(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

Rozdział Trzeci

W KIERUNKU
UJAWNIENIA
MIŁOSIERDZIA
*       *       *
Cena
Bożego Miłosierdzia

(5 kB)

Podsumowanie poprzedniego etapu

W dwóch dotychczasowych rozdziałach niniejszej piątej części, w której stawiamy sobie pytanie: jak to się stało, że Bóg zaczął ujawniać się coraz bardziej jako Miłosierdzie, doszliśmy do następujących stwierdzeń:

A jednak, chociaż wybór człowieka w momencie grzeszenia jest definitywny: człowiek w grzechu nie życzy sobie obecności Trójjedynego w swym sercu i Bóg wobec tego je opuszcza – w założeniu: na zawsze, pojawia się przecież nuta nadziei. Oczywiście: Jeśli człowiek ... jeszcze – żyje! Mianowicie po grzechu człowieka – Bóg nie przestaje być ... Ojcem ! Ileż blasku nowej nadziei płynie z następującego stwierdzenia Słowa-Bożego-Pisanego:

„Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa,
Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy ...” (2 Kor 1,3).

Mianowicie może sam Bóg, jako właśnie „Ojciec miłosierdzia i wszelkiej pociechy”, ‘wymyśli’ w sytuacji wytworzonej ‘beznadziejności’ jakiś sposób, by „miłość mogła się okazać potężniejsza od grzechu w dziejach człowieka! Ażeby zwyciężył ‘Dar’ ...” (DeV 39)?

Ozdobnik

A.   ‘MIESZANE’ REAKCJE BOGA NA LUDZKI GRZECH

Ozdobnik

1. Jeszcze raz: Słowo-Boże-Pisane

Uświadomiliśmy sobie dość jasno, że człowiek obciążony brzemieniem grzechu w sensie najdosłowniejszym sam od siebie nie ma żadnych szans naprawienia zniewagi wyrządzonej Bogu, a niezależnie od tego: może i niejednemu z bliźnich. Zniewaga ta jest rzędu nieskończonego, gdyż Nieskończonym jest Bóg, w którego każdy grzech jest wymierzony. Człowiek zaś jest istotą jedynie przygodną. Tyle powiedzieć trzeba o sytuacji grzechu, spoglądając na nią od strony człowieka.

Pozostaje jeszcze Boża wizja tajemnicy grzechu – oraz tajemnica Bożego spoglądania na ... człowieka. W Słowie-Bożym-Pisanym znajduje się i ta wypowiedź:

„Jesteśmy bowiem Jego dziełem,
stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów,
które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef 2,10).

Taki jest zamysł Trójjedynego względem swego żywego Obrazu: mężczyzny i kobiety. Czyżby grzech miał zamysł ten z powodu grzechu człowieka – definitywnie unicestwić?

(7.54 kB)
Objaśnienie

W dotychczasowych rozważaniach staraliśmy się przy różnych okazjach zwracać uwagę na przedziwne ‘reakcje’ Boga, również te niejako ‘uczuciowe’, w obliczu grzechu człowieka. Zdajemy sobie sprawę, że nasz sposób wyrażania się o Bogu bywa ‘ryzykowny’. Czy zresztą wolno w ogóle mówić o ‘reakcji’ Boga – w tym wypadku na widok grzechu człowieka – Bożego Obrazu: mężczyzny i kobiety?

A przecież trzeba z góry przyjąć do wiadomości, że o Bogu nie potrafimy wypowiadać się inaczej, jak tylko właśnie ‘po ludzku’. Dzieje się to na zasadzie tzw. ‘analogii bytu’. W szeregu sytuacjach trzeba stosować w wyrażaniu się o Bogu zasadę bądź zaprzeczenia, bądź uwznioślania [łac.: processus negationis – processus eminentiae]. Trzeba nam mianowicie zaprzeczyć temu, czego do Boga w żaden sposób odnieść nie można. Chodzi o wszelkie niedoskonałości, jakie niesie z sobą treść użytego jakiegoś wyrażenia. Równocześnie zaś trzeba podnieść do nieskończonej ‘potęgi’ te aspekty użytego określenia, które da się odnieść do Niego jako cechy pozytywne.

Okazuje się, że w samym Piśmie świętym napotykamy w obfitości na zdumiewające przykłady wyrażania się o Bogu czy to w formie antropomorfizmów, czy antropopatyzmów (zob. do tego wyż.: Antropomorfizmy – Antropopatyzmy). Wypowiedzi biblijne bywają chwilami szokujące ze względu na aż taki sposób wyrażania się o Bogu: jakby On miał czy to ‘kształty’ człowieka, czy z kolei ‘uczucia’ ludzkie – z pełną ich gradacją spotykaną u ludzi.
– Zdajemy sobie sprawę, że antropomorfizmy stanowią problem przede wszystkim dla osób pilnujących teologicznej poprawności w wyrażaniu się o Bogu – czy to filozofii, czy teologii, gdzie każde słowo musi być dobrze wyważone. Antropomorfizmy i antropopatyzmy nie stanowią natomiast problemu dla dziecka i ludzi prostych. Ta grupa ludzi przebija się dzięki nim tym łatwiej do samego ‘serca’ Trójjedynego.

Na naszej stronie wspominano już wielokrotnie o użytych w Piśmie świętym zwłaszcza niektórych antropomorfizmach i antropopatyzmach. W jednym z najbliższych rozdziałów trzeba będzie wrócić do intrygującego zagadnienia Bożego ‘bólu’ (zob. niż.: Bóg cierpiący – zasmucony – uradowany). W tej chwili przytoczymy pewien fragment Księgi proroka Ozeasza szczególnie wymowny dla ‘kontemplacji’ Bożego oblicza w momencie, gdy Bogu trzeba stanąć w całej ‘ostrości’ wobec ludzkiego grzechu.

Ozdobnik

2. Księga Ozeasza

Przeżycia małżeńskie Proroka

Ozeasz to jeden z proroków Starego Testamentu, działający w królestwie Izraela Północnego w połowie 8 w. przed Chr. Był to człowiek wrażliwy, uczuciowy, o wysokim poziomie moralnym. Bóg poleca mu wziąć za żonę dziewczynę lekkich obyczajów, która rozglądała się za coraz innymi mężczyznami i zdradzała go po ślubie na każdym kroku. Ozeasz broni się przed tym małżeństwem. Bóg jednak nalega, żeby poślubił tę właśnie, taką dziewczynę. I żeby miał z nią dzieci – jedno po drugim.

Na Boże polecenie daje Ozeasz pierwszemu dziecku, córce, imię symboliczne: „Lo-Ruchamáh”, co w przekładzie znaczy ‘Nie-Miłosierdzie’ [= dla niej nie ma miłosierdzia !] (Oz 1,6). Sam Bóg wyjaśnia sens tego imienia:

„Rzekł do niego [Pan]: ‘Nadaj jej imię Lo-Ruchamah
bo domowi Izraela nie okażę już więcej litości
ani im nie przebaczę.
Domowi jednak Judy okażę swą litość,
znajdą ratunek we Mnie, w Panu, Bogu swoim’ ...” (Oz 1,6n).

Żona urodziła Prorokowi drugie dziecko, tym razem syna. Bóg znowu ingeruje:

„Rzekł Pan: ‘Nadaj mu imię Lo-Ammí [hebr. = Nie-mój-Lud],
bo wy nie jesteście Mym Ludem,
a Ja nie jestem waszym Bogiem’ ...” (Oz 1,9).

Na polecenie Jahwe Prorok ponownie zbliża się do żony, która go nadal zdradza:

„Pan rzekł do mnie:
‘Pokochaj jeszcze raz kobietę, która innego kocha, łamiąc wiarę małżeńską’.
Tak miłuje Pan synów Izraela, choć się do bogów obcych zwracają ...” (Oz 3,1).

Prorok ‘kupił’ swą żonę po raz drugi, ona bowiem w międzyczasie zamieszkała z innym. Czyli Ozeasz nabył ją dla siebie od nowa, dając temu drugiemu pieniądze za nią:

„Nabyłem ją za piętnaście [syklów] srebrnych, za chomer i letek jęczmienia. I rzekłem do niej:
Przez wiele dni będziesz u mnie, nie będziesz uprawiała nierządu,
ani należała do innego mężczyzny, a ja się również nie zbliżę do ciebie’
...” (Oz 3,2n).

Słyszymy Boże słowa uzasadniające podjęte względem niej tak surowe kroki:

„Wiele dni bowiem synowie Izraela będą bez króla i bez zwierzchnika, bez ofiary i bez steli, bez efodu i posążków.
Lecz potem się nawrócą synowie Izraela i będą szukać Pana Boga swego i króla swego Dawida;
z drżeniem pospieszą do Pana, do Jego dóbr u kresu dni” (Oz 3,4n).

Boży komentarz do Bożych przeżyć ‘małżeńskich’

Nietrudno wczuć się w sytuację proroka jako męża swej cudzołożnej żony. Do tych jego ludzkich przeżyć jako małżonka nawiązuje obecnie Pan, Trójjedyny. Mianowicie na tle jego osobistych przeżyć małżeńskich podaje Bóg Prorokowi interpretację swoich odniesień do Izraela, Ludu przecież Swojego, który nabył „na swoją własność” (zob. np. Wj 19,5; 20,1; 24,8; 32,10n.27; itd.) przez nieprawdopodobną podówczas ingerencję: wyprowadzenia swego Ludu z parowiekowej niewoli w Egipcie.

Tymczasem ten ‘Jego’ Lud nieustannie Boga swego ‘zdradza’: grzechem ‘miłości do innych bogów’. Są to każdorazowo grzechy swoistego ‘cudzołóstwa’, popełnianego na oczach Jahwéh, Boga Izraela.
– Jak w tej sytuacji ma postępować Trójjedyny wobec swego Ludu? Czy ma go nadal kochać – czy też rzucić na pastwę nieprzyjaciół, tzn. tych ‘bogów’, których istotą jest nie-istnienie, nie-miłość?

Bóg zwraca się do Ozeasza niejako następująco: Czy ci ‘słodko’ kochać taką kobietę-żonę? A co mam zrobić Ja, Wasz Bóg? Izrael, ten Mój Lud, wciąż Mnie zdradza – z nie-bogami. Dzieje się to na Moich oczach! Jak ty – niejako ‘w poziomie’, nie potrafisz kochać takiej kobiety [odniesienie w poziome: mąż – żona; rysuje się przed nami pozioma belka Krzyża], tak Ja, wasz Bóg: Jahwéh, nie mogę dalej kochać Ludu Mojego ‘nabycia-go-na-własność’ [Wyjście z Egiptu; nabycie w Przymierzu na Synaju; tyle cudów-znaków...!].
– Bóg zakreśla tu niejako belkę pionową, która oznacza odniesienia: Niebo – a ziemia; Bóg – a Lud Boży, który jednak Boga chronicznie zdradza. Wszystko to są grzechy zawsze w pierwszym rzędzie przeciw pierwszemu przykazaniu: „Nie będziesz miał innych bogów przede Mną” ! Są to zatem grzechy przeciw ‘ślubowi małżeńskiemu’, jaki Bóg zawarł z Ludem Przymierza (zob. do tego grafikę: Priorytety miłości Boga - a miłości ludzkiej).

Tymczasem Bóg Prawdy-Wierności ten swój wiarołomny Lud pomimo owych nieustannych ‘zdrad małżeńskich’ – nadal kocha. Co więcej, Jahwéh podejmuje niemal ‘beznadziejną walkę’ o odzyskanie wzajemności swego zdradzieckiego Ludu. ‘Walczy’ nie ‘przeciw’ swemu Ludowi, lecz ‘o niego’! Żeby się w swym złym wyborze nie stał łupem Złego: Szatana – na wieki!

Ozdobnik

3. Fragment Oz 11,1-9


(9 kB)
Objaśnienie

Na tle trudnych przeżyć małżeńskich Proroka – oraz Bożego komentarza do swoich ‘własnych’, Bożych – również ‘małżeńskich’ przeżyć z Izraelem, można już nietrudno zrozumieć jeden z szczególnie pięknych, dramatycznych fragmentów Starego Testamentu: Oz 11. Proroka Ozeasza określa się słusznie jako ‘świętego Jana Starego Testamentu’ : uczuciowego, głębokiego, wznoszącego się w samo ‘serce’ Trójjedynego. A Ten jest stęskniony za miłością wzajemną ze strony swego Ludu, który sobie nabył za ‘cenę’ wielką. Mówimy o ‘sercu Trójjedynego’, choć Prorok być może nie znał tak głęboko tajemnicy wewnętrznego życia Boga: jako aż Trójjedynego.

Tekst fragmentu Oz 11,1-9

Przytoczymy obecnie odcinek Oz 11,1-9. Przemawia w nim sam Jahwéh, Bóg Izraela. Z perspektywy pełni objawienia w Jezusie Chrystusie nietrudno odnieść ten fragment zarówno indywidualnie do siebie, jak i do całokształtu Ludu Bożego i Rodziny Ludzkiej całej. Oto ‘pasją’ nacechowane słowa Jahwe:

Oz 11, w. 1: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem;
i syna swego wezwałem z Egiptu.

w. 2: Im bardziej ich wzywałem,
tym dalej odchodzili ode Mnie,
a składali ofiary Baalom
i bożkom palili kadzidła.

w. 3: A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima,
na swe ramiona ich brałem;
oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich.
w. 4: Pociągnąłem ich ludzkimi więzami,
a były to więzy miłości.
Byłem dla nich jak ten, co podnosi
do swego policzka niemowlę –
schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go.

w. 5: Powrócą do Egiptu
i Aszszur będzie ich królem,
bo się nie chcieli nawrócić.
w. 6: Miecz będzie szalał w ich miastach,
wyniszczy ich dzieci,
a nawet pożre ich twierdze.

w. 7: Mój Lud jest skłonny
odpaść ode Mnie –
wzywa imienia Baala,
lecz on im nie przyjdzie z pomocą.

w. 8: Jakże cię mogę porzucić, Efraimie,
i jak opuścić ciebie, Izraelu?
Jakże cię mogę równać z Admą
i uczynić podobnym do Seboim?
Moje serce na to się wzdryga
i rozpalają się moje wnętrzności.
w. 9: Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu
i Efraima już więcej nie zniszczę,
albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem;
pośrodku ciebie jestem Ja – Święty,
i nie przychodzę, żeby zatracać ...” (Oz 11,1-9).

Nieco wyjaśnienia do w. 1: „Miłowałem Izraela ...” (Oz 11,1)

(28 kB)
Objaśnienie

Obecnie możemy przyjrzeć się uważniej poszczególnym wynurzeniom Jahwe, rozedrganego miłością do Izraela: miłością z zasady głęboko ranioną. Okazuje się bowiem, że tenże Izrael, Boża Mistyczna Oblubienica, Boga swego chronicznie ‘zdradza’: grzechem bałwochwalstwa, a nawet apostazji.
– Inna rzecz: któż z ludzi nie musiałby wyznać o sobie samym, że niestety i on zasila szeregi tych, którzy raz po raz ‘zdradzają’ Trójjedynego? Słowo-Boże-Pisane jest skierowane do wszystkich ludzi.
– Bóg każdego człowieka „miłuje – umiłował” ! Każdy człowiek jest dla Trójjedynego Bożą umiłowaną Oblubienicą, nabytą za cenę nieprawdopodobnie wysoką ...

Bóg mówi tu przez Proroka w pierwszej części zdania o ‘Izraelu” na etapie rozwojowym jako o ‘dziecku’. W drugiej części zdania występuje w charakterze określenia synonimicznego miano „syn”. Bóg go niejako „zrodził”, wychował z przeogromną miłością i wypielęgnował Izraela jako tę „Swoją”: oblubienicę. W bezpośrednim następstwie tego ma Jahwe oczywiście prawo oczekiwać od tej ‘Swojej’ odruchu miłości odwzajemnionej ... Prorok mówi tu w imieniu Boga następująco: „... I syna swego wezwałem z Egiptu” (Oz 11,1b).

Zgodnie z bezpośrednim kontekstem słowa te odnoszą się do Izraela. Jednakże kiedyś, w 8 wieków później, Ewangelista Mateusz zastosuje to właśnie słowo pod tchnieniem Ducha Świętego do Jezusa Chrystusa (Mt 2,15). U Mateusza określenie „... Syna swego wezwałem z Egiptu” dotyczy oczywiście nie Izraela, lecz w znaczeniu dosłownym Syna Ojca Przedwiecznego, Jezusa Chrystusa. On to za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi, swej Dziewiczej Matki. Na polecenie Anioła, który objawił się Józefowi, przybranemu ojcu Jezusa, Rodzina Święta uciekła nocą pośpiesznie do Egiptu. W ten sposób Boża Opatrzność uchroniła małego, już wtedy prześladowanego Jezusa, przed wyrachowaną pychą Heroda Wielkiego. Dopiero po śmierci Heroda będą mogli Maryja i Józef powrócić wraz z Jezusem z Egiptu z powrotem do Judei, by osiąść na stałe w rodzinnym Nazaret w Galilei (por. Mt 2,23).

W momencie nieoczekiwanej ucieczki z Betlejem, Maryja z Józefem najprawdopodobniej nie pomyśleli nawet, że jeden raz więcej spełnia się typologicznie w sensie najbardziej dosłownym Słowo-Boże-Pisane, wyrażone w właśnie omawianej zapowiedzi proroka Ozeasza około 750 lat wcześniej: „Syna swego wezwałem z Egiptu” ! (Oz 11,1b).

Wyjaśnienie do w. 2 (Oz 11,2)

Po słowach pierwszego wierszu, wprowadzających klimat ciepła rodzicielskiej Bożej miłości, następuje u Boga całkowita zmiana ‘nastroju’ względem Izraela, owego Bożego ‘dziecka’:

v. 2: „Im bardziej ich wzywałem,
tym dalej odchodzili ode Mnie,
a składali ofiary Baalom i bożkom palili kadzidła ...”

Bóg nie krępuje się objawić przed człowiekiem, swym żywym Obrazem, ‘uczuć’ swojego serca. Tchnienie Ducha Świętego pozwala autorowi biblijnemu uciekać się niemal bez oporu do antropopatyzmów – jednego silniejszego od drugiego. W rozważanym właśnie w.2 widzimy, jak Bóg niemal rozkłada ręce na widok totalnego braku jakiejś bodaj iskry wzajemności i miłości u tego tak umiłowanego, wykochanego swego Syna – Izraela. Co Bóg mógł jeszcze uczynić, by ten oporny Lud przyciągnąć do siebie? Jak ojciec, względnie matka przywołują swe dziecko, tak postępował stale również Jahwe.

O zgrozo jednak, Izrael nie tylko nie zgłasza się natychmiast, lecz potęguje jawną apostazję od swego Boga:
Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie, a składali ofiary Baalom i bożkom palili kadzidła ...”.
Słowa te mimo woli kojarzą się z pierwszym grzechem apostazji Hebrajczyków, którzy dopiero co zawarli pod Synaj uroczyste przymierze wspólnoty miłości i życia z Jahwe. Jak daleko odeszli w upadku apostazji w dniach, gdy Mojżesz wstąpił na Górę, by odebrać Boże Przykazania – a Lud, ten Boży Lud sfabrykował sobie niebawem boga sztucznego, nie-żywego, składając mu hołdy boskie (zob. Wj 32,1-6).

Z Bożego punktu widzenia był to oczywisty grzech ‘cudzołóstwa-z-Szatanem’, ukochanym przez tych grzeszących „na przekór” i jako „prowokacja” w stosunku do miłości Boga Prawdy.
– Podobnym grzechem apostazji znieważył Lud Wybrania swego Boga tuż przed objęciem Kanaanu pod koniec życia Mojżesza – w próbie „Baal-Peoru” (Lb 25,1-6).
– Całe zaś dalsze „dzieje Izraela” – to jedno pasmo chronicznej apostazji od miłości Boga, a zarazem dzieje w najdosłowniejszym sensie nieustannej ‘walki’ Boga o pierwsze Boże przykazanie w Izraelu.

Wracamy do Ozeasza. Czyżby odpowiedzią umiłowanych przez Jahwéh na coraz dalsze wyrazy Jego miłości względem Izraela – miała być tym skuteczniejsza wzgarda w stosunku do Niego i rzucane Mu prosto w twarz, tym razem już w wyniku w pełni świadomości obranego „Nie będę Ci służył” (Jr 2,20)? Sam Jahwéh niejako nie może sobie tego przerażającego zjawiska wytłumaczyć. Bo im więcej z Jego strony dowodów „miłującej Wszechmocy” (DeV 33) względem tego swego, Umiłowanego, tym bardziej ostentacyjnie dopuszczają się „zdrady miłości małżeńskiej” w postaci grzechów oczywistego bałwochwalstwa: „Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie, a składali ofiary Baalom i bożkom palili kadzidła ...”!

Czyżby owa jawna apostazja ze strony Izraela miała nie wywołać u Jahwéh najwyższego oburzenia, albo raczej ‘reakcji’ przerażającej zapalczywości Bożego gniewu? Ileż razy musi donosić o tym Słowo-Boże-Pisane w obliczu ostentacyjnej postawy apostazji Ludu – przecież swojego Wybrania i Miłości! Jak to ok. 150 lat później wyrazi chociażby Jeremiasz:

„Mimo że posyłałem do was nieustannie wszystkich moich sług, proroków, by mówili: ‘Nie czyńcie przecież tych wstrętnych rzeczy, których nienawidzę!’ – nie chcieli słuchać ani nie nakłonili swych uszu, by się odwrócić od swej nieprawości i by nie składać ofiar obcym bogom.
– Wybuchł więc mój wielki gniew i zapłonął przeciw miastom judzkim, przeciw ulicom Jerozolimy, tak że zostały obrócone w ruinę i pustkowie, jak to trwa do dziś ...” (Jr 44,4nn).

Do wierszy 3-4 (Oz 11,3n)

Po ludzku mówiąc, Bóg powinien zmiażdżyć na proch grzesznika i wszystkich grzeszników – w tak jaskrawym sprowokowaniu swego straszliwego gniewu.

Inna rzecz, że i w małżeństwie i rodzinie – niewierność tego umiłowanego staje się chcąc nie chcąc dla tego wiernego sposobnością wykazania się przed sobą samym, jakiego rodzaju ‘miłość’ wiąże go czy to z wyrodnym dzieckiem, czy też z niewiernym współmałżonkiem? Zdarza się, że rodzice traktują swoje dziecko jako swoistą żywą ‘zabawkę’ i kochają dziecko nie „dla niego samego”, ile raczej siebie: jako spełnienie swego egoizmu małżeńsko-rodzicielskiego.
– Gdy dziecko zaczyna przynosić rodzicom zamiast honoru – wstyd, miłość rodzicielska może stanąć przed niezwykle trudnym egzaminem z jakości ich własnej miłości.
– Tym bardziej zaś okaże się jakość dotychczasowej ‘miłości’ w sytuacji dwojga małżonków, gdy ten jeden przechodzi na systematyczną zdradę dotychczasowej wierności-w-miłości.

Czy podobnego ‘egzaminu’ miłości względem swego żywego Obrazu: mężczyzny i kobiety, nie będzie przechodził sam Trójjedyny, gdy Jego ‘Umiłowanie’ – Lud Jego Wybrania, będzie ostentacyjnie zdradzał dopiero co uroczyście ślubowaną ‘miłość’?

Istotnie, dwa następne wiersze ukazują – niewątpliwie dzięki szczególnej interwencji Ducha Bożego „przenikającego głębokości Boże” (1 Kor 2,10) i objawiającego Jego przeżycia Bożemu Obrazowi – niejako wewnętrzne ‘zmaganie się’ Boga w swym sercu.
– Widzimy swoistą walkę między „miłującą Wszechmocą Stwórcy” (DeV 33) – a Bożą Sprawiedliwością karzącą:

w. 3: „A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem;
oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich.
w. 4: Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości.
Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go”.

Autor biblijny, który Słowo Boże – odwieczne formułuje „ludzkimi słowami” (por. DV 12a), ukazuje niejako Boże przypominanie sobie chwil najtkliwszej miłości i rodzicielskiej-stworzycielskiej radości ‘najlepszych czasów’, gdy miłowanie tego, aktualnie tak trudnego ‘Dziecka’, było rzeczą samoistnie przelewającą się z Bożego serca. Ileż radości przeżywa ojciec, matka, gdy „uczą” dziecko sztuki chodzenia! Gdy dziecku nogi się uginają i nie potrafi jeszcze utrzymać się w pozycji stojącej, rodzice biorą je w końcu „na swe ramiona” i tulą je w przystępie czułości, pokrywając jego buzię tysiącem pocałunków, to znów „schylając się” ku dziecku i nie szczędząc mu smacznego, łatwo strawnego „pokarmu”.

Tymczasem teraz wyrazy tej rodzicielskiej pieszczotliwości względem Izraela, dziecka Umiłowania, okazały się daremne: „...oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich”! Bóg widzi, że Lud Jego Wybrania nie tylko „nie rozumie” Bożego działania, lecz wręcz przeciwnie: najwidoczniej nie chce być kochanym przez swego Stworzyciela. Nie ufa Mu i nieustannie wyrywa się do tego, który jest Zły: do „Rządcy świata tych ciemności” (Ef 6,12)!

Wiersze 5-6 (Oz 11,5n)

Bóg ‘nie wytrzymuje’: widzi w swej Bożej panoramie finał, jaki sobie gotuje ten „niemądry Mój Naród: nie uznają Mnie ! ... Mądrzy są w popełnianiu nieprawości, lecz dobrze czynić nie umieją(Jr 4,22)! Nie ‘egoizm’ stworzycielskiej miłości upokorzonej grzechami Izraela, kieruje Bożymi ‘reakcjami’, lecz wizja definitywnej klęski, jaką sobie gotują ci, którzy zawierzają nie-Życiu i nie-Miłości. Stąd kolejne dwa wiersze omawianego fragmentu, gdzie Bóg mówi o swoich Bożych ‘przeżyciach’ w pierwszej osobie:

w. 5: „Powrócą do Egiptu – i Aszszur będzie ich królem,
bo się nie chcieli nawrócić.
w. 6: Miecz będzie szalał w ich miastach,
wyniszczy ich dzieci, a nawet pożre ich twierdze”.

Widzimy, że w obliczu tak ostentatycjnego odstępstwa od zawartego przymierza i złożonych uroczystych obietnic, Bogu nasuwają się zrazu ‘rozwiązania’ krańcowe, jakby się mogło zdawać. Jeremiasz napisze w półtora wieku później:

„Czy może człowiek uczynić sobie bogów? To przecież wcale nie są bogowie!
Dlatego też pokażę im, tym razem dam im poznać – moją rękę i moją siłę:
i zrozumieją, że moje Imię – Jahwéh!” (Jr 16,20n).

Jeśli nie przemówią do tego zdradzieckiego Ludu już żadne argumenty, Bóg będzie zmuszony użyć rozwiązań niejako ‘siłowych’. Wtedy dopiero Izrael pozna różnicę między bożkami, które nie są zdolne przyjść w czymkolwiek z liczącą się pomocą – a samym Tym, którego Imię brzmi: „Jestem” (Wj 3,14).

Gdyby zaś ten Lud miał zapytać, za co Bóg ich tak ‘karze’, odpowie im – jak przemówił jeden raz więcej w 150 lat później przez Jeremiasza:

„A gdy ogłosisz temu Ludowi wszystkie te słowa, powiedzą ci: ‘Dlaczego Jahwéh zapowiedział przeciw nam te wszystkie wielkie nieszczęścia? Na czym polega nasz występek i nasz grzech, który popełniliśmy przeciw naszemu Bogu – Jahwéh’?
– Wtedy powiesz im: ‘Na tym, że przodkowie wasi opuścili Mnie – wyrocznia Jahwéh – i poszli za obcymi bóstwami, służyli im i oddawali cześć, a ode Mnie odeszli i nie zachowywali mojego Prawa.
Wy zaś postępowaliście gorzej niż wasi przodkowie.
Oto każdy z was idzie za popędem swego przewrotnego serca, odmawiając Mi posłuszeństwa’ ...” (Jr 16,10nn).

W tej sytuacji pozostaje Jahwéh tylko zrealizować dawno wyrażone ostrzeżenia na przypadek odstępstwa od zawartego przymierza:

„Wyrzucę was z tego kraju do ziemi, której nie znacie wy, ani przodkowie wasi.
Tam mogą służyć obcym bogom dniem i nocą,
gdyż nie mam dla was przebaczenia ...” (Jr 16,13)!

(17 kB)
Objaśnienie

A przecież Bogu niejako ponownie ‘żal’ nieszczęść, jakimi zmuszony jest zagrozić swej ‘wiarołomnej Oblubienicy’, która wciąż ulega pokusom Tego, który „zwodzi całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9).
– Jeśliby nawet Bóg miał grozić najsurowszymi ‘sankcjami’, Jego „miłująca Wszechmoc Stwórcy” nie zważa właściwie na ‘ból własny’: dojmująco grzechami apostazji zranionego swojego serca. Bóg stwierdza jedynie nieuniknione następstwo wydarzeń, jakie sobie gotuje to Jego nierozumne ‘dziecko’: ostentacyjnie wiarołomny Izrael. Bóg zapowiada, że odstępstwo od Jahwéh, a zawierzenie Szatanowi, z którym Lud Bożego Wybrania dopuszcza się nieustannie ‘cudzołóstwa-na-oczach-Bożych’, wiedzie prosto do niewoli – już tu na ziemi. Ta jednak ‘niewola’: wskutek klęski wojennej, jest jedynie symbolem zniewolenia znacznie głębszego, jakim się staje znalezienie się w niewoli Złego.

Lud Boży dobrze wiedział, co oznaczają słowa Bożego ostrzeżenia Ozeasza, że „pójdą do Egiptu – i Aszszur będzie ich królem” !
– Egipt to mocarstwo na południowym zachodzie, gdzie przodkowie Izraela żyli w parowiekowej niewoli.
– A Aszszur, określany bardziej przyjętym mianem ‘Asyrii’, to widmo przerażających okrucieństw, jakich dopuszczały się wojska asyryjskie podczas każdorazowych ‘wypadów’ wojennych na ‘zachód’, czyli m.in. na Kanaan, a w nim na państwo Północne i Południowe Izraela. Chodzi o cały wiek 8 i 7 przed Chr.: wieki dominacji potęgi Asyryjskiej. Asyria była synonimem wbijania ludzi na pal, zdzierania z nich skóry żywcem, maczania swych żołdackich nóg z lubością we wnętrznościach rozpłatanych podbitych ludzi i innych wyszukanych okrucieństw.

W swym zatroskaniu Bóg Prawdy ostrzega swego krnąbrnego ‘Syna’ – Izraela, że takie będą konsekwencje trwania w postawie apostazji od swego Boga, Jahwéh: „Miecz będzie szalał w ich miastach, wyniszczy ich dzieci, a nawet pożre ich twierdze...” !

W słowach Bożych ostrzeżeń widzimy niedługo potem zrealizowany dziejowy, właściwie definitywny upadek państwa Izraela Północnego, określanego przez autorów biblijnych najczęściej synonimem ‘Efraima’ [ze względu na najliczniejszą cząstkę tamtejszej ludności: pokolenie Efraima]. Nastąpiło to w r. 721 – w upadku stolicy państwa, Samarii, obleganej przez wojska asyryjskie pod wodzą Sargona II.
– W 100 lat potem upadnie co prawda definitywnie Asyria – w r. 606. Niemniej identyczne zapędy imperialne przejmie państwo Neo-Babilońskie. Po paru wstępnych deportacjach Judejczyków z Południowego państwa Izraelskiego, tzn. Judy – za panowania Nabuchodonozora, zdobędzie ono, zburzy i spali Jeruzalem w 586 r. Zdobycia Jeruzalem dokonał generał Nebuzardan. Zburzenie Jerozolimy przypieczętowało definitywnie kres tym razem państwa Judy. Działo się to w okresie działalności proroka Jeremiasza w samym Jeruzalem, a równolegle – z tym że na terenach deportacji Babilońskiej – nieco młodszego od niego proroka Ezechiela.

Na nic się nie zdało przedrzeźnianie się z Boga i wysłanych przez Niego Proroków, którzy ostrzegali Lud Boży, nawołując do nawrócenia serc. Boża wiarołomna ‘Oblubienica’ łudziła się, że Bóg jedynie ‘straszy’ nieszczęściami, ale jest zbyt ‘słaby’, by je zrealizować:

„Biada tym, którzy na postronkach od wołu ciągną nieprawości i na powrozach uprzęży swego grzechy!
Tym, którzy mówią: ‘Prędzej! Niech przyspieszy swe dzieło, byśmy zobaczyli,
niech się zbliżą i urzeczywistnią zamiary Świętego Izraelowego, abyśmy je poznali’
...!” (Iz 5,18n).

Już w Starym Testamencie czekał Bóg na nawrócenie swego Ludu, nie chcąc jego zguby – doczesnej i konsekwentnie: tej wiecznej. Zwlekanie zaś z realizacją zapowiedzianych ostrzeżeń nigdy nie było i nie jest oznaką Bożej ‘słabości’ czy niemocy, lecz Jego miłosiernej miłości. Tak wyrazi to kiedyś św. Piotr, pierwszy Papież:

„Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy – bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka
– ale On jest cierpliwy w stosunku do was.
Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia ...” (2 P 3,9).

Wiersz 7 (Oz 11,7)

Gdy ponownie wrócimy do omawianego fragmentu proroka Ozeasza zauważamy, że w obliczu nieuniknionych następstw, jakie Lud Bożego Wybrania sam sobie gotuje z powodu swego odchodzenia od Boga Przymierza, Boże serce jest ogarnięte ponownie wzruszeniem. Bóg mówi sam do siebie:

w. 7: „Mój Lud jest skłonny odpaść ode Mnie – wzywa imienia Baala,
lecz on im nie przyjdzie z pomocą ...”

Sam tylko Bóg jest zdolny ogarnąć rozmiar nieprawdopodobnej chwiejności swego Ludu. Bóg usiłuje niejako sam sobie ‘wytłumaczyć’ chroniczną wiarołomność tej swojej, tak niewiernej Oblubienicy: Izraela. Oczywiście żadne z bóstw ‘sztucznych’, jakie by sobie człowiek sfabrykował oddając mu cześć ‘boską’, nie zdoła kogokolwiek ocalić. Bo istotą każdego nie-boga jest nie-życie i nie-miłość. W przeciwieństwie do Boga Prawdy, którego samo już ‘Imię’ oznacza pełnię potęgi i mocy:

„Nasza pomoc jest w Imieniu – Jahwéh,
który stworzył niebo i ziemię” (Ps 124 [123],8).

U tego samego Proroka – Ozeasza, wyraża Bóg zdumiewającą łatwość odstępowania od przyrzeczonej miłości względem Boga Przymierza w innym jeszcze, znanym stwierdzeniu:

„Cóż ci mogę czynić, Efraimie [= Izraelu Północy], co pocznę z tobą, Judo [= Izrael Południowy]?
Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu – albo do rosy, która prędko znika ...” (Oz 6,4).

Wraz ze wstającym słońcem znika wszelki ślad po nocnej, czy porannej rosie. Tak też przy byle zachwianiu niknie w Izraelu jakikolwiek ślad dotychczasowej, rzekomej ‘miłości’ do Jahwéh.
– A przecież, Boża miłość względem swego Ludu, której pierwszym przymiotem jest Prawda-Wierność, nie ‘kapituluje’! Choć tak niewiernej ‘Oblubienicy” należy się kara ostateczna, u Boga wciąż przeważa Wierność raz swemu Ludowi danemu Słowu: Kocham Cię, Ty Ludu Mój!

Wyjaśnienie do w. 8 (Oz 11,8)

W tej sytuacji Bóg wypowiada w swych rozważaniach prowadzonych niejako z sobą samym, dalsze słowa, zapisane przez Ozeasza pod tchnieniem Ducha Świętego. Stwarzają one w sytuacji beznadziejności grzeszącego człowieka – ostoję i rękojmię mimo wszystko nadziei w Boże serce, które przecież jest wciąż większe od wszelkich grzechów, nawet tej wiarołomnej Oblubienicy:

w. 8: „Jakże cię mogę porzucić, Efraimie, – i jak opuścić ciebie, Izraelu?
Jakże cię mogę równać z Admą – i uczynić podobnym do Seboim?
Moje Serce na to się wzdryga – i rozpalają się moje wnętrzności”.

Prorok wymienia tu wyraźnie Efraima, tzn. państwo Izraela Północnego, zwane synonomicznie ‘Izraelem’. Ale w następnej części tegoż wiersza wymienia Bóg przez autora biblijnego niemniej wyraźnie dwa miasta, doszczętnie zniesione z powierzchni ziemi za grzechy zwyrodniałego homoseksualizmu: Admę i Seboim. Były to miasta zgładzone wraz z Sodomą i Gomorą w czasach Abrahama (zob. do tego: Pwt 29,22: „... jak w zagładzie Sodomy, Gomorry, Admy i Seboim, które Pan zniszczył w swym gniewie i zapalczywości” – oraz Rdz 18,20nn; 19,24-29).

Widzimy, że Trójjedyny wciąż niejako ‘mocuje się z sobą’, ‘zastanawiając’ się nad tym, czy ukarać definitywnie tę ‘Wiarołomną’, czy też i tym razem ... czekać na jej nawrócenie i tym samym obdarzyć ocaleniem?

W trzecim członie przytoczonego wiersza wskazuje Bóg w śmiałym antropopatyzmie na najgłębsze swoje niejako ‘uczucia’ miłości i litości: „Moje serce na to się wzdryga – i rozpalają się moje wnętrzności”. Bóg mówi o swym ‘sercu’ [hebr.: lebh], jakby był matką dla swego Ludu. Po czym jeszcze bardziej wzmacnia to charakterystyczne ‘wylanie uczuć’ mówiąc, że w obliczu grożącego Izraelowi Zła – z żalu i litości zarazem „rozpalają się [Jego] wnętrzności”. Użyty tu hebrajski rzeczownik [hebr. rachám] oznacza ‘wnętrzności Bożego Miłosierdzia’, czyli samą siedzibę najtkliwszych uczuć tkliwości i litości.

Trudno się nie wzruszyć, słuchając tego wyznania Bożej zranionej miłości: „Jakże cię mogę równać z Admą – i uczynić podobnym do Seboim? Moje serce na to się wzdryga – i rozpalają się moje wnętrzności”. Bóg nie łudzi, gdy mówi i ostrzega:

„Wyrocznia Pana, Boga. Ja nie pragnę śmierci występnego,
ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył.
Zawróćcie, zawróćcie z waszych złych dróg!
Czemuż to chcecie zginąć, Domu Izraela? ...” (Ez 33,11).

Można by powiedzieć, że w omawianym fragmencie proroka Ozeasza mamy przed sobą jeden z ‘nowotestamentalnych’ fragmentów w wydaniu już ... Starego Testamentu!

Wiersz 9 (Oz 11,9)

W dalszym ciągu zdumiewamy się, rozważając ‘mocowanie’ się Boga z sobą samym na widok ludzkiego ‘NIE’ wobec elementarnych Bożych przykazań, pochodzących od tego który „Jeden jest Dobry” (Mt 19,17). Co mianowicie u Boga przeważy: sprawiedliwość karząca w obliczu arogancji swej Umiłowanej, czy też miłosierdzie?
– Oto słowo Boże, które niejako finalizuje omawiany fragment księgi Ozeasza:

w. 9: „Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu – i Efraima już więcej nie zniszczę,
albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem;
pośrodku ciebie jestem Ja – Święty,
i nie przychodzę, żeby zatracać ...” (Oz 11,9).

(17 kB)
Objaśnienie

Bóg nie łudzi, gdy powstrzymuje płomień swego karzącego gniewu. W tym końcowym wierszu widzimy już całą przyszłość mesjańską: Boga Wcielonego, Jezusa Chrystusa, którego Ojciec Niebieski posyła, ażeby każdy, kto w Niego uwierzy, tzn. Jemu zawierzy swoje życie – „nie zginął [na wieki], ale miał życie – wieczne” (J 3,16). Trójjedyny nie szczędzi trudu, by mógł „zwyciężyć Dar” (DeV 39).

Innym słowy, we „wnętrznościach” Bożych, miłosierna miłość przeważa wciąż nad Bożą sprawiedliwością: „Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu ... Efraima już więcej nie zniszczę!
Słowo-Boże-Pisane uzasadnia wyraźnie taki styl Bożego postępowania:

„ ... albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem;
pośrodku ciebie jestem Ja – Święty,
i nie przychodzę, żeby zatracać ...” (Oz 11,9).

Gdyby chodziło o Bożą sprawiedliwość, trzeba ją pojmować oczywiście w takim znaczeniu, jak ją rozumie Pismo święte. Bóg jest Bogiem Sprawiedliwości w tym sensie, że zobowiązuje się wobec siebie samego, że będzie wiernym [Boża hémet = Prawda-Wierność-Miłość] swojemu zamysłowi: zbawienia wszystkich w Chrystusie. Do tego zmierza cały Stary Testament.

Jeden raz więcej stajemy wobec Boga, którego ‘innym Imieniem’ jest Jego (hebr.:) hémet. Rzeczownik ten, tłumaczony zwykle jako Boża ‘prawda’, oznacza zgodnie z mentalnością Izraelską [= myślenie konkretne i zarazem dynamiczne, nie statyczne] Bożą niczym nie dającą się wytrącić WIERNOŚĆ-w-realizowaniu raz powziętego zamysłu: naglącego zaproszenia Bożego żywego Obrazu, mężczyzny i kobiety – do komunii miłości i życia z sobą jako Trójjedynym.

Nic dziwnego, że Bóg stwierdza w ostatnich słowach omawianego fragmentu (Oz 11,9), że jest „... Bogiem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać ...”. Pod tym względem: woli zbawienia człowieka w Chrystusie, Trójjedyny ponad wątpliwość nigdy się nie zmieni. Ponieważ jest właśnie Bogiem, a nie zmiennym, z istoty swej chwiejnym i niestałym w swych postanowieniach człowiekiem.

Niemal samoistnie kojarzą się te słowa ze słowami proroka Jeremiasza, który pisze list do ocalałych wygnańców z Judy, przesiedlonych na teren Babilonu po spaleniu Jeruzalem w r. 586:

„Bo to mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela:
Nie dajcie się wprowadzić w błąd przez waszych proroków [= proroków kłamstwa, kuszących do apostazji] ...
Oni bowiem prorokują wam kłamstwo w Moje Imię [= okłamując że Bóg ich posyła!].
Nie posłałem ich – wyrocznia Pana ...
– Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was – wyrocznia Pana
– zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby ...
Będziecie Mnie wzywać, zanosząc do Mnie swe modlitwy, a Ja was wysłucham.
Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca.
Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie ...” (Jr 29,8n.11-14).

W tych słowach widzimy cały odwieczny zamysł Trójjedynego:

„W Nim [= w Chrystusie] bowiem wybrał nas [= Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa]
przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.
Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa,
według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym.
W Nim mamy odkupienie przez Jego krew – odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski ...” (Ef 1,4-7).

Charakterystyczne są ponadto dalsze jeszcze słowa końcowego odcinka omawianego fragmentu z proroka Ozeasza:

„ ...pośrodku ciebie jestem Ja – Święty,
i nie przychodzę, żeby zatracać ...” (Oz 11,9b).

Słowa te brzmią całkiem nowotestamentalnie: o Maryi, pod której sercem zaistniał w momencie, gdy „... nadeszła pełnia czasu” (Ga 4,4) – Ten, który od upadku w Raju poczynając był „pragnieniem Wzgórz Wiekuistych” (Rdz 49,26). O Nim już wspominał – wbrew własnemu przekonaniu ” pogański prorok Bileam:

„... Wygłoszę błogosławieństwo, nie wycofam się ...
Jahwéh, jego Elohim, JEST w nim! Króla groźny majestat w Nim jest ...” (Lb 23,20n).

Tym wyraźniej wypowie podobne słowa prorok Sofoniasz [= jakieś 120 lat po Ozeaszu, ok. 630 r.] – w fragmencie uznawanym jednogłośnie za fragment ‘Maryjny’ Starego Testamentu:

„Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk, Izraelu!
Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem!
... Król Izraela, Jahwéh, jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego! ...
Owego dnia powiedzą Jerozolimie:
Nie bój się, Syjonie! Niech nie słabną twe ręce!’
Jahwéh, twój Bóg, Mocarz pośród ciebie, On zbawi,
uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość,
wzniesie okrzyk radości ...” (So 3,14-17).

To Ten, który „przyszedł ocalić to, co zginęło” (Łk 19,10; Mt 18,11; por. J 8,11; itd.) i który „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania Prawdy [= wierności Boga swej miłości do człowieka](1 Tm 2,4).

Ozdobnik

RE-lektura: część V, rozdz. 3a.
Stadniki, 15.XI.2013.
Tarnów, 7.III.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



Rozdz. Trzeci. W KIERUNKUK UJAWNIENIA MIŁOSIERDZIA.
Cena Bożego Miłosierdzia

Podsumowanie poprzedniego etapu

A. ‘MIESZANE’ REAKCJE BOGA NA LUDZKI GRZECH
1. Jeszcze raz: Słowo-Boże-Pisane
2. Księga Ozeasza
Przeżycia małżeńskie Proroka
Boży komentarz do Bożych przeżyć ‘małżeńskich’
3. Fragment Oz 11,1-9
Tekst fragmentu Oz 11,1-9
Nieco wyjaśnienia do w. 1: „Miłowałem Izraela ...” (Oz 11,1)
Wyjaśnienie do w. 2 (Oz 11,2)
Do wierszy 3-4 (Oz 11,3n)
Wiersze 5-6 (Oz 11,5n)
Wiersz 7 (Oz 11,7)
Wyjaśnienie do w. 8 (Oz 11,8)
Wiersz 9 (Oz 11,9)


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Pokutna Droga Krzyżowa na boso na Kriżevać, Medjugorje
Ryc.2. Dziewczynka w uśmiechu
Ryc.3. Aligator na lądzie
Ryc.4. Anioł Stróż czuwa nad dzieckiem
Ryc.5. Mały rozrabiaka