(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

Ostatnia Wieczerza

Również Jezus zasiadł do uroczystej Wieczerzy Paschy. Apostołowie musieli jakoś zwrócić uwagę, że Jezus polecił im przygotowanie wieczerzy paschy tym razem szczególnie troskliwie (zob. np. Mk 14,12nn). Dla Mistrza z Nazaretu będzie to w najprawdziwszym znaczeniu tego słowa Jego Ostatnia Wieczerza z uczniami.

Jednakże pod koniec tej uroczystej Wieczerzy zmienił Jezus nieoczekiwanie dalszy, prawem zwyczajowym przyjęty przebieg wieczerzy paschalnej. Inaugurował najwidoczniej ‘Nowe’, które miało zacząć się z tą chwilą. Apostołowie – oraz pozostali obecni, nie wymienieni wyraźnie przez Ewangelistów, pomimo iż ponad wątpliwość również uczestniczyli w owej wieczerzy paschy, zauważyli natychmiast to ‘Nowe’. W napięciu spoglądali i przysłuchiwali się z ogarniającą ich obawą, ale równolegle w pełni świadomej, zatroskanej miłości względem ich podziwianego Rabbí. Uświadamiali sobie aż nadto jasno narastającą zwłaszcza w ostatnich dniach do najwyższych granic śmiertelną nienawiść faryzeuszów i saduceuszów do Jezusa. W powietrzu można było wyczuwać gromadzące się czarne chmury. Można było spodziewać się wszystkiego najgorszego przede wszystkim względem Jezusa, ale tym samym w stosunku do nich samych.

Równocześnie zaś nie byli w stanie nadążać za zdumiewającymi wypowiedziami Jezusa. Nierzadko nie mogli w żaden sposób zorientować się, o czym właściwie mówi ich Czcigodny Rabbí. Tymczasem On wyrażał się w tej chwili wprost jaskrawo, że teraz właśnie nadeszła już „Jego Godzina”, dla której w ogóle przyszedł na świat:

„Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy ...
Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo,
ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity ...” (J 12,23n).

„Teraz dusza moja doznała lęku. I cóż mam powiedzieć?
Ojcze, wybaw Mnie od tej Godziny?
Nie, właśnie dlatego przyszedłem na TĘ Godzinę ...” (J 12,27).

Ustanowienie Nowego Przymierza

Ich Mistrz, ten „Syn Człowieczy”, który zawsze wypowiadał tak wiele słów nieoczekiwanych i niezwykle ryzykownych, zdawał się – jak to zauważyli – ustanawiać Nową Epokę. Już poprzednio mówił o założeniu „swojego Kościoła”. Obiecywał, że wzniesie go na Skale, którą zarazem wyraźnie wskazał. Tą Skałą miał stać się Piotr, który zresztą raz po raz meldował się z zasady jako pierwszy do wszystkiego.

Teraz jednak uczestnicy tej Wieczerzy Paschy zauważyli, że Ich Mistrz istotnie ustanawia coś całkiem Nowego. Mówi On o Nowym – i Wiecznym ... Przymierzu! I pieczętuje tę treść nieprawdopodobnymi słowami. Wypowiada mianowicie o Chlebie, który trzymał w rękach, coś całkiem niesłychanego: że jest to Jego Ciało za nas wydane. Bezpośrednio potem powiedział z kolei o winie w kielichu, który trzymał w rękach, i z którego dawał wszystkim do picia, że to wino ... jest Jego Krwią. Że jest to krew Nowego i Wiecznego Przymierza – na odpuszczenie grzechów. Na końcu dodał jeszcze polecenie, żeby oni to samo czynili „na Jego Pamiątkę”.

Jeden raz więcej zdumiewają się Apostołowie słowami wciąż ich przerastającego ich Mistrza, jednocześnie dając się porwać ich treści. Mimo wszystko jednak nasuwają się im w tej chwili spontanicznie dobrze zapamiętane słowa, jakie nie tak dawno wypowiadał ich Rabbí przy rozmnożeniu Chleba nad Jeziorem Genezaret. Wielu ze słuchaczy odwróciło się przy tej okazji od Niego z wyraźną niechęcią. Jezus mówił wtedy o zjadaniu Jego Ciała i piciu Jego Krwi jako warunku dostąpienia życia – życia wiecznego (zob. J 6,35-71).
– Słowa, jakie Jezus w tej chwili wypowiedział, zapadły głęboko w ich serca, chociażby nawet nie byli w stanie zrozumieć natychmiast głębi tajemnicy, której im dane było stać się świadkami.

(15 kB)
Objaśnienie

Uczestnicy tej Wieczerzy Paschy stali się tym samym wybranymi świadkami inauguracji przełomu w dziejach nie tylko Izraela, ale w najdosłowniejszym znaczeniu: dziejach całego świata. Zaczyna się czas Nowego i Wiecznego Przymierza, jakie Trójjedyny ofiaruje rodzinie ludzkiej: mężczyźnie i kobiecie, w Jednorodzonym Synu Ojca Niebieskiego, Bogu Wcielonym Jezusie Chrystusie.

Na pierwszym miejscu ustanawia Syn Człowieczy wielowymiarowy sakrament Eucharystii – wraz z wszystkim, bez czego Sakrament ten nie mógłby istnieć.
– Dotyczy to jednocześnie ustanowionego, jeszcze drugiego sakramentu, mianowicie na całkiem nowych podstawach aniżeli to było dotąd, zakładanego kapłaństwa Nowego Przymierza.
– Są to początkowe godziny równocześnie przez Jezusa Chrystusa założonego i niejako ‘uruchomionego’ Jego Kościoła.

Naoczni świadkowie ustanowionej Eucharystii

W ramach naszych rozważań chcielibyśmy się skupić obecnie na ustanowionej samej tylko Eucharystii. O właśnie omawianych wydarzeniach dowiadujemy się przede wszystkim w oparciu o relacje Czterech Ewangelii. Istnieją oczywiście też inne jednoznaczne świadectwa, zwłaszcza w pozostałych pismach Nowego Testamentu, w których występują nawiązania do Eucharystii, szczególnie zaś do charakterystycznego rytuŁamania Chleba” w „Pierwszy dzień Tygodnia”, tzn. naszą dzisiejszą niedzielę, kiedy to Jezus Chrystus zmartwychwstał. Był to dzień następujący bezpośrednio po żydowskim Szabacie (zob..1 Kor 10,17; 11,17-29; Dz 2,1.41n; 20,7-12; Ap 1,10; DD 19-23).

Mamy jednak również inne jeszcze świadectwa do dyspozycji, m.in. od oficjalnych historyków tamtych czasów. Dla nas miarodajną w tym zakresie jest oczywiście przede wszystkim Tradycja Apostolska. W niej zawarte jest przecież całe Boże Objawienie. Tradycja ta jest zarazem na podstawie ustanowienia samego Jezusa Chrystusa miarodajna dla interpretacji i rozumienia danych zapisanych w Piśmie świętym – tak Starego, jak Nowego Testamentu.

Ewangelie, napisane pod tchnieniem Ducha Świętego, zostały jednak dane Kościołowi od ok. 50 roku po Chr. ostatecznie nie w języku aramejskim ludowym, którym posługiwał się Jezus (pomijamy tu problematykę prawdopodobnie aramejskiego języka, w jakim napisana została pierwotna wersja Ewangelii Mateusza. Jako natchniona przez Ducha Świętego została ona jednak tak czy owak przekazana Kościołowi ostatecznie w przekładzie greckim), lecz greckim. Apostołowie ruszyli przecież na polecenie Chrystusa w cały ówczesny świat. Tym samym musieli przedstawiać Dobrą Nowinę, tzn. Ewangelię Jezusa Chrystusa, w coraz dalszych środowiskach przede wszystkim we wszędzie wtedy znanym i używanym języku greckim.

Jako naoczni świadkowie ustanowienia Eucharystii, a zarazem prowadzeni przez Ducha Świętego, pod którego tchnieniem, czy to sami Apostołowie, czy ktoś inny szczególnie do tego zadania przez Boga wybrany (np. św. Łukasz), pisali Ewangelię i ją zarazem głosili, wiedząc doskonale, CO Jezus Chrystus, ich Boski Mistrz, powiedział, oraz jak należy rozumieć sens użytych przez Niego słów. Tym bardziej, że Jezus przekazywał im po swym zmartwychwstaniu w ramach 40 dni swego pojawiania się im aż do dnia wniebowstąpienia, szczegółowe polecenia dotyczące zarządzania Kościołem, a w tym oczywiście o sakramentach, o życiu liturgicznym, a także zrębach prawodawstwa, jakiego nie mogło brakować w ustanowionym przez Chrystusa Kościele:

„Jezus [przed swym Wniebowstąpieniem] udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom,
których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba.
Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje:
ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym ...” (Dz 1,2n).

Greckie ujęcie słów ustanowienia Eucharystii

W Ewangeliach zatem, o których w tej chwili mówimy, występują Jezusowe słowa ustanowienia Eucharystii w języku greckim. Język grecki był podówczas powszechnie uznawanym i używanym językiem Imperium Rzymskiego. Dotyczy to również Prowincji okupowanych przez Rzym, w których zatem stacjonowały oddziały wojsk Rzymskich.

(21 kB)
Objaśnienie

Język grecki starożytny jest w swej konstrukcji gramatycznej bardzo precyzyjny. Stwierdzenie to odnosi się również do tzw. „koiné diálektos” [= powszechnie używany dialekt grecki], którym napisane są pisma Nowego Testamentu. Stąd chociażby z samego tego powodu nie może być wątpliwości co do znaczenia słów, jakich tu użył Jezus Chrystus, mimo iż samo w sobie ich sformułowanie słów ustanowienia, mocą których dokonuje się przeistoczenie w czasie Mszy świętej, różni się nieznacznie w relacji poszczególnych Ewangelistów. To jednak tym bardziej potwierdza prawdziwość wydarzenia, które poszczególni Ewangeliści relacjonują.

W oparciu o powyższe ustalenia możemy obecnie przytoczyć i nieco dokładniej rozpatrzeć słowa Jezusa, w których ustanowił On Eucharystię. Przytoczymy te słowa w ujęciu, w jakim przedstawia je Ewangelista Łukasz.

Łukasz był Grekiem – z zawodu lekarzem. Nic dziwnego, że bardziej niż pozostali Ewangeliści był on wrażliwy na ‘naukowe’ aspekty swego opisu oraz ich dobrze zweryfikowane uzasadnienie. Wiedział aż nadto dobrze, co to znaczy zbierać niepodważalną dokumentację pisemnie przekazywanych wydarzeń. Świadczy o tym wstęp zarówno do napisanej przez niego Ewangelii (zob. Łk 1,1-4), jak i do Dziejów Apostolskich (zob. Dz 1,1-3), których również jest on autorem. Już pomijając fakt, że w czasie, kiedy pisał swoją Ewangelię, żyło jeszcze wiele naocznych świadków, którzy mogli w razie czego wznieść głośny sprzeciw, gdyby cokolwiek, co napisał, było nie w pełni zgodne z prawdą.

Posłuchajmy zatem, jak Łukasz relacjonuje ustanowienie Eucharystii z Ostatniej Wieczerzy Jezusa, w przeddzień Jego odkupieńczej pasji-męki, czyli 13-go Nizan owego roku 28-go ‘naszej ery’:

„Następnie wziął Chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc:
To jest Ciało Moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę.
[po grecku: Toútó estin to sómá mou – to hypér hymón didómenon.
to poieíte eis ten emén avámnesin]
.

Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc:
‘Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi Mojej, która za was będzie wylana’ ...”
[po grecku: ... Toúto to potérion he kainé diathéke en to haímati mou
to hypér hymón ekchynnómenon]

(Łk 22,19n; por. Mt 26,26nn; 1 Kor 11,24nn).

4. Ciało WYDAJĄCE się – Krew WYLEWAJĄCA się ...

Użyty grecki imiesłów bierny

Rzecz znamienna, że zarówno Łukasz, jak zresztą i pozostali Ewangeliści, używają tu formy imiesłowowej w użytym przez siebie czasowniku:

Łk 22,19 – ... to hypér hymón didómenon
= to za was wydające się = particip. passiv. od: dídomai;
Łk 22,21 – ... to hypér hymón ekchynnómenon
= ta (krew) za was (się) wylewająca = partic.passiv. od: ek-chýnno.

Greckie sformułowanie Ewangelii zostało przetłumaczone w języku polskim za pomocą zwrotu już ‘wygładzonego’, ale tym samym niezbyt ścisłego:
(0.6 kB)„... które będzie wydane”;
(0.6 kB)„która za was będzie wylana”.

(22 kB)
Objaśnienie

Tymczasem zgodnie z konstrukcją gramatyki greckiej, imiesłów użyty w takim kontekście oznacza czynność, której działanie w czasie – nadal trwa. Zostaje tu mianowicie w obydwu sformułowaniach słów przeistoczenia wypowiedzianych przez Jezusa użyty imiesłów bierny czasu teraźniejszego (participium praesentis passivi).

Słowa greckie Ewangelisty są już oczywiście przekładem na greckie słów aramejskich, bo przecież sam Jezus używał na co dzień tego właśnie języka. Niemniej Łukasz Ewangelista musiał zgodnie ze swym wykształceniem i precyzją wyrażania się jako grecki lekarz zebrać bardzo sumienny wywiad odnośnie do właściwego znaczenia słów wypowiedzianych przez Jezusa Chrystusa, zanim to z kolei wydarzenie – z Ostatniej Wieczerzy Jezusa, przekuł w relację zamieszczoną w swej Ewangelii. Musiał sobie doskonale zdawać sprawę, dlaczego słowa Jezusa ujął w taki, a nie inny sposób.

(0,38 kB)  Ostatecznie więc zwrot Ewangelisty dotyczący słów przeistoczenia należałoby przetłumaczyć dokładniej następująco:

(0,13 kB) „... Moje Ciało które aktualnie, w tejże chwili siebie wydaje
[dosłownie: które jest wydawane = jest-ulega wydaniu w darze = gr. didómenon]”.

(0,13 kB) „Krew która aktualnie, w tym właśnie momencie się wylewa
[dosł.: jest wylewana-zostaje wylewana-wytaczana = gr. ek-chynnómenon]”.

Nie ulega wątpliwości, że uwydatnienie aspektu dalszego trwania omawianej czynności jest tu bardzo znamiennie podkreślone.

Tym samym zaś zostajemy w wierze, która nie może błądzić, przeniesieni natychmiast na poziom wyższy, na którym otwiera się właściwa perspektywa tajemnicy, jaka się tu rozgrywa. Jesteśmy zaproszeni do jej odczytania w całej właściwej jej głębi.

W Ofierze Eucharystycznej Jezusa, która odtąd będzie nieustannie uobecniana i odprawiana po całej ziemi aż do skończenia świata, spełnia się zapowiedź z księgi proroctwa Malachiasza:

„Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu,
wielkie będzie Imię Moje między narodami,
a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany
Imieniu Memu, i Ofiara czysta.
Albowiem wielkie będzie Imię Moje między narodami,
mówi Jahwéh Zastępów” (Ml 1,11).

Utożsamienie Chleba-Wina z samym Jezusem

W przytoczonych słowach ustanowienia Eucharystii Jezus nie mówi w żadnym wypadku, że chleb i wino spełnia rolę jedynie ‘obrazowego’, względnie symbolicznego wskazywania na swoje Ciało, na swoją Krew. Jakoby chleb, który trzyma w swych rękach, a potem z kolei kielich z winem, który również trzyma w swych rękach, miały pełnić rolę jedynie obrazowego odnośnika, względnie też jakoby miały służyć jedynie do ‘wspomnienia’ o Jego Ciele i Jego Krwi. Gdyby miał zamiar nadać swym słowom jedynie taki sens, użyłby w tym wypadku zupełnie innego sformułowania.

Tymczasem Jezus stawia tutaj wyraźny znak zrównania, albo raczej bardziej precyzyjnie mówiąc: Jezus nadaje użytemu wyrażeniu znaczenie utożsamienia pomiędzy sobą samym – a przemienionymi w siebie chlebem i winem:

To JEST Ciało moje” ... ;
greckie: Toutó estin to sóma mou...
hebrajskie: zëh hú’ gúphi ... (= oto to [jest] moim ciałem-osobą;
guph = ciało, brzuch; osoba; słowo aram.)


To JEST Krew moja” ...
greckie: Toutó ... estin to haíma mou...
hebrajskie: zëh hú’ dámmi ... (= oto to [jest] moją krwią; dam = krew;
przekł. NT na hebrajskie: Fr. Delitzsch, Berlin 1923)

(Mt 26,26.28).
(22 kB)
Objaśnienie

Skoro Jezus tyle razy potwierdzał swą władzę nad przyrodą, nie można nie przyjąć faktu, że słowa Jego i w tym wypadku rozumieć należy w znaczeniu dosłownym.

Zresztą Jezus wcześniej już zapowiadał tajemnicę Eucharystii. Zapowiadał ją zaś jako właśnie spożywanie-jedzenie swojego Ciała oraz picie swojej Krwi. Słowa Jezusa wywołały wtedy silne oburzenie i zgorszenie u wielu słuchaczy. Ludzie szemrali między sobą i zaczęli od Niego po prostu odchodzić, tłumacząc się: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać” (J 6,60)!

Taki wniosek: ostrego sprzeciwu i awersji względem Jezusa, zdawał się narzucać sam przez się. Słuchacze zadawali sobie pytania: Czegoż ten człowiek właściwie chce? Czyżby On usiłował namówić nas do antropofagii [= ludożerstwa]?
– Kto zaś z nas, ludzi 20 czy 21 wieku, nie pomyślałby w podobnej sytuacji – i nie wyraziłby tego publicznie, że temu, takiemu człowiekowi chyba się coś ... ‘pomyliło’; że niemożliwe, by ten człowiek był ‘normalny’, skoro On się wypowiada z tak jaskrawym naciskiem o konieczności, iż „należy spożywać Ciało Syna Człowieczego” oraz „pić Krew Jego” (J 6,51-56.60.66nn).

Jezus jednak nie wycofuje ani jednego z poprzednio wypowiedzianych swoich słów. Przeciwnie, potwierdza tylko tym dobitniej, że słowa Jego należy rozumieć w sensie radykalnie dosłownym.:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam:
Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego,
nie będziecie mieli życia w sobie.
Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, ma życie wieczne,
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Ciało Moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew Moja jest prawdziwym napojem.
Kto spożywa Moje Ciało i Krew Moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim ...
Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca,
tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie ...” (J 6,53-57).

Sakramentalne uobecnienie Jezusa

Nam nie pozostaje nic innego, jak po prostu uwierzyć słowom naszego Pana i Odkupiciela w ich radykalnym sensie najdosłowniejszym. Wzbudzenie aktu wiary jest w pełni uzasadnioną odpowiedzią na „miłującą Wszechmoc Stwórcy” (DeV 33) również w tym zakresie. Mimo iż w sam raz rozważana rzeczywistość przerasta nasz rozum. Jednocześnie bowiem musimy uznać, że choć ta tajemnica przerasta nasz umysł, tenże rozum nie jest w stanie wykazać jakąkolwiek sprzeczność w tym wszystkim, co tu Jezus Chrystus mówi – i czyni. I co będzie uobecniane przez ważnie wyświęconego kapłana, ilekroć będzie on sprawował Eucharystię.

Z chwilą zatem, gdy jakiś kapłan dojdzie przy sprawowaniu Mszy św. do konsekracji postaci Chleba i Wina, staje się obecnym zarówno pod tą jedną, jak i tą drugą postacią prawdziwy, cały Jezus Chrystus – w sposób żywy. Chodzi o obecność Jezusa zarówno w Jego całym Bóstwie, jak i całym Jego Człowieczeństwie. Stwierdzenie to dotyczy tak postaci konsekrowanego Chleba, jak i konsekrowanego Wina.

Przez cały czas, ilekroć jakiś ważnie wyświęcony kapłan sprawuje czynność liturgiczną, działa on – przy całej swej ludzkiej niegodności i swej osobistej nędzy – w charakterze „in persona Christi”. Znaczy to, że kapłan ten przez cały ten czas uobecnia w sposób sakramentalny – Osobę Odkupiciela. Szczególnie ‘namacalnie’ można to dostrzec wówczas, gdy sprawuje on któryś z siedmiu sakramentów, jakie ustanowił Jezus Chrystus.
– Wśród tych zaś Sakramentów można to uchwycić w szczególnie wyraźny sposób zapewne zwłaszcza przy sprawowaniu Ofiary Mszy świętej, a z drugiej strony być może jeszcze wyraźniej, bo niejako bardziej ‘osobowo’, wtedy, gdy pełni on posługę jednania w konfesjonale, tzn. przy rozgrzeszeniu z grzechów.

E.    UOBECNIENIE ODKUPIEŃCZEJ ŚMIERCI
I ZMARTWYCHWSTANIA

Ozdobnik

1. Rozgłaszanie odkupieńczej śmierci Jezusa Chrystusa

Eucharystia: proklamacja odkupieńczej śmierci

W odpowiedzi na słowa, które wypowiada kapłan przy sprawowaniu Mszy św. bezpośrednio po konsekracji: „Oto wielka tajemnica wiary” – Lud odpowiada w duchu wiary:

empt„Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu,
emptwyznajemy Twoje zmartwychwstanie
empti oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.

(0,3 kB)  Sprawowanie Eucharystii staje się przede wszystkim „rozgłaszaniem śmierci” Jezusa Chrystusa: oczywiście śmierci odkupieńczej. Jezus mówił w czasie Ostatniej Wieczerzy o swym Ciele „wydanym”, o swej Krwi „wylanej” [= teraz ulegającej przelewaniu] – „na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,28).

(10 kB)
Objaśnienie

Jezus ustanawia w ten sposób – z wyprzedzeniem o jeden dzień – uobecnienie zadanej Mu, przez Niego przyjętej – okrutnej, ale odkupieńczej śmierci na Krzyżu.

(0,38 kB)  Ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i Syna Człowieczego, dokonane zostało w Wielki Piątek owego roku 33 tzw. ‘naszej ery’ [dokładniej: przypadło to na 14-ty dzień miesiąca Nizan (wg kalendarza żydowskiego) w roku 28 tzw. ‘naszej ery’].

(0,37 kB)  Miejscem wykonania ówczesnego polityczno-religijnego mordu było wzgórze Golgota, zwane również ‘Kalwaria’ [= hebr. ‘golgothá’ oraz łac. ‘calvaria’ oznacza: góra czaszki], położone tuż za murami ówczesnego Jeruzalem.

(0,36 kB)  Prokuratorem nad Judeą był wtedy sprawujący władzę w imieniu cesarstwa Rzymu Piłat z Pontu [26-36 r. po Chr.]. On był ‘państwowo’ upoważniony i odpowiedzialny za skazanie Jezusa na śmierć: przez ukrzyżowanie. Musiał on też wziąć na siebie całą tę odpowiedzialność i wyrok ten zatwierdzić – całkiem niezależnie od nacisku, jaki na niego wywarli najwyżsi ówcześni dygnitarze Żydowscy.

Ilekroć zostaje sprawowana Ofiara Mszy świętej, zostaje tym samym każdorazowo proklamowana i ponadto uobecniana śmierć Syna Bożego w Jego Człowieczeństwie – „na odpuszczenie grzechów” oraz „za życie świata” (J 6,51).

Jest to zaiste tajemnica wiary. Dokonuje się tu nie tylko coś w rodzaju ‘historycznego’ wspomnienia czy nawiązania do czegoś, co się ‘kiedyś wydarzyło’ i do czego by można okazyjnie nawiązać w ramach ‘wspomnień’ o dawno przebrzmiałej przeszłości.
– Jezus Chrystus jest nie tylko prawdziwym człowiekiem, ale niezależnie od swej śmierci krzyżowej jako Syna Człowieczego (zob. do tego: Dz 3,15; 2,22n) nieprzerwanie prawdziwym Bogiem: Drugą Osobą Boga Trójjedynego. Jego Boża Osoba obejmuje nieustannie dwie istotowo różne natury: naturę ludzką oraz naturę Bożą. Od tej Jego Bożej Osoby płynie nieskończona wartość dokonanego dzieła odkupienia.

Śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu jest wprawdzie faktem historycznym, ale tym bardziej jest ona Bożą ingerencją w dzieje świata i kosmosu. Jest to tajemnica, którą da się przyjąć i pojąć dopiero na poziomie wiary. Ofiara krzyżowa, uobecniona sakramentalnie we Mszy świętej, staje się trwałym przypieczętowaniem Nowego i Wiecznego Przymierza, jakie Trójjedyny ofiaruje w krwi tej ofiary krzyżowej swojemu żywemu Obrazowi: mężczyźnie i kobiecie. Tym samym zaś ofiara krzyżowa Jezusa Chrystusa staje się stałym dobrem, które nieustannie trwa dalej i przynosi owoce życia i miłości.

Ofiara odkupienia do naszej dyspozycji

Co więcej, Ojciec Niebieski w swej miłości i swym zatroskaniu, żeby nikt z ludzi nie zginął na wieki, oddał nam wraz z darem swojego Jednorodzonego Syna również jeszcze tę Jego odkupieńczą ofiarę do naszej dyspozycji. Odtąd możemy zatem Ojcu Niebieskiemu zaofiarować ją jakoby naszą własną ofiarę przebłagalną i prosić Go „w Imię Jezusa”, Jego Umiłowanego Syna, o odpuszczenie naszych grzechów oraz wszelkie inne łaski.

Uzbrojeni taką ofiarą możemy liczyć na przyjęcie zarówno naszego uwielbienia, jak i dziękczynienia, naszych próśb i naszego wynagrodzenia. Trójjedyny spogląda wtedy na nas niegodnych grzeszników dzięki tej, w nasze ręce oddanej ofierze krzyża – nie inaczej, jak tylko „przez rany” swojego Jednorodzonego Syna (por. Iz 53,5; oraz: DzF 60.1227.1190), który stał się ofiarą przebłagalną za nas wszystkich (zob. Rz 3,25; 1 J 1,2).

Wszystko to stało się możliwe i jest mobilizującą rzeczywistością dzięki ustanowionej przez Jezusa tajemnicy Eucharystii oraz ściśle z nią związanego kapłaństwa. Jezus jest mianowicie dostatecznie mocen, by swoją ofiarę odkupienia, złożoną w czasie Ostatniej Wieczerzy z wyprzedzeniem o jeden dzień, a przypieczętowaną nazajutrz w sposób krwawy na Kalwarii, wziąć w chwili wniebowstąpienia wraz z sobą do wieczności.
– Z Nieba, zatem spoza tego świata i niezależnie od tego świata, uobecnia teraz tę swoją jednorazową krwawą ofiarę odkupienia w sakramencie Eucharystii.

(0,39 kB)  Msza święta, sprawowana przez ważnie wyświęconego kapłana „in person Christi’, czyli w sakramentalnym uobecnieniu Osoby Jezusa Chrystusa, dokonuje mocą woli i ustanowienia Jezusa tego, że ta jednorazowa ofiara odkupienia na Górze Kalwarii jest w sposób uchwytny przeżywana przez każde pokolenie jako dokonująca się teraz, i przynosząca teraz owoce odkupienia. Dokonuje się to na coraz innych miejscach, na coraz innym kontynencie.

(0,2 kB)   Nie jest to jednak nigdy samo jedynie ‘wspomnienie’ śmierci Boga-Człowieka, która ‘kiedyś’, dawno temu, miała miejsce.

(0,2 kB)  Nie jest to też żadna jakaś ‘inna, druga’ Ofiara, lecz wciąż ta sama Ofiara Krzyżowa z Góry Kalwarii.

(0,13 kB)  Z tym tylko, że Jezus Chrystus oddaje ją obecnie z Nieba do dyspozycji temu określonemu pokoleniu, na tym określonym miejscu, o tej określonej godzinie dziejów wszechświata.

Jak to dobrze, że Jezus sformułował słowa ustanawiające Sakrament w taki sposób, że Apostołowie i Ewangeliści przetłumaczyli je na greckie przy użyciu imiesłowu biernego czasu teraźniejszego.
– To Ciało Boga-Człowieka zostaje wciąż ‘na bieżąco’, właśnie teraz – „za was wydane’.
– Jego Krew na odpuszczenie naszych grzechów jest właśnie teraz, ‘na bieżąco’ – „przelewana”. Jest to owa kochająca nas, w tej chwili – jako dar życia – przelewająca się Jego Bożo-Ludzka krew, która grzechami splamioną naszą szatę spłukuje w oczach Bożych i ją obmywa (por. Ap 7,14).

Przed nami roztaczają się wciąż głębie tej tajemnicy wiary. Człowiek winien w obliczu obecnego w Eucharystii swojego ukrzyżowanego, a przecież i zmartwychwstałego Odkupiciela, czy to w czasie Mszy świętej, czy też poza nią – zająć pełen wdzięczności i pokory postawę nieustannej adoracji.

Eucharystia bowiem, a szczególnie sprawowana Ofiara Mszy świętej, jest aż do skończenia świata nieustannie przedłużoną proklamacją teraz sakramentalnie dokonującej się Boską Mocą Jezusa Chrystusa Jego Odkupieńczej śmierci – za nasze grzechy, czyli teraz wydającego siebie Jego Ciała, oraz teraz przelewanej Jego krwi odkupienia „za życie świata”.

W swej śmierci krzyżowej i następującym potem zmartwychwstaniu ofiaruje nam On stale od nowa szansę, żebyśmy umarli dla grzechu, a wraz z Nim zmartwychwstali do nowego życia – umocnieni Jego Boskim Ciałem, napojeni Jego Boską Krwią.

2. Postać Chleba – postać Wina ...

Nadal ofiarowane Ciało, nadal przelewana Krew

Żeby nam niejako ułatwić przyjęcie sercem faktu, że tu chodzi o sakramentalne uobecnienie Jego odkupieńczego cierpienia i odkupieńczej śmierci, a także następującego po niej zmartwychwstania „dla naszego usprawiedliwienia” (Rz 4,25), użył Jezus do konsekracji dwóch oddzielnych postaci: chleba – oraz wina.

Syn Człowieczy chciał w Eucharystii, tym sakramencie Miłości, udostępnić nam maksymalnie poglądowo swoją sakramentalnie uobecnioną odkupieńczą śmierć.
(0,12 kB)  Ciało może być tak bardzo bite i zbite, że człowiek ... pod zadawanymi ciosami w końcu umiera.
(0,12 kB)  Z drugiej zaś strony z chwilą gdy ktoś utraci krew, przestaje żyć.

Wierzymy oczywiście wiarą Bożą, że Jezus przebywa cały zarówno pod jedną, jak i drugą postacią – jako żywy prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek.
– Mimo to sam w sobie fakt, że te dwie różne rzeczywistości: najpierw chleb, a potem dopiero ponadto wino, zostają tu przeistoczone w Ciało i Krew Chrystusa całkiem oddzielnie, przemawia niezwykle poglądowo i niejako eksperymentalnie, że stajemy naprawdę w obliczu gwałtownie zadanej śmierci Jezusa.

Jezus złożył Ojcu ofiarę ze swojego Ciała: dla naszego usprawiedliwienia w Bożych oczach – składając siebie w ofiarę w najdosłowniejszym znaczeniu aż do ostateczności (por. J 13,1). Ciało Jego zostało zamęczone na śmierć i podarte w strzępy poprzez wyszukane tortury. Więcej ofiarować – już się nie dało.

Jezus dokonał jednak tego „złożenia siebie w darze” w taki sposób, że nie zapadło ono w przeszłość, lecz istnieje nadal w sposób sakramentalny. Dokładnie tak, jak On to wyraził w słowach konsekracji Chleba. Mianowicie to Jego Ciało oddaje siebie nadal bezustannie – na Pokarm dla Jego braci i sióstr, względnie dokładniej: na pożywienie dla Jego Mistycznej Oblubienicy, którą zaślubia na krzyżu w miłości jako Oblubienicę, karmiąc ją ... swym własnym Ciałem i Krwią.
– Nie na próżno zapowiedział Jezus wcześniej: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie ...” (J 6,53).

Papież. Chwila konsekracji
Objaśnienie

Równolegle z tym ofiarował On swoją Bożo-Ludzką krew – aż do ostatniej kropli: „... przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków ...” (Ef 2,4n). Znaczy to, że obecnie z kolei krew Jego zostaje „nadal wylewana” i z Niego „nadal wypływa” – dla nadprzyrodzonego dobra każdego z osobna za tak dużą cenę odkupionych Jego braci i sióstr w tym samym człowieczeństwie.

Tak też istotnie formułuje to Jezus przy drugiej konsekracji. Słowa konsekracji wypowiadane nad winem w kielichu są ujęte w języku greckim znowu w imiesłowie strony biernej czasu teraźniejszego greki biblijnej – jako krew, która teraz nadal jest przez Niego darowana i spływa w nieskończoność, dla każdego pokolenia, dla każdego poszczególnego człowieka, „na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,28).

Taka jest wymowa użytej w Ewangeliach formy imiesłowu strony biernej: ...która ... zostaje wylewana ...”. Już nawet niezależnie od tego, że Jan, naoczny świadek Ukrzyżowania swojego Umiłowanego Mistrza, donosi dodatkowo jeszcze i o tym, że już po śmierci Jezusa bok Jego został przebity włócznią żołnierza „... i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,34), w czym dostrzega wypełnienie dalszych ważnych proroctw mesjańskich.

Nie szkodzi też, że każda Ofiara Mszy świętej, jak zresztą cała tajemnica Eucharystii również poza Mszą świętą, uobecnia nie tylko Jezusa umierającego na krzyżu, lecz jednocześnie też już Jezusa zmartwychwstałego, który jednak tuż jeszcze przed swą odkupieńczą śmiercią zdołał niejako ‘zameldować’ Ojcu wykonanie do ostatka zleconego sobie dzieła odkupienia w słowie: „Wykonało się” (J 19,30).

Oddzielnie Ciało, oddzielnie Krew

Omawiane dwie oddzielne Konsekracje nie są oczywiście wymysłem dopiero Kościoła. Chodzi o dosłowne wypełnienie wyraźnego polecenia samego Jezusa Chrystusa, jedynego Właściciela Kościoła. Jezus powiedział mianowicie wtedy, podczas owej Ostatniej Wieczerzy – do Apostołów, ale tym samym ich następców, uczestników tego samego wtedy ustanowionego sakramentu kapłaństwa: „To czyńcie na Moją pamiątkę” (Łk 22,19).

Ten właśnie sens Eucharystii: uobecnienie odkupieńczej śmierci Jezusa na krzyżu, narzuca się jeszcze dodatkowo, gdy celebrujący kapłan ujmuje w swe ręce wkrótce po Konsekracji postać Chleba i ‘przełamuje’ Hostię na dwie równe części. Tu mieści się uzasadnienie faktu, że Eucharystię oraz Ofiarę Mszy świętej określano pierwotnie zwrotem, który występuje już w Pismach Apostolskich, że mianowicie uczniowie Chrystusa gromadzili się „w pierwszym dniu tygodnia [= tzn. dniu następującym zaraz po szabacie. Jest to zatem nasza niedziela] na Obrzęd „Łamania Chleba” (zob. Dz 2,42; Łk 24,35).

Na tym jednak jeszcze nie koniec. Albowiem zaraz potem, gdy ktoś uważnie śledzi sprawowaną Ofiarę Mszy świętej, można zauważyć, że kapłan celebrujący ujmuje w swe dłonie z kolei jedną z połówek poprzednio przełamanej całej Hostii świętej i odłamuje z niej cząstkę, po czym tę cząsteczkę Eucharystycznego Chleba wpuszcza do kielicha z konsekrowanym Winem, czyli z Krwią Odkupienia. Dzieje się to po Modlitwie Pańskiej (odmówionej, względnie odśpiewanej), czyli po „Ojcze Nasz ...”. Kapłan wypowiada w tej chwili słowa: „Pokój Pański niech zawsze będzie z wami”. W tej właśnie chwili wpuszcza do Kielicha z Krwią Chrystusa – poprzednio ułamaną cząsteczkę jednej z połówek Hostii świętej.

Jest to kolejny znak Jedności Ciała i Krwi Odkupiciela. Chociaż w konsekracji postacie te zostały przeistoczone oddzielnie – jak to zresztą uczynił sam Pan w czasie Ostatniej Wieczerzy, stanowią one jednego i tego samego Jezusa Chrystusa: Syna Bożego Wcielonego – zakatowanego – ukrzyżowanego – umarłego – zmartwychwstałego.

Śmierć Jezusa na Krzyżu

Jak dopiero co przypomniano, niedługo po śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu bok Jego został przebity włócznią rzymskiego żołnierza. Jednakże jeszcze tuż przed swą śmiercią odkupieńczą wydał konający Jezus ostatnie, głośne zawołanie. Może to był nawet głośny krzyk. W każdym razie obecni byli tym zdumieni. Ewangelista donosi o tym następująco:

„Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem:
Ojcze, w Twoje ręce powierzam Ducha Mojego’.
Po tych słowach wyzionął ducha” (Łk 23,46).

I wtedy dopiero, po owym głośnym okrzyku, Jezus „skłoniwszy głowę, wyzionął Ducha” (J 19,30), tzn. umarł. Wkrótce potem podszedł do środkowego krzyża, na którym wisiał Jezus, wspomniany rzymski żołnierz. Był to z pewnością dowódca plutonu egzekucyjnego. Pchnięciem włóczni przebił on bok zmarłego już Jezusa Chrystusa. O tym szczególe donosi świadek ukrzyżowania: Jan, umiłowany uczeń Mistrza z Nazaretu. Uwydatnia on zarazem niezwykłe znaczenie tego szczegółu. Mianowicie Jan podkreśla znamiennie: „... I natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,34). On sam dostrzega w tym wydarzeniu wypełnienie dwóch proroctw Starego Testamentu, czego jednak w tej chwili nie komentujemy.

Śmierć Odkupieńcza Jezusa na Krzyżu a przy Ofierze Mszy świętej

Wracamy ponownie do sprawowanej ofiary Mszy świętej. Oddzielna konsekracja postaci Chleba i postaci Wina, które obie łącznie przedstawiają jednego i tego samego, całego Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, ułatwia niewątpliwie zrozumienie, iż szczytowy moment Mszy św.: przeistoczenia, uobecnia odkupieńczą śmierć Syna Bożego na krzyżu. Szczegół zaś przebicia boku Chrystusowego przez rzymskiego setnika rozwiewa wszelkie ewentualne wątpliwości, potwierdzając zarazem fakt, że Jezus naprawdę ... umarł. Bo gdyby nawet w tym momencie jeszcze żył, przebicie Jego boku by Go ostatecznie ‘dobiło’. Innymi słowy wszelkie wątpliwości odnośnie do rzeczywistej śmierci Odkupiciela Człowieka na krzyżu stają się definitywnie bezpodstawne.

W czasie Mszy św. jesteśmy zatem świadkami oddzielnej konsekracji postaci Chleba i Wina. Niedługo później, po modlitwie ‘Ojcze Nasz’, kapłan przełamuje Hostię świętą i wpuszcza cząsteczkę odłamaną z jednej z owych połówek do kielicha z Krwią Chrystusa.
– Wszystko to pozwala niemal ‘na żywo’ doświadczyć rzeczywistej śmierci Syna Bożego na krzyżu: śmierci oczywiście odkupieńczej.

Sama śmierć stała się dramatycznym dziedzictwem popełnionego pierwszego grzechu, jaki zaistniał na świecie w następstwie upadku pra-rodziców w raju. Jezus Chrystus, Odkupiciel człowieka, przyszedł pokonać zarówno grzech – jak i śmierć: przez to, że niejako ‘dotknie’ jednego i drugiego zła swoją miłosierną Wszechmocą – i uleczy je. Był On w stanie dokonać tego dlatego, że tylko On jeden jest jednocześnie prawdziwym Bogiem, ale i prawdziwym Człowiekiem.

Tajemnica śmierci: rozdzielenia ciała i duszy

Skorzystamy jeden raz więcej z głębi rozważań Jana Pawła II na temat związku między śmiercią Odkupiciela na krzyżu, a dziełem odkupienia, jakiego On dokonał, a które przy sprawowaniu Mszy świętej zostaje każdorazowo uobecnione.

Ojciec święty uświadamia przede wszystkim, iż sam fakt ‘rozdzielenia’ przy Mszy świętej postaci Ciała i Krwi Chrystusa wskazuje na nieunikniony proces, jaki się dokonuje w chwili umierania człowieka. W momencie śmierci dokonuje się rozdzielenie ciała i duszy, czyli oddzielenie nieśmiertelnej duszy od ciała, z którym dotąd była zjednoczona:

„Śmierć przynosi z sobą rozpad całej psycho-fizycznej osobowości człowieka.
Dusza zostaje oderwana od ciała i żyje poza nim,
ciało zaś zostaje poddane stopniowemu rozkładowi zgodnie z brzmieniem
owych słów Boga ... ‘prochem jesteś i w proch się obrócisz’ [Rdz 3,19] ...” (SD 15).

W przypadku Jezusa Chrystusa również śmierć Jego, podobnie jak wszystkie inne Jego działania, rozgrywa się na poziomie dodatkowej tajemnicy. Nie jest to śmierć zwyczajnego śmiertelnika, lecz prawdziwego człowieka i niemniej prawdziwego Boga.

Również w przypadku Jezusa Chrystusa nastąpiło w chwili Jego śmierci na krzyżu rzeczywiste rozdzielenie Jego śmiertelnego ciała – od nie-śmiertelnego ducha, czyli duszy ludzkiej, którą Jezus miał jak każdy inny prawdziwy człowiek.

Jednakże Ojciec Niebieski zaopiekował się w szczególny sposób Ciałem swego Jednorodzonego Syna, zabitego Odkupiciela człowieka. Musiało się bowiem sprawdzić i to jeszcze proroctwo Psalmisty, na które będą się niebawem powoływali Apostołowie, począwszy od pierwszego papieża, Piotra Apostoła – w jego płomiennym wystąpieniu już w dniu Zesłania Ducha Świętego:

„Lecz Bóg [= Ojciec] wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci,
gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówił o Nim:
‘Miałem Pana zawsze przed oczami ... Dlatego ucieszyło się moje serce ...
Także moje Ciało spoczywać będzie w nadziei,
że nie zostawisz duszy mojej w Otchlani
ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu’ [Ps 16(15),9n] ...” (Dz 2,24-27).



(26 kB)
Objaśnienie

W tym właśnie momencie: rzeczywistej śmierci Syna Bożego na krzyżu, Duch Święty, sprawca Osobowego zjednoczenia natury Bożej z naturą Ludzką w Drugiej Osobie Bożej, ponownie zaingerował szczególną swą „miłującą Wszechmocą” (DeV 33).

Mianowicie Duch Święty doprowadził w tej chwili do nowego zjednoczenia Drugiej Osoby Bożej. Tym razem miało to być zjednoczenie Drugiej Bożej Osoby oddzielnie z zabitym ciałem Jezusa, a oddzielnie z nieśmiertelną duszą Syna Człowieczego.
– Innymi słowy, Druga Boża Osoba była w okresie czasu od śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu zjednoczona oddzielnie z ciałem Jezusa, a oddzielnie z Jego duszą.

Dopiero w momencie zmartwychwstania doprowadzi tenże Duch Święty do ponownego zjednoczenia Osobowego ludzkiej duszy Syna Bożego Wcielonego – z Jego ciałem. A tylko tym razem będzie to już Ciało uwielbione Syna Bożego w Jego zmartwychwstaniu.

Zapewne i ta cała rzeczywistość jest symbolizowana w owym wpuszczeniu ułamanej drobiny Hostii świętej do kielicha z zakonsekrowanym Winem. Kapłan wypowiada w tej chwili słowa: „Pokój Pański niech zawsze będzie z wami”.

3. Uniwersalna dostępność ofiary krzyżowej

Zdajemy sobie sprawę z tego, że Odkupiciel ustanowił Ofiarę MSZY św. jako uobecnienie swej odkupieńczej śmierci na Kalwarii, tuż u wrót Jeruzalem – bez wyjątku dla wszystkich ludzi. Odkupienie to dar zaofiarowany wszystkim ludom ziemi i każdemu człowiekowi z osobna. Jest to dar dla wszystkich środowisk geograficznych, społecznych i kulturowych, zaofiarowany przez Boga każdej epoce i wszystkim czasom, poczynając od pierwszego człowieka – aż do skończenia świata. Ta wola Trójjedynego nigdy nie ulegnie zmianie, gdyż Bóg Trójjedyny jest Bogiem Wierności (= hebr.: PRAWDA) w miłości do swego żywego Obrazu.

Jest rzeczą zgoła niemożliwą, żeby mogło być wolą Trójjedynego, iżby ktokolwiek miał zginąć ... na wieki! Bóg pragnie zawsze tylko tego jednego: „... by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania Prawdy ...” (1 Tm 2,4). Samo zaś odkupienie polega na tym, jak to dobitnie wyraził Jezus w swej Modlitwie Arcykapłańskiej na krótko przed początkiem swej męki: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, Jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa ...” (J 17,3).

Jezus Chrystus nie chciał dopuścić, by ktokolwiek z ludzi miał Mu kiedyś zarzucić, iż czuje się pokrzywdzony przez sam fakt, iż nie było mu dane znaleźć się pod krzyżem w tym momencie przełomowym w dziejach wszechświata. Że nie było go tam o tej godzinie, kiedy „Miłosierdzie – zwyciężyło Sprawiedliwość ...”, jak to Jezus wyraził w objawieniach, jakimi zaszczycił św. S. Faustynę (DzF 1572).

Jak już wspomniano, jako Bóg zabrał Jezus swoją odkupieńczą mękę i zmartwychwstanie do nieba. Obecnie z nieba, czyli spoza kosmosu i spoza czasu i niezależnie od czasu, udostępnia On tę swoją jedną jedyną ofiarę z roku 33 wszędzie tam, gdzie któryś z Jego ważnie wyświęconych kapłanów sprawuje Eucharystię. Zostaje wtedy powtórzona ta sama tajemnica, a raczej: uobecnione wtedy zostaje to, co dokonało się w sposób bezkrwawy w czasie Ostatniej Wieczerzy, natomiast następnego dnia, w ów wstrząsający Wielki Piątek, 14-go Nizan, dokonane zostało na Kalwarii w sposób krwawy.

W czasie każdej Mszy świętej zostaje zatem w sposób sakramentalny uobecniona ta sama ofiara odkupienia, z tym że każdorazowo dla aktualnego pokolenia ludzi, na danym miejscu i dla tego określonego kraju. Wyświęcony Sługa Jezusa Chrystusa, który w tej chwili występuje „in persona Christi – w sakramentalnym uobecnieniu Osoby Jezusa Chrystusa”, łamie wtedy jeden raz więcej Chleb Jezusa „za życie świata” (J 6,51).

Każda Msza święta, chociażby na niej nie było niemal nikogo, staje się ośrodkiem promieniowania, z którego Odkupiciel pragnie ponownie, swą Boską hojnością, rozsiewać owoce swego tak drogo dokonanego dzieła odkupienia.
– Żeby ono jednak mogło zaowocować, konieczne jest kochające ustawienie się na te tajemnicze promienie i przyjęcie warunków nieodzownych do osiągnięcia życia wiecznego.

4. Czy trzeba było zatorturować Syna Bożego?

Odkupiciel zakosztował śmierci z całą goryczą poprzedzających ją tortur. Zadawali je Jemu, „Dawcy Życia” (Dz 3,15) – ci, których umiłował jako „Dobry Pasterz”, który „daje życie za swoje owce” (J 10,11). Jest rzeczywistością przerażającą, ale tym bardziej mobilizującą do skruszonej wdzięczności i nieustannego hymnu ufności względem Niego, Syna Człowieczego, że trzeba było dopiero krwawej ofiary Syna Bożego, by człowiek, Boża Oblubienica – wreszcie zrozumiał i wziął sobie do serca, jak straszliwą rzeczywistością jest grzech, który ostatecznie wiedzie do utraty życia – wiecznego.

Ilekoć na to spoglądamy i kontemplujemy oblicze Syna Bożego cierpiącego ze względu na nasze grzechy, oblicze którego nie możemy nie dostrzec w czasie każdorazowego odprawiania ofiary Mszy świętej, możemy jedynie otworzyć się na Odkupiciela w poczuciu najgłębszej skruchy, ale i totalnego zawierzenia Jemu, na które On tak bardzo czeka. A wtedy możemy już tylko wołać do Niego tak jak to czyniło w czasie Jego ziemskiego życia tylu znajdujących się w wielorakiej nędzy:

„Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!
Ulituj się nad nami” (por. Mt 9,27; 15,22; 17,14; 20,30n; Mk 10,47; Łk 18,38n ).

Widocznie nie było innego sposobu pokonania dwojakiego zła, jakie stało się dziedzictwem grzechu człowieka na pra-początku, gdy ten odrzucił Boży zamysł, mianowicie zła grzechu i zła śmierci. Trzeba było aż Syna Bożego, żeby zstąpił z nieba i stał się człowiekiem. Tak dopiero pojawiła się możliwość dotknięcia tego podwójnego zła u samych jego korzeni. Jan Paweł II mówi w swym Liście Apostolskim o „Chrześcijańskim Sensie Cierpienia”, rozprowadzając myśl Janową o Bogu, który „tak umiłował, że Syna swego dał ...” (J 3,16):

„Człowiek ‘ginie’, gdy traci ‘życie wieczne’. Przeciwieństwem zbawienia nie jest więc samo tylko cierpienie – jakiekolwiek – ale cierpienie ostateczne: utrata życia wiecznego, odrzucenie od Boga, potępienie.
– Syn Jednorodzony został dany ludzkości, aby ochronić człowieka przede wszystkim od tego ostatecznego zła i ostatecznego cierpienia.
W swoim zbawczym posłannictwie ma On przeto dotknąć u samych jego transcendentnych korzeni, z których wyrasta ono w dziejach człowieka. Owe transcendentne korzenie zła tkwią w grzechu i w śmierci, one bowiem znajdują się u podstaw utraty życia wiecznego.
– Posłannictwo Jednorodzonego Syna polega na przezwyciężeniu grzechu i śmierci.
Przezwycięża grzech swoim posłuszeństwem aż do śmierci.
Przezwycięża zaś śmierć – zmartwychwstaniem” (SD 14; por. też: DiM 8; itd.).

Do tych treści wypadnie wrócić dokładniej jeszcze raz – w następnej, V-tej części naszej strony (będzie to tamże zwłaszcza rozdz. 3 i 4).

5. Umarł by zmartwychwstać i dać życie wieczne

Osoba Jezusa Chrystusa jest Osobą Bożą. Jezus jest zatem nie tylko prawdziwym człowiekiem, ale tym bardziej prawdziwym Bogiem: współistotny w tym samym Bóstwie Ojcu i Duchowi Świętemu.
– Tym samym zaś sama w sobie śmierć nie stanowi dla Niego niejako ‘żadnego’ problemu! Oczywiście nie w tym sensie, jakoby miał ‘nie odczuwać’ bólu, gdy był przerażająco biczowany, cierniem koronowany i w straszliwych mękach konał na krzyżu ...

Tego wszystkiego doświadczał jako prawdziwy człowiek: jako Syn Człowieczy. A przecież tylko On mógł powiedzieć o sobie, będąc zarazem prawdziwym Bogiem: „Ja Jestem – zmartwychwstaniem i życiem” (J 11,25).
– Toteż w pierwszym rzędzie sam On powstanie z martwych. Przez to zada śmierci ... cios śmiertelny (1 Kor 15,54n; DiM 8).

(21 kB)
Objaśnienie

Z Bożego natchnienia wyśle Jan Paweł II w lipcu 1981 r., w dwa miesiące po zamachu na swe życie, z kliniki Gemelli orędzie do uczestników Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Lourdes (16-23.VII.1981). Wypowiedział wtedy m.in. następujące słowa, tchnące głębią i ... pełnią ufności:

„Chrzest czyni was także... ‘ludem kapłańskim[1 P 2,5]. Dzięki tej właściwości każdy z was jest wezwany do składania siebie jako ofiary hojnej, miłej Ojcu w Chrystusie. Do was należy nadanie swojemu uczestniczeniu w Eucharystii tego samego sensu, jaki nadał Chrystus swojej ofierze.
On nie umarł, aby przestać istnieć, ale by zmartwychwstać ...”.
(Jan Paweł II, Rzym, Gemelli, Do uczestników Kongresu Eucharystycznego w Lourdes; zob.: OR-P 2 [1981/19/7] 3).

Ojciec święty wyraził tu niezwykle trafnie wiarę w treść aklamacji, którą słyszymy w czasie każdej Mszy św.: „Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”. Kto bowiem przyjmuje Eucharystię, przyjmuje jednocześnie zadatek nieba, jak to wyraża sam Odkupiciel:

„Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne,
a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,54).

Ojciec Niebieski rozpoznaje w uczniach Chrystusa w chwili ich śmierci z łatwością Obraz swojego Umiłowanego Syna. Jezus przemienia ich w siebie, ilekroć Go przyjmują z wiarą, ‘bacząc’ wtedy na swoje sumienie (por. 1 Kor 11,28n). Dlatego Eucharystia staje się – prócz wielu innych swoich błogosławionych skutków, prawdziwą rękojmią i „zadatkiem” na życie wieczne.

F.    MIŁOŚĆ „... AŻ DO KOŃCA”: EUCHARYSTIA – A MAŁŻEŃSTWO

Ozdobnik

1. ‘Do końca’ Jezusa w Eucharystii – a małżonków

Na naszej stronie mamy na względzie szczególniej małżonków oraz osoby przygotowujące się do sakramentu małżeństwa, choć oczywiście nie tylko ich. Wypada w nawiązaniu do sytuacji małżonków spojrzeć z kolei na sakrament Eucharystii: zarówno w formie uczestnictwa w sprawowanej Mszy świętej, jak i przyjmowania Komunii świętej, a oczywiście i w formie modlitwy adoracyjnej przed Jezusem – czy to w kościele przed Tabernakulum, czy u siebie w domu, lub gdziekolwiek indziej.

Uczestnictwo we Mszy świętej oraz przyjmowanie Eucharystii staje się całkiem szczególnym przeżyciem dla małżonków jako małżonków, a może już i rodziców. Więź łącząca męża z żoną to więź trwałego przymierza ich miłości i ich życia. Zupełnie niezależnie od tego, jak niektóre osoby względnie środowiska patrzą na instytucję małżeństwo, czy też jedynie tzw. ‘partnerstwa’ lub tylko ‘związki’, które by można zmieniać o każdym czasie. Ten sam Bóg przemawia w sumieniu zarówno wierzących, jak i niewierzących oraz nie-Chrześcijan, wraz z całą odpowiedzialnością każdego człowieka zarówno za miłość, jak i życie, którego jedynym Właścicielem pozostaje zawsze sam tylko Bóg.

Podstawą małżeństwa jest SŁOWO dane sobie nawzajem wobec Boga i upoważnionych świadków, że oboje będą wiernie trwali w całkowitości darowania się sobie nawzajem – dla zapewnienia sobie wzajemnego nieograniczonego dobra „aż do śmierci”. Miłość bowiem to ma do siebie, że wciąż przekreśla siebie samego, a zapatrzona jest w dobro tego drugiego, mieszczące się w pasmie napromieniowaniem Bożymi przykazaniami. Dobro to jest ostatecznie życzeniem temu drugiemu – a także sobie samemu – Boga, i konsekwentnie nieba.

Tym samym zaś to właśnie, takie dobro staje się na co dzień wyznacznikiem, który będzie nadawał kształt wzajemnym odniesieniom i będzie je chronił przed ześliźnięciem w dobro jedynie pozorne.
– Z drugiej strony to właśnie dobro, rozpatrywane wciąż w wizji spraw definitywnych, nakaże w pewnych wypadkach zająć postawę zdecydowaną, gdyby okoliczności nasuwały wybór między dobrem definitywnym, a pozorowanym doraźnym, wiodącym ostatecznie do „utraty życia wiecznego”.

Tę rzeczywistość oznaczają słowa wypowiedziane sobie nawzajem w chwili zawierania sakramentu małżeństwa wobec Boga oraz upoważnionych świadków. Rzecz zaś znamienna, wydźwięk słów ślubowania małżeńskiego jest niemal identyczny, jak tych, w których Jan Ewangelista przedstawia Jezusa Chrystusa u progu Ostatniej Wieczerzy (J 13,1). Jan rozpoczyna swoją relację o tym wydarzeniu od słów:

„Jezus wiedząc, że nadeszła Jego Godzina przejścia z tego świata do Ojca,
umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13,1).

Trudno nie zauważyć podobieństwa między tymi słowami umiłowanego Ucznia Odkupiciela, a formułą ślubowania małżeńskiego:

„Ja ... biorę Ciebie, ... , za żonę – męża
i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską
oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci ...”

Jan Paweł II zwrócił uwagę na to zaskakujące podobieństwo obydwu sytuacji podczas swej Trzeciej Pielgrzymki do Ojczyzny [1987 r.], gdy w Szczecinie przemawiał do małżonków na ich spotkaniu z papieżem:

„Czyż słowa te nie współbrzmią głęboko z tamtymi [= wypowiedzianymi o Chrystusie]:
‘do końca umiłował’ [J 13,1] ...”?
(Jan Paweł II, Trzecia Pielgrzymka do Ojczyzny, Szczecin, Jasne Błonia, 11.VI.1987, p.2.).

Również Jezus Chrystus oddaje siebie w całkowitości daru – aż do daru własnego życia włącznie: BO ukochał aż do końca, a nawet poza koniec, skoro poza kresem życia został ... Eucharystią. Co więcej, ten dar swojej Osoby: ‘do ostateczności i poza ostateczność’ udostępnia Jezus każdemu bez ograniczeń. Takie właśnie jest Jego zaproszenie do ... Eucharystii!

Zarówno sprawowana Msza święta, jak i modlitewne pozostawanie z Jezusem Eucharystycznym poza Mszą świętą staje się łatwo dostępną sposobnością do ‘podpatrywania’ tajemnicy Syna Bożego, który „umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13,1).

Wspomniane modlitewne trwanie staje się oczywiście okazją również do tego, żeby zarówno dla siebie samego, jak i tego drugiego w małżeństwie, a także dla swych dzieci upraszać dar rozumienia tajemnicy miłości i wprowadzania w czyn tego stylu miłowania, którego wzór – jedyny miarodajny – dał i pozostawia wciąż w zasięgu ręki sam Bóg-Człowiek: Serce Jezusa.

Jezus uobecnia na stałe w każdej Mszy świętej – i daje w Komunii świętej w przedziwny sposób jako pokarm i napój – swoje ofiarowane Ciało i przelaną za nasze grzechy swoją Krew. Oto miłość Jego Bożego, ale i Ludzkiego Serca. Miłość pozostająca wbrew wszelkim zdradom ze strony człowieka – tej Umiłowanej, często tak bardzo niewdzięcznej Jego Oblubienicy, bezwzględnie wierna raz jej danemu SŁOWU:

„Kocham cię, Ty Moja!
a Ty:
Czy Ty – Mnie ... kochasz?”

Tym jest każdorazowa Msza święta i żywe w niej uczestnictwo. Tym staje się każdorazowa, chociażby jedynie z odrobiną miłości do Odkupiciela, przyjęta Komunia święta. Tym się staje spożywanie Bożego Ciała i wypicie Bożej Krwi Odkupienia.

(0,36 kB) Przyjęcie Eucharystii staje się nieustannym potwierdzeniem swego zawierzenia temu Synowi Człowieczemu, który umacniał swych uczniów i niemal prowokował – jeszcze tuż przed swą męką – do wiary w siebie, bez której nie będzie życia wiecznego:

„To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli.
Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę
[= wiarę-ufność; zawierzcie Mnie, temu danemu wam przez Ojca: J 3,16] :
Jam zwyciężył świat!” (J 16,33).

(0,35 kB)  Zobaczymy jeszcze w dalszym ciągu naszej strony: w cz.V, że przynaglenie uczniów do ‘wiary’ w siebie, określane w innych okolicznościach jako ‘odwaga’ w zawierzeniu sobie jako Synowi Człowieczemu, jest tylko innym, synonimicznym wyrażeniem tej samej treści, jaką Jezus ujmie w jeszcze inne słowa, tym razem przez pośrednictwo św. S. Faustyny: „Jezu, ufam Tobie”.


(25 kB)
Objaśnienie

(0,38 kB) Należy jeszcze dodać, że z takim nastawieniem: w zawierzeniu Odkupicielowi przyjęta Komunia święta staje się jednym wielkim aktem wdzięczności, czyli właśnie Eucharystii (= dziękczynienia).

(0,2 kB) Jest to wdzięczność okazana w pierwszym rzędzie Bogu jako Ojcu, który podarował rodzinie ludzkiej swojego Jednorodzonego Syna jako Odkupiciela człowieka.

(0,3 kB)  Jednocześnie zaś tak przyjęta Eucharystia staje się wyrazem wdzięczności względem samego Syna Bożego, poczynając od podziękowania Mu za to uobecnienie w sakramencie Ciała i Krwi Pańskiej daru swego życia.

(0,2 kB)  Dar tego Bożo-Ludzkiego życia stał się przecież nieodwołalnym Przymierzem, jakie Jezus, Oblubieniec-z-krzyża, zaproponował i zawarł z rodziną ludzką, i je nieodwołalnie przypieczętował krwią swoją przelaną na krzyżu.

(0,2 kB)  W Synu Bożym widzimy, że sam Trójjedyny traktuje swoje Przymierze z rodziną ludzką jako rzeczywistość nieodwołalną, którą sam On, Trójjedyny, doprowadził do ostatecznych konsekwencji.

2. Do Eucharystii wraz z dziećmi

Szczęśliwi są ci małżonkowie, którzy przyjmują Eucharystię oboje razem, ale i wraz z dziećmi, w miarę jak się pojawiają i ich przybywa i jak dorastają do świadomego przeżywania Komunii z Odkupicielem. Przyjmowanie Eucharystii jako Komunii świętej rodzinnej staje się schodzeniem stale do źródeł wszelkiej prawdziwej miłości, miłującej na kształt tego Boga, który nieustannie ukazuje, co to znaczy: kochać i jak miłość należy wyrażać. Małżeństwo i rodzina stają się w ten sposób coraz prawdziwiej ‘Kościołem Domowym’, w którym prawdziwym Oblubieńcem i Panem będzie Ten, który „umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13,1).

Są małżonkowie, którzy zazdrośnie pilnują błogosławionego zwyczaju, by przy przystępowaniu do Komunii świętej przekazywać następnie tęże Eucharystię swoim dzieciom przed-komunijnym poprzez pocałunek. W ten sposób kontaktują je z tym Chrystusem, którego im wolno przyjmować jako tym starszym, choć nie wiadomo, czy zawsze godniejszym uczestnictwa w sakramencie Ciała i Krwi Pańskiej. Dzieci cieszą się niezmiernie, ilekroć mogą w ten sposób i one przeżyć na swój dziecięcy sposób przyjęcie przez pocałunek od taty i mamy tego Chrystusa, który ukochał bardzo ... m.in. właśnie dzieci. Jest to ten Jezus, który brał dzieci w obronę, gdy nawet Apostołowie wzbraniali dzieciom dostępu do Niego – Mistrza, być może w sam raz bardzo zmęczonego:

„Wtedy przyniesiono Mu dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie;
a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł:
Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie;
do Takich bowiem należy Królestwo Niebieskie’
.
Włożył na nie ręce – ...” (Mt 19,13nn).

Jeśli z takiego uczestnictwa w Eucharystii radują się po swojemu dzieci, o ileż większa musi wtedy być radość samego Odkupiciela oraz radość Maryi, Jego – i naszej – Matki!

Ozdobnik

RE-lektura: cz.IV, rozdz.6b.
Stadniki, 10.XI.2013.
Tarnów, 7.III.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



Ostatnia Wieczerza
Ustanowienie Nowego Przymierza
Naoczni świadkowie ustanowionej Eucharystii
Greckie ujęcie słów ustanowienia Eucharystii
4. Ciało wydające się – Krew wylewająca się ...
Użyty grecki imiesłów bierny
Utożsamienie Chleba-Wina z samym Jezusem
Sakramentalne uobecnienie Jezusa

E. UOBECNIENIE ODKUPIEŃCZEJ ŚMIERCI I ZMARTWYCHWSTANIA

1. Rozgłaszanie odkupieńczej śmierci Jezusa Chrystusa
Eucharystia: proklamacja odkupieńczej śmierci
Ofiara odkupienia do naszej dyspozycji
2. Postać Chleba – postać Wina ...
Nadal ofiarowane Ciało, nadal przelewana Krew
Oddzielnie Ciało, oddzielnie Krew
Śmierć Jezusa na Krzyżu
Śmierć odkupieńcza Jezusa na krzyżu a przy ofierze Mszy świętej
Tajemnica śmierci: rozdzielenia ciała i duszy
3. Uniwersalna dostępność ofiary krzyżowej
4. Czy trzeba było zatorturować Syna Bożego?
5. Umarł by zmartwychwstać i dać życie wieczne

F. MIŁOŚĆ „... AŻ DO KOŃCA”: EUCHARYSTIA – A MAŁŻEŃSTWO

1. ‘Do końca’ Jezusa w Eucharystii – a małżonków
2. Do Eucharystii wraz z dziećmi


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Padre Pio sprawuje Mszę świętą
Ryc.2. Chrzest święty w Jakarcie, Indonezja, 2017 r. (a)
Ryc.3. Bezpośrednio po udzielonym Chrzcie świętym: uśmiech radości dziewczynki (b)
Ryc.4. Zdjęcie pamiątkowe szerszej rodziny po tym Chrzcie świętym (c)
Ryc.5. Jan Paweł II, schorowany, błogoslawi i pozdrawia
Ryc.6. Msza św. Papieska, Kraków-Łagiewniki 2002, Konsekracja Hostii
Ryc.7. Figura Matki Najśw. przy kościele parafialnym Koszyce Małe k.Tarnowa
Ryc.8. Droga leśna - wokoło obfitość zieleni i świeżego powietrza
Ryc.9. Niewymuszony uśmiech dziadka pragnącego mimo swej biedy obdarzać uśmiechem radości