(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(12 kB)

d. Rozumienie Prawdy objawienia poprzez tradycję

Pozostaje jeszcze druga ‘droga’ docierania do Prawdy objawienia Bożego, ilekroć pojawi się jakieś ‘nowe’ zagadnienie natury dogmatycznej czy moralnej – dotąd nie znane, lub nie pogłębione należycie. Zagadnienie to nabywa w danym okresie dziejów Kościoła wymiarów być może ostrego problemu, który domaga się pilnego podjęcia wysiłku umysłowego i modlitewnego w celu znalezienia odpowiedzi wiary, która by uspokoiła sumienia i udzieliła rodzinie ludzkiej całej rozwiązania wiążącego w sumieniu, cieszącego się zarazem pewnością Prawdy objawienia.

Gdy mianowicie Kościół przebada dany nowy szczegół w świetle Słowa-Bożego-Pisanego, musi podjąć się ponadto równolegle jeszcze innego, tym bardziej żmudnego trudu: musi poddać dany problem przebadaniu w świetle niejako ‘przekrojów’ wiary i życia Kościoła pomnożonych przez wszystkie kolejne epoki dziejów Kościoła.

Prawda objawienia zawiera się bowiem w swoim całokształcie nie tylko w Słowie-Bożym-Pisanym, lecz w równie pełnym swoim całokształcie w Słowie-Bożym-Przekazywanym. Tak określa Sobór Watykański II tradycję dogmatyczno-moralną Kościoła, która jest jedną wielką ‘kontynuacją’ tradycji i praktyki Apostolskiej, i która oczywiście również jest – Słowem Bożym, z tym że Słowem-Bożym-Przekazywanym.

Dopiero co omówiona, ‘pierwsza’ z dróg docierania w ciągu wieków do pogłębionego rozumienia Prawdy objawienia Bożego, mianowicie poprzez odszukanie elementów rozwiązania danego zagadnienia w wypowiedziach Pisma świętego Starego i tym bardziej Nowego Testamentu, jest stosunkowo łatwiejsza, a przede wszystkim ‘szybsza’. Ilekroć bowiem otwieramy Pismo święte, zanurzamy się tym samym wprost w tradycji i praktyce Apostolskiej, konstytutywnie normatywnej dla wiary i zachowań etycznych Kościoła wszystkich wieków.

Przeciwnie zaś, podejmowanie coraz dalszych ‘przekrojów’ historycznych poprzez dzieje Kościoła w celu przebadania, jak w danej epoce rozwiązywano pojawiające się być może trochę podobne zagadnienie wiary i postępowania moralnego, zgodnie z zasadą: „lex orandi – lex credendi: życie modlitwy danej epoki odzwierciedla treść jej wiary”, jest zadaniem niezwykle czasochłonnym i żmudnym. Nie wystarczy bowiem przebadać świadectwa wiary w tym względzie dzisiejszych czasów, lecz trzeba sprawdzać, jak na to zagadnienie spoglądano w minionych epokach – coraz dawniejszych, aż po epokę Apostolską włącznie.
– Mimo to nikt i nic nie może Kościoła dzisiejszych czasów zwolnić od podjęcia takiego wysiłku.

Istnieje oczywiście pewność wiary, gwarantowana przez ciągłą asystencję Ducha Świętego, że Kościół nie może pobłądzić w rozumieniu Prawdy-Wierności objawienia, ani odstąpić kiedykolwiek w ciągu swej historii od tradycji i praktyki Apostolskiej. Kościół rozrasta się poprzez stulecia w sensie geograficznym i wzbogaca się stale coraz głębszym rozumieniem całokształtu Prawdy objawienia. Sam w sobie Kościół dochodzi w ten sposób do wieku swej ‘dojrzałości’ (por. Ef 4,13) i sam siebie coraz lepiej pojmuje.

Świadectwem tego jest chociażby Konstytucja Dogmatyczna o Kościele Soboru Watykańskiego II, podpisana przez papieża w 1964 r. Kościół spojrzał w niej na siebie samego po raz pierwszy od blisko 2000 lat niejako z dystansu, dając sobie samemu w świetle Prawdy objawienia odpowiedź na to, kim i czym jest i czym powinien być. Tego rodzaju swoista ‘introspekcja’ świadczy o tym, że sam w sobie Kościół doszedł do wieku dojrzałości, a przynajmniej do jaśniej sformułowanej ‘samo-świadomości’, skoro obecnie stać go na to, by popatrzeć na siebie krytycznie w świetle wiary i tradycji Apostolskiej.

Jednocześnie zaś nie może ulegać wątpliwości, że wnioski, do jakich doszła wtedy refleksja Ojców Soboru Watykańskiego II, nie odbiegają ani mikrometr od wiary, jaką Kościół żył i ją wyznawał przez całe dotychczasowe 20 wieków. Mimo iż wiara ta nie była poprzednio tak jasno sformułowana jak dziś, a przemyślenia na temat tego, czym jest tajemnica Kościoła, nie była poprzednio tak pogłębiona jak to się dzieje obecnie. Bo Kościół dzisiejszy: początku 21 wieku, jest wciąż dokładnie identycznym Kościołem, co ten, który ma za swego Założyciela samego Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa. Mimo bowiem, iż w ciągu minionych wieków tyle dogmatów doczekało się uroczystego ogłoszenia, zawierały się one w całości już też zarówno w objawieniu Słowa-Bożego-Pisanego, jak i Słowa-Bożego-Przekazywanego. Jeśli również Kościół dzisiejszych czasów może sobie niejako ‘pozwolić’ – z szczególnego daru Ducha Świętego, na tak daleko idące, dawniej nie przewidziane pogłębienie w zrozumieniu coraz innych aspektów depozytu Prawdy-Wierności, na które Bóg-Miłość zwraca uwagę Ludowi „swego upodobania” (por. Łk 2,14) na dziś, zawierało się ono już też ‘jakoś’ – chociażby jedynie w stadium zalążkowym – zarówno w objawieniu Prawdy Pisma świętego, jak i Prawdy objawienia Słowa-Bożego-Przekazywanego.

(6,2 kB)

e. Pogłębione rozumienie przekazywanej rzeczywistości i słów

Jeśli jeszcze raz pochylimy się nad poprzednio przytoczonym tekstem Soboru Watykańskiego II (zob. Narastanie rozumienia tradycji Apostolskiej), widzimy wyodrębnione przez Sobór czynniki wyzwalające rozwój nie ‘ilościowy’ spraw objawionych, lecz jakościowy, polegający na coraz głębszym rozumieniu tego, co dotąd prowadziło życie niejako tylko w zalążku. Zalążek ten, dotąd nie rozwinięty, zaczyna pod tchnieniem Ducha Świętego właśnie w tej epoce dziejów Kościoła rozwijać się i jarzyć coraz piękniejszym blaskiem, przyczyniając głębi w rozumieniu całokształtu depozytu wiary.
– Wzrost tradycji dogmatyczno-moralnej, o którym wspomina tekst Soboru, dotyczy dwóch spraw.

1) Wzrost w rozumieniu przekazywanej rzeczywistości

(8.8 kB)
Objaśnienie

Wzrost dotyczy według słów Soboru – rozumienia przekazywanej rzeczywistości [łac.: perceptio ... rerum]. Trzeba zwrócić uwagę na to, iż wzrost dotyczy coraz głębszego rozumienia, a nie ilościowego przymnożenia jakichkolwiek nowych ‘prawd’ wiary. Bo do całokształtu depozytu objawienia Apostolskiego nie może dojść po śmierci ostatniego z Apostołów już żadna konstytutywnie nowa treść Prawdy objawienia.

Wzmiankowany tu rozwój-wzrost w „rozumieniu przekazywanej rzeczywistości” dotyczy nie tylko treści wiary, lecz tym bardziej tego, czym Kościół jest jako rzeczywistość Bosko-Ludzka: Kościół jako wynik Bożej ingerencji, względnie Bożego czynu.

Zauważamy jeden raz więcej podstawowe rozróżnienie niejako dwóch podstawowych ‘kanałów’, jakimi Bóg posługuje się w objawieniu siebie oraz swojego zamysłu: Boże czyny – oraz towarzyszące im Boże słowa.
– To samo dotyczy Bożej ingerencji wyrażającej się ustanowieniem m.in. każdego z świętych sakramentów. Sam Duch Święty sprawia, że Kościół nigdy nie dojdzie do końca we wzrastaniu w rozumieniu i zachwycaniu się rzeczywistością tego, czym, względnie może precyzyjniej: kim jest m.in. sakrament małżeństwa jako rzeczywistość Bożo-Ludzka, jak to będzie jeszcze rozważane w dalszym ciągu niniejszej części.

2) Wzrost w rozumieniu przekazywanych słów

Ponadto jednak Sobór wskazuje w tym samym zdaniu na dokonujący się w ramach tradycji Apostolskiej wzrost-rozwój w rozumieniu „przekazywanych słów”. Zdajemy sobie sprawę, że sam Odkupiciel jest w łonie Trójcy Świętej jednocześnie Synem – i Słowem. Wiemy i wierzymy, że to Boże Słowo – jako Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej, stało się Ciałem i „rozbiło namiot między nami” (J 1,14). Syn-Słowo stał się Słowem-Bożym-Wcielonym, a od Wielkiego Czwartku Słowem-Bożym-Eucharystycznym, jeśli już pominąć, iż jest On od epoki starotestamentalnej ponadto Słowem-Bożym-Pisanym.

3) Słowo Boże dotykalne: cześć Krzyża ...

Tym samym zaś Bóg-Słowo-Syn w jednej Osobie stał się rzeczywistością dotykalną i widzialną. Nie musimy doznawać jakichkolwiek zahamowań w oddawaniu Boskiej czci wizerunkom Jezusa Chrystusa. Syn Boży stał się Bogiem Wcielonym. Poddał się ukrzyżowaniu. Jest On z kolei obecny jako prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek w Eucharystii, będąc Słowem-Bożym-Eucharystycznym, pokarmem na życie – wieczne dla tych, którzy na tego Boga-Słowo się otwierają:

„Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc,
aby się stali Dziećmi Bożymi: tym, którzy wierzą w Imię Jego ...” (J 1,12).

Nie musimy się obawiać sformułowań Słowa-Bożego-Pisanego, które donosi o Słowie Bożym Wcielonym, że stało się ono „Ciałem” (J 1,14). Bo chociaż św. Jan Ewangelista pisze: „Boga nikt nigdy nie widział” (J 1,18a; zob. też: 1 Tm 6,16), dodaje natychmiast istotne wyjaśnienie i zastrzeżenie:

„Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca,
o Nim pouczył” (J 1,18b).

Tenże Jan Apostoł i Ewangelista napisze na samym początku swego Pierwszego Listu :

„To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia,
co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce
bo Życie objawiło się. Myśmy je Widzieli, o nim świadczymy
i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione;
oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i słyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami.
A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem ...” (1 J 1,1nn).

Dzięki temu, że Duch Święty wprowadza nas w Prawdę objawienia, zaczynamy rozumieć coraz głębiej treść przekazywanego przez tradycję Apostolską Słowa Bożego: tego Wcielonego, Pisanego, Eucharystycznego, a w końcu tego Słowa Bożego, którym również jestżywa tradycja Apostolska przekazywana z wieku na wiek w łonie Kościoła (zob. DV 9c) aż po dziś dzień.

(6,2 kB)

f. Szczegółowe czynniki wzrostu w rozumieniu Prawdy-Wierności

Tekst Soboru wymienia kilka podstawowych niejako ‘strumieni’, jakie zazwyczaj wyzwalają stopniowy rozwój w rozumieniu depozytu objawienia Apostolskiego. W wyżej przytoczonym fragmencie Konstytucji Dogmatycznej o Objawieniu (zob. wyż.: Wzrost tradycji Apostolskiej) wyliczonych jest parę takich sytuacji. Dla przypomnienia przytoczymy ten tekst jeszcze raz:

„... Dokonuje się to [Wzrost-postęp Tradycji]:
(0,22 kB)  tak poprzez kontemplację i dociekanie wiernych, którzy je rozważają w swym sercu,
(0,22 kB)  jak i dogłębne pojmowanie spraw duchowych, które doświadczalnie przeżywają,
(0,22 kB)  jak wreszcie dzięki głoszeniu orędzia przez tych, którzy wraz z sukcesją biskupią
otrzymali charyzmat Prawdy dający pewność [charisma veritatis certum](DV 8d).

Sobór wymienia tu przykładowo następujące grupy sytuacji, które sprzyjają coraz głębszemu rozumieniu Prawdy objawienia Apostolskiego. Najpierw wymienia Sobór dwa ‘kanały’ docierania do pogłębionego rozumienia Prawdy objawienia związane z osobistym życiem duchowym poszczególnego wiernego. Następnie zaś wymieniony jest odrębnie ‘kanał’ uwydatniający rolę Magisterium Kościoła zwyczajnego i nadzwyczajnego.

1) Rozumienie objawienia przez kontemplację

Narastanie rozumienia depozytu wiary Apostolskiej jest owocem w pierwszym rzędzie kontemplacji i dociekania, podejmowanego przez wiernych nad przekazywaną rzeczywistością objawienia. Wierni ci „rozważają ją w swym sercu”.
– Ileż razy Jan Paweł II nawiązywał w swych różnych dokumentach, zwłaszcza pisanych w drugiej połowie swego Pontyfikatu, do kontemplacji Oblicza Chrystusa i Bożych spraw ! Jak bardzo zachęcał do kontemplowania Bożych spraw przede wszystkim w „Szkole Maryi” (RVM 1.3.14.43)! Gorąco zachęcał do modlitwy adoracyjnej – długiej i na klęczkach. I sam pierwszy dawał tego przykład (zob. np. NMI 1.15.nn.25.32nn; cały List Apostolski: RVM; EdE 26: jak Jan oparł głowę na piersi Jezusa ...; MaD 18.30).
– Na takiej właśnie modlitwie: tej kontemplacyjnej i medytacyjnej, odbywa się w sprawach Prawdy objawienia swoiste „dociekanie wiernych”, którzy poszukują pogłębionego rozumienia wielkich spraw Bożych.

Przedstawiony sposób modlitwy kontemplacyjnej jest niewątpliwie podstawowym sposobem dochodzenia do pogłębionego rozumienia wiary i jej wielorakich aspektów. Tu, w cichym dialogu z Bogiem ukrytym w sercu, a z kolei w Eucharystii i swoiście w Słowie-Bożym-Pisanym, dokonuje się wzajemne przenikanie Trójjedynego i duszy, która coraz bardziej ‘wchłania’ Boga w siebie, poznając Go niepostrzeżenie coraz pewniej – i coraz głębiej.

2) Rozumienie objawienia przez przeżycie

Kolejnym sposobem zgłębiania depozytu Prawdy Objawienia Apostolskiego jest „dogłębne pojmowanie spraw duchowych, które doświadczalnie przeżywają(DV 8d). Kto oddaje się Chrystusowi bez zastrzeżeń i pozwoli się Jemu „porwać” (por. Flp 3,12), ulega coraz bardziej dynamizującemu „zauroczeniu-zachwyceniu” Odkupicielem, za Którym niebawem podąża nieustraszenie i z entuzjazmem (zob. NMI 9).

(5 kB)
Objaśnienie

Jan Paweł II lubił nawiązywać do słów Chrystusa o wzajemnej zacieśniającej się więzi między Chrystusem a Jego uczniami. W swym Liście Apostolskim ‘Novo Millenio Ineunte’ pisze m.in.:

„W modlitwie toczy się ów dialog z Chrystusem, dzięki któremu stajemy się Jego przyjaciółmi: ‘wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was [J 15,4]. Ta wzajemność jest samą istotą, jest duszą życia chrześcijańskiego i warunkiem wszelkiego autentycznego życia duszpasterskiego. Sprawia ją w nas Duch Święty, ona zaś otwiera nas – przez Chrystusa i w Chrystusie – na kontemplację oblicza Ojca.
– Uczyć się tej Trynitarnej logiki chrześcijańskiej modlitwy, przeżywać ją w pełni przede wszystkim w liturgii, bo ona jest szczytem i źródłem życia Kościoła, ale także w doświadczeniu osobistym – oto jest sekret naprawdę żywego chrześcijaństwa, które nie musi się obawiać przyszłości, ponieważ nieustannie powraca do źródeł i z nich czerpie nowe siły” (NMI 32).

Na takiej modlitwie dochodzi w sensie dosłownym do „doświadczalnego przeżywania(por. DV 8d) depozytu wiary, tj. samego Trójjedynego. Przeżycie to ogarnia całą duszę i ciało ucznia Chrystusowego i wiedzie niepostrzeżenie do pogłębionego rozumienia wiary. Precyzyjniej się wyrażając, życie takie prowadzi do tym intensywniejszego przylgnięcia ciałem i duchem do Odkupiciela, Jezusa Chrystusa. Kto zaś jest głęboko zjednoczony z Bogiem, ten też Boga spontanicznie ‘poznaje’.

Nie chodzi o przeakcentowanie czynnika uczuciowego w przeżywaniu wiary. Niemniej jeśli komuś – albo i całej większej wspólnocie wiernych, dane jest głęboko przeżyć pewne wydarzenia religijne, jak np. jakieś rekolekcje czy misje, pewne święta, spotkania z Ojcem świętym, uczestnictwo w Dniach Młodzieży, a z kolei głębokie, może wstrząsające przeżycie Sakramentu spowiedzi świętej itd., przyczynia się to niewątpliwie do pogłębionego rozumienia depozytu wiary Apostolskiej.

3) Rozumienie Objawienia przez wypowiedzi Magisterium

A wreszcie przytoczony tekst Soborowy wskazuje na rolę Magisterium Kościoła – zwyczajne oraz nadzwyczajne, w coraz głębszym rozumieniu i tym samym rozwoju Tradycji Apostolskiej. Tekst brzmi:

„... jak wreszcie dzięki głoszeniu orędzia przez tych, którzy wraz z sukcesją biskupią
otrzymali charyzmat Prawdy dający pewność” (DV 8d).

Istotnie, Urząd Nauczycielski staje się z biegiem wieków potężnym środkiem rozwoju i postępu w rozumieniu Prawdy objawienia Apostolskiego.

Przykładowo można by wspomnieć z najnowszych dziejów Kościoła liczne Encykliki, Adhortacje i Listy Apostolskie, jakie ogłosił Jan Paweł II. Jakież w nich znajdujemy potężne posunięcie naprzód wielu zagadnień, które do niedawna prowadziły żywot niemal całkowicie utajony. Dzięki wypowiedziom Papieskim zaczęły one jaśnieć całkiem nowym, dotąd nie przeczuwanym blaskiem. Tym bardziej, że dzięki licznym drukom, dokumenty Papieskie, skierowane w wielu wypadkach do określonych grup ludzi (młodzieży, rodzin, kobiet, artystów, dzieci, starszych, kapłanów, zakonników itd.) trafiały one często do bardzo szerokich rzesz wiernych Kościoła – i poza Kościół katolicki.

Jak bardzo Jan Paweł II drążył systematycznie – sam będąc mężem głębokiej kontemplacji – chociażby problematykę Odkupienia! Wypowiadał się o nim w swych zachwycających dokumentach, które będą pokarmem duchowym dla następnych pokoleń zapewne na wiele dziesiątków lat.
– A w ramach tematyki Odkupienia, jak głęboko i coraz głębiej ujmował m.in. tajemnicę cierpienia oraz tajemnicę cierpienia zastępczego (zob. SD; IM 10).

Jak potężnie wyzwolił pogłębione rozumienie tajemnicy Trójcy Przenajświętszej i Bożego Miłosierdzia – chociażby poprzez trzy encykliki poświęcone kolejnym Osobom Trójcy Przenajświętszej, a potem przez trzyletnią ‘nowennę’ przygotowawczą do obchodów Millennium roku 2000 od Narodzin Boga-Człowieka. Jan Paweł II poświęcał kolejne lata – kolejnym Osobom Trójcy Przenajświętszej, dostarczając obfitego materiału rozważaniowego pod tym kątem widzenia.

Ileż światła rzucił on na tajemnicę odkupienia ciała, miłości jako Bożej i ludzkiej tajemnicy!

Jak zasadniczo przyczynił się do rozwoju w rozumieniu tajemnicy stałego przebywania Odkupiciela i Ducha Świętego w Kościele i w Eucharystii, wiodąc nieustannie do kontemplacji Oblicza Bożego, przede wszystkim w ulubionej przez siebie i gorąco wszystkim proponowanej „Szkole Maryi” poprzez rozwiniętą, pogłębioną modlitwę Różańcową i wytrwałą, na klęczkach podejmowaną, długotrwałą kontemplację Eucharystii.


g. Rozwój rozumienia Objawienia jako dzieło Ducha Świętego

Ukazany proces coraz głębszego wnikania w Prawdę-Wierność Bożego objawienia dokonuje się ostatecznie poprzez Ducha Świętego. On to wciąż niejako ‘podpatruje’ niepojętą miłość Ojca do Syna i Syna do Ojca, znając zarazem niewyrażalny ból Serca Ojca Niebieskiego (por. DeV 45) w obliczu grzechu – najpierw części Aniołów, a potem człowieka, Bożego Obrazu na ziemi.

Apostoł Narodów św. Paweł, sam natchniony przez Ducha Świętego i obdarzony charyzmatem konstytutywnym jako Apostoł, pisze o tymże Duchu Świętym:

„Lecz głosimy tajemnicę Mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana Chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ‘ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak Wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go – miłują’.
Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego ...
... Tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych.
A głosimy to nie uczonymi słowami ludzkiej mądrości, lecz pouczeni przez Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha ...” (1 Kor 2,7-13).

Ten właśnie Duch Święty:

„... współistotny w Bóstwie Ojcu i Synowi, jest Miłością i Darem (nie stworzonym), z którego jakby ze Źródła (...) wypływa wszelkie obdarowanie względem stworzeń (dar stworzony): obdarowanie istnieniem wszystkiego poprzez akt stworzenia; obdarowanie człowieka łaską poprzez całą ekonomię zbawienia.
Napisze Apostoł Paweł: ‘Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany’ [Rz 5,5] ...” (DeV 10).

Ojciec Niebieski, „według bogactwa swej Chwały, [sprawia w nas] przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka” (Ef 3,16). On to jest Dawcą szczególnych „owoców ducha”, które św. Paweł wylicza – takich jak: „miłość, radość, pokój ...” (Ga 5,22n). On to „wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi ... i dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa” (Rz 8,16n).

On też, Duch Święty:

„... przychodzi z pomocą naszej słabości.
Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba,
sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.
Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha,
[wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z Wolą Bożą” (Rz 8,26n).

Nic dziwnego, że właśnie Duch Święty, którego świątynią jest człowiek odkupiony, w jego sercu-sumieniu:

„... staje się ‘źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu’ [J 4,14]. Tam trafia On jako Duch Prawdy, a zarazem jako Paraklet [Pocieszyciel] przyobiecany przez Chrystusa. Działa jako Pocieszyciel, jako Rzecznik i Orędownik – zwłaszcza wtedy, gdy człowiek i ludzkość staje wobec potępiających sądów owego ‘oskarżyciela’, o którym mówi Apokalipsa, iż ‘dniem i nocą oskarża braci naszych przed Bogiem naszym’ [Ap 12,10]. Duch Święty nie przestaje być Stróżem nadziei w sercu człowieka: wszystkich ludzi, a zwłaszcza tych, którzy ‘posiadając pierwsze dary Ducha ... oczekują odkupienia swojego ciała’ [Rz 8,23] ...” (DeV 67).

Wszystko to pozwala każdemu, kto wsłuchuje się w głos Boży, chcąc nie chcąc ‘przeżyć doświadczalnie-eksperymentalnie(por. DV 8d; NMI 32; itd.) „wielkie sprawy Boże” (Dz 2,11; Syr 18,4; Ps 71[70],19; itd.). Taką drogą spełnia się w ciągu dziejów Kościoła obietnica Odkupiciela, że Duch Święty będzie Lud Boży niestrudzenie wprowadzał w coraz głębsze rozumienie Prawdy-Wierności Bożego objawienia:

„Gdy zaś przyjdzie On, Ducha Prawdy,
doprowadzi was do całej Prawdy.
Bo nie będzie mówił od Siebie, ale powie wszystko,
cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe ...” (J 16,13).

(7,2 kB)

4. Głębsze rozumienie Prawdy objawienia
w dziejach Kościoła

(6,2 kB)

a. Przesłonięta widoczność ...

Boże objawienie jest dziełem całej Trójcy Przenajświętszej. Inicjatywa wychodzi zawsze od Ojca Niebieskiego. On to posyła na świat ludzi – zarówno swojego Jednorodzonego Syna-Słowo, jak i Ducha Świętego.

(0,15 kB)  Dziełem jakiego miał dokonać Syn-Słowo, jest odkupienie człowieka, Bożego żywego Obrazu: mężczyzny i kobiety.
(0,15 kB)  Szczególnym zadaniem i rolą Ducha Świętego jest m.in. wprowadzanie Ludu Bożego, a raczej Rodziny Ludzkiej całej – w coraz głębsze rozumienie zarówno samego Trójjedynego, jak i odkupieńczego zamysłu tegoż Trójjedynego względem człowieka.

(6.2 kB)
Objaśnienie

Objawienie Boże zostało co prawda w sensie ostatecznym już dopełnione. Stało się to wraz z przyjściem Syna Bożego na świat i zakończeniem epoki Apostolskiej. Niemniej teraz dopiero, w miarę wyłaniających się nowych sytuacji, problemów i pytań tak w zakresie wiary (dogmatu), jak i zachowań etycznych, których w obfitości przynosi zwłaszcza epoka współczesna (np. zagadnienia bioetyki; uzgadnianie małżeńskiej miłości z jej ukierunkowaniem na życie itd.), musi Kościół stawiać czoła tym nowym problemom, których Apostołowie z zasady nie mogli nawet przewidywać.

Depozyt objawienia pozostaje wciąż ten sam i już nie może narastać w sensie konstytutywnym. Pojawia się natomiast pilna potrzeba rozwiązania owych nowych zagadnień – zarówno dogmatycznych, jak etycznych – w świetle Ewangelii Chrystusa i godności człowieka jako Bożego Obrazu powołanego do życia – wiecznego.

Bóg przedziwnie ‘porozdzielił’ proces wprowadzania w rozumienie wspomnianych problemów: dogmatycznych i etycznych, na kolejno następujące epoki i czasy dziejów Kościoła. Dzieło to należy w bardzo szczególny sposób – zgodnie z zapowiedzią Chrystusa – do Ducha Świętego.

Dla zrozumienia tego zagadnienia i znalezienia odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak się dzieje, i jak się to może stać, można by się odwołać do prostego przykładu.


b. Przykład: utrudniona widoczność góry

Przy dobrej pogodzie widzimy na co dzień wznoszącą się niedaleko przed nami górę. Jej zbocze jest pokryte lasami, a częściowo samymi tylko gołymi skałami i lodowcem.
– W pewnej chwili pogoda się zmienia i widoczność gwałtownie maleje. We mgle nie widać już ani góry, ani lasów, ani miejsc lśniących z daleka pokryciem śniegu i lodu.
– Czyżby fakt, że JA w tej chwili wszystkich tych, przecież rzeczywiście istniejących szczegółów nie widzę, miał znaczyć, że góra przestała istnieć tylko dlatego, że ja jej aktualnie nie dostrzegam?

Na tym przykładzie można zrozumieć rolę, jaką we wprowadzaniu Ludu Bożego w rozumienie Prawdy objawienia odgrywa Duch Święty. On to oświeca sumienia, ukazując Bożą Prawdę-Wierność w jej pięknie i zachwycającym uroku: jako Boże dobro, jako dobro zbawcze-odkupieńcze, które wprasza się, by na oścież otworzyć na nie swe serce. Duch Święty ukazuje jednocześnie niewyobrażalność ceny, za jaką odkupienie stało się wpraszającą się rzeczywistością.

W tym znaczeniu Duch święty ‘oświeca’ serca, na ile jest ono siedliskiem ludzkiego ‘myślenia-rozumowania’. Tym bardziej jednak chodzi wówczas o ‘serce’ jako kondensat ludzkiej osoby, która zdolna jest przylgnąć uczuciowo i wolitywnie do objawiającego się w tym wypadku Boga jako Prawdy-Wierności swemu raz człowiekowi danemu: ‘Kocham Cię, ty mój żywy Obrazie: mężczyzno i kobieto! Ty moje dziecko, które nad życie umiłowałem ...!’

Bóg ukazuje się wciąż takim jakim „On Jest”: jako Prawda-Wierność – w całym realizmie swego życia jako Osoby. Osoba zaś Boga w sposób nieodparty przyciąga i wyzwala przylgnięcie do Niej ciałem i duszą. Tu tkwi, w owym „doświadczalnym przeżywaniu” Boga jako rzeczywistości Osoby-Miłości, owo kochające i kochane Boże zaproszenie pod adresem mężczyzny i kobiety do stania się jedno-w-miłości ze swym Stworzycielem i Odkupicielem. Tu zarazem tkwi podstawa Bożego przykazania, a raczej Bożej – Bożemu Obrazowi zaproponowanej szansy i zarazem mobilizacji:

„Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem,
całą swoją duszą i całym swoim umysłem.
To jest największe i pierwsze przykazanie ...” (Mt 22,36; por. Pwt 6,5).

Duch Święty sprawia na przestrzeni wieków dziejów Kościoła, że coraz inna ‘strona’ owej góry, niewidocznej z powodu gęstej mgły, a przecież góry w pełni rzeczywistej, zostaje stopniowo napromieniowana ‘punktowym’ snopem silnego światła. Ludowi Bożemu ujawniają się dzięki temu silnemu promieniowi, podobnemu do potężnego reflektora poszukującego w nocy samolotu na niebie – perspektywy dotąd być może nie przeczuwane, mimo iż one odwiecznie tam się znajdowały. Chodzi o coraz inne aspekty Prawdy objawienia, które dotąd były ukryte, względnie wiodły żywot niejako utajony – stadium swej ‘inkubacji’.

Gdy Duch Święty – zgodnie z długoplanowym zamysłem Trójjedynego – w pewnej chwili naświetli dany aspekt Prawdy objawienia potężnym snopem swego światła, zaczyna on stawać przed Ludem Bożym w urzekającym świetle. Przyciąga uwagę, raduje i wyzwala hymn wdzięczności względem Trójjedynego. Dzieje się tak dlatego, że to właśnie On: Duch Święty – ukazuje w określonym momencie dziejów Kościoła i świata kolejne aspekty owej ‘góry’, których Lud Boży dotąd z powodu panującej jeszcze ‘mgły’ nie dostrzegał.
– Na tym polega spełniane przez Ducha Świętego zadanie: wprowadzania Ludu Bożego w coraz pełniejsze ‘rozumienie’ kolejnych szczegółów Prawdy Bożego objawienia.

Proces ten dokonuje się zawsze „za sprawą Ducha Świętego”. On to idzie zawsze w parze z równie wówczas obecnym Synem-Słowem, Drugą Osobą Trójcy Świętej. Jego właśnie, Ducha Świętego, zapowiedział Chrystus tuż przed swą przerażającą odkupieńczą męką. W nią to Syn Boży zanurzył się jako „w żarliwą modlitwę swojej męki(por. DeV 40). Ale i to działo się za sprawą Ducha Świętego, który również Syna Człowieczego przez cały czas Jego ziemskiego życia wiódł – zgodnie ze stwierdzeniem Pawłowym:

„... O ile bardziej Krew Chrystusa,
który przez Ducha Wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę,
oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu” (Hbr 9,14).

Jeśli Syn Boży z całym swym synowskim zawierzeniem Ojcu – pozwalał w swym życiu prowadzić siebie Trzeciej Osobie Trójcy: Duchowi Świętemu, nie dziw, że tenże Duch Święty, „Pan i Ożywiciel”, będzie z kolei pełnił z całym Bożym ‘oddaniem’ zleconą sobie przez Chrystusa misję: wprowadzania Ludu Bożego w coraz doskonalsze rozumienie samego w ogóle Boga oraz zbawczego zamysłu Trójjedynego względem człowieka.

(6,2 kB)

c. Powstawanie ‘teologii’

1) Brak powodu do niepokoju

Dochodzimy do wniosku, że nic w tym dziwnego, i przede wszystkim nic niepokojącego, gdy w nawiązaniu do stojącego przed nami pytania odnośnie do sakramentalności małżeństwa stwierdzimy, że małżeństwo zostało przez Kościół określone jako sakrament definitywnie dopiero na Soborze Trydenckim w 1547 r. Z samego faktu, że nie stało się to znacznie wcześniej, nie wynika zupełnie nic, jeśli chodzi o wiarę Apostolską, tradycję i praktykę Apostolską odnośnie do małżeństwa przyjmowanego od początku jako rzeczywistości sakramentu. Przez dogmatyczne określenie Soboru Trydenckiego, że również małżeństwo jest jednym z siedmiu sakramentów, Kościół w najmniejszej mierze nie ‘stworzył’ nowego sakramentu, którego by nie było już wcześniej, czyli który by się nie mieścił w ramach tradycji i praktyki Apostolskiej. Mimo iż zwłaszcza z okresu pierwszych ok. 2 wieków Kościoła nie przechowały się żadne bezpośrednie świadectwa pisane, które by pozwalały obecnie, z perspektywy 21-go wieku, stwierdzić, że Kościół już też w tym czasie: w czasach Ojców Apostolskich (= bezpośrednich uczniów Apostołów) oraz w okresie Apologetów (= czasy po śmierci bezpośrednich uczniów Apostołów, jak np. św. Polikarpa, + ok. 155 lub 169) wyznawał wiarą Bożą sakramentalność m.in. małżeństwa.

2) Objawienie a teologia

Wypada przede wszystkim zdać sobie sprawę z różnicy, jaka istnieje między teologią jako próbą naukowego ujęcia i wyrażenia treści objawienia, a samym nadprzyrodzonym objawieniem Boga jako Prawdy-Wierności.
– Teologia to nauka, która opiera się na przesłankach wypływających z Bożego objawienia, a równolegle na przesłankach płynących z rozumu.
– Teologia usiłuje porządkować treść Bożego objawienia w pewne działy i grupy tematyczne, szukając zarazem rozumowego uzasadnienia Bożych spraw. Z tego względu teologia jest ujęciem rozumowym tego, co w objawieniu jest ‘samym życiem’: Bogiem żywym-wśród nas.

Jako nauka o Bożych sprawach, podlega teologia oczywiście ludzkiemu rozwojowi – i dobrze że tak jest. Jest to wyraz ludzkiego ducha i ludzkiego rozumu, któremu wszczepiona jest dążność do porządkowania doświadczanych zjawisk – nie tylko w sprawach świeckich, ale i religijnych, i wyrażania ich w sposób coraz bardziej precyzyjny – rozumowo niepodważalny.

3) Trudne zagadnienie języka teologii

Powstanie teologii i stopniowe porządkowanie wszystkiego, co wchodzi w zakres spraw, jakie zachodzą między Bogiem a człowiekiem, wymaga oczywiście czasu i wznawianej, coraz wnikliwszej refleksji. Jako nauka, musi teologia dysponować długim czasem, rozciągającym się nierzadko na całe stulecia, by wypracować właściwą sobie metodologię i ścisłą terminologię.

Do tego dochodzi wcale nie bagatelne zagadnienie wielości języków, w jakich trzeba będzie podejmować podobną, równoległą pracę. Będzie ona dotyczyła chociażby stopniowego wypracowania nieodzownej terminologii teologicznej, która by była możliwa do przyjęcia w danym języku. A nie jest to zadanie łatwe. Teologia musi wypracowywać stopniowo swój własny język w danym narodzie, który będzie zrozumiały i znajdzie akceptację w słownictwie danego narodu.

Sam z kolei ‘język’ nie jest tworem statycznym: języki podlegają własnemu rozwojowi. Terminologia używana na co dzień ileś lat wstecz, może się okazać niezrozumiała w niewiele lat potem. Z kolei zaś wyrażenia używane przez naukę i kulturę dnia dzisiejszego, a istniejące w takim samym brzmieniu być może już też w głębokiej starożytności danego narodu i języka, wcale nie muszą pokrywać się treściowo z tym ładunkiem myślowym, jaki z nimi wiązali ludzie już nie tylko nie wykształceni w języku potocznym, ale i nawet ludzie warstw wykształconych dawnych epok.

4) Wyrażenie ‘sacramentum’ u św. Augustyna

Dla przykładu wystarczyłoby wziąć pod uwagę chociażby samo tylko słowo ‘sakrament’. Miało ono swoje określone znaczenie w sferze świeckiej – i jako takie zostało dopiero zapożyczone i przeniesione na teren teologii. Jednakże znaczenie, jakie z tym wyrażeniem wiąże dzisiejsza teologia naukowa, może odbiegać daleko od tego, jakie z tym wyrażeniem wiązał np. św. Augustyn (+ 430). Użył on wyrażenia ‘sacramentum – sakrament’  w sam raz też w odniesieniu do małżeństwa. Wiązał jednak z tym wyrażeniem treść znacznie szerszą i przede wszystkim inną, aniżeli to czyni dzisiejsza teologia. Rzeczownik ‘sacramentum’ znaczył dla niego ‘zawarcie ostatecznego kompromisu [sacramentum] pomiędzy stronami’.

5) Jezus – żywa Ewangelia

Nie powinno więc budzić zdziwienia, że Apostołowie – nie wyłączając jedynego rzeczywiście wśród nich wykształconego jako teologa: św. Pawła, rabina w pełnym tego słowa znaczeniu (por. Dz 22,3) – nie napisali ‘podręczników’ teologii dogmatycznej, moralnej, prawa kanonicznego, liturgii, wprowadzenia i komentarzy do Pisma świętego itd. Apostołowie i Kościół pierwotny głosili Chrystusa Żywego. On to, Syn Boży Wcielony, ukrzyżowany, zmartwychwstały, który następnie wstąpił do Nieba, a jednak nadal żyje w swoim Kościele, jest żywym ‘przedmiotem’ orędzia Ewangelii: Dobrej Nowiny o Bogu który tak bardzo ukochał, że stał się „narzędziem przebłagania ... mocą swej krwi” (por. Rz 3,25).

(29 kB)
Objaśnienie

Głoszona i przeżywana wiara nie jest w pierwszym rzędzie teorią, lecz praktycznym przylgnięciem w swym postępowaniu do tego Boga, Odkupiciela człowieka. Wiara staje się umiłowaniem Go w zamian za Jego miłość – miłością odwzajemnioną.
– Również Pisma Nowego Testamentu: Cztery Ewangelie oraz Listy Apostolskie, zresztą dokładnie tak samo jak Pisma Starego Testamentu, nie zostały napisane jako metodologicznie ujęte podręczniki do historii o Chrystusie, ani też historii o pierwotnym Kościele. Były to natomiast pisma o celu wyraźnie apologetycznym. Chciały one wykazać Bóstwo Chrystusa i przedstawić samego Jezusa Chrystusa jako Boga-Człowieka, który złożył swe życie na drzewie krzyża „za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone Dzieci Boże zgromadzić w jedno(J 11,51n). Tak skomentował Apostoł Jan słowa arcykapłana Kajfasza, wypowiedziane na krótko przed końcowym etapem życia Mistrza z Nazaretu.

Również Paweł, Apostoł Narodów, napisze z więzienia, gdzie przygotowywał się z całą świadomością na swą rychłą śmierć męczeńską za Chrystusa: „Wiem, Komu uwierzyłem ...” (2 Tm 1,12). Jego ‘Ewangelią’ jest w pełnym słowa znaczeniu Chrystus żywy – Bóg i Odkupiciel. Wiarę swoją w Bóstwo Chrystusa wyzna on jeszcze raz w Pierwszym Liście do swego umiłowanego i oddanego ucznia Tymoteusza:

„Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy.
Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność
jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia – wiecznego.
A Królowi wieków – Nieśmiertelnemu, Niewidzialnemu, Bogu samemu [= chodzi cały czas o Jezusa Chrystusa] – cześć i chwała na wieki wieków. Amen” (1 Tm 1,15nn).

6) Wzrastanie Kościoła od dziecięctwa do dojrzałości

Dzieje Kościoła na przestrzeni długich wieków można by porównać do stopniowego wzrastania człowieka: od dziecięctwa do osiągnięcia dojrzałości (por. do tego słowa św. Pawła o dojściu do pełni wieku Chrystusa: Ef 4,13). Każdy uzna słuszność podstawowego stwierdzenia, że można żyć, nie zdając sobie najmniejszej sprawy z głębszych racji swojego istnienia. Również człowiek – zarówno dziecko, jak i człowiek już w pełni dorosły: oddycha, w jego tętnicach i żyłach krąży krew, w przewodzie pokarmowym dzieją się przedziwne, niezwykle skomplikowane procesy trawienne, mózg pracuje. A przecież mało kto potrafi dokładniej wyjaśnić, dlaczego krew krąży, co w końcu dzieje się w przewodzie pokarmowym, jak skomplikowane procesy dokonują się w mózgu. Można spokojnie żyć – nie zdając sobie z tego wszystkiego sprawy i nigdy w życiu nie uzyskując wiedzy teoretycznej o tych sprawach. Wiedza ‘teoretyczna’ spełnia w wielu wypadkach rolę pożytecznego ‘naddatku’, który jest oczywiście czymś pożytecznym, ale ostatecznie wcale nie nieodzownym do dalszego życia.

Również Kościół Chrystusowy żyje od samego początku jako instytucja jednocześnie Boża i ludzka i stopniowo się dopiero rozwija. Pierwsi uczniowie zbierali się od samego początku na sprawowanie Mszy św. przynajmniej w pierwszy dzień tygodnia, tj. w dzień oznaczający dzisiejszą niedzielę. W posłuszeństwie wyraźnemu poleceniu Pana sprawowali uobecnienie ofiary odkupieńczej w dniu pamiątkowym zmartwychwstania Chrystusa, tzn. w dniu Jego uwieńczonego zwycięstwa nad grzechem i śmiercią po dokonanym odkupieniu w Wielki Piątek (J 20,1.19-23; Łk 24,32.35). Sprawowanie Eucharystii co-niedzielnej warunkowało życie Kościoła i jego umacnianie się jako wspólnoty wierzących w Chrystusa ukrzyżowanego – ale zmartwychwstałego (zob. encyklika: EdE). Tu czerpał Kościół od początku siły do sprostania w czasie prześladowań, jakie towarzyszyły jego rozwojowi od początku i towarzyszą jego istnieniu nadal, aż po nasze czasy – i nadal będą jego rzeczywistością aż do skończenia czasów.

Kościół zatem żył tj. niejako oddychał, krążyła w nim krew Odkupiciela jako Boży Pokarm i Napój „za życie świata” (J 6,51). Apostołowie przemawiali o Chrystusie i sprawowali sakramenty święte w miarę jak okoliczności tego się domagały. Powstawały stopniowo zręby prawodawstwa Kościoła, powstawały swoiste ‘schematy’ podstawowej katechezy, adaptowane do coraz innych środowisk geograficznych i kulturowych. Niebawem musiały pojawić się pisane ujęcia pomocnicze dla sprawowania Liturgii. Rozwijało się stopniowo nauczanie Kościoła. A wreszcie pojawiały się pierwsze zarysy również bardziej systematycznego ujęcia zarówno wydarzeń z życia Chrystusa, jak i Kościoła. Ten zaś rozszerzał się dynamicznie, tak iż Paweł prosił wiernych z Tesaloniki, by się modlili o Boże błogosławieństwie dla dzieła rozszerzania Ewangelii:

„Poza tym, Bracia, módlcie się za nas, aby Słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiało,
podobnie jak jest pośród was, abyśmy byli wybawieni od ludzi przewrotnych i złych,
albowiem nie wszyscy mają wiarę ...” (2 Tes 3,1n).

7) Sakramenty w Kościele pierwotnym

Kościół żył m.in. sprawowanymi sakramentami świętymi. Była to rzeczywistość, która nie mogła nie pochodzić z ustanowienia samego Chrystusa. Życie sakramentalne zostało przekazane Kościołowi bezwzględnie przez Apostołów – i nie mogło być inaczej. Kościół wszystkich wieków nie może w najmniejszej mierze wykroczyć poza tradycję i praktykę Apostolską. Ona – i tylko ona jest konstytutywnym wyznacznikiem wiary dla wszystkich czasów.

Nad całością tego depozytu Prawdy objawienia czuwa wciąż zarówno sam Jezus Chrystus, jedyny Właściciel Kościoła, jak i Duch Święty. Ten też Duch Święty wprowadza Kościół stopniowo – zgodnie z zamysłem Ojca, w coraz głębsze rozumienie kolejnych aspektów Prawdy-Wierności tegoż objawienia.

Na razie jednak, w czasach Kościoła pierwotnego, nikt się teoretycznie nie zastanawiał m.in. nad tym, że rzeczywistość małżeństwa doczeka się kiedyś określenia terminem ‘technicznym’: sakramentu małżeństwa. Określenie to zostanie wypracowane dopiero przez znacznie późniejszą teologię. Stanie się to w czasie, gdy Kościół będzie miał więcej ‘czasu’, by rozpocząć ujmowanie nauczania wiary stopniowo w precyzyjne sformułowania. Warunkiem tego będzie niewątpliwie dojście Kościoła do większej ‘dojrzałości’ oraz wzrost jego samo-świadomości.

Wspomnieliśmy poprzednio, że np. dziecko oddycha, spożywa pokarmy itd., a nie widzi najmniejszej potrzeby, by zastanawiać się nad tymi rzeczywistościami teoretycznie. Inna rzecz, że dziecko jest na razie niemal niezdolne do głębszej refleksji nad pierwszymi zasadami swego własnego istnienia. Gdyby mu je nawet ktoś starszy naukowo tłumaczył, dziecko prawdopodobnie by i tak nie rozumiało, o co tu w końcu chodzi. A przecież dziecko nadal autentycznie żyje, myśli, kocha, chodzi, działa na swój dziecięcy sposób. I nadal właściwie nie jest mu potrzebna teoretyczna wiedza na temat funkcjonowania własnej fizjologii, czy zachodzących w jego organizmie procesów biochemicznych. Co więcej, dziecko nie potrzebuje też do ‘życia’ i miłowania Boga swym dziecięcym sercem zbyt wielkiej znajomości zagadnień z zakresu filozofii czy teologii, związanych ze swoim istnieniem i wzrastaniem.
– Coś podobnego ma miejsce w odniesieniu do stopniowo dopiero się tworzącej ‘historii dogmatów’ w Kościele.

8) Wyłanianie się teologii

Przyjdzie czas, gdy coraz inne jednostki, jeśli już pominąć Piotra aktualnych czasów oraz utrzymujących z nim żywotną więź wiary i nauczania moralnego biskupów i kapłanów, podejmą żmudną pracę łączenia kontemplacji Bożego Oblicza – z teoretycznym dociekaniem nad pierwszymi zasadami życia, jakie Chrystus podarował Kościołowi. Ludzie ci – teolodzy, będą stopniowo wypracowywali precyzyjną terminologię teologiczną. Przy jej pomocy trzeba będzie nadać określoną nazwę rzeczywistości, jaką Kościół od początku żył, mimo iż niekiedy przez długie stulecia nie odczuwał potrzeby zastanawiania się nad podstawami swego własnego życia.

Z jakąż siłą przekonania i głębią wiary pisał Jan Paweł II w swej pierwszej Encyklice o Kościele, który uświadamia sobie poprzez pogłębiającą się swą własną więź z każdym człowiekiem w Chrystusie – z kolei jedyne ‘źródło’ swojego własnego życia:

„... Zwrot ku człowiekowi, ku jego rzeczywistym problemom, ku jego nadziejom i cierpieniom, osiągnięciom i upadkom sprawia, że Kościół sam jako Ciało, jako organizm, jako jedność społeczna doznaje tych Bożych Impulsów, tych świateł i mocy Ducha, które idą od Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego – i przez to właśnie żyje swoim własnym życiem.
Nie ma Kościół innego życia poza tym, jakim obdarza go Jego Pan i Oblubieniec ...” (RH 18).

Stopniowo dokonujące się uświadamianie sobie przez Kościół i cały Lud Boży najgłębszego źródła własnego istnienia, oraz coraz bardziej precyzyjne swoiście ‘teoretyczne’ doprecyzowanie treści Prawdy Bożego objawienia w ciągu wieków, jest subtelnie, w sposób niezauważony sterowane przez Ducha Świętego, który pochodzi z żaru miłości Ojca do Syna i Syna do Ojca. On bowiem: Duch Święty „przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego(1 Kor 2,10).

(6,2 kB)

d. Herezje wyzwalające konieczność doprecyzowań
skarbca objawienia

Jak już wspomniano, proces wnikania w Prawdę Bożego objawienia dokonuje się na coraz inne sposoby. Co więcej, jednym z zasadniczych czynników wyłaniającej się w pewnych okresach życia Kościoła pilnej potrzeby bardziej precyzyjnego ujęcia jakiegoś aspektu wiary, nad którym dotąd zanadto się nie zastanawiano, bywają pojawiające się poglądy sprzeczne w stosunku do depozytu skarbca wiary Apostolskiej.

Chodzi o pojawiające się co jakiś czas w Kościele tzw. herezje, czyli poglądy pojedynczych ludzi niezgodne z tradycją dogmatyczną względnie moralną nauczania Apostolskiego. Bywa tak, że jakaś część Ludu Bożego, pociągnięta ‘modnymi’ poglądami, opowiada się zrazu entuzjastycznie za zniekształceniem Prawdy objawienia, sprzecznym ze „zdrową nauką(Tt 2,1; 2 Tm 4,3; 1 Tm 1,10). Nietrudno w takiej sytuacji o odszczepieństwo jakiejś części Ludu Bożego, a nawet bolesne i poważne podziały w łonie chrześcijaństwa, jak to miało miejsce w czasie wielkiej Schizmy Wschodniej w 1054 r., a potem w okresie Reformacji Lutra w 1517 r. w Kościele zachodnim.

Zwykle bywa jednak tak, że odszczepieństwa były końcowym etapem być może i poważnych nadużyć po stronie tych, którzy sprawowali władzę w Kościele w sposób sprzeczny z tym, „jak należy postępować w Domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą Prawdy(1 Tm 3,15). Odpowiedzialność to niewyobrażalna, gdy ktoś stylem swego życia, daleko odbiegającym od wymagań nauki Chrystusa, daje „zgorszenie”, o którym w tak przerażających słowach wyraża się Jezus (zob. Mt 18,6-10).

Samo w sobie zachowanie i styl życia niegodny piastowanego stanowiska nie powinien przesądzać o odstępstwie od autentycznej nauki Ewangelii. Wiara dotyczy przecież Jezusa Chrystusa i nie zależy od postępowania moralnego określonego przedstawiciela tegoż Jezusa Chrystusa.

Praktycznie jednak bywa odwrotnie: postępowanie moralne pojedynczego przedstawiciela np. Kościoła – zaczyna rzutować na samą treść wiary tegoż Kościoła. Odpowiedzialni zaś z racji sprawowanych stanowisk w Kościele – zamiast rozwiązywać być może słuszne spory w drodze dociekania do Prawdy objawienia poprzez modlitwę i dialog, mogą po części odpowiadać za to, iż sfera moralna sporów przeobraża się w roszczenia doktrynalne, a te prowadzą ostatecznie do schizmy w wierze.

Nietrudno w Kościele o grupy takich ‘uczniów’, którzy czyhają na byle pretekst, by się sprzeciwić ustanowionemu przez Chrystusa autorytetowi Piotra w sprawie autentycznego i autorytatywnego wyjaśniania depozytu Prawdy objawienia. W swej postawie dają się unosić duchowi buntu. Wyrażają go zwykle za pomocą głośnej retoryki mniej lub więcej sofistycznie spreparowanych argumentów.

Jest też jednak zawsze inna część Ludu Bożego, która w pojawiających się nowatorskich poglądach dostrzega natychmiast odstępstwo od apostolskiego dziedzictwa wiary. Jego dostrzeżenie jest zawsze owocem działającego w Ludzie Bożym szczególnego daru Ducha Świętego: ‘zmysłu wiary’. Sytuacja może prowadzić do chwilami ostro toczącej się wymiany argumentów ‘pro’ i ‘contra’.

(6,2 kB)

e. Duch Święty wprowadzający w Prawdę objawienia w sytuacji jej zagrożenia

W ostatecznym rozrachunku okazuje się, że oczywiście bardzo źle się dzieje, gdy dochodzi do sytuacji być może zawinionej ze strony pewnych przedstawicieli Kościoła: wywołanego zgorszenia. Sytuacja ta, w formie trudnego do przewidzenia ‘przerzutu zła’, wyzwala pojawienie się problemu już nie etycznego, lecz dogmatycznego: doktryny, której nie sposób pogodzić z depozytem Prawdy wyrastającym z tradycji i praktyki Apostolskiej.

W całym procesie ścierania się powstałych w takiej sytuacji sprzecznych poglądów można jednak rozpoznać potężną – ukrytą, a przecież pewnością Prawdy obdarzającą interwencję Ducha Świętego. Duch Święty jest ‘Mistrzem’ w wyprowadzaniu nawet z największego dna buntu i grzechu – nieprzewidzianych perspektyw dobra.

Tak działo się w chwili, gdy człowiek dopuścił się największego z możliwych grzechów: Bogo-bójstwa – w Osobie Syna Bożego zatorturowanego na krzyżu. Z jaką głębią wniknięcia w Prawdę objawienia wyraża to Jana Paweł II w swej encyklice o Duchu Świętym:

„W Bogu, Duch-Miłość przetwarza sprawę grzechu ludzkiego
w nowe obdarowanie zbawczą miłością.
Z Niego [= Ducha Świętego], w jedności Ojca i Syna,
rodzi się owa zbawcza Ekonomia, która napełnia dzieje człowieka darami odkupienia.
Jeśli grzech, odrzucając Miłość, zrodził ‘cierpienie’ człowieka ...
to Duch Święty wejdzie w cierpienie ludzkie i kosmiczne z nowym obdarowaniem Miłością,
która odkupi świat ...”
(DeV 39).

1) Działanie Ducha Świętego poprzez zmysł wiary

W przypadku pojawiających się wszelkich dyskusji teologicznych, Duch Święty zaostrza w Ludzie Bożym swój szczególny Dar: „zmysłu wiary”. Jego mocą:

„Ogół wiernych, mających namaszczenie od Świętego [= Ducha Świętego: 1 J 2,20.27; sakrament Bierzmowania],
nie może zbłądzić w wierze ...” (LG 12).

(13 kB)
Objaśnienie

Wywiązujące się w tej sytuacji dyskusje zmuszają zarówno prosty Lud Boży, jak tym bardziej teologów oraz cały Urząd Nauczycielski Kościoła pod jurysdykcyjnym charyzmatem Piotra aktualnych czasów, do intensywnej kontemplacji Bożego Oblicza i głębszego dociekania Prawdy objawienia w odniesieniu do tego konkretnego problemu.

Równolegle do uintensywnionej modlitwy – wytworzona sytuacja: zaistniałych wątpliwości względnie niejasności w jakimś aspekcie Prawdy objawienia, zmusza do przykładania do tej sprawy jeszcze innego sprawdzianu: ‘analogii wiary’ (zob. dokładniej:  Analogia wiary i zmysł wiary).

Kościół danej epoki musi wtedy przed sobą samym i całym Ludem Bożym wykazać niesprzeczność proponowanego rozwiązania teologicznego z całokształtem Prawdy objawienia, a z kolei ‘odpowiedniość’ wykształcających się nowych doprecyzowań – w zestawieniu z pozostałym, wyraźnym depozytem tradycji Apostolskiej.
– Sprawa będzie zatem wymagała dokładnego przeanalizowania pod tym kątem widzenia danych zarówno Słowa-Bożego-Pisanego, jak i Słowa-Bożego-Przekazywanego przez wszystkie wieki. Wspominaliśmy o tym już poprzednio (zob. wyż.:  Rozumienie Prawdy objawienia poprzez Słowo-Boże-Pisane, oraz: Rozumienie Prawdy objawienia poprzez tradycję).

2) Rozstrzygający głos Piotra

Jest rzeczą jasną, że nie teologom i specjalistom od teologii moralnej czy Pisma świętego, ani też innych specjalności w ramach ‘Bożej nauki’ (= teologii) przysługuje głos rozstrzygający, gdy chodzi o ostateczne wnioski kończących się dyskusji i podsumowań.
– Na końcu musi się wypowiedzieć Piotr aktualnych czasów. Jemu – i tylko jemu przysługuje głos przesądzający w powstałych wątpliwościach interpretacyjnych na temat wyłaniającego się jakiegoś szczegółowego zagadnienia czy to wiary (dogmatu), czy postępowania moralnego (moralność).

Toteż chociażby niejeden teolog przerastał aktualnego papieża swą uczonością, z punktu widzenia wiary i jej zgodności czy niezgodności z tradycją i praktyką Apostolską liczy się charyzmat Ducha Świętego, jakim Chrystus obdarzył Piotra. Piotr zaś nigdy nie będzie działał sam. Będzie on działał każdorazowo w łączności więzi wiary i nauczania moralnego z całym kolegium biskupim.

Dar Ducha Świętego otrzymuje niewątpliwie każdy bez wyjątku z wierzących, a tym bardziej każdy biskup, szczególnie zaś ten, który jest ordynariuszem danej diecezji. Niemniej autentycznym i autorytatywnym wyrazicielem ‘zmysłu wiary’ oraz ‘analogii wiary’ i otrzymanego daru Ducha Świętego jest sam tylko Piotr – w jurysdykcyjnym pierwszeństwie w stosunku do podległego mu kolegium biskupów. Stąd też Sobór Watykański II podkreśla niezwykle mocno:

„Zadanie zaś autentycznego wykładania Słowa Bożego, czy to Pisanego czy też Przekazywanego,
powierzone jest samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła.
Władzę tę sprawuje on w imieniu Jezusa Chrystusa” (DV 10b).

„Tenże Urząd Nauczycielski nie jest jednak ponad Słowem Bożym, lecz przeciwnie, jemu właśnie służy.
Uczy mianowicie tylko tego, co zostało przekazane,
o ile je – kierując się poleceniem Bożym i ciesząc asystencją Ducha Świętego –
pobożnie słucha, święcie strzeże i wiernie wykłada ... ” (DV 10c).

„Jest więc rzeczą jasną, że święta Tradycja, Pismo Święte i Urząd Nauczycielski Kościoła ...
tak się ze sobą zazębiają, że jedno nie może istnieć bez drugich.
Wszystkie zaś razem ... przyczyniają się pod działaniem jednego Ducha Świętego skutecznie do zbawienia dusz”
(DV 10d).

(6,2 kB)

f. Dar Piotra dla naszych czasów

W zamęcie krzyżujących się poglądów i opinii, usiłowań niektórych nawet wybitnych teologów, którzy wolą głosić utworzoną przez siebie samych wizję Kościoła – w przeciwieństwie i na przekór Kościoła Apostolskiego, dostrzegamy i w naszych czasach, jak niewyrażalnym darem Odkupiciela oraz Ducha Świętego dla Kościoła i Rodziny Ludzkiej całej jest charyzmat Prawdy objawienia. Nim to Odkupiciel człowieka i jedyny Właściciel Kościoła obdarza każdorazowego papieża: Piotra aktualnych czasów.

Ileż sprzeciwu doznaje raz po raz właśnie on: Piotr-Skała. Doznaje go nierzadko od tych, którzy powinni autentyczne nauczanie Kościoła wspierać ze wszystkich sił i przyczyniać się do jego chętnego przyjęcia. Właśnie w takich momentach widać namacalnie, jak potężna jest dłoń Jezusa Chrystusa, właściwego Pana i Oblubieńca Kościoła. Jezus bowiem nigdy nie wycofa obietnicy, jaką niegdyś dał Piotrowi, który sam znalazł się w krytycznym momencie osobistego zaparcia się swego Mistrza:

„Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę;
ale Ja prosiłem za Tobą, żeby nie ustała twoja wiara.
Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci ...” (Łk 22,31n).

(8,7 kB)

RE-lektura – ponowna redakcja: część VI, rozdz. 4b
Stadniki, 20.I.2015.
Tarnów, 27.V.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



d. Rozumienie Prawdy objawienia poprzez tradycję
e. Pogłębione rozumienie przekazywanej rzeczywistości i słów
1) Wzrost w rozumieniu przekazywanej rzeczywistości
2) Wzrost w rozumieniu przekazywanych słów
3) Słowo Boże dotykalne: cześć krzyża...
f. Szczegółowe czynniki wzrostu w rozumieniu Prawdy-Wierności
1) Rozumienie objawienia przez kontemplację
2) Rozumienie objawienia przez przeżycie
3) Rozumienie objawienia przez wypowiedzi Magisterium
g. Rozwój rozumienia objawienia jako dzieło Ducha Świętego

3. Głębsze rozumienie Prawdy objawienia w dziejach Kościoła
a. Przesłonięta widoczność góry
b. Przykład: utrudniona widoczność góry
c. Powstawanie ‘teologii’
1) Brak powodu do niepokoju
2) Objawienie a teologia
3) Trudne zagadnienie języka teologii
4) Wyrażenie ‘sacramentum’ u św. Augustyna
5) Jezus – żywa Ewangelia
6) Wzrost Kościoła od dziecięctwa do dojrzałości
7) Sakramenty w Kościele pierwotnym
8) Wyłanianie się teologii
d. Herezje wyzwalające konieczność doprecyzowań skarbca objawienia
e. Duch Święty wprowadzający w Prawdę objawienia w sytuacji jej zagrożenia
1) Działanie Ducha Świętego poprzez zmysł wiary
2) Rozstrzygający głos Piotra
f. Dar Piotra dla naszych czasów


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Medjugorje: Krzyż Zmartwychwstałego Ukrzyżowanego niedaleko kościoła
Ryc.2. Z boku kolana [metal] wypływa niewytłumaczalna ciecz
Ryc.3. Zona Łukasza z swym Krzysiem
Ryc.4. Nosorożec: Bóg miał niewyczerpany humor w swym działaniu stwórczym
Ryc.5. Dwie foki umawiają się na swój sposób do przekazywania istnienia gatunku