(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

3. Oblubieniec z Oblubienicą w Eucharystii

Przez wciąż podtrzymywane i pieczętowane przymierze swojej miłości, małżonkowie stają się coraz ściślejszą wzajemną jednością na wszystkich poziomach swego człowieczeństwa (por. FC 13.19). W Eucharystii umacnia tę ich jedność sam Odkupiciel, podnosząc ją w Duchu Świętym na poziom sakramentu i zarazem poślubiając ich sobie w darze swojego życia jako ich Oblubieniec-z-krzyża. Jak spontanicznie dokonuje się wtedy oczyszczenie najskrytszych intencji, wzrost i nieustanne pogłębienie ku wieczności we wzajemnej więzi, zapatrzonej w oblicze Bożego Syna, podarowanego światu – i im także – ku życiu wiecznemu! Jeśli mąż i żona przyjmują Eucharystię z żywą wiarą-ufnością i wciąż proszą: „Przymnóż nam wiary” (Łk 17,5), mogą liczyć na wysłuchanie tej ich prośby – ludzkiej i Bożej. Zgodnie z obietnicą Pana:

„W owym dniu będziecie prosić w Imię Moje,
i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami.
Albowiem Ojciec sam was miłuje,
bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga ...” (J 16,26n).

Małżonkowie, a przez nich ich dzieci, nauczą się spontanicznie rozróżniać miłość godną tego miana, od ‘miłości’, która jest wszystkim innym, a nie ‘miłością’. Zobaczą, co to znaczy miłość prawdziwa: że musi ona być w sensie radykalnym i najdosłowniejszym darem. Oczywiście w pasmie napromieniowanym Bożym ładem przykazań. Albowiem:

„Nikt nie ma większej miłości od tej,
gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).

(18 kB)
Objaśnienie

Jezus nie tylko „umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13,1)! On umiłował ... poza koniec! Stał się Eucharystią! A ta jest Bożym – na Boży sposób, Oblubieńczo-małżeńskim zjednoczeniem z Bożą Oblubienicą: mężczyzną i kobietą. Eucharystia jest w końcu niczym innym, jak Bożym „dwoje-Jednym-ciałem”.

Tutaj, właśnie w Eucharystii, dokonuje się za każdym razem „Nowe i Wieczne Przymierze(Łk 22,20), jak to Jezus wyraził w chwili ustanawiania tajemnicy Eucharystii.

Gdzie mowa jest o ‘przymierzu’, chodzi o obrączkę ślubną! Chodzi o małżeństwo. Choć dla tych, którzy nie mieli szans bliższego poznania Chrystusa, dziwne się wydaje słuchanie o ‘przymierzu ... oblubieńczo-małżeńskim’ w takim znaczeniu: człowieka ... z samym Bogiem! Do tego tematu, jak Pan pozwoli, trzeba będzie dopiero wrócić. Stanie się to w dalszej części naszej strony (w cz.VI; oraz cz.VII, rozdz.1).

Przymierze ‘ślubne’ Bożego Oblubieńca-z-krzyża z człowiekiem: mężczyzną i kobietą, o którym tu mowa, nie dotyczy oczywiście płytko pojmowanego ‘seksu’! Jezus jest Bożym Oblubieńcem odkupionej przez siebie Oblubienicy tylko na jeden sposób: nie seksualnie, lecz przez doprowadzenie miłości-jako-daru-siebie-całego aż do ostatecznych konsekwencji, czyli daru swojej Osoby aż do przelania swej krwi na krzyżu. Tak dopiero jest Jezus Oblubieńcem: Oblubieńcem-z-krzyża. Zawsze z tym jednym uzasadnieniem: BO siebie samego „wydał ... aby [Oblubienicę] uświęcić ...!” (Ef 5,25n).

Natomiast w przyjętej z wiarą-ufnością Eucharystii dokonuje się zjednoczenie Bożego Oblubieńca, Jezusa Chrystusa – z umiłowaną przez Niego w sensie najdosłowniejszym ponad własne Bożo-ludzkie życie – trudną Jego Oblubienicą: mężczyzną i kobietą. Jezus tę Swoją, Oblubienicę – jest nią i Kościół, i poszczególna osoba ludzka:

„... umiłował ... i wydał [za nią] samego siebie, aby [ją] uświęcić,
oczyściwszy obmyciem Wodą [= chrzest], któremu towarzyszy Słowo,
aby osobiście stawić przed sobą Kościół [= Oblubienicę] jako chwalebny,
nie mający skazy czy zmarszczki ...
aby był święty i nieskalany ...” (Ef 5,25nn).

4. ‘Przyjdę znów do was ...’

Obietnica Jezusa dalszego pozostawania z nami

W Eucharystii, choć nie tylko w niej, dokonuje się to, co Jezus zapowiedział na pocieszenie i ku pokrzepieniu swych uczniów aż po dziś dzień. Jezus życzy im, żeby się z Jego ‘odejścia’ poprzez krzyż, a potem zmartwychwstanie i wniebowstąpienie – zanadto nie smucili:

„Niech się nie trwoży serce wasze.
Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie ...!” (J 14,1).

„Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.
Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.
Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę – i przyjadę znów do was.
Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca ...!” (J 14,27n).

Jezus w najdosłowniejszym znaczeniu spełnił i konsekwentnie wciąż spełnia swoją zapowiedź z chwili pożegnania przed męką. Obietnicę tę zresztą potem ponownie powtórzył – w nieco odmiennych słowach – tuż przed swym wstąpieniem do nieba:

„Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody,
udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. ...
A oto JA JESTEM z wami przez wszystkie dni,
aż do skończenia świata” (Mt 28,19n).


Na dopiero co przytoczone słowa, jakie Jezus wypowiedział przy swym pożegnaniu bezpośrednio przed wniebowstąpieniem, słowa które stanowią jednocześnie obietnicę i zachętę, wskazuje Jan Paweł II w swym Liście Apostolskim na ‘Rok Eucharystyczny październik 2004 – październik 2005’. Ojciec święty pisze mianowicie w nawiązaniu do tajemnicy „rzeczywistej obecności” Jezusa pod postaciami Chleba i Wina, chociaż stanowi ona nieustanną próbę dla naszej wiary:

„... Dlatego wiara wymaga, byśmy w obliczu Eucharystii mieli świadomość,
że stajemy przed samym Chrystusem.
Właśnie Jego obecność nadaje innym wymiarom – uczty, pamiątki Paschy,
antycypacji eschatologicznej – znaczenie, które daleko wykracza poza samą tylko symbolikę.
– Eucharystia jest tajemnicą Obecności,
przez którą spełnia się w najwznioślejszy sposób obietnica Jezusa,
że pozostanie z nami aż do skończenia świata” (MaD 16).

Wystawienie Jezusa w monstrancji.
Objaśnienie

Jezus obiecał w ten sposób zarówno to, że będzie nieustannie ‘wracał’  po swym wniebowstąpieniu, jak i równolegle to, że w ogóle pozostanie ze swymi uczniami aż do skończenia świata.
– Jezus potrafi oczywiście urzeczywistniać swoje stałe przebywanie z nami jednocześnie na różne sposoby. Jest On Bogiem i znajduje zawsze jakąś sobie tylko znaną drogę przychodzenia do serca i sumienia każdego poszczególnego człowieka i przemówienia do niego. Nawet wtedy, gdy ten ktoś w ogóle nie wierzy w Jego Bóstwo. Każdy człowiek jest przecież stworzony ... na Jego Obraz i Podobieństwo.

Jezus przychodzi i powraca do wszystkich ludzi – nieustannie przez wszystkie wieki, przede wszystkim poprzez Kościół: przez głos Kościoła, przez tych, którzy są głosicielami Jego Słowa i Jego Ewangelii, w tym szczególniej przez nauczanie w sam raz żyjącego papieża, biskupów i kapłanów. Pełnią oni swoje zadanie zawsze ‘in persona Christi’, czyli w sakramentalnym utożsamieniu z Nauczającym Jezusem Chrystusem.

Jezusowe powracanie w Eucharystii

Wśród wszystkich pozostałych sposobów, w jakich Jezus przebywa z rodziną człowieczą, a zwłaszcza w swoim Kościele, wybija się jednak jeden szczególnie uprzywilejowany Jezusowego stale potwierdzanego powracania. Jest nim każdorazowa z wiarą przyjmowana Komunia święta. Eucharystia jest owym najbardziej właściwym miejscem, gdzie ciągle dokonuje się przychodzenie Jezusa do każdego człowieka.

Trzeba jednak od razu dopowiedzieć, że Jezusowe ponowne przybywanie do nas dokonuje się obecnie przez Ducha Świętego. Jego to Jezus m.in. po to ‘posłał’ od Ojca i od siebie samego, żeby każdego z Jego uczniów łączył na swój Boży sposób, będący Jego – Ducha Świętego tajemnicą – z Nim samym: Jezusem Chrystusem, oraz z Ojcem Niebieskim.

Duch Święty dokonuje tego ‘z radością’, podobnie jak ‘z radością’ uskutecznił zjednoczenie ludzkiej i Bożej natury z Drugą Osobą Przenajświętszej Trójcy w Jezusie Chrystusie w chwili Jego Wcielenia.

Toteż wszelkie zjednoczenie każdego z odkupionych z Jezusem dokonuje się z chwilą gdy Jezus „odszedł” ponownie do Ojca przez swą śmierć na krzyżu, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie – zawsze tylko w Duchu Świętym.
– Jest to niejako ‘specjalnością’ Ducha Świętego, że On – sam będąc Osobową więzią między Ojcem a Synem w Trójcy Świętej, dokonuje niejako ‘przycumowywania’ ludzkich braci i sióstr Jezusa do samego Odkupiciela, a tak w końcu również do całej Trójcy Świętej.

Tym samym wszelkie zjednoczenie każdego z odkupionych z Jezusem dokonuje się od momentu, gdy Jezus przez swoją śmierć na krzyżu, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie ponownie „odszedł” do Ojca – zawsze tylko w Duchu Świętym. Jest to – jak dopiero co wspomniano – radośnie podejmowaną ‘specjalnością’ Ducha Świętego: niestrudzone niejako ‘przycumowywanie’ ludzkich braci i siostry Jezusa do Niego, Odkupiciela człowieka, i tak dopiero ‘podłączanie ich’ wciąż na nowo i coraz mocniej do całej Trójcy.

Jezus zapowiedział to wszystko na krótko przed swą męką. Były to słowa ku pokrzepieniu swego Ludu, swojej Mistycznej Oblubienicy: „Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was(J 14,18).

Oto jak Jan Paweł II wyjaśnia słowa Jezusa o swym „odejściu” i wysłaniu za tę cenę Ducha Świętego:

„Najpełniejszym wyrazem sakramentalnym owego ‘odejścia’ Chrystusa przez tajemnicę krzyża i zmartwychwstania jest Eucharystia. W niej bowiem urzeczywistnia się za każdym razem w sposób sakramentalny Jego przyjście, Jego zbawcza obecność: w oierze i w Komunii.
To przyjście i ta obecność dokonuje się za sprawą Ducha Świętego, wewnątrz Jego misji. Za pośrednictwem Eucharystii – Duch Święty sprawia owo ‘wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka’ [Ef 3, 16] ...

Za pośrednictwem Eucharystii osoby i wspólnoty ... uczą się odnajdywać Boski sens swego ludzkiego życia ... Jest to ów sens, poprzez który Chrystus ‘objawił człowieka samemu człowiekowi’, dając zarazem ‘znać o pewnym podobieństwie między jednością Osób Boskich a jednością synów Bożych zespolonych w prawdzie i miłości’.
– Zespolenie takie w sposób szczególny wyraża się i tworzy poprzez Eucharystię, w której człowiek – uczestnicząc w ofierze Chrystusa każdorazowo urzeczywistnionej – uczy się również ‘siebie samego odnajdywać ... poprzez dar z siebie’, w komunii z Bogiem i z innymi ludźmi, swoimi braćmi” (DeV 62).

Czy to wszystko nie jest zdumiewające? Jezus naprawdę ‘otworzył’ – krzyżem swej męki drzwi do „Domu Ojca”. Mękę tę podjął Jezus z miłości do Ojca, ale i do swych ludzkich braci i sióstr. Za cenę odkupieńczego cierpienia przygotował dla każdego – sam On, Sługa sług – miejsce w tym Domu, gdzie „mieszkań jest wiele”. Tam ponad wątpliwość nigdy nie będzie ‘problemu mieszkaniowego’ dla kogokolwiek. Jednakże: każde z tych ‘mieszkań’ zostało wykupione i ponad-obficie zapłacone ceną najwyższą: krwi i życia Jednorodzonego Syna Ojca Niebieskiego, który jest jednocześnie rzeczywistym Synem Maryi !

Tenże Chrystus, który odszedł – oczywiście poprzez swą przerażającą mękę i śmierć, i w taki dopiero sposób przygotował nam ‘na drugim brzegu’ i przyozdobił mieszkanie w ‘Domu swego Ojca’, wraca obecnie nieustannie ponownie do każdego, kto otworzy się na Niego chociażby nieznacznie w odwzajemnionej miłości i zawierzeniu Jemu. Każdego ze swych braci i swych sióstr odkupił przecież za cenę wysoką, nieskończoną.

Stąd też przeżywa On obecnie tym większą radość, gdy do tych swoich może obecnie ponownie przychodzić, szczególniej zaś w Eucharystii. Staje się On w ten sposób poprzez swoje Ciało – pokarmem, a przez swoją Krew – napojem, dla dodania odwagi i umocnienia tych swoich, którzy muszą się jednak bezustannie sprawdzać w swej wierności względem Bożego Baranka.

Jednakże samego owego zjednoczenia każdego z odkupionych z Odkupicielem dokonuje już Duch Święty. To właśnie jest Jego ‘specjalnością’ : Jego misją od dnia Zesłania Ducha Świętego, zleconą Mu przez Ojca i Syna w Dniu Zielonych Świątek. Spełnianie tej misji rozpoczął Duch Święty w dziesięć dni po wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa, i kontynuuje ją odtąd aż do skończenia świata.

On zaś umie łączyć to, co zdawać by się mogło jest niemożliwe do połączenia. Podobnie jak to Mu się ‘po mistrzowsku’ ‘udało’ w tajemnicy wcielenia: sprzęgnąć naturę Bożą Drugiej Osoby Trójcy – z naturą ludzką, tak obecnie łączy On poszczególnego odkupionego – na sposób Oblubieńczy – z Bożym Oblubieńcem-z-krzyża. A przez to łączy stopniowo wszystkich pozostałych odkupionych zarówno z Ojcem, jak i Synem, a w końcu z sobą jako Duchem Świętym.

Ponieważ zaś człowiek w swej strukturze fizyczno-biologicznej składa się z elementów, z jakich utworzony jest cały w ogóle kosmos, w Eucharystii dokonuje tenże Duch Święty przedziwnego ‘podłączenia’ całego odkupionego stworzenia do Trójcy Przenajświętszej. Posłuchajmy pełni wdzięczności i zarazem zdumienia, dalszych słów Jana Pawła II:

„Zbawcza skuteczność ofiary [= Mszy św.] urzeczywistnia się w pełni, kiedy w Komunii przyjmujemy Ciało i Krew Pana. Ofiara eucharystyczna sama z siebie jest skierowana ku wewnętrznemu zjednoczeniu nas, wierzących, z Chrystusem przez Komunię: otrzymujemy Tego, który ofiarował się za nas, otrzymujemy Jego Ciało, które złożył za nas na krzyżu, oraz Jego Krew, którą przelał ‘za wielu ... na odpuszczenie grzechów’ [Mt 26, 28].
– Pamiętamy Jego słowa: ‘Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie[J 6,57] ...” (EdE 16).

„Gdy w Komunii św. przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa, przekazuje On nam także swego Ducha. ...
A w Mszale Rzymskim celebrans modli się: ‘Spraw, abyśmy posileni Ciałem i Krwią Twojego Syna i napełnieni Duchem Świętym, stali się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie’
– W ten sposób, przez dar swojego Ciała i swojej Krwi, Chrystus pomnaża w nas dar swojego Ducha, wylanego już w chrzcie świętym i udzielonego jako ‘pieczęć’ w sakramencie bierzmowania” (EdE 17).

G.    SAKRAMENT „PRZEBICIA”

Ozdobnik

1. Kontemplacja oblicza Chrystusowego

W Eucharystii staje się Odkupiciel w sensie najbardziej dosłownym pokarmem i napojem dla swojego Ludu: swej trudnej Oblubienicy. Tu pozwala jej żywić się Sobą – jej Bogiem. Tu Jego Umiłowana może Go w sensie najdosłowniejszym: jeść i pić. Oto prawdziwa miłość! Odkupiciel przenigdy nie żywi się cudzym ciałem, ani cudzą krwią! Tak czyni tylko Zły – Szatan:

„Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży
szukając kogo pożreć ... ” (1 P 5,8).

Monstrancja
Objaśnienie

Odkupiciel czynem swoim wdraża swą Umiłowaną w miłość. Ta zaś w swojej najgłębszej rzeczywistości jest zawsze darem-‘dla’ (FC 14). Boża miłość wykazuje zawsze dynamizm OD-środkowy: jest nieustannym dawaniem, a w każdym razie nie ‘zabieraniem’. Dawaniem – jeśli już nie wielorakich darów, to siebie samego. Miłość ta posuwa się tak daleko, że samą siebie wydaje – po prostu na pokarm i napój! Ponieważ zaś Jezus jest Bogiem, staje się pokarmem na  życie – wieczne! Oto wzór miłości żywej dla małżonków: wydać siebie za i dla tego drugiego – ku życiu wiecznemu.

Tu dopiero ujawnia się właściwy sens tego, do czego nieustannie wzywa Jan Paweł II w gorących słowach: do „Kontemplacji oblicza Chrystusowego”. Ojciec święty ukazuje to jako priorytetowe zadanie i powołanie do podjęcia – ze wzrastającym naciskiem (zob. NMI 1.15nn.20.23.25.28.32n.34.49.54.59; RVM 1.5.7nn.12.17n.21.23.25. 28.31.33-40; EdE 6.7.72; MaD 9f.18).

Świadomość, że Eucharystia uobecnia mękę Odkupiciela, staje się sama przez się umocnieniem na trudniejsze chwile życia. Zapewne nie zawsze jest rzeczą łatwą, by nie ulec załamaniu pod ciężarem niekiedy niezmiernie trudnego do dźwigania krzyża, jaki przynosi ‘ŻYCIE’, a może ... proponuje go sam Ojciec Niebieski, który każdego z nas kocha, chociażby ta Jego Miłość wydawała się nam bardzo niezrozumiała.

Tymczasem miłość Syna Bożego, naszego Odkupiciela i zarazem Bożego Oblubieńca-z-krzyża, jest bezustannie ukrzyżowana. Dopiero na krzyżu miłość Syna Bożego i zarazem Syna Człowieczego wyraziła się w sposób szczytowy. Jezus Chrystus nie wycofa swego raz krzyżującej Go Oblubienicy danego SŁOWA (zob. też już wyżej: Tabela: Kocham cię, Ty Moja!):

„Kocham cię nadal, Ty Moja!
Zrobię wszystko, dam każdą cenę,
by wyrwać Cię z rąk tego, który jest ZŁY ... !”

Z wysokości krzyża, uobecnionego w Eucharystii, woła Jezus Chrystus, który „zawsze żyje, aby się wstawiać za [nami](Hbr 7,25) – wiernie i bezustannie do Ojca, by zechciał przebaczyć tej Jego, tak niegodnej ‘Wiarołomczyni-Oblubienicy’:

„Ojcze, przebacz im,
bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34).

2. Godzina święta – Godzina odkupienia

Czekający na Niego wtedy, tuż po Ostatniej Wieczerzy – początek męki w Ogrodzie Oliwnym, to ta „Jego Godzina”. Będzie to ta niezwykle trudna próba Jego miłości tak do Ojca, jak i Jego ludzkich braci i sióstr. Mówi Jan Paweł II:

„... ‘Godzina naszego odkupienia’. Pomimo, że doznaje niezmiernej trwogi,
Chrystus nie ucieka przed swoją ‘Godziną’:
I cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny?
Ależ właśnie dlatego przyszedłem na TĘ GODZINĘ’
[J 12,27].

Pragnie, ażeby uczniowie Mu towarzyszyli, a jednak doświadcza samotności i opuszczenia:
Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?
Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie’
[Mt 26,40n].
Tylko Jan pozostanie pod krzyżem, tuż obok Maryi i pobożnych niewiast.

Agonia w Ogrójcu była wprowadzeniem do wielkopiątkowej agonii na krzyżu.
‘Godzina święta’, godzina odkupienia świata.
Kiedy sprawujemy Eucharystię w Jerozolimie, w tym miejscu, gdzie był grób Chrystusa,
wracamy jak gdyby w sposób namacalny do tej Jego ‘Godziny’ – godziny krzyża i uwielbienia.
Do tego miejsca i do tej Godziny przenosi się duchowo każdy kapłan, który celebruje Mszę św.,
razem ze wspólnotą chrześcijan, która w niej uczestniczy ...” (EdE 4).

Eucharystia to miłość nieustępliwie wierna. Pomimo zdrad i zadawanej śmierci. Miłość wciąż „potężniejsza niż śmierć” i „potężniejsza niż grzech” (DiM 8). Zdolna przebaczać nawet ten najgorszy grzech w małżeństwie. Po prostu kocha – i przebacza. Żeby ten drugi stawał się godny miłości.
Do takiej miłości prowadzi... przyjmowanie Eucharystii!
– Pewna mężatka z wieloletnim stażem życia małżeńskiego i rodzinnego [matka 5 dzieci, wszystkie przez cięcie cesarskie ...] wyraziła tę rzeczywistość w słowach pełnych głębi i Prawdy Bożego Objawienia:
„Człowiek grzeszy, a Bóg kocha, kocha ...” (ZK, list: 30.III.2003).

Ale też właśnie dlatego każdy uczeń Jezusa, tego ukrzyżowanego Boga-Człowieka, przebija się zawsze do miłości gotowej przebaczyć. Tak jak On to nam dał poznać sobą samym. Owa gotowość do przebaczenia, znak rozpoznawczy każdego prawdziwego chrześcijanina, znalazła znamienne sformułowanie w słowach Jana Pawła II w jego Liście Apostolskim na ‘Rok Eucharystii 2004-2005’:

„Kto nauczy się ‘składać dziękczynienie’ na wzór ukrzyżowanego Chrystusa,
może stać się męczennikiem,
ale nigdy nie będzie prześladowcą ...” (MaD 26).

3. Uzdolnienie ku ‘przebiciu się’

Tak przyjmowana i przeżywana Eucharystia umacnia więź małżeńską, stając się wciąż odnawianym sakramentem „przebicia”. Wyrażenie to pochodzi od Jana Pawła II – z jego improwizowanego spotkania z Młodymi w Krakowie na ‘Skałce’ w 1987 r. Oto fragment jego słów do zgromadzonych wtedy Młodych:

„Nie ma takiego pokolenia chrześcijan, takiego pokolenia ludzkości, z którym Chrystus nie dzieliłby się Sobą. Ostatecznie chodzi o to, żeby człowiek nie zagubił ludzkiego wymiaru swojego życia. Właśnie Chrystus daje mu ten ludzki wymiar swojego życia, jako Syn Boży.
– To jest niesłychana solidarność z człowiekiem ... Solidarność Boga z człowiekiem sięgająca do tego, że daje siebie. To jest szczyt tego, co można dać człowiekowi, szczyt obdarowania. Równocześnie szczyt zobowiązania, ponieważ bardzo niedobre są dary, które nie zobowiązują ...

(17 kB)
Objaśnienie
Pamiętam, że kiedy byłem młody, tak jak wy i czytałem Ewangelię, to dla mnie najsilniejszym argumentem za prawdziwością tego, co czytałem, było to, że tam nie ma żadnej taniej obietnicy. Mówił swoim uczniom prawdę zupełnie surową: nie spodziewajcie się, żadne królestwo z tego świata, żadne siedzenie po prawicy i po lewicy w znaczeniu urzędów tego przyszłego, mesjańskiego króla. Potem zmartwychwstanie da wam siłę, da wam moc Ducha Świętego, że potraficie przed światem dawać świadectwo temu ukrzyżowanemu. Ale żadnej taniej obietnicy. Na świecie ucisk mieć będziecie.
– Mnie to bardzo przekonywało, ponieważ normalnie ludzie starają się pociągać innych obietnicami ...

... To jest nieskończony dar – Eucharystia, Chrystus.
Jednocześnie jest to dar najgłębiej zobowiązujący ..., przez to on buduje człowieka ..., przez co nam daje siłę przebicia. Bo tak jest skonstruowany człowiek. Człowiek jest mocny, mocny świadomością celów, świadomością zadań, świadomością powinności, a także i świadomością tego, że jest miłowany. Dlatego żebym się mógł przebić, muszę mieć pewność, że jestem miłowany.

Eucharystia to jest przede wszystkim ta świadomość: jestem miłowany, Ja jestem miłowany. Ja, taki jaki jestem.
Każdy w swoim najbardziej indywidualnym człowieczeństwie. Miłuje mnie, ‘umiłował mnie i wydał samego siebie’, jak napisał św. Paweł. Umiłował mnie, Pawła.
A on wiedział, jakie miał długi w stosunku do Tego, który go umiłował. Każdy z nas może to o sobie powtórzyć, każdy z nas się może w podobny sposób rozliczyć, mówiąc ‘umiłował mnie’.
Powiedziałbym, że ta ‘siła przebicia’, która tak bardzo jest wam potrzebna, zaczyna się od tej świadomości, że mnie umiłował. Jeżeli mnie ktoś miłuje, jestem silny(Jan Paweł II, Trzecia Pielgrzymka do Ojczyzny, Kraków, Spotkanie z młodzieżą, 10.VI.1987).

Miłość czysto ludzka, zwłaszcza ta oparta na samym tylko aspekcie ‘doznaniowym’ ludzkiego ciała, prędzej czy później się wyczerpie. Popada w rutynę i oschłość, której nie jest w stanie ożywić „odbywanie” stosunków.

Prawdziwym źródłem miłości jest sam tylko Bóg, jej jedyny Pan i Właściciel. Toteż szczęśliwi małżonkowie, którzy ładują swoje wciąż rozładowujące się akumulatory miłości, podłączając je nieustannie pod Sakrament Ołtarza. Wtedy mąż i żona stwierdzają, świadomi mocy, jaka spływa na nich z Eucharystii ku niezłomnie wiernemu umiłowaniu, chociażby nawet w sytuacjach nieustannego ukrzyżowania w życiu małżeńskim:

„Wszystko mogę w Tym,
który mnie umacnia” (Flp 4,13).

H.    UMOCNIENIE W WALCE Z GRZECHEM

Ozdobnik

1. Decyzja nie-grzeszenia a Eucharystia

W nawiązaniu do Sakramentu Przebaczenia oraz konieczności przemyśleń swej decyzji nie-grzeszenia więcej – jako warunku ważnego rozgrzeszenia zwróciliśmy poprzednio uwagę na konsekwencje, jakie te przemyślenia będą miały na możność przystępowania do sakramentu Eucharystii. Wspomnieliśmy m.in. o szacunku należnym Eucharystii w przypadku nałogu picia i palenia, a także innych grzechów. Nie można używać ust, gdzie ma spocząć sakrament męki i śmierci Chrystusa, do kontynuowania zaciągniętych nałogów. Stałoby się to łatwo równoznaczne z najgłębszym nieuszanowaniem, należnym Najświętszemu Sakramentowi Miłości (zob. wyż.: Ocena etyczna palenia – w dalszym ciągu tego paragrafu).

Z kolei jednak bez Eucharystii, tego właśnie sakramentu męki i krwi Chrystusa, grzesznik nie będzie miał sił, by podnieść się z niewoli swych głęboko zakorzenionych grzechów i nałogów. Dlatego jak z jednej strony nie można narażać świętości Eucharystii na zniewagę zwłaszcza tych, którzy uginają się pod klęską swego człowieczeństwa z powodu któregoś z nałogów, tak z drugiej wypada tym bardziej nagląco zachęcać takich właśnie grzeszników do systematycznego przyjmowania Komunii świętej.

Takie jest zapewne zaproszenie Pana. Wynika ono m.in. z przypowieści o uczcie królewskiej, kiedy wielu gości wzgardziło zaproszeniem:

„Wtedy [Król] rzekł swoim sługom: ‘Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni.
Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich których napotkacie’
.
Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych ...” (Mt 22,8n).

Inny Ewangelista, przytaczając tę samą przypowieść, dodaje w nawiązaniu do wzgardy okazanej zapraszającemu Gospodarzowi wesela:

„Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze:
‘Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych’.
Sługa oznajmił: ‘Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce’.
Na to pan rzekł do sługi: ‘Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony’ ...” (Łk 14,21).

2. „Każ mi przyjść do siebie po wodzie ...” (Mt 14,28-31)

W poczuciu swej grzeszności i niegodności, ale i rzeczywistej woli zerwania z nałogami, które go przerastają, człowiek mimo wszystko i tym bardziej może i powinien zapraszać wtedy Odkupiciela do siebie. Jezusowi nie można sprawić większej radości, jak właśnie wołając do Niego i prosząc, by zechciał uwolnić nas od grzechu, by przebaczył i przyjął do swojego Serca, pomimo całej naszej niegodności. Człowiek będzie wtedy przyjmował Odkupiciela w Eucharystii z najgłębszą skruchą serca i w druzgoczącym poczuciu swej nieprawdopodobnej słabości. Grzesznik zwróci się wtedy do Jezusa być może podobnie jak to uczynił Piotr, gdy Pan kazał mu przyjść do siebie po wzburzonych falach:

(10 kB)
Objaśnienie

„ ...‘Panie, jeśli to TY jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie’.
A On rzekł: ‘Przyjdź!’  Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa.
Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął:
‘Panie, ratuj mnie!’ Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go,
mówiąc: ‘Czemu zwątpiłeś, małej wiary’ ?
Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył ...”
(Mt 14,28-32) (zob. do tego komentarz Jana Pawła II, Piąta Pielgrzymka do Ojczyzny, Poznań, 3.VI.1997, p.2).

Przyjmowanie żywego, umęczonego, a przecież zmartwychwstałego Pana staje się wtedy owym zdawałoby się bezcelowym ‘wylewaniem wody z dziurawej’ łodzi. Dzięki temu jednak łódź nie zatonie. Najświętszy Sakrament staje się w takich okolicznościach nieustannym błaganiem słowami polskiej pieśni Bożonarodzeniowej:

„O nie masz Go już w szopie, nie masz Go w żłóbku tam!
Więc gdzie pójdziemy, Chryste? gdzie się ukryłeś nam?
Pójdziemy przed Ołtarze ...

Ja nie wiem, o mój Panie, któryś miał w żłobie tron.
Czy dusza moja biedna milsza Ci jest niż on.
Ulituj się nade mną, błagać Cię kornie śmiem.
Gdyś stajnią nie pogardził, nie gardź i sercem mym”.
[pieśń: O Gwiazdo Betlejemska].

3. Ufna modlitwa skruchy

Niemożliwe, by Pan miał wzgardzić modlitwą skruchy, gdy ona się odwołuje już tylko do Jego litości i dobroci. Sam Pan powiedział:

„I Ja wam powiadam:
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.
Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą” (Łk 11,9n).

„O cokolwiek prosić Mnie będziecie w Imię Moje, Ja to spełnię” (J 14,14; por. J 15,16).

Z jakim naciskiem podkreśla tę właśnie cechę modlitwy w skrusze serca, ale i pełni ufności, tzn. zawierzenia już tylko Bożemu Miłosierdziu, Jezus objawiający się św. Faustynie. Przypomina jej, Kościołowi i całemu światu, że jest Bogiem ... Miłosierdzia:

„Niech pokładają nadzieję w Miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy.
Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść Miłosierdzia Mojego ...
Rozkosz mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego Miłosierdzia.
Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia.

Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem,
jeżeli on się odwołuje do Mej litości,
ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim ...” (DzF 1146).

Jezus jest Wierny. On słów ‘na wiatr’ nie rzuca. Jeśli coś przyrzeka, wypełni to ponad wątpliwość. Warunkiem jest – jak zawsze w przypadku jakichkolwiek uzdrowień: na ciele czy na duszy, możliwie maksymalne zawierzenie i ufność, że żadne grzechy, chociażby największe z możliwych, nie są ‘większe’ niż możliwości Jego Miłosierdzia.
– Oraz że dla Odkupiciela nie ma większej radości nad tę, gdy widzi, iż jego krew i woda, spływająca z Jego przebitego boku, dla nikogo nie spływa na darmo.

I.    BŁOGOSŁAWIONE CHWILE PRZYJMOWANIA KOMUNII ŚWIĘTEJ

Ozdobnik

1. Osobista audiencja u Odkupiciela

Szczególnie uprzywilejowane dla przyjmującego Eucharystię są chwile przygotowywania się do przyjęcia Komunii świętej oraz chwile następujące po jej przyjęciu.

Jak w przypadku przystępowania do trybunału Miłosierdzia, tzn. sakramentu spowiedzi świętej, która jest każdorazowo osobistą audiencją udzieloną przez Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa każdemu poszczególnemu, kto ze skruchą serca prosi o podarowanie mu win grzechowych mocą Jego zbawczej krwi, tak tym bardziej audiencją osobistą jest ten błogosławiony czas, kiedy to sam Odkupiciel i Oblubieniec człowieka, ten ukrzyżowany ale i zmartwychwstały, zapuka do ludzkiego serca, a ono Mu drzwi otworzy. Jakże tu nie przytoczyć drogich słów z Apokalipsy Janowej, w której mówi sam Odkupiciel:

„Bądź więc gorliwy i nawróć się!
Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy Mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną ...” (Ap 3,19n).

Sam sposób przyjmowania i przeżywania Komunii świętej to osobny i dłuższy temat, do którego przejdziemy w dalszym ciągu niniejszej części (zob. do tego również w następnym rozdz.:  Trybunał Miłosierdzia – Spowiedź święta – oraz cały dalszy ciąg, łącznie z przygotowaniem i dziękczynieniem po Komunii św.). Można dyskutować nad tym, czy dobrze jest w tym czasie np. śpiewać? Śpiew może co prawda pomagać w modlitwie dziękczynienia, ale też może skuteczne odwracać uwagę od tego Obecnego w sercu i przyczynić się do całkowitego pozostawienia Bożego Przybysza samemu sobie. Byłoby to tragiczną pomyłką w nawiązaniu do sensu śpiewu.

(16 kB)
Objaśnienie

To samo dotyczy chwil dłuższej modlitwy adoracyjnej przy wystawionym Panu Jezusie w Monstrancji. Jest zrozumiałe, że gdy na taką adorację zaproszone są w sam raz dzieci, wypada im te chwili swoiście ożywić przeplatanką rozważań, śpiewów i chociażby bardzo krótkich ‘aktów strzelistych’ wznoszonych do obecnego tu Pana Jezusa.

Nie można tego jednak powiedzieć w równym stopniu o osobach dorosłych, które są obecne względnie przybywają dopiero – z zamiarem pozostania przez jakiś czas na modlitwie adoracyjnej.
– Może się zdarzyć, że jakaś dynamiczna grupa ‘śpiewacza’ bardzo skutecznie zdusi niemal w samym zalążku wszelką osobistą modlitwę i jakikolwiek osobisty kontakt z obecnym tu Chrystusem. Cała adoracja zamieni się w popisy zespołów gitarowych i głośne śpiewy piosenek religijnych, które praktycznie nie zostawią żadnej wolnej sekundy na tak oczekiwane przez Pana – chociażby krótkie, ale szczere: „Kocham Cię, Jezu! Dopomóż mi! Bo mi to ... nie wychodzi!”

Nie jest wykluczone, że niezbyt wielu jest takich, którzy by nie mieli tu niczego do zarzucenia sobie, jeśli chodzi o rzeczywiste poświęcenie uwagi Chrystusowi, obecnemu po Komunii św. w ‘domku ich serca’. Trudno nie zastanowić się nad proporcjami nawet układu Mszy świętej. Ileż jest poświęconego czasu na jej zainicjowanie, na wzbudzenie aktu przeproszenia za swoje grzechy, potem na czytania, kazanie.
– Dopiero potem następują już bardziej centralne chwile Mszy św.: Ofiarowanie, Przeistoczenie, śpiew Ojcze nasz jako bezpośredniego przygotowanie do przyjęcia Komunii św.

Tymczasem czas po przyjęciu Eucharystii jest nieproporcjonalnie krótki – i wierni zwykle ‘jak najszybciej’ opuszczają kościół ...

2. Ból Jezusa nie-zauważania Go po Komunii świętej

Bóg wzbudza w naszej epoce, naznaczonej tu i ówdzie znacznym odchodzeniem od Boga i nie-brania sobie do serca jakiejkolwiek etyki, coraz to inne całym sercem Mu oddane dusze, które potrafią realizować heroizm życia wiarą na co dzień nawet w najtrudniejszych warunkach, zdecydowanie nie sprzyjających rozwojowi życia wewnętrznego.

Skorzystamy ponownie z wdzięcznością ze zwierzeń, jakie przekazuje nam Pan Jezus przez bliską nam świętą, S. Faustynę Kowalską (1905-1938; kanonizowana w 2000 r.). Oto parę fragmentów ‘wyznań Jezusa’ o tym, jak wiele osób obchodzi się z Nim po przyjęciu Komunii świętej w taki sposób, że przeżywa On wtedy jeden wielki BÓL (poniżej wrócimy do tego tematu w następnym rozdziale – cz.IV rozdz.7: Przygotowanie do Spowiedzi i Komunii św.; a potem w innym aspekcie jeszcze w części V, gdzie mowa będzie o Bożym Miłosierdziu:  Komunia święta z pomocą św. Faustyny – oraz: Po Komunii świętej z św. Faustyną – a z cz. V: Eucharystia – Adoracja – Wynagrodzenie – cały ten paragraf):

„19.XI.(1937 ?) Dziś po Komunii św. powiedział mi Jezus, jak bardzo pragnie przychodzić do serc ludzki.
Pragnę jednoczyć się z duszami ludzkimi; rozkoszą Moją jest łączyć się z duszami.
Wiedz o tym, córko Moja, kiedy przychodzę w Komunii św. do serca ludzkiego, mam ręce pełne łask wszelkich i pragnę je oddać duszy, ale dusze nawet nie zwracają uwagi na Mnie, pozostawiają Mnie samego, a zajmują się czym innym.
O jak Mi smutno, że dusze nie poznały Miłości. Obchodzą się ze Mną, jak z czymś martwym ...” (DzF 1385).

„13.II.1938. Widziałam, jak niechętnie Pan Jezus szedł do niektórych dusz w Komunii św.
I powtórzył mi te słowa: Idę do niektórych serc, jakoby na powtórną Mękę ...” (DzF 1598).

„Napisz to dla dusz zakonnych, że Moją rozkoszą jest przychodzić do ich serc w Komunii św., ale jeżeli w tym sercu jest ktoś inny, Ja znieść tego nie mogę i czym prędzej z niego wychodzę, zabierając z Sobą wszystkie dary i łaski, które przygotowałem dla niej,
a dusza nawet nie spostrzega wyjścia Mojego. Po czasie zwróci jej uwagę wewnętrzna pustka i niezadowolenie.
O, gdyby wtenczas zwróciła się do Mnie, dopomógłbym jej do oczyszczenia serca, dokonałbym wszystkiego w jej duszy, ale bez jej wiedzy i zgody nie mogę w sercu gospodarzyć” (DzF 1683).

„19.IX.1937. – Dziś powiedział mi Pan: Córko Moja, napisz,
że bardzo Mnie to boli, jak dusze zakonne przystępują do Sakramentu Miłości tylko z przyzwyczajenia, jakoby nie rozróżniały tego pokarmu.
Ani wiary, ani miłości nie znajduję w ich sercach, do takich dusz idę z wielką niechęcią, lepiej aby Mnie nie przyjmowały” (DzF 1288).

„Ach, jak Mnie to boli, że dusze tak mało się łączą ze Mną w Komunii św.
Czekam na dusze, a one są dla mnie obojętne. Kocham ich tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają.
Chcę je obsypać łaskami – one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną, jak z czymś martwym,
a przecież mam Serce pełne miłości i miłosierdzia.
Abyś poznała choć trochę Mój ból, wyobraź sobie najczulszą matkę, która bardzo kocha swe dzieci,
jednak te dzieci gardzą miłością matki, rozważ jej ból, nikt jej nie pocieszy.
– To słaby obraz i podobieństwo Mojej miłości” (DzF 1447).

3. Przyjmowanie Jezusa wrażliwą miłością

Dla odmiany wypada przytoczyć z tegoż Dzienniczka św. S. Faustyny kilka innych fragmentów, z których widać, jak Pan Jezus doznawał pociechy i miłości serca, które poświęcało Mu możliwie najwyższą uwagę i próbowało wynagradzać za ból, jakiego doznawał od dusz, które nie poznały Jego Miłości.
– Św. S. Faustyna wyznaje:

(24 kB)
Objaśnienie

„Jezu, kiedy przychodzisz do mnie w Komunii św., Ty, któryś raczył zamieszkać z Ojcem i Duchem św. w małym niebie serca mojego, staram się przez dzień cały Ci towarzyszyć, nie pozostawiam Cię samego ani na chwilę, chociaż jestem w towarzystwie ludzi, czy razem z wychowankami, serce moje jest zawsze złączone z Nim.
– Kiedy zasypiam, ofiaruję Mu każde uderzenie serca swego, kiedy się przebudzę – pogrążam się w Nim bez słowa mówienia. Kiedy się przebudzę, chwilę wielbię Trójcę Świętą i dziękuję, że raczyła mi darować jeszcze jeden dzień, że jeszcze raz się powtórzy we mnie tajemnica Wcielenia Syna Twojego, że jeszcze raz w oczach moich powtórzy się bolesna Męka Twoja,
wtenczas staram się ułatwić Jezusowi, aby przeszedł przeze mnie do dusz innych.
Z Jezusem idę wszędzie, obecność Jego towarzyszy mi wszędzie” (DzF 486).

„29.IX.1937. Dziś zrozumiałam wiele tajemnic Bożych. Poznałam, że Komunia św. trwa we mnie do następnej Komunii św. Żywa i odczuwalna obecność Boża trwa w duszy, ta świadomość pogrąża mnie w głębokie skupienie, bez żadnego z mej strony wysiłku ... Serce moje jest żywym Tabernakulum, w którym się przechowuje żywa Hostia. Nigdy nie szukałam Boga gdzieś daleko, ale we własnym wnętrzu; w głębokości własnego jestestwa, obcuję z Bogiem Swoim” (DzF 1302).

„Dziś kiedy przyjmowałam Komunię św. zauważyłam Żywą Hostię w kielichu, którą mi kapłan podał. Kiedy przyszłam na miejsce, zapytałam Pana: dlaczego jedna Żywa? Przecież jesteś tak samo pod wszystkimi postaciami Żywy.
Odpowiedział mi Pan: Tak jest, pod wszystkimi postaciami jestem ten sam, ale nie wszystkie dusze przyjmują Mnie z taką żywą wiarą, jak ty, córko Moja i dlatego nie mogę tak działać w duszach ich, jak w duszy twojej” (DzF 1407).

Przyjmowanie Eucharystii z pomocą Maryi:

„Maj – 1.V.1937. Dziś odczułam bliskość swej matki – Matki Niebieskiej. Chociaż przed każdą Komunią św. gorąco proszę Matkę Bożą, aby mi dopomogła w przygotowaniu duszy na przyjście Syna Swego i czuję wyraźnie Jej opiekę nad sobą. Bardzo Ją o to proszę, aby raczyła rozpalić we mnie ogień miłości Bożej, jaką płonęło Jej czyste Serce w chwili Wcielenia Słowa Bożego” (DzF 1114).

„Dziś w czasie Mszy św. ujrzałam przy swym klęczniku Dziecię Jezus, jakoby rok mające, Które mnie prosiło, abym je wzięła na ręce. Kiedy je wzięłam na ręce, przytuliło się do mojego serca i powiedziało: Dobrze Mi przy sercu twoim.
Choć żeś taki mały, jednak ja wiem, żeś jest Bóg. Dlaczego bierzesz postać takiego malutkiego, aby obcować ze mną?
Bo cię chcę nauczyć Dziecięctwa duchowego. Chcę abyś była bardzo mała, bo kiedy jesteś maleńka, noszę cię przy Sercu Swoim, tak jako ty Mnie w tej chwili trzymasz przy sercu swoim.
– W tej chwili pozostałam sama, lecz nikt nie pojmie uczucia mojej duszy, byłam cała zanurzona tak w Bogu – jak gąbka rzucona w morze ...” (DzF 1481).

„Dziś po Komunii św. powiedział mi Pan:
Córko Moja, rozkoszą Moją jest łączyć się z tobą; największą chwałę oddajesz mi, kiedy się poddajesz woli Mojej, a na siebie ściągasz przez to morze błogosławieństwa. Nie miałbym w tobie szczególniejszego upodobania, gdybyś nie żyła wolą Moją.
O słodki mój Gościu, dla Ciebie jestem gotowa na wszystkie ofiary, jednak Ty wiesz, że jestem słabością samą, ale z Tobą wszystko mogę.
O Jezu mój, błagam Cię bądź ze mną na każdy moment” (DzF 954).

J.    Z NAUCZANIA JANA PAWŁA II O EUCHARYSTII

Ozdobnik

1. Uszanowanie skarbu Eucharystii

Oprawa Eucharystii według Ewangelii

Z radością możemy w nawiązaniu do Eucharystii zaczerpnąć niemało pokarmu duchowego z nauczania Jana Pawła II., szczególnie zaś z wielokrotnie już wspominanej jego Encykliki o Eucharystii, którą poświęcił Tajemnicy Eucharystii i ofiarował ją Kościołowi w Wielki Czwartek 2003 r.
– Nie byłoby Kościoła, gdyby zabrakło ... Eucharystii!

Natomiast półtora roku po tej encyklice ogłosił Jan Paweł II. Rok Eucharystyczny: od października 2004 do października 2005. W ramach tegoż Roku Eucharystycznego odbył się m.in. Światowy Dzień Młodzieży w Kolonii – w połowie sierpnia 2005 r. (16-21 sierpnia 2005). Temat wybrany na to Spotkanie Młodzieży harmonizował w pełni z Rokiem Eucharystycznym: „Przyszliśmy złożyć Mu pokłon” (Mt 2,2; zob. MaD 30).

Z szczerą radością zauważamy w dopiero co wspomnianej encyklice o Eucharystii, jak Jan Paweł II zwraca uwagę na pewne pojedyncze, zdawać by się mogło mało istotne, a przecież bardzo charakterystyczne szczególiki, jakie tu i ówdzie spotkać można w zapisach Czterech Ewangelii świętych w nawiązaniu do tajemnicy Eucharystii.

Ojciec święty zauważa co prawda, że „... opis ustanowienia Eucharystii w Ewangeliach ... porusza prostotą i ‘dostojnością’, z jaką Jezus w wieczór Ostatniej Wieczerzy ustanawia ten wielki Sakrament” (EdE 47). Istotnie, wszyscy czterej autorzy Ewangelii posługują się w swych relacjach językiem krańcowo zwięzłym. Trudno nie zauważyć ich zdumiewającej powściągliwości w użyciu słów, które ani razu nie przechodzą w egzaltację. Nawet okrucieństwa, jakich dopuszczano się na Jezusie w czasie pokazowego procesu aż do ukrzyżowania włącznie, są przedstawione realistycznie sucho i bez emocji, ukazując w zasadzie tylko główny wątek faktów. W świetle wiary dotykamy w tym fakcie niemal namacalnie działania Ducha Świętego, z którego tchnienia powstały kolejne części składowe Słowa-Bożego-Pisanego czy to Starego, czy Nowego Testamentu.

Na tym tle zdumiewamy się tym bardziej, gdy zwrócimy uwagę na kilka szczegółów niejako wydobytych z Ewangelii przez Jana Pawła II i podkreślonych w jego encyklice w nawiązaniu do Eucharystii. Papież mówi m.in.:

„Istnieje pewien epizod, który w pewnym sensie jest preludium [= opisu o Ostatniej Wieczerzy]: ‘namaszczenie w Betanii’.
– Pewna kobieta ... wylewa na głowę Jezusa flakonik ‘drogocennego olejku’, wywołując wśród uczniów, szczególnie u Judasza [Mt 26,8; Mk 14,4; J 12,4] negatywną reakcję, jakby ten gest, biorąc pod uwagę potrzeby biednych, był ‘marnotrawstwem’ nie do przyjęcia.
– Jednak ocena ze strony Jezusa jest zupełnie inna. Z całym poszanowaniem obowiązku wspierania potrzebujących, którymi uczniowie zawsze będą musieli się zajmować ... On, myśląc o zbliżającej się chwili swojej śmierci i złożenia do grobu, docenia namaszczenie, którego dostąpił jako zapowiedź tej czci, jakiej Jego ciało, nierozerwalnie związane z tajemnicą Jego Osoby, będzie godne także po śmierci” (EdE 47).

To jest jeden z tych szczegółów, na jakie zwrócił uwagę papież Wojtyła w opisach Ewangelistów związanych z Ostatnią Wieczerzą.
– Ale jest i drugi jeszcze szczegół, niemniej charakterystyczny. Dotyczy on samego pomieszczenia, jakie Syn Człowieczy wybrał dla ustanowienia i sprawowania pierwszej Eucharystii. Posłuchamy ponownie słów Ojca świętego:

„W Ewangeliach synoptycznych [= pierwsze 3 Ewangelie] rozwinięciem opowiadania jest wyznaczenie przez Jezusa zadania uczniom, którzy mieli ‘przygotować starannie ‘dużą salę’, gdzie mogliby spożyć Paschę [Mk 14,15, Łk 22,12], oraz przekaz o ustanowieniu Eucharystii ...
... Opis ... przekazuje w sposób zwięzły i uroczysty zarazem słowa Chrystusa wypowiedziane nad chlebem i nad winem, które On sam przyjął za konkretne znaki swego ofiarowanego Ciała i swej przelanej Krwi. Te wszystkie szczegóły zostały zapamiętane przez Ewangelistów dzięki praktyce ‘Łamania Chleba’, która zakorzeniła się już w pierwotnym Kościele ...
– Tak jak kobieta z Betanii, ‘Kościół nie obawiał się marnować, poświęcając najlepsze swoje zasoby, aby wyrażać pełne adoracji zdumienie wobec ‘niezmierzonego daru Eucharystii’. Nie mniej niż pierwsi uczniowie, którzy mieli przygotować ‘dużą salę’, Kościół w ciągu wieków i przy zmieniających się kulturach czuł się zobowiązany, aby sprawować Eucharystię w oprawie godnej tej wielkiej tajemnicy ...” (EdE47n).

Sztuka sakralna i Liturgia

Tu ma swe źródło sztuka architektoniczna i rozwój liturgii, której początek tkwi korzeniami w samej owej Ostatniej Wieczerzy. Wtedy to ustanowiona została Msza święta i ustanowione zostały sakramenty: kapłaństwa i Eucharystii. Jest oczywiście rzeczą jasną, że przystosowanie Kościoła, któremu Chrystus zwierzył cały depozyt objawienia, w tym przede wszystkim sakramentów świętych, do odmienności i rozwoju kultur i epok nie może się odbywać na zasadzie dowolności. Ustrój Kościoła, tak jak go utworzył sam jego Założyciel Jezus Chrystus, jest od początku hierarchiczny. W Kościele nie może być ‘demokracji’ tam gdzie chodzi o Prawdę objawienia, sprawy liturgii czy prawodawstwa. Kościół wszystkich epok i kultur musi się dokładnie mieścić na podstawach, na których wznosi się apostolska tradycja dogmatyczna i moralna (zob. dokładniej wyż.: W poszukiwaniu Chrystusa Dziś – i cały dalszy ciąg paragrafu).

Obrzędy liturgiczne a Magisterium

Wszystko to dotyczy w bardzo szczególny sposób sprawowania Eucharystii. Jan Paweł II wyraża to w słowach:

„Podczas moich licznych podróży miałem okazję zaobserwować we wszystkich stronach świata, jak bardzo ożywiający jest kontakt pomiędzy celebracją Eucharystii a formami, stylami i wrażliwością różnych kultur. Dostosowując się do zmieniających się warunków czasu i przestrzeni, Eucharystia zapewnia pokarm nie tylko pojedynczym osobom, lecz całym ludom, i kształtuje kultury inspirujące się chrześcijaństwem.
– Potrzeba jednak, aby to ważne dzieło przystosowania było spełniane z nieustanną świadomością niewypowiedzianej tajemnicy, wobec której staje każde pokolenie. ‘Skarb’ jest zbyt wielki i cenny, żeby ryzykować jego zubożenie czy też narażenie na szwank przez eksperymenty, bądź praktyki wprowadzane bez uważnej oceny ze strony kompetentnych władz kościelnych ...” (EdE 51).

Słowa te są poważnym ostrzeżeniem i zarazem muszą się stać punktem wyjścia do naprawienia bezmiaru zła, wyrządzanego przez samowolę niektórych duszpasterzy.
– Z jednej strony trzeba zostawić miejsce dla nieodzownej twórczości indywidualnej w zewnętrznym kształtowaniu liturgii i nabożeństw. Musi się to jednak dziać w klimacie podporządkowania Magisterium, które samo tylko jest kompetentne ocenić z właściwej sobie, charyzmatycznej perspektywy, co może być przyjęte, a co uwłacza świętości tajemnicy odkupieńczej ofiary Jezusa Chrystusa, jaką z istoty swej jest każdorazowa Msza święta, a w jej ramach Eucharystia. Byłoby znieważeniem świętości i wielkości krwawej ofiary Syna Bożego, gdyby odprawianiu Mszy świętej usiłowano nadać cechy świeckiego ‘show’, na które gromadzą się dla obejrzenia spektaklu tak dzieci jak dorośli, po czym to samo pomieszczenie: kościół czy sala – zostaje przekształcone w miejsce niewiele odbiegające od knajpy.

Nietrudno wyczuwać ból i ogrom zatroskania, gdy Ojcu świętemu wypada nawiązać w swej Encyklice o Eucharystii do zdarzających się poważnych nadużyć i nieodpowiedzialnej samowoli, która nie liczy się z Magisterium Kościoła. Tymczasem przede wszystkim ten właśnie Chrystusowy największy skarb, jakim jest Eucharystia, musi się w całości kształtować na fundamencie tradycji Apostolskiej, jak i na jej autorytatywnej interpretacji, podawanej Kościołowi przez wszystkie wieki przez Magisterium tegoż Kościoła. Oto słowa Jana Pawła II:

(13 kB)
Objaśnienie

„Z tego, co zostało wyżej powiedziane, można zrozumieć, jak wielka odpowiedzialność spoczywa przy sprawowaniu Eucharystii zwłaszcza na kapłanach, którym przysługuje zadanie przewodniczenia jej ‘in persona Christi’ [= w sakramentalnym uobecnieniu Osoby Chrystusa], zapewniając świadectwo i posługę Komunii nie tylko wobec wspólnoty bezpośrednio biorącej w niej udział, lecz także wobec Kościoła Powszechnego, który zawsze jest przywoływany przez Eucharystię.
– Niestety, trzeba z żalem stwierdzić, że począwszy od czasów posoborowej reformy liturgicznej [= lata począwszy od ok. 1970], z powodu źle pojmowanego poczucia kreatywności i przystosowania, ‘nie brakowało nadużyć’, które dla wielu były przyczyną cierpienia. Pewna reakcja na ‘formalizm’ prowadziła niestety, zwłaszcza w niektórych regionach, do uznania za nieobowiązujące ‘formy’ obrane przez wielką tradycję liturgiczną Kościoła i jego Magisterium, i do wprowadzenia innowacji nieupoważnionych i często całkowicie nieodpowiednich.

Czuję się zatem w obowiązku skierować gorący apel, ażeby podczas sprawowania ofiary Eucharystycznej normy liturgiczne były zachowywane z wielką wiernością. Są one konkretnym wyrazem autentycznej eklezjalności Eucharystii ...
Liturgia nie jest nigdy prywatną własnością kogokolwiek, ani celebransa, ani wspólnoty, w której jest sprawowana tajemnica ...
Kapłan, który wiernie sprawuje Mszę św. według norm liturgicznych, oraz wspólnota, która się do nich dostosowuje, ukazują w sposób dyskretny, lecz wymowny swą miłość do Kościoła ...
– Nikomu nie można zezwolić na niedocenianie powierzonej nam tajemnicy: jest ona zbyt wielka, ażeby ktoś mógł pozwolić sobie na traktowanie jej wedle własnej oceny, która nie szanowałaby jej świętego charakteru i jej wymiaru powszechnego” (EdE 52).

Instrukcja „Redemptionis Sacramentum” (2004)

Ojciec święty mówi w tym samym kontekście, że w tej sprawie zwrócił się już do odpowiednich Urzędów Pomocniczych Stolicy Apostolskiej, powierzając im przygotowanie „bardziej szczegółowego dokumentu o charakterze prawnym na ten tak ważny temat” – dla zapobieżenia zaistniałym nadużyciom. Ojciec święty mówi mianowicie – w fragmencie Encykliki o Eucharystii, który właśnie przytaczamy:

„Dla wzmocnienia tego głębokiego poczucia wartości norm liturgicznych poprosiłem odpowiednie Dykasterie Kurii Rzymskiej o przygotowanie bardziej szczegółowego Dokumentu, także z odniesieniami o charakterze prawnym na ten tak ważny temat” (EdE 52).

W niemal rok po ogłoszeniu Encykliki o Eucharystii, ukazał się ów zapowiedziany Dokument Stolicy Apostolskiej. Jest nim „Instrukcja” – ‘Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów’ pt.: „Redemptionis Sacramentum [Sakrament Odkupienia] – O zachowaniu i unikaniu pewnych rzeczy dotyczących Najświętszej Eucharystii”.

Omawiana ważna Instrukcja najściślej związana z Encykliką o Eucharystii (z r. 2003), została przez Ojca świętego podpisana 19 marca 2004 r. Sam ów Dokument został następnie opublikowany 25 marca 2004 r. Oto zakończeniowe słowa Instrukcji, wprowadzające jednocześnie w imieniu Ojca świętego jej moc obowiązującą:

„Instrukcję tę, opracowaną na polecenie Ojca Świętego Jana Pawła II przez Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w porozumieniu z Kongregacją Nauki Wiary, tenże Papież zatwierdził dnia 19 marca 2004 r., w uroczystość świętego Józefa, oraz nakazał ją wydać, aby niezwłocznie była zachowywana przez wszystkich, do których jest skierowana.
W siedzibie Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, w Rzymie, dnia 25 marca 2004 roku, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego” (RedS 186).

Sama Instrukcja, to duży Dokument Kościoła. Składa się ona z siedmiu rozdziałów, po czym następuje rozdział ósmy pt. Środki Zaradcze, oraz rozdział zakończeniowy (łącznie zawiera Instrukcja 186 numerów). Oto przynajmniej tytuły poszczególnych rozdziałów:

1) Kierowanie świętą Liturgią
2) Uczestnictwo wiernych świeckich w celebracji Eucharystii
3) Prawidłowe sprawowanie Mszy świętej
4) Komunia święta
5) Inne zagadnienia związane z Eucharystią
6) Przechowywanie Najświętszej Eucharystii i jej kult poza Mszą świętą
7) Nadzwyczajne funkcje wiernych świeckich
8) Środki zaradcze (o pewnych poważniejszych wykroczeniach i sankcjach kościelnych, o kompetencji poszczególnych szafarzy itd.)
9) Zakończenie

Ozdobnik

RE-lektura: cz.IV, rozdz.6c.
Stadniki, 10.XI.2013.
Tarnów, 7.III.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



3. OBLUBIENIEC z Oblubienicą w Eucharystii
4. ‘Przyjdę znów do was ...’

Obietnica Jezusa dalszego pozostawania z nami
Jezusowe powracanie w Eucharystii

G. SAKRAMENT „PRZEBICIA”

1. Kontemplacja oblicza Chrystusowego
2. Godzina święta – Godzina Odkupienia
3. Uzdolnienie ku ‘przebiciu się’

H. UMOCNIENIE W WALCE Z GRZECHEM

1. Decyzja nie-grzeszenia a Eucharystia
2. „Każ mi przyjść do siebie po wodzie ...”
3. Ufna modlitwa skruchy

I. BŁOGOSŁAWIONE CHWILE PRZYJMOWANIA KOMUNII ŚWIĘTEJ

1. Osobista Audiencja u Odkupiciela
2. Ból Jezusa nie-zauważania Go po Komunii świętej
3. Przyjmowanie Jezusa wrażliwą miłością

J. Z NAUCZANIA JANA PAWŁA II O EUCHARYSTII

1. Uszanowanie Skarbu Eucharystii
Oprawa Eucharystii według Ewangelii
Sztuka sakralna i liturgia
Obrzędy liturgiczne a Magisterium
Instrukcja „Redemptionis Sacramentum” (2004)


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Z pochodu pogrzebowego O.Zovko Barbarića, Medjugorie
Ryc.2. Wystawienie Pana Jezusa w dużej Monstrancji
Ryc.3. Monstrancja utworzona w stylu Gotyckim
Ryc.4. Cena nie-wyparcia się Jezusa Chrystusa jako Boga i jedynego Odkupiciela
Ryc.5. Matka dziesięciorga dzieci - ze swoim kolejnym Małym
Ryc.6. Rodzina mogła udać się na świeże powietrze - apetyt wtedy rośnie
Ryc.7. Pod choinką w Boże Narodzenie - niemal cała rodzina, reszta przy ojcu: fotografie
Ryc.8. Dwie bliźniaczki-rozrabiarki