(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura
Skróty z literat. ‘gender’ Podstawowa literatura. Skróty
Terminologia wyrażeń ‘gender’ zob.: Źródła do Słowników-haseł


(8.9 kB)

H.   „CÓŻ BOWIEM ZA KORZYŚĆ ODNIESIE CZŁOWIEK ...” ?
(Mt 16,26)

(6.1 kB)

„... A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga,
wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu,
tak że czynili to, co się nie godzi”
(Rz 1,28)

1. Realistyczny obraz ‘LGBTIQ’

(4.3 kB)

Wypada podjąć próbę podsumowania przeglądu historycznej i merytorycznej problematyki ‘gender’. Widzieliśmy, że ‘gender’ faz początkowych – a dzisiejszych jego postaci nie jest rzeczywistością jednolitą. Ideologia ‘gender’ podlegała stopniowemu rozwojowi i coraz dalej posuwanemu zradykalizowaniu.

(2.3 kB)

a. Początki ruchu

(3 kB)

Rozpoczęło się od w dużej mierze słusznej walki o uwolnienie kobiety spod ‘ucisku’, względnie wręcz zniewolenia pod dominacją mężczyzny. Chodziło zarazem o równy start życiowy dla mężczyzn i kobiet oraz o równy dostęp do wiedzy i nauki, do stanowisk w życiu społecznym i politycznym. W ten sposób rodziły się różne współdziałające z sobą ruchy emancypacyjne i ‘feministyczne’.

To co było do wywalczenia, feminizm w zasadzie dawno wywalczył. Mamy tu na myśli przede wszystkim kraje i kontynenty, które rozwijały się od wieków w promieniach kultury chrześcijańskiej. Chodzi zatem przede wszystkim o Europę, Amerykę, Australię. Nadal bowiem w pełni aktualne jest zniewolenie kobiety przede wszystkim w środowiskach islamskich. Kobieta jest tam traktowana nierzadko w sposób pełen gwałtu, niesprawiedliwości, a nawet okrucieństwa. I mało słychać, by osobistości na najwyższych szczeblach światowych organizacji, walczące z niezwykłą determinacją i presją w kwestiach ‘LGBTIQ’, podejmowały jakiekolwiek wysiłki w kierunku tak bardzo koniecznych zmian na dobre po linii godności kobiety w krajach islamu.

Jeśli ograniczymy się do krajów, które rozwijały się w ramach tradycji i kultury chrześcijańskiej, dalsze mówienie o walce o uwolnienie kobiety spod ‘zniewolenia’ mężczyzn zaczęło stawać się co najmniej jedynie parawanem, pod którym kryły się zupełnie inne docelowe zamierzenia feministek, a także równolegle z nimi działających grup mężczyzn usiłujących przeforsować homoseksualizm. W ten sposób zaczęły pojawiać się na arenie społecznej grupy i organizacje feministek, które walczyły dla siebie o prawa do układania życia jako lesbijki. Równolegle zaczęły rozwijać się współpracujące z nimi podobne ugrupowania homoseksualistów, którzy walczyli o analogiczne uprawnienia dla siebie.

Najpierw jednak wiele feministek (oraz popierających ich żądania mężczyzn) zaczęło domagać się natarczywie prawa do stosowania środków zapobiegania ciąży.
– A że te nigdy nie dawały, ani nadal nie dają ‘zadowalających’ skutków, głosy ich zaczęły coraz bardziej bezwzględnie domagać się prawa do ... aborcji.
– Arcybiskup Henryk Hoser słusznie zauważa, że:

Nie byłoby ideologii gender – bez antykoncepcji.
Ta ideologia (tj. gender) jest ‘mutantem’ mentalności antykoncepcyjnej,
gdzie płciowość nie jest potrzebna do prokreacji”
.
(Arcybp Henryk Hoser, wywiad z Małgorzatą Jędrzejczyk, 23.IV.2014; ‘Nasz Dziennik’ 11n).

(2.3 kB)

b. Właściwy cel ruchu

(3 kB)

‘Gender’ był i jest nadal ruchem zmierzającym w pierwszym rzędzie do całkowitego wyzwolenia się spod jakichkolwiek norm etycznych. Chodzi głównie o normy w zakresie ludzkiego seksualizmu.
– Wiele feministek – a z kolei gejów, podejmowało wszelkie wysiłki, by wyeliminować od zawsze istniejący, zastany hetero-seksualizm. Dążyli z całą determinacją do przedefiniowania pojęcia ‘małżeństwa’, by prawnie-legalnie i tym samym bezkarnie móc praktykować homoseksualistyczny względnie lesbijski styl życia.

(17.3 kB)
Objaśnienie

Docelowo zmierza ruch ‘gender’ w swych coraz dalej posuwanych roszczeniach do praktycznego i prawnego wywalczenia wszystkiego, co tylko może wiązać się z uprawianiem coraz bardziej skrajnych i wymyślnych form wszech-seksualizmu.

Promotorzy środowisk ‘LGBTIQ’ wmawiają usilnie całemu społeczeństwu, że ‘gender’ nie jest czymś, o co należy dopiero ‘walczyć’. Przeciwnie, ‘gender’ jest powszechną „normą” właściwą człowiekowi jako takiemu i wyrazem jego „Podstawowych Praw Człowieka”.
– Żądania te, którym w sposób oczywisty przeczą fakty całej historii dziejów człowieka, nauczyli się oni przyoblekać w krzykliwie nagłaśniane demonstracje, wymuszając na władzach lokalnych i państwowych przede wszystkim dużych miast ich akceptację na przekór wielorakiemu sprzeciwowi mieszkańców. Byle stworzyć wrażenie, że ich znikomy odsetek w zestawieniu z ogółem ludności – stanowi przytłaczającą większość populacji czy to całej ludzkości, czy też przynajmniej mieszkańców danego państwa lub miasta.

W swych żądaniach, które w sposób nachalny i bezwzględny narzucają społeczeństwu, a tym bardziej władzom ustawodawczym wszystkich możliwych szczebli, domagając się natarczywie ich prawnego zalegalizowania, ujawnia ‘gender’ coraz bardziej jednoznacznie swoje właściwe oblicze. Jest to neo-totalitaryzm, który nie dopuszcza innego myślenia poza tym swoim ... wypaczonym. Warunkiem jego przyjęcia stało się jednak bezwzględne łamanie sumień wraz z jawnie zamierzonym ignorowaniem Boga. Konsekwentnie zaś ‘gender’ ujawnia się jako system planowanego od-człowieczania człowieczeństwa.

(2.3 kB)

c. Skłonność a czyn homoseksualny

(3 kB)

Nie chcielibyśmy urazić godności osobowej nikogo poszczególnego spośród osób uwikłanych w odczuwane skłonności homoseksualne, czy też wręcz propagowanie i praktykowanie stylu życia po linii ‘gender-mainstreaming’, szczególnie w jego krańcowych odsłonach. Nie mamy też zamiaru rzucać kamieniem potępienia na kogokolwiek ze zwolenników ‘gender’. Każdy człowiek – nie wyłączając osób, które doprowadziły swoje człowieczeństwo do stanu krańcowego zepsucia moralnego i własnego poniżenia, nadal zachowuje swoją niezbywalną godność jako człowiek-osoba. Podkreślał to jednoznacznie Jan Paweł II: „Nawet zabójca nie traci swej osobowej godności i Bóg sam czyni się jej gwarantem ...” (EV 9).

Nie oznacza to jednak w najmniejszym stopniu jakiejkolwiek akceptacji zła. Tolerancja musi się zatrzymać przed rozróżnieniem dobra i zła moralnego.
– Nauczanie Kościoła precyzuje jasno – w ślad za Bożym rozróżnianiem: czym innym jest sama w sobie skłonność do homoseksualizmu, a czym innym podejmowanie czynów homoseksualnych.
– Tę samą zasadę wyraża jeszcze inne sformułowanie: Należy potępiać grzech, natomiast grzesznika jako człowieka należy kochać i dopomóc mu w znalezieniu drogi do zbawienia.

W ten sposób rysują się wciąż aktualne konieczne rozróżnienia:

(0,2 kB)  Samą w sobie ‘skłonność’ m.in. do homoseksualizmu należy traktować na równi z wszelką inną ‘pokusą’. Człowiek ją odczuwa, pokusa może wywoływać nawet odczuwalne echo w fizjologii ciała, niemniej człowiek swą wolną wolą nie daje przyzwolenia na pojawiającą się pokusę i nie zamierza ulec zgłaszającej się skłonności np. do działań homoseksualnych.

(0,18 kB)  Czymś istotnie różnym jest przejście do działań po linii nasuwającej się pokusy, w tym wypadku w formie podejmowanych dobrowolnych, świadomych aktów zachowań homoseksualnych. Te pozostają każdorazowo poczytalne i muszą być kwalifikowane obiektywnie jako moralnie zawsze i nieodwracalnie ‘złe same w sobie’.

(0,17 kB)  Czymś jeszcze innym jest głoszenie-propagowanie idei i zachęcanie do podejmowania praktyk, których w żaden sposób niepodobna zaaprobować, ponieważ są one ‘złe same w sobie’. Warunkiem przejścia na propagowanie pewnej idei względnie określonych działań jest uprzednie zaangażowanie świadomości i wolności dokonywania wyborów. Od tego momentu wiąże się każde dalsze działanie z nieodstępną i nieprzekazywalną poczytalnością i odpowiedzialnością moralną, dodatkowo obciążoną ... ‘grzechem cudzym (zob.: „Dlatego w każdym człowieku nie ma niczego bardziej osobistego i nieprzekazywalnego, jak zasługa cnoty czy odpowiedzialność za winę” – RP 16).

Każdy człowiek bez wyjątku zostaje w chwili swego wywołania z nie-istnienia do istnienia wezwany do wielkich rzeczy: świadomego zdążania do własnego rozwoju i ostatecznego spełnienia siebie jako ludzkiej osoby, godnej tego miana. Wezwanie to jest jednak rzeczywistością plastyczną: wezwaniem, a nie musem, ani tym bardziej ślepym determinizmem czy fatalizmem.

Poszczególny człowiek staje w ciągu swego ziemskiego życia z chwili na chwilę w obliczu wyboru tego, co jest dobrem względnie złem. Wyboru tego musi dokonywać nieustannie sam, osobiście. Nikt go w tym nie wyręczy.

Cel ostateczny życia zostaje osiągnięty w chwili przekroczenia progu wieczności. Jeśli ktoś pozytywnie zdał ‘egzamin dojrzałości’ z podarowanej sobie w życiu ziemskim możności w dokonywaniu wyboru po linii ‘dobra’, zostaje tym samym przyjęty w tej chwili z radością w przygotowanym dla niego „Domu Ojca”, gdzie „mieszkań jest wiele” (J 14,2n).

Istnieje oczywiście też możliwość alternatywna: świadomego i dobrowolnego odtrącenia szansy ‘wygrania’ pełni życia w „Domu Ojca”. Słowo-Boże-Pisane wielokrotnie ostrzega przed tego rodzaju wyborem. Bóg jednak przenigdy nie pozbawi żadnego stworzonego przez Siebie „żywego Obrazu Boga” możności wyboru – nawet przeciw szczęściu-własnemu-na-zawsze. Tym jest wieczne potępienie, przy zachowanym – nieodwracalnym wiecznym istnieniu, w świadomie obranej nienawiści ku samej w sobie Miłości, i równie świadomie wybranej zdolności doznawania mąk potępienia – jako dokładnego przeciwieństwa szczęścia-na-zawsze tych osób, które dokonały wyboru za „Bogiem i bliźnim” – zgodnie z pierwszym i najważniejszym Bożym przykazaniem (zob. Mt 22,36-40).

(2.3 kB)

d. Totalitaryzm żądań

(3 kB)

Gdy ponownie rzucimy okiem na zataczający coraz szersze kręgi ruch ‘gender’, stajemy się świadkami niewyobrażalnych inicjatyw podejmowanych przez aktywistów ruchu, pełnych wielorakiego fałszowania danych, zastraszania i wymuszania na wszystkich możliwych szczeblach życia społecznego i władz ustawodawczych akceptacji ich destruktywnych żądań. Rozwinęli oni do perfekcji broń swej zdumiewającej i porażającej krzykliwości. Krzykliwość taka, nie mająca nic wspólnego z wołaniem zagrożonej osoby o ratunek, jest zawsze wyrazem tego, że ... zabrakło argumentu rozumowego. Pozostaje użycie siły, wyrażanej chociażby tupaniem i krzykiem, któremu towarzyszy sięganie po niekonwencjonalne środki zasypywania władz i publiczności coraz innymi niegodziwymi imprezami (homoparady; demonstrowanie w nagości, jeśli pominąć przypadki zastraszania, a nawet pozbawienia życia w razie niespełnienia ich żądań).

Tą bronią terroryzują organizacje ‘LGBTIQ’ instytucje komunalne oraz instytucje prawa międzynarodowego i narodowego. Czują zaś za sobą niemal nieograniczone poparcie ze strony finansjery coraz innych instytucji międzynarodowych i narodowych, a tym bardziej fundacji pozarządowych. Te zaś potrafią wyasygnować na cele ‘gender’ miliony i miliardy dolarów – w krańcowym przeciwieństwie do wszystkiego, co zmierza ku rzeczywistemu dobru człowieka, małżeństwa, rodziny i całych społeczeństw.
– Zamierzeniem docelowym ‘gender’ jest w ostateczności nie znająca hamulców, nie uznająca żadnych autorytetów moralnych ani żadnego systemu wartościowania – totalna swawola seksualna.

(9.9 kB)
Objaśnienie

Triumfalnie obnoszonym imieniem własnym ‘gender’ jest skrót ‘LGBTIQ’: lesbian, gay, bisexual, transgender, intersex, queer lub questioning (lesbijski-gejowski-biseksualny, transseksualny, interseksualny, queer lub questioning: kwestionujący własną tożsamość płciową). Staje się on ‘zielonym światłem’ do totalnie pojmowanego promiskuityzmu – wszystkich z wszystkimi. Wprowadzanie w ‘LGBTIQ’ zaczyna się przecież od wspomagania już niemowląt i dzieci przedszkolnych w sprawianiu sobie przyjemności przez masturbację oraz wzajemne badanie i uaktywnianie swej seksualności, a także w seksualnym dotykaniu-badaniu genitaliów swoich rodziców (zob. wyż. np.: Niektórzy poszczególni promotorzy).

Praktyką samo przez się akceptowaną winna być dokonywana bez ograniczeń wymiana partnerów i bezproblemowe przechodzenie pojedynczego człowieka z swej seksualności męskiej na żeńską i na odwrót. W założeniu ‘LGBTIQ’ biologiczna tożsamość płciowa nie ma znaczenia. Liczy się czasowo wybrana płeć ‘społeczna’, którą można w każdej chwili zmienić na którąś spośród wielorakich do wyboru dostępnych ‘tożsamości’ seksualnych.

(2.3 kB)

e. Samozagłada ‘na wesoło’

(3 kB)

W ostatecznym rozrachunku zmierza ‘gender’ w kierunku ‘na wesoło’ przeżywanego samo-zniszczenia natury człowieczej i jej godności. Finałem, co prawda wyraźnie nie wymienianym, ma się stać zagłada samego w ogóle ludzkiego gatunku, a przynajmniej znaczące zaniżenie ilości przedstawicieli gatunku określanego jako podobno ... ‘homo sapiens’. Zachowana ma być wybrana elita współżyjących z sobą ‘małżeństw’ gejów i lesbijek, których wierność sobie wzajemnie z zasady nie przekracza półtorej roku.

Przeżyciami psychicznymi dzieci owych ‘lesbijsko-gejowskich’ małżeństw – własnych, sztucznie wyprodukowanych w państwowych ‘zakładach produkcyjnych’ ludzkich produktów, dzieci adoptowanych – należy się zanadto nie przejmować. Wpośród bowiem dwóch lesbijek, czy też gejów znajdą dzieci ikstego z rzędu troskliwego lesbijkę-tatę i lesbijkę-matkę, czy też geja-tatusia, geja-mamusię. Ci zaś wspomogą je praktycznie w uaktywnianiu ich seksualności oraz odnalezieniu, albo i zmianie – w miarę potrzeby ich dotychczasowej społecznej tożsamości seksualnej na którąkolwiek inną.

(3 kB)

2. Albo ‘gender’ – albo Bóg

(4.3 kB)

a. Likwidacja chrześcijaństwa

(3 kB)

Gdy zastanawiamy się z perspektywy czasu chociażby tylko pobieżnie nad dziejami ruchu ‘gender’ w jego burzliwym rozwoju i wysuwanych coraz dalszych roszczeniach, zauważamy z łatwością, że ruch ten w samym punkcie wyjścia nie dopuszcza do myślenia o Bogu. Ruch zmierza od początku do całkowitego uniezależnienia się od Boga i nie uznaje Bożego dzieła stworzenia. Dokładniej mówiąc: ‘gender’ nie tylko nie podejmuje pytania „o Boga”, lecz nie dopuszcza możliwości istnienia Boga. Bóg – to dla ‘gender’ temat nie istniejący. Dokładniej: Bóg nie ma prawa istnieć. A że człowiek – chcąc nie chcąc jest stworzony jako ‘Obraz i Podobieństwo Boże’, z kolei również człowiek ... nie ma prawa istnieć.

Gdyby to wstępne spostrzeżenie ująć w jeszcze bardziej precyzyjne słowa trzeba by stwierdzić, że warunkiem zaistnienia ‘gender’ i jego rozwoju jest uprzednia ... likwidacja ... chrześcijaństwa. Wtedy dopiero nie będzie potrzeba Boga. Nie trzeba będzie zajmować się wtedy Jezusem Chrystusem. Można będzie żyć spokojnie bez dekalogu i etyki. Ta przecież wyrosła na glebie Bożego Objawienia Starego i Nowego Testamentu.

Konsekwentnie wymaga to zniesienia całej tradycji chrześcijańskiej – przede wszystkim tej w Europie. Tradycja ta wzrastała i rozkwitła jako kultura, która swymi bogatymi owocami przesyciła całą Europę i inne kontynenty. Korzeniami swymi tkwi ona w Bożym objawieniu Starego i Nowego Testamentu. Jest ona przesycona dziełem odkupienia, którego podjął się Bóg-Człowiek Jezus Chrystus.

On to, „gdy nadeszła pełnia czasu” (Ga 4,4), zstąpił z nieba po to, by odkupić człowieka: mężczyznę i kobietę – z grzechu i grożącego mu potępienia wiecznego. Jednakże tenże Syn Boży i Syn Człowieczy zarazem został przez tegoż właśnie „do końca umiłowanego” (J 13,1) człowieka umęczony i ukrzyżowany. Po swej śmierci zmartwychwstał On trzeciego dnia – zgodnie ze swą wielokrotnie uprzednio powtarzaną zapowiedzią.

Obecnie żyje On nadal w rzeczywisty, chociaż nie bezpośrednio widzialny sposób, w założonym przez siebie Kościele. Kościół ten zbudował On na fundamencie-Skale: wybranym przez siebie Piotrze-Apostole. Kościół jest w pełni „Jego” wyłączną własnością. Każdorazowy ‘Piotr’ aktualnych czasów spełnia jedynie zadanie widzialnego uobecnienia Jego Osoby: Syna Bożego i Odkupiciela świata. Jezus Chrystus dał mianowicie Piotrowi Słowo – Swoje SŁOWO:

„Ty jesteś Piotr [czyli: SKAŁA; aram.: Kefá; greckie: Pétra],
i na tej SKALE zbuduję Kościół MÓJ,
a bramy piekielne jej [tej SKAŁY] nie przemogą” (Mt 16,18).

(6.6 kB)

Wyznawcy Chrystusa przez wszystkie wieki i na wszystkich kontynentach doznawali prześladowania. Jezus Chrystus wyraźnie je swym uczniom zapowiadał:

„Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził.
Gdybyście byli ze świata, świat by was miłował jako swoją własność.
Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi.
Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: ‘Sługa nie jest większy od swego Pana’.
Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli Moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać
Ale to wszystko wam będą czynić z powodu Mego Imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał” (J 15,18-21).

Uczniowie Chrystusa nierzadko byli poddawani okrutnym torturom. Celem tych tortur miało być wymuszenie na nich zaparcia się Chrystusa. Wielu uczniów Chrystusa złożyło w świadectwie wierności wierze cenę najwyższą: swej męczeńskiej śmierci (gdyby ktoś chciał zobaczyć okrucieństwa na współczesnych Uczniach Chrystusa, okrutnie zabijanych – zob.: Holokaust Chrześcijan: Nigeria, Syria – 2014).

Przeciwnikom Chrystusa i Jego Kościoła udawało się doprowadzić tu i ówdzie do niemal całkowitego wygaszenia chrześcijaństwa. Bywało jednak i tak, że wbrew odgórnie zamierzonym planom – ‘krew’ uczniów Chrystusa stawała się w mocy Ducha Świętego „ziarnem pszenicznym” zadeptanym co prawda na śmierć (por. J 12,24). Jednakże w naśladownictwie Mistrza z Nazaretu, Odkupiciela Człowieka, stawała się ona zasiewem pod Jego nowych, przekonanych Uczniów.

Kto bowiem zapatrzył się w Jezusa Chrystusa (J 3,16; 6,40; Flp 3,12), zdolny będzie kochać również swych nieprzyjaciół – i przebaczyć nawet swym najokrutniejszym oprawcom, życząc im darów odkupienia (zob. J 13,23n; Łk 23,34; Mt 5,44; 6,14n; Łk 6,27n.35; Dz 7,60; itd.). Miłość taka jest – na wzór Miłości samego Boga Trójjedynego – potężniejsza od grzechu, potężniejsza od tortur i zadawanej okrutnej śmierci. Tylko Miłość – Miłość Boża – zdolna jest dawać i stwarzać ... życie!

(2.3 kB)

b. Kolejna odsłona grzechu ‘Babel’

(3 kB)

Trudno nie zauważyć nasilającej się walki z Bogiem i chrześcijaństwem, poczynając od ... Europy. W dalszej kolejności walka ta toczy się na coraz dalszych kontynentach.
– Człowiek podejmował walkę przeciw Bogu już od początku swego zaistnienia na ziemi. Świadczy o tym wymownie opowiadanie o stworzeniu pierwszego człowieka – w człowieczeństwie męskim i żeńskim, i już wtedy odrzuconych Bożych oczekiwań w stosunku do niego. Działo się to każdorazowo w następstwie podstępnych knowań Tego, który „od początku był zabójcą i w prawdzie nie wytrwał” (J 8,44). Przez niego to „śmierć weszła na świat ... i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2,24).

Niemniej całkiem nowego impetu nabrała walka o ‘uśmiercenie Boga’ wraz z pojawieniem się na scenie dziejowej ideologii ‘gender’. Środowiska oddane tej ideologii i ją rozpowszechniające zdobywają wydoskonalonymi przez siebie metodami jedno środowisko za drugim, zawłaszczając stopniowo jedną instytucję narodową i międzynarodową za drugą. Nikogo nie pytają, czy zgadza się na forsowane przez nich idee i zachowania, a natomiast wymuszają coraz innymi przemyślnymi intrygami i przekłamaniami ich przyjęcie. Nie poprzez demokratyczną dyskusję, lecz poprzez siłowo, odgórnie narzucane ustalenia dzięki uprzedniemu obsadzeniu ‘swoimi ludźmi’ wszelkich wpływowych stanowisk w władzy komunalnej, państwowej, ustawodawczej – narodowej i międzynarodowej.

W ten sposób wraz z nastaniem epoki ‘gender’ stajemy w obliczu kolejnej ‘odsłony’ biblijnego opowiadania o budowniczych wieży Babel (zob. Rdz 11). Autor biblijny kreśli w nim drugi (w zestawieniu z pierwszym: grzech w Raju – Adam-Ewa: Rdz 3), wciąż w dziejach człowieka i społeczeństw powtarzający się typ ‘grzeszenia’: nie przez otwarte wyzwanie Boga do ‘pojedynku’ z sobą: człowiekiem, tzn. przez wyraźnie Bogu sformułowane „Nie będę Ci służył” (por. Jr 2,20), lecz totalne zignorowanie Boga i układanie rzeczywistości tak, jakby Boga nigdy nie było. Człowiek grzechu daje w ten sposób Bogu do zrozumienia, że potrafi się urządzić sam. Bóg ... nie jest mu do niczego potrzebny.

Jan Paweł II przedstawił ten typ grzechu i zanalizował go w swej Adhortacji Apostolskiej „Reconciliatio et Paenitentia” (1984). Pisze o budowniczych wieży i miasta Babel:

„Ludzie postanowili, że zbudują miasto, zjednoczą się w społeczeństwo i staną się silni i możni
bez Boga, jeśli nie wprost wbrew Bogu” (RP 14).

Zwięzła charakterystyka Ojca świętego ujawnia typowe cechy właściwe również w przypadku ‘genderyzmu’: dążność do zjednoczenia (dwóch gejów, dwie lesbijki), siłowo wymuszaną akceptację ich niemożliwych do zaakceptowania żądań i zwyrodnień (metody siłowego-krzykliwego zastraszania i przekrzyczania-fałszowania; szokowania publiki przez występowanie półnago; itd.), całkowite ignorowanie Boga, ignorowanie stworzonej ‘natury’ i próbę dowolnego manipulowania nią, odrzucenie wszelkich norm etycznych przez uzurpowane przypisywanie sobie cech Boskich.

(26 kB)
Objaśnienie

Jak w przypadku biblijnego ‘Babel’, prędzej czy później dojdzie do wzajemnych nieporozumień i skłócenia aktywistów ‘gender’ pomiędzy sobą. Wyrazem tego jest już dzisiaj wciąż potwierdzający się fakt, że ‘związki małżeńskie’ gejów-lesbijek trwają przeciętnie najwyżej do półtorej roku.

Coraz bardziej absurdalne hasła i sprzeczne ze zdrowym rozumem żądania ‘genderyzmu’ doprowadzą prędzej czy później do przebudzenia resztek zdrowo (jeszcze) myślącej pozostałej części ludzkości. Musi się to skończyć na wycofaniu wprowadzonych w prawodawstwach zmian i przywilejów, uchwalanych jako ustępstwo w obliczu trudnej do dalszego zniesienia krzykliwej mniejszości ‘LGBTIQ’, chociaż ‘prawa’ te od początku były niemożliwe do przyjęcia.

Trzeba stwierdzić, że coraz częstsze zdarzają się w skali światowej sytuacje politowania godnego ośmieszania się ruchu ‘genderyzmu’. Tak stało się chociażby w przypadku zdawać by się mogło poważnego Uniwersytetu w Sydney, który rozprowadził ankiety w sprawie wyboru „jednej spośród 57 zróżnicowanych tożsamości płciowych” (zob.: Uniwersytet oferuje 57 płci).

(2.3 kB)

c. Absurdy walki ze stereotypami

(3 kB)

Ruch ‘gender’ zwalcza ze wszystkich sił tzw. ‘stereotypy’ seksualne, a zwłaszcza hetero-seksualizm jako normę warunkującą zawarcie związku małżeńskiego. Początki tych żądań wiążą się ze znikomymi odsetkami osób (najwyżej 1-2% ogółu ludności lub znacznie mniej), u których występowały pewne anomalie biologiczne, które mogły utrudniać ich zaliczenie do mężczyzn czy kobiet. Jest rzeczą jasną, że medycyna może w takiej sytuacji dopomóc danej osobie bądź do całkowitego usunięcia owych anomalii, bądź przynajmniej złagodzić w znacznym stopniu powstałe w związku z tym trudności fizyczne czy psychologiczne. Zresztą każda komórka organizmu, niezależnie od miejsca jej pobrania, jest rozpoznawalna jako komórka przynależąca do człowieka-mężczyzny czy człowieka-kobiety.

Jednakże promotorzy ‘gender’ wykorzystali te bardzo rzadkie przypadki, dołączając je do występujących u niektórych ludzi skłonności psychicznych do podejmowania kontaktów seksualnych z osobami tej samej płci. W klimacie buntu przeciw dotychczasowemu porządkowi hetero-seksualnemu zaczęły pojawiać się w dniach słynnej „rewolucji seksualnej” 1968 roku – jak grzyby po deszczu, grupy aktywistów homoseksualnych i lesbijek.

Wbrew wynikom nauk medycznych występowały one uporczywie z twierdzeniem, iż ich homoseksualne upodobania świadczą o istnieniu ‘genu’ homoseksualnego. Ten zaś ma rzekomo determinować-skazywać danego człowieka w sposób nieodwracalny do działań homoseksualnych. Tym samym zaś działania te miałyby stawać się dla danej osoby etycznie w pełni poprawne, podczas gdy jakiekolwiek próby wyprowadzenia ich z aktów homoseksualnych trzeba by wówczas określić jako działania przeciwne ich naturze.

W konsekwencji tego fałszywego założenia przyjmuje lobby homoseksualne istnienie ‘trzeciej płci’ człowieczeństwa. Płeć ta rozwija się jako gatunek odrębny – równolegle do być może procentowo częściej spotykanej płci męskiej i żeńskiej – jako gatunek ‘człowieka-geja, człowieka-lesbijki’.

W poprzednich rozważaniach wspomniano już też, że w miarą upływu czasu zaczęto coraz bardziej mnożyć ilość tego rodzaju różnych ‘tożsamości seksualnych’. Oddalanie się od Boga, od stworzonej przez Boga natury oraz od Bożego ładu wzajemnych odniesień zaczęło owocować jako źródło postępującej utraty ... rozumu. Aspekt ten podkreśla jednoznacznie już św.Paweł w swym Liście do Rzymian – w fragmencie nawiązującym do podówczas praktykowanego ‘gender’ (zob. Rz 1,21n.28).
– Jest to kolejny przejaw odwrotnej strony słów, jakie Syn Boży wygłosił w ramach Ośmiu błogosławieństw: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8).

(2.3 kB)

d. Eliminowanie Boga

(3 kB)

Wskazaliśmy już parokrotnie na fałsz naukowy, a z kolei na raz po raz powtarzające się użycie metody zastraszania naukowców, a z kolei metody niesłychanej presji politycznej, jakie towarzyszyły skreśleniu ‘homoseksualizmu’ z listy chorób psychicznych. Działo się to najpierw w USA (zob. wyż.: Skreślenie homoseksualizmu z listy chorób psychicznych), po czym – z charakterystycznym, dużym opóźnieniem – podobne stanowisko zostało przyjęte przez WHO (zob. tamże: Skreślenie homoseksualizmu z listy chorób psychicznych – dalszy ciąg tego rozważania).

Zwróciliśmy z kolei uwagę na coraz obfitszą i dokładniejszą dokumentację naukową, która w sposób oczywisty wyklucza istnienie rzekomego ‘genu’ homoseksualizmu, który by determinował daną osobę do działań jako geja względnie lesbijki (zob. dalszy ciąg dopiero co przytoczonego linku). Namnażanie osób homoseksualnych wśród młodzieży, a nawet osób starszych jest niemal zawsze wtórnym następstwem znalezienia się w środowisku osób homoseksualnych. Wywierają one presją na pozostałych ludzi, zwłaszcza osoby młodsze, by kształtowały swoje życia w ślad za ich destruktywnymi zachowaniami.
– Tym bardziej, że gdy tego rodzaju osób jest w danym skupisku ludzkim więcej, tworzą one swoje ekskluzywne restauracje, bary, kluby, obiekty rozrywki, kształtują własny świat mediów i prasy i wciągają w swój styl życia coraz to inne osoby po ich uprzednim dogłębnym zdeprawowaniu (zob. tamże: Założenia i strategia ruchu gejów i lesbijek – dalszy ciąg tego rozważania), nierzadko przy użyciu wielorakiego nacisku.

Tymczasem człowiek jest w swej istocie niezbywalnie osobą, a nie bezrozumnym zwierzęciem. Zwierzęta są wyposażone w instynkty, które regulują ich zachowania i odruchy: zarówno te związane z utrzymaniem gatunku (instynkt seksualny), jak i te dotyczące samego bytowania (instynkt samozachowawczy).

W istotnym odróżnieniu od zwierząt – człowiek jest osobą. Instynkty, jakie występują u człowieka, odgrywają wprawdzie ważną rolę, są one jednak podporządkowane jego rozumowi i woli. W przeciwieństwie do zwierząt, człowiek jako osoba jest poczytalny i odpowiedzialny za swoje działania oraz kształtowaną ich jakość. Działania te nie mogą uchylić się od ich oceny w aspekcie dobra czy zła etycznego – niezależnie od wyznawanej, czy nie wyznawanej wiary w Boga i przyjętego światopoglądu.

Ten właśnie aspekt staje się momentem krytycznym dla problematyki ‘gender’. Domyślnie przyjętym, chociażby głośnie nie formułowanym, niemniej żadnej dyskusji nie dopuszczającym, bezwzględnie obowiązującym kamieniem węgielnym ruchu ‘gejowsko-lesbijskiego’ i konsekwentnie ideologii ‘gender’ jest totalne odcięcie się od Boga, od jakiejkolwiek ‘religii’ i życia zgodnego z wyznawaną wiarą.

Przyjęty przez aktywistów ‘LGBTIQ’ styl życia każe im konsekwentnie przyjąć wdrażane przez nich ich ‘credo’. Polega ono na z góry sobie nałożonym niewzruszonym aksjomacie, który staje się jednocześnie punktem wyjścia każdego z wysuwanych przez nich żądań:

Boga oczywiście nie ma!
Jemu ... nie wolno być!
Do Jego zaistnienia ... nie dopuścimy!”

Tak im każe obrany przez nich styl życia. Uznanie Boga pociągnęłoby za sobą natychmiast kwestię poczytalności i odpowiedzialności. Nie tylko za siebie samych, ale i w postaci być może ... w miliony idących grzechów ‘cudzych’, za które są oni poczytalni (zob. tamże: Grzechy ‘cudze’ – oraz zob. np.: Argument grzechów cudzych – tutaj: w nawiązaniu do prowokującego ubierania się).

O tym jednak aktywiści ‘LGBTIQ’ słyszeć nie chcą. Tematu ‘Boga’ po prostu nie podejmują. Udają, jakoby o ‘Bogu’ nigdy nie słyszeli i nie rozumieją, co by to określenie mogło znaczyć. Jeśliby zaś ktoś z nich istnienia Boga nawet wyraźnie nie negował (co jest prawdopodobne), jest im bezwzględnie wygodniej (do czasu !) istnienie ‘Boga’ po prostu ignorować. Na tym polega kształtowanie życia „jakoby Boga ... nie było”.

Tak pojęty a-teizm, a raczej: anty-teizm (= wrogość; uniemożliwienie Bogu Jego istnienia) jest dla środowisk LGBTIQ sprawą żywotnie konieczną. Jedynie w takim założeniu mogą występować przeciw istnieniu natury człowieczej. Jedynie w założeniu, że Boga nie ma, mogą snuć marzenia o istnieniu ‘trzeciej płci’. Mogą wmawiać sobie – i innym, że ich presja na wszelkie możliwe szczeble władzy narodowej i międzynarodowej nie musi obawiać się o to, jakoby miała doczekać się kiedyś osobistej, nieuniknionej sprawozdawczości przed Jezusem Chrystusem, „Sędzią Żywych i Umarłych” (Dz 10,42).

(0,2 kB)  Jedynie w nie-dopuszczeniu do głosu Boga i Bożego SŁOWA, środowiska ‘gender’ mogą rozwijać swoje gorszące nauczanie o uprawianiu homoseksualizmu, względnie heteroseksualizmu w jego wszelkich możliwych kombinacjach.

(0,13 kB)  Jedynie pod warunkiem całkowitego wyeliminowania Boga środowiska te będą mogły wymuszać na władzach ustawodawczych w skali narodowej i międzynarodowej akceptację homoseksualizmu jako wyrazu „Podstawowych Praw Człowieka” (zob. wypowiedź Baracka Obamy, prezydenta USA, w nawiązaniu do zablokowania homoseksualizmu przez Ugandę, 18.II.2014: „Homoseksualizm to fundamentalna wolność i Prawo Człowieka”: http://www.fronda.pl/a/obama-homoseksualizm-to-fundamentalna-wolnosc,34633.html ).

(0,13 kB)  Jedynie w założeniu, że Boga nie ma i nie trzeba się z Nim liczyć, mogą one określać aborcję jako „przez Boga pobłogosławione dzieło” (jak np. 3.II.2014 w Madrycie: grupa nagich kobiet nie dopuszczała kardynała do wejścia do kościoła, wykrzykując m.in.: „Aborcja jest święta”! : http://www.fronda.pl/a/nagie-feministki-zaatakowaly-kardynala,34142.html.
– W kilka dni później podobnie działo się w katedrze w Sztokholmie, gdzie grupa półnagich feministek wykrzykiwała: „Aborcja jest świętością”:
http://www.fronda.pl/a/aborcja-jest-swietoscia-i-dlatego-feminazistki-profanuja-msze-tym-razem-w-sztokholmie,34274.html .
– Zaś Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon wyraził się, że „aborcja jest priorytetem ONZ”: http://www.fronda.pl/a/aborcja-jest-priorytetem-onz,34960.html ; itd.)
.

(0,13 kB)  Jedynie też w założeniu wyeliminowania istnienia Boga, udało się ‘LGBTIQ’ w znacznej mierze przeforsować wdrażanie małych dzieci w masturbację, poczynając od etapu niemowlęcego, a tym bardziej w przedszkolu, łącznie z zachęcaniem dzieci, a z kolei rodziców, do manipulowania ich genitaliami, skoro praktykę taką uznać należy za coś w pełni ‘normalnego’, a poczucie wstydliwości w obliczu własnej i cudzej intymności jest stereotypem, który trzeba stanowczo zwalczać.

(2.3 kB)

d. A – „ON” ... po prostu „JEST” ...!

(3 kB)

Wielu chciałoby, a przynajmniej wolałoby, żeby Boga ... nie było. Zgodnie z takim swoim życzeniem podejmują wszelkie starania, by wykreślić ‘Boga’ ze swego myślenia i działania. Jednakże zachowanie np. strusia, który głowę wsuwa do piasku udając w przypadku nadchodzącego niebezpieczeństwa, że świata Bożego nie widzi, nie znaczy, że świata rzeczywiście ... nie ma!

Nie-myślenie o Bogu i nie-dopuszczanie myśli o Bogu do siebie ... zupełnie na nic się nie przyda! Boga ... nie może NIE być, skoro ... „ON JEST”.
– Oto mówi objawiający siebie – i swój zbawczy zamysł – Bóg:

„Odpowiedział Bóg Mojżeszowi:
‘JESTEM, KTÓRY JESTEM’.
I dodał: ‘Tak powiesz synom Izraela:
JESTEM posłał mnie do was’ ...” (Wj 3,14).

„Rzekł do nich Jezus:
‘Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Zanim Abraham stał się,
JA JESTEM’.
Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego.
– Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni” (J 8, 58n).

„Rzekł więc do nich Jezus:
‘Gdy wywyższycie Syna Człowieczego [jednoznaczne dla tamtych ludzi: Ukrzyżujecie],
wtedy poznacie, że
JA JESTEM –
i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył.
A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego,
bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba’ ...” (J 8,28n).

Ten „JESTEM” – czy to Starego Testamentu, objawiający się Mojżeszowi, czy Nowego Testamentu, wciąż Ten Sam: Bóg Trójjedyny, w Synu Bożym Jezusie Chrystusie zstępujący z nieba na ziemię, żeby zbawić-z-grzechu swój Żywy OBRAZ: człowieka-mężczyznę, człowieka-kobietę, jest nie tylko Stworzycielem, ale ponadto również ... Odkupicielem.

Mianowicie Bóg, który jest MIŁOŚCIĄ, nieustannie wyciąga swą dłoń do człowieka, by go wspomóc w drodze do ... „Domu Ojca” (J 14,2n). Biedni ci, którzy tę Bożą dłoń: dłoń Odkupieńczą – odrzucają! Pamiętamy słowa Jezusa Miłosiernego wypowiedziane do św. S. Faustyny:

„... O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu miłosierdzia Bożego;
na darmo będziecie wołać, ale będzie już za późno” (DzF 1448).

(14 kB)
Objaśnienie

Jak z wieloma innymi zagadnieniami, nie mamy zamiaru wytaczać tu filozoficzno-teologicznego arsenału naukowego na temat ateizmu, albo nawet anty-teizmu. Nie wysilamy się tu też na ‘argumentowanie’ na rzecz istnienia Boga, ewentualnie wykazywanie, że Jezus Chrystus, jednocześnie Syn Boży i Syn Człowieczy, jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem. Stał się On dla nas Odkupicielem: „... Ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2).

On to z chwilą, „... gdy nadeszła pełnia czasu” (Ga 4,4; Boża miara ‘liczenia’!), w sensie najdosłowniejszym jedynie „zstąpił” z nieba na ziemię, jak to sam o sobie powiedział:

„... Z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał.
Jest Wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił,
ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym.
– To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego,
miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,38-40).

Jest to On, który – sam tylko On – mógł powiedzieć o sobie, a otaczający Go bardzo dobrze zrozumieli, że w tej chwili przedstawia siebie jako ... Boga prawdziwego, jak to dopiero co wyżej przedstawiliśmy :

„Rzekł do nich Jezus:
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam:
– Zanim Abraham stał się, JA JESTEM !
Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego ...” (J 8,58n).

Co prawda w czasie swych publicznych wystąpień Jezus był wciąż prześladowany i szpiegowany. W końcu zaś, mocą wyroku na sądzie pokazowym został wydany na tortury i ukrzyżowanie. Jednakże zgodnie z tym, co z góry zapowiedział, trzeciego dnia ... zmartwychwstanie:

„Oto idziemy do Jeruzalem: tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie.
Oni skażą Go na śmierć i wydadzą Go poganom na wyszydzenie, ubiczowanie i ukrzyżowanie;
a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Mt 20,18n).

On, i tylko On mógł powiedzieć o sobie – a wykazał to poprzez dopełnione dzieło odkupienia uwieńczone zmartwychwstaniem. Mianowicie ukazywał się wielokrotnie swoim uczniom po swym zmartwychwstaniu. Uczniowie – i nie tylko oni, mogli sprawdzić, czy to ‘duch’, czy też jest to On: ten sam, a przecież inny, bo obecnie Chwalebny Odkupiciel człowieka (zob. np. opis Łukasza, z zawodu lekarza, o jednym z ukazań się Jezusa już PO Jego Zmartwychwstaniu: „... Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich ...”: Łk 24,42n).

Ten właśnie – Jezus Chrystus, i tylko On mógł powiedzieć o sobie:

„Niebo i ziemia przeminą,
ale Moje Słowa nie przeminą” (Mt 24,35).

„Na świecie doznacie ucisku,
ale miejcie odwagę: JAM zwyciężył świat” (J 16,33).

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam ...
Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego (= Syna Człowieczego):
a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia;
ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia ...” (J 5,25.28n).

Słowa Jezusa znalazły swoiste zrozumienie w całej tradycji Kościoła, poczynając od chociażby świadectwa św. Pawła, Apostoła Narodów:

„Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa,
aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele:
złe lub dobre” (2 Kor 5,10; zob. Rz 14,10; itd.).

Człowiek mądry, myślący – nigdy nie powie, że ‘Boga ... nie ma’! Jakże słusznie zauważa Psalmista w Słowie Bożym Psalmu:

„Mówi głupi w sercu swoim [według ówczesnej mentalności: serce = ludzkie centrum myślenia]:
NIE ma Boga’!
Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają,
nikt nie czyni dobrze ...” (Ps 14 [13],1; zob. identyczne słowo: Ps 54[53],2; zob. także: Ps 10[9B],4.11.13; Iz 32,6; Jr 5,12; itd.)

Święty Paweł – Apostoł Narodów, dopowie w swej relacji nawiązującej do podówczas widocznie dobrze zakorzenionego ‘genderyzmu’ wśród wyższych sfer dostatnio żyjących patrycjuszy i bogaczy, których bezideowe myślenie koncentrowało się już tylko wokół doznań seksualnych – w głębokiej analogii do dzisiejszego lobby ‘LGBTIQ’:

„... Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali,
lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.
(0,12 kB)  Podając się za mądrych stali się głupimi. ...

(0,12 kB)  Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał ...
– Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy ...

Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności:
– mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze.
Podobnie i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie,
mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.

(0,12 kB)  A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu,
tak że czynili to, co się nie godzi ...
– Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci,
(0,12 kB)  nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią” (Rz 1,21-32).

Powyższe słowa św. Pawła można by zamieścić jako bezbłędny komentarz do tego wszystkiego, co dziś głosi „LGBTIQ” – każąc ponad – by użyć słów św. Pawła, czyli Słowa-Bożego-Pisanego: „... chwalić tych, którzy to czynią” (Rz 1,32).

(6.6 kB)

W podsumowaniu niniejszego fragmentu o ‘Bogu’ oraz konsekwencjach jakiejkolwiek próby eliminowania Boga z życia świata i ludzi wypada jedynie przytoczyć fragment encykliki „Dominum et Vivificantem” Jana Pawła II o ateizmie, który chętnie by doprowadził do „śmierci Boga”:

(13 kB)
Objaśnienie

„... Za sprawą ‘ojca kłamstwa’ pójdzie przez dzieje ludzkości stałe ciśnienie w kierunku
odrzucenia Boga przez człowieka, aż do nienawiści ...
– Człowiek będzie skłonny widzieć w Bogu dla siebie przede wszystkim ograniczenie, a nie źródło wyzwolenia i pełnię dobra.

(0.15 kB)  Potwierdza się to w naszej nowożytnej epoce, kiedy ateistyczne ideologie dążą do wykorzenienia religii utrzymując, że stanowi ona o podstawowej ‘alienacji’ człowieka. Człowiek zostaje niejako wyobcowany i wyzuty z własnego człowieczeństwa, gdy idąc za ideą Boga, przypisuje Jemu to, co należy do człowieka, i wyłącznie do człowieka [zob. w tym kontekście roszczenie LGBTIQ, że np. homoseksualizm, aborcja – to podstawowe ‘prawo człowieka’]!

(0.16 kB)  W tym procesie myślenia i działania historyczno-socjologicznego odrzucenie Boga doszło aż do ogłoszenia Jego ‘śmierci’. Niedorzeczność pojęciowa i słowna!

(0.15 kB)  Ale ideologia ‘śmierci Boga’ zagraża człowiekowi ...
– ‘Stworzenie bowiem bez Stworzyciela zanika (...). Co więcej, samo (...) zapada w mroki przez zapomnienie o Bogu’.
– Ideologia ‘śmierci Boga’ łatwo może się w skutkach okazać na płaszczyźnie teoretycznej i praktycznej
ideologią ‘śmierci człowieka’ ...” (przytoczenie.: GS 36; DeV 38 ).

Jak bardzo dosłownie to właśnie ostrzeżenie Soboru Watykańskiego II (1962-1965) sprawdza się na naszych oczach!

(3 kB)

3. Korzenie człowieczeństwa

(4.3 kB)

a. Szukanie prawdy

(3 kB)

Czołowe środowiska ruchu ‘LGBTIQ’ bardzo nie lubią naukowości we właściwym tego słowa znaczeniu. Jak bardzo im nie odpowiada sens i cel wszelkiej nauki: dociekanie prawdy – w jej coraz innych i aspektach i wymiarach! Gdy zaś któraś z gałęzi nauk – czy to przyrodniczych, medycznych, biologicznych, czy filozoficznych itd. mocą swego powołania do szukania i znajdowania prawdy na danym odcinku rzeczywistości dochodzi do wniosków, które nieuchronnie podważają sensowność i zdawać by się mogło niepodważalne aksjomaty przyjęte przez aktywistów środowisk ‘gender’, uaktywnia się niemal natychmiast swoisty ‘ostracyzm’ : sąd piętnujący wysuwane wątpliwości, albo i wyniki dalszych badań jako rzekomo ‘sprzeczne z nauką’, czyli ‘nie-naukowe’, w każdym razie niedopuszczalne z punktu widzenia poprawności ‘politycznej’ gender.

Nauka ... zostaje zmuszona wycofać się w cichość swych sumiennych dociekań, których jednak w żaden sposób nie wolno publikować bez śmiertelnego narażenia się ideologom i finansjerze silnego lobby „gender”. Ono bowiem uznaje tożsamość płciową za rzeczywistość jedynie ‘społeczną’: nie biologiczną, wbrew wszelkiej obiektywnej nauce.

(6.6 kB)

Jan Paweł II dobitnie podkreślał sam w sobie sens istnienia nauki, szczególniej zaś cel istnienia uniwersytetu. Dał temu wyraz m.in. w czasie swej trzeciej pielgrzymki do Ojczyzny, kiedy zahaczył również o ‘Katolicki Uniwersytet Lubelski’ (9.VI.1987 r.). Na tej uczelni był on w minionych latach, już jako biskup Krakowski, jednym z profesorów (słuchaczem jego wykładów, łącznie z uzyskanym jego podpisem w indeksie, był wtedy również piszący tu autor: PL).

Papież Wojtyła określił wtedy w auli KUL-u sens istnienia uczelni w następujących słowach:

„... Kiedy przemawiam do was ..., mam przed oczyma duszy wszystkie te środowiska, te wspólnoty, w których służba poznaniu – czyli służba Prawdzie – staje się podstawą kształtowania człowieka.
– Wiem, że był Ktoś, kto powiedział: ‘Poznacie prawdę, a prawda uczyni was wolnymi’ (por. J 8,32).

(0,24 kB)  W okresie Kongresu Eucharystycznego w Polsce, którego jestem gościem i uczestnikiem, te słowa Chrystusa odżywają ze szczególną mocą właśnie tu, w auli uniwersyteckiej, w kontekście spotkania z polskim światem nauki.

(0,24 kB)  Odżywają, a zarazem znajdują swe naturalne dopełnienie w słowach świętego Pawła: ‘Prawdę czyńcie w miłości’ (por. Ef 4,15). Służąc prawdzie z miłości do prawdy i do tych, którym ją przekazujemy, budujemy wspólnotę ludzi zjednoczonych miłością do prawdy, tworzymy wspólnotę ludzi zjednoczonych miłością do prawdy i miłością wzajemną w prawdzie, wspólnotę ludzi, dla których miłość prawdy stanowi zasadę jednoczącej ich więzi ...” (Trzecia Pielgrzymka do Ojczyzny, 8-14.VI.1987, Przemówienie w auli KUL, 9.VI.1987, 2).

Wyżej wspomniany los wycofania się rzetelnej nauki do cichego kąta milczenia ze względów ideologicznych – raz po raz spotyka w epoce ‘gender’ m.in. nauki medyczne, i nie tylko.
– Ku hańbie rzetelnej, niezależnej medycyny wycofała ona w owym pamiętnym roku 1973 ‘homoseksualizm’ z rejestru chorób psychicznych – i do dziś dnia tego nieusprawiedliwionego skreślenia nie skorygowała.
– Tym większą hańbą staje się jednak wszelka polityczna ingerencja w rzetelne, z miłością do prawdy i we wzajemnej miłości-w-prawdzie podejmowane badania naukowe.

Protesty środowisk ‘LGBTIQ’ dosięgły sumiennie prowadzonych badań naukowych do tego stopnia, że tu i ówdzie w imię ‘poprawności politycznej gender’ pojawia się zakaz podejmowanie leczenia osób, które chciałyby zerwać z praktykami homoseksualnymi czy lesbijskimi (zob. do tego np.: Waszyngton chce zakazać leczenia homoseksualizmu – oraz: Kalifornia: zakaz leczenia homoseksualizmu u nieletnich – zob. też: Zakaz reklamy leczenia homoseksualizmu).

Tego rodzaju przypadki, np. w formie odebrania licencji na prowadzenie ośrodków wspomagania osób, które chciałyby wyzwolić się spod presji ideologicznej ‘gender’, świadczą niezwykle przekonująco z jednej strony o politycznym (i finansowym) charakterze ruchu ‘LGBTIQ’, który wobec tego nie ma nic wspólnego z rzetelnie uprawianą nauką.

Z drugiej zaś strony sytuacja taka jest jaskrawym świadectwem nieludzkiego oblicza ruchu ‘LGBTIQ’ oraz jego totalitarnego charakteru.

(0,36 kB)  Mówiąc o ‘wolności’ człowieka, zadeptuje ją na śmierć, szczycąc się zarazem, że to dopiero jest prawdziwą ‘wolnością’. ‘LGBTIQ’ woli zniszczyć, a raczej zmiażdżyć żywego człowieka, aniżeli dopomóc mu w powrocie do własnego człowieczeństwa – w imię nieludzkich, sprzecznych z nauką ustaleń swych ideologicznych aktywistów.

Jeśli cofnąć się o jeden szczebel rozumowania do tyłu, zauważamy, jak dosłownie sprawdza się ostrzeżenie chociażby Jana Pawła II, będące cytatem wypowiedzi Soboru Watykańskiego II: ‘Uśmiercenie’ człowieka jako Bożego Obrazu-Podobieństwa [= cel ateizmu i anty-teizmu] staje się w sensie najdosłowniejszym śmiercią ... człowieka:

„Ideologia ‘śmierci Boga’ łatwo może się w skutkach okazać
na płaszczyźnie teoretycznej i praktycznej
ideologią ‘śmierci człowieka’ ...” (DeV 38; słowa z: GS 36)

(0,36 kB)  Czy można mieć wątpliwości, że za takim postawieniem spraw kryje się bezwzględna niewola u tego, którego Jezus Chrystus określił jako tego, który jest ‘ZŁY’, i o którym zarazem powiedział – wskazując w tej chwili na siebie:

„Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem Władca tego świata.
Nie ma on jednak nic swego we Mnie ...” (J 14,30n).

(2.3 kB)

b. Podmiotowość ludzkiej osoby

(3 kB)

Na łamach naszej strony internetowej mówiliśmy wielokrotnie o podstawach zdrowej, integralnej antropologii człowieka. Jest zrozumiałe, że „genderyzm”, który czyni wszystko, by nie dopuścić do głosu istnienia ‘natury’ człowieka (w sensie filozoficzno-teologicznym) – chociażby w postaci człowieczeństwa męskiego i żeńskiego, nie chce słyszeć o prawdziwej, obiektywnej antropologii.

Ideologowie ‘genderu’ korzystają z wielu gałęzi nauki – zwłaszcza nauk społecznych i psychologicznych – bardzo wybiórczo. Przyjmują i rozwijają to, co odpowiada lobby ‘LGBTIQ’ – na przekór obiektywizmowi poznawczemu – m.in. rzetelnej filozofii poznania i antropologii.
– Finałem tego jest nieustanne wikłanie się w nakładające się sprzeczności. Nimi jednak ideolodzy ‘LGBTIQ’ wiele się nie przejmują, by niebawem wpadać w kolejne ‘genderowo’ akceptowane sprzeczności, które samą ideę ‘genderu’ jedynie coraz bardziej ośmieszają. Tym jednak nadal krzykliwy, a jednocześnie bezpardonowo totalitarny ‘LGBTIQ’ się nie przejmuje, tym bardziej forsując swoje bezwzględne, obiektywnej prawdy nie uznające ‘dogmaty’.

(23 kB)
Objaśnienie

Zasadnicze aspekty antropologii człowieka omawialiśmy na naszej stronie wielokrotnie. Stąd też nawiążemy w tej chwili jedynie do jej podstawowych aspektów, które z kolei środowiskom „gender” bardzo się nie podobają. Im byłoby najwygodniej ... w ogóle nie musieć myśleć, ani wnioskować dyskursywnie, a natomiast podejmować niskie działania po linii do potęgi rozbudzanych najniższych instynktów. Te zaś nigdy nie uwzględniają ‘dobra wspólnego’, a walczą jedynie o egoistyczne zapewnienie sobie ‘przyjemności’ – po linii ‘gay = na wesoło’: wszystko inne, byle nie – myślenie!

Tymczasem Jezus Chrystus, który jest DOBRYM Pasterzem (J 10,11), ostrzega i zachęca zarazem jednoznacznie – na pewno nie ‘na wiatr’, ani jedynie dla ‘zastraszenia’ kogokolwiek:

„Wchodźcie przez ciasną bramę.
Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby,
a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.
Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do ŻYCIA,
a mało jest takich, którzy ją znajdują” (Mt 7,13n).

Istotą człowieka w jego zróżnicowaniu płciowym, które istnieje niezależnie od jakiejkolwiek ideologii, jest fakt, iż jest on osobą. Jako osoba góruje człowiek nad całym wszechświatem, który osobą nie jest – pomimo swych nieogarnionych rozmiarów, potęgi sił przyrody, a z kolei siły i zdolności przystosowawczej świata zwierząt, nie wyłączając zwierząt bliskich człowiekowi kształtem i identycznymi mechanizmami procesów fizjologiczno-biologicznych. Sam tylko człowiek, który w swym człowieczeństwie występuje nieodwołalnie jako człowiek-mężczyzna, bądź człowiek-kobieta, pozostaje naprzeciw całego pozostałego, wielorako go przerastającego świata – osobą.

Jan Paweł II podkreślił w swym wspomnianym przemówieniu w auli KUL-u dobitnie rolę środowiska uniwersyteckiego w wypracowywaniu podmiotowości nie tylko poszczególnego człowieka, ale wręcz całego narodu. Podmiotowość ta jest bezpośrednią pochodnią faktu, że człowiek – i tylko człowiek, jest osobą. Oto jego słowa:

(0,37 kB)  „Podmiotowość ta wypracowuje się wszędzie, przy różnych warsztatach pracy na tej naszej ojczystej ziemi. Są do tego wezwane środowiska pracy w przemyśle i na roli. Jest do tego wezwana każda rodzina i każdy człowiek, podmiotowość rodzi się z samej natury bytu osobowego: odpowiada w pierwszym rzędzie godności ludzkiej osoby. Jest tej godności potwierdzeniem, sprawdzianem, i zarazem wymogiem, zarówno w życiu osobistym, jak zbiorowym” (Trzecia Pielgrzymka do Ojczyzny, 8-14.VI.1987, Przemówienie w auli KUL, 9.VI.1987, p. 4).

Podmiotowość ludzkiej osoby, tzn. fakt że człowiek nie jest rzeczą, ani tylko bezwolnym pionkiem, lecz nieodwołalnie zawsze ‘kimś’, właśnie osobą – poczytalną, odpowiedzialną, wiąże się najściślej z prawdą-w-miłości. Oto dalsze słowa Papieża:

(0,35 kB)  „Uczelnie, warsztaty pracy poznawczej, działające wedle wielorakiej metodologii, są do tego wezwane w sposób szczególny.
Są do tego wezwane ‘od wewnątrz’ : z racji swej konstytucji, która jest nieodzowna w służbie prawdy.
Są do tego wezwane również niejako ‘od zewnątrz’ – ze względu na społeczeństwo, wśród którego żyją i dla którego działają.

(0,37 kB)  Społeczeństwo oczekuje od swych uniwersytetów ugruntowania własnej podmiotowości, oczekuje ukazania racji, które ją uzasadniają, oraz motywów i działań, które jej służą.

(0,37 kB)  Z tym też jest ściśle związany wymóg wolności akademickiej czy też słusznej autonomii uniwersytetów i uczelni. Ta właśnie autonomia na służbie prawdy poznawanej i przekazywanej jest warunkiem niejako organicznym podmiotowości całego społeczeństwa, wśród którego uniwersytety spełniają swoją misję ...” (tamże, 4).

Każde słowo Jana Pawła II zakłada tu bezwzględną wolność w podejmowaniu badań naukowych, wolność od jakichkolwiek nacisków typu ideologicznego.
(0,39 kB)  Jakie to dalekie od uleganiu swoistemu zastraszaniu wielu uniwersytetów w skali światowej, gdy znajdą się pod presją systematycznie, odgórnie siłowo narzucanego lobby ‘genderyzmu’ i jego finansowego zaplecza !

Ideologiczna dyktatura ‘genderyzmu’ wyraża się jaskrawo chociażby poprzez polityczne, ostre monity, a nawet zwolnienia profesorów uczelni jedynie dlatego, że ośmielają się wyrażać niepodważalnie uzasadnioną prawdę chociażby odnośnie do człowieka w jego wzajemnej męskiej i żeńskiej komplementarności, lub np. w biologicznym zróżnicowaniu mózgu mężczyzny – w odróżnieniu od mózgu kobiety.

O ‘komplementarności’ jednak mężczyzny i kobiety, wyrazu subtelności-w-miłości Boga w stwarzaniu człowieka wezwanego m.in. do zakładania małżeństwa i rodziny, gdzie mąż i żona przedziwnie, w sposób niezastąpiony – fizycznie i psychicznie wzajemnie się dopełniają, środowiska ‘LGBTIQ’ i fundacje finansowe słyszeć nie chcą.
– Forsują zapamiętale przekształcenie wszystkich pionów edukacji, a równolegle wszystkich poziomów administracji i organów władzy ustawodawczej pod kątem ideologicznych aksjomatów ‘LGBTIQ’. Nie przyjmują żadnej argumentacji ściśle naukowej, a niewymazalne, dla dziecka oczywiste świadectwo wzajemnej komplementarności człowieka-mężczyzny i człowieka-kobiety, np. w charakterze matki i ojca – określają krzykliwie jako jeden więcej wyraz tradycyjnych ‘stereotypów’ patriarchalnego ucisku, które należy stanowczo wyeliminować.

Uwydatnienie wzajemnej ‘komplementarności’ podważyłoby bezpowrotnie polityczno-ideologicznie obowiązujący w ‘LBGTIQ’, sprzeczny z rzeczywistością i nauką ‘dogmat’ o tzw. ‘równości’ płci. Ta zaś w ideologii ‘LGBTIQ’ znaczy wbrew oczywistości faktów, że różnic między kobietą a mężczyzną nie ma: obie płcie są tożsame, a podkreślanie odmienności między mężczyzną a kobietą jest jedynie wyrazem stereotypów, które rzekomo ‘naukowy’ LGBTIQ dawno ‘obalił’.

(6.6 kB)

Treść swego wystąpienia na KUL-u w 1987 r. skoncentrował wtedy Papież Wojtyła na człowieku – w odróżnieniu od całej reszty „widzialnego wszechświata, a w szczególności od istot poniekąd sobie najbliższych”:

(0,38 kB)  „Wszystkie one są dla niego przedmiotem.
On sam pozostaje wśród nich podmiotem ...

(0,13 kB)  Ta sama Księga Rodzaju (Rdz 1; Rdz 2,19n) mówi o człowieku jako istocie stworzonej „na Obraz Boga i Jego Podobieństwo” (Rdz 1,26n).

(0,13 kB)  Co więcej ... jest równocześnie jasne, że owa podmiotowość człowieka łączy się w sposób podstawowy z poznaniem [= rozum; samo-świadomość]. Człowiek jest podmiotem pośród świata przedmiotów dlatego, że jest zdolny poznawczo obiektywizować wszystko, co go otacza. Dlatego, że przez swój umysł zwrócony jest ‘z natury’ ku prawdzie.

(0,2 kB)  W prawdzie zawiera się źródło transcendencji człowieka wobec wszechświata, w którym żyje” (Trzecia Pielgrzymka do Ojczyzny, 8-14.VI.1987, Przemówienie w auli KUL, 9.VI.1987, p. 5).

Jesteśmy na tropie wielkości i jedyności człowieka we wszechświecie. Żadne założenia ruchu ‘gender’ i jego pochodnych nie zdołają podważyć tych faktów. Papież Wojtyła ukazuje konsekwencje stwierdzenia tego samego w sobie bytu:

(0,39 kB)  „Właśnie poprzez refleksję nad własnym poznaniem [= samo-świadomość] człowiek objawia się samemu sobie jako jedyne jestestwo pośród świata, które widzi się ‘od wewnątrz’, związane poznaną prawdą – związane, a więc także ‘zobowiązane’ do jej uznania, w razie potrzeby także aktami wolnego wyboru, aktami świadectwa na rzecz prawdy [= samo-stanowienie; wolna wola].

(0,13 kB)  Jest to uzdolnienie do przekraczania siebie w prawdzie.

(0,13 kB)   Poprzez refleksję nad własnym poznaniem człowiek odkrywa, że sposób jego bytowania w świecie jest nie tylko całkowicie różny od wszystkiego innego pośród świata, lecz że jest także wyróżniony, nadrzędny wobec wszystkiego innego w jego obrębie.

(0,2 kB)  Człowiek zauważa po prostu, że jest osobowym podmiotem, osobą. Staje oko w oko wobec swej godności !” (tamże, p. 5).

Jak daleko od tych podstawowych, niepodważalnych stwierdzeń zdrowej antropologii odbiegają sztucznie przyjęte, siłowo narzucane założenia ruchu ‘gender’!

Nie koniec na tym. Oto dalsze zobowiązujące wnioski, jakie papież Wojtyła wyprowadza w nawiązaniu do aktualnego rozwoju wiedzy:

(0,39 kB)  „Paradoksalnie można powiedzieć, że w miarę postępu wiedzy w świecie ... człowiek coraz bardziej musi na gruncie postępu cywilizacji ... bronić prawdy o sobie samym.

(0,2 kB)  Człowiek też musi w imię prawdy o samym sobie przeciwstawić się dwojakiej pokusie:
pokusie uczynienia prawdy o sobie poddaną swej wolności,
oraz pokusie uczynienia siebie poddanym światu rzeczy.

(0,2 kB)  Musi się oprzeć zarówno pokusie samoubóstwienia,
jak i pokusie samo-urzeczowienia [= uczynienia siebie rzeczą, przekreślenia siebie jako osoby].

(0,13 kB)  Wedle wyrażenia autora średniowiecznego:
‘Positus est in medio homo: nec bestia – nec deus’ (człowiek postawiony jest w centrum: nie jest ani zwierzęciem – ani bogiem) ....

(0,13 kB)  (Człowiek) kuszony jest iluzją [pokusa= atak na zdolność samo-stanowienia = wolną wolę],
że prawdę o ‘dobru i złu’ pozna dopiero wtedy, gdy sam będzie o niej decydował ...” (tamże, p.6)

I wniosek końcowy, jaki w swym rozważaniu wyprowadza Ojciec święty:

(0,38 kB)  „(Polecenie Boże) ‘czynić sobie ziemię poddaną’ – to znaczy także
nie uczynić siebie samego poddanym ziemi!

(0.15 kB)  Nie pozwolić ani poznawczo, ani praktycznie ‘zredukować’ człowieka do rzędu przedmiotów.

(0.16 kB)  Zachować podmiotowość osoby w obrębie całej ludzkiej praxis (= w praktycznym postępowaniu). Zabezpieczyć tę podmiotowość również w ludzkiej zbiorowości: w społeczeństwie, w państwie, przy różnych warsztatach pracy, czy choćby nawet zbiorowej rozrywki.

(0.15 kB)  Myślę, że taka jest ostateczna racja i sens tego, co współcześnie nazywa się prawami człowieka.
Na gruncie metodycznego poznania, a więc nauki, tu przebiega też linia spotkania z filozofią, w szczególności z etyką
– a także poniekąd z teologią” ... (tamże, p.6).

(2.3 kB)

c. Wezwanie do rozwoju w miłości-życiu

(3 kB)

Wypada podsumować refleksje Jana Pawła II o człowieku w jego transcendencji, mocą której przerasta on cały wszechświat. Bóg podarował człowiekowi świat, żeby go mądrze zagospodarował.
Jednocześnie zaś zwierzył jemu samemu zadanie, by twórczo rozwinął podarowane sobie uzdolnienia – fizyczne, i tym bardziej duchowe. Mowa o tym była na łamach naszej strony już wiele razy.
– Wszystkie odnośne rozważania mają swe nieodłączne powiązania z żądaniami, jakie osobom pojedynczym, małżeństwom i rodzinom, a z kolei władzom państwowym i światu całemu usiłuje narzucić ideologia ‘gender’  i jej dalszy mutant w postaci ‘LGBTIQ’.

(11 kB)
Objaśnienie

Człowiek – czy to mężczyzna czy kobieta, jest ‘osobą’ dlatego, że człowiek jest „jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego” (GS 24). Jest to sformułowanie jednego z istotnych dokumentów Soboru Watykańskiego II. Przytaczaliśmy je na naszej stronie już wielokrotnie. Kryje się za nim cała osobowość ówczesnego arcybiskupa Krakowa – Karola Wojtyły, jednego z czołowych redaktorów m.in. tego tekstu Soborowego.

(0,35 kB)  Tekst ten wyraża jednoznacznie, że cały kosmos jest ‘chciany-zamierzony’ przez Boga jedynie instrumentalnie. Bóg stwarza go po to, żeby człowiek, ten jedyny rzeczywiście zamierzony przez Boga, miał dla własnego rozwoju swoisty nieogarniony wybieg, podarowany mu na miarę Bożej królewskości i hojności.

Przy stwarzaniu zależało Bogu niejako jedynie na człowieku. Bóg bowiem jest OSOBĄ – dokładniej: jest Trzema Osobami jednej jedynej Bożej Natury. Mianowicie Osoba Ojca i Syna, i Ducha Świętego są co prawda Trzema Osobami, ale Osoby te stanowią jedną i tę samą Bożą Naturę, tzn. jedno jedyne Bóstwo. Jest ono jednak tak bardzo ‘bogate-przelewające-się-w-sobie-samym’, że jest aż Trzema Osobami tej samej pełni Miłości-Życia: komunia Bożych Osób jednego Bóstwa.

(0,36 kB)  Ten to właśnie Trójjedyny ‘zatęsknił’ za istotą, która byłaby zdolna ‘odpowiedzieć’ w jakiejś mierze Jemu – Bogu swoim samo-stanowiącym ‘Tak’! Jedynie dlatego stworzył Bóg człowieka, i to jako ... osobę, osobę zróżnicowaną w jej człowieczeństwie jako osobę-mężczyznę i osobę-niewiastę (rozważanie na temat motywów, które Boga skłoniły do stworzenia człowieka jako mężczyznę oraz kobietę, zob. wyż.: Człowiek-mężczyzna i człowiek-kobieta na obraz Bożej KOMUNII; oraz zob.: Jedność człowieczeństwa w dwoistości płci).
Skoro bowiem Bóg jest OSOBĄ, a nawet Trzema Osobami jednego i tego samego bóstwa, musiał On i człowieka uczynić ‘osobą’, na ile stworzenie zdolne jest przyjąć przymioty i godność osobową. Bo i On sam jest Bogiem-Osobą, a dokładniej: Trzema Bożymi Osobami w jednym i tym samym swoim Bóstwie (zob. do tego tematu rozważania wyż.: Stworzyć instrumentalnie czy „dla niego samego”? – wraz z kontekstem poprzedzającym i następującym).

W kontekście takiego swojego Bożego ZAMYSŁU przystąpił Bóg Trójjedyny rzeczywiście do realizacji zamysłu stworzenia człowieka – wyraźnie jako człowieka-mężczyznę, człowieka-kobietę. Zamysł ten istniał u Boga oczywiście już odwiecznie (zob. „W NIM [Synu: Jezusie] bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani Przed Jego Obliczem”: Ef 1,4). Przytaczaliśmy już wielokrotnie słowa Jana Pawła II z jego Adhortacji „Familiaris consortio”:

(0,2 kB)  „Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo;
powołując go do istnienia z miłości, powołał go jednocześnie do miłości.

(0,13 kB)  Bóg JEST Miłością – i w samym sobie przeżywa tajemnicę osobowej komunii miłości.
– Stwarzając człowieka na swój obraz i nieustannie podtrzymując go w istnieniu, Bóg
wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny i kobiety powołanie, a więc zdolność i odpowiedzialność za miłość i wspólnotę.
Miłość jest zatem podstawowym i wrodzonym powołaniem każdej istoty ludzkiej.

(0,13 kB)  Człowiek jako duch ucieleśniony, czyli dusza, która się wyraża poprzez ciało,
i ciało formowane przez nieśmiertelnego ducha,
powołany jest do miłości w tej właśnie swojej zjednoczonej całości.
Miłość obejmuje również ciało ludzkie, a ciało uczestniczy w miłości duchowej” (FC 11).

Przytoczony fragment nauczania papieskiego wyrasta z najczystszych źródeł Bożego Objawienia: Boga objawiającego siebie samego, jak i objawiającego człowiekowi swój zamysł – wezwania go do przymierza-z-sobą. Jego spełnieniem będzie twórcze zagospodarowanie podarowanych sobie uzdolnień i zdanie egzaminu-z-miłości: zarówno w swych odniesieniach międzyludzkich jako mężczyzny i kobiety, jak i w swych odniesieniach do Boga Stworzyciela, który okazał się mu ponadto jako jego ... Bóg-ODKUPICIEL.

(0.15 kB)  Zawartych w powyższym kondensacie faktów oraz jasno wyrażonego celu wywołania człowieka-mężczyzny i człowieka-niewiasty z nie-istnienia do istnienia nie zdoła unicestwić żadna ideologia ateistyczna i żaden duchowy nowotwór ideologiczny, skupiony we współcześnie brutalnie światu całemu narzucającej się doktrynie ‘LGBTIQ’. Prawdy bytu radośnie przez Boga dokonywanego dzieła stworzenia wszechświata – oraz człowieka w zdumiewającej dwoistości jego natury (por. MuD 10), wraz z wciąż ufnie człowieka promującego dzieła odkupienia – nie zdołają przekrzyczeć protesty i człowieka niszczące żądania ‘genderyzmu’.

(0,38 kB)  ‘Gender’ czyni przecież wszystko, żeby człowiek przestał być osobą na wzór swego Bożego pierwo-Wzoru. Człowiek ma zejść do rangi poniżej świata rzeczy. ‘Genderyzm’ i jego finalne zwyrodnienie w postaci ‘LGBTIQ’ zmierzają świadomie do tego, żeby człowiekiem rządziła ‘materia-rzecz’ – chociażby poprzez całkowitą kapitulację w obliczu niskich instynktów i namiętności.

Tymczasem Bóg uzdolnił człowieka – i samego tylko człowieka, do tego, by on – i tylko on – był panem ponad całym światem materii. Jako ‘król’ całego stworzenia miał on być poddany w miłości i z miłością samemu tylko swojemu Stworzycielowi, który cały JEST – Miłością-Życiem, a ponadto ... stał się jego Odkupicielem mocą krwi Syna Bożego Jezusa Chrystusa (por. Rz 3,25; Ef 1,7; itd.).

Ideologia ‘gender’ z góry odrzuca wezwanie człowieka do rozwoju w podarowanych sobie szczytnych uzdolnieniach. Miały one uzdalniać człowieka w jego zróżnicowaniu płciowym do postępującego otwierania się na Boże oczekiwania – poprzez stale podejmowany własny rozwój, wciąż zapatrzony w twórczość miłości, która nieustannie przerasta samą siebie ku dobru definitywnemu – własnemu oraz pozostałych ludzi.

(0.15 kB)  Takie postawił Bóg człowiekowi zadanie. Staje się ono warunkiem, by człowiek spełnił siebie samego jako Boży Obraz: osoba. Przez stałe twórcze rozwijanie swego powołania do miłości ku Bogu i współ-ludzi w tworzonych wielorakich wspólnotach, stanie się poszczególny człowiek stopniowo coraz bardziej dojrzałym, by stać się jedno-w-miłości-życiu z samym Trójjedynym.

(2.3 kB)

d. Jeszcze raz: wyposażenie osoby

(3 kB)

Dla przypomnienia wypada uświadomić sobie ponownie podstawowe przymioty każdej osoby bez wyjątku – niezależnie od jej stadium rozwojowego (gdyby chodziło np. o człowieka ledwo poczętego) i jej zdrowia psychicznego (np. ludzie nie-rozwinięci; umysłowo zdawać by się mogło niezdolni odpowiadać za siebie). Wspominaliśmy o tym chociażby w nawiązaniu do chwili umierania poczętych, poczynając od tych dopiero jedno-komórkowych (zob. wyż.: Umierające Małe Dzieci – Niepełnosprawni – każdy – oraz cały ciąg dalszy na następującym pliku).

1. Ciało-duch. – Człowiek-mężczyzna i człowiek-kobieta jest osobą dzięki temu, że jest współprzenikającym się duchem i ciałem. Chociaż ciało – z natury swej ‘zniszczalne’, podatne na wielorakie zranienia, choroby i rozkład (w grobie) jest związane nierozłącznie z jego duchem, który z kolei jest nieśmiertelny (dusza ludzka jest nieśmiertelna, niezniszczalna) – o godności człowieka i jego wartości decyduje nie jego ciało, lecz jego dusza nieśmiertelna. Ona jest tajemniczym, niezniszczalnym podłożem, dzięki któremu człowiek – ciało-duch naraz, jest właśnie człowiekiem – w swej męskości względnie kobiecości.

Dopiero w chwili śmierci jedność ciała i ducha-duszy zostaje rozerwana. Dusza – z natury swej nieśmiertelna, żyje nadal, przechodząc w tym momencie do życia-na-zawsze w definitywnej nieśmiertelności. Ciało ulega rozkładowi (zob. o rozdzieleniu duszy-ciała wyż.: Tajemnica śmierci: rozdzielenia ciała i duszy).
– Dopiero w chwili Sądu Bożego ostatecznego ciało człowieka zostaje wskrzeszone i nastąpi ponowne zjednoczenie jego ciała i ducha-duszy. Z tym tylko, że będzie to człowiek żyjący odtąd definitywnie bądź w „Domu Ojca” (J 14,2n), bądź – jeśli taki był akt wolnej woli danego człowieka w chwili umierania, będzie to wieczne istnienie w nie-życiu i nie-miłości potępienia ... wiecznego.

Faktów tych nie zdołają zmienić żadne przeciwne ‘światopoglądy’, opinie czy ideologie. Chodzi jeden raz więcej o Prawdę Bożego Objawienia, które istnieje niezależnie od naszego ‘przyzwolenia’. Bóg zaś bierze Prawdę Objawienia na swoją odpowiedzialność. Chodzi przecież o definitywny sens naszego istnienia: o nasze zbawienie w Chrystusie.
– Sam zaś Jezus Chrystus, Syn Boży i Syn Człowieczy zarazem, wyrażał taką rzeczywistość, czekającą każdego człowieka – wiele razy. Wystarczy przypomnieć chociażby tę Jego wypowiedź:

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam ...
Nadchodzi ... godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego (= Syna Człowieczego):
a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia;
ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia ...” (J 5,25.28n).

2. Uzdolnienia ducha: osoby. – Człowiek jest osobą dzięki trzem podstawowym uzdolnieniom-władzom swego ducha:

(0,25 kB)  Dzięki zdolności do samo-świadomości. Chodzi o rozum: uzdolnienie do poznania prawdy. A nawet zdolność myślenia o sobie samym. Wyraża się ona m.in. w zdolności przeprowadzenia rachunku sumienia. Tym uzdolnieniem przerasta człowiek całkowicie wszystkie pozostałe stworzenia.

(0,25 kB)  Dzięki zdolności do samo-stanowienia. – W tym wypadku w grę wchodzi wolna wola: przedziwna władza podejmowania dobra, ale i zła etyczno-moralnego. Również tą zdolnością człowiek przerasta cały kosmos – ożywiony i nie ożywiony. Tylko człowiek jest zdolny dojść do świętości, ale też upaść aż do samego dna zepsucia moralnego. Jest to przywilej samego tylko człowieka w kosmosie. Jest jasne, że dzięki tej właśnie zdolności – wybór danego człowieka może przemienić się w wybór nawet ... drogi do potępienia wiecznego.

(0,24 kB)  Dzięki uzdolnieniu do podejmowania odpowiedzialności moralnej. Tu rozstrzyga się wybór dobra lub zła moralnego. Jest to kolejny aspekt, mocą którego człowiek w sposób niezbywalny i nieodstępny przerasta wszelkie pozostałe stworzenia.
Tematyka owych trzech przymiotów człowieka-osoby była przedmiotem naszych rozważań na wielu miejscach naszej strony (zob. np. wyż.: Kto Wam na to pozwolił ? – i cały dalszy ciąg tego §).

Nie koniec jednak na tym. Prócz tych trzech podstawowych uzdolnień, właściwych naturze człowieka – mężczyzny czy kobiety, każdy człowiek bez wyjątku jest uzdolniony do rozmawiania z Bogiem: słuchania Go – albo i odrzucenia Jego oczekiwań wyrażonych w Bożych przykazaniach. Czy mianowicie człowiek o Bogu wie czy nie, w sumieniu każdego jest wyryty ‘Dekalog’, tzn. dziesięcioro Bożych przykazań. Im należy się posłuszeństwo wierze (por. Rz 1,5; 16,26). Ileż już razy przytaczaliśmy słowa encykliki ‘Dominum et Vivificatem” Jana Pawła II:

(0,35 kB)  „... Sumienie w szczególny sposób stanowi o tej godności [= o godności osoby ludzkiej]. Jest ono bowiem ‘najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa (...) nakazem: czyń to, tamtego unikaj’.
Taka zdolność nakazywania dobra i zakazywania zła, zaszczepiona przez Stwórcę w człowieku, jest kluczową właściwością osobowego podmiotu.

(0,37 kB)  Równocześnie zaś ‘w głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny’.
Sumienie nie jest więc autonomicznym i wyłącznym źródłem stanowienia o tym, co dobre i złe; głęboko natomiast jest w nie wpisana zasada posłuszeństwa względem normy obiektywnej, która uzasadnia i warunkuje słuszność jego rozstrzygnięć nakazami i zakazami podstaw ludzkiego postępowania ...
– W tym ... znaczeniu jest sumienie owym ‘wewnętrznym sanktuarium’, w którym ‘rozbrzmiewa głos Boga’.

(0,36 kB)  Jest to ‘głos Boga’ nawet wówczas, gdy człowiek uznaje w nim tylko zasadę ładu moralnego, po ludzku niepowątpiewalną, bez bezpośredniego odniesienia do Stwórcy: właśnie w tym odniesieniu sumienie zawsze znajduje swa podstawę i swoje usprawiedliwienie” (DeV 43).

Każdy człowiek bez wyjątku jest odwiecznie zaproszony i uzdolniony do definitywnej ‘wygranej’ podarowanej mu próby życia doczesnego, poprzez którą będzie mógł sprawdzać się wobec siebie i Boga, czy opowiada się za wyborem życia wiecznego w „Domu Ojca”, czy też szansę tę odrzuci, dokonując tym samym wyboru najbardziej nieszczęsnego dla siebie: za życiem wiecznym w dobrowolnym wyproszeniu Boga z swego serca, czyli w potępieniu wiecznym.

Wybór ten zależy za każdym razem nie od Boga, lecz od samego poszczególnego człowieka: mężczyzny czy kobiety. Jest on wynikiem jego czy jej decyzji, czyli wyboru dokonanego mocą decyzji wolnej woli – po linii wspomnianej niezbywalnej i nieodstępnej, osobistej odpowiedzialności „za uczynki dokonane w ciele: złe lub dobre” (2 Kor 5,10).

Ileż razy przytaczaliśmy słowa św. Jana Pawła II z jego „Reconciliatio et Paenitentia”:

(0,3 kB)  „... Dlatego w każdym człowieku nie ma
niczego bardziej osobistego i nieprzekazywalnego,
jak zasługa cnoty czy odpowiedzialność za winę” (RP 16).

(10 kB)
Objaśnienie

Zupełnie na nic się tu nie zda przyjmowanie postawy ateizmu czy wręcz anty-teizmu, odrzucenie religii chrześcijańskiej, wmawianie sobie błogiego spokoju sumienia rzekomo bezgrzesznego, ani tym bardziej przyjmowanie odgórnie narzuconej ideologii chociażby w postaci ‘LGBTIQ’. Nie ma człowieka, który by nie był osobą, czyli stworzony jako „Boży Obraz” w samym momencie swego wywołania z nie-istnienia wyposażony we wszystkie dopiero co wymienione przymioty właściwe naturze człowieka-mężczyzny czy człowieka-kobiety. Pod tym względem istnieje w obliczu Boga bezwzględna równość w naturze obojga, jak i identyczne wezwanie-zaproszenie do życia odtąd na zawsze – w „Domu Ojca” – oczywiście za cenę zdania egzaminu z jakości-miłości względem Boga i człowieka.

(0,39 kB)  Można by jedynie już na tym miejscu dopowiedzieć: że nikt z aktywistów m.in. ‘LGBTIQ’ nie znajdzie jakiegokolwiek słowa na usprawiedliwienie wdrażania programów ‘równości’ czy perfidnego rozseksualizowania dzieci, młodzieży i społeczeństwa, gdy przyjdzie mu stanąć przed Odkupicielem, którego poprzez gorliwie spełniane odgórne polecenia, skonstruowane przez nieprzyjaciół Boga i Odkupienia – ponownie dla siebie – i innych ukrzyżowali:

„Niemożliwe jest bowiem tych – którzy raz zostali oświeceni,
a nawet zakosztowali daru niebieskiego i stali się uczestnikami Ducha Świętego,
zakosztowali również wspaniałości Słowa Bożego i mocy przyszłego wieku,
a jednak odpadli – odnowić ku nawróceniu.
Krzyżują bowiem w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko ...” (Hbr 6,4nn; zob. dopełnienie tych słów w: Hbr 10,26n).

Słowa te, przerażające w swej treści, dotyczą popełnianego w ten sposób grzechu przeciw Duchowi Świętemu. Polega on na zablokowaniu jakiegokolwiek dojścia dla siebie daru Odkupienia. Sam bowiem Odkupiciel nigdy grzesznika nie odrzuca, ale też czeka na to, by grzesznik chociaż w maleńkiej mierze zwrócił się do Niego z prośbą o ... przebaczenie. Przebaczenie Boże zakłada jednak spełnienia m.in. piątego warunku ważnej, dobrej spowiedzi świętej: zadośćuczynienia zła wyrządzonego tak Bogu, jak i bliźnim.

Stąd też, jeśli ktoś dotąd uwikłany w rozpowszechnianie programów ‘gender’ – z pełnienia tej funkcji się nie wycofa, pozostaje pełne bólu słowo Chrystusa Miłosiernego w konsekwencji doprowadzonych do odstępstwa od Boga dzieci, młodzieży oraz pozostałego społeczeństwa:

„Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych Małych, którzy wierzą we Mnie,
temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza ...” (Mt 18,6; Mk 9,42; Łk 17,1).

Do tego tematu: warunków rozgrzeszenia w sytuacji powrotu z ‘gender’ do Boga i prośby o rozgrzeszenie, powrócimy dokładniej pod koniec niniejszego rozdziału (zob. niż.: ‘Gender’ a szanse pojednania z Bogiem – oraz: Trybunał Miłosierdzia – a ‘gender’). W tej chwili trzeba będzie jedynie stwierdzić z naciskiem, że nikt i nic nie usprawiedliwi poszczególnego człowieka od ściśle osobistej, nieodstępnej i nieprzekazywalnej odpowiedzialności za swoje czyny, a tym bardziej za nauczanie pozostające w totalnej sprzeczności z Bożym ładem miłości i życia:

(0,3 kB)  „... Dlatego w każdym człowieku nie ma niczego
bardziej osobistego i nieprzekazywalnego,
jak zasługa cnoty czy odpowiedzialność za winę” (RP 16).

Stwierdzenia te zapewne bardzo się nie podobają środowiskom ‘LGBTIQ’. Cóż jednak jest ważniejsze i co będzie się liczyło w perspektywie spraw definitywnych:

– ślepe wykonywanie odgórnych ludzkich poleceń, narzucanych przy użyciu nieprawdopodobnej presji z światowych ośrodków ONZ, WHO, UE itd., których kierownicze stanowiska obsadzone są przez ludzi obsesyjnie zdeterminowanych obłąkaną walką zwłaszcza z chrześcijańską religią, która w każdym razie z Bogiem absolutnie się nie liczą?
– czy też własne oraz bliźnich życie wieczne?

Przyświeca nam niezmiennie tytuł niniejszego paragrafu, będący jedynie przytoczeniem słów samego Chrystusa:

„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał,
a na swej duszy szkodę poniósł? ...”? (Mt 16,26).

Oraz słowa pierwszego Papieża – Piotra:

„Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych
bardziej słuchać was – niż Boga?” (Dz 4,19).

(3 kB)

4. Prawda – wiara – perspektywa definitywna

(4.3 kB)

a. Nauka-prawda-rozum-wiara

(3 kB)

Dopiero co przytoczyliśmy kilka charakterystycznych wypowiedzi Jana Pawła II z jego przemówienia w auli Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie w czasie jego trzeciej pielgrzymki do Ojczyzny (1987 r.; zob. wyż.: Szukanie prawdy). Papież Wojtyła wykorzystywał każdą ze swoich pielgrzymek do coraz innych krajów do przemówień nie tylko do zwykle licznie zgromadzonego Ludu Bożego, ale odrębnie do świata ludzi nauki, kultury i sztuki. Z każdego z tego rodzaju wystąpień promieniowało najwyższe uznanie dla osób oddających się dociekaniom naukowym. Słowo jego zawierało zawsze też żarliwą zachętę, by osoby oddane nauce nie ustawały w swych wysiłkach żmudnej, nierzadko niewdzięcznej pracy, której efekty pojawiają się nierzadko dopiero po wielu latach.
– Jakże mocno podkreślał w takich wypadkach zasadniczy sens i cel podejmowanych studiów i badań! Jednocześnie zaś podkreślał zobowiązujący pracowników nauki aspekt etyczny kultywowania wszelkiej nauki!

Wyraz temu dał bardzo wyraziście już w pierwszej encyklice swego pontyfikatu, wydanej w niecałe pół roku od rozpoczęcia swej posługi papieskiej. Z jakimż naciskiem przypomniał wtedy rolę Kościoła Katolickiego w jego odpowiedzialności za „Prawdę Bożego Objawienia” (zob. RH 19). Wypada przytoczyć ten fragment, by zdać sobie lepiej sprawę z szczególnej misji, jaką Chrystus zwierzył założonemu przez siebie Kościołowi w odniesieniu do strzeżenia tej Prawdy:

(0,39 kB)  „Tak więc staje przed nami ... Kościół jako społeczny podmiot odpowiedzialności za prawdę Bożą.

(0,2 kB)  Z głębokim przejęciem słuchamy samego Chrystusa, kiedy mówi:
‘Nauka, którą słyszycie, nie jest Moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca’ (J 14,24).

(0,13 kB)   Czyż w tych słowach naszego Mistrza nie dochodzi do głosu ta właśnie odpowiedzialność za prawdę objawioną, która jest ‘własnością’ samego Boga, a nawet On, ‘Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca’ (J 1,18) – gdy ją przekazuje jako Prorok i Nauczyciel – czuje potrzebę podkreślenia, że czyni to z całą wiernością dla jej Boskiego Źródła.

(0,13 kB)  Ta sama wierność musi być konstytutywną właściwością wiary Kościoła, zarówno wówczas, gdy Kościół naucza, jak też gdy wyznaje.
Wiara, jako swoista cnota nadprzyrodzona ... pozwala nam uczestniczyć w poznaniu Bożym, jako odpowiedź na objawione Jego Słowo;
właśnie dlatego jest rzeczą konieczną, by Kościół w wyznaniu i nauczaniu tej wiary pozostawał ściśle wierny wobec Bożej prawdy, i by ta wierność wyrażała się w żywej postawie zgodnej z rozumem uległości.

(0,13 kB)  Sam Chrystus Pan w trosce o tę wierność dla prawdy Bożej przyobiecał Kościołowi specjalną pomoc Ducha Prawdy, wyposażył w dar nieomylności tych, którym zlecił przekazywanie tej prawdy, jej nauczanie (por. Mt 28,19); ... wyposażył również cały Lud Boży w szczególny zmysł wiary” (RH 19).

W dalszym ciągu przytoczonego fragmentu przypomina Jan Paweł II o ścisłej wzajemnej korelacji wiary opartej na objawieniu Boga w Jego Prawdzie [oczywiście ‘Prawdzie’ w jej znaczeniu biblijnym-objawieniowym: Bożej WIERNOŚCI w realizowaniu zamysłu zbawienia człowieka w Chrystusie] – a zadaniach rozumu, poczynając od nauk teologicznych:

(0,38 kB)  „Dlatego też teologowie jako słudzy prawdy Bożej, poświęcający swe studia i prace dla coraz wnikliwszego jej zrozumienia, nie mogą nigdy stracić z oczu tego znaczenia swej posługi w Kościele, które zawiera się w pojęciu ‘intellectus fidei’  [rozum w posłudze wiary]. Pojęcie to funkcjonuje jakby w dwustronnym rytmie ‘intellege, ut credas; crede, ut intellegas’  [= zrozum, żebyś uwierzył; uwierz, żeby zrozumieć], a funkcjonuje prawidłowo wówczas, gdy stara się służyć nauczaniu (magisterium), którego obowiązek spoczywa w Kościele na Biskupach zjednoczonych węzłem hierarchicznej wspólnoty z Następcą Piotra, a w ślad za tym, gdy stara się służyć nauczycielskiej i duszpasterskiej ich trosce oraz zadaniom apostolskim całego Ludu Bożego” (RH 19).

Po czym przechodzi Ojciec święty stopniowo do punktów stycznych nauk teologicznych i zadań spoczywających na tych, którzy oddają się studium i badaniom w zakresie nauk ścisłych i humanistycznych. Szczególnym zadaniem teologów jest zajmowanie postawy, jaką w swej Bożej pokorze zajmował sam Syn Boży, Jezus Chrystus:

(0,38 kB)  „... Jest powołaniem teologów i wszystkich ludzi nauki w Kościele, ażeby łączyli wiarę z wiedzą i mądrością, aby przyczyniali się do ich wzajemnego przenikania ...
Zadanie owo dzisiaj ogromnie się rozbudowało w związku z postępem ludzkiej wiedzy, jej metod oraz osiągnięć w poznaniu świata i człowieka. Dotyczy to zarówno nauk ścisłych (szczegółowych), jak i humanistycznych, jak również filozofii ...
– W tym stale się poszerzającym i różnicującym zarazem terenie ludzkiego poznania musi też stale pogłębiać się wiara przez odsłanianie wymiaru tajemnicy objawionej, przez zrozumienie prawdy, którą sam Bóg niejako ‘dzieli się’ z człowiekiem.

(0,2 kB)  Jeśli można, a nawet trzeba sobie życzyć, ażeby olbrzymia praca w tym kierunku uwzględniała pewien pluralizm metod, to jednak nie może ona odbiegać od zasadniczej jedności nauczania wiary i moralności jako swego właściwego celu.
– Dlatego też tak nieodzowne jest ścisłe współdziałanie teologii z Magisterium. Każdy zaś z teologów w szczególny sposób winien być świadomy tego, czemu wyraz dał sam Jezus Chrystus, kiedy mówił: ‘Nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca’ ...” (J 14,24; – RH 19).

Po tych wstępnych przypomnieniach, dotyczących przede wszystkim ludzi Kościoła oddanych naukom teologicznym i filozoficznym, przechodzi Jan Paweł II do ludzi oddających się naukom ścisłym i humanistycznym.
– Jednakże najpierw jeszcze nawiązuje Ojciec święty do misji prorockiej Kościoła, na ile pełnią ją m.in. rodzice poprzez katechezę rodzinną. W niej „... świadczenie i nauczanie idą z sobą w parze” (RH 19):

(0,38 kB)  „... Trzeba coraz bardziej dążyć do tego, aby różne formy katechezy ... poczynając od ... katechezy rodziców w stosunku do swych własnych dzieci – świadczyły o powszechnym uczestnictwie całego Ludu Bożego w prorockiej posłudze samego Chrystusa. ...

A cóż powiedzieć tutaj o specjalistach z różnych dziedzin, o przedstawicielach nauk przyrodniczych, humanistycznych, o lekarzach, prawnikach, o ludziach sztuki i techniki, o nauczycielach różnych stopni i specjalności! Wszyscy oni ... mają swój udział w prorockim posłannictwie Chrystusa, w Jego posłudze Prawdy Bożej, również i przez to, że kierują się rzetelnym odniesieniem do prawdy w każdej dziedzinie, że wychowują innych w prawdzie i uczą ich dojrzewać do miłości i sprawiedliwości.

Tak tedy poczucie odpowiedzialności za prawdę jest jednym z podstawowych punktów spotkania Kościoła z każdym człowiekiem, a także jednym z podstawowych wymagań określających powołanie człowieka we wspólnocie Kościoła.
– Kościół naszych czasów, kierując się odpowiedzialnością za prawdę, musi trwać w wierności dla swej własnej istoty, w którą wpisane jest posłannictwo prorockie, pochodzące od samego Chrystusa ...” (RH 19).

Wypada tu także przypomnieć, że jedną ze swoich encyklik poświęcił papież Wojtyła wzajemnemu stosunkowi pomiędzy rozumem a wiarą: „Fides et Ratio” (‘Wiara i Rozum’ – rok 1998). W tej encyklice przedstawił papież Wojtyła wnikliwie wzajemne relacje między wiarą a intelektem-rozumem oraz wypowiedziami Magisterium Kościoła w dziedzinie filozofii w służbie prawdy, kończąc omówieniem wzajemnego oddziaływania teologii i filozofii – z ukazaniem niezbywalnych wymogów Słowa Bożego i aktualnych zadań teologii (tekst encykliki ze strony Watykańskiej, w wersji polskiej – zob.: http://www.vatican.va/holy_father/john_paul_ii/encyclicals/documents/hf_jp-ii_enc_14091998_fides-et-ratio_pl.html ).

(2.3 kB)

b. Zmieść z widowni chrześcijaństwo

(3 kB)

Wyżej przytoczone słowa Jana Pawła II o sensie istnienia uniwersytetu i podejmowanych na nim badań naukowych (zob. wyż.: Szukanie prawdy z miłością do prawdy) wyznaczają jednoznacznie postawę każdego pracownika nauki – niezależnie od wyznawanej religii i światopoglądu. Pracownik naukowy nie może podlegać jakiejkolwiek presji z zewnątrz, która by mu dyktowała, jeśli nie wręcz narzucała gotowe wnioski dla prowadzonych przez niego badań, gdyby one miały odbiegać od oczekiwań, względnie żądań jego pracodawców.

(24 kB)
Objaśnienie

Nauka nie może być szantażowana względami finansowymi, ani zastraszaniem w postaci perspektywy zwolnienia z pracy, gdyby wyniki podejmowanych badań miały wykazywać np. nonsensy ideologii jakiejś grupy politycznej lub określonego środowiska socjologicznego. Nie ma człowieka, który by aprobował odmienne zdanie: sprzeczne z prawdą dociekań naukowych, sprzeczne z miłością do prawdy i prawdą w miłości.

Tymczasem wystarczy prześledzić chociażby tylko pobieżnie dzieje ruchu najpierw feministycznego, odkąd zaczął on przekształcać się w ruch coraz bardziej radykalnie nastrojonych feministek (bardzo prawdopodobnie podburzanych przez grupy schlebiających im mężczyzn). Przystąpiły one niebawem do żądań o zalegalizowanie powszechnego dostępu do środków przeciw-rodzicielskich. Kolejnym etapem stała się walka o prawo do aborcji.
– Nie trzeba było długo czekać, a ruchy feministyczne połączyły się z środowiskami homoseksualistów. Jedne i drugie domagały się publicznego zaakceptowania stylu życia lesbijskiego i homoseksualnego.

Raz uwolnione, nie skanalizowane żądze rozwijały coraz bardziej wyrafinowane formy ‘równościowe’. W ich efekcie ‘LGBTIQ’ doszło do krańców możliwości – w postaci niewyobrażalnych dla zdrowego myślenia kombinacji wydumanych tożsamości seksualnych. Oczywiście nie jedynie w formie żądań teoretycznych, lecz jako ich stosowanie w praktyce.

Zastanowienie się nad tymi dziejami każe ponownie stwierdzić, że ruch feministek i gejów ewoluujący w kierunku ‘LGBTIQ’, nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek naukowością. Teoretycy ruchu nie są w najmniejszej mierze zainteresowani „służbą prawdzie z miłości do prawdy, ani tworzeniem „wspólnoty ludzi zjednoczonych miłością do prawdy i miłością wzajemną w prawdzie”, tzn. „wspólnoty ludzi, dla których miłość prawdy stanowi zasadę jednoczącej ich więzi ...” (por. wyż.: Szukanie prawdy z miłością do prawdy).

‘Genderyzm’ jest typową ideologią określonych, procentowo znikomych grup ludzkiej społeczności, zwykle poniżej 2% populacji (o fałszowaniu cyfr i statystyk – dobrze zakorzenionej praktyce wielu środowisk ideologicznych, zob. m.in. Rafał A.Ziemkiewicz, Gejowskie maski, w: Gender Kontrrewolucja, Wyd. m, Kraków 2014, 108n). U ich źródeł stoi zawsze jakaś określona osoba (niekiedy osoba ze stopniem akademickim), która snuła swoje teoretyczne, w ostatecznym bilansie niezrównoważone, na ogół bardzo zawiłym językiem formułowane idee na temat ludzkiego seksualizmu – oraz konieczności wyzwolenia rewolucji społeczno-obyczajowej. Można było się przekonać o tym chociażby w oparciu o wyżej przedstawiony zarys dziejów ideologii ‘gender’ (zob. wyż.: Nurty filozoficzne u korzeni ‘gender’ – oraz następujące §: od ‘B’ do ‘G’).

Niebawem znajdowali się ludzie, którzy dali się zainspirować wspomnianymi, trudnymi do zrozumienia i ich wyrażenia ideami. Idee te podejmowano zresztą najczęściej wybiórczo – głównie w aspekcie tego wszystkiego, co zmierzało ku praktycznym zastosowaniom po linii rozluźnionych obyczajów. Ich dodatkową atrakcją stała się perspektywa ‘legalnie’ uwolnionego ‘wszech-seksu’: każdego i każdej – z kim popadnie.

Wspomniani ludzie zaczęli się zrzeszać i tworzyć środowisko, a nawet ruchy podejmujące owe idee i wprowadzające je w czyn. Jasno owym ruchom przyświecającym, przez wszystkich akceptowanym punktem wyjścia stawało się zdecydowane odrzucenie dotychczasowych norm etycznych. Te zaś były przekazywane w Europie i poza nią w tradycji chrześcijańskiej, wyrosłej na gruncie Bożego objawienia Starego i Nowego Testamentu.

Drogowskazem wyznaczającym kształtowanie zachowań etycznych pozostaje w tradycji chrześcijańskiej Dekalog. Jest on Słowem Bożym, które w zwięzłej formie dziesięciorga Bożych przykazań zobowiązywało Lud Boży do układania wielorakich odniesień międzyludzkich po linii godności człowieka jako Obrazu Bożego. Są to co prawda Boże ‘przykazania’, jednakże nigdy nie jest to ‘mus’. Wszystkie one odwołują się każdorazowo do wolnej woli człowieka: mężczyzny i kobiety. Każdy człowiek dobrze zdaje sobie sprawę, że może przykazania Bożego posłuchać, ale równie dobrze ma możność przeciwstawienia się głosowi Bożemu.
– Równolegle jednak do przykazań dał Bóg swemu Ludowi niedwuznacznie do poznania, że przestrzeganie tych przykazań staje się warunkiem osiągnięcie życia wiecznego (por. Pwt 30,15-20;Mt 19,16n)

Ten właśnie ‘dekalog’ stał się przez wszystkie wieki epoki już Starego Testamentu, a od dokonanego przez Jezusa Chrystusa dzieła odkupienia – wyznacznikiem, który stopniowo przetwarzał pierwotne, w niejednym wypadku bardzo prymitywne, barbarzyńskie obyczaje m.in. pierwotnych ludów Europy. W ten sposób dokonywało się systematyczne podnoszenie odniesień etycznych, społecznych, rodzinnych i indywidualnych do poziomu odpowiadającego godności Ludu Bożego odkupionego Krwią Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i Syna Człowieczego. On zaś zstąpił z nieba nie po to, by „Jemu służono, lecz aby służyć i dać SWOJE życie na okup za wielu” (Mt 20,28).

Środowiska gejowsko-lesbijskie zdawały sobie od momentu swego zaistnienia sprawę, że żądania ich stoją w całkowitej sprzeczności z Dekalogiem. Wiedziały z góry, że roszczenia ich zostaną z całą pewnością odrzucone wszędzie tam, gdzie dotarło chrześcijaństwo. Jeśli zatem miały nadal podtrzymywać swoje zamierzenia układania życia w stylu lesbijsko-gejowskim, stanęły przed nielada zadaniem: unicestwienia całokształtu tradycji chrześcijańskiej.

(2.3 kB)

c. Ryzykowne podejmowanie omawianego tematu

(3 kB)

Przy pisaniu (i mówieniu) na omawiany temat niezwykle trudno ustrzec się użycia słów, które by oddawały prawdę przedstawianego zagadnienia w całej jej jaskrawości, jednocześnie nie urażając godności osobowej zainteresowanych osób. W tym wypadku autorem przedstawianej tu treści jest ... kapłan, zakonnik, aktualnie dosyć zaawansowany w latach życia (rok 1933 – 2017). Nie chciałby on w najmniejszej mierze ubliżyć godności osób i całych środowisk lesbijek, gejów, ani tych wszystkich osób, które uwikłane w życie w stylu ‘queer’ i wszelkich możliwych i zdumiewających odmian ruchu ‘LGBTIQ’. Pozostaje mu ... broń i zarazem dar modlitwy, również w ich intencjach: o ich szczery powrót do Boga, łącznie z naprawieniem bezmiaru wyrządzonego zła: Bogu i ludziom. Zasadą pozostaje: Potępiać i piętnować grzech i zło. Natomiast człowieka trzeba kochać i ułatwić mu pojednanie z Bogiem i ludźmi.

Odrębną grupę wśród tych środowisk stanowią teoretycy owych ruchów: grupy edukatorów, instruktorów, nauczycieli wdrażających dzieci przedszkolne, szkolne, młodzież dorastającą i uniwersytecką we wszystkie tajniki lansowanego stylu życia. A z kolei ‘wyszkolonych’ do tych zadań osób spośród młodzieży. Ich zadaniem jest występować wobec kolegów-koleżanek w charakterze ‘ekspertów’ od spraw ... seksu, i wdrażania ich w tajniki ‘queer’ (zob. np.: KG-GlobR, 311n; zob. wyż.: Wprowadzanie treści seksualnych)! Biedni oni ! ... A przecież, żeby móc podjąć się zadania wdrażania innych w perwersje, trzeba być w pełni świadomym tego, co się czyni. Poczytalność tych osób jest w oczach Bożych (i nie tylko) ... przerażająca.

Jest zaiste tajemnicą, jak to jest możliwe, że odnośne osoby, nieodwołalnie wyposażone w zdrowy rozsądek, w władzę samo-stanowienia i samo-świadomości, wraz ze zdolnością podejmowania odpowiedzialności; a z kolei w sumienie, w którym nieuchronnie odzywa się głos Boga i Jego z najwyższą miłością człowiekowi ukazanego Prawa „wypisanego w ich sercach, gdy ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające” (Rz 2,15) – głos ten bezpardonowo zagłuszają. Rozkazują Bogu, by przestał istnieć i zniknął im z oczu. Sami zaś zawłaszczają wyłączną Bożą kompetencję do stanowienia o „dobru i złu”. Odtąd oni zaczną dyktować – sobie i wielu innym, co winno być dobrem, a co złem. Można by tu użyć słów proroka Izajasza:

„Biada tym, którzy zło nazywają dobrem,
a dobro – złem,
którzy zamieniają ciemności na światło.
a światło na ciemności,
którzy przemieniają gorycz na słodycz,
a słodycz na gorycz.
Biada tym, którzy się uważają za mądrych
i są sprytnymi we własnym mniemaniu ! ...” (Iz 5,20n).

Omawiane osoby muszą w takiej sytuacji zadeptać na śmierć Głos Bożego krzyku: „Dziecko Mojego Umiłowania, BŁAGAM: NIE czyń tego ! Ale: ... Ja cię do czynienia DOBRA i zaniechania ZŁA ... nigdy nie zmuszę” !

Oni jednak nie chcą słyszeć, ani słuchać o Bożym ostrzeżeniu z Raju:

„Jednakże z drzewa poznania [poznać równa się sprawować władzę nad poznaną rzeczą]
tego, co dobre, i tego, co złe, nie wolno ci spożywać.
Wiedz dobrze, że z chwilą, gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,17)
(Bóg w samym Przykazaniu zakłada wolność woli swego stworzenia. ‘Śmierć’ według Bożego Słowa jest wielostopniowa. Jest nią wygaszenie Bożego życia w sercu – aż do śmierci wiecznej włącznie: przy zachowanym istnieniu osobowym na wieki wieków – w świadomie obranym potępieniu – wiecznym)
.

Jak trudne przygotowują sobie prognozy w perspektywie spraw definitywnych omawiani ‘aktywiści’! Przypomniał to Jezus chociażby przez św. Faustynę:

„... Na ukaranie mam wieczność, a teraz przedłużam im czas miłosierdzia,
ale biada im, jeżeli nie poznają czasu nawiedzenia Mego” (DzF 1160; zob. też: 1588).

Podejmujemy jeszcze raz wyżej zasygnalizowaną myśl. Jest prawdziwą tajemnicą, jak to się stało, że na przestrzeni bardzo niewielu lat wymienione osoby zdołały zająć dobrze płatne miejsca na praktycznie wszystkich szczeblach wysokich stanowisk w administracji, edukacji i legislacji instytucji państwowych, narodowych i międzynarodowych. Dotyczy to nawet najwyższych szczebli do niedawna bezstronnym autorytetem cieszących się międzynarodowych instytucji – takich, jak ONZ, WHO, UE, coraz innych Trybunałów narodowych, międzynarodowych i parlamentów.

Wymienione osoby zdołały zaczadzić te instytucje we wszystkich ich wymiarach śmiercionośnym czadem ‘LGBTIQ’, zyskując z tego tytułu ... hojne wynagrodzenie.

A Jezus wyraził się któregoś razu, chociaż dotyczyło to w sam raz innego rodzaju sytuacji:

„Zaprawdę powiadam wam:
Ci otrzymali już swoją nagrodę” (Mt 6,2).

Oczywiście: z punktu widzenia integralnej wizji człowieka, jako nieodwołalnie stworzonego i wezwanego do życia wiecznego – a tylko ta liczy się w sensie spraw definitywnych, układają się wszystkie te zdumiewające ‘kontr-osiągnięcia’ ruchu ‘LGBTIQ’ jednoznacznie. Obserwator widzi wtedy jak na dłoni działanie Tego, któremu wszystkie te ... bardzo niskie ludzkie poczynania są bezwzględnie, a niewolniczo posłuszne. W złudnym poczuciu, że stali się wolni: ‘wolni od Prawdy, wolni od Boga’ (zob. Jan Paweł II: „Wolność sumienia nie jest nigdy wolnością ‘od’ prawdy, ale zawsze i wyłącznie ‘w’ prawdzie”: VSp 64). Oraz że udało im się wywalczyć już tak wiele wielorakiej państwowej i międzynarodowej akceptacji.

Obecnie bowiem ‘wolno’ im czynić legalnie ‘wszystko-co-tylko-człowiek-złego’  może wymyślić.

(0,38 kB)  Z tego względu ... okazują na zewnątrz styl życia ‘wesołych’ (gay).
Korzystają przecież w swym stylu życia z ochrony ze strony prawa narodowego i międzynarodowego. Cieszą się ponadto surowymi sankcjami w przypadku ujawnienia się jakiegokolwiek „homofoba” na ich drodze życiowej.

Do tego aspektu: finalnej oceny działań i osiągnięć ruchu ‘LGBTIQ’ trzeba będzie pod koniec naszych rozważań jeszcze powrócić. Zahaczają one przecież wprost o sprawy definitywne każdego poszczególnego człowieka.


(9.5)

RE-lektura: część VI, rozdz. 6_3e.
Stadniki, 20.XI.2014.
Tarnów, 14.V.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)




H. „CÓŻ BOWIEM ZA KORZYŚĆ ODNIESIE CZŁOWIEK ...”? (Mt 16,26)

1. Realistyczny obraz ‘LGBTIQ’
a. Początki ruchu
b. Właściwy cel ruchu
c. Skłonność a czyn homoseksualny
d. Totalitaryzm żądań
e. Samozagłada na wesoło

2. Albo ‘gender’ albo Bóg
a. Likwidacja chrześcijaństwa
b. Kolejna odsłona grzechu ‘Babel’
Uniwersytet Sydney: wielość ‘tożsamości seksualnych’
c. Absurdy walki ze stereotypami
d. Eliminowanie Boga
Bogu nie wolno być! Tabela
e. A – „ON” ... po prostu „JEST” ...!

3. Korzenie człowieczeństwa
a. Szukanie prawdy
KUL: Szukanie prawdy z miłością do prawdy (1987)
b. Podmiotowość ludzkiej osoby
Podmiotowość człowieka: Jan Paweł II, KUL
Komplementarność mężczyzny-kobiety
KUL: służba prawdzie i podmiotowości-wolności
KUL: człowiek a samoświadomość
KUL: nie-poddany materii, przyjmujący normę etyczną
c. Wezwanie do rozwoju w miłości-życiu
Człowiek stworzony-wezwany
d. Jeszcze raz: wyposażenie osoby
1. Człowiek: ciało-duch
J 5,25: sąd zróżnicowany. Tekst
2. Uzdolnienia ducha: osoby
Sumienie. Posluszeństwo normie moralnej
Osobista nieprzekazywalna odpowiedzialność. RP 16
Ponowne krzyżowanie: Hbr 6,4nn
Zgorszenie Małych: tekst Mt 18,6
Osobista nieprzekazywalna odpowiedzialność. RP 16

4. Prawda – wiara – perspektywa definitywna
a. Nauka-Prawda-Rozum-Wiara
Odpowiedzialność Chrystusa za Prawdę. RH 19
Wiara-rozum. RH 19
Wierność względem Magisterium. RH 19
Nauki ścisłe-humanistyczne. RH 19
b. Zmieść z widowni chrześcijaństwo
c. Ryzykowne podejmowanie tematu


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Człowiek zahartowany pracą w górzystych okolicach Ekwadoru
Ryc.2. Piękno jednej z zatok górzystej Norwegii
Ryc.3. Góry-lasy, z przednim planem zieleni i szczytem góry
Ryc.4. Syria, dwie serdeczne koleżanki
Ryc.5. Lampart – czuwa, nasłuchuje
Ryc.6. Groźny krab morski: lepiej jegmu się nie narazić
Ryc.7. Dziecko fikuśne: zastanawia się, co i jak znowu spsocić rodzicom
Ryc.8. Rodzina zgrana: wszyscy trzymają się razem: cieszą się i modlą razem
Ryc.9. Wszystkie kolory na drzewach w dzień jesienny nasłoneczniony słońcem