem według ‘nowości Ewangelii’.

Rzecz jasna, te dwie sytuacje są nieporównalne. A jednak, między nimi istnieje wyraźnie się zaznaczająca, organiczna ciągłość. Małżeństwo pra-początku miało ‘uwidzialnić’ odwieczny zamysł, mocą którego Bóg ofiaruje człowiekowi – stworzeniu swego umiłowania, uczestnictwo-komunię w swojej miłości i w swoim życiu. Miało się to dokonywać w sposób istotny poprzez widzialność człowieka w Jego męskości i kobiecości, w którą Bóg-Miłość wszczepił sens zarówno oblubieńczy, jak i rodzicielski.

Zresztą już małżeństwo jako pra-sakrament stworzenia, w którym mąż i żona stawali się z Bożego ustanowienia „dwoje-jednym-ciałem” (Rdz 2,24), było zamierzoną przez Boga zapowiedzią rzeczywistości odkupienia człowieka przez Syna Bożego Jezusa Chrystusa. Chrystus poślubi kiedyś w swoim wydaniu się na krzyż – Kościół. Tą drogą nabywa go Chrystus za „wielką cenę” i staje się z nim na krzyżu po Bożemu urzeczywistnianym ‘dwoje-jednym-ciałem’ – jako ze swą umiłowaną Mistyczną Oblubienicą.

Apostoł Narodów nie waha się bezpośrednio po przytoczeniu owego lapidarnego tekstu o małżeństwie z pra-początku stworzenia [„... i będą dwoje-jednym-ciałem”: Rdz 2,24] – przejść ponownie do ukazania krzyżującego się z małżeńską rzeczywistością ‘poziomu’ – owej drugiej rzeczywistości, tym razem ‘pionu’: Bożej miłości niewidzialnej, a przecież „wstrząsająco” realnej w Chrystusie, Synu Bożym, który siebie wydaje na ofiarę i przelewa swą krew odkupienia na krzyżu, poślubiając w tejże chwili za tę cenę swą Oblubienicę-Kościół.

Jeśli Paweł Apostoł bezpośrednio po przytoczeniu słów z pra-początku o małżeńskim ‘dwoje-jednym-ciałem’ [‘poziom’ Ef 5,31] bez zmrużenia oka kieruje wzrok na odniesienia Chrystusa do swego Kościoła-Oblubienicy i dodaje: „Tajemnica to Wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” [‘pion’: Ef 5,32], wskazuje tym samym w sposób oczywisty, że małżeństwo [‘poziom’] zawarte – jak to Paweł wyraża – „w Panu” (1 Kor 7,39) czerpie całą swoją wielkość i wzniosłość ze stylu darowania się Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa umiłowanej przez siebie oblubienicy – Kościołowi.

Z tego samego tytułu należy jednocześnie wnioskować, że małżeństwo nigdy nie było i nigdy nie stanie się sprawą prywatnych upodobań dwojga ludzi. Zarówno małżeństwo jako wyraz pra-sakramentu stworzenia, jak i małżeństwo uczniów Chrystusa, zawierane zatem „w Panu” (1 Kor 7,39), staje się ‘sobą’ i jest sakramentem małżeństwa dopiero jako instytucja, która z natury swej wyraża ‘w poziomie’ na swój ludzki sposób „tajemnicę Wielką” (Ef 5,32), jaka się rozegrała w chwili tego ‘dwoje-jednym-ciałem’, które stało się wstrząsającą rzeczywistością w wydaniu się Syna Bożego na krzyżu.

Syn Boży wydał wtedy swoje życie – „za życie świata” (J 6,51). Wydał je oczywiście za życie – wieczne Kościoła, swojej trudnej Oblubienicy; a w nim – za życie wieczne każdego z odkupionych.
– W tym „wydaniu swego Ciała” i „przelaniu swojej Krwi” Chrystus nie tylko „oczyszcza” (Ef 5,26) swoją Oblubienicę z brudu grzechów, ale „żywi ją i pielęgnuje” (Ef 5,29),
„... aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5,27).

Innymi słowy nie zjednoczenie małżonków jest punktem wyjścia dla poprzednio omówionej ‘analogii’, jaka zachodzi w zjednoczeniu Boga-Miłości, który w Jezusie Chrystusie stał się Ciałem – a człowiekiem: mężczyzną i kobietą jako Mistycznym Ciałem Chrystusa. Bóg Trójjedyny umiłował rodzinę człowieczą w Jezusie Chrystusie – Miłością najpierw stworzycielską, potem odkupicielską, ponieważ ukochał go miłością na Boży sposób oblubieńczą.
– Ta dopiero Bożo-Ludzka, w Jezusie Chrystusie objawiona miłość, staje się miarą i wyznacznikiem dla tego, co zostaje podarowane założonemu przez Niego Kościołowi jako sakrament małżeństwa.

Znaczy to, że małżonkowie, którzy w chwili wyrażania swej zgody małżeńskiej stają się dla siebie wzajemnie szafarzami sakramentu, tym samym zobowiązują się wzorować swoje odniesienia na tym jednym, bezwzględnie miarodajnym drogowskazie dla swego małżeńskiego ‘dwoje-jednym-ciałem’.
– Pozostanie nim na zawsze ten styl miłowania, jaki ukazuje Chrystus w swoim całkowitym wydaniu siebie na krzyżu. Wydaje On życie – swoje własne (nigdy życie cudze), za swoją umiłowaną: swój Kościół-Oblubienicę.
Nie po to, żeby samemu zaznać maksimum rozkoszy i przyjemności. Lecz żeby ta wybrana przez Niego, Kościół-Oblubienica – stawała się piękna, wiecznie młoda, bez zmarszczki czy innej skazy. Żeby lśniła świętością, przez którą by odzwierciedlała Świętość i Doskonałość samego Trójjedynego, który do człowieka zbliżył się do maksimum – w Synu Bożym Jezusie Chrystusie.

Zauważamy nietrudno, że małżeństwo jako pra-sakrament stworzenia było oczywiście również już znakiem rzeczywistości ‘pionu’: Bożej miłości do człowieka. Miłość Boża do człowieka nigdy nie mogła być inna, jak tylko oblubieńcza. Bóg nie potrafi kochać inaczej, jak tylko darowując siebie stworzeniu – człowiekowi: mężczyźnie i kobiecie. Tym samym zapraszał ich do uczestnictwa we własnym życiu i w własnej miłości.
– Jest to nieustannie zaproszenie, a nigdy mus. Miłość przecież z samej swej natury wyklucza użycie jakiegokolwiek przymusu woli.

Jednakże już wtedy zaznaczał się chociażby tylko ‘zdalnie’ zasygnalizowany – wydźwięk z kolei odkupieńczy Bożej Miłości do człowieka.

Taka jest wymowa dialogu-sądu na pobojowisku grzechu pra-rodziców w ogrodzie Eden. Jest tam wyraźnie mowa o odwiecznej nieprzyjaźni, jaka z tą chwilą zaistniała pomiędzy „Wężem” i Jego potomstwem – a „Niewiastą i jej Potomstwem”. To Potomstwo kiedyś „zmiażdży głowę Węża – ten zaś ugodzi je ... śmiertelnie” (por. Rdz 1,15; oraz Ap 12,9).

Jednocześnie zaś ukazuje Bóg już wtedy perspektywę pokonania owego „Węża Starodawnego, który się zwie Diabeł i Szatan, zwodzącego całą zamieszkałą ziemię...” (Ap 12,9). Jest to aluzja do przyszłego odkupienia. Dokona go potomek pra-rodziców, który równocześnie będzie Synem Bożym Wcielonym.

(4,4 kB)

c. Nowość Ewangeliczna wniesiona w małżeństwo

‘Nowość Ewangeliczna’, jaką przyniesie Jezus Chrystus w dokonanym odkupieniu, ukaże człowiekowi – ale i małżeństwu, istotnie inny, nowy akcent Bożej miłości. Będzie nim miłość oczywiście nadal oblubieńcza. Tym bardziej jednak stanie się ona miłością odkupieńczą. Będzie to ze strony Boga – w Synu Bożym Jezusie Chrystusie – miłość, która w darowaniu siebie dla swej umiłowanej: Kościoła, jest cała oblana krwią własną: krwią odkupienia. Wyrazem tej miłości – odkupieńczej, jest jej nieoceniony dar: odpuszczenie grzechów.

Ten rys jest zupełnie nowy. Albo raczej: ten rys Bożej miłości wysuwa się w rzeczywistości zaślubin Baranka na ołtarzu Krzyża na miejsce czołowe. Apostoł Narodów mówi w swym Liście do Efezjan, pisząc do małżonków z więzienia:

„... Z miłości przeznaczył nas [Bóg Ojciec] dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa,
według postanowienia swej Woli [= Boży Zamysł: Odkupienia człowieka],
ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym [= swym Synu-Słowie].
W Nim mamy Odkupienie przez Jego Krew – odpuszczenie występków,
według bogactwa Jego łaski. Szczodrze ją na nas wylał ...” (Ef 1,5-8).

Tenże Jezus Chrystus ukazuje się Janowi w Apokalipsie cały oblany Krwią własną – Krwią odkupienia. wylaną dla swej Oblubienicy:

„Potem ujrzałem Niebo otwarte: i oto – biały koń, a ten,
co na nim siedzi, zwany Wiernym i Prawdziwym [= Boża wierność-prawda: realizacja zamysłu odkupienia człowieka],
oto ze sprawiedliwością sądzi i walczy. ...
Odziany jest w szatę we Krwi skąpaną, a imię Jego nazwano: Słowo Boga...” (Ap 19,11.13).

Rzecz jasna, najgłębszym motywem owej miłości odkupieńczej ze strony Jezusa Chrystusa była i jest Jego miłość oblubieńcza.
– Jedynie ona zdolna jest w jakiejś mierze wytłumaczyć całkowitość darowania siebie za swą trudną oblubienicę – Kościół. Ta całkowitość daru siebie posunięta jest aż do ostateczności: w postaci złożenia własnego życia, a nawet więcej: stania się na co dzień, „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20) – „pokarmem i napojem życia” (por. J 6,53-58) swej Oblubienicy: Kościoła.

Ta właśnie, tak rozumiana i w konkretną rzeczywistość przetworzona miłość Chrystusa, która cała jest jest odkupieniem i jednocześnie poślubieniem Kościoła, jest ową „Wielką tajemnicą ... w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” (Ef 5,32).
– Ona też powinna przyświecać nieustannie mężowi i żonie w ich małżeństwie, przeżywanym jako sakrament ich ‘dwoje-jednym-ciałem’.

Miłość odkupieńczo-oblubieńcza jest ze strony Chrystusa samą prawdą-wiernością. Jezus nigdy nie powie, że związanie się z Kościołem było Jego ‘pomyłką życiową’. Nie powie też nigdy, że dopuszczenia do bliskości z sobą takiej oblubienicy, która swego oblubieńca będzie zdradzała przez wszystkie wieki na wszelkie możliwe sposoby „cudzołóstwem-z-innymi-bogami’, nie sposób dalej kontynuować.
– Chrystus jest „Świadkiem wiernym” (Ap 1,5). On nigdy nie zawiedzie – i nigdy się nie wycofa z raz swej oblubienicy danego słowa:
Kocham Cię, Ty Moja! Za wielką cenę nabyta’!

(9 kB)
Objaśnienie

Z Jego strony nigdy nie będzie ‘rozwodu’ odnośnie do mistycznych zaślubin z Kościołem – a w nim z każdym z osobna z odkupionych:

„Łaska wam i pokój od ... Jezusa Chrystusa, Świadka Wiernego,
Pierworodnego umarłych i Władcy królów ziemi.
Temu, który nas miłuje i który przez swą Krew uwolnił nas od naszych grzechów ...
Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen” (Ap 1,4nn).

Kościół-Oblubienica otrzymuje wszystko czym jest i co posiada – w darze od swego Oblubieńca. Rzeczą Kościoła pozostaje jedno: odpowiedzieć na miłość, która do niego nieustannie dochodzi od Jego Oblubieńca, Syna Bożego Jezusa Chrystusa.

Od Niego też doznaje Kościół mocy wzbudzania duchowego życia. Dzięki Chrystusowi-Oblubieńcowi, Kościół staje się matką płodną. Podobnie dzieje się w małżeństwie: żona by nie poczęła, gdyby w zjednoczeniu małżeńskim nie otrzymała cząstki życia od swego małżonka.
– W przypadku Kościoła płodność duchowa będzie zależna od otwartości na dar miłości pochodzący od Słowa Bożego Wcielonego:

„Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli [= Boga-Słowo] dało moc,
aby się stali Dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w Imię Jego –
którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili ...” (J 1,12n).

Podobnie wyrazi się św. Piotr, pierwszy widzialny Zastępca Chrystusa na ziemi:

„Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia,
ale z niezniszczalnego, dzięki Słowu Boga, które jest żywe i trwa” (1 P 1,23; por. MiN 381).

Ofiara Chrystusa na krzyża stała się faktem historycznie sprawdzalnym. A przecież w całym jego wydźwięku eksperymentalnym (por. DV 8d.14b) i widzialnym – pozostaje tym bardziej aktualna jego strona niewidzialna. Ona to sprawia, że śmierć krzyżowa Chrystusa pozostaje jednocześnie tajemnicą, której nikt nigdy wyczerpująco nie zgłębi. Tajemnicą dla człowieka pozostaje wciąż trudny do pojęcia Boży zamysł.

Dotyczyło to już ‘uwidzialnienia’  Bożej miłości oblubieńczej przez małżeństwo jako pra-sakrament stworzenia.
– To samo jednak dotyczy tym bardziej małżeństwa jako sakramentu Kościoła. Małżeństwo stało się z woli Bożej realnym znakiem i symbolem tej bezinteresownej miłości, jaką Trójjedyny umiłował człowieka w Jezusie Chrystusie.

Jest to z Jego strony wydanie siebie w całkowitości swojej osoby dla zbawczego dobra swej umiłowanej: Kościoła. Dzięki nieporównanie lepszemu wglądowi w intymne życie Trójcy Przenajświętszej po już dokonanym dziele odkupienia człowieka na krzyżu zyskujemy wgląd w poprzednio nie przewidywaną panoramę Bożego zamysłu.

Jednakże sam ów Boży zamysł nadal pozostaje nieprzenikniętą Bożą tajemnicą. Bóg ją człowiekowi jedynie przybliża – na zupełnie nowych zasadach w okresie następującym po już dokonanym odkupieniu. Dzieje się to obecnie w wymiarach, jakich człowiek epoki przed-Chrystusowej nie mógł nawet przewidywać. Całkiem szczególnie dokonuje się to poprzez sakramentalnie przeżywane przymierze małżeńskie.

(4,4 kB)

d. Sakrament stworzenia – sakrament odkupienia

Jeśli małżeństwo jako sakrament ma z woli Bożej nieustannie przybliżać tym dwojgu: małżonkom, oraz całemu Kościołowi – tę miłość, jaką Lud swój oblubieńczo umiłował nieskończoną miłością Stworzyciel, który ponadto stał się Odkupicielem człowieka, to na odwrót Kościół zdaje sobie sprawę, że odkupione przez Chrystusa i wyniesione do nowości Ewangelii małżeństwo stało się – jak to formułuje Jan Paweł II – nieodłączną, „bardzo istotną częścią nowego dziedzictwa: dziedzictwa ‘sakramentu odkupienia’, którym zostaje obdarowany Kościół w Chrystusie” (MiN 382).

Sam Bóg sprawił, że dzieło odkupienia stało się swoistą ‘analogią’ tej rzeczywistości, jaką stają się małżonkowie w swoim ‘dwoje-jednym-ciałem’. Dotyczy to każdego małżeństwa – począwszy od tego pierwszego, które było wyrazem pra-sakramentu stworzenia. Za Janem Pawłem II zauważamy:

„W ten sposób małżeństwo jako sakrament najpierwotniejszy zostaje przejęte i włączone w integralną strukturę nowej ekonomii sakramentalnej [= sposób realizacji Bożego zamysłu] wyrosłej z odkupienia w sposób poniekąd ‘wzorczy’ : zostaje przejęte i włączone niejako od samego podstaw.
Chrystus sam w rozmowie z faryzeuszami [Mt 19,3-9] przede wszystkim potwierdza Jego istnienie.
Jeśli uznać ten wymiar zagadnienia, należałoby wnosić, że wszystkie sakramenty Nowego Przymierza znajdują w małżeństwie, jako sakramencie najpierwotniejszym, poniekąd swoją rację wzorczą ...” (MiN 383).

Jezus jednak na tym nie poprzestaje. Przytoczymy dalsze słowa rozważań Jana Pawła II:

„Chrystus w swej rozmowie z faryzeuszami [Mt 19,3-9] nie tylko potwierdza istnienie małżeństwa ustanowionego przez Stwórcę ‘od początku’, ale także czyni je częścią integralną tej nowej ekonomii sakramentalnej, nowego porządku zbawczych ‘znaków’, który bierze początek w ‘sakramencie odkupienia’, podobnie jak pierwotna ekonomia wyłoniła się z ‘Sakramentu stworzenia’, ograniczając się właściwie do tego jedynego sakramentu, jakim było małżeństwo ustanowione w stanie pierwotnej niewinności, pierwotnej sprawiedliwości człowieka stworzonego jako mężczyzna i kobieta ‘na Obraz i podobieństwo Boga’ ...” (MiN 383).

Nawiązujemy raz po raz do dwufazowej rzeczywistości, do jakiej nawiązuje sam przede wszystkim Jan Paweł II, ilekroć rozpatruje sprawę ‘sakramentów świętych’. Zauważamy mianowicie, że ‘widzi’ on wszystkie sakramenty niejako skondensowane w dwóch fazach porządku, jaki przyjął sam Bóg w realizacji swego zamysłu zbawienia Człowieka w Chrystusie:

(58 b)(0,3 kB)  Sakrament stworzenia;
(58 b)(0,3 kB)  Sakrament odkupienia.

Wyrazem sakramentu samego w ogóle stworzenia, czyli uwidocznienia Boga-miłości, który staje się bezinteresownym, po ‘królewsku’ hojnym darem dla całego kosmosu z człowiekiem: mężczyzną i kobietą na czele, jest przede wszystkim ten jeden, najpierwotniejszy sakrament: małżeństwo.

Ono przez całe tysiąclecia miało przenosić to co było rzeczywistością ‘pionu’: oblubieńczość Boga-Przymierza w stosunku do rodziny człowieczej – w widzialność tego świata. Zarówno dla samych dwojga małżonków, ich rodziny wywodzącej się z ich ‘dwoje-jednym-ciałem’, jak wreszcie dla całego świata i kosmosu.

Kto tylko szczerze zagłębiał się w przeżywaną na co dzień tajemnicę tak życia, jak i miłości – przede wszystkim w samym małżeństwie i rodzinie, nie mógł nie dostrzegać nieustannie z miłością-‘poziomem’ swego przymierza małżeńskiego – krzyżującej się tej innej miłości: rzeczywistości ‘pionu’: Boga Miłości i Życia, źródła jednego i drugiego aspektu tej rzeczywistości.
– W ten sposób małżeństwo jako pra-sakrament samego stworzenia stawało się nieustannym znakiem, tj. właśnie sakramentem, ustanowionym przez samego Boga, który stawał się jednocześnie ukrytym, tj. niewidzialnym źródłem łask dla sprostania powołaniu do małżeństwa i rodziny.

Gdy jednak „nadeszła pełnia czasu” (Ga 4,4), Chrystus założył Kościół: swój Kościół (zob. Mt 16,18). Chrystus przysposobił go sobie na swoją umiłowaną, nad własne życie umiłowaną Oblubienicę.

Tenże Kościół uczynił Chrystus jedynym depozytariuszem dokonanego przez siebie dzieła odkupienia mężczyzny i kobiety. To właśnie dokonane przez Syna Bożego dzieło odkupienia stało się zarazem sakramentem odkupienia. Odkupienie jest z samej swej istoty skutecznym znakiem i środkiem, który niesie „wszelkie błogosławieństwo duchowe” (Ef 1,3), jakim Ojciec Niebieski „napełnił nas” w swoim „Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez Jego Krew, odpuszczenie grzechów” (Ef 1,6n).

Innymi słowy każdy z siedmiu sakramentów, w jakie wyposażony jest Kościół Chrystusa, mieści się jakoby w kondensacie w samym w ogóle dziele odkupienia. W tym sensie mówimy o ‘sakramencie odkupienia’ – w analogii do pierwotnego ‘sakramentu stworzenia’.

Z tak rozumianego ‘sakramentu odkupienia’ wyłaniają się kolejno poszczególne siedem świętych sakramentów Kościoła.
– Jednym z zasadniczych jest małżeństwo. Ono bowiem z natury swej w całkiem szczególny sposób wyraża – poprzez ciągle w nim przeżywaną oblubieńczość i rodzicielskość – rzeczywistość ‘pionu’: Bożą Miłość stworzycielską, odkupieńczą i oblubieńczą. Aż do całkowitości daru własnego życia ze strony Syna Bożego na krzyżu włącznie.
– Żeby tylko Jego Oblubienica: Kościół święty, mógł żyć i kochać swego Bożo-Ludzkiego Oblubieńca miłością odwzajemnioną.

Jedyną ‘korzyścią’ ofiary Chrystusa i Jego jedyną ‘radością’ stanie się zamierzony przez Niego cel, który jednocześnie jest odwiecznym zamysłem Ojca Niebieskiego:

„Ojcze! ... Objawiłem im Twoje Imię i nadal będę objawiał,
aby Miłość, którą TY – Mnie umiłowałeś,
w Nich była – i Ja w nich” (J 17,26).

(4,4 kB)

e. Małżeństwo jako jeden z sakramentów Kościoła

Uzbrojeni w lepsze rozumieniu Bożego ‘kondensatu’: pierwotnego sakramentu stworzenia – a z kolei w dobie „pełni czasu” sakramentu odkupienia, zdajemy sobie sprawę z podstawowych faktów. Mianowicie pierwotne małżeństwo jako uprzywilejowany wyraz pra-sakrament stworzenia było instytucją, którą Bóg stworzył dla człowieka na etapie Jego „pierwotnej sprawiedliwości i niewinności”.

Człowiek jednak upadł: dopuścił się grzechu. Nadeszła „pełnia czasu”. Jezus Chrystus zastał swoich ludzkich braci i siostry w stanie zniewolenia przez Złego. Przyszedł ich odkupić.

W swej rozmowie z faryzeuszami na temat małżeństwa ma Jezus przed sobą nie człowieka w stanie ‘pierwotnej sprawiedliwości i niewinności’ lecz mówi do:

„... człowieka obarczonego dziedzictwem pierworodnego grzechu i stanem grzeszności ... –
[Nowa ekonomia sakramentalna] skierowana jest do człowieka troistej pożądliwości ... [zob. 1 J 2,16; Ga 5,17] ...” (MiN 384).

Tym samym małżeństwo jawi się jako część:

(26 kB)
Objaśnienie

„... nowego porządku sakramentalnego [ekonomii sakramentów], jaki początek swój bierze w ‘sakramencie odkupienia’, czyli zarazem w owej ‘Wielkiej tajemnicy’, która jako misterium Chrystusa i Kościoła stanowi o sakramentalności samego Kościoła.
Przygotowują one również do zrozumienia małżeństwa jako sakramentu Nowego Przymierza, którego zbawcze działanie musi być organicznie zespolone z całokształtem ... etosu ... Odkupienia ...” (MiN 384).

Przypominamy sobie w tej chwili poprzednio już przytoczoną wypowiedź Soboru Watykańskiego II o ‘Kościele jako sakramencie’. Sobór podjął w ten sposób próbę samo-określenia siebie mówiąc:

„Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem,
czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem
i jedności całego rodzaju ludzkiego ...” (LG 1).

W nawiązaniu do tego samo-określenia mówi Jan Paweł II:

„... Na gruncie ‘sakramentu stworzenia’ należy rozumieć pierwotną sakramentalność małżeństwa (sakrament najpierwotniejszy).
Z kolei zaś na gruncie ‘sakramentu Odkupienia’ można zrozumieć sakramentalność Kościoła, a raczej sakramentalność zjednoczenia Chrystusa z Kościołem, co autor Listu do Efezjan przedstawia na podobieństwo małżeństwa, związku oblubieńczego męża i żony.
– ... Nie chodzi w tym wypadku tylko o porównanie w znaczeniu metaforycznym [przenośnym], ale o rzeczywiste odnowienie (czy też ‘odtworzenie’ = stworzenie na nowo) tego, co stanowiło zbawczą treść ... najpierwotniejszego sakramentu ...” (MiN 385n).

Św. Paweł ukazuje związek Chrystusa z Kościołem jako analogię tego zjednoczenia, jakie dokonuje się w przypadku małżonków.
Jednocześnie zaś, mówiąc o tym zjednoczeniu Chrystusa ze swoją Oblubienicą-Koścołem, czyni bardzo niedwuznacznie aluzję do sakramentu chrztu i Eucharystii.
Są one owocami wydania się Chrystusa za życie Kościoła.

Jan Paweł II mówi w nawiązaniu do aluzji do tych Sakramentów w omawianym tekście z Listu do Efezjan (Ef 5,21-33):

„Słowa przytoczone [aluzje Pawła do Chrztu i Eucharystii: Ef 5,26.29] ukazują bardzo plastycznie, jak swe istotne znaczenie i moc sakramentalną czerpie Chrzest z owej oblubieńczej miłości Odkupiciela, poprzez którą konstytuuje się przede wszystkim sakramentalność samego Kościoła: ‘sacramentum magnum’ [sakrament to wielki].
– To samo można odnieść i do Eucharystii, na którą zdają się wskazywać dalsze słowa o ‘żywieniu własnego ciała’, które każdy człowiek ‘żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała’ [Ef 5,29n]. Otóż Chrystus żywi Kościół swoim Ciałem właśnie przez Eucharystię” (MiN 386).

Jan Paweł II zwraca zarazem uwagę, że omawiane słowa św. Pawła oczywiście nie przedstawiają jakiejś rozbudowanej ‘teologii małżeństwa’. Słowa te raczej zakładają istniejący porządek sakramentów Kościoła. Stąd też Ojciec święty mówi:

„List do Efezjan, wyrażając oblubieńczy stosunek Chrystusa do Kościoła, pozwala zrozumieć, że sam Kościół dzięki temu jest ‘Wielkim sakramentem’, nowym znakiem przymierza i łaski, wyrastającym z głębin ‘sakramentu odkupienia’, podobnie jak z głębin ‘sakramentu stworzenia’ wyłoniło się małżeństwo: najpierwotniejszy znak przymierza i łaski.
– Autor Listu do Efezjan głosi, że ów najpierwotniejszy Sakrament urzeczywistnia się w nowy sposób w sakramencie Chrystusa i Kościoła. Na tej też podstawie Apostoł zwraca się w tymże samym ‘klasycznym’ tekście Ef 5,21-33 do małżonków, ażeby – ‘wzajemnie sobie poddani w bojaźni Chrystusowej’, kształtowali swe życie małżeńskie na gruncie sakramentu, ustanowionego na początku przez Stwórcę, który w oblubieńczym przymierzu łaski Chrystusa i Kościoła odnalazł swoją ostateczną wielkość i świętość” (MiN 386n).

Ostatecznie zatem wypada stwierdzić, że co prawda św. Paweł nie mówi w omawianym fragmencie o małżeństwie wprost jako o jednym z siedmiu sakramentów Kościoła. Mimo to:

Sakramentalność małżeństwa zostaje w nim w sposób szczególny potwierdzona i pogłębiona. W ‘Wielkim sakramencie’ Chrystusa i Kościoła, małżonkowie chrześcijańscy są wezwani do kształtowania swego życia i powołania na sakramentalnym fundamencie” (MiN 387).

(7,7 kB)

RE-lektura: część VI, rozdz. 9f.
Stadniki, 15.V.2015.
Tarnów, 8.VII.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



d. „Umiłował Kościół”: zbiorowość a jednostka
Myślenie stylem ‘JA-od-dużej-litery’
Zasadnicze cechy pojęcia ‘JA-od-dużej-litery’
‘JA-od-dużej-litery’ a solidarność w Izraelu
Tekst. Mojżesz: jednostka-społeczność (Wj 34,10)
Dynamizm cechujący pojęcie ‘JA-od-dużej-litery’
Pojęcie ‘JA-od-dużej-litery’ – a Lud Boży-Kościół
Rola Ducha Świętego w pojęciu ‘JA-od-dużej-litery’
1. Duch Święty w więzi: jednostka a społeczność
Tekst. Duch Mój przebywa stale pośród was
2. Duch Święty w ‘JA-duże’ a funkcja czasu

7. Małżeństwo jako sakrament
a. Jeszcze raz: człowiek obdarowany w akcie stworzenie łaską niewinności
b. Boża miłość oblubieńcza i odkupicielska
c. Nowość Ewangeliczna wniesiona w małżeństwo
d. Sakrament stworzenia – sakrament odkupienia
e. Małżeństwo jako jeden z Sakramentów Kościoła


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Trumna zostaje złożona w ziemi w grocie w pobliżu grobu św. Piotra
Ryc.2. Płyta na grobie Jana Pawła II i płaskorzeźba naprzeciw
Ryc.3. Grób Jana Pawła II wciąż licznie odwiedzany: miejsce stałej modlitwy
Ryc.4. Dzielny Tommy, który od lat towarzyszy swemu panu
Ryc.5. Ciche dni w małżeństwie to grzech ciężki przeciwko ślubowi miłości
Ryc.6. Aleja kolorowych drzew przy szosie