(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

3. Miłość która każe wyręczyć Człowieka w jego niemożności

Ozdobnik

Miłość ‘paląca’

W przypadku tego co się dzieje w ‘pionie’: Bóg – a człowiek, chodzi o sytuację oczywiście nieporównalną: Stwórca – a człowiek, który jest jedynie stworzeniem: ... zbuntowanym przeciwko Stworzycielowi. Niemniej wszystko co się znalazło w Piśmie świętym, jest przecież przez Boga zamierzone.
– Nie ulega wątpliwości, że Trójjedyny doznaje ‘niepocieszonego’ bólu, ilekroć człowiek odchodzi od Jego Miłości. Człowiek zaś w grzechu łudzi się, że znajdzie ukojenie w królestwie Szatana, który wypłaca tym na co go stać: śmiercią – wieczną (por. Rz 6,23).

Grzech Bożego Obrazu wyzwala u Trójjedynego ponad wątpliwość swoisty ‘krzyk rozpaczy’, odbijający się przerażającym echem po całym kosmosie. Świat bowiem bierze bezpośredni, solidarny udział tak w wywyższeniu, jak i poniżeniu Człowieka, ustanowionego przez Boga na ‘króla stworzenia’ (por. Rz 8,19-22).
– Czy Miłość Trójjedynego do tego stworzenia, którego Bóg chciał „dla niego samego” (GS 24), miałaby być mniejsza aniżeli miłość Dawida do swego syna Absaloma, choć zbuntowanego przeciw własnemu ojcu?

W tej sytuacji Bóg bierze ‘ster’ dalszych wydarzeń w ‘własne dłonie’. Rodzi się Boży zamysł. Rodzi się też cały sposób, w jaki zamysł ten zostanie wdrożony w czyn. Dlaczego? Właśnie dlatego, że jako Bóg-Miłość, Bóg ‘pierwszy’ zda egzamin z dynamizmu tak pojmowanej miłości: wobec siebie samego, ale i na oczach całego kosmosu – oraz stworzeń rozumnych: Aniołów i Człowieka.

(0,25 kB)  Jedynie dlatego że jest Miłością, sam – spontanicznie – zadośćuczyni Bożej Sprawiedliwości w miejsce człowieka. Uczyni to w sposób przerastający wszelkie jej wymagania w samej już tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Wcielenie staje się nie tylko ‘wyręczeniem’ grzesznego człowieka w tym, co było dla niego z góry całkiem niemożliwe do wykonania: przebłaganie Boga za ludzki grzech. Niesie ono z sobą samo przez się jednocześnie już też nieskończonej wartości ‘superatę’ wobec wszelkich wymogów Bożej Sprawiedliwości.

(0,28 kB)  Człowiek w samym fakcie Wcielenia Syna Bożego został już też odkupiony. Ponownie też została mu przywrócona możność – z naddatkiem – kochania Boga „z całego serca, a bliźniego jak siebie samego” (por. Mt 22,36-39). Czyli: Wcielenie Syna Bożego stało się jednocześnie już też odkupieniem człowieka. Ściśle mówiąc Boży zamysł został w samym fakcie Wcielenia w 100% wypełniony.

Tym jednak Miłość Boga, która jest gorejącym żarem miłości zdążającej z ‘niepohamowaną’ dynamiką do stania się ‘darem-dla’  tego kogoś umiłowanego nad własne życie, nie potrafiła się ‘zadowolić’.

Co tajemniczego kryje się za słowem, w którym Jezus Chrystus ‘zdradził’ się niechcąco z tego ‘żaru miłości’:

Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami,
zanim będę cierpiał ...”! (Łk 22,15).

Oraz za tym Jego tajemniczym słowem:

„Przyszedłem ogień rzucić na ziemię!
I jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął!
Chrzest mam przyjąć (= mękę ponieść)
i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie ...!” (Łk 12,49).

Miłość Oblubieńcza

(3.7 kB)
Objaśnienie

Żar Miłości Trójjedynego jest tak ‘niepowstrzymany’, że obecnie nie liczy się On już z żadną ‘ceną’, za jaką dokona dzieła odkupienia człowieka: zarówno przebłagania Boga za „grzech świata” (J 1,29), jak i ponadto odkupienia Stworzenia swojej Miłości Stwórcy i Oblubieńca.

Trójjedyny, a tym samym Boży Syn – wie dobrze, że człowiek jest ociężały w myśleniu i wyprowadzaniu wniosków z tego, co powinno narzucać się z jasnością oczywistości. Pamiętamy, co się działo z Szymonem Piotrem, który doczekał się szczególnego wyróżnienia ze strony Mistrza z Nazaretu po swym wyznaniu Jego Bóstwa. Sam Jezus przyznaje, że „ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec Mój, który jest w Niebie” (Mt 16,17). Tymczasem niemal tuż potem, gdy Jezus zaczął uświadamiać Apostołom, iż „musi iść do Jeruzalem i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów..., że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie”, tenże Piotr:

„... wziął Go (= Jezusa) na bok i począł robić Mu wyrzuty:
Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie’ ...” (Mt 16,21n).

Jezus zareagował błyskawicznie – w sposób, którego byśmy się po Nim nigdy nie spodziewali, i to w stosunku do tego Piotra, którego już teraz wyznaczył na swego przyszłego Namiestnika na ziemi:

„Lecz On (= Jezus) odwrócił się i rzekł do Piotra:
Zejdź mi z oczu, Szatanie! Jesteś mi zawadą
(gr. skándalon ei mou = jesteś dla mnie zgorszeniem = wiedziesz do apostazji od Boga!),
bo nie myślisz o tym co Boże, ale o tym co ludzkie’ ...” (Mt 16,23).

Innymi słowy Bóg aż nadto zdaje sobie sprawę, że do człowieka, którego umiłował jako tę prawdziwie ‘Swoją: Oblubienicę’ w przygotowaniu na Gody wieczyste (por. Mt 22,1-14), nie przemówi żaden argument ‘teoretyczny’ na temat nieskończonych wymiarów grzechu. Musi dojść jeszcze argument ten jeden, ostateczny: On – Bóg Stworzyciel ale i Odkupiciel, a ponadto On w charakterze „Oblubieńca-z-krzyża” – stanie przed tą Swoją, niegodną Jego wejrzenia. I ofiaruje Jej w ‘darze ślubnym’ swoją Krew i Wodę wypływającą ze swego przebitego boku (por. J 19,34). Wtedy będzie mógł zapytać tę ‘Swoją’, tak ‘trudną’ Oblubienicę:

„Czy przyjmiesz Mnie Takiego? ...
Jako twego Stworzyciela – ale i Odkupiciela?
Ale ponadto Twojego Oblubieńca-z-krzyża?
Który za i dla Ciebie – Ty Moja, Ukochana nad życie
– ‘wydał samego siebie za (Ciebie), aby odkupić (Cię)
od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie Lud Wybrany na własność,
gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków’ (Tt 2,14) ...” ?


Zaczynamy mówić o Bożej Miłości ... Oblubieńczej. Jest to odrębny, dłuższy temat, do którego wypadnie jeszcze dokładniej powrócić (będzie to tematyką części VI).
– Ale też: inaczej nie da się wytłumaczyć Bożej miłości do człowieka – Bożego Obrazu, który w grzechu jest całkiem zeszpecony i którego widoku Trójjedyny znieść nie potrafi.

Trzeba być ‘zakochanym’, by podjąć wobec kogoś ukochanego decyzje właściwie ‘sprzeczne’ ze zdrowym rozsądkiem. A tak właśnie postępuje w stosunku do człowieka: mężczyzny i kobiety – Bóg.
– Jeśli sam Jezus mówi:

Nikt nie ma większej miłości od tej,
gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”
(J 15,13),

to cóż powiedzieć o miłości Syna Bożego, który oddaje Swoje życie za swoje „owce”, aby „miały życie – i miały je w obfitości” (J 10,10) – na tym etapie ich życia, gdy one są lub były ‘nieprzyjacielami Boga’ ? Czy nie o tym właśnie mówi św. Paweł:

„Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, ... gdyśmy (jeszcze) byli bezsilni (= w grzechach].
A (nawet) za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością ...
Bóg zaś okazuje nam swoją Miłość (właśnie) przez to, że
Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami ...” (Rz 5,6nn).

Wspominaliśmy już i o tym, że typowym sposobem działania i zachowania u Oblubieńców jest nie-logika. Miłość Oblubieńcza jest miłością szaleńczą ! Dlaczego? Bo miłość ta prawdziwie ... kocha.

Pierwszym takim ‘Zakochanym’ jest Bóg. Bóg prawdziwie jest – Miłością! Nie jest to miłość tylko ‘teoretyczna’. Jest to miłość całkowitości daru z siebie – typu oblubieńczego.

Nie chodzi tu oczywiście o jakikolwiek ‘seksualizm’: Bóg jest Duchem (J 4,24; 1 Kor 3,17). Chodzi natomiast o najgłębszą definicję oblubieńczej miłości. Wyraża się ona całkowitością daru-‘dla’ tego umiłowanego, któremu kochający życzy dobra – wiecznego.

Mówienie o Bogu jako ‘Oblubieńcu’, a nawet ‘Małżonku’ – już w Starym Testamencie (np. Iz 54,5; 62,3n; itd.), a potem w Nowym Testamencie o Chrystusie jako ‘Oblubieńcu’, jest oczywiście posługiwaniem się językiem analogii (zob. do tego np. MuD 25).

Jak już parokrotnie wspomniano, do tego zagadnienia wrócimy dopiero w następnej części (cz.VI). Wystarczy jedynie stwierdzić, że Chrystus jest Oblubieńcem w jeden tylko sposób: jako Odkupiciel, bo „wydał samego siebie: Jego ciało zostało ‘wydane’, Jego krew została ‘wylana’. W ten sposób ‘do końca umiłował’ ...” (MuD 26).
– I tak „poślubił” – Kościół, i każdego z Odkupionych. Odkupieni zaś zostali wszyscy ludzie bez wyjątku.


Możemy zatem podsumować rozważania na temat pierwszej części rozważanych słów Papieskich. Dobrze będzie przytoczyć je jeszcze raz:

DiM 7n: „Jednakże ta sprawiedliwość, która prawdziwie jest sprawiedliwością ‘na miarę’ Boga, całkowicie rodzi się z miłości: z miłości Ojca i Syna, i całkowicie owocuje w miłości.
DiM 7o: Właśnie dlatego owa sprawiedliwość Boża objawiona w krzyżu Chrystusa jest ‘na miarę Boga’, że rodzi się z miłości i w miłości dopełnia się, rodząc owoce zbawienia”.

Rozumiemy trochę głębiej, co znaczą te słowa:

DiM 7k: „Odkupienie w tym wymiarze jest ... objawieniem się świętości Boga ... przez to, że sprawiedliwość ugruntowana jest w miłości, wyrasta z niej niejako i ku niej zmierza”.

Oraz:

DiM 7n: „Jednakże ta sprawiedliwość ... całkowicie rodzi się z miłości: z miłości Ojca i Syna ...
DiM 7o: Właśnie dlatego owa sprawiedliwość Boża objawiona w krzyżu Chrystusa jest ‘na miarę Boga’, że rodzi się z miłości ...”.

Chodzi w tej chwili o to określenie papieskie: sprawiedliwość „... rodzi się ... z miłości ...”.

Ozdobnik

4. Sprawiedliwość która w krzyżu owocuje w miłości

Odkupienie: wyrównanie zniewagi

Pozostaje jeszcze jeden aspekt rozpatrywanego fragmentu encykliki o Bożym Miłosierdziu. Mianowicie ofiara Boga-Człowieka na krzyżu rodząca się z miłości Ojca i Syna,

DiM 7n: „całkowicie owocuje w miłości”
DiM 7o:  „... i w miłości dopełnia się”.

Zauważamy, że Boży zamysł zbawienia człowieka w Chrystusie wiązał się od początku z dwoma zasadniczymi jego aspektami: negatywnym – i pozytywnym.

– Najpierw trzeba było dokonać przebłagania Boga za ludzki grzech. To właśnie jest swoistym etapem ‘negatywnym’ Bożego zamysłu. Chodziło o ‘wyrównanie’ zniewagi, jaką Bogu wyrządził grzech, czyli o pełne rozwiązanie sprawy Bożej Sprawiedliwości.
– Dopóki sprawa Sprawiedliwości Bożej nie znalazłaby należytego ‘wyrównania’: DiM 7m, tzn. dopóki nieskończona, Bogu wyrządzona zniewaga nie znalazłaby należytej ekspiacji, podejmowanie jakichkolwiek dalszych kroków byłoby bezprzedmiotowe.
– Całość dotychczasowych rozważań niniejszego rozdziału była poświęcona temu właśnie, pierwszemu warunkowi Bożego Zamysłu.

Odkupienie jako Orędzie pozytywne

Po wypełnieniu owego pierwszego, nieodzownego zadania związanego z zamysłem zbawienia człowieka w Chrystusie – pojawia się dopiero akcent w pełni pozytywny, jaki niesie z sobą dzieło odkupienia. Jan Paweł II wskazuje na ten aspekt w rozważanym fragmencie Encykliki o Bożym Miłosierdziu parokrotnie:

(4.7 kB)
Objaśnienie

DiM 7k: „Odkupienie w tym wymiarze jest ... pełnią sprawiedliwości i miłości przez to, że sprawiedliwość ugruntowana jest w miłości, wyrasta z niej i ku niej zmierza”.
DiM 7n: „... ta sprawiedliwość ... całkowicie rodzi się z miłości: z miłości Ojca i Syna, i całkowicie owocuje w miłości”.
DiM 7o: „... Właśnie dlatego owa sprawiedliwość Boża objawiona w krzyżu Chrystusa jest ‘na miarę Boga’, że rodzi się z miłości i w miłości dopełnia się, rodząc owoce zbawienia”.

Po tych trzech zakończeniowych słowach w przytoczonych zdaniach podsumowuje Jan Paweł II ten właśnie, pozytywny wydźwięk Odkupienia jeszcze raz – na końcu omawianego fragmentu Encykliki:

DiM 7p: „Boski wymiar Odkupienia nie urzeczywistnia się w samym wymierzeniu sprawiedliwości grzechowi,
ale w przywróceniu miłości, tej twórczej mocy w człowieku,
dzięki której ma on znów przystęp do owej pełni życia i świętości, jaka jest z Boga” (DiM 7p).

Jak to dobrze, że Ojciec święty podkreśla tak dobitnie ten na wskroś pozytywny, nową otuchę i radość wlewający akcent dzieła odkupienia, jakim obdarza nas Bóg Ojciec przez zasługi ofiary krzyżowej swego Boskiego Syna w Jego Człowieczeństwie.
– Wszystko to dzieje się w Duchu Świętym, który przejął dzieło odkupienia i kontynuuje misję Chrystusa w Kościele założonym przez Syna Człowieczego.

Pierwsza ‘część’ dzieła odkupienia oczywiście musiała być dokonana. Chodziło o stworzenie poziomu niejako ‘zerowego’, jako punktu wyjścia do właściwej budowli nowego życia, jakie dla człowieka wysłużył Boży Syn ofiarą najwyższą z możliwych, na miarę swych Bożo-Ludzkich możliwości. Ów poziom niejako ‘zerowy’, to niezastąpiony wymóg liczącego się w oczach Bożych zadośćuczynienia za zniewagę wyrządzoną przez grzech człowieka Bogu jako Bogu.

Wydaje się, że wymóg ten został nad-obficie spełniony przez sam fakt Wcielenia Syna Bożego.
– Wszystko, czego dokonał Jezus Chrystus w dalszym ciągu swego życia ziemskiego – poprzez etap życia ‘ukrytego’ w Egipcie, a potem w Nazaret, po czym w czasie swej działalności publicznej – było już tylko jednym ciągłym nad-datkiem do już w pełni w pierwszym momencie swego ziemskiego zaistnienia dokonanego odkupienia człowieka.

Wdrażanie odkupionych w doskonałość Miłości

Widzimy, że Syn Człowieczy przyszedł wobec tego nie tylko po to, żeby dokonać „wyrównania” sprawy ludzkiego grzechu wobec Bożej Sprawiedliwości i Świętości. Całe Jego dalsze życie, szczególnie jednak ten istotnie ważny odcinek Jego Bożo-Ludzkiego życia, jakim jest okres działalności publicznej, stało się z Jego strony jedną wielką dodatkową posługą, jakiej się podjął: wdrażania swym słowem i przykładem tego, czego nauczał.

Można by powiedzieć, że okres ten został przez Ojca świętego słusznie nazwany tajemnicami „Światła”, choć Jan Paweł II mówi w tym wypadku wprost o serii pięciu „tajemnic Światła” w nawiązaniu do modlitwy Różańcowej (zob. List Apostolski „Rosarium Virginis Mariae” – 2002 r.; oraz wyż.:  Różaniec do Najśw. Maryi Panny – i cały kontekst dalszy). Jan Paweł II zachęca w tym Liście Apostolskim do kontemplacji, najlepiej w Szkole Maryi, Oblicza Jezusa Chrystusa – Syna Ojca Przedwiecznego, ale i Jej Boskiego Syna – w tym czasie, gdy ujawniał się On jako „Światłość świata” (J 8,12; por. RVM 21). Ojciec święty zwraca uwagę:

„W rzeczywistości całe misterium Chrystusa jest Światłem.
On jest Światłością świata (J 8,12).
Jednak ten wymiar wyłania się szczególnie w latach życia publicznego,
kiedy głosi On Ewangelię Królestwa ...” (RVM 21).

Ojciec święty wyodrębnia pięć szczególnych momentów z tego odcinka życia Syna Bożego. Nie wyczerpują one oczywiście całokształtu tego, czego Jezus nauczał i czego dokonywał: znaków i cudów – uzdrawiania, wskrzeszania, a zwłaszcza odpuszczania grzechów, leczenia ludzi złamanych na duchu. Mimo to uświadomienie sobie pewnych momentów szczytowych w Jego działaniu ułatwia ‘nasiąknięcie’ Jego Bożym Pokojem i Łaską, poprzez które „Miłość Boża (= Bóg-Miłość) rozlana jest (= zakorzeniona jest] w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5).

W tym sensie mówi Jan Paweł II – w nawiązaniu do tych właśnie Pięciu tajemnic Światła:

„Każda z tych tajemnic jest objawieniem Królestwa, które już nadeszło w samej Osobie Jezusa.
(0,13 kB) Tajemnicą światła jest przede wszystkim Chrzest w Jordanie. Tutaj, gdy Jezus schodzi do wody – jako niewinny, który czyni siebie ‘grzechem’ za nas [2 Kor 5,21] – otwierają się niebiosa i głos Ojca ogłasza Go Synem umiłowanym [Mt 3,17], a Duch Święty zstępuje na Niego, by powołać Go do przyszłej misji.
(0,13 kB) Tajemnicą światła jest początek znaków w Kanie [J 2,1-12], gdy Chrystus, przemieniając wodę w wino, dzięki interwencji Maryi, pierwszej z wierzących, otwiera serca uczniów na wiarę.
(0,2 kB) Tajemnicą światła jest Nauczanie Jezusa, w czasie którego głosi On nadejście Królestwa Bożego i wzywa do nawrócenia [Mk 1,15], odpuszczając grzechy tym, którzy zbliżali się do Niego z ufnością [Mk 2,3-13; Łk 7,47n], dając początek tajemnicy miłosierdzia, którą On sam będzie realizował aż do skończenia świata, szczególnie poprzez powierzony Kościołowi sakrament pojednania.
(0,13 kB) Tajemnicą światła w pełnym tego słowa znaczeniu jest dalej Przemienienie, które według tradycji miało miejsce na górze Tabor. Chwała Bóstwa rozświetla oblicze Chrystusa, kiedy Ojciec uznaje Go wobec porwanych zachwytem Apostołów, wzywa ich, aby Go słuchali [Łk 9,35] i przygotowuje do przeżycia z Nim bolesnego momentu męki, aby doszli z Nim do radości zmartwychwstania i do życia przemienionego przez Ducha Świętego.
(0,2 kB) Tajemnicą światła jest wreszcie ustanowienie Eucharystii, w której Chrystus ze swym Ciałem i Krwią pod postaciami chleba i wina staje się pokarmem, dając aż do końca świadectwo swej miłości do ludzi [J 13,1], dla których zbawienia złoży siebie samego w ofierze” (RVM 21).

W czasie swej działalności publicznej Jezus Chrystus ukazał człowiekowi na nowo nie wypaczone Oblicze Ojca Niebieskiego. Z kolei jednak Syn Człowieczy uświadamia samemu człowiekowi jego godność: jako wezwanego do odnowy ducha przez przyjęcie jego pełnego programu, przedstawionego jak w skondensowaniu w „Kazaniu na Górze” (Mt 5-7).
– Jezus wskazuje niejako całkiem od nowa na potrzebę wprowadzania Dziesięciorga Bożych Przykazań w czyn – jako warunku osiągnięcia życia wiecznego. Do tego wymogu powracał wielokrotnie, jak np. przy znamiennym spotkaniu z Młodym Człowiekiem, który postawił Jezusowi jasno sprecyzowane takie właśnie pytanie.
– Jan Paweł II pisze w nawiązaniu do tego:

„Dlatego Jezus, podkreśliwszy najpierw, że ‘Jeden tylko jest Dobry’, odpowiada młodzieńcowi:
‘A jeśli chcesz osiągnąć Życie, zachowaj Przykazania’ [Mt 19,17].
Stwierdza w ten sposób istnienie ścisłej więzi między życiem wiecznym a przestrzeganiem Bożych przykazań:
to właśnie przykazania wskazują człowiekowi Drogę Życia i prowadzą do niego.
Przez usta samego Jezusa ... zostają raz jeszcze dane ludziom przykazania Dekalogu;
On sam potwierdza je ostatecznie i nam przedstawia jako Drogę i warunek zbawienia ...” (VSpl 12).


Zauważamy, że Odkupiciel zajął się nie tylko kwestią niemożliwą do spełnienia przez samego człowieka: zadośćuczynienia Bogu za zniewagę, jaką się stał bezmiar grzechu. Działalność publiczna Syna Człowieczego to jedno wielkie ponowne uzdalnianie człowieka do pełnego powrotu do miłości Boga całym sercem, a bliźniego – jak siebie samego (por. Mt 22,36-40).

Jezus o tym wszystkim nie tylko mówił, ale i ukazywał całym Sobą, jak bardzo i jak dalece należy to nauczanie rozumieć dosłownie i wcielać je dosłownie w życie. Dotyczy to nie tylko stosunkowo ‘łatwiejszych’ wymogów głoszonej Dobrej Nowiny, ale i tych trudniejszych, których dotyczy szereg spośród Ośmiu Błogosławieństw, m.in. tych oto:

(0,3 kB)Błogosławieni Ubodzy w duchu ...
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. ...
Błogosławieni, którzy teraz łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. ...
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. ...
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z Mego powodu mówią kłamliwie wszystko Złe na was. Cieszcie się i radujcie
...” (Mt 5,5-11).

Jezus nie tylko mówił o miłości nieprzyjaciół, ale własnym życiem i śmiercią przypieczętował dosłowne rozumienie tego, czego nauczał:

„Słyszeliście, że powiedziano:
Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;
tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie ...” (Mt 5,43n).

Jezus umiał co prawda upomnieć się o swoją godność, np. gdy żołnierz w czasie przesłuchania u Annasza uderzył go w twarz:

„Gdy to powiedział (= Jezus, na pytanie Annasza),
jeden ze sług obok stojących policzkował Jezusa, mówiąc:
Tak odpowiadasz arcykapłanowi’ ?
Odrzekł mu Jezus:
Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego.
A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz’ ?
...” (J 18, 22n).

(6.1 kB)
Objaśnienie

Mimo to w Jego zachowaniu nie było cienia nienawiści, ani pogardy. Była modlitwa – i przebaczenie. Nie mogli tego nie zauważyć nawet Jego najbardziej zaciekli wrogowie. Jezus zaś modli się – jeszcze z wysokości Krzyża, gdy Go i tam jeszcze spotykają cyniczne docinki i poniżające uwagi – świadectwo ‘przegranej’ ze strony tych, którzy po doprowadzeniu ‘ofiary’ do skazania, nie wiedzieli jak jeszcze mścić się na Tym, któremu nikt nie umiał „udowodnić grzechu” (J 8,46):

„Gdy przyszli na miejsce, zwane ‘Czaszką’ (= Calvaria-Golgota], ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców,
jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.
Lecz Jezus mówił: ‘Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią’ ...” (Łk 23,33n).

Umocnieni takim przykładem, będą Jego uczniowie w ślad za swym Mistrzem wcielali w życie to, co potem św. Paweł ujmie we wskazaniu:

„Nie daj się zwyciężyć Złu (= Złemu-Szatanowi],
ale Zło (= tego który jest Zły: Szatana) – Dobrem (= tym większą miłością) zwyciężaj” (Rz 12,21).

Jan Paweł II przypomina jedynie i ukazuje ze wznowionym żarem miłości Apostolskiej, jaki powinien być ‘program’ uczniów Chrystusa u progu Trzeciego Tysiąclecia. Jest nim program – ni mniej ni więcej, a świętości wdrażanej w życie na co dzień poprzez niestrudzoną kontemplację Oblicza Odkupiciela. Taki program ukazał uczniom swoim – i uzdolnił ich wielorako do jego wcielania w czyn – sam Syn Człowieczy:

„Ponowne odkrycie Kościoła jako ‘tajemnicy’, czyli jako Ludu ‘zjednoczonego jednością Ojca i Syna, i Ducha Świętego’, musiało doprowadzić także do ponownego odkrycia jego ‘świętości’, pojmowanej w podstawowym znaczeniu jako przynależność do Tego, który jest w najgłębszym sensie Święty, ‘po trzykroć Święty’ [Iz 6,3].
– Wyznawać wiarę w Kościół jako święty znaczy wskazywać jego oblicze Oblubienicy Chrystusa, dla której On złożył w ofierze samego siebie właśnie po to, aby ją uświęcić [Ef 5,25n). Ten dar świętości – by tak rzec – obiektywnej zostaje ofiarowany każdemu ochrzczonemu.
– Dar jednak staje się z kolei zadaniem, któremu winno być podporządkowane całe życie chrześcijanina: ‘Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie’ [1 Tes 4,3]. To zadanie nie dotyczy tylko niektórych chrześcijan: ‘wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości’ ...” (NMI 30).

Po przypomnieniu słów samego Jezusa Chrystusa o dążeniu do doskonałości wewnętrznej jako wyrazu Woli Bożej względem każdego z nas, Jan Paweł II mówi dalej:

„... Podporządkowanie programu duszpasterskiego nadrzędnej idei świętości to decyzja brzemienna w skutki. Wyraża ona przekonanie, że skoro Chrzest jest prawdziwym włączeniem w Świętość Boga poprzez wszczepienie w Chrystusa i napełnienie Duchem Świętym, to sprzeczna z tym byłaby postawa człowieka pogodzonego z własną małością, zadowalającego się minimalistyczną etyką i powierzchowną religijnością. Zadać katechumenowi pytanie: ‘Czy chcesz przyjąć chrzest?’ znaczy zapytać go zarazem: ‘Czy chcesz zostać świętym?’ Znaczy postawić na jego drodze radykalizm Kazania na Górze: ‘Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski’ [Mt 5,48].
– .... Dzisiaj trzeba na nowo z przekonaniem zalecać wszystkim dążenie do tej ‘wysokiej miary’ zwyczajnego życia chrześcijańskiego. Całe życie kościelnej wspólny i chrześcijańskich rodzin winno zmierzać w tym kierunku. Ale jest też oczywiste, że istnieją różne indywidualne drogi do świętości, wymagające prawdziwej pedagogiki świętości, która zdolna jest dostosować się do rytmu poszczególnych osób ...” (NMI 31).

Ozdobnik

5. „Tam jeszcze obficiej rozlała się Łaska” (Rz 5,20)

Chrystus zakłada Kościół, szafarza Odkupieniem

Dzieło odkupienia, które Syn Boży i Syn Maryi przypieczętował Ofiarą siebie samego „aż do końca” (J 13,1) na ołtarzu krzyża, zaczyna wydawać owoce zbawienia. W obliczu Jezusa Chrystusa nie można pozostać obojętnym. Jezus nie na darmo powiedział – w ścisłym nawiązaniu do czekającej Go odkupieńczej śmierci na krzyżu:

„Teraz odbywa się Sąd nad tym światem.
Teraz Władca tego świata zostanie precz wyrzucony.
A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,31n).

W dopełnionej swojej Ofierze na Krzyżu Chrystus rzeczywiście „przyciąga” wszystkich do Siebie. I co więcej, uzdalnia tych, którzy otworzą się w swym sercu, do przyjęcia Jego nawet najbardziej radykalnych propozycji. One odkupionego człowieka nie tylko nie poniżą, lecz przeciwnie: wyzwolą wewnętrzne energie ducha, wspomagane łaską Ducha Świętego, którego Jezus udziela z ran swojego ukrzyżowania:

[Jezus] przynosi Go (= Ducha Świętego – w dzień Zmartwychwstania] za cenę swojego ‘odejścia’
(= ukrzyżowania: dopełnionego dzieła Odkupienia]:
podaje im tego Ducha jakby w ranach swojego ukrzyżowania: ‘Pokazał im ręce i bok’.
W mocy tego ukrzyżowania Zmartwychwstały mówi do nich: ‘Weźmijcie Ducha Świętego’ ...” (DeV 24).

Jan Paweł II podkreśla ten właśnie aspekt dokonanego Odkupienia:

„Odkupienie w tym wymiarze jest ostatecznym i definitywnym objawieniem się Świętości Boga
... przez to, że sprawiedliwość ugruntowana jest w miłości, wyrasta z niej niejako i ku niej zmierza” (DiM 7k).

Istotnie, całe posłannictwo Syna Bożego nie tylko jest „ugruntowane” w miłości, lecz z niej „wyrasta” – i ku niej „zmierza”. Toteż Ojciec święty może stwierdzić pod koniec tego fragmentu, że owa „sprawiedliwość ... ‘na miarę Boga’ ..., całkowicie ... owocuje w miłości” (DiM 7n) i „w miłości dopełnia się” (DiM 7o).

Odkupiciel człowieka dokonał nie tylko nadobfitego wynagrodzenia Bogu za grzechy swych ludzkich Braci i Sióstr, ale zapewnił wszystkim odkupionym łatwy dostęp do obfitości dóbr tegoż Odkupienia.

Żeby tego dokonać, Odkupiciel założył Kościół, który sobie jednocześnie „poślubił” w swej „Krwi i Wodzie” (por. Ef 5,23nn; 2 Kor 11,2; itd.). Jest to Kościół nie Piotra, nie Papieża ani biskupów, lecz Kościół samego Chrystusa (zob. Mt 16,18). Dlatego jednak wyposażył tenże swój Kościół w środki rozdawnictwa łask, jakie wysłużył swoim życiem, swą męką i zmartwychwstaniem: Siedem Sakramentów świętych, z ich zwieńczeniem w Eucharystii, „z której Kościół żyje” (zob. Encyklika EdE – 2003 r.) oraz ‘bramą’ do tego sakramentu „Ciała i Krwi Pańskiej”, jakim jest sakrament trudny, a błogosławiony: sakrament pojednania-spowiedzi, zwany też – jakże słusznie – trybunałem miłosierdzia.

Przywrócenie miłości – twórczej mocy w człowieku

Z tego względu Jan Paweł II stwierdza na końcu omawianego fragmentu Encykliki o Bożym Miłosierdziu:

DiM 7kp:  „Boski wymiar Odkupienia nie urzeczywistnia się w samym wymierzeniu sprawiedliwości grzechowi, ale w przywróceniu miłości, tej twórczej mocy w człowieku, dzięki której ma on znów przystęp od owej pełni życia i świętości, jaka jest z Boga (DiM 7p).
DiM 7r:  W ten sposób Odkupienie niesie w sobie całą pełnię objawienia Miłosierdzia” (DiM 7r).


W oparciu o wyżej przytoczone rozważania Jana Pawła II zwróciliśmy uwagę na to, że Syn Boży zstąpił na ziemię po to, żeby Sobą samym niejako dotknąć korzeni, z których wyrasta wszelkie zło w życiu człowieka:

„... Właśnie przez swój krzyż ma dotknąć korzeni Zła
tkwiących w dziejach człowieka i w duszach ludzkich.
Właśnie przez krzyż ma dokonać dzieła zbawienia.
To dzieło ma w planie odwiecznej Miłości charakter odkupieńczy(SD 16).

Bóg Ojciec, który „tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego (= Syna) uwierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16), w końcu „oddaje” Syna w ręce ludzi. Zleca Mu posłannictwo – dla Niego śmiertelnie trudne, natomiast dla nas – zbawcze.
– Wypada powtórzyć tu słowa Jana Pawła II, które sięgają samej głębi odkupieńczego posłannictwa Chrystusowego:

(19 kB)
Objaśnienie

„W swoim zbawczym posłannictwie ma On (= Syn Boży)
... dotknąć zła u samych jego transcendentnych korzeni,
z których wyrasta ono w dziejach człowieka.
Owe transcendentne korzenie zła tkwią w grzechu i w śmierci,
one bowiem znajdują się u podstaw utraty życia wiecznego.

Posłannictwo Jednorodzonego Syna polega na przezwyciężeniu grzechu i śmierci.
Przezwycięża grzech swoim posłuszeństwem aż do śmierci.
Przezwycięża zaś śmierć – swoim zmartwychwstaniem” (SD 14).


Zaczynamy rozumieć coraz jaśniej, że zamysł Odkupienia człowieka nie ogranicza się do „wymierzenia sprawiedliwości grzechowi(DiM 7p). Odkupienie zmierza zdecydowanie w kierunku „przywrócenia miłości(DiM 7p) odkupionemu człowiekowi. Ona dopiero staje się tą „twórczą mocą w człowieku, dzięki której ma on znów przystęp do owej pełni Życia i Świętości, jaka jest z Boga” (DiM 7p).

Święty Paweł woła radośnie – pełen porywającej wdzięczności:

„Z miłości przeznaczył nas dla siebie (Ojciec)
jako Przybranych synów przez Jezusa Chrystusa,
według postanowienia swej Woli, ku Chwale Majestatu swej Łaski
którą obdarzył nas w Umiłowanym (= w Jezusie Chrystusie].
W Nim mamy Odkupienie – przez Jego Krew
– odpuszczenie występków, według bogactwa Jego Łaski ...” (Ef 1,5nn).

Dzięki krwi przelanej na krzyżu mamy przystęp do Tronu Bożego Miłosierdzia:

„Przybliżmy się więc z ufnością do Tronu Łaski,
abyśmy otrzymali miłosierdzia i znaleźli Łaskę
dla (uzyskania) pomocy w stosownej chwili” (Hbr 4,16).

Motywem naszej pewności, iż Ojciec nas przyjmie, jest wciąż cena najwyższa, jaką za nasze życie – wieczne – położył Boży Syn:

„Łaska wam i pokój – od Tego, Który JEST, i Który BYŁ i Który Przychodzi ...
i od Jezusa Chrystusa, Świadka Wiernego, Pierworodnego umarłych i Władcy królów ziemi.
Temu, który nas miłuje i który przez swą Krew uwolnił nas od naszych grzechów ...” (Ap 1,4n).


Mamy przed oczami wciąż Jezusowy krzyż, ale i następujące po nim zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Krzyża tego nigdy by nie było, gdyby nie głębia miłości, jaka łączy Ojca z Synem i Syna z Ojcem. Jest to ta sama „miłująca Wszechmoc Stwórcy” (DeV 33), która odwiecznie wezwała i uzdolniła człowieka, stworzonego na Obraz Syna Bożego, do uczestnictwa w tymże Bożym Życiu i w tej samej Miłości, która jest wewnętrzną komunią Trzech Bożych Osób.

Stworzyciel utrzymuje więź z człowiekiem, uprzywilejowanym stworzeniem swojej Miłości – nie tylko jako ‘Stworzyciel’, ale jako Ojciec, który jest Miłością. Właśnie tę rzeczywistość uwydatnia Jan Paweł II jeszcze raz bardzo mocno w dalszym ciągu przytaczanego, obszernego fragmentu jego Encykliki o Bożym Miłosierdziu (DiM 7):

DiM 7u: „Bóg, którego objawił Chrystus, pozostaje nie tylko w stałej łączności
ze światem jako Stwórca, ostateczne źródło istnienia.
– Jest On Ojcem: z człowiekiem, którego powołał do bytu w świecie widzialnym,
łączy Go głębsza więź niż sama Stwórcza więź istnienia.
Jest to miłość, która nie tylko stwarza Dobro,
ale doprowadza do uczestnictwa we własnym życiu Boga: Ojca, Syna, Ducha Świętego.
Ten bowiem, kto miłuje, pragnie obdarzać sobą” (DiM 7u).

Syn Boży Zmartwychwstał. Wskrzeszenie z martwych swego Jednorodzonego Syna stało się jednocześnie Jego Uwielbieniem przez Ojca – i wysłuchaniem Jego błagalnych próśb, zanoszonych przed ostatecznym podjęciem bezmiaru odkupieńczych cierpień w Ogrodzie Oliwnym.

Mimo to i w Zmartwychwstaniu – krzyż odkupienia zajmuje nadal miejsce centralne. Świadczy nie tylko o Miłości Trójjedynego, lecz okazuje tę Miłość, która w krzyżu Chrystusa stała się większa od grzechu, „potężniejsza niż śmierć” (DiM 8).

Człowiekowi pozostaje posłuchać tego, co Jezus powiedział o swoim Ojcu – i sobie samym. Mianowicie Człowiek powinien uwierzyć w Syna Bożego, który za nas umarł – i zmartwychwstał. Jest to jedyna droga osiągnięcia życia – wiecznego.

W ten sposób przekonujemy się zarazem, jakie są wzajemne odniesienia dwóch przymiotów Boga, które oczywiście nie są sprzeczne z sobą, ale się wzajemnie dopełniają: Sprawiedliwości i Miłosierdzia.
– Mimo to wypada nam stwierdzić, że z naszego punktu widzenia niewątpliwie ‘większe’ jest Boże Miłosierdzie, aniżeli Boża Sprawiedliwość. Bóg naprawdę nie chce śmierci grzesznika, lecz żeby się nawrócił – i żył.

Toteż za Janem Pawłem II musimy powiedzieć o Jezusie – tym ukrzyżowanym, choć potem zmartwychwstałym:

DiM 7y-z:Uwierzyć w Syna ukrzyżowanego, to znaczy ‘zobaczyć Ojca’ [J 14,9],
to znaczy uwierzyć, że w świecie jest obecna Miłość
i że ta Miłość jest potężniejsza od Zła jakiegokolwiek,
w które uwikłany jest człowiek, ludzkość, świat.

Uwierzyć zaś w taką miłość, to znaczy uwierzyć w Miłosierdzie.
Miłosierdzie jest bowiem nieodzownym wymiarem Miłości, jest jakby drugim jej Imieniem,
a zarazem właściwym sposobem jej objawienia się i realizacji
wobec rzeczywistości Zła, które jest w świecie, które dotyka i osacza człowieka,
które wdziera się również do jego serca i może go ‘zatracić w piekle’[Mt 10,28](DiM 7y-z).

Ozdobnik

6. Dwie grafiki do tematu: Sprawiedliwość a Miłosierdzie

Dla ilustracji trudnego zagadnienia teologicznego: wzajemnego stosunku Boga jako pełni Sprawiedliwości – a tego samego Boga jako pełni Miłosierdzia zaproponujemy obecnie dwie grafiki. Być może przybliżą one w jakiejś mierze zrozumienie tego zagadnienia.

a. Tragizm pierwszego grzechu Człowieka – i każdego grzechu

(15.8 kB)
Objaśnienie

Pierwsza grafika nawiązuje do stworzenia człowieka: mężczyzny i kobiety, Bożego Obrazu wobec kosmosu. Druga obejmuje dzieło odkupienia.

..  Przy wstępnym rzucie oka na jedną i drugą grafikę zauważymy ich odmienne tło.
– Tło pierwszej z tych grafik jest intensywnie czerwone u góry, przechodząc w odcień jaśniejszy. Jest to ilustracja Bożej Miłości w stwarzaniu człowieka „dla niego samego”. Bóg stwarza mówiąc: „Dziecię mojej Miłości! Kocham Cię” !
– Tło drugiej grafiki jest odwrotne: jasne u góry obrazu, a intensywnie czerwone od dołu. Ilustruje to Boży trud w dokonaniu odkupienia człowieka – mężczyzny i kobiety: poprzez tajemnicę Wcielenia i Odkupienia w krwi.

..  Grafika pierwsza ukazuje uzdolnienie Bożego żywego Obrazu do rozróżnienia (rozum: samoświadomość) i dokonywania wyboru (wolna wola: samostanowienie) dwóch przecinających się alternatyw:
– w ‘pionie’ wyboru pomiędzy życiem-miłością (u góry grafiki) albo odwrotnością: śmiercią (u dołu);
– oraz w poziomie: wyboru dobra albo zła etycznego.

UWAGA. Żeby przy studiowaniu wyjaśnień do omawianej grafiki, punkt za punktem, nie tracić z oczu samej tej grafiki, kliknij tutaj: grafika ta ukaże się u góry. Jeśli ci zniknie z oczu w dalszym ciągu czytania wyjaśnień, trzymaj lewym kciukiem Lewy ALT, a lewym palcem wskazującym klikaj jednorazowo Tabulator. Zob. zatem:   Sprawiedliwość czy Miłosierdzie – (a).

..  W centrum grafiki widzimy krzyż. Jego ramiona wychodzą niejako naprzeciw człowieka w dół – w geście pełnym zachęcającej miłości. Jest to symbol Drzewa „Życia” : tego z Raju, ale i tego którym się stanie Jezus Chrystus w rzeczywistości Nowego Testamentu: „Ja jestem Krzewem Winnym ...” (J 15,1-6).
– Sam tylko Bóg, który jest – Miłością, wie zarazem, co ontologicznie i perspektywicznie jest Dobrem, a co jest Złem. Stąd propozycja Bożych Przykazań, których zachowanie z motywu zawierzenia Bożej Miłości staje się drogą do osiągnięcia pełni uczestnictwa w Życiu i Miłości samego Trójjedynego. Stąd z prawej strony Tablice Dekalogu.

..  W środku krzyżujących się ramion Krzyża widnieje z przodu symbol Trójcy Świętej: Boga jednego jedynego, który jednak bytuje w Trzech Osobach: Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Trójca Przenajświętsza jest jednocześnie Miłością. Jej symbolem jest ‘Serce’ będące tłem symbolu Trójcy Przenajświętszej.
– Bóg Trójjedyny niejako ‘nie wytrzymuje’ w swej wewnętrznej szczęśliwości, dążącej całym sobą do udzielenia się w swym Życiu i w swej Miłości. Bóg wciąż ‘wyrasta poza siebie’. Tu ma swe źródło dzieło stworzenia. Jego uwieńczeniem jest stworzenie Aniołów – a zarazem człowieka: mężczyzny i kobiety. Dzieło to znajdzie przedziwną kontynuację w kolejnym szczycie Bożego Objawienia: w dziele Odkupienia.

..  Koncentrujemy się na dolnej części pierwszej grafiki. Istotne znaczenie ma tu ukazana ‘linia poziomu niejako zerowego’ życia Łaski uświęcającej, jaką Trójjedyny obdarzył człowieka: mężczyznę i kobietę.
– Rzecz jasna, miłość ich ku Bogu – i sobie nawzajem – musiała być poddana próbie, w której będzie się ona weryfikowała: czy to jest miłość, czy też egocentryzm pod maską ‘miłości’. Jeśli ‘miłość’ ma być sobą, musi mieć przestrzeń wolności. Inaczej byłaby to niewola musu, a nie miłość godna tego miana.

..  Wypada przyjrzeć się bardzo dokładnie ‘linii’ owego poziomu zerowego. Tuż przed środkowym odcinkiem owej ‘linii’, na której widzimy pierwszą ludzką parę – niechby to byli nasi Pra-Rodzice, zaczyna się kolor czarny. Inicjuje on drogę „szeroką i przestronną” (por. Mt 7,13), która wiedzie ... do zguby wiecznej: śmierci – wiecznej.

..  Na tę właśnie drogę wkroczyli ci dwoje: Człowiek-mężczyzna, Człowiek-kobieta. Na Bożą propozycję Dziesięciorga Przykazań odpowiedzieli w swej zdolności samo-stanowienia – nie miłością odwzajemniającą Miłość, jaka do nich dotarła od Trójjedynego, który ich wywołał z nie-istnienia do istnienia i ukazał drogę Życia – wiecznego, lecz postawą zbuntowaną, odrzucającą Boga jako Miłość. Pierwsza ludzka para rzuciła Bogu w oczy – słowo nieufności, a nawet pogardy i arogancji. Zauważamy to w napisie, ujmującym decyzję ich serca-sumienia w postaci: „Odejdź! Nie chcę Ci służyć!”.

..  Czyżby Człowiek – mężczyzna i kobieta – sam od siebie wpadł na pomysł takiego buntu w obliczu „miłującej Wszechmocy Stwórcy” (DeV 33)? Obok tych Dwojga widzimy węża, owego „Węża Starodawnego, który się zwie diabeł i szatan, zwodzącego całą zamieszkałą ziemię” (por. Ap 12,9). Jego to słowom Człowiek ... zawierzył. Wycofał dotychczasowe: „Boże, ufam Tobie”, a przeniósł je na „przewrotnego geniusza podejrzeń” (DeV 37), który zdołał im wmówić, że Bóg ich ... nie kocha!

..  W tymże momencie dotychczasowy ‘poziom Zero’ ulega totalnemu załamaniu. Grzech wytwarza w tym ‘poziomie’ wyrwę, która staje się przepaścią nie mającą żadnego dna! To przepaść potępienia – wiecznego. Stąd ciemny kolor tego odcinka grafiki, rozciągającego się poniżej ‘poziomu zerowego’. Strzałka wskazuje bezbłędnie, że wybór tej Drogi prowadzi do śmierci: wiecznego istnienia w potępieniu.
– Z prawej strony widać jeszcze tylko wyjaśnienie słowne: „Grzech: wyrwa nie do zasypania”. Nikt z ludzi tej wyrwy – wyrwy grzechu ciężkiego-śmiertelnego, nie jest w stanie zasypać. Toteż wybór drogi w tym kierunku jest wyborem, którego w żaden sposób nie da się pogodzić z propozycją Trójjedynego. Grzech jest odwróceniem się do Boga „tyłem” (por. Jr 2,27). Człowiek w grzechu nie chce oglądać Oblicza Boga Żywego i nie chce Boga słuchać. Tenże Człowiek daje się jednak nierzadko niezwykle łatwo zahipnotyzować „ojcu kłamstwa i zabójstwa” (por, J 8,44).

..  Nikt z ludzi nie był i nie będzie w stanie ‘zasypać’ wyrwy, jaka powstaje w wyniku popełnionego grzechu – ciężkiego. Świadomie i dobrowolnie w grzechu obrany kierunek wiedzie bezbłędnie – i bezlitośnie – do konsekwencji ostatecznych: potępienia wiecznego.

b. Sprawiedliwość bo Miłosierdzie

(17.2 kB)
Objaśnienie

Przechodzimy do drugiej grafiki. Przedstawia ona Boży zamysł odkupienia człowieka: mężczyzny i kobiety.
– Widzimy zarazem Boże niejako ‘mocowanie się’ z sobą samym: co ma być bardziej uhonorowane: Bóg jako bezwzględna Sprawiedliwość, czy Bóg jako tym bardziej bezwzględne Miłosierdzie?

U samego dołu grafiki ‘nr 2’ widzimy obraz podobny do przedstawionego na grafice ‘nr 1’, choć wzbogacony o dalsze elementy: czynnie dokonywanego odkupienia człowieka, Bożego Obrazu. W rozważaniu przedstawionej grafiki możemy posuwać się drogą ukazaną przez kolejno ukazane ‘numery-cyfry’.

..  Posuwając się od ‘poziomu zerowego’ – z omówioną już wyrwą grzechu, której nikt i nic nie zdoła ‘zasypać’, trudno nie zauważyć tła – czerwonego, które stopniowo przechodzi w barwę jaśniejszą – aż po szczyt Krzyża, skąpanego blaskiem koloru jasnego. Jest to symbol Bożej ‘krwawizny’: ceny odkupienia w krwi Syna Bożego, który stał się „ofiarą przebłagalną’ za grzechy nasze i całego świata (por. 1 J 2,2).
– A oto zarysowy komentarz do tej grafiki.

UWAGA. Jak wyżej, by nie stracić kontaktu z omawianą grafiką, kliknij tutaj, a ukaże się ona w lewym górnym rogu:   Sprawiedliwość czy Miłosierdzie – (b).

..  Nr ‘0’. Człowiek zostaje stworzony do Łaski i Chwały w komunii miłości i życia z Trójjedynym. Jednakże już pierwszy Człowiek nie zdał próby na jakość swej miłości: odrzucił Boga, a zawierzył Złemu.

..  Nr ‘1’. Grzech ciężki-śmiertelny powoduje poprzednio już opisaną bezdenną ‘wyrwę’ w poziomie ‘zerowym’, tzn. nie-naprawialny przez żadne ze stworzeń ‘minus’ Łaski. W grzechu człowiek wybiera życie odtąd bez obecności Trójjedynego w sercu. Znaczy to, że człowiek chce żyć w potępieniu – wiecznym.

..  Nr ‘2’. Człowiek sam z siebie jest transcendentnie niezdolny podjąć się przebłagania Boga za wygaszenie Jego życio-dajnej obecności w sobie. Brak jakiejkolwiek proporcji między człowiekiem – a w najczulszej strunie swej Stworzycielskiej Miłości znieważonym Bogiem. W swym zbuntowaniu człowiek-stworzenie wyprasza Boga z serca. Bóg posłusznie natychmiast spełnia wolę ... stworzenia swego Umiłowania: odchodzi – w założeniu grzechu: na zawsze.
– Jednocześnie jednak w Bogu samym pojawia się natychmiast zdumiewający zamysł: odkupienia Człowieka. Zamysł ten staje się równoznaczny z przyjęciem przez Boga warunków, bez których jego realizacja byłaby ontologicznie niemożliwa. Dzieła odkupienia będzie mogła podjąć się jedynie Osoba, która będzie jednocześnie i Bogiem i Człowiekiem.

..  Nr ‘3’. Boża Sprawiedliwość domaga się ekspiacji. Grzech jest zbyt dogłębnym odrzuceniem Boga i znieważeniem Jego Świętości. Bóg nie może ‘udawać’, że nic się nie stało, skoro grzech w rzeczywistości zaistniał: Człowiek zabił w swym sercu Życie i Miłość Boga!

..  Nr ‘4’. Sam Bóg decyduje się wynagrodzić Bogu – za grzech ... człowieka. Tylko Bóg może przebłagać Boga: Równy – Równego. Że jednak nie Bóg zgrzeszył – a człowiek, nieodzowny do przebłagania Boga jest mimo wszystko Człowiek.
– Odkupienie dokona się w Drugiej Osobie Trójcy Przenajświętszej: w Jezusie Chrystusie, Synu Ojca Przedwiecznego, ale i Synu Maryi. Bóg staje się Człowiekiem, będąc odtąd jednocześnie Bogiem i Człowiekiem. Osoba Syna Bożego ‘sprzęga’ sobą dwie oddzielne natury: Bożą, współistotną Ojca i Ducha Świętego – z naturą człowieczą przyjętą z Maryi, Dziewiczej Matki Jezusa Chrystusa. Wszystko po to, by człowieka móc ... odkupić: wyrwać swą Bożą dłonią (zob. grafika: ręce Jezusa Chrystusa usiłujące wyrwać Człowieka – jeśli Człowiek Bogu na to ‘pozwoli’ – z zagrożenia utraty życia wiecznego) z już-już zamykającego się za grzesznikiem potępienia wiecznego.

..  Nr ‘5’. Tu widzimy dzieło Wynagrodzenia-Odkupienia w ‘konkrecie’: jego wymogi i etapy. Jest to Drzewo Życia, na którym zawisło Zbawienie Świata: sam Bóg-Człowiek Jezus Chrystus. W ranach Jego męki jest nasze zbawienie ... Żeby się ono stało skuteczne dla poszczególnego człowieka, musi być przez niego aktywnie przyjęte i wprowadzone w czyn.

..  Nr ‘6’. Najpierw ‘musiała’ być wyrównana sprawa grzechu. Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek, niejako ‘zasypuje’ zaistniałą wskutek grzechu wyrwę-dziurę, która zionie piekłem: przepaścią bez dna. Odkupiciel przywraca poziom ‘zerowy’ : poziom czystego stworzenia w Łasce i Chwale. Umożliwia to nowy start dla Łaski i ku Życiu – wiecznemu, w ponownej komunii Życia i Miłości z Trójjedynym.

..  Nr ‘7’. Skoro Jezus Chrystus jest zarówno Człowiekiem, jak i nadal Bogiem w swej jedynej, Bożej Osobie, powstaje dzięki Jego Bożo-ludzkiej Męce potężny, NIE-konieczny ‘naddatek’ w obliczu Bożej Sprawiedliwości. Jest to swoisty niewymierny ‘plus-superata’, gdyż zamiast człowieka, który powinien był zostać ukrzyżowany, katusze krzyża ponosi aż ... Bóg-Człowiek: Syn Boży Wcielony. Tak drogi jest dla Boga – Człowiek: mężczyzna i kobieta, Boża skalana ... Oblubienica!

..  Nr ‘8’. Bóg tego wszystkiego uczynić i dokonywać ... nie musiał. Podjął się tortur zadośćczynnych jako Bóg-Człowiek, ponieważ Człowieka ... umiłował – do szaleństwa krzyża: Miłością oblubieńczą. Ukochał go, choć jest on Jego niegodną, wciąż Go zdradzającą Oblubienicą. Syn Boży stał się dla Człowieka: mężczyzny i kobiety – ofiarą przebłagalną.
– Przez to daje swej Oblubienicy do rąk własnych okup za jej grzechy. A zarazem posag ślubny: Krew i Wodę ze swego przebitego boku. Nie jest to wymuszeniem czegokolwiek na Człowieku, lecz kolejną Bożą propozycją: „Mój żywy Obrazie, czy zechcesz przyjąć Oblubieńczość ze swym Odkupicielem-z-krzyża?”

..  Nr ‘9’. Miłość podejmująca się zadośćuczynienia Bożej Sprawiedliwości – zamiast Człowieka, który tego transcendentnie dokonać nie mógł, nazywa się Bożym Miłosierdziem. Nie poniża ona, lecz pochyla się nad nędzą człowieczą, doszukując się pod jej nawarstwieniami zła – drogocennej perły: Człowieka jako Obrazu Boga.
– Miłosierdzie jest u Boga ‘większe’ od Bożej Sprawiedliwości z naszego, ludzkiego punktu widzenia (DiM 13). Miłość ta nigdy nie upokarza, a raduje się odnalezionym Dobrem: niezniszczalną wielkością godności Człowieka jako osoby. W ten sposób Miłość która w działaniu swoim jest Miłosierdziem – jest u Boga najgłębszym źródłem Odkupienia.

..  Nr ‘10’. Odkupienie polega nie na samym jedynie ‘wyrównaniu’ sprawy znieważonej Sprawiedliwości oraz Świętości Boga. To oczywiście wchodzi w skład dzieła odkupienia – jako jego aspekt niejako ‘negatywny’. Odkupienie staje się jednak ponadto przywróceniem człowiekowi zdolności kochania, co jest aspektem ‘pozytywnym’ odkupienia.
– Odkupiona Oblubienica Boża może powiedzieć ponownie, w skrusze serca, ale i pełnią ponownego zawierzenia Synowi Bożemu:
Boże mój, Kocham Cię! Jezu, ufam ... Tobie!
Zawierzam Ci siebie: w życiu, w umieraniu – i na to wszystko,
co się zacznie od śmierci wzwyż w Domu Twojego i naszego Ojca!”


Ozdobnik

RE-lektura: część V, rozdz. 4e.
Stadniki, 15.XI.2013.
Tarnów, 7.III.2017

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)




Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Piękna Pani z Bali
Ryc.2. Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach
Ryc.3. Kozica na skale
Ryc.4. Dziecko siedzi grzecznie w swym wózku dzieciącym
Ryc.5. Sprawiedliwość czy Miłosierdzie (b)
Ryc.6. Sprawiedliwość czy Miłosierdzie (b)