(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

F.   NAJWIĘKSZY CZYN BOŻEGO OBJAWIENIA

Ozdobnik

1. Świętość i Sprawiedliwość w obliczu grzechu

Ozdobnik

Ojciec święty podkreśla w przytaczanej encyklice o Bożym Miłosierdziu, że spełnienie się owego: „Tak Bóg ... umiłował ..., że Syna swego Jednorodzonego dał, aby ...” (J 3,16), łącznie z dalszymi trudnymi wypowiedziami biblijnymi: „ ... własnego Syna nie oszczędził(Rz 8,32) oraz „ ... Grzechem uczynił Tego ...” jest:

DiM 7k: „... ostatecznym i definitywnym objawieniem się Świętości Boga,
który jest bezwzględną pełnią Doskonałości, pełnią sprawiedliwości i miłości przez to,
że sprawiedliwość ugruntowana jest w miłości, wyrasta z niej niejako i ku niej zmierza” (DiM 7k).

Zdanie to, jak zwykle u Jana Pawła II, jest kondensatem stwierdzeń teologicznych. Żeby ‘nasiąknąć’ ich treścią, trzeba je rozgryzać po trochu.
– Ojciec święty podkreśla przede wszystkim, że rzeczywistość męki Syna Bożego, wraz ze zdawałoby się faktycznym „wydaniem” Go, by można było ‘wyżyć-pastwić’ się na Nim dowolnie – jest „ostatecznym i definitywnym objawieniem się Świętości Boga.”

Po raz pierwszy wymienia tu Ojciec święty Boga jako Świętość. Odniesienie się tutaj do Boga jako ‘Świętości’ dotyczy niewątpliwie Bożej Świętości w znaczeniu etycznym. Grzech jest rzeczywistością, której nie sposób pogodzić z Istotą Boga jako Świętości. Bóg nie może nie brzydzić się wszelkim grzechem. Człowiek skalany grzechem nie może stanąć przed Bożą Świętością w stanie grzechu. Nie jakoby Bóg musiał dopiero ‘odrzucić’ człowieka w grzechu. Sam bowiem człowiek odłącza się w grzechu od Bożej Miłości i Świętości – w założeniu definitywnie.

Niemniej określenie „Świętość” Boga dotyczy zgodnie z biblijnym znaczeniem tego określenia (zwłaszcza w Starym Testamencie) przede wszystkim Bożej transcendencji. Bóg przerasta wszystko co stworzone. Jest On wyższy od jakiejkolwiek materii. Materia zostaje przez Boga dopiero stworzona. Bóg prawdziwy jest nie zmieszany z materią w jej jakiejkolwiek odmianie. Dlatego też religia Objawienia jest nie do pogodzenia z jakąkolwiek odmianą ‘panteizmu’ [= wszystko jest bogiem]. Bóg jest od materii wyraźnie odgrodzony, działa spoza materii oraz spoza czasu i ponad ‘czasem’. Dlatego właśnie działanie Jego jest tak skuteczne i wszechmogące.

W tym właśnie znaczeniu grzech stał się wyzwaniem pod adresem Boga jako Świętości. Bóg jest zbyt wzniosły i zbyt niedosięgalny, by jakikolwiek grzech mógł znaleźć się w Jego pobliżu. Jeśli zaś grzech faktycznie zaistniał, ‘musi’ zainterweniować aż sam Bóg w swym Jednorodzonym Synu, by stać się przebłaganiem za skalanie nim Boga w Jego Świętości i tym samym Bożego Imienia. Widok Syna Bożego poddanego bezmiarowi odkupieńczego cierpienia, Bożego Syna na którym skondensowało się niejako całe Zło oblicza człowieka – Bożego Obrazu całkowicie zeszpeconego w jego grzechu, staje się aktem Objawienia Boga jako Świętości, której stworzenie samo tylko z siebie przebłagać ... nie zdoła.

Ozdobnik

2. Nowy etap Bożego Objawienia

Jan Paweł II podkreśla w omawianym zdaniu, że to wszystko co się ‘zwaliło’ jako brzemię grzechu na Syna Bożego w Jego męce, jest „...ostatecznym i definitywnym objawieniem się świętości Boga, który jest bezwzględną pełnią doskonałości, pełnią sprawiedliwości” (DiM 7k). Chcielibyśmy skupić się przez chwilę na słowach:

„... ostatecznym i definitywnym objawieniem się ...” (DiM 7k).

(3 kB)
Objaśnienie

Słowa te są doniosłe. Papież proklamuje tu swym autorytetem jako Namiestnika Chrystusowego, że bezmiar mąk i tortur Syna Bożego stał się na oczach zarówno uczestników tych męczarni przeżywanych przez Syna Bożego, jak i dla Rodziny Ludzkiej wszystkich epok i miejsc – „w sposób najbardziej poniekąd doświadczalny i ‘historyczny’ ...” (DiM 7) kolejnym etapem dokonującego się właśnie – konstytutywnie nowego, publicznego Bożego Objawienia (zob. do tego również: ks. Paweł Leks, Słowo Twoje jest PRAWDĄ, dz. cyt., zwł. cz. I, rozdz. 1, str. 27-45 oraz 198-206).

Boże Objawienie odbywa się odwiecznie niejako dwoma ‘kanałami’, poprzez które Bóg ujawnia człowiekowi siebie samego oraz swój zbawczy zamysł względem niego:

(0,38 kB)  poprzez dar Bożego Słowa; a z kolei:

(0,37 kB)  poprzez Boże Ingerencje (wkroczenia), określane również jako Boże czyny w dziejach Rodziny Ludzkiej.

Bóg ‘dba’ zawsze o to, żeby sens wspomnianych Bożych ingerencji-wkroczeń nie pozostawiał cienia wątpliwości ani dwuznaczności interpretacyjnych. Z tego względu Bożym czynom (interwencjom) towarzyszy zawsze Boże Słowo, poprzez które sam Bóg wyjaśnia autentycznie i autorytatywnie znaczenie-sens owych Bożych wkroczeń. Z zasady posługuje się Bóg w tym celu którymś z wybranych przez siebie Mężów Bożych, jak np. Proroków (ST), lub Apostołów (NT).

W przypadku męki Chrystusa stajemy przed największą w dziejach kosmosu Bożą ingerencję. Sam Bóg umiera w Człowieczeństwie Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, straszliwą śmiercią na krzyżu, ponieważ umiłował człowieka – po ludzku to wyrażając – ponad własne życie.
– Co prawda całe życie Jezusa Chrystusa: jego Słowa i Jego Czyny – są jednym wielkim ciągiem Bożego Objawienia, kiedy to sam Bóg stał się Człowiekiem i objawia Boga – osobiście Nim będąc. Objawia siebie samego – objawia też ‘do końca’, jaki jest zamysł Trójjedynego w stosunku do Człowieka, stworzonego na Obraz Bożego Syna.

Niemniej biorąc pod uwagę istotnie nową intensywność, względnie bardziej precyzyjnie: uwzględniając jego jakość, zainaugurował tenże Bóg zupełnie inny, nowy etap tegoż swojego Objawienia – od momentu omawianej już ostrej ‘cezury’, dzielącej życie Syna Bożego Wcielonego na dwie wyraźnie wyodrębnione fazy. Mianowicie obecnie nadeszła ta „Jego Godzina”, tzn. Godzina wywyższenia Syna Bożego w Chwale – poprzez krzyż.

Z tą samą chwilą zaczął się zatem całkiem nowy odcinek w dziejach Bożego Objawienia. Obejmuje on wydarzenia ostatniej doby życia ziemskiego Syna Bożego. Jest to odcinek czasu:
od Wieczernika – poprzez Modlitwę Syna Bożego w Ogrójcu, Jego pojmanie, wydarzenia i okrutne eksperymenty jakim Go poddawano w noc Ciemnicy w więzieniu, poprzez kolejne przesłuchiwania, biczowanie, cierniem ukoronowanie, Drogę krzyżową i ukrzyżowanie – aż po Jego śmierć na krzyżu.
– Rzecz jasna, tenże nowy etap w dziejach Bożego Objawienia obejmuje ponadto dalsze wydarzenia, jakie nastąpiły potem: zmartwychwstanie Chrystusa, Jego wniebowstąpienie i zesłanie Ducha Świętego.


UWAGA. Męki Chrystusa w Noc Ciemni. – Na podstawie mistycznych przeżyć pewnych Świętych dowiadujemy się m.in. o ‘Tajemnych Mękach’, jakim poddawano Jezusa przez noc po Jego pojmaniu w Ogrojcu. Mamy przed sobą ‘objawienia prywatne’, niemniej nie ma podstaw, by ich treść odrzucić. Nabożeństwo jakie powstało w nawiązaniu do owych mąk ujawnionych przez samego Chrystusa, zostało zatwierdzone przez Kongregację Rozszerzenia Wiary, a poprzednio zatwierdzone i polecone przez Papieża Klemensa XII (1730-1740). Informację na ten temat znaleźć można m.in. na stronie:
Piętnaście Ukrytych Mąk Chrystusa w noc na Wielki Piątek (po niem.)
– Chrystus spełnił prośbę S. Marii Magdaleny z zakonu św. Klary w Rzymie, która prosiła Go, żeby uchylił rąbka zadawanych Mu męczarni. Jezus objawił się tej zakonnicy i wymienił Piętnaście rodzajów Cierpień, jakimi Go męczono w noc po pojmaniu w Ogrodzie Oliwnym.
– Po każdym rozważanym cierpieniu wypada odmówić np. następujący akt strzelisty:
O Panie, przebacz nam i całej ludzkości wszystko, cośmy Ci złego wyrządzili !”
Chrystus powiedział do wspomnianej S. Marii Magdaleny:
1. Żydzi uznali Mnie za najgorszego człowieka, jaki wtedy istniał na ziemi.
Dlatego związali mi powrozem nogi i ciągnęli Mnie po stopniach schodów w dół do brudnej, cuchnącej piwnicy.
2. Obnażyli Mnie z szat i przebijali Moje ciało żelaznym ostrzem.
3. Obwiązali Mi ciało powrozem i miotali Mnie po podłodze w piwnicy tam i z powrotem.
4. Przywiązali Mnie do kawałka drewna i zawiesili, aż się wyśliznąłem i spadłem.
Z bólu spowodowanego tym cierpieniem wylewałem krwawe łzy.
5. Przywiązano mnie do belki i dziurawiono Moje ciało różnymi rodzajami broni,
rzucano na Mnie kamieniami i przypalano Mnie żarem i pochodniami.
6. Przebijano mnie szydłem i dzidami oraz wyrywano Mi skórę i mięso z ciała i żył.
7. Przywiązano mnie do słupa i postawiono na rozżarzonej blasze.
8. Ukoronowano Mnie żelazną koroną i zawiązano oczy najbrudniejszymi szmatami.
9. Sadzano Mnie na stołku pełnym ostrych gwoździ, które wbijały się głęboko w Moje ciało.
10. Zalewano Mi rany roztopionym ołowiem i smołą i zrzucano Mnie ze stołka.
11. Żeby Mnie poniżyć, wkładano igły i gwoździe do dziur z powyrywanej brody.
12. Rzucono Mnie na krzyż i przywiązano do niego tak mocno, że nie mogłem oddychać.
13. Deptano po Mojej Głowie, jeden stanął nogą na piersi i cierniem z mojej korony dziurawił Mi język.
14. Wlewano najohydniejsze nieczystości do Moich ust.
15. Obrzucano Mnie najobrzydliwszymi słowami i wyrażeniami, przywiązywano Mi ręce do plecy,
wyprowadzano Mnie z więzienia wśród bicia i zadawanych ciosów i bito Mnie wielokrotnie kijami.

– Następnie rzekł Jezus: „Córko Moja, pragnę, żebyś ujawniła innym te Piętnaście Tajemnych Cierpień i bólów, żeby je rozważano i oddawano im cześć. Tego, kto codziennie ofiaruje z miłości jedno z owych nieznanych cierpień i odmówi pobożnie następującą modlitwę, nagrodzę w dzień Sądu szczęściem wiecznym”.

Modlitwa. – O Panie mój i Boże, postanawiam sobie niezłomnie, że będę Cię czcił w tych Piętnastu tajemnych Cierpieniach i przelanej Twojej Krwi. Że będę Cię za to wysławiał i uwielbiał. Ile jest piasku nad morzem, ile ziaren na polach, ile traw na ziemi, ile owoców na drzewach, ile liści na gałęziach, ile kwiatów na łąkach, ile gwiazd na niebie, ile Aniołów w niebie, a istot na ziemi, tyle tysięcy razy niech będzie uwielbiony, pochwalony i wysławiony nasz Pan, Jezus Chrystus, Jego Najświętsze Serce, Jego Przenajdroższa Krew, Boska Ofiara Mszy świętej, Przenajświętszy Sakrament Ołtarza – przez Najświętszą Dziewicę Maryję, Chwalebne Chóry świętych Aniołów i Błogosławiony Zastęp Świętych, przeze mnie i wszystkich ludzi, teraz i na wieki.
– Tyleż razy pragnę Ci, Najukochańszy Jezu, dziękować i zadośćczynić, wynagrodzić Ci za wszelkie zniewagi i przynależeć do Ciebie ciałem i duszą. Pragnę przepraszać Cię stale za moje grzechy i prosić, mój Panie i Boże, o przebaczenie. Ofiaruję Ojcu Niebieskiemu wszystkie Twoje zasługi za moje grzechy, winy i należne kary. Postanawiam mocno poprawę życia i błagam Cię o szczęśliwą śmierć, a także o zbawienie dla Dusz w Czyśćcu.
– Pragnę odnowić się w tym nabożeństwie każdego dnia i trwać w nim aż do mej śmierci. Proszę Cię, o Dobry i Ukochany Jezu, żebyś przyjął tę prośbę i nie dozwolił, by ktokolwiek z ludzi, ani tym bardziej mój nieprzyjaciel, miał odwieść mnie od tego. Amen.

Chrystusie, Królu Miłosierdzia, ufam Tobie!
Przez Twoją Bożą Cichość, o związany Jezu, ustrzeż świat od zagrażającego mu pobłądzenia!
Panie Jezu, przez zadane Ci upodlenie – uwolnij nas od nędzy grzechu!


Sam w sobie tak pojęty nowy etap w dziejach Bożego Objawienia dokonywał się tym razem poprzez ‘kanał’ wkroczenia, tzn. Bożego Czynu, względnie ingerencji Boga w dzieje Człowieka i całego kosmosu. Syn Boży w ciągu tej strasznej doby – po największej części ... milczy. Jedynie Jego ‘Bracia i Siostry’ w tym samym Człowieczeństwie ... ‘eksperymentują’ na Synu Bożym – poprzez poddawanie Go biczowaniu, cierniem koronowaniu, opluwanie Go, znieważanie, bicie Go kijami po Głowie gdy już był w koronie cierniowej (Mt 27,30). Zdajemy sobie sprawę, że Szatan był tym ‘ostatecznym’, który w ten sposób wywierał ‘zemstę’ na Stworzycielu i Odkupicielu ... Człowieka (a nie jego, Szatana!), wysługując się jednak swymi gorliwymi sługami: ludźmi stworzonymi na Obraz tegoż znieważanego Syna Bożego.

Ilekroć człowiek jest świadkiem Bożych Ingerencji, może nietrudno dojść w jego świadomości do dwuznaczności interpretacyjnych. W tym wypadku ktoś mógłby oczywiście wyrazić ‘żal’, że taki Prorok, tak Dobry Człowiek – zostaje niesłusznie skazany i zatorturowany.

Nic dziwnego, że sam Bóg dobrze zadbał o to, by w sprawie tego etapu Bożego Objawienia, wyrażającego się w postaci Bożego Czynu: Jego odkupieńczej męki i śmierci na krzyżu – nie doszło do jakiejkolwiek dwuznaczności interpretacyjnej co do jej sensu.
– Dlatego też sam przede wszystkim Jezus Chrystus, Słowo Boże Wcielone, z góry wyjaśniał swymi wielokrotnie powtarzanymi zapowiedziami odkupieńczy sens tego wszystkiego, czego świadkami mieli stać się Jego Uczniowie, począwszy od samych przede wszystkim Apostołów. Było to konieczne, żeby ktoś potem nie usiłował wypaczyć zbawczego znaczenia tej największej Bożej Ingerencji w dzieje człowieka i wszechświata.

Ponadto jednak sam również ten torturowany Bóg-Człowiek wypowiada równolegle do owej Bożej ingerencji: odkupieńczej męki Boga-Człowieka – szereg swoich własnych ‘Słów’. Takie znaczenie ma m.in. „Siedem Słów”, jakie Jezus wypowiada z wysokości Krzyża.

Takie samo znaczenie przysługuje i innym Słowom-wyjaśnieniom ze strony Cierpiącego Sługi Jahwe, Jezusa Chrystusa. Część z nich doczekała się zapisu pod tchnieniem Ducha Świętego w Czterech Ewangeliach oraz pozostałych Pismach Nowego Testamentu. Chodzi tu przede wszystkim o cały pokazowy proces wytoczony Jezusowi Chrystusowi. Proces ten był jednym kłębkiem niesprawiedliwości i bezprawia – przy zachowaniu pozorów ‘Prawa’ (zob. do tego m.in. słynne dzieło autora-Żyda: Klausner J., Prozess Jesu von Nazareth, 1960 (?); ks. Eugeniusz Dąbrowski, Proces Chrystusa, Poznań 1965; J. Blinzler, Der Prozess Jesu, Regensburg wyd. 3 – 1960).

Każdy z szczegółów tego odcinka odkupieńczego życia Jezusa, tzn. „Godziny Syna Człowieczego”, stał się tym samym najbardziej intensywnym aktem Bożego Objawienia, dokonywanego przede wszystkim jako czyn-ingerencja, nieustannie jednak wspomagany przez Słowo Boże, które wyjaśniało ostateczny sens tejże Bożej Ingerencji.

Ozdobnik

3. Objawienie Świętości-Doskonałości-Sprawiedliwości

Jan Paweł II dodaje znamiennie, że męka Syna Człowieczego staje się etapem „ostatecznym i definitywnym” Bożego Objawienia (DiM 7k). Przedmiotem tegoż objawienia jest według Ojca świętego „Świętość Boga”. Namiestnik Chrystusa precyzuje jednak, że w ramach objawiającej się tu Bożej Świętości chodzi w sposób szczególny o trzy podstawowe, imiennie wymienione przymioty Boga. Są nimi:

butt  Bóg jako bezwzględna Doskonałość,

butt  Bóg jako pełnia Sprawiedliwości,

butt  Bóg jako pełnia Miłości.

(7.3 kB)
Objaśnienie

Tę ostatnią wyjaśnia Jan Paweł II bezpośrednio dokładniej, wskazując na jej powiązania z Bożą Sprawiedliwością. Do tego zagadnienia wrócimy niebawem w dalszym ciągu naszego rozważania.

Jeśli mamy nawiązać do wymienionych, ważnych Papieskich wyliczeń, wypada zatrzymać się nad następującymi słowami: w męce Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, objawia się – w znaczeniu „ostatecznym i definitywnym”  – oczywiście Świętość, ale równolegle także „bezwzględna pełnia Doskonałości ...” (DiM 7k).
– Zaczynamy rozumieć: Bóg jest zbyt Święty, a ontologicznie (z samych podstaw swego ‘bytu’) zbyt „bezwzględną pełnią doskonałości”, by móc tolerować jakiekolwiek zło moralne. Grzech polega na tym, że Człowiek nie bacząc na swój status tylko stworzenia, uzurpuje kompetencję ściśle Bożą. Zagarnięcie władzy decydowania o tym co jest – i winno być Dobrem względnie Złem – jest zbyt poważnym wystąpieniem przeciw Prawdzie bytu w skali kosmosu, by Bóg mógł na nie nie ‘reagować’.

Odpowiedź Boża – jak się okaże: pełna Miłości dla zwiedzionego przez Szatana Człowieka, będzie wyrazem Jego Świętości i „bezwzględnej pełni doskonałości”. A ta polega na ... „miłości, która jest więzią doskonałości” (Kol 3,14). W obliczu grzechu Człowieka, Trójjedyny ostatecznie „odsłoni głębię tej Miłości, która nie cofa się przed wstrząsającą ofiarą Syna, aby uczynić zadość Wierności Stwórcy i Ojca wobec ludzi stworzonych na Jego Obraz i ‘od początku’ w tym Synu wybranych do Łaski i Chwały” (DiM 7d).

Pozostaje jednak aspekt Bożej Sprawiedliwości. Mianowicie odkupieńcza męka, jakiej doświadczy Boży Syn, jest „ostatecznym i definitywnym objawieniem się ... Boga, który jest ... pełnią Sprawiedliwości” (DiM 7k). Do tego aspektu przejdziemy szczegółowiej w dalszym ciągu niniejszego rozważania. W przytoczonych słowach Ojciec święty ma na uwadze Boga jako ‘pełnię Sprawiedliwości’ zapewne w znaczeniu przede wszystkim ‘sprawiedliwości’, która nagradza dobro, a karze zło.

Rodzina Człowiecza nigdy nie miała wątpliwości, że Bóg jest właśnie Sędzią Sprawiedliwym. W sytuacji jawnie doznawanej niesprawiedliwości pozostawało w świadomości ludzkiej zawsze jeszcze to jedno przekonanie: odwołanie się do Bożej Sprawiedliwości. Przekonanie to było od zawsze wyrazem ogólnoludzkiego ‘zmysłu wiary’. Znajduje ono również swoisty wyraz w znanym sformułowaniu Listu do Hebrajczyków:

„Przystępujący bowiem do Boga musi wierzyć,
że [Bóg] jest – i że wynagradza tych, którzy Go szukają ...” (Hbr 11,6).

Trzeba jednak dopowiedzieć, że ściśle biblijne pojmowanie Bożej ‘Sprawiedliwości’ różni się zwykle dość znacznie od tego, co my pojmujemy przez rzeczownik ‘sprawiedliwość’. Orzekanie o Bogu jako ‘Sprawiedliwym’ oznacza w Piśmie świętym zwykle fakt, że Bóg jest ‘Sprawiedliwy wobec siebie samego’. Mianowicie Bóg zobowiązuje się wobec siebie, że pozostaje Miłością względem Człowieka, swego żywego Obrazu wobec kosmosu.

W tym sensie określenie papieskie, iż w męce Jezusa Chrystusa dochodzi do „ostatecznego i definitywnego objawienia się Boga” tym razem również jako „pełni Sprawiedliwości” – może być znaczeniowo bardzo bliskie określeniu Boga jako Jego „Wierności-w-Miłości”, którą Bóg człowiekowi raz zaofiarował i ją w wielokrotnie powtarzanych Przymierzach każdorazowo jedynie potwierdzał.

Na końcu zaś uwydatnia Jan Paweł II w tej teologicznie skondensowanej wypowiedzi niemal jaskrawo, że odkupieńcza męka Jezusa Chrystusa staje się „ostatecznym i definitywnym objawieniem się ... Boga, który jest ... pełnią Miłości ...”. Ale i do tego aspektu wrócimy niebawem odrębnie.

Ozdobnik

G.   WYMÓG BOŻEJ SPRAWIEDLIWOŚCI

Ozdobnik

1. Absolutna Sprawiedliwość Boga

Przystępujemy do zastanowienia się nad trudnymi, szczególnie ważnymi dalszymi słowami Jana Pawła II z jego encykliki o Bożym Miłosierdziu. W omawianym fragmencie Jan Paweł II podejmuje sprawę, która jest właściwym przedmiotem obecnego rozdziału. Chodzi o zagadnienie, co w Bogu jest ‘większe-ważniejsze’: Boża Sprawiedliwość – czy Boże Miłosierdzie? Ojciec święty mówi:

DiM 7l: „W męce i śmierci Chrystusa, w tym, że Ojciec własnego Syna nie oszczędził, ale uczynił Go grzechem za nas, znajduje swój wyraz absolutna Sprawiedliwość, gdyż męki i krzyża doznaje Chrystus ze względu na grzechy ludzkości (DiM 7l).
DiM 7m: Jest to wręcz jakiś ‘nadmiar’ Sprawiedliwości, gdyż grzechy człowieka – zostają ‘wyrównane’ ofiarą Boga-Człowieka” (DiM 7m).

Przebłagania Trójjedynego za grzech Człowieka mógł podjąć się skutecznie jedynie Ktoś, kto sam jest Bogiem. Zadanie to wziął na siebie Boży Syn Wcielony. ‘Musiało’ się to dokonywać w klimacie poprzednio już omówionego biblijnego określenia: „Własnego Syna nie oszczędził(Rz 8,32) oraz „... grzechem uczynił Tego... ” (2 Kor 5,21). Stało się to ‘konieczne’ przede wszystkim ze względu na Bożą ‘decyzję’, że zamysł zbawienia Człowieka ma się dokonać wśród cierpień, przyjmowanych jednak w ich wymiarze odkupieńczym.


W ramach „ostatecznego i definitywnego objawienia się” w męce Chrystusa m.in. „bezwzględnej pełni doskonałości ...” mieści się oczywiście już też „pełnia Sprawiedliwości”, ale i „Miłości”.
– W tej chwili wypada nam jednak skupić się dokładniej na sprawie Bożej ‘Sprawiedliwości’. Jan Paweł II słusznie podkreśla, że:

DiM 7l: „... w męce i śmierci Chrystusa ... znajduje swój wyraz absolutna Sprawiedliwość,
gdyż męki i krzyża doznaje Chrystus ze względu na grzechy ludzkości” (DiM 7l).

Papież używa tu bardzo mocnych wyrażeń, na ogół nie spotykanych w dokumentach Urzędu Nauczycielskiego. Mówi mianowicie, że w tym wszystkim co wycierpiał Jezus, znajduje swój wyraz „absolutna Sprawiedliwość ...”. Co to znaczy ta „absolutna Sprawiedliwość”? (DiM 7l).

Jest to oczywiście jeden spośród innych jeszcze przymiotów Boga jako Trójjedynego. Rzeczywistość grzechu, nad którą zastanawialiśmy się już przy próbie wniknięcia w „tajemnicę bezbożności” (2 Tes 2,7), jest zbyt aroganckim odniesieniem się do Boga w przekornym „Nie będę Ci służył(Jr 2,20) i wyproszeniem Go ze swego serca, by Bóg miał nań nie zareagować.
– Przede wszystkim zaś Bóg nie może ‘udawać’, jakoby grzech ‘nie zaistniał’, skoro on zaistniał i systematycznie zatacza coraz szersze kręgi, zgodnie ze swym dynamizmem, że daje ‘przerzuty’ na coraz dalsze zakresy odniesień etycznych.

Są kręgi ludzi, zwykle religijnie obojętnych, którzy pragnęliby uczynić z Boga dobrotliwego ‘dziadziusia’ – tak bardzo ‘dobrego’, że na autentyczne grzechy i zbrodnie ludzkie patrzy wciąż ‘przez palce’ względnie zakładając niejako ‘okulary’, które sprawiają, że żadnego grzechu ... nie dostrzega. Bóg miałby według nich udawać w swej pobłażliwości, jakoby żadnego grzechu nigdy nie zauważał. Ów dobrotliwy Bóg jest według nich oczywiście również tak bardzo ‘dobry’, iż niemożliwe, by miał skazywać kogokolwiek na ‘potępienie wieczne’, które po prostu ‘nie istnieje’.

Tymczasem Bóg zostaje w grzechu ‘ugodzony’ wprost – w najczulszych ‘strunach’ swego Bóstwa. W grzechu ciężkim człowiek zrywa wszystkie więzi z Bogiem, wmawiając sobie samemu – oraz Bogu, że Boga ‘nie ma’ – przynajmniej w tej chwili i dla niego. Albo też człowiek w grzechu wmawia sobie samemu, że stał się tak bardzo ‘niezależny’ od Boga, iż Bóg nie ma mu już nic do ‘dyktowania’, w szczególności zaś swoimi Przykazaniami.

Tymczasem Bóg nie może uznać grzechu za ‘żart’ ani błahostkę, którą nie ma się co przejmować. Bóg jest „pełnią Świętości”. Chodzi wciąż o Prawdę Bytu (w znaczeniu ontologicznym: istnienie jako istnienie). Bóg nie może zaprzeczyć tego, że Bogiem – jest. I że człowiek – bogiem nie jest: że jest stworzony, tzn. stworzeniem. Grzech zmierza do totalnego odwrócenia porządku rzeczywistości. Toteż ostatecznie nie da się pogodzić grzechu z Bogiem jako „Świętością”! Nie da się go też pogodzić z Bogiem jako „pełnią Doskonałości”.

Ozdobnik

2. Za grzech Człowieka – męki ponosi Boży Syn

Wracamy jeszcze raz do zagadnienia Bożej Sprawiedliwości w Dziele Odkupienia. Zaistniały grzech człowieka wymaga rzeczywistego przeproszenia Boga za zniewagę Boga, która w grzechu człowieka sięga nieskończoności. Nieskończona jest godność Boga, którego grzech usiłuje wyeliminować: najlepiej zabić. Boża Sprawiedliwość nie może przekształcić się w pobłażliwość i zakłamanie. Godność Boga nie może nie zająć stanowiska w obliczu grzechu.

Grzech pozostaje nadal „tajemnicą bezbożności” (2 Tes 2,7), której człowiek nigdy nie przejrzy ‘do końca’. Jeden Bóg zdolny jest wymierzyć Zło, jakim jest sam w sobie grzech – oraz jakim Złem są skutki każdego grzechu: skutki indywidualne, społeczne i te z wydźwiękiem w całym kosmosie.
– Jednakże pośrednio – na podstawie bezmiaru wielorakich cierpień Syna Bożego, który zechciał wziął na siebie ciężar wszystkich grzechów człowieka znosząc je z odkupieńczej miłości do Ojca i swych ludzkich Braci i Sióstr – możemy słusznie wnioskować, jak nieskończonym Złem musi być każdy grzech, przede wszystkim ten ciężki.

Tak pojmowane Męki Syna Bożego, które On znosi cierpliwie z miłości do Woli Ojca oraz swych ludzkich Braci i Sióstr, przybliżają naszej świadomości w jakiejś mierze rzeczywistość grzechu. W ten sposób, kontemplując „Oblicze Cierpiące” Odkupiciela (zob. NMI 25-27), zyskujemy pewien ‘wgląd’ w tajemnicę tego, co to znaczy, że „... w męce i śmierci Chrystusa ... znajduje swój wyraz absolutna Sprawiedliwość(DIM 7l) Boga.

Jan Paweł II podkreśla ten właśnie aspekt w rozważanym fragmencie encykliki o Bożym Miłosierdziu. Wypada uprzytomnić sobie odnośne jego słowa jeszcze raz:

DiM 7l: „W męce i śmierci Chrystusa, w tym, że
Ojciec własnego Syna nie oszczędził, ale uczynił Go grzechem za nas,
znajduje swój wyraz absolutna Sprawiedliwość,
gdyż męki i krzyża doznaje Chrystus
ze względu na grzechy ludzkości” (DiM 7l).

Należy skupić uwagę na tych właśnie słowach Papieskiego nauczania, że cierpienia męki i śmierć Syna Bożego są wyrazem „absolutnej Sprawiedliwości”. Ojciec święty wiąże je bezpośrednio z faktem, że za grzechy Człowieka – mąk tych doznaje w Jezusie Chrystusie Bóg-Człowiek. Uprzytomnienie sobie samego tego faktu: że aż sam Bóg podejmuje decyzję zmierzenia się ze Sprawiedliwością Trójjedynego z powodu grzechu Człowieka – powinna by przyprowadzić myślenie człowieka o zawrót głowy.
– Znaczy to bowiem, że gdyby Człowiek nie zgrzeszył, Bóg by ‘nie musiał’ cierpieć. Nie musiałby przede wszystkim stać się w ogóle Bogiem-Wcielonym!

(4 kB)
Objaśnienie

Jak bardzo więc nieskończoności sięgającym Złem w Obliczu Bożym musi być grzech, skoro trzeba było dopiero aż Bożej Osoby, by grzech stworzenia: sługi i niewolnika – móc wynagrodzić! Jak trudno człowiekowi pozostawionemu samemu sobie pojąć, co w grzechu znaczy: wina nieskończona – oraz konsekwentnie: co w grzechu znaczy należna z tego tytułu równie nieskończona kara. To zaś jest bezpośrednią konsekwencją każdego grzechu.
– Dopiero Nieskończony – w tym wypadku Boży Syn, dzielący jedną i tę samą Naturę Bożą z Ojcem i Duchem Świętym – zdolny będzie ‘przeważyć’ Zło każdego grzechu i wszystkich grzechów razem. Tak dopiero stanie się ‘zadość’ Bożej „absolutnej Sprawiedliwości”.

Ozdobnik

3. Sprawiedliwość wyrównana w ‘nadmiarze’

Nie dość jednak na tym. Wkroczyliśmy wraz z Janem Pawłem II w to, co on nazywa „tajemnicą w tajemnicy” (NMI 25) Krzyża. Mianowicie z samego faktu, że za grzechy Człowieka – kaźni doznaje aż Osoba Boża, wynika kolejny zdumiewający wniosek. Zauważamy, że w tym czego dokonał Syn Człowieczy Jezus Chrystus, stało się coś znacznie więcej, aniżeli tego ‘domagała się’ sama w sobie ścisła Boża Sprawiedliwość. Mianowicie ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu, złożona świadomie za grzechy Jego ludzkich Braci i Sióstr – dokładniej: „na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,28; Dz 10,43), ma z istoty swej wartość nieskończoną. Godność bowiem czynu mierzy się godnością osoby. W tym wypadku mękę ponosi i składa ofiarę na krzyżu Jezus Chrystus, którego Osoba jest Drugą Osobą Trójcy Świętej. Ta zaś ma z istoty swej wartość Nieskończoności Boga.

Działania osoby płyną – jak z źródła – z natury danej osoby. W przypadku Syna Człowieczego Jezusa Chrystusa, Jego Osoba – Boża Osoba, działa przez cały czas mocą dwóch zupełnie różnych natur: Bożej – i ludzkiej. Konsekwentnie zaś każdemu najmniejszemu ‘aktowi’ Syna Człowieczego, nawet temu najmniej Go ‘kosztującemu’, przysługuje z istoty swej wartość nieskończona. Zarówno ze względu na Jego Naturę Bożą, jak i Osobę – też Bożą.

Wnioski jakie płyną z tego stwierdzenia, są zdumiewające – a jednocześnie porywające. Trzeba mianowicie uświadomić nam sobie, że ofiara Życia na Krzyżu stała się oczywiście w pełni dostatecznym przebłaganiem Boga jako Boga, oraz – gdyby to było konieczne: samej w sobie Bożej Sprawiedliwości – za grzechy wszystkich ludzi i wszystkich możliwych ‘światów’, gdyby takie istniały!
– Równolegle z dokonanym przebłaganiem Boga, ofiara Jezusa na Krzyżu stała się odkupieniem Człowieka z niewoli Szatana, „Władcy tego świata”. Sam w sobie człowiek nie był zdolny ani do jednego, ani do drugiego – jako jedynie ‘stworzenie’: z powodu braku jakiejkolwiek proporcji w obliczu Boga, którego godność jest nieskończona. Jednakże tego dzieła dokonał ‘zamiast człowieka’ – właśnie Boży Syn.

Ponieważ zaś Synowi Bożemu przysługuje godność nieskończona, niczym nie pomniejszona przez jego „uniżenie się aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej(Flp 2,8), przysługuje tej Jego ofierze na krzyżu wartość z istoty swej dodatkowa – powiedzieć by trzeba: już zupełnie ‘niepotrzebna’.

Znaczy to zatem, że ofiara Syna Człowieczego na krzyżu przyniosła z sobą z samej swej istoty swoistą ‘superatę’, której wartość przebłagalna i odkupieńcza – jest nieskończona. Przerasta ona wszelkie ‘wymogi’ Boga w Jego przymiocie Sprawiedliwości.

Chodzi w tej chwili o czyste ‘naddatki’ zasług Syna Bożego, którego każdy czyn, dokonany w Jego Człowieczeństwie, ma wartość z istoty swej nieskończoną: przebłagalną – i odkupieńczą.
– A co dopiero powiedzieć, gdy tym ‘czynem’ Syna Człowieczego stało się oddanie własnego życia – „za życie świata” (J 6,51)!

Bóg wciąż zaskakuje nieprawdopodobną „rozrzutnością” swych łask. W obliczu Chrystusowego krzyża, owej „tajemnicy w tajemnicy” (NMI 25), możemy rzeczywiście jedynie uklęknąć i adorować Boga, który:

„... tak ... umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał,
aby każdy, kto w Niego wierzy (= Jemu zawierzy-zaufa),
nie zginął, ale miał życie – wieczne” (J 3,16).

Wspomniana „rozrzutność” łask nosi też jeszcze inne imię: jest to Boża Miłość Miłosierna:

„A Bóg, będąc bogaty w Miłosierdzie,
przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował,
i to nas, umarłych na skutek występków,
razem z Chrystusem przywrócił do życia.
Łaską bowiem jesteście zbawieni” (Ef 2,4n).

Widzimy jak dosłownie sprawdza się chociażby i to Słowo-Boże-Pisane:

„U Pana bowiem jest Łaskawość (hebr.: = Boża chésed = Bóg Obliczem Miłości zwrócony do człowieka)
i obfite u Niego odkupienie” (Ps 130 [129],7).

W tym sensie wypada jeszcze raz ‘wchłonąć’ powoli – modlitewnie, rozważane słowa z encykliki Jana Pawła II o Bożym Miłosierdziu:

DiM 7l: „W męce i śmierci Chrystusa, w tym, że Ojciec własnego Syna nie oszczędził, ale uczynił Go grzechem za nas, znajduje swój wyraz absolutna Sprawiedliwość, gdyż męki i krzyża doznaje Chrystus ze względu na grzechy ludzkości (DiM 7l).
DiM 7m: Jest to wręcz jakiś ‘nadmiar’ sprawiedliwości, gdyż grzechy człowieka – zostają ‘wyrównane’ ofiarą Boga-Człowieka” (DiM 7m).

Ozdobnik

H.   SPRAWIEDLIWOŚĆ NA MIARĘ BOGA: MIŁOŚCI

Ozdobnik

1. Czemuś Ty, Jezu, na Krzyżu?

Niepodobna, by przy modlitewnej lekturze dopiero co rozważanych tekstów papieskich o Bożym Miłosierdziu i Ofierze Jezusa Chrystusa na krzyżu, która stała się w pełni wystarczającym ‘wyrównaniem’ wszelkich zniewag wyrządzonych Bożej Sprawiedliwości, a raczej nawet „jakimś nadmiarem Sprawiedliwości” (DiM 7) – nie pojawiło się spontanicznie pytanie wprost pod adresem Bożego Syna:

(0,36 kB) „Czemu, Boże Synu-Słowo, zdecydowałeś się nie tylko na tajemnicę Wcielenia, by Boga przebłagać za grzechy swych ludzkich Braci i Sióstr i ich tym samym odkupić? Wystarczyłoby żebyś jako Bóg-Człowiek, Bóg Wcielony w człowieczą naturę, przez ułamek sekundy występował wobec Ojca jako właśnie Bóg-Człowiek i powiedział Mu – solidaryzując się z Rodziną Człowieczą: ‘Kocham Cię, Ojcze – Abbá!’ I mogłeś spokojnie wrócić do Ojca, nie pokazując się nikomu z ludzi. Wystarczyłoby to ponadobficie na odkupienie ludzi naszego świata – i wszystkich innych, jeśliby ‘ludzie’ istnieli jeszcze gdzieś poza naszą galaktyką.
– Ty jednak nie zadowoliłeś się tym ‘minimum’ nieodzownym do odkupienia Człowieka. Jako ‘Król królujących, Pan panujących’ (1 Tm 6,15), ... ‘nie potrafisz’ dawać mało! Dajesz zawsze o wiele ... ‘za dużo’!

(0,35 kB) Mimo wszystko, zechciej, Synu Ojca Przedwiecznego, ale i Synu Maryi, zdradzić: Co Cię skłoniło, by pójść ‘dla nas ludzi i dla naszego zbawienia’ na mękę i stać się ofiarą przebłagalną za nasze grzechy? Skoro przecież – jeśli samo w ogóle odkupienie miało się przez Ciebie dokonać – ostatecznie nie było to wymogiem ani Bożej Świętości, ani Sprawiedliwości? Czemu podjąłeś te straszne męki, by stać się ofiarą przebłagalną za nasze grzech – w krwi odkupienia?”

Okazuje się, że Syn Człowieczy na to pytania ... odpowiedział ! Mówił o tym wielokrotnie w czasie swego ziemskiego życia. Począwszy od tej pamiętnej nocnej rozmowy z Nikodemem (J 3,16). Zdradził to zresztą i Ojciec Niebieski (por. Chrzest Chrystusa, Przemienienie na Tabor, wiele Proklamacji ze strony Ojca), i także Duch Święty (np. Hbr 9,14; J 16,7-15; itd.): każda z Osób Trójcy na swój sposób.

Mimo to pragnęlibyśmy obecnie poświęcić nieco uwagi osobno rozważeniu tego z kolei naszego zapytania. Ufamy, że samemu Odkupicielowi nie tylko nie sprawimy przez to przykrości, lecz właśnie stanie się to Jego radością i chlubą, gdy głębsze zrozumienie Jego Miłości pozwoli nam ukochać Go z jeszcze większą wdzięcznością.

Ozdobnik

2. Tekst rozważanego fragmentu Encykliki (DiM 7)

Tekst DiM 7 (i-r)

Jan Paweł II wspomina w wyżej omawianych odcinkach przytaczanej Encykliki (DiM 7), że Męka, którą ponosi Syn Boży [niewątpliwie ‘zamiast’ człowieka: Ukrzyżowanie należało się przecież ... człowiekowi, a nie Synowi Bożemu!], jest „ugruntowana w Miłości – i do Miłości zmierza” (DiM 7k). Treść tych niezwyczajnych wyrażeń wypada przyswajać sobie powoli – modlitewnie. Ponieważ jednak mieszczą się one w teologicznie dużym kondensacie zdań, w których trudno pominąć którekolwiek ze słów, najlepiej będzie ukazać cały ten dłuższy fragment najpierw w całości, by potem dopiero pochylać się nad jego szczegółowymi zwrotami.

(5 kB)
Objaśnienie

Oto ów fragment z ‘Dives in Misericordia’ z jego zaawansowanego odcinka DiM 7i-r. Podzielimy go dla wygody na zdania ‘i-r’:

DiM 7i. „Jak człowiek, który prawdziwie i straszliwie cierpi, Chrystus zwraca się w Ogrójcu i na Kalwarii do Ojca – do tego Ojca, którego miłość głosił ludziom, o którego miłosierdziu świadczył całym swoim postępowaniem.
DiM 7j. Ale nie zostaje Mu oszczędzone – właśnie Jemu – to straszne cierpienie: ‘własnego swego Syna Bóg nie oszczędził’, ale ‘dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu’ [2 Kor 5,21], napisze św. Paweł, ujmując w tych kilku słowach całą głębię tajemnicy krzyża, a zarazem Boski wymiar rzeczywistości Odkupienia.
DiM 7k. Odkupienie w tym wymiarze jest ostatecznym i definitywnym objawieniem się świętości Boga, który jest bezwzględną pełnią doskonałości, pełnią sprawiedliwości i miłości przez to, że sprawiedliwość ugruntowana jest w miłości, wyrasta z niej niejako i ku niej zmierza.
DiM 7l: W męce i śmierci Chrystusa, w tym, że Ojciec własnego Syna nie oszczędził, ale uczynił Go grzechem za nas (por. tamże), znajduje swój wyraz absolutna sprawiedliwość, gdyż męki i krzyża doznaje Chrystus ze względu na grzechy ludzkości.
DiM 7m: Jest to wręcz jakiś ‘nadmiar’ sprawiedliwości, gdyż grzechy człowieka zostają ‘wyrównane’ ofiarą Boga-Człowieka.
DiM 7n: Jednakże ta sprawiedliwość, która prawdziwie jest sprawiedliwością ‘na miarę’ Boga, całkowicie rodzi się z miłości: z miłości Ojca i Syna, i całkowicie owocuje w miłości.
DiM 7o: Właśnie dlatego owa sprawiedliwość Boża objawiona w krzyżu Chrystusa jest ‘na miarę Boga’, że rodzi się z miłości i w miłości dopełnia się, rodząc owoce zbawienia.
DiM 7p: Boski wymiar Odkupienia nie urzeczywistnia się w samym wymierzeniu sprawiedliwości grzechowi, ale w przywróceniu miłości, tej twórczej mocy w człowieku, dzięki której ma on znów przystęp od owej pełni życia i świętości, jaka jest z Boga.
DiM 7r: W ten sposób Odkupienie niesie w sobie całą pełnię objawienia miłosierdzia”.

Nawiązanie do zdania ‘DiM 7i’ oraz ‘DiM 7k-l’

Początkowe zdania przytoczonego fragmentu omawialiśmy już poprzednio na tyle obszernie, że można by przeskoczyć od razu do zdania ‘m’. Należałoby jednak zachować głęboko w sercu zakodowane zwłaszcza ostatnie słowa zdania ‘j’.
– Po przytoczeniu dwóch wypowiedzi św. Pawła, które są trudne do zrozumienia dla nas, ale były tym bardziej trudną rzeczywistością dla Syna Bożego:

„... własnego swego Syna Bóg nie oszczędził” (Rz 8,32);

„... dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu” (2 Kor 5,21),

stara się Ojciec święty uprzytomnić nam jeszcze raz, że w tej charakterystyce Słowa-Bożego-Pisanego ujęta jest:

„ ... cała głębia tajemnicy krzyża”,

a tym bardziej to, o co w tej chwili chodzi:

Boski wymiar rzeczywistości Odkupienia” (DiM 7j).

Jan Paweł II wciąż przechodzi od ‘Boskiego’ wymiaru Odkupienia do jego wymiaru ‘ludzkiego’ – i na odwrót:

butt  Ludzki wymiar Odkupienia to godność ludzkiej osoby, przed którą pochyla się sam Stworzyciel.

butt  Natomiast Boski wymiar Odkupienia to cena, którą zapłacić za człowieka pragnie aż Bóg.

Tak Bogu niejako ‘każe’ Jego (po hebr.) hémet, tzn. Wierność-Prawda tej Miłości, z jaką Bóg stworzył człowieka jako jedyne w świecie stworzenie, którego „chciał dla niego samego” (GS 24). Bóg nigdy nie wycofa się ze swej Wierności-w-Miłości względem Człowieka. Stworzył go przecież na Obraz swego Jednorodzonego Syna.

Niezależnie od tego, niezmiennie też trwa dalej ze strony „miłującej Wszechmocy Stwórcy” (DeV 33)powołanie człowieka: mężczyzny i kobiety do „Łaski i Chwały” (DiM 7d).

W imię tej właśnie Miłości, której Bóg ponad wątpliwość nigdy nie wycofa, Ojciec nie cofnie się „przed wstrząsającą ofiarą Syna” (DiM 7d). Powodowany jedynie tym, by przez tak przez siebie samego ‘przeżywaną’ konsekwentną ‘postawą’ – jak mówi Ojciec święty: „uczynić zadość Wierności Stwórcy i Ojca wobec ludzi stworzonych na Jego Obraz [= Syna] i ... w tym Synu wybranych do Łaski i Chwały” (DiM 7d).

Przypomnienie i końcówka zdania ‘DiM 7k’

W zdaniu ‘k’ którego treść rozważaliśmy już poprzednio, należy zwrócić obecnie uwagę na jego końcowy akcent. Pomijaliśmy go dotąd. Ojciec święty podkreśla tu z dużym naciskiem, iż doznawany bezmiar mąk jest oczywiście „definitywnym objawieniem się Świętości [tego] Boga, który jest ... pełnią Sprawiedliwości”.
– Dodaje jednak zaraz, że tym samym męka Chrystusowa jest „definitywnym objawieniem się Świętości Boga, który jest pełnią ... miłości przez to, że Sprawiedliwość ugruntowana jest w miłości, wyrasta z niej niejako i ku niej zmierza”.

W tych słowach zawiera się właściwie już pełna odpowiedź na pytanie, jakie sobie stawiamy. Mimo to przeskoczymy obecnie do dalszych zdań rozpatrywanego fragmentu Encykliki, by potem wrócić do tych słów ponownie, ubogaceni o pełną wizję ukazanej panoramy.
– Mianowicie słowa te wyrażają sprawę motywacji, jaką się kierował Odkupiciel w swej decyzji na tę tak trudną ‘wersję’ zamysłu Trójjedynego w stosunku do człowieka.

Zdanie ‘DiM 7l’

Treść tych słów papieskich: ‘l’ też już była przedmiotem naszego rozważania. Zdajemy sobie wciąż sprawę, że jeśli Ojciec Niebieski własnego Syna „nie oszczędził”, a nawet „uczynił go grzechem za nas”, w grę wchodzi „absolutna Sprawiedliwość” Boża. Grzech jest zbyt dogłębną, z samego ‘bytu’ [ontologicznie] wyrastającą zniewagą Boga, jakiej dopuszcza się ... stworzenie, które całe ‘wisi’ na Bożej dobroci. Bóg nie może zaprzeczyć, iż jest prawdziwym Stworzycielem tegoż ‘stworzenia’: Człowieka, którego zarazem umiłował nad własne życie.

Innymi słowy: Zanim ktokolwiek zacznie się ‘zastanawiać’ nad możliwością ‘przebłagania’ Boga za człowieka, a tym bardziej jego odkupienia, musi znaleźć należyte rozwiązanie najpierw sprawa Bożej Sprawiedliwości. Tej nie da się ominąć. To właśnie stwierdzenie zawiera się w omawianym obecnie zdaniu, że Jezus doznaje mąk i krzyża jedynie „ze względu na grzechy ludzkości”. Gdyby człowiek nie dopuścił się grzechu, Syn Boży na pewno by cierpień żadnych, ani przerażającej ‘kaźni śmierci krzyżowej’ (łac.: horrendum supplicium) – jak to nazywali sami Rzymianie – nie doświadczał.

Zdanie ‘DiM 7m’

Zdanie ‘m’ też już było przedmiotem naszego rozważania. Tutaj wskazuje Jan Paweł II na „nadmiar”, jakim w aspekcie Bożej Sprawiedliwości stała się ofiara własnego życia, jakiej dopełnił Syn Człowieczy na krzyżu. Jakaż głębia Bożo-Ludzkiej rzeczywistości kryje się za papieskimi słowami: „Jest to wręcz jakiś ‘nadmiar’ sprawiedliwości, gdyż grzechy człowieka – zostają ’wyrównane’ ofiarą Boga-Człowieka”.

Godność Osoby która doświadcza tych cierpień, jest nieskończona. Jest to Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej. Dzieli ona tę samą Bożą Naturę, co Ojciec i Duch Święty.
– Z tego względu każde działanie, każde tym bardziej cierpienie Syna Bożego w Jego Człowieczeństwie przyjętym z Maryi Dziewicy, ma wartość nieskończoną. ‘Zmysł wiary’ od zawsze wyrażał przekonanie, że każda kropla Krwi Przenajdroższej ma wartość odkupieńczą nieskończoną. Tak tę wiarę wyraża np. znana wierszowana modlitwa św. Tomasza z Akwinu „Adoro Te devote – Zbliżam się w pokorze...”:

Pie pellicane, Jesu Domine – Me immundum munda tuo Sanguine,
Cuius una stilla salvum facere – Totum mundum quit ab omni scelere

empt O tkliwy Pelikanie dusz, Jezu mój, Chryste – Krwią swoją – serce moje z win obmyj nieczyste:
empt Wszak jedna jej kropla w tak wielkiej jest cenie – Że zdoła przynieść światu całemu zbawienie” ! (6 zwrotka).

Podobnie wyraża swą wiarę w zbawczą moc chociażby jednej kropli Krwi Jezusowej św. Faustyna Kowalska:

„... O Jezu, kiedy rozważam tę wielką cenę Krwi Twojej, cieszę się z jej wielkości, bo jedna kropla wystarczyłaby za wszystkich grzeszników. Chociaż grzech jest przepaścią złości i niewdzięczności, jednak cena jest położona za nas nigdy nie porównana – dlatego niech ufa dusza wszelka w męce Pana, niech ma [w] Miłosierdziu nadzieję. Bóg nikomu Miłosierdzia Swego nie odmówi ...” (DzF 72).

Skoro Syn Człowieczy, Bóg Wcielony przelał nie tylko ‘jedną’ kroplę Krwi, ale przecierpiał tak przerażające katusze, wciąż kochając i przebaczając, powstał z Jego Ofiary na Krzyżu nieprawdopodobny ‘naddatek’. Z punktu widzenia Bożej Sprawiedliwości jest on już całkiem nie-potrzebny. A przecież ta nieskończonej wartości, nieskończenie wielka ‘superata’ Jego zasług prawdziwie istnieje. Istnieje jako dar na miarę Nieskończoności jej Sprawcy: Kapłana i Ofiary w Jednej Osobie.

Jest to dar złożony przez Jezusa, solidarnie „jakoś zjednoczonego” (GS 24) z każdym Człowiekiem, przede wszystkim Ojcu: dar przebłagania Trójjedynego za grzechy człowieka.
– Z drugiej zaś strony jest to dar Tego, który jest „Bogaty w Miłosierdzie” (Ef 2,4). Który ‘nie potrafi’ dawać ‘mało’! Daje zawsze daleko ‘za dużo’.
Taka jednak jest dynamika prawdziwej miłości, poczynając od tej, którą jest Bóg. Jej dynamizm OD-środkowy zdąża całym sobą do obdarzenia tych Umiłowanych Dobrem, które się będzie liczyło na życie wieczne.

(8 kB)
Objaśnienie

Jan Paweł II kończy zdanie ‘m’ stwierdzeniem, że wspomniany „nadmiar”, jakim w Obliczu Bożej Sprawiedliwości stała się ofiara Jezusa na Krzyżu, powstał stąd, że grzechy ludzi – zostały w ten sposób „wyrównane” ofiarą aż Boga-Człowieka: przez Syna Bożego Wcielonego.

Trzeba jednak podkreślić, że jeśli tu stajemy wobec owej potężnej, nieskończonej wartości ‘superaty’ w ekspiacji za ludzkie grzechy, nie możemy jej już wiązać z Bożą Sprawiedliwością. Tej stało się ‘zadość’ przez sekundowy akt miłości Syna Bożego w przyjętym do Bóstwa Człowieczeństwie.
– Natomiast to, co się tutaj dzieje, jest jednym wielkim – wobec Boga jako Sprawiedliwości i Świętości – ‘niepotrzebnym’ naddatkiem.

Stajemy wciąż zdumieni wobec nieprawdopodobnych spraw, których jesteśmy tak łatwo świadkami, gdy tylko zastanowimy się modlitewnie nad cudami Łaski, jakimi dla upadłego Obrazu Boga stało się dokonane za tak wielką cenę – odkupienie.

Sprawiedliwość ‘na miarę’ Boga: zdanie ‘DiM 7n’

W zdaniu ‘n’, szczególnie zaś w jego drugiej części, przechodzi Ojciec święty wprost do najgłębszego ‘motywu’ odkupieńczego cierpienia Jezusa Chrystusa. Jednakże wychodzi on jeszcze raz z wyraźnie wspomnianej ‘Sprawiedliwości’. Podkreśla, że w tej sytuacji – wobec tak wielkiej, z punktu widzenia wymogów ‘Sprawiedliwości’, prawdziwie ‘niepotrzebnej’ rozrzutności Syna Człowieczego, trzeba stwierdzić, iż stajemy tu w obliczu „sprawiedliwości ... prawdziwie ‘na miarę’ Boga”.

Nieskończony potrafi działać, również w przyjętym przez siebie Człowieczeństwie, sprzężonym jednak poprzez swą Osobę z Naturą Bożą – jedynie jako Nieskończony. U Boga wszystkie przymioty są z istoty swej ‘nieskończone’. Inaczej Bóg działać po prostu ... nie potrafi, jak tylko jako Nieskończony.

W tym jednak momencie Ojciec święty przechodzi wyraźnie do motywu, jakim w tym działaniu kieruje się Bóg. Wymienia w tej chwili zarówno Ojca, jak i Syna Bożego. O Duchu Świętym, nie wymienionym w tej chwili odrębnie, mówiliśmy już poprzednio. Mamy wciąż w sercu zakodowane słowa Jana Pawła II:

„W Bogu, Duch-Miłość przetwarza sprawę grzechu ludzkiego w nowe obdarowanie zbawczą miłością.
Z Niego (= Ducha Świętego), w jedności Ojca i Syna, rodzi się owa zbawcza ekonomia (= zamysł zbawienia człowieka),
która napełnia dzieje człowieka darami odkupienia ...” (DeV 39).

Ojciec święty podkreśla w tej części omawianego zdania encykliki o Bożym Miłosierdziu, iż tak pojmowana Boża Sprawiedliwość, która odpowiada Bożej Nieskończoności:

„... całkowicie rodzi się z miłości: z miłości Ojca i Syna,
i całkowicie owocuje w miłości” (DiM 7n).

Jan Paweł II używa tu ulubionego przez siebie czasownika: Boża Sprawiedliwość wyrażająca się w torturach jakie znosi Boży Syn, „rodzi się ... z miłości”. Chodzi o miłość samego Boga, tzn. miłość Trójjedynego we wzajemnych odniesieniach Trzech Boskich Osób.

Rozważaliśmy już parokrotnie, jak niewyrażalny musi być żar miłości idący od Ojca do Syna – i natychmiast na odwrót: od Syna do Ojca, którzy w ten sposób tchną wzajemnie do siebie Ducha Świętego: Miłość-Osobę.
– Ponieważ jednak Bóg niejako ‘nie potrafi wytrzymać’, by bezmiar swego szczęścia zatrzymać tylko dla siebie, dynamizm miłości Trójjedynego wiedzie spontanicznie do ‘wyrastania’ poza siebie: poza Bóstwo.

Tu bierze się początek dzieła stworzenia. Z tym że stworzeniem jedynym prawdziwie „chcianym – dla niego samego”, jest Człowiek: mężczyzna i kobieta. Człowiek, stworzony jako Boży Obraz na wzór Syna Bożego, jest przez całą Trójcę tym niezmiennie Umiłowanym „dla nie samego” – wbrew wszelkim rozczarowaniom spowodowanym zaistniałym grzechem.

Bóg jest swej raz człowiekowi zaofiarowanej miłości bezwzględnie wierny (hebr.: hémet = wierność-prawda). Ta Boża WIERNOŚĆ ma do dyspozycji Bożą Wszechmoc. A ponadto sama się związała zawartym i co jakiś czas odnawianym Przymierzem z Ludem Bożego Wybrania, poczynając od pra-rodziców – poprzez Noego, Abrahama, Mojżesza itd.
– Widzimy jednak, że człowiek nie zdał ‘próby’ na jakość swej miłości wzajemnej względem Boga: zgrzeszył. Odniósł się w swym grzechu do Stworzyciela ze wzgardą, nie życząc sobie, by Bóg go nadal miłował. Zawierzył „ojcu kłamstwa i mordercy od początku” (J 8,44)! Zniewaga Boga jest nieskończona, jak nieskończony jest sam Bóg.

Bóg nie uśmierca grzesznika natychmiast: czeka zwykle cierpliwie na ‘lepszą chwilę’. Może człowiekowi zacznie być ‘źle’, jak niegdyś synowi marnotrawnemu (por. DiM 5), gdy nie miał co zjeść. Nie pozwolono mu nawet posilić się „strąkami, którymi żywiły się świnie...” (Łk 15,16). Niedostatek materialny i poniewierka poza ‘Domem Ojca’ stały się okolicznościami, które ułatwiły mu wspomnienie na nowo o ... ojcu, którego tak bardzo znieważył. Decyduje się na powrót:

„Zabiorę się i pójdę do mego ojca. I powiem Mu:
Ojcze, zgrzeszyłem – przeciw Bogu i względem ciebie;
już nie jestem godzien nazywać się twoim synem:
uczyń mię choćby jednym z najemników’
...” (Łk 15,18n).

Poprzednio zrozumieliśmy już: człowiek sam z siebie nie ma żadnej szansy przebłagania Boga za swój grzech. Dopuścił się winy wiecznej i konsekwentnie zaciągnął karę – też wieczną. W sytuacji tej totalnej niemożności (= z podstaw samego bytu jako tylko ‘stworzenia’) – sam Bóg przychodzi mu z pomocą. Z Bożej miłości stworzycielskiej do Bożego Obrazu „rodzi się” ... Boży zamysł: przebłagania Boga przez Boga – w miejsce człowieka. Tym samym dokona się odkupienie człowieka. Odkupienie stanie się ponadto obdarowaniem człowieka na nowo szansą powrotu do Bożej Miłości i Bożego Życia.

Zamysł zbawienia Człowieka wymaga jednak z samej swej istoty, żeby przebłagania Boga podjęła się jedna z Trzech Boskich Osób. Dzieła tego podejmuje się Syn-Słowo. ‘Równy’ – zmierzy się z ‘Równym’.
– Ale i to ... nie wystarcza. Przebłagać musi mimo wszystko sam Człowiek, skoro człowiek, a nie Bóg dopuścił się grzechu. Zamysł Odkupienia człowieka uwzględnia ostatecznie i ten warunek: Druga Osoba Boża stanie się człowiekiem – z Maryi Dziewicy.

Wiemy już też, że dzieło odkupienia człowieka mogło dokonać się swoiście ‘łatwo’ i ‘sekundowo’. Trójjedyny decyduje się jednak w ramach maksymalizmu prawdziwej miłości na wersję najtrudniejszą z możliwych. Syn Boży przyjmuje Wolę Ojca, która zmierza w kierunku dokonania odkupienia człowieka poprzez krańcowe cierpienie Bożej Osoby w Człowieczeństwie.
Nie będzie to już jednak ‘wymogiem’ Bożej Sprawiedliwości! Tej stałoby się z naddatkiem ‘wystarczająco’ zadość, gdyby Boży Syn wzbudził choćby przez miliardową część sekundy akt miłości do Ojca i natychmiast wrócił z powrotem do Ojca. Już to byłoby wyrazem miłości nieskończonej – „wiecznej” (por. Jr 31,3) i ponad-obfitej ze strony Syna Bożego.

Ale to by nie odpowiadało dynamizmowi Miłości właściwej Bogu: jej totalności ‘na życie i na śmierć’ ! Syn Boży podejmuje się w swej niekłamanej miłości tak do Ojca, jak i do swych ludzkich Braci i Sióstr, że stanie się w sensie najdosłowniejszym „ziarnem pszenicznym zadeptanym” na śmierć (J 12,24), zanim przyniesie owoc. Ci przez Niego umiłowani będą Go otaczać wzrastającą wrogością – aż do śmiertelnej nienawiści: za to, że jest Miłością i do prawdziwej miłości wzywał. Skażą Go na śmierć najbardziej haniebną i najokrutniejszą: przez ukrzyżowanie.
– On tę mękę w swej Bożej ... pokorze, ale tym bardziej: Miłości – przyjmuje. Dokona odkupienia człowieka wśród bezmiaru cierpienia. Nada mu jednak sens odkupieńczy, daleko przerastający wymogi samej tylko Sprawiedliwości.
– Istotnym przymiotem wymiaru odkupieńczego cierpienia będzie znoszenie najwyższych cierpień z niezmiennie najwyższą Miłością: tak do Ojca, jak do Człowieka.

Nasuwa się wciąż podstawowe pytanie: Czemu ten Syn Boży to wszystko wycierpiał? Kto Mu to kazał? Odpowiedź zaś jest stale jedna: żeby Człowiek, w tej chwili tak okrutnie niegodny i opętany przez Szatana, „nie zginął”. Nie ‘zginie’ zaś pod warunkiem, że Jemu, Ukrzyżowanemu – zawierzy (J 3,16). Chociażby dopiero odtąd! I by w ten sposób dostąpił życia – wiecznego!

W swych działaniach odkupieńczych Syn Boży Wcielony nieustannie wpatruje się z synowską, tkliwą Miłością w Oblicze Ojca. A ten – najwyraźniej chce, żeby Odkupienie dokonało się za cenę najwyższą z możliwych, na jaką Boga ... stać! Syn Boży będzie się oczywiście wzdragał, gdy przyjdzie ta „Jego Godzina”. W swym synowskim dialogu będzie jak Człowiek prosił, by – jeśli to możliwe, kielich ten był Mu oszczędzony:

„Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego
zanosił On gorące prośby i błagania
do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci ...” (Hbr 5,7).

Modlił się słowami – według Ewangelisty Marka, czyli tak jak to chyba słyszał i zapamiętał Piotr:

„I mówił: ‘Abbá’, Ojcze ! Dla Ciebie wszystko jest możliwe! Zabierz ten kielich ode Mnie.
Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty (niech się stanie)(Mk 14,36).

Czyli: ostatecznie z góry przyjmuje to, co będzie upodobaniem Woli Ojca. A ta, w ramach tego samego bóstwa, jest taka sama u Ojca, co u Syna i Ducha Świętego.

Sprawiedliwość rodząca się z miłości: zdanie ‘DiM 7n-o’

Tak u Ojca, jak u Syna – w Duchu Świętym, niezmiennie przeważa wola, ukierunkowana na stanie się darem całkowitości ‘dla’ człowieka. Odkupiciel pragnie, by ten w grzechu zniekształcony Obraz Boży mógł mimo wszystko osiągnąć życie wieczne. Bóg ‘ufa’ na swój Boży sposób, że może widok Bożego Oblubieńca-z-krzyża doprowadzi Człowieka do ocknięcia i decyzji powrotu do Ojca.
– Czy Jan Paweł II mógł ująć inaczej tę Miłość – tak Ojca jak Syna, aniżeli w słowach, które w tej chwili rozważamy:

DiM 7n: „Jednakże ta sprawiedliwość, która prawdziwie jest sprawiedliwością ‘na miarę’ Boga,
całkowicie rodzi się z miłości: z miłości Ojca i Syna, i całkowicie owocuje w miłości.
DiM 7o: Właśnie dlatego owa sprawiedliwość Boża objawiona w krzyżu Chrystusa jest ‘na miarę Boga’,
że rodzi się z miłości i w miłości dopełnia się, rodząc owoce zbawienia”.

Rozważanie „tajemnicy w tajemnicy” (NMI 25), jaką stanowi ukrzyżowany Odkupiciel człowieka, nasuwa wciąż pogłębiający się wniosek:

(0,2 kB) Nie Syn Boży winien był ponieść śmierć na krzyżu za ludzki grzech! Ten powinien być zatorturowany i ukrzyżowany, kto zgrzeszył: człowiek.

(0,2 kB) Bożej Sprawiedliwości musiało stać się zadość! Bóg nie może pominąć jej wymogów.

Nie przeszkadza to, że fakt ofiary aż Syna Bożego na krzyżu nadal wyzwala zasadnicze pytanie:

(0,17 kB) Czemu Ty, Synu Boży i zarazem Synu Człowieczy, poszedłeś na krzyż? TY, a nie grzeszny człowiek?

(0,2 kB) Wiążącym dla nas punktem wyjścia muszą być niezmiennie wymogi Bożej Sprawiedliwości. Jej musiało się stać zadość.

– Jan Paweł II powie, że grzech „wymaga odpowiedniej ekspiacji w tym lub przyszłym życiu” (APR 8).

(10 kB)
Objaśnienie

Dalsze nasze ‘rozumowanie” układa się mniej więcej następująco:

(0,2 kB) Człowiek z istoty swej jest niezdolny zmierzyć się w jaki bądź sposób z Bożą Sprawiedliwością. Żaden jego akt przebłagania nie ma w obliczu Bożym jakiejkolwiek wartości, czyli przed Bogiem po prostu się nie liczy. Pochodzi to z zasadniczego powodu: braku płaszczyzny ‘równości natur’.

(0,13 kB) Tymczasem bez wstępnego rozwiązania sprawy Sprawiedliwości nie ma mowy o podejmowaniu jakichkolwiek dalszych kroków, które by zmierzały np. w kierunku wyciągnięcia do człowieka dłoni, by go uratować z zagrożenia potępieniem wiecznym.

(0,13 kB) W tej sytuacji – uczynienia zadość Bożej Sprawiedliwości podejmuje się zamiast człowieka – Boży Syn. Czyli: Bóg podejmuje się w miejsce człowieka-grzesznika ‘wyrównać’ zniewagę grzechu wobec Bożej Sprawiedliwości – i rzeczywiście tego dokonał.

Pytamy jednak dalej: Czy Boży Syn uczynić to ... musiał? Oczywiście: NIE ! Co wobec tego skłoniło Go by się stać się „ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,2)?

Tu dopiero zaczynamy pojmować, co się właściwie stało w tajemnicy najpierw Wcielenia, ale tym bardziej w jej dopełnieniu: tajemnicy Odkupienia. Cały czas zdajemy sobie sprawę, że to ‘dopełnienie’ Odkupienia poprzez krwawą Ofiarę Syna Bożego na krzyżu – nie było już wymogiem Bożej Sprawiedliwości.

Natomiast Trójjedyny ‘zobaczył’, że człowiek sam sobie ‘nie’ poradzi. A przecież jakżeż by Trójjedyny miał przejść obojętnie wobec ‘losu’: istnienia Człowieka w wieczności w odcięciu od Boga Miłości i Życia, jaki on sam sobie zgotował w swym grzechu?
– Został co prawda ‘uwiedziony’ przez „ojca Kłamstwa i Mordercę od początku” (por. J 8,44). Ale decyzję na grzech podjął nie Szatan, lecz Człowiek, poczynając od tych dwojga w Raju.
– Niegdyś Dawid krzyczał zrozpaczony, gdy się dowiedział, że zginął jego ukochany syn Absalom, choć w swym zbuntowaniu przeciw ojcu stał się dla niego jednym wielkim cierniem:

„Król (= Dawid) zadrżał. Udał się do górnego pomieszczenia bramy i płakał. Chodząc tak mówił:
Synu mój, Absalomie! Absalomie, synu mój, synu mój! Obym był umarł zamiast ciebie, Absalomie, mój synu, mój synu‘! ...
Król zakrył swą twarz i wołał głośno:
‘Synu mój, Absalomie, Absalomie, synu mój, mój synu’! ...” (2 Sm 19,1.5).

Generał Dawida, który dowodził wojskiem wiernym Dawidowi, nie wytrzymał i czynił królowi wymówki:

„Okryłeś wstydem twarze wszystkich swoich sług, którzy ochronili dzisiaj życie twoje i życie twych synów i córek ...
Darzysz miłością tych, którzy cię mają w nienawiści, a nienawidzisz tych, którzy cię kochają ...
Przekonałem się dzisiaj, że gdyby Absalom pozostał przy życiu,
a my wszyscy gdybyśmy dzisiaj pomarli, wydałoby ci się to słusznym. ...” (2 Sm 19,6n).

Ozdobnik

RE-lektura: część V, rozdz. 4d.
Stadniki, 15.XI.2013.
Tarnów, 7.III.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



F. NAJWIĘKSZY CZYN BOŻEGO OBJAWIENIA
1. Świętość i Sprawiedliwość w obliczu grzechu
2. Nowy etap Bożego OBJAWIENIA
UWAGA. Piętnaście Tajemnych Cierpień Jezusa
3. Objawienie Świętości-Doskonałości-Sprawiedliwości

G. WYMÓG BOŻEJ SPRAWIEDLIWOŚCI
1. Absolutna Sprawiedliwość Boga
2. Za grzech Człowieka – męki ponosi Boży SYN
3. Sprawiedliwość wyrównana w ‘nadmiarze’

H. SPRAWIEDLIWOŚĆ NA MIARĘ BOGA: MIŁOŚCI
1. Czemuś Ty, Jezu, na Krzyżu?
2. Tekst rozważanego fragmentu Encykliki (DiM 7)
Tekst DiM 7(i-r)
Nawiązanie do zdania ‘DiM 7i’ oraz ‘DiM 7k-l’
Przypomnienie i końcówka zdania ‘DiM 7k’
Zdanie ‘DiM 7l’
Zdanie ‘DiM 7m’
Sprawiedliwość ‘na miarę’ Boga: zdanie ‘DiM 7n’
Sprawiedliwość rodząca się z miłości: zdanie ‘DiM 7n-o’


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Uśmiechnięta twarzyczyka dziewczynki
Ryc.2. Dwie siostrzyczki przeglądające książkę dziecięcą
Ryc.3. Kot patrzy bez zmrużenia
Ryc.4. Dziecko zdołało wdrapać się do wysokości tabletu stołu
Ryc.5. Posługa Siostry zakonnej przy ciężko chorych
Ryc.6. Jaszczurka – też ciekawa świata Bożego