(2.5 kB)

Spowiedź święta małżonków z grzechów
przy współżyciu małżeńskim
 Aktualizacja: 14.V.2012 

(7,6 kB)

Historycznie

Do autora zwrócono się (czerwiec 2006) o wypowiedź w związku ze spotykanymi nieprawdopodobnymi zniekształceniami nauczania Kościoła na temat konieczności wyznawania grzechów popełnianych przy współżyciu małżeńskim – jako warunku ważności Spowiedzi sakramentalnej. Gotowy odnośny tekst na ten temat (sporządzony przez redaktora pewnego czasopisma), podsunięty autorowi z prośbą o jego przeglądnięcie i ewentualne drobne poprawki, nie nadawał się nawet chociażby tylko do korekty. Tekst ten przytaczał ‘opinie’ sprzeczne z wyraźną Wolą Bożą, której autentycznym i autorytatywnym tłumaczem występującym z pieczęcią Boga-Prawdy, jest Kościół. Kościół powtarza jedynie za Boskim Mistrzem: „A jeśli chcesz osiągnąć Życie, zachowaj Przykazania ...” (Mt 19,17). Autor ułożył w końcu tekst własny, ujmujący nauczanie Kościoła w tym względzie w poniższych ‘punktach’.

Pierwsza wersja niniejszej wypowiedzi (z 16.VI.2006) została następnie wiele razy przeredagowana. Tekst jest owocem co jakiś czas docierających szczegółowych zapytań Czytelników.

Uzasadnienia do niniejszej pomocy spowiedziowej, zob.: Linki do dokumentacji.
Całkiem u dołu udostępniamy tekst niniejszego artykułu do wydruku w formacie WORD: Wersja tego opracowania do druku.



(12 kB)

‘Spowiedź’: Sakrament Spowiedzi świętej

Spowiedź święta nie jest wizytą u psychologa-psychiatry. Jest ona jednym z Sakramentów Kościoła, ustanowionych przez Jezusa Chrystusa. Kościół nie ma ‘władzy’ nad samymi w sobie Sakramentami. Został natomiast ustanowiony jako ich upoważniony zarządca.

Spowiedź święta sakramentalna polega na wyznaniu w obliczu Boga swych grzechów z prośbą o ich rozgrzeszenie. Kapłan, bez którego nie ma (w warunkach zwyczajnych) rozgrzeszenia, uobecnia w tej chwili sakramentalnie Osobę Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa: Odkupiciela człowieka.

Spowiedź święta jest zwróceniem się ze strony penitenta do Miłosierdzia Boga Trójjedynego z wyraźną prośbą o Boże przebaczenie popełnionych przez siebie grzechów – z powołaniem się na odkupieńczą moc Krwi Syna Bożego. Dla Chrystusa nie ma większej radości, jak gdy Mu ktoś pozwoli być swym Odkupicielem. Tenże Odkupiciel postanowił jednak, że ten jedyny zwyczajny sposób uzyskiwania rozgrzeszenia będzie się dokonywał wyłącznie za pośrednictwem Kościoła, mianowicie poprzez ustanowiony w tym celu Sakrament Pokuty-Pojednania.
– Szafarzem tego Sakramentu jest z Woli Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka – kapłan, który musi być ważnie wyświęcony i mieć pieczęć sukcesji Apostolskiej.
– Ponadto zaś musi on posiadać jurysdykcję do sprawowania Sakramentu Pojednania w danym okręgu Kościoła.


Warunki uzyskiwania odpuszczenia grzechów

Bóg nie udziela rozgrzeszenia za wszelką cenę. Osoba przystępująca do Sakramentu Pojednania-Spowiedzi musi spełnić kilka podstawowych wymagań. Warunki dobrej, ważnej Spowiedzi świętej Sakramentalnej są ustalane nie przez ‘Kościół’, lecz pochodzą z Prawa Bożego. Płyną one z samej natury tego Sakramentu.

Penitent obowiązany jest spełnić pięć wszystkim znanych warunków ważnej Spowiedzi świętej. Jednym z nich, pochodzącym z Prawa Bożego (a nie z dyspozycji Kościoła), jest pełne wyznanie grzechów ciężkich – wraz z ich okolicznościami powodującymi zmianę-modyfikację jakości podstawowego grzechu. Chodzi o wyznanie takich okoliczności jak: ilość popełnionych grzechów (przynajmniej w sensie ich częstotliwości), wyznanie grzechu popełnionego samotnie, albo też z kimś drugim (byłby to dodatkowy grzech ‘cudzy’), wyznanie okoliczności związania ślubem małżeńskim lub innymi uroczystymi przyrzeczeniami-ślubami, np. związania celibatem kapłańskim czy profesją zakonną; oraz wyznanie innych okoliczności, które zmieniłyby grzech podstawowy w dołączające się dodatkowe grzechy, niekiedy wręcz zbrodnie, jak np. w przypadku sięgania po poronne środki zapobiegania ciąży.


Pięć warunków ważnej Spowiedzi świętej

Dla przypomnienia wymienimy owe pięć warunków ważnej Spowiedzi Sakramentalnej:

1. Rachunek sumienia. Trzeba stanąć wobec prawdy swego sumienia. Jest to podjęta w obliczu Jezusa Chrystusa i Ojca Niebieskiego szczera konfrontacja z wewnętrznym prawem moralnym oraz normami Ewangelii, tak jak je podaje Kościół święty.
2. Żal za grzechy. Chodzi o skruchę serca, równoznaczną z decyzją nie-grzeszenia z motywu miłości Boga i bliźniego.
3. Mocne postanowienie poprawy. Musi to być decyzja, a nie sama chęć. Łącznie z przemyśleniem okoliczności, które wiodą do grzechu, oraz środków dla rzeczywistego wyeliminowania grzechu.
4. Szczera, pełna Spowiedź. Do ważności Spowiedzi świętej należy wyznanie wszystkich grzechów ciężkich co do ich ilości oraz okoliczności modyfikujących ich jakość. Musi nastąpić uświadomienie sobie i wyznanie, że to „ja” osobiście zgrzeszyłem; a nie tylko, że ‘istnieje zło na świecie ...’. Z tego względu nigdy nie należy formułować wyznania bezosobowo, np. w formie: „Zdarzyło mi się opuścić Mszę św.; przeklinać się przeklinało...”. Grzech dotyczyłby czegoś anonimowego, a nie osoby penitenta: „ONO” grzeszyło; nie „JA”!
5. Zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Bóg domaga się, by najpierw wyrównać krzywdy wyrządzone bliźnim, a potem dopiero i Jego poprosić o przebaczenie. Dotyczy to nie tylko krzywdy materialnej, która musi być wyrównana, lecz tym bardziej moralnej: niszczonej i zadeptywanej miłości i pokoju w małżeństwie-rodzinie, upokarzania bliźniego, itd. Jeśli nie ma innego sposobu wynagrodzenia krzywd, pozostaje zawsze ... prośba, by bliźni zechciał przebaczyć wyrządzone mu krzywdy – dla Imienia Bożego ...!

Jeśli nie będzie przeproszenia pokrzywdzonych i osoba spowiadająca się nie wypracuje w sobie woli rzeczywistego naprawienia wyrządzonych krzywd i zniewag – wraz z decyzją nie-popełniania ich więcej, bezcelowe jest wybieranie się do Spowiedzi świętej. Rozgrzeszenie jest każdorazowo sprawą niezwykle poważną. Odpuszczenie najmniejszego grzechu ‘powszedniego’ dokonuje się każdorazowo za cenę Krwi Odkupienia. W przypadku grzechu ciężkiego sumienie penitenta jest obciążone winą wieczną oraz należną danej osobie karą wieczną. Jedna i druga rzeczywistość ma być zgładzona-unicestwiona mocą Krwi Odkupienia Jezusa Chrystusa: Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Odkupiciel odpuszcza jedno i drugie łatwo i natychmiast, ale nigdy ‘za wszelką ceną’. Penitent musi najpierw spełnić wymienione warunki rozgrzeszenia.

Przyjęcie przez penitenta postawy buntu przeciw warunkom dobrej-ważnej Spowiedzi zmusiłoby kapłana do odmówienia rozgrzeszenia.
– Wola trwania w okolicznościach grzechu oznaczałaby, że penitent chciałby wymusić rozgrzeszenie jako błogosławieństwa na swoje dalsze grzeszenie. To jednak jest niemożliwe. Byłoby to wystawieniem Krwi Odkupienia na kpiny i jej wydaniem w ręce szatana.
– Gdyby kapłan w takiej sytuacji udzielił rozgrzeszenia (np. ‘litując się’ nad trudną sytuacją małżeńską itp.), dopuściłby się świętokradztwa przede wszystkim on sam jako kapłan-spowiednik. Przy czym rozgrzeszenie i tak by wówczas do penitenta nie dotarło (blokada dla Łaski Uświęcającej po stronie penitenta, który by się nie godził na przyjęcie Bożych warunków rozgrzeszenia). Chyba żeby kapłan-spowiednik nie wiedział, iż penitent nie podejmuje żadnego postanowienia zerwania z grzechem. W takiej sytuacji świętokradztwo oraz Spowiedź nieważna obciążałyby jedynie penitenta, a nie samego kapłana-spowiednika.


Płciowość: powierzona małżonkom jedynie w zarząd

Ograniczamy się tutaj do nawiązania do samych jedynie grzechów popełnianych przez małżonków przy przeżywaniu wzajemnej bliskości w sposób sprzeczny z podarowanym im w chwili ślubowania małżeńskiego Bożym upoważnieniem do wkraczania na teren swej intymności płciowej.
– Wszystko co tu zostaje przypomniane, dotyczy oczywiście tym bardziej narzeczeństw oraz partnerstw, ilekroć wkraczają oni na teren płciowości – własnej, względnie kogoś drugiego: tej samej płci, lub płci przeciwnej (wystąpienie przeciw VI względnie IX Przykazaniu Bożemu). Sam dopiero Bóg wprowadza dwoje ludzi: mężczyznę i kobietę na teren intymności płciowej. Dzieje się to w chwili, gdy ci dwoje wyrażają w obliczu upoważnionego przedstawiciela Boga i świadków swą zgodę małżeńską.
– Z góry niemożliwe jest ‘małżeństwo’ dwóch osób jednej i tej samej płci.

Małżeństwo jest Sakramentem świętym. Nie jest ono instytucją ‘zalegalizowanego’ uprawiania seksu-dla-seksu. Pismo święte mówi, iż Małżeństwo zawierać należy „w Panu” (1 Kor 7,39). Stąd też słuchamy Słowa Bożego:

„We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg” (Hbr 13,4).

Znaczy to tym samym, że wcale nie każde zachowania małżeńskie są zdatne, by je „... można przyporządkować ostatecznemu dobru i celowi, którym jest Bóg(VSp 79).


Nie seks, a zjednoczenie osób zgodne z wewnętrznym ładem aktu

Osoby żyjące w Przymierzu Małżeństwa powinny zakodować sobie głęboko w świadomości, że Bóg, który wprowadza ich w chwili wyrażania zgody małżeńskiej na teren intymności płciowej, wręcza im dar:
a) nie ‘seksu’, lecz:
b) zjednoczenia ich dwojga osób związanych Sakramentalną komunią miłości i życia – w jej Bożym pojmowaniu.
– Małżonkowie to Dzieci Boże wezwane poprzez życie w doczesności do zdążania do „Domu Ojca” we dwoje, drogą właściwą ich komunii małżeńsko-rodzinnej.

Rzeczywistości wymienionych dwóch podejść do małżeństwa: zjednoczenie dwojga osób w miłości wzajemnego uszanowania i „Bojaźni Chrystusowej” – a ‘małżeństwa’ pojmowanego jako ‘odtąd legalnego uprawiania seksu’, nie da się sprowadzić do wspólnego mianownika. Zmierzają one w dwóch wzajemnie się wykluczających kierunkach.

a) Uprawianie seksu: nie miłości. Przy uprawianiu ‘seksu’ (a nie podjętego zjednoczenia swych dwojga osób) znika z horyzontu osoba (własna i tego drugiego) – wbrew deklarowanym słowom o ‘gorąco w tej chwili uprawianej miłości’. Na czoło i jako cel wysuwa się doznawanie rozkoszy. Uwaga jest skoncentrowana na ‘seksie’, a nie na osobie: ta odgrywa rolę jedynie ‘uboczną’ – jako dostępne ciało płciowe ...

Zamierzone wyżycie się seksualne każe zwykle sięgać:
1. z jednej strony po coraz bardziej wyrafinowane środki dopingu dla zaznania maksimum rozkoszy (środki chemiczne zwielokrotniające ‘potencję’; trening wielokrotnego orgazmu);
2. równolegle zaś każe poszukiwać dróg dla wyeliminowania perspektywy ‘ciąży’. Ta bowiem stałaby się ‘klęską’ dla nieograniczonego uprawiania ‘seksu’.

Temu celowi mają służyć techniki ‘zabezpieczanie się’ przed ciążą. Dzieje się to poprzez sięganie po środki, których mechanizm działania pociąga za sobą z zasady śmierć Poczętego (tabletki; spirala; plastry itd.). Innych środków technicznych przeciw-rodzicielskich po prostu nie ma.
– Dotyczy to m.in. użycia prezerwatywy. Jest ona jednym z środków poronnych (mimo iż nikt o tym nie mówi: firmy czerpią hojny zysk z Ludzkiej Krwi!).

Użyte złudne ‘zabezpieczenie’ ma jedno na celu: dziecka ma ... nie być! Osoby sięgające po którąś z technik ‘zapobiegania’ cel ten akceptują. Jednocześnie z zasady nie chcą słyszeć o tym, za jaką cenę cel ten zostaje osiągnięty.
Zresztą nawet świadomość zamierzonego i zaakceptowanego wtedy zabijania z cyklu-na-cykl dziecka-za-dzieckiem – ani do małżonków, ani jakichkolwiek innych ‘partnerów seksualnych’ zwykle nie przemawia. Taki wniosek zdaje się wyłaniać na podstawie wciąż się potwierdzającego doświadczenia z rozmów z wieloma zainteresowanymi osobami. Dziecko ginie wtedy w ok. jednego tygodnia po poczęciu. Dzieje się to zatem w czasie, gdy ani ‘ciąży’, ani żadnego ‘dziecka’ jeszcze ... „nie widać”. Tym samym zaś nietrudno zepchnąć informację o poronnym działaniu użytych technik w sferę zastraszania i bajek ...

Natomiast wyraźnie zamierzone jest wtedy jedno: możliwie jak najbardziej ‘szałowe’ przeżycie samogwałtu (a nie miłości). Staje się to szczególnie intrygujące i atrakcyjne, gdy do przeżycia masturbacji staje do dyspozycji ... ‘seks’ przeżyty na ciele partnera.

Szczególnie jaskrawo ujawnia się przekreślenie w takiej sytuacji ‘miłości’ i samej w ogóle ‘osoby’ w przypadku użycia do uprawiania ‘seksu’ prezerwatywy. Jeśli już pominąć poronne działanie prezerwatywy, trzeba uznać, że ‘ściany’ użytej prezerwatywy nie da się ‘obalić’. Przegroda między żoną a mężem jest wyraźnie ‘chciana-zamierzona’.
Mąż mówi w tym wypadku do żony czynem – bez potrzeby użycia słów:

Ja z tobą jako osobą nie mam nic wspólnego. Ja z tobą żadnego ‘JEDNO’ stanowić nie mam zamiaru. Chcę przeżyć na twoim ciele, które mi wystawiasz do ‘użytku’, mój własny ‘seks’. Mnie miłość do niczego nie jest potrzebna. Szukam mocnego doznania przyjemności ‘seksu’.
Celem moim jest: przeżyć jak najprzyjemniej ... moją własną masturbację. Będzie ona bardziej atrakcyjna, gdy mi się uda załatwić to na twoim ... seksie
”.

Miłość osoby zostaje tu zadeptana na śmierć. Jej wtedy w ogóle nie ma ... Dziwi, że żony tego... nie dostrzegają!?
– Równocześnie zaś ci dwoje wyrażają wtedy zgodę na zgładzenie swego (potencjalnie) Poczętego. Bo i prezerwatywa nie chroni przed poczęciem, a pociąga za sobą śmierć Poczętego w ok. tygodnia po poczęciu.
Ci dwoje przyjmują na siebie z góry swą pełną poczytalność i odpowiedzialność za tę śmierć w obliczu Boga – i społeczeństwa.

b) Wszystko to dzieje się w totalnym przeciwieństwie do Zamysłu Miłości, z jakim Bóg wychodzi w dniu Sakramentu do Młodej Pary, wprowadzając ich w tejże chwili na teren udostępnionej im odtąd ich intymności płciowej. Bóg wręcza nowożeńcom (tzn.: nigdy narzeczonym, ani tym bardziej jakimkolwiek ‘partnerom’ seksualnym) upoważnienie do wyrażania sobie miłości m.in. poprzez wzajemne przylgnięcie i przytulenie się do siebie, a także podejmowanie aktu zjednoczenia swych dwojga osób jako przypieczętowania swego pobłogosławionego „dwoje-JEDNYM-ciałem” – w komunii miłości, która winna być każdorazowo na oścież otwarta na potencjalność rodzicielską.

NIE-zastanawianie się nad mechanizmem działania użytego środka przeciw-rodzicielskiego (jednego z dopiero co wspomnianych – pod ‘a’) jedynie podwaja poczytalność z racji podejmowanych czynów, które same w sobie są „złe w oczach Bożych”, a ponadto są czynami zbrodniczymi. Są one nasycone Krwią Niewinnych. Wspomnianą ‘nie’-wiedzę cechuje w takim wypadku przymiot nie-wiedzy zamierzonej („Lepiej nic dokładnego nie wiedzieć o mechanizmie działania danego środka przeciw-rodzicielskiego, by sobie nie zamącać wygodnego ‘spokoju sumienia’ ...”). Tego rodzaju nie-wiedza pociąga jednak poważny wzrost poczytalności etycznej za podjęte działania, tzn. odpowiedzialności za Życie Człowieka – chociażby nawet w danym cyklu nie doszło do poczęcia.

Innymi słowy Bóg pragnie obdarować dwoje ludzi związanych przymierzem Sakramentu Małżeństwa – aktem zjednoczenia ich osób, a nie dwóch ‘seksów’, mimo iż ich jedność zostanie w tym wypadku przypieczętowana pełnym zjednoczeniem dopełnionym w ich płci.
– Zjednoczenie to ma się stać i pozostać rzeczywistym zjednoczeniem (a nie fikcją zjednoczenia) ich obojga osób. Powinno ono być podjęte każdorazowo w stanie Łaski uświęcającej przyjętego Sakramentu. Same zaś wzajemne odniesienia męża i żony powinny być nacechowane szczególnie w chwilach ich intymności pełnią subtelności i uszanowania w obliczu wzajemnej godności osobowej.

Zjednoczenie to może być dopełnione oczywiście tylko w tym jedynym miejscu, jakie w tym celu stworzył Bóg: w pochwie.
Tym samym z góry wykluczone musi być uprawianie z istoty swej wynaturzonego ‘seksu oralnego’ (i na tej samej zasadzie seksu ‘analnego’, praktyki ‘lizania’ itp.).
Tylko tutaj, tj. w pochwie, może dojść do głosu z pełnym pokryciem w rzeczywistości „mowa ciała” (wyrażenie Jana Pawła II) uaktywnionych narządów płciowych.

c) Ci dwoje jednoczą się wtedy z pełnym uszanowaniem zarówno dla struktury podjętego aktu (jeśli ma być zjednoczenie – to nastąpi istotnie rzeczywiste zjednoczenie, a nie jego blokowanie), jak i jego dynamizmu. Ten zaś, tzn. rozwijające się obopólne przeżycie aktu (‘dynamizm’ aktu) otwiera się w samym owym akcie każdorazowo na oścież na potencjalność rodzicielską.
– Tylko wtedy podjęcie pełnego zjednoczenia małżeńskiego dokonuje się zgodnie z wpisanym w ludzkie sumienie jego wewnętrznym ładem. Dzieje się tak w odzwierciedleniu istoty Tego Boga, który jako MIŁOŚĆ – jest tym samym pełnią ŻYCIA, i który człowieka stworzył jako swój Żywy „Obraz i Podobieństwo”, czyli sprawił, że i ludzka Miłość między małżonkami – cała promieniuje Życiem.

Pełne, normalne zjednoczenie małżeńskie staje się zarazem szczególnym, takim uaktywnieniem małżeństwa jako przyjętego Sakramentu: ich „dwojga-Jednym-ciałem” w Obliczu Trójjedynego. Winno ono być przeżyciem opromienionym Bożą Łaską, Bożym Pokojem i Błogosławieństwem. Powinno ono być przeżyciem za każdym razem możliwie świadomie w tej chwili uaktywnianej Łaski Sakramentu.

d) Nie dzieje się to jednak automatycznie! Małżonkowie powinni rozwijać się stale w kształtowaniu swego wnętrza w promieniach przyjętego i przeżywanego Sakramentu. Samo zaś bycie-z-sobą w swej intymności domaga się obopólnej pełni subtelności oraz rzeczywistej miłości bliźniego.
Nie może tu być mowy o szantażu, ani tym bardziej zastraszaniu ze strony męża z powołaniem się na wmawianie sobie (nieprawdy), iż żona stała się w chwili ślubu jego ‘własnością’.

Niektórzy duchowo do małżeństwa i swego człowieczeństwa niedorośli mężczyźni upierają się przy wydumanym przez siebie twierdzeniu, że w chwili zawarcia ślubu małżeńskiego otrzymują od Boga kobietę-żonę jako ‘żywą rzecz’ do swej wyłącznej dyspozycji. ‘Obowiązkiem’ kobiety-żony jest stawać do dyspozycji na każdą ich zachciankę. Bóg bowiem jedynie na to stworzył kobietę i dał ‘kobietę” mężczyźnie w podarunku, żeby dzięki niej mógł dowoli ‘zaspokajać’ swoje męskie ‘potrzeby seksualne’.

Taka postawa pozostawałaby w całkowitej sprzeczności z Wolą Stworzyciela, Stwórcy również małżeństwa. Żona nigdy nie staje się ‘własnością’ męża, ani odwrotnie.
Jedynym Właścicielem człowieka pozostaje Bóg.
Jedynym zaś ‘prawem’ małżonków względem siebie jest podarowane im w chwili wzajemnie sobie wyrażonej zgody małżeńskiej, którą Bóg nieodwołalnie przypieczętował i pobłogosławił – ‘prawo’ do rozwijania się w miłości bliźniego dostosowanej do warunków życia w małżeństwie i rodzinie.

e) Znaczy to, że podejmowanie małżeńskiego zjednoczenia płciowego nie może stać się działaniem na zasadzie ‘szastu-prastu(tak bywa w przypadku, gdy celem podjętego działania jest ‘seks’, np. w przypadku stosunku przerywanego itp.; celem działania nie jest wtedy nigdy ‘osoba’), lecz zjednoczenie pełne, możliwie pokojowo przedłużone – i zawsze zakończone wyrazami wdzięczności względem siebie wzajemnie, a tym bardziej Boga. On przecież jest Dawcą wszelkiego Pokoju i Radości oraz samej owej podarowanej tym dwojgu możności tak intymnego bycia z-sobą i w-sobie.

Innymi słowy celem podjętego aktu (zgodnie z ładem miłości ofiarowanym przez Stworzyciela Małżeństwa) pozostaje zjednoczenie dwojga osób, a nie gorączka zaspokajania anonimowo poszukiwanego i przeżywanego ‘seksu-dla-seksu’. Takie działanie dokonywałoby się pod wpływem pożądliwości i przymusu ‘ciała’, gdzie godność oraz powołanie człowieka jako osoby do życia wiecznego całkowicie schodzi z widnokręgu.

Jakiekolwiek eksperymentowanie dla zafałszowania podjętego zjednoczenia, tzn. aktu podjętego gdzie indziej lub w inny sposób, będzie każdorazowo sprzeczne z Bożym ładem osobowego zjednoczenia. Stałoby się to ciężkim sprzeniewierzeniem się przeciw samej istocie małżeństwa jako przymierza osób oraz Sakramentu, ale tym samym i konsekwentnie występkiem przeciw małżeńskiej miłości, która w przypadku małżonków jest przedmiotem ich ŚLUBU miłości, a nie jedynie wyrazem niezbyt zobowiązującej ‘chęci’ kochania.

Na przypadek uzasadnionego w oczach Bożych nie-nastawiania się aktualnie na poczęcie, Bóg wyposażył małżonków w stworzony przez Siebie (a nie ‘medycynę’) szczególny dar: biologicznego rytmu płodności. Nauczenie się go w taki sposób, by w razie potrzeby móc korzystać z niego z poczuciem pewności, staje się dla małżonków w wieku rozrodczym obowiązkiem sumienia. Wola osiągnięcia tej wiedzy staje się wtedy z zasady warunkiem przystąpienia do ważnej Spowiedzi świętej. Ta bowiem z istoty swej domaga się decyzji skutecznego wyeliminowania grzechów, jeśliby ci dwoje poczuwali się do grzechów popełnianych przy współżyciu – poprzez stosowanie środków przeciw-rodzicielskich.


Zachowania w małżeństwie będące grzechem

Oto szczegółowe warunki ważnej Spowiedzi świętej w przypadku małżonków, którzy poczuwają się do popełnienia grzechu przy przeżywaniu wzajemnej bliskości.

1. Stosunek przerywany. Konieczne w przypadku nie-stosowania wprawdzie środków technicznych dla zapobiegania poczęciu czy ciąży, ale mimo to podejmowanych działań przeciw-rodzicielskich, jest wyznanie stosunku przerywanego oraz wszelkich odmian form wynaturzonych.
Do tej grupy działań należą formy zastępcze zamiast stosunku płciowego, czyli podejmowanie pettingu [1].
– Zarówno stosunek przerywany, jak petting jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim. Stąd też warunkiem uzyskania rozgrzeszenia – oprócz decyzji zerwania z grzechem, wymagane jest wyznanie ilości i jakości popełnionego grzechu.
– Grupa ta obejmuje również pewne odmiany pocałunku [2] ; zob. też: Seks oralny [3] .

2. Grzechy przeciwne naturze. Konieczne do ważności rozgrzeszenia jest wyznanie grzechów popełnianych ‘przeciw naturze’, tj. uprawianie namiastki stosunku podejmowanego poza pochwą – tym jedynym miejscem, jakie Stworzyciel podarował małżonkom do przeżywania aktu zjednoczenia. Chodzi m.in. o rozpropagowany wynaturzony akt odbywany w ustach, ewentualnie w innych częściach ciała. Akty takie są obiektywnie każdorazowo ciężkim znieważeniem Bożego Dzieła Stworzycielskiego oraz ślubowanej małżeńskiej miłości (zob. wyżej, pod ‘1’, przypis 1 i 2).

3. Technika przeciw-rodzicielska. Konieczne jest pełne wyznanie w przypadku stosowania jakichkolwiek środków technicznych przeciw-rodzicielskich. Chodzi wówczas każdorazowo o grzech ciężki – a z zasady ponadto czyn zbrodniczy przeciw Życiu.

4. Uśmiercenie Poczętego. Stosowanie jakiejkolwiek techniki ‘ochrony-zapobiegania’ oznacza każdorazowo z góry wyrażoną zgodą-akceptacją na zabicie Poczętego. Zupełnie niezależnie od tego, czy w danym cyklu dojdzie do poczęcia, czy nie. W obliczu Bożym liczy się czynem potwierdzona wewnętrzna postawa: Ma być seks (= samogwałt)! Za żadną cenę ma NIE być Dziecka!

5. Niewiedza co do grzechu. Małżonkowie (i nie tylko oni) nie mogą tłumaczyć się wybiegiem, jakoby nigdy dotąd nie słyszeli, iż stosunek przerywany, petting, stosunek wynaturzony, użycie środka przeciw-rodzicielskiego – jest obiektywnie biorąc każdorazowo grzechem ciężkim, a w przypadku środka przeciwciążowego ponadto zbrodnią. Bóg przy takim działaniu głośno krzyczy w sumieniu (por. Rz 2,15). Każdy człowiek jest jednakowo Żywym Bożym Obrazem. Niezależnie od tego, czy o tym wie, czy nie. Bóg ze swoim Żywym Obrazem: mężczyzną i kobietą, prowadzi nieustanny dialog. Również wtedy, gdy to sumienie zostaje świadomie zagłuszane i jest zatwardziałe w złu.

Nie-zasięgnięcie autorytatywnej informacji (w razie wątpliwości co do oceny etycznej danego działania) ze względu na to, iż jest to krępujące, lub co gorsza: gdy sumienie podpowiada jasno, iż tu chodzi o grzech ciężki ewentualnie o zbrodnię, przy czym jednak głos ten zostaje świadomie wyciszany-zadeptany – sprawia, że poczytalność w oczach Bożych nie tylko nie ulega pomniejszeniu, lecz wzrasta. Chodzi wtedy o niewiedzę zamierzoną: człowiek woli nie pytać, gdyż dobrze wyczuwa, iż musiałby się wycofać z określonego działania, z którego zrezygnować nie zamierza. Zgodnie z podstawową zasadą etyki: nie wolno podejmować działania w przypadku sumienia ‘wątpliwego’ co do jakości etycznej czynu.

6. Technika użyta przez męża czy żonę. Jeśli małżonkowie pragną uzyskać Boże rozgrzeszenie przez sakramentalne pośrednictwo Kościoła, powinni do ważności Spowiedzi świętej wyznać (w przypadku użytego jakiegokolwiek środka przeciwrodzicielskiego; w przypadku bowiem stosunku przerywanego i pettingu zob. wyjaśnienie wyż. pod '1'): czy środka użył mąż – czy żona, ewentualnie czy oboje ‘zabezpieczyli się’ przed ciążą na sobie właściwy sposób. Chodzi wtedy o jakość grzechu, oraz ponadto zawsze o ‘grzech cudzy’, mianowicie o wymuszenie grzechu, względnie o skuszenie tego drugiego do grzechu.

7. Nie istnieje anty-koncepcja. Dawniej sądzono, że istnieją środki mechaniczne lub chemiczne ściśle tylko antykoncepcyjne, tzn. zapobiegające procesowi poczęcia; stosowane czy to przez mężczyznę (prezerwatywa), czy przez kobietę (różnego rodzaju błony; niektóre środki chemiczne dopochwowe).
– Nowe rzetelne badania naukowe (wyniki znane od lat 80-tych ub.w.) wykazują coraz bardziej jednoznacznie, że również środki rzekomo jedynie plemnikobójcze (nimi są wyściełane prezerwatywy, błony ...) wywierają ostatecznie działanie także poronne. Jest to okoliczność, która całkowicie zmienia ocenę etyczną użytej prezerwatywy, błony dopochwowej, naszyjkowej, czy też innych chemicznych preparatów rzekomo jedynie ‘plemnikobójczych’. Zaistniałego poczęcia nikt ‘nie zobaczy’, gdyż zastosowany środek doprowadza do śmierci Małego Człowieka w ciągu 1-2 tygodnia od poczęcia. Pozostaje jednak odpowiedzialność w obliczu Boga – a oczywiście także ludzi: ci dwoje (i oczywiście wszyscy, którzy tu współdziałali: lekarz, pracownicy aptek, osoby produkujące te preparaty; ci którzy sprzedają je (np. prezerwatywy) w kioskach; itd.) spotkają się z tymi Poczętymi w chwili przekraczania progu wieczności.

Tu nie ma w oczach Bożych żadnego usprawiedliwienia np. w rodzaju:

„Ja te preparaty sprzedawać muszę; to jest mój zawód;
to jest moja praca, utrzymanie mojej rodziny ...”
 itp.

Jest to zawsze kwestia mojego ostatecznego wyboru: czy pragnę kiedyś dostać się do nieba chociażby za cenę ubóstwa i prześladowania z motywu wierności Bogu; czy też wszystko mi jedno teraz (ale na pewno NIE – kiedyś!), gdzie się po śmierci dostanę: do nieba – czy też do wiecznego ... potępienia?

8. Wszystkie techniki są poronne. Trzeba przyjąć do wiadomości, że wszystkie techniki przeciwrodzicielskie są środkami poronnymi. Zaliczają się tu zarówno środki mechaniczne: wkładka domaciczna (IUD, dokładniej: IUAD: intra-uterine-abortifiant-device; wkładki nowej generacji są mechaniczno-hormonalne), jak tym bardziej wszelka chemia hormonalna (tabletki-pigułki doustne, zastrzyki, preparaty podskórne, plastry itp.). Osoba działająca bierze wtedy każdorazowo na sumienie odpowiedzialność za Życie Nowego Człowieka w każdym cyklu. Niezależnie od tego, czy w danym cyklu poczęcie nastąpi, czy nie. Środki te wywierają bowiem zawsze działanie przynajmniej ‘między innymi’ poronne. Jest ono wyraźnie zamierzone przez producentów. Informacje zaś reklamowe, iż chodzi tu o środek np. jedynie ‘hamujący-blokujący owulację’ [Ovulationshemmer] są kłamstwem reklamowym, obliczonym na zmylenie czujności potencjalnych klientów (zob. do tego m.in. Evangelium Vitae, 11.58).
Znaczy to, że współżycie z użytym środkiem poronnym jest zawsze szukaniem seksu za cenę Krwi – swojego ‘z ... miłości’ poczętego, i niebawem zgładzonego Dziecka.

9. Wyznanie okoliczności. Jest jasne, że w przypadku stosowania jakiegokolwiek środka poronnego trzeba przy Spowiedzi świętej tak przedstawić użyty środek, żeby spowiednik się zorientował, o jakiego rodzaju grzech chodzi w danym przypadku. Gdyby spowiednik nie był zanadto zorientowany co do mechanizmu działania użytego preparatu (co nietrudno może się zdarzyć), powinien poinformować go o tym sam penitent. Mocą Prawa Bożego spowiednik musi wiedzieć, z jakiego rodzaju grzechu rozgrzesza, oraz z ilu grzechów udziela rozgrzeszenia. Spowiednik spełnia bowiem w Sakramencie Pokuty funkcję Sędziego w imieniu Boga. Stąd konieczność wyznania m.in. czasu, odkąd ci dwoje korzystają z użytego środka. Oczywiście pod warunkiem, że penitent wyraża decyzję definitywnego zaniechania owych grzechów i zbrodni, tzn. definitywnego odstawienia jakichkolwiek środków przeciw-rodzicielskich.

Penitent nie może się usprawiedliwiać swoją niewiedzą co do medycznego mechanizmu działania stosowanego środka. Tym bardziej nie jest usprawiedliwieniem w oczach Bożych deklaracja w rodzaju:

Wolę o tym nie wiedzieć; Nie muszę tego wiedzieć; Nie jestem lekarzem; Nie jestem obowiązany do dokładnej wiedzy w tym względzie; Nic mnie nie obchodzi jak to się stanie, ważne żeby Dziecka nie było ...”.

Wszelkie tego rodzaju wymówki świadczą z góry o złej woli i niewiedzy zawinionej, tzn. zamierzonej. Ta zaś jedynie podwaja zaciągniętą poczytalność moralną oraz winę.

10. Czas stosowanej techniki. Do ważności Spowiedzi świętej trzeba wyznać, przez jaki czas ci dwoje stosują dany środek poronny, jak to dopiero co przypomniano (§ 9). Stosowanie środka poronnego przez 1 rok równa się potencjalnemu zabójstwu 12 Poczętych (ok. 12 cyklów w ciągu 1 roku). Środek poronny stosowany przez 5 lat oznacza gotowość i poczytalność przed Bożym Obliczem za zabicie ok. 60 Poczętych (5 lat x 12 cyklów). Chociażby nawet w żadnym cyklu nie doszło do poczęcia.

Samego w sobie ‘poczęcia’ oczywiście ... ‘nie widać’. Użyte tabletki, spirala, prezerwatywa itp. prowadzą do pozbawienia życia tego Poczętego zbyt wcześnie, by nawet matka zdążyła się zorientować, że – i czy nastąpiło poczęcie. Sam jednak fakt, iż ciąży ‘nie widać’, nie znaczy, że poczęcie w tym cyklu nie nastąpiło... Prawda w całej pełni ujawni się w chwili przekraczania progu wieczności. W momencie zaś samego działania – o odpowiedzialności moralnej decyduje wola grzesznika, któremu zależy na ‘skuteczności’ użytego środka – obojętne za jaką się to dzieje cenę. Ważne, żeby ciąży nie było (‘widać’).

11. Odstawienia użytej techniki. Do ważności Spowiedzi świętej należy decyzja natychmiastowego odstawienia tabletki-pigułki itd. (uwaga: krwawienie pojawiające się w parę dni po odstawieniu tabletki – NIE jest miesiączką! Może ono iść w parze z właśnie się odbywającą owulacją).
I analogicznie: decyzja usunięcia spirali – pod koniec najbliższego periodu (taki termin ze względów ściśle medycznych: nie można podejmować zabiegów w okresie cyklu, kiedy błona śluzowa szyjki jest rozrośnięta).
– Jeżeli penitent nie decyduje się na spełnienie tego warunku, uzyskanie rozgrzeszenia staje się niemożliwe. Boża Krew Odkupienia musiałaby stać się pobłogosławieniem na dalsze przelewanie Krwi Ludzkiej. Osoba spowiadająca się chciałaby wtedy daru rozgrzeszenia, jednocześnie z góry je skuteczne blokując. Stąd też udzielenie rozgrzeszenia staje się w takim przypadku niemożliwe, tzn. dopóki nie zapadnie decyzja penitenta definitywnego odstawienia techniki przeciw-rodzicielskiej.

12. Zadośćuczynienie. Piątym warunkiem ważnej Spowiedzi świętej jest zadośćuczynienie ‘Bogu i bliźnim’. Przed uzyskaniem rozgrzeszenia trzeba wyraźnie prosić swego Poczętego-Zabitego (względnie: Poczętych; chociażby zgładzonych jedynie ‘potencjalnie’) o przebaczenie. Trzeba te Dzieci przeprosić za ich zgładzenie i poprosić, żeby modliły się do Boga za matkę, ojca, lekarza, personel w aptekach, który te środki sprzedaje, za tych którzy je produkują, a być może nigdy z grzechów ‘cudzych’ i współpracy w dokonywaniu zbrodni cudzej się nie spowiadają. Łudzą się oni, iż mogą spokojnie przystępować do Eucharystii; dopóki sami nie staną przed Chrystusem-Sędzią ...
– Wtedy dopiero, po takiej – zapewne nie najłatwiejszej rozmowie ze swymi Zabitymi, można poprosić o przebaczenie z kolei Odkupiciela. Kapłan zapewne dopomoże w nawiązaniu takiego dialogu Przebaczenia ze swymi Zabitymi (zob.: Evangelium Vitae, 99).

13. Nauczyć się rytmu płodności. Jest to kolejny warunek rzeczywistego uzyskania rozgrzeszenia. Chodzi o wprowadzoną w życie decyzję nauczenia się Bożego daru biologicznego rytmu płodności w taki sposób, by o tym Bożym rozwiązaniu swego problemu nie tylko ‘słyszeć’ i powiedzieć (np. kapłanowi): „Ja o tym dawno wiem: owocem ‘Metody’ stało się kolejne Dziecko...”, lecz by z tego Bożego daru przy układaniu swych zbliżeń móc rzeczywiście twórczo korzystać – oczywiście jeśli i na ile istnieją liczące się w oczach Bożych powody dla odłożenia poczęcia ‘na później’.
– Oczywiście zawsze z zastrzeżeniem, że gdyby z jakichkolwiek powodów mimo wszystko doszło do niezbyt planowanego poczęcia, obowiązkiem sumienia pozostaje wtedy trwać na stanowisku ochrony Życia nawet za cenę własnego życia.

Małżonkowie nie mogą uchylać się od zadawania sobie co jakiś czas zasadniczego pytania związanego z samym celem Sakramentu Małżeństwa oraz z ofiarowaną Bogu w dniu ślubu małżeńskiego swoją otwartością na rodzicielstwo: „Boże Ojcze, jakie jest oczekiwanie Twoje – na teraz – odnośnie do naszej zdolności rodzicielskiej”?


Odpowiedzialność za autentyczny wykład NPR

14. Bóg jest zbyt ‘uczciwy’, by zmuszać kogokolwiek do poczęcia nowego Dziecka. Stworzył On mężczyznę i kobietę w taki sposób, że informuje każdorazowo z precyzją niemal do minuty, czy dziś istnieje możliwość poczęcia, czy też poczęcie w dniu dzisiejszym jest wykluczone. Rzeczą człowieka, czyli jednym z zadań dwojga ludzi jako małżonków pozostaje i to: Bożego Daru biologicznego rytmu płodności trzeba chcieć się nauczyć. W tym celu należy sięgać po wiedzę w tym zakresie tam, gdzie jej można zaczerpnąć bez jej zniekształceń.

Przeciętny Czytelnik, a nawet osoby po studium w Instytutach Rodziny, mogą nie zdawać sobie sprawy, jak dalece sprawy te w zdawałoby się kompetentnych ośrodkach Poradnictwa mogą być manipulowane i arbitralnie przeinaczane. Dzieje się to nierzadko przy najlepszej dobrej woli zatrudnionego tam personelu. Można by jedynie podkreślić i przypomnieć, że w tak ważnych sprawach – wprowadzanie arbitralnych zmian przy wdrażaniu w określone metody, których ktoś sam nie wypracowywał i nie dokumentował, jest czymś niedopuszczalnym, jeśli nie wręcz zbrodniczym.
– W sytuacji istniejącego w tym zakresie nieprawdopodobnego zamętu nie ma innego wyjścia, jak po prostu podjąć starania, by sięgać po informację autentyczną i autorytatywną u samego jej źródła.

Mąż ponad wątpliwość dostosuje się do rytmu płodności małżonki, jeśli ta będzie go obdarzała poczuciem pewności w tym zakresie. Ilekroć żona sama nie wie, czy poczęcie dziś może nastąpić czy nie, dochodzi niemal w 100% do upadku ich obojga. Większa odpowiedzialność ciąży wtedy jednak na kobiecie-żonie, której np. nie chce się ‘chcieć’ – rzeczywiście się nauczyć rytmu płodności. Kobieta potrafi dla podbudowania swej wrodzonej odrazy do podejmowania obserwacji i ich notowania wymyślać coraz inne pseudo-argumenty, byle oczekiwaną decyzję odsunąć na ‘nie wiadomą przyszłość’.

Mąż powinien jako mąż służyć małżonce w takich okolicznościach prawdziwie małżeńską zachętą w tym względzie: w zrozumieniu metody naturalnej (tzn. odpowiadającej godności małżonków jako osób wezwanych do życia wiecznego), oraz w systematycznym prowadzeniu notatek z przebiegu cyklu.


„Metoda Billingsa” (MOB)

15. Autor niniejszego tekstu zaleca z całym przekonaniem i zgodnie ze swą wiedzą (międzynarodowa współpraca w tym zakresie od roku 1956), by nauczyć się i stosować w swym małżeństwie ‘Metodę Owulacji (wg prof.) Billingsa’ (= MOB). Jest ona perspektywiczna – i wbrew opiniom osób, które jej dobrze nie znają, nie wymaga regularności cyklów, ani zdrowia ginekologicznego. Metoda ta przyszła do szeregu krajów Europy wraz z jej ściśle naukową dokumentacją przez autora niniejszego tekstu.

Warunkiem korzystania z MOB jest oczywiście stosowanie jej w jej autentycznej formie – bez jej kombinacji z elementami czerpanymi z innych metod. W przypadku jej arbitralnego ‘ubogacania’ o elementy zaczerpnięte z innych metod należy uczciwie wyznać, że będzie chodziło już nie o ‘MOB’, lecz o metodę nową, wykombinowaną przez indywidualną, nie upoważnioną osobę. Osoba ta nie będzie w stanie przedstawić jakiejkolwiek dokumentacji naukowej dla owego, przez siebie arbitralnie utworzonego ‘zlepku metod’. Tak utworzonej ‘metody’ nie wolno już wiązać z nazwiskiem prof. John Billingsa. Uczciwość i odpowiedzialność wymaga, by wszelką ‘zmodyfikowaną metodę’ rzekomo ‘Billingsa’ – przekazywać pod inną nazwą: pod swoim nazwiskiem.

Uwagi te dotyczą m.in. przeszczepianej do Polski z USA (z Creighton University; prof. Thomas Hilgers) rzekomo ‘ulepszonej’ metody Billingsa w formie „CrMS”, wykorzystywanej dla wstępnej diagnostyki w przypadku poznawania przyczyn niepłodności małżeńskiej. Metoda prof. Hilgers'a jest w rzeczywistości całkowitym zniekształceniem i regresem w stosunku do autentycznej MOB (zob. poniżej link do kompetentnego opracowania porównawczego, napisanego przez samego prof. John Billingsa w nawiązaniu do nieprawdopodobnych zniekształceń przez siebie przeprowadzonych badań, jakich dokonał prof. Thomas Hilgers, jego były współpracownik. Zob. do tego link z międzynarodowej urzędowej strony Metody Billingsa:
http://www.woomb.org/omrrca/BOMvCrMS.pdf – „Some Clarifications Concerning NaProTECHNOLOGY and the Billings Ovulation Method. (BOM), – Dr Evelyn Billings and Dr John J Billings, April, 2006)
.

A oto Informacja dla osób poszukujących nie zniekształconego wykładu o MOB, cieszącego się ponadto aprobatą Międzynarodowego Centrum Metody Billingsa:
– Otwórz niniejszą stronę internetową:
http://lp33.de , przejdź do: Część I, rozdz. 1:
http://lp33.de/strona-lp33/p1_1a.htm#cp1 = „Zrozumieć Metodę Billingsa i chcieć z niej skorzystać
Po czym wypada przeczytać ponadto uważnie tamże zwł. rozdz. 3: ‘najczęściej występujące zniekształcenia instruktażu MOB’.

Natomiast tekst przygotowywanego do druku drugiego wydania broszurki na ten temat – jest dostępny w formacie ‘PDF’ na naszej stronie w języku polskim-niemieckim-angielskim. Zob. z naszej strony:
SPIS TREŚCI”, kolumna 4, tamże linki do wspomnianej broszurki w 3 językach, pod nr 9 a-d.


Niekompetentne wypowiedzi na temat etyki zachowań

16. Wypowiedzi niektórych lekarzy itd. na temat etyki małżeńskiej, a nawet ściśle medycznego działania zalecanego lub przepisanego przez nich środka dla zapobiegania ciąży, mogą okazać się zdecydowanie nie-miarodajne. Zdarza się, że lekarz wprowadza małżonków w istotny błąd – zarówno z punktu widzenia etycznego, jak i medycznego.
– W każdym razie nikomu z lekarzy nie przysługuje władza nad którymkolwiek z Bożych Przykazań.
To samo dotyczy opinii kolegów-koleżanek, którzy nagminnie ignorują Boże Przykazania, a w wypowiadaniu się o Nauczaniu Kościoła stać ich tylko na cynizm i szyderstwo.
– Żadna ludzka władza nie jest władna ustanawiać „dobra czy zła”. Kompetencja ta należy wyłącznie do Boga.


Spowiedzi nieważne i świętokradzkie

17. Spowiedź święta staje się nieważna i świętokradzka z dwóch powodów:
a) Zatajenia grzechu ciężkiego, ewentualnie jego ważnych okoliczności, które pociągają za sobą istotnie odmienną ocenę etyczną popełnionego czynu.
b) W przypadku gdy penitent spowiada się szczerze, ale nie podejmuje decyzji nie-grzeszenia odtąd.

W takiej sytuacji rozgrzeszenie nie dociera do penitenta, chociażby spowiednik nieświadom zatajonego grzechu – wypowiedział formułę rozgrzeszenia. Dopóki wówczas penitent nie odprawi Spowiedzi świętej ‘generalnej’, tzn. obejmującej wszystkie grzechy ciężkie popełnione od czasu ostatniej ważnej Spowiedzi, wszystkie następne Spowiedzi i Komunie święte pozostają konsekwentnie nieważne i świętokradzkie.
– Penitent nie uzyskuje już ani razu rozgrzeszenia od czasu ostatniej spowiedzi świętej ważnej, a zaciąga odpowiedzialność za każdorazowe przystąpienie do kolejnej Spowiedzi świętej z góry nieważnej-świętokradzkiej, oraz za przyjmowanie Komunii świętej świętokradzko.


Wola nie-grzeszenia więcej

18. Nie ma rozgrzeszenia z grzechu ciężkiego ‘tylko na ten jeden raz’, np. z racji jakiejś uroczystości, kiedy to ‘wypada’ przystąpić do Komunii św. (np. w przypadku Pierwszej Komunii świętej, pogrzebu, ślubu itp.). Decyzja nie-grzeszenia musi być podjęta przy każdej Spowiedzi świętej jako akt definitywny. Chociażby penitent był świadom swej słabości moralnej i przewidywał, że w obranej postawie bardzo prawdopodobnie długo nie wytrwa.

Przy otrzymywaniu rozgrzeszenia liczy się szczera postawa woli w tej chwili: aktualnie dokonanego wyznania grzechów i wzbudzonej decyzji nie-grzeszenia więcej. Świadomość własnej słabości moralnej i niemal pewność co do ponownego zgrzeszenia, być może w bardzo niedalekiej przyszłości, nie przeszkadza w tym, że aktualnie wola z całą szczerością jest zdecydowana nie grzeszyć już definitywnie. Poczucie własnej nędzy moralnej w Obliczu Bożym każe jedynie prosić z tym większą żarliwością i ufnością o pomoc m.in. Niepokalanej i swego Anioła Stróża w skutecznym wytrwaniu w dobrych postanowieniach.


Sterylizacja ...

19. Poddanie się sterylizacji w tym celu, żeby już nie dochodziło do poczęcia, jest zawsze grzechem ciężkim. Zarówno gdy chodzi o mężczyznę, jak i kobietę.
– Kobiecie nie wolno – w Obliczu Bożym – wyrazić zgodę na sterylizację m.in. po kolejnym rozwiązaniu przez cięcie cesarskie, chociażby warunki życia małżeńsko-rodzinnego, zdrowotne, mieszkaniowe były dramatyczne.
Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy wskutek np. choroby nowotworowej wewnętrzne narządy płciowe muszą być usunięte. Operacja nie zostaje wtedy podjęta w celu sterylizacji kobiety, lecz dla ratowania jej zdrowia i życia (HV 15).

Kobieta sterylizowana (np. przez zabieg przecięcia i podwiązania jajowodów) powinna zdawać sobie sprawę, że w 3-5% przypadkach w jakiś czas potem może nastąpić ponowne poczęcie (w tylu procentach przypadków następuje ponowne udrożnienie jajowodów i ponowna możność poczęcia. W takiej sytuacji rozwija się zwykle ciąża jajowodowa, która często kończy się dramatycznie nagłymi bólami i krwotokiem).

U sterylizowanego mężczyzny możność poczęcia utrzymuje się nadal jeszcze przez ok. pół roku.

Fakt poddania się tego rodzaju operacji trzeba przy Spowiedzi świętej wyznać – do jej ważności. Małżonkowie po chirurgicznej sterylizacji powinni nadal kierować się biologicznym rytmem płodności, jeśli w ich przypadku istnieją powody, liczące się w Bożej ocenie, dla odłożenia kolejnego poczęcia.


Uwagi etyczne odnośnie do pobierania gamet

20. W nawiązaniu do leczenia niepłodności małżeńskiej należy przypomnieć z punktu widzenia etycznego:
– Dawanie nasienia do badania przez samogwałt itp. jest zawsze grzechem ciężkim przeciw VI Przykazaniu. Nikt z lekarzy, nawet w najlepszym zamiarze, nie ma władzy obalenia któregokolwiek z Bożych Przykazań.
– To samo dotyczy kobiet-dziewcząt, które nierzadko dla celów komercyjnych zgadzają się na sztuczną stymulację hormonalną dla uzyskania większej ilości komórek jajowych i zarobieniu na ich oddaniu (to samo dotyczy tu i ówdzie ... młodzieńców, zarabiających na oddawaniu nasienia). Jest to czysto użytkowe traktowanie swojego ciała, które nie jest własnością człowieka – lecz Boga.
Z punktu widzenia ściśle medycznego zabiegi te pociągają za sobą zwykle daleko idące, trudne do leczenia powikłania chorobowe u takich kobiet.

21. Zapłodnienie ‘in vitro’. W procesie technologii sztucznego zapłodnienia „in vitro” (w próbówce) używa się niemal z zasady nasienia, które pochodzi z różnych ‘źródeł’. Nasienie jest przechowywane w ‘Banku Nasienia’. Samym zabiegiem takiego zapłodnienia i kojarzenia gamet zajmują się często nie lekarze, lecz weterynarze. Polskie Ministerstwo Zdrowia daje w swej odpowiedzi dla takiej procedury pełne ‘zielone światło’ (7.VI.2010: Ministerstwo Zdrowia. Zob.: http://www.contrainvitro.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=198:ministerstwo-zdrowia-weterynarz-moze-zajmowac-sie-ludzmi&catid=12:newsy&Itemid=10 ).
W przypadku użycia ‘cudzych’ gamet staje się ‘zabieg’ dodatkowo cudzołóstwem.

Dla kobiety-żony procedury i techniki stosowane przy sztucznym zapłodnieniu wiążą się nie tylko z grzechami ciężkimi, lecz wielorakimi zbrodniami – przy okazji zwykle wielu innych zabitych Dzieci (zwykle ok. 30 kojarzonych gamet). Pracownik-technik od ‘in vitro’ musi dysponować wieloma gametami, aż wreszcie uda mu się ‘wyhodować’ jakąś zygotę: Dziecko-Człowieka, tzn. zygotę która przeżyła wielorakie krańcowo ryzykowne progi technologiczne, których pozostałe zygoty (= zygota: pierwsza komórka Człowieka po połączeniu się garniturów chromosomalnych plemnika i komórki jajowej; Człowiek-osoba na etapie przed zagnieżdżeniem w macicy) nie zdołały przeżyć. Ta dopiero zygota zostaje następnie wszczepiona w błonę śluzową macicy – w nadziei, że być może ... przeżyje i będzie się dalej pomyślnie rozwijała. Dzieje się to zatem każdorazowo poprzez zwłoki innych, uprzednio zabitych Małych Ludzi.

Odpowiedzialność i poczytalność w oczach Bożych za ‘in vitro’ dotyczy oczywiście nie tylko kobiety-żony, ale w równym stopniu jej męża, który na ten zabieg wyraża zgodę, oraz wszystkich ‘techników’ zoologicznych i medycznych, bez których udziału zabieg by się nie potoczył.

Innymi słowy z Bożego punktu widzenia nie ma możliwości uciekania się do ‘technicznego’ doprowadzenia do ciąży – wbrew, lub na przekór Bożej Drogi doczekania się Potomstwa. Zaistnienie Dziecka winno stać się owocem wyrastającym niemal ‘ubocznie’ na drodze wzajemnego oddania się sobie męża i żony jako osób, które związały się dozgonną miłością otwartą na życie.

Niezależnie od wspomnianych zabiegów: próby doprowadzenia do sztucznego zapłodnienia, Dziecko nie może być potraktowane jako ‘środek’ dla osiągnięcia np. samozadowolenia małżonków z faktu, iż wreszcie stali się rodzicami. Dziecko winno być „chciane dla niego samego”, jak i Bóg chce człowieka dla niego samego: „Trzeba, ażeby w to chcenie Boga włączało się ludzkie chcenie rodziców: aby oni chcieli nowego człowieka, tak jak go chce Stwórca(LR 9).



Obszerniej w razie zapytań na temat sztucznych zabiegów dla wymuszonego doprowadzenia do poczęcia wbrew Bożemu Zamysłowi Miłości – zob. dwa Dokumenty Stolicy Apostolskiej do tego zagadnienia:
1) Z okresu Pontyfikatu Jana Pawła II, dokument wydany przez Kongregację Wiary: „Donum Vitae: Instrukcja o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania” (22.II.1987). Zob. z naszej strony internetowej te dwa ważne dokumenty Stolicy Apostolskiej: „Donum Vitae”;
2) Oraz drugi dokument wydany przez tę samą Kongregację Wiary jako uaktualnienie tejże problematyki z czasu Pontyfikatu Benedykta XVI: „Dignitas Personae” (8.IX.2008).


Małżeństwo a przeglądanie ‘porno’

22. Ściśle ze Spowiedzią Sakramentalną małżonków w nawiązaniu do VI i IX Przykazania wiąże się przeglądanie czy to przez mężczyznę-męża, czy kobietę-żonę treści erotycznych, jeśli nie wręcz pornograficznych. Treści takie są dziś przeobficie dostępne w coraz innych środkach masowego przekazu: telewizji, wideo, w ilustrowanych magazynach ‘porno’, w internecie, a z kolei w coraz bardziej nowoczesnych urządzeniach przenośnych jak telefon komórkowy, iPod, iPad, Smartfony itd.

Trzeba jasno stwierdzić, że na mocy Bożego Przykazania i wypowiedzi Syna Bożego Jezusa Chrystusa zapisanych w Ewangeliach (chociażby np. Mt 5,28: „... Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”) – przeglądanie treści erotyczno-pornograficznych staje się każdorazowo grzechem – obiektywnie ciężkim. Dotyczy to nie tylko dzieci i młodzieży, żądnych spraw związanych z ‘seksem’, lecz na równi osób starszych, nie wyłączając mężczyzn i kobiet żyjących w małżeństwie, a także dziadków.

Przeglądanie treści ‘porno’ prowadzi bardzo łatwo do uzależnienia, bez którego trudno komuś żyć. Człowiek taki staje się coraz mniej ... człowiekiem. Szatan niszczy godność osobową ‘na raty’, ale systematycznie, osładzając swoją destruktywną działalność zatrutym miłym smakiem. Jest to wciąż taka sama ‘metoda’ uwodzenia, jaką szatan zastosował wobec pierwszych rodziców w raju.

Przeglądanie obrazów ‘porno’ i erotyki kończy się zwykle podnieceniem, które niemal nieuchronnie wiedzie do masturbacji – i głębokiego poniżenia człowieka w jego własnej samo-świadomości.

Warunki rozgrzeszenia z grzechu ‘porno’ są dokładnie takie same, jak w przypadku każdego innego grzechu ciężkiego. Penitent musi ukształtować w sobie decyzję stanowczego ‘nie’ odtąd – w tym z kolei zakresie życia. Spowiedź nie będzie integralna-pełna, i być może nie będzie ważna, dopóki dana osoba nie wypracuje u siebie postawy nie tylko wypowiedzianego, lecz w czyn wprowadzonego: ‘nigdy nie kliknę’ ikonki, za którą kryje się porno lub erotyka. Wypracowanie w sobie takiej postawy jest koniecznością. Chociażby pokusa ponownego przeglądania coraz bardziej wyrafinowanych zwyrodnień seksualnych, ukazywanych na takich stronach jako w pełni zrozumiałe, normalne wyrazy miłości, co do których Bóg i Kościół absolutnie nie ma nic do powiedzenia – była nieodparta.
– Dopóki ktoś nie dopracuje się takiej postawy, nie może powiedzieć, że szczerze odcina się od grzechu, tzn. że w ogóle prosi o rozgrzeszenie. Wszelkie niezdecydowanie w wypracowaniu nieodzownego postanowienia poprawy będzie igraniem z ważnością oczekiwanego rozgrzeszenia, a konsekwentnie: być może świętokradzkiego podejścia do Sakramentu Krwi Odkupienia.

Nikt też z mężów, lub na odmianę żadna małżonka – nie może się powołać na swą ‘oziębłość’; ani na argument, iż dopiero po uzyskaniu odpowiedniego stopnia podniecenia poprzez nasycenie się obrazami ‘porno’ ma szansę przeżycia w jakiejś mierze bliskości małżeńskiej ze współmałżonkiem. Do grzechu przeciw VI-mu Przykazaniu dołączyłby się wtedy typowy grzech podeptania ślubowanej miłości bliźniego względem tego drugiego w małżeństwie. Osoba nasycona ‘porno’ postrzegałaby wtedy osobę współmałżonka – w pełni bezhonorowo, już tylko jako (przypadkowo) żywy obiekt dla uzyskania bardziej intrygującego przeżycia masturbacji. Byłaby to oczywiście rzeczywistość całkowicie sprzeczna z Bożym Zamysłem Miłości – wzajemnego osobowego oddania tych dwojga jako ich „dwoje-JEDNYM-ciałem”, układającego się na drodze ich małżeńskiej komunii jako drogi podążania we dwoje, wraz z ich dziećmi, do „Domu Ojca”.

Jeśli ktoś dojdzie do wniosku, że natrafił na obrazy co prawda ‘porno’ czy ‘erotyki’, lecz poznanie zawartej tam treści tekstu itd. wydaje się potrzebne dla ogólnego dokształcenia względnie odpowiedzialnego zabrania głosu w razie dyskusji, powinien zrazu odłożyć dalsze przeglądanie napotkanego tekstu względnie obrazów. Następnie zaś – po całkowitym wyciszeniu swego ciała i ducha, po oczyszczeniu intencji, iż spróbuje tę treść przestudiować nie z pożądliwości, lecz dla dokształcenia i poszerzenia swej wiedzy, po zwróceniu się w modlitwie np. do Niepokalanej i św. Michała Archanioła o pomoc w zachowaniu czystej intencji oraz trwaniu w tej sytuacji w wierności Bożemu Przykazaniu – może przystąpić do przestudiowania tego zagadnienia jeszcze raz – tym razem uzbrojony w oczyszczoną intencję i decyzję pozostawania w wierności Bożemu Oczekiwaniu względem siebie.


DOPOWIEDZENIA

23. Czyn ‘dobry-zły’: ‘intencja’ a przedmiot czynu.
– Przedstawione tu uwagi o grzechach popełnianych przy współżyciu wywołują u niektórych P.T. Czytelników falę oburzenia i sprzeciwu. Ale też: Czytelnicy natrafiają na przeciwne aniżeli na naszej stronie zamieszczone wypowiedzi innych autorów i książek, cieszących się niekiedy ‘Imprimatur’ Władzy Kościelnej. Ich pisma (książki; strony internetowe) proponują rozwiązania etyczne o wiele bardziej liberalne, aniżeli te, jakie są przedstawione na niniejszej stronie internetowej. Ich autorzy powołują się chętnie na swą specjalizację naukową uzyskaną w ramach ‘innej Szkoły Teologicznej’.

UWAGA. W nawiązaniu m.in. do książek i strony internetowej Ojca Kapucyna – Ksawerego KNOTZ’a, oraz ‘Imprimatur’ udzielonego jego słynnej książce: „Seks jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga” [Wyd.: Święty Paweł, Częstochowa 2009; Imprimatur: Bp Jan Wątroba] prosi piszący tutaj autor [ks. PL] o łaskawe przeczytanie chociażby uwag zamieszczonych w końcowym rozdziale niniejszej strony, tj.: cz.VII, rozdz.3, § H, pkt 6.
– Link do tego miejsca: http://lp33.de/strona-lp33/p7_3h.htm#or = „Jeszcze raz: seks oralny”.
Autor (PL) zamieszcza tam mały fragment swej obfitej korespondencji z osobami Odpowiedzialnymi w tym zakresie, w tym wypadkiem z Przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, J.E. Ks.Arcybp Józefem Michalikiem, z 11.X.2011 r. – Ksiądz Arcybiskup umieścił w swej odpowiedzi do piszącego tu autora (ks.PL) zwięzłą ocenę teologa-moralisty na temat poglądów O.Knotz’a:

Rozmiar: 58 bajtówSeks oralny: – ... Jest to wynaturzenie! Imprimatur uzyskane dla tej pozycji książkowej
Rozmiar: 58 bajtówwydaje się być fatalną pomyłką, za którą należy przeprosić czytelników ...”.


Zob. ten fragment niż.: http://lp33.de/strona-lp33/p7_3h.htm#mich = „Uwaga: Z korespondencji Arcybpa Michalika z ks.PL w sprawie O.Knotz’a”.

a) Kompetencje teologów-moralistów: z wypowiedzi Jana Pawła II
– W związku z rozbieżnościami ocen moralnych, które wprowadzają bolesny zamęt i niepewność w sumieniu wiernych oraz P.T. Czytelników (zob. do tego m.in. HV 28; FC 34), piszący tu autor (ks. PL) ośmiela się przypomnieć, iż wiążące w sumieniu nie są opinie tej czy innej ‘Szkoły Teologicznej’, lecz wypowiedzi oficjalnego Magisterium Kościoła.
Oto kilka miarodajnych fragmentów z nauczania Jana Pawła II na temat zobowiązań, jakie ciążą na teologach. Każdy wykładowca teologii jest związany ‘Wyznaniem Wiary’, jakie musi złożyć przed objęciem urzędu na Uczelni Katolickiej. Winien on tym samym wykładać nie swoje osobiste poglądy, ale czyste Apostolskie nauczanie wiary i obyczajów, zgodnie ze złożonym ‘Wyznaniem Wiary’. Oto niektóre odnośne wypowiedzi z dokumentów Nauczycielskich Jana Pawła II:

„Dla określenia tożsamości teologii... istotne jest uznanie jej głębokiej więzi z Kościołem, z jego tajemnicą, jego życiem i misją ...” (VSp 109).

„Nie tylko dziedzina prawd wiary, ale także nierozerwalnie z nią związana dziedzina moralności stanowi przedmiot interwencji Magisterium Kościoła, którego zadaniem ‘jest rozstrzyganie, poprzez wiążące sumienia wiernych sądy normatywne, które działania ze swej natury są zgodne z wymogami wiary i przyczyniają się do jej ukazania w życiu, które zaś są z nimi sprzeczne z powodu ich wewnętrznego zła ...” (VSp 110).

„Teologowie moraliści mają wykładać doktrynę Kościoła i wypełniać swoją posługę tak, by dawać przykład lojalnej akceptacji – wewnętrznej i zewnętrznej – nauczania Magisterium zarówno w dziedzinie dogmatu, jak i moralności ...” (VSp 110).

„Fakt, że niektórzy wierzący nie stosują się w swoim postępowaniu do pouczeń Magisterium lub też błędnie uważają, że są moralnie poprawne pewne działania, które ich Pasterze uznali za sprzeczne z prawem Bożym, nie może stanowić uzasadnienia dla odrzucenia prawdziwości norm moralnych nauczanych przez Kościół. Formułowanie zasad moralnych nie należy do kompetencji metod właściwych naukom szczegółowym. Nie negując wartości tych metod, ale nie zacieśniając też do nich swojej perspektywy, teologia moralna – wierna nadprzyrodzonemu zmysłowi wiary – rozpatruje przede wszystkim duchowy wymiar ludzkiego serca i jego powołanie do Boskiej miłości ...” (VSp 112).

„Podczas gdy zgodność lub różnice opinii mogą stanowić normalny przejaw życia publicznego w systemie demokracji przedstawicielskiej, to nauka moralna z pewnością nie może zależeć od przestrzegania określonej procedury: jej treść bowiem nie jest bynajmniej ustalana według zasad i form właściwych dla rozstrzygnięć typu demokratycznego. Odmienność poglądów, wyrażana przez kontestację i polemiki w środkach masowego przekazu, jest sprzeczna z eklezjalną komunią i z prawidłową wizją hierarchicznej struktury Ludu Bożego. Sprzeciwu wobec nauczania Pasterzy nie można uznać ani za uprawniony wyraz chrześcijańskiej wolności ani różnorodności darów Ducha Świętego ...” (VSp 113).

„... W tym dziele korzystamy wszyscy z pomocy teologów; jednakże poglądy teologiczne nie stanowią ani reguły ani normy naszego nauczania. Jego autorytet [Nauczanie Magisterium Kościoła], wsparty pomocą Ducha Świętego i osadzony w komunii cum Petro et sub Petro [wraz z Piotrem i pod Piotrem], ma źródło w naszej wierności wierze katolickiej przejętej od Apostołów. Na nas, jako Biskupach ciąży poważny obowiązek osobistego czuwania nad tym, by w naszych diecezjach nauczano ‘zdrowej nauki(1 Tm 1,10) wiary i moralności ...” (VSp 116).

„... Wielką pomocą w tym dialogu [pomiędzy pasterzami i rodzinami] mogą być teologowie i znawcy problemów rodzinnych, wyjaśniając dokładnie treść Magisterium Kościoła i treść doświadczenia życia rodzinnego ...
– Dobrze jest jednak tu przypomnieć, że ustalanie bliższej i obowiązującej normy w doktrynie wiary – także w stosunku do problemów rodziny – należy do kompetencji Magisterium hierarchicznego. Wolne od niejasności stosunki pomiędzy teologami, ekspertami w dziedzinie problemów rodzinnych i Magisterium przyczyniają się w niemałym stopniu do prawidłowego rozumienia wiary i do rozwijania – w jej granicach – słusznego pluralizmu” (FC 73).



b) Kryteria uznania czynu za „dobry”
W swej encyklice „Veritatis Splendor” przedstawia Jan Paweł II jasno kryteria pozwalające zakwalifikować jakiś czyn jako etycznie ‘dobry’. Oto istotne słowa odnośnego fragmentu:

„... Powodem zaś, dla którego nie wystarczy dobra intencja, ale musi za nią iść prawidłowy wybór czynów, jest fakt, że ludzki czyn zależy od swego przedmiotu, to znaczy od tego, czy może on zostać skierowany ku Bogu, ku Temu, ‘który sam jest dobry’, i czy w ten sposób prowadzi osobę ku doskonałości.
Czyn jest dobry, jeśli jego przedmiot odpowiada dobru osoby przez to, że uwzględnia dobra, które są dla niej istotne z punktu widzenia moralnego ...
– Ludzki czyn, dobry ze względu na swój przedmiot, jest zarazem przyporządkowany ostatecznemu celowi. Ten sam czyn osiąga następnie swą ostateczną i istotną doskonałość, gdy wola rzeczywiście zwraca go ku Bogu poprzez miłość ...” (VSp 78).

c) Podstawowe założenie
Piszący tu autor (ks. PL) wychodzi zdecydowanie z założenia, że Bóg, który wprowadza dwoje ludzi na teren ich intymności (zawsze jedynie jako jej zarządców, a nie właścicieli) w chwili gdy wyrażają zgodę małżeńską, darowuje im zarazem możność podejmowania poprzez akt współżycia płciowego zjednoczenia swych dwojga osób.
Bóg nie pozwala im natomiast uprawiać ‘seksu-dla-seksu’. Są to dwie niesprowadzalne do siebie rzeczywistości.

– 1. W przypadku zgodnie z wewnętrznym ładem podjętego aktu zjednoczenia (przy pełnym uszanowaniu jego struktury i dynamizmu), celem oraz przedmiotem działania jest dokonujące się wtedy zjednoczenie osób męża i żony. Wymogiem ładu miłości jako uaktywnianego wtedy Sakramentu Małżeństwa jest działanie z pełnią subtelności i uwagą skierowaną na godność i powołanie osoby (własnej i tego drugiego) ku dobru, które będzie mogło liczyć się w życiu wiecznym. Stąd wymóg podejmowania zjednoczenia w stanie Łaski uświęcającej i w duchu „bojaźni Chrystusowej” (Ef 5,21), tzn. bezwzględnego stawiania Chrystusa na pierwszym miejscu (zob. np. Mt 10,37-40; Łk 14,26). Taki dopiero podjęty – nie ‘stosunek-kopulacja’, lecz akt rzeczywistego zjednoczenia małżeńskiego staje się godny człowieka, godny Sakramentu i wezwania tych dwojga do życia wiecznego.

– 2. W przypadku uprawiania ‘seksu’, celem podjętych działań nie jest osoba tych dwojga. Uwaga skupia się na ... seksie, zwykle z wymuszeniem na nim maksimum przeżycia. Podjęte wtedy działania – ze względu zarówno na jakość użytego ‘przedmiotu’ (np. działania przeciw-rodzicielskiego, nierzadko wynaturzonego ...) w żaden sposób nie mogą być „przyporządkowane ostatecznemu celowi”, ani tym bardziej „zwrócone ku Bogu poprzez miłość” (zob. wyż.: VSp 78; – Przedmiot czynu).
‘Intencja’ zaś partnerów zmierza wtedy nie do zjednoczenia ich obojga osób, lecz wyżycia się na seksie, tzn. przeżycia masturbacji, uatrakcyjnionej kontaktem z ‘seksem’ partnera. Osoba własna oraz tego drugiego znika z horyzontu i rozpływa się w anonimowości uwagi zawężonej już tylko do ‘seksu’.
– Przy uprawianiu ‘seksu-dla-seksu’, celem działania jest wyżycie się seksualne jako poszukiwanego, egoistycznie przeżywnego samo-zadowolenia, chociażby jako obopólnego seksualnego samo-zaspokajania. Stwarza ono jedność-w-grzechu, ale nie jedność dwojga na poziomie ich obojga osób, które winny były umacniać swe przymierze miłości-życia jako Sakramentu Małżeństwa.

Tutaj tkwi powód, dla którego uprawianie ‘seksu’ – jest grzechem. Jest grzechem obiektywnie zawsze ciężkim, a w przypadku sięgania po którykolwiek z środków poronnych (tak bywa najczęściej; środki jedynie przeciw-poczęciowe nie istnieją!) – ponadto zbrodnią ‘na wyrost’ wyrażonej zgody na zabójstwo, chociażby tylko potencjalnie poczętego Dziecka.

Uprawianie ‘seksu’ jest każdorazowo zadeptywaniem ślubu małżeńskiej miłości. Istotą miłości winno było być stawanie się takim obopólnym darem-osobą, który by w kontynuacji przyjętego Sakramentu wiódł do życia wiecznego.
– Uprawianie ‘seksu’ zmierza w kierunku dokładnie odwrotnym: NIE-stawania się darem ku ‘dobru – definitywnemu’, a tylko do utylitarstycznego, samolubnego wykorzystania ciała płciowego tego drugiego – oraz własnego. Jest to wtedy zawsze jawne uprawianie masturbacji, chociażby masturbacji obopólnej. Nie zmierza ona w żaden sposób do stawania się ‘dwojga-JEDNYM-ciałem’.

d) Seks oralny
Niemożliwe, żeby praktyka ‘seksu oralnego’ mogła nie być całkowicie sprzeczna ze strukturą i dynamizmem aktu zjednoczenia płciowego małżonków tak jak go stworzył i małżonkom z miłością wręczył Stworzyciel i Odkupiciel małżeństwa: małżeństwa-Sakramentu.
Celem ‘seksu oralnego’ jest doprowadzenie w ustach – do przeżycia, które otwiera się na oścież na potencjalność rodzicielską. Ta jednak może być spełniona jedynie w pochwie – tym wyłącznym miejscu, które na to przygotował Stworzyciel człowieka i małżeństwa.
Stąd też ‘seks oralny’ kwalifikuje się jako wyjątkowo wynaturzona forma uprawiania ‘seksu-dla-seksu’. Nie może ona w żaden sposób być „przyporządkowana ostatecznemu celowi”, ani tym bardziej przez „wolę rzeczywiście zwrócona ... ku Bogu poprzez miłość(por. VSp 78).

UWAGA. Zob. dodatkowe, głębsze rozważanie na temat ‘seksu oralnego’, z obszerniejszym uzasadnieniem w oparciu o nauczanie Jana Pawła II – niżej: Cz.VII, rozdz. 3, § H, pkt.6.
Lub bezpośredni link: http://lp33.de/strona-lp33/p7_3h.htm#or = „Jeszcze raz: seks oralny”.

e) Pocałunek ‘głęboki’
Przedstawione w niniejszym rozważaniu myśli na temat ‘pocałunku głębokiego’ (zob.: Pocałunki) wywołują u niektórych Czytelników krańcowe oburzenie.
Tymczasem niemożliwe nie uznać, że pocałunek ‘głęboki’ nie ma w sobie nic wspólnego z „całowaniem”. Pocałunek jest z definicji i przeznaczenia czymś zgoła innym.
– Zgodnie z kryteriami podanymi przez Jana Pawła II (zob. wyż.:  Czyn dobry ze względu na przedmiot) trzeba by zapytać, w jaki sposób taki właśnie czyn: już nie całowanie, ale ruchy mechaniczne podejmowane w ustach partnera, nierzadko wyraźnie pobudzające, mogłyby być podejmowane w „bojaźni Chrystusowej(Ef 5,21) oraz cieszyć się faktem, iż ten „przedmiot odpowiada dobru osoby przez to, że uwzględnia dobra, które są dla niej istotne z punktu widzenia moralnego”, a dalej, że to działanie „... ze względu na swój przedmiot, jest zarazem przyporządkowane ostatecznemu celowi” i że ten „... czyn osiąga następnie swą ostateczną i istotną doskonałość, gdy wola rzeczywiście zwraca go ku Bogu poprzez miłość(VSp 78)?

f) O czytanie uważne i modlitewne ...
Drogich Czytelników, zwłaszcza tych bardzo oburzonych – piszący tu autor uprasza, by zechcieli czytać niniejsze rozważania spokojnie, uważnie, a zarazem modlitewnie. A przede wszystkim nie w afekcie. Wówczas można tu i ówdzie zauważyć ukazaną zróżnicowaną ocenę etyczną przedstawionych czynów i działań. Dotyczy to m.in. drażliwej kwestii ‘pocałunków’. Użyty chwilami czasownik ‘powinno się ...’ itp. ukazuje ocenę niewątpliwie różną, aniżeli występujące w innym wypadku zakwalifikowanie jakiegoś działania jako zdecydowanie sprzecznego z Bożym Przykazaniem i ładem aktu zjednoczenia.

g) Tu problemy ujęte tylko w punktach
Powyższe uwagi niniejszego artykułu są ujęciem poruszonych aspektów jedynie ‘w punktach’. Same w sobie te zagadnienia dotyczą tematyki obszernej. Uwagi zawarte w niniejszym artykule powstały jedynie jako niemal wymuszone w następstwie zaistniałej sytuacji, o której autor wspomina we wprowadzeniu do niniejszego artykułu. Poruszone zaś zagadnienia pojawiają się raz po raz nadal. Dla pogłębionej oceny przedstawionych rozważań mogą okazać się przydatne poniżej podane linki do miejsc, gdzie tematy te są przedstawione z pełniejszą dokumentacją.


24. „Małżonkom wolno ‘wszystko’, byle zakończyli stosunkiem”

Z tak sformułowanym sloganem jako ‘zasadą moralną’ można się nietrudno spotkać. Powiela ją czasem również wielu ... Nauczycieli Wiary. Same już jednak przytoczone fragmenty dokumentów Magisterium Kościoła każą tę ‘zasadę’ poważnie uściślić.
– Piszący tu autor (ks. PL) stara się czynić wszystko, by w żadnym szczególe przekazywanych tu spraw nie odbiegać od wykładu wiary i postępowania moralnego „cum Petro et sub Petro: z Piotrem i pod Piotrem(VSp 116). Raz po raz pojawiają się jednak głosy niektórych P.T. oburzonych Czytelników, którzy mu zarzucają, iż skoro przeciwstawia się pewnym autorom-moralistom, których pisma cieszą się nawet kościelną aprobatą w formie ‘Imprimatur’ – on właśnie, a nie wspomniani autorzy ‘teologii moralnej rozcieńczonej’, występuje przeciw Nauczaniu moralnemu „Piotra” (zob. do tego np. wyż.: O.Knotz: ‘Seks jakiego nie znacie...’: krótka ocena seksu oralnego).

Jest rzeczą jasną, że ani Bóg, ani tym bardziej Kościół nigdy nie wymusza na nikim kierowania się Bożym Prawem. Ewangelizacja to przemawianie do wolnej woli (władzy samo-stanowienia) ludzkiej osoby. Co nie znaczy, jakoby samo w sobie kierowanie się Bożymi Przykazaniami było rzeczą, którą równie dobrze można akceptować, albo i ignorować. Nauczanie Kościoła „cum Petro et sub Petro” cieszy się pewnością wiary, że za nim stoi i je pieczętuje sobą jako Prawdą Objawienia sam Jezus Chrystus.
Dokonane przez Jezusa Chrystusa, Syna Bożego – Dzieło Odkupienia, jest dla każdej ludzkiej osoby naglącą propozycją otwarcia się na odpuszczenie grzechów, jakiego można dostąpić „przez Jego [Jezusa Chrystusa, Syna Bożego] krew” (Ef 1,7). Ale i tutaj nie ma musu przyjęcia Daru Odkupienia, jest zaś wciąż apel do wolnej woli ludzkiej osoby człowieka, by na nie zechciał się otworzyć.

Poniżej pragniemy uściślić wyżej przytoczony, nierzadko pochopnie wygłaszany slogan moralny odnośnie do tego, co „małżonkom ... wolno” ...

a) Formy wynaturzone. W małżeństwie trzeba z góry wyeliminować wszelkie formy wynaturzonego uprawiania ‘seksu’. W grę wchodzi przede wszystkim ‘seks analny’ (w odbycie). Nawet gdyby ci dwoje się zarzekali, że potem dodatkowo podejmą stosunek ... w pochwie.
– Pomijając fakt, że podjęcie stosunku analnego jest całkowicie sprzeczne ze strukturą i dynamiką aktu, który Stworzyciel podarował małżeństwu dla zjednoczenia ich osób, które w tejże chwili otwierają się na oścież na potencjalność rodzicielską, nie ma w tym przypadku możliwości uznania takiego „czynu” za „odpowiadającego dobru osoby, jego przyporządkowania ostatecznemu celowi, oraz żeby wola mogła rzeczywiście zwrócić go ku Bogu poprzez miłość(por. VSp 78; tekst zob. wyż.:  „Czyn dobry ze względu na przedmiot”).

b) Seks oralny. Na tej samej zasadzie: przekreślenia struktury i dynamizmu aktu, trzeba z góry odrzucić samą nawet myśl o podejmowaniu ‘seksu oralnego’. Uzasadnienie podano wyżej – łącznie z linkiem do obszerniejszej argumentacji – w ostatnim rozdziale niniejszej strony (zob.: „Jeszcze raz: seks oralny”).
– Możliwe do przyjęcia mogłoby stać się z pełnią subtelności i uszanowania podjęte złożenie pocałunku na narządach płciowych – bez ich ujmowania ustami i do ust (dokładniej zob.:  Seks oralnyoraz: Przypis 2. Pocałunki - ad ‘b’).

c) Pocałunek głęboki. Niemało również powiedziano tu o ‘pocałunku głębokim’, tzn. z językiem w ustach. Pomimo iż wiele osób wpada niemal w szał, gdy kapłan ośmiela się występować przeciw tej praktyce, trudno ją ocenić inaczej, jak to już wystarczająco jasno wyżej przedstawiono w niniejszym artykule (dokładniej zob.:  ‘Pocałunek głęboki’oraz: Przypis 2. Pocałunki - ad ‘c’).

d) Praktyki przeciw-rodzicielskie. Jest rzeczą oczywistą, że małżonkowie, którzy przeżywają swoje życie małżeńskie jako uczniowie Chrystusa, nie mogą przejść na stosowanie jakichkolwiek form działań przeciw-rodzicielskich.
– Wypada jeszcze raz przypomnieć: nie istnieją żadne środki-preparaty-techniki jedynie przeciw-poczęciowe (anty-koncepcyjne). Wszystkie w sprzedaży dostępne techniki przeciw-rodzicielskie są każdorazowo również technikami poronnymi.
– Pełna poczytalność i odpowiedzialność za Krew zabitego w takich okolicznościach Dziecka (zwykle: niejednego Dziecka)s dotyczy poczęć również jedynie potencjalnych, tzn.: chociażby w danym konkretnym cyklu do poczęcia w ogóle nie doszło. Z chwilą gdy ci dwoje sięgają po środek, którego mechanizm działania zmierza m.in. w tym kierunku: zgładzenia dziecka, biorą tym samym na swoje sumienie, tzn. akceptują wszystkie jego skutki z punktu widzenia biologicznego.
– Śmierć Poczętego następuje wtedy zwykle w ok. 1 tygodnia od poczęcia. Dzieje się to zatem w czasie, gdy nawet matka nie jest w stanie zorientować się, że nastąpiło u niej poczęcie.
– Dotyczy to nie tylko stosowania założonej spirali śródmacicznej, ani środków hormonalnych w ich przeróżnych odmianach (plastrów, zastrzyków, implantów) czy prostaglandyn, lecz również – chociaż na ten temat nikt nie mówi, pospolitej „prezerwatywy”. Poronne działanie prezerwatywy jest naukowo potwierdzone co najmniej od lat 80-tych ubiegłego stulecia (mechanizm działania coraz innych środków zapobiegania zob. dokładniej:  „Działania ‘contra’: Co na to medycyna? Ocena medyczna” - aż do końca tego rozdziału).

e) Stosunek przerywany. Taka sama ocena moralna dotyczy stosunku przerywanego. W odróżnieniu od stosowania przy współżyciu technik przeciw-rodzicielskich, sam w sobie stosunek przerywany oczywiście nie narusza życia Poczętego.
– Podjęcie kopulacji w formie stosunku przerywanego jest całkowicie sprzeczne z aktem zjednoczenia osoby męża z żoną, jakim małżonków obdarzył Stworzyciel, gdy ich wprowadzał na teren ich intymności.
Stosunek przerywany jest ‘masturbacją’, którą mężczyzna-mąż uprawia za pomocą utylitarystycznie potraktowanego ciała swojej małżonki. Usuwając się od żony przed swym szczytowaniem, wykazuje jej w sposób jaskrawy:

Ja cię nigdy nie kochałem i nadal cię nie kocham! Wykorzystuję twoje ciało, bo mi je udostępniasz. Doznanie masturbacji jest w ten sposób bardziej intrygujące. Rozkoszy seksualnej muszę doznać ja! Na to cię przecież ‘mam’!
Mocą zawartego małżeństwa musisz służyć mi swoim ciałem, ilekroć mam na to ochotę. Co ty wtedy przeżywasz, mnie to nie interesuje! Miłości ani nie poszukuję, ani mi jej nie trzeba. Poszukuję tylko seksu!”

Jak bardzo potrzeba przed ślubem ustalać we wszystkich detalach m.in. jakość przeżywania chwil małżeńskiej intymności! Jeśli żona mężowi przed ślubem pozwala ‘na wszystko’ i oboje sami nie wiedzą, co to znaczy: małżeństwo-Sakrament, przygotowują sobie z góry piekło na ziemi, a ważność ich słowa danego Bogu może stanąć pod znakiem zapytania.

f) Najpierw petting. Niektórzy małżonkowie zamierzają co prawda zakończyć sesję swojej intymności aktem pełnego współżycia. Najpierw jednak planują jeszcze przeżyć orgazm – raz, lub parokrotnie, niezależnie od zamierzonego zakończenia podejmowanych pieszczot pełnym stosunkiem. W tym celu pobudzają się najpierw i doprowadzają do szczytu poprzez uprawianie zaawansowanego pettingu – nie jako wstępnej pieszczoty wiodącej do zjednoczenia, ale jako ‘seksu-dla-seksu’. Dopiero potem, po doznaniu rozkoszy raz lub parokrotnie, przystępują ponadto wreszcie również do pełnego zjednoczenia płciowego.
Łatwo zrozumieć, że tak uprawiany ‘petting-dla-pettingu’ jest grzechem ciężkim. Ci dwoje wyzwalają przeżycie najpierw jako typowy ‘petting’, czyli formę całkowicie samoistną – i tym samym grzeszną. Intencja podjęcia na końcu potem jeszcze również pełnego współżycia, gdy poprzednio przeżyli już ileś orgazmów, nie jest w stanie podciągnąć ich pod ‘jedność moralną’ z zakończeniowym pełnym współżyciem.

g) Trening orgazmu. Na pewno głęboko niemoralne są wszelkie ‘treningi’ seksualne, podejmowane przez niektórych młodzieńców, ale również już mężczyzn-mężów. Za pomocą coraz innych sztuczek, a ponadto preparatów chemicznych – wymuszają na swoim ciele zdolność wielokrotnego orgazmu. Usiłują w ten sposób zaimponować żonie, albo dopiero narzeczonej – potęgą swojej ‘potencji’.
Treningi takie są każdorazowo grzechem masturbacji – z całą jej kwalifikacją etyczną.

Młodzieniec względnie już mąż, który podejmuje tego rodzaju ‘treningi’, wykazuje w tej sytuacji swą daleko posuniętą niedojrzałość duchową i psychiczną w zdążaniu do małżeństwa. Małżeństwo to nie w pierwszym rzędzie ‘seks’, lecz zjednoczenie dwojga „osób” – jako droga ich obojga powołania życiowego: poprzez doczesność do „Domu Ojca”.
– Natomiast dla takich młodzieńców-mężów celem małżeństwa jest w pierwszym rzędzie ‘seks’ i potężna ‘potencja’, która bardzo prawdopodobnie prędko zaniknie. Problem ducha i ‘osoby’ nie wchodzi u nich niemal w ogóle w rachubę.

h) Impotencja. W przypadku impotencji, która może być uwarunkowana różnymi czynnikami, nie należy uznawać tego stanu za tak wielki rodzaj ‘zła’, który by przesłaniał widoczność samego Boga i swojej godności osobowej. Przeżywający swą impotencję płciową sięgają w takiej sytuacji nierzadko po całkiem nieproporcjonalne starania, by za wszelką cenę wyeliminować swój przykry stan. Wymuszają na swym ciele za wszelką cenę możność przeżywania szczytowania, stosując coraz inną chemię za chemią.

Podobnie jak wszelką inną niedomogę względnie prawdziwą chorobę, trzeba i ten stan przyjąć jako niezbyt łatwy etap swego życia w małżeństwie. Oboje małżonkowie winni dopomóc sobie wzajemnie w przyjęciu tej niedomogi bez cienia upokarzania się z tej racji. Jednocześnie winni w tym czasie tym bardziej pogłębiać swoją więź osobową. Może się ona wyrażać m.in. w formie wzajemnego przytulania się do siebie z tym większą, ciepłą serdecznością. Żona będzie wtedy tuliła swego męża do swego serca jak małe dziecko do matki.
– Wszystko to staje się możliwe, gdy również takie bycie-przy-sobie oraz bycie-ze-sobą jest przeżywane przez oboje modlitewnie i każdorazowo z wielką wdzięcznością względem siebie wzajemnie, a tym bardziej względem Boga – Stworzyciela i Odkupiciela.


25. Małżeństwo: święty Sakrament Małżeństwa

Kapłanowi nie wypada wchodzić w dalsze, szczegółowe sposoby podejmowania wyrazów małżeńskiej czułości. Odwołuje się on wciąż do podstawowych zasad dla oceny moralnej wyrazów intymności małżeńskiej. Mimo to wypada podkreślić jeszcze szereg nasuwających się szczegółów w nawiązaniu do intymności małżeńskiej.

a) Sakrament przekazywania Odkupienia
Małżeństwo jest jednym z świętych Sakramentów Kościoła. Niemożliwe, żeby było instytucją, której zasadniczym celem miałoby być ‘wyseksowanie się’ do maksimum i działanie po linii uruchomiania coraz bardziej fantastycznych, intrygujących pomysłów dla wymuszenia na swym ciele przeżyć orgazmu-dla-orgazmu oraz jednego orgazmu za drugim.
– Celem małżeństwa jako Bożej instytucji jest zjednoczenie obojga małżonków na poziomie ich ducha-osoby. Nie mają to być dwa ‘seksy’, lecz jedność dwojga osób zdążających – drogą powołania małżeńskiego i rodzinnego do „Domu Ojca”.
Ponieważ zaś ci dwoje stają się jednym z Sakramentów Kościoła, ich „dwoje-jednym-ciałem” musi się ściśle wiązać z przekazywaniem Dzieła Odkupienia: sobie nawzajem oraz swemu potomstwu. Fakt ten domaga się przeżywania małżeństwa stale w Łasce uświęcającej i ciągłym wsłuchiwaniu się w Głos Boży.

b) Boży umiar w wyrazach czułości.
Ten podstawowy fakt: małżeństwo jako instytucja w pierwszym rzędzie Boża i święta, staje się wyznacznikiem dla stylu podejmowania wszelkich wyrazów małżeńskiej czułości i miłości. Świadomość ta, wymagająca stałego rozwoju życia wewnętrznego oraz pogłębiania swej żywotnej więzi z Chrystusem, nakłada na małżonków jako Dzieci Bożych – również w chwili ich wzajemnej intymności, gdy w ten sposób uaktywniają świętość przyjętego Sakramentu – świadomie podejmowany umiar.
– Bóg wprowadza małżonków na teren ich intymności, dając im pełnomocnictwo do przeżywania również swego zjednoczenia płciowego – nie po to, żeby dali się zdominować ‘seksem-dla-seksu’. Bóg wciąż promuje i pobudza rozwój miłości po linii osobowego wzajemnego daru, który wpatrzony w finał życia jako człowieka odkupionego za cenę Krwi Chrystusa, pragnie być dla tego drugiego w małżeństwie drogą do przekazywania sobie wzajemnie Łaski Odkupienia – również w chwili najściślejszego zjednoczenia ich obojga: nie jako dwóch ‘seksów’, lecz dwojga osób przeżywających wzajemne oddanie czujnie w stanie Łaski uświęcającej, dla której stali się dla siebie wzajemnie Szafarzami Sakramentu Małżeństwa.

c) Dni powściągliwości.
Życie w małżeńskiej bliskości z uwzględnieniem swej zdolności przekazania Życia z cyklu na cykl nakaże małżonkom w bardzo wielu cyklach zaniechać aktu zjednoczenia płciowego w dniach możliwości poczęcia.
– W takiej sytuacji nakazem sumienia stanie się zaniechanie również pieszczot podejmowanych na narządach płciowych – w przeciwieństwie do przytulenia się do siebie jedynie na sercu.
– Na takie sytuacje błogosławieństwem staje się twórcze nauczenie się chociażby ‘Metody Billingsa’, która pozwala niezależnie od zdrowia ginekologicznego i regularności cyklów – nie wyznaczać, ale na bieżąco rozpoznawać dni możności czy niemożności poczęcia. Małżonkowie muszą się nauczyć korzystania z tego przez samego Boga wręczonego im daru: biologicznego rytmu płodności – z pogodą w sercu, chociażby pragnienie serca i ciała bardzo chciało doznawać przeżycia zjednoczenia ich obojga w dniu, w którym rozsądek nakaże powstrzymać się od intymności genitalnej.
– Małżonkowie będą jednocześnie czynili wszystko, by w kwestii planowania ilości potomstwa czujnie wsłuchiwać się w życzenie i oczekiwanie Ojca Niebieskiego odnośnie do ilości potomstwa. Zdają sobie sprawę, że wyznacznikiem nie może stać się tutaj ich egoistyczna wygoda małżeńska czy rodzinna, ani wzgląd na panującą w danym środowisku ‘modę’.

d) Pieszczota w dniu bez współżycia.
Gdyby w tej sytuacji zejść w szczegółowsze sugestie, można by dodać, że w takiej sytuacji: decyzji na nie-podjęcie zjednoczenia małżeńskiego w tym konkretnym dniu, trzeba będzie wykluczyć wszelkie intensywniejsze pieszczoty genitalne. Te bowiem doprowadziłyby łatwo do pobudzenia, które następnie już trudno przyhamować. Pieszczota na genitaliach skończyłaby się bądź pettingem jako formą ‘zastępczą’, bądź prowadziłaby do innych form samo-zaspokojenia i tym samym grzechu.
– Małżonkowie wiedzą jednak z doświadczenia, że w takim dniu: przełożenia aktu zjednoczenia na kiedy indziej, mogliby ewentualnie skorzystać z bardzo subtelnego wyrazu czułości swej intymności płciowej – jednakże bez wywoływania podniecenia, a tylko po prostu spokojnego trwania w podjętym wyrazie czułości – bez podejmowania jakichkolwiek ruchów.


26. „Łoże nieskalane ...” (Hbr 13,4)

Na koniec kilka wypowiedzi zaczerpniętych ze Słowa-Bożego-Pisanego w nawiązaniu do małżeństwa i seksualności ludzkiej osoby. Są one stałym tłem dla wypracowania i ugruntowania Chrystusowej, Bożej wizji małżeństwa i zróżnicowania płciowego człowieka.

1. Wciąż aktualne, również w przypadku małżonków względem siebie, pozostaje poważne słowo samego Odkupiciela, Jezusa Chrystusa:

„Słyszeliście, że powiedziano: ‘Nie cudzołóż’. A Ja wam powiada: Każdy, kto
pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5,27n).

2. Końcówka ‘Listu do Hebrajczyków’ zawiera znamienne słowa o małżeństwie, ale tym samym i małżeńskich odniesieniach:

„We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane,
gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg” (Hbr 13,4).

3. W swym ‘Liście do Efezjan’, gdzie św. Paweł ukazuje Chrystusa jako Oblubieńca-z-Krzyża, ukazując Go zarazem jako Nauczyciela małżeńskiej miłości, która daje siebie na ofiarę ku dobru zbawczemu oblubienicy, poucza Apostoł Narodów zarazem, że małżonkowie powinni odnosić się do siebie na zasadzie „bojaźni Chrystusowej”, czyli tak, żeby stylem swych odniesień stale wyrażali miłość do Chrystusa:

„Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej ...” (Ef 5,21).

Oraz:

„Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany.

Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała” (Ef 5,25-30).

Obszerniejsze omówienie tego fragmentu zob. z naszej strony: Sakramentalność małżeństwa odczytana z Ef 5
oraz tamże, cały § ‘D’)
.

4. A jakże można by pominąć w tym kontekście mocne słowa św. Pawła z jego „Pierwszego Listu do Koryntian”, które przytoczyliśmy na naszej stronie już niejednokrotnie:

„Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani .... nie odziedziczą Królestwa Bożego” (1 Kor 6,9n; zob. też: Rz 1,21-32).

Św. Paweł przedstawia tutaj Bożą, ale i ludzką, nadal w pełni aktualną ocenę m.in. homoseksualizmu oraz odniesień lesbijskich. Prawo Boże moralne naturalne, czyli odpowiadające godności człowieka jako osoby, jest niezmienne, powszechne i niezależne od przemian kulturowych. Niezmienny jest bowiem Bóg, którego Obrazem i Podobieństwem jest każda ludzka osoba. A tylko człowiek może rozwijać to swoje bycie-Bożym-Obrazem, ale też poniżać je i kalać.


27. ‘Krzyż’ związany z małżeństwem-rodziną

A oto słowo Błog. Jana Pawła II do małżonków: o ich życiu na co dzień. Życie w małżeństwie i rodzinie nie może być pozbawione ‘krzyża’. Bo i sam Syn Boży, Najniewinniejszy Odkupiciel człowieka, dokonał swego życia jako Ofiara przebłagalna ... na drzewie Krzyża, drzewie naszego zbawienia. Stąd też Błog. Papież Wojtyła pisze w swej „Adhortacji Apostolskiej Familiaris Consortio”:

„... Tak samo sprawą pedagogii Kościoła jest, by małżonkowie przede wszystkim jasno uznali naukę zawartą w Encyklice ‘Humanae vitae’ jako normatywną dla ich życia płciowego i szczerze usiłowali stworzyć warunki konieczne dla zachowania tych zasad.
Pedagogia ta ... obejmuje całe życie małżeńskie. Stąd zadanie przekazywania życia winno być włączone w ogólne posłannictwo ‘całego życia chrześcijańskiego’, które bez krzyża nie może osiągnąć zmartwychwstania.
W tym kontekście rozumie się, że z życia rodzinnego nie da się usunąć ofiary, co więcej, trzeba ją przyjmować sercem tak, aby doznała pogłębienia miłość małżeńska i stała się źródłem wewnętrznej radości” (FC 34).

(1.9 kB)

Przypis 1. – Petting

[1].   Petting

Ze względu na raz po raz docierające pytania w tym zakresie podejmujemy próbę ich wyjaśnienia.

a) Petting jest to pieszczota podejmowana na narządach płciowych, które ci dwoje doprowadzają do pobudzenia – z zasady jako formę zastępczą zamiast normalnego współżycia płciowego. Dzieje się to zatem zwykle w takim dniu, w którym pojawiają się sygnały możliwości poczęcia, na które ci dwoje aktualnie się nie nastawiają.
– Tak rozumiany ‘petting’, czyli masturbacja we dwoje bez stosunku, jest każdorazowo grzechem ciężkim. Zarówno w małżeństwie, jak tym bardziej wśród partnerów nie związanych ślubem małżeńskim.

b) Bardzo łatwo wyrafinowaną formą pettingu może stać się tzw. pocałunek ‘głęboki’. Szczególnie gdy towarzyszą mu pobudzające ruchy i dotyki. Mowa o tym będzie niebawem poniżej – zob. przyp. ‘2’.

c) Zupełnie inną funkcję spełnia pieszczota genitalna we wstępnej fazie aktu, gdy zatem ci dwoje zamierzają przypieczętować swoją więź pełnym zjednoczeniem płciowym. W takiej sytuacji pieszczota na narządach płciowych nie ma charakteru pettingu, lecz przygotowuje dokonujące się stopniowo normalne, pełne zjednoczenie.


Przypis 2. – Pocałunki

[2].   Pocałunki

Pocałunki bywają bardzo różne. Inny charakter przysługuje pocałunkowi, gdy pozostaje on istotnie pocałunkiem, a inny, gdy zmierza do wyzwolenia podniecenia, nierzadko dodatkowo potęgowanego pobudzającymi dotykami. O zróżnicowaniu etycznym ‘pocałunków’ świadczą nierzadko wypowiedzi młodzieży, gdy sposób całowania zdążył wywołać u nich wyrzuty sumienia.

a) Ujmowanie narządów płciowych wprost ustami w celu ich pobudzenia działa z zasady silnie podniecająco. Takie całowanie, które zresztą nie jest już ‘całowaniem’, lecz wyzwalaniem potęgującego się pobudzenia seksualnego, staje się tym samym inną formą uprawiania ‘pettingu’ – tym razem za pomocą ust, zatem formą szczególnie wyrafinowaną. Wiąże się to tym samym z całą jego kwalifikacją etyczną, obciążoną dodatkowo wyrafinowaniem w zwyrodnieniu.
Taka sama kwalifikacja etyczny dotyczy praktyki doprowadzenia do pobudzenia poprzez ‘lizanie’ genitaliów.

„Mowa ciała” uaktywnionych narządów płciowych może się wyrazić w całej prawdzie wyłącznie w zjednoczeniu obojga w pochwie. Tylko tutaj miłość małżeńskiego zjednoczenia znajduje pełne pokrycie i prawdę w rozwijającym się w tej chwili otwieraniu się na potencjalność rodzicielską – niezależnie od możności czy niemożności poczęcia w danym dniu cyklu.

b) Składanie pocałunku wypada zastrzec do wyrażania więzi miłości podyktowanej nie pożądliwością, lecz pełnią subtelności i uszanowania dla godności własnej i tego drugiego jako osób zjednoczonych na poziomie serca, pełnego pokoju i prawdy. Pocałunek pozostaje wtedy tym, czym jest z definicji: całowaniem zewnętrznym, pełnym radości i miłości, jednoczącym dwie osoby w ‘jedno’, i na pewno nie zmierzającym w kierunku podniecania płciowego.
– Będzie to wtedy pocałunek miłości tych dwojga zjednoczonych z sobą na poziomie Łaski uświęcającej. Małżeństwo jest prawdziwie świętym Sakramentem. Wymaga ono podejmowania działań – również w wyrażaniu sobie czułości, w przejrzystości obojga w Obliczu Bożym.

c) Pocałunek głęboki. Konsekwentnie wypada przyjąć postawę wyraźnego ‘nie’ w obliczu propagowania praktyki pocałunku głębokiego: z wsuwaniem języka do ust. Taki sposób całowania powinien być wyeliminowany – zarówno w małżeństwie, jak tym bardziej wśród partnerstw nie związanych ślubem małżeńskim. Taka praktyka – już nie całowania, a działania za pomocą języka w ustach, wiąże się z zasady z zamierzonym pobudzeniem, często dodatkowo zwielokrotnianym poprzez podniecające dotyki. Wyrazem niepokoju sumienia są wypowiedzi młodych ludzi przy spowiedzi, ilekroć wyrażają się o takich właśnie praktykach: całowania głębokiego.

d) Rezygnacja z pocałunku głębokiego może początkowo swoiście ‘boleć’. Niemniej ‘pocałunek’ wróci dzięki temu do swojej właściwej funkcji: subtelności w wyrażaniu więzi m.in. poprzez pełne uszanowania dla godności osobowej składanie zewnętrznego pocałunku, a nie zachowanie języka podyktowanego nienasyconą żądzą.

Trudno nazwać ‘składaniem pocałunku’ obejmowanie buzią czy wręcz niemal wciąganie do buzi coraz innych części czy to twarzy czy innych miejsc ciała. Tego rodzaju praktyka staje się swoistym wygwałcaniem za pomocą buzi. Nie ma ona już nic wspólnego z tym, czym pocałunek winien być: wyrazem pełni uszanowania i subtelności.

Wzorem całowania w jego pierwotnej formie i znaczeniu pozostają pocałunki wymieniane między matką a dzieckiem, oraz ojcem a dzieckiem. Wyrażają one pełnię miłości i radości. Nie mają nic wspólnego z seksualizmem, który by w każdym razie żadnej ze stron nie przeszedł w ogóle przez myśl. Pocałunki między matką a dzieckiem względnie ojcem a dzieckiem nigdy też nie wyradzają się w wygwałcanie dziecka składanymi pocałunkami.

e) Gra wstępna a usta. Pojawia się kolejne pytanie: o ocenę gry wstępnej podejmowanej za pomocą ust, gdy ci dwoje zdążają docelowo do pełnego zjednoczenia płciowego. W takiej sytuacji: zamierzonego pełnego współżycia, pieszczota ta byłaby możliwa do przyjęcia. Z wyraźnym zastrzeżeniem, że będzie to faza wstępna przed pełnym współżyciem oraz że szczytowanie nie jest zamierzone w ustach (to bowiem obiektywnie biorąc jest zawsze grzechem ciężkim).
– Czym innym jest złożenie samego tylko pocałunku – również na intymnych częściach ciała, jednakże tylko od zewnątrz, a czym innym ich branie do ust w celu wyżycia się na nich. Jak już wspomniano, i temat ten zaraz jeszcze poniżej zostanie podjęty (zob. Przypis 3: Seks oralny), trudno nie kwalifikować obejmowania narządów płciowych ustami i ich pobudzanie w ustach, względnie z kolei ich lizanie – jako wyrafinowanego, wynaturzonego „pettingu”. Toteż te formy powinny nie wchodzić w rachubę nawet w fazie przygotowania do pełnego współżycia płciowego.
– Możliwe do przyjęcia byłoby jedynie pełne uszanowania i subtelności samo zewnętrzne złożenie pocałunku na narządach płciowych. Taki pocałunek nie może przerodzić się w ich wygwałcanie za pomocą ust.

f) Zaniechanie podejmowania pieszczot genitalnych za pomocą ust sprawi, że staną się być może nieco skromniejsze. Jeśli to dotąd było praktyką niemal standardową, uwagi niniejsze zapewne wyzwolą bunt i gniew. Jeśli ktoś mimo wszystko wsłucha się uważniej w głos Boży, dojdzie wkrótce do wniosku, że dzięki wyeliminowaniu ustnej formy pieszczoty genitaliów – więź małżeńska zacznie nabywać większej przejrzystości i czystości, wyrażając się pokojem serca, poczuciem pełni i pogłębieniem widzenia siebie jako osób. Oboje dostrzegą pozytywne skutki dokonującego się oczyszczenia wewnętrznej intencji i samych „czynów-odniesień” z odradzających się odruchów pożądliwości.
– Owe nieco ‘skromniejsze’ formy wyrażania obopólnej miłości zaowocują ostatecznie pogłębiającym się poszanowaniem swej obopólnej godności osobowej, a konsekwentnie wyraźnym pogłębieniem wewnętrznej więzi ich miłości osobowej, która nie dopuszcza do stania się niewolnikiem pożądliwości ciała. Oboje staną się coraz bardziej wzajemnym darem: „od osoby do osoby(BF 11) na coraz głębiej przeżywanej, przez Boga im obojgu zaproponowanej Drodze do „Domu Ojca” poprzez Sakrament Małżeństwa.

UWAGA. Zob. też pogłębione rozważanie na temat pocałunku ‘głębokiego’ niż, w: Cz.VII, rozdz. 3, w paragrafie ‘H’.
Bezpośredni link do tego miejsca – zob.: http://lp33.de/strona-lp33/p7_3h.htm#ks = „Pocałunek ...”.


Przypis 3. – Seks oralny

[3].   Seks oralny.

a) Wykluczone z punktu widzenia etycznego jest wyzwalanie orgazmu w ustach (to samo dotyczy doprowadzenia się do przeżycia w którejkolwiek innej części ciała). Zasadniczym uzasadnieniem tak sformułowanej oceny etycznej jest bezpośrednie uaktywnianie narządów płciowych. Jedynym ‘miejscem’, w którym może się wyrazić prawda struktury i dynamizmu narządów płciowych, jest pochwa. Tylko tutaj może znaleźć spełnienie dynamizm zjednoczenia, który w tejże chwili otwiera się na oścież na potencjalność rodzicielską. Uaktywnienie samych w sobie narządów płciowych oznacza każdorazowo wyzwolenie potencjalności rodzicielskiej. Ta zaś jest domeną, która podlega bezpośrednio Bogu, a nie człowiekowi.

b) Stąd też orgazm w ustach, oraz jakiekolwiek sposoby doprowadzania narządów płciowych do pobudzenia ustami względnie w ustach (przez ich obejmowanie ustami, pobudzające lizanie itp.), jest zawsze sprzeczne z Bożym dziełem stworzenia aktu, tak jak on wyszedł z rąk Bożych i jak go samym tylko małżonkom wręcza Bóg.
– ‘Seks oralny’ (tzn. podejmowany w ustach) jest szczególnie wynaturzonym sposobem uprawiania ‘seksu-jako-seksu’. Nie ma on nic wspólnego z dążeniem osoby męża i żony do stania się „dwojga-jednym-ciałem”. Jest on wyrazem zwyrodnienia ducha. Ci dwoje (lub np. mąż zmuszający żonę do takiej praktyki: żona nie może na nią przyzwolić!) usiłują wtedy zdegradować siebie samych do rzędu ‘już-tylko-rzeczy”, która winna być samym tylko seksem. Jednocześnie zaś rzucają buntowniczo Bogu w Twarz – z najwyższą Miłością przez Niego im podarowane niezbywalne i nieodstępne wyposażenie jako ‘osób’, dzięki któremu zostali wywyższeni ponad kosmos, bo wezwani do życia wiecznego – w uszczęśliwiającym Jedno-z-samym-Bogiem na zawsze.
– Jednakże sprowadzić siebie do rzędu ‘już-tylko-rzeczy’ jest całkiem niemożliwe. Nikt nie ma władzy ani możliwości unicestwienia siebie, ani też przekształcenia siebie z wielkości ‘osoby’ – do rzędu ‘rzeczy-która-była-osobą’. Osoba pozostaje już nieśmiertelnie ‘osobą’; nawet w potępieniu wiecznym.

c) Zdążanie do szczytowania w ustach oraz samo domaganie się (ze strony męża), żeby małżonka pobudzała go w swych ustach, lizała go, a ponadto łykała wyzwalający się wtedy płyn nasienny – staje się dogłębnym poniżeniem godności ciała małżonków, przede wszystkim osoby małżonki. Działania te całkowicie wypaczają treść ślubowanej miłości i uczciwości małżeńskiej.
‘Uczciwość’ małżeńska dotyczy tego właśnie aspektu: podejmowania zjednoczenia tak, jak je małżonkom podarował sam Stworzyciel małżeństwa. Zakłada ona każdorazowo pełną otwartość na potencjalność rodzicielską i przeżywanie aktu jedynie w pochwie, a nie gdzie indziej.

d) Z tego względu każda forma ‘seksu oralnego’ staje się obiektywnie grzechem ciężkim.
Dodatkowym tytułem (okolicznością) grzeszności staje się fakt, iż działanie to jest wyrazem dojmującego poniżenia, zniewolenia oraz obrazy godności człowieczej kobiety-żony.

e) Wszystko to dotyczy przede wszystkim mężczyzny, który być może wymusza na żonie tego rodzaju działania. Bywa oczywiście również odwrotnie. Działania seksualne ustami i w ustach nie są w żadnym wypadku wyrazem ‘miłości’. Świadczą one o niemal opętaniu żądzą zaspokajania swej pożądliwości za pomocą coraz dalej posuwanego wyrafinowania. Taki człowiek staje się niezdolny do rozwijania jakiejkolwiek innej myśli poza żywiołowym poszukiwaniem sposobności do samo-zaspokajania swego egoizmu seksualnego. Jednocześnie nie chce słyszeć o istocie miłości jako stawaniu się darem (dynamizm od-środkowy!) – ku dobru, zdolnym przybliżyć życie wieczne: dla siebie, a tym bardziej dla małżonki.

f) Trzeba stwierdzić, że bardzo zasadniczą rolę w kuszeniu zarówno młodzieży, jak i już małżonków w kierunku uprawiania ‘seksu oralnego’ w jego coraz bardziej wyrafinowanych odmianach odgrywają ‘media’ audio-wizualne. One to obfitują w zdjęcia i filmy ‘porno-erotyki’, dostępne na ‘wyciągnięcie ręki’ w internecie komputerowym i komórkach z coraz bardziej rozwijaną techniką wizualną. Niezależnie od tego pojawiają się coraz inne podręczniki z konkretnymi wskazówkami, jak doprowadzać sferę płciowości do maksymalnych przeżyć szałowo-doznaniowych (w małżeństwie, czy tym bardziej w seksie poza-małżeńskim: dziecięcym, młodzieżowym, osób w zaawansowanych latach).

g) Jest rzeczą oczywistą, że żaden zalew uwodzicielskich zdjęć oraz porad zachęcających do uprawiania wyrafinowanego seksualizmu nie stanie się nigdy władny, by w czymkolwiek zmienić lub zmodyfikować Bożą ocenę etyczną owych zwyrodnień w uprawianiu seksu-dla-seksu.

(0.3 kB)

Linki do dokumentacji. Dokładniej, z niezbędną dokumentacją poruszonych aspektów Spowiedzi świętej, zob. m.in. na niniejszej stronie internetowej:
http://lp33.de   (do wyboru: wersja polska i niemiecka).
Uruchom ten adres internetowy, kliknij OBRAZ STARTOWY, wybierz wersję językową, np. polską wersję pt.: ‘SPIS TREŚCI’.
Otwórz go i przestudiuj dokładniej m.in. następujące miejsca:

Cz. II, Rozdz. 3-4-5-6 (dokumentacja-ocena oraz uzasadnienia: antropologiczne, psychologiczne, teologiczne w przypadku działań przeciw-rodzicielskich).
Tamże, Cz.II, przestudiuj zwłaszcza Rozdz.3: „Działania ‘contra’: Co na to medycyna?”. Jest to omówienie mechanizmu działania technik przeciw-rodzicielskich, m.in. prezerwatywy.
Cz. IV, Rozdz. 3-4 (absolucja indywidualna a generalna; warunki Spowiedzi świętej; treść wyznania, ważne okoliczności, integralność wyznania, itd.)
Cz. IV, Rozdz. 7 (praktyczne uwagi itd. o sposobie spowiadania się, wraz z przygotowaniem do Spowiedzi świętej i dziękczynieniem po niej).
Cz. VI: Rozdz.1: narzeczeństwo; Rozdz.2: homoseksualizm i związki partnerskie.
Cz. VII: Rozdz.3: małżonkowie i młodzież; Rozdz.3: „Młodzi w drodze do małżeństwa: Sakramentu Małżeństwa”. – W tym długim rozdziale omówiona jest szeroka gama gorących aspektów dotyczących małżeństwa i narzeczeństwa.

Zob. ponadto szczególniej w: Cz. VI, Rozdz. 8, plik ‘g-h’, m.in.:
http://lp33.de/strona-lp33/p6_8h.htm#cogt   (Myśli serca męża i żony w chwilach swego Dwoje-Jednym-Ciałem).

Przeglądnij też uważnie – ku dobru:
1) Godne zalecenia uwagi p. Dr Ingrid Trobisch odnośnie do przeżywania aktu małżeńskiego zjednoczenia – zob.:
http://lp33.de/seite-lp33/p2_1b.htm#trob
2) Jak również uwagi O. Dra Karola Meissnera – zob.:
http://lp33.de/seite-lp33/ind3.htm#m2
3) List Pasterski Bpa Finn‘a o pornografii – zob.:
http://lp33.de/strona-lp33/ind15.htm

(8.3)

ks. Paweł Leks, SCJ
+

Wersja tego opracowania do druku
kliknij:
Spowiedź małżonków...

Stadniki, 14.V.2012

Adres emailowy autora:
lp33@de11.de
http://lp33.de


Oraz:
Adres autora






Spowiedź święta małżonków z grzechów przy współżyciu małżeńskim
Wyjaśnienie

Spowiedź: Sakrament Spowiedzi świętej
Warunki uzyskiwania odpuszczenia grzechów
Pięć warunków ważnej Spowiedzi świętej
Płciowość: powierzona małżonkom jedynie w zarząd
Nie seks, a zjednoczenie osób zgodne z wewnętrznym ładem aktu
a) Uprawianie seksu: nie miłości
Prezerwatywa: przemilczane poronne działanie
Prezerwatywy: samogwałt poprzez ciało kobiety
b) Boży Zamysł Miłości w darze zjednoczenia małżeńskiego
Zjednoczenie osobowe dwojga w jedno
c) Sakramentalne przeżycie małżeńskiego zjednoczenia osobowego
d) Jedyne ‘prawo’: rozwój małżeńskiej miłości bliźniego
e) Zjednoczenie małżeńskie jako zjednoczenie osób

Zachowania w małżeństwie będące grzechem
1. Stosunek przerywany
2. Grzechy przeciwne naturze
3. Technika przeciw-rodzicielska
4. Uśmiercenie Poczętego
5. Niewiedza co do grzechu
6. Technika użyta przez męża czy żonę
7. Nie istnieje anty-koncepcja
8. Wszystkie techniki są poronne
9. Wyznanie okoliczności
10. Czas stosowanej techniki
11. Odstawienia użytej techniki
12. Zadośćuczynienie
13. Nauczyć się rytmu płodności
14. Odpowiedzialność za autentyczny wykład NPR
15. „Metoda Billingsa” (MOB)
16. Niekompetentne wypowiedzi na temat etyki zachowań
17. Spowiedzi nieważne i świętokradzkie
18. Wola nie-grzeszenia więcej
19. Sterylizacja ...
20. Uwagi etyczne odnośnie do pobierania gamet
21. Zapłodnienie ‘in vitro’
Linki do dwóch Dokumentów Stolicy Apostolskie w sprawie ‘in-vitro’
22. Małżeństwo a przeglądanie ‘porno’

DOPOWIEDZENIA

23. Czyn ‘dobry’: intencja a przedmiot czynu
UWAGA. O.Knotz: ‘Seks jakiego nie znacie...’: krótka ocena seksu oralnego
a) Kompetencje teologów-moralistów: z wypowiedzi Jana Pawła II
b) Kryteria uznania czynu za „dobry”
Przedmiot czynu: VSp 78
c) Podstawowe założenie: nie seks, a zjednoczenie osób
d) Seks oralny
e) ‘Pocałunek głęboki’
f) O czytanie uważne i modlitewne ...
g) Tu problemy ujęte tylko w punktach

24. „Małżonkom wolno ‘wszystko’, byle zakończyli stosunkiem”
a) Formy wynaturzone
b) Seks oralny
c) Pocałunek głęboki
d) Praktyki przeciw-rodzicielskie
e) Stosunek przerywany
f) Najpierw petting
g) Trening orgazmu
h) Impotencja

25. Małżeństwo: święty Sakrament Małżeństwa
a) Sakrament przekazywania Odkupienia
b) Boży umiar w wyrazach czułości
c) Dni powściągliwości
d) Pieszczota w dniu bez współżycia
26. „Łoże nieskalane ...” (Hbr 13,4)

27. ‘Krzyż’ związany z małżeństwem-rodziną

Przypis 1. Petting
Przypis 2. Pocałunki

Pocałunek głęboki
Gra wstępna a usta
Przypis 3. Seks oralny
Linki do dokumentacji
Wersja do druku
Kontakt. Adres autora strony