(0,7kB)    (0,7 kB)

UWAGA: SKRÓTY do przytaczanej literatury zob.Literatura



34 kB)


(7.7 kB)


PREZENTACJA
niniejszej
‘STRONY internetowej’
Aktualizacja: 21.XI.2016

(7.7 kB)

Charakterystyka niniejszej ‘strony’

Niniejsza strona Internetowa, która zaczęła powstawać ok. 1999 r., zmieniała szereg razy zarówno swój tytuł, jak i wygląd. Od roku 2008 występuje pod tytułem:

By miłość – MIŁOŚCIĄ była.
‘Miłości’ – rozwiązania ludzkie a Boże

Strona zaistniała początkowo (czerwiec 1999) w odpowiedzi na zapotrzebowanie osób poszukujących informacji na temat „Metody Owulacji (wg prof.) Billingsa”. Chodziło o jej udostępnienie jako żywotnej pomocy dla wielu małżeństw. Stąd pierwszy rozdział pierwszej części niniejszej ‘strony’. Rzecz zrozumiała, jej obecny stan nie przypomina już zalążkowego kształtu jej początków.

Od początku było rzeczą jasną, że ‘metoda’ planowania poczęć nie może być rzeczywistością wyrastającą ponad człowieka. Również ta ‘metoda’, pełniąc swoje zadanie ‘służebne’, musi być osadzona w wizji zdolnej podjąć zasadnicze, bardziej niż kwestia ‘metody’, podstawowe pytania ludzkiego istnienia. Te bowiem będą się domagały jej przekładania na życie na co dzień. Pytania te jawią się przed każdym pokoleniem i każdym człowiekiem odwiecznie takie same:

Na tym tle wyłaniają się dalsze zasadnicze pytania:


Pytania te wyznaczały plan stopniowej rozbudowy strony. Tworzenie ‘strony’ dobiegło końca mniej więcej w połowie roku 2012. Od początku powstawała ona równolegle w wersji językowej polskiej i niemieckiej. Z początkiem 2013 r. został ukończony przekład już też ostatniego rozdziału strony na język niemiecki.

Kolejnym, nieodzownym zadaniem zostaje RE-lektura całości, wraz z koniecznością wprowadzenia niezbędnych korektur, poczynając od ujednolicenia formatowań itd.

(9 kB
Objaśnienie

Obszerny, rozbudowany materiał całości pozwala dostrzec, że niniejsza strona stała się:

butt  swoistą skarbnicą poruszonej tu, zapewne nie płytko dokumentowanej wiedzy;

butt  drogowskazem po szlakach nie wypaczonej antropologii, filozofii i teologii;

butt  swoistym przyjacielem, który serdecznie zachęca do przyjęcia dobrych sugestii dla twórczego kształtowania życia według zamysłu Boga – czy to ‘we dwoje’ w stanie małżeńskim, czy też życia w stanie nie-małżeńskim: narzeczeńskim, samotnym z przeróżnych motywów; czy z kolei w życiu konsekrowanym;

butt  ‘strona’ wyraźnie nie ogranicza się do problematyki małżeństwa-narzeczeństwa. Sięga stale do głębin ludzkiego istnienia, które raz poczęte, nigdy już końca mieć nie będzie;

butt  stąd też znajdzie się tu miejsce m.in. na temat powołania do kapłaństwa oraz życia zakonnego;

butt  autor nie może sobie pozwolić na przekazywanie jakichkolwiek informacji, m.in. z pogranicza medycyny, antropologii, teologii itd. – pozbawionych dokumentacji. Stąd też Czytelnik znajdzie tu i ówdzie odnośniki do głębszej dokumentacji w nawiązaniu do poruszanej tematyki.

butt  Nie zabraknie hojnego korzystania z Pisma świętego: Słowa-Bożego-Pisanego;

butt  w obfitości będzie mógł Czytelnik przyjrzeć się żywemu Magisterium Kościoła. Autor sądzi, że wypowiedzi Stolicy Apostolskiej należy podawać w zasadzie nie w streszczeniu, lecz w ich autentycznym brzmieniu.

butt  A w końcu Drogi Czytelnik znajdzie tu niemało pomocy dla rozwoju życia wewnętrznego, życia modlitwy oraz uczestnictwa w sakramentach świętych.

Tematyka początku części pierwszej

Autorem ‘strony’ jest kapłan-zakonnik (Zgromadzenie zakonne Księży Najśw. Serca Jezusowego [SCJ = Sacerdotum Cordis Jesu], w Polsce znanych jako ‘Sercanie’). W pierwszym rozdziale części pierwszej wkracza autor na teren niezbyt ‘typowy’ dla kapłana. Rozdział ten jest wykładem na temat wyżej wspomnianej „Metody Owulacji (wg prof.) Billingsa”.
– Żeby tego rodzaju wykład mógł stać się podstawą do rzeczywistego korzystania z ‘metody’ po myśli Bożej i w sposób odpowiadający godności człowieka i małżeństwa, konieczne było przedstawić szczegóły, bez których jej zrozumienie byłoby niemożliwe.

Problematyka ‘metod naturalnych’ planowania rodziny (nie mówimy tu o podejmowaniu działań przeciw-rodzicielskich) jest terenem zaognionych dyskusji, a jeszcze bardziej nieprawdopodobnej dezinformacji, a z kolei nie-do-informowania ze strony osób, które sądzą niekiedy, iż osiągnęły pełną wiedzę w tym zakresie. Dotyczy to również wielu osób oddających się z zaangażowaniem pracy w poradnictwie małżeńskim (również tym zorganizowanym przy Kościele). Nierzadko nie zdają sobie sprawy, jak dalece – przy najlepszej dobrej woli – są wystawione na przekaz już ‘manipulowany’. Skutki tego mogą okazać się fatalne w praktyce, łącznie z podważeniem wiarygodności w końcu samego Kościoła.

Trzeba być dobrym ekspertem w tej dziedzinie, by przy lekturze niniejszej ‘strony’ zauważyć, że autor wypowiada się z jednej strony w słowach możliwie nie polemicznych, a pozytywnych. Poniżej ukazany wykład o ‘Metodzie Billingsa’ (popularno-naukowy) wyrasta z niepodważalnej dokumentacji naukowej i klinicznej przekazanej tu wiedzy. Materiały te przechodziły niezmiennie przez ręce piszącego tu autora począwszy od maja 1973 r. (pomijając wcześniejszy przekaz poprzednio istniejących ‘metod’). Z drugiej strony autor usiłuje raz po raz dyskretnie, a przecież zdecydowanie, prostować nagminnie spotykane dalekosiężne zniekształcenia szczegółów dotyczących poprawnego rozumienia właśnie ‘Metody Billingsa’. W tej dziedzinie toczy się znamiennie swoista ‘bitwa o prawdę’. Niezbyt wiele osób zdaje sobie w pełni sprawę, o jaką tu chodzi stawkę.

Gdyby się posłużyć słowami Jana Pawła II, określiłby autor swoją posługę poprzez tę ‘stronę’ jako próbę wyjścia naprzeciw Drogim Zainteresowanym nie z ‘teorią’, lecz „konkretną pomocą” (FC 35) w ich niekiedy udręczonym życiu małżeńskim w aspekcie Bożej i ludzkiej oceny ich obopólnych odniesień. Żeby przy pomocy chociażby tej właśnie ‘strony’ w chwilach, gdy małżonkowie przeżywają swą bliskość, mógł pojawić się uśmiech szczerej radości i poczucie Bożego błogosławieństwa, a także ludzkiego ‘spełnienia’. By dzięki zaproponowanej tu odrobinie użytecznej wiedzy mogli przeżywać małżeństwo po linii „odpowiedzialnego rodzicielstwa” w znaczeniu, jakie z tym określeniem w Bożym imieniu wiąże Nauczanie Kościoła (dokładniej zob.:  Odpowiedzialne Rodzicielstwo – w kontekście poprzedzającym i następującym).

Tematyka dalszych części tej ‘strony’ zapewne nie budzi szczególnego ‘zdziwienia’. Przyjęta wizja człowieka – nie pomijając małżeństwa i rodzicielstwa, domaga się uzasadnień przesyconych wezwaniem do życia na stałe w łasce dziecięctwa Bożego (por. 1 P 3,14n; Rz 12,1; oraz EiE 1).


Jak doszło u tego kapłana do pojawienia się tematyki uzgadniania małżeńskiej miłości z jej ukierunkowaniem na rodzicielstwo? Przedstawiony na samym początku ‘strony’ materiał dotyczy zagadnienia, które dla wielu małżeństw, a także osób przygotowujących się do małżeństwa, bywa problemem dręczącym: tak w aspekcie ludzkim, jak i w obliczu Bożym. U większości małżonków pojawia się prędzej czy później pytanie: jak rozkładać w czasie kolejne poczęcia, gdy okoliczności nakazują je dystansować, a niekiedy nawet czasowo je ‘zawiesić’? Jak wtedy żyć, by wzajemne odniesienia mogły cieszyć się i w chwilach małżeńskiej bliskości Bożym błogosławieństwem, a godność okazywanego sobie, sakramentalnego oddania nie doznawała poniżenia?

Piszący tu kapłan wyznaje, iż byłoby jego radością, gdyby przedstawione tu sugestie przyjmowane były sercem otwartym – i czytane w takim Duchu (Świętym), w jakim autor – jakoś się modląc przy tworzeniu tej ‘strony’, stara się je zapisywać. Tak postąpiłaby zapewne św.Matka Teresa z Kalkuty (beatyfikacja: 19.X.2003; kanonizacja: 4.IX.2016). Bo i ona przekazywała w swej ludzkiej i Bożej prostocie wiedzę właśnie o ‘Metodzie Owulacji Billingsa’ rodzinom ze slumsów – i nie tylko. Zapraszała też do Kalkuty rokrocznie aż do swej śmierci (+ 1997 r.) prof. John i dr Evelyn Billings z Melbourne z wykładami na ten temat ... dla nowicjuszek (!) założonego przez siebie Zgromadzenia Zakonnego (regularne informacje m.in. o tym szczególe w wieloletniej korespondencji prof. Billingsa z autorem). Żeby jej siostry zakonne mogły i w tym zakresie służyć potrzebującym poprawną informacją: ludzką i Bożą.

Autor został wciągnięty w tę problematykę w latach 50-tych minionego stulecia, gdy otrzymał święcenia kapłańskie (w 1956 r.) i zaczął pełnić posługę w konfesjonale. Właśnie tutaj pojawia się pełne nadziei przeżycie sakramentalnego pojednania z Bogiem, znieważanym przez grzechy niekiedy i ... ‘małżeńskie’, a może i ... ‘narzeczeńskie’ i w tylu innych sytuacjach.

Czy da się pomyśleć, żeby kapłan, a także młodzieniec przygotowujący się dopiero do kapłaństwa, mógł podejmować posługę ściśle kapłańską bez precyzyjnej wiedzy w tym zakresie? Dogodny – powszechny dostęp do pełnej wiedzy w tej dziedzinie należy do podstawowych praw każdego człowieka, a tym bardziej każdej pary małżeńskiej oraz wszystkich, którzy stają w obliczu zasadniczych wyborów w życiu (zob. też: FC 33).

Posługa „konkretnej pomocy” (FC 35) na tle wizji człowieka

Pisze tu zatem kapłan – katolicki: zakonnik. Powołanie do kapłaństwa i życia zakonnego nie oznacza, że ‘powołany’ nie ma pojęcia o życiu w małżeństwie i rodzinie, nie wyłączając faktu, że małżonkowie przeżywają swą bliskość płciową. Czyż i on nie zawdzięcza swego zaistnienia chwilom, gdy jego matka i ojciec odnieśli się do siebie ... po małżeńsku? Ale był obecny przy tym także Bóg (LR 9). On to wywołał go z nie-istnienia do istnienia i obdarzył swoim „Obrazem i Podobieństwem”. Bóg umie się zarazem cieszyć radością, jakiej w tych chwilach doznają mąż i żona. Radość tę wręcza tym dwojgu sam Stworzyciel małżeństwa. Wszystko to staje się dla kapłana-syna jednym wielkim powodem do wyrażania radosnej wdzięczności tak swoim rodzicom, jak i Bogu-Stworzycielowi.

Niezależnie od tego, piszący tu kapłan jest nieźle wciągnięty w pracę duszpasterską, m.in. misyjno-rekolekcyjną. Bezpośrednie zderzenie z często bolesną problematyką życia małżeńskiego w ocenie etycznej w nawiązaniu do planowania poczęć sprawiło, że zaczął on rozglądać się po świecie za ośrodkami naukowymi w poszukiwaniu dróg, zdolnych przyczynić się do godnego rozwiązania trudności doświadczanych przez znaczne rzesze par małżeńskich.

Nie chodzi tu o demonstrowanie ‘katolicyzmu’ wyznawanej wiary. Zresztą ‘etyczne’ metody planowania poczęć są zagadnieniem ogólnoludzkim, niezależnym od przynależności do jakiejkolwiek religii. Z kolei zaś trudno zaprzeczyć, że człowiek jest o tyle godny swego człowieczeństwa, o ile szczerym sercem kroczy drogą Bożych przykazań. Te ponad wątpliwość nigdy nie zmierzają do wyrządzenia człowiekowi jakiegokolwiek zła.

Oczywiście Bóg nigdy nie wymusza przestrzegania swoich przykazań. Jemu zależy na decyzji wolnej woli człowieka, swego żywego Obrazu. Przykazania są wyrazem Jego naglących propozycji, a nie zadawanego ‘gwałtu’. Bóg przez przykazania nie poniża, ale prosi z naciskiem o ich przyjęcie. Są one jedyną drogą do osiągnięcia pełni człowieczeństwa – i tak dopiero również życia – wiecznego.

Miłość to rzeczywistość „piękna”, ale i „trudna”; czasem skąpana krwią własną. Tak brzmiał pierwotny podtytuł niniejszej ‘strony’: „Miłość Piękna – Miłość Trudna ...”.
Merytorycznie biorąc jest on nadal aktualny. Obecnie tytuł ‘strony’ doczekał się jednak kolejnej modyfikacji i brzmi on następująco:

By miłość – MIŁOŚCIĄ była
Miłości’ – rozwiązania ludzkie a Boże”

Tytuł wyraża cel i sens ‘strony’. Podtytuł to sugerowana droga do jego osiągnięcia.

Miłość to wewnętrzna moc, która każe nie koncentrować się na samolubnie doznawanym własnym ‘dobru’. Jest ona zapatrzona w dobro ostateczne, chociażby trudne. Miłość ocenia poszczególne działania w perspektywie dobra definitywnego: swojego własnego oraz dobra tego kogoś – umiłowanego. Dlatego jest przesycona łaską, która wyzwala wzrastanie. Dzieje się to za cenę wyrastania poza i ponad siebie. Żeby temu umiłowanemu zapewnić życie-miłość w znaczeniu definitywnym. Chociażby to miało znaczyć, że wypada zaniechać określonego zachowania, gdyby się okazało, że jest ono sprzeczne z dobrem ostatecznym.

Nie ma i nie będzie ‘miłości’ w uniezależnieniu od Boga. Byłoby rzeczą sprzeczną samą w sobie spodziewać się, by Szatan mógł wykrzesać iskrę ‘miłości’. Szatan ‘cieszy się’ jednym: gdy mu się udaje zniszczyć tak życie, jak miłość. I stworzyć ‘piekło’ już tu na ziemi. Nasuwają się słowa św.Jana Pawła II z jego encykliki ‘Ewangelia Życia’:

„...Także w ten sposób Bóg ukazuje, że ‘nie cieszy się ze zguby żyjących’ [Mdr 1,13].
Tylko Szatan może się nią cieszyć:
przez jego zawiść śmierć weszła na świat... [por. Mdr 2,24](EV 53).

Czy to wszystko nie tchnie głębokim humanizmem, gdyby ktoś wolał nie słyszeć w tej chwili o Bogu i wierze?


Kontakty ze wspomnianymi ośrodkami naukowymi sprawiły, że w latach 60-tych ub.w. przez tegoż kapłana dotarła do Polski i szeregu krajów wokoło Rötzerowska „Metoda Sympto-Termiczna” (Dr Josef Rötzer, Austria, Vöcklabruck; + 4.X.2010 r.).
– W parę lat później (3.V.1973 r.) dotarła przez niego w podobny sposób do tej samej części Europy metoda inna, znacznie prostsza i zdolna obdarzać nieporównanie wyższym stopniem pewności, pierwsza w medycynie naukowej metoda specyficzna naturalnego planowania poczęć. Została ona nazwana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) mianem zastrzeżonym: „Metoda Owulacji (w opracowaniu prof.) Billingsa” (zob.:  Rodowód Metody Owulacji). Szczegółowiej o związanych z tym coraz innych aspektach będzie mowa zwłaszcza w części I i II.


Zdjęcia w dnia wesela
Objaśnienie

Boży dar płciowości

Nacisk na niniejszej ‘stronie’ jest położony na wydźwięk humanistyczny poruszanej tematyki. W centrum znajduje się stale człowiek jako człowiek. Oraz życie człowieka w małżeństwie i rodzinie, chociaż ‘strona’ ogarnia swym horyzontem i pozostałych ludzi. Do życia w małżeństwie i rodzinie powołana jest większa część ludzi. A i kapłan przychodzi na świat w gnieździe rodzinnym.

Płciowość jest wielowymiarowym darem, podarowanym człowiekowi przez Boga. Pozostaje ona nadal wyłączną własnością jej jedynego Właściciela: Boga. Jaśniej mówiąc: płciowość jest domeną, której nikt z ludzi nie był i nie stanie się właścicielem – w przeciwieństwie do wielu ‘rzeczy’, którymi człowiekowi wolno dysponować w jakiejś mierze wedle upodobania. Natomiast człowiek, w tym i każdy mąż i każda żona – zostaje ustanowiony zarządcą podarowanej sobie płciowości – zgodnie z ustaleniami Boga, jedynego Pana miłości i życia.

Czytelnicy zechcą pozwolić, że w nawiązaniu do chwilami być może szokującej treści tej ‘strony’, autor przytoczy słowa Jana Pawła II z jego pierwszego ‘Listu do Kapłanów na Wielki Czwartek’ (1979 r.):

„Nasza praca duszpasterska domaga się tego, abyśmy byli blisko ludzi i wszystkich ludzkich spraw – czy to będą sprawy osobiste, czy rodzinne, czy społeczne – ale byśmy byli blisko tych wszystkich spraw ‘po kapłańsku’. Wtedy tylko – w kręgu tych wszystkich spraw – jesteśmy sobą. Kiedy zaś naprawdę służymy owym ludzkim – nieraz bardzo trudnym – sprawom, wtedy jesteśmy sobą: wierni swojemu własnemu powołaniu ...
– Naszym zadaniem jest służyć prawdzie i sprawiedliwości w wymiarach ludzkiej ‘doczesności’, ale zawsze w tej perspektywie, która jest ostateczna: która jest perspektywą zbawienia wiecznego ...
– I ludzie – nasi bracia w wierze, a nawet niewierzący – oczekują od nas, że tę perspektywę potrafimy im zawsze ukazać, że będziemy jej autentycznymi świadkami, że będziemy szafarzami łaski, że będziemy sługami Słowa Bożego. Że będziemy mężami modlitwy...” (List do Kapłanów 1979, p.7).

W obliczu daru rytmu płodności

Autor prezentowanej w pierwszej części niniejszej strony ‘Metody Billingsa’ – jej oczywiście nie wymyślił. Z kolei zaś również medycyna – biologicznego rytmu płodności ani nie wymyśliła, ani go nie stworzyła. Rytm ten istnieje niezależnie od wiedzy i woli człowieka. Nie ma tu też mowy o ewolucjonizmie, w wyniku którego biologiczny rytm płodności stopniowo by ‘sam’ się wykształcał: od form niższych po wyższe. Pierwsza Ewa była świadkiem takich samych zmian, jakie u siebie obserwuje Ewa dzisiejsza – i jakie zauważała również Maryja: Niepokalana Matka Syna Bożego.

Rytm płodności jest jednym ze szczególnych darów Boga Stworzyciela dla małżonków jako rodziców. Nie ma innego sposobu wyrażenia Bogu dziecięcego „Dzięki Ci, Boże Dobroci, za ten podarunek”, jak nauczyć się go bardzo dobrze i tak go użyć, jak tego w swym zamyśle miłości oczekuje Bóg.

W tak przeżywanej duchowości małżeńskiej staje się przystosowanie wzajemnych sakramentalnych odniesień m.in. do tego daru – hymnem wdzięczności względem Stworzyciela i Odkupiciela. Zarówno w dniach, gdy ci dwoje przeżywają swoje zjednoczenie, jak i tych niejednych innych dniach, gdy intymność swą kształtują jedynie oszczędnie.


Boże podarunki są piękne – i czyste. Są też zawsze dobre. Jak wszystko, co wychodzi z Bożej ręki. Ale też: im wznioślejsze są Boże dary, tym bywają bardziej kruche – wskutek grzeszności człowieka. Bóg nikomu nie odbiera daru płciowości. Również wtedy, gdy zostaje ona nieprawdopodobnie skalana. Bóg czeka – niekiedy zdumiewająco cierpliwie – na nawrócenia serca.

Jak to dobrze, że dary Bożej Dobroci zdolne są wyzwolić zaangażowane wzrastanie w podarowanej człowiekowi godności. Zarówno tej osobistej, jak i tej we dwoje: w małżeństwie, narzeczeństwie i młodzieńczości; a także w wieku starszym.

Na tle szeroko rozumianej wizji człowieka, ‘Metoda Billingsa’ regulacji poczęć może stać się szczególnie uprzywilejowanym miejscem dla wewnętrznego rozwoju małżonków w tajemnicy miłości. Staje się ona pobudką do świadomego przeżywania podarowanego sobie człowieczeństwa i przyczynia godności mężowi i żonie.
– Na swój sposób może ona wyzwolić czystą miłość w odpowiedzialnie przeżywanym okresie narzeczeństwa.
– A z kolei wyzwala zdumienie i wdzięczność u osób wezwanych do życia w konsekracji Bogu.

W ten sposób ‘metoda’ wyzwala ostatecznie promieniowanie rzeczywistością, która co prawda ‘jest’ na świecie, ale pochodzi ‘spoza’ świata (por. J 17,14nn). Rzeczywistości tej jest na imię: miłość-która-cała-jest-życiem.

‘Strona’ – dla ‘katolików’?

Na koniec ‘prezentacji’ niniejszej ‘strony’ jeszcze jedno słowo. Skoro tu pisze kapłan – katolicki, i ponadto zakonnik, czy ma to znaczyć, że ‘strona’ jest przeznaczona wyłącznie dla ‘katolików’? Zatem że nie wolno jej czytać innym wyznawcom Jezusa Chrystusa jako Boga-Człowieka, tzn. prawosławnym, anglikanom, a z kolei np. ewangelikom? Czy miałoby to znaczyć, że ‘nie wolno’ do niej zaglądnąć wyznawcom religii Mojżesza, ani mahometanom, ani buddystom, czy wyznawcom jeszcze innych religii?

Czytelnik zauważy bez trudu: autor nie ukrywa swej tożsamości kapłańskiej. Ani swego przekonanego przylgnięcia do Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego. Jemu zawierza on siebie całym sobą: „na życie – umieranie – i to, co się stanie od śmierci biologicznej wzwyż ”. Syn Boży stał się Człowiekiem po to, żeby rodzinę ludzką odkupić i przywrócić każdemu, kto „w Niego uwierzy i Jemu zawierzy” (por. J 3,16) – dar ‘dziecięctwa Bożego’. A także szansę życia – wiecznego w „... Domu Ojca” (J 14,1nn).

Jednocześnie jednak Drogi Czytelnik zauważy może niemniej wyraźnie, że ‘strona’ ta jest chyba tak tworzona, by stać się stałą gorącą zachętą, pełną nie złudnego optymizmu – do rzetelnego przyjrzenia się zapisanej treści, jej spokojnego „rozważania w swym sercu” (por. Łk 2,19.51) i zastanowienia, czy by można było skorzystać z proponowanych tu uzasadnień ku dobru: własnemu – a może wielu innych, których kochamy. ‘Strona’ jest wszystkim innym, a nie wymuszaniem czegokolwiek. Może Drogi Czytelnik odczuje bijące od niej być może jakieś wewnętrzne ‘promieniowanie’, które nie poniża, a może stać się szansą ‘wygranej’ – na ‘zawsze’.

Bywają osoby, które odziedziczyły niepełną informację o ‘Kościele katolickim’, jeśli już nie jego wręcz zniekształcony ‘obraz’. Gdyby niniejsza ‘strona’ trafiła do takiego Drogiego Czytelnika, a on zdobędzie się na ‘heroizm’ zagłębienia się w jej długie rozważania, lektura stworzy być może swoistą sposobność wyrobienia sobie bardziej uzasadnionej oceny: gdzie tu jest ‘prawda’?
– A może lektura ta pozwoli dojść w jakiejś mierze do bardziej uzasadnionego rozróżnienia: że czym innym są głoszone zasady, które w tym wypadku nie pochodzą od określonych tylko ‘ludzi’, a czym innym ich wcielanie w życie, które w konkretnych przypadkach jakiegoś ucznia Chrystusowego może istotnie odbiegać daleko od deklarowanej przynależności religijnej.

Jak to dobrze, że przyjmując posługę duszpasterską i nauczycielską Kościoła, mogę lgnąć nie tyle do określonego ‘człowieka’ (np. tego konkretnego kapłana), którym – chociażby jako niezbyt ‘przepustowym kanałem’ (por. Mt 23,3n) – posługuje się ku mojemu nadprzyrodzonemu dobru Odkupiciel. Z Bożą pomocą przebijam się nieustannie do spoglądania nieco wyżej: ku Osobie samego Jezusa Chrystusa (por. Kol 3,1n). A On – On jeden mógł powiedzieć tuż przed swoją odkupieńczą śmiercią na krzyżu: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33).

Może zatem i Ty, Drogi Czytelniku, otworzysz się na tę ‘stronę’, chociażbyś może nie był w pełni ‘wierzącym’, a może przestałeś być ‘praktykującym’. Ale właśnie ta przedziwna ‘strona’ trafiła ‘przypadkowo’ w Twoje ręce. Denerwuje Cię w niej tak wiele jej aspektów. A przecież pragniesz skorzystać z jej zachęcającego, ‘ciepłego’ orędzia: dla siebie, ale i niejednego drugiego.

W oczekiwaniu
Objaśnienie

Ozdobnik

Słowo do ‘LOGO’-obrazu
niniejszej ‘strony’

Uwaga. Również LOGO ‘strony’ ulegało wielo-krotnym przeróbkom; nawet jeszcze jesienią 2015 r.

Jakże zgodna z prawdą, a poglądowa jest kompozycja „logo-obrazu” niniejszej ‘strony’! Składa się ono z obrazu i słów. Słowa niby wieniec oplatają treść ‘miłości’ : w jej Bożym, ale i ludzkim przełożeniu na rzeczywistość życia. Wypada przyjrzeć się tej grafice-LOGO powoli, w wyciszeniu wnętrza. Drogi Czytelnik stara się zapewne otworzyć swe serce na Boga, którego wolno mu być Obrazem. Serce to chciałoby nawiązać z Nim wznowiony kontakt modlitewny. Stajemy w obliczu Trójjedynego. On – pierwszy, jest Miłością, która cała jest Życiem (kliknij: Grafika-logo)


UWAGA: żeby obraz nie znikał przy przewijaniu, trzymaj lewym kciukiem LEWY ALT, i w tej pozycji klikaj każdorazowo palcem wskazującym klawisz: TABULATOR.


ks. Paweł Leks, SCJ
+
Ozdobnik

RE-lektura:
Stadniki, 2.IV.2013.
Stadniki: 6.I.2016.
Tarnów, 25.IX.2016.
Tarnów, 21.XI.2016.
Tarmów, 10.II.2017.

(0,7kB)        (0,7 kB)       (0,7 kB)



Prezentacja ‘strony’

Charakterystyka niniejszej ‘strony’
Tematyka początku części pierwszej
Posługa „konkretnej pomocy” (FC 35) a wizja człowieka
Boży dar płciowości
W obliczu daru rytmu płodności
‘Strona’ – dla ‘katolików’?
Słowo do ‘logo’-obrazu niniejszej ‘strony’
Słowo do tytułu strony: ‘By miłość – MIŁOŚCIĄ była’
Tekst Ga 2,19nn

Obrazy-Zdjęcia

Fot1-3. Jaką, Panie, mam podążać drogą?
Fot1-4. Aneta i Łukasz P. w dzień ślubu małżeńskiego
Fot1-5. Czy Mama i Tata wrócą ...?