(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Kwiatek: 4 kB

c. Owoce drzewa homoseksualizmu

(6 kB)

Na tle spektakularnych osiągnięć ruchu wypada bodaj ubocznie wspomnieć o konsekwencjach podążania drogą praktyk homoseksualnych – zamiast otwierania się na szanse wyjścia z tego stanu pełnego smutku. Przytoczymy tu nieco danych zebranych w ‘Encyklopedii XXI w. OKIEM’ (zob. Homoseksualizm, p. Statystyka – Informacje. Zob. ponadto [po ang.]: Raport Paula Camerona).


UWAGA. Raport Camerona:
Paul Cameron, psycholog i seksuolog, zaangażował się w przekrojowe badania dotyczące homoseksualizmu. Obecnie na potrzeby tych raportów działa cały prywatny instytut: Family Research Instytute [oganizacja niedochodowa]. W raportach stosuje się obok technik ankietowych również inne niekonwencjonalne. Badania dotyczą głównie terenu USA, ale także Anglii, Danii, Australii itp.
– Niektórzy podważają poprawność prowadzonych badań ankietowych, zarzucając im, że dotyczą wąskiej grupy reprezentującej 8 miast USA i wąskiego grona ludzi (poniżej 1/4 społeczności); oraz że pytania są nieścisłe, co zakłóca poprawność oceny danych.
– Jednakże Raport Camerona opiera się nie tylko na ankietach, które trakuje jako jedynie pomocnicze. Dokładniejsze dane pochodzą ze szpitali i dotyczą podatności na choroby i proporcjonalności danych zjawisk, wskutek czego są bardziej obiektywne. Przy badaniach uwzględniono również tysiący nekrologów i krytycznie przeanalizowano wyników innych badań.
– Raport podaje oczywiście dane z środowiska USA, co nie musi się pokrywać stuprocentowo z sytuacją w innych krajach [zob. Encyklopedia OKIEM, dz.cyt., Homoseksualizm, podtytuł: Raport Camerona].


Mamy w tej chwili na myśli nie samą tylko ‘skłonność’ homoseksualną, która może pojawić się przejściowo u każdego człowieka jako nasuwająca się ‘pokusa’ w zakresie VI czy IX przykazania. Dopóki ten ktoś nasuwających się nieprzyzwoitych myśli-skojarzeń nie chce, tj. nie akceptuje ich swą świadomością oraz aktem swej wolnej woli, obraca się wszystko w sferze ‘pokusy’ i nic więcej. Natomiast nasze aktualne rozważania dotyczą uprawiania homoseksualizmu, czyli faktycznego uruchomiania sfery seksualnej pomiędzy dwiema osobami tej samej płci: gejami czy lesbijkami.

1. Uprawiany seks

Można się domyślać, że dwie osoby tej samej płci, związane z sobą jako ‘partnerstwo-‘małżeństwo’, względnie uprawiające seks bez partnerskiego związania z sobą, będą praktykowały pomiędzy sobą jako podstawowy sposób wzajemnego okazywania sobie więzi seksualnej – podejmowanie namiastki stosunku, jaki możliwy jest do podjęcia pomiędzy kobietą a mężczyzną. To oczywiście jest niemożliwe: dwóch mężczyzn w sensie najdosłowniejszym ‘nie pasuje’ do siebie fizyczno-fizjologicznie. Brak tu w samym człowieczeństwie człowieka-mężczyzny i człowieka-kobiety zapisanej wzajemnej komplementarności m.in. w zakresie narządów płciowych, te są przecież dostosowane do kontaktów heteroseksualnych. Nic dziwnego, że działania jakie podejmują czy to dwaj mężczyźni-geje czy dwie kobiety-lesbijki, będą uprawianiem coraz innych form seksualizmu perwersyjnego, który trzeba będzie określać jako ‘zboczenie seksualne’.

Przytoczymy tu za Encyklopedią ‘OKIEM’ sprawozdanie Camerona. Dotyczy ono Ameryki (USA) i Londynu w Anglii, ale nie ulega wątpliwości, że coś podobnego dzieje się wszędzie indziej w środowiskach gejowsko-lesbijskich.

Tab.2. Sposób uprawiania seksu

Praktyki seksu
Oral sex (ustami)99-100%
Anal sex (odbyt)93-98%
Oral-anal (usta-odbyt)92%
Urine sex (mocz)29%
Fecal sex (odchody)63% (Londyn)
Fecal sex (odchody)34% (USA)
Fisting (ręka do pochwy-odbytu)41-47%
Sadomasochism (z zadawaniem bólu)37%

2. Partnerzy zmienni

Gej w USA uprawia seks w ciągu roku statystycznie z 20-106 innymi gejami oprócz swego zasadniczego.

3. Podatność na zarażenia-zakażenia

Geje są bardziej niż inni narażeni na choroby przekazywane drogą płciową. Oto tabela danych statystycznych. W tabelach uwzględnieni są odrębnie mężczyźni a kobiety uprawiający homoseksualizm:

Tab.3. Choroby u gejów

Zachorowania u gejów
Syfilis14x
Rzeżączka3x
Czyraki genitalne3x
Zapalenie wątroby8x
Wszawica3x
Świerzb5x
AIDS - HIV5000x

Tab.4. Choroby u lesbijek

Zachorowania u lesbijek
Syfilis19x
Czyraki genitalne2x
Świerzb4x


4. Śmiertelność gejów-lesbijek

Zarówno geje, jak i lesbijki żyją przeciętnie znacznie krócej niż osoby, które żyją w stanie wolnym, względnie prowadzą życie małżeńsko-rodzinne. Oto statystyczne ujęcie, które powinno dać dużo do myślenia:

Tab.5. Śmiertelność gejów i lesbijek

Wiek życia gejów-lesbijek
Mniej niż 2% gejów dożywa starości
Przeciętny wiek życia gejów chorych na AIDS wynosi: 39 lat
Przeciętny wiek życia gejów nie chorych na AIDS wynosi: 42 lata
Przeciętny wiek życia lesbijek wynosi: 45 lat
.
Geje są 116x bardziej narażeni na zabójstwo
Geje 24x częściej popełniają samobójstwo
Geje są 18x bardziej narażeni na śmierć w wypadku samochodowym
Co 5 lesbijka zostaje zamordowana, popełnia samobójstwo lub umrze w wypadku. Prawdopodobieństwo to jest 487 razy wyższe, niż w przypadku przeciętnej białej kobiety w wieku 25-44 lat

5. Narkotyki

Statystycznie 90% homoseksualistów bierze narkotyki.

6. ‘Monogamia’ homoseksualna

Wierne trwanie dwóch gejów względnie lesbijek względem siebie jest mitem. Przeprowadzone badania wykazują, że obaj partnerzy miewają dodatkowo jednego kochanka na tydzień (zatem na przestrzeni 10 lat = ok. 500; zob. New York Times, Encyklopedia Białych Plam). Przykładowo: dwaj już starsi partnerzy opisują w znanym polskim Dzienniku swój monogamiczny związek, przy czym obaj mają ponadto wspólnych kochanków [zob. Gazeta Wyborcza, 11.VI.1993]. ‘Monogamia’ oznacza w przypadków homoseksualistów jedynie wzajemne dopuszczanie do posiadania dodatkowych ‘kochanków’.

7. Homoseksualizm a AIDS-HIV

Raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 1998 r. donosi, że 22% przypadków AIDS wiąże się z homoseksualizmem. Znaczy to, że zagrożenie zachorowania na AIDS jest u osób homoseksualnych 10x wyższe. W raporcie nie uwzględniono faktu, że w niektórych regionach szczególnie natężonego występowania HIV jest homoseksualizm praktycznie nie znany.

W USA zagrożenie chorobą AIDS wynosi 62%, a w Europie Zachodniej 50%. Przeciętny homoseksualista tych krajów odpowiada za 20-30x więcej przypadków zarażenia chorobą aniżeli osoba heteroseksualna.
– Wśród pozostałych osób dużo zarażeń pochodzi z kontaktów heteroseksualnych – z osobami biseksualnymi.

8. ‘Nawrócenie’ na AIDS

Od jakiegoś czasu rozpowszechnia się przewrotna postawa anty-heroizmu, spotykana przede wszystkim u gejów. Polega ona na świadomym zarażeniu się HIV-em. Osoby te poczytują sobie zarażenie się chorobą AIDS za szczególny powód do dumy. AIDS staje się dla nich ‘legitymacją’ przyjęcia do ‘elitarnego klubu’ oraz ‘wyjścia na plus’, tzn. nabycie wyniku dodatniego przy badaniu laboratoryjnym: nosiciela AIDS. Gej chlubi się tym faktem i każe specjalnie nagrać na video ‘stosunek’, w którym świadomie dążył do zarażenia się. Odtąd przysługuje mu określenie ‘NAWRÓCONY’. Według niektórych sprawozdań z USA, ok. 25% nowych przypadków AIDS pochodzi od takich właśnie ‘nawróconych’ (przytocz. za: Tygodnik Forum, 1.II.2003; zob. Encyklopedia OKIEM, p. ‘Nawrócenie na Aids’).

9. Poziom wiedzy wielu homoseksualistów

(7.9 kB)
Objaśnienie

Poziom wiedzy wielu homoseksualistów pozostawia nierzadko wiele do życzenia. Oto wypowiedź pracownika organizacji dobroczynnej w Kalifornii dla dzieci ze sfer uboższych: „Homoseksualiści nie potrafią czytać ani pisać, wykonywać podstawowych działań matematycznych. Nie są przygotowani do życia we współczesnym świecie. Znają natomiast doskonale wszystkie techniczne szczegóły kontaktów homoseksualnych i lesbijskich. Są całkowicie pozbawieni wartości moralnych” (na podstawie: ‘Nasz Dziennik’; zob. Encyklopedia OKIEM, p. ‘Nawrócenie na Aids’).

10. Homoseksualizm a pedofilia

Znany jest fakt, że ok. 2% osób homoseksualnych jest odpowiedzialnych za 33-50% gwałtów popełnionych na dzieciach. Szczególnie demoralizująco zachowują się w stosunku do dzieci nauczyciele w szkołach: molestują dzieci 12x częściej niż osoby heteroseksualne. Stowarzyszenie homoseksualistów pod nazwą ‘NAMBLA’ domaga się, by wiek dopuszczalności do seksu został obniżony do 4 lat. Gubernator Kalifornii wprowadził w szkołach dwa kolejne przedmioty: ‘Stosunki międzyludzkie’ oraz ‘Różnorodność’. Na tych lekcjach uczy się dzieci, że biseksualizm, transwestytyzm i pedofilia są czymś normalnym. Jednym z pomocnych materiałów wykładowych jest specjalny film pt. ‘To jest rodzina’ o parach mężczyzn wychowujących dzieci (na podstawie: ‘Nasz Dziennik’, 19.XII.2000; zob. Encyklopedia OKIEM, p. ‘Homoseksualizm a pedofilia’. Oraz: Encyklopedia Białych Plam).

Podsumowanie

Oto drobna lista faktów ściśle związanych z ruchem „Nie gej jest przewrotny, lecz sytuacja’ w której żyje”. Odnosi się wrażenie, że wiele osób, które dały się wciągnąć w wir homoseksualizmu, nie jest już zdolnych do prawidłowego myślenia. Wizja świata ogranicza się do jedynej rzeczywistości: seksu – w jego coraz bardziej perwersyjnych postaciach. Jedyne reakcje, do których są zdolni, to nachalne narzucanie społeczeństwu wszystkich szczebli swego stylu życia i agresywne zachowania, gdy ktoś usiłuje doprowadzić do myślenie kategoriami wielorakiej, nieuniknionej odpowiedzialności.

Narzuca się bolesny, a przecież prawdziwy wniosek: ‘Pogrążenie się w mentalności gejowsko-lesbijskiej odebrało im rozum ...’. Przyznajemy w pełni rację św. Pawłowi, Apostołowi Narodów, gdy pisze o takich właśnie ludziach, z którymi spotykał się w wielu ośrodkach ówczesnego świata hellenistycznego i rzymskiego być może niemal na co dzień:

„Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali,
lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce [wg mentalności hebr.: zdolność myślenia].
– Podając się za mądrych stali się głupimi ...
Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc [= siedziba myślenia: głowa-mózg]
na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał.
Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy ...
– Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności:
mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze.
Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie,
mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należą za zboczenie.
– A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga,
wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi ...
Oddani zazdrości, zabójstwu .... nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe – pomysłowi ...
– Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci,
nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią” (Rz 1,21n.24-28.29-32).

(7,8 kV)

C.   TOŻSAMOŚĆ MAŁŻEŃSTWA I RODZINY A WOLNE
‘ZWIĄZKI PARTNERSKIE’

(5,6 kB)

W niniejszej części zdążamy do zasadniczego celu: pragniemy rozważyć rzeczywistość małżeństwa jako Sakramentu, ustanowionego przez Odkupiciela człowieka – Jezusa Chrystusa. Zdajemy sobie jednak sprawę z klimatu kulturowego, w jakim przyszło nam żyć. Samo w sobie małżeństwo – a konsekwentnie rodzina, stało się od kilkudziesięciu lat przedmiotem wielorakich ataków ideologicznych.

Coraz inne grupy opiniotwórcze narzucają społeczeństwu relatywizm etyczny, odrzucając najbardziej podstawowe wartości już nie tylko chrześcijańskie, ale po prostu ludzkie, płynące z „recta ratio – prawego rozumu” (zob. Jan Paweł II, FR 4. Oraz: Pap.Rada Rodz., Małżeństwo, Rodzina i Faktyczne Związki Partnerskie [2000] 13, przyp. 14). Odbija się to niewątpliwie niekorzystnie na podstawowej tkance społeczności, jaką stanowiło i nadal stanowić będzie tak małżeństwo, jak i wywodząca się z niego rodzina.

Szczególnie groźne okazują się wspomniane nurty ideologiczne wtenczas, gdy pod ich naporem ustępują gremia ustawodawcze narodowe i międzynarodowe. Nietrudno wtedy o sytuację, że państwo nie tylko przestaje popierać małżeństwo i rodzinę, lecz wręcz przykłada rękę do postępującego ich samozniszczenia.

Zauważamy, że trudno oddzielić problematykę małżeństwa od wywodzącej się z niego rodziny. W niniejszym paragrafie pragniemy przyjrzeć się problematyce, jaka wyłania się w następstwie podważania małżeństwa i rodziny przez inne kolejne grupy, które inaczej aniżeli lobby homoseksualizmu, ale równie skutecznie podcinają u samych korzeni pojęcie i rzeczywistość tak małżeństwa, jak i rodziny.

(5,6 kB)

1. ‘Związki partnerskie’ i ‘wolna miłość’ zamiast małżeństwa

(6 kB)

a. Życie we dwoje – bez ślubu

W poprzednim paragrafie, poświęconym zasadniczym aspektom problematyki homoseksualizmu, mogliśmy się przekonać, jak silne bywają naciski zmierzające do podważenia, a raczej: unicestwienia małżeństwa – i konsekwentnie rodziny. Przekonujemy się, jak trudno podjąć jakąkolwiek rzeczową dyskusję na ten temat z ludźmi, którzy odrzucają logiczne rozumowanie. Którzy z świadomego wyboru z góry odcinają się od myślenia o Bogu i o Synu Bożym, przed którym kiedyś, jak każdy inny człowiek, będą się musieli rozliczyć – niezależnie od przyjmowania czy nie-przyjmowania wiary w Boga:

„Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa,
aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre ...” (2 Kor 5,10).

Trudno dyskutować z człowiekiem, który nie chce słyszeć o jakichkolwiek zasadach etyki i odpowiedzialności wobec Boga i społeczeństwa. Dla którego nie istnieje rzeczywistość ludzkiej ‘natury’, ani godność ludzkiej osoby. To wszystko wymagałoby wdrożenia procesu ... myślenia. A ‘myślenie’ ludzi, którzy z świadomego wyboru chcą dać się ogarnąć żądaniom wysuwanym przez omawiany ruch, z rozmysłu chce być zawężone do widzenia przede wszystkim własnego ‘JA’, w szczególności zaś do zaspokajania pożądliwości seksualnej. O ten jeden wszechogarniający aspekt rzeczywistości umie ruch gejów-lesbijek, a z kolei wolnych partnerstw heteroseksualnych – walczyć do sensie dosłownym: do upadłego!

Nie ulega wątpliwości, że poszczególne osoby wciągnięte w praktyki homoseksualne, dojmująco doświadczają wewnętrznej pustki takiego stylu życia. Zionie ona rozpaczą i nasuwającymi się być może najgorszymi myślami. Wymowne są statystyki dotyczące samobójstw osób homoseksualnych, a z kolei nierzadko popełnianych przez nie zabójstw. Inne statystyki wykazują u osób homoseksualnych nieukrywaną wymienność partnerów: świadectwo głęboko zaawansowanego bezsensu życia, gdzie w każdym razie ‘wierność’ sobie nawzajem jest jedną wielką fikcją. Równocześnie zaś osoby te często nie chcą nawet dopuścić myśli o rzeczywistym wyrwaniu się z matni zła, szczególnie gdy występują w charakterze zorganizowanego ruchu gejowsko-lesbijskiego.

Tymczasem dla każdego człowieka bez wyjątku otwarte są niezmiennie na oścież zdroje odkupienia, dokonanego za cenę niewyobrażalną: Krwi i Wody z przebitego boku Syna Bożego na krzyżu. I nie ma tak nisko upadłego człowieka: mężczyzny i kobiety, dla którego by nie istniała nie złudna, ostatecznie łatwa szansa wyrwania się z zaklętego kręgu zła, w jakie dał się wciągnąć i z którego wydaje się nie widać wyjścia. Oczywiście pod jednym warunkiem: trzeba aktem swej wolnej woli „choć trochę uchylić drzwi swego serca” (por. DzF 1507), żeby wpuścić promień Tego, który jest „Światłością świata” (J 8,12) i napełnia ufnością jako „Droga i Prawda i Życie” (J 14,6).

Okazuje się jednak, że ataki na małżeństwo i rodzinę na ruchu gejowsko-lesbijskim się nie kończą. Pojawia się następna grupa, albo raczej szereg innych grup osób, których dążenia wiodą do efektu bardzo podobnego jak w przypadku destruktywnych żądań narzucanych przez lobby homoseksualizmu. Z tą tylko różnicą, że czynią to nie tak frontalnie i bez uciekania się do nagłaśnianych pochodów w rodzaju ‘Parady Równości’. Nie obserwuje się też we wspomnianych grupach organizowania się w oficjalne zrzeszenia-stowarzyszenia – w przeciwieństwie do ruchu homoseksualizmu. Grupy te ograniczają się do osiągnięcia celu ściśle pragmatycznego: zapewnienia sobie przyjemności hetero-seksualnej oraz wygody życia bez podejmowania jakichkolwiek zobowiązań czy to w stosunku do Boga, czy siebie nawzajem, ani tym bardziej względem społeczeństwa. Natomiast wyraźnie domagają się uznania swego statusu jako prywatnego wolnego związku partnerskiego przez odpowiednie regulacje prawne na szczeblu państwowym.

Z tego właśnie względu wpływ owych mniej lub więcej stabilnych ‘partnerstw’, a z kolei jedynie przejściowych, krótkotrwałych partnerstw uprawiających ‘wolną miłość’ – jest nie mniej destruktywny jak w przypadku zorganizowanego ruchu gejów i lesbijek. Chodzi o coraz powszechniej w wielu krajach przyjmowany styl życia, względnie utrwalającą się swoistą ‘modę’, by nie wiązać się żadnym oficjalnym małżeństwem: ani kościelnym ani cywilnym. Dwoje ludzi umawia się po prostu, że będą żyć we dwoje na zasadzie ‘wolnego związku partnerskiego’. Spotkali się ze sobą, spodobali się sobie i postanawiają żyć razem na zasadzie wspólnoty seksualnej. Z wielkim determinizmem bronią swej wolności w podejmowaniu takiej decyzji po linii własnych upodobań oraz ściśle prywatnego sektora swej miłości. Tego zakresu wzajemnych odniesień – jak powiadają – nie dozwolą nikomu kontrolować.

(8.1 kB)
Objaśnienie

Tym różnią się partnerstwa hetero-seksualne w sposób zasadniczy od poprzednio omówionego ruchu osób uprawiających homoseksualizm. Innymi słowy tutaj nie ma owego działania wprost sprzecznego z naturą i godnością osobową człowieka, charakterystycznego dla osób praktykujących seks w zasadzie wyłącznie z osobami tej samej płci. W przypadku obecnie omawianych ‘wolnych partnerstw’ chodzi wyraźnie o związek mężczyzny i kobiety – na kształt typowego małżeństwa, tzn. chodzi o związek hetero-seksualny (różno-płciowy). Oboje poszukują przyjemności – wyraźnie również seksualnej. Oboje nastawiają się na wygodne urządzenie się w życiu, dostrzegając w takim układzie obopólny pożytek. Wyraźnie jednak nie chcą wiązać się jakimkolwiek zobowiązaniem: ani względem siebie, ani tym bardziej ewentualnego potomstwa czy społeczności.

Łącznie z grupą osób wiążących się ze sobą na bliżej nie określony czas w wyraźny ‘związek partnerski’ heteroseksualny – wspominamy o całkiem ‘luźno’ uprawianej ‘wolnej miłości’. Bo i w takim przypadku chodzi o partnerstwo hetero-seksualne, czyli związek dwojga: mężczyzny z kobietą, chociażby się to działo jedynie w formie jednorazowej ‘przygody miłości’. Wspominamy o takich partnerstwach, niemniej nie zamierzamy poświęcać im na tym miejscu odrębnej uwagi. Sądzimy, że zagadnienie to zostało już dostatecznie omówione na niejednym innym miejscu naszej strony internetowej – przy omawianiu VI-go przykazania Bożego: „Nie będziesz cudzołożył”. Jest prawdą, że zwłaszcza w niektórych środowiskach, mniej lub więcej ostentacyjnie uprawiana ‘wolna miłość’ spotyka się z wyrozumiałością, a nawet akceptacją, którą dodatkowo faworyzują massmedia. Prowadzi to oczywiście do systematycznego osłabienia indywidualnego i społecznego zmysłu moralnego, który „stopniowo traci zdolność rozróżniania między dobrem i złem(EV 58).

Mimo to w obecnych rozważaniach ograniczymy się do rozważań nad problematyką stwarzaną przez wyodrębnioną grupę w jakimś sensie bardziej trwałych ‘związków dwojga’. Ta bowiem grupa osób staje się szczególnym wyzwaniem pod adresem małżeństwa i rodziny, starając się uchodzić jako jego forma alternatywna. Nie wracamy natomiast do zagadnienia jednorazowych faktów uprawianej ‘wolnej miłości’.

Społeczność narodowa i kościelna, a w dalszej konsekwencji całego świata, staje zatem w obliczu kolejnego groźnego zjawiska, którego zasięgu i skutków być może nie jesteśmy jeszcze w stanie w pełni sobie wyobrazić. Sytuacja ta jest kolejnym etapem wprowadzania w czyn wyeliminowania Boga z życia osobistego, narodowego i światowego. Pozostaje namiastka działań na zasadzie pragmatyzmu i hedonizmu etycznego, w którym w konsekwencji uprzednio wyeliminowanego Boga następuje coraz bardziej postępujące ... eliminowanie w końcu ludzkiej osoby (zob. GS 36; DeV 38).

(6 kB)

b. Dokumenty Stolicy Apostolskiej dotyczące
‘wolnych związków’

Jesteśmy w szczęśliwym położeniu, że podobnie jak w sprawie homoseksualizmu, również w kwestii omawianego obecnie zagadnienia ‘wolnych związków’ heteroseksualnych szereg razy wypowiadała się już Stolica Apostolska. Niezależnie od tego, czy ktoś uznaje czy nie uznaje, że Kościół został założony przez Syna Bożego Wcielonego, trudno nie chylić czoła przed rzetelnością jakiegokolwiek oficjalnego dokumentu Stolicy Apostolskiej – chociażby jedynie z punktu widzenia czysto rozumowego. Stolica Apostolska nie wyda żadnej deklaracji ani dokumentu nauczycielskiego, zanim nie przestudiuje niezwykle drobiazgowo wszelkich argumentów ‘pro i contra’, oceniając je ostatecznie oczywiście zawsze w świetle dokonanego dzieła odkupienia, tzn. Prawdy objawienia Bożego.

W nawiązaniu do problematyki wolnych związków partnerskich wypada wymienić przede wszystkim następujące wypowiedzi Stolicy Apostolskiej. Są to w dużej mierze – chociaż nie wyłącznie – te same, które wyliczone zostały już wyżej (zob. wyż.:  Dokumenty Stolicy Apostolskiej dotyczące homoseksualizmu).
– Dla wygody powtórzymy je tutaj częściowo jeszcze raz, dołączając kilka innych związanych z aktualnie poruszaną problematyką:

1. Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja o niektórych zagadnieniach etyki seksualnej: Persona Humana [29.XII.1975]
(Wersja polska: Deklaracja o niektórych zagadnieniach etyki seksualnej: Persona humana).
(STRONA Watykańska wersja ang.: Declaration on certain questions concerning Sexual Ethics Persona Humana).
(STRONA Watykańska wersja franc.: Déclaration Persona Humana sur certaines Questions d’Éthique Sexuelle).

2. Jan Paweł II, Familiaris Consortio. Adhortacja Apostolska [22.XI.1981]
(STRONA Watykańska Wersja polska: Adhortacja Apostolska Ojca Świętego Jana Pawła II O Zadaniach Rodziny Chrześcijańskiej w świecie współczesnym Familiaris Consortio).
(STRONA Watykańska wersja ang.: Apostolic Exhortation Familiaris Consortio of Pope John Paul II on the Role of the Christian Family in the Modern World).

3. Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego, Wytyczne wychowawcze w odniesieniu do ludzkiej miłości [1.XI.1983]
(Wersja polska: Wytyczne wychowawcze w odniesieniu do ludzkiej miłości).
(STRONA Watykańska wersja ang.: Educational Guidance in Human Love. Outlines for sex education).
(STRONA Watykańska wersja niem.: Orientierung zur Erziehung in der Menschlichen Liebe. Hinweise zur geschlechtlichen Erziehung).

4. Jan Paweł II, List do Rodzin (Gratissimam sane), 2.II.1994.
(Wersja polska: List do Rodzin Gratissimam sane Ojca Świętego Jana Pawła II z okazji Roku Rodziny 1994).
(STRONA Watykańska wersja ang.: Letter to Families from Pope John Paul II).
(STRONA Watykańska wersja niem.: Brief Papst Johannes Pauls II. an die Familien).

5. Papieska Rada ds. Rodziny, Ludzka Płciowość: Prawda i Znaczenie. Wskazania dla wychowania w Rodzinie: Sessualitá umana [8.XII.1995]
(Wersja polska: Ludzka Płciowość: Prawda i Znaczenie. Wskazania dla wychowania w Rodzinie).
(STRONA Watykańska wersja ang.: The Truth and Meaning of Human Sexuality. Guidelines for Education within the Family).
(STRONA Watykańska wersja niem.: Menschliche Sexualität: Wahrheit und Bedeutung.Orientierungshilfen für die Erziehung in der Familie).

6. Papieska Rada ds. Rodziny, Deklaracja w związku z rezolucją Parlamentu Europejskiego (16.III.2000) zrównujących faktyczne związki z Rodziną [17.III.2000]
(STRONA Watykańska wersja ang.: Declaration of the Pontifical Council for the Family regarding the Resolution of the European Parliament dated March 16, 2000, making de facto unions, including same sex unions, equal to the family).

7. Papieska Rada ds. Rodziny, Małżeństwo, Rodzina i Związki ‘Faktyczne’ [21.XI.2000]
(STRONA Watykańska wersja ang.: Family, Marriage and ‘de facto’ Unions).
(STRONA Watykańska wersja franc.: Famille, Mariage et ‘Unions de fait’).
(STRONA Watykańska wersja niem.: Ehe, Familie und ‘Faktische Lebensgemeinschaften’).


Nie wymieniamy tu wiele innych dokumentów – czy to Pawła VI, czy Jana Pawła II, czy Kongregacji Nauki Wiary itd., które również nawiązują do obecnie omawianego zagadnienia. Znaleźć je można w dołączonej do strony ogólnej bibliografii, na której oparte są nasze rozważania (zob. w nagłówku każdej strony niniejszej strony internetowej odnośnik: Literatura).

(6 kB)

c. Zaistnienie wolnych związków partnerskich
heteroseksualnych

Na temat stającego przed nami zagadnienia ‘Wolnych Związków Partnerskich’ wypowiedziała się w listopadzie 2000 r. w obszernym dokumencie Papieska Rada do spraw Rodziny (zob. dopiero co wyż., pod nr ‘7’; dokument ogłoszony na stronie Watykańskiej w 6 językach, niestety brak tam wersji polskiej. Poniżej używamy skrótu: ZwPartn), pt.: „Małżeństwo, Rodzina, a faktyczne Związki Partnerskie”. Ze szczerą wdzięcznością skorzystamy w poniższych rozważaniach z tej kompetentnej, sumiennie opracowanej wypowiedzi Stolicy Apostolskiej.
– We wstępie dokumentu podana jest wzmianka o wcześniej przez Papieską Radę ds. Rodziny, z udziałem autorytetów światowej sławy, zorganizowanych dniach studyjnych (w r. 1999 i w pierwszych miesiącach 2000 r.), poświęconych tej delikatnej i bolesnej problematyce. Dzięki temu dokument cechuje się tym większą kompetencją.

Ze zjawiskiem mniej lub więcej jawnych związków dwojga na kształt małżeństwa można się było spotkać we wszystkich czasach. W krajach o kulturze chrześcijańskiej pary takie były zwykle przez długie stulecia publicznie piętnowane i napotykały na trudności w ujawnianiu się. Stąd też zjawisko to zdarzało się raczej rzadko. Podobnie również rozwody i separacje zdarzały się w tych środowiskach raczej rzadko. Dopiero w ostatnich dziesiątkach lat już naszych czasów opinia środowiskowa zaczęła reagować na istniejące faktyczne związki partnerskie dwojga osób z postępującym zobojętnieniem. Tak bywało zwłaszcza w sytuacji, gdy dana para partnerska mogła zamieszkać w dużym skupisku ludnościowym, gdzie nawet najbliżsi sąsiedzi praktycznie się nie znają.

Nie ulega wątpliwości, że upowszechnienie się ‘wolnych związków partnerskich’ wiąże się wprost z ogólną dekadencją obyczajową i dewaluacją życia ludzkiego wskutek okrucieństw i wojen, których widownią stało się minione stulecie, oraz wydarzenia wojenne, a nawet eksterminacje narodowościowe raz po raz wybuchające w różnych krajach i na różnych kontynentach po dzień dzisiejszy. Życie seksualne wyszło zdecydowanie z dotychczasowego mroku tematu ‘tabu’ na jaw i zaczęło zataczać coraz szersze kręgi w postaci otwarcie proklamowanej wolności w tym względzie. W parze z tym zaczęło się szerzyć nagminne zapobieganie ciąży i jej przerywanie. Jedną i drugą praktykę zaczęto udostępniać coraz powszechniej już też młodzieży, a w końcu niemal jeszcze dzieciom.

Ogólne rozprzężenie obyczajowe padało na podatny grunt prądów ideologicznych teoretycznego lub praktycznego ateizmu, jeśli nie wręcz anty-teizmu. W najlepszym wypadku ludzie, którzy nie mieliby na tyle odwagi, by występować wprost przeciw istnieniu Boga, zaczęli układać życie po linii praktycznego deizmu. Znaczy to, że przyjmowali co prawda ‘wiarę’ w istnienie Boga. Boga tego zepchnęli jednak bardzo daleko – w zaświaty, odmawiając Mu zdecydowanie ‘prawa’ mieszania się w ich życie prywatne – m.in. poprzez jakiekolwiek tzw. ‘Boże przykazania’.

Jednym z owoców utrwalającego się relatywizmu etycznego i odrzucania wszelkich autorytetów – Boga, Kościoła, a nawet władzy cywilnej, stało się niepokojąco się nasilające zjawisko nie-zawierania ślubu kościelnego, ani nawet oficjalnego kontraktu cywilnego. Jakiś ‘On’ i jakaś ‘Ona’ zaczynają po prostu żyć w pewnej chwili ze sobą na zasadzie ich prywatnego umówienia się, że urządzą się razem na bliżej nie określony czas jako ‘wolny związek partnerski’.
– Typową odpowiedzią na zapytania ze strony najbliższego otoczenia: czy są małżeństwem – czy czymś innym, jest wysuwane przez nich twierdzenie, że są dorośli i mają ‘prawo’ decydowania o sobie samych. Podstawą ich więzi jest wiążąca ich ‘miłość’. A że ‘miłość’ jest sprawą prywatną, nie dopuszczą do tego, by ktokolwiek miał im dyktować, co mogą względnie powinni w tym względzie czynić.

Co więcej, łączenie się w tego rodzaju partnerstwa zaczęło stopniowo stawać się swoistą ‘modą’, zwłaszcza w krajach wysokiego standardu życiowego. W wielu krajach zastraszająco spada liczba oficjalnie zawieranych ślubów małżeńskich. Wielu młodych przestaje wierzyć w sens wierności małżeńskiej i zdecydowanie odrzuca nierozerwalność ślubu małżeńskiego. Ludzie młodzi, często daleko odchodząc od wychowania religijnego wyniesionego z domu, całkowicie przestają liczyć się z Bogiem i Bożymi przykazaniami.

Za wiodącą normę życia przyjmują swoją własną, subiektywną wizję rzeczywistości, przypisując sobie samozwańczo władzę stanowienia o tym, co jest i winno być ‘miłością’. Nie wahają się odrzucić wszelkie autorytety: i religijne, i cywilne. Dążą zaś do jednego: zdobycia dobrej pracy, by mieć za co żyć, oraz zaznać przyjemności w związku partnerskim z podobnie myślącą osobą drugiej płci. Zgodnie z zasadą z czasów rozkładającej się kultury starożytnego Rzymu: „Panem et circenses – Chleba i zabawy”, czyli: byle sobie dobrze pojeść – i dobrze się zabawić.

Są kraje, w których dorastający młodzi wywalczyli sobie przywilej, iż w przypadku znalezienia sobie mieszkania-stancji, rodzice ich są zobowiązani pokryć koszty związane z wynajęciem owego mieszkania, chociażby się to działo wbrew wyraźnej woli rodziców. W ten sposób dochodzi do ochrony prawnej młodego człowieka ze strony państwa, które uznaje jego samodzielność i honoruje jego wolny związek partnerski.

Jak w przypadku zorganizowanego ruchu homoseksualizmu, zjawisko zawierana wolnych związków partnerskich staje się poważnym problemem z punktu widzenia religijnego i społecznego z chwilą gdy zainteresowani – czy to gejowie i lesbijki, czy z kolei osoby żyjące w wolnym związku heteroseksualnym, tak długo wywierają nękający wpływ na władze ustawodawcze, aż w końcu wywalczą korzystne dla siebie zapisy prawne.

(5.6 kB)
Objaśnienie

Pierwszym krokiem tego rodzaju walki staje się każdorazowo sama akceptacja prawna takich związków. Chodzi o oficjalne uznanie ze strony prawodawstwa państwowego, że związek tych dwojga jest legalnym sposobem stanowienia wspólnoty życia i miłości, tzn. małżeństwa.

Wiadomo, że na tym grupy te nie poprzestają. I znowu – w analogii do praw wywalczanych przez ruch gejowsko-lesbijski w skali międzynarodowej, z kolei grupy osób wiodących życie partnerskie heteroseksualne dążą do wywalczenia dla siebie ustawowego zrównania swego statusu z tradycyjnym małżeństwem. Swymi wystąpieniami dopominają się, że należy im się ‘z prawa’ takie samo traktowanie, jakie przysługuje małżeństwom zawieranym czy to w kościele czy w urzędzie stanu cywilnego.

Nie znaczy to, że sprowadzamy do wspólnego mianownika z jednej strony status osób zaangażowanych w uprawianie homoseksualizmu – a z drugiej ‘wolnych partnerstw’ heteroseksualnych. Niemniej z punktu widzenia stopniowo wywalczanych praw i przywilejów, sytuacja jednych i drugich jest bardzo podobna. Przekroczenie progu prywatności i dążenie do prawnego uznania związku – m.in. dwojga partnerów jako prawowitego związku partnerskiego, a następnie jego zrównania z tradycyjnym małżeństwem, staje się etapem niezwykle destruktywnym dla społeczeństwa, narodu i całej rodziny ludzkiej. Fakt ten jest wymierzony zarówno w samo serce właściwie pojętego małżeństwa i wywodzącej się z niego rodziny, jak i w dalsze istnienie społeczeństwa, a nawet w ogóle rodziny człowieczej w skali światowej. Trudno jeszcze bardziej dojmująco wystąpić przeciw samej istocie dobra wspólnego.

(6 kB)

d. Istotne cechy znamionujące wolne związki
partnerskie

Za wspomnianym dokumentem Papieskiej Rady ds. Rodziny wypada postawić sobie jasno pytanie: jakie są istotne cechy omawianych wolnych związków partnerskich (zob. ZwPrtn 2-4)? Z tym zaś zagadnieniem będą się wiązały motywy, które skłaniają niektórych mężczyzn do wiązania się z kobietą na zasadzie jedynie ‘wolnego związku partnerskiego’.
– Wyodrębniającą cechą tych partnerstw jest fakt, że zaangażowani w nie dwoje ludzi rozpoczynają wspólne życie – łącznie z pożyciem płciowym, przy jednoczesnym odrzuceniu istotnej dla małżeństwa ich wewnętrznej więzi.
– W innych przypadkach tacy dwoje wyraźnie co najmniej odkładają zawarcie ślubu na bliżej nie określoną przyszłość .

W ten sposób stajemy w obliczu zjawiska mającego swoje niezwykle groźne wydźwięki zarówno w wymiarze religijnym, jak i społecznym. Rysuje się kilka cech charakterystycznych, znamionujących partnerstwa heteroseksualne:

(0,3 kB)  Ci dwoje wchodzą ze sobą we względnie trwałą wspólnotę życia, a niewątpliwie również pod wpływem wzajemnego przylgnięcia do siebie na zasadzie ‘jakiejś miłości’.

(0,2 kB)  Jako sprawę samą przez się zrozumiałą [w własnej ocenie] zakładają, że będą dla siebie oczywiście partnerami seksualnymi.

(0,2 kB)  Jednocześnie wyraźnie nie chcą mieć nic wspólnego z małżeństwem we właściwym tego słowa znaczeniu.
– Nie chcą zatem wiązać się żadnym trwałym przymierzem miłości i życia,
– ani żadnym ukierunkowaniem na przekazywanie życia i wychowanie dzieci.

To zaś jest nieodłącznym znamieniem wszelkiego małżeństwa. Ci dwoje poszukują wyłącznie wygodnego urządzenia się dla siebie samych – i to też osiągają poprzez wspólne zamieszkanie i wspólną przyjemność we wzajemnym pożyciu.

Pierwsza cecha ‘wolnego związku partnerskiego’: wzajemne służenie sobie swą płciowością, każe odróżnić jasno omawiane związki od wszelkich innych form więzi wspólnotowej. Taką wspólnotą są np. przyjaźnie, stowarzyszenia, czy kluby.
– Co więcej, ta cecha pozwala odróżnić takich dwoje nawet od przejściowych kontaktów seksualnych między dwojgiem partnerów, w których jednak nie wchodzi w rachubę wspólne zamieszkanie, ani związanie się z sobą na dłuższy czas.

Drugą cechą omawianych wolnych partnerstw heteroseksualnych jest fakt, że ci dwoje odcinają się wyraźnie od podejmowania jakichkolwiek zobowiązań typowych dla małżeństwa i konsekwentnie związanego z nim rodzicielstwa. Ta cecha stanowi o ich specyfice.
– Stawia ona zarazem wolne partnerstwa w jaskrawym kontraście w stosunku do właściwego małżeństwa w jego wielorakiej służbie dla społecznego dobra wspólnego.

Trzecim znamieniem tych związków jest ich niestabilność. Ci dwoje łączą się ze sobą w taki sposób, że z góry zakładają możliwość rozejścia się w każdej chwili. W takiej sytuacji zwiążą się w razie potrzeby – równie jedynie przejściowo – na odmianę z kimś innym.
– Mimo to tacy dwoje kierują się w okresie swego bycia-razem swoistym nie pisanym ‘kodeksem’ partnerskim, że będą żyli we wzajemnej ‘wierności’ – przynajmniej na czas istniejącego między nimi partnerstwa.

(6 kB)

e. Motywy łączenia się w partnerstwo dwojga

Istnieje szereg zróżnicowanych motywów, które mogą stanąć u podłoża decyzji dwojga ludzi, iż poprzestają na łączeniu się na zasadzie jedynie ‘wolnego związku partnerskiego’. Oto niektóre z nich (zob. ZwPrtn 5n):

(0,35 kB)  Jedni usiłują zawrzeć przed zamierzonym, czy też nie-zbyt zamierzonym właściwym ślubem – najpierw coś w rodzaju ‘małżeństwa próbnego’. Dokładniej mówiąc: uzależniają ewentualną decyzję zawarcia kiedyś prawdziwego małżeństwa od tego, jak ta ‘próba’ wypadnie. W odróżnieniu jednak od u niejednych partnerów spotykanej intencji ‘wypróbowania’ swej wspólnoty przez jakiś czas, zanim się zdecydują na właściwy ślub małżeński, partnerstwa dwojga domagają się wyraźnie społecznego i prawnego uznania swej tak przeżywanej wspólnoty dwojga.

(0,38 kB)  Inni tłumaczą swój wolny związek partnerski względami ekonomicznymi. Powiadają, że w przeciwnym wypadku popadliby w konflikt z przepisami państwowymi. Przy głębszej analizie okazuje się zwykle, że postępowanie tych dwojga jest wyrazem ich niewłaściwego rozumienia płciowości oraz hedonistycznego nastawienia do życia. W parze z tym idzie bardzo zawężone przeżywanie ‘miłości’ – jako rzeczywistości, która nie chce mieć nic wspólnego z podejmowaniem jakiejkolwiek odpowiedzialności związanej z małżeństwem.

(0,37 kB)  W innym wypadku na ‘wolne partnerstwo’ decydują się osoby rozwiedzione. Traktują one zatem swój ‘związek partnerski’ jako swoistą alternatywę właściwego małżeństwa. Do podjęcia takiego kroku przyczynia się niemal we wszystkich krajach spotykana łatwość uzyskaniu rozwodu względnie separacji. Konsekwencją tego jest dokonujący się w świadomości społeczeństwa znaczny spadek zaufania do instytucjonalnego małżeństwa. Dodatkowo przyczyniają się do tego bolesne przeżycia w związku z rozkładem poprzednio zawartego małżeństwa, a także urazy dzieci wyniesione z domu rodzinnego, w którym rodzice się rozwiedli. Dotyczy to szczególniej krajów dostatnich.

(0,37 kB)  Niejedne pary łączą się w ‘wolne partnerstwo’ dlatego, że staje się to dla nich sposobnością do wyrażenia swego sprzeciwu ideologicznego przeciw oficjalnej instytucji małżeństwa (zob. ZwPrtn 5). Sprzeciw ten wiąże się głównie z chrześcijańską wizją płciowości i małżeństwa, której oni zdecydowanie przyjąć nie chcą. Ich zdaniem głoszona przez Kościół etyka płciowa sprzeciwia się ich pojmowaniu ‘miłości’. Z tego właśnie względu wiążą się ze sobą tak, jak im to dyktuje ich subiektywne poczucie ‘miłości’: w dużej mierze ułatwianie sobie wzajemnie ... przeżycie samogwałtu.

(0,37 kB)  Można by tylko dodać, że przegląd wysuwanych racji świadczy o zasadniczej nieznajomości właściwej natury ludzkiej miłości jako daru swojej osoby – osobie tego drugiego, ku doczesnemu i ostatecznemu dobru tego umiłowanego.

Przytaczany dokument Papieskiej Rady ds. Rodziny wspomina dalej, że decyzja dwojga ludzi na życie na zasadzie ‘wolnego związku partnerskiego’ nie jest jednak zawsze wynikiem tak jasno sformułowanego sprzeciwu przeciw instytucji małżeństwa.

(0,56 kB)  Zdarza się mianowicie, że ci dwoje – jak to sami formułują – ubolewają nad tą sytuacją i ją jedynie tolerują. Nie dzieje się to zatem wówczas ze względów ideologicznych.

(0,15 kB)  Głębszym powodem ich niechęci do instytucjonalnego małżeństwa są braki w wychowaniu. Wychowawcy nie kładli należytego nacisku na to, by wykształcić u dzieci poczucie odpowiedzialności za siebie i drugich.

(0,17 kB)  Dla innych zasadniczym powodem łączenia się w ‘wolne partnerstwo’ staje się przeżywane przez nich ubóstwo, albo nawet życie w warunkach marginesu społecznego.

(0,15 kB)  W innych przypadkach powodem życia w ‘wolnym związku partnerskim’ stał się negatywny klimat rodziny z której się wywodzą.

(0,56 kB)  W jeszcze innych przypadkach przyczynia się do tego niesprawiedliwość społeczna, albo wręcz struktury grzechu, które do tego stanu doprowadzają. Sytuację pogarsza środowisko kulturowe szowinistyczne względnie rasistowskie.

Nic dziwnego, że nietrudno w takich warunkach o mnożące się jedynie pary partnerskie. Z początku wyrażają wprawdzie szczerą wolę stanowienia prawdziwego małżeństwa, starając się wypełniać obowiązki męża i żony. Niemniej ubóstwo – w parze z brakiem nawet podstawowego wykształcenia, stają się wciąż poważną przeszkodą dla utworzenia prawdziwego małżeństwa i prawdziwej rodziny (zob. ZwPrtn 6).

Zdarzają się z kolei partnerstwa, które żyją ze sobą krócej czy dłużej – aż do poczęcia dziecka, względnie jego urodzenia. Wtedy drogi obojga się rozchodzą: pozostaje matka – sama z dzieckiem. Praktyka ta, rozpowszechniona szczególnie w niektórych krajach Afryki i Azji, jest okrutna. Sprzeciwia się ludzkiej godności i świadczy o dogłębnej nieodpowiedzialności, szczególnie ze strony męskiego partnera związku. Ponieważ zaś zwyczaj ten jest w wymienionych środowiskach głęboko zakorzeniony, stanowi poważny problem dla inkulturacji wiary (zob. ZwPrtn 6).

W wielu innych przypadkach zasadniczym powodem powstawania ‘wolnego związku partnerskiego’ są względy ekonomiczne. Dotyczy to m.in. osób w zaawansowanych latach życia – w krajach rozwiniętych. Partnerzy wiążą się bez ślubu w obawie, że w przypadku oficjalnego zawarcia małżeństwa utraciliby emeryturę i byliby obciążeni wyższymi podatkami.

Głębszym powodem odrzucania instytucji małżeństwa i rodziny jest niewątpliwie ogólny kryzys poziomu moralnego współczesnego społeczeństwa. Małżeństwa, które przeżywają kryzysy, często nie rozwiązują ich w duchu wyznawanej wiary, lecz działają pochopnie, uciekając się do rozwiązania doraźnego, który zresztą jest dostępny coraz łatwiej: do rozwodu. Przestaje się liczyć słowo dane uroczyście w chwili zawierania małżeństwa: „Ślubuję miłość, wierność ... i że cię nie opuszczę aż do śmierci ...”. Niestabilność wielu małżeństw wpływa na ogólne obniżenie autorytetu samego w sobie małżeństwa, a z kolei na wiązanie się wobec tego jedynie na zasadzie umownych, czasowo bliżej nie określonych ‘wolnych związków partnerskich’.

Groźną cechą tych związków staje się jednak zwykle zdecydowane domaganie się prawnego uznania takich związków i ich faktycznego zrównania z przywilejami właściwymi prawdziwemu małżeństwu (zob. ZwPrtn 7).

(6 kB)

f. Ruch ideologiczny ‘gender’


Jeszcze innym powodem powstawania ‘wolnych partnerstw’ heteroseksualnych jest w niektórych krajach coraz bardziej modny nurt ideologiczny ‘gender’ [= płeć] (zob. do tego przejdziemy niebawem osobno. Zob. też niż.: Ideologia gender a małżeństwo-rodzina). Zwolennicy tej ideologii często odcinają się od swej tożsamości genetycznej jako mężczyzny względnie kobiety, upierając się zawzięcie przy twierdzeniu, że bycie-mężczyzną względnie kobietą jest sprawą uwarunkowaną socjologicznie i kulturowo. Może się ono co prawda pokrywać z biologiczną płcią danej osoby, niemniej tym bardziej zależy ono od wpływów społecznych, które każą klasyfikować jedne osoby na mężczyzn, drugie na kobiety – niezależnie od biologicznej tożsamości płciowej.

Tutaj tkwi jeden z powodów zjawiska homoseksualizmu. Przedstawiciele ideologii ‘gender – płci’ wysuwają w związku z tym żądanie, że zmienić się musi społeczność. Musi ona przyjąć do wiadomości istnienie osób ‘odmienno-płciowych’ oprócz i równolegle z osobami płci męskiej czy żeńskiej (zob. ZwPrtn 8). Ten właśnie aspekt staje się podstawą wysuwanego przez nich żądania, by każdy związek partnerski, m.in. dwóch mężczyzn, względnie dwóch kobiet, powinien nazywać się ‘rodziną’. Jednocześnie zaś wyrażają się zwolennicy ‘gender’ cynicznie o naturalnym lgnięciu do siebie dwojga płci, które stawało od zawsze u podstaw wstępowania w związek małżeński jako instytucja zmierzająca do tzw. dobra wspólnego rodziny ludzkiej (zob. ZwPrtn, nr 7. – Zob. ponadto podsumowujący wywiad: http://www.rodaknet.com/rp_art_0380.htm – wywiad Włodzimierza Rzędziocha z specjalistką od ‘gender’ w USA, Dale O'Leary, 5.XII.2005 r.; wywiad obecnie niestety, jak się wydaje, już niedostępny).

(5,6 kB)

2. Związki partnerskie oraz partnerstwa homoseksualne
a dobro wspólne

(6 kB)

a. Założenia wstępne

Przedstawione rozważania pozwalają zdać sobie sprawę z powagi sytuacji, jaką stwarzają wszelkiego rodzaju związki partnerskie walczące o publiczno-prawne uznanie swego statusu. Trudno uchylić się od trudu spojrzenia na to zagadnienie z dystansu. Jest on nieodzowny, żeby dokonać jego rzetelnej oceny i zająć wobec niego godną postawę. Jest to konieczne wobec dochodzących zwłaszcza z środowisk homoseksualnych pogróżek i gniewnej sile wywieranego przez nie nieprawdopodobnego nacisku na całość społeczeństwa oraz gremia odpowiedzialne za organizację życia społecznego.

Mówimy w tej chwili łącznie o partnerskich wspólnotach życia czy to dwojga, czy dwóch osób, czyli związkach partnerskich z jednej strony heteroseksualnych: jego z nią, a z drugiej o związkach homoseksualnych, tzn. żyjących ze sobą dwóch mężczyzn, czy dwóch kobiet. Na płaszczyźnie bowiem wysuwanych przez nie żądań prawnych spotykają się obie te grupy partnerskie w tym samym punkcie. To właśnie stwarza podstawę dla wysunięcia znamionujących je pewnych ocen wspólnych.

Skądinąd bowiem obie te grupy związków partnerskich dzieli niezaprzeczalna przepaść. Z jednej strony mamy przed sobą życie w jakiejś mierze zgodne z ludzką naturą, która w człowieczeństwie mężczyzny a kobiety – przy istniejących między nimi zasadniczych psycho-biologicznych różnicach, dziwnie się dopełnia w przypadku wolnych partnerstw heteroseksualnych.
– Z drugiej strony chodzi o działania totalnie sprzeczne z ludzką naturą, gdy wspólnotę partnerską seksualną próbuje utworzyć w sposób sztuczny czy to dwaj mężczyźni, czy dwie kobiety.

(25 kB)
Objaśnienie

Ponownie przypominamy w samym punkcie wyjścia stających przed nami dalszych przemyśleń, że inaczej trzeba potraktować partnerstwa zorganizowane. Te bowiem wyspecjalizowały się w szermowaniu bronią zastraszania i szantażu społeczeństwa przez swą przewrotną, sofistycznie formułowaną argumentację. Zwykle trudno na nią znaleźć rozsądne kontr-argumenty. Grupy te z zasady nie przyjmują żadnych w ogóle argumentów rozumowych. Bronią zwolenników ruchu homoseksualnego staje się demagogiczne wykrzykiwanie haseł i szokowanie reszty społeczeństwa anty-rozumem.
– ‘Rozum’ zostaje u nich ... wyłączony. Ewentualnie zostaje on użyty do argumentacji sprzecznej z ‘rozumem’. Do jakich bowiem argumentów się uciec, gdy ktoś podważa podstawowe zasady rozumowania i wmawia społeczeństwu demagogicznie, że ‘białe’ nie jest już ‘białe’, lecz ‘czarne’, a czarne – ‘białe’; że dobro jest złem, a zło – dobrem (zob. do tego Iz 5,20; oraz: VSp 93).

Całkiem inaczej natomiast trzeba potraktować poszczególnego pojedynczego człowieka, który popadł w sidła jednej czy drugiej pułapki: partnerstwa heteroseksualnego – albo też tego homoseksualnego. Jako człowiek zachowuje każdy swoją niezbywalną godność ludzkiej osoby. Również w swym najgłębszym upadku moralnym pozostaje osoba ludzka stworzeniem jedynym we wszechświecie, którego Bóg „chciał dla niego samego” (GS 24). Bóg zaproponował każdemu z osobna człowiekowi udział w swoim własnym życiu i w swojej własnej miłości. Skoro zaś człowiek w chwili, gdy miłość jego została poddana próbie, uległ temu który jest Zły, Ojciec Niebieski nie zawahał się „dla niego i dla jego zbawienia” (Credo z Mszy św.) posłać swego Jednorodzonego Syna, aby go odkupić za cenę niewyobrażalnie wysoką, na jaką ‘stać było’ samego tylko Trójjedynego. Jednocześnie zaś Odkupiciel człowieka ukazał odkupionym – siebie jako jedyną „Drogę i Prawdę, i Życie”, która wiedzie do życia – wiecznego w „Domu Ojca” (por. J 14,2n.6).

Odkupienie to pozostaje bezustannie na oścież otwarte dla każdego z osobna człowieka, w tym również dla każdego geja i każdej lesbijki. To samo dotyczy z kolei każdej z tych osób, które dobrze znając wymogi Bożej i ludzkiej miłości, działają na przekór wyrytemu w ich sercu Bożemu Prawu (zob. Rz 2,15), gdy zaczynają żyć we dwoje: on i ona – jako samozwańczy ‘wolny związek partnerski’.

Od podjęcia głębszej oceny omawianego zagadnienia nie możemy się uchylić przede wszystkim ze względu na jego bezpośrednie wydźwięki religijne – chociażby w postaci spraw, które w sposób nieunikniony liczą się dla każdego człowieka w sensie definitywnym.
– Ponadto jednak zagadnienie wolnych partnerstw wyraża się w sposób bardzo widoczny w wymiarze życia ściśle społecznego. Chodzi nie tylko o bezpośrednie otoczenie osób żyjących w tego rodzaju związku partnerskim, ale i o dalekosiężne wydźwięki ich głośnych żądań, gdy domagają się społecznego i prawnego awansu w swym statusie.
– W tym sensie wszelkie wolne związki partnerskie – tak hetero- jak homoseksualne – występują ostatecznie jawnie przeciw samemu w ogóle istnieniu rodziny człowieczej.

Okazuje się jeden raz więcej, że uruchamianie dziedziny płciowości nie jest i nie może być oceniane jako kwestia ściśle prywatnego ‘pobawienia się seksem’, rozgrywającego się w intymnym związku ‘kochających się’ partnerów: mono- czy heteroseksualnych. Żeby to zrozumieć, nie trzeba wcale być chrześcijaninem, lub ogólniej: wierzyć w Boga. Do zrozumienia tego wystarczy wyżej wspomniany, przez Jana Pawła II ponownie przypomniany „prawy rozum – recta ratio” (zob. Jan Paweł II, FR 4).
– Stajemy tu jednak wyraźnie w obliczu jednoczesnego nasilonego działania tego, który jest Zły. Zdumiewa, a nawet przeraża fakt, że obecnie nie ukrywa on już nawet swego właściwego zamierzenia: zniszczenia człowieka, żywego Obrazu Boga, ofiary swych perfidnie na niego zastawionych pułapek.

U ludzi zaangażowanych w omawiane związki dochodzi zwykle w przyspieszonym tempie do zawężenia sensu własnego istnienia do eksploatowania do maksimum jego wymiaru seksualnego.
– Wskutek zanikającej zdolności dostrzegania transcendentnego charakteru swego powołania życiowego następuje utrata zmysłu rozróżniania tego, co jest dobrem, a co jest złem. Dzieje się to nie tylko u grup ludzkich bezpośrednio uwikłanych w omawiane zło moralne. Na zasadzie swoistych ‘przerzutów’ wszelkich wypaczeń dokonuje się stopniowo i w całym społeczeństwie zanik zdolności rozróżniania dobra i zła moralnego. Jest to następstwem m.in. hałaśliwej, sofistycznej demagogii omawianych grup. Opinia społeczna cofa się coraz bardziej i w końcu przechodzi na akceptację żądań, których by zdrowy rozum nigdy nie przyjął.

Sprowadzanie sensu istnienia do chaotycznie eksploatowanego seksu pociąga za sobą m.in. ten skażony skutek, że władze umysłowe: rozum i zdolność myślenia – coraz mniej przypominają to czym jest i powinien być właśnie rozum i zdolność myślenia. Zgadza się to w pełni z diagnozą, jaką Apostoł Narodów – św. Paweł, postawił na początku swego Listu do Rzymian – cząstce ówczesnego społeczeństwa ludzi ‘sytych i zamożnych’. Bo i ich myślenie krążyło coraz bardziej jedynie wokół samego tylko ‘seksu’ – w analogii do części współczesnego nam społeczeństwa. Konsekwencją tego stawał się typowy zanik ‘rozumu’:

„Znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.
[= serce wg mentalności hebr.: siedlisko myśli-rozumu].
Podając się za mądrych stali się głupimi” (Rz 1,21n).
(Cały ten tekst zob. wyż.: Paweł Apostoł o homoseksualizmie [Tekst Rz 1,21nn]).

To samo stwierdza zresztą Odkupiciel człowieka w swym radosnym, a jednocześnie bolesnym i groźnym stwierdzeniu z Góry Błogosławieństw:

„Błogosławieni czystego serca [znowu: serce = siedziba myśli, szczytu godności człowieka],
albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8).

(6 kB)

b. Równość instytucji małżeństwa i rodziny
a wolnych związków partnerskich

W dalszym ciągu korzystamy z przytaczanej analizy wolnych związków partnerskich, jaką przygotowała Papieska Rada ds. Rodziny (zob. ZwPrtn 9). U źródeł małżeństwa tkwi wyraźnie sformułowana wola dwojga osób: mężczyzny i kobiety, że odtąd wiążą się ze sobą mocą zawartego obopólnego przymierza miłości małżeńskiej. Przymierze to stanowi o zaistniałej w tym momencie instytucji małżeństwa między tymi dwojgiem. Instytucja ta, jako rzeczywistość naturalna i pierwotna, wyrasta z samego faktu stworzenia człowieka jako mężczyzny i kobiety. Wyprzedza ona również wszelką władzę publiczną i jakiekolwiek prawo stanowione przez człowieka, będąc zarazem podstawą niezawisłości i nienaruszalności małżeństwa i rodziny wobec prawa ludzkiego.

Przymierze małżeńskie jest z samej swej natury ukierunkowane na przekazywanie życia potomstwu, zrodzonemu z miłości męża i żony, gdy w swym zjednoczeniu małżeńskim stają się rodzicami swego potomstwa. W ten sposób miłość małżeńska idzie nierozdzielnie w parze z życiem – w analogii do Boga, który sam w sobie jest miłością tryskającą życiem.
– Małżeństwo przekształca się z zasady stopniowo w rodzinę, będącą żywotną i pierwotną komórką ludzkiej genealogii. Rodzina wywodząca się z małżeńskiego przymierza, tkwi dzięki temu u samych źródeł życia przekazywanego z pokolenia na pokolenie, a poprzez wychowywanie potomstwa staje się ona żywym ogniwem kultury danego pokolenia, narodu i całej rodziny człowieczej.

Ten właśnie aspekt: zdecydowana służba życiu i dobru wspólnemu społeczeństwa, jakiej się podejmują mężczyzna i kobieta decydujący się na przymierze małżeńskie, tkwi u podstaw zobowiązań, jakie z kolei społeczeństwo zaciąga względem dwojga osób wkraczających w stan małżeński. Zobowiązania te muszą się wyrazić w formie wielorakiej ochrony, jaką społeczeństwo winno otaczać tę często słabą i pod niejednym względem nie samowystarczalną komórkę swego istnienia. Ochrona ta staje się zresztą jedynie spłacaniem długu wdzięczności, jakie społeczeństwo zaciąga wobec małżeństwa i rodziny za wytrwale pełnioną cichą, a zdecydowaną pracę w służbie życia i ciągłości kultury.

Na tym tle rysuje się ostro zasadnicza różnica antropologiczna między małżeństwem – a omawianymi wolnymi związkami partnerskimi. Przedstawiane tu rozumowanie nie odwołuje się do argumentów wiary, lecz do czystego, „prawego rozumu” (por. Jan Paweł II, FR 4).

Dwoje partnerów heteroseksualnych: mężczyzna i kobieta, którzy decydują się na życie w ‘wolnym partnerstwie’, podobnie jak tym bardziej dwie osoby tej samej płci, deklarujące że będą żyć odtąd jako stałe partnerstwo, decydują się wprawdzie zgodnie ze swą ‘uroczystą’ deklaracją na utworzenie wspólnoty życia i ‘miłości’. Niemniej partnerstwo ich nie ma nic wspólnego z przymierzem miłości i życia, jakim łączą się dwie osoby w instytucjonalnym małżeństwie, które cieszy się charakterem publicznym jako rzeczywistość bardziej pierwotna od jakiegokolwiek ustawodawstwa ludzkiego.

Z tego względu władze państwowe nie mogą nadawać wolnym związkom partnerskim, ani hetero- ani homoseksualnym, charakteru instytucjonalnego. Państwo nie ma prawa równania takich związków z małżeństwem, ani tym bardziej podejmowania jakiejkolwiek próby zrównania ich z rodziną. Przeciwne działanie będzie każdorazowo krzyczącym przekraczaniem kompetencji władzy, gdyż małżeństwu i rodzinie „przysługuje radykalne i absolutne pierwszeństwo przed suwerenną władzą państwa, którą małżeństwo i rodzina zarazem przerastają” (zob. ZwPrtn 9).

Pozwala to zdać sobie sprawę z niesprowadzalnej do siebie różnicy, jaka dzieli małżeństwo i wyrastającą z niego rodzinę – od jakiegokolwiek związku seksualnego partnerskiego, który opiera się na samym tylko wzajemnym ‘uczuciu’. Partnerstwa te nie mają i nie chcą mieć nic wspólnego z wkładem, jaki w społeczeństwo wnosi instytucjonalne, trwałe, monogamiczne małżeństwo i rodzina. Z tego tytułu społeczność powinna czynić wszystko, by udzielać skutecznego poparcia małżeństwu i rodzinie, zapewniając tym instytucjom hojną i skuteczną ochronę. One przecież zapewniają mu ciągłość istnienia i pokój społeczny, pozwalając z ufnością spoglądać w przyszłość pokoleń i bytu narodowego, pomimo nawet aktualnie być może doświadczanych wielorakich klęsk.

W jaskrawym przeciwieństwie do małżeństwa-rodziny, wolne związki partnerskie zarówno hetero- jak i homoseksualne są zapatrzone egoistycznie w swoją osobistą wygodę i przyjemność. Nie wnoszą one dla dobra wspólnego społeczeństwa zupełnie nic. Stąd też nie przysługuje im żadna ochrona ze strony społeczeństwa. Prawodawstwo stanowione przez społeczeństwo jest zresztą rzeczywistością dopiero wtórną wobec pierwotnego i naturalnego prawa, jakie przysługuje instytucji małżeństwa i rodziny w właściwym słowa znaczeniu.

(7,1 kB)

RE-lektura: część VI, rozdz. 2d.
Stadniki, 14.II.2014.
Tarnów, 18.I.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)




c. Owoce drzewa homoseksualizmu
Uwaga. Raport Camerona
1. Uprawiany seks
Tab.2. Sposób uprawiania seksu
2. Partnerzy zmienni
3. Podatność na zarażenia-zakażenia
Tab.3. Choroby u gejów
Tab.4. Choroby u lesbijek
4. Śmiertelność gejów-lesbijek
Tab.5. Śmiertelność gejów i lesbijek
5. Narkotyki
6. ‘Monogamia’ homoseksualna
7. Homoseksualizm a AIDS-HIV
8. ‘Nawrócenie’ na AIDS
9. Poziom wiedzy wielu homoseksualistów
10. Homoseksualizm a pedofilia
Podsumowanie
Paweł Apostoł o homoseksualizmie (Tekst Rz 1,21nn)

C. TOŻSAMOŚĆ MAŁŻEŃSTWA I RODZINY A WOLNE ‘ZWIĄZKI PARTNERSKIE’

1. ‘Związki partnerskie’ i ‘wolna miłość’ zamiast małżeństwa
a. Życie we dwoje – bez ślubu
b. Dokumenty Stolicy Apostolskiej dotyczące ‘wolnych związków’
c. Zaistnienie wolnych związków partnerskich heteroseksualnych
d. Istotne cechy znamionujące wolne związki partnerskie
e. Motywy łączenia się w partnerstwo dwojga
f. Ruch ideologiczny ‘gender’

2. Związki partnerskie oraz partnerstwa homoseksualne a dobro wspólne
a. Założenia wstępne
b. Równość instytucji małżeństwa i rodziny a wolnych związków partnerskich


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Kraków-Łagiewniki. Widok z lotu ptaka
Ryc.2. Kraków-Łagiewniki. Wejście do Kaplicy z relikwiami św. Faustyny Kowalskiej
Ryc.3. Mała Jacinta przy choince. Chorwacja
Ryc.4. Olbrzymi delfin – składa wyrazi miłości małej dziewczynce na brzegu