(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

E.   GRZECH PRZETWARZANY W NOWE
OBDAROWANIE MIŁOŚCIĄ

Ozdobnik

1. Niezdolność zadośćuczynienia za grzech

Los przesądzony po grzechu

Wraz z decyzją odejścia od Boga w grzech, sytuacja człowieka, Bożego Obrazu, jest w założeniu definitywnie przesądzona. Jeśli człowieka w stanie grzechu ciężkiego zastanie śmierć biologiczna, los jego zostaje nieodwracalnie przypieczętowany. Śmierć definitywnie utrwala decyzję wolnej woli, która już nigdy, na wieki, nie ulegnie modyfikacji. Jeden grzech ciężki, sprawa zdawać by się mogło niekiedy niegodna większej uwagi [np. zawinione niezbliżenie się w niedzielę do źródła Miłosierdzia: Mszy św.], staje się zerwaniem z Bogiem w założeniu raz na zawsze.

Jeśli człowiek po grzechu jeszcze żyje i spostrzeże się, że postąpił źle, i usiłowałby wówczas Boga przebłagać, jego przeproszenie nie miałoby w obliczu Boga żadnego – w sensie absolutnym – znaczenia. Samo ludzkie przeproszenie nie ma w oczach Bożych wartości absolutnie żadnej ! I chociażby się człowiek podjął najcięższych pokut i wydał się na samospalenie, jego ekspiacja byłaby niczym w oczach Trójjedynego. Nie ma bowiem żadnej proporcji – w sensie absolutnym – pomiędzy Stworzycielem, a człowiekiem-stworzeniem.
– Małość stworzenia zdolna jest co prawda dokonać skutku sięgającego nieskończoności: znieważenie Boga poprzez grzech jest rzeczywistością rzędu nieskończonego. Sam z siebie człowiek nie jest jednak zdolny zniewagę tę w jakikolwiek sposób naprawić:

„Biada tym, którzy się kryją przed Panem ...
i którzy mówią: ‘Któż nas zobaczy i kto nas pozna’?
O co za przewrotność! Czyż może być garncarz na równi z gliną stawiany?
Czy może mówić dzieło o swym twórcy:
‘Nie uczynił mnie’,
i garnek rzec o tym, co go ulepił:
‘Nie ma rozumu’ ...” (Iz 29,15n)?

Boży ZAMYSŁ Odkupienia

Trzeba być Bogiem, by móc Boga przeprosić. Oraz żeby to przeproszenie się liczyło!

Chorwacja: olbrzymia tęcza
Objaśnienie

Zaczynamy dostrzegać, jak to dobrze, że Bóg absolutnie jeden jedyny, jest ... Trójcą Osób!
– Mianowicie Syn-Słowo oraz Duch, ‘widząc’ niewyrażalny dla stworzenia ból Ojca, Bożego źródła Życia-Miłości, ‘obmyślają’ niejako wraz z Nim wstrząsający dla umysłu ludzkiego i anielskiego, ale otuchą napawający zamysł: sam Bóg podejmie się wynagrodzić Bogu za ludzki grzech – w miejsce człowieka i dla jego odkupienia! Przed człowiekiem otwiera się szansa powrotu do statusu Oblubienicy Trójjedynego!

Po grzechu człowieka, Bóg pozostaje niezmiennie dalej Ojcem-Matką-Oblubieńcem-Małżonkiem swego Obrazu. Bóg stworzył człowieka „dla niego samego”: aby był i stawał się ‘sobą’ – kochając. Swojej stworzycielskiej Miłości Bóg od swego żywego Obrazu ponad wątpliwość nigdy nie wycofa. Jest On Bogiem „Wiernym”:

„Jeśli my odmawiamy wierności, – On wiary dochowuje,
bo nie może się zaprzeć siebie samego” (2 Tm 2,13; por. Rz 11,29; Ps [145] 144,13).

Bóg nie wycofuje raz na zawsze człowiekowi zaproponowanego przymierza oblubieńczej miłości:

„... Główny przekaz objawienia: ‘Bóg Miłuje swój Lud’, zostaje wypowiedziany również żywymi i konkretnymi słowami, poprzez które mężczyzna i kobieta wyrażają swoją miłość małżeńską. Więź ich miłości staje się obrazem i znakiem przymierza łączącego Boga z Jego ludem.
– I ten sam grzech, który może zranić przymierze małżeńskie, staje się obrazem niewierności Ludu wobec swego Boga; bałwochwalstwo jest prostytucją, niewierność jest cudzołóstwem, nieposłuszeństwo wobec prawa jest odrzuceniem miłości oblubieńczej Pana.
Jednakże niewierność Izraela nie niszczy odwiecznej wierności Pana, a zatem miłość Boża zawsze wierna staje się wzorem więzów wiernej miłości, jakie powinny łączyć małżonków" (FC 12).

Toteż Jan Paweł II napisze w nawiązaniu do przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32), ku dodaniu otuchy Bożej Oblubienicy – w jej upadku:

„A ta radość [Ojca z odnalezienia syna, który ożył]  wskazuje na dobro nienaruszone:
Przecież syn, nawet i marnotrawny, nie przestał być rzeczywistym synem swego Ojca” (DiM 6).

2. Nieodzowność Boga dla naprawienia grzechu

Pan służy niewolnikowi

Naprawienie grzechu człowieka nie jest sprawą prostą. Dla Odkupienia człowieka nieodzowny jest zarówno Bóg, jak i człowiek. Grzech jest rzeczywistością zbyt straszną w stosunku tak do Boga, jak i człowieka, by Bóg miał przejść nad nim do porządku, udając że ‘nic się nie stało’:

„Grzech jest bowiem obrazą Boga sprawiedliwego i miłosiernego,
która wymaga odpowiedniej ekspiacji w tym lub przyszłym życiu” (APR 8).

Tej ekspiacji podejmie się zamiast człowieka – Druga Boża Osoba: „Słowo Boże stanie się Ciałem ...” (J 1,14)! Bóg staje się Człowiekiem, nie przestając być Bogiem. Po to, by człowieka, swój żywy Obraz – odkupić. Odkupienie bowiem przerasta jakiekolwiek możliwości samego tylko człowieka. Jakiekolwiek inne ‘planowanie’ dzieła odkupienia byłoby rzeczą z góry chybioną.
– Bo przecież: nie Bóg zgrzeszył! Zgrzeszył ... człowiek!

W tej sytuacji: ontologicznej niemożności podjęcia ekspiacji za grzech przez samego człowieka, podejmie się tego przebłagania Boga – sam Bóg, mianowicie Syn-Słowo. Pan – uczyni Bogu zadość zamiast sługi: skalanej Bożej Oblubienicy:

„Odkupienie z niewoli grzechu stanowi wypełnienie całego Bożego objawienia, ponieważ w nim stało się rzeczywistością to, czego żadne stworzenie nie mogłoby nigdy ani pomyśleć, ani uczynić:
że mianowicie Bóg Nieśmiertelny w Chrystusie ofiarował się na krzyżu za człowieka – i że śmiertelna ludzkość w Nim zmartwychwstała” (APR 10).

W Jezusie Chrystusie, Synu Ojca Przedwiecznego, ale i Synu Jego Dziewiczej Matki, dokonuje się nieprawdopodobne spokrewnienie Trójjedynego z człowiekiem, Bożym Obrazem, a nawet całym kosmosem. Druga Osoba Boża, dzieląc jedną naturę z Ojcem i Duchem Świętym, przybiera do natury Bożej – naturę ponadto drugą: człowieczą. Jest to chwila, na którą czekał kosmos:

„... gdy nadeszła pełnia czasu ...” (Ga 4,2).

„Gdy głęboka cisza zalegała wszystko,
a noc w swoim biegu dosięgała połowy ...” (Mdr 18,14).

Maryja przyjmująca Boga Wcielonego

Dziewczynka Miriám, licząca w tej chwili prawdopodobnie ok.12 lat, będzie musiała podjąć natychmiastowo, już zaraz – decyzję na miarę wszechświata. I ją podejmie! Poprzez Anioła wyraża Bogu swoje zawierzenie wiary, chociaż nadal nie pojmuje szczegółów Bożej propozycji, a sama podjęta decyzja staje się dla niej samej – po ludzku sądząc – niezwykle nieprzyjemna i śmiertelnie groźna (Łk 1,38: Józef: ... macierzyństwo poza-ślubne; perspektywa ... ukamienowania !).

(kB)
Objaśnienie

Za sprawą Ducha Świętego, który sprawił ziemski początek Bożego Słowa (Łk 1,35; Mt 1,20), rodzi się Odkupiciel człowieka Jezus Chrystus. Duch Święty dokonuje tu największego ze swoich dzieł : zjednoczenia w Drugiej Osobie Trójcy – dwóch różnych natur: Bożej – oraz ludzkiej. Ale: w jednym podmiocie nie może być dwóch osób! W przypadku Jezusa Chrystusa, Jego osoba ludzka natychmiast ustąpiła miejsca Osobie godniejszej: Bożej. Ta zaś staje się ‘sprzęgłem’ jednoczącym Jego dwie niesprowadzalne do siebie natury.

Zaczynają się przedziwne dzieje Jezusa Chrystusa: prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka w Jednej Osobie. Ale tym samym pojawia się możliwość odkupienia człowieka:

„... ‘Sprawił ją [tajemnicę Wcielenia] Duch Święty, który – jako współistotny Ojcu i Synowi – jest w absolutnej tajemnicy Trójjedynego Boga: Osobą-Miłością, Darem niestworzonym, a zarazem bezpośrednim źródłem wszelkiego obdarowania, jakie pochodzi od Boga – w porządku stworzenia; jest też bezpośrednią zasadą i jakby podmiotem samo-udzielania się Boga w porządku łaski.
– Tajemnica Wcielenia stanowi zenit owego obdarowania, stanowi zenit samoudzielania się Boga w porządku łaski.
Poczęcie bowiem i narodziny Jezusa Chrystusa są największym dziełem, jakiego dokonał Duch Święty w dziejach stworzenia oraz w dziejach zbawienia: szczytem łaski ..., źródłem wszelkiej innej łaski” (DeV 50).

3. Odkupienie: Wcielenie i Przymierze we Krwi

Wcielenie: Boże zaślubiny z kosmosem

Przekonujemy się stale, że „w swej najgłębszej rzeczywistości MIŁOŚĆ jest istotowo DAREM” (FC 14). Swym twórczym dynamizmem wiedzie ona do całkowitości w oddawaniu się umiłowanemu (FC 13.32).

Syn Boży mógł oczywiście zadowolić się odkupieniem Bożej Oblubienicy w sposób łatwy. Wystarczyłoby, że jako Bóg-Człowiek wzbudziłby jakiś tylko jeden jedyny akt miłości do Ojca – i wrócił natychmiast do Ojca. Stałoby się to ponadobfitym odkupieniem – nie tylko naszego świata!

Ale to by nie odpowiadało szaleńczej nie-logice miłości, ani rozrzutności Tego, któremu jako „Królowi wieków – nieśmiertelnemu, niewidzialnemu Bogu samemu [należy się] cześć i chwała na wieki wieków” (1 Tm 1,17). Jan Paweł II mówi:

„Poprzez takie ‘uczłowieczenie’ Słowa-Syna, samoudzielanie się Boga
osiąga swoją definitywną pełnię w dziejach stworzenia i zbawienia” (DeV 50).

W dziewiczym łonie Matki Bożego Syna-Słowa dokonały się mistyczne zaślubiny Trójjedynego z naturą człowieka. Boża natura Jezusa pozostaje w pełni współistotna Ojcu i Duchowi Świętemu. Jednakże człowieczeństwo Maryi oraz Jezusa Chrystusa jako człowieka – składają się w swej cielesnej strukturze z takich samych elementów co kosmos. Toteż trzeba stwierdzić, że w tajemnicy Wcielenia, początku odkupienia człowieka, dokonują się zaślubiny Boga nie tylko z naturą ludzką, lecz z całym w ogóle wszechświatem:

„Wcielenie Boga-Syna oznacza przyjęcie do Jedności z Bogiem nie tylko ludzkiej natury, ale – w tej naturze – poniekąd wszystkiego, co jest ‘ciałem’: całej ludzkości, całego widzialnego, materialnego świata. Wcielenie ma także swój sens kosmiczny oraz kosmiczny wymiar. ‘Pierworodny wszelkiego stworzenia’, wcielając się w konkretne człowieczeństwo Chrystusa, jednoczy się w pewien sposób z całą rzeczywistością człowieka, który także jest ‘ciałem’, – a w niej z wszelkim ‘ciałem’, z całym stworzeniem” (DeV 50).

Dopełnienie w ofierze Krzyża

Dopełnieniem tajemnicy Wcielenia stanie się jednak dopiero druga fundamentalna tajemnica Odkupienia: ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu. Równoważnie określa się ją: Przymierze we krwi Chrystusa, tajemnica Paschalna [przejścia ze śmierci do życia: Wj 12], czyli przejście Chrystusa od śmierci do życia poprzez mękę, śmierć, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, zesłanie Ducha Świętego. Tu dopiero Bóg daje siebie w pełni poznać jako „rozrzutny” w miłości, która cała jest Miłosierdziem (Ef 2,4; DiM 1). Ta właśnie Boża:

„... miłość do Syna, która wynika z samej istoty ojcostwa, niejako skazuje Ojca na troskę o godność syna ...
Miłość taka zdolna jest do pochylenia się nad każdym synem marnotrawnym, nad każdą ludzką nędzą, nade wszystko zaś nad nędzą moralną, nad grzechem.
– Kiedy zaś to czyni, ów, który doznaje miłosierdzia, nie czuje się poniżony, ale odnaleziony i ‘dowartościowany’. Ojciec ukazuje mu nade wszystko radość z tego, że się ‘odnalazł’, z tego, że ‘ożył’ ...” (DiM 6).

Logika Bożej miłości dokonuje w agonii ogrójca ostatecznego wyboru: Jezus Chrystus podejmie się w pełni swej wolności zadania, by jako Bóg-Człowiek w jednej, swej Bożej Osobie – zostać żertwą całopalną za grzechy człowieka. Moc tej ofiary dokona przebłagania Boga za Jego ludzkich braci i siostry, poślubionych w tajemnicy Wcielenia:

„Mamy Rzecznika wobec Ojca –
Jezusa Chrystusa sprawiedliwego.
On bowiem jest ofiarą przebłagalną
za nasze grzechy,
i nie tylko za nasze,
lecz również za grzechy całego świata” (1 J 2,1n).

Dzięki temu, że Jezus Chrystus łączy w swej Bożej Osobie – naturę i Bożą i ludzką, czyny Jego, za które odpowiedzialna jest oczywiście osoba [tu: Boża], są zawsze: jeśli nie Bożo-ludzkimi, to ludzko-Bożymi. Tym samym mają wartość nieskończoną ze względu na Bożą Osobę Jezusa Chrystusa (zob. ten temat dokładniej poniż., w cz. V: Trzy rodzaje działań Jezusa Chrystusa).
– Toteż chociaż np. sama zdolność cierpienia, odczuwania głodu, pragnienia, doznawania lęku, nie wymagała natury aż Bożej, tzn. do ich wykonania-doznawania wystarczyło mieć naturę ludzką, działania te mają w przypadku Jezusa Chrystusa wartość czynów Boga, gdyż odpowiada za nie Osoba Boża Jezusa Chrystusa. Dzięki temu, że na krzyżu wśród tortur niezłomnie wiernie miłuje Boga i człowieka – Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, dokonało się odkupienie człowieka!

4. Ludzki i Boski wymiar Odkupienia

Moment zwrotny w dziele odkupienia

Wydarzenia poczynając od Wielkiego Czwartku do Niedzieli Zmartwychwstania ujawniają Boski, ale i ludzki wymiar odkupienia.

(0,38 kB)  Ludzki wymiar odkupienia wskazuje na godność, jaką w oczach Bożych cieszy się Boży Obraz. Pomimo swego głębokiego upadku, Boża Oblubienica „zasłużyła” mieć „takiego i tak wielkiego Odkupiciela” : aż Boga-Człowieka!

(0,38 kB)  Natomiast Boski wymiar odkupienia wskazuje na Osobę: Bożą, która przyjmuje katusze dlatego, że raz wypowiedzianego: „Ty mój Obrazie! Kocham Cię!” – nie wycofa. Bóg pozostaje Wierny raz danemu Słowu, pomimo iż Oblubienica tej miłości Bożego Oblubieńca ... nie wierzy i wciąż woli zawierzać anty-miłości „Ojca kłamstwa” (DiM: początek nr 7).

W ogrójcu i na Kalwarii dopuszcza Ojciec Niebieski na swego Umiłowanego bezmiar cierpień fizycznych i moralnych oraz cierpień ‘Bożych’, które są całkiem niewyrażalne: ból odrzucenia Jego miłości przez stworzenie Bożego Umiłowania: części Aniołów, a obecnie tylu ludzi. Znosi je Ten, który wykazywał swym ludzkim braciom i siostrom miłosierdzie Ojca:

„Ale nie zostaje Mu oszczędzone – właśnie Jemu – to straszne cierpienie:
własnego swego Syna Bóg nie oszczędził’,
ale ‘dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu’ ...”
(DiM 7).

(15 kB)
Objaśnienie

Św. Paweł ujmuje tu (Rz 8,32; 2 Kor 5,21) „... całą głębię tajemnicy Krzyża, a zarazem Boski wymiar rzeczywistości Odkupienia” (DiM 7). Cierpień tych doznaje Syn Boży – ze względu na grzech ludzi.
– Bóg jest pełnią świętości i sprawiedliwości. Żeby odkupienie człowieka mogło się dokonać, najpierw musi doczekać się ‘wyrównania’ dług względem Bożej Sprawiedliwości:

„I oto w Nim, w Chrystusie, zostaje wymierzona sprawiedliwość grzechowi za cenę Jego ofiary, Jego posłuszeństwa ‘aż do śmierci’.
Zostaje również wymierzona sprawiedliwość śmierci, która od początku dziejów człowieka sprzymierzyła się z grzechem.
Sprawiedliwość śmierci zostaje wymierzona za cenę śmierci Tego, który był bez grzechu, i który jeden mógł – przez swoją śmierć – zadać śmierć – śmierci” (DiM 8).

Wymierzenie sprawiedliwości grzechowi i śmierci

Sam fakt straszliwych cierpień Syna Bożego wiąże się bez reszty z grzechem ludzi – poczynając od tego z raju – aż po grzech ostatni, przed końcem czasów. Gdyby nie grzech, Bóg w Jezusie Chrystusie nie ‘musiałby’ cierpieć poniżającego wyszydzenia, straszliwego biczowania, ukrzyżowania i oddania ducha na krzyżu ... (por. DiM 7).

Jednocześnie widzimy ze zdumieniem, że sam Bóg zadośćczyni Bożej Sprawiedliwości za grzechy ludzi. A czyni to nadobficie.

(0,3 kB) Wskutek grzechu powstaje pomiędzy człowiekiem a Bogiem bezdenna ‘wyrwa’. Żadne stworzenie nie jest w stanie ‘dziury tej’ wyrównać ani zasypać, tzn. przedstawić Bogu odpowiednią do Jego godności ekspiację i wynagrodzenie.

(0,2 kB) Zadania tego podejmuje się Boży Syn. Przez swą jedną jedyną Osobę: Bożą – jest On „Bogiem Prawdziwym z Boga Prawdziwego”. Pozostaje Wierny miłości, która i w tych okolicznościach: jej wyszydzenia – jest jednym nie-myśleniem o sobie. Odkupiciel jest zapatrzony w tych zagrożonych potępieniem. Ale i w ból wzgardzonego Trójjedynego.


UWAGA ! Temat ten będzie jeszcze raz, nieco inaczej i bardziej dogłębnie, przedstawiony w części V, w rozdz.4. Zob. tamże grafikę, która ułatwi być może zrozumienie poruszanego zagadnienia również już teraz: Dwie grafiki do tematu: Sprawiedliwość a Miłosierdzie – wraz z ich objaśnieniami tamże.


Tak dokonuje Boży Syn w pierwszej kolejności dzieła ‘wyrównania-zasypania’ bezdennej przepaści grzechu – ponownie niejako do poziomu ‘zera’.
– Ponieważ jednak bezmiaru cierpień doznaje Osoba aż Boża, powstaje tym samym wynagrodzenie Bożej Sprawiedliwości wartości nieskończonej, mianowicie z ogromnym, niejako ‘niepotrzebnym’ naddatkiem, tzn. z ogromną ‘superatą’.

Oto jak tę rzeczywistość dzieła odkupienia w Chrystusie wyraża Jan Paweł II w swej encyklice o Bożym Miłosierdziu (1980 r.):

„W męce i śmierci Chrystusa, w tym, że Ojciec własnego Syna nie oszczędził, ale uczynił Go grzechem za nas, znajduje swój wyraz absolutna Sprawiedliwość, gdyż męki i krzyża doznaje Chrystus ze względu na grzechy ludzkości.
Jest to wręcz jakiś ‘nadmiar’ Sprawiedliwości, gdyż grzechy człowieka – zostają ‘wyrównane’ ofiarą Boga-Człowieka” (DiM 7).

Zaczynamy uświadamiać sobie pełni zdumienia, wdzięczności, ale i ... przerażenia, co znaczą słowa św. Pawła z jego Listu do Efezjan, które posłużyły Janowi Pawłowi II za tytuł jego encykliki o Bożym Miłosierdziu:

„A Bóg, będąc bogaty w Miłosierdzie, przez wielką swą Miłość, jaką nas umiłował, i to nas,
umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia
– łaską bowiem jesteście zbawieni ...” (Ef 2,4).

Boże Miłosierdzie jest prawdziwie „na miarę” Tego, który jest „Królem królujących i Panem panujących” (1 Tm 6,15; Ap 19,16), który ‘nie umie’ dać mało. Jeśli już daje, daje rozrzutnie, ponad wszelkie potrzeby obdarowanego: po królewsku!
(zob. do tego Łk 6,38: „... będzie wam dane: miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi ...”;
zob. ponadto DzF 961, słowa Jezusa: „Tak jest, łatwiej mi jest dać duszy wiele niż mało...”)
.

5. Oblubieńcza miłość względem zagrożonej Oblubienicy

Gdyby nie MIŁOŚĆ ...

Kwestia Bożej Sprawiedliwości, której nie dało się ominąć, jest jednak dopiero wstępnym aspektem dzieła odkupienia. Trzeba by obecnie zapytać Syna Bożego: „Co Cię, Jezu, skłoniło do podjęcia bezmiaru mąk, zwłaszcza tych od ogrójca aż po ‘Wykonało się’ na Krzyżu” ?

Wkraczamy w głębię tajemnicy tego, Kim i Jakim jest Bóg. Zaczynamy rozumieć coraz wyraziściej, że gdyby nie miłość do człowieka jako Oblubienicy, Ojciec nigdy by się nie zdecydował wydać Syna (J 3,15; Ga 4,4; Rz 3,25) na pastwę ostatecznie Szatana. On to przecież, Szatan, jedynie się wysługuje ludzkimi braćmi Jezusa Chrystusa w znęcaniu się nad Nim, Synem Człowieczym. Jedynie dlatego, że Trójjedyny jest bezwzględnie Wierny [= Boża Prawda] miłości zaproponowanej człowiekowi, Bóg – dogłębnie ‘oburzony’ na grzech cudzołożnej Oblubienicy – podejmuje się zarazem zadośćuczynić za nią.

Mianowicie On sam – Bóg-Syn, ale i rzeczywisty Syn Maryi, złoży okup za grzech swej niegodnej Oblubienicy: mężczyznę i kobietę. Okup ten stanie się zarazem posagiem na mistyczne zaślubiny z Umiłowaną. Będzie to posag najdroższy z możliwych: królewski. Innego okupu nie da się już pomyśleć. Jezus pokona jej grzech i śmierć swoją niewinnością – oraz śmiercią na krzyżu, żeby następnie zmartwychwstać i porwać ją, jeśli tylko zechce, wraz ze sobą do zmartwychwstania życia.

Bóg prawdziwie miłuje swój Lud i ‘zabiega’ o jego względy. A przede wszystkim: prawdziwie, ze wstrząsającą powagą, wiedząc co Oblubienicy służy „ku pokojowi” (Łk 19,42), wyrywa ją z objęć tego, który jest Zły.

Według ludzkich rachub Bóg-Miłość jest oczywiście nie-mądry ... I chyba wciąż się łudzi! Wielu ludzi i tak przecież nie skorzysta z odkupienia ...! Stwierdza to sam Chrystus ...:

„Wchodźcie przez ciasną bramę!
Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby,
a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.
Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia,
a mało jest takich, którzy ją znajdują” (Mt 7, 13n).

Anty-logika Bożej MIŁOŚCI

Logika miłości jest jednak logiką zakochanych: nie-rozsądną w oczach otoczenia! Takim już jest Bóg: w swym zakochaniu jest On ... nie-mądry! Ale dlatego właśnie w Jezusie Chrystusie będzie Bóg chciał zakosztować nawet czegoś w rodzaju mąk potępionych. Przyszedł tę ‘swoją’ naprawdę uwolnić od grzechu i od śmierci:

„Przede wszystkim usuwa z dziejów człowieka panowanie grzechu, które zakorzeniło się pod wpływem złego ducha, poczynając od grzechu pierworodnego, i daje człowiekowi możliwość życia w łasce uświęcającej.
– W ślad za zwycięstwem nad grzechem, usuwa również panowanie śmierci, dając swoim Zmartwychwstaniem początek przyszłego ciał Zmartwychwstania.
Jedno i drugie jest istotnym warunkiem ‘życia wiecznego’, czyli ostatecznej szczęśliwości człowieka w zjednoczeniu z Bogiem, co oznacza dla zbawionych całkowite usunięcie cierpienia w perspektywie eschatologicznej” (SD 15).

(26 kB)
Objaśnienie

W takim kontekście przytacza Ojciec święty opis cierpień Sługi Bożego, nakreślony przez Izajasza (Iz 53,2-6; SD 17n). Ukazuje głębię ofiary, którą Jezus Chrystus przyjmuje jako cierpienie zastępcze, ale tym bardziej odkupieńcze:

„W Jego cierpieniu [Baranka Bożego, który gładzi grzech świata] grzechy zostają zgładzone właśnie dlatego,
że On jeden, jako Jednorodzony Syn mógł je podjąć, wziąć na siebie, z tą miłością ku Ojcu,
która przewyższa zło wszelkiego grzechu, unicestwia niejako to zło
w duchowej przestrzeni stosunków pomiędzy Bogiem a ludzkością
i wypełnia tę przestrzeń dobrem” (SD 17).

Jan Paweł II wspomina o „nauce krzyża” (1 Kor 1,18; SD 18). Nauka ta staje się zarazem odpowiedzią na pytanie o sens cierpienia. Ojciec Niebieski wydał Jednorodzonego Syna ostatecznie po to, by człowieka wybawić od „cierpienia cierpień”. Byłyby nimi „cierpienia w ich znaczeniu podstawowym i ostatecznym” (SD 14): utraty życia wiecznego. Żadne męczarnie i tortury ponoszone tu na ziemi nie mogą się równać z tym cierpieniem. Papież pisze – w nawiązaniu do Jezusowych słów: „Tak Bóg umiłował świat” (J 3,16):

„Człowiek ‘ginie’, gdy traci ‘życie wieczne’ ...
Syn Jednorodzony został dany ludzkości, aby ochronić człowieka przede wszystkim od tego ostatecznego zła i ostatecznego cierpienia. W swoim zbawczym posłannictwie ma On przeto dotknąć zła u samych jego transcendentnych korzeni, z których wyrasta ono w dziejach człowieka. Owe transcendentne korzenie zła tkwią w grzechu i śmierci, one bowiem znajdują się u podstaw utraty życia wiecznego. Posłannictwo Jednorodzonego Syna polega na przezwyciężeniu grzechu i śmierci.
Przezwycięża grzech swoim posłuszeństwem aż do śmierci.
Przezwycięża zaś śmierć – zmartwychwstaniem” (SD 14).

Wybawienie od cierpienia ostatecznego

W takim duchu trzeba patrzeć na Chrystusa w Jego modlitwie do Ojca, by – jeśli to możliwe – ominęła Go męka (Mt 26,42). Słowa te:

„... świadczą... o prawdzie tej miłości, jaką Syn Jednorodzony w swym posłuszeństwie ‘daje’ Ojcu.
Równocześnie zaś świadczą o prawdzie Jego cierpienia.
Słowa modlitwy Chrystusa w Ogrójcu świadczą o prawdzie miłości poprzez prawdę cierpienia ...” (SD 18).

W Jezusie Chrystusie cierpi nie tylko On – człowiek, lecz Bóg-Człowiek. Głębia cierpienia dochodzi do szczytu w słowach: „Boże mój ..., czemuś Mnie opuścił” (Mk 15,34; Mt 27,46)? Trudno zrozumieć je po ludzku. Mówi tu Syn Boży – „Bóg Prawdziwy z Boga Prawdziwego”:

„Można powiedzieć, że te słowa o opuszczeniu rodzą się na gruncie nienaruszalnego zjednoczenia Syna z Ojcem – rodzą się zaś dlatego, że Ojciec ‘zwalił na niego grzechy wszystkich nas’, w ślad za czym św. Paweł powie: ‘Tego, który nie znał grzechu, Bóg uczynił grzechem dla nas’ ...” (SD 18).

Jan Paweł II zdaje się wysuwać przypuszczenie, że Ojciec dopuścił na Umiłowanego Syna cierpienie odrzucenia od Boga – w następstwie grzechu:

„Wraz z tym straszliwym brzemieniem, mierząc się z ‘całym’ złem odwrócenia od Boga, jakie zawiera się w grzechu, Chrystus poprzez Boską głębię synowskiego zjednoczenia z Ojcem doznaje w sposób po ludzku niewyrażalny tego cierpienia, jakim jest odłączenie-odtrącenie od Ojca – i może konając powiedzieć: ‘wykonało się’ ...
– Cierpienie ludzkie osiągnęło swój zenit w męce Chrystusa. Równocześnie zaś weszło ono w całkowicie nowy wymiar i w nowy porządek: zostało związane z miłością – z tą miłością, o jakiej mówił Chrystus Nikodemowi, z tą miłością, która tworzy dobro, wyprowadzając je również ze zła, wyprowadzając poprzez cierpienie tak, jak najwyższe dobro Odkupienia świata zostało wyprowadzone z krzyża Chrystusa, i stale z niego bierze swój początek ...” (SD 18).

Taką drogą dokonało się odkupienie samego w ogóle cierpienia. Albowiem odkupienie zostało już dokonane – jako rzeczywistość obiektywna. Żeby jednak odkupienie posłużyło do rzeczywistego wejścia człowieka do życia, musi on je obecnie subiektywnie sobie przyswoić:

„To nie człowiek ma się odkupić z własnych grzechów,
ale ma być zbawiony, przyjmując przebaczenie ofiarowane przez Odkupiciela ...” (APR-PK 5).

Dokonuje się to poprzez Chrystusowy krzyż, ale również poprzez osobiste przyjęcie odkupieńczego krzyża-cierpienia przez poszczególnego człowieka:

„Każdy człowiek ma udział w odkupieniu. Każdy też jest wezwany do uczestnictwa w owym cierpieniu, przez które odkupienie się dokonało. Jest wezwany do uczestnictwa w tym cierpieniu, przez które każde ludzkie cierpienie zostało także odkupione. Dokonując odkupienia przez cierpienie, Chrystus wyniósł zarazem ludzkie cierpienie na poziom odkupienia ...” (SD 19).

6. Miłość – głębsze źródło Odkupienia

Podejmujemy jeszcze raz pytanie: czemu Chrystus podjął się bezmiaru cierpień?
– Chciał On zadośćuczynić Bożej Sprawiedliwości – zamiast człowieka, który inaczej byłby bezpowrotnie skazany na rozpacz zguby wiecznej.
– Tym bardziej jednak postąpił On tak dlatego, że u Boga:

„... miłość jest od niej [sprawiedliwości] ‘większa’. Jest pierwsza i bardziej podstawowa. Miłość niejako warunkuje sprawiedliwość, a sprawiedliwość ostatecznie służy miłości. Ów prymat, pierwszeństwo miłości w stosunku do sprawiedliwości ... ujawnia się właśnie poprzez miłosierdzie” (DiM 4).

Trzeba stale pamiętać, że Boża natura, tzn. Bóstwo, jest u Boga absolutnie Jedna jedyna: Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Wciąż aktualne są słowa Jezusa: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14,9). Jeśli na tak straszne tortury zdecydował się Boży Syn, to dokładnie taki sam jest Ojciec, i Duch Święty, chociaż w swym człowieczeństwie cierpiała będzie sama tylko Druga Osoba Boża: Jezus Chrystus. Mimo wszystko w jakiś – po ludzku niewyrażalny sposób, ból ten staje się udziałem całego Trójjedynego!

Stoimy przed tajemnicą Bożej miłości, która z perspektywy człowieka jest wciąż potężniejsza niż Boża sprawiedliwość; potężniejsza aniżeli grzech nie-wierzenia Bożej miłości; potężniejsza niż śmierć, nawet ta zadana Bogu. Odrzucony, wzgardzony, torturowany, zabity – Jezus Chrystus ... nadal – pełen bólu Serca – kocha:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie,
gdyby nie widział Ojca czyniącego.
Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni.
Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko,
co On sam czyni” (J 5,19n).

W objawieniu swej miłości Bóg nieustannie nas zaskakuje. Rozumiemy lepiej, dlaczego Bóg podjął się zadośćuczynić Bożej sprawiedliwości zamiast człowieka, wiarołomnej Bożej Oblubienicy. Trójjedyny rzeczywiście kocha! Również Chrystus nas ... kocha (zob. Ap 1,5):

„Jednakże ta sprawiedliwość [= w Krzyżu Chrystusa],
która prawdziwie jest sprawiedliwością ‘na miarę’ Boga,
całkowicie rodzi się z miłości: z miłości Ojca i Syna,
i całkowicie owocuje w miłości’ (DiM 7).

Odkupienie człowieka nie polega na samym tylko ‘uregulowaniu’ tego, co się należało Bożej sprawiedliwości. Jezus Chrystus podjął się tego zadania dlatego, że w sytuacji beznadziejnej dla człowieka w grzechu, nadal wiernie, a nawet tym bardziej – kocha!

(0,4 kB)  Odkupienie „rodzi się z miłości” totalnie nie-należnej: „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami ...” (Rz 5,8).

(0,1 kB)  Ponadto jednak odkupienie „owocuje w miłości”. Przez odkupienie człowiek zostaje ponownie uzdolniony do zwracania się z miłością do Trójjedynego, bliskiego nam w Jezusie Chrystusie.

Całokształt odkupienia to zatem dopiero przywrócenie zdolności miłowania – Boga i ludzi. Stąd też słowa Ojca świętego, Jana Pawła II:

„Boski wymiar Odkupienia nie urzeczywistnia się w samym wymierzeniu sprawiedliwości grzechowi,
ale w przywróceniu miłości, tej twórczej mocy w człowieku,
dzięki której ma on znów przystęp do owej pełni życia i świętości, jaka jest z Boga.
W ten sposób odkupienie niesie w sobie całą pełnię objawienia miłosierdzia” (DiM 7).

F.   MIŁOŚĆ-DAR POTĘŻNIEJSZA NIŻ GRZECH I ŚMIERĆ

Ozdobnik

1. Odsłaniający się ból Bożej wzgardzonej MIŁOŚCI

Pytamy w Duchu Świętym jeszcze raz: dlaczego Boża miłość jest miłosierna? Czemu pochyla się ona nad nędzą wiarołomnej Oblubienicy Boga?
– Korzystamy z rozważań Namiestnika Chrystusowego. Wypada jeszcze raz zastanowić się nad Bożym niewyrażalnym bólem w obliczu grzechu. Winno się to dokonywać w Duchu Świętym, który u Boga jest naszym Orędownikiem-Pocieszycielem (DeV 3.39). Jest On zarazem tym drugim Pocieszycielem, jako że sam Odkupiciel jest zawsze Pocieszycielem „pierwszym” (DeV 3; 1 J 2,1; J 14,16).

(29 kB)
Objaśnienie

Grzech człowieka jako cudzołóstwo Bożej Oblubienicy z tym który jest ZŁY, jest oczywiście obrazą Boga. Jednakże fakt grzechu świadczy tym bardziej o tym, że Boży Obraz ocenia niżej „miłującą wszechmoc Stwórcy” (DeV 33), aniżeli oszukańczą ‘miłość’ – „Ojca kłamstwa i mordercy od początku” (J 8,44).
– Boża Oblubienica daje Bogu do zrozumienia, że oddaje się z całym anty-zawierzeniem Szatanowi-kłamcy. Ten dopiero ją ‘kocha’, skoro jej pozwala na wszystko, namawiając skutecznie do działań na przekór Bożych przykazań. Szatan wmawia Bożej Oblubienicy, że Bóg jej nie tylko nie kocha, ale jest jej przeciwnikiem, którego wszelkimi siłami trzeba zwalczać!

Człowiek ulega Zwodzicielowi, który go przekonuje, że będzie w pełni ‘wolny’, gdy wyzwoli się spod ‘nieludzkiego’ jarzma przykazań Trójjedynego. Sugeruje, że Bóg jest zazdrosny o tajemnicę „dobra i zła”. Tymczasem wystarczy pójść za głosem jego, „Węża starodawnego”, by „dobro i zło” zaczęły podlegać podstawowemu ‘prawu’ człowieka do autonomicznego decydowania o sobie!

Można się wstawić w sytuację Boga w chwili grzechu człowieka. Co Bóg ma czynić, by tę ‘Swoją, Umiłowaną’ przekonać o swej dla niej miłości? Bóg obdarzał ją miłością od początku, stwarzając ją „dla niej samej”. Obdarzył istnieniem. Zaofiarował jej całkowicie nie należną Oblubieńczość z sobą. Wezwał ją do „uczestnictwa w Boskiej naturze” (2 P 1,4).

W grzechu ta Boża Miłość zostaje odtrącona jako mniej atrakcyjna od anty-miłości Szatana! Bóg zostaje zmuszony do wycofania się przed wolnością Oblubienicy. Ta zaś wykorzystuje dar wolności w odwrotnym kierunku. Sensem wolności woli miała być miłość! Grzech to dojmujące, niewyobrażalne zranienie darowującej Siebie – Wszechmocy miłości Boga:

„Od początku ponura tajemnica grzechu zaistniała w świecie
na gruncie odniesienia stworzonej wolności do Stwórcy.
Zaistniała jako akt woli stworzenia, człowieka, przeciwny woli Boga: zbawczej woli Boga.
Co więcej, zaistniała wbrew prawdzie, na gruncie kłamstwa, definitywnie już ‘osądzonego’,
które to kłamstwo postawiło w stan oskarżenia,
w stan permanentnego podejrzenia samą stwórczą i zbawczą miłość.
Człowiek poszedł za ‘ojcem kłamstwa’ – przeciw Ojcu życia i Duchowi Prawdy’ ...” (DeV 39).

Słowa Namiestnika Chrystusowego ukazują tajniki wewnętrznego życia Trójjedynego w obliczu ludzkiego grzechu:

„Czyż więc ‘przekonywać o grzechu’ [= zadanie Ducha Świętego] – nie musi równocześnie znaczyć: objawić cierpienie? Objawiać ból, niepojęty i niewyrażalny, jaki z powodu grzechu w jego antropomorficznej wizji Księga święta zda się dostrzegać w ‘głębokościach Bożych’ w samym niejako Sercu nieogarnionej Trójcy” (DeV 39)?

Papież pyta, podejmując określenie grzechu jako „obrazy Boga”:

„Co odpowiada tej ‘obrazie’ w niezgłębionym życiu Ojca, Syna i Ducha Świętego,
temu odrzuceniu Ducha, który jest miłością oraz darem ...” (DeV 39)?

Trzeba oczywiście wykluczyć u Boga ‘ból’ w znaczeniu braku czy zranienia Boga „jako Bytu absolutnie doskonałego”. Ujawnia to jednak tym mocniej, że „w głębokościach Bożych jest miłość ojcowska”, która jest cała „współczuciem człowiekowi” (tamże).

2. Przywrócenie statusu OBLUBIEŃCZOŚCI

Bóg doszukujący się dobra pod warstwą ZŁA

Odrzucony przez człowieka Bóg nie jest obrażalskim egoistą. Jako miłość-dar jest Bóg cały zapatrzony w dobro wieczne swej aroganckiej Oblubienicy. Pozostaje ona i w takich okolicznościach Jego Umiłowaną. Jako Ojciec wybiera się w poszukiwanie swego Obrazu, który odszedł ... daleko! Staje się Sługą swojego stworzenia. Żeby odzyskać jego godność:

„... Miłość do syna, która wynika z samej istoty ojcostwa, niejako skazuje ojca na troskę o godność syna. Troska ta jest miarą jego miłości, tej miłości, [która] ...‘nie szuka swego, nie unosi się gniewem, ... wszystko przetrzyma... nigdy nie ustaje’ ...
Miłość taka zdolna jest do pochylenia się nad każdym synem marnotrawnym. Kiedy zaś to czyni, ów, który doznaje miłosierdzia, nie czuje się poniżony, ale odnaleziony i ‘dowartościowany’. Ojciec okazuje mu nade wszystko radość z tego, że się ‘odnalazł’... A ta radość wskazuje na dobro nie naruszone ...

... relacja miłosierdzia [= okazującego miłosierdzie – względem obdarzonego miłosierdziem] opiera się na wspólnym przeżyciu tego dobra, jakim jest człowiek, na wspólnym doświadczeniu tej godności, jaka jest jemu właściwa ...
Syn marnotrawny zaczyna widzieć siebie i swoje czyny w całej prawdzie ...; dla ojca zaś właśnie z tego powodu staje się on dobrem szczególnym: tak bardzo widzi to dobro, które się dokonało na skutek ukrytego promieniowania prawdy i miłości, że jak gdyby zapomina o całym złu, którego przedtem dopuścił się syn” (DiM 6).

Słowa te nawiązują do przełomu, jaki dokonuje się u człowieka dzięki Bożym zabiegom, by go wybawić od grożącego mu potępienia. To właśnie ujawnia się w przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32):

„Przypowieść o synu marnotrawnym wyraża w sposób prosty i dogłębny rzeczywistość nawrócenia. Nawrócenie jest najbardziej konkretnym wyrazem działania miłości i obecności miłosierdzia w ludzkim świecie.
Właściwym i pełnym znaczeniem miłosierdzia nie jest samo choćby najbardziej przenikliwe i najbardziej współczujące spojrzenie na zło moralne, fizyczne czy materialne.
W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowanie, jako podnoszenie w górę, jako wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwień zła, które jest w świecie i w człowieku.
W takim znaczeniu miłosierdzie stanowi podstawową treść orędzia mesjańskiego Chrystusa oraz siłę konstytutywną Jego posłannictwa... – jako szczególnie twórczy sprawdzian tej miłości, która ‘nie daje się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwycięża‘ ...” (DiM 6).

Wniknięcie w Boży ból na widok zagrożenia człowieka zgubą pozwala rozumieć jego przekształcanie się w zamysł-plan odkupienia:

„Ostatecznie ów niezgłębiony i niewypowiedziany ‘ból’ Ojca zrodzi nade wszystko przedziwną ekonomię miłości odkupieńczej w Jezusie Chrystusie, ażeby – poprzez mysterium pietatis [= tajemnicę pobożności: jest nią sam Chrystus-Odkupiciel; RP 19-22] – miłość mogła się okazać potężniejsza od grzechu w dziejach człowieka. Ażeby zwyciężył ‘dar’ ...” (DeV 39).

Wyprowadzenie ODKUPIENIA z głębi cierpienia

Jesteśmy na tropie genezy Bożego zamysłu odkupienia człowieka. Zamysł ten powstał wprawdzie w łonie Bóstwa Trójjedynego. Niemniej przypisuje się go w szczególniejszy sposób Trzeciej Osobie Trójcy: Duchowi Świętemu. On jest osobową „miłością Ojca i Syna, a jako miłość jest darem Trynitarnym i równocześnie odwiecznym źródłem wszelkiego obdarowania stworzenia przez Boga” (DeV 39). Z tego względu można słusznie wnioskować:

„W Bogu Duch-Miłość przetwarza sprawę grzechu ludzkiego w nowe obdarowanie zbawczą miłością. Z Niego [Ducha Świętego], w jedności Ojca i Syna, rodzi się owa zbawcza ekonomia [porządek zbawczy = zamysł zbawienia człowieka w Chrystusie], która napełnia dzieje człowieka darami odkupienia” (DeV 39).

Głównym odpowiedzialnym, jeśli nie ‘specjalistą’ od przetwarzania sprawy grzechu w jeszcze bardziej rozrzutnie niż to poprzednie podjęte obdarowanie miłością, jest więc Duch Święty. Boża miłość względem Bożego Obrazu jest podyktowana miłosierdziem:

„Jeśli grzech, odrzucając Miłość, zrodził ‘cierpienie’ człowieka ..., to Duch Święty wejdzie w cierpienie ludzkie i kosmiczne z nowym obdarowaniem Miłością, która odkupi świat” (DeV 39).

Duch Święty będzie przekonywał o grzechu w głębi ludzkich sumień, uświadamiając przeżywane z jego powodu niewyrażalne cierpienie Boga, którego świadectwem jest cierpienie Syna Bożego ukrzyżowanego:

(26 kB)
Objaśnienie

„... Ze strony Ducha Świętego ‘przekonywać o grzechu’ – to znaczy zarazem objawiać ... nade wszystko w głębi ludzkich sumień, jak ten właśnie grzech zostaje przezwyciężony w ofierze Baranka Bożego, który stał się ‘aż do śmierci posłusznym Sługą, który naprawiając nieposłuszeństwo człowieka, dokonuje odkupienia świata’ ...” (DeV 39).

Duch Święty, którego Jezus Chrystus „podaje jakby w ranach swojego ukrzyżowania” (DeV 24) – „na odpuszczenie grzechów”, uświadamia stale najwyższą cenę, jaką aż Syn Boży płaci na „oczyszczenie sumień z martwych uczynków”, mianowicie „krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę” (Hbr 9,14; DeV 40). W ten sposób Duch Święty wyprowadza odkupienie z głębi cierpienia Chrystusowego, podejmowanego w synowskim wsłuchaniu się w trudną wolę Ojca:

„Chrystus sam w swoim człowieczeństwie otworzył się bez reszty
na to działanie Ducha-Parakleta [= Pocieszyciela-Orędownika],
które z cierpienia wyprowadza zbawczą miłość” (DeV 40).

Ojciec święty mówi dogłębnie przejęty:

„Jezus Chrystus, Syn Boży – jako Człowiek – w żarliwej modlitwie swojej męki, pozwolił Duchowi Świętemu, który już przeniknął do samej głębi Jego własne człowieczeństwo, przekształcić je [= człowieczeństwo] w doskonałą ofiarę poprzez akt swej śmierci jako żertwy miłości na krzyżu. Tę ofiarę złożył sam – sam był jej jedynym kapłanem ... Równocześnie zaś złożył ją ‘przez Ducha Wiecznego’, – co znaczy, że Duch Święty w szczególny sposób działał w tym absolutnym samo-oddaniu Syna Człowieczego, aby przemienić cierpienie w odkupieńczą miłość” (DeV 40).

Duch Święty, który sam jest niestworzoną Miłością-Żarem, spadł niejako z nieba jak żar ognia na nieskazitelną ofiarę, jaką z siebie Bogu złożył Boży Syn. Spalił ją jako Boży ból wzgardzonej miłości, która jednak przez to kocha tym potężniej i staje się tym bardziej darem, wiernym oblubieńczej miłości względem swego Obrazu:

„... Duch Święty jest ‘ogniem z nieba’, działającym w głębi tajemnicy krzyża. Oto, pochodząc od Ojca, skierowuje On ofiarą własną Syna do Ojca, wprowadzając ją w Boski wymiar Trynitarnej Komunii.
Jeśli grzech zrodził cierpienie, to teraz ból Boga – owo cierpienie – zyskuje poprzez Ducha Świętego swój ostateczny ludzki wyraz w Chrystusie ukrzyżowanym.
– Oto paradoksalna tajemnica miłości. W Chrystusie cierpi Bóg odrzucony przez swe stworzenie ... I równocześnie z głębi tego cierpienia – a pośrednio: z głębi grzechu, że ‘nie uwierzyli’ – Duch wyprowadza nową miarę obdarowania człowieka i stworzenia od początku. W głębi tajemnicy krzyża działa Miłość, która przywodzi człowieka na nowo do uczestnictwa w życiu, jakie jest w Bogu samym” (DeV 41).

Realizacja tego niepojętego zamysłu spoczywa od początku w rękach Ducha Świętego, przez którego „Bóg bytuje ‘na sposób’ daru” (DeV 10). On to wiedzie Jezusa Chrystusa do pełnej realizacji Bożego zamysłu, tj. odkupienia człowieka (zob. Łk 4,14.18; 10,21):

„Duch Święty jako Miłość i Dar zstępuje niejako w samo serce ofiary, która jest składana na krzyżu ... : spala tę ofiarę ogniem Miłości, która jednoczy Syna z Ojcem w Trynitarnej Komunii.
Ponieważ równocześnie ta krzyżowa ofiara jest w pełnym tego słowa znaczeniu własnym czynem Chrystusa, dlatego też w tej ofierze ‘otrzymuje’ On Ducha Świętego. Otrzymuje Go w taki sposób, że może On – i tylko On razem z Bogiem Ojcem – ‘dać’ Go Apostołom, Kościołowi, ludzkości” (DeV 41).

Dzięki ofierze Jezusa Chrystusa podjętej w Duchu Świętym, otworzy się dla człowieka możność nowego otrzymania daru Ducha Świętego. Będzie On „przekonywał o grzechu” poprzez obdarowywanie ludzi „prawdą sumienia” zwłaszcza w związku z „odrzuceniem Chrystusa aż po wyrok śmierci, aż po krzyż na Golgocie” ; a z kolei poprzez obdarowanie ludzi pewnością odkupienia, stając się ich Pocieszycielem. Ilekroć Kościół będzie przemawiał o grzechu, będzie świadczył o Bożym zwycięstwie nad grzechem:

„Jest to zwycięstwo, które dokonało się poniekąd za pośrednictwem tego właśnie grzechu – największego, jakiego człowiek mógł się dopuścić: zabójstwa Jezusa, Syna Bożego, współistotnego Ojcu!
– Podobnie jednak, jak śmierć Boga-Syna przezwycięża ludzką śmierć..., tak również grzech ukrzyżowania Boga-Syna przezwycięża ludzki grzech, ... każdy ludzki grzech.
Temu bowiem, co ze strony ludzi było największym grzechem, w Sercu Odkupiciela odpowiada ofiara największej miłości, która przewyższa zło wszystkich grzechów człowieka” (DeV 31).

Sumienie w Duchu Świętym rozumiejące Boży BÓL

Duch Święty jest tym, który sumieniu ludzkiemu pozwala zrozumieć Boży ból  poprzez „ból krzyża” (DeV 45) wiodący do skruchy i nawrócenia:

„Kiedy Duch Prawdy dozwala ludzkiemu sumieniu uczestniczyć w tamtym bólu [= Bożego żalu że człowieka stworzył], wówczas cierpienie sumień staje się szczególnie głębokie, ale też szczególnie zbawcze. Wówczas też, przez taki akt doskonałego żalu, dokonuje się prawdziwe nawrócenie serca ...
– Trud ludzkiego serca, trud sumienia ..., jest zarazem odzwierciedleniem tego procesu, w którym wyrzut [Boży] przemienia się w zbawczą miłość, która umie cierpieć. Utajonym szafarzem tej zbawczej siły jest Duch Święty ...
Przez takie nawrócenie w Duchu Świętym, człowiek otwiera się w stronę przebaczenia, w stronę odpuszczenia grzechów” (DeV 45).

Taka jest droga, przez którą – dzięki „odejściu” Jezusa Chrystusa z tego świata wśród mąk krzyża oraz w Jego zmartwychwstaniu – Boża Oblubienica otrzymuje szansę stania się uczestnikiem Bożego życia i Bożej miłości:

„W tajemnicy Wcielenia osiąga swój zenit dzieło Ducha, ’który daje życie’. Nie można było bardziej dać tego życia, jakie jest w Bogu, niż czyniąc je życiem Człowieka, którym jest Chrystus w swym człowieczeństwie przyjętym przez Słowo [= Drugą Osobę Bożą]  w unii hipostatycznej [Osobowej].
Równocześnie zaś, wraz z tajemnicą Wcielenia, otwiera się w nowy sposób źródło tego Bożego życia w dziejach ludzkości: Duch Święty ...
– ‘Słowo stało się ciałem... – wszystkim którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi’. To wszystko dokonało się – i stale dokonuje – ‘za sprawą Ducha Świętego’ ...” (DeV 52).

Ozdobnik

RE-lektura: cz.IV, rozdz.2c.
Stadniki, 10.XI.2013.
Tarnów, 6.III.2017.


(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



E. GRZECH PRZETWORZONY W NOWE OBDAROWANIE MIŁOŚCIĄ

1. Niezdolność zadośćuczynienia za grzech
Los przesądzony po grzechu
Boży ZAMYSŁ Odkupienia

2. Nieodzowność Boga dla naprawienia grzechu
Pan służy niewolnikow
Maryja przyjmująca Boga Wcielonego

3. Odkupienie: Wcielenie i Przymierze we Krwi
Wcielenie: Boże zaślubiny z kosmosem
Dopełnienie w ofierze Krzyża

4. Ludzki i Boski wymiar Odkupienia
Moment zwrotny w Dziele Odkupienia
Wymierzenie sprawiedliwości grzechowi i śmierci

5. Oblubieńcza miłość względem zagrożonej Oblubienicy
Gdyby nie MIŁOŚĆ ...
Anty-logika Bożej MIŁOŚCI
Wybawienie od cierpienia ostatecznego

6. Miłość – głębsze źródło Odkupienia

F. MIŁOŚĆ-DAR POTĘŻNIEJSZA NIŻ GRZECH I ŚMIERĆ

1. Odsłaniający się ból Bożej wzgardzonej MIŁOŚCI

2. Przywrócenie statusu oblubieńczości
Bóg doszukujący się dobra pod warstwą ZŁA
Wyprowadzenie ODKUPIENIA z głębi cierpienia
Sumienie w Duchu Świętym rozumiejące Boży BÓL


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Chorwacja: duża tęcza nad lądem-morzem
Ryc.2. Dwie natury – Jedna OSOBA Jezusa Chrystusa
Ryc.3. Chłopiec z bernardynem
Ryc.4. Rodzina na wycieczce nad stawem
Ryc.5. Filipiny: dramatyczna sytuacja po ogromnej powodzi w 2012 r.
Ryc.6. Indonezja: Pielgrzymka w Krakowie Łagiewnikach