(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(12 kB)

c. Jezus: Mesjasz – Baranek – Oblubieniec

Pouczenie z objawienia

Wracamy ponownie do świadectwa, jakie Jan Chrzciciel złożył wobec swych uczniów, którym trudno było pogodzić się ze wzrastającą ‘popularnością’ Mistrza z Nazaretu – w przeciwieństwie do dotychczasowej sławy mistrza pokuty, który „głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów(Łk 3,3). Chrzest pokuty spełniał w zamierzeniach Bożej Opatrzności rolę przygotowawczą przed rozpoczęciem działalności publicznej Jezusa.

W swym pokornym poddaniu woli Bożej określił Jan Jezusa w chwili, gdy wskazywał na Niego, precyzyjnie jako na Bożego Baranka: „... Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie ...” (J 1,30). Jan wyznaje w tych słowach wiarę w pre-egzystencję Jezusa w łonie Trójcy Przenajświętszej.

Jeden raz więcej stajemy w obliczu bezpośredniej, potężnej ‘dawki’ Prawdy Objawienia, jaką Bóg obdarzał Jana Chrzciciela. Do takiego poznania nikt nie mógł dojść własnym rozumem. Bóg obdarza Jana Chrzciciela nie tylko samym owym nadprzyrodzonym ‘poznaniem’, ale staje się jednocześnie gwarantem pewności uzyskanej na tej drodze Prawdy Bożego Objawienia. Na pewności jego poznaniu będzie się mogła oprzeć wiara uczniów – zarówno jego, jak i uczniów Jezusa Chrystusa i całego Ludu Bożego.

W ten sposób dochodzimy do słów Janowego świadectwa i jednocześnie wyznania, które są istotne w poszukiwaniach obecnego rozdziału: prześledzenia wypowiedzi Nowego Testamentu, które by zdolne były rzucić jakieś światło na problematykę małżeństwa jako jednego z Sakramentów Kościoła Chrystusowego. Jan Chrzciciel wyraża się zaraz w pierwszym zdaniu odpowiedzi na pytanie swych uczniów odnośnie do dwóch różnych ‘chrztów’ w następujących słowach (zob. wyż.: Świadectwo Jana Chrzciciela o Jezusie – pod ‘a’):

(a-1) Na to Jan [Chrzciciel] odrzekł:
‘Człowiek nie może otrzymać niczego, co by mu nie było dane z nieba.
Wy sami jesteście mi świadkami, że powiedziałem: Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem Przed Nim posłany.

(a-2) Ten, kto ma oblubienicę, jest Oblubieńcem; a przyjaciel Oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu.
– Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał’ ...” (J 3,27-30).

W pierwszej części tej wypowiedzi [pod: a-1], będącej wprowadzeniem do właściwej odpowiedzi, powołuje się Jan Chrzciciel ponownie niedwuznacznie na otrzymane w tej sprawie Boże objawienie: „... Człowiek nie może otrzymać niczego, co by mu nie było dane z nieba ...”. Potwierdzeniem tego dla samych swoich uczniów było już poprzednio przytoczone jego wyznanie wobec nich: „Nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany(J 1,28).

Jesteśmy pełni podziwu wobec skromności Jana Chrzciciela. A jednocześnie jego samokrytycyzmu w obliczu prawdy odnośnie do własnej osoby i zwierzonej sobie Bożej misji.

Jeśli już to wyznanie było wynikiem Bożego objawienia, jest nim tym bardziej to, co Jan obecnie stwierdza o Jezusie:

(a-2) „Ten, kto ma oblubienicę,jest Oblubieńcem; a przyjaciel Oblubieńca, który stoi i słucha go,
doznaje najwyższej radości na głos Oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu ...” (J 3,29).

Jan Chrzciciel przechodzi na język przenośni, albo i alegorii [przenośnia rozprowadzona w opowiadanie]. Mimo to użyte przez niego wyrażenia są w swej wymowie bardzo jednoznaczne: nie mogły one budzić u słuchaczy żadnej wątpliwości. Jan wskazuje bowiem jednoznacznie na ‘klucza’, który pozwoli zidentyfikować wymienione tu postacie. Są to trzy osoby:

(0,2 kB)  Panna młoda czyli oblubienica [gr.: nýmphe],
(0,13 kB)  Pan młody czyli oblubieniec [gr.: nymphíos],
(0,13 kB)  oraz ‘przyjaciel’ oblubieńca [gr.: phílos tou nymphíou].

(4,4 kB)

d. Trzy wątki objawienia: Mesjasz-Baranek-Oblubieniec

Jezus a dzieło Ojca do spełnienia

‘Panem Młodym’ jest według Jana Chrzciciela pół roku młodszy od niego Jezus. Wskazuje na to cały kontekst – pośredni i bezpośredni.
– Jan odpowiada na pytanie dotyczące chrztu – swojego, a Jezusowego. Po uroczystym stwierdzeniu, że treści tego, co powie, nie uzyskałby inną drogą, gdyby to „mu nie było dane z nieba(J 3,27), przechodzi na język przenośni i alegorii: „Ten, kto ma oblubienicę, jest Oblubieńcem(J 3,29).
Zaraz potem dodaje dla uspokojenia swych uczniów, którzy czują się zagrożeni faktem, że wielu odpływa od niego, a przyłącza się do Jezusa:
Potrzeba, by ON wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3,30).

Słowami tymi potwierdza, że mówi przez cały czas o Jezusie, którego popularność wzrasta z każdym dniem. Znaczy to tym samym, że Jezus jest na podstawie otrzymanego szczegółowego Bożego objawienie w tym względzie Oblubieńcem, tzn. ‘Panem Młodym’. A ‘Pan Młody’ to nie byle kto, lecz osoba, która aktualnie wiąże się przymierzem małżeńskim.

(6 kB)
Objaśnienie

Trudno nie zadać sobie pytania: jak to jest możliwe, żeby Jezus zaledwie rozpoczynający działalność publiczną, miał się Janowi Chrzcicielowi kojarzyć z ‘panem młodym’ [gr. nymphíos]? Nic nie wskazywało na to, żeby Jezus miał ‘dziewczynę’ do ślubu. Nikt nie podejmował w przypadku Jezusa, zgodnie z podówczas przyjętym zwyczajem, pertraktacji z rodziną ewentualnej kandydatki do ślubu odnośnie do ‘ceny-zapłaty’ za córkę, którą by pan młody miał poślubić. To zaś było zapewne jednym z delikatnych zadań osoby, którą pan młody wybierał sobie jako swego ‘przyjaciela pana młodego’. Za takiego zaś uważał siebie Jan Chrzciciel.

Z opisów Ewangelii widzimy, że Jezus spotykał się i rozmawiał z wieloma kobietami: zamężnymi i zapewne nie zamężnymi. Były to jednak każdorazowo dialogi ‘zbawienia’. Nie miały one nic wspólnego z umawianiem się pod kątem ewentualnego małżeństwa. Jezus był i pozostał dziewiczy, podobnie jak Jego matka Maryja oraz święty Józef, Jego przybrany ojciec. Jezus zdawał sobie przez całe życie w pełni sprawę, skąd przyszedł i do czego zmierza. Sensem Jego życia nie było zawarcie małżeństwa, lecz dokonanie dzieła odkupienia – zgodnie z misją, jaką Mu zwierzył Ojciec Niebieski:

„Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał,
i wykonać Jego dzieło ...” (J 4,34).

Przyszedł na świat po to, żeby „służyć i dać swoje życie na okup za wielu(Mk 10,45). Dzieło to wykonał do końca i do ostateczności, tak iż mógł powiedzieć z wysokości krzyża: „Wykonało się” (J 19,30).
To samo stwierdził w swej modlitwie arcykapłańskiej, wzniesionej do Ojca tuż przed swym konaniem w Ogrojcu: „Wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania ...” (J 17,4).

Jeśli zatem Jan Chrzciciel określa Jezusa jako „[gr.] nymphíos: Pana Młodego, tzn. Oblubieńca” – i powołuje się na otrzymane w tym względzie Boże objawienie, widzi on w świetle Prawdy objawienia harmonijną jedność trzech wątków dotychczasowego Bożego objawienia.

Syn Maryi – Mesjasz

Szokująco musiały podziałać na słuchaczy poprzednika Jezusowego słowa, że Jezus, o którym wiedziano, że to „syn cieśli” (por. Mt 13,55), dokładniej: „syn Józefa” (Łk 4,22; 3,23), którego „matce ... jest na imię Maríam” (tamże) – to właśnie „ten, o którym powiedziałem: po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością ...” (J 1,30), oraz że On jest Mesjaszem.

Jan potwierdza w tej chwili jedynie to, co powiedział już poprzednio:
„Wy sami jesteście mi świadkami, że powiedziałem: Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany ...” (J 3,28). Innymi słowy Jan wskazuje tym samym na Jezusa jako na Mesjasza [hebr.: Mashíach].

Wieki całe czekały na Mesjasza. Bóg obiecywał Jego wysłanie przez proroków. Obecnie Mesjasz się pojawia. Na Jego obecność wskazuje ‘palcem’ Jan Chrzciciel, żeby nikt nie miał wątpliwości, kim On jest i kiedy należy się Go spodziewać: „Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie(Mt 3,2).
– Powiada wyraźnie, że zleconym mu przez Boga zadaniem jest przygotowanie Ludu Bożego na Jego przyjście. W końcu wskazuje na Niego niejako po imieniu: „Oto Baranek Boży ...” Jest to synonimiczne określenie Mesjasza. Trudno było wskazać Mesjasza jeszcze wyraźniej.

Jednakże większość współczesnych Żydów wyobrażała sobie Mesjasza zupełnie inaczej, aniżeli o tym myślał Bóg. Żydzi oczekiwali Mesjasza jako zwycięskiego wojownika politycznego, który przede wszystkim wyzwoli Izraela spod okupacji – aktualnie: Rzymskiej
[zdobycie Jeruzalem przez Pompejusza: rok 63 Przed Chr.; Palestyna zostaje Prowincją Rzymską].
Sądzili, że Mesjasz zapewni Żydom panowanie nad całym światem. Mimo iż Bóg naprowadzał myślenie Izraela wciąż na drogi wnętrza i sumienia, chciano niejako wymusić na Bogu zesłanie Mesjasza politycznego. Jeden raz więcej sprawdziło się to, co niezwykle trudno docierało do umysłowości Hebrajczyków, a po trochu każdego człowieka:

„Bo myśli Moje – nie są myślami waszymi,
ani wasze drogi – Moimi drogami – wyrocznia Jahwéh” (Iz 55,8).

Oraz:

„Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was – wyrocznia Jahwéh –
zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie.
Będziecie Mnie wzywać, zanosząc do Mnie swe modlitwy, a Ja was wysłucham ... –
Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie ...” (Jr 29,11n.14).

Widzimy zatem, że Jan Chrzciciel ukazuje w swych słowach do uczniów – w imieniu objawiającego mu się Boga, że Mesjasz już przyszedł. Oraz że jest Nim Jezus, syn Maryi.

Syn Maryi – Baranek Boży

Co więcej jednak, Jan Chrzciciel ukazuje, że ten, który jest Mesjaszem – i zarazem ‘Panem Młodym’ gotowym do ślubu, to Baranek Boży. Słowa te wypowiada do otaczających go uczniów: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29).

Słowa dotyczące ‘Baranka Bożego’ rozlegały się już przez sześć wieków tradycji Bożego objawienia. Odbijały się one zatrważającym echem w duszach Hebrajczyków-Żydów. Dotyczyły obrazu cierpiącego ‘Sługi Jahwéh’. Każdy Izraelita doskonale o tym wiedział. Zapewne jednak znaczna większość Żydów podejmowała wysiłki, żeby o tym nie myśleć i kryjącej się za tymi słowami trudnej rzeczywistości w pionie: Bóg a człowiek – nie przyjmować do wiadomości.

Męki ‘Sługi Jahwéh’ znoszone przez Niego jako cierpienie zastępcze i odkupieńcze, zapowiadała szczególnie końcowa część księgi Izajasza, określana mianem Trito-Izajasza. Słowo Boże przedstawia tam ‘Sługę Jahwéh’ cierpiącego – w takich samych słowach, jakie dopiero co wypowiedział Jan Chrzciciel, :

„Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. ...
Po udręce i sądzie został usunięty [= zabity] ... Tak! Zgładzono go z krainy żyjących;
za grzechy mego Ludu został zbity na śmierć ...” (Iz 53,7n: połowa 6 w. przed Chr.; zob. też Wj 12,3nn; Kpł 14,13.21.24n).

Pół wieku wcześniej od dopiero co przytoczonych słów Trito-Izajasza użył podobnego określenia o oczekiwanym Mesjaszu niemal przez całe swe życie jako proroka prześladowany Jeremiasz:

„... Ja zaś jak Baranek oswojony, którego prowadzą na rzeź,
nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany ...” (Jr 11,19).

Żydom czasów Jezusa nie mieściło się w głowie, żeby oczekiwany Maszíach (Mesjasz, Namaszczony) miał przechodzić przez bezmiar cierpień, tortur i upokorzeń Jego Ludzkiej i Boskiej godności.
– Jan Chrzciciel rozprasza pod tchnieniem Ducha Świętego swym jednoznacznym słowem, że Jezus, na którego dopiero co wskazał jako na oczekiwanego Mesjasza, jest ponadto zapowiedzianym „Barankiem Bożym”. Jego śmierć stanie się warunkiem, bez którego nie byłoby „zgładzenia grzechu świata” (por. J 2,39).

Nietrudno sobie wyobrazić, jaki szok słowa Jana Chrzciciela wywołały u słuchaczy. A przecież dotychczasowe Boże Objawienie zdążyło już aż nadto nieomylnie utrwalić taką cenę, jaką dla zmazania „grzechu świata” złożyć przyjdzie Mesjaszowi.

Syn Maryi – Pan Młody

Trzecim wątkiem tradycji dogmatycznej Bożego Objawienia jest określenie tegoż Jezusa, który według Jana Chrzciciela jest zarówno Mesjaszem, jak Barankiem Bożym – ponadto jako „Pana Młodego”, czyli Oblubieńca który właśnie poślubia Panią Młodą.
– Jan Chrzciciel zaświadcza uroczyście, że w osobie Jezusa ogniskują się harmonijnie wszystkie te trzy wątki dotychczasowego Bożego Objawienia. Wiodły one dotąd żywot swoiście odrębnych ‘nitek’ Prawdy Bożego Objawienia.

(7 kB)
Objaśnienie

W umysłach Izraelitów nie mieściła się możliwość ich jakiejkolwiek syntezy. Obecnie jednak „czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże ...” (Mk 1,15). Jest to czas, kiedy to dotąd niejako ‘luźno’ po Bożym Objawieniu porozrzucone aspekty zapowiedzianego od upadku w Raju Odkupienia splatają się pod tchnieniem Ducha Prawdy w potężną, nierozdzielną syntezę.

Nie będzie zatem żadnej sprzeczności w tym, że jedna i ta sama Osoba: palcem przez Jana Chrzciciela ukazany Jezus, jest jednocześnie oczekiwanym Mesjaszem, i Barankiem Bożym, a ponadto Oblubieńcem, czyli Panem Młodym. Trudno było o ukazanie w sposób jeszcze wyraźniejszy tej potężnej, umysły zapewne większości ówczesnego Ludu Bożego całkiem przerastającej, syntezy dotychczasowego depozytu Prawdy Bożego objawienia.

(4,4 kB)

e. Blokowanie świadectwa o Jezusie

Wracamy jeszcze raz do wyżej zasygnalizowanych trzech postaci, jakie występują w świadectwie Jana o Jezusie wobec swych zaniepokojonych uczniów (zob. wyż.: Trzy postacie ukazane w świadectwie Jana).

– Z jednej strony podziwiamy Jego odwagę połączoną z szczytową bezinteresownością w świadczeniu o nieporównalnej wyższości Jezusa w stosunku do niego – Jego poprzednika. Mianowicie Jan Chrzciciel wskazuje na Jezusa zdecydowanie jako na Mesjasza – Baranka Bożego – i Pana Młodego.

– Z drugiej strony pytamy, co się stało się z tak jasnym jego świadectwem?
Nikt nie wątpił w wiarygodność Janowego przemawiania. Przemawiał za nią surowy, pokutniczy styl Jego osobistego życia i bezkompromisowy radykalizm w głoszeniu nawrócenia serc. Nawrócenie to miało stworzyć podłoże, na którym wzejdzie ziarno „Chrztu Duchem Świętym” (por. Mk 1,8; Mt 3,11; Łk 3,16). Będzie nim głoszenie Słowa Bożego przez Jezusa, który nie tylko będzie mówił ‘o’ Słowie Bożym, lecz Nim osobiście-osobowe JEST.

Okazuje się, że sama Ewangelia odpowiada na to tak zasadnicze pytanie. Jan Chrzciciel został w międzyczasie uwięziony przez Heroda Antypasa, któremu wypominał cudzołóstwo z Herodiadą, prawowitą żoną jego brata Filipa (Mk 6,17n).

Jako już uwięziony, wysłał Jan Chrzciciel delegację swych uczniów do Jezusa z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać”? (Mt 11,3; Łk 7,20). Jan chciał wyraźnego potwierdzenia misji Jezusa najprawdopodobniej nie dla siebie, lecz dla uczniów, którym nadal trudno było pogodzić się z odchodzeniem ich mistrza Jana Chrzciciela w cień.

W odpowiedzi na to pytanie kazał Jezus powtórzyć Janowi w więzieniu słowa uwiarygodnienia, zaczerpnięte z proroctwa Izajaszowego (Iz 35,5; 61,1). Słowa te były zapewne powszechnie znane jako wskazujące na działalność cudotwórczą epoki Mesjasza.
– Po odejściu wysłanników Jana wystawił Jezus niezwykle chlubne świadectwo swemu poprzednikowi. Określił go m.in. w słowach: „Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana ...” (Łk 7,28).
– Po czym Łukasz dodaje swój komentarz pełen Bożego bólu w związku ze ‘skutkami’ przygotowawczej działalności Jana Chrzciciela:

„... I cały Lud, który Go słuchał, i nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy.
– Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie,
nie przyjmując chrztu od niego ...” (Łk 7,29n).

Widzimy, że wyższe warstwy przywódców duchowych narodu postarały się skutecznie o to, żeby świadectwo Jana Chrzciciela o Jezusie, a niejako jeszcze wcześniej: zainaugurowane przez Jana Chrzciciela bezpośrednie przygotowanie na przyjście tego ‘Oczekiwanego’: Mesjasza, Baranka Bożego, Oblubieńca – zneutralizować i zbagatelizować.

W merytorycznie podobnym komentarzu podsumuje kiedyś Uczeń Umiłowany postawę przede wszystkim elity duchowej Narodu. Stwierdzi, że co prawda wielu przywódców duchowych uwierzyło w Jezusa, ale wstrzymywali się od opowiedzenia się za Nim przez wzgląd czysto ludzki:

„... Niemniej i spośród przywódców wielu w Niego [= Jezusa] uwierzyło,
ale z obawy przed faryzeuszami nie przyznawali się, aby ich nie wyłączono z Synagogi.
– Bardziej bowiem umiłowali chwałę ludzką aniżeli chwałę Bożą” (J 12,42n; por. też J 3,19: „... ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki”).

Jesteśmy wciąż świadkami zmagania się dobra ze złem, realizacją zamysłu Bożego: zbawienia człowieka – mężczyzny i kobiety w Jezusie Chrystusie, a jego systematycznym blokowaniem przez tego, który jest ZŁY: Szatana, który „zwodzi całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9).
– Jan Paweł II określi to kiedyś charakterystycznie słowami św. Augustyna:

„... Historia nie jest po prostu procesem, który z konieczności prowadzi ku lepszemu,
lecz jest wynikiem wolności, a raczej walki pomiędzy przeciwstawnymi wolnościami,
czyli ... konfliktem między dwiema miłościami:
miłością Boga, posuniętą aż do wzgardy sobą
i miłością siebie, posuniętą aż do pogardy Boga” (FC 6).

(4,4 kB)

f. Jezus a Jahwéh: Mesjasz-Baranek-Oblubieniec

Jezus jako Mesjasz i Baranek zabity za grzechy

Podejmujemy jeszcze raz wprowadzone w świadectwie Jana Chrzciciela o Jezusie trzy postacie (zob. wyż.: Trzy postacie ukazane w świadectwie Jana).

Stosunkowo najłatwiej, chociaż ryzykownie z punktu widzenia panującego trendu przywódców religijnych Narodu, było uznanie Jezusa za Mesjasza. Mimo iż zainaugurowana działalność publiczna Jezusa stawała się nieustannym zaprzeczeniem głęboko zakorzenionych, nie Bożych wyobrażeń, jakie z tą funkcją wiązali przywódcy duchowi wraz z duchowo przez nich urabianym Narodem.

Niewątpliwie szokująco musiało podziałać identyfikowanie przez Jana Chrzciciela Osoby Jezusa jako Mesjasza – z Mesjaszem jako „Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata” (J 1,29). Przypisywanie Mesjaszowi, zidentyfikowanemu w rozpoczynającym właśnie swą działalność publiczną Jezusie – roli ‘Cierpiącego Sługi Jahwéh’, który stanie się ‘zabitym jako ofiara przebłagalna Barankiem Bożym’ dla zgładzenia „grzechu świata” – leżało co prawda na linii z naciskiem przez wieki całe wyrażanej Prawdy Bożego objawienia, ale było totalnym przeciwieństwem do ‘obrazu’ Mesjasza, jaki ówczesnemu Ludowi Bożemu przekazywali duchowi przywódcy Narodu.

Czyżby Jezus był Jahwéh-Oblubieńcem

Zapewne tym bardziej szokująca i do dziś niełatwa do zrozumienia i przyjęcia jest trzecia identyfikacje, jakiej używa Jan Chrzciciel pod tchnieniem Ducha Prawdy w odniesieniu do wciąż tego samego Jezusa. Chodzi o jego słowa wskazujące na Jezusa jako „Pana Młodego”: Oblubieńca, który właśnie wiąże się z Panią Młodą w nierozerwalnym przymierzu małżeńskim.

Jeśli do przyjęcia Jezusa w charakterze Mesjasza – jako jednocześnie Baranka Bożego, wymagana była wiara, zdolna przyjąć takie znaczenie tych słów i rzeczywistości, jakie z nimi wiąże Bóg objawiający siebie i swój zamysł, potrzeba jej było tym bardziej dla przyjęcia tegoż Jezusa: Mesjasza i Baranka Bożego jako jednocześnie Pana Młodego.
– Co Prawda całe dotychczasowe Boże objawienie rozbrzmiewało w obfitości od wyrażeń, w których sam Bóg mówi o sobie jako Oblubieńcu swego Ludu – Izraela. Któż by jednak się ośmielił orzekać o Jezusie, Synu Maryi, że jest On ... Jahwéh, „Małżonkiem Izraela”? W Izraelu każdy słyszał i znał Boże Słowo zapisane w Księdze Izajasza:

„... Bo Małżonkiem ci jest twój Stworzyciel, któremu na Imię – Jahwéh Zastępów;
Odkupicielem twoim – Święty Izraela, nazywają Go Bogiem całej ziemi ...” (Iz 54,5).

Zdawano sobie przez wszystkie wieki doskonale sprawę, że słów tych nie można rozumieć w sposób trywialny. Nasz Bóg nie jest jak ‘cudzy bogowie’ – w odmianie męskiej i żeńskiej. Jest On Stworzycielem płciowości, w tym również człowieka jako mężczyzny i kobiety, którzy oboje są na równi Bożym żywym Obrazem wobec kosmosu.
– Jeśli Bóg przedstawia siebie jako Małżonka Izraela, ‘Córy Syjon, Córy Jeruzalem’, odwoływał się On każdorazowo do wrodzonej zdolności człowieka rozumienia języka przenośni i alegorii. Tym bardziej że Bóg wskazywał w takich wypadkach zawsze też na klucza, służącego do zrozumienia użytego języka przenośni i alegorii.
– Konsekwentnie też Izrael aż nadto dobrze zdawał sobie sprawę, co to znaczy wciąż mu przez Jahwéh uświadamiane odstępstwo od uroczyście z Jahwéh zawartego Przymierza: przyjętej i uroczyście ślubowanej, przez Jahwéh zaofiarowanej komunii w tym samym życiu, w tej samej miłości:

„Będziesz miłował twojego Boga, Jahwéh, z całego swego serca,
z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił ...” (Pwt 6,5).

Było jasne, że Jahwéh w charakterze Małżonka ‘Córy Jeruzalem-Syjon’ trzeba rozumieć w bardzo szczególnym znaczeniu. Jest On wciąż cały-‘dla’ swojego Ludu, który sobie nabył jako swoją „segulláh: osobistą Własność”. I dał za nią jako ‘zapłatę’ cenę przepotężną – w analogii do ‘zapłaty’ uiszczanej ojcu rodziny, gdy młodzieniec pragnął poślubić jego córkę.

Ceną tą było przede wszystkim wyprowadzenie Hebrajczyków z Egiptu, ‘Domu Niewolników’ – potężnym ramieniem; łącznie z rozprawieniem się wtedy z ‘bogami Egiptu’ (Wj 12,12; Lb 33,4; Jr 10,15; 51,52) oraz bogami krajów ościennych.
– W Izraelu zdawano sobie doskonale sprawę z wielkich Bożych ingerencji odkupieńczych na rzecz Hebrajczyków, a potem Izraelitów na przestrzeni wszystkich wieków przedziwnych dziejów Boga z tym Ludem ‘Swoim’, który swojego Jahwéh bezustannie ... zdradzał. Wiedziano aż nadto dobrze, co dla Jahwéh znaczy: Prawda-wierność raz Ludowi swego Wybrania powiedzianemu: ‘Kocham cię, Ty Moja, Ukochana: Ty Ludu Mój’!
– Konsekwentnie Izrael zdawał sobie na bieżąco doskonale sprawę, co to znaczy nieustanne ranienie tej Miłości Jahwéh przez chronicznie popełniane grzechy ‘cudzołóstwa-z-obcymi-bogami’.
Cały Izrael – i każda jednostka z osobna wiedział też, jak bardzo tenże Jahwéh niezwykle łatwo przebacza i przygarnia ponownie do swojej miłości, gdy tylko zauważy szczerą skruchę i wyrzeczenie się wszystkiego, co jest „złem w oczach Jahwéh”.

Czyżby obecnie – opierając się na Bożym objawieniu przekazanym przez proroka pokuty i nawrócenia: Jana Chrzciciela, wszystkie te przymioty ściśle Jahwéh, Boga Jedynego, miały być po prostu przeniesione bez zmrużenia oka na Jezusa, syna Maríam i Józefa z Nazaretu? Czyżby On był samym Jahwéh? Czy to On – w ścisłej kontynuacji dotychczasowego Objawienia Boga-Prawdy-wierności, jest Oblubieńcem ‘Córy Syjon, Córy Jeruzalem, Dziewicy Izraela’?

Słowa Proroka Pustyni były jednoznaczne i nie zostawiały miejsca na jakąkolwiek wątpliwość. Tym samym jednak nie mogły one nie działać szokująco na tych, którzy go słuchali.

Identyfikacja panny młodej

Jeśli uczniowie Jana – a i Jezusa, z trudem nadążali za autorytatywnym słowem Jana Chrzciciela, który w swym świadectwie o Jezusie, powołując się na wyraźne Boże pouczenie, wskazuje na Jezusa jako Mesjasza, a ponadto Baranka Bożego oraz Pana Młodego, narzuca się konsekwentnie pytanie: kim z kolei jest pani młoda, ta którą Jezus ... poślubia?

(5.6 kB)
Objaśnienie

Sam fakt, iż Jan Chrzciciel odwołuje się raz po raz na szczególnie sobie udzielone Boże objawienie, mocą którego wypowiada swe tak ryzykowne świadectwo o Jezusie, przenosi Jego słuchaczy – i nas także – natychmiast na poziom wyższy: Boga, który objawia Ludowi swego Nabycia-Wybrania siebie samego, jednocześnie ukazując potężnie obecnie przyspieszającą się realizację swego zamysłu: odkupienia mężczyzny i kobiety z niewoli grzechu przez swego Syna Jezusa Chrystusa.

W tej sytuacji nie ma miejsca na jakąkolwiek wątpliwość co do tego, kim jest ‘Oblubienica’, określana równoważnie jako „pani młoda” [gr. nýmphe: J 3,29]. Jest nią Izrael, określany w terminologii Proroków, czyli w Słowie-Bożym-Pisanym, chętnie mianem „Córy-Dziewicy Izrael” (np. Iz 1,8; 37,22; Jr 18,13; 31,21; itd.).
– Obracamy się oczywiście cały czas w języku przenośni-alegorii i analogii (zob. do tego: MuD 8). Trafnie, określeniami naukowymi, kreśli tę analogię Jan Paweł II:

„Skoro człowiek – mężczyzna i kobieta – został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, zatem Bóg może mówić o sobie ustami Proroka, posługując się językiem istotowo ludzkim:
– w cytowanym tekście Izajasza [Iz 54,4-8.10] wyraz miłości Boga jest ‘ludzki’,
ale miłość sama jest Boska.
Jako miłość Boska ma ona charakter ‘po Bożemu’ oblubieńczy nawet wówczas, gdy zostaje wyrażona przez podobieństwo miłości mężczyzny do kobiety.
– Tą kobietą-Oblubienicą jest Izrael jako lud wybrany przez Boga, a wybór ten ma swe wyłączne źródło w bezinteresownej Bożej miłości. Taką właśnie miłością tłumaczy się przymierze, wyrażane często jako przymierze małżeńskie, które Bóg wciąż na nowo zawiera ze swym wybranym ludem.
– Przymierze jest od strony Boga trwałym ‘zobowiązaniem’, pozostaje On wierny swej Oblubieńczej Miłości, chociaż Oblubienica niejednokrotnie okazała się niewierna” (MuD 23).

Było oczywiście od pra-początku rzeczą jasną, że Bóg ofiaruje swą oblubieńczość wszystkim ludziom bez wyjątku. Tym bardziej jasne staje się to obecnie, gdy „nadeszła pełnia czasu” (Ga 4,4) i sam ów Jezus: Baranek Boży, da jednoznaczny wgląd w zamysł odkupieńczy swego Ojca:

„Tak bowiem Bóg [= Ojciec] umiłował świat [= ludzi], że Syna swego Jednorodzonego dał,
aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał – życie wieczne.
– Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił,
ale po to, by świat został przez Niego zbawiony ...” (J 3,16n; zob. też 1 Tm 2,4).

(4,4 kB)

g. Jan Chrzciciel: przyjaciel Pana Młodego

Funkcja Jana Chrzciciela

Pozostaje jeszcze słowo omawianego świadectwa Jana Chrzciciela, jakie wypowiada on o sobie samym. Jan zapewne parokrotnie określił swoją rolę w stosunku do Jezusa jako służebną, żeby przygotować teren pod przyjście tego właściwie Oczekiwanego: Jezusa jako Mesjasza – Baranka Bożego – Oblubieńca. Mówił:

„Wy sami jesteście mi świadkami, że powiedziałem:
Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany ...” (J 3,28).

Bezpośrednio po tym wyznaniu wypowiada dopiero co omówione słowa o Oblubienicy-Oblubieńcu, ale i o sobie. Wypada przytoczyć te słowa jeszcze raz:

„Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem;
a przyjaciel Oblubieńca [gr. phílos tou nymphíou], który stoi i słucha go,
doznaje najwyższej radości na głos Oblubieńca.
Ta zaś moja radość doszła do szczytu ...” (J 3,29).

Jan Chrzciciel określa tu siebie jako „przyjaciela Oblubieńca”. Samym owym oblubieńcem: panem młodym – jest oczywiście Jezus.
Jan Chrzciciel ukazuje zatem Jezusa, który właśnie bezpośrednio przygotowuje się do związania się przymierzem małżeńskim z określoną panią młodą [gr. nýmphe].

(0,3 kB)  Nietrudno zidentyfkować pierwsze dwie postacie: Pana Młodego – oraz Panią Młodą. Ci właśnie się pobierają.

(0,3 kB)  Widzimy jednak jeszcze trzecią osobę: „przyjaciela Pana Młodego” [gr. phílos tou nymphíou]. Określenie to i jednocześnie funkcję, jaką to określenie oznacza, stosuje Jan Chrzciciel do siebie.

Tym samym trzeba by zadać sobie pytanie: kogo starożytność żydowska nazywała ‘przyjacielem pana młodego’, oraz: jaką on spełniał rolę przy zawieraniu małżeństwa?

Rola Przyjaciela Oblubieńca

Okazuje się, że odpowiedź na to pytanie nie jest zbyt prosta. Są opisy, chociażby i ten omawiany z Ewangelii św. Jana (J 3,29n), które wymieniają osobę ‘przyjaciela oblubieńca’, ale nie wyliczają szczegółowo zadań, jakie on miał do spełnienia.

(0,2 kB)  Osobę ‘przyjaciela oblubieńca’ (pana młodego) wyszukiwał sobie zwykle sam pan młody.
– Ponieważ rola, jaką miał do spełnienia przy pertraktacjach małżeńskich i w samym zawarciu małżeństwa ‘przyjaciel pana młodego’ była delikatna i wymagała wiele taktu, musiał to być ktoś naprawdę bliski i w pełni godny zaufania. Musiał to być po prostu wypróbowany przyjaciel, zdolny utrzymać powierzoną tajemnicę, a jednocześnie wiernie trwający w przyjaźni zarówno w okolicznościach obopólnego powodzenia, jak i w sytuacji trudnych chwil, gdy wielu innych znajomych i dotychczasowych przyjaciół zawodziło.

(0,2 kB)  Ogólnym zadaniem ‘przyjaciela pana młodego’ było zapewne podjęcie wszelkich możliwych kroków, żeby planowane małżeństwo doszło do skutku i żeby to małżeństwo było ‘udane’.

(0,2 kB)  ‘Przyjaciel pana młodego’ zapewne co najmniej uczestniczył we wstępnych pertraktacjach z rodziną pani młodej, tzn. w zasadzie z ojcem pani młodej [hebr.: Bá‘al-Bet] – odnośnie do ceny pieniężnej z racji ‘nabycia’ córki za żonę.
– Pertraktacje te nie należały być może do spraw najłatwiejszych. Z kolei zaś bez zadowalającego dla obydwu stron-rodzin rozwiązania tego problemu: problemu finansowego, nie było mowy o zawieraniu małżeństwa. W tej kwestii osoba ‘przyjaciela pana młodego’ niewątpliwie odgrywała zasadniczą rolę.

(0,3 kB)  ‘Przyjaciel pana młodego’ być może spełniał zasadniczą rolę przy zaręczynach obydwojga młodych. Miały one miejsce w ok. jednego roku przed planowanym małżeństwem. ‘Przyjaciel pana młodego’ odgrywał w tym wypadku rolę zapewne istotnego pośrednika między panną młodą a panem młodym.
– Jemu przypadała zaszczytna i odpowiedzialna funkcja doprowadzenia tych dwojga młodych w następnym etapie do rzeczywistego zawarcia małżeństwa.

(0,2 kB)  Istotną rolę odgrywał ‘przyjaciel pana młodego’ w dniu zawarcia małżeństwa. On zapewne prowadził pana młodego otoczonego orszakiem panien – do domu pani młodej.

– Na nim z kolei spoczywała funkcja przyprowadzenia całego orszaku ślubnego z domu pani młodej, obecnie już w towarzystwie pana młodego – do domu rodzicielskiego pana młodego, gdzie z zasady następowało samo zawarcie przymierza małżeńskiego.

(0,2 kB)  Zapewne ‘przyjaciel pana młodego’ przemawiał w tej chwili i składał młodej parze życzenia ślubne. On też niewątpliwie musiał czuwać nad całokształtem uroczystości weselnych, żeby ślub był jak najlepiej udany – jako zapowiedź obopólnego szczęścia młodej pary.

(0,2 kB)  Kolejną, bardzo delikatną funkcją, jaką miał do spełnienia ‘przyjaciel pana młodego’, było zapewne podprowadzenie młodych do przygotowanego dla nich specjalnego namiotu godowego, gdzie ci dwoje dopełniali małżeństwa. Był to jeden z zasadniczych momentów ceremoniału ślubnego w Izraelu. ‘Przyjaciel pana młodego’ znajdował się w tym czasie gdzieś w pobliżu i jemu pierwszemu wolno było usłyszeć głos pana młodego, gdy młoda para wracała ponownie do grona weselników, oznajmując, iż małżeństwo obecnie zostało nie tylko zawarte, ale i dopełnione.

Widzimy zatem, że rola ‘przyjaciele oblubieńca’ różni się zdecydowanie od roli ‘starosty weselnego’ [gr.: architríklinos], o którym wspomina Jan Ewangelista w swym opisie wesela w Kanie w Galilei (zob. wyż.: Jezus zaproszony na uroczystość zaślubin do Kany). Starosta weselny koordynował sprawy organizacyjne samego już ślubu.
– Na Jego głowie spoczywała przede wszystkim troska, żeby nikomu z gości nie zabrakło potraw i napojów weselnych.
– Przeciwnie zaś, funkcja ‘przyjaciela oblubieńca’ miała charakter bardziej duchowy. Pośredniczył on w spotkaniach młodych. Przede wszystkim zaś do niego należało przyprowadzenie młodego pana do młodej pani w celu wyrażenie oczekiwanej zgody małżeńskiej, która miała stanąć u podstaw zawartego przez tych dwoje młodych przymierza małżeńskiego.

Jan Chrzciciel jako przyjaciel Oblubieńca

Na tym tle możemy obecnie lepiej zrozumieć słowa świadectwa Jana Chrzciciela o Jezusie (J 3,27-30). Jan wprowadza zarówno swoich bezpośrednich słuchaczy-uczniów, jak i nas po tylu wiekach – w klimat duchowej interpretacji Prawdy objawienia. Jego mówienie dotyczy tego, co ‘widzi’ w świetle Boga objawiającego się mu w swej Prawdzie-Wierności – raz swemu Ludowi ‘ślubowanej’ Miłości.

Wspomnieliśmy już o ukazanej przez Jana Chrzciciela postaci Jezusa jako: Mesjasza – Baranka Bożego dla zgładzenia grzechu świata – oraz Pana Młodego. Wszystko to dzieje się w porządku nadprzyrodzonym. Jan wyraźnie powołuje się na otrzymane w tym względzie Boże objawienie.
– Teraz dopiero przedstawia swoją osobę w ramach urzeczywistniającego się w przyspieszonym tempie zamysłu Boga. Określa siebie jako „Przyjaciela Pana Młodego”, mówiąc cały czas o Jezusie jako „Panu Młodym”, tj. Oblubieńcu w Jego bezpośrednim przygotowaniu do zawarcia Przymierza Małżeńskiego.

Skoro Jan przemawia przez cały czas językiem przenośni-alegorii, opierających się na analogii ‘podobieństwa-w-niepodobieństwie’ przedstawianych sytuacji, trzeba i jego rolę jako ‘Przyjaciela Oblubieńca’ rozumieć w ramach alegorii i jednocześnie analogii.

(0,2 kB)  Zadaniem ‘przyjaciela pana młodego’ było podjęcie wszelkich starań, żeby ci dwoje: pan młody i pani młoda – się spotkali i zawarli w pełni ‘udane’ małżeństwo.

(0,2 kB)  Jemu też przypadała rola ‘targowania się’ o cenę do uiszczenia za nabycie pani młodej do małżeństwa.

(0,13 kB)  On miał zaszczyt przyprowadzenia pana młodego – do pani młodej.

(0,13 kB)  On miał asystować przy wyrażeniu obopólnej zgody małżeńskiej i ogłosić ją jako fakt dokonany.

(0,13 kB)  On miał ewentualnie być tym najbliższym, zaufanym powiernikiem obojga młodych, który wsłuchując się w mówienie pana młodego – ogłosi dopełnienie małżeństwa.

(9 kB)
Objaśnienie

Skoro Jezus jest, w kontynuacji po wielekroć potwierdzanej Oblubieńczości Jahwéh w stosunku do Ludu swego wybrania i nabycia – „Oblubieńcem” osiągniętej „pełni czasu” (Ga 4,4), w grę wchodzi jedynie Jezusowa ‘Oblubieńczość’ w sensie analogicznym.
(0,2 kB)  Jest to cały czas Miłość Boża, ale mówienie o niej i jej wyraz jest ‘ludzki’.
(0,2 kB)  Oblubienicą Jezusa jako Bożego Oblubieńca jest Izrael jako Lud Boży, wybrany i umiłowany przez Trójjedynego miłością odwieczną – nie należną, całkowicie bezinteresowną, a ponadto ze strony Boga: bezwzględnie wierną.
(0,13 kB)  Tej to ‘Oblubienicy’ Jezus jako zarówno Stworzyciel, jak i jej Odkupiciel – gotów jest oddać jako ‘zapłatę ślubną’ skarb nieskończonej wartości: swoje własne Bożo-Ludzkie Życie – i oczywiście swoją Bożo-Ludzką Miłość.
(0,13 kB)  Dokona się to niebawem w Jego ofierze Krzyża.
(0,13 kB)  Ofiara ta znajdzie swoje uwiecznienie i jednocześnie nigdy nie ustające uobecnienie w ustanowionej w przeddzień śmierci krzyżowej ofierze Eucharystycznej. Ona to:

„Eucharystia jest sakramentem naszego odkupienia.
Jest sakramentem Oblubieńca i Oblubienicy ...” (MuD 26).

Jan Chrzciciel uczynił wszystko, co było w Jego mocy, żeby doprowadzić do owych Bożo-Ludzkich Zaślubin. Zwierzonym mu przez Trójjedynego zadaniem było – zgodnie ze Słowem-Bożym księgi Malachiasza:

„Oto Ja [Jahwéh] wyślę Anioła Mego [= Jan Chrzciciel], aby przygotował drogę przede Mną,
a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wyczekujecie,
i Anioł Przymierza [sam Mesjasz: Jezus], którego pragniecie.
Oto nadejdzie, mówi Jahwéh Zastępów ....” (Ml 3,1).

Wciąż językiem analogii się posługując, określają Ewangelie postać Jana Chrzciciela jako właśnie zapowiedzianego ‘Anioła Mego’, tzn. Wysłańca Mego [hebr. Máleach = wysłaniec, Anioł=Posłany]. Potwierdził to sam Jezus w swym świadectwie o Janie Chrzcicielu:

„Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć?
Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano:
‘Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę’. ...
Wszyscy bowiem prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana.
A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść ....” (Mt 11,9n.13n; por. też Łk 7,27; Mk 1,1).

Jan Chrzciciel istotnie nawoływał ówczesnego Izraela do przygotowania się przez nawrócenie serc na przyjście tego, który jest „Panem świątyni” (Ml 3,1):
– „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki ...” (Mt 3,3; Mk 1,3; Łk 3,3-6).
– Jan Chrzciciel „obchodził ... całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów ...” (Łk 3,3).

W ten sposób spełniał swoją delikatną misję: przygotowania dla Pana Młodego – Jego Oblubienicy. Było to zwierzonym mu zadaniem względem podówczas żyjącego pokolenia, podobnie jak później – po latach, analogiczne zadanie będzie pełnił Apostoł Narodów, św. Paweł – w stosunku do kolejnego pokolenia, które również będzie przygotowywał na zaślubiny z Oblubieńcem – Chrystusem:

„... Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością.
Poślubiłem was [Paweł pisze do Koryntian] przecież Jednemu Mężowi [= Chrystusowi],
by was przedstawić Chrystusowi jako czystą Dziewicę ...” (2 Kor 11,2).

Na tym polegała jednocześnie zwierzona Janowi Chrzcicielowi przez Trójjedynego rola, typowa dla ‘przyjaciela oblubieńca’ : by tegoż pana młodego przyprowadzić do pani młodej i podjąć się wszelkich starań, by planowane małżeństwo było po ‘ludzku’ oraz z Bożego punktu widzenia ‘udane’.

Jan Chrzciciel jest sobie świadom, że zadanie jego jako „przyjaciela olubieńca”  dobiegło końca.
(0,15 kB)  W pierwszym ‘akcie’ spełnianej roli ‘Przyjaciela Pana Młodego’ przygotowywał Lud Boży: ówczesnego Izraela „od wewnątrz”: czystości sumienia, przy zaangażowaniu wszystkich swoich sił – na przyjęcie Jezusa jako „Pana Młodego”. Stał się Nim Boży Oblubieniec człowieka: mężczyzny i kobiety.
– Wielu z Izraela przyjęło głoszone przez Jana Chrzciciela Orędzie pokuty i nawrócenia. Nawracali się nawet celnicy i co więcej: „pytali go też i żołnierze: A my, co mamy czynić” (Łk 3,14).
Niestety – jak już wspomnieliśmy, „faryzeusze i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego” (Łk 7,30).

(0,15 kB)  W drugim ‘akcie’ przygotowań do planowanego przymierza małżeńskiego między Bogiem a Nowym Izraelem przyprowadził Jan Chrzciciel ‘Pana Młodego’, tzn. Jezusa – do tejże Jego Oblubienicy: Izraela Nowego i Wiecznego Przymierza.
– Tym stało się wyraźne wskazanie Izraelowi na Jezusa i zidentyfikowanie Go w Jego potrójnym charakterze: jako „Mesjasza” (J 3,28n), jako „Baranka Bożego, który gładzi grzech świata” (J 1,29) oraz jako „Oblubieńca” (J 3,29n).

Żeby nie było wątpliwości, w jakim znaczeniu Jezus będzie ‘Oblubieńcem’ Ludu Bożego Nowego i Wiecznego Przymierza między Bogiem a człowiekiem: mężczyzną i kobietą, Jan Chrzciciel wyrazi się z niezwykłym naciskiem, że ten Jezus, o którym wyraża się jako ‘Oblubieńcu’, jest „Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata” (J 1,29).
– Poślubi On zatem Izraela Nowego i Wiecznego Przymierza w jeden jedyny sposób: przez to, że stanie się „ofiarą przebłagalną za nasze grzechy ... i całego świata” (1 J 2,2). Ofiary tej dokona niebawem na Krzyżu.

Zasygnalizuje to wkrótce sam ten Boży Oblubieniec – Jezus. Powie o tym w swej nocnej rozmowie z Nikodemem. Jezus uświadomi Nikodemowi z góry założoną blokadę wielu na Boży zamysł:

„... Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, że to mówimy, co wiemy,
i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego [Jezusa i Ojca; J 1,1.18; 3,34 itd.]
nie przyjmujecie. ...
I nikt nie wstąpił do nieba oprócz tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.
– A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni,
tak potrzeba, by wywyższono [zob. Lb 21,4-9; oraz: J 12,32: zapowiedź Krzyża]
Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie – wieczne ...” (J 3,11.13).

Jezus zapowiada tu jednoznacznie, że będąc ‘Panem Młodym’ dla ‘Pani Młodej’ – zwiąże się z nią ‘ślubem’ w jedyny sposób: jako jej Odkupiciel: Odkupiciel-z-Krzyża. To będzie zarazem chwilą wyrażenia zgody małżeńskiej wypowiedzianej przez obecnego tu Oblubieńca.

Jan Chrzciciel, który wskazuje na Jezusa ‘palcem’ jako zarówno Mesjasza, jak Oblubieńca i Baranka Bożego, sam będąc „Przyjacielem Oblubieńca”, „stoi” przy Nim i „słucha Go” (J 3,29).
– Również te słowa mieszczą się w ramach języka analogii i alegorii. Jan Chrzciciel już z góry widzi Jezusa jako „Baranka Bożego” zabitego na odpuszczenie grzechu świata i Oblubieńca-z-Krzyża.
– Wtedy to ów „Pan Młody”, na krzyżu, zaślubi ‘Panią Młodą”. Tam to wyprawi Ojciec „ucztę weselną” – królewską, dla swego Syna (por. Mt 22,1-14), zapraszając wszystkich którzy tylko zechcą przyjść. Będzie się to działo na górze Kalwarii, tuż przy murach Jeruzalem:

„Jahwéh Zastępów przygotuje dla wszystkich Ludów na tej Górze [na Syjonie]
ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win ...
Raz na zawsze zniszczy śmierć” (Iz 25,6.8).

Jan Chrzciciel stanie się i pod tym względem ‘Przyjacielem Oblubieńca’. W swej skromności i świadomości spełnionego zadania jako właśnie „Przyjaciela Pana Młodego”  wypowie się o sobie tak jak to sformułował Jezus:

„Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono:
‘Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać’ ...” (Łk 17,10).

Jan Chrzciciel podsumuje mianowicie swoją misję w słowach:

„... A Przyjaciel Oblubieńca, który stoi i słucha Go,
doznaje najwyższej radości na głos Oblubieńca.
Ta zaś moja radość doszła do szczytu.
Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3,29n).

Istotnie, Jan do końca stara się okazywać bezinteresowną radość z faktu, że własna popularność gwałtownie maleje, a Lud Boży lgnie do Jezusa – Baranka Bożego i Oblubieńca-z-krzyża. Szczera radość serca w obliczu tego, co po ludzku z całą pewnością go bolało, jest echem tego, co i Oblubieniec: Jezus – będzie przeżywał jako Bożą ‘radość’.
– Jezus przecież jeszcze pomiędzy Wieczernikiem a swą modlitwą arcykapłańską, tzn. bezpośrednio przed rozpoczęciem „swojej Godziny”: tortur dopełnianego dzieła Odkupienia, aż sześciokrotnie będzie mówił o ‘radości’ (zob. J 15,11; 16,20.21.22.24; 17,13).

Jan Chrzciciel zostanie wkrótce po wskazaniu Jezusa jako Baranka Bożego wtrącony do więzienia, a potem w totalnie nie oczekiwanych okolicznościach: w trakcie uroczystości urodzinowych Heroda Antypasa, syna Heroda Wielkiego, ścięty w więzieniu. Był to akt zemsty na nim ze strony Herodiady, która odeszła od swego męża Filipa, brata Heroda Antypasa, stając się jego żoną (zob. Mt 14,1-12; Mk 6,14-29; Łk 9,7nn).
– W ten sposób i swą śmiercią męczeńską stał się poprzednikiem wiernie zapowiadanego przez siebie Mesjasza, Oblubieńca, Baranka Bożego.

(4,4 kB)

h. Świadectwo Jana o Jezusie Oblubieńcu
a małżeństwo jako sakrament

Wypada postawić sobie pytanie, jaki istnieje związek między dopiero co omówionym świadectwem św. Jana Chrzciciela o Jezusie: Mesjaszu, Baranku Bożym, Oblubieńcu, oraz określeniu swej własnej roli jako „Przyjaciela Oblubieńca” – a małżeństwem jako jednym z sakramentów Kościoła?

(0,2 kB)  Omówione wypowiedzi Jana Chrzciciela nie dotyczą małżeństwa w zwyczajnym znaczeniu tego słowa: pomiędzy dwojgiem osób, które zawierają związek małżeński nastawiony na przekształcenie się niebawem w rodzinę.

(0,2 kB)  Jan Chrzciciel wskazuje wytrwale na Jezusa – jako Pana Młodego. Zaświadcza na podstawie na bieżąco otrzymywanego poznania Prawdy-wierności Bożego Objawienia, że Jezus jest Bogiem-Oblubieńcem – w ścisłej kontynuacji dobrze zakorzenionego dotychczasowego Objawienia Boga jako Prawdy-wierności o Bogu, który od początku ofiarowuje człowiekowi: mężczyźnie i kobiecie, potem precyzując tę propozycję w odniesieniu do Ludu swego wyboru: Izraelowi – darmowe i bezinteresowne przymierze komunii życia i miłości.

(10 kB)

Objaśnienie

Przez Jana Chrzciciela Bóg posuwa naprzód rozumienie tego przymierza, rozumiane przez Boga na kształt przymierza małżeńskiego – w tym sensie, że wskazuje precyzyjnie na Jezusa, Syna Bożego, jako tego, który poślubia Lud Boży Nowego i Wiecznego Przymierza. Rola Jana Chrzciciela jest w stosunku do Bożego Oblubieńca służebna i jednocześnie zaszczytna: jemu przypadło w udziale ogłosić te zaślubiny i przyprowadzić Jezusa jako Boga-Oblubieńca do ‘Pani Młodej’: trudnej Oblubienicy Bożego Przymierza z rodziną ludzką, która zarówno dotąd, jak odtąd – raz po raz odrzuca pełną Miłości Bożą propozycję ślubną.

(0,2 kB)  Wskazany przez Jana Chrzciciela Jezus, ogłoszony i wskazany przez niego jako jednocześnie „Baranek Boży który gładzi grzech świata”, nigdy nie wyprze się swego słowa, jakie raz dał tej swojej, umiłowanej nad życie, chociaż Ona swego Bożego Oblubieńca chronicznie zdradza i oszukana przez Złego – odrzuca. Jezus-Oblubieniec stanie się dla Niej ‘Barankiem Ofiarowanym’ jako „okup za wielu” (Mt 20,28).
– Jezus-Oblubieniec nigdy nie powie, że raz swemu żywemu Obrazowi zaofiarowana Jego Bożo-Ludzka Miłość i zaofiarowane mężczyźnie i kobiecie uczestnictwo w Bożo-Ludzkim życiu było jedną wielką ‘pomyłką życiową’. Jest On wierny raz człowiekowi zaofiarowanej i w zawartym Przymierzu ‘małżeńskim’ przyrzeczonej miłości nie tylko jako Bóg, ale i jako Bóg-Człowiek: jako Syn Człowieczy, narodzony z Maryi, swojej Dziewiczej Matki.

Boże Objawienie potwierdza w ten sposób poprzez rozważane przez nas świadectwo Jana Chrzciciela o Jezusie: Mesjaszu, Baranku Bożym, Oblubieńcu i zaszeregowanej własnej funkcji Jana jako ‘Przyjaciela Oblubieńca’podstawowe znaczenie małżeństwa w dziele zarówno stworzenia, jak i odkupienia.
– Skoro sam Bóg nieustannie uświadamia człowiekowi: mężczyźnie i kobiecie, stworzonym jako Boży Obraz i Boże Podobieństwo, iż On pierwszy: Bóg – jest cały Oblubieńczy w stosunku do stworzenia swojego wyboru: człowieka, i pozostaje swej raz człowiekowi zaproponowanej i uroczyście przyrzeczonej miłości bezwzględnie wierny – wbrew ciągłej apostazji tej swojej, nad własne życie umiłowanej – jest z góry nieprawdopodobne, żeby małżeństwo mogło nie odgrywać w zamyśle Boga jako Stworzyciela i Odkupiciela roli całkiem podstawowej.

Sam Bóg posyła człowiekowi raz po raz potwierdzane sygnały, że to co wiąże, a przynajmniej powinno wiązać nierozerwalnie męża i żonę, winno być według Bożego zamysłu względem człowieka jednym wielkim i ciągłym uwidzialnieniem w obopólnych odniesieniach męża i żony jako małżonków – tej zawsze bezwzględnie wiernej Miłości, jaką Bóg – na swój Boży sposób, ‘Oblubieńczo wiąże się w tym bardziej nierozerwalnej, bezwzględnie wiernej Miłości i zaproszeniu do uczestnictwa w tym samym Życiu – z człowiekiem, którego stworzył nieodwołalnie w Jego męskości i kobiecości jako swój Obraz i Podobieństwo.

Tym samym zaś dopiero co rozważana relacja o świadectwie Jana Chrzciciela o Jezusie-Oblubieńcu wskazuje na to, że Człowiek – mężczyzna i kobieta, który w akcie swego stworzenia został zarazem powołany do małżeństwa i rodziny jako pra-sakramentu stworzenia – został w samym akcie stworzenia wyniesiony do stanu pierwotnej niewinności i sprawiedliwości. Stan ten wyprzedzał upadek pierwszych małżonków-rodziców.

Powołania człowieka do „świętości i nieskalaności’ w Obliczu Bożym nie zdołał wygasić całkowicie nawet grzech. Powołanie to znajduje swoją nigdy nie ustającą kontynuację m.in. poprzez małżeństwo jako pra-sakrament stworzenia, a w dokonanym Odkupieniu poprzez wyniesienie małżeństwa do poziomu sakramentu Kościoła. Co prawda grzech zadał sumieniu głębokie rany. Pogrążył on w głębokim cieniu zarówno wolę człowieka, jak i jego umysł.

Jednakże nadeszło odkupienie. Odkupicielem swego żywego Obrazu stanie się sam Bóg. W Jezusie Chrystusie, Synu Ojca Przedwiecznego, ale i rzeczywistym Synu Jego Dziewiczej matki Maryi, stanie się Bóg osobiście ofiarą przebłagalną za grzechy człowieka. Stanie się to najwyższym wyrazem Miłości, jaką Bóg umiłował człowieka – w analogii do miłości oblubieńczej ludzkich oblubieńców: męża i żony. W ofierze na krzyżu Bóg ofiarowuje swojej Oblubienicy: Kościołowi i każdemu człowiekowi – zupełnie od nowa nieodwołalne Przymierze, tj. komunię w swojej Miłości i w swoim Życiu. Darem ślubnym staje się Ciało Chrystusa wydane – i Krew Chrystusa przelana na odpuszczenie grzechów. W ten sposób Bóg łączy się na krzyżu Oblubieńczo ze stworzeniem swojego Umiłowania.

Czyżby miało nie być słuszne przeżywanie małżeństwa w sposób „święty i nieskalany”, skoro ono w Bożym zamyśle Miłości jest podarowane człowiekowi jako nieustanne, spontaniczne przekierowanie miłości, jaką Pierwszy – Bóg umiłował człowieka – na tę miłość, jaka winna łączyć bezwzględnie wiernie męża z żoną?

W tym właśnie duchu kształtują się czerpane wprost z objawienia Boga jako Prawdy-wierności – wypowiedzi, w jakich o Jezusie Oblubieńcu wyraża się św. Jan Chrzciciel.

(7,9 kB)

2. Jezus o sobie jako Oblubieńcu

(4,4 kB)

a. Pytanie uczniów Jana Chrzciciela odnośnie do postów

W poszukiwaniu miejsc Ewangelii, w których można by znaleźć jakieś punkty wyjścia dla zbudowania teologii małżeństwa jako sakramentu Kościoła, dochodzimy do jeszcze jednego miejsca. Tym razem sam Jezus przedstawia w sposób jednoznaczny siebie jako Oblubieńca. Jak to bywa najczęściej, Jezus nie rozpoczyna dyskusji na określony temat, a natomiast podejmuje w lot nadarzającą się sposobność, by przy okazji odpowiedzi przekazać ważne pouczenie dogmatyczno-etyczne.

Chodzi o relację, którą niemal w identycznych słowach opisują ‘Synoptycy’, tj. pierwsi trzej Ewangeliści: Mateusz, Marek i Łukasz. Działo się to w okresie, kiedy ówcześni gorliwi Żydzi przeżywali w sam raz dni postu.
– Skorzystamy z wersji zdarzenia opisanego przez św. Marka. Jest to zatem opis w zasadzie samego Piotra. Jego to przemawianie na prośbę chrześcijan Rzymu spisał Marek, podówczas nieodstępny uczeń-sekretarz Piotra. Marek pisze:

„Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Niego [tj. do Jezusa] i pytali:
‘Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?’
– Jezus im odpowiedział:
‘Czy goście weselni mogą pościć, dopóki Pan Młody jest z nimi?
Nie mogą pościć, jak długo Pana Młodego mają u siebie.
Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im Pana Młodego, a wtedy w ów dzień, będą pościć’ ...” (Mk 2,18-20; zob. Mt 9,14-17; Łk 5,33-39).

Można ponownie podziwiać charakterystyczny styl, w jaki Jezus prowadził dyskusje ze swymi przeciwnikami.
– Przewodnicy duchowi ówczesnego Izraela, czyli faryzeusze sprzymierzeni z ‘uczonymi w Prawie’ [hebr.: toráh = Prawo: Pięcioksiąg Mojżesza], których nauczanie nadawało ton życiu religijnemu Ludu Bożego – zalecali, albo i nakładali na Lud coraz inne, nowe ‘posty’.

Sam w sobie ‘post’ był praktyką religijną głęboko zakorzenioną w Izraelu i stosowaną. Posty odprawiano przede wszystkim dla ubłagania Bożego Miłosierdzia szczególnie w czasach kataklizmów narodowych – przyrodniczych i politycznych.
– Posty podejmowano oczywiście również w życiu indywidualnym. Nałożenie na siebie umartwień oraz postu stawało się w oczach Bożych wyrazem szczerości intencji danej osoby względnie grupy osób.

Postawa człowieka nakładającego na siebie wstrzymanie się od obfitszego przyjmowania pokarmów, względnie ograniczenie posiłku do samego tylko chleba i wody w określonym czasie lub określonych dniach, odłożenie w dniach postu przeżywania intymności małżeńskiej ze względów religijnych – było podyktowane dążeniem do wykazania Bogu gotowości przyjęcia Jego nieraz trudnej woli i pozostawania wiernym w jak najdokładniejszym praktykowaniu przymierza, jakie Bóg zaproponował Hebrajczykom, dzisiejszym Izraelitom-Żydom.

Motywem w podejmowaniu postu religijnego nie były zatem względy jedynie zdrowotne. Nie chodziło również o uprawianie ‘ascezy-dla-ascezy’, jak to bywa w sporcie. Chodziło wtedy zawsze o wewnętrzne oczyszczenie sumienia, a jednocześnie o wybłagane u Bożej litości jakiejś szczególnej łaski.
– Post podejmowany jako akt głęboko religijny staje się obok modlitwy i jałmużny wyrazem pokory, zawierzenia Bogu, a także miłości otwartej na Boga i bliźniego. Nic dziwnego, że post w religijnym tego słowa znaczeniu łączono zawsze z intensywniejszą modlitwą i szczerze przeżywanym rozliczeniem się ze swego postępowania wobec Boga i bliźnich (zob. np. Wj 34,28; Kpł 16,29nn; 23,29; Sdz 20,26; 2 Sm 12,16n.22; 1 Krl 19,8; 21,27; Jdt 8,6; Est 4,16; Jon 3,7; Jl 2,15n; itd.).

Rozumie się, że w parze z postem powinno było dokonywać się rzeczywiste nawrócenie serca i wzmożone praktykowanie miłości zarówno względem Boga, jak i bliźniego.
– Gdyby praktyce postu nie towarzyszyła postawa dyspozycyjności względem Boga i rzeczywiste czyny miłości bliźniego według Bożych oczekiwań, stałby się on wyrazem wewnętrznej obłudy. Widocznie tak istotnie niekiedy się zdarzało – zarówno w czasach Jezusa, jak i na przestrzeni całego Starego Testamentu, a i po dziś dzień.

Nic dziwnego, że już Prorocy występowali przeciw fałszywie pojętym praktykom postu. Przykładem tego jest szczególnie następujący fragment z Trito-Izajasza:

„Krzycz na całe gardło ...! Wytknij mojemu Ludowi jego przestępstwa ...! Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać Moje drogi – jakby Naród, który kocha sprawiedliwość ... Proszą Mnie o sprawiedliwe Prawa, pragną bliskości Boga:
‘Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał?’
– Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników.
Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią.
Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości.
Czyż Ja taki post jak ten wybieram sobie w dniu, w którym się człowiek umartwia? Czy zwiesić głowę jak sitowie i użyć woru z popiołem za posłanie, czyż to nazwiesz postem i dniem miłym dla Jahwéh?
– Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram:
Rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać? Dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków?
Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie ... Wtedy zawołasz, a Jahwéh odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzecze]: Oto jestem” (Iz 58,1-9).

Jezus nigdy nie zakazywał praktyki postu. Sam również podejmował post, np. przed rozpoczęciem swej działalności publicznej (Mt 4,2; Łk 4,2). Gdy Apostołowie nie mogli uwolnić epileptyka od zniewolenia przez złego ducha (Mt 17,18), uczynił to na prośbę jego ojca Jezus:

„Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie.
Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: ‘Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?’
On zaś im rzekł ‘Z powodu małej wiary waszej ... – I nic niemożliwego nie będzie dla was.
Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem’ ...” (Mt 17,18-21; por. Mk 9,29).

Apostołowie dobrze zapamiętali postawę Jezusa w tej sprawie. Apostoł Narodów Paweł sam bywał nierzadko głodny i spragniony. Mimo to sam jeszcze, dodatkowo, podejmował częste posty (por. Dz 9,9; 2 Kor 6,5; 11,27).
Podobnie postępowali pozostali Apostołowie i Kościół Pierwotny (por. Dz 13,2n; 14,23).
Jezus jednak wyraźnie przestrzegał przed faryzeizmem w praktykowaniu postu, tzn. podejmowania postu ‘na pokaz’.
– Powiada:

„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli;
inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6,1).

Toteż dodaje w nawiązaniu do podejmowanych postów:

„Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy.
Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą.
Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę.
Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz,
aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu.
A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie ...” (Mt 6,16nn).

(4,4 kB)

b. Licytowanie się o post na pokaz

W omawianym wypadku: rozważanego przez nas fragmentu (zob. wyż.: Post a Pan Młody: tekst Marka), mamy do czynienia ze swoistym ‘przechwalaniem się’ uczniów Jana Chrzciciela odnośnie do podejmowanych postów. Według relacji Mateusza podeszli do Jezusa ci właśnie uczniowie Jana i zapytali Go wprost – niby o samych tylko uczniów Jezusa: „Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?” (Mt 9,14). Pytanie to w takim sformułowaniu było oczywiście wymierzone wprost przeciw Jezusowi i wyrażało głębokie oburzenie uczniów Janowych w obliczu zauważanego przez nich ‘braku pobożności i gorliwości’ kręgu uczniów Jezusa.

Jeszcze dosadniej formułuje zarzut postawiony Jezusowi Ewangelista Łukasz. Relacjonuje on:
Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo uczniowie faryzeuszów; twoi zaś jedzą i piją” (Łk 5,33). Widać wyraźnie, że uczniowie Jana Chrzciciela licytowali się w podejmowanych postach i być może długich modlitwach z tymi, którzy poddawali się duchowości promieniującej od Jezusa. I gorszyli się, jednocześnie uważając siebie za ‘lepszych’. Świadczy to o niezbyt czystej intencji podejmowanych postów, uprawianych w dużej mierze ‘na pokaz’.

Co więcej, o Jezusie, który nie gardził zaproszeniami nawet ze strony celników, oraz o Jego uczniach krążyły opinie pełne faryzejskiego gorszenia się. Opinie te nie mogły nie docierać do samego Jezusa. Mistrz z Nazaretu powtórzył w końcu krążące o sobie, ubliżające powiedzonka. Było to w kontekście świadectwa, jakie Jezus złożył o Janie Chrzcicielu.
– Przy okazji wspominał wtedy, jak „faryzeusze i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu” (Łk 7,30) z rąk Jana Chrzciciela. Przedstawił wtedy również ocenę duchowego oblicza współczesnego społeczeństwa:

(8 kB)
Objaśnienie

„Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? ... – Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku
i głośno przymawiają jedne drugim: ‘Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali’.
Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: ‘Zły duch go opętał’.
Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: ‘Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników’.
A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność” (Łk 7,31-35).

Jezus przytacza tu opinie o sobie i o Janie Chrzcicielu. Okazało się, że nie sposób ‘dogodzić’ ówczesnemu społeczeństwu. Gdy działał Jan Chrzciciel, wielki pokutnik, który „nie jadł chleba i nie pił wina’, faryzeusze i rabini odrzucili jego orędzie, przygotowujące Lud Boży na przyjście Jego – Syna Człowieczego, jako: Mesjasza – Baranka Bożego – Oblubieńca.

Duchowni przywódcy Narodu wzgardzili Jego świadectwem i – jak widzieliśmy wyżej – usiłowali neutralizować słowa Jana Chrzciciela dotyczące Jezusa (zob. wyż.: Blokowanie świadectwa o Jezusie). Rozpowszechniali wśród Ludu negatywne zdanie, które było jawnym grzechem przeciw Duchowi Świętemu: „... Nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: Zły duch go opętał’ (Łk 7,33).
– Odwrotnie: gdy Jezus chodził do ‘grzeszników i celników’, ukazując otwierającą się dla nich szansę zbawienia, oskarżali Jezusa: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników” (Łk 7,34).

Narzucał się wniosek prosty: przywódcy duchowi Narodu ujawniali chcąc nie chcąc postawę wewnętrznej zatwardziałości. Nie chcieli odstąpić od zmanipulowanego przez siebie pojmowania Boga. Chcieli najwyraźniej podporządkować sobie zmysł odkupieńczy Boga – pod urobiony przez siebie samych ‘zamysł’.
– Ten jednak był dokładnie przeciwny temu, co Bóg zamierzał jako zaofiarowane przez siebie przymierze Nowe i Wieczne Boga z człowiekiem: mężczyzną i kobietą. Było ono zapowiadane od pra-początku, przedstawiane potem coraz wyraźniej – zwłaszcza przez Proroków. Ale już i Prorocy musieli raz po raz stwierdzać z bólem serca:

„Lecz oni nie słuchali i twardym uczynili swój kark, jak kark ich przodków,
którzy nie zawierzyli Bogu swojemu, Jahwéh ...” (2 Krl 17,14).

Dopiero na tym tle ukazuje się wymowa słów, w jakich Jezus wyjaśnia i zarazem usprawiedliwia postawę swych uczniów odnośnie do praktyki ‘postu’.
– Praktyka ta wejdzie w życie w inaugurowanej obecnie epoce tego, co trzeba będzie określić jako kolejną „nowość Ewangelii” (wyrażenie użyte wielokrotnie m.in. w: MuD 11.12.13.20.23.24) w stosunku do tego, co było ‘dotąd’. Nowa duchowość, która zaczyna się wraz z osiągnięciem „pełni czasu” (Ga 4,4) – tym razem w zakresie podejmowanych umartwień i postu, nie będzie zerwaniem z dotychczasową tradycją dogmatyczną. Będzie ona natomiast jej oczyszczeniem i kontynuacją, dostosowaną jednak do warunków Nowego i Wiecznego Przymierza, jakie Bóg zawiera w swoim Synu Jezusie Chrystusie z rodziną człowieczą obecnie na nowych warunkach.

(7,7 kB)

RE-lektura: część VI, rozdz. 9b.
Stadniki, 9.V.2015.
Tarnów, 7.VII.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



c. Jezus: Mesjasz – Baranek – Oblubieniec
Pouczenie z Objawienia
Objawienie odnośnie do Jezusa Mesjasza. Tekst
Jezus to Pan Młody. Tekst
Ukazane w świadectwie Jana trzy postacie

d. Trzy wątki Objawienia: Mesjasz-Baranek-Oblubieniec
Jezus a Dzieło Ojca do spełnienia
Syn Maryi – Mesjasz
Syn Maryi – Baranek Boży
Syn Maryi – Pan Młody

e. Blokowanie świadectwa o Jezusie

f. Jezus a Jahwéh: Mesjasz-Baranek-Oblubieniec
Jezus jako Mesjasz i Baranek zabity za grzechy
Czyżby Jezus był Jahwéh-Oblubieńcem
Identyfikacja Panny Młodej
Miłość Boska – wyraz ludzki. Tekst

g. Jan Chrzciciel: Przyjaciel Pana Młodego
Funkcja Jana Chrzciciela
Rola Przyjaciela Oblubieńca
Jan Chrzciciel jako Przyjaciel Oblubieńca
Paweł o Jezusie-Oblubieńcu

h. Świadectwo Jana o Jezusie Oblubieńcu a małżeństwo jako sakrament

2. Jezus o Sobie jako Oblubieńcu
a. Pytanie uczniów Jana Chrzciciela odnośnie do postów
Uczniowie Jana u Jezusa: Oblubieńca. Tekst
b. Licytowanie się o post na pokaz


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Jan Paweł II - W trumnie w Kaplicy Sykstyńskiej (a)
Ryc.2. Jan Paweł II - Ceremonie pogrzebowe (b)
Ryc.3. Pan obdarzył kolejnym, ósmym Dzieckiem w rodzinie z 10 dziećmi
Ryc.4. Krańcowo daleko posunięte wzajemne zaufanie: chłopczyka i kota
Ryc.5. Kozica spoglądająca na samym krańcu skały z przepaścią
Ryc.6. Gorzko zapłakana dorastająca stopniowo dziewczynka