(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

C.   INTYMNOŚĆ „WYŁĄCZNA” I „WŁAŚCIWA” MAŁŻEŃSTWA

Ozdobnik

Miłość jako przykazanie miłowania Boga i bliźnich jest czymś jednym: uczestnictwem w tej Miłości, jaką z istoty swej jest – Trójjedyny: Bóg-Dar. Różnicuje się ona natomiast zależnie od wyboru stanu.

Dotyczy to szczególniej mężczyzny i niewiasty, gdy aktem swej woli wiążą się węzłem małżeństwa i zobowiązują dzielić „w doli i niedoli” (KDK 48) – „cały program życia, to, co mają i to, czym są” (FC 19). Oddają sobie swoją osobę, przyjmując dar osoby tego drugiego – z ukierunkowaniem na przekazywanie życia i wychowanie potomstwa. Tak daleko posunięta przynależność do siebie winna się odznaczać cechami, które stanowią o jej specyficzności.

Należałoby nawiązać jeszcze raz do nauczania Kościoła na temat współżycia płciowego w małżeństwie – w odróżnieniu od działań płciowych poza nim. Przytaczaliśmy już parokrotnie, w różnym kontekście, wypowiedź Humanae vitae i jej powtórzeń w późniejszych wypowiedziach Kościoła – o oddawaniu się sobie małżonków jako rzeczywistości „im tylko właściwej i wyłącznej” (HV 8; FC 11) (zob. wyż., np. : Dar stworzony wyłącznie dla małżeństwa; – oraz zob. : Akt właściwy i wyłącznie małżeństwa). Podkreślaliśmy, że człowiek pozostaje jedynie zarządcą swojej płciowości (zob. wyż., np.: Nikt nie jest właścicielem siebie). Z kolei nikt nie jest upoważniony do modyfikowania normy moralnej pożycia płciowego (zob. wyż., np.: Akt małżeński jako rzeczywistość zastana). Angażowanie narządów płciowych nie może być kwestią samej biologii. Jako przeżycie psychofizyczne ogarnia wszystkie poziomy osoby, wraz z niezbywalnymi przymiotami ducha: zdolności szukania prawdy (rozum) i dobra (wolna wola), ale i wielorakiej odpowiedzialności za podejmowane czyny (zob. wyż., np.: Wezwania ludzkiej natury; – oraz zob.: Współżycie – dar osoby; – wraz z całym kontekstem).

Podejmowanie współżycia sprowadza tych dwoje do samych „źródeł życia” (HV 9) i miłości. Ich Właścicielem – niejako bardziej niż innych zakresów życia – jest sam tylko Bóg. Sam On – „Miłośnik życia” (Mdr 11,26), wprowadzi tych dwoje na teren płciowości, błogosławiąc całkowitości ich wzajemnego oddania otwierającego się na rodzicielstwo, pod warunkiem przyjęcia miarodajnych tutaj Jego ustaleń.

Ale właśnie dlatego jedynie i dopiero w przypadku osób już związanych dozgonnym małżeńskim przymierzem, staje się taka forma wzajemnego bycia-darem-dla-siebie rzeczywistością, która jest dla nich „właściwa” i „wyłączna”. Podejmowanie współżycia płciowego zastrzega Bóg samym tylko prawowitym małżonkom.
– Z kolei zaś podejmowanie współżycia w samym już małżeństwie nie jest wcale nakazem ani przymusem, a jedynie darem podarowanym jako możność – ku zachęcie, pobłogosławionej przez samego Stworzyciela. Podstawowym motywem upoważniającym do wyrażania tak daleko posuniętej intymności, powinno być tworzenie i umacnianie takiej komunii osób, która umożliwia wzajemne doskonalenie, ukierunkowane na prymat ducha i wartości osobowych, a z drugiej strony współpracę z Bogiem w przekazywaniu życia.

Stwierdzenia te mają znaczenie fundamentalne. Nikt kto nie jest związany małżeństwem, nikt też z narzeczonych, ani osoby związane małżeństwem w stosunku do kogokolwiek spoza małżeństwa, nie może arbitralnie, w uniezależnieniu od Boga, przywłaszczyć sobie władzę wkraczania na teren intymności płciowej – swojej czy cudzej. Wszelka samowola w tym zakresie odzwierciedla każdorazowo postawę zbuntowanych upadłych aniołów: „Nie będę służył” (Jr 2,20)! Grzechy z tego zakresu nie są jedynie grzechami przeciwko ‘czystości’! Są one zawsze wystąpieniem przeciwko Bogu w tym, co u Niego jest najbardziej Nim samym: Miłość i Życie.

Zaistnienie małżeństwa nie pokrywa się bynajmniej z chwilą, gdy tych dwoje ludzi zaczyna łączyć ‘miłość’.
– Bóg ustanowił małżeństwo jako instytucję trwałą, a w przypadku ochrzczonych jako Sakrament. Obwarował też ważność małżeństwa, poddając je ustanowionej przez siebie władzy duchownej. Ważność zawartego małżeństwa nie może zależeć od samej tylko najszczerszej chęci tych dwojga, ani siły uczuć ich miłości. Musi ono z istoty swej być zawierane według określonej formy i przy asystencji świadków uprawomocnionych do świadczenia, że ci dwoje weszli w nowy status publiczny. Nie wystarczy działać pod wpływem ‘miłości’, by uzyskać ‘prawo’ do współżycia płciowego. Tu zaczyna się kompetencja ściśle Boża, zastrzeżona dla samego tylko Boga.

Podziwiamy zarazem ze zdumieniem cierpliwość, która powstrzymuje Boga od ‘ścigania’ kolejnego przypadku ignorowania Jego przykazań. Chwilą bowiem, w której Bóg przekazuje dwojgu ludziom zarząd ich intymności, staje się dopiero publiczne zawarcie ślubu małżeńskiego.


D.   NIEODZOWNE CECHY MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ

Ozdobnik

Miłość małżeńska „ludzka”

Za Pawłem VI pragniemy jeszcze zastanowić się nad podstawowymi cechami, nieodłącznymi od miłości właściwej małżeństwu. Papież wymienia w Humanae vitae (HV 9) pięć takich cech. Wyrastają one z samych antropologicznych i Bożych podstaw małżeńskiego przymierza. Tym samym stają się one kryterium dla etycznej oceny małżeńskiej miłości. Mianowicie miłość małżeńska winna być: ludzka – pełna – wierna – wyłączna – płodna. Cechy te są skonkretyzowaniem faktu, który staje u podstaw zgody między dwojgiem osób. Decydują się one w swej wolności na to, iż będą składali sobie wzajemnie w darze swoją osobę – w świadectwie nieodwołalnego przymierza małżeńskiej miłości otwartej na życie.

Miłość między mężem i żoną musi przede wszystkim odznaczać się znamionami właściwymi dla miłości po prostu „ludzkiej”. Nawiązywaliśmy do tego w dotychczasowych rozważaniach już wielokrotnie – z coraz innego kąta widzenia. Miłość może zaistnieć dopiero tam, gdzie pojawi się osoba. Zwierzę z istoty swej nie jest zdolne do ‘miłowania’, gdyż miłość może pojawić się dopiero na gruncie wolności wyboru, o czym nie ma mowy w przypadku zwierzęcia. Ileż razy uwydatnia ten fakt Jan Paweł II, podkreślając niezmiennie: „Tylko osoba może miłować i tylko osoba może być miłowana ...” (MuD 29).

Tym samym jednak tym łatwiej zrozumieć wołanie Ojca świętego, gdy jako pierwszą z cech małżeńskiej miłości podkreśla jej „ludzki” charakter. Zdajemy sobie sprawę, iż w porządku ontologicznym jest rzeczą niemożliwą, bo sprzeczną z prawdą bytu, żeby ludzką osobę można było sprowadzić do rzędu jedynie przedmiotu-niewolnika.
– Człowiek – również ten nie w pełni rozwinięty i upośledzony – pozostaje niezmiennie osobą: kimś, a nie ‘czymś’. Niemniej nie tak rzadko zdarzają się sytuacje, w których jeden człowiek zastrasza drugiego i traktuje go – wbrew porządkowi natury, jak jedynie ‘przedmiot-do-użycia’. W przypadku małżeństwa trzeba by takie odniesienia zakwalifikować nie tylko jako z gruntu przekreślające treść małżeńskiego przymierza, ale jako po prostu nie-ludzkie: sprzeczne z ludzką godnością osoby, oraz krańcowo niegodne małżeńskiej miłości.

Chcielibyśmy zastanowić się od strony pozytywnej nad wymienioną przez Pawła VI cechą małżeńskiej miłości jako ‘ludzkiej’. Jeśli miłość między tymi dwojgiem: mężem a żoną – ma być ‘ludzka’, winna ona cechować się nie tylko najgłębszym obopólnym uszanowaniem człowieczej godności, ale ponadto ciepłem charakterystycznym dla więzi, jaka może zaistnieć jedynie pomiędzy mężem a żoną. Zdecydowali się oni przecież aktem swego wolnego wyboru stanowić jedno-w-miłości na dni „dobre i niedobre, dopóki ich śmierć nie rozłączy”.

Sprzeczne z miłością jako rzeczywistością ‘ludzką’ byłoby ograniczenie się do zimnego, bezdusznego kontaktu na co dzień i jedynie urzędowego przemawiania do siebie. Więź łącząca męża z żoną winna umacniać się nieustannie na wszystkich poziomach ich człowieczeństwa, jak to wyraził Następca Pawła VI, papież Jan Paweł II:
– „Miłość (między mężem a żoną) zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza ...” (FC 13). Dopiero taką miłość można określić jako miłość ‘ludzką’.

Poprzednio zwróciliśmy już parokrotnie uwagę, że istnieje niewątpliwie wiele form wyrażania sobie wzajemnej więzi miłości, również małżeńskiej, które jednak nie angażują samych narządów płciowych (zob wyż., np.: Wyrażanie sobie samej tylko więzi, a pieszczoty angażujące narządy płciowe – wraz z kontekstem).

Mogą to być wyrazy miłości natury głównie duchowej, np. w postaci miłego słowa, obopólnego zachwycanie się sztuką, przyrodą, przeżyciami kulturowymi, podejmowanie wspólnej lektury, ubogacanie swego ducha przez otwieranie się na świat i Boga, m.in. np. w postaci rodzinnego przeżywania rekolekcji organizowanych dla małżeństw, a nawet rodzin.
– W innym przypadku wyrazy miłości małżeńskiej będą w poważniejszym stopniu angażowały również już zróżnicowanie ciała i płci. Tu zalicza się serdeczne przytulenie, pogłaskanie, pocałunek, pieszczota nie angażująca narządów płciowych.
– Nie ulega jednak wątpliwości, że zupełnie nowego wymiaru nabywa małżeńska miłość w przypadku, gdy ci dwoje zechcą wyrazić ją sobie poprzez stopienie się w jedno-w-miłości w zjednoczeniu płciowym. W odróżnieniu od wszelkich innych wyrazów samej tylko więzi-miłości, w przypadku współżycia płciowego zaangażowane zostaje w krańcowy sposób „ciało i płeć” obojga. Mąż i żona stają w tym momencie wobec siebie kochająco w całej swej męskości i kobiecości, pragnąc stać się wzajemnie dla siebie obopólnym darem, otwierającym się na oścież na możliwość przedłużenia w wieczność, gdyby w następstwie zjednoczenia doszło do poczęcia.

Jan Paweł II, ten Papież który dopomaga małżonkom – a poprzednio młodzieży, spojrzeć tak głęboko i zarazem w tak czysty sposób na rzeczywistość, jaką z sobą niesie tak „oblubieńczy”, jak i „rodzicielski” sens ciała, wyraża się m.in. bardzo charakterystycznie o godności tak pojmowanego i przeżywanego aktu małżeńskiej miłości – powiedzieć by należało: w jej właśnie ‘ludzkim’, choć zarazem Bożym wymiarze:

„... Dar czci” (religijny aspekt małżeństwa: świadomość bliskości Boga w tajemnicy Jego miłości i życia), wraz z ‘miłością i czystością’ (ludzka odpowiedź małżonków na Boże wezwanie do małżeńskiej miłości), pomaga ‘... ustalić wśród wszystkich możliwych ‘znaków miłości’, szczególne, wręcz wyjątkowe, znaczenie tego aktu: jego godność i odpowiedzialną doniosłość’ (MiN 497).

Tę samą wyjątkowość aktu zjednoczenia jako rzeczywistości w pełni ‘ludzkiej’ – małżeńskiej miłości uwydatnia Jan Paweł II w Liście do Rodzin:

„Moment zjednoczenia małżeńskiego jest najbardziej szczególnym doświadczeniem tego właśnie daru (bezinteresownego daru z siebie). Mężczyzna i kobieta, w całej ‘prawdzie’ swej męskości i kobiecości, stają się w tym momencie wzajemnym darem dla siebie.
– Całe życie w małżeństwie jest darem, ale odnosi się w sposób szczególny do tego właśnie momentu, kiedy małżonkowie oddając się sobie wzajemnie w miłości, urzeczywistniają to spotkanie, które czyni z nich dwojga ‘jedno ciało’ (Rdz 2,24)(LR 12).

Przy przeżywaniu współżycia płciowego małżonkowie ani przez moment nie przestają być Obrazem Boga: osobą. Współżycie jest działaniem poczytalnym. Również w tych chwilach, które żywiołowo ogarniają całe człowieczeństwo, ci dwoje nie mogą wyzbyć się wezwania do samoświadomości, samostanowienia i odpowiedzialności. Oboje pozostają osobami, chociaż „miłość obejmuje również ciało ludzkie, a ciało uczestniczy w miłości duchowej” (FC 11). Albowiem człowiek „powołany jest do miłości w tej właśnie swojej zjednoczonej całości” (tamże): jako naraz ciało i nieśmiertelny duch.

Zgoda małżeńska
Objaśnienie

Chociażby życie duchowe tych dwojga było nie rozwinięte i ci dwoje nie pracowali zanadto nad ludzkim i Bożym pogłębieniem swej małżeńskiej miłości, pieszczota, a tym bardziej współżycie płciowe, nigdy nie rozgrywa się pomiędzy samymi tylko dwoma ‘ciałami’. Ciało i płeć, które w strukturze i dynamizmie aktu uczestniczy w zespoleniu obojga, „mówi”, a raczej „krzyczy z radości” głośno imieniem ich osób i domaga się pełnego pokrycia na poziomie serca i ciała tej prawdy, jaką ta „mowa” wyraża (FC 11.32; MiN 409n.415.473).

Tę rzeczywistość ma na myśli Paweł VI, gdy mówi o małżeńskiej miłości jako „ludzkiej”:

„Jest to przede wszystkim miłość na wskroś ludzka, a więc jednocześnie zmysłowa i duchowa. Toteż nie chodzi tu tylko o zwykły impuls popędu lub uczuć, ale także, a nawet przede wszystkim, o akt wolnej woli, zmierzający do tego, aby miłość ta w radościach i trudach codziennego życia nie tylko trwała, lecz jeszcze wzrastała, tak ażeby małżonkowie stawali się niejako jednym sercem i jedną duszą, i zarazem osiągali swą ludzką doskonałość” (HV 9).

Niegodne godności ludzkiej małżeńskiej miłości jest wyrażanie się o współżyciu płytko: jako o „odbywaniu stosunków”, czy też ‘uprawianiu w małżeństwie seksu’. Tak można się wyrażać o zwierzętach, które ‘odbywają’ kopulację, popychane do tego impulsem instynktu gatunkowego.

W przypadku człowieka zasadniczym sensem zjednoczenia nie jest utrzymanie gatunku, lecz wyrażenie sobie miłości – ludzkiej, tzn. z natury swej psychofizycznej (duchowo-cielesnej), stapiającej w tak dramatyczny sposób osoby obojga.

O ludzkim kształcie współżycia decyduje oczywiście duch. On jest podstawą godności człowieka jako osoby, uzdalniając go do uczestnictwa w życiu samego Boga. Dzięki swemu duchowi, czyli nieśmiertelnej duszy, małżonkowie istotowo przerastają odniesienia seksualne zwierząt, a życie małżeńskie, nie pomijając chwil, gdy przeżywają swoją intymność, staje się przez Ojca Niebieskiego zaproponowaną im „drogą-do-Nieba”.


Miłość małżeńska „pełna”

Drugą cechą małżeńskiej miłości i zarazem jej wymogiem, to miłość „pełna”. Paweł VI przedstawia ją następująco:

„Chodzi następnie o miłość pełną, to znaczy o tę szczególną formę przyjaźni osób, poprzez którą małżonkowie wielkodusznie dzielą między sobą wszystko, bez niesprawiedliwych wyjątków i egoistycznych rachub.
– Kto prawdziwie kocha swego współmałżonka, nie kocha go tylko ze względu na to, co od niego otrzymuje, ale dla niego samego, szczęśliwy, że może go wzbogacić darem samego siebie” (HV 9).

Słowa te dotykają istotnych wymogów miłości osobowej. Papież rozumie przez nią duchowy wymiar wzajemnych odniesień. Nawiązuje do dobrowolnego aktu woli obojga: niezłomnej decyzji świadczenia sobie dobra. Życzenie temu drugiemu dobra jest podstawową cechą miłości, która pragnie stać się osobą-darem.
– Cechą rozpoznawczą miłości małżeńskiej i wszelkiej miłości jest jej kierunek OD-środkowy. Uwaga winna być skoncentrowana na wielorakim dobru tego drugiego – aż do jego dobra ostatecznego w obliczu Bożym włącznie.
– Jedynie taka miłość jest pełna. Obejmuje ona nie tylko ciało, ale całość osoby – swojej własnej oraz osoby tego drugiego.

W imię miłości ‘pełnej’ małżonkowie zabiegają o to, by ich więź wyrażała coraz głębiej ich obopólną przyjaźń. Oboje dążą do tego, by naprawdę nie mieć wobec siebie jakichkolwiek ‘tajemnic’. Oboje zachowują zarazem czujność w obliczu wszystkiego, co by mogło zagrażać ich miłości pełnej: ich dobru fizycznemu i etycznemu.

Miłość pełna nakaże chwilami jednemu czy drugiemu z małżonków zająć postawę stanowczego ‘NIE’! Tak będzie wówczas, gdy zmysł wiary, ale i poczucie godności zasygnalizuje, że jakieś określone działanie zakradające się w ich komunię, jest pokusą odciągnięcia od właściwie pojętego ich dobra doczesnego i wiecznego.
– Owo ‘nie’, które może zadziałać jako sygnał alarmowy, staje się wówczas wyrazem miłości właśnie pełnej. Miłość ta każe kochać współmałżonka zawsze poprzez pryzmat Bożego Serca. Boża Miłość bywa wymagająca i nie łudzi dobrem pozornym. W sytuacji krytycznej potrafi ona wkroczyć zdecydowanie – w postaci „wewnętrznej dyscypliny daru”. Ale właśnie wtedy staje się tym bardziej wyrazem i świadectwem miłości pełnej, która dostrzega w pierwszym rzędzie osobę – i nie da się zwieść samym tylko wymiarem ‘ciała i płci’:

„Dar jest – oczywiście – darem dla drugiego, ‘dla innych’: jest to najważniejszy wymiar cywilizacji miłości. – Wchodzimy tu w sam rdzeń ewangelicznej prawdy o wolności. Osoba objawia się przez wolność w prawdzie.
– Nie można rozumieć wolności jako swobody czynienia czegokolwiek. Wolność oznacza nie tylko dar z siebie, ale oznacza też wewnętrzną dyscyplinę daru. W pojęcie daru wpisana jest nie tylko dowolna inicjatywa podmiotu, ale też wymiar powinności. To wszystko zostaje z kolei urzeczywistnione w ‘komunii osób’. W ten sposób znajdujemy się w samym sercu każdej rodziny(LR 14).

Miłość prawdziwa i pełna nie wymusza żadnego działania. Jednocześnie zaś nieugięcie prosi o przyjęcie takiego, chociażby trudnego wyboru – w imię ceny, jaką posiada znaleziona drogocenna „perła” (Mt 13,44n), która warta jest zainwestowania całego mienia, by ją zyskać. W imię tak pojętej miłości pełnej, małżonkowie wcielają względem siebie i rodziny postawę, jaką uczniom Chrystusa wpajał pierwszy Namiestnik Chrystusa:
– „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga?” (Dz 4,19; 5,29).

Tak kształtowane odniesienia stają się świadectwem miłości pełnej. Ta zaś uwzględnia:

„... całego człowieka i całe jego powołanie,
obejmujące nie tylko porządek naturalny i doczesny,
ale również nadprzyrodzony i wieczny” (HV 7; FC 32; GS 52 – koniec).

Taka postawa staje się też „szczególną formą przyjaźni osób” (HV 9). Nawiązuje do tego Jan Paweł II, gdy uświadamia mężczyźnie konieczność zaangażowania w życie małżeńsko-rodzinne:

„Prawdziwa miłość małżeńska zakłada i wymaga, aby mężczyzna żywił głęboki szacunek dla równej godności kobiety ...
– Mężczyzna winien żyć ze swą żoną ‘w szczególnej formie przyjaźni osób’. A chrześcijanin jest powołany do rozwijania nowej postawy miłości, okazując w ten sposób swej własnej oblubienicy miłość subtelną i mocną zarazem, jaką Chrystus żywi do Kościoła” (FC 25).

Nauczanie papieskie podkreśla zatem w nawiązaniu do miłości małżeńskiej jako pełnej jej charakter bezinteresownego daru – zgodnie z Pawłowym hymnem o miłości (1 Kor 13; por. LR 13n). Miłość ta powinna wyrażać się subtelnością na co dzień, szacunkiem i oddaniem które potrafi nawet wyprzedzać sformułowane życzenia. Powinna być ciągłym nie-egoizmem, daleka od podnoszenia głosu i wymuszania czegokolwiek.

Wymóg miłości jako pełnej odnosi się oczywiście do obojga małżonków, podobnie jak pozostałe cechy małżeńskiej miłości. Mimo to jest ona szczególniejszym wyzwaniem pod adresem mężczyzny. Każe przełamywać ociężałość i pozostawianie spraw rodzinno-wychowawczych ofiarności małżonki. Każe podejmować stały wysiłek, by budować „przyjaźń osób” i rozwijać ją na wzór miłości Chrystusa do swej Oblubienicy – Kościoła. Tak przeżywana miłość zaprowadziła Chrystusa na krzyż, na którym składa dar życia – dla życia Oblubienicy!


Miłość małżeńska „wierna” i „wyłączna”

Dalszymi dwiema cechami i zarazem wymogami małżeńskiej miłości są dwa przymioty, z których jeden określa ją od strony pozytywnej: wierność, a drugi ukazuje ją w świetle kontrastowym od strony negatywnej: wyłączność. Oba dotyczą decyzji kontynuowania raz zawartego przymierza „aż do śmierci”.
– Paweł VI stwierdza w nawiązaniu do małżeńskiej wierności i nierozerwalności, że pomimo trudności, wstrząsających małżeńską wiernością, nie można jej uważać za niemożliwą. Świadczą o tym niezliczone przykłady z przeszłości i teraźniejszości. Wierność ta – fizyczna i duchowa – „nie tylko ... jest zgodna z naturą małżeństwa, lecz ... stanowi ... źródło, z którego płynie głębokie i trwałe szczęście” (HV 9).

Następca Pawła VI sięga do jeszcze głębszego wymiaru wierności, aniżeli samego nie-zdradzania siebie nawzajem. Dobrowolnie podjęta komunia staje się wyzwaniem do jej świadomego rozwijania, a czasem ratowania, gdyby jakieś czynniki groziły jej uśmierceniem.
– Miłość jest rzeczywistością nie łatwą również w małżeństwie. Ale wraz ze ślubem staje się nakazem i nowym Bożym Przykazaniem:

„Pierwszym jej zadaniem (rodziny jako wspólnoty osób, założonej i ożywianej przez miłość) jest
wierne przeżywanie rzeczywistości komunii w ciągłym działaniu
na rzecz rozwijania prawdziwej wspólnoty osób” (FC 18).

Wypowiedź ta uwydatnia rzeczywistość, na jaką decydują się dobrowolnie małżonkowie. Ci dwoje wyrażają sobie wobec społeczeństwa i Boga wolę rzeczywistego, a nie fikcyjnego, budowania komunii osób. Ma się to dziać przez „ciągłe działanie na rzecz jej rozwijania”.

Treść tych słów obejmuje też już narzeczonych. Sprawa miłości jako zadania-zobowiązania jest dla nich kwestią, którą powinni przeanalizować do głębi pokładów swych sumień. W razie nieudania się małżeństwa, nikt z małżonków nie ma prawa uskarżać się, że małżeństwo to było „pomyłką życiową”; że takiego partnera – brutala, łajdaka, zamieniającego dom w piekło – miłować się nie da; oraz że „mnie też coś się należy” od życia ...

Ślub pozostaje ślubem. Bóg nie traktuje niczego tak poważnie, jak raz dane SŁOWO. Przysięgę: „Ślubuję ci miłość, ... i że cię nie opuszczę aż do śmierci”, Bóg jedynie nieodwołalnie utrwala (por. LR 7.10). Na nic się nie zda rozwód i kontrakt cywilny z kimkolwiek innym. Chociażby pierwszy związek – sakramentalny – oznaczał życie pełne udręki i walkę o własne bezpieczeństwo, trwa on nieubłaganie, domagając się od obojga wiernego realizowania słów: „Ślubuję ci miłość”. Ślub miłości nie może być obwarowany warunkami wstępnymi, np. w rodzaju: „Jeśli i dopóki ten drugi będzie zdrowy, miły”...! Małżeństwo wymaga miłości bez-warunkowej !

Miłość jest byciem-‘dla’ dobra – swojego i tego drugiego – w znaczeniu spraw definitywnie ważnych. Cechuje ją dynamizm OD-środkowy. Nie może kochać jako „nagroda” za cokolwiek. Przekreślałoby to ją, zamieniając miłość w egoizm. Miłość to decyzja „ciągłego działania na rzecz rozwijania prawdziwej wspólnoty osób” (FC 18). Wierność woli miłowania nie może być uwarunkowana dobrocią partnera, ani jego postawą wobec na równi przyjętego zobowiązania do „ciągłego działania na rzecz rozwijania prawdziwej wspólnoty”.
– Oto miłość: dar wierności w całej powadze. Rzeczywistość ta może być trudna. Ale nie może być inaczej!

Jan Paweł II stosuje do tak pojmowanej miłości swoją wypowiedź: „Człowiek nie może żyć bez miłości. – (...) Pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą ..., jeśli nie objawi mu się Miłość ...” (RH 10). I dodaje:

„Miłość pomiędzy mężczyzną i kobietą w małżeństwie ... jest ożywiana i podtrzymywana przez
wewnętrzny, nieustanny dynamizm, prowadzący rodzinę do coraz głębszej i mocniejszej komunii ...” (FC 18).

Następnie nawiązuje do zobowiązania małżonków, by pielęgnowali wolę rozwijania swej komunii w imię ślubu wierności:

„Na mocy przymierza miłości małżeńskiej, mężczyzna i kobieta ‘już nie są dwoje, lecz jedno ciało’ i powołani są do ciągłego wzrostu w tej komunii poprzez codzienną wierność małżeńskiej obietnicy obopólnego całkowitego daru” (FC 19).

Zobowiązanie do rzeczywistego budowania komunii wyrasta z etycznego rozumienia miłości – jako decyzji dzielenia całości życia:

(12 kB)
Objaśnienie

„Owa komunia małżeńska ma swoje korzenie w naturalnym uzupełnianiu się mężczyzny i kobiety, i jest wzmacniana przez osobistą wolę małżonków dzielenia całego programu życia, tego, co mają i tego, czym są. Stąd taka komunia jest owocem i znakiem potrzeby głęboko ludzkiej” (FC 19).

Nieznacznie dalej mówi Ojciec święty o darze Ducha Świętego, jaki w sakramencie otrzymują małżonkowie. Jest to dar nowej komunii, komunii miłości. Komunia ta jest:

„... żywym i rzeczywistym obrazem tej najszczególniejszej jedności, która
czyni z Kościoła niepodzielne Ciało Mistyczne Chrystusa Pana” (FC 33).

Przeżywaniu niepodzielności Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa nie przeszkadza wielość osób, które się na nie składają. Wszyscy są zjednoczeni w „kogoś jednego” (Ga 3,28) – dzięki spajającej łasce Ducha Świętego, stanowiąc Chrystusa „całego” (Ef 4,13). Duch Święty jest ‘Mistrzem’ od czynienia z wielości osób – kogoś jednego. Zjednoczenie w jedno-w-miłości jest zawsze Jego dziełem. Jeszcze raz wyłania się wymóg miłości jako Przykazania:

„Dar Ducha jest życiowym przykazaniem dla małżonków chrześcijańskich, a zarazem podnietą, by z każdym dniem zmierzali ku coraz głębszej więzi pomiędzy sobą na każdym poziomie: na poziomie związku ciał, charakterów, serc, umysłów i dążeń, związku dusz, ukazując w ten sposób Kościołowi i światu nową komunię miłości, jako dar łaski Chrystusowej” (FC 19).

Papież kończy fragment wzmianką o poligamii, która wprost przekreśla zamysł Boga, zgodnie z którym Bóg obdarzył mężczyznę i kobietę równą godnością jako „oddających się sobie w miłości całkowitej, a przez to samo jedynej i wyłącznej” (FC 19).


Miłość małżeńska nierozerwalna

Odrębnie wymienia Jan Paweł II nierozerwalność małżeńskiej komunii. Jest to kolejna cecha wymagana przez miłość wierną. Mocą tej miłości małżonkowie zobowiązują się do „ciągłego działania na rzecz rozwijania prawdziwej komunii osób” (FC 18). Zobowiązanie to oznacza wolę kontynuowania raz zawiązanej komunii aż do śmierci – niezależnie od trudności utrzymania i rozwijania „coraz głębszej więzi pomiędzy sobą na każdym poziomie” (FC 19). Małżonkowie, dla których słowo: „Ślubuję miłość, wierność... i że cię nie opuszczę aż do śmierci” jest słowem danym raz na zawsze, zobowiązują się – oboje jednakowo – do nierozerwalnego kontynuowania swego przymierza. Papież mówi:

„Komunia małżeńska charakteryzuje się nie tylko swoją jednością, ale również nierozerwalnością ...
– To głębokie zjednoczenie będące wzajemnym oddaniem się sobie dwóch osób, jak również dobro dzieci, wymaga pełnej wierności małżonków i prze ku nieprzerwalnej jedności ich współżycia” (FC 20; GS 48).

Stałe, stanowcze przypominanie nierozerwalności małżeństwa należy do misji Kościoła. Zawierzając wszechmocy Bożej łaski, Kościół podtrzymuje małżonków z mocą w pewności, że trwanie w niej jest możliwe, chociaż niekiedy trudne. Kościół podtrzymuje tę postawę wbrew trendom jej ośmieszenia i naciskom społeczno-kulturowym, które wpajają ideał wieloboków małżeńskich oraz związki wolne, względnie coraz inne małżeństwa cywilne pod pretekstem, że każdy ma prawo zaznać czegoś od życia:

„Tym, którzy w naszych czasach uważają za trudne lub niemożliwe wiązanie się z jedną osobą na całe życie, i tym, którzy mają poglądy wypaczone przez kulturę odrzucającą nierozerwalność małżeństwa i wręcz ośmieszającą zobowiązanie małżonków do wierności, należy na nowo przypomnieć radosne orędzie o bezwzględnie wiążącej mocy owej miłości małżeńskiej, która w Jezusie Chrystusie znajduje swój fundament i swoją siłę” (FC 20).

Niekiedy niełatwo trwać w nierozerwalnej wierności ślubu, zwłaszcza gdy ten drugi odszedł i założył nową rodzinę, wyrządzając stronie porzuconej dojmującą krzywdę, której nie sposób naprawić. Niełatwo wtedy dochować wierności niezachwianie nadal trwającemu ślubowi – bez głębokiego zapatrzenia się w Boga Wiernego swojej miłości do człowieka. Namiestnik Chrystusa nie może jednak nie być wyrazicielem woli Boga w tak istotnej sprawie, związanej wprost ze zbawieniem:

„Bóg chce nierozerwalności małżeństwa i daje ją jako owoc, jako znak i wymóg miłości absolutnie wiernej,
którą On darzy człowieka i którą Chrystus Pan żywi dla swego Kościoła” (FC 20).

Stałym punktem odniesienia dla tego pokrzywdzonego, albo i obojga kuszonych do rozwiązania przymierza, jest Chrystus. On pozostaje wierny raz człowiekowi danemu słowu: „Kocham cię” ! – aż do swego zatorturowania na krzyżu. Odkupiciel kontynuuje wierność w miłowaniu „aż do końca” (J 13,1), wbrew ludzkiej zdradzie miłości i wbrew śmierci, jaką zgotuje Mu Jego Oblubienica:

„Tak jak Chrystus jest ‘świadkiem Wiernym’, jest owym ‘tak’ obietnicy Bożej i przez to najwyższym urzeczywistnieniem bezwarunkowej wierności, z jaką Bóg miłuje swój Lud, tak samo małżonkowie chrześcijańscy powołani są do rzeczywistego uczestnictwa w nieodwołalnej nierozerwalności, która łączy Chrystusa z Kościołem, Jego Oblubienicą, umiłowaną przez Niego aż do końca” (FC 20).

Słowa Namiestnika Chrystusowego uświadamiają powagę miłości jako stałego wymogu, jaki Bóg stawia małżonkom: bezwzględnego prymatu ducha – Ducha Świętego – nad ciałem i tendencjami egoistycznymi, DO-środkowymi. Miłość jest darem siebie, a ponadto jest ona dla małżonków przykazaniem:

„Dar sakramentu jest jednocześnie powołaniem i przykazaniem dla małżonków chrześcijańskich, aby pozostali sobie wierni na zawsze, ponad wszelkie próby i trudności, w wielkodusznym posłuszeństwie świętej woli Pana: ‘Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela’ ...” (FC 20).

Swoistym podsumowaniem tego niekiedy trudnego zagadnienia są słowa Jana Pawła II z jego Listu do Rodzin:

„Słowa przysięgi małżeńskiej orzekają o tym, co stanowi wspólne dobro – naprzód małżeństwa, z kolei zaś rodziny. Dobrem wspólnym małżonków jest miłość, wierność i uczciwość małżeńska oraz trwałość ich związku ‘aż do śmierci’. To dobro obojga jest równocześnie dobrem każdego z nich. Ma z kolei stać się dobrem ich dzieci.
– Należy do istoty dobra wspólnego, że łącząc poszczególnych ludzi, stanowi zarazem prawdziwe dobro każdego.
– Jeśli Kościół, podobnie też i państwo ... przyjmuje przysięgę małżonków, to czyni tak na zasadzie, iż to właśnie jest ‘wpisane w ich serca’ [Rz 2,15]. To oni sami ślubują sobie wzajemnie, przysięgając, czyli potwierdzając prawdziwość swoich ślubów wobec Boga. Oni sami, jako ochrzczeni, są szafarzami sakramentu małżeństwa w Kościele. Św. Paweł uczy, że to ich wzajemne ślubowanie jest ‘tajemnicą wielką’ [Ef 5,32] ...” (LR 10).

Do zagadnienia nierozerwalności wraca papież jeszcze przy omawianiu wskazań duszpasterskich w sytuacjach nieprawidłowych (FC 79-84). Poza tym, wierność-nierozerwalność przypomina także inną zasadę: zobowiązanie małżonków do przestrzegania normy etycznej przy współżyciu płciowym. Bo i ona jest z „nakazu Chrystusa” (FC 34) i wymaga postawy „radykalizmu i doskonałości” (FC 33; zob. RP 21).


Miłość małżeńska płodna

Kolejną cechą, jaką musi się cechować miłość małżeńska, to jej ukierunkowanie na przekazywania życia. Innymi słowy miłość małżeńska musi być płodna. Oto odnośne słowa z Humanae vitae:

„Jest to wreszcie miłość płodna, która nie wyczerpuje się we wspólnocie małżonków, ale zmierza
również ku swemu przedłużeniu i wzbudzeniu nowego życia” (HV 9).

Jest rzeczą samą przez się zrozumiałą, że „małżeństwo i miłość małżeńska z natury swej skierowana jest na ‘zrodzenie i wychowywanie potomstwa’ ...” (GS 50). W swym Liście do Rodzin z okazji Międzynarodowego Roku Rodziny (rok 1994) nawiązuje Jan Paweł II do tego aspektu małżeńskiej miłości w następujących słowach:

„Jedność dwojga trwa w ich dzieciach. ‘Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym Bóg was obdarzy?’ – pyta ich celebrans w momencie ślubu. Potwierdzenie ze strony nowożeńców odpowiada wewnętrznej prawdzie miłości, jaka ich łączy. Jedność dwojga nie zamyka małżonków, nie jest dla nich samych. Jest otwarta w kierunku nowego życia i nowej osoby. Małżonkowie jako rodzice są zdolni obdarzyć życiem istotę do nich samych podobną, nie tylko ‘kość z ich kości i ciało z ich ciała’ [Rdz 2,23], ale Obraz i podobieństwo Boga – czyli osobę ...” (LR 8).

Małżonkowie zdążają wprawdzie przez ślub w pierwszym rzędzie do własnego spełnienia, przeżywając obopólną komunię jako „owoc i znak potrzeby głęboko ludzkiej” (FC 19). Tym samym przysługuje im prawo do planowania rodziny, na ile za tym przemawiają względy ‘fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne(HV 10), jak o tym już mówiono (zob wyż. : Etycznie liczące się motywy dla odłożenia poczęcia). Znaczy to, że decyzja na planowanie poczęć, a tym bardziej użyte w tym celu środki są zawsze w pierwszym rzędzie problemem etycznym: odpowiedzialności w sumieniu w obliczu Boga.

(15 kB)
Objaśnienie

Toteż cel ten, może i dramatycznie uzasadniony, winien być osiągany w sposób etycznie poprawny: z uwzględnieniem „obiektywnego porządku moralnego, ustanowionego przez Boga, którego to porządku prawdziwym tłumaczem jest prawe sumienie” (HV 10).
– Postawa małżonków będzie wówczas wyrazem ich przekonania wiary, że autentycznym i autorytatywnym tłumaczem wspomnianego przez Ojca świętego „prawego sumienia” nie może być arbitralna opinia pojedynczego człowieka, a natomiast obowiązuje w tym wypadku „posłuszeństwo wierze(FC 51; zagadnienie to – z wielorakimi uzasadnieniami, zostało obszernie omówione w 6 rozdziałach części drugiej naszej strony; zob.: Intymność w obliczu wyboru DOBRA czy ZŁA – oraz kolejne rozdziały tejże części).

Decyzja odnośnie do ilości potomstwa jest niewątpliwie sprawą samych małżonków, którzy „pogląd ten winni ... ustalać ostatecznie wobec Boga” (GS 50). W zależności od okoliczności ich życia małżeńsko-rodzinnego dokonują wyboru za nie-nastawianiem się aktualnie – lub w ogóle – na dalsze poczęcie; albo z kolei zajmą postawę gotowości na powiększenie rodziny – „wedle wymogów roztropności” (MiN 469). Ważne, by zdawali sobie sprawę, iż:

„... w swoim sposobie działania nie mogą postępować wedle własnego kaprysu, lecz że zawsze kierować się mają sumieniem, dostosowanym do Prawa Bożego, posłuszni Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który wykłada to prawo autentycznie, w świetle Ewangelii” (GS 50; por. EV 97).

Kościół nie tylko nie niszczy miłości, lecz broni ją przed agresją ze strony egoizmu seksualnego. Czyni to przez nieustępliwość w ukazywaniu normy moralnej w tym względzie. Z kolei zaś Kościół „nie dziwi się temu, że podobnie jak Boski jego Założyciel, postawiony jest ‘na znak, któremu sprzeciwiać się będą’ ...” (HV 18).
– Jak jego poprzednicy, tak i Jan Paweł II podkreśla z całą mocą konieczność postępowania w tym względzie:

„... w świetle obiektywnych kryteriów, uwzględniających naturę osoby ludzkiej i jej czynów, które to kryteria w kontekście prawdziwej miłości strzegą pełnego sensu wzajemnego oddawania się sobie i człowieczego przekazywania życia” (FC 32).

Otwartość na życie jest w małżeństwie tak dalece istotna, że w przypadku intencji wykluczającej przyjęcia potomstwa przez jednego z partnerów w chwili zawierania małżeństwa, byłoby ono nieważne (CIC, kan. 1101, 2; kan. 1102, 1).

Z drugiej strony wzrasta ilość małżeństw, które nie mogą doczekać się własnego dziecka. Niepłodność może prowadzić do przykrych następstw dla komunii tych dwojga (por. EV 44).

Jednocześnie zaś przedłużająca się niepłodność staje się być może coraz głośniejszym Bożym wołaniem, by małżonkowie otworzyli się na dzieci obce i utworzyli rodzinę zastępczą (FC 14.41; EV 93). Podstawowy sens małżeństwa nie ulega zmianie: przedłużenie miłości małżonków w ich dzieciach, będących „żywą i nierozłączną syntezą ojcostwa i macierzyństwa” (FC 14). Wychowanie zaś, bardziej niż fizyczne zrodzenie, przekształca rodzinę w „szkołę bogatszego człowieczeństwa” (GS 52) – dzięki nieustannej „wymianie wychowawczej między rodzicami i dziećmi, w której każdy daje i otrzymuje” (FC 21). W ten sposób w rodzinie kształtuje się „cywilizacja miłości”, która następnie z niej rozprzestrzenia się na świat (por. LR 13-16).


E.   Z JUBILEUSZU RODZIN – Roma  (12-15. X. 2000 r.)

Ozdobnik

1. Rzymski jubileusz rodzin

Na zakończenie tego rozdziału, w którym podaliśmy garść myśli pojawiających się w obliczu ewentualnego wyboru stanu życia: do małżeństwa i konsekwentnie: rodziny, można by dla swoistej ilustracji naszych suchych rozważań przytoczyć parę szczegółów z szczególnie radośnie w Rzymie przeżytego Jubileuszu Rodzin pod koniec „Wielkiego Roku Jubileuszu 2000” pod przewodnictwem Ojca świętego Jana Pawła II (12-15.X.2000 r.). Zgromadzonych było kilkaset tysięcy osób: małżeństw, narzeczeństw oraz rodzin z wszystkich kontynentów. Ojciec święty asystował przy zawieraniu ślubu małżeńskiego ośmiu par z różnych kontynentów. Zebrani trwali wraz z dziećmi pomimo ulewnego deszczu, jaki panował w ostatnim dniu owego Jubileuszu (szczegóły tu podane zaczerpnięte są z: Wiadomości Katolickiej Agencji Informacyjnej (= KAI], [447] czwartek, 19.X.2000, nr 43, str. 20-25).

Jubileuszowe dni przygotowawcze

Obchody Jubileuszu Rodzin trwały przez kilka dni. Uroczystości przygotowawcze odbywały się po różnych bazylikach Rzymu – w dużej mierze ze względu na nie kończące się tłumy pielgrzymów z całego świata i oczywiście ze względu na wielość języków. Małżeństwa i rodziny chciały skorzystać również z sakramentu pojednania, jednego z warunków uzyskania odpustu związanego z obchodami Jubileuszu.

Zespół Down'a
Objaśnienie

Szczególnie głębokim przeżyciem dla małżeństw i rodzin stało się centralne nabożeństwo czwartkowe: Drogi Krzyżowej, odprawionej w samej już Bazylice św. Piotra na Watykanie.
– Centralne nabożeństwo piątkowe skupiało się na rachunku sumienia.
– Wszystkie te ‘dalsze przygotowania’ zmierzały do niedzielnej Eucharystii, odprawionej pod przewodnictwem Ojca świętego, który asystował przy zawieraniu sakramentu małżeństwa przez osiem par osób z różnych kontynentów.

Autorem wspomnianych rozważań nabożeństwa Drogi Krzyżowej w czwartek był belgijski kapłan – ks. Michel Schooyans. Nabożeństwo odbywało się wśród niezwykłej iluminacji Bazyliki św. Piotra. Przygotowany był rzeczywisty krzyż. Przechodził on do coraz innej grupy małżeństw i rodzin.
– Rozważania były tak skomponowane, by ukazać, jak ‘los’ Chrystusa wstępującego na Kalwarię splata się z nieodłącznymi cierpieniami licznych małżeństw i rodzin – również u progu XXI wieku.

W pochodzie z krzyżem podążały m.in. rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi. Oto parę migawek z owego nabożeństwa.

Przy stacji upamiętniającej pierwszy upadek Jezusa, krzyż spoczął na ramionach chłopca, którego ręce były wykrzywione przez nieuleczalną chorobę. Krzyż podtrzymywała w tym wypadku matka.
– Na kolejnej stacji krzyż powędrował do chłopczyka, który nie miał ani rąk ani nóg. Obok chłopca-kaleki stał jego ojciec. Fragment z rozważania:

„Rodzina to miejsce, gdzie jest niestety dużo cierpienia, gdzie obecna jest męka Chrystusa.
Jednocześnie jest to jednak też miejsce zmartwychwstania ...”

Stacja skazania Jezusa na śmierć posłużyła jako okazja do modlitwy za polityków, odpowiedzialnych za sterowane ustawodawstwo o zamachach na ludzkie życie.

Autor rozważań wplótł w Drogę Krzyżową również stacje, które nie występują w tradycyjnym nabożeństwie. Taką stacją stało się np. zaparcie się Piotra – oraz przebaczenie, jakiego mu udzielił Jezus. Autor rozważań zapytał:

„Czy jest taka rodzina, która by nie cierpiała z powodu grzechu? Bywa, że jest to grzech cudzołóstwa, czasem jest to grzech ciągnących się nieporozumień i kłótni, które w końcu prowadzą do rozbicia rodziny. Rodzina zostaje jednak zaproszona do tego, by podążając drogą Piotra żałować, pojednać się i odnaleźć wewnętrzny pokój ...”.

Z świadectw małżeńsko-rodzinnej miłości

W bezpośrednim przygotowaniu do sprawowanej Eucharystii wystąpiło szereg małżeństw i rodzin z coraz innego kontynentu. Małżonkowie opowiadali z szczerą prostotą o swych trudnościach i radościach, prześwietlonych łaską przyjętego i przeżywanego sakramentu. Oto dwa z owych ‘świadectw’.

1. W pewnej chwili wystąpiła para małżeńska z Włoch. Powiedzieli, że w ciągu 25 lat swego związku doczekali się dwóch córek i adoptowali troje niepełnosprawnych dzieci. Dzieciom tym zapewnili nie tylko ciepło ogniska rodzinnego, ale dali im również wykształcenie na miarę swoich i ich możliwości. Miłości, jaką darzyli siebie wzajemnie oraz piątkę dzieci, a także oddanego zaangażowania w ich wychowanie, co wszystko starali się przesycać głęboką wiarą w Bożą dobroć i Boże Miłosierdzie, nie było w stanie zachwiać bolesne doświadczenie, jakim się stała nagła śmierć w wypadku samochodowym najstarszej córki. Gdy wspomniani małżonkowie wraz z przybranymi dziećmi i żyjącą naturalną córką podeszli do Ojca świętego, wziął on na swe ręce dwoje najbardziej niesprawnych dzieci i serdecznie je ucałował i pobłogosławił.

2. A oto świadectwo innych małżonków – którzy również pochodzili z Włoch: Giovanni i Elena. Małżonkowie ci wyznali, że pewnego dnia przeczytali przypadkowo w gazecie przeznaczonej do rozpalenia ognia w kominku apel w sprawie Simony, 7-letniej dziewczynki, którą matka pozostawiła w szpitalu. Chirurg, który przeprowadził operację jej serca powiedział: ‘Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Ale tylko miłość rodziny może przywrócić Simonie wolę życia’. Małżonkowie powiedzieli: „Tak to Simona, ku naszej radości, stała się naszą trzecią córką. Niedawno ukończyła 21 lat, jest dziewczyną bardzo radosną i życzliwą siostrą dla naszych pozostałych dzieci”.
– Na tym jednak nie koniec. W jakiś czas potem ci dwoje dowiedzieli się z prasy o Franciszku. Nie miał on rąk ani nóg. Giovanni i Elisa zgłosili gotowość jego adopcji. I dodali: „Teraz Franciszek jest uczniem Szkoły Średniej ... Chociaż porusza się na wózku o napędzie elektrycznym, nauczył się wiele rzeczy. Umie malować ustami i wymyśla bajki.
– Ale i tę rodzinę nawiedziło trudne doświadczenie: W wypadku samochodowym zginęła ich naturalna córka, 18 letnia Cecylia. Niedługo potem jednak – jak dalej opowiadali – „do naszego domu ponownie powróciło życie: Przyjęliśmy z kolei Andrzeja – z zespołem Down’a. Andrzej dzięki pomocy brata i sióstr nauczył się chodzić ... Bardzo lubi grę w piłkę, bawi się w samochodziki z Franciszkiem, a także tańczy z siostrą, bawi się z psem i kotem i czyta bajki ...”.
(zob. przytoczony numer : Wiadomości KAI, str. 20-21).


2. Z końcowej homilii Jana Pawła II  (15. X. 2000 r.)

Boże błogosławieństwo dla małżeństwa

A oto kilka fragmentów z homilii Eucharystii zakończeniowej Jubileuszu Rodzin, jaką wygłosił Jan Paweł II (15. X. 2000 r.). Przytoczymy jedynie niektóre z wygłoszonych jego zdań (zob. przytoczony numer: Wiadomości KAI, str. 24-25).

(pkt 1) – „... Od początku stworzenia nad rodziną spoczęło błogosławiące spojrzenie Boga. Bóg stworzył mężczyznę i kobietę na swój Obraz i dał im szczególne zadanie dla rozwoju ludzkiej rodziny ...
– Wasz Jubileusz ... jest pieśnią chwały za to pierwotne błogosławieństwo. Spoczęło ono na was, chrześcijańscy małżonkowie, kiedy biorąc ślub, przysięgaliście sobie wierną miłość wobec Boga (...) Otwórzcie się na stale odnawiający się strumień tego błogosławieństwa. Niesie on w sobie moc stwórczą, odradzającą, zdolną ukoić wszelkie zmęczenie i zapewnić nieprzemijającą świeżość waszemu darowi.

„Jedno Ciało ...”

(pkt 3) ‘Jednym ciałem’ – (...) Biblijne określenie ‘ciało’ nie odnosi się jedynie do fizyczności człowieka, lecz do jego całkowitej tożsamości ducha i ciała. Małżonkowie urzeczywistniają nie tylko spotkanie cielesne, lecz prawdziwą jedność swych osób, Jedność tak głęboką, że czyni ich w jakiś sposób odbiciem w dziejach owego ‘My’ – Trzech Osób Boskich (...).
– (Jezus) bez obawy wskazuje raz jeszcze na pierwotny plan (chodzi o dyskusję faryzeuszów z Jezusem w sprawie Listów Rozwodowych: Mk 10,6).

Wola Boża: miłość nierozwiązalnie wierna

(pkt 4) – (...) Kościół, idąc Jego (= Chrystusa) śladami, ma obowiązek dawać w ciągu dziejów świadectwo o tym pierwotnym planie (Boga), ukazując, że jest prawdziwy i możliwy do realizacji. Czyniąc to, Kościół nie ukrywa trudności i dramatów, które konkretne doświadczenie dziejowe odnotowuje w życiu rodzin. Wie On jednak również, że wola Boża, przyjęta i spełniona z całego serca, nie jest łańcuchem, który zniewala, lecz warunkiem prawdziwej wolności, która w miłości osiąga swoją pełnię. (...) W małżeństwie sakramentalnym małżonkowie (...) zobowiązują się do wzajemnego otwierania się i zaświadczenia światu o mocnej i nierozerwalnej miłości, jaką Chrystus – umiłował Kościół ...

Dzieci – wiosna rodziny i społeczeństwa

(30 kB)
Objaśnienie

(pkt 5) – Błogosławieństwo Boże jest u źródeł nie tylko komunii małżeńskiej, lecz także odpowiedzialnego i wielkodusznego otwarcia się na życie. Dzieci rzeczywiście są ‘wiosną rodziny i społeczeństwa’ ... W dzieciach małżeństwo osiąga swój rozkwit; w nich dokonuje się ukoronowanie owego całkowitego dzielenia się życiem (por. łac.: totius vitae consortium: CIC, kan. 1055 § 1), które czyni z małżonków ‘jedno ciało’. Dzieje się tak zarówno w przypadku dzieci zrodzonych z naturalnego stosunku małżonków, jak i w przypadku dzieci adoptowanych. Dzieci nie ‘są dodatkiem’, ale ‘bezcennym darem’ (GS 50), wpisanym w samą strukturę związku małżeńskiego. (...).

Jak Rodzina z Nazaretu ...

(pkt 7) – Przyjmijcie zatem z ufnością ... łaskę jubileuszową, która w tej Eucharystii została obficie wylana. Przyjmijcie ją, biorąc za wzór Rodzinę z Nazaretu, która chociaż była powołana do nieporównywalnej misji, podążała tą samą drogą, wśród radości i cierpień, wśród modlitwy i pracy, wśród nadziei i przygnębiających prób, zawsze trwająca w posłuszeństwie Woli Bożej. Niech wasze rodziny będą coraz bardziej ‘Kościołami Domowymi’, z których codziennie wznosi się śpiew chwały Bożej i promieniuje na społeczeństwo dobroczynny i odradzający wpływ miłości (...)
– Maryja, Królowa Rodziny, niechaj was zawsze wspiera swą macierzyńską dłonią”.

(27 kB)

DODATEK    MODLITEWNY

Modlitwy o dobrego chłopca – dobrą dziewczynę

Może ktoś z młodych przyjmie otwartym sercem propozycję kilku nasuwających się intencji modlitewnych: chłopiec o dobrą dziewczynę na przyszłą żonę i matkę; dziewczyna o dobrego chłopca, przyszłego męża i ojca. Tego rodzaju modlitwę można oczywiście ułożyć sobie samemu, ewentualnie zmodyfikować poniższy projekt modlitwy – zależnie od indywidualnych preferencji i osobistych uwarunkowań.


Modlitwa o dobrą żonę

Boże! Tyś Ojcem! Tyś mnie umiłował przed założeniem świata. Jeśli pragniesz, bym wstąpił w związek małżeński, wskaż mi DZIEWCZYNĘ, którą przygotowałeś dla mnie na żonę i matkę naszych dzieci. Ukształtuj jej serce, żeby było pełne miłości, czystości i opiekuńczości, zapatrzone w potrzeby bliźniego. Niech będzie zawsze zatroskana o zdrowie i dobro nas obojga i naszych dzieci. Niech ukocha macierzyństwo jako najszczytniejsze powołanie kobiety-żony, przedkładając je ponad osobistą karierę. Niech z jej serca zawsze prześwieca Twoja obecność, przez którą na mnie i na naszą przyszłą rodzinę nieustannie spływać będzie mogło Twoje błogosławieństwo.

Modlitwa o dobrego męża

Boże! Tyś Ojcem! Tyś mnie umiłował przed założeniem świata. Jeśli pragniesz, bym wstąpiła w związek małżeński, wskaż mi CHŁOPCA, którego przygotowałeś dla mnie na męża i ojca naszych dzieci. Ukształtuj jego serce, żeby było pełne miłości, czystości i odpowiedzialności. Niech mój chłopiec stawia zawsze Ciebie, Boże, i Twoją miłość ponad wszystkie wartości. Niech w jego i naszym życiu nie będzie alkoholu, palenia i zapatrzenia się w egoistycznie pojmowane zaspokajanie potrzeb własnych. Spraw, żeby wzrastał na męża według Twego Boskiego Serca i czuwał jak Józef – nad Bożym życiem w dniach narzeczeństwa i przyszłego małżeństwa.

Proszę z całą ufnością, Ojcze Najlepszy! Spraw, by nasze przyszłe życie – w narzeczeństwie, a potem w małżeństwie i rodzinie, było kroczeniem za Chrystusem, który jest jedyną „Drogą i Prawdą i Życiem”. Niech moje, a kiedyś nasze życie fizyczne i duchowe – wzrasta stale pod okiem Niepokalanej Matki Jezusa i Matki naszej. Amen.

Jezu, Maryjo, Józefie święty! Wam oddajemy serce, ciało, i duszę naszą. Amen.

Modlitwa wspólna narzeczonych

Jeśli Pan Ci już posłał chłopca względnie dziewczynę i wszystko wskazuje na to, że staliście się prawdziwym narzeczeństwem, modlitwa zmieni samoistnie swój dotychczasowy charakter. Spotkania – wytęsknione i radujące – będą stawały się nieustannym zdawaniem egzaminu z jakości obopólnej miłości. Wypada, by oboje modlili się razem i poprzez modlitwę upraszali sobie zasadnicze Boże moce do trwania w decyzji zachowania i rozwijania narzeczeńskiej czystości oraz sprostania wielorakim innym zadaniom stającym przed nimi w tym okresie bezpośredniego przygotowania do udzielenia sobie sakramentu małżeństwa, którym być może w niedługim już czasie zwiążą się na trwałe. Życie pełnią tego sakramentu na co dzień ma się stać dla tych dwojga i ich potomstwa – ich drogą do nieba.

Kwiat: 3 kB Kwiat: 3 kB Modlitwa narzeczonych

Niepokalana Matko Maryjo i święty Józefie! Wy wiecie, co to znaczy: miłość i narzeczeństwo. Dopomóżcie nam TAK się kochać, żeby każdy nasz pocałunek, każde dotknięcie, każdy wyraz czułości i miłości mógł się cieszyć błogosławieństwem Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Podtrzymujemy raz obraną decyzję: Nie wkroczymy na teren intymności. Czekamy z kochającą miłością, aż nas tam wprowadzi On: nasz Bóg i Pan.
Trzymajcie, Maryjo i Józefie, oraz Wy, Kochani Aniołowie Stróżowie – nasze ręce, nasz wzrok i uczucia! Byśmy Ducha Świętego nie zasmucili (Ef 4,30). Byśmy przez czystość naszych ciał i serc mogli „podobać się Panu” (2 Kor 5,9) i uprosić sobie choć trochę łask tego sakramentu, do którego nas wzywa Pan.
Niech świadomość, że na czystość tę czeka Chrystus, dopomoże zawierzać wciąż bardziej miłości z krzyża, niż zamętowi uczuć, który by miłość naszą mógł znieważyć.

Zawierzenie Bożemu Miłosierdziu
Miłosierny Jezu! Ufamy Tobie.
Zawierzamy Ci siebie: w życiu – w umieraniu – i po śmierci.
Maryjo – przyjmij nas: ze Swym Synem, i świętym Józefem.

Ozdobnik

Re-lektura – część III, rozdz.1b:
Stadniki, 9.XI.2013.
Tarnów, 18.XII.2016.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



C. INTYMNOŚĆ „WYŁĄCZNA” I „WŁAŚCIWA” MAŁŻEŃSTWA
„Wyłączna” i „właściwa” Małżeństwa ...

D. NIEODZOWNE CECHY MIŁOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ
Miłość małżeńska „ludzka”
Miłość małżeńska „pełna”
Miłość małżeńska „wierna” i „wyłączna”
Miłość małżeńska nierozerwalna
Miłość małżeńska płodna

E. Z JUBILEUSZU RODZIN – Roma (12-15. X. 2000 r.)
1. Rzymski Jubileusz Rodzin
Jubileuszowe Dni Przygotowawcze
Z świadectw małżeńsko-rodzinnej MIŁOŚCI
2. Z końcowej homilii Jana Pawła II (15. X. 2000 r.)
Boże błogosławieństwo dla małżeństwa
„JEDNO Ciało ...”
WOLA Boża: Miłość nierozwiązalnie wierna
Dzieci – Wiosna Rodziny i Społeczeństwa
Jak Rodzina z Nazaretu ...

„DODATEK MODLITEWNY”
Modlitwa o dobrego Chłopca – dobrą Dziewczynę w perspektywie małżeństwa
Modlitwa wspólna Narzeczonych


Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1: Słowa przysięgi w chwili ślubu małżeńskiego
Ryc.2. Z Mszy św. w polskim kościele w Norwegii (a)
Ryc.3: Z Mszy św. w polskim kościele w Norwegii (b)
Ryc.4. Marcin wielorako upośledzony raduje się odwiedzinami
Ryc.5. Z Mszy św. w polskim kościele w Norwegii (c)