(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura
UWAGA 2: Literatura, do której odsyłają przypisy w tekście obecnego rozdziału,
znajduje się każdorazowo na końcu bieżącego paragrafu
.


Ozdobnik

B.   PAPIEROSY – NARKOTYKI

Ozdobnik

Podobieństwa-różnice w stosowaniu alkoholu a tytoniu

Nie tu miejsce na ściśle naukowe przedstawienie ciężaru gatunkowego grzechu związanego w sensie obiektywnym z kolei z paleniem. Wielu zachowuje się drwiąco, słuchając wykładu na ten temat. Nie biorą ich poważnie do serca, albo gorzej: popadają w oburzenie, wyraz zwykle niezbyt czystego sumienia. Przy przekraczaniu jednak bramy wieczności nie będzie miejsca na śmiech. Niejednemu też przechodzi uśmieszek po wizycie w którymś ze wspomnianych zakładów dla dzieci upośledzonych. Toteż należałoby poważnie przestudiować literaturę dotyczącą tego zakresu.

Używanie i nadużywanie alkoholu wyraża się złowrogo w pierwszym rzędzie na samym człowieku pijącym (przykazanie V). Alkoholik przygotowuje sobie samemu pogłębiające się uszkodzenia organiczne układu pokarmowego, wątroby (marskość) itd. Powoduje rozmyślnie uszkodzenia najwyższych ośrodków człowieczeństwa: systemu nerwowego, kory mózgowej, która w znaczeniu dosłownym rozpływa się w alkoholu. Pociąga to za sobą nieodwracalne uszkodzenia mózgu. Wystarczy wykonać mały eksperyment ‘naukowy’: włożyć rozbite jajko do garnuszka i zalać odrobiną alkoholu. Białko jajka zetnie się. Coś podobnego staje się z tkanką mózgu: wysoce rozwiniętymi białkami.
– Ten właśnie aspekt upijania się staje się, medycznie biorąc, jedną z zasadniczych przyczyn zaniku zdolności kochania i odczuwania szlachetnych uczuć. To także tłumaczy od strony medycznej, tj. biochemicznej – awantury, niekiedy wymordowanie całej rodziny pod wpływem alkoholu.

Wspomniano, że toksyczność alkoholu wyraża się bezpośrednio także na układzie rozrodczym – wbrew chwiejności opinii dawniejszych autorów w tym względzie [zob. np. dr B. Leonhard, Alkohol jako narkotyk, dz.cyt. 16]. Stąd pochodzą z góry nietrudne do przewidzenia uszkodzenia potencjalnego potomstwa, któremu pijak czy pijaczka gotują najgorszą spuściznę genetyczną. Toteż picie nie może nie być oceniane bardzo surowo jako występek przede wszystkim przeciw V-mu przykazaniu w stosunku do siebie i innych, poczynając od swego rzeczywistego, czy tylko potencjalnego potomstwa.

Pozostałe skutki picia układają się przede wszystkim na płaszczyźnie psychicznej: systematycznego, często nieodwracalnego – niewymiernego niszczenia miłości rodzinnej. O tyle łatwiej zakwalifikować etycznie ten rodzaj grzeszenia: picia i upijania się, jako grzechy z zasady ciężkie przeciwko V-mu i I-mu przykazaniu.

Z paleniem sprawa przedstawia się charakterystycznie inaczej. Na ogół skutki natury biologicznej i psychicznej nie narzucają się tak bardzo uwadze i nie ujawniają się od razu. W tym tkwi powód znacznie większej pobłażliwości ludzi, a także wielu kapłanów, odnośnie do oceny moralnej palenia.

Mimo to tytoń – a to samo dotyczy wciąż narkotyków – jest środkiem, który działa złowrogo jeszcze bardziej perfidnie, aniżeli alkohol. Tym bardziej, że palenie jest o wiele bardziej tolerowane, a nawet przyjmowane jako kwestia ogłady towarzyskiej. Tymczasem z punktu widzenia medycznego sprawa palenia przedstawia się na stopie równej, jeśli nie znacznie groźniejszej, aniżeli w przypadku konsekwencji picia alkoholu.

W odróżnieniu od problemu picia-upijania się – narzuca się zaraz na wstępie istotna różnica dotycząca palenia: mianowicie palenie wpływa śmiercionośnie nie tylko na palacza czynnego, lecz na całe otoczenie, tj. palaczy biernych. Ci są zmuszeni wdychać powietrze wysoce skażone dymem tytoniowym w pomieszczeniu gdzie ktoś pali, nie mając do wyboru innego powietrza. Ta cecha odróżnia problem palenia w sposób istotny od używania alkoholu. Człowiek palący zatruwa śmiertelnie nie tylko siebie samego, ale działa wprost niszcząco na życie bliźnich. Z tego tytułu palacz jest szkodnikiem społecznym w znaczeniu bezpośrednio groźniejszym niż ci, którzy się upijają.

Widocznie zło powodowane paleniem stanowczo przebiera miarę, skoro w następstwie coraz szerzej podejmowanych, ściśle naukowych i analitycznych badań nad przyczynowym związkiem wielu schorzeń i śmiertelności z paleniem, władze cywilne wielu krajów coraz bardziej zdecydowanie wyłączają kolejne miejsca publiczne spod swobody palenia. Jeśli zaś dyskusje parlamentarne nad tego rodzaju uchwałami posuwają się niezmiernie wolno lub upadają, wiąże się to z faktem, że sami owi parlamentarzyści są nałogowymi palaczami i skutecznie blokują rozsądne rozwiązania w tym względzie.

Szczególnie przykrą rzeczą jest stwierdzić, że podczas gdy w krajach Zachodu i USA zaznacza się coraz dalej postępujący odwrót od palenia, kraje dawnego Bloku Wschodniego stają się zasadniczym rynkiem importu tego śmiercionośnego towaru. Wielu mądrych ludzi, m.in. z najwyższych sfer ustawodawczych, nie potrafi się niczego nauczyć z gorzkiego doświadczenia tych, którzy w końcu podjęli decyzję odwrotu od zła i w tym względzie.
– Budzi się pytanie: czy zaciekłe bronienie importu i promocji tytoniu ma być jednym więcej przykładem ‘nabijania kiesy’ za cenę ludzkiej krwi, czyli zdążania garstki bezwzględnych producentów i finansowo z udzielanych zezwoleń korzystających rządzących, którzy do wzbogacenia się dążą w sensie dosłownym ‘po trupach’ swych braci i sióstr?


Skutki medyczne palenia

Narasta coraz bardziej ściśle naukowa dokumentacja, niezbicie wykazująca wprost proporcjonalną zależność przyczynową między śmiertelnością wśród palaczy, a rakiem dróg oddechowych, zwłaszcza płuc i krtani. Frakcja smołowa dymu tytoniowego jest 10-krotnie bardziej promieniotwórcza niż radioaktywność węgla drzewnego. Poza radioaktywnym węglem występują w tytoniu liczne inne, organiczne i nieorganiczne związki również promieniotwórcze. Spośród przeszło 5000 (!) składników głównego strumienia dymu tytoniowego, występujących w postaci gazowej i ciekło-stałej, zdołano zbadać dotąd przede wszystkim związki aromatyczne, wśród których wybijają się fizjologicznie szczególnie silnie działające alkalojdy oraz kilkaset związków o działaniu rakotwórczym, choć na pewno nie są to wszystkie poznane związki o tym działaniu.

Dziecko w łonie
Objaśnienie

Czynniki te nie tylko się kumulują [dodają], ale działają synergistycznie: dodane działają w spotęgowaniu. Złowrogie skutki tych czynników ujawniają się zwykle dopiero w 10-40 lat od rozpoczęcia palenia, zależnie od fizycznych właściwości substancji promieniotwórczych poszczególnych gatunków papierosów oraz ich stopniowego rozpadu [zob. dr K. Markiewicz, dz. cyt., zwł. 29.31n.53.58-62]. Stąd też tytoń zalicza się do najsilniejszych czynników rakotwórczych [zob. dr K. Markiewicz, dz. cyt., zwł. 58-63, zwł. 62]. Zdarza się, że papierosy pali mąż i on jakoś żyje, a na raka umiera żona: palacz bierny, zmuszona wdychać latami dym papierosów spalanych przez męża. Oto dar, jaki małżonek składa małżonce w dowód „miłości ... aż do śmierci”, tłumacząc się, że wszyscy muszą mieć wyrozumienie dla jego ‘niewinnego nałogu’ ...

Pomijając radioaktywność dymu tytoniowego, szczególnie toksyczną jest w tytoniu nikotyna. Działa ona synergistycznie z innymi truciznami, które występują może w małych, nawet śladowych tylko ilościach dymu tytoniowego. Nikotyna wprowadzona podskórnie w ilości jednej tylko kropli, może w ciągu kilku minut wywołać zgon przez porażenie centralnego układu nerwowego [zob. dr K. Markiewicz, dz. cyt. 34].

Innym z niezwykle szkodliwych składników dymu tytoniowego jest tlenek węgla, z którym 300 krotnie łatwiej wiąże się biochemicznie hemoglobina [podstawowy składnik krwi], aniżeli z tlenem wprowadzanym do płuc przy oddychaniu [zob. dr K. Markiewicz, dz.cyt. 37]. Tlenek węgla to naukowa nazwa czadu, którym ludzie zaczadzają się na śmierć.
– Z jeszcze innych uszkodzeń, powodujących bezpośrednie, niekiedy śmiertelne zagrożenie życia, wymienić należy działanie tytoniu na układ krążenia, pokarmowy, nerwowy, oddechowy [zob. dr K. Markiewicz, dz.cyt. 44-58], oraz na gruczoły płciowe [zob. dr K. Markiewicz, dz.cyt. 63-69].


Ocena etyczna palenia

Nie podejmujemy tu analizy globalnie ocenianego mechanizmu działania narkotyków. Ich działanie dotyczy wielu układów organizmu, poczynając od nieodwracalnych i śmiertelnych uszkodzeń kory mózgowej. Zasady oceny etyczno-moralnej są jednak te same, co i w przypadku stosowania tytoniu, a swoją drogą alkoholu.

Wracając do oceny moralnej palenia trzeba jeszcze raz stwierdzić, że niemal wszystkie wymienione zagrożenia wywołane dymem tytoniu, bezpośrednio zagrażają nie tylko palaczowi czynnemu, lecz tym bardziej palaczom biernym. Wbrew podnoszonym przez nich protestom są oni zmuszeni wdychać dym papierosów spalanych przez otaczające osoby. Palacze bierni stają się królikami doświadczalnymi z obozów koncentracyjnych, którym wstrzykiwano doświadczalnie różne toksyny dla wybadania, jak długo przeżyją.

Chociaż do dziś dnia nie ukazało się żadne oficjalne orzeczenie Stolicy Apostolskiej na temat oceny moralnej palenia, ani stosowania narkotyków, trzeba stwierdzić – podobnie jak w odniesieniu do alkoholu, że podstawowe zasady, jakie palacz narusza, są tak jednoznaczne, iż nie ma tu miejsca na jakiekolwiek wątpliwości.
– Naruszona zostaje godność i wolność człowieka: samego palacza, jak tym bardziej innych – poprzez dogłębnie krzywdzące zniewalanie ich do stawania się palaczami biernymi. Brutalnie zostaje naruszona godność i wolność osobowa potencjalnego potomstwa, a także żyjących członków rodziny.

Chodzi o wartości istotne: sprawiedliwości i miłości względem siebie, bliźnich żyjących oraz potencjalnego potomstwa. Mamy zatem do czynienia z zasadniczym przekroczeniem przykazania V (zdrowie-życie: własne i bliźnich) oraz przykazania I-go („będziesz miłował” Boga, siebie, bliźniego). Łatwo grzechem ciężkim staje się naruszenie przykazania VII („nie kradnij ”), gdy mąż czy żona przepalają pieniądze, które nie są własnością ich osobno, lecz małżeństwa-rodziny całej, podobnie jak na to zwrócono uwagę w odniesieniu do wykradania mienia rodziny przez jego niesprawiedliwe, egoistyczne i grzeszne trwonienie pieniędzy na alkohol. Dochodzi wreszcie nieubłaganie przykazanie IV.

Już sam niepodważalny związek palenia i picia z naruszeniem podstaw życia i miłości bliźniego wskazuje na zasadnicze kryterium oceny moralnej grzechu palenia. Miłość bliźniego jest równocześnie nakazem miłości, jakiej domaga się Chrystus względem Siebie, utożsamiając się „jakoś” z każdym człowiekiem.
– Tym bardziej zaś naruszaniem bliźniego staje się palenie poprzez szantażowanie otoczenia, które palacz zmusza do stawania się palaczami biernymi z wszystkimi tego konsekwencjami. Szczególnie zabójczo wyraża się to, gdy ofiarami są dzieci, chociażby istniejące na razie jedynie potencjalnie.

Do omawianych aspektów dochodzi wzgląd higieniczny, który jednak w tym wypadku dotyczy wprost przykazania pierwszego: miłości Boga-bliźniego. Usta są stworzone na to, by nimi jeść, pić, mówić – dobrze mówić (por. Ef 4,29nn; Kol 4,6). A także, by można było wyrażać nimi miłość czystym pocałunkiem. Gdy usta cuchną od papierosów i alkoholu, całowanie staje się niemożliwe. Całowanie dziecka przez ojca lub matkę alkoholików względnie ponadto palaczy staje się gwałtem zadawanym jego człowieczeństwu. Ale i między małżonkami wówczas coraz mniej pocałunków w usta. Wzgląd higieniczny przekształca się w problem etyczny: występek przeciw ślubowi miłości. Miłość jako dar zostaje pogwałcona. Nic dziwnego, że między małżonkami (i nie tylko małżonkami!), dla których całowanie takimi ustami staje się czymś odrażającym, dochodzi do pocałunków z kolei może ... bardzo zwyrodniałych.

Dalszym aspektem zagadnienia, to Eucharystia. Eucharystia to Jezus Chrystus Odkupiciel. Teraz – tajemniczo, ale realnie cierpiący, umęczony i umierający, chociaż jednocześnie zmartwychwstały. Czy można bez drgnienia sumienia przyjmować sakrament męki i ofiary Boga-Człowieka za grzech m.in. picia i palenia – do ust cuchnących z zamierzonej winy, a nie z powodu np. choroby układu pokarmowego? Samo w sobie przyjmowanie Eucharystii w takich okolicznościach byłoby wyrazem zasadniczego nieuszanowania Bożej męki. Kapłan podawałby Eucharystię do ust, podczas gdy sam Chrystus wybraniałby się niejako przed wstępowaniem do sponiewieranej „świątyni” tego serca. Nietrudno tu o grzech graniczący z świętokradztwem.

Przedstawione argumenty nasuwają konkluzję: jak picie alkoholu, tak i palenie – i analogicznie stosowanie narkotyków – staje się, obiektywnie rzecz rozpatrując, łatwo grzechem ciężkim. Jedno i drugie staje się wielorakim naruszeniem jednego przykazania Bożego za drugim: przykazania V o ochronie życia, a tym bardziej przykazania I-go, które strzeże miłości siebie i bliźniego w sprawach o randze zasadniczej: zdrowia fizycznego, psychicznego, nadprzyrodzonego. Tym cięższym grzechem staje się palenie i picie u potencjalnych rodziców.

W parze z tym idzie zwykle dalszy aspekt zagadnienia, mianowicie grzechy cudze przez wciąganie innych do nałogu, a nawet zmuszanie ich do tego. To, że miliony osób, nie wyłączając duchownych, palą nałogowo, w niczym nie pomniejsza faktu, że palenie nie może nie być działaniem, mającym bezpośredni wydźwięk na życie wieczne: jako problem odpowiedzialności sprawozdawczej. Jak nie ma nieba dla pijaków – zgodnie z przytoczoną wypowiedzią Słowa Bożego, tak nie ma go dla palaczy, jeśli trwają w złu.

W Piśmie świętym nie ma wzmianki o paleniu. Człowiek wpadł na pomysł palenia na przełomie 15/16 w. Odtąd rozprzestrzenia się ten perfidny środek, którym „Wężowi starodawnemu, który się zwie diabeł i Szatan”, udaje się niezwykle łatwo „zwodzić całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9).

Wspomnieliśmy, że terenem owego posiewu śmierci staje się coraz bardziej Polska oraz inne kraje wpływów byłego bloku komunistycznego. ‘Zachód’ strząsa z siebie coraz bardziej skutecznie m.in. palenie. Miejsc w których ‘palaczom’ jeszcze wolno palić, jest na zachodzie coraz mniej. Reszta miejsc, zwłaszcza publicznych, objętych jest surowymi zakazami palenia. Polska, jak zwykle, nie-mądra, pozwala stawać się jeden raz więcej terenem kolonizacji buisnessu zachodnich firm i tych spośród własnych synów i cór, dla których większą wartość przedstawia niegodziwie zarobiony grosz, aniżeli doczesność i przyszłość Narodu i osobisty los wieczny.
– Niemniej: przykazania Boże są nadal w pełni aktualne i jednoznaczne.


Kobieta paląca

Palenie, które do niedawnych lat było nałogiem mężczyzn, stało się w międzyczasie alarmującym zagadnieniem dla świata kobiet. Podobnie jak w wielu innych dziedzinach, dążność do emancypacji poszła w zdradliwym kierunku. Stała się pułapką zastawioną na nie – nie przez Boga, lecz szatana: Złego. Wielu kobietom zabłysnął ideał zdystansowania mężczyzn i w tej dziedzinie: palenia – z zaciąganiem się oraz paleniem nałogowo. Zdarza się, że mężczyzna ogranicza się i w końcu przestaje palić, chociażby ze względów ekonomicznych. Kobieta potrafi palić w tym samym czasie znacznie więcej i bardziej namiętnie, nie zważając na żadne racje: ekonomiczne, zdrowotne, religijne, wychowawcze. Bywa, że na pielgrzymce do jakiegoś Sanktuarium kierownictwo ustala: „W czasie pielgrzymki wykluczamy alkohol i papierosy”. Mężczyźni wytrzymują, a kobiety potrafią zabrać ileś butelek wódki i wypiją je do dna; i wypalą papierosy do ostatniego, hojnie kupując dalsze paczki – jedną po drugiej.

Kobieta nierzadko nie umie, a może nie chce (?) dostrzec swego przerażającego pohańbienia. Nie przyjmuje do wiadomości, że wyświadcza najgorszą przysługę sobie, otoczeniu i nastającemu pokoleniu, któremu przekazuje życie zatrute i zagrożone.
– Kobieta paląca zatraca urok kobiecości. Tytoń niszczy cerę, przyspiesza sklerotyzację. W końcu kobieta popada na dobre w różne schorzenia – i umiera – coraz częściej na raka płuc lub tchawicy, ewentualnie inne schorzenia przyczynowo związane z paleniem. Mimo to nadal nie przemawiają do niej żadne racje: ani rozumowe, ani etyczne. Upadek kobiety w różnych dziedzinach bywa głęboki: w zakresie seksualizmu, picia i upijania się, palenia, stosowania narkotyków i bezwstydnego prezentowania się w różnych okolicznościach ...

Roześmiana dziewczyna
Objaśnienie

Stwierdzenia te na ogół nie przemawiają do dziewcząt. Kobieta nie powinna dać sobie wmówić, że gdy porzuci palenie, zacznie tyć; i że z tego powodu niestety nie może zarzucić palenia. Czyżby nie było poważniejszych problemów od zajmowania się swoją tuszą? ‘Tycie’ zdarzające się w takich okolicznościach, jest zresztą wtedy zjawiskiem jedynie przejściowym.

Nie jest też argumentem slogan, że palenie jest lekarstwem na ‘nerwy’. Pogląd, jakoby papierosy wpływały uspokajająco, jest sprzeczny z wynikami badań. I tutaj udaje się szatanowi „zwodzić całą zamieszkałą ziemię”. W rzeczywistości właśnie dopiero papierosy idą „na nerwy”! Jeśli w pierwszej fazie porzucania papierosa wierność swej decyzji kosztuje, nic w tym dziwnego. Wzrok trzeba kierować do przodu, a nie do tyłu. Przed młodymi jawi się meta. Miłość zdobywa się na wyrzeczenia, ponieważ kocha. Gdy dziewczyna i chłopiec zważą na dobro potomstwa, zachowają bez trudu godność i odpowiedzialność. Przygotują przyszłemu potomstwu maksymalnie zdrowy start życia, szczęścia i czystego tchnienia ust – na ile czynniki te od nich samych zależą.


Palenie przy małych dzieciach

Palenie w pomieszczeniu gdzie przebywa dziecko, szczególnie dziecko małe, nie jest grzechem ‘zwyczajnym’, lecz zbrodnią. Tym bardziej niewybaczalnego przestępstwa dopuszcza się paląca matka oczekującą, i z kolei matka karmiąca.

Wystarczy jednak przyjrzeć się niejednej klinice położniczej, by się przekonać, co matki w miesiącach i tygodniach przed-porodowych wyprawiają! A swoją drogą – jak pod tym względem zachowuje się niekiedy personel medyczny! Spotyka się kobiety już niemal ‘na rozwiązaniu’, które wypalają po 2-3 paczki dziennie. I wybuchają trudną do opisania agresją, gdy ktoś zwróci im uwagę, że tak nie można!
– Ktoś powiedział, że kobietę w ciąży – palącą, należałoby właściwie zlynchować. Istotnie, taka kobieta-matka staje się katem dla swego dziecka. Nie jest godna być kobietą, a tym mniej móc być matką! Jest jednak osobą! Prędzej czy później stanie przed trybunałem Chrystusa, który zada jej pytanie na temat jakości jej miłości i realizowanej odpowiedzialności.

(6.6 kB)

I jeszcze jeden istotny aspekt.

U mężczyzny komórki rozrodcze są produkowane nieustannie począwszy od wieku pokwitania, aż do późnej starości. Plemniki wymieniają się mniej więcej co 3 miesiące.
– Przeciwnie dzieje się u kobiety: komórek jajowych jest tyle, ile ich jest w chwili urodzenia dziewczynki. W życiu płodowym jest ich u dziewczynki ok. 400 tysięcy lub więcej. Ilość ich ulega stopniowej redukcji. W ciągu rozrodczego życia kobiety do pełnej dojrzałości dochodzi tylko 400-450 komórek jajowych, zwykle po jednej na miesiąc.

Po przyjściu dziewczynki na świat nie przybędzie już ani jedno jajeczko. Dlatego też wszelkie uszkodzenia komórek rozrodczych kobiety, m.in. przez toksyny związane z paleniem i piciem, pociągają niemal nieodwracalne skutki odnośnie do potencjalnego potomstwa – w przeciwieństwie do mężczyzn, u których powstają plemniki coraz nowe.
– Rzecz jasna, norma moralna jest jednakowa dla mężczyzn i kobiet. Jednakże skutki grzeszenia w tym zakresie są znacznie bardziej złowrogie, gdy stroną grzeszącą jest kobieta.

Przeciwwskazaniem medycznym do palenia w okresie ciąży i przy dziecku stają się zwłaszcza następujące jego skutki:

– wyczerpywanie się określonych gruczołów wydzielania wewnętrznego, np. tarczycy, co prowadzi do przedwczesnego przekwitania i przyspieszonego starzenia się;
– ogólne osłabienie sił obronnych ustroju przez zmniejszenie zasobów witaminy C;
– niedotlenienie płodu. Przejawia się to przyspieszonym tętnem płodu. Nietrudno to sprawdzić, gdy się policzy uderzenia serca dziecka przed paleniem – a w czasie palenia;
– przedwczesna akcja porodowa, a nawet poronienie samoistne. Wskutek znacznego upośledzenia krążenia łożyskowego, palenie może się stać przyczyną obumarcia płodu;
– nieprawidłowy rozwój płodu wskutek silnych dawek nikotyny, czyli przypadki urodzenia się potworka lub kaleki od urodzenia – w bezpośrednim następstwie przyczynowym palenia przez matkę lub ojca;
– Nikotyna przedostaje się do pokarmu i zatruwa dziecko. Przejawia się to mniejszym wzrostem i niższą wagą niemowlęcia, zadatku gorszego rozwoju fizycznego i psychicznego na całe życie, podobnie jak u matek alkoholiczek;
– prawdopodobieństwo występowania wad wrodzonych u noworodka, co będzie ich obciążeniem na całe życie. Zwiększa to śmiertelność w okresie okołoporodowym, spowodowaną ponadto awitaminozą i zwiększoną podatnością na zakażenia wskutek zmniejszonej odporności w zwalczaniu chorób;
– spotęgowanie dolegliwości ciążowych, znaczne spotęgowanie występowania zatruć ciążowych oraz rzucawki porodowej, niebezpiecznej dla życia matki i dziecka.

Powyższe wyliczenia to tylko niektóre z działań, przyczynowo związanych z paleniem matki w ciąży. Dotyczy to również męża, który dymem papierosów zatruwa małżonkę i dziecko w jej łonie, nasycając oboje ponadto silnymi dawkami substancji promieniotwórczych i innych toksyn dymu tytoniowego (zob. dokładniej: dr K. Markiewicz, dz.cyt., 66-68).

Wymienione skutki palenia, podobnie jak picia alkoholu, są problemem odpowiedzialności moralnej, jako ściśle związane z wolną wolą człowieka i jego poczytalnością w obliczu Boga i ludzi.


Z Literatury: Tytoń-Papierosy. Zob. m.in.:
Dr Kazimierz MARKIEWICZ, Papierosy a zdrowie, Warszawa PZWL, wyd. 3, 1980;
Andrzej KORSAK, Musisz palić? Spytaj komputera, Warszawa, Kraj. Agencja Wydawnicza, 1977;
tenże, Dziś przestaję palić, Warszawa, PZWL, 1974;
Ks. Feliks STASZAK, Palić czy nie palić? Nałóg palenia tytoniu. Rozważania moralno-wychowawcze, Poznań-Warszawa, Pallottinum 1974; itd.


C.   WOLNOŚĆ OD PICIA – PALENIA – NARKOTYKÓW

Ozdobnik

Ktoś powie: „Ja bym z paleniem zerwał, ale przekracza to moje siły: palę nałogowo. Mam słabą wolę!” Człowiek jednak powinien mieć na tyle ambicji, by do takiego stwierdzenia nie przyznawać się głośno. Nikt nie kazał palaczowi, ani pijakowi, narkomanowi – zaciągnąć nałóg! Nie papieros, ani butelka, ani marihuana czy inne używki – powinny panować nad człowiekiem, Bożym Obrazem wyniesionym ponad wszelkie stworzenia! Panem siebie winien pozostawać sam człowiek: uzdolniony do panowania sobie samemu i nie-bycia niewolnikiem.

Nikt i nic nie zdoła zniewolić człowieka, jeśli sam tego nie zechce. Nikt z kolegów-koleżanek nie jest władny, by przekreślić czyjeś zdanie własne. Gdy ja palić-pić nie chcę, nie ma siły, która by mnie do tego zmusiła. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, czego się w życiu chce. Tutaj wypada wykazać się „męskością”; godnością i powołaniem kobiety. Tu człowiek zdaje egzamin z podarowanego mu człowieczeństwa.

NAJ-prostszym, NAJ-tańszym, NAJ-zdrowszym, stuprocentowo pewnym sposobem pozbycia się nałogu palenia czy picia, to dokonać cięcia spokojnego, ale nieodwołalnego. Szkoda energii na karkołomne postanowienia! Chodzi o sprawę zbyt niegodną podejmowania aż ‘postanowień’!

Po prostu: NIE – i rzeczywiście NIE! Zarówno gdy chodzi o papierosy, jak i alkohol i jakiekolwiek narkotyki – bez dalszej dyskusji. W głębokim zawierzeniu Bogu, który kochając, obdarza darem przykazań. Gdyby nawet – jak powiadają – miał kogoś brzuch boleć wskutek głodu narkotycznego i czułby, że go okrutnie ‘ciągnie’ do zapalenia-wypicia, trzeba sobie powiedzieć: „Niech boli! Niech ssie! Ale: pić, palić, stosować – NIE będę!”

Wielu tych, którzy uznają, iż trzeba by skończyć z nałogiem, nie czyni zupełnie nic, by z nałogiem rzeczywiście skończyć. Czyżby człowiek, samostanowiąc, miał tyle nie prze-trzymać? Tu powinno się objawić, czy ktoś jest mężczyzną, kobietą – czy też tylko mięczakiem! Wkrótce poczuje się wolnym. Odtąd on – ona, będzie górą nad rzeczą!

Nic natomiast ‘nie wyjdzie’ z powiedzenia sobie: „Od dziś – po jednym mniej” ! Podobnie wypada postąpić z nałogiem picia.
– Najlepiej powiedzieć sobie raz na zawsze: „Alkoholu – nie”! I dochować owego „nie”! bez robienia z tego problemu.

Takie rozwiązanie jest z całą pewnością:
NAJ-prostsze,
NAJ-zdrowsze,
NAJ-tańsze.

Chodzi jedynie o owo trzykrotne – w stopniu najwyższym: „3 x  ...-NAJ !” ...


Jeśliby ktoś nie zamierzał zrezygnować całkowicie z używania alkoholu, mimo że powinna się znaleźć silna grupa całkowitych abstynentów, chociażby ze względów ekspiacyjnych i dla ubłagania Bożego Miłosierdzia o litość dla narodu, można by przyjąć następującą sugestię:

(31 kB)
Objaśnienie

Jeśliby „wypadało” wypić – w przypadku, gdy ktoś nie ma zamiaru być całkowitym abstynentem, niechby to był alkohol jako toast. Jednakże toast ma być toastem, a nie startem do picia „jednego po drugim”. Toteż nasuwa się kolejna sugestia:

– Jako przemyślaną zasadę wypada ustalić sobie raz na zawsze: pod żadnym pretekstem więcej jak jeden kieliszek w określonym dniu, tzn. chociażby uroczystości było kilka – w różnym towarzystwie.
– Tego zaś kieliszka nigdy nie wychylać jednym duszkiem – wbrew utartemu, nie Bożemu sposobowi picia w naszym kraju.
– Toast powinien wyglądać następująco: przyłożyć kieliszek do ust, upić milimetr lub mniej, tzn. umoczyć wargi – i kieliszek odstawić. Za jakiś czas wzniosą następny toast, a wtedy przykłada się do ust ponownie ten sam kieliszek – bez dolewania. I odstawia się go po umoczeniu jedynie warg; itd.

Nie ma się co przejmować, że napoju w kieliszku pozostanie. Nie będzie straty kosztownego trunku: nie wypitego. Resztę można wylać do zlewu. Nikt nie poniesie straty: ani na ciele, ani na duszy. Napój i tak już jest ... „odżałowany”.

Swoją postawę trzeba umieć obronić z humorem i przekonaniem. Trzeba zmobilizować twórczość ducha, by zabawiać towarzystwo bez alkoholu. Toasty można spokojnie wznosić: herbatą, może kawą: byłoby to cudowne. Bądź po prostu najzwyczajniejszym związkiem chemicznym pod nazwą: „H-2-O”: wodą zwykłą.

Zawsze też można skorzystać z powiedzenia – z pełnym pokryciem w prawdzie: „Lekarz mi zabronił” ! Człowiek na pewno nie skłamie. Jeśliby nie powiedział tak lekarz ziemski, z pewnością tak każe Lekarz-Bóg: Chrystus; Maryja, Królowa Narodu.
– Z takim usprawiedliwieniem może się odnieść do kumpli także pijak dotąd nałogowy: „Ja pić niestety nie mogę: lekarz mi zabronił! Chętnie wypiję ‘Na zdrowie’. Dajcie mi: herbaty, kawy. A jeśli nie, to zwykłej wody! ‘Na zdrowie’! ...”

Gdy ktoś tak będzie używał alkoholu, nigdy się nie upije i nie popadnie w poniżające podchmielenie. Bóg będzie błogosławił takiemu mężowi-ojcu. Żona będzie mu wdzięczna za jego miłość do niej – i dzieci. Dzieci będą się ojcem szczyciły jako człowiekiem, który ma kościec moralny: bo kocha!

Wypada jeszcze nawiązać do małżeństwa jako komunii-przymierza miłości i życia. Małżonkowie są sakramentem małżeństwa. Mają prawo otrzymywania od Boga wszystkich tych łask, które potrzebne są do odpowiedzialnego, pobłogosławionego rozwoju swej komunii jako małżeństwa i rodziny.

W przypadku, gdy jedno z małżonków niestety upadnie, np. w omówiony w niniejszym rozdziale nałóg czy to palenia czy alkoholizmu, a łaska Boże przebije się do niego w pewnym momencie, powinien ten upadający nie poczytywać sobie tego za ujmę swego ‘honoru’, lecz właśnie błagać tego drugiego w małżeństwie o pomoc w wyrwaniu się z zaciągniętego nałogu. Na to właśnie: ku dobru, są dla siebie oboje małżonkowie: jako nieustanna pomoc sobie nawzajem świadczona ku powrotowi i trwaniu odtąd w stanie łaski sakramentu i szczęścia w małżeństwie i rodzinie.

Oby w takiej chwili mąż-pijak, mąż-palacz, względnie na odwrót, gdyby upadek dotyczył żony – poprosił z całą ufnością i miłością, zawierzającą się dobremu sercu tego drugiego: „Dopomóż mi wyrwać się z nałogu! Bo ja sam z niego się już nie wyrwę ...!”

Dla przykładu: żona może dotąd się upijającemu mężowi podsunąć, co konkretnie ma odpowiedzieć ‘kumplom’, którzy go będą kusili do ponownego picia itd. Właśnie żona podsunie swemu słabemu w tym względzie mężowi słowa, o których dopiero co mówiliśmy, że ‘Lekarz mi zabronił’ itp. Żona powinna wtedy – cały czas sama jak najściślej zjednoczona z Chrystusem w sercu przebywającym, nasycać męża tak kochaną miłością – pomimo jego słabości, żeby zrozumiał, że może się podźwignąć i nabywał siły do rzeczywistego powrotu do rodziny i małżeństwa. I żeby definitywnie przestał się przejmować tym, co o tym wszystkim powiedzą dotychczasowi kumple. Zawsze prawdą pozostanie powiedzonko: „Ten się śmieje, kto się ostatni śmieje”!

I jeszcze kolejna sugestia możliwa do podjęcia. Mianowicie dla ułatwienia sobie definitywnego zwycięstwa w sprawie palenia-picia itd., można by zaangażować dzieci. Mogłyby one porobić i umieścić wszędzie gdzie to możliwe napisy: „W naszym domu się nie pali!”  oraz: „W naszym domu się nie pije!”
– Wchodzący do domu nie-palacz napisu takiego w ogóle nie zauważy. Zauważy go zaś ponad wątpliwość właśnie ... palacz, pijak. Trzeba wtedy być kochającym gospodarzem, ale bezwzględnie konsekwentnym. Czyli: naprawdę w domu nigdy nie palić, nigdy nie pić. Trzeba być konsekwentnym. Jednorazowe wyłamanie się spod zasady sprawiłoby, że decyzja ta i napisy stałyby się niepoważnym ‘teatrem’, a gospodarze weszliby niebawem na języki wszystkich jako świetny przykład zakłamanej moralności!

Nie trzeba się przejmować, że w domu zacznie być coraz mniej gości. Może wypadnie wtedy powiedzieć sobie w sercu: „Bogu niech będą za to dzięki!” Dom przestaje być przybytkiem, gdzie wciąż gościła pijatyka, przekleństwo i obraza Boska! Małżonkowie zaczną być bardziej dla siebie i dla dzieci, a dzieci – dla rodziców i dziadków. Gdy przyjdą goście, zastaną atmosferę Bożego błogosławieństwa i szczerej radości, która będzie echem Bożego pokoju goszczącego w sercu każdego z mieszkańców, począwszy od mamy i taty.

Wszystko to jest możliwe. Trzeba tylko zacząć. I chcieć odnieść zwycięstwo – miłości. Przyczyni się to do umacniania „cywilizacji miłości” (DiM 14) oraz „nowego humanizmu, [który] nie będzie odciągał ludzi od Boga, lecz bardziej do Niego zbliżał” (FC 8). Dotyczy to zwłaszcza własnej Ojczyzny, w której coraz szersze kręgi zatacza „kultura śmierci” (ChL 38; CA 39; LR 21; całe EV; itd.).


Trzeba jednak dodać, że palenie-picie-narkomania oznacza coraz dalej posuwane przekazywanie swojej wolności ... Złemu: Szatanowi. Niezależnie od tego, czy ktoś wierzy w jego istnienie i działanie, czy nie. Palenie i picie, i oczywiście narkomania – przekształca się szybko w połowiczne, a nawet całkowite opętanie przez Szatana. Nie chcielibyśmy tym stwierdzeniem, broń Boże, nikogo dotknąć. Niemniej taki jest faktyczny stan rzeczy. I jedynie właśnie wspomniane przekazanie swojej osoby, swej woli i swego działania Złemu – zdolne jest wytłumaczyć, dlaczego trzeba niemal więcej niż cudu, by ktoś porzucił nałóg picia-palenia-stosowania-narkotyków.

Szatan na pewno nie daje za wygrane. On dobrze wie, na jaki ‘haczyk’ kogoś złapać – i go już nie wypuścić. Wie też, jakim ‘haczykiem’ z kolei – zdawać by się mogło już ‘nawróconego’, ponownie złamać. Zły wysługuje się w tym celu zwykle najzwyczajniejszą nękającą namową ze strony najbliższych owego obecnie już ‘mocnego’ człowieka ...! Każda ‘namowa’, żeby sobie ponownie ‘pociągnąć’, albo i ‘zapalić’, żeby strzelić sobie ‘jednego na Vivat’, są zawsze czymś szatańskim: grzechem cudzym – niewątpliwie trudnym do odpuszczenia w tym i w przyszłym życiu.

Ale: Bóg jest oczywiście ... silniejszy od wszelkich mocy całego piekła razem wziętego! Bóg pozostawił po upadku wielką potęgę temu, którego stworzył jako ‘LuciI-Fer’ = Niosącego Światło: błyszczącego jako szczególnie przez Stworzyciela ukochane i wszelkimi darami obsypane stworzenie. Ten zachwycający Boże oko klejnot stworzenia – w momencie próby, jakiej Bóg nie mógł nie poddać i jego: próby na jakość jego miłości względem Stworzyciela, odniósł się do Stworzyciela arogancko – swym samo-stanowiącym: „Nie będę Ci służył ...!” (por. Jr 2,20). W tymże momencie sam siebie strącił z wysokości niebios – do stanu poniżej wszelkiego pozostałego stworzenia.

Bóg nie pozbawił szatana danej mu w momencie stworzenia wielkiej potęgi. Szatan posługuje się nią jednak odtąd wyłącznie na to, żeby czynić zło dla zła.
– Bóg pozwala szatanowi również kusić ludzi: odciągać ich od Boga. Pokusy-próby stają się dla każdego człowieka sposobnością do wykazania się przed sobą i przed Bogiem, czy potwierdza swój wolny wybór – za miłością ku Bogu. Oczywiście szatan ma w kuszeniu jedno na celu: dąży całą swoją zajadłością do tego, żeby wtrącić możliwie wszystkich ludzi do tego samego stanu, w jakim sam się dobrowolnie znalazł: definitywnego odcięcia się od Bożej miłości i Bożego pokoju.


W sytuacji dobrowolnie na siebie sprowadzonego zniewolenia zaciągniętym nałogiem pozostaje jedno: błagalny, a przecież pełen ufności w wysłuchanie krzyk modlitwy:

„Panie! Ratuj!
Ginę !”

(por. Mt 14,30).

(6.6 kB)
(17 kB)
Objaśnienie

Jezus Chrystus, który przyszedł „odszukać i zbawić to, co zginęło” (por. Łk 19,10), wypowiedział w pewnym momencie, w swej mowie zapowiadającej ustanowienie Eucharystii – słowo które nie może mylić, nie może łudzić, które krzepi – chociażby się zdawało, że i tak ‘już wszystko przegrane’:

„Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie.
– A tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to,
aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał.
– Jest Wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego,
co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym.
– To bowiem jest Wolą Ojca Mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne.
A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,37-40).

Jeśli ktoś pragnie przejść na stronę Chrystusa i wyrwać się przy Bożej pomocy z niewoli szatana, Bóg ponad wątpliwość użyczy mu siły. Człowiek jest zawsze silniejszy od Szatana, jeśli chce walczyć i zwyciężyć – z Bożą pomocą!

(0,2 kB)  Z największą miłością i czułością poda Ukochanemu Dziecku swemu dłoń swoją Maryja,
Ucieczka grzeszników, Wspomożenie Wiernych, Królowa Rodziny, Matka Odkupiciela.

(0,18 kB)  Jakże wobec decyzji: „Zabiorę się i pójdę do mego Ojca ...!” (por. Łk 15,18) uraduje się
dany również temu marnotrawnemu synowi, tej marnotrawnej córce – Anioł Stróż,
gdy będzie mógł swym nieustannym orędownictwem u Ojca Niebieskiego zaznać pociechy
na widok zmartwychwstania z dna upadku powierzonego swej pieczy tego swego ludzkiego brata czy siostry!


Ozdobnik

Ozdobnik

Wypada jeszcze raz nawiązać do wyrażania sobie małżeńskiej miłości: daru osób – poprzez akt zjednoczenia. Akt małżeński ulega totalnemu poniżeniu i znieważeniu przez alkohol. Oto jeszcze raz migawka prosto z życia.

[List: V.1989] „W początkach małżeństwa Zofia z mężem uchodzili za wzorowe małżeństwo. Jednakże w ich miłość małżeńską i rodzinną zaczął się zakradać alkohol. Mąż przestał oddawać pieniądze, wykłócał się bez powodu i zaczął coraz bardziej pić.
Żona w tym samym czasie rozchorowała się ginekologicznie. Lekarz stwierdził stan przedrakowy. Prócz leków zalecił wstrzemięźliwość przez okres 1 roku. Mąż kategorycznie odrzucił zastosowanie się do wstrzemięźliwości. Twierdził uparcie, że po to się żenił, żeby mieć kobietę na każde zawołanie. Jeśli ona nie może, to po co jeszcze zawadza na tym świecie!?
– Upijał się codziennie, a z wieczora szedł do żony. W nocy wstawał ponownie po parę razy, brał tabletki – i na nowo wymuszał współżycie. Każdej nocy nawracał tak do żony po 4-razy.
W niedługim czasie potem żona umarła: na raka”.

Przyszli rodzice powinni zdawać sobie sprawę ze swej osobistej odpowiedzialności i wiedzieć, do czego zdążają. Zły przykład kolegów, koleżanek – jeśli chodzi o palenie, albo i alkohol, podobnie jak i zły przykład osób z bliskiej rodziny, a chociażby nawet i osób duchownych – nigdy nie wyznacza normy dla działania przeciwnego Bożym przykazaniom.

Odnośnie do osób duchownych wypada stwierdzić, że jeżeli pozostałych ludzi Bóg będzie sądził sprawiedliwie, choć jest Bogiem Miłosierdzia, to duchownych tym surowiej:

„Będzie bowiem sąd surowy nad panującymi.
Najmniejszy znajdzie litościwe przebaczenie,
ale mocnych czeka mocna kara.
Władca wszechrzeczy nie ulęknie się osoby
ani nie będzie zważał na wielkość
... – ale możnym – grozi surowe badanie” (Mdr 6,5-8).

I w tej sytuacji należy stosować polecenie Chrystusa, które na swój sposób odnosi się do współczesnych przewodników duchownych:

„Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą,
lecz uczynków ich nie naśladujcie.
Mówią bowiem, ale sami nie czynią” (Mt 23,3).


(28 kB)
Objaśnienie

W zakończeniu rozważania na temat alkoholu i palenia przytoczymy słowa Jana Pawła II, w jakich zwrócił się on – po raz pierwszy w tak mocnych słowach – do swojego Narodu w r. 1987. Zalew alkoholu i nikotyny, przerywanie ciąży i rozwody grożą całkowitym rozkładem i biologiczną samozagładą. Działo się to na Apelu na Jasnej Górze w czasie jego trzeciej pielgrzymki do Ojczyzny. Jan Paweł II zwracał się modlitewnie do Maryi:

„... Matko Odkupiciela! ...
‘Racz podźwignąć, prosimy, lud upadający, w grzechach swych uwikłany, powstać z nich pragnący ...
Maryjo, Królowo Polski, bądź z nami, czuwaj nad każdym człowiekiem, nad każdą kobietą i nad każdym mężczyzną,
nad każdym dzieckiem już poczętym w łonie matki!
Czuwaj! Czuwaj nad każdym sumieniem. I ucz nas czuwać! Ucz czuwać wszystkie sumienia na tej ziemi ojczystej.
Niech nie poddają się słabości! Niech nie ulegają łatwiźnie! Niech nie stają się winni straszliwych grzechów.
Niech żyją ze świadomością wszystkich Bożych przykazań, a zwłaszcza tego, które mówi: ‘Nie zabijaj’ !
Nie zabijaj dziecka poczętego w łonie matki! I nie niszcz siebie!

Wszyscy znamy ten nałóg, który tak wiele nam zaszkodził w przeszłości, a który dzisiaj zdaje się znów potęgować.
Mówię więc do każdego i do każdej: nie niszcz siebie! Nie wolno ci niszczyć siebie, bo nie żyjesz tylko dla siebie.
Kiedy więc degradujesz siebie przez nałóg, to równocześnie niszczysz drugich.
Szkodzisz twojej rodzinie, twoim dzieciom. Osłabiasz społeczeństwo, które liczy na twoją trzeźwość, zwłaszcza przy pracy.

Modlimy się co dzień: ‘Nie wódź nas na pokuszenie’. Nie wolno kusić! Nie wolno igrać ze złem!
Nie wolno ‘sprzedawać’ człowieka za zysk doraźny i niegodziwy, zdobywany na ludzkich słabościach i wadach!
Nie wolno wykorzystywać i pogłębiać ludzkiej słabości!
Nie wolno dopuszczać do degradacji człowieka, rodziny, społeczeństwa, gdy się za nie wzięło odpowiedzialność wobec historii.

‘Nie wódź nas na pokuszenie’. Nie wszyscy może odmawiają te słowa, ale wszystkich one obowiązują.
Tu, na ziemi tak już doświadczonej przez dzieje, nie można ‘eksperymentować’ na życiu i zdrowiu dusz i ciał.

Maryjo, Królowo Polski, bądź nadal natchnieniem tych wszystkich, którzy walczą o trzeźwość narodu.
Jestem szczególnie wdzięczny tym, którzy podejmują inicjatywy w tej dziedzinie – zwłaszcza w miesiącu sierpniu,
a także w czasie przygotowań do tej papieskiej pielgrzymki.
Nie wolno tych inicjatyw ośmieszać i pomniejszać ! Nie wolno!
Zbyt wysoka jest stawka, o którą chodzi ...
I trzeba tutaj iść pod prąd ! Pod prąd społecznego nawyku i płytkiej opinii.
Pod prąd ludzkiej słabości. Pod prąd źle rozumianej ‘wolności’.
Wolność nie została człowiekowi dana przez Stwórcę do tego, ażeby niszczył siebie i drugich.
Wolność to nie swawola ...”
(Jan Paweł II, Trzecia pielgrzymka do Ojczyzny, Jasna Góra, Apel, 12.VI.2987, p.4n).

Ozdobnik

RE-lektura: cz.III, rozdz.5b.
Stadniki, 9.XI.2013.
Tarnów, 19.XII.2016.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



B. PAPIEROSY – NARKOTYKI
Podobieństwa-różnice w stosowaniu alkoholu a tytoniu
Skutki medyczne palenia
Ocena etyczna palenia
Kobieta paląca
Palenie w obecności małych dzieci
Z LITERATURY. Tytoń-Papierosy

C. WOLNOSC OD PICIA – PALENIA – NARKOTYKÓW

PODSUMOWANIE
Modlitwa Jana Pawła II. w 1987, Jasna Góra: O trzeźwość i poszanowanie dla Życia


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Dziecko w niecałe 6 miesięcy życia
Ryc.2. Roześmiana dorastająca dziewczyna
Ryc.3. Maryja z Jasnej Góry, Częstochowy: Królowa i Matka Narodu Polskiego
Ryc.4. Figura Rodziny Świętej: Jezus-Maryja-Józef
Ryc.5. Czcigodny Matteo Talbot, nawrócony pijak: Dublin