(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

4. Oblubieńcza propozycja Boga

Zamysł oblubieńczego przymierza z człowiekiem

Trzeba zadać sobie pytanie: na czym zależało Bogu, że w ogóle stworzył człowieka? Faktu tego nie wyjaśnia bez reszty Boże ‘oczekiwanie’, że właśnie on – człowiek – uzna otrzymane istnienie za dar i odpowie nań miłością odwzajemnioną. Byłoby to zbyt mało, jak na niewyrażalny żar Bożej Miłości, mocą której Bóg przekracza siebie i „wyrywa się” do swego żywego Obrazu, który ukochał „dla niego samego”.

Bóg nie zostawia człowieka w niewiedzy co do ostatecznego sensu swego zaistnienia! Od początku ujawnia człowiekowi swój Boży zamysł-plan. Bóg staje mianowicie przed człowiekiem z nieprawdopodobną, zobowiązującą propozycją: zaprasza do zaślubin z sobą – Bogiem ! Proponuje niezniszczalne przymierze, w którym zmierza do przemieniającej komunii człowieka: mężczyzny i niewiasty – z Trójjedynym.

Propozycja ta jest czymś istotnie różnym od samego tylko wezwania do wdzięczności za dar otrzymanego istnienia. Stajemy w obliczu wezwania do godności Oblubienicy Boga! Z takim wezwaniem zwraca się Trójjedyny bez wyjątku do każdego człowieka, niezależnie od jego wiedzy i woli. Jest to dar Oblubieńczej Miłości Boga do swego żywego Obrazu.

Dobrowolne ustosunkowanie do zamysłu Trójjedynego

Pozostaje człowiecza odpowiedź na Bożą propozycję. Podjęcie zawrotnej szansy jest pozostawione wolnej decyzji każdego z osobna człowieka.
– Tu tkwi zarazem ostateczny sens życia – od poczęcia aż po ostatnie tchnienie. Mianowicie człowiek powinien przyjrzeć się tej propozycji i do niej się ustosunkować. Oblubieniec swego żywego Obrazu prowokuje do przemyślenia ujawnianego mu zamysłu-propozycji. Staje przed wolnością Umiłowanej i zaprasza do oblubieńczości. Daje do zrozumienia, że decyzję powinna ona podjąć w pełni wewnętrznej wolności. Ukazuje ‘obrączkę’ ślubną. W swej „miłującej wszechmocy” zachęca do rozwagi, zostawiając jej wolności nawet możność odtrącenia wyciągniętej dłoni Boga-Oblubieńca.

Gody weselne w razie przyzwalającej odpowiedzi odbędą się w Osobie Jezusa Chrystusa. On to nabywa sobie Kościół – swą Oblubienicę i swój Lud, zjednoczony w Duchu Świętym w „Kogoś Jednego” (Ga 2,28) – za „cenę wielką” (1 Kor 6,20; 7,23; 1 P 1,18), najwyższą z możliwych, królewską: swoją krew odkupienia. Wypada, by Oblubienica jaśniała pięknem, przyobleczona w szatę zdobną w klejnoty cnót. Musi się ona odznaczać czystą miłością, sprawdzoną w próbach, jakim jej wierność w miłości będzie poddawana w ciągu jej ziemskiego życia.

W przedstawionym Bożym zamyśle nie ma nic z sentymentalizmu, który by nie uwzględniał brutalnej rzeczywistości. Bóg zwierza się człowiekowi ze swego oblubieńczego zamysłu od zarania stworzenia. Trójjedynemu nie przeszkadza prymitywizm warunków bytowych pierwszych ludzi, ani niewykształcone zdolności intelektualne pierwotnego człowieka! Już pierwsza para ludzka dobrze rozumiała – i nie mogło być inaczej, o co chodzi Bogu objawiającemu siebie i swój zamysł: mianowicie o związanie się z człowiekiem – mężczyzną i kobietą – w nierozerwalnej komunii !

(9-5 kB)
Objaśnienie

Objawienie Boże wyraża tę rzeczywistość na różne sposoby. Mogą one zrazu wydawać się niezbyt jednoznaczne.

Na jednych miejscach Pisma świętego Bóg zwraca się do człowieka, wyrażając swoje związanie z nim jako swym „Ludem”, który sobie nabył „na własność(Wj 15,16; Ps 74,2; 2 Tes 2,14; 1 P 2,9).
– To znów uświadamia mu, że czyni go „Ludem Kapłanów(Wj 19,6; 1 P 2,5.9). Kapłani z natury swej są z bliska związani z bóstwem.
– A wreszcie mamy niemało wypowiedzi biblijnych tak Starego, jak Nowego Testamentu, w których mowa jest wprost o Bogu jako Oblubieńcu-Małżonku swej Oblubienicy: człowieka jako mężczyzny i niewiasty.

Wypowiedzi te nie pozostawiają wątpliwości. Chodzi wciąż o zdumiewającą rzeczywistość: niezwykle poważnie przez Boga rozumianą propozycję oblubieńczego zjednoczenia z człowiekiem w miłości – na zawsze!

Wypada też już teraz zasygnalizować, że Bóg dlatego właśnie ‘rozdzielił’ człowieczeństwo na jego wyraz męski i żeński, by ułatwić mężczyźnie i kobiecie zrozumienie, że tym pierwszym Oblubieńcem „Bożego Obrazu” jest czekający na jego miłość, wierną „w doli i niedoli”, Jego jedyny Pan i Bóg.

5. Wymowa świadectw biblijnych

Ów Boży zamysł jest odwieczny. Bóg – człowieka naprawdę chce, umiłował go i wybrał w swym Synu-Słowie „przed założeniem świata” (Ef 1,4). Upatrzył go sobie spośród wszelkiego pozostałego stworzenia i obdarzył Sobą, miłując go „dla niego samego”.

a. Księga Pociech Jeremiasza (Jr 31,3)

Słowo Boże z Księgi Pociech Jeremiasza zwraca się następująco do Ludu Bożego, upokorzonego w tragicznych wydarzeniach zburzenia i spalenia Jeruzalem w 586 r. przed Chr.:

„Ukochałem cię odwieczną miłością,
dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość” (Jr 31,3).

Boża „łaskawość” jest pełnym czułej miłości, ku człowiekowi zwróconym Obliczem Boga, o którym będą śpiewali Aniołowie w noc Betlejemską: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania [= pełnej łaski miłości](Łk 2,14). Jest to ta sama Boża wierna łaskawość, o której mówi Gabriel do Dziewicy z Nazaret:

„Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga” (Łk 1,30).

W przypadku Maryi słowa te dotyczą w najpełniejszym znaczeniu jej rzeczywistego mistycznego poślubienia przez Ducha Świętego. On to niejako „osłania” ją swym „płaszczem” – swą obecnością i potęgą, jak to praktykowano w rytuale zaślubin:

„Duch Święty zstąpi na Ciebie i Moc Najwyższego osłoni Cię.
– Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym” (Łk 1, 35).

b. Wypowiedzi Księgi Izajasza

Świadomość Oblubieńczych odniesień pomiędzy Bogiem a Ludem Bożego Wybrania wzrastała szczególnie w okresach pozornego „porzucenia” Izraela przez Boga. Działo się to wskutek grzechu apostazji (= świadomego odstępstwa od Jahwe, Boga Izraela), swoistej ‘zdrady małżeńskiej’ – niewierności przykazaniu pierwszemu: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie” (Wj 20,3). Za ten grzech nastał m.in. upokarzający okres kilkudziesięciu lat Niewoli Babilońskiej [= cała pierwsza połowa 6 w. przed Chr.]. Izrael zdawał sobie sprawę, że taki los ... mu się należy. Że stał się „małżonką” słusznie porzuconą za grzechy niewierności, ponieważ systematycznie „chodził za bogami cudzymi” (np. 2 Krl 17,7-23). I że dlatego musi obecnie przeżywać poniżenie swego statusu – już nie Bożej Oblubienicy, lecz „wdowy”, mimo iż „Mąż”: Bóg-Prawda – żyje! Dopóki będzie splugawiona cudzołóstwem z „bogami cudzymi”, Bóg Żywy do niej się nie zbliży.

A mimo to: jakżeż ten Bóg „Miłości Wiernej” – miałby zapomnieć o swym Ludzie, o swoim Obrazie, dokładniej: swojej Umiłowanej, Oblubienicy? Słowo Izajasza:

„Mówił Syjon: ‘Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał’.
‘Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu ...?
A nawet, gdyby ona zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie.
Oto wyryłem cię na obu dłoniach’ ...” (Iz 49,15n).

Bóg mówi dalej – w nawiązaniu do wiarołomstwa, do jakiego poczuwa się żona, do której mąż – za karę się nie zbliża:

„Nie lękaj się, bo już się niezawstydzisz [gdy Bóg-Mąż do ciebie się nie zbliża].
I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa [Bóg-Oblubieniec nie zapraszający żony-wiarołomczyni do intymności].
Bo Małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel,
któremu na imię – Pan Zastępów;
Odkupicielem twoim – Święty Izraela,
nazywają Go Bogiem całej ziemi.

Zaiste, jak niewiastę porzuconą
i zgnębioną na duchu, wezwał cię Pan.
I jakby do porzuconej [za zdrady małżeńskie] żony młodości
mówi twój Bóg:
Na krótką chwilę porzuciłem ciebie,
ale z ogromną Miłością cię przygarnę.
W przystępie gniewu ukryłem
przed tobą na krótko swe Oblicze,
ale w miłości wieczystej
nad tobą się ulitowałem’
,
mówi Pan, twój Odkupiciel” (Iz 54,4-8).

Słowa te kończą się powołaniem się Boga na niezłomną Wierność swej woli bycia-Oblubieńcem swego Ludu: swej Oblubienicy. Pismo święte określa ten przymiot Boga, tj. historycznie sprawdzalną, przez Boga nieustannie wykazywaną niezłomną Wierność swemu zamysłowi zbawczej miłości względem człowieka – słowem: „Prawda” (hebr.: hémet; pochodną jego jest: Amén). Bóg jest Prawdą – tzn. niezłomną Wiernością w swej miłości do człowieka:

„Bo góry mogą ustąpić
i pagórki się zachwiać,
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie
i nie zachwieje się moje przymierze pokoju,
mówi Pan, który ma litość nad tobą” (Iz 54,10).

c. Dzieje Przymierzy

Podobnych wątków tematycznych znajdujemy w Słowie-Bożym-Pisanym, tzn. w Piśmie świętym wiele. Tej rzeczywistości pomiędzy Bogiem a człowiekiem [mężczyzną i niewiastą; Izraelem itd.] dotyczą m.in. wszystkie opisy o przymierzu, jakie Bóg zawiera-odnawia ze swoim Ludem, względnie z kimś wybranym.
– Opis pierwszego uroczyście zawartego przymierza dotyczy Noego i jego potomków: całej rodziny człowieczej, której Noe dał nowy początek (Rdz 8,20-9,17). Taki sam sens ma uroczyste przymierze zawarte z Abrahamem (zwł. Rdz 15,1-15; 17,1-21).

(41 kB)
Objaśnienie

Przede wszystkim jednak ujawnia się to w uroczystym przymierzu, jakie Bóg zawarł z Ludem Wybrania pod górą Synaj (połowa 13 w. przed Chr.). W swej dobroci przedłożył Bóg swemu Ludowi Dekalog [= gr.: Dziesięcioro Przykazań: Wj 20,1-18]. Miał on być wyrazem związania się przymierzem, które na znak powagi jego traktowania ze strony Boga oraz dalekosiężnych konsekwencji zostało przypieczętowane krwią ofiar :

„Mojżesz wziął Krew i pokropił nią lud, mówiąc:
‘Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów’ ...” (Wj 24,8).

W słowach tych słyszymy już dokładnie tak samo brzmiące słowa, w jakich Trójjedyny zawarł z rodziną ludzką Nowe i Wieczne Przymierze, tym razem ostateczne – w krwi swojego Syna-Słowa, Jezusa Chrystusa (zob. Mt 26,28; oraz: Hbr 9,18nn;10,29).

Wyprowadzenie Hebrajczyków z niewoli Egiptu oraz zawarcie przymierza stało się tytułem do nabycia tego Ludu na własność i okazania się jego Odkupicielem (por. EV 31.53). Działo się to w okolicznościach, w których nie można było nie dostrzec zbawczej ingerencji Boga (o nabyciu sobie człowieka na własność zob. dokładniej wyż.:  Królewska droga zdobycia rządu dusz ; oraz: Jakie masz prawo do powoływania).

Taki sam sens: najintymniejszej komunii w miłości i życiu, wyraża inne jeszcze, w tym kontekście użyte określenie. Mianowicie Lud Wybrania zostaje wyniesiony do godności „królestwa kapłanów”. Kapłan to ten, kto z wyjątkowego tytułu przynależy do bóstwa, jednocząc się z nim na życie i na śmierć. Autor biblijny mówi w nawiązaniu do przymierza pod Synajem:

„Wyście widzieli, co uczyniłem Egiptowi,
jak niosłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do Mnie.
Teraz jeśli ... będziecie ... strzec mojego przymierza,
będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich narodów,
gdyż do Mnie należy cała ziemia.
Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i Ludem Świętym” (Wj 19,4-6).

Niezależnie od użytej symboliki, w przymierzu jakie Bóg ofiaruje swemu Ludowi chodzi stale o układ dwustronny, który dlatego jest określany mianem „przymierza” [hebr.: berít ], a nie ‘testamentu’. Testament to układ jednostronny, wchodzący w życie dopiero po śmierci osoby sporządzającej testament. Natomiast przymierze rozwija się na fundamencie miłości – ostatecznie oblubieńczej – Boga do człowieka. Człowiek zostaje zaproszony do stania się Oblubienicą Trójjedynego!

d. Przykazanie miłości z całego serca

Mówienie o ‘miłości’ w stosunku do Boga, a co więcej: wyraźnie wspominane Boże oczekiwanie na miłość człowieka jako daru wzajemności względem Pana i Stworzyciela, jest w prawniczym kontekście Słowa-Bożego-Pisanego szokujące! Z czymś podobnym nie spotykamy się w żadnych kodeksach prawnych starożytności, ani w księgach świętych innych religii. Nigdzie poza Izraelem nie napotykamy na słowa, w których bóstwo by się zwierzało ze swej miłości do człowieka przy użyciu pierwszej osoby czasownikowej! Tutaj zaś widzimy to niemal na co dzień:

„Będziesz się bał Pana, Boga swego, zachowując wszystkie Jego nakazy i prawa..., byś długo mógł żyć.
Słuchaj, Izraelu, i pilnie tego przestrzegaj, aby ci się dobrze powodziło i abyś się bardzo rozmnożył ...
– Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca,
z całej duszy swojej, z wszystkich swych sił.
Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję ...” (Pwt 6,2-6).

Dziwne to, że miłość musi być aż ... nakazana! Chodzi o Boże oczekiwanie na wzajemność ze strony swego „Obrazu". Oczekiwanie to nie jest wyrazem Bożej ‘zaborczości’, lecz najgłębszego zatroskania Boga o wieczny los Obrazu, żeby „nie zginął”, ale osiągnął „życie wieczne” (J 3,16; zob. SD 14).

e. Boża ‘zazdrość’

Jeśli w Piśmie świętym jest mowa o Bożej zazdrości (np. Wj 20,5; 34,14; Pwt 29,19; 2 Krl 19,31; Iz 9,6; 63,15; Ez 39,25; Za 8,2), dotyczy to zawsze zazdrości Boga w obliczu bogów, jakie sobie fabrykuje człowiek. Chodzi zatem o bogów sztucznych-rzekomych. Jako nie-istniejący, tj. nie-żyjący, i konsekwentnie nie-kochający, ‘bogowie’ ci doprowadzają człowieka do zguby: do nie-życia i nie-miłości – w potępieniu – wiecznym! Bogu chodzi wówczas ostatecznie o dobro definitywne człowieka, tego umiłowanego „dla niego samego”: by Boży Obraz „nie zginął”, ale miał – „życie wieczne”.

Tak przedstawia to Izajasz. Lud wyznaje – po zrozumieniu swej apostazji jako cudzołóstwa z bogami cudzymi na oczach Boga-Prawdy:

„Oto Tyś zawrzał gniewem, bośmy zgrzeszyli
przeciw Tobie od dawna i byliśmy zbuntowani.
My wszyscy byliśmy skalani,
a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata ...
A jednak, Panie, Tyś naszym Ojcem.
Myśmy gliną, a Ty naszym twórcą ...
Panie, nie gniewaj się tak bezgranicznie
i nie chowaj w pamięci ciągle naszej winy! ...” (Iz 64,4-8).

Lud Boży chętnie odwołuje się do Bożej „zazdrości” jako Bożego ‘motywu’, mocą którego Bóg wyrywa swą cudzołożną Oblubienicę z niewoli bogów:

„Spojrzyj z nieba i patrz z Twej stolicy ...
Gdzie Twoja zazdrosna miłość i Twoja potęga?
Miłosierdzia Twego nie powstrzymuj, proszę: ...
‘Odkupiciel nasz’ – to Twoje imię odwieczne...!” (Iz 63,15n).

W odpowiedzi mówi Bóg przez proroka  Zachariasza:

„Powiedz im więc: Tak mówi Pan Zastępów:
‘Nawróćcie się do Mnie – wyrocznia Pana Zastępów – a Ja nawrócę się do was’ ...
Rozgłaszaj, że tak powiedział Pan Zastępów:
‘Darzę Jeruzalem i Syjon ogromną Miłością
... Ze zmiłowaniem wracam do Jeruzalem, Dom mój tam stanie znowu’ ...” (Za 1,3.14.16).

„Kto was dotyka, dotyka źrenicy mojego oka ...
Ciesz się i raduj, Córo Syjonu, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie – wyrocznia Pana.
Wówczas liczne narody przyznają się do Pana i będą ludem Jego ...” (Za 2,12.14n).

„Tak mówi Pan Zastępów:
‘Zazdrosna miłość moja obejmuje Syjon i broni go mój gniew potężny’.
Bo mówi Pan: ‘Powrócę znowu na Syjon i zamieszkam znowu w Jeruzalem.
I znowu Jeruzalem nazwą Miastem-Wiernym’ ...” (Za 8,1-3).

f. Wypowiedzi Ezechiela (Ez 16,3-8) i pozostałych Pism

(7 kB)
Objaśnienie

Ponownie wracamy do motywu oblubieńczej miłości Boga. Oto jak to wyraża Ezechiel.
Mówi on w imieniu Pana o „Córze Syjon” jako o „Znajdzie”: dziecku nieślubnym, wyrzuconym, bo nie-kochanym. Rzeczywistość ta dotyczy każdego człowieka. Słowa Ezechiela obrazują darmowość Bożej miłości względem Jego wciąż cudzołożnej Oblubienicy:

„Tak mówi Pan Bóg do Jerozolimy:
Z pochodzenia swego i urodzenia swego jesteś z ziemi Kanaan.
Ojciec twój był Amorytą, a matka twoja Chetytką [= jesteś dzieckiem niechcianym: nieprawego łoża].

A twoje urodzenie: w dniu twego przyjścia na świat nie ucięto ci pępowiny, nie obmyto cię w wodzie, aby cię oczyścić; nie natarto cię solą i w pieluszki cię nie owinięto. Żadne oko nie okazało współczucia, aby spełnić względem ciebie jedną z tych przysług przez litość dla ciebie. W dniu twego urodzenia wyrzucono cię na puste pole – przez niechęć do ciebie.

Oto Ja przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię, jak szamotałaś się we krwi.
Rzekłem...: ‘Żyj, rośnij’! Uczyniłem cię jak kwiat polny. Rosłaś, wzrastałaś i doszłaś do wieku dojrzałego.
Piersi twoje nabrały kształtu ... Ale byłaś naga i odkryta.
Oto przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię. Był to twój czas, czas miłości.
Rozciągnąłem połę płaszcza mego nad tobą [= ryt poślubienia] i zakryłem twoją nagość.
Związałem się z tobą przysięgą i wszedłem z tobą w przymierze [= zawarcie ślubu]
– wyrocznia Pana Boga – stałaś się Moją” (Ez 16,3-8).

g. Bóg jako Zakochany (Iz 62,1-5)

Język Słowa-Bożego-Pisanego nie pozostawia wątpliwości. Bóg mówi do człowieka naprawdę jak Oblubieniec, który jest w tej ‘Swojej’ – zakochany i o nią zazdrosny. Walczy dramatycznie o jej szczęście – wieczne! Jeśli Córa Jeruzalem, Lud Wybrania – posłucha, wygra życie – wieczne! Stanie się tą Jedyną, której pięknością zachwycać się będzie On – Stworzyciel i Odkupiciel. Ciesząc się nią, Bóg wynajduje dla niej coraz inne imiona, jak to typowo bywa w odniesieniach między zakochanymi:

„I nazwą cię [= Jeruzalem! Ty Moja, Ukochana!] nowym imieniem,
które usta Pana oznaczą.
Będziesz Prześliczną-Koroną w rękach Pana,
królewskim diademem w dłoni twego Boga.
Nie będą więcej mówić o tobie ‘Porzucona’! [= przez Męża, za zdradę: apostazję]
... Raczej cię nazwą ‘Moje-w-niej-Upodobanie’,
a krainę twoją ‘Poślubiona’ [= Bóg-Małżonek wróci do Izraela, Ludu Wybrania].

Albowiem spodobałaś się Panu
i twoja kraina otrzyma Męża.
Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę,
tak twój Budowniczy ciebie poślubi,
i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy,
tak Bóg twój tobą się rozraduje ...!” (Iz 62,1-5).

h. Z Pieśni nad Pieśniami

Słowo-Boże-Pisane zawiera całą jedną Księgę: Pieśni nad Pieśniami, która językiem oblubieńców przybliża Bożemu Obrazowi: mężczyźnie i niewieście – niepojęte Boże zabiegi o wzajemność oraz konsekwentną wierność. Cenne rozważania poświęcił tej Księdze Jan Paweł II w ramach swoich środowych rozważań o teologii ciała (zob.: MiN 419-448).

(10 kB)
Objaśnienie

Księga „Pieśń nad Pieśniami” nie może być interpretowana dowolnie, bez gruntownego przygotowania. Bardziej niż inne Księgi Pisma świętego, trzeba tę cząstkę Słowa-Bożego-Pisanego rozumieć w ramach Tradycji Apostolskiej oraz Nauczania Kościoła. Pismo święte bowiem nadal nie jest własnością kogokolwiek prywatnego, ani nawet Kościoła: jego Właścicielem jest sam tylko Bóg. A Kościół poprzez Urząd Nauczycielski ma zapewnienie charyzmatycznego rozumienia Słowa Bożego: zarówno Pisanego, jak i Przekazywanego.

Oby więc nikt nikt nie wyjaśniał Księgi „Pieśni nad Pieśniami” jako swoistego tzw. biblijnego podręcznika do tego, jak należy doprowadzać i przeżywać szczytowe przeżycie w małżeństwie. Taka interpretacja graniczyłaby z bluźnierstwem. Język Pieśni nad Pieśniami jest językiem analogii bytu. Bóg jest Duchem. Bóg jest istotnie Miłością – miłością Oblubieńczą, która wiedzie do prawdziwych zaślubin. Jednakże Jedyny sposób, w jaki Jezus, Syn Boży i Syn zarazem Maryi, umiłował ludzi – mężczyznę i niewiastę, i ich poślubił, to Jego całopalna ofiara na krzyżu. Jezus jest Oblubieńcem jedynie z-krzyża: jako miłość-dar aż do końca, do ostateczności i poza ostateczność.

i. Bóg-Oblubieniec z Ewangelii

Taki sam motyw: Bożej oblubieńczej miłości do człowieka znajduje kontynuację w Ewangeliach. Jezus Chrystus staje się wstrząsającym wyrazem oblubieńczej miłości Trójjedynego do człowieka. Niepojęte to, by ktoś złożył cenę najwyższą z możliwych: swoją krew – za kogoś, kto odnosi się do niego zimno, jeśli nie wrogo, a przynajmniej paraliżująco obojętnie. Lud Boży często nie zastanawia się nad grożącym sobie straszliwym losem wiecznego potępienia, jeśli nie podejmie oferty Bożej miłości.
– A tak właśnie umiłował Bóg (zob. do tego dokładniej niż., cz.VII, rozdz.1-szy o Jezusie jako Oblubieńcu-z-krzyża):

„Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, ... gdyśmy jeszcze byli bezsilni ...
Bóg ... okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że
Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami ...” (Rz 5,6nn).

Miłować tak bezinteresownie „dla niego samego” potrafi jedynie zakochany: szalony! Taka jest natura miłości: w ocenie stojących z boku, nie zainteresowanych: miłuje ona do szaleństwa. Tak odnosi się do swego Obrazu – Boży Oblubieniec, proponując mu godność Oblubienicy!

Jan Chrzciciel o Jezusie-Oblubieńcu

O Jezusie Chrystusie jako o Oblubieńcu mówi Jan Chrzciciel, kuzyn Jezusa. Gdy się spostrzegł, że uczniowie odchodzą od niego, by przyłączyć się do Jezusa, porównał siebie do drużby, a Jezusa do Oblubieńca:

„... Ja nie jestem Mesjaszem. Ten, kto ma oblubienicę, jest Oblubieńcem;
a przyjaciel Oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos Oblubieńca.
Ta zaś moja radość doszła do szczytu ...!” (J 3,28n).

Niemożliwe, by Jan Chrzciciel wypowiedział takie słowa bez szczególnego objawienia i natchnienia Ducha Świętego. Zaświadcza, że Baranek Boży (J 1,29) to Oblubieniec swojej Oblubienicy, dla której wkrótce pójdzie na krzyż.

Słowa Jezusa o zatroskanej miłości Boga

Sam zaś Jezus co jakiś czas nawiązywał do Bożej Miłości jako najgłębiej zatroskanej miłości Ojca – o godność syna marnotrawnego (Łk 15,11-32). To znów mówi o Bożej miłości jako miłości matki, przerażonej przewidywaną tragedią swych chronicznie przekornych dzieci:

„...Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła,
a nie chcieliście ...” (Mt 23,37)!

Jako „Oblubieńca” przedstawił siebie Jezus szczególnie wtedy, gdy przyszli do niego uczniowie Jana Chrzciciela, którzy nie mogli zrozumieć, dlaczego oni tak dużo poszczą, podczas gdy uczniowie Jezusa najwyraźniej szczególnych postów nie podejmowali:

„... ‘Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?
Jezus im rzekł: ‘Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki Pan Młody jest z nimi?
Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im Pana Młodego, a wtedy będą pościć’ ...” (Mt 9,14n).

Jan Paweł II z tej właśnie wypowiedzi Chrystusa zaczerpnął tytuł dla drugiej części swojego Listu do Rodzin:Jest z Wami Oblubieniec ! ...” (zob. LR 18-23).

Jezus przedstawia siebie jako Oblubieńca

W końcu Jezus wskaże wyraźnie na ślub i wesele, jakie Ojciec wyprawił Synowi. Tu Jezus przedstawia siebie jako Oblubieńca Ludu Nowego i ostatecznego Przymierza (Mt 22,2-14), które jak obrączką ślubną przypieczętuje swoją krwią.
– Taki sam motyw przewija się w przypowieści o pannach roztropnych i nierozsądnych (Mt 25,1-13). Jest tam mowa o orszaku weselnym wychodzącym naprzeciw Bożego Oblubieńca.
– Ten sam motyw przewija się w pismach Apostołów, zwłaszcza u św. Pawła; oraz w Apokalipsie.
Św. Paweł nie waha się nazwać Chrystusa „Oblubieńcem” Kościoła, Jego Mistycznej Oblubienicy:

„Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością.
Poślubiłem was przecież jednemu Mężowi,
by was przedstawić Chrystusowi jako czystą Dziewicę” (2 Kor 11,2; por. Ef 5,25-32).

Księgi Nowego Testamentu kończą się wizją Chrystusowej Oblubienicy, przystrojonej na gody weselne z Barankiem bez skazy (Ap 19,7; 21,2).

Wątki te powtarzają się jak złota nić na przestrzeni całego Pisma świętego tak nieprzerwanie, że nie można ich sprowadzić do języka jedynie obrazowego. Kryje się za nimi zdumiewająca rzeczywistość Boga, który traktuje człowieka jako rzeczywiście zaproszonego do podjęcia zaofiarowanej mu obrączki ślubnej z Trójjedynym. Człowiekowi grzesznemu może się to wydawać zbyt nieprawdopodobne, by mogło być rzeczywiste. Jednakże Bóg nie łudzi swojego Obrazu propozycją oblubieńczej miłości!


UWAGA. Poruszone w niniejszym ‘punkcie’ wypowiedzi biblijne o Bogu jako Oblubieńczu, względnie wręcz ‘Małżonku’ swego Ludu i każdego z osobna – będę ponownie, znacznie szerzej podjęte w cz.VI niniejszej strony internetowej, poświęconej sakramentalności sakramentu małżeństwa. Chodzi zwłaszcza w jej rozdziały: cz.VI, rozdz. 4-9. – Po czym jeszcze raz, zwł. w: cz. VII, rozdz.1).

6. Wzajemność w wierności Przykazaniu

Wyniesienie człowieka do Łaski (Rdz 2,8.15nn)

Swoistym sprawdzianem szczerości wzajemnych odniesień na osi: Bóg Przymierza – a Jego żywy Obraz, są Boże przykazania. Biblijny opis pierwszego człowieka w raju przedstawia również pierwsze przykazanie. Po opisie ulepienia człowieka „z pyłu wziętego z ziemi”, co dokonało się na zewnątrz raju, mówi autor o „zasadzeniu ogrodu w Edenie, na wschodzie”, gdzie Bóg „umieścił człowieka, którego ulepił” (Rdz 2,8). Słowo Boże wyraża w ten sposób wyniesienie człowieka do stanu nadprzyrodzoności poprzez łaskę, idącą w parze z wezwaniem do życia wiecznego.
– Życie łaski nie należało się człowiekowi z natury. Jeśli darmowym darem jest wywołanie z nie-istnienia, jest nim tym bardziej nieodwołalne wezwanie do życia w łasce.

W dalszym ciągu opisu podkreśla autor biblijny jeszcze raz darmowość Bożego daru, mówiąc o „wzięciu” człowieka spoza raju i umieszczeniu go „w Ogrodzie”, tzn. domenie zastrzeżonej dla samej tylko najbliższej świty Króla:

„Jahwé-Elohim [= Pan, Bóg] wziął więc człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i doglądał.
Jahwé-Elohim [= Pan, Bóg] wydał też człowiekowi polecenie, zwracając się doń w słowach:
‘Z każdego drzewa ogrodu wolno ci spożywać.
Jednakże z drzewa poznania dobrego i złego nie wolno ci spożywać.
– Wiedz dobrze, że z chwilą gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz’ ...” (Rdz 2,15nn)!


Potęga gór
Objaśnienie

Pobieżna lektura może nasunąć pytanie: w czym wyraża się tu Boża miłość „dla niego samego” [człowieka]? Czyżby Bóg nie miał nic lepszego do zaofiarowania, jak zmrozić człowieka przykazaniem, rzeczywistością wybitnie negatywną: zakazem? Jan Paweł II podkreśla jednak:

„Ten człowiek, o którym tekst kapłański [Rdz 1,26] mówi, że został stworzony ‘na Obraz Boży’ [Rdz 1,27] ukazuje się w drugim opisie [Rdz 2,7nn] jako podmiot przymierza – to znaczy podmiot ukonstytuowany osobowo, ukonstytuowany na miarę ‘partnera Absolutu’, skoro ma świadomie rozróżniać i wybierać pomiędzy dobrem a złem, oraz pomiędzy życiem a śmiercią.
– Słowa pierwszego przykazania Boga Jahwe [Rdz 2, 16n], które bezpośrednio i wprost mówią o poddaństwie i zależności człowieka-stworzenia od Stwórcy, pośrednio ukazują taką właśnie miarę człowieczeństwa: podmiot przymierza i ‘partner Absolutu’. Człowiek jest sam – to znaczy: poprzez swoje człowieczeństwo, przez to, kim jest, jest zarazem ukonstytuowany w jedynej, wyłącznej i niepowtarzalnej relacji do samego Boga” (MiN 28).

Fakt nadania mężczyźnie i kobiecie przykazania w żaden sposób nie jest wyrazem ‘wywyższania się’ Trójjedynego wobec człowieka. Człowiek uświadamia sobie tu oczywiście w całym radykalizmie prawdy bytu – Bożą transcendencję. Niemniej motywem Boga nadającego przykazanie, jest miłość-dar. Bóg jest tu cały odwrócony od siebie, a zapatrzony z bezinteresowną miłością w dobro człowieka, swej Oblubienicy! Bóg widzi swą oblubieńczą miłością, co posłuży ku jej definitywnemu dobru. Jeśli człowiek: Boża Oblubienica – głosu Jego nie posłucha i pójdzie za głosem pokusy, „niechybnie umrze”! Umrze-zginie w wiecznym, dobrowolnym odejściu od źródła Miłości-Życia. Człowiek odszedłby od miłości i spełnienia siebie – w niewyobrażalną mękę ognia: w totalne przeciwieństwo miłości.

Pierwsze Przykazanie: wyraz MIŁOŚCI

W tej sytuacji podejmuje Jan Paweł II w dalszej analizie zaistniałej sytuacji na osi Bóg – a stworzeni przez Niego mężczyzna i kobieta, kolejny wątek swych rozważań:

„Porządek moralny, właśnie dlatego, że ujawnia i przedstawia zamysł Boży, nie może być czymś, co utrudnia życie człowiekowi i co nie odpowiada osobie;
wręcz przeciwnie, odpowiadając najgłębszym potrzebom człowieka stworzonego przez Boga,
służy jego pełnemu człowieczeństwu z tą samą subtelną i wiążącą miłością,
z jaką sam Bóg pobudza, podtrzymuje i prowadzi do właściwego mu szczęścia każde stworzenie” (FC 34).

Czy zatem ostrzeżenie to, rozedrgane zatroskaniem, a nie wymuszaniem czegokolwiek, nie jest wyrazem Bożej miłości, która cała pragnie dobra: by Jego Obraz odnalazł w pełni siebie samego (GS 24)? Ceną tego będzie jednak życie w statusie partnera, a nawet Oblubienicy Absolutu.

Jan Paweł II wspomina w dopiero co przytoczonej wypowiedzi, że „Porządek moralny ... ujawnia i przedstawia zamysł Boży”. Ten zaś jest cały przymierzem: propozycją ślubną, czyli zaofiarowaniem komunii miłości-życia – na „dolę i niedolę” (GS 49).

Jeśli Trójjedyny przedkłada swej Oblubienicy przykazanie, zamiarem Jego nie jest utrudnić człowiekowi życie – na przekór tego, co by mu odpowiadało [jako] osobie.
– Z kolei bowiem Bóg nie może nie poddać Oblubienicy próbie na jakość jej miłości! Toteż mobilizuje jej energie ducha. Budzi „świadomość prymatu wartości moralnych, które są wartościami osoby ludzkiej jako takiej” (FC 8). Pierwotne przykazanie służy ostatecznie rozwojowi Bożego Obrazu, jaki Bóg wyzwala „z tą samą subtelną i wiążącą Miłością, z jaką pobudza, podtrzymuje i prowadzi do właściwego mu szczęścia każde stworzenie” (FC 34).

Bóg nie nadaje przykazań żadnemu ze zwierząt! Te zostały wyposażone w instynkty regulujące ich potrzeby biologiczne zgodnie z celowością przyrodniczą, której Autorem jest oczywiście Bóg. Nawet dziecko rozumie absurdalność twierdzenia, jakoby zwierzę miało być rozliczane z ‘postępowania’ moralnego. Zwierzę nie jest zdolne podjąć poczytalność etyczną. Przykazanie ma sens w odniesieniu do człowieka: osoby – jako wyzwanie skierowane do jej zdolności wzbudzania aktów samoświadomości [introspekcji; rachunku sumienia] i samostanowienia. Zwierzę nie jest osobą i nie może ‘zgrzeszyć’. Grzech to upodlenie, ale i przywilej wyłącznie człowieka.

Poszanowanie człowieka w przykazaniach

Jeśli Bóg zwraca się do człowieka z przykazaniem, powodowany bezinteresowną miłością „dla niego samego”, jest to jednocześnie wyraz najwyższego szacunku do niego.

– Ci dwoje – i każdy człowiek, stają się z Bożego daru „partnerami Absolutu” ! Człowiek będzie miał do czynienia nie z byle kim, a z Trójjedynym. A Ten jest niezbywalnie Absolutem: takim jednak, który kocha swój żywy Obraz miłością oblubieńczą! Chociażby język autora biblijnego w opowiadaniu o pierwszym przykazaniu wydawał się zrazu odstręczający, wyczuwamy tu ufną zachętę Trójjedynego, który swojej Ukochanej dodaje niejako otuchy: „To czyń, a będziesz żyła” (por. Łk 10,28; w. 37). Niech ci zatem nie będzie przykro, gdy będę ‘pracował’ – zdawać by się mogło – ‘bezlitośnie’ nad kształtowaniem twojego charakteru! Pracy tej podejmie się ‘Miłość-do-Ciebie’! ”

Do zachowywania Przykazań Bożych jako niezastąpionego warunku osiągnięcia życia wiecznego nawiązuje raz po raz poprzednio już omówiona encyklika Jana Pawła II Veritatis Splendor (1993 r.; zob. wyż., cz. II).

Pierwszą część encykliki poświęca Ojciec święty rozważaniu nad opowiadaniem Ewangelisty o znamiennym spotkaniu młodzieńca z Jezusem Chrystusem (Mt 19,16-21). Młodzieniec postawił Mistrzowi z Nazaretu precyzyjnie sformułowane pytanie: „Nauczycielu, co Dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne” ? Pamiętamy, że Jezus nawiązał w swej odpowiedzi najpierw do wspomnianego tu ‘Dobra’: „Dlaczego Mnie pytasz o Dobro? Jeden tylko jest Dobry”. Według dwóch innych Ewangelistów: Marka i Łukasza, którzy również donoszą o owym charakterystycznym spotkaniu, Jezus odpowiedział dokładniej: „Nikt nie jest Dobry, tylko sam Bóg(Mk 10,18; Łk 18,19; VSp 9). Po tym związaniu ‘Dobra’ z samym Bogiem, Jezus udziela młodemu człowiekowi oczekiwanej odpowiedzi:

„... ‘A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania’.
Zapytał Go: ‘Które?’ Jezus odpowiedział: ‘Oto te:
Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego!’ ...” (Mt 19,17nn).

W swej Encyklice Ojciec święty jak refren raz po raz przytacza owo Jezusowe: „Jeden tylko jest Dobry” (Mt 19,17). Mówi więc:

„Życie moralne jawi się jako właściwa odpowiedź na bezinteresowne działania, które Miłość Boża wielokrotnie podejmuje wobec człowieka ...
Tak więc życie moralne włączone w darmowość Bożej Miłości, ma odzwierciedlać Jego chwałę: ‘dla tego, kto kocha Boga, wystarczy gdy podoba się Temu, którego miłuje ...’ (VSp 10).

Przykazania drogą ŻYCIA

Nic dziwnego, że Przykazania Boże wskazują człowiekowi nieustannie Drogę do życia – wiecznego:

„Tylko Bóg może odpowiedzieć na pytanie o dobro, bo sam jest Dobrem.
– Ale Bóg już dał odpowiedź na to pytanie: uczynił to, gdy stworzył człowieka i gdy w swojej mądrości i miłości nadał jego istnieniu cel, wpisując w jego serce Prawo [Rz 2,15] – ‘prawo naturalne’.
– Nie jest ono ‘niczym innym jak światłem rozumu wlanym w nas przez Boga. Dzięki niemu poznajemy, co należy czynić i czego należy unikać ...
– Uczynił to później także w dziejach Izraela, zwłaszcza poprzez ‘Dziesięć Słów’, czyli Przykazań nadanych na Synaju ...
– Dlatego Jezus, podkreśliwszy najpierw, że ‘jeden tylko jest Dobry’, odpowiada...: ‘Jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania’. Stwierdza w ten sposób istnienie ścisłej więzi między życiem wiecznym a przestrzeganiem Bożych przykazań: to właśnie przykazania wskazują człowiekowi drogę życia i prowadzą do niego” (VSp 12).

Kościół jedynie nieustannie na nowo podejmuje polecenie Chrystusa:

„Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody
... Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem.
A oto Ja jestem z wami ...” (Mt 28,19n; por. VSp 25nn).

(28 kB)
Objaśnienie

Ojciec święty analizuje i ocenia w przytoczonej encyklice ze stanowiska Zastępcy Chrystusa rozmaite niewłaściwe i błędne prądy teologiczne i etyczno-moralne w podejściu do współczesnych zagadnień: wolności, prawa, prawdy, sumienia, ‘wyboru podstawowego’, aktu moralnego itd.

Na łamach naszej strony raz po raz odwołujemy się do nauczania samego Jezusa Chrystusa, sakramentalnie uobecnionego w swym Namiestniku. Tutaj przypomnimy jedynie jeszcze raz jednoznaczne stanowisko Kościoła w nawiązaniu do przykazań Bożych sformułowanych ‘negatywnie’, tzn. rozpoczynających się od słowa ‘Nie’ [np.: Nie będziesz czynił tego, tego ...]. Oto jedna z wielu takich wypowiedzi Ojca świętego:

„Normy negatywne prawa naturalnego mają moc uniwersalną: obowiązują wszystkich i każdego, zawsze i w każdej okoliczności.
– Chodzi tu bowiem o zakazy, które zabraniają określonego działania ‘zawsze i na zawsze’, bez wyjątku, ponieważ wyboru takiego postępowania w żadnym przypadku nie da się pogodzić z dobrocią woli osoby działającej, z jej powołaniem do życia z Bogiem i do komunii z bliźnim.
– Nikomu i nigdy nie wolno łamać przykazań, które bezwzględnie obowiązują wszystkich do nieobrażania w drugim człowieku, a przede wszystkim w samym sobie, godności osoby wspólnej wszystkim ludziom” (VSp 52; por. EV 53n.75).

Zauważamy, że przykazanie VI i IX, będące szczególnym przedmiotem rozważań i zastosowań etycznych niniejszej strony internetowej, należą do tej właśnie grupy przykazań, sformułowanych „negatywnie”. Ani Kościół, ani żadna jakakolwiek ludzka władza, nie ma i nigdy nie będzie miała władzy zmienienia przykazania Bożego, zwłaszcza gdy ono sformułowane jest jako przykazanie negatywne. Przykazanie to pochodzi od Tego, Który „Jeden tylko jest Dobry” (Mt 19,17). Jeśli ktoś będzie chciał „osiągnąć życie wieczne”, nie pozostaje nic innego, jak po prostu wykazać się posłuszeństwem względem Tego, który i w tym pPrzykazaniu – jest „Jeden tylko Dobry”: jest Miłością.

Ozdobnik

RE-lektura: cz.IV, rozdz.1c.
Stadniki, 10.XI.2013.
Tarnów, 6.III.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



4. Oblubieńcza propozycja Boga
Zamysł Oblubieńczego Przymierza z Człowiekiem
Człowiecze dobrowolne ustosunkowanie do Zamysłu

5. Wymowa świadectw biblijnych
a. Księga Pociech Jeremiasza (Jr 31,3)
b. Wypowiedzi Księgi Izajasza
Izajasz 49,15n
Izajasz 54,4-8
Izajasz 54,10
c. Dzieje Przymierzy
Przymierze pod Synaj: Wj 24,8
Izraela jako własność: uwolnienie z Egiptu
d. Przykazanie miłości z całego serca
e. Boża ‘zazdrość’
f. Wypowiedzi Ezechiela (Ez 16,3-8) i pozostałych Pism
g. Bóg jako Zakochany (Iz 62,1-5)
h. Z Pieśni nad Pieśniami
i. Bóg-Oblubieniec z Ewangelii
Jan Chrzciciel o Jezusie-Oblubieńcu
Słowa Jezusa o zatroskanej miłości Boga
Jezus przedstawia Siebie jako Oblubieńca

6. Wzajemność w wierności Przykazaniu
Wyniesienie człowieka do Łaski (Rdz 2,8)
Pierwsze Przykazanie: wyraz MIŁOŚCI
Poszanowanie człowieka w Przykazaniach
Przykazania drogą życia


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Jeleń odpoczywający na polanie górskiej: trudno rozróżnic go od drzew
Ryc.2. Matka Teresa z Kalkuty: trudno nadążyć jej zdecydowanemu marszowi
Ryc.3. Roześmiana dziewczynka z szczerbatymi zębami
Ryc.4. Przedziwne stworzonko – z szerokimi uszami
Ryc.5. Panorama górska Chorwacji
Ryc.6. Praca na co dzień misjonarza polskiego na Filipinach