(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


(4 kB)

C.    KWESTIONOWANIE BOGA JAKO MIŁOŚCI

(4 kB)

Jeszcze raz: miłość – dar

Obezpłodnianie współżycia wyrasta z postawy rywalizacji dwojga ludzi z Bogiem – o kształt miłości. Bóg jest Miłością. Do niego jako pierwszego stosuje się stwierdzenie, że „w swej najgłębszej rzeczywistości – miłość (= Bóg-Miłość) jest istotowo darem” (FC 14).

Darmowym darem staje się samo w ogóle stworzenie, ale tym bardziej utworzenie człowieka: żywego Bożego Obrazu. Jedno z uzdolnień, w jakie zostaje wyposażony każdy bez wyjątku człowiek, ma w oczach Boga znaczenie zupełnie wyjątkowe: zdolność samo-stanowienia (= wolność woli).
– Bóg obdarza człowieka tym darem nieodwołalnie. Kiedyś sam On zapłaci za ten ryzykowny dar. I złoży zań cenę najwyższą z możliwych: w męce i śmierci Jezusa Chrystusa. Bóg obdarza tym uzdolnieniem po to, by żywy Obraz Boga mógł – na wzór swego pierwowzoru – stać się „bezinteresownym darem”, czyli żeby możliwą była miłość (GS 24).

Dopóki działanie człowieka nie jest „bezinteresownym darem z siebie samego”, nie jest miłością. Egoizm w swych wielorakich postaciach jest burzeniem tej miłości, której istotą winno być: „być istotowo darem” (FC 14).

Być darem znaczy: świadomie ukierunkować siebie na bycie nieustannym-‘dla’. Miłość zatem musi być stałym odwróceniem od swojego ‘ja’, a skupianiem uwagi na tym drugim, by mu zapewnić dobro (HV 9; por. EV 49.51.92) – dobro prawdziwe, aż do jego ostatecznych spełnień włącznie (zob. wyż., : Współżycie – dar osoby – łącznie z całym kontekstem; oraz: Etyczny wymiar ‘mowy ciała’ – z kontekstem). Jest ono skąpane promieniami łaski rozświetlającej drogę Bożych przykazań jako „blask Prawdy”. Zapewnia wzrost obdarowanego, a jednocześnie osoby darowującej siebie.


Wyzwanie o kształt ‘miłości’

Podejmowanie działań przeciw-rodzicielskich staje się wyzwaniem rzuconym Bogu w twarz: o kształt miłości. Bóg wprowadza w czyn miłość jako dar: bezinteresowny, całopalny. Składa go dla swego żywego Obrazu: mężczyzny i kobiety, których „chce dla nich samych”.
– Dla nich przyszedł na świat i stał się Człowiekiem. Dla nich „uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,8). Jeszcze wisząc na krzyżu, nie myślał o sobie, lecz modlił się do Ojca za tymi, którzy Go krzyżowali (Łk 23,34; por. DzF 324). Uzdolnił ich, by i oni mogli stawać się darem, darowującym siebie. Będzie to jedyną drogą ich „stawania się sobą” i „odnalezienia siebie w pełni”: w darze złożonym – i odwzajemnionym.

(7 kB)
Objaśnienie

Obezpłodnienie współżycia staje się zawziętą walką z Bogiem o kształt miłości totalnie przeciwstawny w stosunku do jej Bożego wzoru. Narzuca ono pojmowanie miłości jako ‘już teraz, zaraz’ uzyskiwanego dostępu do płci. Tego domaga się pożądliwość, zmierzająca do samozaspokojenia siebie samego – przez eksploatowanie seksu „aż do zużycia” (MiN 157). Ten drugi – nie wchodzi w rachubę jako ktoś, a najwyżej jako (przypadkowo żywe) ‘narzędzie’ do uzyskiwania egoistycznie poszukiwanego i przeżywanego ‘seksu’.

Współżycie obezpłodnione nie buduje komunii osób, lecz burzy ją skutecznie, pieczętując nie-miłość tak kształtowanego, na wskroś zakłamanego oddawania się sobie partnerów.
– Jeśli partnerzy przechwalają się, że odpowiadają sobie seksualnie dzięki zastosowanej technice antykoncepcyjnej i praktykom form zastępczych, chełpią się pozorowanym spokojem grzechu: dwóch egoizmów seksualnych, korzystających na razie zgodnie ze swych ciał. Miłość ich jest fikcją i złudzeniem. Rzekomo budując jedność w miłości opartą na maksymalnie częstym seksie, podcinają tęże miłość u samych korzeni.
– Nie ma tu woli składania siebie w darze, ani bezinteresownego odwzajemniania daru. W miejsce daru wkracza egoizm: własne ‘ja’, poszukujące samozaspokojenia ‘potrzeb’ seksualnych kosztem, a chociażby za zgodą tego drugiego. Górę nad miłością bierze pożądliwość ciała, która uniemożliwia budowanie komunii osób:

„...O ile samo ‘ciało’ ukonstytuowane w jedności osobowego podmiotu nie przestaje wyzwalać pragnień osobowego zjednoczenia, i to właśnie przez swą męskość i kobiecość..., to natomiast pożądliwość skierowuje te pragnienia równocześnie ‘po swojemu’... ku zaspokojeniu samego ciała, kosztem niejako autentycznej i pełnej komunii osób” (MiN 127).

Pożądliwość wkraczająca w miejsce daru kobiecości i męskości odbiera mu cechy osobowe, degradując dar ciała do poziomu przedmiotu pożądania. Uprzedmiotowianie, tzn. OD-człowieczanie siebie nawzajem, może przybierać kształt wyrafinowany i kamuflowany. Głębsza refleksja potwierdza jednak taki stan rzeczy: systematycznego pozbywania – siebie i tego drugiego – oblicza osoby i schodzenia na pozycję dwóch przedmiotów służących sobie dla odreagowywania napięć seksualnych.

Bóg chciał człowieka w jego męskości i kobiecości „dla niego samego” jako kogoś: osobę, a nie jako ‘coś’. Zgoda na to, by w działaniu poddawać się przymusowi ciała sprawia, że partnerzy dobrowolnie wyzbywają się zdolności stania się darem. Z własnej woli przestają posiadać siebie. Tracą tym samym zdolność spoglądania na siebie i przyjmowania siebie w pięknie swoich osób. Zawężają uwagę do seksualnego wymiaru swych ciał, pojmowanych jako teren zawłaszczenia.
– Sam ten zdobywający degraduje siebie do rzędu pseudo-osoby, tzn. przedmiotu. Zdobywa partnera, którego uprzednio też sprowadził do poziomu już tylko pseudo-osoby, tj. (żywej) rzeczy.

Osoba ludzka jest oczywiście zbyt wielka, by miała ulec rzeczywistej degradacji do rzędu przedmiotu. Również ona sama nie jest w stanie wyzbyć się swego miejsca w hierarchii bytu jako osoby: osoba pozostaje niezbywalnie „... kimś”  (MiN 132n).

Degradowanie siebie do rzędu rzeczy dokonuje się pod dyktando pożądliwości ciała, której ci dwoje nie usiłują skanalizować wedle wymogu poddania ciała i płci pod prymat ducha. Pożądliwość przeradza się w nie maskowaną sprężynę działania, która popycha nie do budowania, lecz coraz dalej postępującego burzenia. Wiedzie do hałaśliwego tłumienia wymogu „życia wedle ducha” (Ga 5.16), narzucając spoglądanie na kobiecość i męskość wyłącznie pod kątem podniecających przeżyć.

Siłowe sfałszowanie rodzicielskiego sensu ciała staje się radykalnym zakłamaniem z kolei oblubieńczego sensu ciała. Chodzi o zdolność ciała, umożliwiającą mu wypowiadanie sobą dokonującego się zjednoczenia obojga w miłości; a zarazem wyrażania już zaistniałej, jedności w miłości.
– W przypadku obezpłodniania aktu – dalsze posługiwanie się określeniem „miłość”, której rodowód tkwi w Bogu, staje się ubliżająco bezhonorowym podtrzymywaniem kłamstwa. Miłość, która miała być darem wyzwalającym „promieniowanie radością miłowania” (MiN 59.61.65; FC 52), zamienia się w hedonizm, służący zaspokajaniu roznamiętnienia przez posłużenie się w tym celu ciałem partnera.


Grzech – ukryte źródło rywalizacji o kształt „miłości”

Nasuwa się pytanie: co tkwi u źródeł tak dogłębnego zafałszowania pierwotnej treści „miłości”, która sama z siebie pochodzi spoza stworzonego świata: od Boga-Daru? Człowiek pożądliwości zakłamuje rzeczywistość miłości – w pełni świadom władania swym umysłem i w poczuciu swojej wolności. Każdy jest wezwany „od początku” do składania siebie w bezinteresownym darze.
– Odrzucenie Bożego znaczenia rzeczywistości „miłości-daru” dokonuje się w przypadku podejmowania działań przeciw-rodzicielskich zwykle w następstwie dość precyzyjnie sobie uświadamianego buntu przeciw niemniej jasno sobie uświadomionemu przykazaniu Bożemu: „Nie będziesz cudzołożył” (Pwt 5, 18). Do takiej postawy wobec Bożego przykazania nawiązują słowa Jezusa:

„A Ja wam powiadam:
Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę,
już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,28).

Jan Paweł II stwierdza znamiennie w nawiązaniu do tych słów Odkupiciela:

„Jest rzeczą znamienną, że w Kazaniu na Górze (Mt 5) Chrystus nawiązując do VI przykazania powiedział: ‘Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa’.
– W stosunku do Dekalogu, który bronił tradycyjnej spoistości małżeństwa i rodziny, słowa te wyrażają ogromne przesunięcie w przyszłość. Jezus wskazuje podłoże i źródło grzechu cudzołóstwa. To źródło leży wewnątrz człowieka. Wyraża się ono w sposobie patrzenia, w sposobie myślenia, w którym dominuje pożądanie.
– Przez pożądanie człowiek przywłaszcza sobie drugiego człowieka, który nie jest jego własnością, który należy do Boga. Chrystus mówi do współczesnych sobie, ale mówi to równocześnie do ludzi wszystkich stuleci i pokoleń, a w szczególności do naszego pokolenia i współczesnej cywilizacji konsumpcji i użycia” (LR 20).

(5 kB)
Objaśnienie

Wytworzone napięcie pomiędzy Bogiem – a Bożym Obrazem, przeradza się w rywalizację stworzenia ze swoim Stworzycielem o kształt miłości. Można by tu jeszcze raz przywołać grafikę obrazującą dynamizm OD-środkowy prawdziwej miłości – w przeciwieństwie do anty-miłości, zapatrzonej w zaspokajanie własnego ‘ja’, cechującej się zatem dynamizmem DO-środkowym, właściwym szatanowi, który „jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć” (por. 1 P 5,8).

W Bogu i w Jego działaniu ‘na zewnątrz’ miłość cała jest darem. Natomiast wedle człowieka pożądliwości miłość winna być pojmowana jako przedmiot kupna-sprzedaży.

Wielu młodych i starszych odrzuca z rozpętanym oburzeniem słowa Kościoła, wzywającego do trzeźwości oraz szacunku odpowiedniego do godności ludzkiej osoby, np. w sprawie kontaktów przedmałżeńskich i pozamałżeńskich. Usiłują wmówić, że Kościół czyni wokół seksu zbyt dużo hałasu, podczas gdy w rzeczywistości chodzi o sprawy będące przejawem najnormalniejszej fizjologii.
– Również wiele par małżeńskich wypowiada się ze zbuntowanym oburzeniem na temat ‘bezczelności’ Kościoła, który ośmiela się ingerować w ich życie seksualne, potępiając zapobieganie ciąży i aborcję, uprawianie pettingu, homoseksualizmu itd.

Wszystko to nasuwa tym jaskrawiej pytanie o źródło tej postawy buntu i narzucania na siłę zakłamanego pojmowania miłości. Sam rozum nie może uznać takiego rozumienia miłości za odpowiadającego godności ludzkiej osoby.

Obracamy się w rzeczywistości, którą Słowo Boże objawione i objawiające nazywa grzechem. Do tego zagadnienia trzeba będzie wrócić osobno. W obecnym kontekście wypada zwrócić uwagę na kilka charakterystycznych rysów rzeczywistości grzechu.
– Skorzystamy ponownie z sugestii papieża Wojtyła. Przypomina on, że grzech jest:

„...zawsze aktem konkretnej osoby, ponieważ jest aktem wolności poszczególnego człowieka ...
– Jest... prawdą wiary, ... że osoba ludzka jest wolna. Nie można lekceważyć tej prawdy, obarczając grzechem poszczególnego człowieka rzeczywistość zewnętrzną – struktury, systemy itd. Oznaczałoby to... przekreślenie godności i wolności osoby, które się przejawiają... również i w odpowiedzialności za popełniony grzech.
– Dlatego w każdym człowieku nie ma
niczego bardziej osobistego i nieprzekazywalnego,
jak zasługa cnoty czy odpowiedzialność za winę” (RP 16).

Jeśli jednak grzech jest bez wątpienia „aktem wolności człowieka” (RP 14), dochodzi do niego przecież wskutek jednoczesnego zadziałania tu „tajemnicy bezbożności” (2 Tes 2,7). Ta zaś pozwala dostrzec kryjącego się za nią Tego, który od początku jest Zły – Szatana:

„Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał...,
bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa ...” (J 8,44).

On to podburza do buntu przeciw Bogu i ustanowionemu przez Niego ładowi. Szczególnie dogodne pole działania otwiera się dla „ojca kłamstwa” wówczas, gdy dwoje ludzi staje wobec siebie w swej kobiecości i męskości. Złemu udaje się zadziwiająco łatwo nakłonić do otwartego buntu przeciwko Bożemu pojmowaniu miłości jako daru-służby. Montuje w człowieku ducha rywalizacji ze Stwórcą o pojmowanie ’miłości’.

Sięganie po środki zapobiegające jest bez wątpienia aktem wolności partnerów. Niemniej nietrudno dostrzec, że:

„...pod jego warstwą ludzką działają czynniki, które stawiają go (= ten akt wolności) poza człowiekiem, na pograniczu, tam gdzie ludzka świadomość, wola i wrażliwość stykają się z siłami ciemności, które... działają w świecie i niemal go opanowują” (RP 14).

Przeciw-rodzicielskie działania zawsze nabywają charakteru przynajmniej intuicyjnie uświadomionego buntu przeciw Bożemu przykazaniu oraz miłości, która winna być darem. Nie tej poszukują wtedy partnerzy! Zatem i do tej sytuacji można odnieść ogólne nauczanie Jana Pawła II o grzechu:

„...Postanowili (= przytoczona relacja biblijna o budowniczych wieży Babel: Rdz 11), że... zjednoczą się ... i staną się silni... bez Boga, jeśli nie wprost wbrew Bogu...
– Stajemy w obliczu wyłączenia Boga poprzez otwarte sprzeciwienie się Jego przykazaniu, poprzez rywalizację z Nim, złudne dążenie do bycia ‘jako On’ ...
– Zachodzi (tu) gwałtowne zerwanie stosunku z Bogiem ...
– Występuje (tutaj) w całej powadze i dramatyczności to, co stanowi najbardziej wewnętrzną i mroczną istotę grzechu: nieposłuszeństwo wobec Boga, wobec Jego prawa, normy moralnej, którą dał człowiekowi, wpisując ją w ludzkie serce i potwierdzając oraz udoskonalając przez Objawienie” (RP 14).


Szatan: kłamca-morderca
wstawiający Boga w stan oskarżenia

Dogłębne zakłamanie w pojmowaniu miłości byłoby niezrozumiałe, gdyby w działanie seksualne partnerów nie włączył się „przeciwnik wasz, Szatan, (który) jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” (1 P 5,8). On to, „wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię” (Ap 12,9) – nie szczędzi trudu, by zakłamać miłość, którą jest – Bóg. Wmawia człowiekowi, że Bóg to jego najgorszy przeciwnik. Że Bóg zazdrości człowiekowi ‘pokochania się’, które mu się należy.
– Człowiek, zachłyśnięty jego przewrotnymi sugestiami, wycofuje dotychczasowe zawierzenie Bogu (= ufność-wiarę), by bez zastrzeżeń zawierzyć-zaufać ojcu kłamstwa i mordercy od początku (J 8,44). Również do tej sytuacji odnoszą się refleksje Jana Pawła II:

„...‘Nie uwierzyli’ (= słowa Chrystusa tuż przed swą męką: ludzie nie uwierzyli że jest Odkupicielem; podobnie w raju: nie uwierzyli Bożemu Słowu) ... oznacza... odrzucenie, a przynajmniej odsunięcie Prawdy zawartej w Słowie Ojca. Odrzucenie to wyraża się w czynie jako ‘nieposłuszeństwo’, dokonane na skutek pokusy, która pochodzi od ‘ojca kłamstwa’.
– U korzenia ludzkiego grzechu leży więc kłamstwo jako radykalne odrzucenie Prawdy, zawartej w Słowie Ojca, poprzez które wyraża się wszechmoc Stwórcy. Jest to wszechmoc i zarazem miłość ‘Boga Ojca, Stworzyciela nieba i ziemi’...” (DeV 33).


Postawę buntu wszczepia szatan w serce mężczyzny i kobiety w obezpłodnieniu aktu w ten sposób, że wstawia Boga w ich świadomości w stan oskarżenia, że Bóg ich absolutnie nie kocha:

„Znajdujemy się tutaj w samym centrum tego, co można nazwać ‘anty-Słowem’, czyli ‘przeciw-Prawdą’. Zostaje bowiem zakłamana prawda o tym, kim jest człowiek, jakie są nieprzekraczalne granice jego bytu i jego wolności.
– Ta ‘przeciw-Prawda’ jest możliwa dlatego, że równocześnie zostaje dogłębnie ‘zakłamana’ prawda o tym, kim jest Bóg. Bóg-Stwórca zostaje postawiony w stan podejrzenia, głębiej jeszcze: w stan oskarżenia w świadomości stworzeń ...
– Dochodzi do głosu przewrotny ‘geniusz podejrzeń’. Stara się on ‘zakłamać’ samo dobro, absolutne Dobro – wówczas, kiedy w dziele stworzenia objawiło się ono jako niewypowiedzianie obdarowujące ..., jako stwórcza Miłość” (DeV 37).

(8 kB)
Objaśnienie

Szatan zaszczepia człowiekowi podejrzenie, że Bóg wcale nie jest Miłością. Że Bóg człowieka nie kocha, skoro nakłada nań tak „niesprawiedliwe” przykazania, krzywdzące jego podstawowe „prawo” do pokochania się!
– Wmawia, że Bóg przede wszystkim na miłości w ogóle się nie zna, bo nie rozumie potrzeb człowieka zakochanego i broni mu z zazdrością przeżyć w tym zakresie.
– Przekonuje, że wobec tego sam człowiek musi, wbrew Bogu, wywalczyć sobie prawo decydowania o tym, co winno być 'miłością'.

Szatan usiłuje udaremnić w ten sposób Boży zamysł: zaproszenie do zjednoczenia z sobą swego żywego Obrazu w darowującej siebie swej Bożej Miłości. Perfidia jego wyraża się w tym, że wykorzystuje do tego Boże dzieło stworzenia: ciało z natury swej mówiące o sensie oblubieńczym i rodzicielskim – przeciw zbawczej propozycji Boga. Tym samym obraca oczywiście swe kłamstwo również przeciw człowiekowi. Ale nad tym człowiek pożądliwości w tej chwili się nie zastanawia! Jan Paweł II mówi:

(Szatan) od początku wykorzystuje dzieło stworzenia przeciw zbawieniu,
przeciw przymierzu i zjednoczeniu człowieka z Bogiem ...” (DeV 27).

Sądząc po niebywałej sile, z jaką pożądliwość ciała potrafi owładnąć człowiekiem i nie chce go puścić, można sobie wyobrazić potęgę „Władcy tego świata” (J 12,31; 14,30; 16,11), „Rządcy świata tych ciemności” (Ef 6,12). Zdąża on nieodwołalnie do jednego: zabić Boga! To oczywiście jest niemożliwe:

„Analiza grzechu... wskazuje na to, iż za sprawą ‘ojca kłamstwa’ pójdzie przez dzieje ludzkości stałe ciśnienie w kierunku odrzucenia Boga przez człowieka, aż do nienawiści ...
– Człowiek będzie skłonny widzieć w Bogu dla siebie przede wszystkim ograniczenie, a nie źródło wyzwolenia i pełnię dobra ...
– Doszło aż do ogłoszenia...‘śmierci’ (Boga). Niedorzeczność pojęciowa i słowna. Ale ideologia ‘śmierci’ zagraża człowiekowi: ...
– ‘Stworzenie bowiem bez Stworzyciela zanika... – Co więcej, samo... zapada w mrok przez zapomnienie o Bogu’. Ideologia ‘śmierci Boga’ łatwo może się w skutkach okazać... ideologią ‘śmierci człowieka’...” (DeV 38).

Jest rzeczą przerażającą, że:

„...wbrew całemu świadectwu stworzenia oraz zbawczej ekonomii z nim związanej, ‘Duch ciemności’ potrafi ukazać Boga jako przeciwnika swego stworzenia, a przede wszystkim przeciwnika człowieka, jako źródło niebezpieczeństwa i zagrożenia dla człowieka.
– W ten sposób zostaje zaszczepiony przez szatana w psychice człowieka bakcyl sprzeciwu wobec Tego, który ‘od początku’ ma być przeciwnikiem człowieka – a nie Ojcem. Człowiek został wyzwany, aby stawał się przeciwnikiem Boga!” (DeV 38).

Szatanowi, mistrzowi w „zwodzeniu całej zamieszkałej ziemi” (Ap 12,9), udaje się często nieprawdopodobnie łatwo skupić na sobie zawierzenie człowieka. Po czym wypłaca człowiekowi – jak „w swej chytrości... uwiódł Ewę” (2 Kor 11,3. – Zob. do tego dokładniej: „Chytrze zastawione sztuczki uwodzicielskie”) – monetą, jaką dysponuje: „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6,23)! Śmierć ta jest wrzuceniem „do piekła w ogień nieugaszony, ... gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie” (Mk 9,44.48). Nie Bóg wrzuca do piekła! Wkracza tam sam Boży Obraz, który otrzymuje to, czego chciał: odcięcia od Boga-Daru, a zanurzenia się w nie-miłości i nie-życiu niezbywalnego dalszego istnienia – potępionych.

O dokonującym się w grzechu wycofaniu dotychczasowego zawierzenia Bogu, a obdarzenia całkowitym zawierzeniem Szatana, powie Papież Jan Paweł II:

„To nieposłuszeństwo oznacza odwrócenie się od Boga, oznacza poniekąd zamknięcie się ludzkiej wolności względem Niego (= Boga).
– Oznacza również pewne otwarcie się tejże wolności – ludzkiego poznania i woli – wobec tego, który jest ‘ojcem kłamstwa’. Akt świadomego wyboru nie tylko jest ‘nieposłuszeństwem’, ale niesie z sobą również pewną podatność w stosunku do tej motywacji, jaka zawiera się w pierwszej namowie do grzechu i motywacji nieustannie ponawianej w ciągu całych dziejów człowieka na ziemi: ‘...wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło’...” (DeV 37).


Boży „ból”
przetwarzający cierpienie własne
w zamysł odkupienia

Radykalna nieufność względem „miłującej Wszechmocy Stwórcy” (DeV 33), w parze z arogancką deklaracją, że nie ten przez Boga ukazany kształt miłości jest dobrem, lecz podsunięty przez „wielkiego Smoka, Węża starodawnego” (Ap 12, 9), staje się wyjątkowo dojmującym zranieniem Boga.
– Mówienie o Bożym bólu-zranieniu jest śmiałym antropopatyzmem (= wyrażanie się o Bogu jakby miał ‘uczucia’ jakie przeżywa człowiek). A jednak Pismo święte wyraża się na zbyt wielu miejscach o Bogu tak, jakby miał uczucia na kształt ludzkich uczuć, by można było przejść nad nimi do porządku (zob. do tego dokładniej niż., cz. V, rozdz. 5: Bóg cierpiący – zasmucony – uradowany. Czy można Boga pocieszyć?).

Nikt nie zdoła pojąć Bożego bólu, prócz tego, komu to objawi Duch Święty (DeV 32.34.39). Albowiem „Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego” (1 Kor 2,10). Papież Wojtyła mówi:

„...Zła grzechu nie sposób dosięgnąć w całej jego bolesnej rzeczywistości, nie ‘przenikając głębokości Bożych’. Od początku ponura tajemnica grzechu zaistniała w świecie na gruncie odniesienia stworzonej wolności do Stwórcy ...
(Tajemnica grzechu) zaistniała wbrew prawdzie, na gruncie kłamstwa..., które to kłamstwo postawiło w stan oskarżenia, w stan permanentnego podejrzenia samą stwórczą i zbawczą miłość. Człowiek poszedł za ‘ojcem kłamstwa’ – przeciw Ojcu Życia i Duchowi Prawdy” (DeV 39).

(28 kB)
Objaśnienie

I kontynuuje:

„Czyż więc ‘przekonywać o grzechu’ (J 16,8; = rola Ducha Świętego) – nie musi równocześnie znaczyć: objawić cierpienie? Objawiać ból, niepojęty i niewyrażalny, jaki z powodu grzechu ... Księga święta zda się dostrzegać ‘w głębokościach Bożych’, w samym niejako Sercu nieogarnionej Trójcy? ...
– ‘W głębokościach Bożych’ jest miłość Ojcowska, która w języku biblijnym wobec grzechu człowieka posuwa się aż do słów: ‘Żal Mi, żem stworzył człowieka’ ....
– Ostatecznie ów niezgłębiony i niewypowiedziany ‘ból’ Ojca zrodzi nade wszystko przedziwną ekonomię miłości Odkupieńczej w Jezusie Chrystusie, ażeby ... miłość mogła się okazać potężniejsza od grzechu w dziejach człowieka. Ażeby zwyciężył ‘dar’...” (DeV 39).

Oto Boża ‘reakcja’ w odpowiedzi na ból, zadawany Bogu przez człowieka, tajemniczą Oblubienicę tegoż Boga. Człowiek Bogu nie wierzy, że jest „miłością niewypowiedzianie obdarowującą” (DeV 37). Mimo to Bóg – rozżalony, a zarazem rozgniewany, miłości do Oblubienicy nie wycofuje! Nie zasklepia się w swym odtrąceniu, oceniony poniżej ‘miłości’ Szatana-kłamcy. U Boga dokonuje się swoiste przetworzenie bólu własnego – w zamysł odkupienia ‘cudzołożnej’! W ten sposób:

(stanie się) rzeczywistością to, czego żadne stworzenie nie mogłoby
nigdy ani pomyśleć, ani uczynić: że mianowicie Bóg Nieśmiertelny w Chrystusie (ofiaruje się)
na krzyżu za człowieka i że śmiertelna ludzkość w Nim (zmartwychwstanie)...” (APR 10).

(6.6 kB)

Stajemy przed zamysłem odkupienia człowieka:

„W Bogu Duch-Miłość przetwarza sprawę grzechu ludzkiego w nowe obdarowanie zbawczą miłością. Z Niego (= Ducha Świętego, Osoby-Miłości), w jedności Ojca i Syna, rodzi się owa zbawcza ekonomia, która napełnia dzieje człowieka darami Odkupienia. Jeśli grzech, odrzucając Miłość, zrodził ‘cierpienie’ człowieka – ... to Duch Święty wejdzie w cierpienie ludzkie i kosmiczne z nowym obdarowaniem Miłością, która odkupi świat ..." (DeV 39).

Taka jest Boża ‘odpłata’ za wstawienie Go w stan oskarżenia: jakoby swego Obrazu-Oblubienicy nie kochał. Taki jest Boży ‘odwet’ za grzech niewiary w Miłość „niewypowiedzianie obdarowującą” (DeV 37), której wyrazem jest m.in. dar przykazań. Ojciec święty mówi:

„Jak śmierć Boga-Syna przezwycięża ludzką śmierć ..., tak również grzech ukrzyżowania Boga-Syna przezwycięża ludzki grzech ...
– Temu bowiem, co ze strony ludzi było największym grzechem, w sercu Odkupiciela odpowiada ofiara największej miłości, która przewyższa zło wszystkich grzechów człowieka ...” (DeV 31).

Miłość, którą jest Bóg Ojciec i Syn i Duch Święty, nie przestaje być sobą! Wyzwany przez radykalną nieufność, Bóg tym bardziej pozostaje bezinteresownym darem dla swej zdradą splamionej Oblubienicy: mężczyzny i kobiety. On pierwszy realizuje słowo Pisma: „Nie daj się zwyciężyć Złu, ale zło Dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21)! Owo ‘Dobro’ jest innym mianem bycia-darem „aż do końca ...” (J 13,1) – i ‘poza’ koniec:

„Jeśli grzech zrodził cierpienie, to teraz ból Boga – owo cierpienie – zyskuje poprzez Ducha Świętego swój ostateczny ludzki wyraz w Chrystusie Ukrzyżowanym. Oto paradoksalna tajemnica miłości: w Chrystusie cierpi Bóg odrzucony przez swe stworzenie: ‘Nie wierzą we Mnie’ ! I równocześnie z głębi tego cierpienia – a pośrednio: z głębi grzechu, że ‘nie uwierzyli’ – Duch wyprowadza nową miarę obdarowania człowieka i stworzenia od początku. W głębi tajemnicy Krzyża działa Miłość, która przywodzi człowieka na nowo do uczestnictwa w Życiu, jakie jest w Bogu samym” (DeV 41).

Ozdobnik

PODSUMOWANIE

Wracamy do refleksji nad działaniami przeciw-rodzicielskimi. Rozumiemy, że są one zbuntowanym wyzwaniem rzuconym w twarz „niewypowiedzianie obdarowującej” (DeV 37), „miłującej wszechmocy Stwórcy” (DeV 33). Partnerzy miotają wtedy w kierunku Stworzyciela pełną buty anty-modlitwę:


Bluźniercza anty-modlitwa do Szatana

Stwórco! Ty się na tym nie znasz!
Nie możemy Ci dłużej zawierzać!
Masz dla nas same tylko zakazy!
Toteż wycofujemy nasze:
„Jezu, ufamy TOBIE !”
Ufność przenosimy odtąd na kochającego
nas „Wielkiego Smoka, Węża starodawnego”.
On nam szczodrze daje, co według naszego
rozeznania seksualnego jest bardziej dobrem,
niż Ty, Boże, to sobie wyobrażasz. Będziemy
więc obezpłodniali akty. Będziemy mieć to,
do czego mamy prawo, cośmy w walce z Tobą,
Boże, sobie wywalczyli!

Zwracamy się więc do Ciebie,
Miłujący nas, nasz Ojcze-Szatanie,
w podnieceniu uwolnionego seksu:

Szatanie, ufamy Tobie !
Zawierzamy ci siebie:
w życiu, w umieraniu, i po śmierci!
Szatanie-Ojcze! Przyjmij nas!

Modlitwa-bluźnierstwo! Taka jest jednak rzeczywistość grzechu: każdego grzechu. Szczególnie jaskrawo ujawnia się to w dziedzinie, gdzie rozstrzyga się pytanie: kto jest Autorem Życia i Miłości? Grzechy w zakresie seksualizmu prawdziwie są grzechami z rzędu grzechu Szatana!

Ciężko w swej „niewypowiedzianie obdarowującej” miłości znieważony Trójjedyny mimo wszystko nadal pozostaje sobą! Wypada przytoczyć słowa Papieża:

„Wolność jest właściwością człowieka, Bóg stworzył go wolnym. Stworzył go wolnym, dał mu wolną wolę bez względu na konsekwencje.
– Człowiek źle użył wolności, którą Bóg mu dał, ale Bóg stworzył go wolnym i absolutnie nie wycofa się z tego. Zapłacił za swój dar, zapłacił Sam za swój dar...” (Jan Paweł II, Trzecia pielgrzymka do Ojczyzny, Przemówienie do młodzieży, Kraków 10.VI.1987).

Również teraz i tutaj Boża miłość – jest i będzie „potężniejsza od jakiegokolwiek zła, w które uwikłany jest człowiek, ludzkość, świat” (DiM 7). Sam Bóg stanie się odkupieniem grzechu mężczyzny i kobiety. Będzie wciąż ufnie czekał, czy tak bardzo miłowany Jego żywy Obraz, Jego Mistyczna Oblubienica, w końcu ... być może przyjmie dar Jego całego – tym razem w postaci Jej okupu-posagu w formie Jego krwi i wody...?

Ozdobnik

NA ZAKOŃCZENIE
OMÓWIONYCH  ‘UZASADNIEŃ’

Ozdobnik

W kończącej się w tej chwili drugiej części naszej strony, staraliśmy się ukazać coraz inne „argumenty”, zdolne dopomóc w nieco lepszym zrozumieniu nieustępliwej postawy Kościoła w sprawie stosowania jakichkolwiek działań przeciw-rodzicielskich oraz form zastępczych. Zdajemy sobie sprawę, że rozważania te są tylko jedną z możliwych prób wniknięcia w głębsze zrozumienie ładu wpisanego przez samego Boga w dar „właściwy i wyłączny” małżeństwa, jakim jest możność przeżywania wzajemnej bliskości aż do granicznego „dwoje jednym ciałem” włącznie. Argumenty te – ewentualnie wiele jeszcze innych, których tu nie ukazano, mogły zapewne przybliżyć w pewnej mierze człowiekowi ‘dobrej woli’ zrozumienie Bożego zamysłu związanego z małżeństwem.

Zdajemy sobie jednak sprawę, że w konkretnym działaniu, zwłaszcza zaś w obliczu stającej w tej chwili przed partnerami – małżonkami, albo i osobami nie związanymi ślubem małżeńskim – pokusy sięgnięcia po środki zapobiegania ciąży lub po formy zastępcze, wszelkie „argumenty” mogą błyskawicznie stracić jakąkolwiek moc przekonywającą. Jeśli ktoś pragnie wtedy „nie zginąć”, ale mieć „życie wieczne” (J 3,16), nie pozostaje nic innego, jak trzymać się oburącz Słowa Bożego wyrażonego w przykazaniu: „Nie będziesz cudzołożył!” (por. też VSp 110).

„Myślenie” może ostatecznie w znaczeniu dosłownym: zawieść. Okazuje się, że rozum może w pewnej chwili przestać funkcjonować prawidłowo. Pozostaje jednak wolna wola – oraz poczucie odpowiedzialności za wybór, którego skutki „wlewają się” w życie wieczne.
– W takiej sytuacji pozostaje – wbrew kruchości i zawodności rozumu – po prostu zawierzyć Bogu. Taką postawę obserwujemy czasem, w sytuacjach krytycznych – u dziecka. Innymi słowy w sytuacji zamętu umysłowego wypada jednocześnie rozpaczliwie i z pełnią ufności oddać siebie całego w ślepym zawierzeniu Bogu, chociażby to zawierzenie Bożej miłości, wyrażającej się w Jego przykazaniach, miało kosztować bardzo dużo i było podejmowane w tej chwili – niemal bez przekonania o słuszności Bożego rozwiązania!

Bóg nie uzasadnia przykazań. Nie potrzebuje tego czynić. Bóg nie jest zdolny życzyć, ani tym bardziej wyrządzić komukolwiek zła. Jeśli Bóg-Miłość mówi do swojego żywego Obrazu: „Nie!”, mówi tak dlatego, że go kocha. Jeśli więc nagląco prosi o przestrzeganie swych przykazań, kocha i wtedy, gdy wypowiada stanowcze: „Nie!” Jednocześnie zaś ostrzega z całą powagą o konsekwencjach nieposłuchania Jego głosu:

„Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania;
ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść,
bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz ...” (Rdz 2,16n).

Słowa te wypowiada Ten, który „Jeden tylko jest Dobry” (Mt 19,17). Można by tylko powtórzyć za Janem Pawłem II:

„Poprzez ten obraz – Objawienie poucza nas, że władza decydowania o dobru i złu nie należy do człowieka, ale wyłącznie do Boga.
Człowiek oczywiście jest wolny ...
– Cieszy się wolnością niezwykle rozległą, może bowiem jeść ‘z wszelkiego drzewa tego ogrodu’.
– Nie jest to jednak wolność nieograniczona: musi się zatrzymać przed ‘drzewem poznania dobra i zła’, została bowiem powołana, aby przyjąć prawo moralne, które Bóg daje człowiekowi...” (VSp 35).

Jako miłość, Bóg jest godny zawierzenia. Również wtedy, gdy prosi z naciskiem, chociaż nigdy nie zmusza: by Słowa Bożego nie tylko „słuchać”, ale je i „wypełniać” (Łk 8,21).

Ozdobnik

RE-lektura: część II, rozdz. 6b.
Stadniki, 5.XI.2013.
Tarnów, 12.II.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



C. KWESTIONOWANIE BOGA JAKO MIŁOŚCI
Jeszcze raz: miłość – dar
Wyzwanie o kształt „miłości”
Grzech – ukryte źródło rywalizacji o kształt „miłości”
Szatan: kłamca-morderca wstawiający Boga w stan oskarżenia
Oskarżenie Boga, że nie kocha
Boży „ból” przetwarzający cierpienie własne w zamysł odkupienia
Boży ‘odwet’ za nie-wiarę Jego miłości: plan odkupienia

PODSUMOWANIE
NA ZAKOŃCZENIE OMÓWIONYCH UZASADNIEŃ

Obrazy-Zdjęcia

Ryc.1. Miłość matki do swego małego dziecka
Ryc.2. Jeszcze raz: dynamizm OD-środkowy i DO-środkowy miłości czy anty-miłości
Ryc.3. Dziecko w łonie - 6 miesięczne
Ryc.4. Pani Profesor-Nauczycielka w klasie ze swym małym dzieckiem
Ryc.5. Bluźniercza modlitwa do Szatana-ojca