(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(12 kB)

Rozdział Czwarty


W PRZYGOTOWANIU 
DO   PEŁNI OBJAWIENIA 
SAKRAMENTALNOŚCI MAŁŻEŃSTWA

*       *       *
Boże, który objawiasz siebie
przez komunię małżeńską,
bądź w sercu małżonków
i w rodzinie !


(9.3 kB)

Perspektywa dalszych rozważań

Przystępujemy do rozdz. czwartego obecnej VI części naszej ‘strony’. Zamiarem, przyświecającym nam w niniejszej, szóstej części jest przyjrzeć się z bliższa małżeństwu jako jednemu z sakramentów Kościoła Chrystusowego. Ponieważ uświadomienie sobie tego stanu rzeczy w jasno sformułowanych stwierdzeniach rozwijało się w Kościele dopiero stopniowo, sądzimy, że należy przyjrzeć się rozwojowi myśli teologicznej w tym zakresie w jakiejś mierze historycznie. Z tego względu prześledzimy skrótowo charakterystyczne etapy coraz bardziej wyrazistego zgłębiania tego aspektu Prawdy Bożego objawienia.

Większość osób wstępuje w wieku dorosłym w związek małżeński. Samo w sobie małżeństwo jest bardzo szczególnym darem Bożej dobroci dla rodziny człowieczej. Z niego bierze początek rodzina. Małżonkowie we wzajemnym składaniu sobie i przyjmowaniu daru swych osób przeżywają swoje „dwoje-jednym-ciałem”  tak intensywnie, że może ono stać się podłożem, na którym wzrasta i rozkwita nowe ludzkie życie: dziecko – „trwały znak jedności małżeńskiej oraz żywa i nierozłączna synteza ojcostwa i macierzyństwa” (FC 14).

Nie ulega wątpliwości, że z Bożego zamysłu i daru – małżeństwo i rodzina winny być dla człowieka niebem-na-ziemi. Jest to jednocześnie zadanie i szansa. Żeby ten zamysł mógł stać się radosną rzeczywistością, wyposażył Bóg instytucję małżeństwa od samego początku w szczególne skarby, które już przed dokonanym odkupieniem pełniły rolę swoistego pra-sakramentu. Syn Boży wyniesie kiedyś instytucję małżeństwa – mocą dokonanego odkupienia, do godności jednego z sakramentów założonego przez siebie Kościoła.

W dwóch poprzednich rozdziałach (cz. VI, rozdz. 2 i 3) przyjrzeliśmy się żałosnej imitacji małżeństwa, jaką stał się kolejny ‘nowotwór’ na tkance życia wielu zamożnych krajów, mianowicie homoseksualizm oraz jego krańcowo śmiertelny wykwit w postaci ideologii ‘gender’.
– Obydwa zwyrodnienia owocują parodią akceptowaną przez ustawodawstwo coraz innego państwa (= owoc strachu przed sterowaną przez Kogoś potężną siłą ‘homo-...’ zmierzającą do zniszczenia człowieka ...). Chodzi o niesłychane dla ludzkiego rozumu zjawisko totalnego anty-rozumu: ‘małżeństwa’ gejów, lesbijek oraz ‘gender mainstreaming’.
– Inną tego rodzaju plagą społeczeństwa stwarzającą żałosną imitację małżeństwa, to plaga ‘wolnych związków partnerskich’ heteroseksualnych.

(8 kB)
Objaśnienie

Wymienione związki, określane na siłę jako ‘małżeństwa’, nie mają z małżeństwem nic wspólnego. Są to żałosne parodie małżeństwa w właściwym tego słowa znaczeniu. Jako związek dwóch czy dwojga ludzi są one w oczach Bożych, ale i ludzkich – z góry nie-ważne jako ‘małżeństwo’ i nie dają żadnych – w sensie absolutnym – uprawnień związanych z małżeństwem i rodziną. Jedna i druga sytuacja jest w Bożej wizji świętokradczym i bluźnierczym zamachem i jako taka będzie osądzona. Żadna ludzka władza nie jest upoważniona do modyfikowania istoty małżeństwa i jego re-definicji. Małżeństwu przysługują sobie właściwe prawa, które pochodzą nie od człowieka, lecz od Boga (GS 48). Są one tym samym niezależne od jakiejkolwiek ludzkiej władzy ustawodawczej i wcześniejsze od nich. Ich wyrazem jest wyryte w sercu każdego człowieka prawo moralne naturalne.

Mimo to trzeba było przyjrzeć się wymienionym zniekształceniom Bożego zamysłu. Trzeźwe zastanowienie się nad istotnymi aspektami z jednej strony problematyki homoseksualizmu i genderyzmu, a z drugiej wolnych związków partnerskich heteroseksualnych, staje się na zasadzie kontrastu anty-światłem, które pozwala jaśniej dostrzec właściwą rzeczywistość, jaką Boża miłość stworzycielska obdarzyła rodzinę człowieczą, składając w jej ‘ręce’ kolejny, tym razem ryzykowny i kruchy dar: małżeństwa i wywodzącej się z niego rodziny.

W niniejszym rozdziale (cz.VI, rozdz.4) pragniemy zastanowić się nad coraz wnikliwszym rozumieniem istoty małżeństwa w jego Bożej wizji. Będziemy się odwoływali do przesłanek Bożego objawienia, trwając jednak nieustannie na twardym gruncie zdrowej antropologii. Jedno i drugie, tzn. tak wiara, jak i rozum – pochodzą od tego samego Stworzyciela.

W niniejszym rozdziale, będącym jednym z następujących po nim jeszcze dalszych pięciu rozdziałów niniejszej VI-tej części, ograniczymy się do następujących trzech aspektów:

(0.26 kB)  Zastanowimy się – tym razem w ścisłym odniesieniu do zagadnienia małżeństwa – nad ‘mechanizmem’, jaki uruchamia Duch Święty, który wprowadza Kościół Chrystusa w coraz głębsze rozumienie Prawdy objawienia (§ 1).

(0.26 kB)  Kolejnym etapem będzie stopniowo dojrzewające rozumienie sakramentalności małżeństwa w Kościele (§ 2).

(0.26 kB)  W formie syntezy wyłonią się samoistnie elementy składowe (konstytutywne) małżeństwa jako sakramentu (§ 3).

Zdajemy sobie sprawę, że również ten rozdział będzie wymagał zanurzenia się w wielorakie aspekty tajemnicy, w jaką Trójjedyny wprowadza osoby powołane do życia w małżeństwie. Mocą tej tajemnicy mobilizuje On tych dwoje: męża i żonę, do nieustannego zdawania egzaminu z daru miłości, idącej nierozdzielnie w parze z darem życia. Obie te rzeczywistości są jednym wielkim darem – oraz zadaniem.

(10,4 kB)

A.   DUCH ŚWIĘTY WPROWADZAJĄCY W ROZUMIENIE
PRAWDY OBJAWIENIA

(7,2 kB)

1. Czy małżeństwo jest sakramentem

(6,2 kB)

a. Stwierdzenia wstępne o małżeństwie

Pragniemy zanurzyć się w głębię przedziwnej tajemnicy wiary, jaką stanowi małżeństwo jako jeden z siedmiu sakramentów Kościoła Jezusa Chrystusa. Jest to tajemnica przedziwna. Dotyczy bowiem dwojga ludzi, którzy się sobie spodobali. Po pewnym czasie wzajemnej obserwacji swego charakteru i swych zachowań dochodzą do wniosku, że są ‘stworzeni dla siebie’ i zdolni związać się przymierzem dozgonnej wspólnoty miłości otwartej na życie.

Ich myślenie i całokształt działań przed oficjalnym związaniem się przymierzem małżeństwa krąży wokół ich obojga osób oraz wielości spraw związanych z przystąpieniem do planowanego nowego etapu życia. Oboje mają się uniezależnić od swych rodziców. Przed nimi staną niebawem piętrzące się problemy wspólnego urządzenia się i gospodarowania, wspólnego utrzymania i nierozdzielnego bycia-z-sobą odtąd na co dzień – łącznie z perspektywą pojawienia się prędzej czy później ich potomstwa.
– Czy ich myślenie i działania, skoncentrowane odtąd na życiu jako pary małżeńskiej, wraz z niełatwymi problemami walki o życie i przeżycie, pomnożone o ujawniające się z biegiem czasu różnice charakterologiczne, które mogą stwarzać poważne trudności we wzajemnym porozumieniu – ma mieć coś wspólnego z włączeniem tych wszystkich zmagań w dzieło Chrystusowego odkupienia?

Ci, którym dane jest wzrastać w środowisku kształtowanym przez wizję chrześcijańską, dowiadują się począwszy od katechezy podstawowej, że wstąpienie w małżeństwo i życie w małżeństwie oraz wywodzącej się z niego rodziny jest równoznaczne z przyjęciem jednego z siedmiu sakramentów, jakie Jezus Chrystus zostawił założonemu przez siebie Kościołowi. Każdy zaś sakrament jest dostosowanym do sobie właściwych warunków życia uczestnictwem i szafarstwem darów dokonanego przez Jezusa Chrystusa odkupienia.

Przedziwne jest już stwierdzenie, że sakrament małżeństwa dotyczy dwojga ludzi: pewnego ściśle określonego mężczyzny i ściśle określonej kobiety, którzy wiążą się zawartym przymierzem małżeństwa. Jest to o tyle zdumiewające, że każdy inny z siedmiu sakramentów Kościoła dotyczy zawsze kogoś tylko pojedynczego, kto przyjmuje dany sakrament. Tak jest w przypadku chrztu świętego, spowiedzi świętej, przyjmowania sakramentu Eucharystii, bierzmowania, kapłaństwa, a w końcu sakramentu chorych, który również dotyczy określonego pojedynczego człowieka – chorego. Również sakrament kapłaństwa przyjmuje ktoś pojedynczy, mimo iż stając się źródłem łask dla niego osobiście, będzie on służył całemu Ludowi Bożemu. Kapłaństwo jest bowiem utworzone ‘dla’ społeczności Ludu Bożego.

Tymczasem małżeństwo to ma do siebie, że sakrament ten obejmuje tu dwoje osób jako parę małżeńską: męża i żonę. Dopiero jako para stają się ci dwoje sakramentem. Trzeba oczywiście stwierdzić, że podobnie jak sakrament kapłaństwa, tak i sakrament małżeństwa jest ukierunkowany zdecydowanie ku „służbie Ludowi Bożemu i posłaniu wiernych” (zob. KKK 1533; KKKK 321). Niemniej tylko sakrament małżeństwa jest sakramentem określonych dwojga osób jako pary małżeńskiej.

Jeszcze dziwniejsze jest stwierdzenie, że odtąd każdy detal życia tych dwojga będzie wprost objęty sakramentalnością wzajemnie sobie udzielonego sakramentu małżeństwa. Niezależnie od tego, czy ktoś o tym aktualnie myśli, czy nie oraz czy o tym w ogóle ‘wie’, czy nie. Sakramentalność przyjętego małżeństwa ogarnia odtąd nie tylko życie religijne tych dwojga, tzn. chwile gdy ci dwoje się modlą lub uczestniczą w życiu liturgicznym Kościoła itp. Ogarnia ona jednocześnie, jeśli nie tym bardziej, wszystkie chwile zdawać by się mogło całkiem ‘świeckie’ ich życia we dwoje, poczynając od prowadzenia gospodarstwa domowego, podejmowanej pracy zarobkowej, ich uczestniczenia w życiu społecznym i politycznym, a skończywszy na pracy wychowawczej dzieci, a z kolei na kształtowaniu wzajemnych odniesień na co dzień, nie pomijając przeżywanej wzajemnej bliskości małżeńskiej.

Z chwilą gdy ci dwoje wyrażają wobec przedstawiciela Boga i społeczności swą nieodwołalną wolę stanowienia odtąd małżeństwa – definitywnie przestają być osobami ‘prywatnymi’. Odtąd każdy szczegół życia osobistego, małżeńskiego i rodzinnego staje się jednym ciągiem uaktywnianej sakramentalności zawartego sakramentu małżeństwa.

Stwierdzenie to jest zdumiewające i rozpiera pierś radością swoistego ‘odkrycia’. Odkrycie to staje się zarazem jednym wielkim mobilizowaniem wewnętrznych energii do odnowionego przeżywania przyjętego i wzajemnie sobie udzielonego sakramentu. Trudno bowiem, by małżonkowie którzy poważnie traktują wejście na poziom życia sakramentem małżeństwa, nie zadawali sobie z coraz jaśniejszą świadomością podstawowego pytania: Co to właściwie znaczy przyjąć – i stać się sakramentem małżeństwa?
– Nie mogą się też uchylić od płynących z tego stwierdzenia konsekwencji: czy jako para małżeńska dorastamy do wielkości i świętości zadań, jakie Bóg w swym nieprawdopodobnym zaufaniu zwierza nam słabym ludziom: małżonkom?

(6,2 kB)

b. Wielowiekowy brak pewności co do
Sakramentalności małżeństwa

Pojawia się inne pytanie, w pewnej mierze może jeszcze bardziej pierwotne. Żyjemy w świecie różniących się światopoglądów i religii. W ramach samego chrześcijaństwa zauważamy niepokojące zróżnicowania w wyznaniach u tych, którzy wierzą rzekomo w tego samego Jezusa Chrystusa jako Boga-Człowieka, Odkupiciela człowieka.
– Dokładniejsze przyjrzenie się poszczególnym ‘wyznaniom’ wykazuje, że ich wyznawcy dobierają sobie kolejne aspekty depozytu objawienia Bożego nierzadko na zasadzie ‘widzimisię’. Konsekwentnie zniekształcają samego Jezusa Chrystusa, który w każdym razie jest inny aniżeli przedstawiają Go przywódcy kolejnych wyznań.

Niezależnie od wyznań chrześcijańskich istnieją ateiści, którzy twierdzą, że Boga ‘nie ma’. Niektórzy z nich podejmują zaciekłe wysiłki, by innym zabronić wiary w Boga. Wielu innych – to ateiści tylko ze względów pragmatycznych. Nie przeczą wprost istnieniu Boga, a jedynie nie są łaskawi poświęcić Bogu nic z podarowanego sobie ‘czasu’. Żyją tak jakby Boga nie było (zob. EV 96; RP 14) i urządzają się w życiu wyraźnie jedynie według własnych kryteriów przyjmowanego, względnie tworzonego ‘dobra’ i ‘zła’ moralno-etycznego.

(7.2 kB)
Objaśnienie

Jeśli jednak pominąć te skrajności, a z kolei jeśli pominiemy w tej chwili religie nie-chrześcijańskie, zdajemy sobie sprawę, że wcale nie całe chrześcijaństwo przyjmuje sakramentalność małżeństwa. Wyraźnie przeciw sakramentalności małżeństwa opowiadają się wszystkie odłamy protestantów i ewangelików. Inna rzecz, że protestanci odrzucają sakramentalność nie tylko małżeństwa, ale i pięciu pozostałych sakramentów. Praktycznie przyjmują sakramentalność jedynie chrztu świętego oraz Eucharystii, którą jednak pojmują w sposób całkowicie odbiegający od Tradycji Apostolskiej. W związku z tym nie przyjmują również odrębnego sakramentu małżeństwa. Małżeństwa oczywiście zawierają – i starają się żyć pobożnie i spełniać uczciwie zadania związane z życiem małżeńskim.
– Inna rzecz, że nie zdając sobie z tego sprawy, mimo wszystko w chwili zawierania małżeństwa udzielają sobie wzajemnie rzeczywistego sakramentu małżeństwa. Z wyjątkiem gdyby tę sakramentalność aktem swej wolnej woli wyraźnie odrzucali.

Tym samym jawi się przed nami zasadnicze pytanie: jakie są podstawy odrzucania sakramentalności małżeństwa przez protestantów? A głębiej sprawę ujmując: skąd Kościół rzymsko-katolicki wie, że istnieje siedem sakramentów, oraz że również małżeństwo wchodzi w skład sakramentów Kościoła? Zdajemy sobie bowiem sprawę, że ilość sakramentów Kościoła jako siedmiu doczekała się definitywnego dogmatycznego sformułowania dopiero na Soborze Trydenckim (na sesji 7, 1547 r. Zob.: DS 844. Oraz KPK, kan. 1055, § 2), mimo że już przez wieki poprzedzające cyfra ‘siedmiu sakramentów’ była powszechnie przyjęta i wyznawana.

W ten sposób stajemy przed zagadnieniem, któremu wypada poświęcić uwagę. Czy mianowicie nie świadczy to negatywnie o samym w ogóle Kościele, że w tak istotnej sprawie, jak chociażby dokładna ilość sakramentów, które Jezus Chrystus ustanowił i oddał w zarząd utworzonemu przez siebie Kościołowi, przez długie wieki nie było pełnej jednomyślności. Trzeba było dopiero Soboru Trydenckiego w wieku 16-tym (1547 r.), żeby tę cyfrę definitywnie uściślić i zdefiniować. A cóż dopiero, gdy problematyka będzie dotyczyła szeregu dalszych, szczegółowych aspektów małżeństwa jako sakramentu, decydujących o jego prawidłowym rozumieniu!?

Na razie bowiem wiemy tyle, że począwszy od owego określenia Soboru Trydenckiego – każdy, kto by nie przyjmował sakramentalności małżeństwa jako rzeczywistości objawionej i ustanowionej przez Jezusa Chrystusa, którą zatem trzeba przyjąć w posłuszeństwie wierze jako zobowiązującej w sumieniu do „nieodwołalnego przylgnięcia przez wiarę” (KKK 88), naraziłby swoje zbawienie, sprzeciwiając się dogmatowi wiary, tzn. Prawdzie Bożego objawienia.

Naprowadza to na zagadnienie ogólniejsze: dlaczego Boże objawienie nie jest od samego początku na tyle jasne i jednoznaczne, żeby z góry eliminować wszelkie wątpliwości w jego rozumieniu? Jeślibyśmy zaś przyjęli, że skarbiec Prawdy Bożego objawienia będzie ujmowany w precyzyjne określenia dopiero z biegiem czasu – być może na przestrzeni całych stuleci, a nawet dopiero tysiącleci, pojawia się tym poważniejszy problem: kto nam da pewność, że aktualne sformułowania wiary są poprawne i Bożego objawienia nie zniekształcają?

Ponieważ zaś aktualnie zajmuje nas zagadnienie małżeństwa i nie chcielibyśmy rozpraszać uwagi pozostałymi aspektami naszej wiary, ograniczymy się do postawienia sobie pytania jedynie zawężonego: czemu musiał upłynąć aż tak długi czas w dziejach Kościoła, zanim wreszcie powszechnie uznana została sakramentalność małżeństwa? Czy pociągało to za sobą np. pomniejszenie łask i pomocy, jakimi Bóg „od początku” pragnął obdarzać mężczyzn i kobiety powołanych do życia w stanie małżeńskim?

(7,2 kB)

2. Drogi poznawania Prawdy objawienia

(6,2 kB)

a. Oblubieńcze poznawanie Prawdy objawienia

Wypada nawiązać do zagadnień, które w jakiejś mierze były już przedmiotem naszych rozważań w drugiej części naszej strony (zob.: W Poszukiwaniu Chrystusa – dziś, oraz dalszy ciąg tego rozdziału). Gdy przyjrzymy się stylowi, jakim Trójjedyny posługuje się w objawieniu siebie oraz swego zamysłu rodzinie człowieczej – zauważamy, że nie przybiera ono nigdy formy ‘wykładu’ czy to z dogmatyki, czy np. teologii moralnej itd. Boże objawienie było zawsze wszystkim innym, a nie teorią o Bogu, o ‘objawieniu’, o wierze, postępowaniu moralnym, o rzeczach ostatecznych. Było przede wszystkim włączaniem się Boga w ‘samo życie’ nierzadko bardzo powikłanych wydarzeń. Bóg stawiał czy to wybranych ludzi, czy cały naród – wobec faktów, które zmuszały do zastanowienia i wyprowadzenia z nich wniosków natury dogmatycznej czy etycznej, mocą których nie sposób było nie dostrzec tu ingerencji, a zarazem zamysłu samego Boga.

Bóg w sensie dosłownym nieustannie w sposób sobie wiadomy ‘jest’ – i ‘chodzi’ ze swym Ludem. Benedykt XVI wyrazi to na początku swej pierwszej encykliki ‘Deus Caritas est – Bóg jest Miłością(2006 r.) w słowach:

„... U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, ale natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie” (DCE 1).

Bóg jest tym najbliższym dla każdego człowieka. Dochowuje ponad wątpliwość wierności swemu żywemu Obrazowi wobec kosmosu: mężczyźnie i niewieście. Nawet wbrew nie-wierności człowieka względem swego Stworzyciela i Odkupiciela. Bóg człowieka nie opuszcza nawet wtedy, gdy ten jest odwrócony ‘tyłem’ do Niego, jakby to wyraził Jeremiasz (zob. Jr 2,27; itd.). Pragnie On wciąż tego jednego:

„Ja nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie tego,
aby występny zawrócił ze swej drogi i żył ...” (Ez 33,11; por. J 3,17; itd.).

Jednocześnie zaś człowiek, świadom żywej obecności Boga w sobie i przy sobie, nie może kalać swych odniesień do Niego wskutek postępowania moralnego, które by Boga zmusiło do natychmiastowego opuszczenia ludzkiego serca.
– W ten sposób przebiega poznawanie Boga ‘na żywo’, bez wielkiego teoretyzowania, a na zasadzie wzajemnej miłości: miłości swoiście ... oblubieńczej.

Nie na darmo Bóg ‘zdradzi się’ stworzeniu swojego umiłowania: mężczyźnie i kobiecie z faktu, że jest „... Małżonkiem” swojego Ludu oraz każdego z osobna człowieka (zob. Iz 54,5; 62,3-5; zob. dokładniej niż.: Bóg ‘Małżonek’ Izraela - Iz 54).
– Czy małżonkowie urządzają dla siebie wzajemnie ‘wykłady’ na coraz inne, teoretycznie ujęte tematy odnośnie do swych osób, swych ciał i ‘serc’? A przecież ci dwoje doskonale siebie znają i potrafiliby opowiadać ludziom dużo, a nawet bardzo dużo o tym drugim w małżeństwie, względnie dopiero narzeczeństwie.

Znaczy to, że poznanie drugiej osoby wcale nie jest równoznaczne z przekazywaniem w pełni uporządkowanej wiedzy teoretycznej! Poznać można intuicją, nieuświadomionym sobie ‘doświadczaniem’ zachowań tego drugiego, samym w ogóle byciem-‘z’ nim, chociażby się to dziać miało w sposób bez-słowny.
– Tym jest kontemplacja Boga: cicha, przedłużona modlitwa adoracyjna, i wiele innych sposobów ciągłego bycia-‘z’-tym, którego dusza ukochała. Również Boża Osoba przechodzi w ten sposób niepostrzeżenie w człowiecze ‘serce’, które Boga umiłowało. I na odwrót: małe serce człowieka przechodzi stopniowo w Serce Trójjedynego. Następuje zacieśniające się zjednoczenie dwóch osób.
– Na kształt tego, co dokonuje się w przypadku dwojga osób kochających się i zakochanych. Ci dwoje siebie nawzajem znają – bez uprzednio organizowanych naukowych wykładów czy traktatów o sobie nawzajem. Poznają się w następstwie swych oblubieńczych odniesień.

Tym jest często w objawieniu Słowa-Bożego-Pisanego występujące Boże zapewnienie, że ‘jest’ z kimś pojedynczym, wybranym, podobnie jak ‘jest’ z całym swym Ludem. Takimi słowami umacnia Bóg – przykładowo:

(0,13 kB)  Mojżesza: „Ja będę z tobą ...” (Wj 3,12).

(0,13 kB)  Sędziego Gedeona: „Jahwéh jest z tobą ...” (Sdz 6,12).

(0,13 kB)  Jeremiasza: „Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą ...” (Jr 1,8).

(0,13 kB)  A w końcu Maryję: „Bądź pozdrowiona, Pełna łaski, Pan z Tobą ...” (Łk 1,28).

(0,13 kB)  Oraz Pawła: „Ja jestem Jezus ... Ukazałem się tobie po to, aby ustanowić cię sługą
i świadkiem tego, co zobaczyłeś ... Obronię cię ...” (Dz 26,15nn); itd.

Samo już człowiecze bycie-z-Bogiem, przedstawiane w Piśmie świętym jako przeżycie ‘dynamiczne’, np. w słowach: „Noe chodził [wytrwale] z Bogiem” (Rdz 6,9; przekłady są wystylizowane-upiększone, np. BT: ‘w przyjaźni z Bogiem żył Noe’) – ubogaca serce i umysł człowieka, tak iż poznaje tego drugiego, chociaż dokonuje się to inną drogą, aniżeli poprzez zwyczajne poznanie umysłowe.

(6,2 kB)

b. Objawianie siebie i swego zamysłu poprzez
ingerencje i słowo

Tym samym spostrzegamy, że Bóg objawiał siebie [= przedstawienie siebie; niejako swej ‘legitymacji’] oraz swój zbawczy zamysł [= cel-sens i zamierzenie: zbawienie człowieka] za pomocą niejako dwóch kanałów:
– z jednej strony poprzez zbawcze czyny-ingerencje,
– a z drugiej poprzez owym czynom-interwencjom towarzyszące słowo.
‘Słowo’ Boże było konieczne dla wyjaśnienia sensu Bożych czynów-interwencji w dziejach poszczególnego człowieka oraz narodu (zob. do tego: DV 2c). Słowo Boże zabezpieczało zawsze właściwe rozumienie Bożych ingerencji. Te bowiem mogłyby być rozumiane w pewnych wypadkach wieloznacznie, np. jako jedynie naturalny zbieg okoliczności, który zatem nie miałby nic wspólnego z Bożą zbawczą interwencją, ani Bożym Objawieniem.

Przykład. Tak mogłaby być rozumiana po linii samej tylko ‘ludzkiej’ interpretacji okrutna śmierć Syna Bożego na Krzyżu. Niejeden świadek mógłby sądzić, że szkoda iż Jezusa w ten sposób zatorturowano. Dokonywał On tyle dobrych czynów, uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, pocieszał płaczących. W zamian został przez nienawidzących Go przywódców narodu zgładzony.
– Samo tylko naturalne rozumowanie kazałoby stwierdzić: ‘Szkoda wielka, że taki dobry człowiek – i został zabity... Mógł był jeszcze pożyć ...’.
– Tymczasem śmierć Krzyżowa jest w swej istocie największą ingerencją Trójjedynego w dzieje kosmosu. Bóg dopuścił tę śmierć i zbrodnię, by za cenę Krwi Syna Bożego, Boga-Człowieka – dać Rodzinie Człowieczej szansę nawrócenia i uzyskania odpuszczenia grzechów jako warunku osiągnięcia życia – wiecznego.

Dopiero w tym świetle rozumiemy właściwy sens wielokrotnych zapowiedzi samego Odkupiciela (= słowo Boże wyjaśniające), dotyczących końcowego etapu Jego życia i śmierci na krzyżu. Były one zresztą tylko dalszym ciągiem i potwierdzeniem-zaakceptowaniem proroctw Starego Testamentu, które z góry wyjaśniały – z gwarancją Prawdy Bożego objawienia, sens tej śmierci na górze Golgoty.

Słowa wypowiedziane przez samego Boga-Człowieka stają się autentycznym i autorytatywnym objaśnieniem odkupieńczego znaczenia tej śmierci jako „ofiary przebłagalnej za nasze grzechy ... i całego świata” (1 J 2,2).
Odtąd nikt nie będzie miał prawa wyprowadzić z tego dramatycznego faktu historycznego: mordu politycznego – wniosku płytkiego: że ‘szkoda tego człowieka: mógł sobie jeszcze pożyć i nadal rozmnażać chleb, czynić cuda ...’ – i niewiele poza tym. Z góry już, przed tymi dramatycznymi wydarzeniami ukazany Boży, zbawczy sens tej Bożej ingerencji pozwala zrozumieć z poczuciem pewności Prawdy objawienia, że mamy przed sobą nie tragiczną ludzką pomyłkę dziejową, lecz że „... zostaliście wykupieni nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako Baranka niepokalanego i bez zmazy(1 P 1,18n). Toteż odtąd możemy „przybliżyć się ... z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę ...” (por. Hbr 4,16).
– Wszystko to nie ma oczywiście nic wspólnego z jakimkolwiek ‘determinizmem-fatum’, mocą którego fakty potoczyły się w taki, a nie inny sposób. Dobrowolnie przez Syna Bożego przyjęta śmierć wśród niewyobrażalnych tortur nie zwalnia też w najmniejszej mierze od winy tych, którzy do tego doprowadzili. Inna jednak rzecz: każdy człowiek bez wyjątku jest przez swoje grzechy ‘winien’ śmierci Syna Bożego ... (por. Hbr 6,6).

(14 kB)
Objaśnienie

Bóg Trójjedyny jest oczywiście Duchem, podczas gdy człowiek, Boży żywy Obraz wobec wszechświata, jest stworzeniem natury cielesno-duchowej. Bóg dostosowuje się w swym objawieniu do ludzkiej natury i pojętności człowieka. Dlatego właśnie wybiera sposób przemawiania do człowieka równolegle:

(0,15 kB)  przez ingerencje-czyny – jak i:
(0,15 kB)  towarzyszące im słowa.

Boże słowo staje się uprzywilejowanym nośnikiem, stwarzającym szczególnie dogodny ‘styk’ Boga-Ducha z żywym Bożym Obrazem: mężczyzną i kobietą. Słowo pozwala na jedyny w swoim rodzaju najintymniejszy kontakt Osoby Boga – ze swym do godności osoby wywyższonym stworzeniem: człowiekiem, którego „Bóg chciał ... dla niego samego” (GS 24).
– Z tego właśnie względu Bóg, który nie ma nic wspólnego z niemotą bogów sztucznych (por. Ps 115 [113 B] 5nn), stwarza [= Boża ingerencja-czyn]mówiąc [= Boże Słowo] (por. Rdz 1).
– Po czym zaś niejako wzmaga intensywność mówienia do swego Ludu aż do momentu, gdy „nadeszła pełnia czasu” (Ga 4,4), kiedy to Boży Syn-Słowo – „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas” (dosł.: rozbiło namiot pośród nas – J 1,14).

(6,2 kB)

c. Wybrani na pośredników objawienia

Do mówienia do Ludu swego Wybrania posługiwał się Bóg z zasady wybranymi przez siebie mężami. Bóg wyposażał ich przejściowo w szczególne dary, które można określić mianem charyzmatów, idących w parze z objawieniem Boga jako Prawdy-Wierności.
– Jedne z tych charyzmatów były konstytutywne, drugie można by określić jako charyzmaty funkcjonalne, gdyż były związane ze sprawowaniem zróżnicowanych funkcji w hierarchicznie zorganizowanym Ludzie Bożym.

(0,97 kB)  Gdy Bóg zamierzał objawić jakiś aspekt istotnie nowy Prawdy-Wierności swego objawienia, obdarzał danego człowieka charyzmatem konstytutywnym. Bez tego charyzmatu nie dojdzie do skutku żadne istotnie nowe Boże objawienie. Takim charyzmatem obdarzał Bóg w Starym Testamencie Mojżesza oraz Proroków. W Nowym Testamencie charyzmatem konstytutywnym Bożego Objawienia obdarzeni zostali sami tylko Apostołowie.

(0,96 kB)  Pozostałych pośredników objawienia obdarzał Bóg charyzmatem funkcjonalnym. Poprzez ten charyzmat nie docierał do Ludu Bożego już żaden istotnie nowy aspekt Prawdy objawienia. Charyzmat funkcjonalny służył natomiast:

– do przyjęcia sercem już zaistniałego objawienia konstytutywnego,
– do rozwinięcia wirtualnie w nim zawartych mocy treściowych
– oraz zastosowania Prawdy dotąd już zaistniałego objawienia do zmieniających się okoliczności historycznych, kulturowych czy ekonomicznych.
– W końcu zaś charyzmaty funkcjonalne towarzyszyły Ludowi Bożemu w przekazywaniu dotychczasowego depozytu Prawdy objawienia w sposób nieskażony następnym pokoleniom.

W Starym Testamencie charyzmatami funkcjonalnymi obdarzeni zostali m.in.: Starsi, Kapłani, Uczeni w Piśmie, Mędrcy. W Nowym Testamencie charyzmat funkcjonalny towarzyszył powołanym do Nauczania (charyzmat didaskalii), Prezbiterom, Prorokom [ci w NT nie otrzymywali charyzmatu konstytutywnego: tym obdarzeni zostali w NT sami tylko Apostołowie] i Ewangelistom [nie chodzi o autorów Ewangelii świętych, lecz tych, którzy głosili orędzie Dobrej Nowiny = Ewangelię].

(6,2 kB)

d. Jezus Chrystus doprowadzający objawienie do pełni

Do pełni doprowadził objawienie Bożej Prawdy-Wierności Syn Boży, Odkupiciel człowieka. On to „mówi słowa Boże” (J 3,34), sam osobiście będąc Bogiem i zarazem Człowiekiem. Chrystus Jezus „poucza” o Bogu i objawia Rodzinie Ludzkiej Boga jako „Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca ...” (J 1,18b). Tylko On mógł powiedzieć o sobie:

„Wszystko przekazał Mi Ojciec mój.
Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec,
ani Ojca nikt nie zna,
tylko Syn – i ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11,27).

W trakcie zaciętej dyskusji z Żydami, gdy Jezusa chciano ukamienować za przypisywanie sobie godności Bożej, powiedział On w pewnej chwili:

„Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym.
Ale jest Ojciec mój, który mnie chwałą otacza,
o którym wy mówicie: ‘Jest naszym Bogiem’,
ale ... wy Go nie znacie.
Ja Go jednak znam.
Gdybym powiedział, że Go nie znam,
byłbym podobnie jak wy – kłamcą.
Ale Ja Go znam i słowo Jego zachowuję ...” (J 8,54n).

Sytuacja Jezusa Chrystusa jest w objawieniu Boga jako Prawdy-Wierności zupełnie wyjątkowa. Na Jego Osobie skupiają się jak w ognisku wszystkie dotychczasowe proroctwa i całe dotychczasowe Boże objawienie. Do Niego one zmierzały – i na Nim one po kolei się spełniały.
– Jednocześnie zaś Jezus Chrystus staje się nowym początkiem (por. Mt 5,17-48) do pełni doprowadzonego objawienia Boga jako Prawdy-Wierności w zrealizowaniu zamysłu Trójjedynego: zbawienia-odkupienia człowieka w Chrystusie.

Jezus miał w swej Bożej Osobie świadomość, że zstąpił z nieba czasowo dla doprowadzenia do końca zbawczej Woli swojego Ojca (por. J 16,28; 17,4.8): odkupienia człowieka. Będzie się to miało dokonać za cenę najwyższą z możliwych. Jezus da za odkupienie człowieka, swego Obrazu, cenę królewską.
– Będzie ona ... godna Boga: Stworzyciela, który staje się jednocześnie Odkupicielem swego tak trudnego stworzenia!
– Cena ta będzie jednak również swoiście godna człowieka, tego odkupionego: bolesnego dla Boga, a dla siebie samego przez grzech dogłębnie zranionego Bożego żywego Obrazu na ziemi.

Równocześnie zaś Jezus Chrystus jest sobie w swej Bożej Osobie świadom, że niebawem ponownie wróci do Ojca (J 16,28; Dz 1,9), gdy tylko wykona do końca zbawczy zamysł Ojca. Stanie się to w chwili Jego „wykonało się” na krzyżu (J 19,30; 17,4), a potem jeszcze Jego zmartwychwstania i wniebowstąpienia, przypieczętowanego zesłaniem Ducha Bożej Prawdy.

Zbyt cenne było dzieło, jakiego Jezus Chrystus dokonał na ziemi, kładąc na szalę jako Bóg-Człowiek cenę najwyższą z możliwych, żeby po Jego śmierci i zmartwychwstaniu miało ono zaginąć i nie zaowocować. Z tą myślą, nadal wsłuchany w Wolę Ojca, która była dla Niego „pokarmem(J 4,34) na co dzień, założył On najpierw jeszcze Kościół: swój Kościół. Kościół ten zbudował na niczym nie dającym się poruszyć fundamencie-Skale, na którą obrał chwilami zapalonego, a zarazem bardzo nie wytrwałego i chwiejnego ... Piotra (Mt 16,18).

‘Skale’ tej daje Jezus zapewnienie, że „bramy piekielne jej nie przemogą” (Mt 16,18; przekł. poprawiony: zaimek gr. ‘autes’ odnosi się nie do ‘ekklesia’, lecz do ‘petra’ !). W tym celu obdarza Piotra charyzmatem Prawdy objawienia w kwestiach, wchodzących w jakikolwiek sposób w profil naszego zbawienia w Chrystusie (zob. Łk 22,32).
– Jezus zapewnia tu Piotrowi i jego następcom na tym stanowisko charyzmat wyraźnie jurysdykcyjny, a nie coś w rodzaju ‘pierwszego wpośród równych’. Piotr będzie tym charyzmatem obdarzony przy sprawowaniu władzy nauczania i autentycznego-autorytatywnego interpretowania Prawdy objawienia. Władzę tę będzie on sprawował w kolegialnej jedności z całym Kolegium Apostołów (zob. Mt 18,18).
(szczegółowiej na temat relacji: Pismo św., Magisterium, Tradycja - zob. wyż.: W poszukiwaniu Chrystusa – dziś, do końca rozdziału).

(6,2 kB)

e. Przejście Prawdy objawienia od Chrystusa
na Apostołów

Gdy rozważamy Ewangelie, aktualnie dostępne w niezliczonych przekładach na języki współczesne, zauważamy, że z kolei Jezus Chrystus nie urządzał systematycznych ‘wykładów’ na temat Boga, wiary, wewnętrznej organizacji Kościoła i jego struktur prawnych, liturgii i zachowań moralnych. Wyjątkowo podawał autorytatywną interpretację dotychczasowego depozytu Prawdy objawienia w jakimś szczególe (np. Mt 5; 19,3-12; itd.). Kontynuował przekazywanie Prawdy objawienia w stylu, jakim Bóg posługiwał się dotąd: poprzez czyny – i nauczanie-słowo. Wyraził to zwięźle Łukasz na początku Dziejów Apostolskich:

„Pierwszą Księgę [= Ewangelia Łk] napisałem, Teofilu, o wszystkim,
(0,58 kB)co Jezus czynił [= ingerencje-interwencje Boże]
(0,58 kB)i czego nauczał [= Boże Słowo wyjaśniające sens Bożych Czynów]
od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom,
których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba ...” (Dz 1,1n).

W swej subtelnej delikatności chciał Jezus dać również Apostołom szansę w tym sensie, że objawienie Nowego Testamentu będzie i przez nich jeszcze w sensie konstytutywnym nieznacznie narastało – nawet po Jego powrocie do Ojca przy wniebowstąpieniu. Znaczy to, że Syn Boży nie chciał doprowadzić Prawdy objawienia do jej ostatecznych kształtów wyłącznie sam. Cieszy się radością swych uczniów, którzy niebawem przystąpią do wnikania coraz głębiej w rozumienie przekazanego im depozytu objawienia poprzez dary Ducha Świętego.

Ważne będzie zasadnicze zastrzeżenie: czas konstytutywnego narastania Prawdy objawienia skończy się wraz ze śmiercią ostatniego z Apostołów. Ich tylko wybrał Bóg w epoce Nowego Testamentu na tych pośredników Bożego objawienia, przez których zamierzał objawić Rodzinie Człowieczej całej – jeszcze pewne kolejne, istotnie nowe aspekty Prawdy objawienia.
– Na nich zarazem, tj. Apostołach, kończy się definitywnie dzieło publicznego Bożego objawienia. Z tego względu Sobór Watykański II wyznaje w Konstytucji Dogmatycznej ‘Dei Verbum’ o Bożym objawieniu jako kwestię wiary:

„Tak więc chrześcijański zbawczy porządek, będący przymierzem nowym i ostatecznym, nigdy nie przeminie – i nie należy już oczekiwać żadnego nowego objawienia publicznego przed chwalebnym ukazaniem się Pana naszego, Jezusa Chrystusa [por. 1 Tm 6,14; Tt 2,13](DV 4d).

Po wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa rozpoczął się „czas Kościoła” (zob. DeV 25n).

(38 kB)
Objaśnienie

Jego uroczystą inauguracją stało się zesłanie uprzednio wielokrotnie przyobiecanego Ducha Świętego (Dz 2,1-4). On to, Duch Święty, podobnie jak Syn-Słowo, wysłany przez Ojca (J 14,16n.26; 15,26; 16,8.13; Dz 1,4.8), będzie przebywał w Kościele Chrystusa „na zawsze” (J 14,16).

„Na zawsze” będzie w swym Kościele przebywał oczywiście również sam Jezus Chrystus. Obecność tę będzie Jezus urzeczywistniał w osobie swego widzialnego Zastępcy na ziemi, ale i w pozostałych przedstawicielach Urzędu Nauczycielskiego, oraz na wiele jeszcze innych sposobów.

Całkiem szczególnie przebywa Jezus Chrystus z rodziną człowieczą w sakramencie Eucharystii. W Eucharystii stał się On dla swych uczniów żywym pokarmem i żywym napojem na życie – wieczne (zob. List Apostolski Jana Pawła II: ‘Mane Nobiscum Domine’ z 2004 r.). Nie na darmo zapewnił Jezus swych Apostołów, ale i całą rodzinę człowieczą w chwili wniebowstąpienia:

„Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,18nn).

W ciągu 40 dni pomiędzy zmartwychwstaniem a wniebowstąpieniem, gdy Jezus „... po swej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym” (Dz 1,3), poruszał On z Apostołami ponad wątpliwość podstawowe sprawy dotyczące założonego przez siebie Kościoła.
– Takie znaczenie mają użyte przez Łukasza w przytoczonym fragmencie z Dziejów Apostolskich słowa: „... i mówił o królestwie Bożym” (Dz 1,3). Nie mogło być inaczej: Jezus wraca do swego Ojca, ale pozostanie nadal w założonym przez siebie Kościele, którego Głową i swym widzialnym Zastępcą ustanowił Piotra.

Wspomniane tu „mówienie o królestwie Bożym” musiało dotyczyć tematycznie takich istotnych spraw jak: zrębów organizacji Kościoła, sprawowania kultu, zarysu prawa kościelnego, a ponadto przekazywania całego orędzia odkupienia poprzez nauczanie wiary (dogmat) i postępowania etycznego (moralność). Jezus zapewne nie wchodził zanadto w szczegóły, wpajając jedynie ogólne zasady i cel dzieła odkupienia oraz założonego przez siebie swojego Kościoła.
– Apostołom, a wkrótce potem ich następcom, miała wystarczyć obietnica, że Jezus pozostanie w swym Kościele na zawsze. Oraz że w tymże Kościele przebywał będzie na zawsze również przyobiecany przez niego Duch Święty.

Specyficznym zadaniem Ducha Świętego, który zstąpi na uczniów Chrystusa w dniu Zielonych Świątek – w dziewięć dni po Jego wniebowstąpieniu, będzie:
– zapewnienie jedności całokształtu depozytu objawienia (zob. 1 Kor 12,11),
– oraz składanie świadectwa o Chrystusie (J 15,26; Dz 1,8. – Zob. dokładniej: ks. Paweł Leks, SŁOWO Twoje jest PRAWDĄ, dz.cyt., 51n).
– Ponadto jednak bardzo szczególnym zadaniem Ducha Świętego będzie wprowadzanie Ludu Bożego w Prawdę objawienia, czyli w jego coraz głębsze rozumienie. Zapowiedział to i przyobiecał sam Odkupiciel:

„Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej Prawdy.
Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.
On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z Mojego weźmie i wam objawi.
Wszystko, co ma Ojciec, jest Moje. Dlatego powiedziałem, że z Mojego bierze i wam objawi” (J 16,13nn).

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w Moim imieniu,
On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,26).

(6,2 kB)

f. Przejście Prawdy objawienia od Apostołów
na Kościół

Tradycja Apostolska, która jest wyznacznikiem konstytutywnym dla Kościoła wszystkich czasów, zaczęła niebawem przechodzić w Tradycję dogmatyczną i moralną Kościoła. Ta oczywiście już nie jest tradycją konstytutywną. Znaczy to, że począwszy od końca epoki Apostolskiej – do depozytu Prawdy objawienia nie dojdzie już żaden istotnie nowy aspekt.

Apostołowie, którzy po zesłaniu Ducha Świętego rozproszyli się po całym ówczesnym Imperium Rzymskim i poza nim, musieli zmagać się z adaptacją Prawdy Bożego objawienia do coraz innych środowisk geograficznych. Dotyczyło to tym bardziej coraz innych kultur i języków, do których docierali z orędziem Ewangelii. Nikt z głoszących Prawdę Objawienia nie mógł oczywiście odejść w jakikolwiek sposób od depozytu Bożego objawienia w jego czystej postaci, gwarantowanym przez tradycję i ‘praktykę’ Apostolską. Jej ośrodkiem była i pozostanie na zawsze Osoba Jezusa Chrystusa: On był i jest żywą Ewangelią.

Apostołowie oraz ich następcy głosili Chrystusa nieustraszenie i niestrudzenie. Czuli się do tego przynagleni jako powołani do pełnienia tego właśnie zadania przez samego Chrystusa. Widzimy to m.in. w działalności Apostolskiej św. Pawła, Apostoła Narodów. Z jakimż przekonaniem mówi o sobie z chwilą gdy raz dane mu było poznać Jezusa Chrystusa – tego ukrzyżowanego, a przecież zmartwychwstałego, żywego:

„Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus,
a umrzeć – to zysk ...!” (Flp 1,21).

„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).

„Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku.
Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16).

„Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jako Boga samego,
który przez nas udziela napomnień.
W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem ...” (2 Kor 5,20).

„Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego,
jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu
świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6,14).

Widzimy, że głoszenie Ewangelii przez Apostołów i ich następców skupia się na tym samym, czego nauczał sam Syn Boży, Jezus Chrystus:

„Pokutujcie więc i nawróćcie się,
aby grzechy wasze zostały zgładzone, aby nadeszły od Pana dni ochłody ...” (Dz 3,19).

„... Niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w Imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, – którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy.
– On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła.
I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem
żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,10nn).

Przed młodym Kościołem epoki Apostolskiej i po-Apostolskiej, ale i następnych wieków i tysiącleci, będzie stawało często trudne zadanie swoistej ‘inkulturacji’ Ewangelii Chrystusa w coraz inne środowiska.
– Głosiciele Ewangelii będą musieli czynić z jednej strony wszystko, by nie niszczyć wielowiekowego dorobku miejscowych kultur, a wszczepiać je w Chrystusa, który sam siebie określił jako „prawdziwy krzew winny, a Ojciec Mój jest tym, który uprawia” (J 15,1).
– Z drugiej strony zarówno Apostołowie, jak i Kościół zbudowany na ich fundamencie, są obowiązani do bezwzględnej wierności Prawdzie-Wierności Bożego objawienia – poprzez pełną wierność tradycji Apostolskiej.

Niezastąpionym kryterium wierności Kościoła wszystkich wieków względem otrzymanego poprzez Apostołów objawienia w pojawiających się coraz nowych kwestiach natury wiary (dogmatu) i zachowań moralnych (moralność) będzie zawsze:

(0,15 kB)  Z jednej strony przykładanie do nich sprawdzianu Pisma świętego, w którym zawarty jest całokształt Prawdy objawienia, chociażby jedynie w stanie zalążkowym.

(0,15 kB)  Z drugiej jednak strony będzie Kościół wszystkich wieków zobowiązany do bezwzględnej wierności konstytutywnej roli, jaką w nauczaniu wiary i postępowania moralnego odgrywa tradycja oraz praktyka Apostolska (zob. dokładniej: ks. Paweł Leks, SŁOWO Twoje jest PRAWDĄ, dz.cyt. 48-53.53-58).

Ponadto zaś w interpretacji zarówno Pisma świętego, unoszonego żywą tradycją Kościoła w jej jedności ‘z’ Piotrem i ‘pod’ Piotrem (zob. DV 10b.d), jak i w poprawnym rozumieniu tradycji dogmatycznej i moralnej Kościoła, będzie odgrywała zasadniczą rolę poprzednio już omawiana:

(0,12 kB) ‘analogia wiary’,
(0,12 kB)  całokształt Pisma świętego (zob. DV 12f),
(0,12 kB)  oraz ‘zmysł wiary’ (LG 12) całego Ludu Bożego.

Sprawy te zostały wystarczająco obszernie omówione w drugiej części niniejszej strony (zob.: Chrystus nadal Nauczający – i dalszy ciąg tego paragrafu).

Zdajemy sobie sprawę, że Kościół nie jest instytucją samozwańczą. Został on założony przez Odkupiciela, Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa. Bóg nie może dopuścić, by Prawda-Wierność Bożego objawienia uległa w Kościele skażeniu lub jakiemukolwiek zniekształceniu.
– Sam w sobie Kościół jest z jednej strony instytucją widzialną i wymierną.
– Pozostaje jednak zawsze też jego część nie-widzialna: sam Chrystus, jedyny Pan i Właściciel tego swojego Kościoła, oraz Duch Święty, który począwszy od Zielonych Świątek kontynuuje w Kościele dzieło dokonanego odkupienia wysłużonego za cenę ofiary Syna Bożego na krzyżu.

(30 kB)
Objaśnienie

Nad nieskażonością całokształtu depozytu Prawdy objawienia, jego wiernym zachowaniem, autentycznym i autorytatywnym wyjaśnianiem i obroną skarbca objawienia czuwa w całkiem szczególny sposób przez wszystkie wieki Duch Święty. Jak w łonie Trójcy Przenajświętszej – Duch Święty jest jednością Trzech Bożych Osób, sam będąc Osobą-Miłością i jednocześnie Darem Ojca i Syna i na odwrót, tak również w działaniu Trójcy ‘na zewnątrz’ Duch Święty czuwa nad jednością depozytu Prawdy-Wierności objawienia przez wszystkie wieki.
– Dzieje się to z jednej strony poprzez strzeżenie Prawdy Objawienia przed ludzkimi tendencjami do jej zniekształcenia, a z drugiej poprzez dyskretne wprowadzanie Ludu Bożego w coraz głębsze poznanie tajników Prawdy Bożego objawienia.

Mianowicie Duch Święty pełni w Kościele przez wszystkie wieki drugie z kolei istotne zadanie, jakie Mu zawierzyła Druga Osoba Trójcy, Syn-Słowo: zadanie wprowadzania w coraz głębsze rozumienie Prawdy Bożego objawienia. Dzięki temu dokonuje się na przestrzeni całej historii Kościoła stopniowo narastający rozwój tradycji Apostolskiej.

Nie znaczy to, jakoby do depozytu objawienia dochodziły z biegiem upływających wieków dziejów Kościoła jakiekolwiek z istoty swej nowe aspekty. Samo w sobie bowiem publiczne Boże objawienie doszło do definitywnego zakończenia wraz z końcem epoki Apostolskiej.
– Rozwija się natomiast ciągle i narasta co innego. W miarę upływu czasu następuje wzrost w rozumieniu już zaistniałego i w Kościele przechowywanego Bożego objawienia [DV 8d, łac.: „crescit ... perceptio: wzrasta ... rozumienie”].

(7,2 kB)

3. Wzrost Prawdy objawienia Pisma świętego i Tradycji

(6,2 kB)

a. Dwa ‘kanały’ udzielającej się Prawdy objawienia

Sam w sobie skarbiec-depozyt objawienia przechowuje się w Kościele całościowo w dwóch różnych, a przecież organicznie ze sobą splecionych i zrośniętych niejako ‘kanałach’:

(1 kB)  Podstawowym, niczym nie zastąpionym ‘kanałem’, w którym przechowany jest całokształt Prawdy-Wierności Bożego objawienia jest i pozostanie na zawsze Słowo-Boże-Pisane, tzn. Pismo święte. Składają się na nie Księgi tak Starego [47 Ksiąg ST], jak Nowego Testamentu [27 Ksiąg NT; razem 74 Księgi Pisma świętego].

(1 kB)  Z drugiej zaś strony ta sama Prawda-Wierność Bożego Objawienia zawiera się w drugim jeszcze ‘kanale’ depozytu wiary, mianowicie w Słowie-Bożym-Przekazywanym, zwanym również tradycją dogmatyczną i moralną Kościoła. Przy czym tradycja, o której tu mowa, przechowuje w równej mierze całość tego samego objawienia Bożej Prawdy-Wierności, co i Pismo święte. Przechowuje je w całości, choć w inny sposób aniżeli ono jest zawarta w Słowie-Bożym Pisanym.

Na wspomniany ‘rozwój-postęp’ tradycji Apostolskiej w ramach dziejów Kościoła składa się szereg różnych czynników, które go wyzwalają i wspierają. Wylicza je w zarysie Konstytucja Dogmatyczna Soboru Watykańskiego II pt. ‘Dei Verbum’ – o Bożym Objawieniu (1965 r.).

Oto wymienione owe czynniki – już bez dalszego komentarza:

Wzrost tradycji Apostolskiej

„Ta Tradycja, która wywodzi się od Apostołów, czyni pod asystencją Ducha Świętego postępy [łac.: proficit] w Kościele.
Wzrasta [łac.: crescit] bowiem rozumienie [łac.: perceptio] zarówno przekazywanej rzeczywistości [łac.: rerum], jak i przekazywanych słów [łac.: verborum].
(0,12 kB)  Dokonuje się to tak poprzez kontemplację i dociekanie wiernych, którzy je rozważają w swym sercu,
(0,12 kB)  jak i dogłębne pojmowanie spraw duchowych, które doświadczalnie przeżywają,
(0,12 kB)  jak wreszcie dzięki głoszeniu orędzia przez tych, którzy wraz z sukcesją biskupią otrzymali charyzmat Prawdy dający pewność [charisma veritatis certum](DV 8d).

(6,2 kB)

b. Rozumienie Prawdy objawienia poprzez
Słowo-Boże-Pisane

Stajemy w tej chwili wobec pytania: jakie winien Kościół podjąć kroki, gdy czy to nieoczekiwanie, czy też jedynie stopniowo wyłoni się jakieś zagadnienie natury wiary (dogmat), albo dotyczące zachowań moralnych (moralność), które w każdym razie dotąd było nieznane i nie rozpatrywane, a obecnie domaga się nagląco rozwiązania w pełnej zgodności z Ewangelią.

Z kolei zaś nie widać na ten temat wyraźnej odpowiedzi ani w Słowie-Bożym-Pisanym (w Piśmie świętym), ani w Słowie-Bożym-Przekazywanym (w Tradycji Apostolskiej).
– Sprawa wymaga zajęcia określonego stanowiska co prawda przez Kościół święty cały, ale niewątpliwie w pierwszym rzędzie przez Urząd Nauczycielski Kościoła, na którym zadanie to spoczywa jako obowiązek priorytetowy.
Temu aspektowi pragniemy w tej chwili się przyjrzeć.

Ilekroć w ciągu wieków pojawi się jakieś nowe zagadnienie związane z naszym zbawieniem w Chrystusie – czy to w zakresie wiary [= Kim i jakim jest Bóg], czy zachowań etycznych [= moralność], Kościół – w znaczeniu przede wszystkim Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, nie może zadowolić się ogólnikowym stwierdzeniem, że zagadnienie to nie jest wyraźnie ukazane i rozwiązane ani w Piśmie świętym, ani też w tradycji pierwotnego Kościoła i że wobec tego „przykro nam, ale zadowalającej odpowiedzi na tę sprawę trudno po nas się spodziewać”.

Rodzące się z biegiem wieków problemy tak wiary, jak i moralności, domagają się niekiedy pilnej odpowiedzi. Odpowiedź ta będzie musiała odznaczać się charakterem wiążącym sumienia nie tylko dla katolików, ani nawet samych tylko chrześcijan, ale dla rodziny ludzkiej całej. Ani aktualny papież, ani kolegium biskupów nie może się wtedy wymówić unikiem, że problem ten był w czasach Apostolskich zupełnie nieznany.
– Zadaniem tak Piotra aktualnych czasów, jak i wspomagającego go kolegium biskupów, a z kolei teologów i wiernych całego Kościoła jest wtedy zadać sobie trud i podjąć wszelkie wysiłki myślowe, a tym bardziej modlitewne, by uprosić nieodzowne oświecenie Boże i pomoc Ducha Świętego dla takiego rozstrzygnięcia powstałego zagadnienia, które będzie w pełni harmonizowało z całokształtem pozostałych aspektów depozytu objawienia.

Kościół musi zatem w jedności ‘z’ Piotrem i ‘pod’ jurysdykcyjnym rozstrzygnięciem Piotra podjąć wszelkie po ludzku dostępne badania poznawcze, a z kolei intensywną modlitwę, by u Ducha Prawdy, który według Chrystusa „doprowadzi was do całej Prawdy [= znacz. biblijne: Bożej Wierności Zamysłowi zbawienia człowieka w Chrystusie], wyprosić głębsze poznanie-rozumienie wyłaniającego się właśnie zagadnienia.
– Duch Święty ponad wątpliwość modlitwę tę wysłucha: tak brzmi przecież obietnica Chrystusa! Ale – jak we wszystkich innych sprawach – Duch Święty wyzwoli najpierw w Kościele, a przede wszystkim u samego Magisterium Kościoła, wysiłek rzetelnego przebadania owego zagadnienia wszelkimi dostępnymi metodami. Rozstrzygnięcie, jakiego Kościół oczekuje wtedy przede wszystkim od Piotra, będzie musiało być w pełni zgodne ze zmysłem wiary i analogią wiary, tak jak całokształt skarbca wiary został przekazany Kościołowi przez Apostołów, konstytutywnych nośników Objawienia.

Magisterium Kościoła nie może się uchylić od podjęcia przede wszystkim dwóch podstawowych ‘dróg’ docierania do autentycznej tradycji i praktyki Apostolskiej, miarodajnej i przesądzającej dla Kościoła wszystkich czasów. Chodzi o Bożo-ludzką rzeczywistość jaką jest Kościół, z ustanowienia Bożego jedyny depozytariusz skarbca objawienia, zawartego w całości tak w Piśmie świętym, jak i niemniej w całości w równolegle i organicznie z nim splecionej tradycji dogmatyczno-moralnej Kościoła.

(6,2 kB)

c. Prawda objawienia wypowiedzi Pisma świętego

Kościół musi mianowicie podjąć wysiłek szczegółowego przebadania wyłaniającej się kwestii w pierwszym rzędzie w świetle wypowiedzi Słowa-Bożego-Pisanego, tzn. Pisma świętego.

Między Pismem świętym a tradycją dogmatyczno-moralną Kościoła istnieje ta różnica w aspekcie rozumienia Prawdy objawienia, że otwierając Pismo święte, znajdujemy się tym samym i natychmiast niejako ‘obiema nogami’ w tradycji Apostolskiej. Całość bowiem Pisma świętego tak Starego, jak Nowego Testamentu otrzymaliśmy z rąk Apostołów, a nie od kogokolwiek innego. Stąd też miarodajna jest dla nas tradycja i praktyka Apostolska również w tym względzie: odnośnie do zagadnienia ilości i jakości Ksiąg Biblijnych.

Gdy zatem otworzymy Słowo-Boże-Pisane, przeskakujemy poprzez wszystkie stulecia i ‘lądujemy’ natychmiast u stóp krystalicznego źródła epoki Apostolskiej. Z tego właśnie względu można tę drogę docierania do depozytu objawienia porównać niejako do ‘volty’, mocą której iskra jedności objawienia strzeżonego przez Kościół, przeskakuje w tej samej chwili od danej epoki – do żywej tradycji i praktyki Apostolskiej.

1) Pismo święte ‘samo’?

Trzeba oczywiście pamiętać, że Pismo święte nigdy nie żyje ‘samo dla siebie’. Nie jest ono skarbcem wiodącym życie niezależnie od Kościoła Chrystusowego (zob. DV 21b). Zostaje ono dane w darze – poprzez autora biblijnego obdarzonego charyzmatem natchnienia skrypturystycznego – Ludowi Bożemu całemu, oczywiście w taki sposób, jaki uznał za właściwy Jezus Chrystus, Słowo-Boże-Wcielone. Toteż Sobór Watykański II mówi:

„Albowiem Pismo święte jest mową Boga, o ile zostaje ona zanotowana w formie pisma pod tchnieniem Bożego Ducha.
Święta zaś tradycja przekazuje Słowo Boże, powierzone przez Chrystusa Pana i Ducha Świętego Apostołom – w całości ich następcom, by dzięki światłu Ducha Prawdy wiernie je w głoszonym przez siebie orędziu przechowywali, wykładali i rozprzestrzeniali.
W ten sposób Kościół czerpie pewność swoją odnośnie do wszystkiego, co jest objawione, nie tylko z Pisma Świętego samego dla siebie” (DV 9c).

2) Jedyny Właściciel Pisma świętego

Zawsze aktualne pozostaje z kolei stwierdzenie, że jedynym ‘Właścicielem’ Słowa-Bożego-Pisanego jest sam tylko Trójjedyny, a nie ktokolwiek z ludzi. Również Kościół nie jest właścicielem Pisma świętego, wskutek czego nie może dysponować nim dowolnie. Tak też wyraził to w swej skromności Sobór Watykański II w Konstytucji Dogmatycznej o Objawieniu:

„Tenże Urząd Nauczycielski nie jest jednak ponad Słowem Bożym, lecz przeciwnie, jemu właśnie służy.
– Uczy mianowicie tylko tego, co zostało przekazane, o ile je – kierując się poleceniem Bożym i ciesząc asystencją Ducha Świętego – pobożnie słucha, święcie strzeże i wiernie wykłada.
– Wszystko to czerpie z tego jednego depozytu wiary i podaje do wierzenia jako sprawy objawione przez Boga” (DV 10c).

Skoro sam nawet Kościół nie jest i nigdy nie stanie się ‘właścicielem’ Pisma świętego, a jest jedynie jego wiernym powiernikiem, zarządcą i stróżem, tym bardziej nie może jakakolwiek osoba prywatna interpretować Pisma świętego w sposób dowolny, czyniąc siebie niejako jego ‘panem-właścicielem’ i upoważnionym autorytetem odnośnie do jego interpretacji (tak zaś postępują typowo m.in. Świadkowie Pisma świętego, Badacze Pisma świętego i inne zrzeszenia, posługujące się Pismem świętym wybiórczo jako arsenałem cytatów – w całkowitym uniezależnieniu od Woli Boga obdarzającego Lud Boży swoim Słowem-Bożym-Pisanym, zawierzając jednak jego interpretację jurysdykcyjnej interpretacji PIOTRA: ‘pod’ Piotrem i ‘z’ Piotrem, jak to Jezus wyraził m.in. po Zmartwychwstaniu: Łk 24,45; Mt 28,19n. Zob. dokładniej wyż.: cz.II, rozdz. 2, bezpośrednio: Chrystus nadal Nauczający – i dalszy ciąg tego paragrafu).

Słowo-Boże-Pisane żyje natomiast i rozwija się, tzn. jest poprawnie rozumiane, dopiero w ramach przyjmującej je i unoszącej tradycji dogmatyczno-etycznej, która z kolei przekazuje je nie naruszone następnym pokoleniom. Nad samą zaś tradycją, również tą dotyczącą rozumienia Słowa-Bożego-Pisanego, czuwa z Woli Jezusa Chrystusa Piotr – w jedności więzi wiary i nauczania moralnego z kolegium biskupów. Nie na darmo obdarzył Chrystus władzą jurysdykcji – Piotra oraz kolegium podległych mu Apostołów:

„Jak Ojciec – Mnie posłał, tak i Ja – was posyłam.
Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im:
Weźmijcie Ducha Świętego! ...” (J 20,21n).


(28 kB)
Objaśnienie

3) Piotr w interpretacji Pisma świętego

Wprost w nawiązaniu do rozumienia-interpretowania Pisma świętego wyraża się Ewangelista Łukasz – a działo się to tuż przed wniebowstąpieniem Chrystusa:

„Potem rzekł do nich: ‘To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami:
Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach.
Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: ‘Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w Imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom ...’ ...” (Łk 24,44-47).

4) Badania biblijne a Magisterium

Badania biblijne bywają zwykle bardzo żmudne. Wymagają dużej znajomości filologii i wielu innych nauk pomocniczych, by dotrzeć do pierwotnego znaczenia tekstu biblijnego, który sam z kolei wymaga nierzadko dopiero dokładnego ustalenia.

Gdy biblistyka dokona niejako sobie właściwej pracy, musi z kolei wypowiedzieć się teologia i Urząd Nauczycielski. Ten zaś ma zawsze znacznie szerszy profil widzenia, aniżeli go zdolne są dostarczyć same tylko kryteria ściśle filologiczno-egzegetyczne biblistów. Magisterium Kościoła dysponuje bowiem nie tylko tym ‘czasem’, w którym dany fragment biblijny powstał, ale przede wszystkim perspektywą już dokonanego dzieła odkupienia, przypieczętowanego zmartwychwstaniem Chrystusa, Jego wniebowstąpieniem i zesłaniem Ducha Prawdy. Dlatego też ‘ostatnie słowo’ w kwestii rozumienia danej wypowiedzi biblijnej nie należy do samej w sobie nieodzownej biblistyki, lecz z woli Jezusa Chrystusa do Magisterium Kościoła:

„Zadanie zaś autentycznego wykładania Słowa Bożego, czy to pisanego czy też przekazywanego,
powierzone jest samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła.
Władzę tę sprawuje on w imieniu Jezusa Chrystusa” (DV 10b).

Jest z góry pewne, że każdy aspekt wiary, również ten zdawać by się mogło całkiem ‘nowy’, którego istnienia starożytność Apostolska i chrześcijańska nawet nie podejrzewała, zawiera się ‘jakoś’ w Prawdzie-Wierności objawienia zawartego właśnie w Piśmie świętym. Szczegół ten będzie się zawierał w wypowiedziach biblijnych być może w postaci jedynie dotąd nie zauważanego, drobnego punktu ‘wyjściowego’, względnie w postaci niezbyt widocznego ‘pączka-zalążka’, który czeka na sprzyjający klimat i ‘ciepło Światła’, które w czasie przewidzianym przez Bożą Opatrzność doprowadzi ów zalążek do rozkwitnięcia i zaowocowania.

5) Kanon: znany jedynie z tradycji

Istnieje tylko jeden jedyny szczegół, którego rzeczywiście nie ma w Piśmie świętym, a został objawiony Kościołowi Apostolskiemu jedynie wraz z kształtującą się w nim tradycją i praktyką Apostolską (zob. DV 8g). Mianowicie wyłącznie z tradycji Apostolskiej, unoszonej następnie przez żywą tradycję Kościoła wszystkich dalszych wieków, dowiaduje się Kościół, które konkretnie Księgi literatury świata są natchnione przez Ducha Świętego – i które dlatego właśnie wchodzą w skład ksiąg biblijnych (DV 11a-d).

Również ten aspekt Prawdy Bożego objawienia musiał być przez Trójjedynego objawiony. Musiało się to stać oczywiście w okresie Apostolskim, gdyż na nim Boże objawienie konstytutywne – definitywnie się kończy. Kościół dowiaduje się o ilości i jakości ksiąg biblijnych, czyli o ‘Kanonie ksiąg biblijnych’  jedynie pośrednio, kierując się w swym wierzeniu i życiu tradycją i praktyką Apostolską, przekazywaną w Kościele z pokolenia na pokolenie aż po dziś dzień.

6) Wykładnia Pisma świętego w tym samym Duchu

Do omówienia pozostaje jeszcze jeden aspekt zagadnienia: jak Kościół dochodzi do Prawdy objawienia zawartego w Piśmie świętym. Mianowicie rozumienie Pisma świętego, tj. wszelka jego interpretacja, która oczywiście musi uwzględnić dane filologiczne i wielorakie standardowe narzędzia pracy stosowane do zrozumienia tekstów współczesnych czy tym bardziej starożytnych, musi być podejmowana – zwłaszcza na etapie wyprowadzania wniosków wiary, w tym samym Duchu Świętym, w jakim Pismo święte w ogóle powstawało.

Samo w sobie ‘pisanie’ Słowa Bożego było w sensie absolutnym zależne od szczególnego daru łaski, zwanej charyzmatem skrypturystycznym. Jest to dar Ducha Świętego z natury swej przejściowy i tylko chwilowy, zależny wyłącznie od aktualnie tchnącego Ducha Świętego.
– Sam z kolei Duch Święty postara się następnie ponad wątpliwość o to, żeby Ludowi Bożemu objawić, iż to konkretne pismo, a nie inne, nie tylko zawiera Słowo Boże, ale „prawdziwie – jest Słowem Bożym” (por. DV 21b.24b):

„Święte Pisma zaś zawierają Słowo Boże i – ponieważ natchnione
– prawdziwie Słowem Bożym ...” (DV 24b).

Nic dziwnego, że zarówno poszczególny biblista i ktokolwiek inny, kto czyta i próbuje wyjaśniać Pismo święte, jak tym bardziej Magisterium Kościoła, muszą przy jego wykładaniu-rozumieniu podjąć modlitewnie niejako drogę ‘odwrotną’ w stosunku do powstawania danego fragmentu biblijnego: wychodząc od obecnie gotowego Pisma świętego – dojść do chwil, gdy ono pod tchnieniem Ducha Prawdy dopiero powstawało. Nie na darmo napomina Konstytucja Dogmatyczna Soboru Watykańskiego II:

„Ponieważ jednak Pismo święte trzeba odczytywać i wykładać w tym samym Duchu, w którym zostało napisane, trzeba – w celu poprawnego wydobycia sensu świętych tekstów – niemniej pilnie zwrócić uwagę na treść i jedność całokształtu Pisma, uwzględniając żywą tradycję całego Kościoła oraz analogię wiary(DV 12f).

Wykładowca Pisma świętego, a tym bardziej Magisterium Kościoła, musi zatem przy podejmowaniu wysiłku rozumienia danego fragmentu biblijnego wnikać nieustannie w charyzmat pisarski autora biblijnego, który doprowadził do takiego, a nie innego sformułowania odnośnego tekstu świętego (zob. też: DV 12f).

(8,7 kB)

RE-lektura-ponowna-redakcja: część VI, rozdz. 4a.
Stadniki, 19.I.2015.
Tarnów, 27.V.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



Rozdz.4. W PRZYGOTOWANIU DO PEŁNI OBJAWIENIA
SAKRAMENTALNOŚCI MAŁŻEŃSTWA.
Boże, który objawiasz siebie przez komunię małżeńską,
bądź w sercu małżonków i w rodzinie !


Perspektywa dalszych rozważań

A. DUCH ŚWIĘTY WPROWADZAJĄCY W ROZUMIENIE PRAWDY OBJAWIENIA
1. Czy małżeństwo jest sakramentem
a. Stwierdzenia wstępne o małżeństwie
b. Wielowiekowy brak pewności co do sakramentalności małżeństwa
2. Drogi poznawania Prawdy objawienia
a. Oblubieńcze poznawanie Prawdy objawienia
b. Objawianie siebie i swego zamysłu poprzez ingerencje i słowo
c. Wybrani na pośredników objawienia
d. Jezus Chrystus doprowadzający objawienie do pełni
e. Przejście Prawdy objawienia od Chrystusa na Apostołów
Tekst: Bramy piekielne Skały nie przemogą (Mt 16,18: popr.)
f. Przejście Prawdy objawienia od Apostołów na Kościół

3. Wzrost Prawdy objawienia Pisma świętego i tradycji
a. Dwa ‘kanały’ udzielającej się Prawdy objawienia
Wzrost Tradycji Apostolskiej
b. Rozumienie Prawdy objawienia poprzez Słowo-Boże-Pisane
c. Prawda objawieniu wypowiedzi Pisma świętego
1) Pismo święte ‘samo’?
2) Jedyny Właściciel Pisma świętego
3) Piotr w interpretacji Pisma świętego
4) Badania biblijne a Magisterium
5) Kanon: znany jedynie z tradycji
6) Wykładnia Pisma świętego w tym samym Duchu


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Operacja Samuela w łonie matki - 1
Ryc.2. Operacja Samuela w łonie matki - 2
Ryc.3. Samuela po swych narodzinach - 3
Ryc.4. Kaków, Szpital Babińskiego: pomnik rozstrzelanych chorych psychicznie
Ryc.5. Grupa osób ze Sri Lanka z Polką pośrodku
Ryc.6. Duży ptak drapieżny w gotowości skoku na upatrzony łup