(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(14 kB)

b. Jezus w rozmowie z Samarytanką (J 4,1-42)

Ewangelie donoszą wielokrotnie o spotkaniach Jezusa z kobietami (zob. do tego MuD 13). W związku z tym Ojciec święty podkreśla:

„W całym nauczaniu Jezusa, podobnie jak w Jego postępowaniu, nie spotyka się niczego, co by było przejawem upośledzenia kobiety, właściwego dla Jego czasów. Wręcz przeciwnie, Jego słowa i Jego czyny wyrażają zawsze należny dla kobiety szacunek i cześć ...” (MuD 13).

Jednym z bardzo szczególnych takich spotkań jest długa rozmowa Jezusa przy „studni Jakubowej” (J 4,6) z kobietą z miasteczka Sychar, która przyszła do studni zaczerpnąć wody. Jezus odnosił się do niej z pełnym szacunkiem i nie okazał jej ani cienia pogardy, chociaż ona sama przyznała wkrótce, że miała już „pięciu mężów, a ten, którego [obecnie ma], nie jest [jej] mężem” (por. J 4,18). Jan Paweł II nawiązuje do tej wypowiedzi:

„Ona zaś – słysząc, iż [Jezus] znał tajniki jej życia – rozpoznaje w Nim Mesjasza
i spieszy powiedzieć o Nim swoim ziomkom” (MuD 13).

Sam fakt, że Jezus nie stronił od rozmowy z kobietami, nie wyłączając z kobietami grzesznymi, świadczy o postawie jego akceptacji godności każdego człowieka, w tym – tym bardziej w środowiskach ówczesnej kultury pogardzanej kobiety. Jan Paweł II podkreśla:

„Sposób postępowania Chrystusa, Ewangelia Jego czynów i Jego słów, jest konsekwentnym sprzeciwem wobec wszystkiego, co uwłacza godności kobiety. Dlatego też te kobiety, które znajdują się w pobliżu Chrystusa, odnajdują siebie w prawdzie, jakiej On ‘naucza’ i jaką ‘czyni’ nawet jeśli jest to prawda o ich własnej ‘grzeszności’. Czują się przez tę prawdę ‘wyzwolone’, przywrócone sobie, czują się umiłowane tą ‘miłością odwieczną’, miłością, która znajduje swój bezpośredni wyraz w samym Chrystusie. W zasięgu działania Chrystusa zmienia się ich pozycja społeczna. Słyszą, że Jezus rozmawia z nimi o takich sprawach, o jakich ówcześnie nie rozmawiało się z kobietą.
– Przykładem najbardziej poniekąd szczególnym jest Samarytanka przy studni w Sychem. Jezus, który wie, że jest grzesznicą i mówi jej o tym, rozmawia z nią o najgłębszych Bożych tajemnicach. Mówi jej o nieskończonym darze Bożej Miłości, który jest ‘źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu’ [J 4,14]. Mówi jej o Bogu, który jest Duchem, i o prawdziwej czci, jaką Ojciec winien odbierać w Duchu i prawdzie [J 4,24]. Objawia jej na koniec, że jest Mesjaszem przyobiecanym Izraelowi [J 4,26] ...” (MuD 15).

Przytoczone uwagi Jana Pawła II wprost rzutują na pojmowanie małżeństwa w ówczesnym Izraela, a raczej praktycznie w całym ówczesnym świecie. Wbrew pozorom podobnie traktuje się kobietę często po dziś dzień: jako przedmiot atrakcyjny dla reklam oraz wszelkiego rodzaju użytku seksualnego. Często zresztą kobiety same do takiego traktowania siebie się przyczyniają.

Użytkowe odnoszenie się mężczyzn do kobiet wyraża się oczywiście bezpośrednio na pojmowaniu wzajemnych odniesień pomiędzy mężem a żoną. Bywały niewątpliwie i w głębokiej starożytności, w tym również w Izraelu, szczęśliwe wyjątki, gdy mąż odnosił się do swojej małżonki z najwyższą czcią jako do jej osoby, z którą związał się dozgonnie w przymierzu małżeńskim (np. Prz 31,10-31): ona jest dla niego błogosławieństwem, a on dla niej. Niemniej niemal regułą było niemal niewolnicze traktowanie kobiety i jej użytkowe wykorzystywanie, szczególnie w wymiarze płciowym.

Jeśli Ewangelie bardzo często wspominają o kobietach, które znalazły się w zasięgu działania Jezusa, w wielu wypadkach potem Mu towarzyszyły, pomagały zarówno Jemu jak i towarzyszącym Mu Apostołom, a nawet „usługiwały im [= Jezusowi + grupie uczniów] ze swego mienia” (por. Łk 8,2n), świadczyło to jedynie niepodważalny o tym, że w Jego bliskości odnajdywały się one instynktownie w swojej godności jako kobiety, poczuły się dowartościowane i kochane odwieczną Miłością, płynącą prosto od Boga. Tak dowartościowana kobieta odnajduje w sobie niewyczerpane zasoby sił, które ją mobilizują i motywują do szczytów heroizmu.

Ponieważ zaś Chrystus potrafi uszanować godność człowieczą nawet kobiety-grzesznicy, nic dziwnego, że w ten sposób od wewnątrz – od serca – wezwana kobieta staje się spontanicznie wierną uczennicą Chrystusa. Jan Paweł II mówi dalej:

„... Owa kobieta, i to ‘kobieta-grzesznica’ staje się ‘uczniem’ Chrystusa; co więcej, raz pouczona głosi Chrystusa mieszkańcom Samarii, tak że również oni przyjmują Go z wiarą [J 4,39-42].
Wydarzenie to bez precedensu, gdy chodzi o powszechne traktowanie kobiet przez tych, którzy nauczali w Izraelu, natomiast w postępowaniu Jezusa z Nazaretu takie zachowanie jest czymś normalnym” (MuD 15).

(6,9 kB)

c. Jawnogrzesznice odzyskujące godność w spotkaniu
z Jezusem (Łk 7,47; itd.)

Wypada wspomnieć o kolejnym spotkaniu Jezusa z kobietą grzeszną. Tym razem działo się to w czasie przyjęcia, jakie dla Jezusa przygotował pewien faryzeusz (Łk 7,36-50). Znów wypada przytoczyć ciepłe słowa Jana Pawła II:

„Oto znów jawnogrzesznica, która – wbrew potępiającej ją opinii publicznej – wchodzi do domu faryzeusza, by namaścić olejkiem stopy Jezusa. Jezus powie o niej do zgorszonego tym faktem gospodarza: ‘Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała’ [Łk 7,37-47](MuD 13).

(8.8 kB)
Objaśnienie

W tej sytuacji Jezus wyraźnie bierze w obronę godność kobiety i jej odwagę, podkreślając jej wierność w miłowaniu. Tak było w przypadku dopiero co wspomnianej kobiety, która Jezusowi namaściła stopy (Łk 7,44-50), jak i tej innej kobiety, która u Szymona Trędowatego w Betanii (Mk 14,3) wylała Jezusowi bardzo drogi olejek nardowy na głowę (Mk 14,3; Mt 26,7-13; J 12,1-8).

Niemożliwe, żeby postawa Jezusa nie rzutowała na pozycję kobiety w świetle Ewangelii. Niezależnie od tego, czy wyjdzie za mąż, czy stanie się oblubienicą Chrystusa powołującego ją do Jego naśladowania w stanie dziewiczym.

Docenione w ten sposób kobiety potrafiły wyrazić swą wdzięczność Jezusowi swą wiernością aż do Jego ofiary na krzyżu. Podkreśli to Jan Paweł II:

„... Ewangelie ... także podkreślają, że w momencie ostatecznej próby, rozstrzygającej o całym mesjańskim posłannictwie Jezusa z Nazaretu, u stóp krzyża znalazły się przede wszystkim kobiety. Z Apostołów dochował wierności tylko Jan. Kobiet zaś było wiele. Nie tylko Matka Chrystusa i ‘siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena’ [J 19,25] – ale ‘wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu’ [Mt 27,55].
– Jak widać, w tej najcięższej próbie wiary i wierności kobiety okazały się mocniejsze od Apostołów; w tych momentach niebezpieczeństwa te, które ‘wiele umiłowały’, potrafiły przezwyciężyć lęk ...” (MuD 15).

Każda z cech charakterystycznych, jakie wyzwalały się spontanicznie u kobiet, które znalazły się w zasięgu promieniowania Chrystusa, znajdywała otwarte przyjęcie w praktyce Apostolskiej, która wzięła początek od grona Jego bezpośrednich, szczególniej wybranych uczniów-Apostołów.
– Tak pojmowana wizja godności i powołania kobiety zaczęła stopniowo, ale systematycznie przesycać całokształt odniesień zarówno społecznych i rodowych, jaki narodowych i międzynarodowych wszędzie tam, gdzie zaczęła docierać Ewangelia, przetwarzając stopniowo kulturę krajów, w których inspirację zaczęto czerpać z Ewangelii: ze słów i dzieł Jezusa Chrystusa.

Nie mogło to nie znajdować bezpośredniego wpływu na wizję małżeństwa, które z biegiem upływających dziejów Kościoła zaczęto przeżywać coraz bardziej świadomie jako jeden z najbardziej zasadniczych sakramentów Kościoła Chrystusowego.
– Zaczęto coraz jaśniej zdawać sobie sprawę, że kobiety nie można traktować użytkowo. Jest ona osobą, godnością swoją w pełni równa godności mężczyzny. Cechuje ją tylko jej „swoista odmienność i ‘oryginalność’ osobowa” (MuD 10) w stosunku do mężczyzny.

W pełni aktualna pozostaje natomiast pierwotna „jedność dwojga”, która znajdzie swój szczególny wyraz w budowaniu komunii miłości i życia w małżeństwie i rodzinie.
– W tajemnicę owej komunii wpisuje się od stworzenia człowieka jako mężczyzny i kobiety – tajemnica Miłości i Życia samego Boga, który nieustannie udziela się – na sposób miłości oblubieńczej – swemu żywemu Obrazowi w kosmosie: mężczyźnie i kobiecie.

(7 kB)

4. Wypowiedź Jezusa na temat pożądliwego spoglądania

(6,9 kB)

a. Czyste a pożądliwe spoglądanie na kobietę według
Kazania na Górze

Wypada wspomnieć ponownie o ważnych wypowiedziach Jezusa dotyczących wprost małżeństwa i jego zasadniczych przymiotów, przede wszystkim jego jedności-nierozerwalności. Odnośne miejsca Ewangelii omawialiśmy już parokrotnie na różnych miejscach naszej strony, m.in. na łamach również już niniejszej, VI części (zob. wyż.: Kto pożądliwie patrzy na kobietę – odnośnie do Mt 5,28).

Staraliśmy się już na różnych miejscach dotychczasowych rozważań wniknąć w głębsze rozumienie zdawać by się mogło surowo, a przecież jakżeż słusznie brzmiących słów Jezusa z Kazana na Górze odnośnie do czystego – a pożądliwego spoglądania na kobietę. Jezus nawiązywał wtedy do coraz innego Bożego przykazania. Zmierzał do jednego: chciał ukazać ich pierwotne, nie zniekształcone rozumienie, zgodne z Bożym ładem stworzenia człowieka jako mężczyzny i kobiety, wezwanych do zakładania komunii życia i miłości. W ten sposób doszedł z kolei do przykazania VI i IX. Oto jeszcze raz Jego słowa:

„Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż.
A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę,
już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła ...” (Mt 5,27nn).

Jesteśmy świadkami radykalizmu Ewangelii, a raczej realizacji odwiecznego zamysłu Trójjedynego. Bóg posłał Syna Swego, „aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co jest w niebiosach, i to, co na ziemi” (Ef 1,10). Widzieliśmy już, jak przewrotnie interpretowano w owych czasach Boże przykazanie zarówno VI, jak i IX.
– Kobieta za cudzołóstwo podlegała wyrokowi okrutnie zadanej śmierci przez ukamienowanie.
– Gdy natomiast takiego samego czynu dopuścił się mężczyzna, zdawało się wszystko ‘w normie’ i zgodne z ‘męskimi wymaganiami’ i jego ‘prawami’.

Wydaje się, że w ówczesnym nauczaniu nie podkreślano zanadto zła moralnego pożądliwego spoglądania na płeć. Być może po prostu nie wnikano w grzeszność samego w sobie pożądania. A przecież Stary Testament wielokrotnie piętnuje pożądliwość i przestrzega przed pożądliwym użyciem wzroku.

Jakość zaś spoglądania na ludzkie ciało, tj. dostrzeganie w nim jedynie ‘tworzywa’ dla myślowego lub wzrokowego nasycenia pożądania seksualnego, ma swoje bezpośrednie wydźwięki zarówno na odniesieniach między młodymi na etapie narzeczeńskim, jak i na wzajemny sposób odnoszenia się w ramach życia w małżeństwie. Chociaż zaś w starożytności nie rozwinęła się jeszcze filozofia ludzkiej osoby, nie ulega wątpliwości, że i w tym wymiarze sumienie nie mogło nie być czułym sygnalizatorem dobra czy zła moralnego pożądliwego spoglądania na płeć – czy to własną, czy drugiego człowieka.

Przyznać trzeba, że w wyraźne piętnowanie pożądliwości wzroku w zakresie płciowości obfituje dopiero literatura mądrościowa Starego Testamentu. Ta zaś jest w zasadzie owocem już zaawansowanego rozwoju w rozumieniu Prawdy Objawienia.
– Przykładowo można by przytoczyć wyrywkowo parę tego rodzaju wypowiedzi ze Starego Testamentu. Okaże się, że jednoznaczne słowa Jezusa z Kazania na Górze nie są wcale czymś bezprecedensowym. Bo i Stary Testament dobrze wiedział, co to znaczy pożądliwe spoglądanie sprzeczne z godnością człowieka: mężczyzny i kobiety jako Bożego Obrazu.

(6,9 kB)

b. Pożądliwość wzroku według Księgi Syracha

Wybór wypowiedzi Syracha o pożądliwym spoglądaniu

Oto wybrane fragmenty z Księgi Syracha na omawiany temat. W Księdze tej stosunkowo często powraca motyw cudzołóstwa i uwodzicielskiego piękna kobiety. Mędrzec każe kierować się Mądrością i Prawem.
– Przytoczymy parę jego wypowiedzi:

„Nie wpatruj się w dziewicę, – abyś przypadkiem nie wpadł w sidła kar z jej powodu. ...
– Odwróć oko od pięknej kobiety, a nie przyglądaj się obcej piękności;
przez piękność kobiety wielu zeszło na złe drogi,
przez nią bowiem miłość namiętna rozpala się jak ogień ...” (Syr 9,5.8).

(3.7 kB)
Objaśnienie

Inne, podobne rady Mędrca:

„Nie daj się uwieść żądzom i sile,
by iść za zachciankami swego serca. ...
Nie mów: ‘zgrzeszyłem – i cóż mi się stało?’
Albowiem Pan jest cierpliwy ...” (Syr 5,2.4).

„Nie pozwól się doprowadzić do upadku pięknością kobiety,
ani nawet jej nie pożądaj” (Syr 25,21; zob. też Syr 20,4).

Nic dziwnego, gdy Autor Księgi Syracha przestrzega:

„Nie idź za twymi namiętnościami: – powstrzymaj się od pożądań.
Jeżeli pozwolisz duszy swej na upodobanie w namiętnościach, uczynisz z siebie pośmiewisko dla twych nieprzyjaciół” (Syr 18,30).

Psychologia i finał grzechu pożądliwości według Syr 23

Znamienny jest dłuższy wywód o pożądliwości, która w następnym etapie przechodzi w uczynki przeciwne czystości. Fragment ten z Księgi Syracha przytacza w swych rozważaniach o czystości i pożądliwości Jan Paweł II (zob. np. MiN 156n). Oto parę wierszy tego fragmentu:

„Dwa rodzaje ludzi mnożą grzechy, a trzeci ściąga gniew karzący:
Namiętność gorąca, jak ogień płonący, – nie zgaśnie, aż będzie zaspokojona;
człowiek nieczysty wobec swego ciała, – nie zazna spokoju, aż go ogień spali;
rozpustnik, dla którego każdy chleb słodki, – nie uspokoi się aż do śmierci.
– Człowiek popełniając cudzołóstwo – mówi swej duszy: ‘Któż na mnie patrzy? ...
... Zapomina, że oczy Pana – nad słońce dziesięć tysięcy razy jaśniejsze,
patrzą na wszystkie drogi człowieka – i widzą zakątki najbardziej ukryte.
Wszystkie rzeczy są Mu znane, zanim powstały, – tym więc bardziej – po ich stworzeniu ...” (Syr 23,16nn.19n).

Autor biblijny przedstawia tu nie tylko psychologię grzechu, ale również daleko rozwiniętą teologię, wiodącą do uświadomienia sobie pełni odpowiedzialności za czyny swoje i cudze.

Modlitwa Syracha o zachowanie czystości serca

Autor Księgi Syracha dobrze wie, jak łatwo ulec pożądliwości i zejść z prawej drogi przestrzegania Bożych Przykazań. W tej sytuacji zachęca do modlitwy o czystość w słowach, myślach i czynach. Jest to jedna z szczególnie pięknych modlitw Starego Testamentu, tchnąca autentyczną pokorą, ale i zawierzeniem w opiekę Boga:

„Panie, Ojcze i Władco życia mojego – nie zdawaj mię na ich [= grzechy języka; względnie: wrogów] zachciankę,
i nie dozwól, bym przez nie upadł.
Któż zastosuje rózgi na moje myśli, – a do serca mego – karność mądrości ...
aby się nie mnożyły moje winy – i aby moje grzechy się nie wzmagały ...
Panie, Ojcze i Boże mego życia, – nie dawaj mi wyniosłego oka,
a żądzę odwróć ode mnie.
Niech nie panują nade mną żądze zmysłowe i grzechy cielesne,
nie wydawaj mię bezwstydnej namiętności” (Syr 23,1-6).

(6,9 kB)

c. Wskazania innych ksiąg Mądrościowych

Również księga Przysłów, skompilowana ostateczne być może w 5 w. przed Chr., zawiera przestrogi związane z pożądliwością i zachętami do postępowania według VI i IX przykazania. Wskazania są zwykle ujęte w formę dobrych rad skierowanych do syna, któremu ojciec lub mędrzec poleca podążać drogą nakazów Prawa (por. Pwt 5,28; 7,11; 8,1; 19,9; 30,11):

„One cię strzegą przed złą kobietą, przed obcą, choć język ma gładki;
jej wdzięków niech serce twoje nie pragnie, powiekami jej nie daj się złowić,
bo nierządnicy wystarczy kęs chleba, zamężna zaś czyha na cenne życie” (Prz 6,24nn).

Ostrzeżenia przed pożądliwością i cudzołóstwem rozproszone są na wielu innych jeszcze miejscach Księgi Przysłów. Znamienne, że wskazania te są powiązane z przymierzem, jakie Bóg zawarł z Izraelem. Można to wyczytać chociażby z następującego polecenia:

[Mądrość: Boży dar, ale i współpraca z Łaską: będzie ci dana]
aby cię ustrzec przed cudzą żoną, – przed obcą, co mowę ma gładką;
co przyjaciela młodości rzuciła, – Bożego Przymierza niepomna.
Już dom jej ku śmierci się chyli, – ku cieniom [Szeolu] jej droga:
Każdy, kto idzie do niej, nie wraca, – nie odnajdzie ścieżek życia ...” (Prz 2,16-19).

(4.8 kB)
Objaśnienie

Podobne rady i ostrzeżenia znajdziemy jeszcze na paru innych, dłuższych fragmentach Księgi (Przy 5,1-20; 6,24-35; 7,10-23) oraz na innych miejscach w formie krótkiej wzmianki.

Tego rodzaju dobrych rad nie brak i w pozostałych księgach Mądrościowych, aż do ostatniej księgi Starego Testamentu, tj. księgi Mądrości włącznie (np. Mdr 14,22-28).

Znane jest wyznanie Hijoba odnośnie do niebezpieczeństwa etycznego, jakie płynąć może ze złego użycia wzroku. Hijob wyznaje w pewnej chwili, uzasadniając niewinność swego postępowania, które w każdym razie nie zasługiwało na nieszczęścia, jakie go nawiedziły:

„Zawarłem z oczami przymierze, – by nawet nie spojrzeć na pannę.
Czy mógłbym mieć cząstkę u Boga, – w górze, u Wszechmocnego dziedzictwo?
Czyż złoczyńcy nie spotka zguba – i klęska czyniących nieprawość?
Czyż On nie widzi dróg ich, – a kroków mych nie rachuje?” (Hi 31,1-4).

Nieco dalej wyznaje Hijob:

„Jeśli serce me zwiodła kobieta – i czatowałem pod drzwiami sąsiada:
niech moja żona miele obcemu, – niech inni się do niej zbliżają!
Gdyż byłby to czyn haniebny, – zbrodnia podległa sądowi,
to ogień, co niszczy do zatracenia, – co strawi dobytek do reszty” (Hi 31,9-12).

(6,9 kB)

d. Pożądliwość wzbudzona widokiem Batszeby (2 Sm 11n)

Jednym z szczególnie dobrze znanych, przez Słowo-Boże-Pisane nie ukrywanych przykładów śmiercionośnych skutków, do jakich prowadzić może pożądliwe oglądanie kobiety, jest obszerna relacja autora biblijnego o grzechu króla Dawida z Batszebą, żoną Uriasza. Gdyby ten opis powstania swego nie zawdzięczał tchnieniu Ducha Świętego, nigdy by się nie znalazł w oficjalnej księdze, jaką jest m.in. księga Samuela. Umieszczenie w kronice tak żenującego zachowania monarchy oraz serii grzechów i zbrodni, jakie potoczyły się w łańcuchowym następstwie po grzechu wyjściowym popełnionym początkowo jedynie poprzez pożądanie, jakie u Dawida powstało wskutek obserwacji wzrokowej, trzeba uznać z punktu widzenia dziejopisarstwa za akt najwyższej odwagi cywilnej autora tego opisu.

Dla nas ważne jest w tej chwili zastanowienie się nad samym pożądaniem, jakie zaistniało wskutek grzesznego użycia narządu wzroku. Działo się to w czasie, gdy toczyła się w sam raz wojna z Ammonitami, podczas gdy sam Dawid tym razem „pozostał w Jerozolimie” (2 Sm 11,1). W takim czasie: wojny, należało tym bardziej czuwać – również nad sobą samym, by nie ulec pokuszeniu. Walkami dowodził tym razem generał Dawida – Joab.
– Autor biblijny pisze ze zdumiewającą szczerością:

„Pewnego wieczora Dawid, podniósłszy się z posłania i chodząc po tarasie swego królewskiego pałacu, zobaczył z tarasu kąpiącą się kobietę. Kobieta była bardzo piękna. Dawid zasięgnął wiadomości o tej kobiecie. Powiedziano mu: ‘To jest Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty’.
Wysłał więc Dawid posłańców, by ją sprowadzili. A gdy przyszła do niego, spał z nią. Ona oczyściła się od swej nieczystości i wróciła do domu. Kobieta ta poczęła, posłała więc, by dać znać Dawidowi: ‘Jestem brzemienna’ ...” (2 Sm 11,2-5).

Znamy dalszy ciąg wydarzeń. Dawid kazał Joabowi ściągnąć z linii bojowej Uriasza, męża Batszeby. Królowi nie udało się nakłonić Uriasza, żeby na dni ‘przepustki’ z frontu udał się do swego domu. O całym zajściu widocznie powszechnie już szeptano. Uriasz doskonale wiedział, co się tu działo. Nie chciał przesłonić zaistniałego poczęcia swoją osobą jako męża Batszeby. Nie widząc innego ‘wyjścia’ w bardzo niezręcznej sytuacji, Dawida przesyła Joabowi przez samego Uriasza wyrok śmierci na niego samego, polecając Joabowi postawić go w miejscu szczególnie narażonym na wypady nieprzyjaciół. Istotnie, wkrótce potem Uriasz poległ w bitwie.

Początkowo z punktu widzenia czysto ‘ludzkiego’ (a nie Bożego !) zdawać by się mogło niezbyt groźnie się zapowiadające pożądliwe spoglądanie, które doprowadziło do ‘niewinnego romansu i przygody miłosnej’, znalazło straszliwy finał. Jeden raz więcej widać, jak bardzo uzasadnione jest bezpośrednie sąsiedztwo dwóch Bożych Przykazań: „Nie będziesz zabijał” (Przykazanie V) oraz: „Nie będziesz cudzołożył” (Przykazania VI). – zob. Wj 20,13n). Sprawdziło się też jeden raz więcej w dosłownym znaczeniu to, co kiedyś powie Jezus:

„Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane,
a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach” (Łk 12,3).

Po okresie ‘udawanej’ – ‘żałoby’ po śmierci męża, Batszeba:

„... została jego [Dawida] żoną i urodziła mu syna.
Postępek jednak, jakiego dopuścił się Dawid, nie podobał się Jahwéh ...” (2 Sm 11,27).

Bóg posyła do Dawida proroka Natana. Ten posłużył się stylem opowieści o bogaczu, który oszczędzając swoje stado, zabrał człowiekowi ubogiemu jego jedyną owieczkę, by urządzić przyjęcie dla swego gościa (2 Sm 12,1-4). Oburzony zrelacjonowanym zajściem Dawid wydaje na owego bogacza wyrok śmierci. Natan uświadamia królowi, że to ON – Dawid, jest owym nielitościwym ‘bogaczem’:

„Ty jesteś tym człowiekiem [w.5: ‘Na życie Jahwéh, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci’!]. ...
Czemu zlekceważyłeś słowo Jahwéh, popełniając to, co złe w Jego oczach?
Zabiłeś mieczem Chetytę Uriasza, a jego żonę wziąłeś sobie za małżonkę.
Zamordowałeś go mieczem Ammonitów.
Dlatego właśnie miecz nie oddali się od domu twojego na wieki,
albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chetyty wziąłeś sobie za małżonkę ...
Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu,
jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca ...” (2 Sm 12,7-12).

Przytoczona relacja biblijna ukazuje całą gamę elementów psychologicznych, ale tym bardziej teologicznych – dokonującego się stopniowo ‘procesu’ grzechu. U początku upadku staje samo tylko, zdawać by się mogło – niewinne spoglądanie wzrokiem.
– Okazuje się, że może ono wywołać nieuporządkowane skojarzenia przeciwne Bożemu przykazaniu, które chroni godność ludzkiej osoby.
– Pojawia się z kolei pożądanie myślowe. Ono przeradza się w przyzwolenie na zaborcze i użytkowe potraktowanie ludzkiego ciała w jego męskości czy kobiecości.

Poglądowością przedstawionego opisu jest to wydarzenie podobne do relacji innego autora biblijnego: o grzechu pra-rodziców w Raju (Rdz 3,1-13), oraz jeszcze innej relacji z pra-początku: dokonującego się stopniowo grzechu i zbrodni pierwszego zabójstwa, gdy Kain zabija Abla (Rdz 4,5-10).

Dawid nie poprzestał na etapie rozwijającego się grzechu w płaszczyźnie samego tylko pożądania. Przeszedł niebawem w czyn. Zorganizował ludzi, którzy zebrali wywiad odnośnie do owej kobiety. Ci przywiedli ją do Dawida i stali się niemymi świadkami lawiny dalszych faktów: cudzołóstwa króla. W następstwie stosunku zaistniało dziecko.

Do jednego przestępstwa: jawnego cudzołóstwa, dołączyła się seria następnych, coraz bardziej brutalnych. Dawid sprowadza niewinnego żołnierza Uriasza Chetyty. Ten zachowuje swą godność wobec usiłowań Dawida, by swoje cudzołóstwo zatuszować przekierowaniem poczęcia na pożycie małżeńskie Batszeby z własnym mężem, Uriaszem.
– Nie widząc innego ‘ludzkiego’ wyjścia, przekazuje Dawid wyrok śmierci na swego wiernego żołnierza Uriasza przez niego samego.

Do jawnego cudzołóstwa dołącza się zatem grzech szczególnie ohydny w ocenie ludzkiej: Uriasz przekazuje Joabowi listownie wyrok śmierci na siebie samego, mimo iż jest absolutnie niewinny. Dawid korzysta z okoliczności, że Uriasz nie umiał czytać ani pisać. Ginie on rzeczywiście w pierwszej kolejnej potyczce z Ammonitami.
– Jednakże nic ‘nie pomogło’ Dawidowi posłużyć się w wykonaniu polityczno-obyczajowego wyroku śmierci „mieczem Ammonitów” (2 Sm 12,9) ...

Cała poczytalność zbrodni za zbrodnią obciąża Dawida jako monarchę. Bóg predysponował go na przodka Odkupiciela. Wbrew wszelkim grzechom, zbrodniom i najbardziej poniżającym czynom, kiedyś z tego rodu przyjdzie na świat Słowo-Boże-Wcielone, Jezus Chrystus. Przyjdzie na świat w Betlejem, „mieście Dawida” i z rodu Dawidowego (por. Mt 1,20; Łk 1,27.33; 2,3-7). Bóg pozostaje nieodstępnie wierny [Bóg-Prawda: bezwzględna, nieugięta wierność-stałość raz danemu swojemu słowu] wszystkim obietnicom, danym Dawidowi i jego potomstwu (por. 2 Sm 7,11n). Niezależnie od grzeszności danego człowieka.

W Prologu Ewangelii Janowej znajdą się znamienne słowa, pisane pod tchnieniem Ducha Świętego:

„Słowo stało się Ciałem [sarx egéneto = stało się ‘mięsem’; greckie: sarx = mięso. Jan nie użył wysublimowanego synonimicznego słowa gr.: sóma = ciało, lecz: sarx = mięso !],
i zamieszkało wśród nas ...” (Joh 1,14).

Linia genealogiczna przodków Jezusa wykazuje przy bliższym przyjrzeniu się jej serię wszelkich możliwych grzechów i zbrodni. Druga Osoba Trójcy, tj. Syn-Słowo, istotnie wszedł w ‘sarx = mięso’. Ewangelista nie używa tu uwznioślonego, uduchowionego rzeczownika: ‘sóma = ciało’, lecz ‘sarx = mięso’! Wystarczy przyjrzeć się chociażby tylko paru imionom-nazwiskom z linii genealogicznej przodków Jezusa, ukazanej przez Mateuszu (Mt 1-17; por. też Łk 3,23-38), by się przekonać, że Syn Boży wszedł w najdosłowniejszym znaczeniu nie tyle w ludzkie ‘ciało’, ale wprost w człowieczą naturę jako ... ‘mięso’, tzn. w człowieczą naturę bardzo upadłą i niegodną swej godności – Bożego Obrazu:

(0,3 kB)  „Juda był ojcem Faresa i Zary, których matką była TAMAR” (Mt 1,3).

Tamara to Synowa Judy. Juda popełnił z nią kazirodztwo (zob. Rdz 38,16-30). Z tego jego grzechu urodzili się ci dwaj: Fares [Peres] i Zara [Zerach]. Z tej linii genealogicznej zrodzi się kiedyś Odkupiciel człowieka.

(0,2 kB)   „Salmon [był] ojcem Booza, a matką była Rachab” (Mt 1,5).

Rachab była ‘zawodową’ prostytutką w Jerycho, być może prostytutką ‘sakralną’. Działo się to w czasie, gdy Hebrajczycy pod wodzą Jozuego przekroczyli Jordan i zaczęli zdobywać ziemię Kanaan (zob. Joz 2,1.3; 6,17.23.25). Rachab stała się żoną Booza, dziadka Jessego, który był ojcem Dawida (Rt 4,21n).

(0,2 kB)  „Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza” (Mt 1,6).

Fakt ten dopiero co omawialiśmy.

(0,2 kB)  Pomijamy grzechy i zbrodnie, jakich dopuszczali się inni członkowie z linii genealogicznej przodków Syna Bożego jako Syna Maryi.

Widzimy zatem, jak pożądliwe spoglądanie na kobietę, sprawa sama w sobie zdawać by się mogło ‘niewinna’ i czysto ‘wewnętrzna’, może się przekształcić w łańcuch zbrodni za zbrodnią. Przekroczenie jednego z Bożych Przykazań staje się na zasadzie ‘przerzutów’ – w analogii do choroby nowotworowej – wyzwoleniem iskry zapłonowej do zainicjowania łańcucha przekroczeń przeciw coraz innym Bożym przykazaniom. Zły dobrze wie, który punkt słaby u człowieka uruchomić, żeby go odciąć od zjednoczenia z Bogiem – i z ludźmi!

Jeśli Bóg wchodzi przez tajemnicę wcielenia w rodzaj ludzki pomimo wszelkich grzechów każdego ze swych ludzkich przodków, potwierdza On jedynie swoją wolę i swój zamysł: stania się istotnie w całej skali tego znaczenia Odkupicielem człowieka: mężczyzny i kobiety – jako człowieczego ‘ciała’.

(6,9 kB)

e. Grzech pożądliwości oczu dwóch starców w Księdze Daniela
(Dn 13)

W pierwszym ‘Dodatku’ księgi Daniela opisany jest sąd, jaki Daniel przeprowadził nad dwoma starcami, którzy „zestarzeli się w przewrotności” (Dn 13,52). Autor przedstawia szczegół po szczególe, jak ci dwaj, skądinąd poważani Starsi, wybrani na Sędziów Ludu, popadli w namiętne pożądanie Zuzanny, pięknej i bogobojnej żony Joakima, właściciela m.in. ogrodu z wodą, gdzie zwykła była kąpać się Zuzanna:

„Obaj starcy widywali ją [Zuzannę], gdy udawała się na przechadzkę, i zaczęli jej pożądać. Zatracili swój rozsądek i odwrócili swe oczy, nie spoglądając więcej ku niebu i nie zwracając uwagi na sprawiedliwe sądy. Obaj zostali opanowani tym pożądaniem, ale ukrywali wzajemnie przed sobą tę udrękę; wstydzili się bowiem przyznać do swego pożądania, by z nią obcować ...” (Dn 13,8-11).

(4.7 kB)
Objaśnienie

Znany jest finał ich pożądania, tj. grzechu popełnionego najpierw w ‘sercu’, jak to wyraził Jezus (Mt 5,28). Gdy Zuzanna, odprawiwszy swoje dziewczyny, pozostała sama, dopadli jej obaj i chcieli skłonić do grzechu. Ona im jednak nie uległa. Jak to zwykle bywa, ludzie którzy zbiegli się na krzyk Zuzanny, widząc ją i owych dwóch ‘Sędziów’, uwierzyli nie jej, lecz tym dwom jako Starszym. Ci zaś oskarżyli przewrotnie Zuzannę, iż zadawała się z jakimś mężczyzną, który uciekł.
– Bóg wysłuchał jednak pełnej ufności modlitwy Zuzanny. Daniel wykazał wszystkim fałsz w zeznaniach obydwu starców. Daniel zwrócił się do drugiego z nich, po osądzeniu już pierwszego:

„Potomku Kananejski, a nie Judzki! Piękność sprowadziła cię na bezdroża, a żądza uczyniła twe serce przewrotnym. Tak postępowaliście z córkami Izraelskimi, one zaś, bojąc się, obcowały z wami. Córka Judzka jednak nie zgodziła się na waszą nieprawość ...” (Dn 13,56).

W omawianym przypadku: fałszywie oskarżonej Zuzanny przez owych dwóch ‘Starców zastarzałych w złych dniach’ nie ma najmniejszej wątpliwości, czym jest grzech ‘cudzołóstwa’ popełniony już z góry w sercu – zupełnie niezależnie od tego, czy wzbudzona pożądliwość i poddanie się jej przemożnemu naciskowi doprowadzi do przekroczenia przykazania VI względnie IX w formie czynu, czy nie. Bóg nakazuje w przykazaniu X bez niedomówień odnośnie do grzechu wewnętrznego – pożądania:

„Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego.
Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy,
ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego” (Wj 20,17).

Można by co prawda podnieść trudność, że zakaz „pożądania” obejmuje w brzmieniu przykazania Bożego żonę bliźniego potraktowaną jako część jego majątku, zatem jako ‘rzeczy’, a nie jako osoby: człowieka. Trzeba przyjąć do wiadomości, że takie były wtedy czasy.

Głową domu był mężczyzna. Jemu też, a nie żonie, przysługiwało określenie: pan domu – hebr.: bá‘al-bet. Antropologia filozoficzna i biblijna nie była rozwinięta tak jak to jest dzisiaj, gdy z biegiem wieków, zwłaszcza w rozwoju kultury wyrosłej na Ewangelii, powstała terminologia filozoficzna i teologiczna dotycząca tego czynnika u człowieka, dzięki któremu jest on tym kim jest, z wyraźnym odcięciem się od wszelkich innych rzeczy istniejących poza nim.
– Czynnik ten określono za pomocą wyrażenia: ‘osoba’. Osoba jest z istoty swej nienaruszalna i niezbywalna. Nie może ona być sprowadzona do rzędu rzeczy, nie można jej też uczynić przedmiotem kupna czy sprzedaży. Ona to sprawia, że człowiek jest ‘kimś’, a nie ‘czymś’: rzeczą, którą by można dysponować jak się komuś podoba.

Ten właśnie czynnik u człowieka: jego osoba – sprawia, że m.in. kobieta nie może być potraktowana jako cudza ‘własność’ w znaczeniu ‘rzeczy’.
– Niewątpliwie, brzmienie przykazania Bożego X w najmniejszej mierze nie przesądza o tym, jakoby ‘żony’ bliźniego należało nie ‘pożądać’ na równi z innymi jego ‘rzeczami’ jako cząstki jego majątku, a nie jako osoby. Brzmienie Bożego przykazania jest w tym wypadku jedynie dostosowane do mentalności danej kultury i ducha owych czasów, którym daleko było do dzisiejszej precyzji w myśleniu i wyrażaniu się.

Ważne, że już wtedy, gdy Bóg zakazywał w przykazaniu X ‘pożądania’ m.in. żony bliźniego, sam w sobie grzech wewnętrzny: poddania się pożądliwości – jest objęty Bożym zakazem i konsekwentnie: Bożą sankcją. Przestrzeganie bowiem przykazań Bożych miało przesądzać o życiu czy śmierci, błogosławieństwie czy przekleństwie człowieka tak indywidualnego, jak całego narodu.

Wszyscy, którzy pod Synajem zawierali Przymierze, jakie Bóg proponował Hebrajczykom, zdawali sobie doskonale sprawę, iż obiecane tu przez Boga ‘życie-śmierć’, a z kolei ‘błogosławieństwo-przekleństwo’ nie może dotyczyć rzeczywistości jedynie ziemskiej – doczesnej. Mimo iż wiara w życie wieczne: poza-grobowe, daleko jeszcze nie była rozwinięta tak, jak to się stało dopiero pod koniec czasów Starego Testamentu.

Wiara ta rozwinęła się pod wpływem Ducha Świętego, który już też w epoce przed-Chrystusowej wprowadzał Lud Boży w coraz głębsze rozumienie Prawdy objawienia, przede wszystkim w okresie prześladowania religijnego w pierwszej połowie 2-go w. przed Chrystusem. Był to okres siłowo Izraelowi narzuconej kultury i religii greckiej za Seleucydów, pod panowaniem Antiochem IV Epifanesa (175-164 r.). Męczeńska śmierć wielu Judejczyków stała się w Bożym zamyśle czynnikiem przyspieszającym uchylenie rąbka Bożego objawienia w kwestii życia pozagrobowego i zmartwychwstania ciał. Wyrazem zaś oporu przeciw państwowo narzucanej ‘neo-religii’ stała się zbrojna walka Żydów, znana pod nazwą ‘Powstania Machabejskiego’ (zwł. lata 167-164).

Kiedyś, już w Nowym Testamencie, św. Jakub Apostoł wyrazi dylemat życia-śmierci oraz błogosławieństwa-przekleństwa w nawiązaniu do grzechów pożądania. Powie on:

„Bóg ... ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi.
To własna pożądliwość wystawia na pokusę i nęci każdego.
Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech,
a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć ...” (Jk 1,14n).

Nikt nie ma wątpliwości, że słowa te nie dotyczą ‘śmierci’ w sensie doczesnym. Apostoł wyraża tu dokładnie tę samą rzeczywistość, o której raz po raz mówił Jezus, Mistrz z Nazaretu, Odkupiciel człowieka:

„... Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego
[Syna Człowieczego, Jezusa Chrystusa]:
a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia;
ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia ...” (J 5,29).

(7 kB)

5. Cudzołóstwo i rozwód w wypowiedziach Jezusa

(6,9 kB)

a. Pożądliwe spoglądanie a cudzołóstwo ‘w sercu’

Pożądliwe spoglądanie a pierwotna Boża wizja stworzenia

Poszukujemy nadal miejsc w Ewangeliach gdzie Chrystus wypowiadał się na tematy związane bezpośrednio, czy chociażby tylko pośrednio z przymierzem małżeńskim. Staramy się uwrażliwić na aluzje, a tym bardziej na wyraźne wskazania zawarte w działaniach i w wypowiedziach Jezusa, które by mogły stać się punktem wyjścia dla rozwinięcia teologii małżeństwa jako jednego z sakramentów Kościoła Chrystusowego.

Dopiero co znaleźliśmy w słowach Jezusa z Kazania na Górze wątki, które wprost zahaczają o małżeństwo oraz radykalizm Ewangelii odnośnie do określonych szczegółowych wymagań etycznych. Tym razem chodziło o jakość użycia wzroku do dobra, czy zła moralnego.

Jezus przestrzega stanowczo przed pożądliwym spoglądaniem na kobietę – i oczywiście mężczyznę. Również w tym zakresie przywraca Jezus pierwotną, Bożą wizję stworzenia oraz stworzenia człowieka jako mężczyzny i kobiety. Cokolwiek Bóg stworzył, było „dobrem” (Rdz 1,31).
– Nie można dopuszczać, by spoglądanie na człowieka w jego ciele naznaczonym odmiennością płciową miało ulec skażeniu przez zniewolenie narzucone pożądliwością.

Jezus kwalifikuje pożądliwe spoglądanie na kobietę, czyli takie w które włączyła się zarówno świadomość, jak i wolna wola – jako już popełnione „cudzołóstwo”, chociaż dokonane na poziomie ‘serca’.
– Po przytoczeniu w poprzednich rozważaniach szeregu miejsc biblijnych, ukazujących zło samego w sobie pożądliwego spoglądania na płeć, chcielibyśmy skoncentrować uwagę obecnie na owym ‘cudzołóstwie dokonanym w sercu”.

(10 kB)
Objaśnienie

Pożądliwość jawi się jako całkowite przeciwieństwo do ‘miłości’. Uniemożliwia człowiekowi spełnienie podstawowego zadania życiowego: stawania się „bezinteresownym darem-dla” drugiego człowieka.
– Niezależnie od tego sprzeciwia się totalnie jedności małżeństwa, której nikt i nic nie może rozwiązać. Cudzołóstwo, również to popełnione jedynie w ‘sercu’, staje się każdorazowo wtargnięciem w cudze przymierze małżeńskie, burząc je i poniżając w sposób zasadniczy samego autora pożądliwego spoglądania. Pożądliwość bowiem każdorazowo sprowadza człowieka do rzędu rzeczy-do-użycia, uniemożliwiając jej postrzegania jako osoby w jej nienaruszalności jako Bożego żywego Obrazu i Podobieństwa.

Nigdy nie będzie za dużo ponownego odczytywania w tym względzie głębokich rozważań Jana Pawła II – chociażby z pomocą następujących zdań:

„Mężczyzna i kobieta widzą siebie – wedle Rdz 2,25 – jakby wzrokiem samej tajemnicy stworzenia,
Widzą siebie w ten sposób, zanim ‘poznają, że są nadzy’.
– Ich wzajemne widzenie jest nie tylko udziałem w ‘zewnętrznej’ widzialności świata, ale ma wewnętrzny wymiar uczestnictwa w widzeniu samego Stwórcy, w tym widzeniu, o którym kilkakrotnie mówi tekst kapłański: ‘widział Bóg, że było Dobre ..., że było bardzo dobre’.
– Nagość oznacza to pierwotne dobro Bożego widzenia. Nagość oznacza całą prostotę i pełnię tego widzenia, poprzez które ujawnia się ‘czysta’ wartość człowieka jako mężczyzny i kobiety, ‘czysta’ wartość ciała i płci” (MiN 53).

W takim wzajemnym widzeniu siebie w całej swej nagości nie ma miejsca na grzech. W sercu nie budzą się wtedy odruchy pożądliwości. Człowiek bowiem widzi tego drugiego jako „ciało, które wyraża osobę” (MiN 59). Dzieje się to przede wszystkim w ramach przymierza małżeńskiego. W owym pierwotnym widzeniu ujawnia się:

„... ‘czysta’ wartość ciała i płci.
Sytuacja [ta] ... nie zna wewnętrznego pęknięcia i przeciwstawienia pomiędzy tym, co duchowe a tym, co zmysłowe, tak jak nie wykazuje pęknięcia i przeciwstawienia pomiędzy tym, co po ludzku osobowe a tym, co czym w człowieku stanowi płeć: co męskie i kobiece” (MiN 53).

„Widząc siebie wzajemnie jakby wzrokiem samej tajemnicy stworzenia, mężczyzna i kobieta widzą siebie tym pełniej i wyraziściej samym zmysłem wzroku: oczyma ciała. Widzą bowiem i ogarniają siebie z całym pokojem wewnętrznego wejrzenia, które właśnie stwarza pełnię osobowej intymności ...” (MiN 53n).

Po upadku pra-rodziców w raju nastąpiło zasadnicze zachwianie pierwotnego ładu we wzajemnych odniesieniach pomiędzy mężczyzną a kobietą. Wskutek grzechu w raju, do dotychczasowego „podobieństwa” człowieka do Boga (Rdz 1,26n), który „jeden tylko jest Dobry” (Mt 19,17), wkradło się zło w dziejach świata i człowieka (zob. MuD 9). Rys owego zła jest wyrazem wprowadzonego przez grzech „nie-podobieństwa” do Boga. Zło to zdecydowanie nie pochodzi od Boga, lecz „od świata”, jak to wyraża św. Jan Ewangelista:

„Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc:
pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia,
nie pochodzi od Ojca, lecz od świata ...” (1 J 2,16).

Sam fakt ‘Obrazu i Podobieństwa’ do Boga z góry przesądza o tym, że człowiek: mężczyzna i kobieta, nie jest w stanie być ‘sobą’ inaczej, jak tylko na ile świadomie i dobrowolnie podtrzyma swe najgłębsze zjednoczenie z Bogiem, którego jest ‘Obrazem’. Jednocześnie zaś z istoty swej wtedy dopiero znajdzie się na ‘swoim’ miejscu, gdy przyjmie zaofiarowane sobie powołanie do przybranego synostwa Bożego w Chrystusie. Warunkiem tego jest świadome eliminowanie ze swego życia zła pożądliwości ciała, oczu i pychy życia, które nie pochodzą od Ojca Niebieskiego, lecz zostają narzucone człowiekowi przez Złego: Szatana. Trafnie to przedstawia Jan Paweł II:

„Skoro człowiek jest już z samej swej osobowej natury Obrazem i Podobieństwem Boga, zatem jego wielkość i jego godność urzeczywistniają się w przymierzu z Bogiem, w zjednoczeniu z Nim, w dążeniu do tej podstawowej jedności, jaka należy do wewnętrznej ‘logiki’ samej tajemnicy stworzenia.
– Jedność ta odpowiada dogłębnej prawdziwości wszystkich stworzeń obdarzonych rozumem, a w szczególności człowieka, który pośród stworzeń widzialnego świata został od ‘początku’ wyniesiony poprzez odwieczne wybranie ze strony Boga w Jezusie:
‘w Chrystusie ... wybrał nas przed założeniem świata ... z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa według postanowienia swej woli’ [Ef 1,3nn] ...” (MuD 9).

Pożądliwe spoglądanie na siebie mężczyzny i kobiety jest następstwem rysu nie-podobieństwa do Boga, jakim wzajemne relacje pierwotnej ‘jedności dwojga’ zatruł Szatan, gdy pra-rodzice dali posłuch jemu – na przekór Bogu. Osobowa godność mężczyzny i kobiety zakładała harmonijną jedność i równość między nimi obojgiem. Torowała ona drogę ich obojgu do stawania się dla siebie wzajemnie bezinteresownym „darem osoby dla osoby” (LR 11).

Nieposłuszeństwo Bogu, wyrażające się odtrąceniem Boga w Jego byciu-darem-dla-człowieka, tym samym zachwiało zaakceptowanie dotychczasowej równej godności tych dwojga. W miejsce jedności i równości – na świat weszło podporządkowanie sobie drugiego człowieka, sprzeczne z powołaniem do stawania się „bezinteresownym darem osoby dla osoby’. Jan Paweł II mówi:

„Kiedy zatem w opisie biblijnym czytamy wypowiedziane do kobiety słowa: ‘ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą’ [Rdz 3,16], wówczas odkrywamy załamanie się i stałe zagrożenie tej właśnie ‘jedności dwojga’, która odpowiada godności Obrazu i Podobieństwa Bożego w obojgu.
– Takie zagrożenie dotyczy jednak bardziej kobiety. Do bycia bowiem ‘bezinteresownym darem’, co oznacza żyć ‘dla’ drugiego, dołącza się ‘panowanie’: ‘on będzie panował nad tobą’.
– Owo panowanie wskazuje na zakłócenie i zachwianie tej podstawowej równości, jaką w ‘jedności dwojga’ posiadają mężczyzna i kobieta – i to przede wszystkim na niekorzyść kobiety; tymczasem tylko równość wynikająca z osobowej godności obojga może nadawać wzajemnym odniesieniom charakter prawdziwej communio personarum [komunii-Jedności osób](MuD 10).

Jest jasne, że wprowadzona przez grzech nierówność poniża nie tylko kobietę, ale tym bardziej samego mężczyznę, m.in. w przypadku pożądliwego spoglądania na kobietę. Mówi dalej Jan Paweł II:

„Jeśli naruszenie tej równości, która jest zarazem darem i prawem pochodzącym od samego Boga-Stwórcy, niesie z sobą upośledzenie kobiety, to równocześnie pomniejsza ono także prawdziwą godność mężczyzny” (MuD 10).

Kwiat (6 kB)

RE-lektura: część VI, rozdz. 7e
Stadniki, 6.V.2015.
Tarnów, 7.VII.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



b. Jezus w rozmowie z Samarytanką (J 4,1-42)
c. Jawnogrzesznice odzyskujące godność w spotkaniu z Jezusem (Łk 7,47;itd.)

4. Wypowiedź Jezusa na temat pożądliwego spoglądania

a. Czyste a pożądliwe spoglądanie na kobietę według Kazania na Górze
b. Pożądliwość wzroku według księgi Syracha
Wybór wypowiedzi Syracha o pożądliwym spoglądaniu
Psychologia i finał grzechu pożądliwości według Syr 23
Modlitwa Syracha o zachowanie czystości serca
c. Wskazania innych Ksiąg Mądrościowych
d. Pożądliwość wzbudzona widokiem Batszeby (2 Sm 11n)
e. Grzech pożądliwości oczu dwóch starców w Księdze Daniela (Dn 13)

5. Cudzołóstwo i rozwód w wypowiedziach Jezusa
a. Pożądliwe spoglądanie a cudzołóstwo ‘w sercu’
Pożądliwe spoglądanie a pierwotna Boża wizja stworzenia


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Pielgrzymka do Polski 2006, Oświęcim-2. Naraz pojawia się tęcza
Ryc.2. Pielgrzymka do Polski 2006, Oświęcim-3. Nieoczekiwane pojawienie się tęczy
Ryc.3. Pielgrzymka do Polski 2006, Oświęcim-3. Prawa część przedziwnej tęczy
Ryc.4. Ależ dwie miss piękności
Ryc.5. Para małżeńska wierna z dłuższym stażem życia małżeńsko-rodzinnego