(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura


Ozdobnik

Strona otwarta, w oczekiwaniu na współpracę Drogich Czytelników
Może masz odwagę przekazania wątpliwości
związanych z poprawnością instruktażu
MOB, z jakim się spotykasz?

C.  POPRAWNE ROZUMIENIE
‘METODY OWULACJI BILLINGSA’ (b)

(6,6 kB)
3 kB

Pytanie 1.  Badanie wewnętrzne

Pani przekonywała nas na kursie przedmałżeńskim, że jeśli małżonkowie chcą stosować Metodę Billingsa, kobieta powinna w razie wątpliwości co do charakteru śluzu: czy to jest śluz płodny czy niepłodny, pobrać jego próbkę z wewnątrz. Wtedy sprawdzi spokojnie cechy objawu śluzu.
Jeszcze lepiej, gdy przy odpowiednim ułożeniu ciała (inaczej się tego nie da) kobieta zbada sobie śluz u samej szyjki: głęboko. Przekona się, czy ujście szyjki jest rozwarte czy zamknięte; twarde czy już miękkie. To jej da odpowiedź na pytanie, czy znalazła się już w fazie płodności.

Czy należy rzeczywiście stosować takie wskazanie?

W poszukiwaniu odpowiedzi

Pomijamy w tej chwili kwestię użytej przez ‘Panią’ terminologii. Billings autentyczny nigdy nie użyje określenia: śluz ‘płodny’, śluz ‘niepłodny’. Dopiero zachowanie się objawu ‘śluzu’, mianowicie dokonująca się już względnie jeszcze nie – zmiana-w-odczuciu na zewnątrz świadczy o zaistniałej, względnie jeszcze nie zaistniałej możliwości poczęcia (zob. wyż.: Drugi ‘Podstawowy Model Niepłodności’ (2.PMN), i dalszy ciąg tych rozważań).

Ustosunkowanie się do problemu poruszonego w pytaniu: sprawdzania objawu w samej pochwie – płytko czy głęboko, jest krytycznym sprawdzianem wiarygodności przekazywanej informacji – w znaczeniu: czy mamy przed sobą autentyczną ‘Metodę Billingsa’, czy jej ‘fałszywkę’. Również o tej sprawie wspomniano już w 1-szym rozdz. niniejszej I-szej cz. naszej WEB-Site (zob. wyż.: Obserwacja wyłącznie zewnętrzna, wraz z całym kontekstem poprzedzającym i następującym).

Jeśliby uczestnik kursu o Metodzie Billingsa usłyszał o jakimkolwiek zalecaniu sprawdzania obecności objawu śluzu wewnątrz, powinien natychmiast zdać sobie sprawę, że staje w obliczu już nie ‘Metody Owulacji Billingsa’, lecz jej zamierzonej deformacji, która nie ma nic wspólnego z autentyczną MOB. Obojętne, czy będzie uczestnikiem żywego wykładu, czy też lektury na temat rzekomo ‘Metody Billingsa’. Powinien zdobyć się na odwagę, zabrać głos i uświadomić uczestnikom, że mają do czynienia z fałszywką, a nie z wykładem na temat zbyt odpowiedzialny i wyrażający się dalekosiężnymi konsekwencjami. Tu nie wolno dokonywać arbitralnych zmian, nie można stosować przemilczeń ani wprowadzać innowacje.

Prelegent powinien w takiej sytuacji dać P.T. Słuchaczom uczciwie do zrozumienia, że prof. Billings (wraz z współpracownikami po całym świecie) źle wymyślił i uzasadnił wypracowaną i udokumentowaną przez siebie metodę. Toteż on, prelegent, czuje się zmuszony „poprawić” jego zasady i niniejszym wpaja je P.T. Słuchaczom jako metodę już tylko „swoją”. Innymi słowy, wykład jego nie dotyczy w tej chwili ‘Metody Owulacji [wg prof.] Billingsa’, lecz jego osobistych osiągnięć naukowych, a raczej jego arbitralnej kompilacji elementów zaczerpniętych z różnych metod.
– Do tak utworzonej kompilacji nie wolno bowiem stosować prelegentowi nazwy zastrzeżonej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO – r. 1976): ‘Metoda Owulacji Billingsa’. Prelegentowi wolno kontynuować wykład, jeśli owej własnowolnej ‘mieszance metod’ nada jakąkolwiek inną nazwę i nazwę tę prawnie zarejestruje. Wszystko to bowiem ma również swoje wydźwięki prawno-sądownicze.

Należy ponownie podkreślić, że wypracowane przez prof. Billingsa zalecenia-wskazania, które można by nazwać również ‘regułami’ metody (prof. Billings świadomie unika określenia ‘reguły’; wskazania bowiem MOB nie wymuszają działań, a jedynie informują, choć wiążąco) – dotyczą obserwacji wyłącznie zewnętrznych, jakie poszczególnej kobiecie narzucają się same przez się. Niezależnie od tego, czy kobieta jest w wieku młodym, kiedy to wydzielanie śluzu bywa wyraźne i zwykle obfite; czy też w latach przejściowych, kiedy objaw śluzu staje się skąpy i kobieta może wzrokowo go już nie zauważać. I niezależnie od tego, czy u kobiety występują upławy chorobowe, które zatem wymagają diagnozy lekarskiej i leczenia – zwykle jednocześnie męża i żony; czy też kobieta jest ginekologicznie w zasadzie zdrowa; czy jej cykle są regularne czy rozregulowane; czy stosowała ‘pigułkę’, która być może ‘dopełniła’ rozregulowania jej układu neuro-hormonalnego; czy też wraca stopniowo do pierwotnego stanu rzeczy.
– Zalecenia MOB są wciąż jednakowe: zarówno w przypadku cyklów normalnych, jak i w sytuacji poporodowej, np. przed pierwszym krwawieniem cyklicznym. Co więcej, zalecenia-wskazania MOB mogą być stosowane równie łatwo przez małżeństwa osób niewidomych.

Gdyby prelegent, względnie jakiś drukowany instruktaż rzekomo o Metodzie ‘Billingsa’ głosił coś przeciwnego, byłoby to z góry wyrazem nie-kompetencji i nieznajomości ‘metody’. Fakt ten przekreślałby prawo do wypowiadania się na jej temat. Słuchacze powinni w najgorszym wypadku opuścić salę wykładową na znak sprzeciwu w obliczu z góry założonej dezinformacji na temat ‘metody’.
– Nietrudno zaś o amatorów, których wiadomości są powierzchowne, chociażby wykładowca legitymował się dyplomem studiów w Instytucie Rodziny i stopniem naukowym. W tej dziedzinie nie można sobie pozwolić na manipulowanie zbyt rzetelnie wypracowanymi zasadami.

Sprawa jest poważna i wiąże się z dalekosiężnymi konsekwencjami. Należałoby na tym miejscu odnieść się do wielopunktowej uchwały Komitetu Wykonawczego WOOMB (= Światowej Organizacji Metody Owulacji Billingsa) z lutego 1982 r. (Los Angeles; zob. NFP 9 [1982/1] 25), która dotyczy m.in. właśnie omawianego tematu. Mianowicie WOOMB podjęła wtedy jednogłośnie uchwałę „... wykluczenia z listy metod naturalnych jakichkolwiek metod, które by zalecały badanie wewnętrzne u samej szyjki”.
– Wypada podkreślić tu parę aspektów tego zagadnienia.

0.1 kB Z punktu widzenia medycznego oraz samej ‘metody’, sprawdzanie obecności wydzieliny śluzowej w pochwie jest całkiem zbędne, a ponadto zwodnicze. Powinno to być bardzo wyraźnie uwydatnione na kompetentnym wykładzie na temat MOB. Doradczyni powinna zdecydowanie odwieść kobiety od prób sprawdzania czegokolwiek w samej pochwie.
– W pochwie zawsze jest ‘wilgotno’. Wszelkie zaś badanie wewnętrzne prowadzi do wystąpienia przesięku. Ten zaś da znać o sobie być może przez całą następującą jeszcze dobę. Co oczywiście jedynie utrudni właściwe rozeznanie.
– Dla wielu osób i środowisk kulturowych uchodzi zalecanie badania wewnętrznego za działanie odrażające. Toteż zalecanie takiej metody – rzekomo ‘naturalnej’, spotka się tam z góry z jej odrzuceniem.
– Gdy lekarz podejmuje w pewnych wypadkach badanie np. szyjki, musi użyć dobrze wysterylizowanej ochrony. Jeśli sama kobieta bada ujście szyjki palpacyjnie, może łatwo wprowadzić sobie bakterie czy wirusy, które znajdują znakomite podłoże rozwojowe chociażby pod paznokciem. Tą drogą może z łatwością dojść również do przeniesienia choroby AIDS, a przynajmniej np. gronkowca złocistego (staphylococcus aureus). Może się to skończyć ciężkimi powikłaniami oraz wstrząsem toksycznym, jeśli nie jeszcze gorzej.

Ważniejsze jednak, że pierwszym sygnałem możliwości poczęcia staje się pojawienie się na zewnątrz wilgotności. Podstawową bowiem cechą śluzu dni płodności jest jego płynność. Dzięki niej śluz przepływa przez kanał szyjki i pochwę nie zatrzymując się wewnątrz, jak kropla wody po szklance. W końcu wydostaje się na zewnątrz i rozprzestrzenia się tam, dając odczucie: ‘już nie sucho’, co znaczy, że odtąd na zewnątrz pojawia się wilgotno.
– Pojawiające się z tą chwilą odczucie ‘mokro’ informuje kobietę (i oboje małżonków) z precyzją niemal do minuty o początku możliwości zajścia w ciążę. Śluz ten, który może rozprzestrzenić się warstewką niezauważalną dla wzroku m.in. na udach, jest wysoce przenikliwy dla plemników. Pamiętamy, że do poczęcia potrzebny jest jeden jedyny plemnik. Jeśli dzięki omawianemu śluzowi płynnemu, taki pojedynczy plemnik dotrze tam gdzie trzeba, poczęcie może nastąpić nawet bez aktu współżycia ani wytrysku u mężczyzny (por. wyż.: Jeden plemnik).
– Jednakże kobieta, która nie wierzy tej aż nadto dobrze udokumentowanej informacji, chce się koniecznie dowiedzieć, co w tej chwili znajduje się ‘wewnątrz’. A tam – wewnętrzne ścianki pochwy są oczywiście ... lepkie. Jest to lepkość śluzu dni niepłodności po-owulacyjnej z poprzedniego cyklu.
– Tymczasem błędny instruktaż osoby nie-doinformowanej zdołał być może wmówić już niejednej kobiecie, że ‘lepkość’ śluzu przemawia za ‘niepłodnością’ danego dnia. Małżonkowie podejmują współżycie, które może doprowadzić w tej sytuacji bardzo łatwo do nie planowanego poczęcia (zob. wyż.: Zdradliwa ‘lepkość’).

Kto tu ‘zawinił’?
– Pan Bóg? Ponad wątpliwość: nie. Bóg poinformował o możliwości poczęcia tego dnia niezwykle precyzyjnie: poprzez pojawienie się wilgotności na zewnątrz. A tylko: kobiecie nie chciało się uwierzyć w wiążący charakter tej Bożej informacji ...
– Czy ‘zawiniła’ MOB? Z całą pewnością: nie. Zalecenia MOB były i są jasne: informacji wiążącej uzyskuje kobieta ze swych odczuć-ze-sromu, a nie z wnętrza pochwy. Należało jedynie stosować przekazaną przez MOB informację w sensie dosłownym, nie dając posłuchu osobom nie znającym metody i zniekształcającym ją arbitralnie, tzn. świadomie wprowadzającym słuchaczy w błąd.
– ‘Billings’ wyraża się niezwykle jednoznacznie: wiążącą informację uzyskuje kobieta i małżonkowie z tego, co kobieta odczuwa (i nie musi tego wcale ‘zobaczyć’) w obserwacji czysto zewnętrznej – ze zdecydowanym odcięciem się od jakiegokolwiek sprawdzania objawu wewnątrz pochwy, a tym bardziej u samej szyjki.

– Co więcej, informacja uzyskiwana z wewnętrznego badania będzie w dniach płodności bardzo prawdopodobnie dokładnie odwrotna aniżeli to, co się pojawia na zewnątrz.

Niestety: wiele pań z poradnictwa usiłuje być bardziej kompetentnymi, aniżeli prof. Billings ... Kobiety zaś zamężne i inne osoby wolą nierzadko słuchać tych, których wykład zdaje się być bardziej ‘intrygujący’. Potem zaś czują żal i rozczarowanie, wydając krzycząco krzywdzące opinie o „tej zwodniczej, niedobrej metodzie”, która im „zafundowała kolejne dziecko ... nie-chciane” !

0.1 kB  Dochodzi z kolei wzgląd etyczny. Manipulacja palpacyjna wewnątrz pochwy prowadzi chcąc nie chcąc do podrażnienia.
– Z punktu widzenia fizjologicznego pociąga to za sobą wystąpienie przesięku, który uniemożliwia rozpoznanie aktualnego etapu cyklu, być może przez całą następującą dobę.
– Z punktu widzenia zaś etycznego kończy się to nietrudno samogwałtem, lub gorzej: pettingem. W tych okolicznościach odpowiedzialność za doprowadzanie do pettingu małżeńskiego spada łatwo na osoby z poradnictwa. A zdarza się, że te – zalecają badanie objawu u samej szyjki ze zdumiewającą nadgorliwością, sugerując niekiedy nawet, żeby żonę w tym badaniu wyręczał ... mąż !

Bóg jest w swej informacji wiążącej dla obojga małżonków wciąż o wiele prostszy. Dał kobiecie podarunek szczególny: biologicznego rytmu płodności. Jego fazy może ona rozpoznać z dużą precyzją w swej nie wymuszonej, samoistnie narzucającej się obserwacji czysto zewnętrznej: swych odczuć-ze-sromu. Na nich właśnie opiera się MOB. To bowiem, co kobiecie dane jest zauważyć w postaci dokonującej się już, względnie jeszcze nie, zmiany-w-odczuciach na zewnątrz, jest czułym odzwierciedleniem tego, co się dokonuje w neuro-hormonalnym wydzielaniu gruczołów czy to mózgu (podwzgórze-przysadka: FSH; LH), czy jajników (estrogeny; progesteron).
– Toteż uświadamianie sobie od czasu do czasu (chodząc, siedząc itd.; PRZED zabiegiem higienicznym) tego, co się narzuca w odczuciach zewnętrznych i co nie wymaga ani oglądania ani dotykania czegokolwiek, ani pobierania czegokolwiek na chusteczkę higieniczną – dostarcza na bieżąco dokładnej informacji na temat aktualnie utrzymującej się tego dnia, względnie jeszcze nie istniejącej wówczas możliwości poczęcia.


Ozdobnik

Pytanie 2:  Śluz lepki przed-owulacyjny

Pani Doktor, która występowała na naszym kursie przedmałżeńskim, podkreślała przy omawianiu Metody Billingsa, że gdy w dniach po-miesiączkowych pojawia się śluz kleisty-lepki, jest on oznaką niepłodności i można podjąć współżycie z poczuciem pewności, że dziecka w tym dniu nie będzie.
Tymczasem na Księdza WEB-Site wyczytaliśmy coś przeciwnego: że trzeba zwracać uwagę na dokonującą się już – względnie jeszcze nie – zmianę w odczuciach zewnętrznych oraz że pojawienie się lepkości po dniu względnie dniach ‘suchych’ może świadczyć o już wysokich możliwościach poczęcia.
– Jak to w końcu rozumieć i po której stronie leży prawda
?

W poszukiwaniu odpowiedzi

Oto kolejny ‘punkt gorący’, który pozwala natychmiast odróżnić wykład kompetentny na temat MOB – od niekompetentnego, wprowadzającego zamieszanie i dezinformację. Trzeba zaś przyznać, że mało który ośrodek poradnictwa małżeńskiego może się tu poszczycić wiernością wobec prostych zaleceń-wskazań nie zniekształconej MOB.

Przedstawiony tu problem dotyczy przed-owulacyjnej części cyklu. Sytuacja po owulacji, czyli po dniu szczytu objawu śluzu, nie stwarza już tak poważnych problemów (por. wyż.: Niepłodność po-owulacyjna, wraz z kontekstem poprzedzającym).

MOB mówi o rzeczywistości, którą w języku polskim określamy jako ‘pierwszy’, względnie ‘drugi’ – tzw. Podstawowy-Model-Niepłodności (przed-owulacyjnej; po ang.: Basic Infertile Pattern: BIP)   (por. wyż.: Reguły-wskazania na dni ‘Podstawowego Modelu Niepłodności’; w kontekście):

  • dni ‘suchych’, czyli: I-szy PMN;
  • dni z pojawiającą się wydzieliną na razie ‘jednostajnie-taką-samą’,
    czyli: II-gi PMN.
  • W cyklach długich oraz w sytuacji dłuższego zawieszenia owulacji (czyli powyżej 35 dni: sytuacja poporodowa; wiek przejściowy; sytuacja po odstawieniu tabletek hormonalnych) zdarza się tzw. Model ‘mieszany’ (III-ci PMN), czyli naprzemiennego występowania I-go, a potem II-go PMN, i ponownego nawrotu, chociażby bardzo krótkotrwałego, jednego czy drugiego z owych ‘PMN’. Aż w końcu poziom stężeń hormonalnych zdecydowanie przekroczy ‘próg’ pośredni FSH i wkroczy wydzielanie LH z mózgu, powodując masowy wyrzut progesteronu z jajników itd., dzięki czemu wreszcie dojdzie do owulacji.

Ogólne zalecenia MOB są na każdy z tych 2, czy 3 ‘modeli’ niepłodności przed-owulacyjnej wciąż takie same. A tylko w przypadku II-go, a tym bardziej III-go PMN wymagają zwiększonej uwagi ze strony kobiety oraz wiernego notowania zróżnicowanych odczuć-ze-sromu. Pozwoli to uzyskiwać wciąż na bieżąco wiążącą informację o możliwościach poczęcia. Żona stara się podejmować ten trud z miłości do męża, ale tym bardziej z wdzięczności dla Stworzyciela.

1. Jeśli u kobiety po miesiączce występuje chociażby tylko 1 dzień, w którym dozna odczucia ‘sucho’, wówczas Podstawowym-Modelem-Niepłodności przed-owulacyjnej jest dla tego małżeństwa I-szy PMN. I tylko on.
– Zgodnie z ogólnymi zaleceniami MOB (zob. wyż.: Drugie wskazanie-reguła na dni ‘PMN’cy), w przypadku nienastawiania się aktualnie na poczęcie małżonkowie mogą podjąć zjednoczenie wieczorem, gdy przez cały dzień utrzymuje się non-stop: sucho-sucho-sucho. Natomiast nazajutrz powinni nie podejmować żadnego zbliżenia genitalnego, gdyż wczorajsze przeżycie wyrazi się odczuciem wilgotno-mokro na zewnątrz. Małżonkowie zaś zapewne nie chcą komplikować sobie sytuacji przez podejmowanie intensywniejszych pieszczot, które by się wyraziły wzmożoną wilgotnością: przesiękiem. Trzeba się zaś liczyć z faktem, że przesięk może dawać znać o sobie przez całą następującą dobę.
– Gdy zaznaczy się pierwsze odczuwalne odchylenie-zmiana w stosunku do dotychczasowego ‘sucho’, będzie to znakiem dokonujących się już procesów wzrostowych w jajnikach, czyli możliwości poczęcia. Wobec tego odtąd trzeba będzie zdecydować się na stop ze zbliżeniami.
– Podobnie również, gdyby pojawiło się – nawet wśród dni ‘suchych’ – plamienie, trzeba je traktować jako ‘odejście-odchylenie’ od dotychczasowego PMN i odczekać dalsze 3 dni w przypadku nawrotu dotychczasowego ‘sucho’. Wszelkie plamienie międzymiesiączkowe świadczy każdorazowo o wysokiej możliwości poczęcia.

2. Pytanie postawione przez czytelnika dotyczy następnego etapu rozwoju objawu śluzu: momentu na przełomie dni suchych i dni ze śluzem.
– Najpierw pojawia się wtedy zwykle rzeczywiście odczucie ‘lepko’. Wielu wtedy pyta: czy dzień z ową wydzieliną: ‘lepki, kleisty’ – uznać należy za dzień niepłodności, czy już istniejącej możliwości poczęcia?
– Prof. Billings mówi jednoznacznie, że gdy w przypadku 1-szego PMN [ = dni suchych] zaznaczy się jakakolwiek pierwsza zmiana, czyli obecnie już nie jest ‘sucho’, oznacza to, że mamy przed sobą odchylenie od dotychczasowego 1-szego PMN. Zatem odtąd pojawia się już możliwość poczęcia.
– Stwierdzenie to trzeba przyjąć w znaczeniu dosłownym. Oczywiście jedynie jako informację, a nie jako ‘mus’. Ci dwoje zachowują przecież w pełni swą wolną wolę.

Należałoby dopowiedzieć, że możliwość stosowania ‘3-go PMN’: modelu mieszanego dotyczy jedynie cyklów wciąż długich, ewentualnie sytuacji długiego zawieszenia owulacji: np. po porodzie, w wieku przejściowym, oraz gdy u danej kobiety stale występują cykle długie.
– W przypadku cyklów przeciętnej długości (poniżej 35 dni) występuje tylko jeden z dwóch modeli dni przed-owulacyjnych. Innymi słowy z chwilą gdy po dniu ‘suchym’ pojawia się zmiana-w-odczuciu-na-zewnątrz, znaczy to, że dają znać o sobie krążące hormony, które wiodą do owulacji.
– Zalecane odtąd zaniechanie zbliżeń nie jest wyrazem nieudolności metody, lecz pewności, że poczęcie od tego momentu jest już możliwe!


Jak wobec tego tłumaczyć uporczywie przez wiele pań z poradnictwa powtarzane, błędne twierdzenie, że dopóki kobieta zauważa w dniach przed-owulacyjnych wydzielinę ‘lepką-kleistą’, jest to oznaką dnia niepłodności i że wobec tego nadal jeszcze można współżyć z poczuciem pewności, że poczęcie wtedy nie nastąpi?
– Tymczasem podstawowa dokumentacja MOB każe uznać takie twierdzenie za wyraz nie-douczenia. Nie chodzi o obrażenie kogokolwiek, lecz o prawdę w przekazie rzetelnej wiedzy. Zakładamy oczywiście, że chodzi o kobietę, u której po miesiączce wykształtował się I-szy PMN, w stosunku do którego wystąpienie odczucia ‘lepko’ uznać trzeba za początek możliwości poczęcia.

A oto wyjaśnienie – wiążące, bo zaczerpnięte wprost od prof. Billingsa (będzie to tutaj jego nieznacznie poszerzona odpowiedź listowna). Zakładamy więc, że chodzi o kobietę z 1-szym PMN: ‘sucho’.
– Pod wpływem wzrostu hormonu przysadkowego FSH ‘bombardującego’ pęcherzyki jajnika – któryś z nich wytwarza już wystarczająco dużo estradiolu, tak iż jego stężenie w krwi coraz bardziej wzrasta. Estradiol ten, docierając drogą krążenia krwi do szyjki macicy, ‘bombarduje’ z kolei drobne gruczoły jej górnego odcinka. Gruczoły te, tzn. krypty górnej części kanału szyjki – odpowiadają wytwarzaniem wydzieliny śluzowej, którą kobieta rozpoznaje niebawem jako rozwój objawu śluzu dni płodności, poczynając od zaznaczającej się pierwszej zmiany odczuć-ze-sromu, związanych z dotąd utrzymującym się ‘PMN’ (czy to 1-szym, czy 2-gim Podstawowym-Modelem-Niepłodności).
– Wspomniana, już zmieniona wydzielina, która jest zasadowa w odczynie i zmieniona w swej ultrastrukturze, układająca się odtąd w podłużne kanaliki przenikliwe dla plemników, sączy się z poszczególnych krypt po jednej strużce-nitce wprost do kanału szyjki. Jest ona przejrzysta i bardzo płynna.
– Jednakże kanał szyjki jest w tej chwili jeszcze szczelnie ‘zatkany’ z obydwu stron: od góry zwartą cieśnią na styku jamy macicy i kanału szyjki, a od dołu czopem (jakby korkiem) ze zbitego śluzu, który zgromadzonym w kanale strużkom owego śluzu nie pozwala wypłynąć na zewnątrz, czyli do pochwy.

Ponieważ jednak strużek tych przybywa coraz więcej (w miarę jak estradiol pobudza krypty szyjki do coraz intensywniejszego wytwarzania owego śluzu), w kanale szyjki wytwarza się wzrastające ‘ciśnienie’. Zupełnie jak w butelce z wstrząsanym szampanem. W końcu owych strużek jest już tak dużo, że ‘korek dolny’: czop śluzu, pozostałość po poprzednim cyklu – zostaje w sensie dosłownym ‘wypchnięty’ – niemal ‘wystrzelony’. Tym samym zostaje uwolniony nagromadzony tu płyn: śluz dni płodności. Kobieta zauważa ten moment niekiedy w postaci pojawiającego się na zewnątrz czopu, przypominającego kawałek ‘gumy’.
– Zanim jednak dojdzie do owego ‘wypchnięcia’ czopu zatykającego kanał szyjki ‘od spodu’ (w ujściu szyjki, które wsklepia się do górnej części pochwy), czop ten stopniowo mięknie i zaczyna się kruszyć. Cząstki owego kruszącego się czopu przepływają przez pochwę i wydostają się na zewnątrz, rozprzestrzeniając się po wargach itd. A ponieważ czop ten jest kleisty, kobieta zauważa pojawienie się na zewnątrz odczucia ‘lepko’.

Teraz już łatwo zrozumieć, dlaczego początek ‘lepkości’ na zewnątrz staje się sygnałem tego, iż odtąd może już bardzo łatwo dojść do poczęcia. Pojawienie się lepkości na sromie jest znakiem Bożej dobroci dla kobiety i małżonków, że wewnątrz kanału szyjki i w samej pochwie znajduje się już pełno strużek śluzu dni płodności. Odczucie zaś lepkości na zewnątrz to jedynie znak kruszącego się owego czopu, który zostaje skutecznie wypchnięty przez nagromadzony w kanale szyjki śluz dni płodności. Ten zaś jest warunkiem dla przenikania-wędrówki plemników.

W parze bowiem z ową ‘lepkością’ pojawi się w tej chwili na zewnątrz wilgotno – oraz być może wyraźna zauważalna wydzielina.

Zdarza się jednak, że owa zmiana w stosunku do dotychczas utrzymującego się ‘PMN’ (Podstawowego Modelu Niepłodności) wyraża się jedynie jako zmiana-w-odczuciu. Wydzielina dni rozpoczynającej się możliwości poczęcia może być tak skąpa, że nie da się jej wzrokiem zauważyć. Kobieta dozna jedynie odmiennego odczucia-ze-sromu. Mimo to taka właśnie zmiana jest zawsze wiążącym sygnałem, iż odtąd pojawia się możliwość poczęcia.
– Pojawiający się odtąd śluz dni płodności, chociażby w bardzo skąpej ilości, jest płynny. W odczynie jest on zasadowy i zarazem zmieniony w swej strukturze molekularnej (tę cechę da się uchwycić jedynie poprzez badanie naukowe). Śluz ten pochodzi z górnych krypt szyjki. W tym właśnie śluzie plemniki czują się znakomicie. Znajdują w nim środowisko odżywcze, które przedłuża ich żywotność i ułatwia szybką wędrówkę w głąb wewnętrznych dróg płciowych. Wszystko to znaczy, iż od tej chwili może łatwo dojść do poczęcia.
– Omawianej wydzieliny śluzowej kobieta nie zauważa jednak wewnątrz pochwy, gdyż przepływa ona przez nią jakby przez rurę, rozprzestrzeniając się po zewnętrznych narządach płciowych: wargach itd. Wewnątrz zauważy kobieta w tej chwili to, co się znajduje na ściankach pochwy: śluz lepki z poprzedniego cyklu.

W tej sytuacji łatwo zrozumieć zasadność zaleceń MOB. Można mieć swoje ‘zdanie’ na omawiany temat. Naszym zadaniem jest przekazanie autentycznego wykładu MOB. Jeśli ktoś wyjaśnienia nie przyjmie, nie będzie miał prawa do narzekania, gdy nastąpi nie chciane poczęcie. Uczciwość będzie wymagała, żeby za zajście w ciążę oskarżać wówczas nie ‘MOB’, a natomiast wyznać swoją niedostateczność jako człowieka, lub dokładniej: błędny instruktaż osób źle pouczonych.

Jeden raz więcej możemy się zdumiewać, widząc jak Bóg jest kochany! To On tak jednoznacznie sygnalizuje początek możliwości poczęcia!

Nasuwają się jednak jeszcze inne wnioski. Mianowicie:
Na co w tej sytuacji ‘liczyć’ dni cyklu?
Na co by mierzyć temperaturę?
Dzięki której z metod naturalnych można jeszcze bardziej precyzyjnie rozpoznać, a nie ‘wyliczyć’ początek możliwości zajścia w ciążę?
Po co kupować drogie ‘komputerki-aparaty’ do pobierania próbek czy to śluzu, moczu, czy z kolei śliny itp., skoro tutaj bez komputerka i bez aparatury, narzuca się sama przez się informacja niezwykle precyzyjna?

A zarazem: Jak tu nie użyć surowych słów pod adresem instruktorów-amatorów, którzy zniekształcają żmudnie wypracowane zalecenia-wskazania MOB, po czym wmawiają słuchaczom, że wykładają ‘autentyczną Metodę Billingsa’ – po jej uprzednim gruntownym wypaczeniu?!...

Czy można do owych wielu dyplomowanych nie-do-uczonych nie zastosować niezwykle surowego „Biada wam ...!”, gdy punktem wyjścia ich powodzenia staje się świadome fałszowanie prawdy ?


Ozdobnik

Pytanie 3.  O definicję SZCZYTU objawu

W ośrodku poradnictwa informowano nas, że ‘szczyt objawu śluzu’ liczy się od dnia, w którym śluz już nie jest rozciągliwy.
Czy tak jest naprawdę? Bo na WEB-site Księdza czytamy, że dzień szczytu to ostatni dzień ze śliskością.
– Która interpretacja jest autentyczna
?

W poszukiwaniu odpowiedzi

Precyzyjna definicja dnia szczytu objawu śluzu, to kolejny punkt, o który rozbija się autentyzm wykładu na temat MOB. Wypada odwołać się do określenia dnia szczytu, jakie podano w szczegółowym wykładzie w 1-szym rozdz. I-szej części niniejszej WEB-site (zob. wyż., Dzień szczytu). Definicję tę – jak i wszelkie inne zalecenia-wskazania, należy rozumieć w sensie dosłownym. Mianowicie: dniem szczytu objawu śluzu jest ostatni dzień (gdyby ich było kilka), w którym jeszcze daje znać o sobie odczucie ‘ślisko’ w zewnętrznych narządach płciowych, następujące po poprzedzającym ten dzień rozwoju objawu śluzu. I to wszystko.
– Brak tu jakiegokolwiek nawiązania m.in. do rozciągliwości wydzieliny.

Określenie ‘ślisko’ nie powinno budzić wątpliwości, o co by tu chodziło. Prof. Billings używa w języku angielskim dwóch określeń synonimicznych: slippery, względnie (rzadziej): lubricative. Sam powiada, że chodzi o jedną i tę samą rzeczywistość. Z tym że jedna kobieta woli użyć słowa ‘slippery’, druga określa ten sam objaw jako ‘lubricative’.
– Oba wyrażenia angielskie oznaczają po polsku: ‘ślisko-gładko-poślizgowo’.
– Prof. Billings odwołuje się również chętnie do wyjaśnienia ilustrującego tę treść bardziej poglądowo: ‘ryba-z-wody’. Mianowicie woda spływa, a odczucie śliskości trzymanej ryby pozostaje.
Można się też odwołać do różnicy między wodą skalistą: ‘twardą-wapienną’, a wodą ‘mydlaną-miękką’.

W swej korespondencji podkreśla prof. Billings również bardzo mocno, że nie chodzi o ‘największą obfitość śluzu śliskiego’, lecz o jeszcze dające znać o sobie odczucie śliskości, chociażby śluz był tego dnia już niewidoczny dla wzroku i tak skąpy, że kobieta nie potrafi go dostrzec. A przecież odczuwa nadal wilgotność-śliskość, oporną na zabiegi higieniczne.
– Kobieta nie powinna zmywać tej wydzieliny! Jest ona znakiem Bożej łaski, podarunkiem Boga dla tych dwojga jako małżonków. Niektóre kobiety jedynie dlatego nie mogą doczekać się potomstwa, że zmywają tę właśnie wydzielinę, sądząc w sposób nieuzasadniony, że mężowi może ona przeszkadzać. Bez niej zaś plemniki nie mają szans przedostawania się dalej.

Jeszcze słówko o ‘rozciągliwości’ wydzieliny śluzowej.
– Promotorzy metody sympto-termicznej uzależniają odliczanie punktów ‘wyżu termicznego’ od ustąpienia objawu ‘rozciągliwości śluzu’ od iluś dni ... (dr Josef Rötzer).
– Tymczasem w środowisku Melbourne, gdzie wypracowana została Metoda Owulacji Billingsa, wykazano ponad wątpliwość, że cecha rozciągliwości śluzu nie jest cechą istotną śluzu dni płodności. Co więcej, w oparciu o szeroko zakrojone badania okazuje się, iż cecha ‘rozciągliwości’ znika nierzadko już przed dniem szczytu (w rozumieniu MOB), czyli przed ostatnim dniem z odczuciem ‘ślisko’. Gdyby małżonkowie dali się zasugerować ‘regułom’ metody sympto-termicznej, mogłoby w tej sytuacji łatwo dojść do nie planowanego poczęcia. Pani dr Evelyn Billings wyraziła się podczas pierwszego pobytu obojga Billingsów w Polsce (1981 r.) o rozciągliwości następująco: „It is a very misleading symptom = jest to objaw bardzo zwodniczy”.

Innymi słowy do objawu ‘rozciągliwości-elastyczności’ śluzu nie należy przywiązywać zbyt wiele wagi. Kobieta dobrze zrobi, gdy objaw ten zanotuje. Jednakże rozpoznawania dnia szczytu objawu śluzu nie może uzależniać od ustąpienia ‘rozciągliwości’ śluzu, lecz od zniknięcia odczucia wilgotności-śliskości.

Wypadałoby jeszcze dodać, że nigdy nie należy pobierać wydzieliny śluzowej między palce, by eksperymentować jego ‘rozciągliwość’. Chodzi zawsze o objaw wydzieliny, na ile on się tworzy sam-od-siebie, a nie dopiero poprzez eksperymentowanie na nim czy to pomiędzy palcami, czy na chusteczce higienicznej.
– Wydzielina śluzowa dni płodności może niekiedy układać się samoistnie w zwisające nitki. Niekiedy tworzą się wówczas samoistnie pętelki, które następnie znowu samoistnie znikają. Są to wszystko objawy cenne, ale nie najważniejsze.

Po dniu szczytu następuje z zasady zmiana nagła na: już nie ślisko, a tym samym już nie wilgotno.
– U jednych kobiet pojawia się nazajutrz po ustąpieniu śliskości od razu odczucie ‘sucho’.
– U innych występuje obecnie wprawdzie jakaś wydzielina, ale zdecydowanie inna niż jeszcze w dniu szczytu.
Mianowicie obecnie narzuca się często odczucie ‘lepko-kleisty’ – obojętnie jak wydzielina ta będzie podbarwiona: biało-mleczno, mętna itp.; i obojętnie w jakiej będzie występowała konsystencji: grudek, kłaczków (= jakby płateczków kokosu). Jest ona obecnie z zasady również skąpa i gęsta.

Natomiast gdyby kobieta nie zauważyła owej nagłej, zdecydowanej zmiany po dniu szczytu, powinno nasuwać się podejrzenie, że do szczytu w tym cyklu mimo wszystko jeszcze nie doszło, czyli że małżonkowie nadal jeszcze znajdują się w części przed-owulacyjnej. Innymi słowy wypada wtedy wrócić do zaleceń na dni ‘PMN’.


Ozdobnik

Pytanie 4:  Obfitość a szczyt

Jak mam rozumieć to co na stronie napisane jest o dniu szczytu objawu śluzu. Bo u mnie śluzu jest najpierw bardzo dużo i dobrze go widać, a potem jest jeszcze wprawdzie wilgotno, ale wyraźnego śluzu nie widzę. Od którego dnia mam liczyć te pierwsze 3 dni po tym, co napisane jest o szczycie objawu? Czy szczytem nie jest wtedy ten dzień, w którym wydzielanie występuje najobficiej ?

W poszukiwaniu odpowiedzi

Chodzi znów o precyzję MOB. Prof. Billings wykazał na podstawie swych badań, że największa obfitość wydzieliny śluzowej pojawia się w ciągu dni płodności zwykle mniej więcej w połowie tego odcinka czasu. W dniu szczytu – objaw śluzu bywa nierzadko bardzo skąpy, albo wręcz nieuchwytny w obserwacji wzrokowej. Kobieta dowiaduje się jednak, że szczyt nadal jeszcze nie minął – dzięki nadal utrzymującemu się odczuciu ‘ślisko’.

Wydzielina obfita wiąże się często z pierwszą fazą wydzielania z szyjki, jak już o tym wyżej wspomniano (zob. dopiero co wyż., Wydzielina obfita i akapity poprzedzające). Bywa tak, że po ostatnim dniu z odczuciem ‘sucho’ po miesiączce może pojawić się nagle wydzielina bardzo obfita. Nieuświadomiona należycie kobieta może sądzić, że jest świadkiem dokonującego się już szczytu objawu śluzu: ostatniego z odczuciem śliskości po poprzedzającym etapie rozwoju objawu śluzu. Jeśli nie doczytała dokładnie definicji dnia szczytu, może sądzić, że ‘szczyt’ to właśnie najbardziej obfite, wyraźne występowanie śluzu – mniejsza o jego cechy.

Jeśli jednak kobieta poznała choć trochę dokładniej MOB, nie da się zwieść dezinformacją. Owa nagle pojawiająca się, obfita bezpośrednio po dniach ‘suchych’ jest jedynie znakiem tego, że czop śluzu, który dotąd ‘zatykał’ ujście szyjki, został ‘wypchnięty-wystrzelony’ z szyjki – wskutek narastającego ciśnienia zbierającego się w kanale szyjki śluzu przejrzystego, płynnego. Kobieta zauważy to w swej obserwacji zewnętrznej jako niespodziewane wystąpienie niemal śluzotoku. Jest to jednak na ogół dopiero pierwsza faza dni możliwości poczęcia.
– Z zastrzeżeniem, że taki rozwój objawu śluzu nie jest wcale regułą, a u niektórych kobiet może takie zjawisko nigdy nie występować.

Niebawem po wspomnianym, u niektórych występującym niemal ‘śluzotoku’, owa początkowa obfitość może znacząco zmaleć. Nieuświadomionej kobiecie może się teraz z kolei wydawać, że występowanie śluzu w już tylko bardzo skąpej ilości świadczy o tym, iż szczyt objawu widocznie już minął.
– Tymczasem w rzeczywistości dzieje się coś dokładnie odwrotnego: dopiero obecnie śluz rozwija się na dobre, poprzez swe fazy pośrednie – w kierunku śliskości. Sam w sobie ów rozwój objawu śluzu może wykazywać u różnych kobiet – różne cechy charakterystyczne. Stąd też oficjalne nauczanie MOB nie uwydatnia żadnej szczegółowej cechy rozwijającego się objawu – poza stwierdzeniem, że cechy te powtarzają się takie same u tej samej kobiety. Mimo to kobieta, tzn. małżonkowie – wiedzą przez cały czas na bieżąco, że znajdują się obecnie w fazie swych szczytowych możliwości poczęcia.

Innymi słowy sama w sobie cecha obfitości jest objawem jedynie drugorzędnym i nie należy przywiązywać do niej szczególnej wagi. Ważne są pozostałe cechy, zaznaczające się poprzez zróżnicowane odczucia-z-zewnętrznych narządów płciowych.
– Szczytem objawu śluzu jest nadal ta rzeczywistość, którą określa definicja podana przez prof. Billingsa: ostatni dzień z jeszcze występującym odczuciem ‘ślisko’ na zewnątrz. Chociażby wydzielina pojawiała się wtedy w tak skąpej ilości, że kobieta wzrokowo jej nie uchwyci, a przecież dowiaduje się o jej obecności nieomylnie poprzez nadal utrzymujące się odczucie: wilgotno-ślisko.


(7.9 kB)

RE-lektura: część I, rozdz. 3cb.
Stadniki, 3.XI.2013.
Tarnów, 9.II.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)      (0,7 kB)



C. POPRAWNE ROZUMIENIE ‘METODY OWULACJI BILLINGSA’ (b)

b. Wypaczony instruktaż Metody Billingsa

Pyt. 1. Badanie wewnętrzne
W poszukiwaniu odpowiedzi
Falsyfikat autentycznego wykładu Metody Billingsa
Jedynie zewnętrzna obserwacja
Medyczne przeciwwskazania przeciw badaniu wewnętrznemu
Płynność: pierwszy przejaw śluzu fazy płodności
Etyczne przeciwwskazania przeciw badaniu wewnętrznemu

Pyt. 2. Śluz lepki przed-owulacyjny
W poszukiwaniu odpowiedzi
PODSTAWOWY MODEL NIEPŁODNOŚCI (przed-owulacyjnej)
Pierwszy PMN: sucho
"Lepko": przełom między sucho/śluz
Trzeci PMN
Wyjaśnienie ‘lepkości’
Ciśnienie wewnątrz kanału szyjki
Słuszność wskazań-reguł MOB
Obfitość wydzieliny z początku wystąpienia objawu

Pyt. 3. O definicję szczytu objawu
W poszukiwaniu odpowiedzi
Definicja szczytu objawu śluzu
Śliskość
Rozciągliwość śluzu
Nagła zmiana po szczycie

Pyt. 4. Obfitość a szczyt
W poszukiwaniu odpowiedzi
Skąd owa obfitość wydzieliny