(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(4 kB)

Rozdział Siódmy

W DALSZYM PRZYGOTOWANIU
DO SAKRAMENTU POJEDNANIA
Z GRZECHÓW PRZECIW
VI-IX PRZYKAZANIU
*       *       *
Jezu, wyrwij mnie i nas z tych grzechów
mocą Krwi Odkupienia

(8.9 kB)


Rozpoczynający się w tej chwili rozdział (cz.II, rozdz.7) można ściągnąć
w formacie ‘PDF’.
Kliknij:

W dalszym przygotowaniu do Sakramentu Pojednania z grzechów przeciw VI-IX Przykazaniu
(stan: 3.XII.2020)

Wyjaśnienie wprowadzające

Zaczyna się nowy, zakończeniowy rozdział w niniejszej części drugiej naszej strony (cz.II, rozdz.7). Rozdział ten powstaje ... po wielu latach od napisania poprzednich rozdziałów, a nawet całości strony. Jest on swoistym podsumowaniem rozważań przede wszystkim części drugiej naszej strony. Część ta w dużej mierze osnuta jest wokół postawy ‘NIE’ w obliczu Boga, który w swej „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) wszczepił w sumienie człowieka-OSOBY m.in. swój Boży wewnętrzny ŁAD przeżywania intymności małżeńskiej.

Pragnęlibyśmy poświęcić niniejszy rozdział swoistemu dalszemu przygotowaniu do skorzystania z daru Chrystusa-Odkupiciela: możliwości odzyskania Łaski uświęcającej dzięki sakramentowi Pojednania-Pokuty. Rozważania poprzednich rozdziałów niniejszej części pozwoliły uświadomić sobie, że człowiek jest podarowanym sobie samemu jedynie odpowiedzialnym-poczytalnym zarządcą, tzn. nie jest w żadnym wypadku właścicielem siebie samego. Uświadomienie sobie tej rzeczywistości, niezależnej od jakiejkolwiek ideologii, staje się całkiem innym, nowym, wiążącym punktem wyjścia do rozliczania się przed Bogiem z podjętych działań – dobrych czy złych.

Dodatkowo pragnęlibyśmy zamieścić w dalszym ciągu niniejszego rozdziału niezwykle pouczający, wielorako oczekiwany dokument Watykanu z 2016 roku: „Nową Kartę Pracowników Służby Zdrowia”. A w końcu przedstawić twórcze – ludzkie i Boże rozwiązanie w trudnej sytuacji zaistniałej ciąży pozamacicznej.

Nagromadzony materiał podzielimy na trzy główne paragrafy:

buk-aaa (11 kB)

A.  ZAPROSZENIE KAŻDEGO
DO JEDNO-Z-BOGIEM-NA-ZAWSZE
– ... ZA PEWNĄ CENĘ

f85 (10 kB)

1. Człowiek
stworzony „... dla niego samego”

Niniejsza strona internetowa poświęcona jest etycznemu wymiarowi życia człowieczego. Ocena moralna zachowań dotyczy działań podejmowanych zarówno samotnie, jak i wespół z innymi osobami. Nie może ona być płytka, ani arbitralna. Ocena etyczna musi opierać się i wyrastać z niepodważalnego źródła. Źródłem ocen moralnych nie może być ‘materia’, ani tym bardziej bezosobowa potęga żywiołów. „Zdrowa nauka” (2 Tm 4,3) rozumu podpowiada, że źródłem wewnętrznego ŁADU wszechrzeczy nie może nie być Bóg. Jego zaś istotą nie może nie być – pełnia radości-ŻYCIA-Istnienia. ‘Życiem’ zaś jest Bóg dlatego, że nie może On nie być pełnią radości-MIŁOŚCI, która odwiecznie – niejako wyrastając poza i ponad siebie, tworzy DOBRO w jego Bożym znaczeniu.

Wspomniany ŁAD wszechrzeczy nie może nie być nieustającym odzwierciedleniem tajemnicy tego, KIM – i JAKIM jest „miłująca wszechmoc Stwórcy” (DeV 33). Znaczy to, że pełni wdzięczności i uwielbienia przyjmujemy jako niepodważalną oczywistość nie tylko teoretyczne istnienie ‘jakiegoś’ Boga, który by bytował poza światem i niezależnie od stworzonego przez siebie świata. Tenże bowiem Bóg niejako nie potrafi być w swej niedosięgalności poza i ponad wszechświatem – Bogiem wciąż ‘bliższym’ Człowieka, aniżeli on sam jest bliski siebie (por. do tego: Dz 17,23-31).


(zob. do tego wypowiedź św. Augustyna: „Późno Cię ukochałem, Piękności dawna i zawsze nowa! Późno Cię ukochałem! We mnie byłeś, ja zaś byłem na zewnątrz i na zewnątrz Cię poszukiwałem. Sam pełen brzydoty, biegłem za pięknem, które stworzyłeś. Byłeś ze mną, ale ja nie byłem z Tobą. Z dala od Ciebie trzymały mnie stworzenia, które nie istniałyby w ogóle, gdyby nie istniały w Tobie. Przemówiłeś, zawołałeś i pokonałeś moją głuchotę. Zajaśniałeś, Twoje światło usunęło moją ślepotęl Zapachniałeś wokoło, poczułem i chłonę Ciebie. Raz zakosztowałem, a oto łaknę i pragnę; dotknąłeś, a oto płonę pragnieniem Twojego pokoju”. – „Wyznania”, Księga 10,27).

Schodzimy natychmiast do ... człowieka. Człowiek przecież – i tylko człowiek w swym zróżnicowaniu jako człowiek-mężczyzna i człowiek-kobieta, jest tym właściwie „chcianym-zamierzonym” stworzeniem pośród milionów pozostałych stworzeń wszechświata: ożywionych i nieożywionych.
– Jak bardzo lubił wracać do tego stwierdzenia św. Jan Paweł II. Przytaczał chętnie charakterystyczną, zaangażowanego myślenia zakładającą wypowiedź Soboru Watykańskiego II. Wyraża ją ‘Konstytucja Duszpasterska o Kościele w świecie Współczesnym’, której był współ-redaktorem jako biskup Krakowa Karol Wojtyła. Wypowiedź ta wychodzi z tajemnicy JEDNO-w-Miłości-Życiu Trójcy Przenajświętszej, stając się stałym wzorcem dla człowieka, wyniesionego do godności Bożego OBRAZU:

„... To podobieństwo
(pewne podobieństwo między jednością Osób Bożych, a jednością synów Bożych zespolonych w Prawdzie i Miłości w jej biblijnym rozumieniu)
ukazuje, że człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem,
którego Bóg chciał dla niego samego,
nie może odnaleźć się w pełni inaczej,
jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego ...” (GS 24; LR 9; itd.).

Myśl ta, a raczej zdumiewająco radosna rzeczywistość, doczeka się na naszej stronie wnikliwszego wyjaśnienia w początkowym odcinku pierwszego rozdziału części V-tej (zob.: Stworzyć instrumentalnie czy ‘dla niego samego’ ?).
Tutaj przypominamy jedynie, że cały kosmos jest stworzony przez Boga – z Bożym ‘gestem-rozmachem’ – jako bezkresny wybieg dla człowieka. Wyraźniej mówiąc, cały nieogarniony kosmos został stworzony przez Boga jedynie instrumentalnie, czyli NIE ‘dla niego samego – samego w sobie kosmosu’. Jeszcze jaśniej mówiąc, Bóg stworzył cały potężny kosmos jedynie ze względu i dla człowieka. Tylko on – człowiek, był i jest przez Boga tym właściwie zamierzonym-stworzonym „dla niego samego”.


(Znaczy to, że Bóg chciał człowieka NIE egoistycznie dla siebie jako Boga, lecz zamierzył go ‘dla niego samego: dla samego człowieka-jako-człowieka’: żeby człowiek żył i osiągnął szczęśliwość. Jednakże na razie ukazuje Bóg jedynie perspektywę wiecznej szczęśliwości. Jej faktyczne osiągnięcie uzależnia Bóg każdorazowo od decyzji, jaką mocą podarowanego sobie samo-stanowienia podejmie w swej wolnej woli osobiście poszczególny człowiek-osoba ...!).

Można by tę rzeczywistość wyrazić jeszcze wyraźniej. Bóg stworzył nieogarniony kosmos jedynie po to, żeby człowiek, ten właściwie chciany, miał się gdzie ‘obracać’. Sam tylko człowiek miał sprawować władzę – królewską – nad całym ‘kosmosem rzeczy:’ nie-osób. On zaś sam: człowiek-mężczyzna oraz człowiek-kobieta mieli podlegać bezpośrednio samej tylko „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33). Wzrok człowieka miał być utkwiony w podsuwane mu przez tegoż Boga sugestie zachowań, godnych jego jako króla nad światem rzeczy, a zarazem sługi ku dobru wszechświata materii.

f85 (10 kB)

2. Ja ... stworzony do nieśmiertelności

(17 kB)
Oto pewna rodzina z pewnego kraju w Afryce. Cieszą się szybko dorastającymi dziećmi. W tak wielu krajach Afryki panują wciąż wojny plemienne, zorganizowane bojówki napadają na całe wsie, wykradają co się da, zabijają każdego kto by stawił opór, niszczą cały dorobek kulturowy, prześladują szczególnie wyznawców Chrystusa. Daleko nie wszystkie rodziny w Afryce przeżywają pokój w rodzinie, domu i serca – jak ta tutaj przedstawiona.

Wyrażamy się o Bogu w przekonaniu niepodważalnego, ponadnaukowego pewnika wiary – jako o Kimś, to znaczy o OSOBIE, która nie tylko istnieje, ale tym bardziej bezustannie miłująco działa. Wypada stwierdzić z całą prostotą dziecięcej wiary, która ma za sobą pewność wciąż aktualizowanego Bożego Objawienia, że zupełnie na nic nie przydaje się nie wierzyć w Boga, uciekać się do przyjętego przez siebie tzw. ‘ateizmu’, jeśli nie wręcz ... ‘anty-teizmu’. Każdy człowiek stanie u kresu podarowanego sobie czasu życia – świadom, czy też spychając tę świadomość, która jednak przemieni się tym razem w już nie dającą się obejść rzeczywistość:

„... przed trybunałem Chrystusa,
aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele:
złe lub dobre” (2 Kor 5,10; por Rz 14,10; J 5,25-29; itd.).

Raz poczęty Człowiek, czyli OSOBA, chociażby to była osoba dopiero jedno-komórkowa – nigdy już istnieć nie przestanie. Osoba jest to taka istota, która z natury swej zostaje wywołana z NIE-istnienia do istnienia odtąd już nieodwołalnie nieśmiertelnego. Wola „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) jest tak potężna, że śmierć, która z określonych względów kończy okres podarowanej próby na jakość życia ziemskiego (obojętne czy to będzie śmierć naturalna, czy spowodowana zabójstwem, niekiedy samobójstwem), wyznacza tylko dramatyczny moment przełomu między doczesnością a wiecznością. Przekroczenie tego progu nie jest nigdy końcem ‘istnienia’, ani końcem np. bólów i cierpień, lecz początkiem życia dalszego: przypieczętowaniem istnienia odtąd już na zawsze – na niezmienną wieczność.

Bóg staje mianowicie w swej „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) w chwili biologicznej śmierci przed wolną wolą każdej z osobna OSOBY jeszcze raz, pytając ją w jej wolności, jaki sobie życzy swój wybór osobisty i ostateczny. Czy pragnie rozpocząć z tą chwilą życie-istnienie w uszczęśliwiającym zjednoczeniu z Bogiem na zawsze w „DOMU OJCA, gdzie mieszkań jest wiele” (J 14,2), czy też nie daj Boże – będzie wolała wzgardzić i odrzucić Boga w Jego Miłości-Życiu: odtąd tak samo ... na zawsze, bez możności jakiejkolwiek zmiany na wieki wieków. Bóg wysłucha ... jej ostatecznej decyzji i ją jedynie przypieczętuje – w najgorszym przypadku w niewysłowionym bólu swego Serca.

Postawa zaś wewnętrzna OSOBY w chwili jej biologicznej śmierci wyznacza jakość jej życia od tego momentu ‘wzwyż’ – tym razem już w niezmiennej nieśmiertelności: na zawsze. Decyzji na jakość życia odtąd już wiecznego nigdy nie podejmuje Bóg zamiast ‘człowieka’. Bóg pozostawia zadecydowanie o kształcie życia na wieczność każdej Osobie z osobna – z pełnią uszanowania w obliczu nie na darmo jej podarowanej wolnej woli.
– Podobnie postąpił Bóg w chwili nieodzownej próby na jakość miłości, jakiej nie mógł nie poddać osób Aniołów, stworzonych jako duchów czystych.

f85 (10 kB)

3. Ja ... podarowany sobie z nicości

Rozważanie to pozwala uświadomić sobie z jasnością oczywistości, że ja ... sam siebie oczywiście nie stworzyłem! Jestem, tzn. zostałem ... dopiero STWORZONY.
– Określenie ‘stworzony’ oznacza, że osoba nie zostaje utworzona z jakiegokolwiek uprzednio istniejącego ‘tworzywa-materii’, lecz obdarzona Życiem-Zaistnieniem z ‘nicości’ – jako niezasłużony, nienależny dar, podarowany przez „miłującą wszechmoc Stwórcy” (DeV 33).

„Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia,
niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś,
bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił.
Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty nie powołał (do bytu)?
Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? ...” (Mdr 11,24n).

Samo w sobie określenie: ‘... wywołać coś z nicości’ oznacza absolutne NIE-istnienie czegokolwiek uprzedniego. Niełatwo nam zrozumieć, co to rzeczywiście znaczy: wywołanie z NIE-istnienia – do istnienia. Taka jest jednak rzeczywistość ‘stworzenia’. Stworzenie dochodzi do skutku z czystego, bezinteresownego DARU miłującej Wszechmocy Boga-Stworzyciela. Bóg wychodzi niejako poza siebie samego: jest Mu swoiście ‘zbyt ciasno’ w własnej pełni szczęścia-Życia. Z tego względu udziela siebie ‘na zewnątrz’. Taki jest typowy przymiot miłości-jako-miłości: musi ona być jednym wielkim dynamizmem OD-środkowym – przy jednoczesnym ciągle uaktualnianym przekreślaniu swojego ‘JA’.

Stąd też Bóg wywołuje z NIE-istnienia do istnienia coraz inne byty: świat materii nieożywionej, świat stworzeń ożywionych (zwierzęta; rośliny), a tym bardziej przerastający całą wartość bezkresnego kosmosu ... świat OSÓB: czystych duchów czyli Aniołów, względnie ludzi-osób jako ciała materialnego przenikniętego duchem-duszą w ich charakterystycznym zróżnicowaniu człowieka-mężczyzny oraz człowieka-kobiety.

Dopiero co wspomniana ‘nicość’ nie służy Bogu jako punkt wyjścia czegoś w rodzaju tworzywa-do-utworzenia z niej czegokolwiek. Określenie ‘nicość’ znaczy w sensie dosłownym NIE-istnienie czegokolwiek poza i niezależnie od Boga. Jeśli cokolwiek ‘istnieje’, jest w całkowitości swego bytu-istnienia zależne od daru tego Boga, który stwarza dlatego, że jest jednym wielkim żarem Miłości.

Samo w sobie wywołanie z NIE-istnienia do istnienia jest owiane tajemnicą stworzycielskiej mocy Miłości samego tylko Boga. Żadne stworzenie, nie wyłączając świata Aniołów: duchów czystych – nie jest i nigdy nie będzie zdolne do ‘stworzenia’ jakiegokolwiek nowego istnienia. ‘Stworzenie’ CZEGO-kolwiek jest właściwością wyłączną samego tylko Boga. On zaś – że MIŁUJE, raduje się rozsiewaniem iskier ŻYCIA.

Stworzenie jednak aż OSOBY, czyli obdarzenie nie tylko istnieniem, lecz ponadto wyposażenie w uzdolnienia właściwie OSOBIE (o czym na naszej stronie mowa jest wielokrotnie), tak iż czy to Anioł-OSOBA, czy też człowiek-OSOBA – stają się swoistym OBRAZEM-Podobieństwem Boga samego (por. Rdz 1,26n), przerasta wszelkie pojmowanie którejkolwiek z Osób. Każda bowiem ‘osoba’ jest OSOBĄ dlatego, że OSOBĄ jest sam przede wszystkim Bóg. Z tym że Bóg jest w swej wszystko przerastającej pełni Życia-Miłości aż Trzema OSOBAMI jednego i tego samego swego Bóstwa. Osoba zarówno Anioła, jak z kolei człowieka-Osoby – zostaje tym samym w akcie swego stworzenia wywyższona do niebotycznej godności i wysokości „Partnera Absolutu oraz Podmiotu Przymierza-z-tymże-Bogiem-OSOBĄ (por. MiN 28). Stajemy pełni zdumienia w obliczu tajemnicy-nad-tajemnicami. Rzeczywistość ta przerasta myślenie i wyobrażenie wszelkiego stworzenia Anielskiego i ludzkiego.

W naszych rozważaniach ograniczamy się oczywiście do OSÓB samego tylko człowieka: mężczyzny i kobiety. Jak wspomniano, sam tylko człowiek: ciało-duch naraz, jest tym właściwie „chcianym-zamierzonym” pośród pozostałych stworzeń wszechświata. Bóg ... zatęsknił za KIMS, czyli za OSOBĄ, której mógłby zaproponować stanie się JEDNO-w-Miłości-Życiu z sobą: Bogiem. Warunkiem tego musiało stać się wywyższenie tak zamierzonego stworzenia do wysokości, która z Bożego nadzwyczajnego daru zasypałaby niejako przepaść dzielącą stworzenie od Stworzyciela, umożliwiając mu występowanie wobec Boga na poziomie swoistej równości.

Takie warunki spełnia wyposażenie człowieka w właściwości spotykane jedynie u OSOBY. Chodzi wciąż o podstawowe przymioty ‘osoby’:
!empt (0 kB)samo-świadomość,
!empt (0 kB)samo-stanowienie,
!empt (0 kB)zdolność podejmowania odpowiedzialności-poczytalności

!empt (0 kB)wraz z wyniesieniem człowieka-osoby do poziomu nadprzyrodzoności,

dzięki czemu człowiek-osoba jest w stanie stać się „... uczestnikiem Boskiej natury” (2 P 1,4) oraz „otrzymać moc, aby się stać Dziećmi Bożymi” (J 1,12; por. Rz 8,14-17; itd.).

f85 (10 kB)

4. Czy jestem właścicielem
siebie samego?

Ponownie staje przed nami wielokrotnie na naszej stronie pojawiające się, wciąż mocno uwydatniane pytanie: Czy jestem właścicielem siebie samego i czy wolno mi dysponować sobą dowolnie?
– Jeśli pominąć w tej chwili wywołanie mnie przez Boga z NIE-istnienia do istnienia, nasuwa się w sposób oczywisty sytuacja mojego poczęcia. W poczęcie nowego człowieka zaangażowanych jest dwoje osób: jakaś matka, jakiś ojciec.

Równolegle narzuca się uwadze fakt krańcowo daleko posuniętego zawierzenia-zaufania ze strony Boga takim Dwojgu: rodzicom przyszłego dziecka. Mogą to być ludzie święci, ale mogą to być też wielcy grzesznicy ... Bóg wręcz prowokuje do związania się węzłem małżeńskim, a w ramach małżeństwa do jego przekształcenia w RODZINĘ. W Bożym Zamyśle nie ma innego ważnego małżeństwa, jak tylko małżeństwo-SAKRAMENT (mowa o tym jest na wielu miejscach naszej strony).
– Jako przedziwnie subtelny Pedagog, Bóg nie tylko nie zazdrości takim Dwojgu, że staną się matką i ojcem swego potomstwa, lecz cieszy się wręcz ich rodzicielską radością, ilekroć będą wydawać na świat Potomstwo. Bóg nie będzie im bronił pochwalenia się ich wobec swych Bliskich: „Oto MOJE Dziecko! Ja je urodziłam, jestem jego Matką! – Jest to MOJE Dziecko: jestem jego Ojcem”.

A przecież to ‘Dziecko’, urodzone dzięki tym Dwojgu – jego rodzicom, w żaden sposób nie jest ‘ich’ Dzieckiem! Współdziałanie matki i ojca przy zaistnieniu dziecka jest jedynie zdalnie Bogu zaofiarowanym ich współ-udziałem przy zaistnieniu Nowego Człowieka. Bo Człowiek – to nie ‘materia: materiał’ : człowiek nie jest i nigdy nie stanie się ‘rzeczą-przedmiotem’. Człowiek to DUCH-ciało. Jedynie dzięki DUCHOWI – człowiek jest aż ... OSOBĄ. I tak dopiero, dzięki DUCHOWI-duszy (dusza jest z istoty swej nieśmiertelna), staje się OSOBA nieodwołalnie zdolna do nawiązywania żywotnego dialogu z samym Bogiem – łącznie z jej uzdolnieniem do podjęcia odpowiedzialności-sprawozdawczości w obliczu Boga (oraz oczywiście ludzi) za swoje zachowania.

Jedynym jednak Właścicielem daru samego ŻYCIA-zaistnienia, wraz z podarowanymi OSOBIE możliwościami rozwojowymi – jest wciąż sam tylko Bóg: „miłująca wszechmoc Stwórcy” (DeV 33).

Jak w tym kontekście nie przytoczyć słów św. Jana Pawła II z jego Listu do Rodzin (1994):

„Nowożytny racjonalizm oznacza radykalne przeciwstawienie ducha i ciała w człowieku. Człowiek natomiast jest OSOBĄ przez swoje ciało i ducha zarazem. Nie można tego ciała sprowadzić do wymiarów czystej materii.
– Jest bowiem ciałem ‘uduchowionym’, podobnie jak duch jest tak głęboko zjednoczony z ciałem, że poniekąd można go nazwać duchem ‘ucieleśnionym’.
– Najgłębszym źródłem jego poznania jest Słowo, które stało się Ciałem. Chrystus objawia człowiekowi człowieka.
(w tym miejscu Pismo Papieskie umieszcza przypis 47: ‘Corpore et anima unus, jak to trafnie określa Sobór: GS 14’ = ‘JEDEN ciałem i duszą’).
– To zdanie Soboru Watykańskiego II jest poniekąd długo oczekiwaną odpowiedzią, jaką Kościół daje nowoczesnemu racjonalizmowi” (LR 19).

Matka i ojciec przenigdy nie są w stanie utworzyć, ani tym bardziej przekazać potomstwu ‘ducha’ człowieczego: ducha-duszy-OSOBY ! Duch człowieczy jest z istoty swej nieśmiertelny. Obdarowanie nieśmiertelnością przerasta z istoty swej uzdolnienia jakiegokolwiek stworzenia: Anielskiego i ludzkiego.

A przecież ci Dwoje jako matka i ojciec stanęli w całej swej niepodważalnej rzeczywistości – z ustanowienia samego Trójjedynego, u źródeł zaistnienia danego Nowego Człowieka: OSOBY. Bez ich udziału Nowy Człowiek: Osoba by ... nie zaistniał !


(Dotyczy to również sytuacji, gdyby działanie tych Dwojga było rażąco nieuprawnione, sprzeczne z Bożymi Przykazaniem i z wyraźnym odrzuceniem Boga. Bóg Nieskończony podporządkowuje się pokornie utworzonym przez siebie swym własnym fizjologiczno-biologicznym ustaleniom i ponad wątpliwość udzieli daru Życia: swego OBRAZU-Podobieństwa Nowo powstającej Osobie, chociażby jednocześnie zmuszony był opuścić mieszkanie serca-sumienia występujących tu grzeszników).

Właśnie w tym momencie: gdy zaczynają łączyć się stworzone przez tegoż Trójjedynego komóreczki ojca i matki, niejako nie bacząc na stan sumienia i odpowiedzialności-sprawozdawczości samych owych DWOJGA w swoim Obliczu, wkracza w ich współdziałanie z Sobą jako Bogiem w chwili ich zjednoczenia – bezpośrednia ingerencja „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33).
– Miłość Boga jako kochającego Stworzyciela i zarazem Odkupiciela skierowana jest w najczulszym żarze swej stworzycielskiej Miłości ku temu Nowemu POCZĘTEMU, Maleńkiemu: Nowej ludzkiej OSOBIE. Również w sytuacji, gdyby działanie samych działających tutaj Dwojga wyzwalało u Boga najwyższe oburzenie wskutek ich grzesznego, niekiedy wręcz zbrodniczego działania w wymiarze podarowanej im jedynie do odpowiedzialnego zarządu ... ich płciowości i zmusiło Go do opuszczenia Przybytku ich serca.

To nowe Maleństwo zostaje w tymże momencie wyniesione do niebotycznych wyżyn godności aż ‘OSOBY’. Tym samym staje się ono nigdy odtąd już nie dającym się wymazać Bożym OBRAZEM-Podobieństwem. Sam Trójjedyny przygotował i zarezerwował dla niego miejsce – oczywiście tylko warunkowo – w „DOMU OJCA” (J 14,2n) już „przed założeniem świata” (Ef 1,4). Rzeczywiste dostąpienie zastrzeżonego miejsca w DOMU OJCA dotyczy ściśle osobistego wyboru wolnej woli poszczególnej OSOBY: czy przyjmie warunek postępowania takiego, jak to wyrazi św. Paweł:

„... Dlatego też staramy się Jemu podobać
(= Chrystusowi; Bogu-jako-Bogu),
czy to gdy z NIM, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy.
Wszyscy bowiem musimy stanąć przed Trybunałem Chrystusa,
aby każdy otrzymał zapłatę
za uczynki dokonane w ciele: złe lub dobre” (2 Kor 5,9n).

Wspomniane wezwanie, czyli Boża oferta do otwarcia się na OBLUBIENCZOŚĆ-w-Miłości-Życiu z Bogiem na zawsze (oczywiście ‘Oblubieńczość-z-Bogiem’ w jej Bożym, nie seksualnym rozumieniu), jest niezależne od wiedzy i woli na temat tej radosnej rzeczywistości. Chodzi o człowieka-OSOBĘ w Prawdzie jego BYTU odnośnie do omawianej zdumiewającej rzeczywistości. Każda OSOBA bez wyjątku zostaje przez sam fakt wywołania z NIE-istnienia – z istoty swej wyniesiona do odtąd już niezbywalnej i nieodstępnej godności: staje się z tą chwilą żywym OBRAZEM Boga.

(44 kB)
Dziewczyna polubiła oddanego sobie konia. Pielęgnuje go jak tylko potrafi. Cierpliwy koń pozwala sobie nawet włosy splatać, a z kolei bardzo lubi, gdy jego Pani przytula się do niego.

A tylko: godność ta będzie mogła być pielęgnowana, rozwijana i udoskonalana niemal w nieskończoność (tak stało się w przypadku Najświętszej Maryi, Matki-Dziewicy). Może jednak stać się odwrotnie: OSOBA może doprowadzić siebie samą do totalnego zniekształcenia swego bycia ‘OBRAZEM Boga’. Tak stałoby się, gdyby dany człowiek-Osoba dokonał w swej wolności wyboru za odrzuceniem Boga. Wzgardziłby Bożymi Przykazaniami, wybierając w swej anty-wolności ... istnienie wiecznego potępienia „w jeziorze ognia” na wieki wieków (zob. Ap 20,14n; 21,8). Ilekroć OSOBA znalazłaby się z własnego wyboru w wiecznym potępieniu, będzie siłą rzeczy z daleka rozpoznawalna jako do ostateczności zniekształcony-zeszpecony żywy OBRAZ Boga, stając się z własnej winy i własnego świadomego wyboru ... ANTY-OBRAZEM Boga.

Znaczy to zatem, żeby podkreślić tę rzeczywistość jeszcze raz w sposób niedopuszczający wątpliwości: być żywym OBRAZEM Boga jest w przypadku OSOBY faktem, którego istnienie nie jest zależne od jego subiektywnej akceptacji. Nie jest ono też zależne od wyznawanej jakiejkolwiek religii, ani przyjmowanego światopoglądu.

Jakżeż tu nie przytoczyć wzruszających słów św. Jana Pawła II z jego dopiero co przytoczonego Listu do Rodzin:

„Wszelkie rodzenie znajduje swój pierwowzór w Bożym Ojcostwie.
Jednakże – w przypadku człowieka – ten ‘kosmiczny’ wymiar podobieństwa do Boga nie definiuje w pełni ludzkiego rodzicielstwa.
– Gdy z małżeńskiej jedności dwojga rodzi się Nowy Człowiek,
to przynosi on z sobą na świat szczególny OBRAZ i podobieństwo Boga samego:
w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby.
– Jeśli mówimy, że małżonkowie jako rodzice są współpracownikami Boga-Stwórcy w poczęciu i zrodzeniu nowego człowieka, to sformułowaniem tym nie wskazujemy tylko na prawa biologii, ale na to, że
(0,37 kB) w ludzkim rodzicielstwie Bóg sam jest obecny
obecny w inny jeszcze sposób niż to ma miejsce w każdym innym rodzeniu w świecie widzialnym, ‘na ziemi’.
– Przecież od Niego tylko może pochodzić ‘OBRAZ i podobieństwo’, które jest właściwe istocie ludzkiej, tak jak przy stworzeniu.
Rodzenie jest kontynuacją stworzenia” (LR 9).

Słowa Papieskie, wyrażone z porywającą dawką Bożego ciepła, dotyczą każdego człowieka-OSOBY bez wyjątku: epoki zarówno przed-Chrystusowej, jak i po dokonanym dziele odkupienia w Krwi Syna Bożego.

U źródeł zaistnienia Dziecka stanęła oczywiście niezaprzeczalnie jakaś konkretna matka i któryś konkretny ojciec. Dziecko stało się zdumiewającym owocem intymnej wspólnoty tych Dwojga. Jest ono i pozostanie odtąd niezmiennie Dzieckiem co prawda ‘ICH’, ale tym bardziej Dzieckiem w żaden sposób ‘NIE ICH’.

Dziecko nigdy nie stanie się ‘rzeczą-przedmiotem’, którym by można było dysponować dowolnie jako jedynie ‘przedmiotem’. Nie jest ono też czymś w rodzaju miłej ‘zabawki’ przeznaczonej do poprawienia samopoczucia tych Dwojga jako małżonków, którzy wreszcie stali się ‘rodzicami’ po dotąd boleśnie przeżywanej bezdzietności.

Dziecko ma swoją niezbywalną godność i tożsamość jako żywy OBRAZ-Podobieństwo Boga Trójjedynego i wyłączna własność Boga. Rodzicom zostaje każdy POCZĘTY czasowo jedynie zawierzony: ku rozwinięciu wszczepionych w niego uzdolnień. Kiedyś nadejdzie chwila, gdy z jednej strony rodzice Dziecka, jak z drugiej sam obdarowany przez Boga jako Jego żywy OBRAZ – będą się rozliczali z zawierzonego im ZARZĄDU przed jedynym Dawcą daru Życia i jedynym ostatecznym Właścicielem tego Daru: bycia żywym OBRAZEM Boga.

Mowa jest o OSOBIE, która tym samym stała się ... żywym OBRAZEM Boga. Tym Pierwszym jako „OSOBA” jest ... Bóg. Nie może On być ‘czymś’: rzeczą-przedmiotem. Bóg jest natomiast od zawsze ‘KIMS’: OSOBĄ. A raczej – jak On sam o sobie to ujawnił: jest On TRZEMA OSOBAMI – swego absolutnie jednego jedynego BÓSTWA.
– Tajemnica Jedynego Bóstwa bytującego w Trzech Bożych OSOBACH przerasta nasze pojmowanie. Uwierzyliśmy jedynie Bogu, że jest ON – właśnie TAKIM: Trzema Osobami jednego-i-tego-samego Bóstwa!

Bóstwo to nie może nie być niepojętą MIŁOŚCIĄ. Inaczej mówiąc: gdyby Bóg miał nie być MIŁOŚCIĄ, tym samym nie byłby ... Bogiem. Bóg jako MIŁOŚĆ jest zarazem tak bardzo pełnią Siebie jako MIŁOŚCI, że iskrzy-promieniuje rozradowaną pełnią ... ŻYCIA.
– Z kolei zaś: prawdziwa ‘miłość’ nie potrafi być sobą inaczej, jak tylko będąc jednym wielkim dynamizmem OD-środkowym. Po ‘ludzku’ o Bogu się wyrażając, jedynie dlatego Bóg niejako nie wytrzymuje w swej pełni Miłości-Życia być sam dla Siebie: nie potrafi On ... nie rozsiewać świadectw Siebie jako pełni Życia ! Bóg nie potrafi NIE być ... Stworzycielem !

f85 (10 kB)

5. Boża ‘tęsknota’
za JEDNO-z-OSOBĄ

W palącym dynamizmie pełni Siebie jako MIŁOŚCI-ŻYCIA, Bóg Trójjedyny niejako nie potrafił – nie zatęsknić za kimś takim, który by był zdolny odpowiedzieć chociażby nikłą miłością na doznawany od Niego Miłość-Dar. Wyrażamy się o Bogu ... na sposób bardzo ‘ludzki’. Taka jest jednak wymowa całokształtu Bożego Objawienia (zob. MuD 8.21nn.25.29).

Jesteśmy u genezy Bożego Zamysłu stworzenia Człowieka, to znaczy OSOBY, która przez to samo stanie się żywym OBRAZEM Boga. Podobna geneza tkwiła już też w Bożym Zamyśle stworzenia świata Aniołów. Aniołów stworzył Bóg jednak jako OSOBY ‘duchów czystych’, bez domieszki ciała-materii.
– Stworzenie Człowieka przewidział Bóg inaczej: człowiek miał być jednocześnie duchem-ciałem. Że jednak Bóg swoiście ‘zatęsknił’ za bodaj odrobiną miłości wzajemnej, utworzył On człowieka z jednej strony jako zróżnicowanego pod względem płciowym. Człowiek-mężczyzna będzie zdany na człowieka-kobietę i na odwrót. Jednocześnie zaś człowiek ten będzie uzdolniony mocą własnego wolnego wyboru do związania się z człowiekiem przeciwnej płci w dozgonnym przymierzu małżeńskiej komunii życia i miłości – w głębokiej analogii Bożej ‘tęsknoty’ za byciem JEDNO-w-komunii-Miłości-Życia’ z kimś niejako poza Sobą, z kim mógłby podzielić się Sobą jako właśnie Miłością-Życiem.

Wzajemne lgnięcie do siebie mężczyzny i kobiety winno w Bożym zamierzeniu stawać się stałym łatwo czytelnym pasem transmisyjnym, dzięki któremu człowiek nie będzie mógł nie uprzytomnić sobie, jak bardzo nieutuloną musi być tęsknota Boga Trójjedynego za JEDNO-w-Miłości-Życiu z człowiekiem, tym już „przed założeniem świata” (zob. Ef 1,4; Jr 1,4) chcianym, umiłowanym żywym swoim OBRAZEM.
– Samo przecież ciało-materia nie jest w stanie wykrzesać uczucia, ani tym bardziej miłości-daru. Te przerastają możliwości samej tylko ‘materii’. Miłość owocująca Życiem nie może nie pochodzić spoza tego świata. Jej jedynym źródłem nie może nie być ... Bóg. Śladem przejścia Boga będzie zawsze rozkwitał uśmiech radości Życia.

Wzajemna tęsknota małżonków za sobą, zatem ich odniesień w ‘poziomie’ mąż-żona miała stać się spontaniczną odskocznią do znajdowania wszystko przerastającego, jedynego źródła wszelkiej miłości i wszelkiego życia: tym razem odniesień w ‘pionie’: Bóg – a Osoba, żywy Boży OBRAZ. Jedynie dlatego Bóg Trójjedyny skonstruował człowieka jako ducha-ciało naraz, obdarzając go godnością OSOBY, a tym samym godnością żywego OBRAZU-Podobieństwa Siebie – jako aż Trzech OSÓB tego samego swego Bóstwa.

Stworzona przez Boga Ludzka ‘Osoba’ (pomijamy w tej chwili Aniołów-Osoby) jest ‘sobą’ dzięki temu, że stała się tym samym swoistym, chociażby jedynie zdalnym, ale i rzeczywistym odzwierciedleniem Boga w Trzech OSOBACH Jego jedynego Bóstwa.
– Wracamy zatem ponownie do podstawowego wyposażenia osoby-jako-osoby. W skład ‘natury’ człowieka-OSOBY, czyli tym samym żywego OBRAZU Boga, muszą wchodzić następujące uzdolnienia-przymioty:
(0,2 kB) Samo-świadomość, czyli wyposażenie w rozum;
(0,2 kB) Samo-stanowienie, czyli wyposażenie w wolną wolę.
(0,3 kB) Zdolność podejmowania sprawozdawczej odpowiedzialności.

Skoro zaś każda OSOBA zostaje wyniesiona tym samym do godności żywego OBRAZU Boga, uzdolnił ją Bóg ponadto w dar NIE-należny do bycia samą tylko OSOBĄ, mianowicie wyniósł człowieka w samym akcie stworzenia do stanu NAD-przyrodzoności. W jego mocy każdy człowiek-Osoba zostaje nieodwołalnie POWOŁANY-uzdolniony do przyjęcia Bożej propozycji stania się JEDNO-w-Miłości-Życiu z samym swoim Stworzycielem.

Samo w sobie to uzdolnienie-do-życia-w-łasce-uświęcającej NIE jest zależne od wiedzy i wolnej woli człowieka-jako-człowieka. Wiąże się ono każdorazowo z wyniesieniem człowieka-OSOBY do poziomu nadprzyrodzoności jako podarowanej człowiekowi niejako dodatkowej natury: wezwania do życia w stanie nadprzyrodzonym. Stan ten może być przez człowieka rozwijany – ku świętości; ale też ... zniekształcony w kierunku wygaszenia życia Bożego w sobie. Z jednej i drugiej opcji będzie każdy człowiek ... rozliczony.

Rzeczywiste otwarcie się poszczególnego człowieka-OSOBY na wspomnianą wszystko przerastającą Bożą propozycję, mimo iż jest ona niezbywalnie i nieodstępnie związana z byciem OSOBĄ w charakterze żywego OBRAZU Boga, zostawia Bóg w swojej nieskończonej potędze – całkowicie wolnemu wyborowi poszczególnej OSOBY. Zatem Bóg z góry zaryzykował sytuację, że OSOBA będzie mogła mocą swojego wolnego wyboru tej Bożej propozycji ... nie przyjąć, mimo iż zmierza ona całkowicie i jedynie ku najwyższemu dobru każdorazowej OSOBY.

Znaczy to, że Bóg odnosi się w swej niepojętej Wszechmocy z najwyższym dystansem czci wobec potęgi wolnej woli stworzonej przez siebie OSOBY (Anioła, czy człowieka). Bóg przenigdy nie wyręczy, ani nie zastąpi decyzji wolnej woli swojego stworzenia. Tym bardziej nie wymusi Bóg na swym stworzeniu przenigdy jej dostosowania się do zaproponowanego jej swojego, Bożego rozwiązania.

W tym tkwi jednocześnie wyjaśnienie istnienia wszelkiego zła w świecie ducha (ze strony szatana) oraz wyrządzanego nierzadko przerażającego okrucieństwa we wzajemnych odniesieniach międzyludzkich. Dzieje się to każdorazowo w następstwie decyzji wolnej woli, ilekroć odrzuca ona propozycje Boże (ich wyrazem są Boże Przykazania wyryte w ludzkim sumieniu), mimo iż są one zawsze pełnią miłości i Bożego Pokoju. Bóg oczywiście przenigdy nie akceptuje żadnego ZŁA. On jedynie ... ustępuje w obliczu potęgi podarowanej OSOBOM wolnej woli, chociażby ta wyrażała się wylewaniem morza ludzkiej niewinnej krwi i pastwiła się w zadawaniu tortur niewinnym osobom.

Tenże Bóg, który wyposaża człowieka-OSOBĘ m.in. w krańcowo ryzykowny dar wolnej woli, której z kolei stworzeniu-OSOBIE nigdy nie wycofa, staje się z chwilą upadku w grzech już pierwszego człowieka w Raju – natychmiast Odkupicielem swego żywego, krańcowo zniekształconego i zeszpeconego żywego OBRAZU-Podobieństwa. Bóg nie mógł nie potępić samego złego uczynku: złej decyzji Adama i Ewy. Niemniej z przedziwną oględnością w obliczu człowieka-jako-człowieka – Boża Miłość stworzycielska przekształciła się niemal natychmiast w Miłość MIŁOSIERNĄ: miłość ODKUPIENCZĄ.

Chociaż przez tych Dwoje już w Raju okrutnie znieważony i odrzucony, Bóg przyobiecuje im Obojgu – a w nich całemu Rodzajowi Człowieczemu – odkupienie. Zostanie ono kiedyś dokonane przez Odkupiciela, Syna NIEWIASTY. Ten SYN ‘Niewiasty’ podepcze głowę „Starodawnego Węża, który się zwie Diabeł i szatan, zwodzącego całą zamieszkałą ziemię ...” (Ap 12,9), mimo iż Bóg dopuści, by z kolei ów „Wąż ...” ukąsił śmiertelnie „Potomka owej Niewiasty” (Rdz 3,15). Stanie się to w Ukrzyżowaniu Syna Bożego, Syna Człowieczego na górze Kalwarii. Przypadnie to na ów jedyny, przełomowy dzień w dziejach kosmosu: 14 Nizan 28 roku.


(Zob. do tego rozważanie: cz.VII, rozdz. 1, § C: „Uczta na tej Górze: z tłustego mięsa, wybornych win” ; tamże, rozdz.2, § A: „Wydarzenia następujące wokół ukrzyżowania i zmartwychwstania Jezusa” - itd.).

Że jednak Syn Boży – Druga z OSOB Trójcy Przenajświętszej, jest „Bogiem Prawdziwym z Boga Prawdziwego, Zrodzonym a nie Stworzonym, współistotnym Ojcu” (Credo Mszy świętej), śmierć Jego na Krzyżu stała się zwycięstwem nad grzechem, a zmartwychwstanie – zwycięstwem nad śmiercią. Oto słowa św. Jana Pawła II:

„Kiedy więc, w czasie wydarzeń Pięćdziesiątnicy, Piotr mówi o grzechu tych którzy ‘nie uwierzyli” (por. J 16, 9), którzy wydali na haniebną śmierć Jezusa z Nazaretu – to słowa jego są zarazem świadectwem o zwycięstwie nad grzechem.
– Jest to zwycięstwo, które dokonało się poniekąd za pośrednictwem tego właśnie grzechu – największego, jakiego człowiek mógł się dopuścić: zabójstwa Jezusa, Syna Bożego, współistotnego Ojcu!
– Podobnie jednak, jak śmierć Boga-Syna przezwyciężyła ludzką śmierć ... tak również grzech ukrzyżowania Boga-Syna przezwycięża ludzki grzech! Ów jerozolimski grzech z dnia Wielkiego Piątku – a zarazem: każdy ludzki grzech.
– Temu bowiem, co ze strony ludzi było największym grzechem, w sercu Odkupiciela odpowiada ofiara największej miłości, która przewyższa zło wszystkich grzechów człowieka.
– Na tej właśnie podstawie Kościół nie waha się w liturgii rzymskiej w czasie wigilii wielkanocnej powtarzać co roku: ‘O felix culpa!’ (= O szczęśliwa wino ...!) w śpiewanym przez diakona Orędziu paschalnym ‘Exsultet’ ...” (DeV 31).

f85 (10 kB)

6. Własność-właściciel ...

Poruszone w tej chwili aspekty są przedmiotem pogłębionych rozważań na szeregu innych miejscach naszej strony. Nam chodzi obecnie o uświadomienie sobie innego aspektu wstępnych rozważań końcowego odcinka ostatniego rozdziału tej drugiej części. Jeśli uważnie śledzimy tok rozważań, trudno nie dostrzec niepodważalnego wniosku, jaki narzuca się wraz z samym faktem poczęcia Nowego Człowieka. Mianowicie chociaż poczęcie dochodzi do skutku w następstwie zjednoczenia ojca i matki, które tym razem z woli Stworzyciela zakwita w postaci życia Nowej Ludzkiej Osoby, sami ci Dwoje nie mogą zaprzeczyć, że cud Nowego Życia totalnie przerasta ich ludzkie możliwości.

Nikt z ludzi nie jest w stanie stworzyć Życia! Człowiek to nie tylko ‘materia-ciało’: to przede wszystkim jego DUCH. Dopiero ‘Duch’, dokładniej: dusza nieśmiertelna – decyduje o wielkości człowieka. Z tą dodatkową uwagą, że ów Poczęty, jako jednocześnie ‘ciało-duch’ – nie jest w żadnym wypadku własnością ani ojca, ani matki, ani siebie samego. Zostaje on podarowany, a raczej z zatroskaną miłością zawierzony przez Boga – do czasowego zarządu skarbem jego ciała i duszy, czyli jego OSOBY. Przyjdzie chwila, gdy z tego zarządu trzeba będzie rozliczyć się szczegółowo.

Gdyby jeszcze raz ogarnąć wnioski dotychczasowych rozważań, wypada przyjąć dosłowne rozumienie poprzednio już ukazanego wniosku. Mianowicie:
– Nikt z ludzi nie jest zdolny stworzyć OSOBY. Zjednoczenie płciowe, które stanęło u początku zaistnienia nowego człowieka, nie jest w stanie wzbudzić do życia aż ... OSOBĘ!
– Tym bardziej że jako ‘osoba’ jest Nowy Człowiek żywym OBRAZEM-Podobieństwem samego Boga-OSOBY. Bóg jest Pierwszy ... OSOBĄ: Trzema Osobami swego jedynego Bóstwa. Żadne stworzenie nie jest w stanie zaszczepić w Poczętego Boży OBRAZ-Podobieństwo.

Przytaczamy jeszcze raz słowa św. Jana Pawła II z jego Listu do Rodzin:

„Przecież od Niego tylko (tj. od Boga) może pochodzić
OBRAZ i podobieństwo’,
które jest właściwe istocie ludzkiej,
tak jak przy stworzeniu ...” (LR 9).

Innymi słowy ojciec i matka, którzy stoją u początku zaistnienia Nowego Człowieka – nigdy nie staną się właścicielami ani OSOBY ich Dziecka, ani tym bardziej Bożego OBRAZU, jakim Dziecko ich stało się w momencie Poczęcia. Stanie się Bożym OBRAZEM-Podobieństwem przychodzi na Poczętego całkiem niezależnie od jego rodziców. Jest ono darem, który pozostaje wyłączna własnością samego tylko Boga.
– Przekonują się o tym sami rodzice dziecka. Ilekroć matka i ojciec spoglądają w oczy tego ‘ich’ Dziecka, tylekroć nie mogą nie dostrzec w nich odzwierciedlenia samego Nieba: Boga-OSOBY. On wciąż pozostaje jedynym Właścicielem – swojego Dziecku podarowanego OBRAZU i Podobieństwa.

Jeśli ten oczywisty wniosek narzuca się w stosunku do rodziców Nowo Poczętego Człowieka, dotyczy to tym bardziej samego owego POCZĘTEGO. Nikt z ludzi nie jest Właścicielem siebie samego! Wszystko, czym jest i w co wyposażony jest Poczęty – jest wyłączną Własnością samego tylko Boga.

(56 kB)
Jak przedziwne Imię Twoje, Panie Zastępów! Ileż cudów nieustannie odkrywa ludzkie oko. A chociażby widok tych przedziwnych skał. Gdy człowiek może się jedynie zadumać i zachwycać widokiem tych skał, jakoby ktoś użył ich jako budulca pałacu, dzisiaj już nie istniejącego. A wszystko to sterczy w otoczeniu przepięknej zieleni górskiej!

Ileż z tego stwierdzenia wypływa niepodważalnych wniosków! Człowiek pozostaje podarowany sobie samemu – jako wielki DAR. Dar ten zostaje mu powierzony czasowo. Zostaje on zawierzony temu Obdarowanemu do jego mądrego zarządzania i zagospodarowania. Nadejdzie chwila, gdy z owego zarządu trzeba będzie rozliczyć się szczegółowo przed jego jedynym Właścicielem. Sąd ten będzie przeprowadzał w imieniu całej Trójcy Przenajświętszej – Syn Boży, Jezus Chrystus. Jest On Odkupicielem-z-Krzyża swego żywego OBRAZU, tj. upadłego człowieka, którego stał się Bożo-Ludzkim Bratem w Tajemnicy Wcielenia. Jemu to Ojciec Niebieski zawierzył sprawowanie ‘sądu’ nad wszystkimi, których odkupił za cenę swej odkupieńczej męki i śmierci na Krzyżu:

„Ojciec bowiem NIE sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi,
aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu ...
... Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że nadchodzi godzina,
nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego,
i ci którzy usłyszą, żyć będą.
– Podobnie jak Ojciec ma ŻYCIE w sobie, tak również dał Synowi:
mieć ŻYCIE w sobie samym.
Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym.
Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina,
w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego:
a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia;
ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia.
Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę,
a sąd mój jest sprawiedliwy;
nie szukam bowiem własnej woli,
lecz woli Tego, który Mnie posłał’ ( J 5,22.25.30).

Fakt ten, że Jezus Chrystus będzie sądził ‘żywych i umarłych’, jest wielorako potwierdzony zarówno w Ewangeliach, jak i w Pismach Apostolskich (zob. m.in. J 5,22-30; Rz 14m10; 2 Kor 5,10; Dz 10,42; itd.). Oby w tym wypadku nikt się nie łudził i nie usiłował powoływać się na swoją ‘NIE-wiarę’. Jeśli nie wcześniej, to w chwili przechodzenia na ‘drugi brzeg’ każdy stanie przed tym właśnie Synem Bożym, Synem zarazem Człowieczym: Stworzycielem, ale i Odkupicielem-z-Krzyża.
– Istnienie Boga, łącznie z tym: KIM i JAKIM jest Trójjedyny, nie zależy od akceptacji czy nie-akceptacji ze strony jakiegokolwiek stworzenia. Z góry też na nic się nie przyda nie-akceptowanie np. Bóstwa Syna Bożego, poczętego jako Syna Człowieczego z Maryi, swej Dziewiczej Matki. Było to wstępnym warunkiem do podjęcia się dzieła Odkupienia Człowieka (dokładniej o tym zob. m.in. cz.V, rozdz. 1-6 ; cz.VII, rozdz.1).

f85 (10 kB)

7. Mężczyzna i kobieta
jednakowo żywym OBRAZEM Boga

W poruszanych w tej chwili wstępnych założeniach przygotowawczych, które mogą utorować drogę do skorzystania z Sakramentu Pojednania, wypada wrócić jeszcze raz do faktu, że bez wyjątku każdy Poczęty staje się tym samym żywym OBRAZEM-Podobieństwem Boga. Określenie to: człowiek „stworzony jako OBRAZ i Podobieństwo Boga” (Rdz 1,26n), nie mające żadnej analogii w pismach religii starożytnych poza Izraelem, jest zdumiewającą definicją człowieka Bożego Objawienia Starego Testamentu (zob. Rdz 1,26n; 5,1n; 9,6; Mdr 2,23).
– Należy zauważyć, że to określenie: człowiek jako tym samym OBRAZ Boga, dotyczy człowieka każdego, czyli człowieka jako takiego. Nie ogranicza się ono do żadnej szczególnej grupy ludzkiej: ani co do ‘rasy i koloru’ danego człowieka, ani nawet do cech jego zachowań etycznych. Człowiek jako zarazem „Boży OBRAZ” obejmuje w sensie dosłownym każdego człowieka wszystkich czasów i każdego kontynentu.

W całkiem szczególny sposób dotyczy to określenie: człowiek jako żywy OBRAZ-Podobieństwo Boga – charakterystycznego zróżnicowania człowieczeństwa pod względem płciowym. Znaczy to zatem, że bycie człowiekiem jako zarazem OBRAZU Boga odnosi się na równi do człowieka-mężczyzny i do człowieka-kobiety. Słowo-Boże-Pisane uwydatnia tę cechę natury człowieka jako takiego na przekór upośledzenia kulturowego kobiety w wielu środowiskach po wszystkie czasy, w zasadzie aż do dzisiejszego dnia – w słowach nieprawdopodobnie jaskrawych:

„A wreszcie wyrzekł Elohim:
Uczyńmy człowieka na obraz nasz, jako nasze podobieństwo!
Niechaj władają rybami morskimi i istotami latającymi na niebie
i zwierzętami domowymi i całą ziemią
i wszelakimi płazami poruszającymi się na ziemi!’


– Wówczas stworzył Elohim człowieka na swój obraz;
stworzył go na obraz Elohim
stworzył ich jako mężczyznę i kobietę.
– Elohim pobłogosławił im. Przy czym wypowiedział do nich:
Wydawajcie potomstwo, mnóżcie się i zapełniajcie ziemię!
Ujarzmiajcie ją i władajcie nad rybami morskimi i istotami latającymi na niebie,
oraz wszystkimi zwierzętami, jakie poruszają się na ziemi’
...” (Rdz 1,26-28).

Szczegół ten jest zdumiewająco jednoznacznie uwydatniony m.in. na tle czasów powstania tego zapisu Słowa-Bożego. Wymowa Bożego Objawienia jest tu jednoznaczna: każdy człowiek i każdy Poczęty – niezależnie od tego, czy to będzie mężczyzna, czy kobieta, jest tym samym bez różnicy jednakowo żywym „OBRAZEM-Podobieństwem Boga”. Jakiekolwiek dyskryminowanie kobiety tylko dlatego, że jest kobietą a nie mężczyzną, jest całkowicie sprzeczne z Bożym dziełem stworzenia.

Jeśli bezwzględna równość obu płci w obliczu „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) nie ulega najmniejszej wątpliwości, narzuca się tym mocniej kolejne jednoznaczne stwierdzenie: każdy człowiek bez wyjątku – jest w całkowitości swego istnienia totalnie zależny od swojego Stworzyciela. Tym samym jednak każde ‘stworzenie’ niejako ‘wisi’ na miłującym je Stworzycielu. Gdyby Bóg już uprzednio danej OSOBY nie umiłował, nigdy by jej nie wywołał z NIE-istnienia! Ale też: gdyby w jakiejś sekundzie zabrakło Stworzycielskiej Woli Boga w podtrzymywaniu każdego z osobna miliardów stworzeń w istnieniu, a tym bardziej stworzenia-OSOBY, zapadłyby się one natychmiast w nicość: w nie-istnienie.

Tego jednak Bóg w odniesieniu do stworzonej OSOBY nigdy nie uczyni. Osoba zostaje przecież w samym akcie stworzenia wywyższona do godności żywego OBRAZU Boga, czyli tym samym do życia odtąd już NIE-śmiertelnego. Znajduje się ona od tej chwili w sytuacji „Partnera ABSOLUTU”. Stworzyciel zaprasza ją w tejże chwili do przyjęcia Jego zdumiewającej propozycji: zjednoczenia z Sobą w charakterze „PODMIOTU Przymierza” (MiN 28) – na zawsze: w DOMU OJCA.

Fakt ten: być „Bożym OBRAZEM” – uświadamia jednak tym bardziej oczywistość ‘prawdy bytu’, której nic i nikt nie jest w stanie podważyć. Jeśli mianowicie Bóg Trójjedyny wywołał go z NIE-istnienia ku życiu odtąd już nieśmiertelnemu, pozostaje on nadal jedynie ‘DAREM’ Bożej Miłości. Bóg zawierzył go jemu samemu, nie przestając być Jego jedynym Właścicielem. Jednocześnie jako najlepszy Wychowawca prowokuje go Bóg bezustannie do twórczego rozwijania otrzymanych uzdolnień – ku dobru jego własnemu i otoczenia, a niewątpliwie również ku swoistej radości samego Stworzyciela, Dawcy owego DARU.

f85 (10 kB)

8. Wyposażenie w samo-stanowienie

Wkraczamy w trudną do pojęcia tajemnicę Bożego działania i ‘postępowania’, jakim jest Boży Zamysł nieodłącznie związany ze stworzeniem człowieka jako żywego „OBRAZU i Podobieństwa BOGA”. Mianowicie Bóg wyposaża człowieka-OSOBĘ, wyniesionego do godności żywego OBRAZU Boga – nie na darmo m.in. w krańcowo ryzykowny dar samo-stanowienia: w wolną wolę. Nie ulega wątpliwości, że Bóg nigdy nie odstąpi od raz powziętego Zamysłu, jaki powziął przy stwarzaniu OSOBY (Anioła; po czym człowieka). Znaczy to, że Bóg nigdy nie odbierze swemu żywemu OBRAZOWI tej raz mu podarowanej niesłychanej zdolności: uzdolnienia do samo-stanowienia. Zdolność ta powinna służyć ku DOBRU. Niemniej Osoba będzie mogła użyć tego uzdolnienia również w kierunku przerażającego zła.

Stworzyciel oczywiście zdawał sobie doskonale sprawę, że OSOBA nierzadko źle użyje tego daru: wolnej woli. W Bożym zamierzeniu – wyposażenie OSOBY w dar wolnej woli miało pełnić zadanie jedynie funkcyjne. Władza ta miała służyć jako punkt wyjścia do osiągnięcia właściwie przez Boga zamierzonego celu. Mianowicie wolna wola winna była stać się odskocznią do wyzwolenia z siebie jako OSOBY – aktu ‘miłości’. Żeby bowiem mogła pojawić się miłość-jako-miłość, musi najpierw zaistnieć wolność OSOBY. Miłość nie zaistnieje w sytuacji terroru i przymusu. ‘Miłość’ wymuszona stałaby się jednym ciągiem zniewolenia, ewentualnie okazywania posłuszeństwa względem kogoś nadrzędnego z typowym „zgrzytaniem zębami”, pełnymi nienawiści i pogardy względem tego ‘rozkazującego’.

Bóg nie może sobie pozwolić, żeby jakiekolwiek ze stworzeń było zmuszone do Jego umiłowania. Do „DOMU OJCA”, do którego Bóg zaprasza bez wyjątku każdego człowieka, dojdzie wyłącznie ktoś, kto życiem swym sprawdzi się wobec siebie samego, wobec bliźnich i tym bardziej Boga, iż mocą podarowanej sobie władzy samo-stanowienia dokonuje świadomie i dobrowolnie wyboru „miłowania Boga z całego serca i z wszystkich sił, a bliźniego jak siebie samego” (por. Mt 22,37nn). Stąd też jest rzeczą z góry całkiem niemożliwą, żeby do „DOMU OJCA” dostał się jakikolwiek ‘niewolnik’, który by został zmuszony do zachowania Bożych Przykazań i wypełniał je jako pańszczyznę ... z nienawiścią w sercu. Niebo jest przeznaczone wyłącznie dla OSÓB ludzi, którzy w pełni wolni – decyzją swojej wolnej woli nie ulegli zastawionym na nich pokusom „Ojca Kłamstwa i Mordercy od początku” (por. J 8,44), a w świadectwie wiernego trwania w świadomym wyborze oczekiwań Bożych nie wahali się przelać nawet krwi własnej, jednocześnie modląc się i przebaczając swoim oprawcom i winowajcom:

„I rzekł do mnie:
To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku
i opłukali swe szaty,
i w Krwi Baranka je wybielili’
.
Dlatego są przed tronem Boga
i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy.
A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi.
I nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć,
i nie porazi ich słońce ani żaden upał,
bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu,
i poprowadzi ich do źródeł wód Życia:
i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu” (Ap 7,14-17).

„A oni zwyciężyli dzięki KRWI Baranka
i dzięki słowu swojego świadectwa
i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci” (Ap 12,11).

Bóg przenigdy nie zastąpi decyzji, jaką podjąć musi każda OSOBA: każdy z osobna żywy OBRAZ Boga. Bóg każdorazowo jedynie żarliwie zachęca do pozostania wiernym w obliczu raz Bogu (i ludziom) danego SŁOWA odnośnie do rzeczywistej miłości Boga i bliźniego. W najgorszym wypadku będzie Bóg ukazywał nieuniknioną perspektywę potępienia wiecznego w przypadku odrzucenia Bożych Przykazań i Bożych rozwiązań. Niemniej Bóg nie przejdzie nigdy na wymuszenie u swego żywego OBRAZU aktu posłuszeństwa względem Siebie.

Fakt ten jest zupełnie zdumiewający. Nieskończonemu, Wszechmogącemu Bogu nigdy nie będzie trudno uklęknąć u stóp wolnej woli człowieka, swego żywego OBRAZU. Bóg będzie z nieskończoną cierpliwością pukał u drzwi wolności jego woli, pytając subtelnie w oczekiwaniu na pozytywną odpowiedź:

„A jeśli CHCESZ
osiągnąć ŻYCIE,
zachowaj Przykazania ...
Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij ...” (Mt 19,17n).

W iluż – w nieskończoność idących przypadkach Bóg zmuszony jest w swej niepojętej POKORZE, a zarazem w najgłębszym uszanowaniu w obliczu wielkości wyboru wolnej woli OSOBY, swego żywego OBRAZU, wycofać się! Dzieje się to każdorazowo z niemal rozpaczą BOGA w obliczu złego użycia podarowanej wolnej woli. Dokonuje ona w tej chwili wyboru na wieczne miejsce w ... „jeziorze ognia. To jest śmierć druga” (Ap 20,14n; 21,8).
– Nikłym echem takiej swoistej ‘Bożej rozpaczy’ jest chociażby bolesna reakcja Dawida w chwili, gdy do jego świadomości dotarła informacja o dramatycznej śmierci, jaką Joab, generał jego wojsk, zadał zbuntowanemu synowi Dawida – Absalomowi (zob. 2 Sm 19,1-5).

Dzieje Boże całego Starego Testamentu, to dzieje jednego wielkiego świadectwa nieustannie i wytrwale podejmowanych Bożych starań, by chronicznie w apostazję i niewierność popadającemu Ludowi (mimo zrazu uroczyście przyjętemu Przymierzu z Bogiem) podawać rękę z propozycją przebaczenia i ukazywania dróg do ponownego pojednania.
– Swoistą próbą ukazania tych Bożych starań, niestrudzenie skierowywanych do wolnej woli swego Ludu, a raczej swojej UMIŁOWANEJ, Mistycznej Oblubienicy – są na naszej stronie rozważania o tych właśnie dramatycznych dziejach, jakie ukazane są w Księgach Proroków w VI części naszej strony (zob. zwłaszcza tamże, cz.VI, rozdziały: 4-9).

f85 (10 kB)

9. Człowiek jako Świątynia
Ducha Świętego

Dopełnieniem rozważań związanych z Człowiekiem-OSOBĄ jako Bożym OBRAZEM-Podobieństwem w Starym Testamencie jest spostrzeżenie, że temat ten znalazł swój nowotestamentalny dalszy ciąg w charakterystycznie nieco zmienionej formie. Co prawda spotykamy w Pismach również Nowego Testamentu określenie OBRAZU Bożego przede wszystkim w odniesieniu do Syna Bożego jako „Obrazu Boga Niewidzialnego” (zob. 2 Kor 4,4; Kol 1,15). Św. Paweł wyraża się w Liście do Rzymian m.in. następująco:

„Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują,
współdziała we wszystkim dla ich dobra,
z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru.
Albowiem tych, których od wieków poznał,
tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór OBRAZU Jego Syna,
aby On był pierworodnym między wielu braćmi.
Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał,
a których powołał – tych też usprawiedliwił,
a których usprawiedliwił – tych też obdarzył Chwałą” (Rz 8,28-30).

(10 kB)
Jakie rozradowane i zachwycone wygląda to dziecko, z wieńcem z kwiatów na głowie, pewno z kimś rozmawiając i odpowiadając na jego pytania. Czy dziewczynka wyraża swoją miłość Bogu, który te wszystkie cuda przyrody tak hojnie stworzył?

Nie wnikamy w analizę tej wypowiedzi Słowa-Bożego-Pisanego Nowego Testamentu. Zauważamy, że Apostołowie nie potrafią spoglądać na całokształt Bożego Objawienia w sytuacji już dokonanego dzieła Odkupienia inaczej, jak tylko poprzez tajemnicę Syna Bożego – Wcielonego, Ukrzyżowanego, Zmartwychwstałego. Nowy Testament po prostu precyzuje, że człowiek jako OSOBA i zarazem żywy OBRAZ Boga ukształtowany jest przez Trójjedynego na wzór DRUGIEJ OSOBY Trójcy Przenajświętszej, czyli Syna Bożego: „...tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór OBRAZU Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi” (Rz 8,29).

W innym miejscu wyraża się św. Paweł, Apostoł Narodów, o Chrystusie, który związał się z założonym przez siebie Swoim KOŚCIELE jako swoją Mistyczną OBLUBIENICĄ, dla której życia położył swoje własne Życie na Krzyżu Odkupienia (zob. cały fragment: Ef 5,21-33). W tym kontekście nawiązuje św. Paweł wyraźnie do Chrystusa, który przygotowuje sobie aktywnie swoją Oblubienicę, żeby była godna zjednoczyć się z Nim w wiecznym Przymierzu, przypieczętowanym Jego Krwią Odkupienia:

„Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół
i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić,
oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo,
aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny,
niemający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego,
lecz aby był święty i nieskalany(Ef 5,25-27).

Jest tu mowa o odkupieńczych staraniach Syna Bożego Ukrzyżowanego, który nie szczędzi własnego życia, żeby „... owce miały ŻYCIE, i miały je w obfitości” (J 10,10). Do tego nawiązują dopiero co przytoczone słowa św. Pawła o „oczyszczeniu (Kościoła-Oblubienicy) obmyciem WODĄ, któremu towarzyszy słowo (chodzi o sakrament Chrztu świętego). W dalszych słowach czyni św. Paweł niedwuznaczną aluzję do tajemnicy Eucharystii:

„Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje.
Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała,
lecz każdy je żywi i pielęgnuje,
jak i Chrystus – Kościół,
bo jesteśmy członkami Jego Ciała” (Ef 5,28-30).

Natomiast w swym Pierwszym Liście do Koryntian podejmuje św. Paweł – jak się wydaje – starotestamentalną definicję człowieka jako „OBRAZU-Podobieństwa Boga” jednakże z pełnym uwzględnieniem dokonanego już dzieła odkupienia. Mianowicie Nowością Nowego Testamentu jest to, że odkupieni są ukształtowani na OBRAZ Syna Bożego Odkupiciela.
– Poza tym św. Paweł uwydatnia wyraźnie działanie Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej, Ducha Świętego. On to mocą zasług Odkupienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa uświęca odkupionych, którzy stają się tym samym Świątynią Ducha Świętego. Paweł zwraca się w ten sposób do nawróconych z pogaństwa w tym Koryncie – mieście portowym, słynnym z przysłowiowej rozpusty, gdzie wcale nie wszyscy jaśnieli świętością:

„Czyż nie wiecie, żeście Świątynią Boga
i że Duch Boży mieszka w was? ...” (1 Kor 3,16).

Nieco dalej ukazuje św. Paweł w tymże Pierwszym Liście do Koryntian dłuższe rozważanie na temat grzechów cudzołóstwa – w ścisłej analogii do więzi wiernych w wierze z Jezusem Chrystusem, Oblubieńcem-z-Krzyża swojego Kościoła. Rozważanie to kończy św. Paweł ponownie pytaniem skierowanym wprost do Koryntian, dokładniej do każdego człowieka jako stworzonego-odkupionego:

„Ten zaś, kto się łączy z PANEM,
jest z Nim jednym duchem.
Strzeżcie się rozpusty;
wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała;
kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy.
– Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest Przybytkiem Ducha Świętego,
który w was jest, a którego macie od Boga,
i że już nie należycie do samych siebie?
Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci.
Chwalcie więc Boga w waszym ciele!” (1 Kor 6,17-20).

Nie wnikamy w bardzo charakterystyczne wyrażenia Nowego Testamentu tego tekstu jako swoiście uaktualnionej definicji człowieka-OSOBY, żywego OBRAZU Boga. O Trzeciej Osobie Trójcy Przenajświętszej nie wyrażało się przejściowe Przymierze Boga ze swym Ludem w okresie Starego Testamentu zbyt jednoznacznie jako o odrębnej Osobie Boga Trójjedynego. To samo dotyczy Drugiej Osoby Trójcy: Osoby Syna Bożego. Stary Testament przygotował natomiast niemal do ostateczności terminologię Trójcy Przenajświętszej.

Dopiero Syn Boży przyniósł ze sobą pełnię objawienia tajemnicy jedynego Boga bytującego w Trzech Osobach. W tym kontekście staje się zrozumiała kolejna definicja człowieka jako człowieka – Osoby żywego OBRAZU Boga, bez potrzeby głębszego wyjaśnienia, że mianowicie człowiek to Przybytek-Świątynia Ducha Świętego. Świątynia ta powinna być czysta, święta, wypełniona samym Duchem Świętym. On bowiem ożywia i uświęca każdego odkupionego ciepłem łask wysłużonych przez Krew Syna Bożego, Drugą z Osób Trójcy Przenajświętszej.
– Stąd też łatwo zrozumieć dramatyczne słowa tegoż Apostoła Narodów na przypadek znieważenia i zburzenia tejże Świątyni, jaką z Bożego daru staje się każdy człowiek, każdy z odkupionych. Do tego wątku powrócimy niebawem w dalszym ciągu naszych rozważań.

(8.9 kB)

B.  PRZECIWNE VI-mu PRZYKAZANIU
DZIAŁANIA PODEJMOWANE SAMOTNIE

Dalszy ciąg bieżącego rozważania poświęcamy ogólnym sugestiom, jakie mogą przydać się zainteresowanym osobom w dalszym przygotowaniu się do skorzystania z sakramentu Pojednania, zwanego też Trybunałem Miłosierdzia Bożego. Po dopiero co ukazanych wstępnych rozważaniach wypada przejść do bardziej szczegółowo ukazanych grup tematycznych, jakie zwykły nasuwać się w nawiązaniu do grzesznych zachowań w zakresie płciowości. Rozważania podzielimy na:

– Przeciwne VI-mu przykazaniu działania podejmowane samotnie (§ B);
– Przeciwne VI-mu przykazaniu działania podejmowane wspólnie (§ C);
– Przeciwne VI-IX przykazaniu działania popełniane w małżeństwie (§ D);
– Po czym pragniemy ukazać uaktualnione medyczno-etyczne rozwiązania zaproponowane w dokumencie ‘Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia’ (§ E);
– oraz twórcze rozwiązanie trudnego zagadnienia w przypadku ciąży poza-macicznej (§ F).

f85 (10 kB)

1. Grzeszne zabawianie się sobą

Pojawia się bolesne zagadnienie: nieprzyzwoitego zabawiania się sobą samym. Dotyczy to zarówno chłopców, jak i wcale nierzadko dziewcząt. Niekiedy dzieci w jeszcze bardzo młodym wieku, a cóż dopiero dzieci które wyrastają z wieku dziecięcego, przechodzą w przyspieszonym tempie wiek pokwitania i przeżywają coraz pełniej dojrzałość narządów płciowych od strony fizjologicznej. Ta zaś zwykle daleko wyprzedza dojrzewanie psychiczne, a tym bardziej świadome przeżywanie sprawozdawczości i odpowiedzialności za swoje zachowania w obliczu Bożym za swoje „... czyny dokonane w ciele: złe lub dobre” (2 Kor 5,10).

Trzeba otwarcie wyznać, że gwałtowny rozwój techniki medialnej, powszechny dostęp do internetu już dla najmłodszych dzieci w parze z całokształtem współczesnej kultury przesyconej seksem oraz nierzadko krańcowo prowokującym ubieraniem się świata dziewcząt i kobiet wyzwala łatwo stany podniecenia, które znajduje ujście w praktyce masturbacji: zarówno u dziewcząt, jak i u chłopców.

Reszty dopełniają z zasady siłowo wprowadzane programy seks-edukacji, będące jedną wielką, programowo realizowaną demoralizacją całych społeczeństw i niszczenia tradycyjnego pionu zachowań moralnych poszczególnych narodów, państw, a nawet kultur przyjętych na danym kontynencie. Programy wspomnianej seks-edukacji są potężnie wspierane nieodpowiedzialnymi wytycznymi, wypracowanymi na najwyższych szczeblach przede wszystkim Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Ministerstw Edukacji (wiodącą rolę odgrywają w tym względzie wytyczne narzucane przez odnośne urzędy Niemiec i ślepo im uległych państw). Wytyczne te pochodzą od rzekomo mądrych ludzi, którzy bądź nie mają pojęcia, co to znaczy naturalne poczucie wstydliwości, ani okresy naturalnej latencji idącej w parze z jedynie stopniowym wzrastaniem człowieka i jego świadomości w zakresie seksualnym, bądź świadomie realizujących przyśpieszony upadek wielowiekowych kultur przez podcięcie morale całych społeczeństwa w ślepym wykonywaniu rozkazów dyktowanych przez Tego, który:

„... od początku wykorzystuje dzieło stworzenia
(0,38 kB)  przeciw zbawieniu,
(0,39 kB)  przeciw przymierzu
(0,38 kB)  i zjednoczeniu
człowieka z Bogiem;
jest on też ‘już osądzony’ od początku” (DeV 27).

Dzieci, a tym bardziej mocno dorastająca młodzież, u których zaznacza się nasilający się napór hormonów płciowych, przeżywają często trudne chwile z byle powodu pojawiającego się pobudzenia seksualnego. Jakże łatwo może to pociągać za sobą manipulacje na narządach płciowych i znajdowanie ulgi w postaci ... masturbacji.

Uzyskiwana wtedy przyjemność zmysłowa przekształca się łatwo w próby ponownego uaktywniania u siebie przeżycia seksualnego. Powtarzana zaś masturbacja nabywa coraz bardziej cechy nabywanego nałogu, z którym niezmiernie trudno walczyć. Tym bardziej że sfałszowane ukierunkowanie poszukiwanej ‘miłości’ wyzwala na poziomie mózgu utrwalające się ścieżki neurologiczne, których odwrócenie okazuje się zadaniem trudnym do przeprowadzenia.

f85 (10 kB)

2. Rola matki
wobec masturbującego się dziecka

Zdarza się, że dziecko, np. dziewczynka, zwierza się matce, iż zabawiało się sobą ... brzydko. Dziecko wtedy nawet nie bardzo wie, jak to wszystko nazwać. Może nie zdawać sobie w pełni sprawy z tego, że takie brzydkie zabawianie się sobą jest ... grzechem: w znaczeniu obiektywnym grzechem ciężkim.
– Matka nie może skrzyczeć dziecka z tego powodu. Powinna natomiast wyjaśnić dziecku z Bożym POKOJEM w sercu sens stopniowego dochodzenia człowieka do dojrzałości, podobnie jak to się dzieje w świecie np. przyrody, gdzie roślinka dopiero powoli wzrasta, aż wyda dojrzały owoc.

Niemniej matka nie może też uspokajać dziecka, żeby np. przy przystępowaniu do Pierwszej Spowiedzi przed Pierwszą Komunią świętą – nie wyznawało tego rodzaju nieprzyzwoitych zabaw u siebie, bo wyznanie takie jest bardzo ... wstydliwe. Nie ulega wątpliwości, że sumienie dziecka bardzo prawidłowo zareagowało w odpowiedzi na Głos Boży, który w sumieniu dziecka głośno krzyknął: ‘Dziecko Kochane, takiego czynu nigdy się nie dopuszczaj! Zmusiłoby to Boga do opuszczenia twojego serca’.

Jeśli matka doprowadzi do tego, że dziecko już przy Pierwszej Spowiedzi świętej przemilczy TEN właśnie grzech, dziecko będzie odtąd być może przez długie lata, może dziesiątki lat – popełniało jedno świętokradztwo za drugim. Spowiedzi i Komunie święte będą nieważne i świętokradzkie z powodu przemilczanego grzechu: bo dziecko wstydziło się wyznać grzech brzydkiego zabawiania się sobą już wtedy, w czasie swojej pierwszej spowiedzi.

Jak trudno będzie naprawić to przemilczenie kiedyś – później. Łaska Boża przemówi w końcu do człowieka – być może już mocno dorosłego, gdy wreszcie przygotuje się do odprawienia spowiedzi świętej GENERALNEJ. Wtedy dopiero ... wyzna ten grzech przemilczony już w czasie swojej Pierwszej Spowiedzi świętej przed swoją Pierwszą Komunią świętą. Bo wszystkie dalsze spowiedzi ... stały się jednym ciągiem spowiedzi ... nieważnych, a Komunie w takim stanie przyjmowane – Komuniami przyjmowanymi świętokradzko. Dorastający zaś czy to chłopiec, czy dziewczynka – przez całe te lata aż nadto dobrze zdają sobie sprawę z faktu, że grzech ten został w czasie pierwszej spowiedzi świętej ... przemilczany ...!

Nie jest zadaniem kapłana-spowiednika, ale tym bardziej matki odnośnego dziecka – dokładne ‘wyważenie’ ciężkości popełnionego grzechu i wydanie wyroku, czy dziecko popełniło w tym wypadku grzech rzeczywiście ciężki. Oceni to sam Bóg. Zadaniem kapłana-spowiednika jest przedstawienie obiektywnego zła związanego z takim czy innym zachowaniem, sprzecznym z Bożym Przykazaniem.
– Z kolei zaś żadna matka nie jest obdarzona władzą rozgrzeszania, ani tym bardziej uspokajania dziecka, że było to w tym wypadku jedynie zabawianiem się sobą w pełni normalnym, oraz że nie ma mowy, żeby takie grzeszne zabawianie się sobą można było kwalifikować jako grzech, i to ... grzech ciężki.

f85 (10 kB)

3. Zawierzyć Bogu
ofiarującemu wewnętrzny ład

Wiadomo z góry, że niełatwo wykazać komukolwiek grzeszność podejmowanych działań, m.in. we wrażliwej dziedzinie w zakresie działań seksualnych. Bóg NIGDY nie uzasadnia słuszności tego, co nakazuje w głosie sumienia. Jest On przecież tym „Jedynym DOBRYM” (Mt 19,17) i „Jedynym który JEST Miłością” (1 J 4,8.16; zob. VSp 117), z natury swej niezdolny wyrządzić komukolwiek krzywdę, ani tym bardziej nakazać cokolwiek złego. Bogu należy po prostu zawierzyć zupełnie niezależnie od tego, czy człowiek-OSOBA rozumie ‘do końca’ sens Bożych ustaleń i oczekiwań, czy nie. Boży ZAMYSŁ Miłości siłą rzeczy przerasta wszelkie jedynie ludzkie rozumowanie.

(15 kB)
Rok 2020 zaznaczył się dramatyczną epidemią, która ogarnęła praktycznie cał świat. Nie jest wykluczone, że odpowiedzialnymi za wybuch tej pandemii, która pochłonęła dziesiątki tysięcy osób po całym świecie, byli i są ludzie z pewnego laboratorium, gdzie przeprowadzano eksperymenty. Te jednak w pewnej chwili wymknęły się spod kontroli. Cierpi praktycznie cała ludzkość.
– Jak trudno jednak przyjąć do wiadomości, że pandemia jest jednym z doświadczeń Bożych, by człowieka doprowadzić do opamiętania i odwrotu od systematycznego zaprzeczania istnieniu Boga, łącznie z aroganckim odrzucaniem Bożych Przykazań!
– Widzimy Panią Doktor: w szpitalach w tym okresie niezmiernie trudno odróżnić lekarzy od pielęgniarek i pozostałego personelu. Wszyscy ubrani są w kombinezony ochronne.

Ze strony zaś człowieka, Jego umiłowanego stworzenia, należy się dziecięce zaufanie w obliczu Bożych rozwiązań. Mogą się one wydawać człowiekowi długo niezrozumiałe. Zresztą i sama Maryja, Niepokalanie Poczęta, daleko nie rozumiała wszystkich trudnych Bożych ingerencji w życie Jej samej, Jej Rodziny i samego Jej Boskiego Syna Jezusa Chrystusa (zob. słowa Papieskie z zakończenia Encykliki: VSp 120). Mimo wszystko przyjmowała w bezwzględnym zawierzeniu Bożym rozwiązaniom TAKIE znaczenie przekazywanych Jej słów (m.in. w chwili Zwiastowania), jakie z tymi słowami wiązał Bóg – a nie ona sama. Jak dogłębnie podkreśla to zawierzenie Słowu Bożemu Jan Paweł II:

„Maryja wyrosła wśród tych oczekiwań swojego ludu. Czyż w chwili Zwiastowania mogła przeczuwać, jakie istotne znaczenie mają te słowa anioła? Jak należy rozumieć owo ‘panowanie’, któremu ‘nie będzie końca’?
– Chociaż – przez wiarę – poczuła się w tej chwili Matką ‘Mesjasza Króla’, to przecież odpowiedziała: ‘Oto Ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!’ (Łk 1,38). Od pierwszej chwili dała wyraz przede wszystkim ‘posłuszeństwu wiary’, zdając się na TAKIE znaczenie powyższych słów Zwiastowania, jakie nada im Ten, od kogo słowa te pochodzą: jakie nada im sam Bóg” (RMa 15).

Toteż również w chwili zamętu wywołanego atakiem pokus – należy pozostać ‘sobą’ i nie dać się wytrącić ze statusu, na którym człowieka-OSOBĘ postawiła „miłująca wszechmoc Stwórcy” (DeV 33): jako żywy OBRAZ Boga. Skoro w chwili stworzenia każdy stał się żywym Bożym OBRAZEM, powinien sam DUCH: Duch Święty panować nad wszystkimi niższymi stworzeniami. Albowiem DUCH Boży „unosił się nad wszystkim”, co Bóg stworzył (zob. Rdz 1,2), nadając wszystkiemu kształt zamierzony przez Stworzyciela. Toteż konsekwentnie człowiek, żywy Boży OBRAZ, powinien kształtować u siebie również cały zakres ciała-płci zgodnie z Bożym Zamysłem, który poszczególny człowiek powinien wdzięcznym sercem zaakceptować. Boże rozwiązania służą ponad wszelką wątpliwość samemu tylko DOBRU – m.in. ludzkiej OSOBY.

Fakt ten uwydatnia z naciskiem w ciepłych słowach św. Jan Paweł II w swej Adhortacji Apostolskiej ”Familiaris Consortio” :

„Porządek moralny, właśnie dlatego, że ujawnia i przedstawia zamysł Boży, nie może być czymś, co utrudnia życie człowiekowi i co nie odpowiada osobie;
– wręcz przeciwnie, odpowiadając najgłębszym potrzebom człowieka stworzonego przez Boga, służy jego pełnemu człowieczeństwu z tą samą subtelną i wiążącą miłością, z jaką sam Bóg pobudza, podtrzymuje i prowadzi do właściwego mu szczęścia każde stworzenie” (FC 34).

Ojciec święty podejmuje w pewnej chwili podnoszony co jakiś czas pod adresem Kościoła Chrystusowego zarzut, jakoby prawo moralne Przykazań miało charakter jedynie pięknego ideału, który jednak w praktyce jest dla zwyczajnego śmiertelnika nieosiągalny. Oraz że skoro ludzie, w tym również katolicy – grzeszą wbrew dobrze sobie znanym Bożym Przykazaniom, należałoby ‘nieżyciowe PRAWO Boże’ po prostu znieść.
– Oto słowo Papieskie w nawiązaniu do takiego zarzutu:

„Byłoby bardzo poważnym błędem wyciągać (...) wniosek, że norma, której naucza Kościół, sama w sobie jest tylko ‘ideałem’, jaki należy następnie przystosować, uczynić proporcjonalnym, odpowiednim do tak zwanych konkretnych możliwości człowieka: według ‘bilansu różnych korzyści w tym zakresie’.
– Jakie są jednak ‘konkretne możliwości człowieka’? I o jakim człowieku mowa? O człowieku opanowanym przez pożądanie, czy o człowieku odkupionym przez Chrystusa? Bowiem chodzi właśnie o to: o rzeczywistość odkupienia dokonanego przez Chrystusa.
– Chrystus nas odkupił ! Znaczy to, że obdarzył nas możliwością realizacji całej prawdy naszego istnienia; że wyzwolił naszą wolność spod władzy pożądania.
– Skoro więc odkupiony człowiek wciąż grzeszy, nie świadczy to o niedoskonałości Chrystusowego aktu odkupienia, ale o woli człowieka, chcącej wymknąć się łasce, jaka płynie z tego aktu.
– Przykazanie Boga jest na pewno proporcjonalne do zdolności człowieka, ale do zdolności człowieka obdarowanego Duchem Świętym; człowieka, który nawet jeśli zgrzeszył, zawsze może otrzymać przebaczenie i cieszyć się obecnością Ducha Świętego” (VSp 103).

Znaczy to, że ogłoszenie Dziesięciorga Bożych Przykazań w połowie 13 w. przed Chr. pod górą Synaj w ramach Przymierza, jakie Bóg zawarł wtedy uroczyście z Hebrajczykami po ich nieprawdopodobnym wyzwoleniu z kilka wieków trwającej ich niewoli w Egipcie (zob. Wj 20,2-17; działo się to ok. 1250 przed Chr.), nie było nawet zanadto ‘potrzebne’. Mimo oczywiście, że dobrze się stało, że wymogi ładu moralnego Prawa Bożego zostały syntetycznie zebrane i przedstawione w zapisie Słowa-Bożego Pisanego jako „Dziesięć Bożych Słów” (Wj 34,28; Pwt 4,13).

Do zapisu Prawa Bożego moralnego w sumieniu każdego człowieka nawiązuje wyraźnie św. Paweł Apostoł w swym Liście do Rzymian (zob. Rz 2,15). Nietrudno też znaleźć w Księgach Starego Testamentu relacje o kierowaniu się zapisem Dekalogu w sumieniu – całkiem niezależnie od znanego, czy też jeszcze nieznanego Dekalogu z czasów dopiero Mojżesza (zob. z naszej strony np.: cz.VII, rozdz. 3-i: Józef w Egipcie i żona Putifara).

Dodatkowym zaś motywem dla każdego człowieka-jako-człowieka jest uświadomienie sobie swego wyniesienia do niebotycznej wielkości w chwili stworzenia. Każdy zostaje w chwili swego wywołania z NIE-istnienia do istnienia wyniesiony do rzędu OBRAZU-Podobieństwa Boga.
– Do każdego człowieka bez wyjątku zwraca się Stworzyciel z szansą skierowaną do podarowanej mu wtedy nieśmiertelności propozycji, by zechciał przyjąć stanie się ścisłym JEDNO-z-Sobą: Bogiem-ŻYCIA-MIŁOŚCI. Jest to wezwanie-powołanie do życia w stanie nadprzyrodzoności. Fakt ten przerasta niebotycznie samo tylko bycie OSOBĄ (czyli samo tylko wyposażenie OSOBY w: rozum-wolną-wolę-i-poczytalność-odpowiedzialność).

f85 (10 kB)

4. Wywyższenie człowieka-OSOBY
w chwili stworzenia

Mimo to chcielibyśmy podjąć próbę przedstawienia swoistej rozumowej argumentacji, która by była w stanie uzasadnić Boże oczekiwania związane z uaktywnianiem zakresu płciowości. A chociaż argumentacja nasza opiera się stale na przesłankach przeżywanej wiary, przyczyni się być może do lepszego zrozumienia Boga, który uaktywnienie tego zakresu zastrzegł aż dwoma Przykazaniami do samego tylko ważnie zawartego małżeństwa. Równolegle zaś wpisał Bóg w sumienie każdego człowieka wymóg dostosowania się do wewnętrznego ŁADU przy przeżywaniu intymności płciowej. Zdajemy sobie jednak sprawę, że wymóg posłuszeństwa względem wpisanego w sumienie Bożego ŁADU skonstruował Bóg tak, iż jego przestrzeganie uzależnia ostatecznie od wolnej woli poszczególnego człowieka.

W dotychczasowych rozważaniach staraliśmy się ukazać wysoki status, do jakiego Bóg powołał człowieka-OSOBĘ jako „jedyne na świecie stworzenie, które Bóg CHCIAŁ dla niego samego (GS 24; Bóg chce człowieka dla samego człowieka, a nie dla siebie jako Boga). Sam tylko człowiek zostaje stworzony w chwili swego wywołania z NIE-istnienia do istnienia – jako OSOBA. Wszelkie inne stworzenia, nie wyłączając świata ożywionego: roślin, ani tym bardziej świata zwierząt z ich wysoce rozwiniętym życiem, nigdy nie były i nie staną się aż ‘osobami’. Podstawowym, wyjściowym warunkiem stania się i bycia ‘Osobą’ (jeśli w tej chwili pominąć Aniołów: wyłącznie duchów) jest sprzężna jedność ciała-ducha, czyli pojawienie się takiej istoty, która by była obdarzona duchem-duszą naraz. Duch-dusza zaś jest z istoty swej nieśmiertelny. Żadna ‘materia’ nie wytworzy ... ‘ducha nieśmiertelnego’ Żadne też zwierzę nie jest i nie będzie obdarzone darem nieśmiertelności.

Na tym dopiero niejako fundamencie, tzn. ducha-duszy nieśmiertelnej, Bóg wyposaża OSOBĘ-jako-osobę w nieodzowne przymioty, właściwe samym tylko OSOBOM, czyli m.in. żadnemu nawet bardzo wysoce rozwiniętemu zwierzęciu:

(0,3 kB)!empt (0 kB)rozum,
(0,3 kB)!empt (0 kB)wolną wolę,
(0,3 kB) !empt (0 kB)zdolność podejmowania odpowiedzialności sprawozdawczej.

Dzięki tym przymiotom, które z kolei są wyposażeniem OSOBY niezbywalnym i nieodstępnym, człowiek-OSOBA przerasta mimo swej fizycznej niepozorności cały kosmos. Cały pozostały wszechświat pozostaje światem rzeczy-przedmiotów, chociażby i ożywionych (w przypadku świata roślin i zwierząt). Człowiek jest z natury swej ciałem-duchem i dopiero dlatego jest równocześnie OSOBĄ: KIMS (a nie ‘czymś’ !).
– Jest tak dlatego, że człowiek-OSOBA jest niezbywalnie stworzony-przeznaczony do nieśmiertelności. Z tym jednak zastrzeżeniem, osiągnięcie nieśmiertelności w szczęściu wiecznym musi on sobie dopiero zasłużyć. Warunkiem tego jest odpowiedzialne zarządzanie podarowaną sobie wolną wolą.

Wymóg dopiero co wspomnianego odpowiedzialnego gospodarowania swoją wolną wolą, istniejący niezależnie od podarowanej sobie nieśmiertelności, wiąże się ponadto z wywyższeniem człowieka-OSOBY w samym akcie stworzenia do stanu nadprzyrodzoności.
– Mianowicie człowiek-OSOBA otrzymuje wraz z darem wywołania z NIE-istnienia do istnienia – niezbywalne jeszcze dalsze i coraz dalsze wezwanie-propozycję: do wszystko przerastającej wielkości bycia z tą chwilą żywym OBRAZEM i Podobieństwa samego Boga.

Dar ten, chociaż jest nieodstępny i niezbywalny, staje się jednak jedynie powołaniem, ale zarazem też wezwaniem-propozycją Bożą: do Oblubieńczego JEDNO-z-Bogiem w DOMU OJCA – na zawsze. Rozumie się, że stanie się JEDNO-z-Bogiem wiąże się z Bożym rozumieniem tego wielkiego słowa. Przerasta ono wszelkie ludzkie pojmowanie ‘oblubieńczości’.

Jedno jest jednak z góry pewne, jeśli chodzi o oczekiwaną kiedyś, w „DOMU OJCA” szczęśliwość nieśmiertelności w owym JEDNO-z-Bogiem na zawsze. Wyraził to w Słowie-Bożym-Pisanym św. Paweł, Apostoł Narodów:

„Lecz głosimy tajemnicę Mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale NASZEJ, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata:
gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby PANA CHWAŁY.
Lecz właśnie głosimy ... to, czego:

(0,2 kB) ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało,
(0,17 kB) ani serce człowieka nie zdołało pojąć,
JAK WIELKIE RZECZY przygotował Bóg TYM,
!empt (0 kB)(0,38 kB) którzy Go miłują.
!empt (0 kB)(0,38 kB) NAM zaś objawił to Bóg przez DUCHA ...” (1 Kor 2,7-10).

Z tym powołaniem zwraca się „miłująca wszechmoc Stwórcy” (DeV 33) do wolnej woli każdorazowej Osoby. Wezwanie to trwa od jej poczęcia przez cały okres ziemskiego życia zdawania próby, jaki Stwórca podarował danej OSOBIE. Jest to od tej chwili nieustannie trwająca propozycja Trójjedynego do bycia JEDNO-w-przymierzu-Miłości-Życia z daną, wyniesioną do godności żywego OBRAZU Boga.

Praktycznie jednak staje się ta Boża propozycja z chwili na chwilę odtąd przez Boga gorąco oczekiwaną odpowiedzią, czy OSOBA tę nieprawdopodobną propozycję przyjmie i ją wytrwale wprowadzi w życie. Wolna wola każdej OSOBY jest przecież bezustannie wystawiona na przeróżne próby i pokusy.
– Pokusy, zwątpienia, nieufność w odniesieniu do „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) wznieca TEN, który jest ZŁY: Szatan. On to namawia każdą kuszoną OSOBĘ do wycofania się w swym zawierzeniu Bogu, a przeniesienia tegoż zaufania-zawierzenia na niego, „Mordercę od początku i Ojca kłamstwa” (J 8,44). Jako „przewrotny GENIUSZ podejrzeń” (DeV 37) opanował on do perfekcji sztuczki obałamucania-ogłupiania OSOBY (zob. 2 Kor 11,3), by zniszczyć zarówno ją samą, jak i kolejny raz wywrzeć na Bogu zemstą – z racji wiecznego nieszczęścia, które obrał dla siebie sam osobiście i na własne żądanie, z czym z kolei Bóg nie ma nic wspólnego.

f85 (10 kB)

5. Masturbacja:
człowiek-OSOBA nie chce być OSOBĄ

Wracamy wreszcie do sytuacji konkretnie praktykowanego, samotnego nieprzyzwoitego zabawiania się sobą. Wielu zadaje pytanie: Gdzie tu jest grzech? Czemu ma być poczytane za grzech coś, co sprawia ... przyjemność?
– Nie mamy zamiaru wyjaśniania tutaj związku między doznawaną ‘przyjemnością’, a w parze z nią idącym ‘grzechem”. Głębokie rozważania na ten temat ukazane są na naszej stronie parokrotnie w oparciu o studium kardynała Karola Wojtyły „Miłość i Odpowiedzialność” (zob. m.in.: Popęd a osoba – wezwana).

(17 kB)
Kto tu zwinniejszy? Kot ściga się z wiewiórką na drzewie. Ale wiewiórka jest zwinniejsza. Dla niej bieganie pionowo w gór czy w dół nie stwarza żadnego problemu. Kot będzie musiał skapitulować w swym spektakularnym wyścigu z wiewiórką ...

Ilekroć ktokolwiek przechodzi na praktykę masturbacji, tym samym dopuszcza się zdrady na swej niebotycznej wielkości. Ta zaś jest niezbywalna i ... nieodstępna. Do Boga, który wywołał człowieka-OSOBĘ z NIE-istnienia do istnienia, powinien był człowiek-OSOBA, a tym bardziej jako wyniesiony do godności żywego OBRAZU-Podobieństwa samego Boga – odnosić się – w następstwie uświadomionego sobie statusu jednym wielkim, wdzięcznej radości pełnym hymnem uwielbienia za swoje zaistnienie wraz z otrzymanymi niezbywalnymi darami: bycia OSOBĄ, a ponadto żywym OBRAZEM Boga. Został przecież podarowany sobie samemu w odpowiedzialny zarząd sobą. Z kolei zaś Bóg oczekiwał od niego w spontanicznej odpowiedzi za to powołanie, że uaktywni on podarowaną sobie wolną wolę, czyli swoje uzdolnienie do samo-stanowienia – ku spontanicznej miłości do Boga oraz do bliźnich.

Tymczasem dana OSOBA, podburzona przez Tego, który jest ZŁY, okazuje Bogu w tej chwili gniew oburzenia i niezadowolenia z racji samego w ogóle zaistnienia – i to właśnie jako OSOBA.
– Co więcej, ODRZUCA ona zdecydowanie status swojej wielkości. Nie życzy sobie nie tylko pozostawania żywym OBRAZEM-Podobieństwem Boga, zaproszonym do Oblubieńczego JEDNO-ze-Stworzycielem-i-Odkupicielem, lecz odrzuca zdecydowanie sam w ogóle swój status jako OSOBY, nie chcąc być obdarzoną: samo-świadomością, samo-stanowieniem, wolną od jakiejkolwiek odpowiedzialności sprawozdawczej. Odrzuca te wszystkie Boże dary ... jedynie po to, żeby móc ... grzeszyć: używać siebie samą jako już tylko ... ‘rzecz-narzędzie’.

Człowiek-Osoba przechodzący w masturbację wyraźnie NIE chce słyszeć o swej zobowiązującej wielkości jako OSOBA. Dąży ze wszystkich sił (namówiony przez ZŁEGO) do zredukowania siebie już tylko do poziomu rzeczy-narzędzia, przydatnego jedynie do wzniecenia i doznawania dreszczowego przeżycia seksualnego.

Człowiek-w-grzechu przeciwnym godności swojego ciała przesyconego DUCHEM nie ma zamiaru kierowania się wymogami podarowanego mu DUCHA. Woli posługiwać się swym ciałem-płcią jako intrygującą rzeczą i narzędziem do wyzwolenia przeżycia seksualnego. Wiemy już dobrze, że Bóg Stworzyciel zastrzegł uaktywnianie zakresu intymności dla samego tylko ważnie zawartego małżeństwa-Sakramentu (w epoce przed-Chrystusowej: PRA-sakramentu stworzenia). On też, Bóg, ustalił w swym zatroskaniu o godność miłości i DOBRO doczesne i definitywne ludzkiej OSOBY – wewnętrzny ŁAD przeżywania intymności, wpisany w głębię sumienia każdego człowieka.

Czy się dziwić, że Bóg zmuszony jest zostawić człowieka-OSOBĘ sobie samemu, a dokładniej: Temu ZŁEMU, któremu człowiek-OSOBA oddaje w grzechu swoje zawierzenie, wycofując je wyraźnie od zawierzenia pokładanego dotąd w Bogu (por. DeV 37)?
– Bóg, który ponad wątpliwość bezustannie „jest Tym, który stoi i kołacze do drzwi serca każdego człowieka (por. Ap 3,20), nie naruszając jego wolności, ale starając się z tej ludzkiej wolności wyzwolić miłość (DiM 8), w swej zdumiewającej Bożej pokorze zmuszony jest wycofać się przed potęgą wyboru wolnej woli stworzenia swojego wytęsknionego umiłowania. Znaczy to zatem: Bóg opuszcza natychmiast – na żądanie wolnej woli swego żywego OBRAZU-Podobieństwa – niewątpliwie w nieutulonym bólu swojego Serca, mieszkanie ludzkiego serca. Ono przecież ... nie życzy sobie być królem na całym stworzeniem. Woli zredukować siebie do rzędu, jakiego w hierarchii bytów w ogóle nie ma: do rzędu OSOBY-która-w-buncie-przed-Bogiem ... OSOBĄ dalej być nie chce, co zatem jest z góry niemożliwe do przeprowadzenia!

Dzieje się tak pomimo iż OSOBA ta niezbywalnie dalej pozostaje OSOBĄ, z tym że pozostaje na własne żądanie osobą totalnie zniekształconą. Z chwilą gdy nie życzy sobie pozostawać w zjednoczeniu z Bogiem, który dla niej przygotował mieszkanie w DOMU OJCA już „przed założeniem świata” (Ef 1,4; Jr 1,4), poddaje się w tejże chwili w niewolę Tego, który jest ZŁY (łudząc się w odpowiedzi na jego KŁAMSTWO, że to szczyt uzyskanej wolności; zob. J 8,34). Ten ZŁY zaś, chociaż przyprawia pierwsze chwile grzechu miłą słodyczą rozkoszy, jest jedynie Tym, którego celnie określił Piotr, pierwszy Papież:

„Trzeźwi bądźcie, czuwajcie!
Przeciwnik wasz Szatan – jak LEW ryczący
krąży szukając, kogo pożreć.
Jemu przeciwstawiajcie się mocni w wierze” (1 P 5,8).

Bóg w swej „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33) jest przerażony ukierunkowaniem, jakie człowiek-OSOBA, Boży żywy OBRAZ – obiera w tej chwili w podążaniu za przyjemnością zmysłową, jaką podsunął mu chytrze ten ZŁY. Syn Boży w serdecznych, ale tym bardziej zatroskanych słowach przestrzega wszystkich odkupionych za wielką cenę swojej Krwi-na-Krzyżu:

„Wchodźcie przez ciasną bramę.
Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga,
która prowadzi do zguby,
a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.
Jakże ciasna jest brama i wąska droga,
która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują” (Mt 7,13n).

f85 (10 kB)

6. Być PANEM sobie samemu

W imię wierności swemu własnemu dziełu stworzenia Bóg nie może sobie pozwolić na zmuszenie czyjejkolwiek wolnej woli do posłuszeństwa któremukolwiek ze swoich Przykazań. Pomimo iż każde z nich jest wyrazem Jego zatroskanej miłości o samo tylko DOBRO dla człowieka. Natomiast Bóg niestrudzenie nawołuje każdą OSOBĘ – swój żywy OBRAZ, żeby posłuchał głosu swego sumienia, w którym Bóg – w Duchu Świętym, przemawia do każdego człowieka niezależnie od tego, czy jest wierzącym czy niewierzącym i wyznawcą którejkolwiek religii.
– Należałoby przytoczyć tu ponownie słowa św. Jana Pawła o głosie sumienia:

„Sumienie ... jest bowiem ‘najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa ... nakazem: czyń to, tamtego unikaj’.
– Taka zdolność nakazywania dobra i zakazywania zła, zaszczepiona przez Stwórcę w człowieku, jest kluczowa właściwością osobowego podmiotu.
– Równocześnie zaś ‘w głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny.
– Sumienie nie jest więc autonomicznym i wyłącznym źródłem stanowienia o tym, co dobre i złe; głęboko natomiast jest w nie wpisana zasada posłuszeństwa względem normy obiektywnej, która uzasadnia i warunkuje słuszność jego rozstrzygnięć nakazami i zakazami podstaw ludzkiego postępowania ...
– W tym właśnie znaczeniu jest sumienie owym ‘wewnętrznym sanktuarium’, w którym ‘rozbrzmiewa głos Boga’.
– Jest to ‘głos Boga’ nawet wówczas, gdy człowiek uznaje w nim tylko zasadę ładu moralnego, po ludzku niepowątpiewalną, bez bezpośredniego odniesienia do Stwórcy: właśnie w tym odniesieniu sumienie zawsze znajduje swa podstawę i swoje usprawiedliwienie” (DeV 43).

Osoba, która w chwili pokusy odrzuca głos sumienia, wyraźnie się jemu sprzeciwiając, niszczy tym samym siebie samą. Bóg nigdy by człowiekowi-OSOBIE nie życzył, żeby spadł z wielkości Bożego OBRAZU do rzędu ‘OSOBY-która-nie-chce-być-osobą, a woli być ciałem-płcią, czyli osobą-zdegradowaną.

Wybór takiej postawa zmusza Boga do ustąpienia przed decyzją wolnej woli. Pierwsze chwile, osłodzone w grzechu przez chytrze działającego odwiecznego Uwodziciela, zamieniają się niebawem w poczucie brzydzenia się sobą. Taki jest jeden z pierwszych owoców wycofania dotychczasowego zawierzenia w Bogu – a przeniesienia go w grzechu na „Rządców świata tych ciemności” (Ef 6,12).

Gdy ktoś karmi się wciąż tylko oglądaniem porno, rozkoszuje się podniecającymi filmami, co z reguły kończy się masturbacją, kończy z zasady tak jak syn marnotrawny: będzie żywił się co prawda z poczuciem obrzydzenia do siebie, a mimo to nic innego mu nie pozostanie – strąkami, jakie dają ... wieprzom:

„A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie
i on sam zaczął cierpieć niedostatek.
Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy,
a ten posłał go na swoje pole, żeby pasł ... świnie.
Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie,
lecz nikt mu ich nie dawał ...” (Łk 15,14-16).

Tak zwykle wygląda hojność wypłaty dla swych niewolników ze strony „Węża Starodawnego, który się zwie Diabeł i Szatan, zwodzącego całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9).
– Mimo to ten przez Szatana skutecznie doprowadzony do stanu ... ogłupienia, tzn. niemal całkowitego zawieszenia myśli perspektywicznej o finale swych nieczystych działań, będzie w zachłyśnięciu przyjemnością zmysłową gwałconego własnego ciała bardzo prawdopodobnie eksperymentował nad kolejnym powtarzaniem swych nieczystych doświadczeń. Będzie się starał nie myśleć o tym, iż z chwili na chwilę zgadza się świadomie i dobrowolnie na podążanie drogą, która wiedzie prosto do „jeziora ognia” (Ap 20,14n).

Dla Jezusa Chrystusa, Odkupiciela-z-Krzyża – staje się sprawą coraz trudniejszą, by dopukać się do jego serca. Staje się ono coraz bardziej zatwardziałe. Przede wszystkim zaś jest mu coraz trudniej zawołać do Chrystusa – i do Maryi, jak w chwili rozpaczy krzyknął do Jezusa tonący już ... Piotr:

„A On (= Jezus, kroczący po wzburzonym jeziorze Genezaret) rzekł: ‘Przyjdź’.
Piotr wyszedł z łodzi i, krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa.
Lecz na widok silnego wiatru (zamiast patrzeć na Jezusa ...!)
uląkł się i, gdy zaczął tonąć, krzyknął:
Panie, ratuj mnie’.
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc:
Czemu zwątpiłeś, małej wiary’? ...” (Mt 14,29.31).

Żebyż to ten upadający w grzechach ... krzyknął do Odkupiciela, jak Piotr w chwili, gdy już-już tonął: „Panie, ratuj mnie” ! Jednakże takiego człowieka, który żyje masturbacją, cały pochłonięty zdjęciami porno itp., trzyma mocno w swych szponach ten ZŁY. Będzie on na wszelkie sposoby blokował jego skontaktowanie się z Odkupicielem. Będzie swej ‘ofierze’ wybijał z głowy podjęcie decyzji, by podejść pod Trybunał ... Bożego Miłosierdzia: do spowiedzi świętej ! ...

f85 (10 kB)

7. Wyznaczanie dobra-zła

Bóg dał człowiekowi, swojemu żywemu OBRAZOWI, od PRA-początku do zrozumienia, że wyznaczanie tego, co jest i winno być dobrem lub złem, a z kolei życiem lub śmiercią pozostaje domeną wyłącznie Boga, a nie człowieka. Można było z góry przypuszczać, że Ten ZŁY, „Wąż Starodawny, który się zwie Diabeł i Szatan”, który jest przede wszystkim „przewrotnym GGENIUSZEM podejrzeń” (DeV 38; wzbudzanie u człowieka podejrzeń, że Bóg na niczym się nie zna!), będzie niestrudzenie podejmował perfidne sztuczki, by u człowieka-OSOBY i żywego OBRAZU Boga podważyć zawierzenie pokładane w Boże rozwiązania właśnie w tym zakresie: decydowania o dobru i złu.

Jakże tu nie przypomnieć wymownych słów św. Jana Pawła II:

(58 kB)
Jak cudownie przebijają się krokusy na polanie górskiej. Zdawać by się mogło, że warunki dla pojawienia się kwiatów są w takiej sytuacji niezwykle utrudnione. A jednak – o odpowiedniej porze roku zaczynają kwitnąć przepiękne krokusy, upiększając górskie widoki i przyczyniając się na swój sposób do wzniesienia hymnu wdzięczności Bogu, który stwarza z rozmachem – tyle piękna, zachwycającego ludzkie oko.

„Czytamy w Księdze Rodzaju:
‘Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz:
Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania;
ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść,
bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz
(Rdz 2,16n).
– Poprzez ten obraz Objawienie poucza nas,
że władza decydowania o dobru i złu
nie należy do człowieka, ale wyłącznie do Boga.
– Człowiek oczywiście jest wolny od chwili, kiedy może pojąć i przyjąć Boże przykazania. Cieszy się wolnością niezwykle rozległą, może bowiem jeść ‘z wszelkiego drzewa tego ogrodu’.
– Nie jest to jednak wolność nieograniczona:
musi się zatrzymać przed ‘drzewem poznania dobra i zła’,
została bowiem powołana, aby przyjąć prawo moralne, które Bóg daje człowiekowi.
– W rzeczywistości właśnie przez to przyjęcie prawa moralnego, ludzka wolność naprawdę i w pełni się urzeczywistnia.
– ‘Jeden tylko Dobry’ wie bowiem doskonale, co jest dobre dla człowieka i dlatego z miłości doń dobro to mu nakazuje w przykazaniach” (VSp 35).

Zdajemy sobie sprawę, jak trudno zawierzać Bogu z chwili na chwilę, gdy ten ZŁY, mistrz od wprowadzania w błąd, niestrudzenie doprowadza Człowieka, żywy OBRAZ Boga, do ... ogłupienia, tak iż „podając się za mądrych, stali się głupimi” (Rz 1,22; Paweł nawiązuje do ... ówczesnego homoseksualizmu ...) ukazuje człowiekowi przewrotnie zło jako dobro. Szatan doskonale wie, jak zaatakować człowieka-OSOBĘ, kierując główne natarcie na najwyższy poziom DUCHA: zdolność do samo-świadomości (= rozum).

Gdy człowiek zostaje przez ZŁEGO spreparowany do tego stopnia, że utraci ‘rozum’ i przestanie myśleć, nietrudno już manipulować nim dalej, atakuje z kolei poziom jego samo-stanowienia (= wolna wola). Przed szatanem rozlega się w tym wypadku natychmiast szerokie pole manewrowania człowiekiem-OSOBĄ, by mu wmówić, iż na przekór Bogu – decydowanie o tym, co jest i winno być dobrem-czy-złem, życiem-czy-śmiercią należy do jego podstawowych ‘praw’.
– Gdyby zaś Bóg Stwórca nie chciał pójść w tym wypadku na ustępstwa w obliczu stanowczych żądań człowieka-OSOBY, trzeba Mu tę władzę wyrwać siłowo, skoro on – Bóg – na wielu sprawach, m.in. na prawach szału miłości, po prostu się nie zna i jest w tej kwestii NIE-kompetentny.

Jakżeż trafnie wypowiada się Słowo-Boże-Pisane w tym wypadku poprzez charyzmatyczny zapis Księgi Izajasza:

„Biada tym, którzy na postronkach od wołu ciągną nieprawości
i na powrozach uprzęży swe grzechy!
... Biada tym, którzy ZŁO nazywają DOBREM, a DOBRO – ZŁEM,
którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności,
który przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!
Biada tym, którzy się uważają za mądrych
i są sprytnymi we własnym mniemaniu ...
– Przeto jak słomę pożera język ognisty,
a siano znika w płomieniu,
tak korzeń ich będzie zgnilizną,
a kiełek ich jak pył porwany się wzniesie:
BO odrzucili PRAWO JAHWE Zastępów
i wzgardzili tym, co mówił Święty Izraela
Dlatego się rozpalił gniew Jahwe
przeciw swojemu Ludowi,
wyciągnął na niego rękę, by wymierzyć cios,
aż góry zadrżały ...” (Iz 5,18.20-22-25).

Ozdobnik

RE-lektura: część II, rozdz. 7a.
Tarnów, 24.XI.2020 r.
RE-Lektura: Tarnów, 8.XI.2020 r.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)

Powrót: SPIS TREŚCI



Rozdz.7. W DALSZYM PRZYGOTOWANIU DO
SAKRAMENTU POJEDNANIA Z GRZECHOW PRZECIW
VI-IX PRZYKAZANIU. Jezu, wyrwij mnie i nas
z tych grzechów mocą Krwi Odkupienia


Wyjaśnienie wprowadzające

§ A. ZAPROSZENIE KAŻDEGO DO JEDNO-Z-BOGIEM-NA
-ZAWSZE – ... ZA PEWNĄ CENĘ


1. Człowiek stworzony „... dla niego samego”
Człowiek stworzony dla niego samego (GS 24)
2. Ja ... stworzony do nieśmiertelności
3. Ja ... podarowany sobie z nicości
4. Czy jestem właścicielem siebie samego
Wszyscy staniemy przed trybunałem Chrystusa
(2 Kor 5,9n)

Bóg obecny w zrodzeniu człowieka jako OBRAZU Boga
(LR 9)

5. Boża tęsknota za JEDNO-z-OSOBĄ
Największy grzech - ofiara największej miłości (DeV 31)
6. Własność-właściciel ...
Chrystus-Sędzia (J 5,22.25.30)
7. Mężczyzna i kobieta jednakowo: żywym OBRAZEM
Boga

Stworzenie mężczyzny i kobieta jako OBRAZ Boga
(Rdz 1,26n)

8. Wyposażenie w samo-stanowienie
Przychodzą z ucisku, w Krwi Baranka wybielili
(Ap 7,14nn)

Jeśli chcesz osiągnąć Życie (Mt 19,17)
9. Człowiek jako Świątynia Ducha Świętego
Być na OBRAZ Syna Bożego (Rz 8,28nn)
Mężowie miłujcie, bo i Chrystus umiłował (Ef 5,25nn)
Jesteście Świątynią Ducha Świętego (1 Kor 3,16)
Przybytek Ducha Świętek a rozpusta (1 Kor 6,17nn)

§ B. PRZECIWNE VI-mu PRZYKAZANIU DZIAŁANIA
PODEJMOWANE SAMOTNIE


1. Grzeszne zabawianie się sobą
Szatan wykorzystujący dzieło stworzenia przeciw
zbawieniu (DeV 27)

2. Rola matki wobec masturbującego się dziecka
3. Zawierzyć Bogu ofiarującemu swój wewnętrzny ład
Maryja daleko nie wszystko rozumiejąca (RMa 15)
Subtelna Miłość Boga w darze Przykazań (FC 34)
Możliwości człowieka odkupionego (VSp 103)
4. Wywyższenie człowieka-OSOBY w chwili stworzenia
Trzy niezbywalne przymioty OSOBY
Czego oko nie widziało ... (1 Kor 2,7-10)
5. Masturbacja: człowiek-OSOBA nie chce być OSOBĄ
Szatan jak lew ryczący (1 P 5,8)
Wchodzić ciasną bramą (Mt 7,13n)
6. Być PANEM sobie samemu
Głos sumienia (DeV 43)
Chętnie by żywił się strąkami dla świń (Łk 15,14nn)
Piotr: Panie, ratuj mnie! (Mt 14,29.31)
7. Wyznaczanie dobra-zła
Stop przed drzewem poznania dobra-zła (VSp 35)
Izajasz: biada tym co zło nazywają dobrem (Iz 5,18.2-25)

Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Szczęśliwa rodzina z Afryki
Ryc.2. Dziewczyna polubiła konia
Ryc.3. Przedziwne skały na szczycie góry
Ryc.4. Dziewczynka z wakorczykami w kwieciu
Ryc.5. Pani Doktor w dobie COVID-19
Ryc.6. Kot goni na drzewie wiewiórkę
Ryc.7. Krokusy na górskiej polanie